Spory nie są rozstrzygane, bo nie wniesiono ich przez ePUAP

Chodzi o odwołania wnoszone po 2 lutego. Tego dnia ruch związany z próbami wejścia do uruchomionego dzień wcześniej systemu KSeF przeciążył platformę ePUAP wykorzystywaną także do wnoszenia odwołań do Krajowej Izby Odwoławczej. Urząd Zamówień Publicznych wydał wówczas komunikat, w którym zachęcał do korzystania z alternatywnej drogi – systemu e-Doręczeń.

Nawet po rozwiązaniu problemów z platformą ePUAP UZP wciąż rekomenduje korzystanie z e-Doręczeń. Z platformy ePUAP zniknął specjalny formularz przeznaczony do składania odwołań, można korzystać tylko z „pisma ogólnego”. Trudno się dziwić, że wykonawcy wolą korzystać z adresu do e-Doręczeń. Ten działał i wciąż działa bez zarzutu, tyle że niektóre z wniesionych za jego pośrednictwem odwołań nie są rozpoznawane merytorycznie.

– Sytuacja jest niecodzienna, bo UZP na swej stronie, w oficjalnym komunikacie, zachęca do składania odwołań poprzez e-Doręczenia, a potem okazuje się, że niektóre z nich nie są rozpoznawane merytorycznie przez KIO właśnie z powodu skorzystania z zalecanej przez Urząd drogi. W praktyce ci wykonawcy tracą więc prawo do sądu, co jest niedopuszczalne w państwie prawa – komentuje radca prawny Wojciech Merkwa, szef Zespołu Zamówień Publicznych w kancelarii JDP.

Chodzi o spory liczone nierzadko w dziesiątkach milionów złotych. Jedna z pierwszych spraw, które umorzono z powodu wniesienia odwołania przez e-Doręczenia dotyczyła przetargu na rozbudowę ul. Chopina w Pruszczu Gdańskim. Oferty opiewają w nim na kwoty od ok. 41 mln do prawie 58 mln zł.

Spór rozstrzygnie sąd

Z informacji przekazanych „Rzeczpospolitej” przez Urząd Zamówień Publicznych i Krajową Izbę Odwoławczą wynika, że problem w tej chwili dotyczy ośmiu postanowień wydanych przez jednego orzecznika. Umarza on postępowania uznając, że odwołania, które wpłynęły na adres e-Doręczeń zostały wniesione niezgodnie z przepisami. UZP nie zgadza się z tą interpretacją.

– Podjęta została decyzja o wniesieniu w najbliższych dniach przez prezesa UZP skarg na te postanowienia do Sądu Zamówień Publicznych – zapowiada Michał Trybusz, rzecznik prasowy UZP. Przepisy dają możliwość skarżenia orzeczeń KIO nie tylko stronom postępowań odwoławczych, ale właśnie także prezesowi UZP.

Jeśli sąd zgodzi się, że odwołania można składać przez e-Doręczenia, to powinien rozpoznać je merytorycznie. Tyle że do tego czasu umowy mogą już zostać zawarte, bo prawo pozwala nie czekać z ich podpisaniem do rozstrzygnięcia drugiej instancji. Wówczas nawet ewentualna wygrana przed sądem może już nic nie dać.

– Decyzja UZP o zaskarżeniu postanowień jest oczywiście ze wszech miar słuszna, ale nie wiem, czy rozwiąże wszystkie problemy. Jeśli zamawiający po postanowieniu o umorzeniu odwołania zawrze umowę, do czego ma przecież pełne prawo, to skutki tego będą już nie do odwrócenia. Owszem można próbować domagać się odszkodowania od Skarbu Państwa, ale polskie sądy wyjątkowo niechętnie zasądzają utracone korzyści. Dlatego zachęcam zamawiających, by wstrzymali się z zawarciem umowy w takich sytuacjach – apeluje mec. Wojciech Merkwa.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Co wynika z rozporządzenia

Dlaczego składanie odwołań przez e-Doręczenia jest kwestionowane? W uzasadnieniach postanowień umarzających postępowania, do których dotarła „Rzeczpospolita”, mowa jest o niezgodności z rozporządzeniem z 30 grudnia 2020 r. w sprawie postępowania przy rozpoznawaniu odwołań przez KIO. Zgodnie z jego § 4 ust. 1 „odwołanie i zgłoszenie przystąpienia do postępowania odwoławczego przekazuje się na elektroniczną skrzynkę podawczą” UZP. W uzasadnieniach wspomnianych postanowień skrzynka podawcza jest utożsamiana wyłącznie z platformą ePUAP. „Jeżeli odwołanie jest wnoszone w postaci elektronicznej, wyłącznie w przypadku wniesienia go w sposób określony w § 4 ust. 1 ww. rozporządzenia – czyli przekazania na elektroniczną skrzynkę podawczą UZP – odwołanie jest wniesione prawidłowo i skutecznie, a wniesienie odwołania przy użyciu środka komunikacji elektronicznej w inny sposób jest nieprawidłowe i nieskuteczne” – czytamy w uzasadnieniu postanowienia z 24 lutego 2026 r. (sygnatura akt: 458/26).

Interpretacja ta jest kwestionowana nie tylko przez UZP. Również Stowarzyszenie Prawa Zamówień Publicznych zwraca uwagę, że pojęcie „elektronicznej skrzynki podawczej UZP” nie zostało zdefiniowane w prawie, a z orzecznictwa Naczelnego Sądu Administracyjnego wynika, że nie wolno go zawężać do adresu elektronicznego konta na ePUAP (postanowienie NSA z 28 października 2025 r.; sygnatura akt: I OSK 1516/25).

Przepisy właśnie zostały zmienione

Wspomniany problem interpretacyjny powinien zniknąć 13 marca wraz z wejściem w życie zmian w rozporządzeniu w sprawie postępowania przy rozpoznawaniu odwołań przez KIO (DzU z 2026 r., poz. 329), które są związane z możliwością zdalnego uczestnictwa w rozprawach. W nim już wprost mowa o przekazywaniu odwołań na adres do doręczeń elektronicznych. Tyle że zmienione regulacje dotyczą przetargów wszczętych od 13 marca, co oznacza, że jeszcze przez wiele miesięcy część postępowań będzie toczyć się na dotychczasowych zasadach.

Niezależnie od zmiany przepisów własne kroki podjęła sama KIO.

– Zorganizowana została narada orzecznicza, w trakcie której zdecydowana większość członków Izby wskazała, że uznaje wniesienie odwołania i zgłoszenie przystąpienia drogą e-Doręczeń za dopuszczalne. Nikt nie wyraził poglądu przeciwnego, kilku orzeczników wstrzymało się od głosu, powołując się przede wszystkim na brzmienie par. 4 ust. 1 rozporządzenia w sprawie postępowania przy rozpoznawaniu odwołań przez KIO w brzmieniu sprzed nowelizacji, która weszła w życie 13 marca – wyjaśnia Jan Kuzawiński, prezes KIO.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

VAT od ładowania pojazdów elektrycznych nie zawsze do zapłaty w Polsce

Zgodnie z art. 22 ust. 1 pkt 5 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775; dalej: VATU), miejscem dostawy towarów w przypadku dostawy energii elektrycznej w systemie elektroenergetycznym, do podmiotu będącego podatnikiem wykonującym działalność w zakresie odprzedaży energii w takich systemach lub sieciach dystrybucji i u którego własne zużycie takich towarów jest nieznaczne jest miejsce, w którym posiada siedzibę działalności gospodarczej, stałe miejsce prowadzenia działalności gospodarczej. Sprzedaż energii elektrycznej w systemie elektroenergetycznym na rzecz innych niż ww. podmiotów podlega opodatkowaniu tam, gdzie nabywca korzysta z tych towarów i je zużywa (art. 22 ust. 1 pkt 6 VATU).

Pierwsza z ww. zasad stanowi istotne odstępstwo od ogólnych zasad opodatkowania dostaw towarów nietransportowanych i niewysyłanych. Zgodnie z art. 22 ust. 1 pkt 3 VATU jest to miejsce, w którym towary się znajdują. Zastosowanie art. 22 ust. 1 pkt 5 VATU upodabnia sposób rozliczeń VAT dostawy towarów do zasad określania miejsca świadczenia usług (zasada ogólna wyrażona w art. 28b ust. 1 VATU też wspomina o miejscu siedzibie nabywcy). Istniała jednak daleko idąca wątpliwość co do możliwości stosowania tej szczególnej zasady do dostaw energii na stacjach ładowania. Wszystko dlatego, że one nie są realizowane w systemie elektroenergetycznym.

