Spór o dobrą pamięć po znanej lekarce z serialu

Nad cieszącym się dużym zainteresowaniem serialem „Ołowiane dzieci”, który dotyczy m.in. roli lekarek w czasie epidemii ołowicy na Śląsku w latach 70. XX w. i który od ponad miesiąca można obejrzeć na platformie Netflix, zawisła groźba pozwu. Pozwu rodziny nieżyjącej już lekarki i ordynatorki Bożeny Hager-Małeckiej, która odegrała kluczową rolę w ujawnieniu tego zagrożenia, za przedstawienie jej w filmowej postaci prof. Berger, krzywdząco i niezgodnie z faktami. Jak wykazać, panie mecenasie, przed sądem, że obraz tej filmowej postaci może być szerzej kojarzony ze zmarłą lekarką?

Jest to zagadnienie podstawowe i wybitnie ocenne. Najogólniej rzecz ujmując, jeżeli mamy do czynienia z sytuacją, że chociażby dla najbliższego otoczenia rodzinnego, towarzyskiego czy zawodowego osoba zmarła jest rozpoznawalna i identyfikowana jako postać przedstawiana w danym dziele filmowym, to test rozpoznawalności i identyfikacji na tym poziomie zostaje spełniony. Osoba zmarła nie musi być w dziele filmowym wymieniona z imienia i nazwiska, bo nie chodzi tutaj o wykorzystanie jej danych osobowych, ale o jej obiektywną rozpoznawalność i identyfikację przez jej najbliższe otoczenie – do czego (szczególnie w fabularnym dziele filmowym) podawanie jej imienia czy nazwiska nie jest niezbędne. Co więcej, nawet w sytuacji, kiedy w dziele filmowym, osobie zmarłej twórcy „zmienią” imię i nazwisko, to nie oznacza, że wykluczają w ten sposób jej obiektywną rozpoznawalność i identyfikację dla najbliższego otoczenia. To co nas obiektywnie identyfikuje na zewnątrz to przede wszystkim udział w poszczególnych zdarzeniach i nasza w nich rola, a to jest nie tylko wiadome dla osób z naszego otoczenia czy kręgu rodziny, ale przede wszystkim może być dowodowo wykazane.

Jak to sprawić?

Wszelkimi dostępnymi środkami dowodowymi, z których najważniejszymi byłyby przekonujące zeznania świadków z najbliższego otoczenia prof. Bożeny Hager-Małeckiej identyfikujące jej osobę z filmową postacią prof. Berger.

Skojarzenie dwóch postaci (realnej i filmowej) to jedno, a przypisanie zachowań osoby filmowej do tej realnej chyba nie jest automatyczne? Oglądający serial wiedzą chyba, że to film.

Tak to są dwie różne płaszczyzny i oczywiście oglądający serial wiedzą, że nie jest to dokument, ale fabularna opowieść filmowa. Jednak w kontekście ewentualnego sporu sądowego nie ma to zasadniczego znaczenia. W fabularnym dziele filmowym nawiązującym do prawdziwych wydarzeń i postaci (co więcej, tak powszechnie postrzeganym i reklamowanym) historie poszczególnych postaci i ich rola w wydarzeniach nadal są swego rodzaju „tworzywem” czy „elementem”, które twórcy jedynie wykorzystują na potrzeby „swojej” filmowej całościowej opowieści. W ten sposób twórcy realizują swoje prawo do swej wolności twórczej i twórczej wypowiedzi.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Rzecz w tym, że wbrew przekonaniu wielu twórców to ich prawo nie jest prawem absolutnym – jak z każdą wolnością.

Owszem, granicą tej wolności są prawa, dobra osobiste innych osób. Nie jest zatem tak, że twórca filmowy, z naszym życiem czy naszą rolą w jakichkolwiek wydarzeniach, które stają się tematem, choćby epizodycznym jego dzieła, może zrobić wszystko co tylko zechce. Po naszej śmierci, przysługująca nam ochrona wygasa i nie ma już formy i postaci ochrony naszych dóbr osobistych. Natomiast niejako zastępczo, ta ochrona przybiera formę ochrony dóbr osobistych naszych żyjących bliskich i ma postać kultu pamięci o nas. Oczywiście ochrona w tej postaci może być dochodzona przez naszych żyjących bliskich.

Jak daleko ta ochrona sięga?

Moim zdaniem ta specyficzna ochrona ma istotnie węższy zakres, ponieważ jest ograniczona do drastycznych i wyjątkowo dotkliwych dla żyjących członków rodziny, umyślnych przekłamań czy świadomie nieprawdziwych zarzutów, bo tylko w takich przypadkach wolność twórcza i prawo do swobody twórczej na pewno musi ustąpić przed prawem do kultywowania dobrej pamięci o osobie zmarłej.

Rodzina lekarki wskazuje, że w pierwowzorze literackim tego serialu: książce Michała Jędryki, prof. Hager-Małecka została przedstawiona jako osoba odważna, sprawcza i inicjująca działania systemowe, a nie jako postać marginalna czy hamująca działania innych. Ale czy inny twórca, inny utwór nie może prezentować innych ocen, a nawet faktów?

Moim zdaniem, w kontekście rozważanego sporu sądowego, ta kwestia ma trzeciorzędne znaczenie. Znaczenie ma to, czy można tu obiektywnie mówić o takich działaniach i ich skutkach, które powodują, że pierwszeństwu ochrony należy dać dobrom osobistym członkom rodziny pani prof. Bożeny Hager-Małeckiej w postaci kultu dobrej pamięci po niej, a nie prawu do wolności twórczej, twórców i producentów serialu „Ołowiane dzieci”. To będzie istota ewentualnego sporu. I ten dylemat, wiążąco, może jedynie rozstrzygnąć sąd, w oparciu o dowody zaoferowane przez strony i ich obiektywną ocenę.

W przedsądowym wezwaniu pełnomocnik powodów, mec. Krzysztof Breguła, zażądał od Netflixa zamieszczania przed każdym odcinkiem informacji, że serialowa postać prof. Berger nie odzwierciedla roli prof. Hager-Małeckiej, która była jedną z kluczowych inicjatorek i organizatorek walki z epidemią ołowicy, żąda też zapłaty odpowiedniej sumy za naruszenie dóbr osobistych rodziny, w tym kultu pamięci ich bliskiej osoby. Na razie nie znamy odpowiedzi. Czy jednak w takich nietypowych sprawach ugoda nie jest lepsza niż sąd?

Najgorsza ugoda jest w takich sprawach lepsza od najlepszego wyroku uzyskanego po wieloletnim procesie, ponieważ jest wynikiem kompromisu, po drugie, może być zawarta chociażby w tym miesiącu. Pamiętać jednak należy, że medialni giganci bardzo rzadko zawierają ugody, obawiając się stworzenia precedensu, w konsekwencji wysypu podobnych spraw i żądań.

Pełnomocnik tej rodziny powiedział też, że nie podjęli jeszcze decyzji, czy pozew kierować do sądu polskiego czy amerykańskiego, uważa jednak, że tamtejsze sądy pełniej rozumieją, na czym polega krzywda wyrządzona przez publikację, co przekłada się na wysokość zadośćuczynienia. Pan by wybrał amerykański sąd?

Niestety, nie mam wiedzy, aby stanowczo wypowiadać się o praktyce i orzecznictwie amerykańskich sądów czy poziomie ich empatii w tego typu sprawach. Natomiast na starcie widzę podstawowy problem, mianowicie finanse. Żeby procesować się skutecznie przed sądem amerykańskim, to trzeba zatrudnić bardzo dobrych i doświadczonych amerykańskich prawników, a więc posiadać bardzo duże środki finansowe. Co więcej, w takiej sprawie bardzo duże znaczenie, będą miały dowody z zeznań świadków (najpewniej mieszkających w Polsce), którzy musieliby się stawić przed amerykańskim sądem. Prócz tego powstałaby zapewne bariera językowa a nawet mentalna. Z tych wszystkich względów wybór sądu w takiej sprawie należałby przede wszystkim do klienta. Niezależnie jaki ten wybór będzie, to zarówno polski, jak też amerykański sąd powodowie będą musieli przekonać do swoich racji.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Żądanie skanu dowodu osobistego przez platformę do zamawiania usług bez podstawy prawnej narusza RODO

Stan faktyczny sprawy

Sprawa była następstwem kontroli przeprowadzonej przez Prezesa UODO w październiku 2022 r. wobec spółki prowadzącej w Polsce aplikację mobilną służącą do zamawiania produktów oferowanych przez partnerów platformy. Jak wynika z decyzji, zakres kontroli obejmował przetwarzanie danych osobowych przy użyciu aplikacji, w tym podstawę prawną, zakres, rodzaj i cel przetwarzania danych użytkowników.

Ustalono, że w przypadku podejrzenia oszustwa spółka mogła żądać od użytkownika przesłania zdjęcia awersu karty płatniczej albo zdjęcia dowodu osobistego lub paszportu. Tego rodzaju działania miały być podejmowane w ramach wewnętrznej procedury antyfraudowej. W decyzji wskazano, że dokumenty miały być ważne, a numer dokumentu czytelny. Organ przyjął, że w praktyce oznaczało to pozyskiwanie bardzo szerokiego zakresu danych osobowych, wynikających z pełnego obrazu dokumentu tożsamości.

Zakres danych przetwarzanych przez spółkę obejmował między innymi imię, nazwisko, nazwisko rodowe, imiona rodziców, datę urodzenia, serię i numer dokumentu, datę ważności, wizerunek, adres zamieszkania, miejsce urodzenia, datę wydania dokumentu, numer PESEL, nazwę organu wydającego, a także inne dane widoczne na dokumencie. Prezes UODO podkreślił, że z punktu widzenia celu deklarowanego przez administratora, czyli weryfikacji tożsamości osoby podejrzanej o oszustwo, był to zakres daleko wykraczający poza to, co niezbędne.

Spółka wskazywała jako podstawę prawną art. 6 ust. 1 lit. f rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz.Urz. UE L z 2016 r. Nr 119, s. 1; dalej: RODO), a więc prawnie uzasadniony interes administratora, polegający na przeciwdziałaniu oszustwom i weryfikacji tożsamości użytkownika podejrzanego o działanie nieuczciwe. W toku postępowania argumentowała również, że stosowanie tego środka miało mieć charakter wyjątkowy, było ujęte w procedurze wewnętrznej, a jego zasadność miały potwierdzać przeprowadzona ocena skutków dla ochrony danych oraz test równowagi.

Stan prawny i zasadniczy problem rozstrzygnięcia

Przedmiotem oceny Prezesa UODO była zgodność tego modelu przetwarzania z art. 6 ust. 1 RODO, a także z zasadami określonymi w art. 5 ust. 1 lit. a i c oraz art. 5 ust. 2 RODO. Organ przypomniał, że dane osobowe muszą być przetwarzane zgodnie z prawem, rzetelnie i w sposób przejrzysty, a także adekwatnie, stosownie i w zakresie ograniczonym do tego, co niezbędne do celów przetwarzania. Administrator musi przy tym być w stanie wykazać przestrzeganie tych zasad.

Kluczowym zagadnieniem było więc to, czy prywatny administrator prowadzący platformę cyfrową może w ramach własnej procedury antyfraudowej oprzeć żądanie przesłania skanu lub zdjęcia dowodu osobistego albo paszportu na prawnie uzasadnionym interesie z art. 6 ust. 1 lit. f RODO. W decyzji organ odpowiedział na to pytanie przecząco.

Prezes UODO wskazał, że samo przekonanie administratora o istnieniu uzasadnionego interesu nie wystarcza do uznania przetwarzania za legalne. Szczególne znaczenie ma przy tym charakter danych objętych żądaniem. W ocenie organu przetwarzanie danych zawartych w dowodzie osobistym lub paszporcie, w postaci skanu, zdjęcia czy kopii, może mieć miejsce tylko w sytuacjach wyjątkowych i przez podmioty, które mają do tego wyraźne umocowanie ustawowe.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

W uzasadnieniu szeroko odniesiono się do ustawy z 1.3.2018 r. o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 644 ). Prezes UODO zaznaczył, że ustawa ta przyznaje instytucjom obowiązanym określone uprawnienia w zakresie identyfikacji klienta i weryfikacji jego tożsamości. Jednocześnie jednak spółka, której dotyczyło postępowanie, nie należała do kręgu takich podmiotów. W konsekwencji nie mogła korzystać z modelu działania przewidzianego dla instytucji obowiązanych, ani pośrednio uzasadniać własnej praktyki przepisami AML (Anti-Money Laundering).

Organ odrzucił także możliwość oparcia analizowanego procesu na przepisach ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Jak wskazano w decyzji, pozyskiwanie pełnych skanów dokumentów tożsamości nie było niezbędne do zawarcia, ukształtowania treści, wykonania ani rozwiązania stosunku prawnego pomiędzy usługodawcą a usługobiorcą. Co istotne, sam cel przeciwdziałania oszustwom nie został uznany za mieszczący się w ramach celu przewidzianego tymi przepisami dla przetwarzania danych przez usługodawcę.

Prezes UODO nawiązał ponadto do ustawy z 22.11.2018 r. o dokumentach publicznych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1669). Zaznaczył, że choć ustawa ta nie wprowadza wprost zakazu kopiowania dokumentów tożsamości, to przewiduje szczególny reżim ochronny wobec dokumentów publicznych pierwszej kategorii, do których należą dowód osobisty i paszport. W ocenie organu praktyka żądania przesyłania ich skanów lub zdjęć bez wyraźnej podstawy prawnej pozostaje co najmniej wątpliwa także z punktu widzenia systemowej wykładni tych regulacji.

Argumentacja Prezesa UODO

Uzasadnienie decyzji opiera się na stwierdzeniu, że administrator nie wykazał żadnej z przesłanek legalizujących przetwarzanie z art. 6 ust. 1 RODO. Oparcie procesu na art. 6 ust. 1 lit. f RODO uznano za nieprawidłowe, gdyż zakres żądanych danych – obejmujący pełny obraz dokumentu tożsamości – nie mógł zostać uzasadniony interesem administratora.

Prezes UODO podkreślił, że ocena skutków dla ochrony danych oraz test równowagi nie zastępują podstawy prawnej. Administrator nie może legalizować przetwarzania poprzez analizy wewnętrzne, jeżeli dla danego rodzaju operacji konieczne jest wyraźne umocowanie ustawowe. Ocena skutków dla ochrony danych (DPIA – Data Protection Impact Assessment) i ocena prawnie uzasadnionego interesu (LIA – Legitimate Interests Assessment) mogą mieć znaczenie pomocnicze, lecz nie usuwają braku legalności.

Brak podstawy prawnej przesądzał jednocześnie o naruszeniu zasady zgodności z prawem, rzetelności i przejrzystości, a szeroki zakres pozyskiwanych danych – o naruszeniu zasady minimalizacji. Organ wskazał, że żądanie pełnych skanów dokumentów prowadziło do przetwarzania danych nadmiarowych i nieadekwatnych do deklarowanego celu.

W konsekwencji naruszona została także zasada rozliczalności, gdyż administrator nie był w stanie wykazać zgodności procesu z RODO, mimo wdrożenia procedury, testu równowagi i DPIA.

Organ zwrócił również uwagę, że przyjęty model działania prowadził w istocie do weryfikacji tożsamości w formie zbliżonej do legitymowania, które przysługuje wyłącznie podmiotom uprawnionym ustawowo. Podmiot prywatny nie może przyjmować takich kompetencji.

Ocena naruszenia i wymiar sankcji

Prezes UODO uznał naruszenie za poważne, wskazując, że dotyczyło podstawowych zasad przetwarzania danych. Obciążająco oceniono szeroki zakres danych, długi czas trwania praktyki oraz jej umyślny charakter.

Z ustaleń wynika, że naruszenie trwało od 10.7.2019 r. do momentu wydania decyzji. Istotne znaczenie przypisano temu, że spółka kontynuowała praktykę mimo wiedzy o zastrzeżeniach organu, co uzasadniało uznanie działania za umyślne.

Na podstawie art. 83 ust. 5 lit. a RODO oraz Wytycznych EROD 04/2022 nałożono karę w wysokości 5 898 064 zł. Jednocześnie nakazano zaprzestanie przetwarzania oraz usunięcie danych w terminie 30 dni.

Jak wskazano także w komunikacie Prezesa UODO, kara uwzględniała charakter i wagę naruszenia, długi okres jego trwania oraz potencjalnie szeroką skalę oddziaływania, obejmującą ponad 3,4 mln użytkowników. Podkreślono również ryzyko szkody niemajątkowej związanej z obawą przed utratą kontroli nad danymi i kradzieżą tożsamości.

Jak podkreślono również w artykule Prezesa UODO „Nie można kopiować dokumentów bez podstawy prawnej – kara dla Glovo”, kara uwzględniała charakter i wagę naruszenia, długi okres jego trwania oraz potencjalnie szeroką skalę oddziaływania, skoro baza danych obejmowała ponad 3,4 mln aktywnych użytkowników w Polsce. W komunikacie zaakcentowano także realne ryzyko szkody niemajątkowej po stronie użytkowników, polegającej na obawie przed utratą kontroli nad danymi i kradzieżą tożsamości.

Decyzja potwierdza, że przeciwdziałanie oszustwom nie może uzasadniać żądania skanów lub zdjęć dokumentów tożsamości bez wyraźnej podstawy prawnej. W szczególności art. 6 ust. 1 lit. f RODO nie wystarcza, gdy zakres danych obejmuje pełny obraz dokumentu.

Komentarz

Dla praktyki oznacza to konieczność weryfikacji procedur antyfraudowych – zwłaszcza tam, gdzie opierają się one na pozyskiwaniu kopii dowodów osobistych lub paszportów. Samo przeprowadzenie DPIA lub testu równowagi nie legalizuje takiego przetwarzania.

Decyzja Prezesa UODO z 19.2.2026 r., DKN.5112.33.2022

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Rozliczanie faktur korygujących podatek naliczony in minus w KSeF

Zgodnie z art. 86 ust. 19a ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775; dalej: VATU) w brzmieniu obowiązującym od 1.2.2026 r., w przypadku obniżenia podstawy opodatkowania, o którym mowa w art. 29a ust. 13-13c VATU, lub stwierdzenia pomyłki w kwocie podatku na fakturze, o którym mowa w art. 29a ust. 14 VATU, nabywca towaru lub usługi jest obowiązany do zmniejszenia kwoty podatku naliczonego w rozliczeniu za okres, w którym otrzymał fakturę korygującą. Jeżeli podatnik nie obniżył kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego określonego na fakturze, której korekta dotyczy, a prawo do takiego obniżenia mu przysługuje, zmniejszenie kwoty podatku naliczonego uwzględnia się w rozliczeniu za okres, w którym podatnik dokonuje tego obniżenia. To dość istotna zmiana zasad korygowania podatku naliczonego po stronie nabywcy.

Przez kilka minionych lat korekty takiej należało dokonywać w rozliczeniu za okres, w którym warunki obniżenia podstawy opodatkowania dla dostawy towarów lub świadczenia usług lub kwoty podatku wykazanego na fakturze zostały uzgodnione z dostawcą towarów lub usługodawcą, jeżeli przed upływem tego okresu rozliczeniowego te warunki zostały spełnione. Był to efekt reformy tzw. SLIM VAT, nieudanej i niespecjalnie docenionej przez podatników również dlatego, że w tym zakresie akurat była ona dla nich niekorzystna. Często bowiem podatnik zobowiązany był do korekty podatku naliczonego, nawet jeśli nie posiadał jeszcze faktury korygującej. To skutkowało zaś odsetkami na wypadek opóźnienia (o które nie było trudno, skoro z zasady to faktura korygująca w praktyce jest podstawowym nośnikiem korygowania podatku).

Ale mamy już KSeF w swojej obowiązkowej postaci (choć do 31.3.2026 r. w teorii dotyczy on tylko tych największych). Powstała więc możliwość zmiany tych zasad. A mówiąc ściślej, do przywrócenia zasad sprzed SLIM VAT, bo i wówczas to fakt otrzymania faktury korygującej przesądzał o konieczności korekty. Oczywiście, teraz jest inaczej, bo mamy KSEF (a przynajmniej za chwilę będziemy go mieli praktycznie „na całego”). Przyjrzyjmy się jednak zasadom rozliczania faktur korygujących in minus przez nabywcę, począwszy od deklaracji za luty 2026 r. Jest tu bowiem kilka znaków zapytania.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Nowe zasady dla wszystkich

Pierwsza kwestia to ustalenie, do jakich faktur korygujących stosowane są nowe zasady. Odpowiedź – do wszystkich wystawionych po 31.1.2026 r. (o czym przesądzają przepisy przejściowe ustanawiające KSeF), zgodnie z którymi do faktur korygujących wystawionych przed dniem wejścia w życie tej ustawy stosuje się przepisy art. 29a i art. 86 VATU w brzmieniu historycznym. Zatem jeśli podatnik otrzymał np. 14.2.2026 r. fakturę korygującą wystawioną 31.1.2026 r. z uwagi na otrzymany tzw. rabat retro za czwarty kwartał 2025 r., to o ile warunki korekty zostały spełnione w styczniu 2026 r., to właśnie wówczas należy taką fakturę rozliczyć (w oparciu o „stare zasady”, oparte na uzgodnieniu i spełnieniu warunków korekty).

Po drugie, nowe zasady dotyczą także podatników, którzy jeszcze nie mają obowiązku wystawiania faktur w KSeF. Co więcej, w ogóle nie dotyczą one faktur ustrukturyzowanych, bo o formie wystawienia faktury art. 86 ust. 19a VATU w ogóle nie wspomina (inaczej, niż korespondujący z nim art. 29a ust. 13 VATU właściwy dla korekty podatku należnego). Innymi słowy, nawet jeśli podatnik otrzyma fakturę korygującą in minus w wersji papierowej lub elektronicznej, obniża podatek naliczony w dacie otrzymania tego dokumentu (w sposób tradycyjny, poza KSeF). Jeśli więc podatnik otrzymał np. wystawioną 13.2.2026 r. poza KSeF fakturę korygująca in minus z tytułu skonta, powinien obniżyć podatek w dacie jej otrzymania.

Tu jednak pojawia się problem „konfuzji” obydwu sytuacji. Oto bowiem jeśli warunki uzgodnionego wcześniej skonta spełniły się np. w styczniu 2026 r., ale podatnik otrzymał fakturę korygującą wystawioną już 2.2.2026 r., to moim zdaniem organy podatkowe będą uważać, że korekta podatku naliczonego powinna mieć miejsce jeszcze w styczniu, bo podstawa korekty zaistniała jeszcze przed wejściem w życie nowych przepisów. Nieważne, że faktura korygująca jest wystawiona już w lutym 2026 r. Nie może być więc zbyt łatwo.

Idźmy dalej: pamiętajmy, że omawiane zasady korekty podatku naliczonego nie mają charakteru uniwersalnego. Stosuje się je zasadniczo do przypadków wskazanych w art. 29a ust. 13 i 14 VATU, a nie do wszystkich przypadków otrzymywania faktur korygujących in minus. Wyobraźmy sobie taki przykład: podatnik odebrał w lutym 2026 r. w KSeF fakturę, która została do niego wystawiona przez pomyłkę (na NIP podatnika wskazany przez wystawcę omyłkowo). Podatnik jednak z rozpędu odliczył VAT naliczony w deklaracji za luty. Strony zorientowały się o omyłce, wystawca faktury przesłał do podatnika stosowną korektę „do zera” w kwietniu 2026 r. W takim jednak przypadku podatnik nie powinien korygować podatku w dacie otrzymania faktury korygującej, lecz w dacie rozliczenia faktury pierwotnej, bowiem podatnik od początku nie miał prawa do odliczenia podatku naliczonego.

Znaczniki JPK

Składając rozliczenie VAT za luty 2026 r., podatnicy muszą też pamiętać o nowych znacznikach. Dotyczą one także rozliczenia faktur korygujących in minus. I tak, rozliczenie korekty podatku naliczonego znacznikiem „DI” właściwym dla dowodów innych niż faktura wydaje się mało prawdopodobne, skoro to właśnie otrzymanie faktury decyduje o momencie korekty (choć są tu wątpliwości w zakresie faktur offline i offline24, jeśli takie faktury korygujące podatnik otrzymałby). Znacznik „BFK” będzie miał zaś zastosowanie do faktur korygujących in minus, wystawianych poza KSeF zgodnie z przepisami, aczkolwiek moim zdaniem także z naruszeniem przepisów KSeF. Musimy pamiętać, że rozliczenie korekty in minus podatku należnego w przypadku wystawiania faktur poza KSeF jest trudniejsze (wymaga uzyskania potwierdzenia otrzymania faktury), co może zniechęcać do takiej formy korekt. Wreszcie, znacznik „OFF” będzie właściwy dla faktur korygujących w trybie „awaria”, choć to także mało prawdopodobna sytuacja (bynajmniej nie dlatego, że nie spodziewamy się awarii KSeF, choć w lutym 2026 r. takowa się nie przydarzyła).

Jeśli jednak faktura korygująca otrzymana zostanie w KSeF, nie mamy do czynienia z żadnym znacznikiem, a po prostu oznaczamy fakturę korygującą jej numerem KSeF.

Komentarz

Gdybyśmy mieli szukać legislacyjnych pozytywów wejścia w życie obowiązkowego KSeF, to jest to jeden z nich. Rozliczenia w zakresie korekt podatku naliczonego in minus wracają do formy sprzed SLIM VAT i jest to dobre rozwiązanie. Zasady dotychczasowe miały bowiem wiele mankamentów i były zwyczajnie niekorzystne dla podatników. Pamiętajmy jednak, że opisane reguły dotyczą zasadniczo transakcji krajowych. W przypadkach obniżenia podstawy opodatkowania z tytułu importu usług, dostaw rozliczanych odwrotnym obciążeniem albo WNT, nabywca towaru lub usługi jest obowiązany do zmniejszenia kwoty podatku naliczonego w rozliczeniu za okres rozliczeniowy, w którym dokonał korekty podstawy opodatkowania. A o tym decyduje przyczyna korekty.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Nowe zasady opieki nad dzieckiem po rozwodzie

Cel projektowanych zmian

Projektodawca wychodzi z założenia, że obowiązujący stan prawny cechuje się istotnym brakiem spójności i przewidywalności w zakresie rozstrzygania o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej po rozstaniu rodziców, co wynika przede wszystkim z nieistnienia ustawowej definicji pieczy współdzielonej oraz braku wyraźnie określonych przesłanek jej orzekania, a w konsekwencji prowadzi do sytuacji, w której analogiczne stany faktyczne są oceniane odmiennie przez różne składy orzekające.

W uzasadnieniu projektu podkreślono jednocześnie, że proponowane rozwiązania stanowią odpowiedź na obserwowane przemiany społeczne, polegające na odejściu od tradycyjnego modelu przypisywania ról rodzicielskich według kryterium płci, na rzecz modelu zakładającego równorzędne uczestnictwo obojga rodziców w wychowaniu dziecka, także po rozpadzie ich związku, co znajduje odzwierciedlenie zarówno w praktyce życia społecznego, jak i w ewolucji standardów ochrony praw dziecka.

Projektodawca akcentuje również potrzebę wzmocnienia więzi dziecka z obojgiem rodziców oraz realizacji jego prawa do wychowania przez oboje rodziców, przy jednoczesnym ograniczeniu negatywnych skutków rozwodu lub rozstania, w szczególności polegających na marginalizacji jednego z rodziców w życiu dziecka, a także zwiększenia efektywności postępowań sądowych poprzez koncentrację rozstrzygnięć dotyczących dziecka.

Zakres projektowanych zmian

Projektowana nowelizacja obejmuje szeroki i wielopłaszczyznowy zakres zmian legislacyjnych, które wykraczają poza sam KRO i ingerują również w regulacje procesowe oraz przepisy innych gałęzi prawa, w tym prawa podatkowego i systemu świadczeń społecznych.

W ujęciu systemowym zmiany te mają na celu nie tylko wprowadzenie nowej instytucji prawnej, lecz także zapewnienie jej spójnego funkcjonowania w całym systemie prawa poprzez dostosowanie regulacji powiązanych oraz eliminację dotychczasowych niespójności terminologicznych i konstrukcyjnych.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Szczegółowy zakres zmian

Wprowadzenie i konstrukcja pieczy współdzielonej

Projekt wprowadza do systemu prawa rodzinnego normatywną definicję pieczy współdzielonej jako jednej z form wykonywania władzy rodzicielskiej, polegającej na tym, że obojgu rodzicom pozostawia się pełną władzę rodzicielską, przy jednoczesnym powierzeniu każdemu z nich sprawowania bieżącej pieczy nad dzieckiem w powtarzających się, choć niekoniecznie równych okresach (projektowany art. 58 § 1a1 KRO).

W uzasadnieniu podkreślono, że istota tej instytucji nie sprowadza się wyłącznie do fizycznego podziału czasu spędzanego z dzieckiem, lecz obejmuje przede wszystkim zachowanie pełnego zakresu władzy rodzicielskiej przez oboje rodziców oraz ich realne współuczestnictwo w podejmowaniu decyzji dotyczących osoby i majątku dziecka.

Jednocześnie wskazano, że piecza współdzielona nie ma charakteru obligatoryjnego, lecz stanowi jedną z możliwych form uregulowania stosunków między rodzicami a dzieckiem.

Kryteria i przesłanki orzekania

Nowelizacja wprowadza katalog okoliczności, które sąd powinien uwzględniać przy rozstrzyganiu o powierzeniu pieczy współdzielonej (projektowany art. 58 § 1a2 KRO), obejmujący w szczególności:

Wszystkie wskazane przesłanki podlegają ocenie przez pryzmat nadrzędnej zasady dobra dziecka, która wymaga każdorazowo indywidualnej analizy stanu faktycznego, przy czym szczególne znaczenie przypisano zdolności rodziców do współpracy jako warunkowi efektywnego funkcjonowania pieczy współdzielonej.

Ochrona dobra dziecka i obowiązki rodziców

Projekt wzmacnia znaczenie obowiązku zapewnienia dziecku bezpieczeństwa jako elementu wykonywania władzy rodzicielskiej, wskazując, że obejmuje on zarówno ochronę przed przemocą, jak i zapewnienie warunków prawidłowego rozwoju duchowego dziecka oraz należyte przygotowanie do pracy odpowiednio do jego uzdolnień (art. 96 § 1 KRO).

W uzasadnieniu podkreślono, że stosowanie przemocy lub brak zapewnienia bezpieczeństwa wyklucza możliwość powierzenia pieczy współdzielonej i może prowadzić do ingerencji sądu w zakres władzy rodzicielskiej.

Zasady orzekania o kontaktach i alimentach

Nowelizacja przewiduje odstąpienie od orzekania o kontaktach w sytuacjach, w których rozstrzygnięcia te byłyby pozbawione praktycznego znaczenia, w szczególności:

Rozwiązanie to ma na celu racjonalizację postępowań oraz dostosowanie rozstrzygnięć sądowych do rzeczywistej sytuacji dziecka.

Zmiany w postępowaniu sądowym i zabezpieczeniu

Projekt wprowadza mechanizmy koncentracji postępowań dotyczących dziecka. Zgodnie z projektowanym brzmieniem art. 445 § 1 KPC w czasie trwania sprawy o rozwód lub o separację nie może być wszczęta odrębna sprawa o zaspokojenie potrzeb rodziny i o alimenty pomiędzy małżonkami albo pomiędzy nimi a ich wspólnymi małoletnimi dziećmi. Taką sprawę sąd przekaże sądowi, w którym toczy się sprawa o rozwód lub o separację, który rozpoznaje pozew lub wniosek o zabezpieczenie w tej sprawie jako wniosek o udzielenie zabezpieczenia od daty ich wniesienia. Zaproponowane rozwiązanie ma zapobiegać długotrwałemu zawieszaniu postępowań i rozproszeniu kompetencji.

Jednocześnie, zgodnie z projektowanym art. 7561a KPC, udzielając zabezpieczenia w przedmiocie wykonywania pieczy nad dzieckiem, sąd orzeka pieczę współdzieloną do czasu prawomocnego zakończenia sprawy, jeżeli obojgu rodzicom przysługuje władza rodzicielska, chyba że sprzeciwia się temu dobro dziecka lub jedno z rodziców nie wyraża zgody na powierzenie mu pieczy nad dzieckiem.

Konsekwencje w innych dziedzinach prawa

Wprowadzenie pieczy współdzielonej skutkuje koniecznością dostosowania przepisów podatkowych i regulacji dotyczących świadczeń publicznych, w szczególności poprzez wprowadzenie zasady podziału świadczeń między rodziców sprawujących pieczę nad dzieckiem w ustawie z 11.2.2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1576).

Jednocześnie dokonano ujednolicenia terminologii poprzez zastąpienie pojęcia „opieki naprzemiennej” terminem „piecza współdzielona” w ustawie z 26.7.1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 163), ustawie z 28.11.2003 r. o świadczeniach rodzinnych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1208) i ustawie z 15.5.2024 r. o wspieraniu rodziców w aktywności zawodowej oraz wychowywaniu dziecka „Aktywny rodzic” (Dz.U. z 2024 r. poz. 858).

Etap legislacyjny

Projekt przewiduje uznanie dotychczasowych orzeczeń odpowiadających modelowi pieczy współdzielonej za zgodne z nowymi przepisami oraz stosowanie nowych regulacji do spraw w toku.

Zgodnie z projektowanymi przepisami ustawa ma wejść w życie po upływie 6 miesięcy od dnia ogłoszenia, co ma zapewnić odpowiedni czas na przygotowanie organów stosujących prawo do wdrożenia nowych rozwiązań.

Projekt podlega obecnie opiniowaniu.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Odpowiedzialność szpitala za naruszenie prawa pacjenta do informacji

Przebieg leczenia

W 2016 r. pacjentka zgłosiła się do szpitala celem podjęcia neurochirurgicznego. Stwierdzono u niej guza w obrębie rdzenia kręgowego i osłabienie kończyn dolnych. Została zakwalifikowana do leczenia operacyjnego.

Operacja była skomplikowaną i czasochłonną procedurą. Przebiegła bez powikłań, a po wszystkim nie stwierdzono anomalii w anatomii rdzenia.

Po wybudzeniu pacjentka nie miała czucia w nogach. Lekarz początkowo wyjaśnił, że może to być następstwo leków, znieczulenia, wstrząśnienia rdzenia po operacji.

W drugiej dobie po operacji brak czucia nie ustępował. Podjęto decyzję o reoperacji w celu wykluczenia krwiaka, ucisku, obrzęku. Usunięto wodniaka śródrdzeniowego z miejsca operacji, jednak nie stanowił on zagrożenia.

Stan pacjentki nie uległ poprawie.

Przed operacją pacjentka otrzymała do podpisu oświadczenie o zgodzie na operację oraz folder opisujący szczegółowo przebieg operacji oraz powikłania. Podpisała także formularz zgody na zabieg.

Pacjentka została poddana rehabilitacji szpitalnej z rozpoznaniem: stan po operacji guza śródrdzeniowego na wysokości Th1-Th2 i reoperacji – spastyczne porażenie kończyn dolnych. Kontynuowała rehabilitację w warunkach szpitalnych do końca 2016 r. Rehabilitacja nie przynosiła poprawy.

Następnie rehabilitacja była kontynuowana w warunkach domowych. Pacjentka poruszała się na wózku, nie chodziła, nie mogła siedzieć na krześle, wymagała asysty. Korzystała z pomocy psychologicznej, ponosiła i nadal ponosi koszty leczenia i rehabilitacji.

Pacjentka została zaliczona do znacznego stopnia niepełnosprawności. Podupadła na zdrowiu psychicznym, obecnie nie utrzymuje żadnych relacji towarzyskich. Utrzymuje się z renty w kwocie ok. 2 tys. zł.

Roszczenia i stanowiska stron

Na końcu 2018 r. pacjentka pozwała szpital. W czasie sprawy reprezentowana przez pełnomocnika z urzędu rozszerzyła powództwo i ostatecznie domagała się:

Szpital domagał się oddalenia powództwa.

Sektor publiczny – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Przebieg postępowania dowodowego

W trakcie postępowania dowodowego Sąd przeprowadził dowód z kilku opinii neurochirurgicznych. Wynika z nich, że:

Dodatkowo została przeprowadzona opinia biegłego z zakresu rehabilitacji medycznej, który stwierdził, że wymagana jest dalsza, długoterminowa rehabilitacja medyczna. Powinna zostać wyposażona w pionizator, łóżko rehabilitacyjne, materac i materac przeciwodleżynowy. Z opinii z zakresu budownictwa wynika, że mieszkanie, w którym zamieszkuje pacjentka, wymagałoby przebudowy i dostosowania do jej potrzeb. Zasadne jest zainstalowanie schodołazu.

Rozstrzygnięcie Sądu

Rozpoznanie sprawy zajęło 7 lat przed Sądem I instancji, licząc od momentu wniesienia pozwu. Od pobytu w szpitalu powódki do wyroku minęło ponad 9 lat.

Powództwo zostało częściowo uwzględnione – w zakresie roszczenia o zadośćuczynienia w kwocie 100 tys. zł o zadośćuczynienie za naruszenie prawa pacjenta do informacji oraz do wyrażenia zgody lub odmowy na leczenie.

W uzasadnieniu wyroku Sąd wskazał, że:

Zwrócono jednak uwagę na możliwość naruszenia prawa do udzielenia powódce odpowiedniej informacjo o stanie jej zdrowia.

Zgodnie z art. art. 31 ust. 1 ustawy z 5.12.1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 37) lekarz ma obowiązek przedstawić pacjentowi przystępnej informacji o stanie zdrowia, rozpoznaniu, proponowanych oraz możliwych metodach diagnostycznych, leczniczych, dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania albo zaniechania, wynikach leczenia oraz rokowaniu.

Zgodnie z art. 9 ust. 1 i 2 ustawy z 6.11.2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 581; dalej: PrPacjRPPU) realizacja prawa pacjenta do informacji polega na możliwości podjęcia świadomej decyzji w zakresie jego stanu zdrowia, metod leczenia czy proponowanego procesu terapeutycznego. Informacja powinna zatem być pełna i przystępna, przekazana w sposób zrozumiały dla pacjenta. Pacjent winien zostać poinformowany także we właściwym czasie.

W sytuacji naruszenia prawa pacjenta możliwe jest przyznanie pacjentowi odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia pieniężnego – art. 4 ust. 1 PrPacjRPPU w zw. z art. 448 KC.

W kontekście tego roszczenia, Sąd stwierdził, że:

Mając to na uwadze Sąd uznał, że pozwany szpital naruszył prawo powódki do informacji dotyczącej możliwego zagrożenia uszkodzenia neurologicznego. Podjęła ona decyzję o operacji bez rozeznania co do skutków podjętego leczenia. Jej krzywda to nieświadomość i narażenie na ryzyko pooperacyjne.

Postępowanie dowodowe wykazało, że informacja udzielona pacjentce była niewystarczająca. Rozmawiała z lekarzem prowadzącym, który akcentował przede wszystkim szanse na wyleczenie. Porażenie kończyn dolnych stanowiło jedno z rzadziej występujących następstw tego typu interwencji neurochirurgicznych. Nie zwalniało to personelu medycznego z obowiązku omówienia tego rodzaju zagrożenia, tym bardziej, że było to następstwo możliwe do przewidzenia. Folder informacyjny dotyczący chorób neurologicznych został przekazany pacjentce zbyt późno.

Z tych względów Sąd zasądził na rzecz powódki kwotę 100 tys. złotych. Pozostałe roszczenia nie zostały uwzględnione.

Kosztami procesu sąd obciążył Skarb Państwa – pomimo przegrania powódki w przeważającej części nie obciążył jej obowiązkiem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego na rzecz szpitala oraz kosztów procesu na rzecz Skarbu Państwa.

Wyrok SO w Łodzi z 20.11.2025 r., II C 1484/18 , Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Wsparcie budownictwa społecznego – szczegółowa analiza projektu zmian

Cel projektowanych zmian

Zasadniczym celem projektowanej regulacji jest doprecyzowanie zasad funkcjonowania programu budownictwa socjalnego i komunalnego (dalej: BSK), w szczególności w zakresie katalogu beneficjentów uprawnionych do uzyskania bezzwrotnego finansowego wsparcia z Funduszu Dopłat.

Projektodawca wskazuje, że dotychczasowe przepisy – w brzmieniu nadanym ustawą z 10.12.2020 r. o zmianie niektórych ustaw wspierających rozwój mieszkalnictwa (Dz.U. z 2021 r. poz. 11) – umożliwiły ubieganie się o środki również podmiotom nieposiadającym statusu organizacji pożytku publicznego, co w praktyce doprowadziło do zwiększenia liczby wniosków składanych przez podmioty niedysponujące odpowiednim doświadczeniem.

Drugim istotnym celem projektu jest usunięcie problemów interpretacyjnych związanych z obowiązującym brzmieniem art. 7c ust. 3a ustawy z 8.12.2006 r. o finansowym wsparciu niektórych przedsięwzięć mieszkaniowych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 304; dalej: FinWspLokBezdU). W ocenie projektodawcy obecny przepis zawiera błąd logiczny, ponieważ odwołuje się do wartości odtworzeniowej lokalu, mimo że dla prawidłowego ustalenia opłaty dziennej powinien być stosowany wskaźnik przeliczeniowy kosztu odtworzenia 1 m2 powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych.

Trzeci cel regulacji pozostaje związany z zapewnieniem ciągłości finansowania przedsięwzięć modernizacyjnych i remontowych realizowanych w ramach programu TERMO. Ustawodawca zmierza bowiem do umożliwienia wykorzystania środków pozostających na rachunku Funduszu Termomodernizacji i Remontów, które pierwotnie były przeznaczone na przedsięwzięcia niskoemisyjne w ramach programu „Stop Smog”, lecz wobec zakończenia nowych naborów nie będą już spożytkowane zgodnie z dotychczasowym przeznaczeniem.

Zakres projektowanych zmian

Projekt obejmuje trzy zasadnicze obszary regulacyjne: doprecyzowanie katalogu beneficjentów programu BSK, korektę błędów konstrukcyjnych w przepisach dotyczących ustalania opłat oraz zapewnienie możliwości efektywnego wykorzystania środków Funduszu Termomodernizacji i Remontów. Ponadto zmiany mają charakter dostosowawczy w zakresie terminologii, wynikający z aktualizacji Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności.

Szkolenia zakresu prawa budowlanego i nieruchomości – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Szczegółowy zakres zmian

Ograniczenie katalogu beneficjentów wsparcia

Projektowany art. 6ab FinWspLokBezdU wprowadza nowe kryteria dostępu do środków dla organizacji pozarządowych oraz podmiotów, o których mowa w art. 3 ust. 3 ustawy z 24.4.2003 r. o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1338). Zgodnie z projektowaną regulacją finansowego wsparcia na przedsięwzięcia, o których mowa w art. 4 i art. 6 FinWspLokBezdU, będzie udzielać się wyłącznie tym podmiotom, które posiadają status organizacji pożytku publicznego albo w okresie co najmniej 3 lat poprzedzających złożenie wniosku prowadziły działalność w zakresie pomocy społecznej obejmującej wsparcie w codziennym funkcjonowaniu osób potrzebujących takiego wsparcia, w szczególności z uwagi na trudną sytuację życiową, wiek, niepełnosprawność lub chorobę, albo działalność w zakresie pomocy osobom bezdomnym.

Zmiana ta ma bezpośrednio ograniczyć ryzyko nieprawidłowego przygotowania i realizacji przedsięwzięć finansowanych ze środków publicznych. W uzasadnieniu wskazano, że po podniesieniu poziomu bezzwrotnego finansowego wsparcia do 80% kosztów przedsięwzięcia obserwowano wzrost liczby wniosków składanych przez nowopowstałe organizacje, które nie zawsze dysponowały odpowiednim doświadczeniem organizacyjnym i merytorycznym do realizacji inwestycji obejmujących prace budowlane, koordynację procesu inwestycyjnego oraz późniejsze świadczenie usług społecznych.

Korekta sposobu obliczania opłat

Projekt przewiduje zmianę art. 7c ust. 3a FinWspLokBezdU poprzez zastąpienie wyrazów „wartości odtworzeniowej lokalu obliczonej zgodnie z art. 9 ust. 8” wyrazami „wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 m2 powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych, o którym mowa w art. 2 pkt 12”. Jak wskazano w uzasadnieniu, dotychczasowe brzmienie przepisu prowadziło do błędu logicznego, ponieważ wartość odtworzeniowa lokalu stanowi już iloczyn jego powierzchni użytkowej i właściwego wskaźnika przeliczeniowego, przez co obecna redakcja przepisu mogła prowadzić do nieprawidłowego podwójnego uwzględniania powierzchni.

Celem tej zmiany jest wskazanie prawidłowego sposobu obliczania wysokości opłaty dziennej za udostępnienie pomieszczenia służącego zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych studentów i doktorantów. Projektodawca podkreśla, że liczba metrów kwadratowych powierzchni mieszkalnej przypadającej na studenta lub doktoranta powinna być mnożona przez wskaźnik przeliczeniowy kosztu odtworzenia, a nie przez wartość odtworzeniową lokalu, co pozwoli usunąć zgłaszane w praktyce wątpliwości interpretacyjne.

Wykorzystanie środków z programu „Stop Smog”

Projekt wprowadza zmianę w art. 25 ustawy z 21.11.2008 r. o wspieraniu termomodernizacji i remontów oraz o centralnej ewidencji emisyjności budynków (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1419) poprzez dodanie ust. 3, który umożliwia przeznaczenie niewykorzystanych środków programu „Stop Smog” na finansowanie premii termomodernizacyjnych, premii remontowych, premii MZG, premii kompensacyjnych i premii powodziowych w ramach programu TERMO.

W uzasadnieniu wskazano, że na koniec grudnia 2025 r. w Funduszu Termomodernizacji i Remontów pozostawało ok. 147,7 mln zł niewykorzystanych środków, które mogą ulec zmianie jedynie wskutek ewentualnego aneksowania wcześniej zawartych umów. Jednocześnie w 2025 r. w okresie styczeń-lipiec złożono 1276 wniosków o wsparcie z Funduszu Termomodernizacji i Remontów na łączną kwotę 292,9 mln zł, a wysokie zainteresowanie wsparciem doprowadziło do czasowego wstrzymania przyjmowania wniosków przez Bank Gospodarstwa Krajowego od 8.8.2025 r.

Projektodawca wskazuje, że przy utrzymaniu popytu na poziomie zbliżonym do roku 2025 zapotrzebowanie na wsparcie w 2026 r. może sięgnąć ok. 503 mln zł, podczas gdy ustawa budżetowa na 2026 r. przewiduje zasilenie Funduszu kwotą 331 mln zł. W tym kontekście przekierowanie niewykorzystanych środków z programu „Stop Smog” ma umożliwić sfinansowanie znacznie większej liczby przedsięwzięć bez konieczności angażowania dodatkowych środków z budżetu państwa.

Dostosowanie terminologii do KPO

Zmiany w art. 2 pkt 15 i 16 oraz w art. 22a ust. 3 pkt 3 i art. 22f ust. 1 FinWspLokBezdU, a także w art. 7 ust. 1 ustawy z 29.9.2022 r. o zmianie niektórych ustaw wspierających poprawę warunków mieszkaniowych (Dz.U. 2022 r. poz. 2456), mają charakter dostosowawczy i wynikają z aktualizacji nazw inwestycji w ramach Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności po IV rewizji KPO.

W szczególności dotychczasowe określenia „Poprawa efektywności energetycznej w budynkach mieszkalnych wielorodzinnych” oraz „Inwestycje w energooszczędne budownictwo mieszkaniowe dla gospodarstw domowych o niskich i średnich dochodach” zastępuje się nazwami „Inwestycje w poprawę efektywności energetycznej wielorodzinnych budynków mieszkalnych” oraz „Inwestycje w projekty mieszkaniowe”. Zmiany te nie ingerują w zakres przedmiotowy wsparcia ani zasady jego udzielania, lecz mają zapewnić spójność ustaw krajowych z dokumentami programowymi KPO.

Etap legislacyjny

Projekt przewiduje zróżnicowane terminy wejścia w życie przepisów. Zasadą jest wejście ustawy w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia, natomiast art. 1 pkt 2 oraz art. 4 ust. 1 mają wejść w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.

Takie zróżnicowanie vacatio legis ustawodawca uzasadnia potrzebą zapewnienia czasu na zapoznanie się z nowymi wymogami przez organizacje pozarządowe i podmioty, które będą chciały ubiegać się o wsparcie na nowych zasadach. Jednocześnie pozostałe przepisy mają wejść w życie niezwłocznie, aby jak najszybciej umożliwić wykorzystanie środków na potrzeby programu TERMO oraz usunąć wątpliwości interpretacyjne związane ze stosowaniem przepisów dotyczących ustalania opłat i aktualizacji terminologii ustawowej.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Urodzenie martwe w kontekście uprawnienia do Karty Dużej Rodziny

Opis okoliczności faktycznych

Skarżący zwrócił się z wnioskiem o przyznanie mu i jego trzem synom Karty Dużej Rodziny oświadczając, że w skład jego rodziny wchodzą synowie: D.W., M.W. i H.W. Do wniosku załączono odpis skrócony aktu urodzenia H.W. z adnotacją „dziecko urodziło się martwe”.

Stanowisko organu

Prezydent odmówił przyznania Karty Dużej Rodziny. Zdaniem organu stosunek prawny, którego treścią jest władza rodzicielska przysługuje z chwilą narodzin dziecka. Wykonywanie władzy rodzicielskiej polega na sprawowaniu faktycznej pieczy nad małoletnim dzieckiem w sposób zapewniający jego prawidłowy rozwój, a w szczególności podejmowanie obowiązków w zakresie zaspokojenia potrzeb fizycznych, edukacyjnych i duchowych dziecka. Prezydent zgodził się z poglądem doktryny, że pozostawanie na utrzymaniu rodziców oznacza pewien stan faktyczny, gdzie dziecko nie utrzymuje się samodzielnie, ale środki na swoje utrzymanie otrzymuje od rodziców. Zasadniczym elementem pozostawania na czyimś utrzymaniu jest więc otrzymywanie przez dziecko od rodzica środków utrzymania rozumianych jako niezbędne środki do życia. W tym kontekście, stanu, w którym dziecko jest na utrzymaniu rodziców, nie można rozszerzać na okres życia prenatalnego.

SKO utrzymało w mocy rozstrzygnięcie organu I instancji uznając, że kryterium decydującym dla przyznania Karty jest okoliczność, że tworzy rodzinę (lub tworzyło w przeszłości) co najmniej troje dzieci będących na utrzymaniu rodzica (rodziców) lub małżonka rodzica. Tymczasem – jak zaznaczyło Kolegium, bezspornie odwołujący się posiada dwoje dzieci. Wbrew wywodom odwołującego się stanu, w którym dziecko jest na utrzymaniu rodziców, nie można rozszerzać na okres życia prenatalnego.

W skardze do WSA zarzucono m.in., że pojęcie „mieć na utrzymaniu” odnosi się do wszystkich dzieci, posiadających podmiotowość prawną, niezależnie od ich zdolności prawnej na gruncie prawa cywilnego. Podstawą prawną prawa do Karty jest sam fakt istnienia więzi biologicznej, a nie jej głębokość czy intensywność. Natomiast kwestią przypadku jest to, czy rodzicielstwo dziecka poczętego zostanie zwieńczone urodzeniem żywym (i ewentualną śmiercią dziecka już po porodzie, w tym również śmiercią następującą bezpośrednio po porodzie), czy urodzeniem martwym. Podstawą prawa rodzica do otrzymania Karty jest samo podjęcie przez rodzica dziecka wszelkich starań mających na celu urodzenie i wychowywanie dziecka.

Stanowisko WSA

Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę uznając brak podstaw do przyznania Karty Dużej Rodziny. Zdaniem Sądu rozstrzygnięcia te są prawidłowe, zaś argumentacja przedstawiona w skardze nie zasługiwała na uwzględnienie.

Odnośnie zmiany zwrotu ustawowego z art. 4 ust. 1 KartaDRU „ma” na „mają lub mieli” WSA wskazał, że była podyktowana praktyką, w której odmawiano przyznania Karty tym rodzicom, którzy kiedykolwiek posiadali co najmniej troje dzieci, ale w dacie składania wniosku ich dzieci nie były już w wieku uprawniającym rodziców do jej otrzymania. W związku więc z celami ustawy oraz chęcią jak najszerszego dostępu do uprawnień wynikających z posiadania Karty, ustawodawca zdecydował się na omawianą zmianę, lecz właśnie z tym uzasadnieniem, że chodzi o rodziców, którzy w dacie składania wniosku mają dzieci dorosłe, nie będące już na ich utrzymaniu, lecz wcześniej je utrzymywali. Zdaniem Sądu nie sposób rozszerzać interpretacji tego pojęcia również na rodziców dzieci, które urodziły się martwe, jak chce tego skarżący, gdyż nie jest to zgodne z wolą ustawodawcy wyjaśnioną w uzasadnieniu do projektu zmian.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

W związku z tym organy zasadnie uznały, że skarżący miał w momencie składania wniosku i w przeszłości na utrzymanie jedynie dwoje dzieci. Choć przepisy KartaDRU nie formułują definicji dziecka „będącego na utrzymaniu rodziców” to trafnie przyjęto, że pozostawanie na utrzymaniu rodziców oznacza pewien stan faktyczny, gdzie dziecko nie utrzymuje się samodzielnie, ale środki na swoje utrzymanie otrzymuje od rodziców. Zasadniczym i nieodłącznym elementem pozostawania na czyimś utrzymaniu jest więc otrzymywanie od niego środków utrzymania rozumianych jako niezbędne środki do życia. Za taką wykładnią przemawia również definicja leksykalna, zgodnie z którą zwrot „utrzymywać się” oznacza „zaspokoić swoje potrzeby życiowe, wyżywić się, wyżyć”. Na koszty utrzymania dziecka składają się wydatki ponoszone w związku z wyżywieniem dziecka, ale również m.in. zakupu ubrań, przyborów szkolnych, opłat związanych z uczestnictwem w zajęciach dodatkowych oraz ponoszenie kosztów utrzymania mieszkania, które też należy zaliczyć do kosztów utrzymania dziecka.

W tym kontekście, stanu, w którym dziecko jest na utrzymaniu rodziców, nie można rozszerzać na okres życia prenatalnego. Stan taki powstaje bowiem, a następnie trwa dopiero po urodzeniu dziecka, a więc w przypadku, gdy dziecko urodzi się żywe, gdyż nie budzi wątpliwości, że dostarczanie środków utrzymania, czyli środków koniecznych do życia, może dotyczyć wyłącznie osoby żywej. Nie można natomiast z tymi kosztami utożsamiać wydatków ponoszonych przez rodziców w okresie prenatalnym (np. na opiekę lekarską), gdy dziecko urodzi się martwe. Jakkolwiek jest oczywistym, że nie sposób kwestionować zasadności ponoszenia tego typu wydatków, to jednak należy zaakcentować, że nie są one kosztami utrzymania dziecka, to jest niezbędnymi do życia dziecka, a więc środkami jego utrzymania. Są to bowiem koszty utrzymania kobiety ciężarnej.

Uprawnione jest również odwoływanie się i odkodowywanie pojęcia „utrzymywania” oraz „dziecka” na gruncie innych ustaw. Przy ustalaniu językowego znaczenia danego terminu interpretator powinien w pierwszej kolejności odwołać się do dyrektyw języka prawnego, a następnie, gdy nie istnieje definicja legalna danego pojęcia, wolno mu oprzeć się na takim jego znaczeniu, jakie ma ono w języku prawniczym. W związku z tym Sąd uznał za uprawnione odwołanie się przez organy do treści art. 8 KC poprzez wskazanie, że każdy człowiek od urodzenia ma zdolność prawną i wywiedzenie z tego, że brak zdolności prawnej u dziecka martwo urodzonego wyklucza przyznanie mu uprawnień na gruncie KartaDRU.

Zdaniem Sądu orzekające organy dokonały więc prawidłowej wykładni prawa materialnego i zasadnie uznały, że w chwili składania wniosku skarżący nie posiadał – aktualnie i w przeszłości – na utrzymaniu co najmniej trójki dzieci. Zdaniem Sądu SKO, wydając zaskarżoną decyzję, nie naruszyło art. 18 Konstytucji RP, który stanowi o ochronie rodzicielstwa, poprzez różnicowanie pojęcia „rodzicielstwa” w zależności od tego, czy dziecko urodzi się żywe, czy martwe. Należy bowiem zauważyć, że ani organy, ani Sąd, nie kwestionują rodzicielstwa skarżącego, czy też jego emocjonalnej więzi z synem H., natomiast rozróżnienie, jakiego dokonywano na kanwie niniejszej sprawy, dotyczyło pojęcia „utrzymywania dziecka”, a nie „rodzicielstwa”.

Dodatkowo Sąd zgadza się z organami, że niewątpliwie nie było podstaw do przyznania Karty również żyjącym synom skarżącego, gdyż w chwili składania wniosku nie byli członkami rodziny wielodzietnej, tj. takiej, w której na utrzymaniu jest co najmniej trójka dzieci. Dla oceny uprawnień dzieci do Karty relewantny jest stan istniejący w dniu składania wniosku. Tymczasem trzeci z synów skarżącego urodził się martwy w roku 2010, a zatem nie może budzić wątpliwości, że skoro w dacie składania przez niego wniosku (12.7.2024 r.) nie żył, to nie spełniał żadnego z wymienionych tam kryteriów wiekowych, a w rezultacie, w dniu tym jego rodzina nie obejmowała co najmniej trojga dzieci zachowujących rzeczony wymóg, czyli nie spełniała warunku sine qua non nabycia prawa do wnioskowanej Karty.

Komentarz

Przedmiotem rozpoznania było zagadnienie prawne dotyczące zasadności wnioskowania o przyznanie Karty Dużej Rodziny w sytuacji urodzenia dziecka martwego. Mając na uwadze wymogi ustawowe, wątpliwości dotyczyły tego, czy dziecko, które urodziło się martwe można „zaliczyć” do definicji rodziny wielodzietnej zgodnie z art. 4 ust 1 KartaDRU w kontekście wymogu liczby dzieci. Sąd dokonał kompleksowej analizy i interpretacji pojęcia posiadania dziecka „na utrzymaniu” dochodząc do jednolitych i spójnych wniosków. Urodzenie dziecka martwego wyklucza możliwość uznania, iż pozostawało ono na utrzymaniu rodziców, za czym przemawia nie tylko wykładnia porównawcza i systemowa, ale również znaczenie potoczne tego pojęcia. Przyznanie Karty Dużej Rodziny w takiej sytuacji uwarunkowane jest urodzeniem żywym. Znaczenie pozaprawne, ale cenne ma podkreślenie przez Sąd, iż ocena legalna może nie być zbieżna z odczuciem moralnym, a na żadnym etapie nie podważano więzi łączącej rodziców z dzieckiem w okresie prenatalnym.

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku z 25.6.2025 r., II SA/Gd 41/25, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Organizacja dyżurów aptek – prawa zarządu powiatu

Uchwała o dyżurach aptek

Zarząd powiatu uchwałą z grudnia 2025 r. wyznaczył do pełnienia dyżurów przez apteki ogólnodostępne na terenie tego powiatu na 2025 rok.

Uchwała została wydana na podstawie art. 32 ust. 1 ustawy z 5.6.1998 r. o samorządzie powiatowym (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1684) oraz art. 94 ust. 3 i ust. 9 pkt 2 ustawy z 6.9.2001 r. – Prawo farmaceutyczne (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 750).

Zgodnie z tymi przepisami w przypadku, w którym praca aptek ogólnodostępnych na terenie powiatu nie gwarantuje zaspokojenia potrzeb ludności w porze nocnej oraz dni wolne od pracy, zarząd powiatu wyznacza w drodze uchwały aptekę ogólnodostępną do pełnienia dyżurów w porze nocnej lub w dni wolne od pracy. Uchwała jest wydawana na okres 1 roku oraz określa dni i godziny pełnienia dyżurów.

Apteka ogólnodostępna może zgłosić gotowość do pełnienia dyżurów. W przypadku braku zgłoszenia apteki lub zgłoszenia apteki niespełniającej wymagań (np. położenie lokalu apteki, możliwość zapewnienia asortymentu oraz personelu), zarząd powiatu wyznacza aptekę ogólnodostępną spełniającą ustawowe wymagania.

W omawianej sprawie zarząd powiatu wyznaczył do pełnienia dyżurów w porze nocnej i dni wolne od pracy 6 aptek na terenie powiatu. Określono harmonogram dyżurów. Uchwała weszła w życie z dniem podjęcia.

W uzasadnieniu uchwały wskazano, że apteki pracują od g. 8 do 20 oraz w siedzibie powiatu funkcjonuje punkt nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. Zwiększony ruch pacjentów ma miejsce od 20 do 22. Z tego względu konieczne jest zapewnienie pacjentom dostępu do usług świadczonych przez apteki blisko miejsca udzielania świadczeń zdrowotnych w nocy i święta.

Żadna z aptek nie zgłosiła chęci do pełnienia dyżurów. Z tego względu, zarząd powiatu podjął decyzję o rotacyjnym pełnieniu dyżurów z uwzględnieniem limitów pracy farmaceutów w porze nocnej i dni wolne od pracy.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Skarga do WSA

Jedna z aptek objętych uchwałą wniosła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu, wnosząc o stwierdzenie nieważności zaskarżonej uchwały w części dotyczącej tej apteki.

Skarżący wskazał, że nie jest w stanie zapewnić liczby personelu dostosowanej do zapewniania potrzeb mieszkańców powiatu w ramach dyżurów oraz nie wykonuje badań diagnostycznych w aptece. Informował o tym organ przed wydaniem uchwały.

Organ wniósł o oddalenie skargi.

Wskazał, że apteka ma obowiązek zapewnić obsadę w liczbie odpowiadającej zakresowi działalności oraz dniom i godzinom pracy apteki, a także udokumentować realizację tego obowiązku. Obowiązkiem skarżącego jest zapewnienie odpowiedniej obsady personalnej. Wydając uchwałę, organ powiatu realizował swoje obowiązki ustawowe.

Rozstrzygnięcie sądu

WSA potwierdził, że zaskarżona uchwała jest aktem z zakresu administracji publicznej i nie stanowi aktu prawa miejscowego.

Uznał, że skarżąca ma interes prawny uprawniający do zaskarżenia uchwały zarządu powiatu, ponieważ apteka została wyznaczona do pełnienia dyżuru. Według harmonogramu 1 stycznia i 15.8.2025 r. w godzinach od 14:00 do 21:00.

Sąd wskazał, że:

Z powyższych względów WSA uznał, że nie doszło do naruszenia przepisów prawa materialnego lub procesowego, które skutkowałyby koniecznością stwierdzenia nieważności zaskarżonej uchwały.

Końcowo wskazać należy, że omawiany wyrok zapadł we wrześniu 2025 r., a zaskarżona uchwała dotyczyła dyżurów w 2025 r. i została wydana w grudniu 2024 r. Oznacza to, że uchwała i tak podlegała wykonaniu przez znaczną większość 2025 r. pomimo skargi jednej z aptek objętej uchwałą.

Wyrok WSA we Wrocławiu z 18.9.2025 r., III SA/Wr 87/25 , Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Nabywcy roszczeń z dekretu Bieruta pozostaną z pustymi rękami

Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) nie zmienia zdania w kwestii obrotu tzw. roszczeniami warszawskimi. W poniedziałek w kolejnej uchwale potwierdził, że ich nabywcy nie mogą być uznani za stronę postępowania o ustalenie prawa użytkowania wieczystego. A to oznacza, że nadal ktoś, kto kupił takie roszczenie od przedwojennego właściciela czy jego spadkobierców nie ma praktycznie żadnych szans na „odzyskanie” nieruchomości w stolicy.

Siedmioosobowy skład NSA ponownie zajął się problemem z inicjatywy Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) w Warszawie. A miało to bezpośredni związek z jednym ze sporów, jaki do niego trafił. Konkretnie chodziło o umorzenie postępowania z wniosku o ustanowienie prawa użytkowania wieczystego.

Nieruchomość została kupiona w 1936 r. Po wojnie w połowie lutego 1949 r., czyli jeszcze przed objęciem gruntu w posiadanie przez Warszawę, właścicielka złożyła wniosek o przyznanie własności czasowej do gruntu. Tuż po tym zbyła plac i budynek wraz z przysługującymi do niego roszczeniami dekretowymi innej osobie. Schody zaczęły się, gdy o nieruchomość upominała się jedna ze spadkobierczyń nabywcy roszczeń. W lipcu 2024 r. prezydent stolicy zamknął jej drogę do odzyskania nieruchomości warszawskiej, bo postępowanie z wniosku złożonego w latach 60. jeszcze przez spadkodawcę umorzył jako bezprzedmiotowe.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Kobieta zaskarżyła umorzenie do WSA. A ten zauważył, że głównym powodem tego rozstrzygnięcia, a potem utrzymania go w mocy przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze była głośna uchwała NSA z 10 kwietnia 2024 r. (I OPS 1/23). Poszerzony skład przesądził w niej, że stronie umowy przelewu wierzytelności określonej w art. 7 ust. 1 i 2 dekretu nie przysługuje przymiot strony w rozumieniu art. 28 KPA do uzyskania prawa użytkowania wieczystego w postępowaniu administracyjnym o wydanie decyzji dekretowej. Warszawski WSA nie do końca zgodził się z poglądami przedstawionymi w uchwale z 2024 r. I wystąpił, aby NSA ponownie pochylił się nad problemem dopuszczenia możliwości ubiegania się o nieruchomości warszawskie także nabywców wierzytelności dekretowej.

NSA co do zasady zdania jednak nie zmienił. Doprecyzował jedynie, że jego stanowisko odnosi się do skupujących roszczenia. W sentencji uchwały jasno wskazał, że stroną w spornej sprawie o ustanowienie użytkowania wieczystego nie może być nabywca roszczeń, a nie ogólnie strona umowy. Nie miał wątpliwości, że prawo do dochodzenia tzw. roszczeń dekretowych ma były właściciel nie- ruchomości. Co wynika bezpośrednio z samego dekretu. Jak i to, że w postępowaniu o ustanowienie użytkowania wieczystego mogą wziąć udział również następcy prawni.

Z tym, że w ocenie siedmioosobowego składu NSA nie są to następcy z kontraktu, np. nabywcy roszczeń, a tylko spadkobiercy, których interes prawny ma umocowanie w konstytucji. To ona chroni przecież prawo własności i dziedziczenia. Dlatego, jak tłumaczył przewodniczący składu, sędzia NSA Arkadiusz Despot-Mładanowicz następcy prawni mają mocną podstawę prawną do wywodzenia swojego interesu. Takiej podstawy prawnej nie ma zaś nabywca.

NSA nie kwestionował, że przez dziesiątki lat obrót cywilnoprawny roszczeniami warszawskimi był akceptowany, ale, jak zastrzegł, nie bezkrytycznie. Podkreślił ponadto, że sądy administracyjne nie kwestionują cywilnoprawnego obrotu roszczeniami z dekretu. Szkopuł w tym, jak przypomniał NSA, że kontrakt cywilnoprawny nie jest kreatorem interesu prawnego w prawie publicznym. Skoro więc prawodawca nie przewidział możliwości przeniesienia uprawnienia tymczasowego właściciela gruntu warszawskiego, czyli tego, które wynika z dekretu warszawskiego, to umową cywilnoprawną nie można spornego interesu prawnego wykreować. Tak działa prawo publiczne.

Przyznał, że przez wiele lat ten problem nie był zauważany i szerszej refleksji nie poddawano, nie różnicowano prawa publicznego i prywatnego, ale wreszcie to się stało. Przy czym ten punkt widzenia na interes prawny w prawie publicznym ma już swoją kontynuację nie w jednej, ale kolejnych uchwałach.

Sąd nie widział potrzeby, żeby doprecyzować w uchwale, że nie działa ona wstecz, bo jak pytał retorycznie, która działa inaczej niż nie na przyszłość. Zastrzegł, że nie dopatrzył się żadnej nowej okoliczności, która mogłaby uzasadniać zmianę poglądu na sporny problem. Po dwóch latach od podjęcia poprzedniej uchwały nie powiła się bowiem żadna nowość. Dalej chodzi o interes prawny z art. 7 dekretu warszawskiego, a nie ma możliwości rozdzielenia kontrahentów na dobrych i tych złych, bo takiego przepisu nie ma.

Jak podkreślił NSA w obecnym stanie prawnym takiej interpretacji słusznościowej, dokonać nie można, bo interes prawny jest taki sam dla wszystkich nabywców. Żeby było inaczej ustawodawca musiałby wymyślić taką normę, która w szczególnych sytuacjach pozwalała na takie rozróżnienie.

Sygnatura akt: I OPS 4/25

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Czy sędziowie mogą pracować lepiej i szybciej wydawać wyroki?

Rządowy Zespół Deregulacyjny szuka sposobów na przyspieszenie spraw sądowych, zwłaszcza gospodarczych. Naczelna Rada Adwokacka rozesłała ankietę do swoich członków, aby wśród praktyków zidentyfikować bariery i zaproponować rozwiązania, które pomogą je pokonać. Na ich podstawie Instytut Legislacji i Prac Parlamentarnych NRA przygotował propozycje zmian legislacyjnych. Część z nich dotyczy organizacji pracy sądów.

– Usprawnienie działania systemu jest złożonym zagadnieniem. Wyniki naszej ankiety pokazują, że poza problemami, wynikającymi z kryzysu praworządności i zbyt małej liczby orzekających sędziów można by osiągnąć poprawę, wprowadzając zmiany w organizacji pracy sądów. Widzimy, że w tych samych warunkach są sądy, które pracują bardzo dobrze. Gdzie nie czeka się długo na termin rozprawy, gdzie pełnomocnik szybko dostaje odpowiedź na pisma. Takie sądy są w mniejszości, ale ich przykład pokazuje, że w dobrej organizacji pracy tkwi olbrzymi potencjał do usprawnienia działania sądów – mówi adwokat Dorota Kulińska, dyrektor instytutu.

Po drugiej stronie skali adwokaci umiejscowili sądy w dużych miastach, które mają najwięcej spraw, ale jednocześnie tam najbardziej rozmywa się osobista odpowiedzialność np. pracowników sekretariatów za kontakt ze stronami.

– Dlatego postulujemy wprowadzenie w regulaminach działania sądów zapisów o premiowaniu pracowników, zajmujących się realizacją wyroków sądów i ich decyzji od liczby zrealizowanych zadań zadań, takich jak doręczenie tytułu wykonawczego, wpis do ksiąg wieczystych, ale też np. wprowadzenie odpowiedzialności w przypadku braku poinformowania stron o odwołaniu rozprawy, jeśli strony stawią się w sądzie. W tym wypadku chodzi o odpowiedzialność sędziów – tłumaczy dyr. Kulińska.

Mecenasi postulują też, aby dobrą praktyką było zwoływanie pierwszego posiedzenia zdalnie i tam przedstawianie przez sąd planu na prowadzenie sprawy. Przepisy na to pozwalają, tylko nie wszyscy sędziowie z tej możliwości korzystają. Dobrze byłoby także, gdyby termin na zwołanie pierwszego posiedzenia nie mógł być przekraczany, a za jego przekroczenie sędzia mógłby zostać ukarany finansowo.

40 godzin pensum

– Dzisiaj możemy się skarżyć na przewlekłość postępowania, ale w przypadku zalecanych terminów nie są to sprawy łatwe, a dodatkowo strony mają obawy, czy skorzystanie z tej możliwości nie zaszkodzi ich sprawie. Gdyby przepisy działały tu niemal z automatu, to spodziewamy się, że zmotywowałoby to do efektywniejszej pracy tych sędziów, którym nie zależy na jak najszybszym zakończeniu sprawy – dodaje Dorota Kulińska.

Wśród zaproponowanych przez adwokatów rozwiązań znalazło się też, między innymi, wprowadzenie limitu spraw dla sędziego po przekroczeniu którego należy utworzyć kolejne stanowisko sędziowskie, zwiększenie dobowej normy pracy sądów od 8.00 do 18.00 i wprowadzenie 40-godzinnego tygodnia pracy dla sędziów w sądzie oraz wprowadzenie odpowiedzialności finansowej za rażące prowadzenie spraw w sposób przewlekły.

Z niektórymi postulatami, jak na przykład wprowadzenie limitu spraw, sędziowie się zgadzają. Natomiast część jest, w ich ocenie, oderwana od rzeczywistej przyczyny przedłużania się postępowań, którą sędziowie identyfikują w brakach kadrowych i zbyt powolnej cyfryzacji sądownictwa.

Administracja sądowa - sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Szybsza cyfryzacja

– Narzędzie, które zwolniłoby sędziów z ręcznego przepisywania pozwów, aby w orzeczeniu ująć wszystkie roszczenia czy zastąpiłoby protokolanta, który zamiast spisywać wypowiedzi stron, pełnomocników i świadków mógłby w tym czasie zająć się innymi sprawami w sekretariacie, to rozwiązania, które usprawniłyby na pewno pracę sędziów, którzy zresztą są rozliczani z liczby załatwionych spraw Natomiast nie uważam, żeby zwiększenie dobowej normy pracy sądów od 8.00 do 18.00 i wprowadzenie 40-godzinnego tygodnia pracy dla sędziów w sądzie było uzasadnione – mówi sędzia Bartłomiej Przymusiński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

– Po pierwsze, już dzisiaj sądy w poniedziałki są czynne do 18.00, a jednak po 16.00 mało kto do nich zagląda. Nie widzę pełnomocników, którzy wykorzystywaliby ten czas na składanie pism. Z czasów, gdy rozprawy toczyły się w dwóch zmianach i mogły trwać nawet do 17, pamiętam niechęć pełnomocników zawodowych do godzin rozpraw po 15. Postulat 40 godzin pracy w sądzie, w czasach upowszechniającej się pracy zdalnej, budzi moje zdumienie. Miejsce pracy nie ma żadnego znaczenia. Wręcz uważam, że biorąc pod uwagę warunki pracy, które są w wielu sądach to praca zdalna jest na pewno bardziej efektywna – dodaje prezes Przymusiński.

Natomiast jeśli chodzi o przewlekłość postępowań, to jego zdaniem i pełnomocnicy może również powinni uderzyć się w swoje piersi.

– Bardzo często jedna strona stosuje obstrukcję, np. składając pisma w ostatnim dniu przed terminem rozprawy. Notorycznie na rozprawy przychodzą aplikanci bez upoważnienia, wnoszący o tymczasowe dopuszczenie do udziału w sprawie. Z moich doświadczeń wynika też, że większość pełnomocników zniechęca swoich klientów do skorzystania z mediacji albo przynajmniej do niej nie zachęca, a pozwala ona szybciej zakończyć sprawę, co nie jest korzystne finansowo dla pełnomocnika. Dlatego proponuję wprowadzić dobre praktyki i częściej rozmawiać. Źle się stało, że tak szerokie postulaty środowiska adwokackiego nie były konsultowane szerzej. Myślę, że moglibyśmy wtedy wskazać, które z nich są warte uwagi, a które nie rozwiązują żadnego problemu. Do takich rozmów zawsze będę zachęcał – przekonuje prezes Przymusiński.

Adwokaci zapewniają, że widzą problem zbyt małej liczby sędziów, braku personelu pomocniczego i cyfryzacji, ale widzą też problem po stronie organizacji pracy sądów.

– O nim się niewiele mówi, ale w tym obszarze najprościej można osiągnąć poprawę działania systemu. Zdajemy sobie sprawę, że nasze postulaty nie wszystkim się spodobają, ale każdy się chyba zgodzi, że zaangażowanie ludzi w wykonywaną pracę jest różne. Sądy nie są od tego wolne. Dlatego można tu osiągnąć poprawę, premiując efektywną pracę i wyciągając konsekwencje wobec osób, które po prostu źle pracują – mówi dyr. Kulińska.

Organizacja pracy i procedura

Adwokat Marcin Wolny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka uważa, że nie można rozstrzygnąć, kto bardziej – sędziowie czy adwokaci – przyczynia się do przewlekania spraw.

– Czasem adwokaci mają taką strategię procesową, ale są też sędziowie, którzy nie mają kompetencji do zarządzania projektem, a tym jest prowadzenie sprawy. Myślę, że powinniśmy położyć nacisk na szkolenie ich w tym zakresie. To jest jedna z przyczyn problemu, ale główny powód widzę w sposobie wykorzystania zasobu sędziów i ich nierównomiernym obciążeniu pracą. To jest ważniejsze niż liczba sędziów, których w przeliczeniu na jednego mieszkańca nie mamy wcale mało. Jedni w małych miastach są mniej obciążeni pracą, a ci w dużych zdecydowanie bardziej. Receptą na to może być odmiejscowienie spraw – podpowiada Marcin Wolny.

W jego ocenie powinniśmy bardziej skupić się teraz na wprowadzaniu rozwiązań organizacyjnych i proceduralnych, usprawniających pracę sądów, ponieważ rozwiązanie problemu praworządnościowego może nam zająć dekadę, a Polacy coraz dłużej czekają w sądzie na wyrok, co rzutuje na ich życie prywatne i gospodarcze.

Jarosław Gwizdak – były sędzia, z uprawnieniami adwokata, ale niewykonujący tego zawodu – rozliczanie sędziów z wykorzystania czasu pracy zacząłby, biorąc przykład z Niemców, od jego opomiarowania.

– To jest proces, który zajął im kilka lat. Natomiast dzięki temu wiadomo, ile czasu może zająć np. sprawa o eksmisję, a ile o odszkodowanie. Mając takie opomiarowanie, możemy oszacować iloma sprawami powinien się sędzia w miesiącu zająć i czego od niego oczekiwać, wprowadzając takie 40-godzinne pensum pracy w sądzie. Bo gdybyśmy dziś ograniczyli się do wprowadzenia tego wymogu 40 godzin w tygodniu na przygotowanie do rozpraw, prowadzenie ich i pisanie uzasadnień, to mogłoby się okazać, że sędziowie obsłużą mniej spraw niż obecnie – mówi Gwizdak.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź