Rządowy Zespół Deregulacyjny szuka sposobów na przyspieszenie spraw sądowych, zwłaszcza gospodarczych. Naczelna Rada Adwokacka rozesłała ankietę do swoich członków, aby wśród praktyków zidentyfikować bariery i zaproponować rozwiązania, które pomogą je pokonać. Na ich podstawie Instytut Legislacji i Prac Parlamentarnych NRA przygotował propozycje zmian legislacyjnych. Część z nich dotyczy organizacji pracy sądów.
– Usprawnienie działania systemu jest złożonym zagadnieniem. Wyniki naszej ankiety pokazują, że poza problemami, wynikającymi z kryzysu praworządności i zbyt małej liczby orzekających sędziów można by osiągnąć poprawę, wprowadzając zmiany w organizacji pracy sądów. Widzimy, że w tych samych warunkach są sądy, które pracują bardzo dobrze. Gdzie nie czeka się długo na termin rozprawy, gdzie pełnomocnik szybko dostaje odpowiedź na pisma. Takie sądy są w mniejszości, ale ich przykład pokazuje, że w dobrej organizacji pracy tkwi olbrzymi potencjał do usprawnienia działania sądów – mówi adwokat Dorota Kulińska, dyrektor instytutu.
Po drugiej stronie skali adwokaci umiejscowili sądy w dużych miastach, które mają najwięcej spraw, ale jednocześnie tam najbardziej rozmywa się osobista odpowiedzialność np. pracowników sekretariatów za kontakt ze stronami.
– Dlatego postulujemy wprowadzenie w regulaminach działania sądów zapisów o premiowaniu pracowników, zajmujących się realizacją wyroków sądów i ich decyzji od liczby zrealizowanych zadań zadań, takich jak doręczenie tytułu wykonawczego, wpis do ksiąg wieczystych, ale też np. wprowadzenie odpowiedzialności w przypadku braku poinformowania stron o odwołaniu rozprawy, jeśli strony stawią się w sądzie. W tym wypadku chodzi o odpowiedzialność sędziów – tłumaczy dyr. Kulińska.
Mecenasi postulują też, aby dobrą praktyką było zwoływanie pierwszego posiedzenia zdalnie i tam przedstawianie przez sąd planu na prowadzenie sprawy. Przepisy na to pozwalają, tylko nie wszyscy sędziowie z tej możliwości korzystają. Dobrze byłoby także, gdyby termin na zwołanie pierwszego posiedzenia nie mógł być przekraczany, a za jego przekroczenie sędzia mógłby zostać ukarany finansowo.
40 godzin pensum
– Dzisiaj możemy się skarżyć na przewlekłość postępowania, ale w przypadku zalecanych terminów nie są to sprawy łatwe, a dodatkowo strony mają obawy, czy skorzystanie z tej możliwości nie zaszkodzi ich sprawie. Gdyby przepisy działały tu niemal z automatu, to spodziewamy się, że zmotywowałoby to do efektywniejszej pracy tych sędziów, którym nie zależy na jak najszybszym zakończeniu sprawy – dodaje Dorota Kulińska.
Wśród zaproponowanych przez adwokatów rozwiązań znalazło się też, między innymi, wprowadzenie limitu spraw dla sędziego po przekroczeniu którego należy utworzyć kolejne stanowisko sędziowskie, zwiększenie dobowej normy pracy sądów od 8.00 do 18.00 i wprowadzenie 40-godzinnego tygodnia pracy dla sędziów w sądzie oraz wprowadzenie odpowiedzialności finansowej za rażące prowadzenie spraw w sposób przewlekły.
Z niektórymi postulatami, jak na przykład wprowadzenie limitu spraw, sędziowie się zgadzają. Natomiast część jest, w ich ocenie, oderwana od rzeczywistej przyczyny przedłużania się postępowań, którą sędziowie identyfikują w brakach kadrowych i zbyt powolnej cyfryzacji sądownictwa.
Szybsza cyfryzacja
– Narzędzie, które zwolniłoby sędziów z ręcznego przepisywania pozwów, aby w orzeczeniu ująć wszystkie roszczenia czy zastąpiłoby protokolanta, który zamiast spisywać wypowiedzi stron, pełnomocników i świadków mógłby w tym czasie zająć się innymi sprawami w sekretariacie, to rozwiązania, które usprawniłyby na pewno pracę sędziów, którzy zresztą są rozliczani z liczby załatwionych spraw Natomiast nie uważam, żeby zwiększenie dobowej normy pracy sądów od 8.00 do 18.00 i wprowadzenie 40-godzinnego tygodnia pracy dla sędziów w sądzie było uzasadnione – mówi sędzia Bartłomiej Przymusiński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.
– Po pierwsze, już dzisiaj sądy w poniedziałki są czynne do 18.00, a jednak po 16.00 mało kto do nich zagląda. Nie widzę pełnomocników, którzy wykorzystywaliby ten czas na składanie pism. Z czasów, gdy rozprawy toczyły się w dwóch zmianach i mogły trwać nawet do 17, pamiętam niechęć pełnomocników zawodowych do godzin rozpraw po 15. Postulat 40 godzin pracy w sądzie, w czasach upowszechniającej się pracy zdalnej, budzi moje zdumienie. Miejsce pracy nie ma żadnego znaczenia. Wręcz uważam, że biorąc pod uwagę warunki pracy, które są w wielu sądach to praca zdalna jest na pewno bardziej efektywna – dodaje prezes Przymusiński.
Natomiast jeśli chodzi o przewlekłość postępowań, to jego zdaniem i pełnomocnicy może również powinni uderzyć się w swoje piersi.
– Bardzo często jedna strona stosuje obstrukcję, np. składając pisma w ostatnim dniu przed terminem rozprawy. Notorycznie na rozprawy przychodzą aplikanci bez upoważnienia, wnoszący o tymczasowe dopuszczenie do udziału w sprawie. Z moich doświadczeń wynika też, że większość pełnomocników zniechęca swoich klientów do skorzystania z mediacji albo przynajmniej do niej nie zachęca, a pozwala ona szybciej zakończyć sprawę, co nie jest korzystne finansowo dla pełnomocnika. Dlatego proponuję wprowadzić dobre praktyki i częściej rozmawiać. Źle się stało, że tak szerokie postulaty środowiska adwokackiego nie były konsultowane szerzej. Myślę, że moglibyśmy wtedy wskazać, które z nich są warte uwagi, a które nie rozwiązują żadnego problemu. Do takich rozmów zawsze będę zachęcał – przekonuje prezes Przymusiński.
Adwokaci zapewniają, że widzą problem zbyt małej liczby sędziów, braku personelu pomocniczego i cyfryzacji, ale widzą też problem po stronie organizacji pracy sądów.
– O nim się niewiele mówi, ale w tym obszarze najprościej można osiągnąć poprawę działania systemu. Zdajemy sobie sprawę, że nasze postulaty nie wszystkim się spodobają, ale każdy się chyba zgodzi, że zaangażowanie ludzi w wykonywaną pracę jest różne. Sądy nie są od tego wolne. Dlatego można tu osiągnąć poprawę, premiując efektywną pracę i wyciągając konsekwencje wobec osób, które po prostu źle pracują – mówi dyr. Kulińska.
Organizacja pracy i procedura
Adwokat Marcin Wolny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka uważa, że nie można rozstrzygnąć, kto bardziej – sędziowie czy adwokaci – przyczynia się do przewlekania spraw.
– Czasem adwokaci mają taką strategię procesową, ale są też sędziowie, którzy nie mają kompetencji do zarządzania projektem, a tym jest prowadzenie sprawy. Myślę, że powinniśmy położyć nacisk na szkolenie ich w tym zakresie. To jest jedna z przyczyn problemu, ale główny powód widzę w sposobie wykorzystania zasobu sędziów i ich nierównomiernym obciążeniu pracą. To jest ważniejsze niż liczba sędziów, których w przeliczeniu na jednego mieszkańca nie mamy wcale mało. Jedni w małych miastach są mniej obciążeni pracą, a ci w dużych zdecydowanie bardziej. Receptą na to może być odmiejscowienie spraw – podpowiada Marcin Wolny.
W jego ocenie powinniśmy bardziej skupić się teraz na wprowadzaniu rozwiązań organizacyjnych i proceduralnych, usprawniających pracę sądów, ponieważ rozwiązanie problemu praworządnościowego może nam zająć dekadę, a Polacy coraz dłużej czekają w sądzie na wyrok, co rzutuje na ich życie prywatne i gospodarcze.
Jarosław Gwizdak – były sędzia, z uprawnieniami adwokata, ale niewykonujący tego zawodu – rozliczanie sędziów z wykorzystania czasu pracy zacząłby, biorąc przykład z Niemców, od jego opomiarowania.
– To jest proces, który zajął im kilka lat. Natomiast dzięki temu wiadomo, ile czasu może zająć np. sprawa o eksmisję, a ile o odszkodowanie. Mając takie opomiarowanie, możemy oszacować iloma sprawami powinien się sędzia w miesiącu zająć i czego od niego oczekiwać, wprowadzając takie 40-godzinne pensum pracy w sądzie. Bo gdybyśmy dziś ograniczyli się do wprowadzenia tego wymogu 40 godzin w tygodniu na przygotowanie do rozpraw, prowadzenie ich i pisanie uzasadnień, to mogłoby się okazać, że sędziowie obsłużą mniej spraw niż obecnie – mówi Gwizdak.
Artykuł pochodzi z Systemu Legalis. Bądź na bieżąco, polub nas na Facebooku →