Rozwijające się nowe technologie dla palaczy wciąż wymykają się fiskusowi. W lutym ubiegłego roku Sejm uchwalił nowelizację ustawy o akcyzie, która miała objąć wszystkie postaci nikotyny i urządzeń do jej konsumpcji.
Nowe definicje przedmiotu opodatkowania miały dotyczyć – czy to w formie tradycyjnej, czy w różnych nowatorskich postaciach, najczęściej płynów skojarzonych z urządzeniami elektronicznymi (tzn. e-papierosami).
Rynek wyprzedza ustawodawcę
W ciągu ostatniego roku okazało się jednak, że nowe przepisy nie są tak doskonałe, jak to przewidywał odpowiedzialny w resorcie za nowelizację ustawy akcyzowej wiceminister finansów, Jarosław Neneman.
Wprawdzie wówczas mogły wyglądać na kompleksowe, a nawet bardzo restrykcyjne, bo obejmowały 40-złotowym podatkiem nie tylko zbiorniczki z grzałką i z płynem zawierającym nikotynę, ale też urządzenia do jej podgrzewania (fachowym językiem: waporyzacji). W rezultacie od każdego zestawu służącego waporyzacji nikotyny i zaciąganiu się, trzeba było zapłacić dodatkową, 40-złotową akcyzę.Taka konstrukcja miała stwarzać skuteczną zaporę cenową dla masowej sprzedaży e-papierosów, a także utrudnić do nich dostęp zwłaszcza osobom młodym i mniej majętnym.
Jednak pomysłowość rynkowych graczy okazała się większa, niż to założono w ustawie. Doszło bowiem do powszechnej praktyki osobnej sprzedaży grzałek do e-papierosów i zbiorniczków z płynem. W formie rozłożonej na dwa produkty nie jest spełniona ustawowa definicja wyrobu akcyzowego, co pozwala uniknąć 40-złotowego podatku. Dopiero włożenie grzałki do zbiorniczka i sprzedaż tak połączonego produktu sprawiłaby, że produkt podlegałby 40-złotowej akcyzie.
Część rynku e-papierosowego do dziś stosuje takie praktyki i nie płaci 40 zł akcyzy fiskusowi. To zaś przekłada się na uszczuplenie wpływów budżetowych. Resort finansów o tym wie. Ma już nawet gotowe rozwiązanie problemu.
Przepisy w szufladzie
W ubiegłym tygodniu, 18 lutego, na portalu Rządowego Centrum Legislacji (RCL) pojawił się projekt oznaczony jako UD 363, nowelizujący definicje e-papierosów w ustawie akcyzowej. To najszersza z istniejących regulacji rynku. Przewiduje bowiem, że każdy zbiornik do e-papierosa wielorazowego – niezależnie od zastosowanej technologii i tego, czy zawiera grzałkę lub płyn – ma podlegać 40-złotowej opłacie akcyzowej. W definicji pojawiły się już „wkłady do wielorazowych papierosów elektronicznych lub urządzeń wielofunkcyjnych”.
Projekt ma położyć kres praktykom omijania 40-złotowego podatku przez rozmontowanie zestawu do konsumpcji nikotyny z e-papierosa. Na razie jest na etapie konsultacji publicznych. W harmonogramie prac legislacyjnych rządu przyjęcie projektu UD 363 zaplanowano jednak dopiero w II kwartale br.
Zamiast tego Ministerstwo Finansów proceduje drugi, wąski projekt: UD 308. Dotyczy on tylko jednego rodzaju e-papierosów, zwanych indukcyjnymi. W nowych definicjach wyrobów akcyzowych proponowanych w tym druku dodano bowiem zapis: „zbiorniki z płynem do papierosów elektronicznych, nieprzeznaczone do ponownego napełniania płynem do papierosów elektronicznych, połączone z elementem o właściwościach ferromagnetycznych, w przypadku urządzeń działających na zasadzie indukcji elektromagnetycznej”.
Co istotne: w obliczu projektu UD 363, regulującego cały i bez wyjątków rynek e-papierosów, projekt dotyczący tylko tych indukcyjnych (UD 308) traci uzasadnienie legislacyjne. Ostatecznie bowiem UD 363 pokrywa 40-złotową akcyzą wszystkie zbiorniki do wszystkich e-papierosów, również te indukcyjne. W tej sytuacji UD 308 wygląda na mnożenie bytów ponad konieczność.
Projekt UD 308 przeszedł już konsultacje publiczne i spotkał się z ostrą krytyką za fragmentaryczną regulację – bo dotyczącą tylko e-papierosów indukcyjnych. Te zaś stanowią obecnie około 1 proc. rynku e-papierosów. Jednak, co wynika z zapisów na portalu RCL, projektem ma się już zająć Komitet Stały Rady Ministrów.
Nadregulacja?
Który projekt może lepiej realizować cel uszczelnienia systemu akcyzy? Z opinii do projektu UD 308 nadesłanych przez organizacje biznesowe i ekspertów w trakcie konsultacji publicznych wynika, że jest on niedoskonały. Łącznie w konsultacjach publicznych zgłoszono ok. 700 uwag do tego projektu.
Krajowa Izba Gospodarcza (KIG) zwróciła uwagę, że projekt UD 308 „priorytetowo traktuje opodatkowanie systemów indukcyjnych, podczas gdy inne rozwiązania (np. urządzenia w częściach, pody bez grzałki) pozostają poza reżimem akcyzowym”. Według KIG prowadziłoby to do „dotkliwego uprzywilejowania części podmiotów kosztem dystrybutora technologii indukcyjnej”.
W opiniach o projekcie UD 308 zwracano też uwagę, że planowana regulacja ma wejść w życie zaledwie w 14 dni od daty jej publikacji. Byłby to czas dla producenta wyrobów „indukcyjnych” na ich wyprzedaż z rynku. Krakowska Izba Przemysłowo-Handlowa postulowała w związku z tym zapewnienie minimum sześciomiesięcznego okresu przejściowego na dostosowanie się do nowych przepisów. Podobnie jak inne organizacje, wskazała na potrzebę „kompleksowego uregulowania rynku w sposób równy i niedyskryminujący”. Warto odnotować, że sześciomiesięczny okres wyprzedażowy przewiduje drugi projekt, czyli UD 363.
Brytyjsko-Polska Izba Handlowa poszła w swojej ocenie najdalej i domagała się całkowitej rezygnacji z opodatkowania urządzeń do waporyzacji. „Postulujemy również uznanie zbiorników z płynem do papierosów elektronicznych za wyroby niebędące jednorazowymi papierosami elektronicznymi zgodnie z wykładnią celowościową definicji jednorazowych papierosów elektronicznych” – czytamy w treści opinii Izby.
Ministerstwo Finansów w dokumencie z 13 lutego, podsumowującym konsultacje, przyznało, że „równolegle prowadzone są prace nad przygotowaniem przepisów będących odpowiedzią na opisane zjawiska rynkowe” i ujawniło nawet, że chodzi o druk nr UD 363. Odniosło się też do zarzutu formułowanego w konsultacjach dla UD 308, że dziś indukcyjne e-papierosy oferuje tylko jeden koncern: Philip Morris Polska. MF wskazało, że projektowana regulacja ma się odnosić do wszystkich firm, które teraz i w przyszłości wprowadzą podobne produkty na rynek. Do dziś jednak jedynym podmiotem sprzedającym e-papierosy indukcyjne jest rzeczona firma.
Najszerszy projekt (UD 363) obejmuje akcyzą pełen zakres e-papierosów, a przy tym zawiera istotną różnicę w stosunku do poprzednika. Otóż bardziej kompleksowe przepisy miałyby wejść w życie dopiero po sześciu miesiącach od dnia ogłoszenia. W przypadku projektu UD 308, regulującego tylko e-papierosy indukcyjne, to 14 dni.
Gdyby w ciągu dalszych prac legislacyjnych utrzymano podział na dwa projekty i zachowano ich brzmienie, to mogłoby się okazać, że ten dotyczący tylko e-papierosów indukcyjnych wszedłby w życie znacznie szybciej, niż ten kompleksowy. Zresztą, na kwestię krótkiego vacatio legis pierwszego z projektów wskazywała w swojej opinii Amerykańska Izba Handlowa w Polsce (AmCham): „Kluczowe znaczenie ma wydłużenie vacatio legis w sposób umożliwiający przedsiębiorcom realne, odpowiedzialne i zgodne z prawem dostosowanie się do nowych obowiązków regulacyjnych” – czytamy w opinii AmCham.
Artykuł pochodzi z Systemu Legalis. Bądź na bieżąco, polub nas na Facebooku →