Organy podatkowe (np. Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 8.4.2022 r., 0114-KDIP1-2.4012.608.2021.2.JO, Legalis) konsekwentnie twierdziły, że w przypadku transakcji polegających na ładowaniu samochodów elektrycznych zastosowanie znajduje zasada z art. 22 ust. 1 pkt 3 VATU. Podobny pogląd prezentują niektóre przynajmniej sądy administracyjne (np. WSA w Gdańsku w wyroku z 21.2.2023 r., I SA/Gd 1267/22, Legalis). I to pomimo oczywistych wątpliwości interpretacyjnych, związanych z niejednoznacznym brzmieniem art. 38 i 39 Dyrektywy Rady 2006/112/WE z 28.11. 2006 r. w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej (Dz.Urz. UE L z 2006 r. Nr 347 s. 1; dalej: VATDyr).

Sprawę wyjaśnił na szczęście NSA. Ale to jeszcze nie koniec tej historii.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Czego dotyczyła sprawa

Podatnik działa jako operator stacji ładowania (charging point operator, CPO) i dokonuje w tym zakresie świadczeń m.in. na rzecz kontrahentów zagranicznych, nieposiadających siedziby ani stałego miejsca prowadzenia działalności w Polsce, których główna działalność polega na odsprzedaży energii elektrycznej w ramach ładowania pojazdu ostatecznemu nabywcy. Przedmiotem świadczeń podatnika jest udostępnienie partnerom zagranicznym stacji ładowania i miejsca postojowego w celu ładowania pojazdów elektrycznych wraz z dostarczeniem (odsprzedażą) energii elektrycznej niezbędnej do ładowania pojazdów, ale też m.in. również stałe wsparcie techniczne. Jak wiadomo, rozliczenia w łańcuchu elektromobilności mają na gruncie VAT (ale i akcyzy) charakter towarowy. Bo energia elektryczna jest towarem, a jej dostawa jest dominującym elementem świadczenia w ramach elektromobilnego łańcucha dostaw. Zatem, podatnik sprzedaje zagranicznemu kontrahentowi energię elektryczną.

Zdaniem fiskusa, miejscem dostawy energii (a więc miejscem opodatkowania) jest zawsze Polska, właściwym przepisem jest tu bowiem art. 22 ust. 1 pkt 3 VATU. W zakresie dostaw na rzecz odsprzedawców energii elektrycznej nie znajdzie zastosowania reguła szczególna wyrażona w art. 22 ust. 1 pkt 5 VATU. Zdaniem organu, dostawa energii elektrycznej w stacji ładowania nie stanowi bowiem dostawy w systemie elektroenergetycznym na rzecz podmiotu, którego głównym celem nabywania energii elektrycznej jest odprzedaż w takich systemach. Podobnego zdania był WSA w Gdańsku, w przywoływanym już wcześniej wyroku. Podatnik złożył skargę kasacyjną do NSA, bo twierdził inaczej niż Dyrektor KIS i WSA w Gdańsku.

Stanowisko sądu

NSA wydał w sprawie wyrok z 13.2.2026 r., I FSK 960/23. I uznał, że to podatnik miał rację a fiskus nie. Zdaniem sądu, organ dokonując wykładni art. 22 ust. 1 pkt 5 VATU w pierwszej kolejności powinien mieć na uwadze konieczność zapewnienia skuteczności prawa UE. Z art. 38 VATDyr niewątpliwie nie wynika, aby energia elektryczna miała być odsprzedawana w systemie elektroenergetycznym. Więcej szczegółów sprawy poznamy, gdy NSA opublikuje uzasadnienie pisemne.

Komentarz

Spór był ciekawy także dlatego, że przepisy VATDyr w innych niż polska wersjach językowych nie wspominają o istnieniu jakiegokolwiek systemu energetycznego. Stąd teza, że przepisy VATU w zakresie miejsca opodatkowania dostawy energii elektrycznej nie tylko nie są zgodne z VATDyr (gdyż zbyt „wąskie”). Ale też same polskie tłumaczenie VATDyr w tym zakresie jest ułomne. Nieczęsto się zdarza, aby zarzucać niezgodność z duchem prawa UE nie tylko przepisów VATU ale także samego tłumaczenia przepisów unijnych na język polski.

Przepisy VATU dotyczące dostawy energii elektrycznej powstawały w czasach, w których nie śniło się ładowanie samochodów elektrycznych. Niewątpliwie, są to więc przepisy kompletnie niedostosowane do tych realiów. O tyle więc dobrze, że nadchodząca reforma VIDA dotknie także tek materii i pozwoli rozliczać VAT na ostatnim odnóżu sprzedaży w systemie OSS (początkowo jako WSTO, później na autonomicznych zasadach). W efekcie, ładowanie samochodów elektrycznych z punktu widzenia VAT przestanie być sprawozdawczym potworkiem. Wpłynie to na pewno na dynamikę rozwoju branży e-mobility, na którą włodarze UE chyba nadal liczą (choć jakby nieco mniej niż kiedyś).

Ta historia ma jednak jeszcze jedno dno. Jakkolwiek nie udało się podatnikowi przekonać do swojej racji ani Dyrektora KIS, ani WSA w Gdańsku, jak się wydaje problem zauważył sam ustawodawca. Zgodnie z procedowanym projektem ustawy o zmianie ustawy o podatku od towarów i usług oraz ustawy o zasadach ewidencji i identyfikacji podatników i płatników (nr UD314), przesłanka systemu elektroenergetycznego ma w ogóle zostać z przepisów usunięta. Dlaczego? Cytując uzasadnienie do tych przepisów, proponowana zmiana ma na celu dokładniejsze odwzorowanie przepisów prawa unijnego w zakresie określenia miejsca świadczenia w przypadku dostawy energii elektrycznej. W przepisach prawa unijnego (art. 38 i art. 39 VATDyr) szczególne zasady określania miejsca świadczenia w przypadku dostawy energii elektrycznej nie zawierają zastrzeżenia, że dostawa powinna odbywać się wyłącznie w systemie elektroenergetycznym. Przepisy krajowe ograniczają natomiast ww. szczególne zasady określania miejsca świadczenia dla energii elektrycznej do dostaw dokonanych w systemie elektroenergetycznym. Wobec rozwoju branży energetycznej, w tym elektromobilności, następują zmiany w przepisach prawnych pozwalające na dokonywanie dostaw energii elektrycznej poza systemem elektroenergetycznym. Aby takie dostawy były opodatkowane zgodnie z zasadami określonymi w dyrektywie VAT, proponuje się usunięcie odesłania do przepisów o prawie energetycznym.

Tak się złożyło, że byłem pełnomocnikiem podatnika w tym sporze od jego zarania do finalnego zakończenia. Stąd mam do tej sprawy stosunek emocjonalny.

Wyrok NSA z 13.2.2026 r., I FSK 960/23

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Rada Ministrów: przegląd decyzji z posiedzenia 17.3.2026 r.

Rząd przyjął następujące projekty ustaw:

  1. Projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego oraz ustawy – Kodeks karny skarbowy (UD302);
  2. Projekt ustawy o zmianie ustawy o wspieraniu rozwoju obszarów wiejskich z udziałem środków Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014–2020 oraz niektórych innych ustaw (UC125).

Większa kontrola sądowa decyzji prokuratorów

Głównym założeniem pierwszego z wymienionych projektów jest zwiększenie kontroli sądowej nad decyzjami prokuratorów, co zagwarantuje lepszą ochronę praw obywateli. Mowa tu o sytuacji, w której prokurator odmawia w śledztwie dopuszczenia pełnomocnika osoby niebędącej stroną w postępowaniu (np. świadka lub osoby, na którą postępowanie może mieć wpływ). Wówczas zażalenie na taką decyzję, która działa od razu, składa się do prokuratora wyższego szczebla. Nowelizacja zakłada, że takie zażalenie rozpozna sąd rejonowy właściwy dla miejsca zamieszkania.

Odmowa dopuszczenia pełnomocnika dla osoby niebędącej stroną postępowania (np. świadka) będzie wykonalna dopiero po jej uprawomocnieniu, a nie – jak dotąd – natychmiast. Wprowadzono jednak wyjątki: w sytuacjach wymagających pilnego działania lub ze względu na ważny interes śledztwa prokurator będzie mógł przeprowadzić czynność bez udziału pełnomocnika jeszcze przed rozpoznaniem zażalenia. Jednocześnie zażalenia wniesione przed wejściem w życie ustawy, które nie zostały jeszcze rozpatrzone, będą rozpoznawane według nowych zasad.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Nowe zasady wsparcia rolników

Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji przepisów dotyczących wsparcia rozwoju obszarów wiejskich, którego celem jest ułatwienie rolnikom i przedsiębiorcom sektora rolno-spożywczego dostępu do finansowania. Projekt zakłada rozszerzenie instrumentów wsparcia o dopłaty do odsetek od kredytów, obok dotychczasowych gwarancji i poręczeń. Rozwiązanie ma obniżyć koszty finansowania inwestycji oraz poprawić płynność finansową gospodarstw i firm.

Zgodnie z projektem środki zwrócone z instrumentów finansowych PROW po 2025 r. nie trafią do Krajowego Funduszu Gwarancyjnego, lecz pozostaną w dyspozycji Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Będą mogły być wykorzystywane na wsparcie sektora przez co najmniej 8 lat, a także później – zgodnie z decyzjami resortu.

Nowe przepisy umożliwią łączenie kredytów objętych gwarancją spłaty do 80 proc. kapitału z dopłatami do odsetek w początkowym okresie spłaty. Szczególne znaczenie mają kredyty obrotowe, które pozwalają finansować działalność w okresach zwiększonego zapotrzebowania, np. przed zbiorami. Dzięki dopłatom ich koszt będzie niższy niż w standardowej ofercie rynkowej.

Ustawa ma wejść w życie po 14 dniach od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Stałe miejsce prowadzenia działalności gospodarczej na terytorium Polski w świetle przepisów o VAT

Wyrok NSA z 13.6.2025 r., I FSK 453/22, Legalis, dotyczy niezwykle istotnej w praktyce kwestii stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej (SMPD) na gruncie podatku od towarów i usług. Rozstrzygnięcie to, podtrzymujące stanowisko podatnika, stanowi ważne ogniwo w orzecznictwie sądów administracyjnych, opierając się na ugruntowanych poglądach Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE).

Wnioskodawca – spółka prawa luksemburskiego, zarejestrowana jako podatnik VAT na terytorium Polski, wchodzi w skład międzynarodowej Grupy zajmującej się produkcją i sprzedażą m.in. zaawansowanego technologicznie papieru wykorzystywanego na potrzeby przemysłu tytoniowego. Rolą Wnioskodawcy jest podejmowanie działań zarządczych i kontrolnych w odniesieniu do sprzedaży wyrobów poza USA. W ramach Grupy funkcjonuje również S.1 sp. z o.o. – polska spółka, której głównym zadaniem na poziomie Grupy będzie pełnienie roli producenta kontraktowego na rzecz Wnioskodawcy.

Nowy model operacyjny obejmuje realizację zamówień Wnioskodawcy przez polską spółkę, następnie sprzedaż na rzecz Wnioskodawcy tychże wytworzonych produktów, które finalnie będą wysłane bezpośrednio z magazynów polskiej spółki do klientów końcowych. Należy podkreślić, że sprzedaż towarów odbywa się między Wnioskodawcą a klientem końcowym. Ponadto polska spółka będzie świadczyła na rzecz Wnioskodawcy dodatkowe, pomocnicze usługi wsparcia – w tym w zakresie obsługi zamówień i faktur poprzez dział obsługi klienta.

Wnioskodawca udostępnia polskiej spółce prawa własności intelektualnej (chociażby know-how) niezbędne do wytwarzania produktów, ale nie udostępnia żadnych innych zasobów jak np. urządzenia, sprzęt czy personel. Jednocześnie Wnioskodawca nie posiada w Polsce żadnej infrastruktury i pracowników, a decyzje strategiczne podejmowane są poza Polską.

Interpretacja indywidualna DKIS

Jedno z pytań zadanych przez Wnioskodawcę Dyrektorowi Krajowej Informacji Skarbowej (DKIS) dotyczyło posiadania przez niego stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce w rozumieniu ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775; dalej: VATU). Wnioskodawca stał na stanowisku, że nie posiada w Polsce SMDP, z czym nie zgodził się organ interpretacyjny. Podniósł on, że w jego ocenie, Wnioskodawca poprzez takie zapisy umowne jak np. wyłączna produkcja kontraktowa czy też kontrola jakości i inspekcja obiektów efektywnie wykorzystuje zasoby polskiej spółki przez co posiada w Polsce wystarczającą strukturę personalną i techniczną.

Interpretacja indywidualna została zaskarżona przez Wnioskodawcę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach, który przychylił się do stanowiska Wnioskodawcy i uznał, że skarga zasługiwała na uwzględnienie, wobec czego cała zaskarżona interpretacja musiała ulec uchyleniu. Sąd I instancji stwierdził, że istnieją przesłanki przesądzające o braku kontroli Wnioskodawcy nad zapleczem personalnym i technicznym polskiej spółki. Jednocześnie kwestia chociażby kontroli jakości wytworzonych produktów stanowi standardowy element współpracy biznesowej i jako taki nie powinien stanowić o posiadaniu przez Wnioskodawcę SMPD w Polsce.

Organ interpretacyjny w skardze kasacyjnej zaskarżył wyrok sądu I instancji w całości.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Wyrok NSA

Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 13.6.2025 r., I FSK 453/22, Legalis, oddalił skargę kasacyjną, potwierdzając, że Wnioskodawca nie posiada stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce.

Podstawą prawną w celu ustalenia czy dany podmiot posiada na terytorium Polski stałe miejsce prowadzenia działalności jest art. 11 rozporządzenie wykonawcze Rady (UE) nr 282/2011 z 15.3.2011 r. ustanawiające środki wykonawcze do dyrektywy 2006/112/WE w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej (wersja przekształcona) (Dz.Urz. UE L z 2011 r. Nr 77, s. 1) i art. 28b VATU. Zgodnie z Rozporządzeniem konieczne jest spełnienie następujących przesłanek: podmiot musi posiadać w Polsce minimalny rozmiar działalności charakteryzującej się określonym poziomem stałości oraz posiadać odpowiednie zaplecze personalne i techniczne.

W niniejszej sprawie NSA, opierając się na bogatym orzecznictwie TSUE, chociażby wyrok z 13.6.2024 r., C-533/22, Legalis, szczególnie mocno podkreślił, że to samo zaplecze personalne i techniczne nie może być wykorzystywane jednocześnie przez jeden podmiot do świadczenia usług (polska spółka na rzecz Wnioskodawcy) i przez drugi podmiot do odbioru tych samych usług w domniemanym SMDP (przez Wnioskodawcę od polskiej spółki), natomiast kontrola nad istniejącym zapleczem osobowym i technicznym (korzystanie z zaplecza osobowo-technicznego innego podmiotu) nie obejmuje działań stanowiących standardowy element umów produkcji. Taki element stanowi chociażby zapis o kontroli jakości produktów.

Komentarz

Omawiany wyrok NSA po raz kolejny potwierdził, że do uznania istnienia stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej nie wystarczy sama współpraca pomiędzy podmiotami powiązanymi, nawet jeśli obejmuje ona szczegółowe wytyczne dotyczące produkcji czy kontroli jakości. Decydujące jest faktyczne władztwo nad zasobami, rozumiane jako prawo do dysponowania nimi niczym własnymi, a nie jedynie ekonomiczne wykorzystanie zasobów kontrahenta. Przywołując orzecznictwo TSUE w tym zakresie, należałoby się powołać w szczególności na wyrok TS z 7.5.2020 r., Dong Yang Electronics, C-547/18, Legalis czy wyrok TS z 16.10.2014 r., Welmory, C-605/12, Legalis, gdzie szczególnie podkreślono konieczność posiadania przez podatnika odpowiedniej stałości i struktury personalno-technicznej, nad którą sprawuje kontrolę porównywalną do tej, jaką sprawuje nad zapleczem własnym.

Innym kluczowym aspektem poruszonym w ramach wyroku NSA jest zasada no double use, tj. to samo zaplecze nie jest wykorzystywane w sposób, który tworzyłby sprzeczność – te same środki nie mogą być bowiem wykorzystywane zarówno przez podatnika mającego siedzibę w danym państwie członkowskim do świadczenia usług, jak i przez podatnika zagranicznego w celu otrzymania tych samych usług w domniemanym SMDP. Zasada ta została wyraźnie sformułowana w przytoczonych w wyroku sprawach Berlin Chemie A. Menatrini, wyrok TS z 7.4.2022 r., C-333/20, Legalis oraz Cabot Plastics Belgium, wyrok TS 29.6.2023 r., C-232/22, Legalis.

Rozstrzygnięcie to ma istotne znaczenie dla międzynarodowych grup kapitałowych funkcjonujących w Polsce w modelu produkcyjnym lub usługowym opartym na krajowych podmiotach zależnych. Potwierdza konsekwentną linię orzeczniczą, zgodnie z którą przynależność do tej samej grupy kapitałowej ani szczegółowe uzgodnienia kontraktowe dotyczące specyfikacji produktów czy kontroli jakości, nie tworzą automatycznie stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej.

Końcowo należy wskazać, że w ostatnim czasie pojawiły się „Objaśnienia podatkowe z 28.1.2026 r.” dotyczące zasad ustalania stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej na terytorium kraju dla potrzeb wystawiania faktur przy użyciu Krajowego Systemu e-Faktur, w których również podkreślono konieczność łącznego wystąpienia wskazanych wyżej przesłanek, tj. konieczność wystąpienia zaplecza personalnego i technicznego, posiadającego strukturę, która umożliwia świadczenie usług i charakteryzuje się stałością wystarczającą do świadczenia usług, z zastrzeżeniem, że to samo zaplecze personalno-techniczne nie może być jednocześnie wykorzystywane do świadczenia i otrzymywania tych samych usług.

Wyrok NSA z 13.6.2025 r., I FSK 453/22, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Kto odpowiada za nieautoryzowaną transakcję? Najpierw zwraca bank

Stan faktyczny

N.O. – osoba fizyczna posiadająca rachunek bankowy w PKO BP S.A. – była ofiarą nadużycia finansowego polegającego na wyłudzeniu danych w wyniku sprzedaży przedmiotu na portalu aukcyjnym. Osoba trzecia, podając się za nabywcę, przesłała jej wprowadzający w błąd link odwzorowujący interfejs portalu, a następnie interfejs PKO BP. W wyniku wprowadzenia w błąd N.O. podała swoje dane logowania, umożliwiając w ten sposób oszustowi dokonanie nieautoryzowanej transakcji płatniczej z jej rachunku bankowego. Po zorientowaniu się następnego dnia, że doszło do oszustwa, niezwłocznie powiadomiła o tym PKO BP i policję, przy czym sprawca tego oszustwa nie został zidentyfikowany. PKO BP odmówił jednak zwrotu spornej kwoty, uznał bowiem, że N.O. w wyniku rażącego zaniedbania uchybiła ciążącemu na niej obowiązkowi przechowywania instrumentu płatniczego z zachowaniem należytej staranności oraz nieudostępniania go osobom nieuprawnionym. W następstwie tej odmowy N.O. wniosła do Sądu Rejonowego w Koszalinie, będącego sądem odsyłającym, powództwo przeciwko PKO BP o zapłatę kwoty 3000 zł.

Pytanie prejudycjalne dotyczyło zagadnienia, czy przepisy art. 73 ust. 1 w zw. z art. 74 ust. 1 dyrektywy (UE) 2015/2366 Parlamentu Europejskiego i Rady z 25.11.2015 r. w sprawie usług płatniczych w ramach rynku wewnętrznego, zmieniająca dyrektywy 2002/65/WE, 2009/110/WE, 2013/36/UE i rozporządzenie (UE) Nr 1093/2010 oraz uchylająca dyrektywę 2007/64/WE (Dz.Urz. UE L z 2015 r. Nr 337, s. 35) należy rozumieć w ten sposób, że dostawca usług płatniczych może odmówić płatnikowi bezzwłocznego zwrotu kwoty nieautoryzowanej transakcji płatniczej, jeżeli płatnik poniósł stratę związaną z tą transakcją, dopuszczając się rażącego zaniedbania obowiązków określonych w art. 69 dyrektywy 2015/2366?

Stanowisko RG

W art. 73 ust. 1 dyrektywy 2015/2366 przewidziano co do zasady bezzwłoczny zwrot na rzecz płatnika w przypadku nieautoryzowanych transakcji płatniczych wraz z określeniem bezwzględnego terminu, w którym dostawca usług płatniczych powinien dokonać tego zwrotu, i jednocześnie przewiduje też wyjątek od zasady bezzwłocznego zwrotu, a mianowicie w przypadku, gdy dostawca ten „ma uzasadnione podstawy, by podejrzewać oszustwo”. Wyjątek ten wymaga zatem, z jednej strony, istnienia uzasadnionych podstaw podejrzenia ewentualnego oszustwa, a z drugiej strony, spełnienia przez dostawcę usługi warunku formalnego, a mianowicie przekazania ich na piśmie właściwemu organowi krajowemu.

Wyjątek od tego przepisu został uregulowanym w art. 74 ust. 1 dyrektywy 2015/2366. W akapitach pierwszym i drugim art. 74 ust. 1 dyrektywy 2015/2366 unormowano odpowiedzialność płatnika w sytuacjach niezawinionych przez niego, która ma ograniczony charakter, a z akapitu trzeciego tego przepisu wynika, że odpowiedzialność płatnika w przypadku jego winy ma co do zasady charakter nieograniczony. Na podstawie wykładni językowej art. 73 ust. 1 dyrektywy 2015/2366, RG stwierdził, że określając wprost odstępstwa od obowiązku bezzwłocznego zwrotu kwoty nieautoryzowanej transakcji, przepis ten nie daje podstaw, by rozszerzać katalog odstępstw o inne, nieprzewidziane w tym przepisie przypadki – w tym również o przypadek „rażącego zaniedbania obowiązków [płatnika] określonych art. 69 dyrektywy 2015/2366”, o którym mowa w art. 74 ust. 1 ak. 3 dyrektywy 2015/2366.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

RG uznał, że w odniesieniu do art. 74 ust. 1 dyrektywy 2015/2366 nie można stwierdzić z całą pewnością, w szczególności na podstawie samego jego treści, że „odstępstwo” przewidziane w tym przepisie dotyczy wyłącznie odpowiedzialności co do jej istoty, czy też rozciąga się ono również na zasadę natychmiastowego zwrotu. Tym samym można przedstawiać dwie, rozbieżne interpretacje. Zdaniem RG należy przyjąć interpretację, która opiera się na założeniu, że art. 73 ust. 1 i art. 74 ust. 1 dyrektywy 2015/2366 regulują dwa odrębne etapy procedury zwrotu kwoty nieautoryzowanej transakcji płatniczej. Zgodnie z tą wykładnią „odstępstwo” przewidziane w art. 74 ust. 1 dyrektywy 2015/2366 nie wywołuje skutków ab initio, co oznacza, że dostawca usług płatniczych powinien najpierw dokonać zwrotu na rzecz płatnika, a następnie może, po dokonaniu tego zwrotu, dochodzić odszkodowania od płatnika, który ponosi winę za szkodę.

RG wyjaśnił, że o ile art. 73 ust. 1 i art. 74 ust. 1 dyrektywy 2015/2366 są ze sobą ściśle powiązane, o tyle przepisy te regulują jednak odrębne aspekty procedury zwrotu kwot nieautoryzowanych transakcji płatniczych w tym znaczeniu, że pierwszy z nich przewiduje bezzwłoczny zwrot w przypadku nieautoryzowanej transakcji, podczas gdy drugi z nich reguluje rozkład odpowiedzialności pomiędzy dostawcą usług płatniczych a płatnikiem na późniejszym etapie. W związku z tym, zgodnie z art. 73 ust. 1 dyrektywy 2015/2366, dostawca usług płatniczych jest zobowiązany w pierwszej kolejności do dokonania bezzwłocznie zwrotu kwoty nieautoryzowanej transakcji płatniczej, z wyjątkiem przypadków, w których istnieją uzasadnione podstawy, by podejrzewać, że wynika ona z działania użytkownika usług płatniczych w nieuczciwych zamiarach.

Zwrot ten nie ma jednak charakteru ostatecznego. Jeżeli bowiem po dokonaniu tego tymczasowego zwrotu dostawca usług płatniczych wykaże następnie, że płatnik celowo lub w wyniku rażącego zaniedbania uchybił jednemu z obowiązków ciążących na nim na mocy art. 69 dyrektywy 2015/2366, może on wymagać od tego płatnika poniesienia strat spowodowanych tym rażącym zaniedbaniem. W przypadku gdyby płatnik odmówił zwrotu kwoty nieautoryzowanej transakcji, do tego dostawcy należałoby wówczas dochodzenie roszczeń przeciwko płatnikowi jako podmiotowi ponoszącemu odpowiedzialność na podstawie art. 74 ust. 1 ak. 3 dyrektywy 2015/2366. Zdaniem RG przeciwna interpretacja, która pozwalałaby dostawcy usług płatniczych na odmowę lub opóźnienie zwrotu w przypadku zwykłego podejrzenia niedopełnienia, w wyniku rażącego zaniedbania, obowiązków, o których mowa w art. 69 dyrektywy 2015/2366, dawałaby temu dostawcy możliwość obchodzenia obowiązku bezzwłocznego zwrotu kwoty nieautoryzowanej transakcji ustanowionego w art. 73 ust. 1 dyrektywy 2015/2366. Interpretacja taka prowadziłaby do nieuzasadnionego rozszerzenia zakresu sytuacji, w których ów dostawca mógłby zostać zwolniony z tego obowiązku, poza przypadkami przewidzianymi w przepisach i naruszałaby zasadę ścisłej wykładni wyjątków przewidzianych w akcie prawa Unii. W ten sposób naruszałaby ona bezpośrednio prawo konsumenta do uzyskania takiego zwrotu i pozbawiłaby w konsekwencji ten przepis skuteczności (effet utile).

RG stwierdził, że art. 73 ust. 1 dyrektywy 2015/2366 podlega pełnej harmonizacji, a zatem odpowiedzialność dostawcy usług płatniczych za nieautoryzowane transakcje płatnicze nie może zostać złagodzona poprzez zastosowanie przepisów krajowych ustanawiających bardziej ograniczony system odpowiedzialności.

Resumując RG zaproponował Trybunałowi, by udzielił następującej odpowiedzi: art. 73 ust. 1 i art. 74 ust. 1 dyrektywy 2015/2366 należy interpretować w ten sposób, że stoją one na przeszkodzie temu, by dostawca usług płatniczych mógł odmówić płatnikowi bezzwłocznego zwrotu kwoty nieautoryzowanej transakcji płatniczej, podnosząc, że płatnik poniósł stratę związaną z tą transakcją płatniczą w związku z tym, że nie dochował, wskutek rażącego zaniedbania, obowiązków ciążących na nim na mocy art. 69 dyrektywy 2015/2366.

Komentarz

Niniejsza opinia RG odnosi się do szczególnie istotnej dla płatników – wobec dużej obecnie w Polsce skali nieautoryzowanych transakcji płatniczych – kwestii, w jakich okolicznościach dostawca usług płatniczych może odmówić bezzwłocznego zwrotu kwoty takich transakcji, powołując się na rażące zaniedbanie płatnika w zakresie obowiązków ciążących na nim na mocy art. 69 dyrektywy 2015/2366 (zob. art. 42 ustawa z 19.8.2011 r. o usługach płatniczych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 611; dalej: UsłPłU). Z niniejszej opinii RG wynika korzystna dla płatników wykładnia, zgodnie z którą dostawca usług płatniczych, np. bank, zgodnie z art. 73 ust. 1 dyrektywy 2015/2366 (art. 46 UsłPłU), jest zobowiązany w pierwszej kolejności do dokonania bezzwłocznie zwrotu kwoty nieautoryzowanej transakcji płatniczej, a ewentualnie w drugiej kolejności, do dochodzenia odszkodowania od płatnika, który celowo lub w wyniku rażącego zaniedbania uchybił jednemu z obowiązków ciążących na nim na mocy art. 69 dyrektywy 2015/2366. Zatem ciężar prowadzenia procesu – odmiennie niż w polskiej praktyce, w której to konsumenci zwykle pozywają banki, które odmawiają zwrotu kwot nieautoryzowanych transakcji – powinien spoczywać na profesjonaliście – dostawcy usługi.

Niewątpliwie korzystna dla polskich płatników opinia RG, chociaż nie ma charakteru wiążącego, będzie wzięta po uwagę przez TS przy ogłoszeniu za kilka miesięcy wyroku w tej sprawie.

Opinia Rzecznika Generalnego A. Rantosa z 5.3.2026 r., Tukowiecka, C-70/25

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Zaostrzenie odpowiedzialności za przestępstwa seksualne – projekt nowelizacji Kodeksu karnego

Najważniejsze zmiany

Projekt ustawy wprowadza kompleksową przebudowę art. 199 ustawy z 6.6.1997 r. Kodeks karny (t.j. Dz. U. z 2025 r. poz. 383, dalej KK), różnicując odpowiedzialność karną w zależności od statusu pokrzywdzonego oraz relacji łączącej go ze sprawcą. Do najważniejszych wprowadzanych mechanizmów należą:

Uzasadnienie i cel projektowanej regulacji

Projekt nowelizacji stanowi odpowiedź na analizę dotychczasowej praktyki orzeczniczej sądów powszechnych oraz postulaty zgłaszane przez organy międzynarodowe. Dokumentacja dołączona do projektu wskazuje, że obowiązujące dotąd ramy odpowiedzialności karnej nie odzwierciedlały faktycznego stopnia społecznej szkodliwości omawianych czynów.

W uzasadnieniu powołano się na stanowisko organów Organizacji Narodów Zjednoczonych, w tym w szczególności Komitetu CEDAW. Instytucje te od lat wskazują, że przemoc seksualna występująca w relacjach o charakterze zależnościowym wymaga szczególnej reakcji prawnokarnej ze strony państwa. Wynika to z uwarunkowań wiktymologicznych, gdyż pokrzywdzeni w takich relacjach znacznie rzadziej decydują się na zgłoszenie przestępstwa organom ścigania ze względu na obawę przed odwetem zawodowym, środowiskowym lub instytucjonalnym, a także z powodu długotrwałych skutków psychicznych.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Analiza zmian w typie podstawowym i ochrona małoletnich

Zgodnie z projektowanym brzmieniem art. 199 § 1 KK, sprawca, który przez nadużycie stosunku zależności lub wykorzystanie krytycznego położenia, doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, innej czynności seksualnej albo do jej wykonania, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. Przepis ten obejmuje sytuacje asymetrii władzy, wynikające ze stosunków prawnych np. stosunek pracy, służba wojskowa lub faktycznych tj. zależność ekonomiczna. Podniesienie dolnej granicy do 1 roku pozbawia sądy elastyczności, zmuszając do wymierzania bezwzględnej kary pozbawienia wolności we wszystkich przypadkach, w których nie zachodzą nadzwyczajne okoliczności łagodzące.

Ustawodawca wyodrębnia i zaostrza odpowiedzialność w przypadku, gdy ofiarą przestępstwa jest osoba małoletnia. Projektowany art. 199 § 2 KK zakłada dla takich czynów karę pozbawienia wolności od 2 do 15 lat. Ponadto, art. 199 § 3 KK skonstruowano odrębny typ przestępstwa, nakierowany na penalizację zachowań polegających na obcowaniu płciowym z małoletnim przy wykorzystaniu specyficznych metod wpływu: nadużycia zaufania lub udzielenia w zamian korzyści majątkowej, osobistej albo samej obietnicy takiej korzyści. Sankcja karna jest tu tożsama z tą określoną we wcześniejszym paragrafie.

Katalog zawodów zaufania publicznego – kwalifikacja jako zbrodnia

Najistotniejszą z punktu widzenia dogmatyki prawa karnego zmianą jest dodanie do art. 199 KK nowego § 4. Przepis ten ustanawia typ kwalifikowany przestępstwa dla ściśle określonego kręgu sprawców, charakteryzujących się szczególną rolą społeczną i powierniczą. Zgodnie z redakcją przepisu, zastosowanie znajduje on wobec osoby, od której pokrzywdzony jest „szczególnie zależny”.

Ustawodawca zdecydował się na sformułowanie katalogu otwartego, jednakże wymienił wprost najważniejsze role podlegające zaostrzonej odpowiedzialności. Należą do nich: lekarz, terapeuta, psycholog, nauczyciel, wychowawca, opiekun, duchowny, przełożony oraz inna osoba sprawująca faktyczną opiekę.

Włączenie tych konkretnych zawodów do treści ustawy karnej ma doniosłe skutki. Relacja pacjent-lekarz, uczeń-nauczyciel czy wierny-duchowny opiera się z założenia na zaufaniu i autorytecie. Ustawodawca uznał, że nadużycie tego autorytetu w celu zaspokojenia seksualnego stanowi czyn o najwyższym stopniu szkodliwości społecznej. Z tego powodu dla czynów opisanych w § 4 przewidziano karę pozbawienia wolności od 3 do 20 lat.

Na gruncie art. 7 § 2 KK zbrodnią jest czyn zabroniony zagrożony karą pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3. Tym samym zachowania opisane w art. 199 § 4 KK uzyskują status zbrodni. Pociąga to za sobą szereg konsekwencji systemowych.

Przepisy przejściowe i termin wejścia w życie

Projektodawca nie przewidział w ustawie złożonych przepisów przejściowych. Projekt zakłada standardowy okres dostosowawczy. Zgodnie z dyspozycją zawartą w przepisach końcowych aktu, ustawa o zmianie ustawy – Kodeks karny wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia jej ogłoszenia w dzienniku ustaw. Krótkie vacatio legis argumentowane jest potrzebą jak najszybszego dostosowania norm krajowych do standardów ochrony praw człowieka określonych w ratyfikowanych przez Polskę konwencjach międzynarodowych. Zgodnie z podstawowymi zasadami prawa karnego materialnego, w sprawach o czyny popełnione przed wejściem w życie nowelizacji, sądy będą miały obowiązek stosować ustawę względniejszą dla sprawcy.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Ubezpieczyciel musi ujawnić dane

Tak wynika z precedensowego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA) w kolejnym sporze o dane osobowe. A może on mieć istotne znaczenie nie tylko dla samorządów, ale przede wszystkim dla firm ubezpieczeniowych.

Auto na skrzyżowaniu

Spór sprowadzał się do tego, czy straż miejska może skutecznie domagać się ujawnienia danych osobowych z polisy. W tej sprawie problem powstał, gdy w połowie marca 2019 r. komendant straży miejskiej jednego z miast dolnośląskich wystąpił do towarzystwa ubezpieczeniowego o udostępnienie danych osobowych tego, kto ubezpieczył wskazaną polisą pojazd.

A było to pokłosiem auta zaparkowanego w rejonie skrzyżowania. Strażnicy w celu ustalenia sprawcy tego wykroczenia sprawdzili najpierw dane z CEPiK. Te jednak nie pozwoliły na ustalenie, kto tak nonszalancko postanowił zaparkować auto. Ustalono za to numer polisy, którą był objęty i skierowano się do ubezpieczyciela.

Ten jednak zasłonił się tajemnicą ubezpieczeniową i ujawnienia danych odmówił. Przypomniał, że art. 35 ust. 2 ustawy z 11 września 2015 r. o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej umożliwia udzielenie żądanych informacji, ale tylko podmiotom w nim wymienionym. A straży miejskiej na tej liście nie ma.

Niezrażeni tym samorządowi stróże porządku poskarżyli się do prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO). Ten manewr okazał się skuteczny.

W czerwcu 2022 r. prezes UODO m.in. w oparciu o ustawę z 14 grudnia 2018 r. o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości nakazał ubezpieczycielowi udostępnić strażnikom imię, nazwisko oraz adres zamieszkania sprawcy wykroczenia.

UODO podkreślił, że realizacja zadań nałożonych na straż miejską ustawowo wymaga wykorzystania informacji o osobach, których działania te dotyczą. Przy czym przepisy ustawy o strażach gminnych wprost stanowią o ich prawie do przetwarzania danych osobowych w związku z realizacją określonych prawem zadań, bez konieczności uzyskania na to zgody. Prezes UODO nie miał też wątpliwości, że miejska posiada legitymację prawną do pozyskania danych osobowych na mocy tej regulacji, bo wykonuje zadania z zakresu porządku publicznego.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Ubezpieczyciel upierał się przy swoim. W skardze do sądu administracyjnego obstawał, że ze spornego przepisu nie wynika uprawnienie straży miejskiej do żądania informacji objętych tajemnicą ubezpieczeniową.

Z tym nie zgodził się najpierw Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Warszawie. Nie kwestionował, że zakłady ubezpieczeń są obowiązane do zachowania tajemnicy, dotyczącej poszczególnych umów ubezpieczenia. Niemniej art. 35 ust. 2 pkt 1-27 spornej ustawy wskazuje podmioty, wobec których zakład ubezpieczeń i osoby w nim zatrudnione nie mają obowiązku jej zachowania. A zdaniem WSA realizacja przez straż miejską jej ustawowych zadań, wymaga wykorzystania informacji o osobach, których działania te dotyczą.

Sąd podkreślił, że straż miejska – z mocy ustawy – ma możliwość uzyskiwania informacji, wkraczających w wolności i prywatność osób. Wyższość dobra publicznego w określonych sytuacjach wymaga bowiem podporządkowania praw przysługujących jednostce.

W konsekwencji, w ocenie WSA komendant straży miejskiej na mocy stosownych przepisów rangi ustawowej, miał prawo zwrócić się do skarżącej spółki o udostępnienie danych osobowych.

Ta zaś powinna, z uwagi na zadania i obowiązki straży w zakresie przestrzegania prawa przez obywateli – udostępnić informacje niezbędne do realizacji jej zadań.

Ostatecznie do podobnych wniosków doszedł NSA. Podkreślił, że tajemnica ubezpieczeniowa nie ma charakteru bezwzględnego, nieograniczonego. Sam bowiem art. 35 ust. 2 ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej określa podmioty, wobec których zakład ubezpieczeń i osoby w nim zatrudnione nie mają obowiązku zachowania tajemnicy. Zgodnie zaś z jego pkt 27 obowiązek zachowania tajemnicy nie dotyczy informacji udzielonych na wniosek innego podmiotu, którego uprawnienie do ich żądania wynika z odrębnych przepisów ustawy.

Jest wyjątek

Odwołując się do doświadczeń orzeczniczych dotyczących m.in. tajemnicy telekomunikacyjnej, sąd uznał, że obowiązek taki można wywieść z ustawy o straży gminnej, a w przypadku danych związanych z popełnieniem wykroczenia – przede wszystkim z jej art. 10a.

Jak tłumaczył sędzia NSA Przemysław Szustakiewicz, oczywiste jest, że organ zwalczający wykroczenia musi mieć środki do ustalenia jego sprawcy. W tym zakresie ujawnienie spornych danych jest zgodne z zasadą proporcjonalności. W innym wypadku, w ocenie NSA, straż byłaby po prostu bezbronna wobec sprawców różnego rodzaju wykroczeń, których nie można by ustalić. W tym zakresie stanowisko NSA jest więc jednolite, w odniesieniu generalnie do uprawnień straży miejskiej, również w przypadku innych tajemnic chronionych prawem w pewnym uproszczeniu o charakterze gospodarczym. Wyrok jest prawomocny.

Sygnatura akt: III OSK 1068/23

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Wojciech Wandzel

adwokat, partner w KKG Legal

Komentowany wyrok jest ważny, bo może mieć duże znaczenie dla praktyki nie tylko straży miejskiej, ale przede wszystkim branży ubezpieczeniowej. Ubezpieczyciele są bowiem zobowiązani do przestrzegania tajemnicy, a jej ujawnienie bez podstawy prawnej wiąże się dla nich z poważnymi konsekwencjami. Trudno się więc dziwić, że bardzo ostrożnie podchodzą do wniosków związanych ze ściganiem sprawców wykroczeń przez strażników gminnych. W spornej sprawie sądy administracyjne rozwiały te wątpliwości i uznały, że straż miejska ma prawo do żądania od ubezpieczyciela informacji objętych tajemnicą ubezpieczeniową. Odrębną kwestią jest jednak to, czy to stanowisko jest słuszne. Prawo do żądania danych osobowych z polis sądy wywiodły z ogólnych przepisów ustawy o strażach gminnych, które przyznają im kompetencję do ustalania sprawców wykroczeń. Niemniej ustawa o działalności ubezpieczeniowej i restrukturyzacyjnej przewiduje obowiązek zachowania tajemnicy ubezpieczeniowej, a więc wyjątki od tej zasady muszą być wykładane ściśle. Wyjątkiem takim, na który powołały się sądy w tej sprawie, jest art. 35 ust. 2 pkt 27 ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej. Przewiduje on, że uprawnienie do żądania informacji objętych tajemnicą może wynikać z przepisów odrębnej ustawy. Tymczasem ścisła wykładnia tego wyjątku powinna prowadzić do wniosku, że dotyczy on jedynie takich przepisów innych ustaw, które wyraźnie przyznają danemu organowi dostęp do tajemnicy ubezpieczeniowej. Taką normą nie są ogólne przepisy ustawy o strażach gminnych, które o danych objętych tajemnicą w ogóle nie wspominają. Podejście zaprezentowane przez sądy w tej sprawie prowadzi zatem do ograniczenia znaczenia tajemnicy ubezpieczeniowej, czego nie można zaakceptować.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Adwokata nie było na rozprawie. Czy trzeba uchylić wyrok?

Pytanie to zadał Sąd Apelacyjny w Krakowie podczas rozstrzygania apelacji mężczyzn skazanych nieprawomocnie za produkcję i wprowadzenie do obrotu dużych ilości narkotyków. W kwietniu 2025 r. orzekający w pierwszej instancji tarnowski sąd okręgowy zamknął przewód sądowy i wyznaczył termin ogłoszenia orzeczenia. Do tego jednak nie doszło, bowiem sąd zamiast wydać wyrok wznowił przewód, uprzedził o zmianie kwalifikacji prawnej jednego z czynów ze zbrodni na występek oraz dopuścił nowy dowód w tej sprawie. Co ważne, obrońca dwóch oskarżonych nie stawił się na tej rozprawie, bowiem miał być to termin wyłącznie ogłoszenia wyroku, a – co do zasady – obecność obrony podczas publikacji orzeczenia nie jest wymagana.

W rezultacie do sądu apelacyjnego trafiły apelacje, w których mężczyźni domagają się uchylenia wyroku z uwagi na nieobecność ich adwokata podczas części rozprawy. Zarzucają w nich bezwzględną przyczynę odwoławczą, wskazując, że zgodnie z przepisami w sprawach dotyczących zbrodni oskarżony musi mieć obrońcę podczas całości rozprawy.

Sąd Apelacyjny w Krakowie nie rozstrzygnął jednak tej sprawy. Zamiast tego sformułował zagadnienie prawne, na które odpowiedzieć ma Sąd Najwyższy. Kluczowy w tym wypadku jest art. 439 § 1 pkt 10 KPK. Zgodnie z nim sąd odwoławczy uchyla zaskarżone orzeczenie, jeżeli oskarżony nie miał obrońcy w określonych ustawą przypadkach lub gdy obrońca nie uczestniczył w czynnościach, w których jego udział był obowiązkowy. Jedną z takich sytuacji jest postępowanie w sprawie zbrodni. W takim wypadku udział obrońcy w rozprawie głównej jest obligatoryjny. Co ważne, w wymienionych sytuacjach sąd uchyla wyrok niezależnie od granic zaskarżenia i podniesionych zarzutów oraz wpływu uchybienia na treść orzeczenia.

Krakowski sąd, powołując się jednak na komentarze m.in. sędziego SN Jarosława Matrasa podkreśla, że nie każde uchybienie związane z nieobecnością obligatoryjnego obrońcy prowadzi do bezwzględnego uchylenia wyroku. Musi to być bowiem takie naruszenie, które miało wpływ w znaczeniu materialnym, czyli podczas merytorycznego rozpoznawania sprawy.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

– W przypadku rozprawy głównej będą to czynności związane z ujawnieniem na tym forum okoliczności stanowiących podstawę wyroku. W fazie wstępnej rozprawy są to okoliczności dotyczące osoby oskarżonego, a na etapie przewodu sądowego przeprowadzanie dowodów – argumentuje sąd.

Wskazuje przy tym, że zgodnie z orzecznictwem SN bezwzględna przyczyna odwoławcza nie zachodzi, jeżeli obrońca był nieobecny podczas przeprowadzania dowodów dotyczących innego oskarżonego. Co więcej, jeżeli czynności dowodowe prowadzone pod nieobecność obrony dotyczyły tylko części zarzucanych przestępstw, to konieczność uchylenia orzeczenia dotyczy tylko tych czynów.

Jak się okazuje, w doktrynie są jednak też inne poglądy, zgodnie z którymi przy braku obligatoryjnego obrońcy sąd odwoławczy uchyla wyrok bez badania wpływu tego uchybienia na treść orzeczenia. Według zwolenników tej doktryny naruszenia zaliczane do bezwzględnej przyczyny odwoławczej zawsze mogą mieć wpływ na wyrok i powodują, że niedochowane zostają standardy rzetelnego procesu karnego.

Wskazano przy tym, że w sprawie oskarżonych mężczyzn nie doszło do naruszenia prawa do obrony w sensie materialnym, bowiem zmiana kwalifikacji była na korzyść oskarżonych, a podjęte czynności dowodowe pod nieobecność obrońcy nie dotyczyły jego klientów.

W rezultacie krakowski sąd apelacyjny zapytał Sąd Najwyższy, czy do uchylenia wyroku wystarczy stwierdzenie naruszenia prawa do obrony w sensie formalnym, bez konieczności badania, czy miało ono wpływ na sytuację oskarżonego. Sąd chce wiedzieć też, czy w takim wypadku można uchylić jedynie tę część orzeczenia, która została dotknięta uchybieniem. Termin rozprawy w sprawie tego zagadnienia nie został jeszcze wyznaczony.

Sygnatura akt: I KZP 2/26

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Zmiany w KPC. Sądy zyskają nowe podstawy do przekazywania spraw organom rentowym

Kluczowe zmiany

Projektowana ustawa wprowadza modyfikacje w strukturze rozstrzygnięć możliwych do wydania przez sąd ubezpieczeń społecznych. Do najważniejszych wprowadzanych mechanizmów prawnych należą:

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Uzasadnienie i cel projektowanej regulacji

W polskim modelu odwoławczym w sprawach ubezpieczeniowych sądy orzekają reformatoryjnie, zamiast jedynie uchylać wadliwe decyzje, same przeprowadzają dowody i rozstrzygają sprawę co do istoty. W efekcie sądy często wyręczają organy rentowe w ustalaniu faktów, przejmując ich rolę śledczą za każdym razem, gdy urzędnicy wydadzą decyzję przedwcześnie i bez pełnego zbadania sprawy.

Ratio legis projektowanych rozwiązań opiera się na trzech merytorycznych filarach, wskazanych przez ustawodawcę:

  1. Przyspieszenie końcowego załatwienia sprawy zainicjowanej przed organem rentowym i kontynuowanej przed sądem.
  2. Zmotywowanie organu rentowego do ścisłego przestrzegania przepisów regulujących postępowanie przedsądowe oraz wzmocnienie gwarancji procesowych dla stron tych postępowań.
  3. Dostosowanie katalogu rozstrzygnięć możliwych do wydania przez sąd do zróżnicowanego katalogu decyzji faktycznie wydawanych przez organy ubezpieczeniowe.

Ustawodawca dąży w ten sposób do zredukowania liczby sytuacji, w których sąd ubezpieczeń społecznych wykonuje podstawowe czynności wyjaśniające.

Zmiany w zakresie orzekania kasatoryjnego

Istotą omawianej nowelizacji jest nadanie nowego brzmienia art. 47714 § 21 KPC. Zmieniony przepis określa uwarunkowania, w których sąd jest uprawniony do zastosowania kompetencji kasatoryjnej, oznaczającej uchylenie decyzji organu i zwrot akt sprawy.

W pierwszej kolejności ustawodawca utrzymał dotychczasową gwarancję procesową dla ubezpieczonych, tj. sąd może uchylić wyłącznie decyzję „inną niż przyznającą prawo do świadczenia”. Zgodnie z nowym brzmieniem przepisu, zwrot sprawy do organu rentowego będzie proceduralnie dopuszczalny w dwóch opisanych przypadkach:

  1. Istotne naruszenie procedury – sąd uchyli decyzję, jeśli urząd wydał ją na tyle pobieżnie, że sprawa wymaga ponownego przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego w całości lub w znacznej części.
  2. Szybkość uzupełnienia dowodów – sąd przekaże sprawę z powrotem do urzędu, jeśli organ rentowy jest w stanie uzupełnić brakujący materiał dowodowy sprawniej i szybciej, niż zrobiłby to sąd powszechny.

Należyte funkcjonowanie opisanego mechanizmu zabezpiecza dodane na końcu przepisu zdanie: „Przekazując sprawę, sąd wskazuje okoliczności, jakie należy wziąć pod uwagę przy ponownym rozpoznaniu sprawy”. Wskazania te mają charakter prawnie wiążący dla organu rentowego, co ma na celu ukierunkowanie jego pracy i zapobieżenie ponownemu pominięciu istotnych faktów.

Postępowanie w przedmiocie decyzji nierozstrzygających

Organy rentowe często kończą sprawy wyłącznie z przyczyn formalnych, bez merytorycznej oceny wniosku. W efekcie sądy ubezpieczeń społecznych mają trudności z orzekaniem co do istoty sprawy, ponieważ organ I instancji w ogóle jej nie zbadał. W celu usunięcia tej luki prawnej, do art. 47714 KPC dodano § 22. Norma ta stanowi, że jeżeli zaskarżona decyzja nie rozstrzyga co do istoty sprawy w całości lub w części, a jednocześnie definitywnie kończy postępowanie w sprawie, sąd uzyskuje możliwość uchylenia tej decyzji i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania. Mechanizm ten zapewnia ubezpieczonemu gwarancję merytorycznego rozpatrzenia jego roszczenia po wyeliminowaniu błędnej interpretacji proceduralnej popełnionej przez urząd.

Podstawa do umarzania postępowań bezprzedmiotowych

Kolejną zmianą o charakterze proceduralnym, mającą na celu uporządkowanie stanu prawnego spraw niedających się rozstrzygnąć, jest dodanie § 23 KPC. W praktyce sądowej występują zdarzenia, w których w trakcie toczącego się już postępowania przed sądem powszechnym zaistnieją nowe okoliczności powodujące, że dalsze prowadzenie sporu staje się bezprzedmiotowe i niedopuszczalne. Dotyczy to m.in. roszczeń o charakterze ściśle osobistym, związanych wyłącznie z osobą ubezpieczonego, które wygasają z chwilą jego śmierci i nie podlegają dziedziczeniu w ramach masy spadkowej.

Dotychczas brakowało przepisów pozwalających na uporządkowanie takich sytuacji procesowych, gdzie utrzymanie decyzji było bezcelowe, a jej zmiana niedopuszczalna z braku uprawnionego podmiotu. Projektowany przepis to zmienia, gdyż uprawnia sąd do uchylenia zaskarżonej decyzji oraz umorzenia postępowania zarówno przed organem rentowym, jak i sądem. Pozwala to ostatecznie zamknąć sprawę na wszystkich etapach.

Skutki finansowe i organizacyjne nowelizacji

Zgodnie z wymogami procesu legislacyjnego, projektodawca przygotował ocenę skutków regulacji, która precyzuje przewidywany wpływ nowych przepisów na funkcjonowanie państwa. Rozszerzenie stosowania orzecznictwa kasatoryjnego ma doprowadzić w ujęciu systemowym do zmniejszenia obciążenia etatowego i administracyjnego wydziałów pracy i ubezpieczeń społecznych.

Przepisy przejściowe i termin wejścia w życie

W projekcie określono czas niezbędny na wdrożenie nowych procedur, ustalając termin wejścia w życie ustawy nowelizującej na 1.7.2026 r. Okres vacatio legis przeznaczony jest na zapoznanie się ze znowelizowanymi regułami postępowania dowodowego przez sędziów, radców prawnych obsługujących organy rentowe oraz profesjonalnych pełnomocników reprezentujących strony. Nowe przepisy obejmą wyłącznie sprawy ubezpieczeniowe, w których odwołanie od decyzji wniesiono 1.7.2026 r. lub później. W praktyce oznacza to, że w postępowaniach rozpoczętych przed tą datą sądy nadal będą stosować dotychczasowe przepisy. Takie rozwiązanie chroni interesy osób będących już w sporze z organem rentowym i zapobiega nagłej zmianie reguł w trakcie trwania procesu.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Małe firmy z prawem kontroli pracowników

Od 13 kwietnia zaczną obowiązywać zmiany w ustawie o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (Dz.U. z 2026 r., poz. 26) dotyczące zwolnień lekarskich. Zgodnie z nimi prawo do kontrolowania prawidłowości wykorzystywania L4 zyskają także przedsiębiorcy zatrudniający poniżej 20 ubezpieczonych. Obecnie tylko większe firmy (zatrudniające powyżej 20 ubezpieczonych) mają taką możliwość. Jak do nowych regulacji podchodzą eksperci?

Dobra zmiana

– To może być pierwsza realna zmiana, która da mniejszym pracodawcom narzędzie do samodzielnego reagowania w przypadku wątpliwości co do wykorzystywania zwolnień lekarskich. Kluczowe będzie jednak to, aby firmy wiedziały, jak z tego prawa korzystać w praktyce i jak robić to w sposób zgodny z przepisami – komentuje Mikołaj Zając, prezes Conperio, firmy zajmującej się problematyką absencji chorobowej zatrudnionych.

W podobnym tonie wypowiada się też Marta Żemantowska, radca prawny, wspólnik w Lumos Advisory.

– Oceniam tę zmianę pozytywnie, ponieważ daje ona większe możliwości kontroli. ZUS nie ma bowiem wystarczających zasobów, aby skutecznie sprawdzać wszystkie zwolnienia, szczególnie te krótkoterminowe – mówi.

Także zdaniem Katarzyny Kameckiej z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego, samo uprawnienie jest co do zasady dobre.

– Dotychczas mały pracodawca, który miał poważne wątpliwości co do zasadności korzystania przez pracownika ze zwolnienia, musiał zwracać się do ZUS, co wydłużało całe postępowanie. Teraz to się zmieni – mówi.

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Duża odpowiedzialność

Nie brakuje jednak obaw dotyczących nowych regulacji.

Jak wskazuje mec. Marta Żemantowska, na pracodawcach spoczywa w takim przypadku ogromna odpowiedzialność, aby nie nadużywać nowych uprawnień.

– Muszą oni respektować prawo pracowników do prywatności, ochrony życia rodzinnego czy miru domowego. Zmiana ta wiąże się z dodatkowymi obowiązkami i wymaga większej świadomości prawnej po stronie firm – dodaje.

Ze względu na powyższe, mecenas ma wątpliwości, czy małe zakłady rzeczywiście będą chciały korzystać z nowych możliwości.

W ocenie ekspertki odpowiedzialność oraz konieczność samodzielnego przeprowadzania kontroli – bez realnego wsparcia ZUS na tym etapie – mogą być dla nich zniechęcające. – Ostatnio miałam sytuację związaną z kontrolą zwolnień lekarskich pracownika w dużej firmie, która już teraz ma wspominane uprawnienia. Z tego, co wiem, pracodawcy, którzy samodzielnie mogą kontrolować zwolnienia, skarżą się na brak praktycznej współpracy z ZUS. W praktyce wszystko zostaje bowiem pozostawione po ich stronie. To oni – jako płatnicy – muszą udać się do pracownika i samodzielnie ocenić, czy zwolnienie jest wykorzystywane prawidłowo – mówi Marta Żemantowska.

Jej zdaniem to jest największy mankament samodzielnych kontroli, który może negatywnie wpłynąć na ich upowszechnienie także wśród mniejszych podmiotów.

– Uważam, że ZUS, nawet jeżeli formalnie nie podejmuje czynności, powinien pełnić rolę wspierającą lub doradczą w całym procesie. Współpraca powinna być w tym zakresie szersza. Skoro przedsiębiorcy przejmują część obowiązków ZUS, powinni mieć możliwość uzyskania wsparcia czy konsultacji, aby działać prawidłowo i zgodnie z przepisami – postuluje.

W wyjątkowych sytuacjach

Podobnie w ocenie Katarzyny Kameckiej istnieje raczej małe prawdopodobieństwo, że kontrole będą prowadzone na szeroką skalę. – Trzeba pamiętać, że w tym celu pracodawca musi zaangażować innego pracownika. W małych firmach zazwyczaj każdy ma ściśle określoną rolę, często jedna osoba wykonuje wiele zadań. Trudno więc zostawić bieżące obowiązki i udać się na kontrolę kolegi z pracy – mówi.

Jak wskazuje, nawet w przypadku większych podmiotów, które już mają takie uprawnienia i odpowiednie zasoby, skala kontroli nie jest duża.

– Tym bardziej nie spodziewałabym się lawiny wśród małych firm – dodaje.

W ocenie Katarzyny Kameckiej będzie to narzędzie wykorzystywane raczej w sytuacjach „podbramkowych”, gdy pojawią się realne podejrzenia nadużyć i pracodawca uzna, że musi je zweryfikować.

Ekspertka ocenia również, że nowe uprawnienia nie ograniczą też znacząco wykorzystywania zwolnień krótkoterminowych. – Skala kontroli będzie raczej zbyt mała, żeby tak się stało – podsumowuje.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź