Sądy będą mogły więcej w sprawach ZUS

Rząd chce zwiększyć możliwości elastycznego reagowania przez sądy pierwszej instancji w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych na różnorakie uchybienia organu rentowego oraz wady decyzji administracyjnych, a finalnie usprawnić przebieg postępowania rozpoznawczego.

W jaki sposób? W tym celu zaproponował nowelizację kodeksu postępowania cywilnego dotyczącą tzw. orzeczeń kasatoryjnych w sprawach związanych z decyzjami ZUS.

– Orzeczenia kasatoryjne to takie, w których sąd najczęściej uchyla decyzję i nakazuje ponownie przeprowadzić postępowanie. W takich sprawach nie jest zmieniane samo rozstrzygnięcie organu, jak ma to miejsce w przypadku orzeczeń reformatoryjnych – wyjaśnia dr Tomasz Lasocki z Politechniki Warszawskiej.

Zmiana zaproponowana przez rząd dotyczy art. 47714 par. 21 KPC. Przepis ten ma otrzymać zupełnie nowe brzmienie. Zgodnie z projektowaną regulacją sąd będzie mógł uchylić decyzję organu rentowego – inną niż ta przyznająca świadczenie – i przekazać mu sprawę do ponownego rozpoznania, jeżeli stwierdzi, że została ona wydana z istotnym naruszeniem procedur albo że konieczne jest uzupełnienie postępowania dowodowego. Możliwość wydania przez sąd pierwszej instancji orzeczenia kasatoryjnego ma mieć charakter fakultatywny, co powinno pozwolić na zachowanie swobody w zakresie zasadności wykorzystania tej instytucji prawnej. Efekt?

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

– W praktyce oznacza to rozszerzenie możliwości skierowania sprawy do ponownego rozpoznania w odniesieniu do praktycznie wszystkich decyzji ZUS (oprócz tych dotyczących świadczeń), w których dostrzeżono istotne nieprawidłowości. Dotychczasowa regulacja była w tym zakresie bardziej ograniczona i obejmowała jedynie rażące naruszenia, które są pojęciem węższym – mówi dr Tomasz Lasocki.

W efekcie, jak wskazuje ekspert, sąd – zamiast samodzielnie uzupełniać postępowanie dowodowe, co niekiedy jest niemożliwe wobec braku dostępu do specjalistycznych systemów obsługujących ubezpieczonych albo płatników – będzie mógł uchylić decyzję ZUS i przekazać mu sprawę do ponownego rozpoznania.

– W szczególności może to mieć znaczenie w sprawach dotyczących ustalenia obowiązku podlegania ubezpieczeniom społecznym, wymiaru składek czy rozliczeń składkowych płatników, w taki sposób, że uprości całe postępowanie – zauważa ekspert.

– Przykładowo może to dotyczyć sytuacji, w których organ wydaje decyzję dotyczącą zasiłku macierzyńskiego w czasie, gdy wcześniejsza decyzja w tej sprawie nie jest jeszcze prawomocna – dodaje.

Jak jednak wskazuje dr Tomasz Lasocki, wiele będzie zależało od oceny konkretnego sędziego.

– W praktyce znaczenie nowych regulacji ujawni się dopiero w konkretnych sprawach. Wiele zależeć będzie od tego, czy sędziowie sądów powszechnych będą chcieli w praktyce korzystać z nowych instrumentów przewidzianych w przepisach oraz od tego, czy będzie im zależało na zrewidowaniu dotychczasowych przyzwyczajeń do „wybaczania” niektórych uchybień procesowych organu. Ustawodawca stworzy bowiem jedynie ramy prawne – natomiast to od sądów będzie zależało, w jakim zakresie będą one wykorzystywane w praktyce – zauważa.

Etap legislacyjny: projekt skierowany do konsultacji

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Wybory kopertowe a RODO. Sąd uchylił 27 mln zł kary dla Poczty Polskiej

Stan faktyczny sprawy

Sprawa dotyczyła przetwarzania danych osobowych obywateli w związku z przygotowaniami do przeprowadzenia wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w 2020 r. w trybie korespondencyjnym. W okresie pandemii COVID-19 planowano zmianę formuły przeprowadzenia wyborów, aby ograniczyć ryzyko związane z gromadzeniem się wyborców w lokalach wyborczych. W tym czasie trwały prace legislacyjne nad zmianą przepisów dotyczących sposobu przeprowadzania wyborów, jednak odpowiednia regulacja ustawowa nie obowiązywała jeszcze w momencie wydania decyzji Prezesa Rady Ministrów.

Prezes Rady Ministrów wydał 16.4.2020 r. decyzję zobowiązującą Pocztę Polską S.A. do podjęcia działań zmierzających do przygotowania przeprowadzenia wyborów w trybie korespondencyjnym. W decyzji wskazano m.in. konieczność przygotowania struktury organizacyjnej, zapewnienia infrastruktury oraz pozyskania niezbędnych zasobów.

Realizacja tego polecenia wymagała pozyskania danych wyborców. W konsekwencji 20.4.2020 r. Poczta Polska zwróciła się do Ministerstwa Cyfryzacji o przekazanie danych z rejestru PESEL. Dane te zostały przekazane 22.4.2020 r. na nośniku DVD.

Zakres przekazanych informacji obejmował w szczególności:

Dane dotyczyły około 30 mln pełnoletnich obywateli. Ich przetwarzanie przez Pocztę Polską trwało około miesiąca – od 22.4.2020 r. do 22.5.2020 r. Po rezygnacji z przeprowadzenia wyborów w planowanej formule dane zostały zniszczone w połowie maja 2020 r.

Jeszcze w 2020 r. decyzja Prezesa Rady Ministrów z 16.4.2020 r. została zaskarżona do sądu administracyjnego przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Wyrokiem z 15.9.2020 r., VII SA/Wa 992/20, Legalis, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie stwierdził jej nieważność, uznając, że została wydana bez podstawy prawnej i z rażącym naruszeniem prawa. Stanowisko to zostało następnie podtrzymane przez Naczelny Sąd Administracyjny wyrokiem z 28.6.2024 r., III OSK 4524/21, Legalis.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Postępowanie przed Prezesem UODO

Po zapadnięciu rozstrzygnięć sądów administracyjnych dotyczących decyzji Prezesa Rady Ministrów Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych wszczął z urzędu postępowanie w sprawie przetwarzania danych osobowych w związku z przygotowaniami do wyborów korespondencyjnych.

Postępowanie zakończyło się decyzją z 17.3.2025 r. Organ nadzorczy uznał, że działania Poczty Polskiej polegające na pozyskaniu i przetwarzaniu danych z rejestru PESEL naruszały przepisy rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz.Urz. UE L 2016 Nr 119, s. 1; dalej: RODO).

W uzasadnieniu decyzji wskazano, że przetwarzanie danych osobowych obywateli odbywało się bez odpowiedniej podstawy prawnej. Organ podkreślił również skalę przetwarzania danych – obejmowało ono dane ok. 30 mln osób, a więc znaczną część populacji Polski. Zdaniem Prezesa UODO działania te mogły powodować negatywne skutki dla osób, których dane dotyczyły, w szczególności poczucie utraty kontroli nad danymi osobowymi.

Organ zwrócił także uwagę, że Poczta Polska, jako spółka Skarbu Państwa realizująca zadania publiczne, powinna wykazać szczególną staranność przy ocenie podstawy prawnej przetwarzania danych osobowych. W ocenie organu spółka powinna była przeprowadzić analizę, czy decyzja Prezesa Rady Ministrów rzeczywiście stanowi podstawę do pozyskania danych z rejestru PESEL.

W konsekwencji Prezes UODO nałożył na Pocztę Polską administracyjną karę pieniężną w wysokości 27 124 816 zł. W odrębnym postępowaniu organ uznał również działania Ministerstwa Cyfryzacji za niezgodne z prawem i nałożył na ten podmiot karę pieniężną w wysokości 100 tys. zł.

Rozstrzygnięcie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego

Poczta Polska zaskarżyła decyzję Prezesa UODO do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Niespełna rok później, wyrokiem z 5.3.2026 r., II SA/Wa 837/25, sąd uchylił punkt 2 decyzji Prezesa UODO dotyczący nałożenia administracyjnej kary pieniężnej na spółkę. Jednocześnie zasądził od organu nadzorczego na rzecz Poczty Polskiej kwotę 105 417 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania.

W ustnych motywach wyroku sąd wskazał, że przy ocenie legalności przetwarzania danych osobowych przez Pocztę Polską Prezes UODO powinien był zbadać stan prawny istniejący w okresie, w którym dane były przetwarzane, tj. od 22.4.2020 r. do 22.5.2020 r.

Sąd podkreślił, że w tym czasie w obrocie prawnym pozostawała decyzja Prezesa Rady Ministrów z 16.4.2020 r. zawierająca polecenie skierowane do Poczty Polskiej. Decyzja ta, jako akt administracyjny, korzystała z domniemania prawidłowości i obowiązywała do czasu jej wyeliminowania z obrotu prawnego, co oznacza, że była wiążąca dla jej adresata do momentu stwierdzenia jej nieważności przez sąd administracyjny.

Zdaniem sądu rolą Prezesa UODO było zatem ustalenie, czy przetwarzanie danych osobowych przez spółkę służyło realizacji polecenia wynikającego z tej decyzji. W ocenie WSA takiej analizy w uzasadnieniu decyzji organu zabrakło.

Sąd wskazał również, że przy ocenie skutków stwierdzenia nieważności decyzji administracyjnej należy uwzględnić zasady zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego jednostki. Organ nadzorczy nie powinien ograniczać się wyłącznie do wskazania, że decyzja została później uznana za nieważną przez sądy administracyjne, lecz powinien dokonać własnej oceny skutków tego rozstrzygnięcia dla działań podjętych przez adresata decyzji.

WSA zwrócił także uwagę na konieczność analizy skutków wykonania decyzji w kontekście ewentualnych nieodwracalnych skutków prawnych, jakie mogły powstać w wyniku jej realizacji.

Wyrok jest nieprawomocny. Stronom przysługuje możliwość wniesienia skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego w terminie 30 dni od doręczenia odpisu wyroku wraz z uzasadnieniem.

Sprawa dotycząca przetwarzania danych z rejestru PESEL w związku z przygotowaniami do wyborów korespondencyjnych pozostaje jednym z najbardziej złożonych sporów na styku prawa administracyjnego i przepisów o ochronie danych osobowych w ostatnich latach.

Z ustnych motywów wyroku wynika, że kluczową kwestią dla sądu była metoda oceny legalności przetwarzania danych. WSA wskazał, że organ nadzorczy powinien analizować działania administratora z perspektywy stanu prawnego istniejącego w chwili podejmowania tych działań. W praktyce oznacza to konieczność uwzględnienia obowiązywania aktu administracyjnego, który stanowił podstawę działania adresata decyzji.

Rozstrzygnięcie nie przesądza ostatecznie o odpowiedzialności Poczty Polskiej, ponieważ wyrok jest nieprawomocny i może zostać poddany kontroli kasacyjnej przez Naczelny Sąd Administracyjny. Już na obecnym etapie wskazuje jednak na znaczenie prawidłowej rekonstrukcji kontekstu prawnego, w jakim podejmowane były działania związane z przetwarzaniem danych osobowych.

Dla praktyki stosowania przepisów o ochronie danych osobowych kluczowe może być zwłaszcza to, że sąd zwrócił uwagę na konieczność samodzielnej oceny skutków stwierdzenia nieważności aktu administracyjnego oraz na obowiązek odniesienia tej oceny do realiów funkcjonowania adresata decyzji w momencie jej wykonywania. Ostateczne znaczenie tej sprawy dla praktyki organów publicznych i administratorów danych będzie jednak zależało od rozstrzygnięcia Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Błędy sądów kosztują państwo coraz więcej

Problem nadmiernego i długotrwałego stosowania tymczasowego aresztowania ma w Polsce charakter systemowy. To ocena formułowana m.in. przez rzecznika praw obywatelskich, którą podziela duża część prawników. Twierdzą oni, że ten środek zapobiegawczy jest w naszym kraju nadużywany i apelują o zmiany w prawie. Być może niebawem ich apele zostaną wysłuchane. Na biurko prezydenta trafiła bowiem obszerna nowelizacja kodeksu postępowania karnego, która reformuje m.in. przepisy dotyczące tymczasowego aresztowania. Choć wielu prawników czuje niedosyt, twierdząc że zmiany te nie są odpowiednio głębokie, to według resortu sprawiedliwości nowela skłoni sądy do bardziej roztropnego sięgania po tymczasowy areszt.

Coraz wyższe rekompensaty

Wydaje się to niezbędne tym bardziej, że masowe stosowanie tymczasowego aresztowania prowadzi do licznych sytuacji, w których osoba podejrzana zostaje niesłusznie pozbawiona wolności. To zaś daje podstawę do ubiegania się o odszkodowanie i zadośćuczynienie.

Z danych przekazanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości wynika, że w 2025 r. sądy zasądziły 10 mln 163 tys. zł z tytułu zadośćuczynienia i odszkodowania za niesłuszne tymczasowe aresztowanie lub zatrzymanie. To kwota najwyższa w obecnej dekadzie. Oznacza też wzrost rekompensat o 1,5 mln w stosunku do 2024 r., o 2,3 mln w stosunku do 2023 r. i aż o 5,4 mln wobec sum z 2022 r.

Co istotne wzrosły też średnie kwoty wypłacane przez państwo ofiarom niesłusznego zatrzymania lub tymczasowego aresztowania. W ubiegłym roku łącznie 1 mln 994 tys. zł odszkodowań przyznano 35 osobom, co oznacza, że każda z nich otrzymała średnio niemal 57 tys. zł. To blisko dwa razy więcej niż rok wcześniej. Wyższe są też sumy zasądzanych zadośćuczynień. 103 osobom przyznano bowiem łącznie 8 mln 169 tys. zł. Średnie zadośćuczynienie wyniosło zatem ponad 79 tys. zł, co – jak wynika z danych MS – jest kwotą rekordową i o 24 proc. wyższą niż w 2024 r.

Administracja sądowa - sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Błędy sprzed lat

– Wzrost przyznawanych rekompensat jest słuszny, przy czym nie jest zaskoczeniem – komentuje Bartosz Pilitowski, prezes Fundacji Court Watch Polska. – Dotyczą one spraw sprzed kilku lat. Pamiętajmy, że po ponownym objęciu przez Zbigniewa Ziobrę stanowiska prokuratora generalnego w 2016 r., liczba tymczasowych aresztowań i zatrzymań dynamicznie rosła i od tamtej pory utrzymuje się na stosunkowo wysokim poziomie. Część z tych decyzji okazuje się błędnych i w konsekwencji przyznawane są rekompensaty – stwierdza Pilitowski.

Jak dodaje, wysokość odszkodowań i zadośćuczynień wiąże się też ze wzrostem wynagrodzeń oraz inflacją, bowiem sądy miarkują zasądzane kwoty m.in. utraconymi przez poszkodowanego dochodami.

Według Pilitowskiego rekompensaty za niesłuszne areszty i zatrzymania powinny być wysokie.

– Chodzi przede wszystkim o zwykłą przyzwoitość państwa wobec obywatela. Tymczasowe aresztowanie jest bardziej dotkliwe niż kara pozbawienia wolności orzekana za udowodnione popełnienie przestępstwa. Osoby, wobec których ten środek zapobiegawczy jest stosowany są bardziej izolowane i mają gorsze warunki niż skazani, osadzeni na karę pozbawienia wolności – mówi ekspert.

– Wysokie rekompensaty mogą też działać dyscyplinująco na organy władzy, żeby nie ryzykowały stosowania tych środków nadmiarowo, w sytuacjach kiedy są wątpliwości, czy wystarczy inny środek zapobiegawczy – dodaje.

Prawo do takich rekompensat przysługuje w sytuacjach uniewinnienia lub umorzenia sprawy. Nie za każde niesłuszne aresztowanie albo zatrzymanie Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność. Zgodnie z art. 552 § 4 KPK. odszkodowanie i zadośćuczynienie należą się za niewątpliwie niesłuszne zastosowanie tych środków. A o tym, czy działania te były niewątpliwie niesłuszne i jaka rekompensata się za to należy, przesądza sąd karny.

Płacą podatnicy

Zdaniem Pilitowskiego sprawy te powinien jednak rozstrzygać sąd cywilny.

– To jest typowa materia cywilna. Sędziowie cywilni są lepiej przygotowani do rozpoznawania tego typu wniosków. Poza tym byliby bardziej bezstronni. Sędziowie karni orzekają bowiem o ewentualnych rekompensatach za błędy sądów karnych – wskazuje szef Court Watch.

W ostatnich 10 latach zadośćuczynienia w takich sprawach kosztowały podatników blisko 77 mln zł, a kolejne niemal 34 mln zł odszkodowania. Rekordową rekompensatę 6 mln zł za niesłuszne osiem miesięcy spędzone w areszcie otrzymał w 2001 r. pomorski biznesmen. Cztery lata temu 300 tys. zł odszkodowania i 2 mln zł zadośćuczynienia zasądzono na rzecz byłego prezydenta Olsztyna, który przebywał w areszcie sześć miesięcy. Niemałe rekompensaty przyznawane są też za niesłuszne zatrzymania. To chociażby historia mężczyzny, który został zatrzymany na oczach rodziny i sąsiadów dzień po narodzinach swego dziecka. Za bezpodstawne zatrzymanie dostał 50 tys. zł zadośćuczynienia.

Za błędy sędziów i prokuratorów płacą podatnicy, rekompensaty pokrywane są bowiem przez Skarb Państwa. Art. 552 KPK. teoretycznie daje możliwość wystąpienia z roszczeniem regresowym wobec prokuratora czy sędziego i odzyskanie pieniędzy.

– W przepisach rzeczywiście istnieje prawo do regresu w wysokości trzech pensji funkcjonariusza publicznego. Jednak nie znam żadnego przypadku, w którym prokurator albo sędzia zostałby pozwany w ramach roszczenia regresowego, co sprawia, że ten przepis jest martwy i nie dyscyplinuje sędziów czy prokuratorów – stwierdza Pilitowski.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej

Wzrost łącznej kwoty świadczeń do ponad 10 mln zł oraz wyraźny wzrost średnich odszkodowań i zadośćuczynień należy odczytywać jako sygnał systemowy. Dane wskazują na narastający problem nadużywania izolacyjnych środków zapobiegawczych. Liczby nie kłamią. To sygnał, że sądy coraz częściej stwierdzają bezzasadność zatrzymań i tymczasowych aresztowań. Z perspektywy państwa prawa każda taka sprawa to realna ingerencja w konstytucyjne prawo do wolności oraz odpowiedzialność odszkodowawcza Skarbu Państwa. Zasądzane kwoty mają znaczenie kompensacyjne, ale trudno uznać je za pełną rekompensatę. Utrata wolności, reputacji, pracy czy relacji rodzinnych ma wymiar, którego nie da się przeliczyć na pieniądze. Rekordowe średnie zadośćuczynienia czy odszkodowania pokazują raczej zmianę wrażliwości sądów niż rzeczywisty ekwiwalent poniesionej krzywdy.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Kiedy opieka nad bliskim daje prawo do świadczenia?

Stan prawny

NSA w pierwszej kolejności wskazał, że w myśl art. 17 ust. 1 ustawy z 28.11.2003 r. o świadczeniach rodzinnych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1208; dalej: ŚwRodzU), świadczenie pielęgnacyjne z tytułu rezygnacji z zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej przysługuje: 1) matce albo ojcu, 2) opiekunowi faktycznemu dziecka, 3) osobie będącej rodziną zastępczą spokrewnioną, 4) innym osobom, na których ciąży obowiązek alimentacyjny, z wyjątkiem osób o znacznym stopniu niepełnosprawności, jeżeli nie podejmują lub rezygnują z zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej w celu sprawowania opieki nad osobą legitymującą się orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności albo orzeczeniem o niepełnosprawności łącznie ze wskazaniami: konieczności stałej lub długotrwałej opieki lub pomocy innej osoby w związku ze znacznie ograniczoną możliwością samodzielnej egzystencji oraz konieczności stałego współudziału na co dzień opiekuna dziecka w procesie jego leczenia, rehabilitacji i edukacji.

Istota sporu sprowadza się do kwestii istnienia związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy rezygnacją przez Skarżącą z zatrudnienia (jego niepodejmowaniem), a koniecznością sprawowania opieki nad niepełnosprawnym w znacznym stopniu mężem.

Stan faktyczny

Jak wynika z akt sprawy, mąż Skarżącej (urodziny w 1951 r.) legitymuje się orzeczeniem z 21.1.2019 r. (zaliczenie do stopnia niepełnosprawności znacznego na stałe; niepełnosprawność powstała w wieku 43 lat; ustalony stopień niepełnosprawności od 17.12.2018 r.; wymaga stałej lub długotrwałej opieki i pomocy osoby drugiej w związku ze znacznie ograniczoną możliwością samodzielnej egzystencji; ze wskazaniami dotyczącymi odpowiedniego zatrudnienia – zakład pracy chronionej). Niepełnosprawność orzeczono w związku ze ślepotą oka lewego oraz niedowidzeniem oka prawego. W okresie od 15.1.2011 r. do 30.9.2022 r. mąż Skarżącej wykonywał działalność gospodarczą. Z materiału dowodowego wynika, że cierpi on także m.in. na: cukrzycę, zwyrodnienie kręgosłupa oraz stawów biodrowych, ograniczenie przepływu krwi w tętnicach szyjnych z powodu blaszek miażdżycowych. Stwierdzono u niego łagodne problemy w zakresie funkcji poznawczych oraz koncentracji.

Z oświadczeń Skarżącej i jej męża z 5.9.2023 r. wynika, że Skarżąca zaprowadza męża do lekarza, wykupuje i leki, wyprowadza na spacery, załatwia sprawy urzędowe, robi zakupy, gotuje, podaje posiłki, pierze, sprząta. Mąż Skarżącej posiada białą laskę, jednakże nie umie się nią posługiwać. Z wywiadu środowiskowego przeprowadzonego 5.9.2023 r. wynika, że mąż Skarżącej wymaga opieki w zakresie czynności gospodarczych, medycznych, załatwiania spraw urzędowych, codziennego funkcjonowania, w tym przygotowywania i podawania posiłków oraz leków, a taką pomoc świadczy żona. Mąż Skarżącej sam wykonuje czynności higieniczne, ubiera się, nie wymaga karmienia, ale wymaga podania leków, może pozostać sam w domu (7 godzin), nie wymaga stałej rehabilitacji, nie jest osobą leżącą na stałe, nie jest pampersowany, zachowuje kontakt słowno-logiczny.

Sektor publiczny – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Stanowisko NSA

NSA wskazał, że przewidziany w art. 17 ust. 1 ŚwRodzU brak aktywności zawodowej wnioskodawcy (tj. rezygnacja lub niepodejmowanie zatrudnienia, bądź innej pracy zarobkowej przez opiekuna) – stanowiący warunek skutecznego ubiegania się o prawo do świadczenia pielęgnacyjnego – musi być spowodowany w sposób bezpośredni i ścisły koniecznością sprawowania opieki nad niepełnosprawnym członkiem rodziny, zaś wymiar tej opieki ma obiektywnie wymuszać rezygnację z dotychczasowego zatrudnienia lub wykluczać możliwość jego podjęcia przez opiekuna.

W orzecznictwie NSA przyjmuje się, że w art. 17 ust. 1 ŚwRodzU ustawodawca nie zawęził charakteru sprawowanej opieki, w szczególności nie wprowadził wymogu, aby opieka ta musiała być wykonywana nieustannie przez 24 godziny na dobę, nie wskazał na obowiązek zamieszkiwania opiekuna wraz z podopiecznym. Dla uzyskania świadczenia pielęgnacyjnego nie jest też konieczne, by opieka była sprawowana całkowicie w sposób samodzielny, bez możliwości skorzystania w tym zakresie z pomocy innych osób, czy instytucji. Kluczowy jest bowiem wymiar opieki sprawowanej przez osobę wnioskującą o przyznanie jej prawa do świadczenia pielęgnacyjnego. Przyjmuje się, że cel i istota tego świadczenia wskazują na konieczność sprawowania opieki stałej, ustawicznej, długotrwałej nad osobą niepełnosprawną, a więc opieki sprawowanej codziennie, a gdy wymaga tego stan zdrowia podopiecznego – także pozostawania opiekuna w stałej gotowości do niesienia pomocy.

Zasadne jest uwzględnienie w zakresie sprawowanej opieki również okoliczności pozostawania opiekuna do dyspozycji podopiecznego. W wyroku z 29.5.2024 r., I OSK 1661/23, Legalis, NSA zauważył, że szczególnego rozważenia wymaga charakter wykonywanych czynności opiekuńczych – nawet tych związanych z przygotowaniem posiłku, utrzymaniem czystości w mieszkaniu, podaniem leków, etc. To właśnie czynności dnia codziennego, konieczne do wykonania w każdym gospodarstwie domowym w połączeniu z działaniami stricte obsługowymi wobec niepełnosprawnego członka rodziny, stają się bardziej czasochłonne i absorbujące, w związku z czym mogą wypełnić cały dzień. Sprawowanie opieki obejmuje nie tylko wykonywanie czynności związanych z bezpośrednią pielęgnacją i troską o osobę niepełnosprawną, lecz także codziennych czynności życiowych, którym osoba ta nie jest w stanie sprostać ze względu na swoją kondycję zdrowotną.

W ocenie NSA – wbrew stanowisku prezentowanemu w skardze kasacyjnej – materiał dowodowy wskazuje, że konieczność sprawowania opieki nad niepełnosprawnym mężem nie wymagała rezygnacji przez Skarżącą z aktywności zawodowej. Zakres opieki, jaką Skarżąca sprawowała nad mężem, uwarunkowany stanem jego zdrowia i poziomem samodzielności, nie wykluczał możliwości wykonywania pracy zarobkowej, choćby w niepełnym wymiarze czasu pracy. Z oświadczeń złożonych przez Skarżącą oraz jej męża wynika, że może on pozostać sam w domu bez opieki i dozoru na kilka godzin – 1 dzień. Chybiona jest zatem teza Skarżącej, jakoby podopieczny wymagał permanentnej obecności opiekuna. Z powyższych oświadczeń oraz z ustaleń dotyczących stanu zdrowia i ogólnej kondycji męża Skarżącej, a także rodzaju czynności wykonywanych przez Skarżącą wynika, że zakres sprawowanej przez nią pomocy nie obejmuje konieczności pozostawania w stałej gotowości do jej niesienia, jej pełnej dyspozycyjności przez całą dobę.

W szczególności nie wymagają tego czynności, polegające na: dawkowaniu i podawaniu leków, wykonywaniu pomiarów cukru i ciśnienia, nawadnianiu, wykonywaniu ćwiczeń pamięciowych, czy konieczność stosowania diety cukrzycowej. Wbrew stanowisku Skarżącej, zgromadzone w sprawie dowody nie uzasadniają stwierdzenia, by mężczyzna był całkowicie zależny od pomocy i wymagał stałego nadzoru osoby trzeciej. Przeciwnie, ujawnione w toku postępowania okoliczności potwierdzają, że mąż Skarżącej w pewnym zakresie jest samodzielny (samodzielnie spożywa posiłki, zaspokaja potrzeby fizjologiczne, wykonuje czynności higieniczne, ubiera się). Jeśli zaś chodzi o pomoc w poruszaniu się po domu, który – według oświadczenia Skarżącej – ma białą laskę, ale nie umie się nią posługiwać, to jak trafnie ocenił WSA w Gdańsku, okoliczność ta wynika z wyłącznie osobistego wyboru męża Skarżącej nieużywania dostępnej białej laski. Czynności wykonywane przez Skarżącą niewątpliwie są bezpośrednio związane z opieką nad mężem, lecz nie mogą świadczyć o całkowitej jego zależności od niej, nie wymagają stałej styczności z Skarżącą i jej permanentnej obecności.

Rozstrzygnięcie NSA

Z powyższych względów WSA w Gdańsku prawidłowo uznał za organami administracji, że w realiach niniejszej sprawy niemożliwe było przyjęcie, że niewykonywanie i niepodejmowanie przez Skarżącą pracy pozostaje w bezpośrednim związku przyczynowym z koniecznością sprawowania opieki nad mężem. Mając powyższe na uwadze NSA – na podstawie art. 184 PostAdmU oddalił skargę kasacyjną.

Komentarz

Prawo do świadczenia pielęgnacyjnego przyznawane jest na wniosek i wymaga spełnienia ustawowych przesłanek, wśród których wskazać należy związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy rezygnacją przez wnioskodawcę z zatrudnienia (jego niepodejmowaniem), a koniecznością sprawowania opieki nad osobą niepełnosprawną. Decydujące znaczenie w tym zakresie ma – jak wskazał NSA – zakres tej opieki. Jest to pojęcie ocenne i wymaga uwzględnienia konkretnych okoliczności faktycznych sprawy. Takiej też oceny dokonały organy w analizowanej sprawie, a w oparciu o zgromadzony materiał dowodowy prawidłowo uznały, że zakres opieki sprawowanej przez Skarżącą nie jest wystarczający dla uzasadnienia braku jej aktywności zawodowej, a w konsekwencji nie uzasadnia przyznania jej wnioskowanego świadczenia.

Wyrok NSA z 13.2.2026 r., I OSK 191/25

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Granice kontroli kasacyjnej w sprawach wycinki drzew

Tło sprawy

W toku postępowania przed Organem administracyjnym I instancji przeprowadzono oględziny, w wyniku których ustalono, że inwentaryzacja zieleni jest zgodna ze stanem faktycznym w terenie. Oględziny wykazały też, że pozostały teren był nieużytkowany, co spowodowało naturalny wzrost drzew. W toku postępowania administracyjnego zawarto również pismo rzeczoznawcy budowlanego w specjalności architektonicznej wskazującej, że nie jest możliwe dalsze utrzymanie drzew ze względu na podniesienie poziomu terenu oraz osuszania gleby, skutkujące zmianą warunków siedliskowych i zamieraniem drzew, co powoduje zagrożenie dla użytkowników terenu. Drzewa miały zostać zastąpione nasadzeniami kompensacyjnymi z różnorodnością gatunków i przystosowanymi do przetrwania w warunkach zurbanizowanych. Nasadzenia zastępcze miały się cechować dużymi walorami dekoracyjnymi i osiągać rozmiary niezagrażające bezpieczeństwu użytkowników. Organ I instancji ustalił, że drzewa przeznaczone do usunięcia kolidowały bezpośrednio i pośrednio z planową realizacją inwestycji polegającej na zabudowie mieszkaniowej. Ustalono też, że wycinka drzew nie jest położona na obszarach wymagających specjalnej ochrony. Ponadto Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska zezwolił na odstępstwa od zakazów dotyczących gatunków chronionych, uznając budowę budynków mieszkalnych jako nadrzędny cel interesu publicznego.

Droga do NSA

Skarżące Stowarzyszenie odwołało się od decyzji do SKO, które utrzymało decyzję Prezydenta miasta w mocy. W następstwie tego wniesiono skargę do WSA, wnosząc o uchylenie decyzji obu organów. WSA oddalił jednak skargę. Sąd administracyjny I instancji uznał, że zezwolenie na wycięcie drzew znajdowało uzasadnienie w art. 83 ust. 1 ustawy z 16.4.2004 r. o ochronie przyrody (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 13; dalej: OchrPrzyrodU). Stowarzyszenie nie zgodziło się również wyrokiem, zaskarżając go do NSA. Podniosło w skardze szereg zarzutów formalnych na rozstrzygnięcie WSA. Wśród nich zarzucono m.in. naruszenie przepisu prawa formalnego art. 141 § 4 ustawy z 30.8.2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 143; dalej: PostAdmU) poprzez nieuwzględnienie w uzasadnieniu zasad zrównoważonego rozwoju jako dyrektywy wykładni oraz celów ochrony przyrody. Dodatkowo skarżące stowarzyszenie zarzuciło również naruszenie przepisów prawa materialnego z art. 83 ust. 1 OchrPrzyrodU w zw. z art. 74 ust. 1 i 2 Konstytucji RP przez przyjęcie, że zostały spełnione przesłanki do wydania zezwolenia oraz zasadne było odstąpienie od reguły zachowania drzew jako podlegającego ochronie prawnej elementu przyrody.

Sektor publiczny – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Rozstrzygniecie i stanowisko NSA

NSA w wyroku z 16.12.2025 r., III OSK 230/23, Legalis, oddalił skargę kasacyjną Stowarzyszenia. Sąd uznał, iż nie doszło w istocie do naruszenia art. 141 § 4 PostAdmU, oraz że uzasadnienie WSA zawiera wszelkie obligatoryjne elementy uzasadnienia (tj.: zwięzłe przedstawienie zarzutów podniesionych w skardze, stanowiska stron, podstawę prawną rozstrzygnięcia oraz jej wyjaśnienie), a prezentowany wywód pozwala na dokonanie kontroli instancyjnej. Jednocześnie NSA podkreślił, że odmienne stanowisko WSA od stanowiska skarżącego nie determinuje samo w sobie przyjęcia wadliwości konstrukcji uzasadnienia oraz niemożności jego poddania kontroli instancyjnej.

NSA stanął również na stanowisku, iż w niniejszej sprawie nie doszło do naruszenia art. 83 ust. 1 OchrPrzyrodU w zw. z art. 74 ust. 1 i 2 Konstytucji RP. W rozważaniach wskazano, że skarżące stowarzyszenie nieprecyzyjnie skonstruowało podstawę kasacyjną naruszenia prawa materialnego ograniczając się jedynie do wskazania naruszenia art. 83 ust. 1 OchrPrzyrodU, jednocześnie nie precyzując w sposób dokładny punktu, co do którego dokonano naruszenia. NSA nie może domniemywać podstawy kasacyjnej, a nieprecyzyjne wskazanie podstawy prawnej uniemożliwia ocenę zasadności. W dalszej części omawianej sprawy Sąd dokonał analizy przepisów art. 83 ust. 1 OchrPrzyrodU, zauważając, że ustawa reguluje dwa różne tryby postępowania dotyczącego uzyskania zezwolenia na usunięcie drzewa lub krzewu. Decyzja Prezydenta Miasta realizuje wymagania dotyczące odnawiania zasobów przyrody przez nałożenie na wnioskodawcę obowiązku wykonania nasadzeń następczych i spełnia wymagania przepisu art. 2 ust. 1 OchrPrzyrodU. Oceniono, iż uzyskanie zezwolenia służy uchyleniu prewencyjnego zakazu wycięcia drzewa lub krzewu jako pochodna ogólnego obowiązku ochrony środowiska z art. 74 ust. 2 i 86 Konstytucji RP. Z kolei – w ocenie Sądu – stowarzyszenie kwestionuje prawidłowość oceny istotnego elementu stanu faktycznego sprawy, jakim jest ustalenie, czy młode nasadzenia zastępcze są w stanie wyrównać stan zadrzewienia składający się z dorodnych drzew. NSA stanął jednak na stanowisku, iż próba włączenia ustaleń faktycznych poczynionych przez Sąd I instancji nie może nastąpić przez zarzut naruszenia prawa materialnego. Ocena zarzutu naruszenia prawa materialnego może być dokonana wyłącznie na podstawie konkretnego stanu faktycznego, nie zaś na podstawie stanu faktycznego, który skarżący uznaje za prawidłowy. Jeżeli strona uważa, że ustalenia faktyczne są błędne, to zarzut naruszenia prawa materialnego poprzez błędne zastosowanie jest co najmniej przedwczesny, a zarzut naruszenia prawa przez błędną jego wykładnię – niezasadny. Zarzut naruszenia prawa materialnego nie może opierać się na wadliwym (kwestionowanym przez stronę) ustaleniu faktów, co z kolei powoduje nieskuteczność podniesionego zarzutu.

Komentarz

Art. 74 ust. 2 Konstytucji RP stanowi, że ochrona środowiska jest obowiązkiem władz publicznych. Z kolei art. 86 Konstytucji RP wskazuje, że każdy jest Zobowiązany do dbałości o stan środowiska i ponosi odpowiedzialność za spowodowane przez siebie jego pogorszenie. Zasady odpowiedzialności określa ustawa. Ustawą precyzującą zasady ochrony środowiska jest m.in. OchrPrzyrodU. Zgodnie z kolei z przepisem art. 2 ust. 1 OchrPrzyrodU przyjmuje się, że ochrona przyrody, w rozumieniu ustawy, polega na zachowaniu, zrównoważonym użytkowaniu oraz odnawianiu zasobów, tworów i składników przyrody, które zostały szczegółowo wymienione w pkt. 1-9 wspomnianego przepisu. Z przepisem tym korespondują m.in. przepisy ujęte w art. 83 ust 1 pkt. 1 i 2 OchrPrzyrodU stanowiące, że usunięcie drzewa lub krzewu z terenu nieruchomości lub jej części może nastąpić po uzyskaniu zezwolenia wydanego na wniosek posiadacza nieruchomości – za zgodą właściciela tej nieruchomości albo właściciela urządzeń przesyłowych, jeżeli drzewo lub krzew zagrażają funkcjonowaniu tych urządzeń. Interesującą kwestię w niniejszej sprawie stanowiło rozstrzygniecie tego, czy młode nasadzenia zastępcze są w stanie wyrównać stan zadrzewienia składający się z dorodnych drzew. Poczynienie rozważań w tym zakresie byłoby niezwykle istotne, doniosłe społecznie i stanowiłoby kamień milowy w rozstrzyganiu spraw o podobnym charakterze. Powyższe stanowiłoby również wskazówkę dla organów w zakresie planowania inwestycji, w ramach których miałoby dojść do wycinki drzew. Niestety NSA, w czynionych w niniejszej sprawie rozważaniach prawnych nie rozwinął przedmiotowej kwestii, skupiając się na nieprawidłowościach formalnoprawnych związanych m.in. nieprecyzyjnością skargi kasacyjnej. Nie należy jednak czynić zastrzeżeń co do rozważań Sądu odnoszących się do aspektów formalnoprawnych. Podzielić należy również w całości stanowisko prezentowane przez NSA w zakresie rozważań odnoszących się do zarzutu z przepisu art. 141 § 4 PostAdmU.

Wyrok NSA z 16.12.2025 r., III OSK 230/23 , Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Umorzenie zaległych składek ZUS sprzed 1999 r. – projekt nowych przepisów i jego skutki

Cel projektowanych zmian

Podstawowym celem projektowanej regulacji jest rozwiązanie problemu historycznych należności składkowych powstałych przed wejściem w życie ustawy z 13.10.1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 199).

W praktyce egzekwowanie tych należności jest obecnie bardzo mało efektywne. W wielu przypadkach zadłużenie dotyczy podmiotów, które zakończyły działalność gospodarczą, nie posiadają majątku lub przeszły liczne przekształcenia organizacyjne. Mimo to Zakład Ubezpieczeń Społecznych pozostaje zobowiązany do podejmowania działań zmierzających do dochodzenia tych należności.

Prowadzenie postępowań egzekucyjnych w stosunku do zadłużenia sprzed 1999 r. wiąże się z ponoszeniem znacznych kosztów organizacyjnych i administracyjnych, które często pozostają niewspółmierne do osiąganych rezultatów finansowych. W wielu przypadkach odzyskiwane są jedynie koszty egzekucyjne lub należności uboczne, natomiast nie dochodzi do realnego zmniejszenia należności głównej.

Projektowana regulacja ma zatem na celu racjonalizację działań administracji publicznej oraz umożliwienie przekierowania zasobów organizacyjnych i kadrowych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na egzekwowanie należności powstałych po reformie systemu ubezpieczeń społecznych, które charakteryzują się znacznie większym potencjałem ściągalności.

Zakres projektowanych zmian

Projekt ustawy przewiduje wprowadzenie kompleksowej regulacji mającej na celu definitywne zakończenie dochodzenia określonej kategorii historycznych należności składkowych powstałych przed 1.1.1999 r. Regulacja obejmuje zarówno należności główne, jak i powiązane z nimi należności uboczne oraz przewiduje szczegółowe rozwiązania proceduralne związane z ich umorzeniem.

Umorzenie należności składkowych powstałych przed 1.1.1999 r.

Podstawowym elementem projektowanej regulacji jest wprowadzenie mechanizmu umorzenia z mocy prawa nieprzedawnionych należności składkowych powstałych przed 1.1.1999 r.

Umorzenie obejmuje należności wynikające z różnych aktów prawnych regulujących system ubezpieczeń społecznych funkcjonujący przed reformą z 1999 r. W szczególności dotyczy ono:

Należności wynikające z wcześniejszych ustaw dotyczących ubezpieczeń społecznych

Projekt przewiduje również umorzenie należności składkowych powstałych na podstawie szeregu wcześniejszych ustaw regulujących system zabezpieczenia społecznego.

W szczególności dotyczy to należności wynikających z:

Uwzględnienie należności wynikających z tych aktów prawnych ma na celu objęcie projektowaną regulacją wszystkich kategorii składek powstałych w dawnym systemie ubezpieczeń społecznych, niezależnie od podstawy prawnej ich powstania.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Należności z tytułu składek na Fundusz Pracy

Projektowana regulacja obejmuje również należności z tytułu składek na Fundusz Pracy powstałe przed 1.1.1999 r.

Dotyczy to należności wynikających z przepisów:

Należności z tytułu składek na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych

Projekt ustawy obejmuje także należności z tytułu składek na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych powstałe przed 1.1.1999 r.

Dotyczy to składek wynikających z przepisów ustawy z 29.12.1993 r. o ochronie roszczeń pracowniczych w razie niewypłacalności pracodawcy (t.j. Dz.U. z 2002 r. Nr 9, poz. 85).

Umorzenie należności ubocznych

Projekt przewiduje również umorzenie wszystkich należności ubocznych związanych z należnościami głównymi objętymi ustawą.

W szczególności dotyczy to:

Rozwiązanie to ma na celu pełne i definitywne wyeliminowanie historycznego zadłużenia z obrotu prawnego.

Wyłączenie należności zabezpieczonych hipoteką

Projekt przewiduje wyłączenie z zakresu umorzenia należności zabezpieczonych hipoteką.

Wierzytelności zabezpieczone hipotecznie charakteryzują się odmiennym reżimem prawnym, ponieważ zabezpieczenie hipoteczne daje realną możliwość zaspokojenia wierzytelności z majątku dłużnika oraz zapewnia trwałość zabezpieczenia niezależnie od zmian właścicielskich nieruchomości.

Możliwość odstąpienia od umorzenia

Projektowana ustawa przewiduje również możliwość odstąpienia od umorzenia należności przez osoby fizyczne opłacające składki na własne ubezpieczenia.

W takim przypadku zainteresowana osoba będzie mogła złożyć oświadczenie do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w terminie 30 dni od dnia doręczenia zawiadomienia o możliwości odstąpienia od umorzenia.

Skutki dla postępowań egzekucyjnych

Projekt przewiduje szczególne rozwiązania dotyczące postępowań egzekucyjnych i zabezpieczających prowadzonych w związku z należnościami objętymi ustawą.

Postępowania egzekucyjne oraz zabezpieczające dotyczące należności objętych projektowaną regulacją będą ulegały umorzeniu. Zakład Ubezpieczeń Społecznych będzie zobowiązany do poinformowania właściwych organów egzekucyjnych o należnościach objętych umorzeniem.

Skutki dla systemu emerytalnego

Projekt ustawy reguluje również wpływ umorzenia należności na sytuację ubezpieczonych w systemie emerytalnym.

Składki objęte umorzeniem nie będą uwzględniane przy ustalaniu kapitału początkowego. Jednocześnie okresy podlegania ubezpieczeniu społecznemu objęte umorzeniem będą wliczane do okresu zatrudnienia w rozumieniu przepisów Kodeksu pracy.

Etap legislacyjny

Projekt ustawy znajduje się na etapie prac rządowych. Zgodnie z projektem ustawa ma wejść w życie pierwszego dnia miesiąca następującego po upływie trzech miesięcy od dnia ogłoszenia, przy czym część przepisów dotyczących obowiązków informacyjnych wejdzie w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Skarbówka zmienia zdanie w sprawie hybryd

Spór o opodatkowanie samochodów z podwójnym napędem, zaliczanych do tzw. miękkich hybryd, wydaje się już zakończony. Po ubiegłorocznym przełomowym wyroku w tej sprawie minister finansów przyznał, że takie samochody powinny podlegać obniżonym, proekologicznym stawkom podatku akcyzowego: 9,3 albo 1,55 proc. wartości auta. Takie pojazdy to spory segment rynku. Według danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, stanowiły one w ubiegłym roku około 24 proc. sprzedawanych nowych samochodów osobowych.

W wydanej 26 lutego i opublikowanej właśnie interpretacji ogólnej MF przychyla się do rozumowania sądów administracyjnych, w tym do wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 23.10.2025 r., I FSK 2037/24. Podobnie jak sądy, przyznaje, że za miękką hybrydę należy uznać samochód z dwoma silnikami, przy czym silnik elektryczny może spełniać rolę jedynie wspierającą napęd spalinowy. Według MF, nie ma przy tym znaczenia, jaka jest klasyfikacja takich samochodów według Nomenklatury Scalonej.

MF zgadza się na niższą stawkę

Przypomnijmy, że spór o opodatkowanie tego rodzaju samochodów wziął się z nieostrej definicji ustawowej. Za pojazdy hybrydowe uważa się bowiem takie, które mają dwa silniki: spalinowy i elektryczny. Ustawa o podatku akcyzowym przewiduje dla nich preferencyjne stawki. W odróżnieniu od zwykłych aut ze spalinowym silnikiem dwulitrowym i większym, za które trzeba zapłacić 18,6 proc. jego wartości, akcyza dla hybryd wynosi 9,3 proc. Dla aut, w których silnik spalinowy jest mniejszy, płaci się 9,3 proc. Jeśli to hybryda – tylko 1,5 proc. Różnice są zatem znaczne.

Fiskus dotychczas twierdził, że preferencje należą się tylko takim hybrydom, w których silnik elektryczny może być samodzielnym napędem auta i pozwala na ruszenie z miejsca czy jazdę z niską prędkością, np. po mieście. Podatnicy (przede wszystkim koncerny motoryzacyjne) byli zdania, że przepis należy rozumieć szerzej. Według nich, preferencje powinny obejmować także auta, w których silnik elektryczny jedynie wspomaga działanie napędu spalinowego tylko w niektórych momentach, np. podczas przyspieszania oraz przy uruchamianiu.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Takie szerokie rozumienie miękkich hybryd potwierdził NSA w swoim październikowym wyroku. „Rozszerzenie preferencji podatkowych na samochody typu miękkie hybrydy wpisuje się (…) w cele przedmiotowej nowelizacji zmierzającej do szeroko rozumianej ochrony środowiska” – napisał w jego uzasadnieniu.

MF w swojej interpretacji przychylił się do rozumowania sądu. „Jeśli w pojazdach typu »miękka hybryda« obok silnika spalinowego znajduje się silnik elektryczny, który go jedynie wspiera, to jest to wystarczające dla spełnienia przesłanki o posiadaniu napędu spalinowo-elektrycznego i możliwości skorzystania z obniżonych stawek podatku akcyzowego” – czytamy w treści najnowszej interpretacji ogólnej.

Można starać się o zwrot nadpłaty

Eksperci, których „Rzeczpospolita” poprosiła o ocenę tej interpretacji, są zgodni: powinna ona zakończyć spory między fiskusem i podatnikami na tle akcyzy od miękkich hybryd. Podatnicy, którzy zapłacili wyższe stawki akcyzy, mogą się teraz starać o zwrot nadpłaty.

Innym skutkiem będzie umorzenie postępowań w sprawie wydania interpretacji indywidualnych dotyczących akcyzy od miękkich hybryd.

– Nie wydaje się bowiem interpretacji indywidualnych w sytuacji, w której stan faktyczny lub zdarzenie przyszłe przedstawione we wniosku o interpretację indywidualną odpowiada zagadnieniu będącemu przedmiotem interpretacji ogólnej – wskazuje Łukasz Andruszkiewicz, doradca podatkowy w Gekko Taxens.

Zdaniem Karola Dziedzica, doradcy podatkowego w PwC, interpretacja jest rozsądna.

– Dotychczasowe podejście władz skarbowych, odmawiających prawa do niższych stawek dla miękkich hybryd, nie miało oparcia w przepisach ustawy o podatku akcyzowym. Mówią one bowiem o samochodach hybrydowych z podwójnym napędem, bez wskazania na możliwość samodzielnego napędu za pomocą każdego z tych silników. Nie odnoszą się one też do kodów Nomenklatury Scalonej – mówi ekspert.

Z kolei Łukasz Andruszkiewicz zauważa, że resort finansów wykazał się refleksem i zrozumieniem sytuacji, wydając interpretację indywidualną w kilka miesięcy po przełomowym wyroku NSA w sprawie miękkich hybryd.

– Dotychczas w podobnych sytuacjach zazwyczaj zwlekało nawet latami. Zresztą dalsze utrzymywanie restrykcyjnego podejścia organów skarbowych byłoby zaprzeczeniem idei promocji samochodów ekologicznych – uważa Andruszkiewicz.

Numer interpretacji: PAD6.8101.1.2026

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Artykuł 212 powinien pozostać w kodeksie, ale bez kary więzienia

Dyskusja o wykreśleniu z kodeksu karnego art. 212 lub choćby złagodzeniu sankcji za pomówienie trwa od lat. Organizacje pozarządowe i media wskazują, że przepis ten jest wykorzystywany jako knebel do tłumienia krytyki, rząd wypłaca odszkodowania w wyniku postępowań przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka (na skutek wyroku lub ugody), ale przepisy wciąż nie zostały zmienione. Mimo że konieczność zmian wynika nie tylko z orzecznictwa strasburskiego trybunału, lecz również z zaleceń ONZ (która wskazywała na konieczność wyeliminowania kary pozbawienia wolności za zniesławienie) czy OBWE (która postulowała rezygnację z kryminalizacji tego czynu i całkowite uregulowanie tej kwestii na gruncie prawa cywilnego).

Pomimo tego 58 proc. ekspertów zapytanych w ramach Panelu Prawników „Rzeczpospolitej” jest przeciwnych usuwaniu tego przepisu z kodeksu karnego.

– Pragnę wyraźnie podkreślić – jestem zwolennikiem daleko idącej wolności słowa. W tym również tolerowania wypowiedzi kontrowersyjnych, prowokacyjnych, drażniących różne grupy społeczne czy wchodzących w konflikt z poprawnością polityczną. Sprzeciwiam się też różnorakim próbom cenzurowania wypowiedzi, podejmowanym na poziomie krajowym oraz unijnym. Ale nie oznacza to, że nie dostrzegam problemu nadużywania wolności słowa we współczesnym świecie – mówi dr hab. Krzysztof Koźmiński prof. UW i radca prawny z kancelarii Jabłoński Koźmiński i Wspólnicy.

Jak wskazuje w świecie social mediów, przebodźcowania informacjami, w tym fake-newsami, rozsiewanymi przez patoinfluencerów, pseudoredakcje i samozwańczych dziennikarzy, opluć kogoś, obrzucić błotem, podać nieprawdziwą, a krzywdzącą informację do przestrzeni publicznej jest bardzo łatwo.

– A nigdy wcześniej informacje te nie rozprzestrzeniały się tak szybko. Dlatego choć postrzegam prawo karne jako ostateczną reakcję, nie mam wątpliwości, że zwłaszcza w dzisiejszych czasach powinno ono, w sytuacjach skrajnych, chronić ofiary, a także społeczeństwo, przed treściami pomawiającymi czy zniesławiającymi – argumentuje ekspert.

Odpowiedzialność cywilna wystarczy

Część pytanych przez nas ekspertów, np. prof. Kamil Zaradkiewicz, sędzia Sądu Najwyższego (z Izby Cywilnej), wskazuje, że wykroczenie poza granice wolności słowa nie powinno być zagrożone sankcją karną. A w pełni wystarczające powinny być instrumenty ochrony cywilnoprawnej.

Tego zdania jest również Hubert Hajduczenia, adwokat z kancelarii DLA Piper.

– Zwolennicy art. 212 KK wskazują, że ochrona wolności słowa nie może mieć pierwszeństwa względem ochrony dobrego imienia czy czci. Stanowisko to z założenia pomija ochronę cywilnoprawną. Oczywiście wymaga ona poprawy, zwłaszcza w zakresie czasu rozstrzygania spraw z tytułu naruszenia dóbr osobistych, zwiększenia kwot zadośćuczynień czy w końcu wprowadzenia tzw. ślepych pozwów. Jednak dalej żądanie przeprosin i zapłaty jest bardziej adekwatne i proporcjonalne niż sankcje prawnokarne – uzasadnia adwokat, który przypomina, że art. 212 KK coraz częściej służy zastraszaniu także jako element tzw. SLAPP-ów.

– Obawa przed sankcjami karnymi i statusem osoby skazanej ma również wywołać efekt mrożący. Widać to zwłaszcza na przykładach spraw dotyczących dziennikarzy piszących o lokalnych władzach. Przyznanie wyłącznie ochrony prywatnoprawnej (którą niewątpliwie należy wzmocnić) z tytułu naruszenia dobrego imienia pozwala zachować odpowiednią proporcję między chronionymi dobrami a wolnością słowa – uważa mec. Hajduczenia.

Iluzoryczna ochrona dobrego imienia

Z postulatem całkowitego usunięcia art. 212 KK zdecydowanie nie zgadza się Maciej Zaborowski, adwokat z kancelarii Kopeć i Partnerzy. Jego zdaniem takie postulaty może formułować ktoś, kto nie ma najmniejszej wiedzy o tym, jak w praktyce wygląda w Polsce ochrona dobrego imienia i czci.

– Już teraz jest ona iluzoryczna. Ofiary hejtu są pozostawione praktycznie same sobie. Istnieją także wyspecjalizowane firmy, które oferują za wynagrodzeniem pisanie nieprawdziwych artykułów w mediach. Procesy cywilne o ochronę dóbr osobistych trwają po pięć-osiem lat, co oznacza, że nie zapewniają żadnej ochrony. Nie wspominając o tym, że mamy całkowity, podkreślę – całkowity, brak odpowiedzialności za podawanie nieprawdy chociażby na takich portalach jak X (dawny Twitter) – tłumaczy mec. Zaborowski. Dlatego jego zdaniem, dopóki nie zostaną wprowadzone skuteczne i szybkie mechanizmy ochrony dóbr osobistych na gruncie cywilnym, mówienie o likwidacji art. 212 KK jest po prostu utopią.

zdjecie

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Zgodnie z propozycjami komisji kodyfikacyjnej

Jednocześnie 58 proc. ankietowanych ekspertów jest zdania, że zniesławienie nie powinno być zagrożone karą pozbawienia wolności.

Warto przypomnieć, że w tym kierunku idą zmiany postulowane przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Karnego. W opracowanych już w ubiegłym roku założeniach proponuje ona pełną depenalizację pomówień niepublicznych oraz dotyczących innych podmiotów niż osoby fizyczne, a także ograniczenie stosowania art. 212 KK do tych przypadków, w których sprawca chce poniżenia pomawianego w opinii publicznej lub narażenia na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności.

Zdaniem prof. Krzysztofa Koźmińskiego usunięcie kary pozbawienia wolności z art. 212 KK i ograniczenie sankcji do kary grzywny lub ograniczenia wolności to to dobre, sensowne i proporcjonalne rozwiązanie.

Podobnie uważa dr hab. Tomasz Safjański, prof. Akademii WSB.

– Kara pozbawienia wolności wydaje się zbyt surowa i może wywoływać tzw. efekt mrożący wobec wolności słowa. Wystarczające i bardziej proporcjonalne byłyby kary ograniczenia wolności lub grzywna – sankcje odczuwalne, ale nienaruszające podstawowych praw jednostki w tak radykalny sposób. Penalizacja zniesławienia powinna działać jak policyjny mandat i upomnienie: stanowcze, widoczne, przypominające o granicach, ale nie jak zatrzymanie z kajdankami za wykroczenie drogowe po uprzednim użyciu paralizatora – tłumaczy obrazowo prof. Safjański.

Nieodwracalne skutki pomówienia

Przeciwnego zdania jest Piotr Podgórski z federacji Przedsiębiorcy.pl, który nie znajduje argumentów dla rezygnacji z kary pozbawienia wolności w wymiarze do jednego roku. Zwłaszcza że dotyczy ona tylko typu kwalifikowanego (art. 212 § 2 KK), który penalizuje zniesławienie dokonane za pomocą środków masowego komunikowania.

– Dynamiczny rozwój mediów społecznościowych radykalnie zwiększył zasięg i tempo rozpowszechniania informacji. Pomówienie opublikowane w internecie może w ciągu kilku godzin dotrzeć do setek tysięcy odbiorców, a jego skutki – w postaci utraty reputacji czy społecznego ostracyzmu – są często nieodwracalne – wskazuje radca prawny. – Przewidziana zatem w art. 212 § 2 KK kara pozbawienia wolności do jednego roku wydaje się być miarodajna, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę np. fakt, że za zeznawanie nieprawdy grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności – dodaje. Jego zdaniem kara więzienia ma pełnić funkcję prewencyjną, lecz jej stosowanie powinno mieć charakter ultima ratio. – ETPC w swoim orzecznictwie dopuszcza istnienie sankcji karnych za zniesławienie, wskazując jednak, że kara pozbawienia wolności powinna być stosowana wyjątkowo i z najwyższą ostrożnością. Trybunał nie kwestionuje więc samej możliwości jej przewidzenia w ustawie, lecz bada proporcjonalność jej zastosowania w konkretnej sprawie. Sama jednak możliwość wymierzenia kary pozbawienia wolności do jednego roku wzmacnia ochronę pokrzywdzonych w sytuacjach najbardziej drastycznych, zwłaszcza gdy zniesławienie ma charakter uporczywy, zorganizowany lub motywowany chęcią wyrządzenia poważnej szkody – uważa Piotr Podgórski.

Inna sprawa, że choć 31 proc. ankietowanych negatywnie ocenia pomysł usunięcia z art. 212 KK kary pozbawienia wolności, to nie zawsze dlatego, że są zwolennikami karania więzieniem za słowa. Np. mec. Dariusz Pluta nie zgadza się, bo… jest przeciwnikiem „pudrowania” w ten sposób przepisu.

– W przypadku tak wadliwej normy karnej rzecz nie polega wyłącznie na rodzaju przewidzianej kary czy jej wymiarze. Problemem jest samo skazanie, czyli możliwość, „zgodnie z literą prawa”, uczynienia przestępcą obywatela korzystającego z elementarnych praw podmiotowych, jak wolność słowa, wypowiedzi, krytyki – tłumaczy mec. Pluta.

Podobnie uważa mec. Hajduczenia, który podkreśla, że przecież skazanie na podstawie art. 212 KK na karę bezwzględnego pozbawienia wolności jest bardzo rzadkie, niemal niespotykane.

– Z tego też względu rezygnacja z tej kary będzie miała wymiar przede wszystkim symboliczny, nie zaś praktyczny. Jeśli nie chcemy zrezygnować z art. 212 KK, to związana z nim odpowiedzialność karna powinna się wiązać wyłącznie z umyślnym sformułowaniem nieprawdziwego zarzutu i pomówienia – wskazuje ekspert.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Kryteria podmiotowe prawa do świadczenia „Dobry start”

Stan faktyczny

H.H. (dalej: Wnioskodawczyni) wystąpiła wnioskiem z 6.9.2022 r. do ZUS o ustalenie prawa do świadczenia „Dobry start” na W.K. (dalej: Dziecko). Do ww. wniosku dołączono postanowienie Sądu Rejonowego w Zamościu III Wydział Rodzinny i Nieletnich z 13.7.2022 r., zgodnie z którym – na podstawie art. 569 § 2 KPC. w trybie zarządzenia tymczasowego – powierzono jej opiekę faktyczną nad Dzieckiem – małoletnią wnuczką, polegającą na wykonywaniu bieżącej pieczy nad Dzieckiem, w tym podejmowaniu decyzji w sprawach leczenia i edukacji oraz reprezentowania, także dochodzenia i pobierania świadczeń przeznaczonych na jego utrzymanie.

Decyzją z 26.10.2022 r. ZUS odmówił Wnioskodawczyni prawa do ww. świadczenia.

Po rozpatrzeniu odwołania, Prezes ZUS, decyzją z 21.2.2023 r. utrzymał w mocy ww. rozstrzygnięcie, podtrzymując, iż Wnioskodawczyni nie posiadała legitymacji do złożenia wniosku o ustalenie prawa do przedmiotowego świadczenia. Zgodnie z § 4 ust. 1 rozporządzenia Rady Ministrów z 15.6.2021 r. w sprawie szczegółowych warunków realizacji rządowego programu „Dobry start” (Dz.U. z 2021 r. poz. 1092; dalej: DobStartR) świadczenie to przysługuje wprawdzie m.in. opiekunom faktycznym, ale pod tym pojęciem należy – zgodnie z § 3 pkt 3 DobStartR – rozumieć osobę faktycznie opiekującą się dzieckiem, jeżeli wystąpiła z wnioskiem do sądu opiekuńczego o jego przysposobienie. Wnioskodawczynie nie była opiekunem faktycznym w ww. rozumieniu, a tym samym nie była podmiotem uprawnionym do uzyskania ww. świadczenia.

Zaskarżone rozstrzygnięcie

WSA w Lublinie, wyrokiem z 10.10.2023 r., II SA/Lu 524/23, Legalis, oddalił skargę Wnioskodawczyni na decyzję Prezesa ZUS z 21.2.2023 r. W uzasadnieniu WSA w Lublinie zgodził się z ww. literalną wykładnią § 4 ust. 1 pkt 1 w zw. z § 3 pkt 3 DobStartR, w zakresie definicji „opiekuna faktycznego”.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Stanowisko Rzecznika Praw Dziecka

Rzecznik Praw Dziecka zaskarżył ww. rozstrzygnięcie i zakwestionował takie rozumienie ww. przepisów, które wyklucza z kręgu podmiotów uprawnionych do ubiegania się o świadczenie „Dobry start” osobę faktycznie sprawującą opiekę nad małoletnim na podstawie orzeczenia sądowego z tego powodu, że nie złożyła ona wniosku o przysposobienie dziecka. Okoliczności niniejszej sprawy, rozpatrywane przez pryzmat celu ww. świadczenia, uzasadniały – w ocenie Rzecznika – odstąpienie od dyrektyw wykładni gramatycznej na rzecz wykładni celowościowej i prokonstytucyjnej. Ich zaś wyniki przemawiały za przyznaniem Wnioskodawczyni świadczenia na częściowe pokrycie wydatków, związanych z realizacją obowiązku szkolnego Dziecka, pomimo że ta nie była opiekunem faktycznym Dziecka – w dosłownym znaczeniu.

Stan prawny

NSA wskazał, że zgodnie z § 4 ust. 1 pkt 1 DobStartR, świadczenie „Dobry start” przysługuje: rodzicom, opiekunom faktycznym, opiekunom prawnym, rodzinom zastępczym, osobom prowadzącym rodzinne domy dziecka, dyrektorom placówek opiekuńczo-wychowawczych, dyrektorom regionalnych placówek opiekuńczo-terapeutycznych – raz w roku na dziecko. Definicję pojęcia „opiekun faktyczny” zawiera § 3 pkt 3 DobStartR, stanowiąc, że opiekun faktyczny dziecka oznacza osobę faktycznie opiekującą się dzieckiem, jeżeli wystąpiła z wnioskiem do sądu rodzinnego o przysposobienie dziecka.

NSA co do zasady zgodził się z WSA w Lublinie, że gramatyczna wykładnia ww. przepisów nie wskazuje wśród podmiotów uprawnionych do ubiegania się o świadczenie „Dobry start” osób, które jedynie sprawuje pieczę bieżącą nad dzieckiem na podstawie postanowienia sądu. Przepis ten wymaga od niej by jednocześnie wystąpiła z wnioskiem o przysposobienie dziecka. Takie rozumienie ww. przepisu nie jest jednak prawidłowe. Tego rodzaju wykładnia prowadzi bowiem do pozbawienia możliwości uzyskania świadczenia przez osobę, która opiekuje się faktycznie dzieckiem i to w sposób całkowicie legalny, bo na podstawie orzeczenia sądu opiekuńczego. W rezultacie osoba taka mimo, że jest obowiązana do zapewnienia dziecku utrzymania, w tym ponoszenia kosztów związanych z jego kształceniem, nie ma możliwości uzyskania świadczenia o charakterze pomocowym, a które jest przeznaczone na potrzeby dzieci związane z procesem ich edukacji.

Program „Dobry Start”

Dalej NSA wskazał, że celem ustanowienia rządowego programu „Dobry start” jest wsparcie rodzin z dziećmi w ponoszeniu wydatków, związanych z rozpoczęciem roku szkolnego. Wsparcie to polega na przyznaniu na dziecko, raz w roku, świadczenia w wysokości 300 zł, niezależnie od wysokości osiąganych dochodów. Ma ono więc na celu częściowe pokrycie tych wydatków na utrzymanie dziecka, które związane są z realizacją obowiązku szkolnego i służy tym samym zaspokojeniu potrzeb dziecka, dbałości o jego dobro i ochronę, a co za tym idzie skierowane jest do podmiotów, które opiekę nad dzieckiem sprawują i ponoszą wydatki związane z rozpoczęciem roku szkolnego.

W związku z tym, należy – zdaniem NSA – przyjąć, że takiemu celowi nie powinno służyć różnicowanie dzieci, ze względu na formę sprawowanej opieki, ustalonej przez sąd rodzinny. Świadczenie to ma służyć dziecku, które realizuje obowiązek szkolny. Cel powyższego świadczenia winien więc mieć nadrzędne znaczenie przy ustalaniu praw do niego.

Z tego więc powodu, dobro dziecka powinno w tym przypadku stanowić o kierunku wykładni § 4 ust. 1 pkt 1 DobStartR, w sytuacji, gdy osoba, która występuje o przyznanie jej tego świadczenia nie spełnia wszystkich przesłanek normatywnych opiekuna faktycznego w rozumieniu definicji z § 3 pkt 3 DobStartR, ale jednocześnie sprawuje nad wychowaniem i rozwojem dziecka pieczę, przyznaną jej przez państwo (sąd opiekuńczy).

Biorąc pod uwagę unormowania, znajdujące się zarówno w Konstytucji RP, jak też w Konwencji o Prawach Dziecka, przyjętej przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych 20.11.1989 r., a ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską w 1991 r. (Dz.U. z 1991 r. Nr 120, poz. 526 ) należy uznać, że § 4 ust. 1 pkt 1 w zw. z § 3 pkt 3 DobStartR w sposób niewystarczający chroni prawa dzieci i rzeczywistych ich opiekunów, tj. takich, którzy sprawują nad nimi faktyczną pieczę, dbając o zaspokojenie różnych ich potrzeb. Tym samym, regulacja ta niedostatecznie dba o dzieci pozostające pod orzeczoną pieczę bieżącą. Z tego powodu literalna więc wykładnia tych przepisów w zakresie, w jakim wyznacza kryteria podmiotowe do przyznania prawa do świadczenia „Dobry start”, które nie gwarantują realizacji celów sformułowanych w przedstawionych wyżej regulacjach konstytucyjnych i konwencyjnych, jak i celów samego świadczenia, nie daje zadowalających wyników.

Poza tym należy także mieć na uwadze, że powierzenie przez Państwo bieżącej pieczy nad dzieckiem oznacza podjęcie – w ramach tej opieki – obowiązków w zakresie: wychowania dziecka, zapewnienia mu bezpieczeństwa, zdrowia, wyżywienia, szkoły, utrzymania (a więc również dochodzenia należnego dziecku świadczenia „Dobry start”, służącego częściowemu pokryciu kosztów, związanych z realizacją obowiązku szkolnego), czyli wszystkiego tego, co łączy się z faktycznym, codziennym sprawowaniem bieżącej opieki nad dzieckiem.

Rozstrzygnięcie NSA

Mając powyższe na względzie, NSA przyjął, że pozbawienie Wnioskodawczyni – której legalnie powierzona została bezpośrednia bieżąca piecza nad Dzieckiem (małoletnią wnuczką) i która pieczę tę faktycznie sprawowała – dostępności do świadczenia „Dobry start” tylko z tego powodu, że nie złożyła ona wniosku do sądu o przysposobienie Dziecka, było nieprawidłowe. Powyższe prowadziło więc do uznania za zasadne wskazanych w skardze kasacyjnej zarzutów naruszenia prawa materialnego.

NSA działając w oparciu o art. 188 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 143; dalej: PostAdmU) w zw. z art. 145 § 1 pkt 1 lit. a) PostAdmU i art. 193 PostAdmU uchylił zaskarżony wyrok i poprzedzające go rozstrzygnięcie Prezesa ZUS. NSA wskazał również, że przy ponownym rozpoznaniu sprawy ww. organ powinien zastosować w tej sprawie wyżej przedstawioną wykładnię prawa materialnego.

Na tle stanu faktycznego ustalonego w sprawie NSA wypowiedział się w kwestii świadczenia pomocowego, jakim jest program „Dobry start” i legalnych kryteriów podmiotowych lego przyznania. Mając na uwadze zarówno cel wprowadzenia ww. wsparcia, jak również zasady wynikające z regulacji o randze międzynarodowej i Konstytucji RP, NSA wskazał, że zasady przyznawania prawa do ww. świadczenia nie mogą mieć charakteru wykluczającego i prowadzić do nierównego traktowania opiekunów faktycznych dzieci, sprawujących jedynie pieczę bieżącą, nie zaś pieczę zastępczą. W takiej sytuacji faktycznej znajdowała się Wnioskodawczyni, której zdaniem NSA powinno zostać, w okolicznościach analizowanej sprawy, przyznane wnioskowane świadczenie.

Wyrok NSA z 11.2.2026 r., I OSK 47/24

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Nie wybijamy zębów prokuraturze

Sejm przyjął poprawki Senatu do nowelizacji kodeksu postępowania karnego. Oznacza to, że ustawa – przewidująca m.in. zmiany w przepisach dotyczących tymczasowego aresztowania, możliwości wykorzystania dowodów pochodzących z przestępstwa oraz definicji podejrzanego (w kontekście zapewnienia prawa do obrońcy od pierwszego przesłuchania) – trafi na biurko prezydenta. Tymczasem część prokuratorów apeluje do głowy państwa o jej zawetowanie. Ich zdaniem wejście w życie nowelizacji „zagroziłoby funkcji gwarancyjnej prawa karnego, pogorszyło sytuację osób pokrzywdzonych, odebrało organom ścigania skuteczne narzędzia do walki z najpoważniejszymi formami przestępstw i w konsekwencji wpłynęło na pogorszenie bezpieczeństwa obywateli”. Jak pan się do tego odniesie?

Są to daleko idące ogólniki, formułowane – mam wrażenie – w oderwaniu od przepisów tej ustawy. Po pierwsze nakłada ona racjonalizujące ramy na stosowanie najpoważniejszego środka w postaci tymczasowego aresztowania. Środka, z nadużywaniem którego Polska ma problem od lat. Jest on traktowany jak substytut kary, a nie narzędzie do zagwarantowania organom procesowym sprawnego prowadzenia postępowania w przypadku groźby ucieczki, mataczenia czy utrudniania postępowania. Nie zmieniamy podstawowych przesłanek jego stosowania. Proponowana zmiana polega na tym, że przesłanka w postaci grożącej surowej kary – która obecnie zbyt często bywa łatwym wytrychem i stanowi pokusę do kierowania wniosku o tymczasowe aresztowanie wyłącznie na jej podstawie — mogłaby pełnić jedynie rolę przesłanki wspierającej.

Druga zmiana dotyczy wielokrotnego przedłużania tymczasowego aresztowania. Stawiamy tamę aresztom długotrwałym. Na podstawie owych przepisów prokurator – jeśli będzie chciał, by sąd przedłużył stosowanie aresztu – będzie musiał wykazać, że mijający okres został przez niego właściwie spożytkowany i wykonał czynności, do których się zobowiązał. Przypomnę tylko, że poselskie projekty dotyczące zmiany przepisów o tymczasowym aresztowaniu, miały poparcie wszystkich ugrupowań parlamentarnych od Lewicy, przez PiS, po Konfederację.

Tamte projekty były o wiele dalej idące.

To prawda, nasze propozycje są dość zachowawcze, a i tak spotykają się z krytyką części środowiska prokuratorskiego, co jest dla mnie niezrozumiałe. Wyłączamy także możliwość wykorzystania dowodów zdobytych w drodze przestępstwa. Podkreślałem to zarówno na posiedzeniu Sejmu, jak i Senatu. Polska to państwo prawa, nie możemy więc pozwolić na to, żeby w postępowaniu karnym był wykorzystywany materiał dowodowy pochodzący z przestępstwa. Prokuratorzy, którzy zgodnie z ustawą – Prawo o prokuraturze – stoją na straży praworządności oraz interesu publicznego, nie mogą bronić takich przepisów. Tu nie chodzi o odebranie prokuraturze narzędzi do walki z przestępczością. Tak samo nowa definicja podejrzanego w żaden sposób tego nie utrudni.

W jaki sposób miałoby to sprawić odejście od takiej niedookreślonej instytucji, jaką jest „osoba podejrzana” (czasem nazywana podejrzewaną – przyp. red.), czyli osoba, wobec której prowadzone są już konkretne czynności ukierunkowane na ściganie, ale której formalnie nie postawiono zarzutów, więc nie stała się jeszcze „podejrzanym”? Dziś taka osoba ma najgorszy z możliwych statusów wśród uczestników postępowania karnego. Przeciwko niej działa już policja i prokuratura, zbierany jest materiał dowodowy, podejmowane są czynności procesowe w postaci przeszukania, oględzin czy pobierania materiału genetycznego, a ona sama nie ma żadnych możliwości obrony. Czy objęcie tej osoby gwarancjami prawa do obrony jest ukłonem w stronę przestępców? Bzdura. Przecież z takiego prawa korzysta zarówno podejrzany, jak i oskarżony. A tak właśnie jest to odczytywane przez niewielką grupę prokuratorów, która chce utrzymania status quo – stanu wygodnego dla organów ścigania, ale niechroniącego obywatela, któremu – przypomnę – nie postawiono żadnych zarzutów.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

To prawda, natomiast trzeba powiedzieć, że nowa definicja podejrzanego – jako osoby, wobec której podjęto pierwszą czynność ukierunkowaną na ściganie – również nie jest precyzyjna i na pewno w pierwszym okresie będzie budzić wątpliwości. Jeżeli prokurator będzie np. sprawdzał czyjeś dane w bazie PESEL, to czy już powziął czynność ukierunkowaną na ściganie? Prokuratorzy obawiają się, że legalność niektórych czynności może być post factum podważana, z uwagi na brak obecności obrońcy.

W przepisie jest wyraźnie powiedziane, że chodzi o pierwszą czynność ukierunkowaną na ściganie. Nie chodzi więc o wezwanie w charakterze świadka, sprawdzenie kogoś w rejestrach. Ścigamy kogoś, o kim wiemy, na podstawie materiału dowodowego, że prawdopodobnie popełnił przestępstwo. Dlatego np. podejmujemy w stosunku do tej osoby przeszukanie. W takich właśnie sytuacjach będzie się aktualizował obowiązek pouczenia o przysługującym prawie do obrońcy i umożliwieniu skorzystania z tej obrony. Prokuratorzy nie powinni mieć z tym żadnego problemu.

Wiele spraw jest prowadzonych w formie dochodzenia, w ramach którego większość czynności dokonuje policja. Czy planowane są jakieś szkolenia dla policjantów?

Przede wszystkim mówimy oczywiście nie o całej rzeszy stu tysięcy policjantów, lecz o pionach dochodzeniowo-śledczych. Myślę, że dla nich, którzy na co dzień dokonują takich czynności, nie będzie problemem rozróżnienie momentu, w którym podejmują pierwszą czynność ukierunkowaną na ściganie. Z momentem podjęcia tej czynności będą musieli pouczyć podejrzanego o przysługujących mu prawach. Tylko tyle, albo aż tyle. Nie znaczy to, że nie można wykonać czynności pod nieobecność adwokata. Tylko gdy podejrzany tego zażąda. Dlaczego obywatel w zderzeniu z funkcjonariuszami państwa ma być pozbawiony wsparcia prawnego?

Pojawiają się też zarzuty, że wdrożenie dyrektywy tłumaczeniowej dokonywane za pomocą tej nowelizacji i wynikający z niej obowiązek tłumaczeń w znacznie większym zakresie niż to jest obecnie, spowoduje niebotyczne koszty, które finansowo zatopią prokuraturę.

To nie jest prawda. Co więcej, w ramach prac parlamentarnych rzecznik praw obywatelskich wskazywał na potrzebę zapewnienia tłumaczeń w jeszcze większym zakresie. Wydaje się, że uchwalone przepisy są wyważone. A przy okazji zostały uporządkowane kwestie związane ze zwolnieniami tłumacza z tajemnicy zawodowej czy wprowadzeniem zastrzeżenia co do treści tłumaczenia.

Rozpoczęliśmy już pracę nad nowelizacją ustawy dotyczącą pouczeń w postępowaniach karnych, która przewiduje również, że nowe wzory pouczeń będą dostępne na rządowych stronach internetowych od razu z urzędowymi tłumaczeniami w najczęściej stosowanych językach.

To bardzo ważna nowelizacja. Sami wskazujecie, że to największa zmiana procedury karnej od jej uchwalenia w 1997 r. Czy wobec apeli o jej zawetowanie, ktoś z Ministerstwa Sprawiedliwości planuje spotkanie z prezydentem, by przekonać go do tego, by tę ustawę podpisał?

No cóż. Ja nie mam śmiałości wpraszać się do nikogo do domu, tym bardziej więc do Pałacu Prezydenckiego. Dlatego też moje wystąpienie w Senacie, co zaznaczyłem wprost, kierowałem także do pana prezydenta, który w przyszłości będzie rozstrzygał o losie tej ustawy. Chciałbym, by miał on świadomość powagi tych przepisów. Nie bez kozery przypomniałem wielką akcję „uwolnić Maćka”, która 10 lat temu zjednoczyła wszystkie grupy kibicowskie. Chodziło o Maćka Dobrowolskiego, który przesiedział 40 miesięcy w izolacji, będąc tymczasowo aresztowanym. Jak się okazało, był niewinny. I ta ustawa ma właśnie na celu, by do takich sytuacji już nie dochodziło. Bardzo różne osoby stają się ofiarami obecnych przepisów – przedsiębiorcy, kibice, zwykli obywatele. Jeżeli jesteśmy w stanie coś dobrego wspólnie zrobić, to zróbmy to.

Mało tego, w kontekście dostępu do obrońcy, zostały wprowadzone przepisy, które wymuszają podjęcie natychmiastowych czynności z uwagi na bezpieczeństwo narodowe. Były konsultowane z koordynatorem służb specjalnych i zadbaliśmy o to, by nasi funkcjonariusze też nie stali się „bezzębni”. Te przepisy naprawdę są bezpieczne i były długo konsultowane, by znaleźć w miarę możliwości złoty środek. Proszę zauważyć, że niektóre propozycje zgłaszane przez opozycję zostały uwzględnione. Przykładowo za sprawą posła Marcina Warchoła wycofaliśmy się ze zmian dotyczących niezmienności składu orzekającego, co oznacza, że gdy jeden z sędziów zachoruje długotrwale, umrze, awansuje, przejdzie w stan spoczynku czy na urlop macierzyński, proces nie będzie musiał toczyć się od nowa.

A organy ścigania przechodziły już niejedną zmianę i jestem głęboko przekonany, że i ta szybko wejdzie do praktyki. Zwłaszcza że, co podkreślam, ona nam nie wywraca w żaden sposób skuteczności czy jakości ścigania.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź