Pozasądowe rozwody pojawią się wcześniej
Pierwotnie planowano, że nowe rozwiązania zaczną obowiązywać 12 miesięcy od publikacji. Skrócenie okresu vacatio legis pozwoli na szybsze wprowadzenie do polskiego porządku prawnego długo oczekiwanej instytucji pozasądowego rozwiązania małżeństwa. – 72 proc. społeczeństwa nie chce moralizacji, tylko sprawnie działającego państwa. Dlatego 72 proc. obywateli opowiada się za ustawą dotyczącą pozasądowych rozwodów – mówiła przed głosowaniem za nowelizacją kodeksu rodzinnego i opiekuńczego i niektórych innych ustaw Barbara Dolniak, posłanka KO.
Alternatywna wersja rozwiązania małżeństwa nie będzie jednak dostępna dla wszystkich. Z tej możliwości będą mogły skorzystać pary, których małżeństwo trwa dłużej niż rok i które nie mają wspólnych małoletnich (ani też poczętych, lecz nieurodzonych). W tym celu zainteresowani będą musieli złożyć przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego zgodne oświadczenia o rozwiązaniu małżeństwa z uwagi na zupełny i trwały rozkład pożycia, a kierownik USC dołączy do aktu małżeństwa wzmiankę o jego rozwiązaniu. Przy czym oświadczenia o rozwiązaniu małżeństwa nie będą mogły być złożone przed upływem miesiąca od dnia, w którym kierownik USC odebrał od małżonków pisemne zapewnienie potwierdzające występowanie przesłanek rozwiązania małżeństwa w drodze rozwodu pozasądowego. Złożenie tego zapewnienia, a także oświadczenie o rozwiązaniu małżeństwa będą podlegać opłacie po 300 zł każde. W sumie więc opłata za rozwód wyniesie 600 zł, czyli tyle samo, ile wynosi opłata od pozwu o rozwód, lecz dwa razy więcej niż ostatecznie wynosi opłata od pozwu przy rozwodzie bez orzekania o winie (za porozumieniem stron).
Etap legislacyjny: ustawa idzie do Senatu
Czy prawo karne rozwiąże konflikty o kontakty z dzieckiem?
Cele i uzasadnienie projektu
Głównym celem projektowanej ustawy jest stworzenie skutecznych mechanizmów przeciwdziałania utrudnianiu kontaktów z małoletnim i opieki nad nim, co autorzy projektu uznają za formę przemocy psychicznej. Wnioskodawcy argumentują, że obecny system oparty wyłącznie na cywilnoprawnych sankcjach pieniężnych przewidzianych w KPC jest nieefektywny, gdyż egzekucja zasądzonych kwot często okazuje się bezskuteczna, a ich kumulacja nie wpływa na zmianę postawy zobowiązanego rodzica. Nowe przepisy mają pełnić przede wszystkim funkcję odstraszającą i prewencyjną, wymuszając respektowanie orzeczeń sądowych pod groźbą dotkliwych kar. Projektodawcy podkreślają destrukcyjny wpływ alienacji na rozwój dziecka, wskazując, że rodzi ona konflikty lojalnościowe oraz prowadzi do długotrwałych problemów emocjonalnych, takich jak zaburzenia tożsamości czy trudności w relacjach interpersonalnych. Odwołują się przy tym do standardów międzynarodowych i klasyfikacji ICD-11, a także wzorców z innych państw europejskich (Bułgaria, Francja, Czechy, Niemcy), w których utrudnianie kontaktów jest już penalizowane na gruncie prawa karnego.
W uzasadnieniu projektu celowo pominięto termin „alienacja rodzicielska” w ustawie, aby ochrona obejmowała nie tylko rodziców, ale też np. dziadków.
Warunki odpowiedzialności karnej i sankcje
Podstawą odpowiedzialności ma być naruszenie obowiązków wynikających z wyroku sądu, ugody sądowej lub ugody zawartej przed mediatorem. Projekt obejmuje ochroną także ugody niezatwierdzone jeszcze przez sąd, co ma zapobiegać traumie dziecka w trakcie przedłużających się procedur formalnych.
Za uporczywe uchylanie się od wykonania obowiązku utrzymywania kontaktów, sprawowania opieki nad małoletnim lub związanego z nimi obowiązku wydania będzie groziła kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku.
Dla przypadków o mniejszej wadze lub o charakterze incydentalnym przewidziano nowy art. 106a KW. Każdorazowe niezastosowanie się do ustalonego sposobu kontaktów lub opieki ma podlegać karze grzywny albo nagany. Podobnie jak w przypadku przestępstwa, ściganie będzie odbywać się na żądanie pokrzywdzonego.
Opinie Sądu Najwyższego i Prokuratora Generalnego
Projekt spotkał się z negatywną oceną zarówno Sądu Najwyższego (opinia z dnia 06.02.2026 r.) oraz Prokuratora Generalnego (opinia z dnia 02.03.2026 r.).
Wśród najważniejszych zastrzeżeń znalazły się:
- Naruszenie zasady ultima ratio, zgodnie z która prawo karne powinno być ostatecznością. Zdaniem SN istniejące narzędzia w KRO i KPC są wystarczające, jeśli są właściwie stosowane.
- Ryzyko eskalacji konfliktów. Nowe przepisy mogą stać się narzędziem walki procesowej między rodzicami, co rykoszetem uderzy w dobro dziecka.
- Brak danych empirycznych. SN zarzucił projektodawcom brak poparcia projektu konkretnymi informacjami (statystykami) potwierdzającymi tezę o nieskuteczności obecnych rozwiązań.
- Wadliwa konstrukcja samego przepisu art. 209a KK i jego umiejscowienie w systematyce Kodeksu karnego.
- Zastrzeżenia do środków zabezpieczających i terapii. Środki zabezpieczające w polskim prawie są ściśle powiązane z niepoczytalnością, zaburzeniami osobowości lub preferencji seksualnych. Przepis art. 209a KK pozwalający na przymusową terapię bez stwierdzenia takich zaburzeń, stawia sprawcę w gorszej sytuacji niż sprawców poważniejszych przestępstw, np. znęcania się (art. 207 KK).
Dyskusja w Sejmie
Wiele z powyższych argumentów zostało powtórzonych w toku debaty parlamentarnej. Jednocześnie dyskusja obfitowała w przykłady tragicznych historii rodzinnych, a posłowie wielokrotnie podkreślali konieczność szczególnej ochrony najmłodszych. Mimo zgodności co do powagi problemu, parlamentarzyści pozostali głęboko podzieleni w kwestii tego, jakie rozwiązania realnie służą dobru dziecka. Spór ogniskował się wokół samej definicji tego dobra – zadawano pytanie, czy penalizacja zachowań rodziców nie stanie się dla dziecka źródłem jeszcze silniejszej traumy, zamiast oczekiwanym rozwiązaniem konfliktu.
Etap legislacyjny
Projekt został skierowany do dalszych prac w Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach.
Złoto dla zuchwałych
Ogłoszona wspólnie przez Prezydenta RP i prezesa Narodowego Banku Polskiego (NBP) inicjatywa „SAFE zero proc.” zakłada wykorzystanie środków NBP do finansowania wydatków zbrojeniowych. Z ostatnich wypowiedzi prezesa NBP wynika, że miałoby to polegać na „aktywnym zarządzaniu posiadanym zasobem złota”, pieczołowicie gromadzonym przez ostatnie lata, w celu przeznaczenia zrealizowanego w ten sposób zysku na rzecz obronności kraju. Prezes NBP zapewnia, że byłaby to operacja jednorazowa, choć miałaby trwać wiele lat. Twierdzi też, że w pełni mieści się w mandacie NBP, choć przeszłaby do historii, jest w pełni autonomiczna, choć wymaga współpracy z rządem. W jego ocenie nie wymaga ona, wbrew wcześniejszym wypowiedziom, zmiany prawa i jest efektem działania w sytuacji „wyższej racji stanu”.
Z kolei zgłoszony przez Prezydenta RP projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych tłumaczy w uzasadnieniu, że obecne przepisy ustawy o NBP uniemożliwiają pełne wykorzystanie wzrostu wartości aktywów rezerwowych NBP do wsparcia inwestycji obronnych, a proponowana ustawa „zmienia ten paradygmat: uznaje, że bezpieczeństwo państwa jest najwyższą formą zwrotu z inwestycji, a wzrost wartości narodowego majątku ulokowanego w rezerwach powinien pracować na rzecz modernizacji armii tu i teraz”.
Publiczna dyskusja, przewidywalnie, skupia się na politycznych implikacjach. Wypowiedzi znakomitej większości polityków oraz dużej części dziennikarzy łączy przekonanie, że skoro już to złoto mamy, a cel (obronność) jest strategiczny, to można je wykorzystać. Różnice dotyczą raczej szczegółów takiego wykorzystania, tego, z jakiej drogi prawnej skorzystać i czy rozwiązania w prezydenckim projekcie ustawy dostatecznie gwarantują wpływ środków z NBP (co podsumowuje wypowiedź premiera: „Pojawią się pieniądze, to usiądziemy nad tą ustawą”).
Niezależność banku
Problemem nie jest jednak to, jak wykorzystać zasoby NBP, ale czy w ogóle jest to dopuszczalne. W naszym systemie konstytucyjnym obowiązuje bowiem zasada niezależności banku centralnego, która stoi na przeszkodzie angażowaniu się NBP w tego rodzaju przedsięwzięcia i anonsowanej „zmianie paradygmatu”.
W Konstytucji RP pozycja Narodowego Banku Polskiego została celowo ukształtowana jako niezależna od rządu i parlamentu (art. 227 konstytucji i art. 200 ust. 2 konstytucji zakazujący finansowania deficytu budżetowego przez bank centralny). Zasada ta jest również częścią obowiązujących Rzeczpospolitą Polską traktatów unijnych (art. 130 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, który zabrania bankom centralnym i ich organom zwracania się i przyjmowania instrukcji od innych organów państwowych lub unijnych i art. 123 TFUE zabraniający bankom centralnym finansowania długu publicznego).
Obowiązywanie, waga i głęboki sens tej zasady nie są kontrowersyjne ani w doktrynie, ani w orzecznictwie. W szczególności zasada niezależności NBP była wielokrotnie przedmiotem orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego, który za każdym razem podkreślał jej doniosłe znaczenie. I bronił banku centralnego przed próbami jej naruszania.
Powód, dla którego konstytucja stawia na niezależność banku centralnego jest prosty: tylko taki model – zdaniem ustrojodawcy – pozwala na efektywne zapewnienie stabilności monetarnej. Niezależność jest potrzebna bankowi centralnemu do realizacji jego konstytucyjnego zadania, jakim jest odpowiedzialność za wartość polskiego pieniądza (art. 227 ust. 1 zd. 3 konstytucji). Odpowiedzialność tę należy rozumieć przede wszystkim jako odpowiedzialność za stabilność monetarną państwa, zarówno w wymiarze wewnętrznym (przeciwdziałanie nadmiernej inflacji albo deflacji), jak i zewnętrznym (stabilizacja kursu walutowego).
Jest to podyktowane kluczową rolą, jaką pieniądz odgrywa w funkcjonowaniu gospodarki oraz jego znaczeniem dla realizacji przez obywateli swoich planów i aspiracji. Szczególna troska ustrojodawcy w tym względzie wyrasta bezpośrednio z trudnych doświadczeń początków polskiej transformacji ustrojowej, które charakteryzowały zarówno zjawiska inflacyjne, jak i niestabilność kursowa. Efektem tych doświadczeń jest konstytucyjna regulacja, która nie tylko ustanawia niezależny bank centralny, ale czyni wartość polskiego pieniądza autonomicznym przedmiotem ochrony.
Prawo i obowiązek
Niezależność banku centralnego nie jest więc wyłącznie prawem NBP do ochrony przed zewnętrznymi zakusami (jak zdają się zakładać twórcy projektu ustawy o PFIO). Jest ona również fundamentalnym obowiązkiem tej instytucji i jej organów, w tym prezesa i zarządu, rozumianym jako obowiązek powstrzymania się od realizacji celów, które nie są ustawowymi celami banku centralnego. Ewentualne jej naruszenie może zaś stanowić podstawę odpowiedzialności konstytucyjnej prezesa NBP. Szerokie ujęcie deliktu konstytucyjnego z art. 198 ust. 1 konstytucji („naruszenie konstytucji lub ustawy, w związku z zajmowanym stanowiskiem lub w zakresie swojego urzędowania”) obejmuje bowiem całe spektrum zachowań – także faktycznych i także tych podejmowanych poza zakresem kompetencji – prezesa NBP.
Tymczasem, angażowanie się banku centralnego w bieżącą politykę gospodarczą niewątpliwie rodzi ryzyko przesłonięcia celu z art. 227 ust. 1 Konstytucji RP i przez to, samo w sobie, tworzy zagrożenie dla stabilności polskiego pieniądza. Dlatego ustawa o NBP, w zakresie, w jakim dopuszcza wspieranie polityki gospodarczej rządu, zastrzega, że jest to możliwe „o ile nie ogranicza to podstawowego celu NBP”, którym jest utrzymanie stabilnego poziomu cen (art. 3 ust. 1 ustawy o NBP). Aktywne przejęcie inicjatywy przez NBP w finansowaniu jakiejkolwiek kategorii wydatków państwa – i to jeszcze z wykorzystaniem rezerw walutowych zgromadzonych w celu zapewnienia stabilności polskiego pieniądza – pozostaje w bezpośrednim konflikcie z zasadą niezależności NBP i wykracza poza jego mandat.
Ślepota polityków
To, że nie dostrzega tego prezydent (strażnik konstytucji), smuci, ale nie dziwi. Już jego poprzednik (A. Duda) zapisał się uhonorowaniem prezesa NBP specjalną nagrodą gospodarczą za wszystko, za co prezes NBP nie odpowiada (pisałem o tym w „Rzeczpospolitej” z 4 stycznia 2022 r.). Brak zrozumienia roli i wagi stabilnego systemu finansowego zdaje się być niestety wpisany w naturę tego urzędu, co ilustrują tak różne politycznie przykłady, jak niedawne weto Karola Nawrockiego wobec ustawy o rynku kryptoaktywów czy brak zawetowania reformy OFE przez Bronisława Komorowskiego. To, że rząd nie ma w tym zakresie specjalnych oporów (krytyka nie dotyczy przecież samego pomysłu wykorzystania zasobów NBP) także nie jest zaskoczeniem – pokusa wprzęgnięcia banku centralnego w politykę gospodarczą rządu jest wpisana w naturę relacji rząd – niezależny bank centralny (i właśnie na przeszkodzie realizacji tej pokusy mają stać rozwiązania konstytucyjne). To, że z propozycją wychodzi urzędujący prezes NBP, jest już bardziej niepokojące – tym bardziej, że jego wcześniejsze wycieczki poza granice konstytucyjnej misji banku centralnego już raz zaowocowały wnioskiem do Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej.
Dodatkowym powodem do niepokoju jest to, że dużym osiągnięciem ostatnich trzech dekad było wyplenienie z dyskursu publicznego egzotycznych pomysłów wykorzystywania rezerw NBP do rozmaitych celów innych aniżeli stabilizacja polskiego pieniądza. Tymczasem wraca echo debaty publicznej lat 90., w której owe rezerwy NBP i możliwości ich wykorzystania przez polityków osiągały wymiar wręcz mitologiczny.
Obecna odsłona tych pomysłów nazbyt przypomina założenia fabuły znanego filmu – cyniczna ekipa z przypadku łączy siły pod osłoną wojny, żeby „wyzwolić” ukryte w banku zapasy złota. Film był jednak komedią. Konsekwencje przełamania zasady niezależności misji NBP zabawne nie będą.
Autor jest adwokatem, wykładowcą Uniwersytetu Warszawskiego i partnerem zarządzającym w kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak.
Czy pożyczka udzielona udziałowcowi zawsze stanowić będzie ukryty zysk?
Postępowanie przed Dyrektorem KIS
Spółka wystąpiła z wnioskiem o wydanie indywidualnej interpretacji podatkowej, w którym wskazała, że jest podatnikiem tzw. estońskiego CIT. Spółka planowała udzielić pożyczki swojemu udziałowcowi (będącemu jednocześnie prezesem zarządu Spółki). Udziałowiec prowadził jednoosobową działalność gospodarczą na terytorium Polski.
Pożyczka miała zostać przeznaczona wyłącznie na cele wspomnianej działalności gospodarczej udziałowca, nie zaś na jego cele konsumpcyjne. Zastrzeżenie to miało zostać wskazane wprost w umowie pożyczki. Podkreślono, że przeznaczeniem pożyczki nie będzie finansowanie wypłaty dywidendy, umorzenia udziałów, zakupu udziałów czy innych czynności noszących znamiona wypłaty zysku dla udziałowca. Środki uzyskane z pożyczki nie miały zostać przeznaczone przez udziałowca na nabycie towarów, usług czy jakichkolwiek innych świadczeń od Spółki. Udzielenie pożyczki miało zostać dokonane bez związku z prawem do udziału w zysku Spółki (tj. niezależnie od posiadania tego prawa przez udziałowca).
Pożyczka miała zostać ustalona na warunkach rynkowych, a więc takich, które ustaliłyby między sobą podmioty niepowiązane. Jednocześnie zamierzano zastosować art. 11g ustawa z 15.2.1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 278; dalej: PDOPrU) – tym samym, nie powstałaby nadwyżka wartości rynkowej transakcji określona zgodnie z art. 11c PDOPrU ponad ustaloną cenę tej transakcji.
W związku z powyższym Spółka zadała pytanie, czy tak udzielona pożyczka dla udziałowca powinna podlegać opodatkowaniu ryczałtem od dochodów spółek. Zdaniem Spółki, w opisanym przypadku nie powinno wystąpić opodatkowanie ryczałtem, gdyż pożyczka nie zostanie udzielona w celach konsumpcyjnych udziałowca i będzie niezależna od prawa do udziału w zysku Spółki.
Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej (Dyrektor KIS, Organ) nie zgodził się ze stanowiskiem Spółki. Organ wskazał, iż przedmiotem opodatkowania estońskim CIT jest co do zasady efektywna dystrybucja zysku ze spółki do jej udziałowca. Podkreślił, że przepisy nie ograniczają katalogu dochodów podlegających opodatkowaniu do dywidend, lecz uwzględniają również inne formy dystrybucji zysku na rzecz udziałowców (której przykładem są ukryte zyski). Powołując się na treść art. 28m ust. 3 PDOPrU oraz przewodnik dotyczący ryczałtu spółek, jako przykład transakcji traktowanych jako dochód z tytułu ukrytych zysków Dyrektor KIS wskazał kwotę pożyczki udzielonej przez spółkę wspólnikowi. W konsekwencji, zdaniem Organu, udzielona przez Spółkę pożyczka na rzecz udziałowca będzie stanowić dochód z ukrytych zysków określonych w art. 28m ust. 3 pkt 1 PDOPrU. Bez znaczenia w tym zakresie mają pozostawać rynkowe warunki transakcji czy przeznaczenie środków z pożyczki przez pożyczkobiorcę (interpretacja z 6.05.2025, 0111-KDIB2-1.4010.128.2025.1.DKG).
Postępowanie przed WSA w Krakowie
Na interpretację wniesiono skargę do WSA w Krakowie, zarzucając jej m.in. naruszenie art. 28m ust. 1 pkt 2 w zw. z art. 28m ust. 3 pkt 1 i 3 PDOPrU poprzez uznanie, iż wypłata pożyczki na rzecz podmiotów powiązanych każdorazowo stanowi tzw. ukryty zysk, a w rezultacie podlega opodatkowaniu ryczałtem od dochodów spółek. Skarżąca argumentowała, że w świetle prawidłowej interpretacji przepisów, wypłata pożyczki na rzecz podmiotów powiązanych, która nie będzie udzielona w ich celach konsumpcyjnych i będzie niezależna od posiadanego prawa udziału w zysku, nie powinna podlegać opodatkowaniu ryczałtem od dochodów spółek.
Sąd w wyroku z 16.09.2025, I SA/Kr 445/25, Legalis, oddalił skargę. Zdaniem Sądu, zgodnie z literalną interpretacją spornych przepisów PDOPrU, pożyczki udzielane udziałowcom przez podatnika estońskiego CIT wprost stanowią ukryte zyski i podlegają opodatkowaniu ryczałtem, niezależnie od okoliczności udzielenia pożyczek.
Komentarz
Opodatkowanie ryczałtem od dochodów spółek zostało przewidziane w rozdziale 6b PDOPrU. Art. 28m PDOPrU reguluje przedmiot opodatkowania ryczałtem. W art. 28m ust. 1 PDOPrU wskazano katalog dochodów podlegających opodatkowaniu w reżimie estońskiego CIT, w tym dochód z tytułu ukrytych zysków (art. 28m ust. 1 pkt 2 PDOPrU).
Definicja ukrytych zysków została przewidziana w art. 28m ust. 3 PDOPrU. Zgodnie z nim, przez ukryte zyski, rozumie się świadczenia pieniężne, niepieniężne, odpłatne, nieodpłatne lub częściowo odpłatne, wykonane w związku z prawem do udziału w zysku, inne niż podzielony zysk, których beneficjentem, bezpośrednio lub pośrednio, jest udziałowiec, akcjonariusz albo wspólnik lub podmiot powiązany bezpośrednio lub pośrednio z podatnikiem lub z tym udziałowcem, akcjonariuszem albo wspólnikiem. W tym samym ustępie zawarto katalog otwarty tytułów, które mogą stanowić ukryte zyski. Wskazano w szczególności:
1) kwotę pożyczki (kredytu) udzielonej przez podatnika udziałowcowi, akcjonariuszowi albo wspólnikowi oraz odsetki, prowizje, wynagrodzenia i opłaty od pożyczki (kredytu) udzielonej przez te podmioty podatnikowi;
2) nadwyżkę wartości rynkowej transakcji określoną zgodnie z art. 11c PDOPrU ponad ustaloną cenę tej transakcji;
3) darowizny, w tym prezenty i ofiary wszelkiego rodzaju;
4) wydatki na reprezentację.
Kwestią sporną w analizowanej sprawie był sposób rozumienia pojęcia „ukrytych zysków”, o których mowa w art. 28m ust. 1 pkt 2 w zw. z ust. 3 PDOPrU, tj. czy dla uznania danego świadczenia na rzecz udziałowca Spółki za ukryty zysk, konieczne jest wystąpienie związku świadczenia (pożyczki) z prawem do udziału w zysku Spółki.
W praktyce wykształciły się dwa kierunki interpretacji przepisu:
1) pożyczka udzielona udziałowcowi zawsze stanowić będzie ukryty zysk – niezależnie od okoliczności;
2) pożyczka udzielona udziałowcowi stanowić będzie ukryty zysk w przypadku spełnienia określonych warunków, takich jak nierynkowe warunki umowy czy powiązanie pożyczki z prawem do udziału w zysku Spółki.
Organy podatkowe opowiadają się za pierwszym sposobem interpretacji wskazując, że pożyczki na rzecz udziałowca zostały wprost wskazane jako ukryty zysk. Ich zdaniem, z przepisu nie wynika konieczność spełnienia dodatkowych warunków. Podobnie wypowiada się część sądów administracyjnych (m.in. wyrok NSA z 9.10.2024, II FSK 797/24, Legalis; wyrok WSA w Poznaniu z 23.1.2025, I SA/Po 497/24, Legalis; wyrok WSA w Warszawie z 8.10.2024, III SA/Wa 1792/24, Legalis).
Stanowisko drugie jest aprobowane przez część sądów administracyjnych. Ich zdaniem, w analizowanym zakresie kluczowe jest powiązanie pożyczki z prawem do udziału w zysku spółki – świadczenie musi stanowić substytut dystrybucji zysku lub być korzyścią wynikającą z uczestnictwa w spółce. Dodatkowo, znaczenie mają ustalone warunki umowy – jeśli pożyczka jest udzielana na warunkach rynkowych, wówczas nie powinna być traktowana jako ukryty zysk. Zwolennicy tej koncepcji wskazują, że celem regulacji dotyczących ukrytych zysków jest przeciwdziałanie obejściu opodatkowania dywidend i innych form wypłaty zysku, nie zaś sankcjonowanie każdej transakcji pomiędzy spółką a udziałowcem. W związku z tym, aby uznać pożyczkę za ukryty zysk, powinny być spełnione dodatkowe przesłanki wskazane powyżej (m.in. wyrok WSA w Białymstoku z 29.10.2025, I SA/Bk 303/25, Legalis; wyrok WSA w Gliwicach z 17.9.2025, I SA/Gl 1546/24, Legalis; wyrok WSA we Wrocławiu z 27.3.2025, I SA/Wr 817/24, Legalis).
Interpretując treść art. 28m ust. 3 PDOPrU literalnie, niewątpliwie jedną z przesłanek wystąpienia dochodu z tytułu ukrytych zysków jest związek świadczenia z prawem do udziału w zysku podatnika. Wskazany przez ustawodawcę katalog stanowi jedynie przykład świadczeń, które szczególnie mogą zostać zakwalifikowane do tej kategorii. Jednak wskazanie w nim pożyczek na rzecz udziałowców nie powinno automatycznie oznaczać, że pożyczki te niezależnie od okoliczności zawsze będą stanowiły ukryte zyski.
Jak pokazuje praktyka interpretacyjna, nie jest to kwestia jednoznaczna. Dlatego zasadnym wydaje się postulat o doprecyzowaniu treści przepisu, by jednoznacznie wskazać jakie warunki powinny zostać spełnione dla kwalifikacji świadczenia jako ukrytego zysku.
Wyrok WSA w Krakowie z 16.9.2025 r., I SA/Kr 445/25 , Legalis
Podatnicy mogą odzyskać nadwyżkę podatku o 20 dni szybciej
Zgodnie z art. 87 ust. 2 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775; dalej: VATU) w brzmieniu obowiązującym od 1.2.2026 r., zwrot różnicy podatku następuje z zasady w terminie 40 dni od dnia złożenia rozliczenia przez podatnika na rachunek bankowy podatnika w banku mającym siedzibę na terytorium kraju albo na rachunek podatnika w spółdzielczej kasie oszczędnościowo-kredytowej, której jest członkiem, wskazany w zgłoszeniu identyfikacyjnym, o którym mowa w odrębnych przepisach. Do 31.1.2026 r. podstawowy termin zwrotu nadwyżki podatku naliczonego nad należnym wynosił 60 dni (zasadniczo było tak „od zawsze”, to znaczy od wejścia w życie VATU z dniem 1.5.2004 r., tradycja 60-dniowych zwrotów VAT jest więc długa).
Skrócenie terminu zwrotu VAT jest oczywiście „zasługą” KSeF w swojej wersji obowiązkowej. Ministerstwo Finansów potrzebowało sympatycznej karty w talii uciążliwości związanych z nowymi zasadami wystawiania faktur. Takie rozwiązanie nie jest zresztą niespodzianką. Gdy KSeF był fakultatywny, 40-dniowy termin zwrotu też był możliwy. Zależał jednak od kumulatywnego spełnienia szeregu dość rygorystycznych warunków określonych w art. 87 ust. 5b-5d VATU (np. podatnik musiał wystawiać faktury wyłącznie w KSeF, kwota podatku naliczonego lub różnicy podatku, nierozliczona w poprzednich okresach rozliczeniowych i wykazana w deklaracji, nie mogła przekraczać 3000 zł i jeszcze inne, o których jednak wspominać już sensu nie ma bo to już przeszłość). Skoro jednak KSeF jest już obowiązkowy, 40-dniowy termin stał się zasadą ogólną.
40 dni na zwrot VAT dla wszystkich podatników
Zgodnie z przepisami przejściowymi, nowy skrócony termin zwrotu VAT stosuje się do okresów rozliczeniowych przypadających począwszy od dnia wejścia w życie ustawy wprowadzającej obowiązkowy KSeF w życie. A więc także do lutego i marca 2026 r. To ważne, bowiem za te okresy przytłaczająca liczba podatników nie wystawia jeszcze faktur w KSeF obowiązkowo (chodzi o tych, których obrót w 2024 r. nie przekroczył 200 mln PLN). Co ważne, zwrot w skróconym terminie nie jest w żaden sposób uzależniony od wystawiania faktur ustrukturyzowanych. Zatem również ci podatnicy, którzy nie wystawili ani jednej faktury ustrukturyzowanej, a może nawet takiej faktury także nie otrzymali, mogą odzyskać nadwyżkę podatku o 20 dni szybciej.
Jak liczyć?
Termin zwrotu liczony jest od dnia złożenia deklaracji JPK V7. Oczywiście, w przypadku podstawowego miesięcznego rozliczenia, ostatecznym terminem złożenia rozliczenia jest 25 dzień miesiąca następującego po miesiącu rozliczanym. Zatem, składając JPK V7 za luty 2026 r. ostatniego dnia (a więc 25 marca), zwrot można otrzymać do 4.5.2026 r. Ale gdyby tę sama deklarację złożono już np. 2.3.2026 r., wówczas, zwrot mógłby trafić na konto podatnika już 13.4.2026 r. A więc dużo wcześniej. W obliczu skrócenia terminu do 40 dni, może pojawić się pokusa szybszego składania deklaracji VAT (co może nie ucieszyć biur rachunkowych, na które może być nakładana presja, zwłaszcza przy często złudnym oczekiwaniu automatyzacji związanej z KSeF).
Presja może też towarzyszyć urzędnikom. Nadal bowiem, jeżeli zasadność zwrotu wymaga dodatkowego zweryfikowania, naczelnik urzędu skarbowego może przedłużyć ten termin do czasu zakończenia weryfikacji rozliczenia podatnika dokonywanej w ramach czynności sprawdzających, kontroli podatkowej, kontroli celno-skarbowej lub postępowania podatkowego. Jeżeli przeprowadzone przez organ czynności wykażą zasadność zwrotu, o którym mowa w zdaniu poprzednim, urząd skarbowy wypłaca należną kwotę wraz z odsetkami w wysokości odpowiadającej opłacie prolongacyjnej stosowanej w przypadku odroczenia płatności podatku lub jego rozłożenia na raty. Organy podatkowe mają więc mniej czasu na weryfikację zasadności zwrotu, bez ryzyka odsetek (także względem tych podatników, którzy z KSeF nie korzystają).
Wreszcie, 40 dni to termin zwrotu właściwy do okresów rozliczeniowych począwszy od lutego 2026 r. Moim zdaniem nic nie stoi na przeszkodzie, aby stosowany on był także do nadwyżek VAT naliczonego powstałych w okresach wcześniejszych, ale przenoszonych na kolejne okresy, aż do lutego 2026 r. i późniejszych okresów.
Inne terminy
Przypomnijmy, że VATU przewiduje także inne, często jeszcze krótsze terminy do zwrotu VAT. Mamy więc termin 25-dniowy dla, w uproszczeniu, podatników uiszczających swoje należności przed złożeniem deklaracji (art. 87 ust. 6 VATU) lub w przypadku zwrotu na rachunek VAT (art. 87 ust. 6a VATU). Jest też termin 15-dniowy (art. 87 ust. 6d VATU), ale to już prawdziwa egzotyka. Nadal obowiązuje też termin wydłużony 180-dniowy, w przypadku gdy podatnik ubiegający się o zwrot nie wykonał w okresie rozliczeniowym czynności opodatkowanych na terytorium kraju.
Komentarz
W tym miejscu pozwolę sobie na małą retrospekcję ewolucji swojego myślenia od podatkach. Gdy zaczynałem przygodę z doradztwem podatkowym wydawało mi się, że zwrot VAT jest czymś z natury rzeczy dobrym. Przecież, podatnicy składając deklarację do urzędu otrzymają z tego urzędu pieniądze (często niemało). Dopiero po jakimś czasie zorientowałem się, że to są pieniądze podatnika, które w zasadzie to się mu należą, skoro VAT jest taki neutralny. Ale nie jest łatwo po nie sięgnąć, bo urząd skarbowy zanim cokolwiek odda, każdą złotówkę ogląda ze wszystkich stron (a jest to złotówka podatnika, przypominam). Z punktu widzenia płynności finansowej lepiej więc jednak płacić VAT, bo przy standardowo określonych terminach płatności za faktury i w miarę rzetelnych nabywcach, równowartość VAT prędzej otrzyma się od kontrahenta niż od urzędu. No i zwrot VAT nie jest dla wszystkich. Zwyczajowo, przysługuje podatnikom o przewadze sprzedaży zagranicznej nad krajową lub opodatkowanych stawkami obniżonymi. Względnie, podatników w fazie inwestycyjnej, dużo kupujących a (chwilowo pewnie) relatywnie mniej sprzedających.
Dlaczego więc termin zwrotu VAT został skrócony? Zapewne chodzi o zwiększony poziom weryfikacji podatników dzięki KSeF, a to przekłada się na mniej czasu potrzebnego do weryfikacji zasadności. Przy okazji jednak, z dobrodziejstw skorzystają także podmioty, które w ogóle nie wystawiają faktur w KSeF i nie będą ich wystawiać. Może to być np. zagraniczny podmiot zarejestrowany do VAT w Polsce z uwagi na udział w transakcjach łańcuchowych, kupujący z VAT, ale sprzedający z 0% VAT (jako eksport lub WDT). Ot, tak przy okazji rykoszetem podmioty takie na zamieszaniu KSeF zyskają.
Odszkodowanie dla pasażerów mimo nadzwyczajnej okoliczności
Stan faktyczny
Pasażerowie N.I. i H.Z. posiadali rezerwacje na lot obsługiwany przez przewoźnika lotniczego (dalej: EAC) w dniu 23.7.2022 r. z planowanym odlotem z Düsseldorfu o godz. 15.00 i przylotem do Warny o godz. 17.50. Lot ten miał być wykonany jako trzeci w ramach rotacji przez samolot EAC. Zgodnie z pierwotnym planem pierwszy lot miał wystartować z Kolonii-Bonn o godz. 7.40. W następstwie wyjątkowo długiego czasu oczekiwania na stanowisku kontroli bezpieczeństwa na tym lotnisku, ze względu na przeciążenie personelu przeprowadzającego czynności kontrolne w tym dniu, wszyscy pasażerowie pierwszego w ramach rotacji lotu stawili się spóźnieni przy bramce wejściowej na pokład. EAC podjął decyzję o oczekiwaniu na pasażerów tego lotu znajdujących się w trakcie kontroli bezpieczeństwa, wobec czego pierwszy w ramach rotacji lot wystartował z opóźnieniem wynoszącym ponad 5 godzin. Aby pasażerowie nie musieli czekać zbyt długo, EAC dokonał reorganizacji lotów, jednak N.I. i H.Z. przylecieli z opóźnieniem wynoszącym ponad 3 godziny. N.I. i H.Z. wnieśli powództwo o zasądzenie od EAC odszkodowania z tytułu opóźnienia ich lotu.
Sąd odsyłający powziął wątpliwości co do związku przyczynowego istniejącego między nadzwyczajną okolicznością, która miała wpływ na pierwszy w ramach rotacji lot, a opóźnieniem przylotu w ramach rozpatrywanego lotu.
Stanowisko Sądu
Sąd przypomniał, że do celów stosowania prawa do odszkodowania pasażerów opóźnionych lotów można traktować jak pasażerów odwołanych lotów, oraz iż mogą oni powoływać się na prawo do odszkodowania przewidziane w art. 7 rozporządzenia (WE) nr 261/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z 11.2.2004 r. ustanawiającego wspólne zasady odszkodowania i pomocy dla pasażerów w przypadku odmowy przyjęcia na pokład albo odwołania lub dużego opóźnienia lotów, uchylającego rozporządzenie (EWG) nr 295/91 (Dz. Urz. UE L z 2004 r. Nr 46, s. 1). Mowa tu o sytuacji, w której jeżeli z powodu opóźnionego lotu poniosą stratę czasu wynoszącą co najmniej trzy godziny, czyli jeżeli przybędą do ich miejsca docelowego co najmniej trzy godziny po pierwotnie przewidzianej przez przewoźnika lotniczego godzinie przylotu – wyrok TS z 13.6.2024 r., D. (Wada konstrukcyjna silnika), C-411/23, Legalis. Art. 5 ust. 3 w zw. z motywami 14 i 15 rozporządzenia 261/2004 zwalnia przewoźnika lotniczego z tego obowiązku wypłaty odszkodowania, jeżeli może on dowieść, że odwołanie lub duże opóźnienie przy przylocie jest spowodowane zaistnieniem „nadzwyczajnych okoliczności”, których nie można było uniknąć, nawet gdyby podjęto wszelkie racjonalne środki.
Trybunał orzekł już, że obsługujący lot przewoźnik lotniczy, w celu uwolnienia się od obowiązku wypłaty odszkodowania pasażerom w przypadku dużego opóźnienia lub odwołania lotu, powinien mieć możliwość powołania się na „nadzwyczajną okoliczność”, która miała wpływ na poprzedni lot wykonywany przez niego z wykorzystaniem tego samego statku powietrznego w ramach trzeciej od końca rotacji tego statku powietrznego (wyrok TS z 22.4.2021 r., Austrian Airlines, C-826/19, Legalis, pkt 55). Niemniej jednak – i z uwagi nie tylko na cel, o którym mowa w motywie 1 rozporządzenia 261/2004, polegający na zapewnieniu wysokiego poziomu ochrony pasażerów, lecz również na treść art. 5 ust. 3 rozporządzenia 261/2004 – powołanie się na taką nadzwyczajną okoliczność zakłada istnienie bezpośredniego związku przyczynowego między wystąpieniem tej okoliczności, która miała wpływ na poprzedni lot, a opóźnieniem lub odwołaniem kolejnego lotu – wyrok D. (Wada konstrukcyjna silnika), pkt 56. Sąd odniósł się w drodze analogii do kryteriów dotyczących związku przyczynowego mających zastosowanie w dziedzinie odpowiedzialności pozaumownej Unii, która charakteryzuje się porównywalnym systemem, ponieważ uzależnia on powstanie odpowiedzialności od istnienia związku przyczynowego między powoływanym zdarzeniem a podnoszoną szkodą.
Z orzecznictwa TS wynika, że przesłanka dotycząca związku przyczynowego wymaga, aby ów związek był wystarczająco bezpośredni, wobec czego zarzucane zachowanie powinno być decydującą przyczyną szkody (wyrok TS z 5.9.2019 r., Unia Europejska/Guardian Europe i Guardian Europe/Unia Europejska, C-447/17 P i C-479/17 P, Legalis, pkt 32). Ponadto związek przyczynowy może zostać przerwany w szczególności przez czyn, który ma miejsce między zarzucanym zachowaniem a podnoszoną szkodą, jeżeli ten czyn stanowi decydującą przyczynę owej szkody. Taki czyn może polegać między innymi na decyzji, pod warunkiem jednak, że osoba, która ją podjęła, nie była do tego zobowiązana.
W niniejszej sprawie Sąd stwierdził, że w następstwie zakłócenia w zakresie kontroli bezpieczeństwa EAC podjął decyzję o oczekiwaniu na pasażerów pierwszego lotu, którzy nie przeszli jeszcze kontroli bezpieczeństwa. Wynika stąd, że ta decyzja podjęta przez EAC miała miejsce między wystąpieniem nadzwyczajnej okoliczności a opóźnieniem rozpatrywanego lotu. Decyzja ta może przerwać bezpośredni związek przyczynowy między tymi dwoma zdarzeniami, jeśli stanowi ona decydującą przyczynę opóźnienia owego lotu. Jednakże Sąd podkreślił, że ma to miejsce pod warunkiem, że dany przewoźnik lotniczy nie był zobowiązany do podjęcia tej decyzji, w szczególności ze względu na obowiązek prawny. Sąd wskazał, że sprawdzenie powyższego należy do sądu odsyłającego. Sąd uściślił, że takie badanie nie wymaga uwzględnienia celu rozporządzenia 261/2004, jakim jest zapewnienie wysokiego poziomu ochrony niektórych pasażerów. Jak zauważył bowiem rzecznik generalny w pkt. 70 opinii, ten cel nie oznacza, że przewoźnik lotniczy powinien dokonać wyważenia interesów różnych grup pasażerów, których dotyczy ta sama rotacja.
Ponadto Trybunał orzekł już, że nie można dopuścić, aby przewoźnik lotniczy, powołując się na interes innych pasażerów w przewiezieniu ich w rozsądnym terminie, mógł znacznie poszerzać sytuacje, w których mógłby odmówić w uzasadniony sposób pasażerom przyjęcia na pokład. Prowadziłoby to w nieunikniony sposób do pozbawienia wszelkiej ochrony takiego pasażera, co byłoby sprzeczne z celem rozporządzenia 261/2004 (wyrok TS z 4.10.2012 r., Finnair, C-22/11, Legalis, pkt 34). Rzecznik generalny stwierdził w pkt. 73 opinii, że zezwolenie przewoźnikowi lotniczemu na powoływanie się na wyważenie interesów różnych grup pasażerów, których dotyczy rotacja, w celu uchylenia się od ciążącego na nim obowiązku wypłaty odszkodowania jednej z tych grup, oznaczałoby dodanie klauzuli zwalniającej z obowiązku wypłaty odszkodowania przewidzianego w art. 5 ust. 3 rozporządzenia 261/2004.
Sąd orzekł, że art. 5 ust. 3 rozporządzenia 261/2004 należy interpretować w ten sposób, iż niezależna decyzja obsługującego przewoźnika lotniczego o oczekiwaniu na pasażerów lotu, którzy nie przeszli jeszcze kontroli bezpieczeństwa ze względu na zakłócenie w zakresie tej kontroli, może przerwać bezpośredni związek przyczynowy między nadzwyczajną okolicznością, jaką stanowi to zakłócenie, a co najmniej trzygodzinnym opóźnieniem przylotu w ramach późniejszego lotu zaplanowanego tego samego dnia tym samym samolotem, jeśli owa decyzja stanowi decydującą przyczynę opóźnienia.
Komentarz
Korzystny wyrok dla pasażerów opóźnionych lotów.
Z dotychczasowego orzecznictwa TS wynika, że przewoźnik lotniczy, w celu uwolnienia się od obowiązku wypłaty odszkodowania pasażerom w przypadku dużego opóźnienia, może powołać się na „nadzwyczajną okoliczność”, która miała wpływ na poprzedni lot wykonywany przez niego z wykorzystaniem tego samego samolotu, tak jak w niniejszej sprawie zakłócenia w zakresie kontroli bezpieczeństwa. W prezentowanym wyroku Sąd wyjaśnił, że między wystąpieniem nadzwyczajnej okoliczności w rozumieniu art. 5 ust. 3 rozporządzenia 261/2004, która miała wpływ na lot, a opóźnieniem kolejnego lotu, powinien wystąpić „bezpośredni” związek przyczynowy. Sąd uznał, że niezależna decyzja obsługującego przewoźnika lotniczego, dotycząca poprzedniego lotu, może przerwać bezpośredni związek przyczynowy między nadzwyczajną okolicznością a opóźnieniem przylotu. Tym samym sam fakt, iż nadzwyczajna okoliczność miała wpływ na lot poprzedzający dany lot, nie wystarczy, aby zwolnić przewoźnika lotniczego z obowiązku wypłaty odszkodowania. Ta nadzwyczajna okoliczność powinna jeszcze stanowić decydującą przyczynę opóźnienia danego lotu. Ponadto, z niniejszego wyroku wynika, że przewoźnik lotniczy nie może, powołując się na interes pasażerów, których bezpośrednio dotyczy nadzwyczajna okoliczność, polegający na przewiezieniu ich w rozsądnym terminie, rozszerzyć sytuacji, w których mógłby on zostać zwolniony z obowiązku wypłaty odszkodowania pasażerom opóźnionego lotu.
Należy przypomnieć, że obecnie wnioski prejudycjalne, które dotyczą odszkodowań dla pasażerów są, co do zasady, rozpatrywane nie przez Trybunał Sprawiedliwości, ale Sąd.
Wyrok Sądu Unii Europejskiej z 4.3.2026 r., European Air Charter, T-656/24
Trudno mówić o zmowie w ramach jednej grupy
Stanowisko to stoi w sprzeczności z jedną z tez wynikających z szeroko komentowanych w ostatnim czasie wyroków Krajowej Izby Odwoławczej (sygnatury akt: KIO 2678/25, KIO 2686/25, KIO 2701/25) i Sądu Okręgowego w Warszawie (sygnatura akt: XXIII Zs 130/25, XXIII Zs 132/25 i XXIII Zs 133/25) dotyczących spółek z grupy kapitałowej Budimex. W tym zakresie wskazane orzeczenia są jednak, w mojej ocenie, błędne i szkodliwe dla całego rynku.
Równocześnie chciałbym podkreślić, że zachowania podmiotów z jednej grupy kapitałowej w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego mogą, a nawet powinny być oceniane z punktu widzenia zachowania uczciwej konkurencji i równego traktowania wykonawców. Inaczej mówiąc, nie jest tak, że takie podmioty są bezkarne. Konieczne jest jednak rozróżnienie tych dwóch kwestii.
Przepisy o zamówieniach nie funkcjonują w próżni
Przede wszystkim, trzeba wyraźnie zaznaczyć, że regulacje dotyczące zamówień publicznych, zarówno na poziomie unijnym jak i krajowym, regulują wyłącznie proces udzielania zamówień, czyli, co do zasady, aspekt proceduralny. Są to zatem akty, które w pozostałym zakresie są zakorzenione w istniejącym systemie prawnym i są, a raczej powinny, być z nim skorelowane. Oczywiście, nie oznacza to, że regulacje zamówieniowe nie mogą wykraczać poza aspekt proceduralny i odrębnie regulować pewnych zagadnień, ale wyłącznie wówczas, gdy jest to niezbędne, i z uwzględnieniem rozwiązań przyjętych w dziedzinach prawa, w które ingerują. W przeciwnym razie dochodzi do chaosu interpretacyjnego, a w rezultacie do niepewności prawa i nieprzewidywalności rozstrzygnięć sądowych, z czym właśnie mamy do czynienia w zamówieniach publicznych.
Przykładem takiej niepożądanej sytuacji jest omawiana ostatnio bardzo często w kontekście wspomnianych wyroków przesłanka wykluczenia wykonawców działających w ramach jednej grupy kapitałowej ze względu na rzekomą zmowę przetargową. Zanim o samej przesłance i sytuacji, w której miała się ona zmaterializować, kilka – jak się wydaje oczywistych – słów o zasadach funkcjonowania grup kapitałowych.
Zasady działania grupy kapitałowej
Z punktu widzenia realiów gospodarczych, sensem istnienia grupy kapitałowej jest realizacja określonego w ramach tej grupy wspólnego celu biznesowego. Inaczej mówiąc, co do zasady, wszystkie podmioty w grupie działają w taki sposób, aby korzyść odniosła grupa jako całość, co nie zawsze musi być równoznaczne z interesem każdego jej członka.
Grupy kapitałowe działają zatem w ramach uzgodnień zawieranych między członkami. Podmioty wchodzące w skład grupy funkcjonują zależnie od siebie (a mówiąc precyzyjniej, od ustalonej w ramach grupy strategii) i co do zasady nie konkurują ze sobą. Mogą w związku z tym dokonać podziału rynku w takim sensie, że jeden członek grupy działa np. na południu kraju, a drugi na północy. Z tego punktu widzenia nie ma bowiem różnicy między grupą, a podmiotem, który zamiast tworzyć odrębne spółki, działa na poszczególnych rynkach poprzez oddziały.
Taki podział rynku nie byłby natomiast dozwolony pomiędzy niezależnymi przedsiębiorcami, ponieważ byłby traktowany jako porozumienie zakłócające konkurencję. Nie ma przy tym znaczenia, czy doszłoby do niego na rynku prywatnym, czy publicznym.
Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku podmiotów z grupy kapitałowej, która jest postrzegana jako jeden podmiot gospodarczy, a jej członkowie działają pod kierunkiem jednostki dominującej.
Znajduje to wyraz w prawie konkurencji, w szczególności w ukształtowanym przez orzecznictwo unijne pojęciu jednolitej jednostki gospodarczej (ang. single economic unit – SEU). Jak się powszechnie przyjmuje, „stwierdzenia istnienia jednostki gospodarczej należy dokonywać w świetle powiązań gospodarczych, organizacyjnych i prawnych między danymi podmiotami, które są różne w poszczególnych przypadkach i nie mogą być wymienione w sposób wyczerpujący” (opinia rzecznika generalnego Giovanniego Pitruzzelliego z 15 kwietnia 2021 r. w sprawie C-882/1, Sumal, S.L.). Z jednolitą jednostką gospodarczą mamy więc do czynienia w przypadku posiadania przez spółkę dominującą 100 proc. kapitału spółek zależnych, jednak to nie powiązania kapitałowe same w sobie stanowią podstawę takiego domniemania, lecz stopień kontroli spółki dominującej nad spółkami zależnymi.
Taka jednolita jednostka gospodarcza jest traktowana w prawie konkurencji jak jeden przedsiębiorca. Ma to swoje doniosłe skutki, których najważniejszym jest to, że uzgodnienia czynione w ramach grupy (w ramach SEU), nie stanowią porozumień antykonkurencyjnych sankcjonowanych przez prawo konkurencji. Inaczej mówiąc, uzgodnienia takie nie są zabronione. Wręcz przeciwnie, stanowią istotę funkcjonowania grup kapitałowych. Porozumienie mogą bowiem zawrzeć tylko podmioty, które dysponują swobodą decyzyjną, czyli działają niezależnie. W ramach grupy tej swobody nie ma, ponieważ strategie działania grupy wyznacza spółka dominująca.
Obrazuje to dobrze definicja kartelu zawarta w art. 4 pkt 5a ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Jest nim bowiem porozumienie co najmniej dwóch konkurentów polegające m.in. na zmowie przetargowej. Przy czym konkurenci to przedsiębiorcy, a zatem podmioty działające niezależnie. Tym samym, porozumienie kartelowe może być zawarte wyłącznie przez niezależne podmioty, a tak, co do zasady, nie będzie w przypadku podmiotów z jednej grupy kapitałowej tworzących SEU. Mówiąc inaczej, podmioty z grupy kapitałowej (tworzące SEU) nie mogą zawrzeć porozumienia będącego kartelem, a zatem nie mogą zawrzeć zmowy przetargowej. Porozumiewaliby się bowiem sami ze sobą.
Zamówienia publiczne a grupy kapitałowe
Przepisy ustawy – Prawo zamówień publicznych (dalej: PrZamPubl) posługują się definicją wykonawcy. Różni się ona od definicji przedsiębiorcy w prawie ochrony konkurencji, choć w orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej można również odnaleźć stanowisko wskazujące na to, że dwóch powiązanych ze sobą wykonawców w rzeczywistości tworzy jednego i tego samego wykonawcę. To podejście jest tożsame z definiowaniem pojęcia przedsiębiorcy w kontekście grup kapitałowych.
Nie to jest jednak kluczowe. Z rzekomej odmienności pojęcia wykonawcy i przedsiębiorcy wyprowadza się daleko idące wnioski, sprzeczne zarówno z prawem konkurencji, ale co ważniejsze, także z powszechnie przyjętymi i aprobowanymi realiami gospodarczymi.
Z przywołanych wyroków wynika, że ustalając w ramach grupy kapitałowej, który z jej członków złoży ofertę w której części zamówienia, podmioty te zawarły porozumienie naruszające konkurencję. W ocenie KIO i SO okoliczności sprawy jednoznacznie wskazywały, że spółki z grupy kapitałowej Budimex celowo i świadomie dokonały podziału zamówienia pomiędzy sobą ustalając z góry, która z nich złoży ofertę na którą część. Takie działanie miało stanowić klasyczny przykład koordynacji ofertowej, czyli zmowy przetargowej. W efekcie, zamiast rywalizacji między podmiotami powiązanymi kapitałowo, miało dojść do jej całkowitego wyłączenia oraz rzekomego uzyskania nieuczciwej przewagi nad pozostałymi wykonawcami.
Podstawą do takiego twierdzenia ma być art. 108 ust. 1 pkt 5 PrZamPubl. Zgodnie z tym przepisem, z postępowania wyklucza się wykonawcę, jeżeli „zamawiający może stwierdzić, na podstawie wiarygodnych przesłanek, że wykonawca zawarł z innymi wykonawcami porozumienie mające na celu zakłócenie konkurencji, w szczególności jeżeli należąc do tej samej grupy kapitałowej w rozumieniu ustawy (…) o ochronie konkurencji i konsumentów, złożyli odrębne oferty, oferty częściowe lub wnioski o dopuszczenie do udziału w postępowaniu, chyba że wykażą, że przygotowali te oferty lub wnioski niezależnie od siebie”.
Zarówno sam przepis ustawy w takim kształcie, jak i argumentacja KIO i SO oparta na jego treści, prowadzą do zanegowania istoty grup kapitałowych, przynajmniej w zakresie, w jakim działają one w zamówieniach publicznych. W każdym bowiem przypadku, gdy mamy do czynienia z podmiotami, które w ramach grupy kapitałowej działają w danym sektorze (np. w budowlanym, ale równie dobrze może to być sektor usług lub dostaw), nie mogłyby one uzgadniać, który z nich weźmie udział w danym postępowaniu, ponieważ automatycznie, oznaczałoby to zawarcie porozumienia ograniczającego konkurencję. Jak wskazano w omawianych wyrokach, zamiast rywalizacji między podmiotami powiązanymi kapitałowo, doszłoby do jej całkowitego wyłączenia.
Akceptacja takiego poglądu oznaczałaby de facto przymus konkurowania ze sobą podmiotów należących do jednej grupy kapitałowej, co oczywiście rodzi ryzyko składania ofert w tych samych postępowaniach. Z drugiej jednak strony, udział takich spółek w tym samym postępowaniu, zgodnie z cytowanym przepisem, kreuje domniemanie, że do zmowy doszło. Innymi słowy, tylko brak udziału w przetargach gwarantowałby całkowite bezpieczeństwo prawne podmiotom należącym do grupy, ponieważ każde inne rozwiązanie prowadziłoby rzekomo do zmowy.
Z tego powodu, akceptacja poglądów wyrażonych w przywołanych wyrokach jest nie do przyjęcia.
Pewne ograniczenia jednak istnieją
Nie oznacza to oczywiście, że działania podmiotów należących do jednej grupy kapitałowej w tym samym postępowaniu przetargowym nie podlegają ocenie z punktu widzenia zasad równego traktowania lub czynów nieuczciwej konkurencji. Nie jest zatem tak, że PrZamPubl pozwala podmiotom należącym do jednej grupy kapitałowej tworzącym jednolitą jednostkę gospodarczą uczestniczyć w nieuczciwych praktykach przetargowych. Nie, nie pozwala, ale podstawy takiej oceny są zupełnie inne, a co najważniejsze nie negują powszechnie stosowanych praktyk rynkowych akceptowanych w innych (ośmielę się powiedzieć, że w tym kontekście istotniejszych) dziedzinach prawa.
Co istotne, w przywołanych wyrokach KIO i SO takie podstawy również zostały wskazane. Uznano bowiem, że praktyka spółek z jednej grupy kapitałowej ustalona w danym stanie faktycznym stanowi czyn nieuczciwej konkurencji. To zaś powoduje obowiązek odrzucenia ofert takich podmiotów. Być może dla osób postronnych różnica jest niewielka, ale zarówno dla prawników, jak i dla uczestników rynku działających w ramach grup kapitałowych (wszystkich, nie tylko dla spółek z grupy Budimex) powinno to być zagadnienie kluczowe. Chodzi bowiem o rozwiązanie systemowe, które będzie uwzględniało realia gospodarcze, których przepisy PrZamPubl. powinny być odzwierciedleniem, szczególnie w obszarach, w których od wielu lat funkcjonują wypracowane instytucje i pojęcia, jak ma to miejsce w prawie konkurencji w odniesieniu do grup kapitałowych. Tylko bowiem takie podejście gwarantuje spójność systemową.
W związku z tym i w celu uniknięcia podobnych wyroków w przyszłości konieczna jest zmiana przepisów, tj. art. 108 ust. 1 pkt 5 ustawy PrZamPubl i jednoznaczne wskazanie, że ewentualne uzgodnienia w ramach grup kapitałowych, które mogą mieć wpływ na zachowanie równego traktowania wykonawców sankcjonowane są odrzuceniem ofert takich podmiotów. Takie też stanowisko wynika z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Dr Wojciech Hartung – adwokat, counsel w Praktyce Infrastruktury i Energetyki kancelarii Domański Zakrzewski Palinka.
PIT 2025: zwolnienie nie wyklucza ulgi
Czy rodzic może w zeznaniu rocznym skorzystać z dwóch podatkowych preferencji – zwolnienia i ulgi? Tak. Urzędnicy zgadzają się, że przepisy nie wykluczają takiej możliwości.
Spójrzmy na niedawną interpretację. Wystąpił o nią ojciec czwórki niepełnoletnich dzieci. Trójka mieszka z nim oraz matką (jego żoną) w Polsce. Czwarte (najstarsza córka) przebywa w Wielkiej Brytanii. Mieszka tam ze swoją matką.
Czy mężczyzna, jako rodzic czwórki dzieci, może skorzystać ze zwolnienia części przychodów z PIT? A także odliczenia od podatku? Twierdzi, że ma prawo do obu preferencji. Informuje, że wobec wszystkich dzieci przysługuje mu pełna władza rodzicielska. I ją wykonuje. Z żoną i trójką dzieci prowadzą wspólne gospodarstwo domowe, stale więc się nimi opiekuje. Najstarsza córka przylatuje do Polski dwa–trzy razy w roku, zazwyczaj na dwa–trzy tygodnie. Wtedy jest pod jego opieką, jeżdżą na wycieczki, chodzą na basen, spotykają się z innymi członkami rodziny. Gdy córka przebywa w Wielkiej Brytanii utrzymuje z nią stały kontakt przez komunikator – piszą do siebie wiadomości, rozmawiają na tematy związane z nauką, zdrowiem, życiem prywatnym. Dobre relacje utrzymuje również z matką najstarszej córki, która konsultuje się z nim m.in. sprawach wychowawczych.
Przypomnijmy, że zwolnienie z PIT przysługuje rodzicom mającym czworo bądź więcej dzieci. Obejmuje przychody z etatu, zlecenia, zasiłku macierzyńskiego oraz działalności gospodarczej do 85 528 zł rocznie (można je zastosować w trakcie roku albo w zeznaniu). Warunkiem preferencji jest wykonywanie władzy rodzicielskiej.
Ten warunek obowiązuje też przy uldze polegającej na pomniejszeniu wykazywanego w zeznaniu rocznym podatku. Przysługuje ona rodzicom rozliczającym się według skali. Na pierwsze i drugie dziecko mogą odliczyć po 1 112,04 zł, na trzecie 2 000,04 zł, a na czwarte i kolejne 2 700 zł.
Na czym polega wykonywanie władzy rodzicielskiej? Fiskus wskazał, że jest to wypełnianie wszystkich obowiązków, dzięki którym dziecko wychowywane jest w sposób zapewniający jego prawidłowy rozwój. Obejmuje zwłaszcza sprawowanie faktycznej pieczy nad dzieckiem i troszczenie się o jego fizyczny i duchowy rozwój, czyli zapewnienie/zabezpieczenie wszystkich potrzeb, od bytowych po edukacyjne, rozwojowe, zdrowotne i emocjonalne.
Oznacza to, że ojciec, który chce skorzystać ze zwolnienia 4+ oraz z odpisu od podatku na wszystkie dzieci, powinien zajmować się wychowywaniem całej czwórki. Z opisu sprawy wynika, że tak jest – przyznała skarbówka. I zgodziła się na obie preferencje.
Reasumując, ojciec może skorzystać ze zwolnienia części przychodów z podatku (na podstawie art. 21 ust. 1 pkt 153 ustawy o PIT), a potem jeszcze z odliczenia od podatku (zgodnie z art. 27f). Co wtedy, gdy po wykorzystaniu zwolnienia przysługująca kwota odliczenia jest większa niż podatek (albo podatek jest zerowy)? Rodzicowi przysługuje dodatkowy zwrot. Taką możliwość daje art. 27f ust. 8 ustawy o PIT. Jak wyjaśnia Ministerstwo Finansów w poradniku na podatki.gov.pl, kwota dodatkowego zwrotu nie może przekroczyć zapłaconych przez rodzica i podlegających odliczeniu składek na ubezpieczenie społeczne, a także składek zdrowotnych. Należy je pomniejszyć o składki odliczone w zeznaniach PIT-28 (ryczałt), PIT-36L (podatek liniowy) oraz deklaracji PIT-16A (karta podatkowa).
Numer interpretacji: 0115-KDIT2.4011.708.2025.2.KC
Definicja rodziny na potrzeby ustalenia prawa do świadczeń rodzinnych
Stan faktyczny
K.K. wystąpiła o ustalenie prawa do zasiłku rodzinnego oraz dodatków do zasiłku rodzinnego z tytułu samotnego wychowywania córki, P.M., rozpoczęcia roku szkolnego oraz podjęcia przez dziecko nauki w szkole poza miejscem zamieszkania. K.K. zadeklarowała, że mieszka w Polsce, nie wykonuje pracy zarobkowej i samotnie wychowuje córkę. Ojciec dziecka, M.M., jest obywatelem Włoch, mieszka i pracuje w tym kraju, nie prowadzi więc wspólnego gospodarstwa domowego z matką i córką. Pomimo tego Organ I instancji uznał, że za członka rodziny należy uznać również M.M. W rezultacie Organ, działając na podstawie rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) Nr 883/2004 z 29.4.2004 r. w sprawie koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego (Dz.Urz. UE L z 2004 r. Nr 166, s. 1), rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) Nr 987/2009 z 16.9.2009 r. dotyczącego wykonywania rozporządzenia (WE) Nr 883/2004 w sprawie koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego (Dz.Urz. UE L z 2009 r. Nr 284, s. 1) oraz ŚwRodzU, odmówił K.K. przyznania świadczeń, stwierdzając, że na zasadzie pierwszeństwa zastosowanie ma ustawodawstwo włoskie.
K.K. wniosła odwołanie, ponownie podnosząc, że jest osobą samotnie wychowującą dziecko, a ojciec dziecka w żaden sposób nie może zostać uznany za członka jej rodziny. M.M. nie utrzymuje ani z córką, ani z jej matką żadnych kontaktów. Pomimo tego, że na mocy wyroku polskiego sądu od M.M. zostały zasądzone alimenty na rzecz P.M., ojciec ich nie płaci. Jednak Minister Rodziny i Polityki Społecznej utrzymał w mocy decyzję Organu I instancji, podkreślając, że w sprawie zastosowanie mają przepisy o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego. Zdaniem Organu ojciec dziecka, który jest zobowiązany do ponoszenia kosztów jego utrzymania, jest członkiem rodziny dziecka, na którego utrzymanie mają być przeznaczone świadczenia rodzinne. Zdaniem Organu z przepisów oraz orzecznictwa TSUE jednoznacznie wynika, że w takim przypadku zarówno matka, jak i ojciec dziecka są uprawnieni do otrzymania zasiłku rodzinnego wraz z dodatkami, a dopiero w przypadku zbiegu tych uprawnień, zasiłek ten wypłaca się rodzicowi sprawującemu faktyczną opiekę nad dzieckiem. Dlatego dopiero w chwili, gdy właściwa włoska instytucja stwierdzi, że zgodnie z ustawodawstwem włoskim K.K. nie przysługuje we Włoszech świadczenie na córkę, objęte wnioskiem świadczenie rodzinne zostanie jej wypłacone zgodnie z ustawodawstwem polskim.
Orzeczenie WSA
WSA w Warszawie uchylił decyzje Organów obu instancji. W uzasadnieniu wyroku wskazano, że zgodnie z art. 1 lit. i ak.1 ppkt i rozporządzenia 883/2004 członkiem rodziny jest każda osoba określona lub uznana za członka rodziny lub określoną jako członek gospodarstwa domowego przez ustawodawstwo, na mocy którego przyznawane są świadczenia. Kluczowe znaczenie mają więc zasady wynikające z ustawodawstwa krajowego osoby wnioskującej o przyznanie świadczenia. Z przepisów ŚwRodzU wynika, że osobą uprawnioną do zasiłku rodzinnego jest rodzic, jeżeli spełnia dodatkowe warunki. Rodzic dziecka jest członkiem rodziny dziecka tylko wtedy, gdy dziecko to wychowuje i utrzymuje. Członków rodziny musi zatem łączyć wspólnota fizyczna, emocjonalna i dochodowa. Ojciec dziecka od wielu lat zamieszkuje we Włoszech, nie składał w tym kraju wniosku o świadczenia na dziecko. M.M. nie tylko nie utrzymuje kontaktów z K.K. i córką, ale nawet nie płaci na rzecz córki zasądzonych alimentów. Z dokonanych w sprawie ustaleń faktycznych wynika, że ojca dziecka nie wiążą z K.K. i P.M. trwałe więzi faktyczne, formalne, uczuciowe, czy majątkowe. Nie mógł być więc przez organy orzekające w sprawie potraktowany jako członek rodziny K.K. i jej córki, a założenie to przesądziło o odmowie przyznania świadczeń.
Stanowisko NSA
Organ wniósł skargę kasacyjną, dowodząc, że w sprawie mają zastosowanie przepisy o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego, zaś z orzecznictwa TSUE wynika, że biologiczny ojciec, matka i dziecko zawsze powinni być traktowani jako członkowie rodziny w myśl art. 1 lit. i ak. 1 ppkt i rozporządzenia 883/2004. Jednak NSA oddalił skargę kasacyjną, wskazując, że kluczowe znaczenie dla prawidłowego ustalenia, czy w danym przypadku będą miały zastosowanie przepisy o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego, jest ustalenie, kto w danym przypadku wchodzi w skład rodziny. Pierwszeństwo w tym zakresie ma prawo krajowe. Regulacje unijne mają zastosowanie tylko wówczas, gdy właściwe ustawodawstwo Państwa Członkowskiego nie dokonuje rozróżnienia pomiędzy członkami rodziny a innymi osobami, do których się ono stosuje. W przypadku rozwiązań zastosowanych w prawie polskim kluczowe znaczenia ma okoliczność, że zaliczenie określonych osób na gruncie art. 3 pkt. 16 ŚwRodzU do członków rodziny nie może odbyć się bez uwzględnienia treści art. 3 pkt. 17a ŚwRodzU, zawierającego definicję „osoby samotnie wychowującej dziecko”. Na gruncie tego przepisu za osobę samotnie wychowującą dziecko uważa się: pannę, kawalera, wdowę, wdowca, osobę pozostającą w separacji orzeczonej prawomocnym wyrokiem sądu, osobę rozwiedzioną, chyba że wychowuje wspólnie co najmniej jedno dziecko z jego rodzicem. W rezultacie należy uznać, że choć w art. 3 pkt. 16 ŚwRodzU wskazano, kto może zostać uznany za członka rodziny, to w zależności od stanu faktycznego sprawy w skład rodziny nie muszą wchodzić wszystkie osoby w nim wymienione. NSA stwierdził, że pomimo wskazania w art. 3 pkt. 16 ŚwRodzU rodziców dziecka, nie sposób uznać za członków rodziny rodzica, który nie jest w związku małżeńskim i nie wychowuje z drugim z rodziców dziecka. Zastosowanie wykładni systemowej przepisu art. 3 pkt. 16 ŚwRodzU zapobiega niezasadnemu traktowaniu niebędącego w związku małżeńskim lub będącego w separacji rodzica, który nie uczestniczy w wychowywaniu dziecka, jako członka rodziny w rozumieniu tego przepisu. Tymczasem Organy nie rozważały tej kwestii, pomimo podnoszenia przez K.K. okoliczności samotnego wychowywania córki.
Wyrok NSA z 22.12.2025 r., I OSK 457/23 , Legalis
Weto Prezydenta RP ws. SAFE
Orędzie Prezydenta RP z 12.3.2026 r.
Jako powody weta ustawy dotyczącej europejskiego mechanizmu SAFE Prezydent RP wskazał obawę o długoterminowe zadłużenie Polski w obcej walucie, które mogłoby obciążyć przyszłe pokolenia wysokimi kosztami spłaty. Jego wątpliwości budzi także fakt, że mechanizm zakłada możliwość wstrzymania finansowania przez instytucje unijne przy jednoczesnym obowiązku dalszej spłaty zobowiązań. Takie rozwiązanie może ograniczać suwerenność państwa w sprawach bezpieczeństwa i decyzji dotyczących sił zbrojnych. Weto ma również podkreślić potrzebę finansowania rozwoju armii w oparciu o krajowe instrumenty i rozwiązania pozostające pod pełną kontrolą polskich instytucji.
Cel regulacji i potrzeba jej wprowadzenia
Celem ustawy jest stworzenie spójnych i jednoznacznych ram prawnych umożliwiających skuteczne wykorzystanie środków pochodzących z pożyczki SAFE, o którą Polska wystąpiła 28.11.2025 r. wraz z planem inwestycji w europejskim przemyśle obronnym o wartości 43,7 mld euro.
Środki te mają służyć finansowaniu przedsięwzięć realizowanych w formule współpracy, związanych z pozyskaniem sprzętu, usług i robót budowlanych w obszarze obronności i bezpieczeństwa oraz innych produktów o przeznaczeniu obronnym.
Regulacja odpowiada na potrzebę:
- zwiększenia zdolności państwa do szybkiego uruchamiania znaczących nakładów inwestycyjnych;
- wzmocnienia zdolności obronnych i odporności infrastruktury strategicznej;
- zapewnienia stabilności finansów publicznych przy realizacji dużych programów obronnych;
- zachowania przejrzystości i zgodności wydatkowania środków z prawem UE.
Planowane zawarcie umowy pożyczki z Komisją Europejską w marcu 2026 r. uzasadnia pilny charakter regulacji.
Zakres przedmiotowy ustawy
Ustawa określa w szczególności:
- zasady funkcjonowania Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa SAFE;
- rolę BGK jako operatora instrumentu oraz pożyczkobiorcy;
- wiodącą rolę Ministra Obrony Narodowej w koordynowaniu wykorzystania środków;
- katalog źródeł finansowania i przeznaczenie środków;
- zasady planowania finansowego i sprawozdawczości;
- system gwarancji Skarbu Państwa;
- mechanizmy kontroli i audytu wykorzystania środków.
Regulacja ma charakter horyzontalny i obejmuje także ministrów właściwych do spraw wewnętrznych, infrastruktury oraz finansów publicznych, w zakresie realizowanych zadań bezpieczeństwa i obronności.
System zarządzania środkami i rola instytucji publicznych
Instrument SAFE zostanie utworzony jako wyodrębniony instrument finansowy prowadzony przez BGK. Wybór BGK wynika z jego statusu państwowego banku rozwoju oraz wieloletniego doświadczenia w obsłudze funduszy publicznych, instrumentów zwrotnych oraz programów finansowanych ze środków Unii Europejskiej.
Pożyczkobiorcą wobec Komisji Europejskiej będzie BGK, działający na rzecz instrumentu SAFE, natomiast gwarantem zobowiązań finansowych wynikających z pożyczki będzie Skarb Państwa reprezentowany przez ministra właściwego do spraw finansów publicznych.
Koordynację strategiczną wykorzystania środków instrumentu powierzono Ministrowi Obrony Narodowej, który odpowiada za zapewnienie spójności finansowania zadań obronnych z programami modernizacji Sił Zbrojnych RP oraz priorytetami bezpieczeństwa państwa. W realizacji zadań uczestniczą także inni ministrowie właściwi w zakresie bezpieczeństwa i infrastruktury, co nadaje regulacji charakter horyzontalny i międzyresortowy.
Źródła finansowania
Środki instrumentu SAFE będą pochodzić z:
- pożyczki SAFE udzielanej przez Komisję Europejską;
- środków krajowych i zagranicznych;
- odsetek od wolnych środków przekazywanych w depozyt Ministrowi Finansów;
- odsetek od środków w walutach obcych lokowanych przez BGK;
- lokat w bankach i bezpieczne instrumenty dłużne państw UE lub Komisji Europejskiej;
- innych źródeł przewidzianych w ustawie.
Ustawa wyraźnie rozdziela środki z pożyczki SAFE od innych źródeł finansowania, co ma kluczowe znaczenie dla zachowania zgodności z zasadami kwalifikowalności wydatków.
Przeznaczenie środków
Środki instrumentu SAFE będą przeznaczane na:
- finansowanie i współfinansowanie zadań zakwalifikowanych do instrumentu SAFE;
- realizację inwestycji w europejskim przemyśle obronnym;
- rozwój zdolności obronnych i infrastruktury krytycznej;
- obsługę i spłatę pożyczki SAFE;
- realizację zobowiązań wynikających z gwarancji;
- zwrot wydatków poniesionych wcześniej na zadania objęte finansowaniem.
Instrument SAFE stanie się – obok budżetu państwa i Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych – kluczowym źródłem finansowania rozwoju Sił Zbrojnych RP.
Spłata pożyczki SAFE
Spłata pożyczki SAFE wraz z odsetkami i kosztami będzie dokonywana ze środków instrumentu. Zobowiązania mogą być spłacane w okresie do 45 lat od wypłaty każdej transzy, z uwzględnieniem 10‑letniego okresu karencji w spłacie kapitału.
Pierwsza transza pożyczki ma zostać wypłacona w formie zaliczki w wysokości 15% wartości pożyczki po zawarciu umowy. Kolejne transze będą uruchamiane na podstawie realizacji kamieni milowych.
Prefinansowanie i zapewnienie ciągłości finansowania zadań
Projektowane rozwiązania wprowadzają mechanizmy umożliwiające utrzymanie ciągłości finansowania przedsięwzięć realizowanych w ramach instrumentu SAFE, w szczególności w sytuacjach przejściowego niedoboru środków.
Prefinansowanie realizacji zadań może następować ze środków własnych BGK, po uzgodnieniu z właściwym ministrem oraz ministrem właściwym do spraw finansów publicznych. W przypadku braku możliwości zapewnienia finansowania w ten sposób, dopuszcza się czasowe wykorzystanie środków budżetowych pozostających w dyspozycji właściwego ministra realizującego dane zadanie.
Rozwiązania te mają charakter techniczno-organizacyjny i służą zapewnieniu nieprzerwanej realizacji przedsięwzięć o kluczowym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa, przy jednoczesnym zachowaniu dyscypliny finansów publicznych oraz zgodności z wymogami instrumentu SAFE.
Planowanie finansowe i sprawozdawczość
BGK sporządza plan finansowy instrumentu SAFE, który określa m.in.:
- kwoty uruchamianych środków z pożyczki;
- planowane wydatki na zadania;
- środki pozostające do dyspozycji ministrów;
- strategię zarządzania środkami.
Plan podlega uzgodnieniu z właściwymi ministrami i ministrem finansów oraz zatwierdzeniu przez Ministra Obrony Narodowej.
BGK będzie sporządzał sprawozdania z realizacji planu finansowego, a sprawozdanie roczne będzie opiniowane przez właściwe komisje sejmowe.
Gwarancje i zabezpieczenia
Zobowiązania BGK z tytułu pożyczki SAFE będą objęte pełną gwarancją Skarbu Państwa obejmującą 100% należności głównej, odsetek i kosztów.
BGK będzie mógł emitować obligacje lub zaciągać kredyty na rzecz instrumentu, a zobowiązania te również mogą być objęte gwarancją Skarbu Państwa.
System kontroli i audytu
Ustawa ustanawia wielopoziomowy system kontroli i audytu, wymagany przepisami SAFE.
System obejmuje:
- audyt systemowy prowadzony przez Szefa Krajowej Administracji Skarbowej;
- audyt gospodarowania środkami;
- kontrolę realizacji zadań;
- mechanizmy zapobiegania nadużyciom i korupcji;
- ochronę interesów finansowych UE.
Audyt obejmuje BGK, instytucje realizujące zadania oraz ostatecznych odbiorców wsparcia.
Podmioty realizujące zadania są zobowiązane do prowadzenia wewnętrznych systemów kontroli oraz zapewnienia zgodności wykorzystania środków z prawem krajowym i unijnym.
Znaczenie regulacji dla finansów publicznych i systemu obronnego
Ustawa umożliwia pełne wykorzystanie środków SAFE oraz ich właściwe ujęcie w krajowych regułach fiskalnych, w tym stabilizującej regule wydatkowej. Rozwiązania te pozwolą na priorytetowe traktowanie wydatków obronnych oraz ich zgodność z unijnymi zasadami nadzoru budżetowego.
Znaczenie instrumentu SAFE dla bezpieczeństwa państwa i potencjału przemysłowego
Wprowadzenie Finansowego Instrumentu Zwiększenia Bezpieczeństwa SAFE stanowi element szerszej strategii wzmacniania odporności państwa oraz rozwoju krajowego i europejskiego potencjału przemysłu obronnego. Instrument umożliwia finansowanie przedsięwzięć realizowanych w formule współpracy międzynarodowej, co sprzyja integracji europejskich łańcuchów dostaw oraz zwiększeniu interoperacyjności zdolności obronnych.
Wykorzystanie środków pochodzących z instrumentu SAFE pozwoli na przyspieszenie modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP, rozwój infrastruktury krytycznej oraz budowę zdolności produkcyjnych w sektorze obronnym. Jednocześnie mechanizmy finansowe przewidziane w ustawie wspierają stabilność planowania inwestycyjnego oraz zwiększają przewidywalność finansowania programów strategicznych.
Rozwiązania te wzmacniają bezpieczeństwo państwa nie tylko w wymiarze militarnym, lecz także gospodarczym i technologicznym, sprzyjając rozwojowi krajowych kompetencji przemysłowych oraz zwiększeniu odporności systemowej na zagrożenia geopolityczne i zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw.