Firmy zyskają więcej czasu na wdrożenie wymogów KSC

8 i 9 stycznia sejmowa Komisja Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii kontynuowała prace nad rządowym projektem nowelizacji ustawy o KSC. Jeden z najważniejszych punktów posiedzenia dotyczył czasu na dostosowanie się firm do nowych obowiązków wynikających z nowelizacji KSC, powiązanej z implementacją unijnej dyrektywy NIS2. Komisja wróciła do tzw. zmiany nr 24, wcześniej zawieszonej, i właśnie tu pojawiła się poprawka, którą branża od początku przedstawiała jako warunek realności wdrożenia. Chodzi o wydłużenie terminu na wdrożenie obowiązków dla podmiotów objętych nowymi reżimami KSC: zamiast 6 ma to być 12 miesięcy. To podwojenie czasu na spełnienie wymogów organizacyjnych i technicznych, m.in. procedury zarządzania ryzykiem, polityk i środków bezpieczeństwa, gotowości do obsługi incydentów, obowiązków sprawozdawczych i audytowych, przygotowania dokumentacji, kontraktów i procesów wewnętrznych. Wiceminister Paweł Olszewski potwierdził: – Przechyliliśmy się do głosów strony rynkowej i jesteśmy oczywiście za.

W wypowiedziach przedstawicieli branży przewijał się argument, że realne podniesienie cyberodporności nie polega na szybkim odhaczaniu listy zadań, tylko na przebudowie sposobu pracy, w którym liczy się polityka bezpieczeństwa, nadzór dostawców, reagowanie na incydenty i testowanie gotowości. Dlatego kompromis: rok zamiast pół roku był w ocenie rynku zmianą, która nie rozwiązuje sporu o DWR, czyli dostawców wysokiego ryzyka, ale przynajmniej daje szansę, by resztę obowiązków wdrożyć w sposób uporządkowany, a nie pozorny.

Sedno konfliktu to DWR

Następnie CNT weszła w obszar, który od miesięcy dzieli rynek i polityków: mechanizm dostawcy wysokiego ryzyka oraz pytanie, jak szeroko ma sięgać jego zastosowanie. Najpierw odrzucono poprawkę PiS dotyczącą art. 67A ust. 6 , czyli wątek rekomendacji i odniesień do skoordynowanej oceny bezpieczeństwa w ramach NIS2. Poseł Sebastian Łukaszewicz z PiS zapowiedział, że poprawka stanie się wnioskiem mniejszości. Chwilę później komisja przeszła do art. 67b, i poprawek ograniczających zasięg działania DWR, m.in. w kierunku 5G i funkcji krytycznych. Napięcie na sali obrad wzrosło. Wiceminister Paweł Olszewski postawił sprawę jednoznacznie: – Zmian dotyczących dostawcy wysokiego ryzyka, niezależnie ile słów i nieprawdziwych argumentów padnie, rząd w tym zakresie nie przewiduje – oświadczył. Dodał, że dyskusja ma charakter bezprzedmiotowy oraz służy świadomemu przedłużaniu prac nad ustawą. Przewodniczący Bartłomiej Pejo bronił prawa komisji do rozmowy z interesariuszami: – Od rozmowy jeszcze nikt nikogo na niebezpieczeństwo nie naraził. Dyskutujemy i głosy są bardzo różne – odpowiadał. Wiceminister Olszewski przypominał, że dyskusja odbyła się wcześniej na innym posiedzeniu. Pejo ripostował, że na sali są również przedstawiciele, których wcześniej nie było, więc jego zdaniem ucięcie wypowiedzi strony społecznej nie znajduje uzasadnienia.

W ostrzejszym tonie wypowiedział się poseł Włodzimierz Skalik z Konfederacji Korony Polskiej, zarzucając rządowi próbę redukcji debaty i ostrzegając, że regulacja uderzy kosztowo w przedsiębiorców. – Ta ustawa stwarza ogromne pole do nadużyć, do korupcji, ingerując w rynek, stwarzając pole do biurokratycznych decyzji wybierających uprzywilejowanych dostawców – podnosił. Na te słowa zareagował poseł Bliźniuk, wnosząc formalnie o zakończenie dyskusji i przejście do głosowania. W tle pojawił się spór o standard debaty i polityczne odniesienia do wcześniejszych głosowań w Sejmie, po incydencie z rosyjskimi dronami. W głosowaniu wniosek formalny o zakończenie dyskusji został przyjęty, niemniej przewodniczący Pejo skomentował fakt krytycznie: – To pokazuje, że nie chcecie państwo wsłuchiwać się w głos ze strony społecznej, który jest clou tej ustawy.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Branża telekomunikacyjna o ryzyku zakazu na wszelki wypadek

– My nie sprzedajemy marchewek, tylko świadczymy dostęp do internetu. Przepisy, które miały dotyczyć korporacji międzynarodowych, czyli 5G, nagle rozszerzono na nas – mówił Karol Skupień z KIKE, reprezentujący polskich przedsiębiorców telekomunikacyjnych. Zwrócił uwagę na rozróżnianie incydentów, podatności i zarządzanie ryzykiem, wskazując, że branża nie neguje reagowania na incydenty i usuwania podatności. Spór dotyczy tego, kto ma decydować o sposobie redukcji ryzyka – eksperci w firmach czy decyzja administracyjna oparta na kategorii dostawcy wysokiego ryzyka. – To, w jaki sposób należy usunąć podatność, muszą zrobić eksperci, a nie politycy – mówił, argumentując, że zakaz używania sprzętu bywa rozwiązaniem skrajnie nieproporcjonalnym, jeśli nie jest poprzedzony precyzyjną diagnozą podatności – mówił. Wskazywał na argument dotyczący konkurencyjności; rynek obawia się scenariusza, w którym polskie firmy zostaną objęte bardziej restrykcyjnymi ograniczeniami niż podmioty z innych państw UE działające w Polsce. – Może doprowadzić do sytuacji, kiedy stosowanie jakiegoś rozwiązania przez polskiego przedsiębiorcę będzie nielegalne, ale legalne będzie stosowanie tego samego rozwiązania przez firmy niemieckie czy francuskie – ostrzegał.

Mecenas Kinga Pawłowska-Nojszewska z KIKE uzupełniała ten obraz, podkreślając, że kwintesencja cyberbezpieczeństwa i NIS2 w projekcie jest gdzie indziej niż DWR, bo w rozdziale dotyczącym systemowych obowiązków zarządzania ryzykiem. – Kwintesencja dyrektywy NIS2 jest w rozdziale 3, a dostawca wysokiego ryzyka to jest zarządzanie ryzykiem w sieciach 5G – sygnalizowała. Drugi blok sporu dotyczył tego, kogo obejmie DWR, ale też jak ma wyglądać postępowanie administracyjne prowadzące do uznania za dostawcę wysokiego ryzyka. Prof. Maciej Rogalski krytykował rozwiązania, które w jego ocenie formalnie odsyłają do Kodeksu Postępowania Administracyjnego, ale jednocześnie wyłączają istotne przepisy gwarancyjne, w tym dotyczące strony postępowania i udziału organizacji społecznych. – Rozwiązania zmierzają w kierunku takim, aby maksymalnie ograniczyć możliwość ochrony swoich praw – mówił profesor, a wyłączenia tłumaczył przykładami z życia, jak spór o grunt, możliwości udziału w dowodach, jawności i uzasadnieniu rozstrzygnięcia. Ostrzegał również przed konsekwencjami systemowymi: sporem na poziomie konstytucyjnym i europejskim, jeśli konstrukcja postępowania nie zapewnia realnego prawa do sądu.

Ustawy szczególne mogą ograniczać niektóre uprawnienia z KPA, jeśli ustawodawca uzna, że chroni ważniejsze dobro i że sam mechanizm ograniczeń nie jest z definicji niedopuszczalny. – zaznaczał z kolei Sylwester Szczepaniak z Unii Metropolii Polskich. – Samo ograniczanie jest możliwe, tylko chodzi o granice tego ograniczenia – mówił. Stanisław Dąbek z BioForum popierał poprawki opozycji, argumentując, że obecny kształt tworzy fikcyjność postępowania, że skutki spadną na firmy, które nie będą miały realnego głosu. – Firmy zostaną obarczone skutkami tej decyzji, a w żaden sposób nie będą mogły wziąć udziału w tym postępowaniu – przekonywał.

Dr hab. Paweł Wajda z Uniwersytetu Warszawskiego podkreślił brak notyfikacji przepisu technicznego do Komisji Europejskiej, co w jego opinii jest błędem proceduralnym.

– Przepis art. 67b jest klasyczną normą techniczną. Chociażby Niemcy czy Włochy notyfikowały swoje przepisy dotyczące DWR, a z niewiadomych przyczyn Polska tego nie zrobiła. Zwrócił także uwagę, że brak notyfikacji może doprowadzić do sytuacji, w której ten przepis będzie „martwy”, a przedsiębiorcy będą mieli otwartą drogę do roszczeń odszkodowawczych przeciwko Skarbowi Państwa – tłumaczył ekspert Pracodawców RP.

Napieralski ogranicza debatę, PiS protestuje

W trakcie posiedzenia konflikt proceduralny wybuchł na nowo, gdy wiceprzewodniczący Grzegorz Napieralski z KO zgłosił wniosek formalny, aby w dalszym procedowaniu obowiązywała zasada: jeden głos za poprawką, jeden głos przeciw i głosowanie. Motywował to presją terminów i ryzykiem konsekwencji za opóźnienia. Przewodniczący Pejo wskazywał, że termin na sprawozdanie komisji do drugiego czytania jest wyznaczony na 20 stycznia, ale wniosek Napieralskiego został przyjęty w głosowaniu. Poseł Katarzyna Czochara z PiS nazwała ten mechanizm kagańcem i przekonywała, że komisje są po to, by dyskutować nad ważnymi ustawami. Padały słowa o bezprzedmiotowości udziału strony społecznej, skoro i tak w ocenie części opozycji wynik głosowań jest przesądzony. W efekcie, przy przyjętym ograniczeniu debaty, komisja przeszła do serii głosowań nad kolejnymi poprawkami PiS i Konfederacji dotyczącymi art. 67b i konsekwentnie je odrzucała, w tym m.in. propozycje skreśleń kolejnych ustępów, ograniczeń niejawności i zmian w kryteriach oceny DWR, w tym propozycje Konfederacji, by ocena opierała się wyłącznie na przesłankach technicznych, a nie na ryzykach powiązanych z wpływem państwa trzeciego. Wiceminister Olszewski ponownie deklarował wprost, że stanowisko rządu do poprawek PiS i Konfederacji w obszarze DWR jest negatywne.

Bilans posiedzenia sejmowej komisji: jej członkowie potrafili uzgodnić i przyjąć ponadpartyjną zmianę korzystną dla wykonalności wdrożenia przepisów, czyli wydłużenie terminu do 12 miesięcy. Jednak w ważnym politycznie i gospodarczo punkcie, czyli w DWR, linia rządu pozostała niezmienna i zmian nie przewiduje. Opozycja zapowiadała wnioski mniejszości, strona społeczna, mimo ograniczeń, sygnalizowała ryzyka kosztowe, konkurencyjne i proceduralne. Przewodniczący Pejo nie ukrywał, że ograniczanie dyskusji odbiera komisji część sensu. Prace nad projektem były kontynuowane 9 stycznia ze względu na bardzo dużą liczbę wątpliwości i zgłoszonych poprawek tak, by sprawozdanie komisji mogło trafić do drugiego czytania w terminie wyznaczonym na 20 stycznia.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Ustalenie następstwa prawnego w postępowaniu administracyjnym

Stan faktyczny

A.B. planowała budowę budynku mieszkalnego z budynkiem gospodarczym. Wójt Gminy Ł. ustalił warunki zabudowy dla tej inwestycji, jednak P.B. – właściciel sąsiedniej nieruchomości wniósł odwołanie od tej decyzji. Odwołujący się wskazywał m.in., że organ ustalił linię zabudowy nie znajdującą odzwierciedlenia w analizowanym obszarze, a działka nie posiada żadnego uzbrojenia za wyjątkiem linii energetycznej. Twierdził, że działka inwestycyjna nie ma dostępu do drogi publicznej, gdyż dojazd prowadzony jest drogą gruntową przebiegającą przez wąwóz z wysokimi brzegami-skarpami, które się osuwają. Co więcej P.B. zarzucił także naruszenie art. 10 § 1 KPA poprzez brak zapewnienia czynnego udziału w postępowaniu spadkobiercom zmarłego J.K. W jego ocenie niedopuszczalne jest ustalenie kręgu rzekomych spadkobierców bez przedstawienia stosownych dokumentów, jedynie na podstawie ich oświadczeń.

SKO w Rz. uznało zaskarżoną decyzję za prawidłową. W uzasadnieniu rozstrzygnięcia wskazano, że organ I instancji należycie ustalił wszystkie wymagane dane, które stały się podstawą do prawidłowego określenia warunków, parametrów i wskaźników planowanej inwestycji. Stwierdzono, że wbrew twierdzeniom P.B., teren planowanej inwestycji posiada dostęp do drogi publicznej w sposób pośredni – istniejącym zjazdem indywidualnym z gminnej drogi publicznej poprzez wewnętrzne drogi gminne. W kwestii projektowanego uzbrojenia terenu inwestorka przedstawiła oświadczenia gestorów o możliwości dostaw. SKO w Rz. stwierdziło też, że krąg spadkobierców po zmarłym J.K. został ustalony w sposób prawidłowy.

Decyzja o warunkach zabudowy

WSA w Rzeszowie oddalił skargę P.B. W uzasadnieniu wyroku wyjaśniono, że decyzja o warunkach zabudowy terenu zastępuje na danym terenie miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Przeznacza tylko dany teren pod określoną inwestycję, ale nie rodzi jeszcze żadnych praw do tego terenu, ani nie upoważnia do rozpoczęcia prac budowlanych. Celem postępowania w przedmiocie ustalenia warunków zabudowy jest ocena, czy konkretna inwestycja w danym miejscu jest w ogóle możliwa. Wydanie decyzji nie ma charakteru uznaniowego i uzależnione jest od spełnienia przesłanek, o których mowa w art. 61 ust. 1 ustawy z 27.3.2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1130). Postępowanie o warunkach zabudowy jest pierwszym etapem procesu inwestycyjnego, zaś ustalenie, że na danym terenie jest dopuszczalna zabudowa określonego rodzaju daje inwestorowi podstawę do ubiegania się o wydanie pozwolenia na budowę, jeżeli spełni on warunki wymagane ustawą z 7.7.1994 r. – Prawo budowlane (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 418) oraz określone w przepisach ustaw odrębnych i aktach wykonawczych.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Ochrona uzasadnionych interesów osób trzecich

Sąd wyjaśnił, że realizacja inwestycji przebiega w dwóch etapach, w dwóch różnych postępowaniach toczących się przed różnymi organami. Na każdym z tych etapów organ prowadzący postępowanie jest zobligowany do zapewnienia ochrony uzasadnionych interesów osób trzecich ocenianych w kategoriach obiektywnych, chodzi tu o ochronę uprawnień wynikających z przepisów prawa. Postanowienia decyzji o warunkach zabudowy powinny określać jedynie warunki ochrony uzasadnionych interesów osób trzecich, a nie władczo przesądzać o spełnieniu tych wymagań. O tym rozstrzyga organ architektoniczno-budowlany w postępowaniu o wydanie pozwolenia na budowę. W treści zaskarżonej decyzji zawarto zastrzeżenie zmierzające do ochrony interesów osób trzecich, sprowadzające się do stwierdzenia, że inwestycja musi być planowana tak aby nie ograniczać innym dostępu do drogi publicznej, światła dziennego, możliwości korzystania z mediów, czy też narażać na uciążliwości w postaci hałasu, wibracji i promieniowania. Sąd wskazał, że wbrew zarzutom P.B. nieruchomość inwestorki leży bezpośrednio przy działce sklasyfikowanej w ewidencji gruntów jako droga. Dla wydania decyzji o warunkach zabudowy bez znaczenia jest okoliczność, czy droga ta spełnia standardy jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie. W decyzji o warunkach zabudowy nie określa się bowiem zasad korzystania z drogi publicznej, do której teren ma dostęp, brak też podstaw do badania przepustowości i wydolności drogi publicznej.

W skardze zawarto zarzuty co do prawidłowości określenia stron postępowania, czyli spadkobierców zmarłego J.K., których ustalono jedynie na podstawie zgodnych oświadczeń stron. Sąd podzielił jednak ocenę prawną organu odwoławczego, że w tego rodzaju postępowaniu zastosowany sposób ustalenia kręgu spadkobierców jest wystarczający.

Kto może podnieść zarzut braku udziału w postępowaniu?

P.B. wniósł skargę kasacyjną, w której podniósł zarzuty odnoszące się wyłącznie co do sposobu ustalenia przez organy spadkobierców zmarłego J.K. Zdaniem skarżącego postępowanie administracyjne powinno zostać zawieszone, a inwestorka powinna zostać zobowiązana do uzyskania sądowego stwierdzenia nabycia spadku. NSA oddalił skargę kasacyjną. W uzasadnieniu wyroku wskazano, że brak udziału w postępowaniu administracyjnym bez swojej winy stanowi naruszenie prawa dające podstawę do wznowienia tego postępowania. Natomiast w postępowaniu sądowym naruszenie to skutkuje uwzględnieniem skargi na decyzję lub postanowienie. Kluczowe znaczenie ma jednak fakt, że jedynie podmiot, który uznaje, że bez swej winy nie brał udziału w postępowaniu, jest uprawniony do podnoszenia tego zarzutu. Inne podmioty nie mogą się skutecznie na tę okoliczność powoływać. Dotyczy to również sądu rozstrzygającego sprawę ze skargi podmiotów biorących udział w postępowaniu, który również z urzędu nie ma podstaw do podnoszenia, że podmiot niewnoszący skargi został pominięty w postępowaniu administracyjnym i z tej przyczyny stosowania art. 145 § 1 pkt 1 lit. b ustawy z 30.8.2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 935; dalej: PostAdmU) lub art. 145 § 1 pkt 1 lit. c PostAdmU (zob. wyrok NSA z 9.4.2019 r., II OSK 1259/17, Legalis). W ocenie NSA nie ma podstaw do odmiennego traktowania tej sytuacji w postępowaniu kasacyjnym. P.B. nie powołuje się na brak swojego udziału w postępowaniu administracyjnym, jego zarzuty dotyczą interesu prawnego innych osób.

Ustalenie spadkobierców

Organ ma obowiązek ustalić wszystkie strony, w tym także następców prawnych osób, które zmarły przed wszczęciem postępowania, a które pozostają wpisane do stosownych dokumentów urzędowych jako właściciele. Organ nie jest jednak powołany do rozstrzygania w sprawach cywilnych, a taką jest stwierdzenie nabycia spadku. O następstwie prawnym wynikającym ze spadkobrania, w odniesieniu do właściciela nieruchomości położonej w obszarze oddziaływania obiektu zmarłego przed wszczęciem postępowania rozstrzyga wydane przez sąd cywilny postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku albo akt poświadczenia dziedziczenia sporządzony przez notariusza (zob. wyrok NSA z 31.8.2016 r., II OSK 2933/14, Legalis).

Zdaniem NSA treść art. 97 § 1 pkt 1 i 4 KPA oraz art. 97 § 2 KPA nie wyklucza możliwości zgłoszenia się lub wskazania następców prawnych zmarłego bez udokumentowania tego postanowieniem o stwierdzeniu nabycia spadku lub poświadczeniem dziedziczenia. Oznacza to, że kwestie związane z następstwem prawnym powinny stanowić podstawę do zawieszenia postępowania tylko w sytuacji, gdy ustalenie kręgu następców prawnych nie jest możliwe bez zawieszenia postępowania. Ma to szczególne znaczenie w sprawach, w których z racji unormowań materialnoprawnych występuje wielość stron.

NSA stwierdził, że bezspornych sytuacjach, gdy następstwo prawne jest niewątpliwe, zawiadomienie znanych organowi spadkobierców o wszczęciu postępowania oznaczać będzie spełnienie obowiązku ustalenia stron wszczętego z wniosku inwestora postępowania (zob. wyrok NSA z 28.5.2020 r., II OSK 2504/19, Legalis). W orzecznictwie NSA podobnie oceniono tę kwestię na tle możliwości podjęcia postępowania sądowoadministarcyjnego, zawieszonego na skutek śmierci strony (zob. wyrok NSA z 4.12.2024 r., II OSK 587/22). Również w orzecznictwie SN na tle art. 180 KPC utrwaliło się stanowisko, według którego, do podjęcia postępowania wystarcza, że następcy prawni są znani sądowi, choćby brak było ich formalnego zgłoszenia się lub wskazania ich przez zainteresowaną stronę (zob. uchwała SN z 24.3.1975 r., III CZP 5/75, Legalis).

W konsekwencji NSA stwierdził, że możliwe jest prowadzenie postępowania administracyjnego po zgłoszeniu się następców prawnych zmarłej strony, którzy uprawdopodobnią, że są spadkobiercami. Tylko w sytuacji, w której zgłoszenie się następcy prawnego lub wskazanie następcy prawnego zmarłej strony nie zostanie wystarczająco uprawdopodobnione, należy posłużyć się dokumentami, z których wynika domniemanie następstwa prawnego po zmarłej stronie. Co istotne w kontrolowanym postępowaniu o ustalenie warunków zabudowy spadkobiercy J.K. nie są adresatami decyzji, ale stronami, których interesu prawnego dotyczy postępowanie.

Wyrok NSA z 1.10.2025 r., II OSK 2335/24, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Trwają prace nad zniesieniem dwukadencyjności w samorządach

Proponowane zmiany ustawowe

Projekt ustawy jest stosunkowo krótki, a jego warstwa merytoryczna sprowadza się w istocie do derogacji przepisów ustawy z 5.1.2011 r. – Kodeks wyborczy (Dz. U. z 2025 r. poz. 365, zwanej dalej: KodeksWyb). Projektodawca zakłada uchylenie § 4 art. 11 KodeksWyb, który w swoim aktualnym brzmieniu ogranicza bierne prawo wyborcze w wyborach w danej gminie na wójta, burmistrza lub prezydenta miasta (w dalszej części tekstu wszelkie omówienia zmian odnoszące się do wójta, odnosić będą się również do burmistrza i prezydenta miasta) osoby, która została już uprzednio dwukrotnie wybrana na to stanowisko w tej gminie.

Kolejną z proponowanych zmian derogacyjnych jest uchylenie w art. 472 § 2 KodeksWyb zdania pierwszego. Proponowana zmiana zakłada, iż osoba kandydująca w wyborach na wójta będzie mogła kandydować jednocześnie do rady powiatu i do sejmiku województwa. W związku z omawianą zmianą projektodawca proponuje także w konsekwencji uchylenie w art. 483 § 1 pkt. 4 lit. b i c KodeksWyb. Powyższa propozycja odbiera uprawnienia gminnej komisji wyborczej do skreślenia z listy kandydatów kandydata na wójta, który kandyduje jednocześnie do sejmiku województwa oraz na wójta w innej gminie.

Motywy projektodawcy

Projekt ustawy powraca częściowo do stanu prawnego sprzed zmian wprowadzonych ustawą z 11.1.2018 r. o zmianie niektórych ustaw w celu zwiększenia udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych (Dz.U. z 2018 r. poz. 130). Projektodawca argumentuje, iż aktualny stan prawny pozbawia wyborców możliwości ponownego wyboru na wójta osoby, którą darzą zaufaniem w związku z obowiązywaniem limitacji kadencji na wspomnianym stanowisku. Podnosi również niekonstytucyjność obowiązującego stanu prawnego m.in.: art. 62 Konstytucji RP w związku z obowiązującą limitacją ze względu na m.in. nieproporcjonalność zastosowanych ograniczeń czy też naruszenia art. 2 Konstytucji w zakresie zasady zakazu retroaktywności.

Z kolei propozycję dotyczącą zniesienia zakazu jednoczesnego kandydowania na wójta i radnego powiatu i województwa projektodawca motywuje m.in. poszerzeniem biernego prawa wyborczego oraz bardziej elastycznego kształtowania reprezentacji samorządowej.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Przedstawione w Sejmie stanowiska środowisk samorządowych

Samorządy gminne oraz ich stowarzyszenia, które złożyły opinie, z aprobatą przyjęły założenia poselskiego projektu ustawy w zakresie odnoszącym się do zniesienia limitu kadencji wójta. Ich stanowiska pozostawały jednak niejednorodne w zakresie odnoszącym się do możliwości jednoczesnego ubiegania się przez kandydata na wójta na stanowisko radnego powiatu lub sejmiku województwa. Przeciwnicy przedmiotowego rozwiązania podnosili argumentację odmienności funkcji wykonawczych i stanowiących samorządu terytorialnego oraz wyrazili obawę ryzyka zmniejszenia przejrzystości i transparentności procesu wyborczego w przypadku wprowadzenia takiego rozwiązania.

Stanowisko Krajowej Izby Radców Prawnych

Krajowa Izba Radców Prawnych poddała poselski projekt ustawy analizie konstytucyjnej, uznając, iż jest to projekt o charakterze deregulacyjnym odnoszącym się do czynnego i biernego prawa wyborczego w wyborach samorządowych. Izba podniosła również, iż propozycja zniesienia istniejącego ograniczenia poszerza konstytucyjne prawa wyborcze obywateli. W jej ocenie propozycja ta nie budzi zastrzeżeń konstytucyjnych i uznać ją należy za celową i niezbędną. Ostatecznie Izba oceniła cały projekt ustawy jako zgody Konstytucją, prawem międzynarodowym, w tym prawem europejskim.

Stanowisko Ministra Sprawiedliwości Prokuratora Generalnego

Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny wyraził stanowisko aprobujące względem poleskiego projektu ustawy, uznając, że zmiany te są zgodne z zasadami konstytucyjnymi i odpowiadają standardom demokratycznego państwa prawnego. W omawianej opinii podniesiono, iż dotychczasowy stan prawny budzi wątpliwości natury konstytucyjnej, a zniesienie limitu kadencji ma przyczynić się do przywrócenia systemowej spójności regulacji wyborczych przez eliminację niesymetrycznych i niejednolitych rozwiązań. Dotychczasowa regulacja limitująca kadencyjność wójta nie znajduje uzasadnienia ani w normach konstytucyjnych, ani w zasadach racjonalnej legislacji.

Stanowisko Sejmowego Biura Ekspertyz

Biuro Ekspertyz i Ocen Skutków Regulacji Kancelarii Sejmu w przedłożonej opinii zauważa, że zasada dwukadencyjności powoduje, iż dana osoba nie może być wybrana po raz trzeci na wójta w tej samej gminie, a ograniczenie to ma charakter trwały. Jednak brak jest przeszkód, by po upływie kadencji kandydat ubiegał się o stanowisko wójta w innej, nawet ościennej gminie. W czynionych rozważaniach Biuro podkreśliło, iż doktryna prawa konstytucyjnego pozostaje niejednolita w zakresie oceny konstytucyjności istniejącej dotychczas limitacji kadencyjności wójta. Biuro Sejmowe przeprowadziło szczegółową analizę aktualnego stanu poglądów doktryny prawniczej, nie zajmując jednak jednoznacznego stanowiska względem projektu ustawy. Poddało ono jednak pod refleksję, iż ewentualnej decyzji uchylenia przepisu art. 11 § 4 KodeksWyb powinno towarzyszyć założenie pewności i stabilności prawa. Co również istotne, limit dwóch kadencji liczony jest od wyborów samorządowych przeprowadzonych w 2018 r. Od momentu wprowadzenia regulacji upłynęła jedynie pełna jedna kadencja zakończona w 2024 r. i trwa aktualnie druga kadencja osób wliczonych do tego limitu. Zmiany dokonane w Kodeksie wyborczym z 2018 r. nie miały zatem jeszcze szansy zafunkcjonować. Przy czym w drugiej kadencji ponownie wybrano w 2024 r. 34,52% włodarzy, którzy sprawowali przedmiotowe funkcje w pierwszej kadencji po zmianach Kodeksu wyborczego z 2018 r. Dodatkowo badania przeprowadzone przez Biuro w ramach konsultacji społecznych wykazały silny podział opinii oraz doniosłość społeczną podnoszonego w projekcie zagadnienia.

Co dalej?

Projekt ustawy znajduje się przed III czytaniem w Sejmie. Jeśli w dalszym procesie legislacyjnym nie zostanie odrzucony oraz zostanie podpisany przez Prezydenta RP w swoim aktualnym brzmieniu, to wejdzie w życie po upływie 6 miesięcy od dnia jego ogłoszenia w Dzienniku Urzędowym.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Koniec z karaniem za wyjście po zakupy podczas L4

Kluczowe zmiany

Podpisana nowelizacja ustawy wprowadza szereg definicji i mechanizmów prawnych, które zmieniają dotychczasowe zasady kontroli i orzekania. Do najważniejszych zmian należą:

Geneza zmian – System na granicy wydolności

Uzasadnienie reformy opiera się na diagnozie niewydolności dotychczasowego systemu orzecznictwa. Braki kadrowe wśród lekarzy orzeczników ZUS powodowały wydłużanie się kolejek do orzeczeń, co z kolei opóźniało wypłatę świadczeń dla obywateli. Jak wskazano w informacji prasowej do ustawy, celem zmian jest „zapewnienie lepszych warunków pracy dla lekarzy orzeczników”, co ma zachęcić medyków do podejmowania współpracy z ZUS. Równie istotnym impulsem była potrzeba doprecyzowania przepisów dotyczących utraty prawa do zasiłku chorobowego. Dotychczasowa praktyka orzecznicza i sądowa bywała niejednolita, a media wielokrotnie opisywały przypadki osób pozbawianych zasiłku za prozaiczne czynności, jak wyjście na spacer zalecany przez lekarza czy zrobienie niezbędnych zakupów. Nowelizacja ustawy z 25.6.1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 501; dalej: ZasiłkiU) ma na celu wyeliminowanie takich sytuacji i wdrożenie rozwiązań bardziej życiowych.

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Koniec pułapki „zakupów na L4”

Jedną z najbardziej oczekiwanych przez społeczeństwo zmian jest nowelizacja art. 17 ZasiłkiU. Dotychczasowy przepis ogólnie mówił o utracie prawa do zasiłku w przypadku wykonywania pracy zarobkowej lub wykorzystywania zwolnienia niezgodnie z jego celem. Brak definicji tych pojęć rodził pole do nadużyć interpretacyjnych.

Nowe przepisy wprowadzają jasne definicje legalne:

Dzięki temu zapisowi chory pracownik zyskuje pewność prawną, że samodzielne wyjście po żywność, leki czy wizyta u bliskiej osoby wymagającej pomocy nie staną się podstawą do odebrania mu środków do życia, o ile nie stoją w sprzeczności z zaleceniami lekarskimi.

Pielęgniarka i fizjoterapeuta orzecznikami ZUS

Nowelizacja wprowadza rewolucyjną zmianę w strukturze kadrowej orzecznictwa ZUS. Do tej pory monopol na wydawanie orzeczeń mieli lekarze. Nowy art. 85a ust. 1 i 2 ustawy z 13.10.1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 350; dalej: SysUbSpołU) rozszerza to grono:

Aby zostać orzecznikiem, przedstawiciele tych zawodów będą musieli spełnić rygorystyczne wymogi kwalifikacyjne określone w nowym art. 85a ust. 6: posiadać tytuł specjalisty w dziedzinie pielęgniarstwa albo fizjoterapii oraz co najmniej pięcioletni staż pracy w zawodzie.

Elastyczne zwolnienie lekarskie

Nowością, która dostosowuje prawo do realiów nowoczesnego rynku pracy, jest możliwość wystawiania zwolnienia lekarskiego tylko dla określonego tytułu zatrudnienia. Reguluje to dodany art. 17 ust. 1d ZasiłkiU. W praktyce oznacza to, że osoba pracująca w dwóch miejscach, np. jako pracownik fizyczny na budowie i jako analityk danych zdalnie, w przypadku złamania nogi będzie mogła wziąć zwolnienie lekarskie z pracy fizycznej, a jednocześnie kontynuować pracę biurową. Odbywa się to „na żądanie ubezpieczonego”. Jest to zmiana odchodząca od automatyzmu, gdzie choroba wykluczała z wszelkiej aktywności zawodowej, nawet jeśli medycznie nie było ku temu przeciwwskazań przy specyficznym charakterze pracy. Ubezpieczony ma jednak obowiązek poinformować płatnika składek o okresie zwolnienia z innego tytułu.

Nowy standard kontroli – prywatność pod ochroną

Ustawa precyzuje również zasady przeprowadzania kontroli prawidłowości wykorzystywania zwolnień lekarskich, zarówno przez ZUS, jak i przez pracodawców. Nowy art. 68a ust. 3 i 4 ZasiłkiU wprowadza cywilizowane standardy tych działań. Kontrola ma być dokonywana „w miarę potrzeb, bez ustalania z góry stałych jej terminów”, co ma zapobiec fikcyjności sprawdzania. Co jednak najważniejsze dla obywatela, kontrola musi być przeprowadzana z wykorzystaniem środków adekwatnych i proporcjonalnych, z poszanowaniem prywatności osoby kontrolowanej oraz innych domowników. Przepisy wprost zakazują działań, które mogłyby pogorszyć stan zdrowia kontrolowanego lub zakłócić proces leczenia. Czynności kontrolne mogą być prowadzone w miejscu zamieszkania, pobytu, pracy lub prowadzenia działalności gospodarczej. Kontrolujący ma prawo wstępu do tych miejsc, legitymowania osoby oraz żądania wyjaśnień. Z każdej kontroli sporządza się protokół, do którego osoba kontrolowana ma prawo wnieść zastrzeżenia w terminie 7 dni.

Usprawnienia systemowe i cyfryzacja

Wprowadzono zasadę jednoosobowego orzekania w obu instancjach, co ma przyspieszyć wydawanie decyzji. Wyjątkiem są sprawy „szczególnie skomplikowane”, które główny lekarz orzecznik może skierować do rozpatrzenia przez skład trzyosobowy. Duży nacisk położono na elektronizację. Zawiadomienia o terminie badania będą mogły być przekazywane telefonicznie lub elektronicznie. Samo orzeczenie będzie wydawane w postaci elektronicznej. Zmieniają się też zasady zatrudniania lekarzy w ZUS. Nowy art. 85b SysUbSpołU umożliwia zatrudnianie orzeczników nie tylko na umowę o pracę, ale także na podstawie umowy cywilnoprawnej, co ma uelastycznić rynek pracy i przyciągnąć specjalistów. Wynagrodzenia etatowych orzeczników będą powiązane z przeciętnym miesięcznym wynagrodzeniem w gospodarce narodowej, co ma zapewnić ich konkurencyjność.

Kalendarz zmian – vacatio legis

Ustawa przewiduje zróżnicowane terminy wejścia w życie poszczególnych przepisów, co wynika z konieczności dostosowania systemów informatycznych ZUS oraz przygotowania nowych kadr medycznych. Zgodnie z art. 43 nowelizacji:

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Wizualizacja faktury z KSeF pozwoli załatwić sprawy urzędowe

Po tym, jak 16.12.2025 r. na łamach „Rzeczpospolitej” opisaliśmy możliwe problemy ze stosowaniem e-faktur do celów niezwiązanych z podatkami, Ministerstwo Finansów nadesłało swoje wyjaśnienia. Odniosło się w nich do problemu procedur stosowanych w różnych instytucjach, np. przy rejestracji pojazdów, wypłacie różnych dotacji, korzystaniu z funduszy unijnych czy na potrzeby postępowań sądowych. W wielu przypadkach przedsiębiorcy ubiegający się o załatwienie spraw muszą przedkładać faktury VAT dokumentujące poniesione wydatki. Tymczasem po 1.2.2026 r. wszystkie takie faktury będą miały postać pliku cyfrowego w Krajowym Systemie e-Faktur, a nie fizycznego dokumentu.

MF wyjaśnia, że do używania e-faktury do tych celów będzie można posługiwać się jej wizualizacją, czyli wydrukiem papierowym lub elektroniczną formą przedstawienia danych zawartych na fakturze. „W celu użycia tej faktury poza KSeF podatnik VAT pobiera fakturę z KSeF i opatruje (automatycznie) kodem QR umożliwiającym dostęp do niej w tym systemie” – wyjaśnia resort. Jako podstawę prawną wskazuje art. 106gb ust. 5 pkt 2 VATU, który przewiduje użycie takich faktur poza KSeF.

Tak jak faktura

Z wyjaśnień resortu wynika też, że z podobnej wizualizacji faktury będą mogli korzystać nabywcy towarów i usług będący konsumentami i nieposiadający numeru NIP. Przypomniano też, że po 1 lutego faktury dla konsumentów wciąż będzie można wystawiać poza KSeF, w dotychczasowy sposób.

Co to w praktyce będzie oznaczało? Jak przewiduje Justyna Zając-Wysocka, doradca podatkowy, wizualizacja faktury VAT z kodem QR powinna być akceptowana do celów różnych urzędowych procedur niezwiązanych z podatkami.

– To rozsądne podejście, pozbawione formalizmu, jaki zdarzał się administracji skarbowej przy rozliczaniu różnych ulg, np. mieszkaniowej czy wyborze estońskiego CIT w trakcie roku podatkowego – komentuje ekspertka, nawiązując do surowych rygorów dokumentacyjnych fiskusa w tych sprawach. – Oby takie podejście, zbieżne z rządową tendencją do deregulacji, było przyjęte także w urzędach, gdzie faktury z KSeF będą używane do różnych procedur – dodaje.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Weryfikacja z problemami

Jak zatem będzie wyglądała, np. rejestracja firmowych samochodów w urzędach gmin po 1 lutego? Zapytaliśmy o to Ministerstwo Infrastruktury (MI), odpowiedzialne za przepisy o rejestracjach. Z wyjaśnień, jakie otrzymaliśmy, wynika, że dzisiejsze rozporządzenie, przewidujące po prostu dostarczenie „faktury zakupu” nie stoi na przeszkodzie używaniu wizualizacji e-faktur. „Organy rejestrujące mogą skorzystać z rozwiązania przewidzianego przez MF, polegającego na przyjmowaniu tzw. wizualizacji faktury ustrukturyzowanej KSeF i w razie konieczności dokonywać ich weryfikacji” – napisał resort Infrastruktury.

Czy jednak wydziały komunikacji w urzędach gmin będą mogły odczytać e-fakturę w KSeF z użyciem kodu QR? Tu Ministerstwo Infrastruktury przytoczyło w odpowiedzi fragment swojej korespondencji z MF. „Nie jest przewidziany szczególny dostęp do danych w KSeF, dedykowany dla wydziałów komunikacji. Nie jest planowane udostępnienie takiej funkcjonalności wydziałom komunikacji ani na poziomie dostępu do danych na podstawie posiadanych uprawnień, ani technologicznym. Dodatkowo nie jest dedykowane nadawanie uprawnień (pisownia oryginalna – red.) na wydziały komunikacji, czy też pracowników tych wydziałów komunikacji przez podatników, aby np. wydziały komunikacji miały dostęp do faktur” – brzmi ten cytat. MI zastrzegło, że jeszcze konsultuje się z MF, a planuje też „przekazać organom rejestrującym pomocniczą opinię w tej sprawie”.

Wygląda zatem na to, że procedura rejestracji aut (i prawdopodobnie innych przypadków użycia faktur z KSeF) jeszcze do końca nie została ustalona dla różnych urzędów. – Należałoby jednak tym urzędom zapewnić możliwość sprawnej i bezpiecznej weryfikacji prawdziwości tych faktur w KSeF – sugeruje Justyna Wysocka-Zając.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Dodatkowa opłata w celu ochrony różnorodności kulturowej

Stan faktyczny

Luksemburska spółka Amazon EU wniosła do francuskiego sądu skargę o stwierdzenie nieważności francuskiego rozporządzenia z 2023 r. ustalającego minimalne opłaty w wysokości 3 euro za dostawę obejmujących książki zamówień poniżej 35 euro, jakie mają być narzucone przez sprzedawców detalicznych za usługę dostawy książek, które nie są odbierane w placówce handlowej sprzedaży detalicznej książek. Amazon podnosił, że znaczna część książek, które sprzedaje we Francji, jest dostarczana z magazynów znajdujących się w innym państwie członkowskim, a nałożenie na sprzedawców detalicznych, w drodze rozporządzenia z 2023 r., tych opłat minimalnych narusza dyrektywę 2006/123/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 12.12.2006 r. dotyczącą usług na rynku wewnętrznym (Dz.Urz. UE L z 2006 r. Nr 376, s. 36), a także swobodę przepływ towarów. Natomiast francuski minister uzasadniał, że te przepisy krajowe zostały przyjęte w celu zachowania różnorodności kulturowej i nie są objęte zakresem stosowania tej dyrektywy.

Sąd odsyłający powziął wątpliwości co do możliwości stosowania dyrektywy 2006/123 oraz oceny zgodności rozporządzenia z 2023 r. ze swobodami zagwarantowanymi w art. 34 i 56 TFUE.

Stanowisko TS

Stosowanie dyrektywy 2006/123

Artykuł 1 ust. 4 dyrektywy 2006/123 przewiduje, że ta dyrektywa „nie ma wpływu” na środki podjęte na poziomie krajowym, zgodnie z prawem Unii, mające na celu ochronę lub promowanie różnorodności kulturowej lub językowej, bądź też pluralizmu mediów. W celu ustalenia, czy ten przepis określa zakres stosowania dyrektywy 2006/123, TS wskazał, że należy określić zakres wyrażenia „nie ma wpływu” w rozumieniu tego przepisu, zgodnie z jego zwyczajowym znaczeniem w języku potocznym, przy jednoczesnym uwzględnieniu kontekstu, w jakim wyrażenie to zostało użyte i celów tej dyrektywy.

W ocenie Trybunału aby zagwarantować cel polegający na ochronie lub promowaniu różnorodności kulturowej lub językowej, prawodawca Unii uznał za stosowne, by nie włączać do zakresu dyrektywy 2006/123 środków służących osiągnięciu tego celu. Przy czym TS uściślił, że zgodnie z treścią art. 1 ust. 4 dyrektywy 2006/123 ten wybór nie zwalnia z obowiązku sprawdzenia, czy środki te są zgodne z prawem Unii, w szczególności z art. 34 i 56 TFUE.

Trybunał orzekł, że art. 1 ust. 4 dyrektywy 2006/123 należy interpretować w ten sposób, iż wyłącza on z zakresu stosowania tej dyrektywy przyjęty przez państwo członkowskie środek ustalający, w celu ochrony lub promowania różnorodności kulturowej, opłaty minimalne za dostawę na terytorium tego państwa członkowskiego książek, które nie są odbierane przez nabywcę w placówce handlowej sprzedaży detalicznej książek.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Swoboda przepływu towarów

Trybunał wskazał, że sporny środek krajowy, ustalający opłaty minimalne dla dostawy książek nie reguluje ani umów zawartych między tymi sprzedawcami detalicznymi a podmiotami świadczącymi usługi dostaw, ani cen lub warunków, które muszą być przestrzegane przez te podmioty. Natomiast ten środek wpływa ostatecznie na całkowitą cenę zapłaconą przez nabywcę za książkę. W konsekwencji, ponieważ sporny francuski przepis dotyczy w szczególności sprzedawców detalicznych książek w zakresie, w jakim wpływa na całkowitą cenę sprzedaży książki, to znaczy towaru, TS uznał, że należy go zbadać wyłącznie w świetle swobody przepływu towarów.

W zakresie, w jakim sąd odsyłający zmierza do ustalenia, czy rozpatrywany francuski środek krajowy dotyczy „sposobu sprzedaży” w rozumieniu wyroku z 24.11.1993 r., Keck i Mithouard, C-267/91 i C-268/91, Legalis), TS przypomniał, że swobodny przepływ towarów jest podstawową zasadą TFUE, która znajduje swój wyraz w ustanowionym w art. 34 TFUE zakazie ograniczeń ilościowych w przywozie między państwami członkowskimi oraz wszelkich środków o skutku równoważnym (wyrok TS z 18.6.2019 r., Austria/Niemcy, C-591/17, Legalis). Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem TS zakaz środków o skutku równoważnym do ograniczeń ilościowych w przywozie ustanowiony w art. 34 TFUE dotyczy wszelkich przepisów państw członkowskich mogących bezpośrednio lub pośrednio, rzeczywiście lub potencjalnie utrudniać handel wewnątrz Unii (wyrok TS z 11.7.1974 r., Dassonville, 8/74, pkt 5).

Z pkt 16 i 17 wyroku C-267/91 i C-268/91, wynika, że zastosowanie do produktów pochodzących z innych państw członkowskich krajowych przepisów, które ograniczają niektóre „sposoby sprzedaży” bądź ich zakazują, o ile tylko obowiązują one wszystkie zainteresowane podmioty gospodarcze prowadzące działalność na terytorium krajowym i dotyczą w ten sam sposób, z prawnego i faktycznego punktu widzenia, obrotu produktami krajowymi i produktami pochodzącymi z innych państw członkowskich – nie utrudnia, bezpośrednio ani pośrednio, rzeczywiście ani potencjalnie wymiany handlowej między państwami członkowskimi. Jeżeli powyższe warunki są spełnione, to zastosowanie uregulowań tego typu do sprzedaży produktów pochodzących z innego państwa członkowskiego, zgodnych z przepisami tego państwa, nie może uniemożliwić ich dostępu do rynku lub ograniczyć tego dostępu w stopniu większym, niż ma to miejsce w odniesieniu do produktów krajowych.

Z orzecznictwa TS wynika, po pierwsze, że pojęcie „sposobów sprzedaży” obejmuje wyłącznie przepisy krajowe, które regulują sposób, w jaki towary mogą być wprowadzane do obrotu, natomiast zasady dotyczące sposobu, w jaki towary mogą być dostarczone, nie są objęte tym pojęciem (wyrok C-591/17, pkt 128, 129). Trybunał wskazał, że ustalenie w drodze środka krajowego opłat minimalnych na dostawę książek, które nie są odbierane w placówce handlowej sprzedaży detalicznej książek, mimo że ma zastosowanie do wszystkich sprzedawców detalicznych książek, obciąża w szczególności sprzedaż na odległość. Wiąże się ono bowiem ze wzrostem całkowitej ceny książki płaconej przez nabywcę za wejście w jej posiadanie poza tymi placówkami. W związku z tym takie nałożenie opłaty w przepisach państwa członkowskiego może w większym stopniu dotykać podmioty gospodarcze z innych państw członkowskich, które są w mniejszym stopniu zdolne do przekazania książek zamówionych na odległość do tych placówek handlowych, niż podmioty gospodarcze z tego pierwszego państwa. Takie ustalenie opłat może zatem w większym stopniu utrudniać dostęp do rynku książek pochodzących z innych państw członkowskich i stanowi środek o skutku równoważnym z ograniczeniami ilościowymi w rozumieniu art. 34 TFUE (wyrok TS z 19.10.2016 r., Deutsche Parkinson Vereinigung, C-148/15, Legalis, pkt 23). Zatem TS uznał, że pojęcie „sposobu sprzedaży” w rozumieniu wyroku C-267/91 i C-268/91, nie dotyczy środka krajowego takiego jak ten rozpatrywany w postępowaniu głównym.

Trybunał orzekł, że art. 34 i 56 TFUE należy interpretować w ten sposób, iż przyjęty przez państwo członkowskie środek ustalający opłaty minimalne za dostawę na terytorium tego państwa członkowskiego książek, które nie są odbierane przez nabywcę w placówce handlowej sprzedaży detalicznej książek, należy zbadać wyłącznie w świetle swobody przepływu towarów zagwarantowanej w art. 34 TFUE i nie można go uznać za środek dotyczący „sposobu sprzedaży” w rozumieniu wyroku C-267/91 i C-268/91.

Komentarz

Wzrost sprzedaży książek w Internecie wpłynął znacząco na czynnik konkurencji w postaci kosztów dostawy, zwłaszcza, że duże platformy internetowe zaoferowały bezpłatną dostawę książek. W niniejszym wyroku TS odniósł się do bardzo dyskutowanej w Unii, zwłaszcza we Francji, kwestii zgodności z prawem UE, opartego na aksjomacie swobód przepływu towarów i usług, z krajową polityką kulturalną, która poprzez np. ustalanie dodatkowych opłat za dostawę książek nie do księgarni zmierza m.in. do ich ochrony.

W niniejszym wyroku TS uznał takie opłaty za środek mający na celu zachowanie różnorodności kulturowej i tym samym za nie objęte przepisami dyrektywy 2006/123 (w odmiennym przypadku nakładałoby na państwa członkowskie szereg zobowiązań w zakresie wyeliminowania ograniczeń w swobodzie przedsiębiorczości i świadczenia usług). Zatem skoro w tej sprawie nie ma zastosowania dyrektywa 2006/123, to możliwe jest jej badanie w świetle prawa pierwotnego, a precyzyjnie art. 34 i 56 TFUE dotyczących swobody przepływu towarów. Trybunał nawiązał do wcześniejszych orzeczeń, w których konsekwentnie dokonuje wykładni pojęcia „warunków sprzedaży” w sposób zawężający. Przykładowo, co ma znacznie w okolicznościach tej sprawy, z wyroku w sprawie C-591/17, pkt 129 jasno wynika, że „zasady dotyczące sposobu, w jaki towary mogą być przewożone, nie są objęte tym pojęciem”. Tym samym TS przyjął, że przepisy, takie jak francuskie przepisy wprowadzające sporną opłatę nie stanowią „warunków sprzedaży” w rozumieniu wyroku C-267/91 i C-268/91.

Wyrok TS z 18.12.2025 r., Amazon EU (Minimalne opłaty za dostawę książek), C-366/24, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Fotowoltaika nie uchyla ochrony gruntów rolnych

Stan faktyczny i prawny

Rozstrzygnięciem zakończyła się sprawa, która dotyczyła nieruchomości rolnej. Chodziło o działkę o powierzchni ok. 9,7 ha, obejmującej grunty orne klas od RIVa do RVI, której właściciele wystąpili o zgodę na oddanie jej w posiadanie innemu podmiotowi przed upływem pięciu lat od nabycia. Zgodnie z art. 2b ust. 1-2 ustawy z 11.4.2003 r. o kształtowaniu ustroju rolnego (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1653; dalej: UstRolU), nabywca nieruchomości rolnej jest zobowiązany do osobistego prowadzenia gospodarstwa rolnego przez co najmniej pięć lat i w tym czasie nie może zbyć nieruchomości ani oddać jej w posiadanie. Odstępstwo od tej zasady jest dopuszczalne wyłącznie w drodze decyzji administracyjnej, w przypadkach uzasadnionych ważnym interesem nabywcy lub interesem publicznym (art. 2b ust. 3 UstRolU).

Wnioskodawcy argumentowali, że część gruntów ma niską przydatność rolniczą, a racjonalne gospodarowanie uzasadnia ich alternatywne wykorzystanie, w szczególności poprzez dzierżawę pod planowaną farmę fotowoltaiczną. Wskazywali również na uwarunkowania ekonomiczne i osobiste. Ich zdaniem planowana inwestycja służyłaby interesowi publicznemu, w tym transformacji energetycznej i ochronie środowiska.

Dyrektor Generalny Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa był innego zdania. Według niego przedstawione okoliczności nie mają charakteru nadzwyczajnego i nie powstały po nabyciu nieruchomości lub były znane w chwili jej zakupu, a tym samym nie wypełniają przesłanki ważnego interesu nabywcy. Organ wskazał również, że choć inwestycje w odnawialne źródła energii mogą realizować określone cele publiczne, to w realiach sprawy pierwszeństwo należy przyznać interesowi publicznemu chronionemu ustawą, polegającemu na zachowaniu rolniczego przeznaczenia gruntów i bezpieczeństwa żywnościowego.

Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi utrzymał w mocy decyzję Organu I instancji, podkreślając uznaniowy charakter rozstrzygnięcia wydawanego na podstawie art. 2b ust. 3 UstRolU oraz ciężar dowodu, spoczywający na wnioskodawcach. W ocenie Ministra nie wykazali oni ani istotnej zmiany swojej sytuacji po nabyciu nieruchomości, ani takiego interesu publicznego, który uzasadniałby odstępstwo od ustawowych ograniczeń.

Sprawa trafiła na wokandę Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, ale Organ ten przychylił się do stanowiska wyrażonego przez niższe instancje. Właściciele nie złożyli jednak broni i złożyli wniosek o kasację.

Administracja sądowa - sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Rozstrzygnięcie NSA

Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 27.8.2025 r., I OSK 2347/23, Legalis, podzielił stanowisko WSA w Warszawie i oddalił skargę. Organ wskazał, że art. 2b ust. 3 UstRolU ma charakter wyjątkowy i powinien być interpretowany ściśle, w powiązaniu z celem ustawy, jakim jest ochrona struktury agrarnej, rolniczego wykorzystania gruntów oraz bezpieczeństwa żywnościowego. NSA potwierdził, że „ważny interes nabywcy” może obejmować zarówno okoliczności obiektywne, jak i subiektywne, jednak muszą to być zdarzenia, które powstały po nabyciu nieruchomości, i w sposób realny uniemożliwiają wykonywanie ustawowego obowiązku prowadzenia gospodarstwa rolnego. Nie obejmuje on zwykłych trudności ekonomicznych ani zmiany planów gospodarczych, zwłaszcza gdy były one znane w chwili zakupu gruntu.

Odnosząc się zaś do interesu publicznego, NSA podkreślił jego obiektywny charakter oraz konieczność ważenia konkurujących wartości. Choć inwestycje w odnawialne źródła energii mogą realizować cele publiczne, nie mogą one automatycznie przeważać nad interesem publicznym, który legł u podstaw wprowadzenia ograniczeń w obrocie gruntami rolnymi. Przyjęcie odmiennego stanowiska prowadziłoby do obchodzenia przepisów ustawy poprzez nabywanie gruntów rolnych z zamiarem ich szybkiego przeznaczenia na cele inwestycyjne. NSA wskazał ponadto, że decyzje wydawane na podstawie art. 2b ust. 3 UstRolU mają charakter uznaniowy, a kontrola sądu administracyjnego ogranicza się do badania ich legalności, w tym granic uznania administracyjnego i prawidłowości uzasadnienia. W ocenie NSA Organy administracji prawidłowo zebrały i oceniły materiał dowodowy, a uzasadnienia decyzji spełniały wymogi wynikające z art. 107 § 3 KPA, wobec czego skarga kasacyjna nie mogła zostać uwzględniona.

Wyrok NSA z 27.8.2025 r., I OSK 2347/23, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Dochodzenie wierzytelności po wielokrotnym przerwaniu biegu przedawnienia – nadużycie prawa podmiotowego?

Stan sprawy

W okresie od 2002 r. do 2011 „A.” S.A. wystawiła „C.” S.A. szereg not odsetkowych związanych z ich współpracą gospodarczą, polegającą na wykonywaniu przez powódkę usług, które były opłacane, lecz z opóźnieniem. W latach 2002-2017 pracownicy zajmujący się obsługą księgową „A.” S.A. regularnie potwierdzali saldo zadłużenia z tytułu odsetek. „A.” S.A. ujmowała te kwoty w swojej dokumentacji księgowej jako wierzytelności nieuregulowane. W toku rozmów przedstawiciele współpracujących spółek ustalili, że dłużniczka dokona zapłaty odsetek w razie wpływu środków finansowych, co jednak nie nastąpiło. Gdy 1.4.2017 r. „B.” S.A. stała się następczynią prawną dłużniczki, „A.” S.A. zwróciła się o zapłatę długu, lecz spotkała się z odmową. Ani negocjacje, ani zawezwanie do próby ugodowej nie doprowadziły do rozwiązania sporu i zapłaty należności.

Po kategorycznej odmowie spłaty należności „A.” S.A. wystąpiła przeciwko „B.” S.A. z powództwem o zapłatę ponad 1,7 mln zł wraz z odsetkami. SO w K. uwzględnił powództwo w całości, natomiast SA w K., na skutek apelacji pozwanej, zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że powództwo oddalił. SA w K. stwierdził, że powódka udowodniła istnienie dochodzonego w sprawie roszczenia co do zasady oraz co do wysokości zarówno potwierdzeniami sald, jak i dokumentami źródłowymi. Dochodzone roszczenia nie uległy przedawnieniu, gdyż wielokrotne potwierdzanie sald, będące uznaniem niewłaściwym, prowadziło do przerwania biegu przedawnienia. Kolejna przerwa biegu przedawnienia została spowodowana zawezwaniem do próby ugodowej.

SA w K. uznał jednak, że wystąpienie przez powódkę z żądaniem zapłaty stanowiło przejaw nadużycia prawa podmiotowego, o którym mowa w art. 5 KC. Za sprzeczną z zasadami współżycia społecznego uznano łączną ilość czynności zmierzających do przerwania biegu przedawnienia dokonanych przez powódkę. W ocenie SA w K. zaakceptowanie aktów uznania niewłaściwego, dokonywanego przez wielokrotne potwierdzanie salda zadłużenia, skutkowałoby w praktyce wyeliminowaniem instytucji przedawnienia w obrocie gospodarczym. Stwierdzono wręcz, że z uwagi na praktyki księgowe powódki oraz wcześniejszy brak egzekwowania należności na drodze sądowej trudno uznać zamiar dochodzenia należności odsetkowych za rzeczywisty. W takich okolicznościach Sąd uznał dochodzenie roszczenia od następczyni prawnej pierwotnej dłużniczki, która nie miała przecież wpływu na czynności „C.” S.A., za sprzeczne z zasadami uczciwego, lojalnego i pewnego obrotu.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Zarzuty skargi kasacyjnej

„A.” S.A. w skardze kasacyjnej zakwestionowała ocenę dowodów oraz ustalenia faktyczne SA w K. co do zamiaru dochodzenia należności odsetkowych. Skarżąca dowodziła, że bezpodstawnie zarzucono jej nadużycie prawa podmiotowego. W jej ocenie niezasadne jest podważanie dopuszczalności wielokrotnego przerywania biegu przedawnienia przez potwierdzenie salda. „A.” S.A. wskazała również, że instancyjna kontrola zastosowania art. 5 KC dopuszczalna jest tylko w wyjątkowych przypadkach i w tym postępowaniu nie powinna zostać zastosowana.

Stanowisko Sądu Najwyższego

Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i oddalił apelację „B.” S.A. od wyroku SO w K., co w efekcie doprowadziło do uprawomocnienia się orzeczenia sądu I instancji uwzględniającego żądanie pozwu. W uzasadnieniu wyroku wyjaśniono, że zarzut naruszenia art. 233 § 1 KPC jest niedopuszczalny w postępowaniu kasacyjnym i dlatego nie podlegał badaniu. Na etapie postępowania kasacyjnego nie jest możliwe powoływanie nowych faktów i dowodów, a SN jest związany ustaleniami faktycznymi stanowiącymi podstawę zaskarżonego orzeczenia. Wbrew twierdzeniom skarżącej, SN uznał, że SA w K. był uprawniony do dokonania własnej oceny w kwestii nadużycie prawa podmiotowego w postaci roszczenia o zapłatę. W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że kontrola prawidłowości zastosowania tych przepisów prawa, które pozostawiają sądom I instancji tzw. swobodę uznania, w tym art. 5 KC, jest dopuszczalna i stanowi zwykły element rozpoznawania sprawy w modelu apelacji pełnej.

Nadużycie prawa podmiotowego

SN stwierdził, że w okolicznościach tej sprawy nie można roszczenia wierzyciela oceniać jako nadużycia prawa podmiotowego. „A.” S.A., dążąc do uzyskania zaspokojenia wierzytelności, nie tylko regularnie przypominała poprzedniczce prawnej pozwanej o istniejącym zadłużeniu, ale również wprost podejmowała rozmowy w przedmiocie spłat. „C.” S.A. twierdził, że jeśli tylko będzie dysponować wolnymi środkami to spłaci długi odsetkowe, więc wierzyciel miał podstawy do zakładania, iż dłużniczka dobrowolnie wywiąże się ze zobowiązań. W takiej sytuacji trudno czynić „A.” S.A. zarzuty, że z powództwem o zapłatę wystąpiła dopiero po stanowczej odmowie uregulowania długu przez pozwaną, choć nastąpiło to po znacznym upływie czasu od chwili powstania zadłużenia. Powódka nie zachowała się w stosunku do pozwanej w sposób nielojalny czy nieuczciwy, a skuteczne dochodzenie spornej należności nie stanowiło zagrożenia dla pewności obrotu. W ocenie SN niedopuszczalne jest przyjęcie, że instytucja nadużycia prawa podmiotowego może być stosowana na korzyść podmiotu, który wielokrotnie potwierdza istnienie obciążających go, niezaspokojonych roszczeń, utrzymując w ten sposób „A.” S.A. w przekonaniu o uznawaniu prawa wierzyciela do uzyskania świadczenia. Zachowaniem nielojalnym jest w takiej sytuacji odmowa zapłaty, a nie próba uzyskania zaspokojenia przez wierzyciela.

Uznanie niewłaściwe a relacje między kontrahentami

Z uzasadnienia wyroku SA w K. wynika, że potwierdzanie salda, czyli czynność związaną z przepisami o rachunkowości, zakwalifikowano nie tylko jako sprzeczną z zasadami współżycia społecznego. Dochodzenie przez powódkę roszczenia, które było wielokrotnie uznawane przez dłużnika w ramach wypełniania obowiązków wynikających z przepisów o rachunkowości, SA w K. ocenił jako sprzeczne ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa. Jednak SN uznał za nietrafne twierdzenie, że akceptacja tego rodzaju działań spowoduje wyeliminowanie instytucji przedawnienia w obrocie gospodarczym, podkreślając, iż potwierdzanie salda dotyczy tylko należności niespornych. Za usprawiedliwione można uznać poprzestanie przez wierzyciela na tym, że dłużnik potwierdził istnienie i wysokość swojego długu, zamiast dążenia do przymusowego wykonania zobowiązania tak szybko, jak to możliwe. Brak niezwłocznego skierowania sprawy na drogę postępowania sądowego może być uzasadniony charakterem relacji ‎z dłużnikiem i wynikać zarówno z czynników natury osobistej, jak i gospodarczej. Sąd powinien uwzględnić te racje, a nie dążyć do pozbawienia wierzyciela pełnej ochrony prawnej.

SN podkreślił, że instytucja unormowana w art. 123 § 1 pkt 2 KC pozwala wierzycielowi na wydłużenie dłużnikowi czasu na spłatę wierzytelności, bez ryzyka utraty możliwości skutecznego dochodzenia należności na drodze sądowej. Dochodzenie i egzekwowanie wierzytelności może negatywnie wpłynąć funkcjonowanie przedsiębiorstwa kontrahenta, z reguły też prowadzi do zakończenia relacji biznesowej, w szczególności w relacjach między podmiotami o różnej skali działalności i nierównym potencjale ekonomicznym. W praktyce wierzyciel może mieć interes w tym, aby jego kontrahent zachował zdolność do prowadzenia działalności oraz miał w dalszym ciągu motywację do kontynuowania z nim współpracy. W ocenie SN uznanie, także niewłaściwe, pozwala na pogodzenie różnych celów gospodarczych ‎i utrzymanie współpracy również wówczas, gdy należności nie są regulowane terminowo, lecz wierzyciel, uwzględniając sytuację dłużnika i licząc na perspektywę dalszej współpracy, czasowo powstrzymuje się przed dochodzeniem zapłaty na drodze sądowej.

Wyrok SN z 26.6.2025 r., II CSKP 699/23, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Polacy popierają większe uprawnienia inspektorów pracy

Reforma PIP, która daje jej inspektorom możliwość przekształcania zleceń w stosunek pracy, miała być odpowiedzią na problemy rynku i wzmocnieniem ochrony pracowników. Zamiast tego stała się źródłem konfliktu w koalicji i sprzecznych komunikatów. Brak spójnej wizji zmian sprawił, że narosło wokół niej wiele pytań. W efekcie instytucja, która miała zyskać nowe narzędzia i większy autorytet, znalazła się w centrum kontrowersji, budzących niepokój zarówno wśród pracowników, jak i pracodawców.

Oliwy do ognia dolał premier Donald Tusk swoją wypowiedzią na szczycie „koalicji chętnych” w Paryżu. W jego ocenie, przesadna władza urzędników, którzy decydowaliby o kwestiach zatrudnienia, byłaby destrukcyjna dla wielu firm i mogłaby także oznaczać utratę pracy przez sporą liczbę ludzi.

– Tak wynika z mojej analizy. I dlatego w sposób bardzo twardy i z uzasadnionymi emocjami o tym mówiłem i tłumaczyłem paniom i panom ministrom, dlaczego widzę ryzyka z tym związane i podjąłem decyzję, żeby nie kontynuować pracy nad tego typu reformą. Sprawę uważam, z mojego punktu widzenia, za zamkniętą – powiedział premier, cytowany przez PAP.

Społeczne oczekiwania kontra polityka

Tymczasem społeczne oczekiwania odnośnie do zmian są inne. Z badania IBRiS przeprowadzonego na zlecenie „Rzeczpospolitej” wynika, że ponad 60 proc. osób zgadza się ze stwierdzeniem, że PIP powinna mieć prawo zamiany elastycznej formy zatrudnienia w umowę o pracę, jeśli uzna, że dana osoba faktycznie pracuje w firmie na etat.

– To wyraźny sygnał, że Polacy mają dość dualnego rynku pracy – podziału na tych z pełnią praw i tych, którzy wykonują etatowe obowiązki bez etatu. Takie poparcie nie bierze się znikąd – wielu zna ten problem z własnego doświadczenia – mówi Sebastian Koćwin, wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Związkowiec przypomina, że rząd już wcześniej ugiął się pod presją pracodawców, rezygnując z pełnego oskładkowania umów cywilnoprawnych.

– Jeśli teraz wycofa się także ze wzmocnienia PIP, nie tylko utracimy szansę na ograniczenie patologii, ale też narazimy się na utratę środków z KPO. Elastyczność nie może oznaczać braku stabilności i bezpieczeństwa. To badanie pokazuje, że społeczeństwo jest gotowe na uporządkowanie rynku pracy. Pytanie, czy politycy też – mówi Koćwin.

Marcin Frąckowiak, radca prawny z kancelarii Sadkowski i Wspólnicy, taki wynik odbiera przede wszystkim jako wyraz aprobaty dla umowy o pracę jako formy zatrudnienia, w opozycji do umów cywilnoprawnych, niekoniecznie natomiast jako uznanie dla zaproponowanej reformy.

– Wiele osób nie ma bowiem wiedzy, jakie dokładnie przepisy chciałby wprowadzić resort rodziny – ocenia.

Zdaniem prawnika, wynik badania stanowi rezultat coraz większej świadomości społecznej, iż umowy cywilnoprawne w rzeczywistości dają jedynie złudzenie elastyczności, gdyż są realizowane podobnie do stosunku pracy, kosztem mniejszego zabezpieczenia społecznego – zwłaszcza w kontekście płatnych urlopów, zwolnień czy sytuacji związanej z rodzicielstwem i macierzyństwem.

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Dodatkowe skutki

Piotr Rogowiecki, dyrektor Departamentu Analiz i Legislacji Pracodawców RP zwraca uwagę, że gdybyśmy zapytali, czy ankietowani są za skróceniem tygodnia pracy lub wyraźnie wyższą płacą minimalną, to zapewne rezultat byłby podobny.

– Jeżeli obudowalibyśmy to pytanie wskazaniem potencjalnych zagrożeń, np. dotyczących stabilności zatrudnienia, to ten wynik mógłby być jednak inny – wyjaśnia.

Z kolei zdaniem Wioletty Żukowskiej-Czaplickiej, ekspertki Federacji Przedsiębiorców Polskich, pytanie siłą rzeczy oddaje problem w sposób uproszczony. – Nie wspomina o rygorze natychmiastowej wykonalności czy działaniu decyzji wstecz, co miałoby daleko idące skutki finansowo-podatkowe w przypadku, np. samozatrudnionych, których forma zatrudnienia zostałaby przekształcona w etat. Pytanie nie odnosi się też do kwestii woli stron. Jakby te kwestie zostały uwzględnione, to jestem pewna, że odpowiedzi byłyby zupełnie inne – ocenia ekspertka.

Podobnie odpowiedzi respondentów ocenia dr Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców BCC. Ekspert nie jest przekonany, że ankietowani mieli pełną świadomość tego, że uprawnienia zarezerwowane dotychczas jedynie dla sądów przyznano inspektorom działającym jednoosobowo. – Zakładam wreszcie, że nie wiedzieli, że skutki dotkną także pracowników zmuszonych zwracać wszelkie uzyskane zwroty czy odliczenia podatków, czy chociażby ogromne kłopoty związane z ich leasingami – mówi.

W efekcie, wyniki sondażu nie dziwią go o tyle, że nie dotyczą najbardziej bulwersujących zapisów, lecz ogólnej kompetencji inspektorów pracy.

Starsi za zmianami

Z badania IBRiS wynika także, że najbardziej przychylna nowym uprawnieniom PIP jest grupa osób w wieku 50-59 lat.

Zdaniem Piotra Rogowieckiego, to być może efekt tego, że są to ludzie w wieku przedemerytalnym, którzy doceniają ochronę przed zwolnieniem, którą daje stosunek pracy, ale już nie zlecenie.

– Grupa osób w wieku 50-59 lat najdłużej funkcjonowała na tradycyjnym rynku pracy, gdzie stosunek pracy był standardem. W naturalny sposób boją się umów cywilnoprawnych, ponieważ kojarzą się im ze sloganem „umowy śmieciowej”, podczas gdy umowa o pracę jest kojarzona ze stabilnością – mówi mec. Marcin Frąckowiak.

Badanie pokazuje też, że najwięcej osób (40 proc.) z wyższym wykształceniem zdecydowanie popiera te zmiany. Dlaczego?

– Sądzę, że po zdobyciu wyższego wykształcenia osoby te spodziewają się, iż otrzymają propozycję „adekwatną” do swoich oczekiwań, a celują w umowy o pracę, postrzeganą jako korzystniejszą względem zlecenia. Perspektywa tych osób szybko jednak ulega zmianie wraz ze wzrostem wynagrodzeń. Wówczas po dokonaniu przeliczenia i zrozumienia, jak duże jest oskładkowanie i opodatkowanie umów o pracę, szybko same przychodzą prosić o zmianę formy współpracy na kontrakt B2B – dodaje.

zdjecie

Co dalej z KPO?

Kategoryczna deklaracja premiera może rodzić jednak poważne konsekwencje w kontekście KPO. Gniewomir Wycichowski-Kuchta, prawnik z kancelarii DZP wskazuje, że warto przypomnieć sobie brzmienie kamienia milowego. Zakłada on wdrożenie reformy ograniczającej segmentację rynku pracy i wzmocnienie roli PIP w skutecznym egzekwowaniu przepisów.

W tym celu inspekcja miałaby otrzymać uprawnienia do wydawania decyzji administracyjnych zamieniających nieprawidłowo zawarte umowy cywilnoprawne w stosunek pracy.

– Skoro tak, to w obliczu „weta” premiera Donalda Tuska możliwe są wyłącznie dwa rozwiązania – mówi Gniewomir Wycichowski-Kuchta.

Po pierwsze, jak wskazuje, jeżeli w ogóle chcielibyśmy zrezygnować ze zmian w kompetencjach PIP, wówczas rządzący powinni przedstawić dla nich alternatywę i uzyskać akceptację Unii Europejskiej. Chodzi o złożenie kolejnej rewizji KPO, co jest możliwe jeszcze tylko w 2026 r.

– Pamiętać jednak należy, że procedura oceny zmiany wniosku zajmuje ok. trzech miesięcy, a wszystkie kamienie milowe muszą zostać zrealizowane do końca sierpnia – dodaje.

Ekspert zwraca też uwagę, że nie ma pewności, czy taką zgodę w ogóle otrzymamy.

– Szczególnie, że wytyczne KE do wprowadzania zmian w KPO wskazują, że nowe cele i kamienie milowe nie powinny być mniej ambitne niż wcześniej zaakceptowane reformy. Jeżeli zgody nie otrzymamy, a jednocześnie zaniechamy wdrożenia pierwotnej koncepcji, wówczas nie dostaniemy pieniędzy z KPO – mówi.

Ekspert wskazuje, że kolejna rewizja nie byłaby potrzebna, gdyby w obecnie procedowanym projekcie zaszły pewne zmiany, pozostawiając jednak kompetencję do przekształcenia stosunków w rękach PIP.

– Przykładowo projektodawcy mogliby zastanowić się nad zmodyfikowaniem przepisu, który daje inspektorowi możliwość administracyjnego przekształcenia stosunku cywilnoprawnego w umowę o pracę na podstawie decyzji – mówi Gniewomir Wycichowski-Kuchta.

W jaki sposób?

– Teoretycznie spełnienie wymagań z KPO możliwe byłoby nawet przy wprowadzeniu dodatkowych warunków do wydania decyzji, co ograniczałoby ich powszechność, np. wszczynania postępowania w sprawie ustalenia stosunku pracy na wniosek co najmniej jednej ze stron. Możliwości jest oczywiście wiele, pozostaje jednak pytanie, jak daleko resort rodziny jest w stanie się „cofnąć” i co jest akceptowalne dla premiera – wyjaśnia.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Wykreślenie sp. z o.o. z KRS-u a bezprzedmiotowość postępowania

Rozstrzygniecie NSA

NSA, po rozpoznaniu 17.12.2025 r. sprawy w zakresie umorzenia postępowania ze skargi kasacyjnej L. Sp. z o.o. w likwidacji z siedzibą w W. (dalej: Skarżąca Spółka) od wyroku WSA w Gdańsku z 3.1.2023 r., I SA/Gd 1132/22, Legalis, w sprawie ze skargi L. Sp. z o.o. z siedzibą w G. na postanowienie Dyrektora Izby Administracji Skarbowej w Gdańsku z 19.8.2022 r., w przedmiocie uchybienia terminu do wniesienia odwołania, postanowił umorzyć postępowanie kasacyjne na podstawie art. 161 § 1 pkt. 3 ustawy z 30.8.2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 935; dalej: PostAdmU) w związku z art. 193 PostAdmU.

Stan prawny

W uzasadnieniu podjętego rozstrzygnięcia NSA wyjaśnił, że stosownie do art. 161 § 1 pkt. 3 PostAdmU sąd wydaje postanowienie o umorzeniu postępowania, gdy postępowanie z innych przyczyn stało się bezprzedmiotowe. W tym kontekście NSA wyjaśnił, że postępowanie staje się bezprzedmiotowe, jeżeli w jego toku wystąpią takie zdarzenia, w następstwie których sprawa sądowoadministracyjna definitywnie nie może być kontynuowana z przyczyn podmiotowych lub przedmiotowych.

Stan faktyczny

Przenosząc powyższe rozważania na temat bezprzedmiotowości postępowania sądowoadministracyjnego na grunt stanu faktycznego ustalonego w analizowanej sprawie, NSA wskazał, że wystąpiła w niej bezprzedmiotowość postępowania przed NSA z przyczyny podmiotowej. Z wydruku komputerowego informacji odpowiadającej odpisowi pełnemu z rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego (dalej: KRS), pobranej 4.12.2025 r. z systemu teleinformatycznego Centralnej Informacji KRS w trybie art. 4 ust. 4aa ustawy z 20.8.1997 r. o Krajowym Rejestrze Sądowym (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 869), mającego moc zrównaną z mocą dokumentów urzędowych wydawanych przez Centralną Informację w postaci papierowej lub elektronicznej, wynika, że Skarżąca Spółka została wykreślona z KRS 27.10.2025 r., a wpis ten uprawomocnił się 5.11.2025 r.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Wykreślenie sp. z o.o. z KRS-u

Wobec tego NSA wskazał, że wykreślenie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością z KRS-u ma skutek ostatecznego ustania bytu prawnego tej spółki. Z chwilą wykreślenia spółka ta traci osobowość prawną i przestaje być podmiotem praw i obowiązków. Traci zatem zdolność sądową i zdolność procesową. Posiadanie z kolei tych cech (tj. zdolności sądowej oraz zdolności procesowej, o których mowa w art. 25 § 1 PostAdmU oraz art. 28 § 1 PostAdmU, jest zaliczane do przesłanek procesowych, których istnienie sąd bierze z urzędu pod uwagę w każdym stanie sprawy.

Dalej NSA wskazał, że w przypadku wykreślenia spółki z ograniczoną odpowiedzialnością z KRS-u, będącego skutkiem rozwiązania tej spółki i zakończenia postępowania likwidacyjnego (jak ma to miejsce w analizowanej sprawie), nie ma innego podmiotu (następcy prawnego), który mógłby przejąć aktywa i pasywa spółki. Konsekwencją zaistnienia w postępowaniu sądowym definitywnego braku następcy prawnego strony jest umorzenie postępowania (postanowienie NSA z 30.1.2025 r., I FSK 1436/24, Legalis).

Komentarz

Mając na uwadze stan faktyczny ustalony w analizowanej sprawie i znajdujący do niego zastosowanie stan prawny, NSA wypowiedział się na temat ustania bytu prawnego kapitałowej spółki prawa handlowego, sp. z o.o., i jego konsekwencji dla toczącego się postępowania sądowoadministracyjnego. Odnosząc się do powyższego, NSA wskazał, że byt prawny ww. podmiotu istnieje od momentu wpisu do rejestru przedsiębiorców KRS (postanowienie WSA w Lublinie z 25.9.2007 r., I SA/Lu 136/07, Legalis) do chwili wykreślenia z ww. rejestru (precyzyjnie należy wskazać, że do chwili uprawomocnienia się ww. wpisu).

Wskazane wpisy w KRS-ie mają bowiem charakter konstytutywny, tworzą nowy stan prawny. Tylko w tym okresie sp. z o.o. przysługuje osobowość prawna, jak również zdolność sądowa (rozumiana jako zdolność występowania przed sądem administracyjnym jako strona, art. 25 § 1 PostAdmU) i procesowa (czyli zdolność do czynności w postępowaniu w sprawach sądowoadministracyjnych, art. 26 § 1 PostAdmU). Innymi słowy, tylko taka sp. z o.o., która jest wpisana do rejestru przedsiębiorców KRS, może być podmiotem praw i obowiązków, w tym także stroną postępowania sądowoadministracyjnego, również przed NSA.

Moment ustania bytu prawnego sp. z o.o. określił wprost ustawodawca w art. 272 KSH, wskazując, że rozwiązanie tej spółki następuje po przeprowadzeniu likwidacji, z chwilą wykreślenia spółki z rejestru. Odrębnym zagadnieniem, do którego nie odnosił się NSA na gruncie analizowanej sprawy, jest obligatoryjność postępowania likwidacyjnego w przypadku sp. z o.o. Na marginesie jedynie można więc wskazać, że sp. z o.o. jest podmiotem o tyle specyficznym, że – w przeciwieństwie do regulacji dotyczącej spółek: jawnej, partnerskiej i komandytowej (art. 67 § 1 KSH) – przepisy na gruncie spółki z o.o. nie dopuszczają możliwości porozumienia się wspólników co do innego niż likwidacja sposobu zakończenia działalności spółki.

Podsumowując, należy więc wskazać w ślad za NSA, że prawomocne wykreślenie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością z rejestru przedsiębiorców KRS oznacza definitywne zakończenie bytu tej osoby prawnej, skutkujące w procesie następczą utratą zdolności prawnych, a więc zdolności do występowania w postępowaniu administracyjnym jako strona (wyrok NSA z 7.6.2024 r., I GSK 1096/20, Legalis). Okoliczność tę sąd bada każdorazowo, z urzędu, co więcej – na każdym etapie postępowania (postanowienie NSA z 19.12.2024 r., I FSK 201/21, Legalis). Natomiast w kontekście konsekwencji prawnoprocesowych wykreślenia ww. spółki z rejestru przedsiębiorców KRS, NSA wskazał, że są one jasne i jednoznaczne – sytuacja ta prowadzi więc do bezprzedmiotowości podmiotowej postępowania i jego umorzenia z tego tytułu. Taka sytuacja miała miejsce w analizowanej sprawie.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź