Zbliża się koniec ery samozwańczych certyfikatów „eko”

Projektowana nowelizacja wprowadza szereg definicji i mechanizmów prawnych, które zmieniają obowiązki informacyjne przedsiębiorców. Do najważniejszych zmian należą:

Geneza zmian – rynek tonie w dezinformacji

Uzasadnienie do nowelizacji nie pozostawia złudzeń co do kondycji obecnego rynku reklamowego. Projektodawcy wskazują, że konsumenci są masowo wprowadzani w błąd przez praktyki określane mianem „greenwashingu”. Obecnie obowiązujące przepisy ustawy z 23.8.2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 845; dalej: NieuczPraktRynkU) okazały się niewystarczające, gdyż nie zawierały szczegółowych regulacji odnoszących się wprost do twierdzeń środowiskowych.

Badania przytoczone w uzasadnieniu wykazały, że znaczna część zielonych deklaracji to puste hasła, niepoparte żadnymi weryfikowalnymi dowodami. Co więcej, konsumenci gubią się w gąszczu etykiet. Nowe przepisy mają na celu posprzątanie tego chaosu i zapewnienie, aby konsument, sięgając po produkt eko, miał pewność, że nie jest to tylko chwyt marketingowy.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Rewolucja w zielonym marketingu

Sercem nowelizacji jest drastyczne zaostrzenie rygorów dla reklam ekologicznych. Ustawodawca wprowadza do ustawy nową kategorię: „ogólne twierdzenie dotyczące ekologiczności”. Chodzi tu o twierdzenia takie jak „przyjazne dla natury”, „biodegradowalne”, „neutralne dla klimatu” czy „poprawne środowiskowo”.

Zgodnie z dodanym art. 7 pkt 4a NieuczPraktRynkU stosowanie takich ogólnych haseł będzie traktowane jako czarna praktyka, jeśli przedsiębiorca nie będzie w stanie wykazać uznanej wysokiej efektywności ekologicznej. Co to oznacza w praktyce? Jak wyjaśnia uzasadnienie, przedsiębiorca nie będzie mógł po prostu napisać na opakowaniu „Eco-Friendly”. Aby użyć takiego zwrotu, produkt musiałby posiadać np. oznakowanie EU Ecolabel lub spełniać najwyższe normy efektywności energetycznej. Jeśli firma nie posiada takich certyfikatów, musi zrezygnować z ogólnych haseł lub doprecyzować twierdzenie w jasny i wyraźny sposób na tym samym opakowaniu.

Koniec z własnymi certyfikatami jakości

Kolejną fundamentalną zmianą jest uregulowanie kwestii etykiet. Nowy art. 7 pkt 2a NieuczPraktRynkU zakazuje umieszczania oznakowania dotyczącego zrównoważonego charakteru, które nie jest oparte na systemie certyfikacji ani nie zostało ustanowione przez organy publiczne.

Oznacza to koniec ery samozwańczych certyfikatów np. grafik z zielonymi listkami czy pieczątek „Gwarancja Jakości Eko”, które działy marketingu firm projektowały we własnym zakresie. Od momentu wejścia w życie nowelizacji, każda taka etykieta będzie musiała być poparta certyfikatem wydanym przez niezależny podmiot, który posiada odpowiednią akredytację lub spełnia normy ISO/IEC 17065. Wyjątkiem będą jedynie oznakowania państwowe i unijne jak np. logo rolnictwa ekologicznego UE.

„Net Zero” tylko z planem i audytem

Nowelizacja bierze również na celownik popularne deklaracje firm dotyczące przyszłości, np. „Do 2030 roku będziemy neutralni klimatycznie”. Zgodnie z nowym art. 5 ust. 2 pkt 6 NieuczPraktRynkU formułowanie twierdzeń dotyczących przyszłej efektywności ekologicznej będzie uznane za wprowadzające w błąd, jeśli nie zostanie poparte:

  1. Szczegółowym i realistycznym planem wykonania, który zawiera wymierne cele i budżet.
  2. Regularną weryfikacją przez niezależnego eksperta.

Uzasadnienie podkreśla, że ekspert ten musi być całkowicie niezależny od przedsiębiorcy i wolny od konfliktu interesów. Skończy się więc era pustych obietnic klimatycznych bez pokrycia w realnych działaniach operacyjnych i finansowych.

Walka z planowanym postarzaniem i abonamentem na tusz

Nowelizacja wprowadza przełomowe regulacje w zakresie trwałości produktów i oprogramowania, uderzając w praktyki znane jako „planowane postarzanie”. Katalog czarnych praktyk rynkowych zostaje rozszerzony o szereg nowych pozycji:

Nowe etykiety w sklepach – gwarancja i naprawa

Ustawa z 30.5.2014 r. o prawach konsumenta (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1796; dalej: PrKonsU) również przejdzie gruntowną modernizację. Zmiany te będą widoczne gołym okiem w sklepach stacjonarnych i internetowych. Konsumenci często mylą dobrowolną gwarancję producenta z ustawową odpowiedzialnością sprzedawcy. Aby to naprawić, sprzedawcy będą musieli umieszczać w widocznym miejscu zharmonizowaną informację, przypominającą, że każdy towar w UE jest objęty co najmniej 2-letnią prawną ochroną odpowiedzialności za zgodność z umową.

Jeśli, producent dobrowolnie udzieli gwarancji trwałości na cały produkt na okres dłuższy niż 2 lata (bez dodatkowych opłat), będzie mógł skorzystać ze specjalnego, unijnego logotypu „GARANTIE” / „GARAN”. Etykieta ta ma wyróżniać na półce produkty o podwyższonej trwałości i ułatwiać konsumentom wybór. Użycie tego oznakowania jest zarezerwowane wyłącznie dla producentów spełniających te wyśrubowane kryteria.

Wzorem etykiet energetycznych, do przepisów wprowadzono mechanizm informowania o ocenie możliwości naprawy. Jeśli, prawo unijne ustanowi taką punktację dla danej kategorii, sprzedawca będzie musiał ją uwidocznić. W przypadku braku takiej punktacji, przedsiębiorca ma obowiązek poinformować o dostępności części zamiennych, instrukcji naprawy oraz ich szacunkowym koszcie.

Wpływ na biznes i terminy wdrożenia

Dla przedsiębiorców nowe przepisy oznaczają konieczność przeprowadzenia głębokiego audytu komunikacji marketingowej oraz opakowań produktów. Każde twierdzenie o ekologiczności będzie musiało zostać zweryfikowane pod kątem posiadania dowodów i certyfikatów. Producenci elektroniki będą musieli zapewnić większą przejrzystość w zakresie cyklu życia produktu i dostępności części.

Ze względu na skomplikowany charakter zmian i konieczność dostosowania się rynku, projekt przewiduje długie vacatio legis. Zgodnie z art. 3 projektu nowelizacji, nowe przepisy wejdą w życie 27.9.2026 r. Data ta wynika bezpośrednio z art. 4 ust. 1 dyrektywy 2024/825, którą Polska jest zobowiązana zaimplementować.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Dopuszczalność i termin wniesienia pisma za pośrednictwem paczkomatu

Stan faktyczny

Decyzja Marszałka zobowiązująca do wpłaty należności za usunięcie drzew w kwocie ponad 5,4 tys. zł została 21.9.2021 r. doręczona profesjonalnemu pełnomocnikowi „Ł.” sp.j. Termin do wniesienia odwołania upływał 5.10.2021 r. Odwołanie sporządzone przez Z.Ł., uprawnionego do reprezentacji wspólnika „Ł.” sp.j., zostało nadane w paczkomacie InPost. SKO w Sz. stwierdziło uchybienie terminu do wniesienia odwołania, wskazując, że z art. 57 § 5 pkt. 2 KPA wynika, iż skuteczne wniesienie pisemnego odwołania w formie listownej wymaga jego nadania w polskiej placówce pocztowej – tylko wówczas data nadania przesyłki będzie stanowić datę wniesienia odwołania. Natomiast w przypadku nadania przesyłki za pośrednictwem przedsiębiorstwa świadczącego usługi kurierskie, ale niebędącego polską placówką pocztową, datą wniesienia odwołania będzie data wpływu przesyłki do właściwego organu. Skoro paczkomat InPost nie stanowi polskiej placówki pocztowej w rozumieniu art. 57 § 5 pkt. 2 KPA, to datą wniesienia odwołania jest data faktycznego wpływu odwołania do Organu, czyli 7.10.2021 r. SKO w Sz. podkreśliło, że nawet jeśli za datę nadania uznano datę z etykiety na kopercie – 6.10.2021 r., to i tak odwołanie zostało wniesione po terminie, który upływał 5.10.2021 r.

Zarzuty skargi

„Ł.” sp.j. zaskarżyła postanowienie SKO w Sz., dowodząc, że odwołanie zostało nadane 5.10.2021 r. W skardze zaznaczono, że wniesienie odwołania za pośrednictwem operatora InPost Sp. z o.o., który niedawno obsługiwał również Sądy, Prokuratury i inne organy, zamiast Poczty Polskiej S.A., wynikało z okoliczności niezależnych od skarżącej. Przesyłka została umieszczona w skrzynce nadawczej z użyciem aplikacji w telefonie córki Z.Ł., w takim przypadku nadawca nie drukuje etykiety. W korespondencji mailowej operator potwierdził, że przesyłka została nadana 5.10.2021 r., zaś na etykiecie oznaczony jest 6.10.2021 r. – dzień jej odbioru przez kuriera. Paczkomat InPost nie drukuje etykiet podczas nadania paczek, etykiety generowane są przez kurierów po ich odbiorze. Jednocześnie skarżąca wskazała, że Organ nie pouczył jej ani o treści art. 57 § 5 pkt. 2 KPA, ani o tym, że oddanie pisma pocztowego wyłącznie w placówce Poczty Polskiej S.A. spowoduje zachowanie terminu do wniesienia odwołania.

Administracja sądowa - sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Orzeczenie WSA

WSA w Szczecinie oddalił skargę. W uzasadnieniu wyroku podkreślono, że wbrew stanowisku organu, w aktualnym orzecznictwie sądów administracyjnych przyjmuje się, iż możliwe jest korzystanie z innych, poza Poczta Polską S.A, operatorów świadczących usługi w zakresie przesyłek (zob. wyrok NSA z 3.3.2021 r., I GSK 574/18, Legalis). W konsekwencji należy przyjąć, że określony w art. 57 § 5 pkt. 2 KPA termin na wniesienie pisma należy uznać za zachowany także wówczas, gdy przed jego upływem zostało ono nadane za pośrednictwem innego niż wyznaczony operatora pocztowego świadczącego usługi pocztowe. Sąd podzielił jednak pogląd SKO w Sz., że wydruki korespondencji mailowej z Biurem Obsługi Klienta InPost nie są miarodajnym dowodem nadania spornego odwołania 5.10.2021 r. Za dowód taki uznano natomiast etykietę nadania przesyłki umieszczoną na kopercie, z której wynika data wygenerowana z sytemu tego operatora i jest to 6.10.2021 r. Zdaniem Sądu etykietę nadania przesyłki, w sytuacji korzystania z innego operatora niż Poczta Polska S.A, należy porównać do stempla pocztowego na kopercie, z którego wynika pewna data nadania. Sąd podkreślił, że skarżąca, decydując się na przekazanie odwołania za pośrednictwem prywatnego operatora świadczącego usługi pocztowe, powinna uwzględnić sposób działania tego rodzaju firm. Musi się więc liczyć z tym, że odbiór przesyłek z paczkomatów może być ograniczony określonymi godzinami i z tego względu nadanie może nastąpić innego dnia, niż dzień umieszczenia przesyłki w paczkomacie.

Sąd stwierdził też, że zarzuty skarżącej co do braku odpowiednich pouczeń w decyzji, w zakresie sposobu wniesienia odwołania od decyzji Organu I instancji były bezpodstawne. Skarżąca była reprezentowana przez profesjonalnego pełnomocnika, a więc Organ nie był zobligowany do wyczerpującego informowania strony o okolicznościach faktycznych i prawnych, które mogą mieć wpływ na ustalenie praw i obowiązków skarżącej w postępowaniu. Istota zasady informowania stron z art. 9 KPA sprowadza się bowiem do działań organu, aby te strony postępowania, które działające bez profesjonalnego pełnomocnika, nie poniosły szkody z powodu nieznajomości prawa.

„Nadanie” przesyłki w paczkomacie

NSA uchylił zaskarżony wyrok i postanowienie SKO w Sz. W uzasadnieniu orzeczenia podkreślono, że po wyroku TSUE z 27.3.2019 r., C-545/17, Legalis, w orzecznictwie sądów administracyjnych odstępuje się od literalnej wykładni art. 57 § 5 pkt. 2 KPA. Aktualnie przyjmuje się, że termin uważa się za zachowany, jeżeli przed jego upływem pismo zostało nadane w placówce operatora pocztowego niebędącego operatorem wyznaczonym (zob. wyrok NSA z 29.2.2024 r., III OSK 1337/22, Legalis). Zgodnie z art. 3 pkt. 8 ustawy z 23.11.2012 r. – Prawo pocztowe (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 366; dalej: PrPoczt) „nadanie” oznacza m.in. polecenie doręczenia przesyłki pocztowej zgodnie z umową o świadczenie usługi pocztowej. W konsekwencji weryfikacja faktu nadania pisma oraz daty tego nadania powinna być dokonywana z uwzględnieniem regulaminu świadczenia usług pocztowych danego operatora pocztowego.

NSA podkreślił przy tym, że w świetle art. 3 pkt. 15 PrPoczt placówką pocztową jest nie tylko jednostka organizacyjna operatora pocztowego lub agenta pocztowego, ale także inne wyodrębnione i oznaczone przez operatora pocztowego miejsce, w którym można zawrzeć umowę o świadczenie usługi pocztowej lub odebrać przesyłkę pocztową. Operator pocztowy InPost sp. z o.o. umożliwia nadawanie przesyłek za pośrednictwem paczkomatu. Wbrew twierdzeniom WSA w Szczecinie umieszczana na przesyłce etykieta nie pozwala na ustalenie daty nadania przesyłki.

Postanowienia regulaminu świadczenia usług tej firmy, co do zasady, wiążą nadanie przesyłki z prawidłowym umieszczeniem jej w paczkomacie. Data wydruku etykiety nie musi być tożsama z datą nadania przesyłki, gdyż jej wydruk następuje wcześniej (gdy drukuje ją uprzednio nadawca) lub później (gdy drukuje ją kurier po podjęciu przesyłki z paczkomatu). Rozstrzygające jest wejście operatora pocztowego w posiadanie przesyłki przez zatrzaśnięcie drzwi automatycznego urządzenia pocztowego.

W razie wątpliwości należy umożliwić stronie przedłożenie dowodów

W uzasadnieniu wyroku wskazano, że InPost sp. z o.o. w regulaminie świadczenia usług zastrzega, iż przesyłki nadane w danym dniu po godzinie granicznej wynikającej z lokalizacji paczkomatu, które jednocześnie nie zostały przekazane przez operatora do dalszego przemieszczania w tym dniu, będą traktowane jako nadane w następnym dniu roboczym. Na gruncie tej regulacji należy zatem rozróżnić rzeczywistą datę nadania przesyłki i fikcyjną (umowną) datę nadania przesyłki. W ocenie NSA z punktu widzenia hipotezy art. 57 § 5 pkt. 2 KPA miarodajna pozostaje wyłącznie ta pierwsza data. Natomiast umowna data nadania przesyłki ma znaczenie tylko dla oceny, czy deklarowany przez operatora termin doręczenia przesyłki został dochowany.

NSA stwierdził, że przesyłka doręczona organowi za pośrednictwem operatora innego niż operator wyznaczony może nie zawierać żadnych danych pozwalających na ustalenie daty jej nadania, w szczególności daty jej umieszczenia w paczkomacie. W każdym przypadku, w którym istnieją wątpliwości co do wniesienia podania w terminie, organ powinien umożliwić stronie przedłożenie dowodów na okoliczność daty nadania, a następnie te dowody ocenić i poczynić ustalenia zgodnie z wymogami wynikającymi z zasady prawdy obiektywnej. W rozpoznawanej sprawie Organ tego nie uczynił, kierując się błędnym założeniem, że liczy się tylko nadanie przesyłki w placówce operatora wyznaczonego a data wydruku etykiety jest tożsama z datą nadania przesyłki. Natomiast Sąd I instancji niezasadnie uznał, że okoliczności istotne z punktu widzenia hipotezy art. 57 § 5 pkt. 2 KPA zostały w postępowaniu administracyjnym dostatecznie wyjaśnione. Błędne było również przyjęcie, że miarodajnym dokumentem na okoliczność daty nadania przesyłki była jedynie etykieta wygenerowana z systemu operatora.

Wyrok NSA z 19.11.2025 r., III OSK 2470/22, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Sądowa kontrola abuzywności umowy w następstwie skargi kasacyjnej

Stan faktyczny

Włoski spór dotyczył umowy przedwstępną sprzedaży nieruchomości zawartej w 1998 r., zgodnie z którą Kupujący (konsumenci) zapłacili Sprzedającemu (przedsiębiorca) zaliczkę w wysokości ok. 72 tys. euro. Artykuł 7 tej umowy stanowił, że w przypadku niewykonania przez Kupujących zobowiązania do zawarcia umowy przyrzeczonej, Sprzedający może zatrzymać tę zaliczkę tytułem kary umownej. Umowa sprzedaży nigdy nie została zawarta.

Rozstrzygający ten spór włoski Sąd Apelacyjny (SA) nakazał Kupującym zwrot tej nieruchomości, a Sprzedającemu zwrot kwot otrzymanych tytułem zaliczki. Ponadto, obniżył on karę umowną przewidzianą w ww. art. 7 umowy wyłącznie do odsetek należnych od kwot zapłaconych tytułem zaliczki. Najwyższy Sąd Kasacyjny (NSK) uchylił ten wyrok ze względu na brak uzasadnienia w odniesieniu do obniżenia kary umownej. Rozpoznając ponownie tę sprawę SA orzekł w szczególności, że kara umowna była nadmiernie wysoka i obniżył ją do ok. 61 tys. euro. Kupujący wnieśli skargę do NSK, podnosząc w szczególności nieważność tego warunku dotyczącego kary umownej ze względu na to, że nakłada on na nich rażąco nadmierną karę, a w konsekwencji stanowi nieuczciwy warunek.

Wątpliwości sądu odsyłającego dotyczyły wykładni art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z 5.4.1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.Urz. UE L z 1993 r. Nr 95, s. 29) w świetle art. 47 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej (Dz.Urz. UE C z 2010 r. Nr 83, s. 389; dalej: KPP), w kontekście włoskich regulacji zakazujących, ze względu na zasadę powagi rzeczy osądzonej, sądowi krajowemu, któremu przekazano sprawę do ponownego rozpoznania w następstwie skargi kasacyjnej, badanie z urzędu nieważności potencjalnie nieuczciwego warunku umownego.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Stanowisko TS

Sąd krajowy jest zobowiązany do zbadania z urzędu, czy dane warunki umowy wchodzące w zakres stosowania dyrektywy 93/13 mają nieuczciwy charakter oraz do tego, by dokonawszy takiego badania, zniwelować brak równowagi między konsumentem a przedsiębiorcą, o ile posiada niezbędne ku temu informacje na temat stanu prawnego i faktycznego (wyrok TS z 14.3.2013 r., Aziz, C-415/11, Legalis, pkt 46). Ponadto dyrektywa 93/13 zobowiązuje państwa członkowskie, co wynika z art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13 w zw. z jej motywem dwudziestym czwartym, do zapewnienia stosownych i skutecznych środków mających na celu zapobieganie dalszemu stosowaniu nieuczciwych warunków w umowach zawieranych z konsumentami przez przedsiębiorców. W braku uregulowań w prawie Unii reguły proceduralne mające zapewnić ochronę praw przyznanych jednostkom przez prawo Unii należą do wewnętrznego porządku prawnego państw członkowskich na mocy zasady ich autonomii proceduralnej. Owe reguły nie mogą jednak być mniej korzystne niż w przypadku podobnych spraw o charakterze wewnętrznym (zasada równoważności) i nie mogą uniemożliwiać lub czynić nadmiernie utrudnionym wykonywanie praw przyznanych konsumentom przez prawo Unii (zasada skuteczności) (wyrok TS z 17.5.2022 r., Unicaja Banco, C-869/19, Legalis, pkt 22). Trybunał orzekł już, że w braku skutecznej kontroli potencjalnie nieuczciwego charakteru warunków danej umowy nie można zagwarantować poszanowania praw przyznanych przez dyrektywę 93/13 (wyrok C-869/19, pkt 30).

Trybunał podkreślił znaczenie zasady powagi rzeczy osądzonej zarówno w unijnym, jak i krajowych porządkach prawnych. Z orzecznictwa TS wynika, że dla zapewnienia stabilności prawa i stosunków prawnych, jak też prawidłowego administrowania wymiarem sprawiedliwości istotne jest, aby orzeczenia sądowe, które stały się prawomocne po wyczerpaniu przysługujących środków odwoławczych lub po upływie przewidzianych dla wniesienia tych środków terminów, były niepodważalne (wyrok TS z 9.4.2024 r., Profi Credit Polska (Wznowienie postępowania zakończonego prawomocnym orzeczeniem), C-582/21, Legalis, pkt 37).

Zdaniem TS dokonywana przez sąd kontrola potencjalnie nieuczciwego charakteru warunków umownych znajdujących się w umowie zawartej między konsumentem a przedsiębiorcą jest zgodna z zasadą skuteczności w świetle dyrektywy 93/13, jeżeli:

Orzeczenie sądowe spełniające te wymogi może skutkować uniemożliwieniem przeprowadzenia ponownej kontroli potencjalnie nieuczciwego charakteru warunków umownych w ramach późniejszego postępowania (wyrok TS z 29.2.2024 r., Investcapital, C-724/22, Legalis, pkt 45).

W niniejszej sprawie zgodnie z włoskimi uregulowaniami zasada powagi rzeczy osądzonej stoi na przeszkodzie temu, by zarzut, który może zostać uwzględniony z urzędu, taki jak potencjalnie nieuczciwy charakter warunku umownego, został zbadany w postępowaniu po przekazaniu sprawy do ponownego rozpoznania w okolicznościach, w których ten zarzut nie został podniesiony w ramach postępowania zakończonego wyrokiem kasacyjnym. Trybunał wskazał, że orzeczenia włoskich sądów wydają się nie zawierać jakiejkolwiek analizy co do ewentualnie nieuczciwego charakteru warunku dotyczącego kary umownej. Jednakże zdaniem sądu odsyłającego te orzeczenia uznają w sposób dorozumiany ważność tego warunku dotyczącego kary umownej, ponieważ orzeczenie o obniżeniu kwoty kary umownej zakłada, że ów warunek jest ważny i wywołuje skutki prawne. Zgodnie z włoskim prawem należy uznać, że badanie z urzędu potencjalnie nieuczciwego charakteru odnośnego warunku dotyczącego kary umownej miało miejsce w sposób dorozumiany i jest objęte powagą rzeczy osądzonej. W ocenie TS te włoskie uregulowania, które pozbawiają konsumenta środków proceduralnych pozwalających mu na dochodzenie jego praw na podstawie dyrektywy 93/13 mogą uniemożliwić lub nadmiernie utrudnić ochronę tych praw, naruszając tym samym zasadę skuteczności.

Ponadto, sąd odsyłający uznał, że Kupujący pozostali całkowicie bierni, ponieważ powołali się na nieuczciwy charakter odnośnego warunku dotyczącego kary umownej dopiero w ramach drugiej skargi kasacyjnej. Trybunał przyznał, że poszanowanie zasady skuteczności nie może rozciągać się tak daleko, aby w pełni zrekompensować całkowitą bezczynność zainteresowanego konsumenta (wyrok TS z 24.6.2025 r., GR REAL, C-351/23, Legalis, pkt 58). Jednakże, zdaniem TS, w niniejszej sprawie Kupujący brali udział we wszystkich etapach postępowania sądowego i powołali się, choćby tylko w ramach drugiej skargi kasacyjnej, na nieuczciwy charakter odnośnego warunku dotyczącego kary umownej. W związku z tym, zdaniem TS, ich zachowania nie można uznać za całkowicie bierne.

Trybunał orzekł, że art. 6 ust. 1 i art. 7 ust. 1 dyrektywy 93/13 w świetle zasady skuteczności i art. 47 KPP należy interpretować w ten sposób, iż stoją one na przeszkodzie uregulowaniom krajowym, zgodnie z którymi stosowanie zasady powagi rzeczy osądzonej nie pozwala sądowi krajowemu, któremu przekazano sprawę do ponownego rozpoznania w następstwie skargi kasacyjnej, zbadać z urzędu nieważność potencjalnie nieuczciwego warunku umownego, w sytuacji gdy, po pierwsze, konsument nie podniósł zarzutu dotyczącego nieuczciwego charakteru tego warunku na wcześniejszych etapach postępowania sądowego, a po drugie, nieważność takiego warunku nie została uwzględniona z urzędu przez sądy krajowe w ramach postępowania, które doprowadziło do wydania wyroku kasacyjnego.

Komentarz

W niniejszym wyroku Trybunał kontynuuje dotychczasową linię orzeczniczą dotyczącą uprawnień i obowiązków sądu krajowego w przypadku podniesienia przez konsumenta abuzywności (zob. art. 3851 § 1 KC) w przypadku prawomocnego wyroku mającego powagę rzeczy osądzonej (res judicata) (por. zwłaszcza art. 366 i art. 39815 KPC). Trybunał przyjął konsekwentnie szeroką wykładnię w zakresie reguł prawidłowości dokonania kontroli potencjalnie nieuczciwego warunku umownego. W prezentowanym wyroku TS przedstawił szczegółowe wyjaśnienia, w jaki sposób sąd krajowy powinien dokonać owej kontroli.

Trybunał odniósł się także do aspektu bezczynności konsumentów, jako przesłanki wypływającej na egzekwowanie zasady skuteczności ochrony sądowej. Trybunał uznał – zgodnie ze swoim dotychczasowym orzecznictwem, w tym również w polskich sprawach – że zachowanie konsumentów opisane w aktach sprawy nie wykazuje ich całkowitej bierności.

Wyrok TS z 18.12.2025 r., Soledil, C-320/24

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Trudniej będzie zablokować inwestycje budowlane

Jedna z ważniejszych zmian wchodzącej 7 stycznia w życie nowelizacji prawa budowlanego dotyczy odwołań od decyzji o pozwoleniu na budowę. Zgodnie z nowymi przepisami odwołanie musi zawierać zarzuty wobec decyzji, zakres żądań i uzasadniające je dowody. Jeśli wymogi te nie zostaną spełnione, wojewoda, który rozpatruje odwołanie, wezwie stronę do usunięcia braków.

Wcześniejsze przepisy nie stawiały takich wymagań formalnych wobec odwołań, co w połączeniu z brakiem opłat zachęcało wręcz do ich wnoszenia, czasem złośliwie, żeby zaszkodzić sąsiadowi, a czasem po to, by wyłudzić od inwestora pieniądze za wycofanie skargi. Nie były to rzadkie przypadki, więc eksperci, deweloperzy i architekci apelowali o wprowadzenie obowiązku uzasadnienia odwołania bądź opłaty za jego wniesienie.

– Dotychczas możliwe było składanie odwołań od pozwolenia na budowę bez wskazania konkretnych zarzutów czy jakiegokolwiek uzasadnienia merytorycznego. Wystarczało ogólne zakwestionowanie decyzji, by znacząco wydłużyć całe postępowanie, niezależnie od tego, czy istniały ku temu realne podstawy. Nowe przepisy wprowadzają elementarny standard rzetelności – odwołujący się musi jasno wskazać, z czym się nie zgadza, czego się domaga i na jakich dowodach opiera swoje stanowisko – mówi Michał Leszczyński, starszy prawnik w Polskim Związku Firm Deweloperskich.

Ekspert przekonuje przy tym, że ustawodawca przewidział istotny mechanizm ochronny dla uczestników postępowań, którzy nie korzystają z profesjonalnej pomocy prawnej, czyli wspomniane już wezwanie do uzupełnienia braków.

– Regulacja ta nie odbiera zatem nikomu prawa do odwołania, lecz sprzyja sprawniejszemu i bardziej przejrzystemu prowadzeniu postępowań. Oczywiście można sobie wyobrazić, że dla części uczestników postępowań nowe wymogi będą oznaczały konieczność większego przygotowania formalnego, jednak z punktu widzenia interesu publicznego i pewności obrotu prawnego jest to krok w dobrym kierunku – dodaje Michał Leszczyński.

Jego zdaniem w dłuższej perspektywie zmiany te powinny przełożyć się na sprawniejszą realizację inwestycji, przy jednoczesnym poszanowaniu praw wszystkich stron postępowania.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Bez prawa do sądu?

Adwokat dr hab. Aleksander Maziarz, prof. Akademii Leona Koźmińskiego ma jednak wątpliwości, czy nowa regulacja rzeczywiście zapewnia wszystkim ochronę ich praw. Zastanawia się, czy z nieograniczonej swobody składania odwołań nie przechodzimy do tak znacznego ich sformalizowania, że wiele z nich, zwłaszcza przygotowanych bez pomocy profesjonalnego pełnomocnika, nigdy nie doczeka się rozpatrzenia, zamykając tym drogę do wniesienia skargi do sądu administracyjnego, co już, w ocenie prof. Maziarza, godziłoby w konstytucyjną zasadę dwuinstancyjności postępowania.

– Dodatkowe wymogi stawiane odwołaniom w prawie budowlanym w istotny sposób ograniczą realną możliwość ich składania przez strony, które nie są reprezentowane przez profesjonalnych pełnomocników. Będą dla nich zbyt restrykcyjne i w istocie doprowadzą do wykluczenia realnej możliwości skorzystania ze środka odwoławczego. Przepis ten wypacza więc istotę postępowania odwoławczego, której celem jest kontrola decyzji organu I instancji pod względem legalności oraz ponowne, merytoryczne rozpatrzenie całej sprawy przez organ drugiej instancji niezależnie od argumentów podnoszonych przez stronę w odwołaniu – ocenia prof. Maziarz.

Podobnie nowe przepisy ocenia Piotr Ziegler, prezes stowarzyszenia KATO Protest.

– Formalizacja odwołań na pewno utrudni obywatelkom i obywatelom, którzy nie są prawnikami występowanie przeciwko inwestycjom, które powstają, nie szanując sąsiedztwa, ładu przestrzennego czy prawa. Dotąd wystarczyło, mówiąc obrazowo, „na chłopski rozum” opisać, w czym jest, zdaniem skarżącego problem, a organ musiał przeanalizować to pod kątem naruszeń prawa – mówi Piotr Ziegler.

Szef Kato Protestu uważa, że ustawodawca powinien starać się usprawnić działanie administracji i sądów, a zamiast tego próbuje problem przewlekłych postępowań rozwiązać, zrzucając z siebie odpowiedzialność na społeczeństwo.

– Myślę, że nie tak powinna wyglądać deregulacja, pod hasłem, której doszło do tej zmiany prawa. To jest wzmocnienie inwestorskiej strony sporów, która i tak jest silniejsza. Ma własne działy prawne i jest mocnym przeciwnikiem. Myślę, że skutkiem nowelizacji prawa będzie wzrost liczby osób, które będą szukały pomocy w takich organizacjach, jak nasza, ale nawet nam trudniej będzie spełnić nowe wymogi – obawia się prezes Ziegler.

Co ciekawe, rząd poszedł dalej niż proponowali główni orędownicy przeprowadzania deregulacji w Polsce, czyli zespół SprawdzaMy Rafała Brzoski. Jego eksperci proponowali, by wydłużyć czas na wydawanie decyzji z 30 do 60 dni, a w przypadku odwołania od decyzji wojewody do 90 dni i wprowadzić 500 zł kary za każdy dzień zwłoki, jeśli odwołanie nie zostałoby rozpatrzone w terminie. Pieniądze miały zasilać budżet państwa.

Postępowania dłuższe o kolejny miesiąc

Ministerstwo Rozwoju i Technologii wybrało inne rozwiązanie.

– Przyjmuję tę zmianę prawa z zadowoleniem. Nie uważam, żeby wymóg uzasadnienia swojego żądania i przedstawienia dowodów na niezgodność z prawem inwestycji czy jej negatywnego wpływu na nieruchomości sąsiednie były nadmiarowymi warunkami, którymi ustawodawca ogranicza prawa odwołujących się. Jeśli ktoś chce zablokować inwestycję wartą miliony złotych, to ostatecznie, gdy sam nie jest w stanie przygotować sformalizowanego odwołania, może to zrobić, wspierając się profesjonalną pomocą i nawet jeśli poniesie koszty takiej porady, to i tak będą one nieporównywalne z kosztami inwestora – uważa adwokat, dr Joanna Barzykowska, wspólnik w kancelarii Graś i Wspólnicy.

Dr Agnieszka Grabowska-Toś wspólniczka zarządzająca w kancelarii Kania Stachura Toś, ekspertka Komitetu ds. Nieruchomości Krajowej Izby Gospodarczej obawia się z kolei, że nowelizacja nie rozwiąże problemu blokowania inwestycji budowlanych.

– W mojej ocenie niczego to nie zmieni, a jeśli już, to zamiast ułatwić realizację inwestycji może ją utrudnić. Co z tego, że przepis formalizuje składanie odwołań i zażaleń, skoro organ, w przypadku stwierdzenia, że odwołanie lub zażalenie nie spełnia wymogów, musi wezwać stronę do usunięcia braków formalnych – zauważa Dr Agnieszka Grabowska-Toś. I dodaje, że wojewoda ma na to 14 dni od daty wpływu odwołania, po czym musi dać stronie minimum siedem dni na uzupełnienie braków. Uwzględniając obieg korespondencji oznacza to dodatkowy miesiąc, który wydłuża i tak już trwające długo postępowanie odwoławcze.

Nie wiadomo, jakie dowody przedstawiać

– Przepis ten może być celowo wykorzystywany do przedłużania postępowania przez strony przeciwne planowanej przez inwestora – ostrzega ekspertka KIG.

Agnieszka Grabowska-Toś zwraca też uwagę, że nowe przepisy rodzą wątpliwości interpretacyjne.

– Zastanawiam się, jakie dowody uzasadniające żądanie ustawodawca ma na myśli. Czy wystarczające będzie powołanie się na konkretne zapisy w projekcie, czy też składający odwołanie ma obowiązek przedstawić jakieś dodatkowe dowody np. w postaci stosownej ekspertyzy potwierdzającej, że inwestycja sąsiada jest niezgodna z prawem – mówi.

– Skoro są wątpliwości, co do tego, o jakie dowody chodzi, to według jakich kryteriów urzędnicy będą oceniać, czy odwołanie spełnia wymogi formalne i należy je rozpatrzyć, czy też pozostawić je bez rozpoznania? Uważam, że nowa regulacja prawa budowlanego będzie rodziła wiele problemów – dodaje.

Jej zdaniem, zamiast formalizować odwołania, lepiej było wprowadzić opłaty za ich złożenie i za te pieniądze zatrudnić dodatkowych urzędników do ich oceny.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

„Dziwne zachowanie” jako podstawa wylegitymowania – SN o granicach uprawnień Policji

Opis stanu faktycznego

Sprawa dotyczyła K.K., który w maju 2024 r. na terenie dworca w Warszawie odmówił podania swoich danych osobowych policjantom, za co został obwiniony o wykroczenie z art. 65 § 2 KW. Funkcjonariusze uzasadniali interwencję tym, że mężczyzna „dziwnie się zachowywał” oraz przebywał na dworcu „bez wyraźnie określonego celu”, co w kontekście ochrony infrastruktury krytycznej wzbudziło ich zainteresowanie. Mimo że obwiniony zachowywał się spokojnie, zastosowano wobec niego środki przymusu bezpośredniego i doprowadzono do komisariatu.

Obwiniony podał do protokołu zatrzymania, że ma zastrzeżenia co do formy i sposobu zatrzymania oraz osób dokonujących czynności, a składając wyjaśnienia w sprawie, nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, wyrażając przekonanie, że funkcjonariusze Policji nie mieli podstaw prawnych do legitymowania go, dlatego odmówił podania swoich danych osobowych.

Sąd Rejonowy wydał wyrok nakazowy, uznając winę K.K. i nakładając na niego grzywnę w wysokości 500 zł.

Od powyższego wyroku obwiniony wniósł sprzeciw, jednak ponieważ uczynił to po upływie ustawowego terminu (a sądy odmówiły jego przywrócenia) – wyrok stał się prawomocny.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Kasacja i stanowisko Sądu Najwyższego

Kasację od tego wyroku wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich, podnosząc, że wina i okoliczności czynu budziły istotne wątpliwości, co wykluczało orzekanie w trybie nakazowym.

SN przychylił się do tego stanowiska i podkreślił, że tryb nakazowy jest instytucją szczególną, która może być zastosowana wyłącznie wtedy, gdy okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości.

Wątpliwości w analizowanej sprawie nie dotyczyły samego sprawstwa, ale właściwej oceny prawnej czynu. Sąd kasacyjny wskazał mianowicie, że sam fakt istnienia art. 65 KW nie nakłada na obywatela obowiązku legitymowania się w każdych okolicznościach, i choć legitymowanie jest powszechną czynnością służbową, musi być ono niezbędne do wykonania konkretnych zadań Policji. Jako przykłady takich uzasadnionych celów SN wymienił:

Kluczowym elementem stanowiska SN jest wymóg merytorycznego uzasadnienia ingerencji. W analizowanej sprawie SN uznał, że samo przebywanie na dworcu nie jest wykroczeniem, a zatem nie może być jedynym powodem legitymowania.

Stwierdzenie funkcjonariuszy, że ktoś „dziwnie się zachowywał” lub przebywał gdzieś „bez wyraźnie określonego celu”, jest zbyt ogólnikowe, a sąd wydający wyrok ma obowiązek zbadać, dlaczego konkretnie zachowanie danej osoby wzbudziło podejrzenia i czy obiektywnie mogło ono wskazywać na stwarzanie zagrożenia.

W powyższym wyroku SN wskazał, że w sytuacjach, gdy obwiniony kwestionuje zasadność czynności legitymowania, konieczne jest przeprowadzenie pełnego postępowania dowodowego na rozprawie i zbadanie, czy funkcjonariusze mieli podstawy merytoryczne do przeprowadzenia tej czynności. Konieczne również jest zbadanie, czy funkcjonariusze dopełnili obowiązku podania przyczyny legitymowania.

Wyrok został uchylony, a sprawa wróci do ponownego rozpoznania.

Wyrok SN z 17.12.2025 r., II KK 473/25, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Małe firmy nie unikną KSeF. Będą w nim faktury od dużych

Od 1.2.2026 r. nie dostaniesz już faktury w pliku PDF albo papierowej, wszystkie będą w formacie XML i trafią do KSeF. Aby je odebrać, musisz mieć do niego dostęp. Takie informacje duże firmy, np. telekomunikacyjne czy leasingowe, wysyłają swoim biznesowym klientom. Także tym małym, dla których KSeF ma się stać obowiązkowy dopiero w 2027 r.

– Zgodnie z przepisami najmniejsi przedsiębiorcy powinni wystawiać faktury sprzedażowe w KSeF dopiero od 1.1.2027 r. Ale w praktyce muszą do niego wchodzić już od 1.2.2026 r. Będą bowiem musieli ściągać z nowego systemu faktury zakupowe wystawiane przez duże firmy – mówi Maciej Dybaś, doradca podatkowy, partner w Crido.

– Każdy przedsiębiorca korzystający z telefonu, internetu czy też kupujący paliwo na sieciowej stacji albo wyposażenie do biura w supermarkecie, będzie musiał korzystać z KSeF już na samym jego starcie. Sprzedawca wystawi mu bowiem fakturę tylko w nowym systemie – potwierdza Izabela Leśniewska, doradca podatkowy w kancelarii Alo-2.

Przypomnijmy, że faktury w KSeF muszą od 1.2.2026 r. wystawiać firmy, w których sprzedaż (wraz z kwotą podatku) w 2024 r. przekroczyła 200 mln zł. Pozostałe mają ten obowiązek od 1.4.2026 r. Jednak z wyjątkiem przedsiębiorców, u których sprzedaż nie przekracza 10 tys. zł miesięcznie (z podatkiem). Oni nie muszą wprowadzać faktur do KSeF do końca 2026 r.

Nie oznacza to jednak, że mogą nowy system zignorować – o tym pisaliśmy już w „Rzeczpospolitej” z 26.8.2025 r. Przestrzegaliśmy, że małe firmy muszą być przygotowane na obsługę KSeF już od 1.2.2026 r., gdyż będą w nim dostawać faktury od dużych.

– Wiele małych firm jeszcze o tym nie wie, wiadomości od kontrahentów są dla nich sporą niespodzianką – mówi Izabela Leśniewska.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Duże firmy już informują

Co można przeczytać w tych wiadomościach?

– Od 1 lutego 2026 r. będziemy obowiązkowo wystawiać faktury dla klientów biznesowych wyłącznie przez KSeF, nie będą już wysyłane e-mailem ani pocztą – pisze jedna z dużych firm leasingowych. – Upewnij się, że jesteś gotowy na ich odbiór, aby rozliczenia przebiegały bez problemów – przestrzega. – Od momentu wdrożenia KSeF faktury będą dostępne bezpośrednio w tym systemie, a nasza firma nie będzie ich już przesyłać drogą mailową ani w formie papierowej – informuje z kolei spółka telekomunikacyjna. O obowiązku pobierania faktur z KSeF przez nabywców uprzedza także w komunikacie na swojej stronie internetowej koncern paliwowy.

– Wszystko jest zgodne z prawem. Od 1 lutego 2026 r. legalną fakturą (tzw. ustrukturyzowaną) będzie dokument w formacie XML znajdujący się w KSeF. Generalnie sprzedawca będący dużą firmą nie może wystawić innego. Ewentualnie może również przesłać nabywcy wizualizację, ale zależy to od jego dobrej woli – podkreśla Maciej Dybaś.

– Od tej zasady jest parę wyjątków, np. do końca 2026 r. będzie możliwość wystawiania faktur z kas rejestrujących, a także paragonów z NIP (do 450 zł). To jednak rzadkie sytuacje – mówi Izabela Leśniewska.

– Będą też tryby awaryjne, np. w razie niedostępności internetu, w których sprzedawca może wystawić potwierdzenie transakcji. Są to jednak tylko wyjątki od reguły, którą jest zamieszczanie i odbieranie faktur w KSeF – podkreśla Maciej Dybaś. – I najmniejsi przedsiębiorcy muszą się z tym pogodzić – dodaje Izabela Leśniewska.

Gotowi na odbiór

Potwierdza to Ministerstwo Finansów. „Choć obowiązek wystawiania faktur w KSeF będzie wdrażany etapowo, wszyscy podatnicy muszą być gotowi do odbioru faktur już od lutego 2026 r. – bez względu na poziom osiąganej sprzedaży” – czytamy w listach przesłanych w grudniu do przedsiębiorców. Ministerstwo dodaje, że z KSeF można korzystać za pośrednictwem bezpłatnych narzędzi (Aplikacja Podatnika KSeF 2.0, Aplikacja Mobilna KSeF, e-mikrofirma) oraz poprzez dowolny program komercyjny zintegrowany z nowym systemem.

Czy nabywcy dostaną informację o tym, że czeka na nich faktura? – KSeF nie będzie wysyłał powiadomień, przedsiębiorcy muszą sami sprawdzać, co do niego trafiło. I powinni robić to dość często, aby nie przegapić terminu płatności. Oczywiście sprzedawcy mogą, w zależności od obowiązujących u nich procedur, wysyłać powiadomienia. Niektóre firmy mają też portale dla klientów, gdzie są informacje o rozliczeniach – tłumaczy Maciej Dybaś.

Oznaczenia w JPK

Eksperci wskazują, że od 1.2.2026 r. najmniejszych przedsiębiorców czeka jeszcze jeden obowiązek związany z KSeF. Otóż będą musieli zamieszczać nowe informacje w wysyłanym skarbówce Jednolitym Pliku Kontrolnym z ewidencją i deklaracją VAT. Przede wszystkim trzeba będzie podać numer faktury nadany jej w KSeF. A jeśli faktura zostanie wystawiona poza KSeF, trzeba ją dodatkowo oznaczyć. I musi to zrobić nie tylko sprzedawca, ale także nabywca. – To dla odbiorców faktur uciążliwy obowiązek, muszą bowiem sprawdzać, dlaczego zostały wystawione poza KSeF (w jakim trybie). A za pomyłki grożą kary – mówi Maciej Dybaś.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Pusta sala rozpraw nie zwalnia z obowiązku odczytania wyroku

Opis stanu faktycznego

Sprawa dotyczyła K.F., oskarżonego o serię włamań do piwnic w W. w lutym 2021 r. Łupem włamywacza padły m.in. wyrzynarka, narzędzia warsztatowe oraz akordeon. Podczas rozprawy w czerwcu 2021 r. SR w W. uznał mężczyznę za winnego, i przyjąwszy, że czyny stanowiły wypadki mniejszej wagi, wymierzył skazanemu karę 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata.

Ponieważ na ogłoszenie wyroku nikt się nie stawił, przewodniczący postanowił na podstawie art. 100 § 1a KPK odstąpić od ogłoszenia orzeczenia i uznać je za ogłoszone.

Mimo braku publicznego odczytania sentencji, sprawa toczyła się dalej – prokurator wniósł apelację, a SO w Poznaniu zmienił wyrok, zaostrzając karę i uchylając warunkowe zawieszenie jej wykonania.

Szkolenia miękkie dla adwokatów i radców prawnychSprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Kasacja i stanowisko Sądu Najwyższego

Od wyroku Sądu odwoławczego kasację na korzyść oskarżonego wywiódł Prokurator Generalny, który zaskarżył to orzeczenie w całości, zarzucając mu rażące i mające istotny wpływ na treść wyroku naruszenie przepisów prawa procesowego – art. 430 § 1 KPK w zw. z art. 429 § 1 KPK, polegające na niezasadnym rozpoznaniu wniesionej przez prokuratora apelacji, w sytuacji gdy apelacja ta została wniesiona od wyroku, który nie został ogłoszony zgodnie z art. 418 § 1 KPK w zw. z art. 100 § 1 KPK, a zatem nie istniał w sensie prawnym, co czyniło środek odwoławczy niedopuszczalnym.

Sąd Najwyższy uznał kasację za „oczywiście zasadną”. Wskazał, że w przypadku rozprawy głównej ustne ogłoszenie wyroku jest obligatoryjne, nawet jeśli na sali nie ma ani jednej osoby z publiczności czy stron procesu. Brak tego aktu sprawia, że sporządzony dokument jest jedynie projektem, a nie wiążącym orzeczeniem. SN surowo ocenił działanie Sądu odwoławczego, który rozpoznał apelację od „nieistniejącego substratu zaskarżenia”.

W konsekwencji wyrok Sądu II instancji został uchylony, a sprawa musi wrócić do etapu, w którym doszło do rażącego naruszenia prawa.

Komentarz

Sąd Najwyższy przypomniał, że jawność ogłaszania wyroków to fundament wymiaru sprawiedliwości, zakotwiczony w Konstytucji RP. Proces karny nie może toczyć się w „zaciszu gabinetów” – publiczne odczytanie wyroku jest momentem, w którym państwo oficjalnie komunikuje swoją decyzję.

W tej konkretnej sprawie, błąd sędziego Sądu I instancji doprowadził do procesowego paraliżu: oskarżony został skazany przez sąd odwoławczy na podstawie orzeczenia, które w świetle prawa nigdy nie zostało wydane. Ta sprawa to jasny sygnał dla sędziów: nawet przy pustej sali prawo wymaga ustnego ogłoszenia wyroku.

Wyrok SN z 23.10.2025 r., I KK 140/25, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Zakaz konkurencji w orzecznictwie Sądu Najwyższego i sądów apelacyjnych

Pracownik i pracodawca mogą związać się umową o zakazie konkurencji, która może dotyczyć nie tylko czasu trwania stosunku pracy, ale również okresu po jego zakończeniu. Dopuszczalne jest umieszczenie dwóch odrębnych umów, o pracę oraz o zakazie konkurencji, w jednym dokumencie, o ile treść tych umów daje się od siebie oddzielić, zaś wymagana przez prawo forma każdej z nich została zachowana (zob. wyrok SA we Wrocławiu z 3.3.2015 r., III APa 2/15, Legalis). Nie można jednak tak zawartej umowy o zakazie konkurencji traktować jako dodatkowe postanowienie umowy o pracę (zob. postanowienie SN z 9.2.2022 r., II PSK 286/21, Legalis), umowa o zakazie konkurencji stanowi bowiem umowę odrębną od umowy o pracę, w sensie odrębnego zobowiązania. W ramach swobody umów prawa cywilnego wynikającej z art. 3531 KC strony mogą zawierać umowy o zakazie konkurencji, jednak umowy, o których mowa w art. 1011 KP i art. 1012 KP, mają zastosowanie tylko na gruncie stosunku pracy i mogą być zawarta wyłącznie przez strony stosunku pracy, czyli w trakcie trwania umowy o pracę (zob. wyrok SN z 13.7.2022 r., II USKP 228/21, Legalis).

Umowa o zakazie konkurencji po zakończeniu zatrudnienia ma obligatoryjnie odpłatny charakter, a odszkodowanie za przestrzeganie zakazu konkurencji przysługuje byłemu pracownikowi niezależnie od zaistnienia po jego stronie jakiejkolwiek szkody z tego tytułu. Natomiast dochowanie tajemnic objętych zakazem konkurencji w trakcie trwania stosunku pracy zostaje w ramach reguły ekwiwalentności wzajemnych świadczeń stron – uwzględnione co do zasady w wynagrodzeniu za pracę wypłacanym pracownikowi. Strony mogą jednak zastrzec w umowie stosowne odszkodowanie, odrębne od wynagrodzenia zasadniczego, do którego nie stosuje się art. 1012 § 3 KP (zob. wyrok SN z 14.3.2019 r., II PK 311/17, Legalis).

Działalność konkurencyjna

Umowa o zakazie konkurencji leży w interesie pracodawcy i to on na ogół występuje z propozycją jej zawarcia. W konsekwencji to pracodawca określa,  jakie informacje, w których posiadanie wszedł lub może wejść pracownik, są dla niego ważne i czy wykorzystanie u konkurencji nabytej przez pracownika wiedzy mogłoby narazić pracodawcę na szkodę (zob. wyrok SN z 10.12.2019 r., II PK 105/18, Legalis). Wskazane w art. 1012 § 1 KP warunki określające przedmiot klauzuli konkurencyjnej nie podlegają więc ocenie na podstawie kryteriów obiektywnych, lecz zależą od subiektywnego przekonania pracodawcy, ważącego własny interes przy formułowaniu zakazu. Strony umowy o pracę mogą zawrzeć umowę o zakazie konkurencji nawet jeśli obiektywna ocena prowadzi do wniosku, że pracownik nie miał lub nie ma dostępu do tego rodzaju istotnych informacji, bądź wykorzystanie nabytej przez niego wiedzy nie narażało pracodawcy na szkodę (zob. postanowienie SN z 29.1.2019 r., III PK 56/18, Legalis). Rodzaje działalności zakazanej oraz zakres zakazanych działań konkurencyjnych powinny być określone w zawartej przez strony w formie pisemnej umowie. Stopień konkretyzacji zakazu konkurencji może być różny w zależności od tego, jakie stanowisko pracy zajmuje pracownik w czasie trwania stosunku pracy i jaki w związku z tym miał dostęp do szczególnie ważnych informacji.

W orzecznictwie przyjmuje się, że np. w przypadku osób wchodzących w skład organu osoby prawnej, mających dostęp do wszystkich informacji istotnych dla funkcjonowania pracodawcy, zakres zakazu konkurencji może być określony ogólnie, gdyż jego szczegółowe wskazanie groziłoby niebezpieczeństwem pominięcia istotnych informacji, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę. Natomiast w przypadku pracowników zajmujących niższe szczeble w hierarchii stanowisk służbowych zakres zakazu konkurencji powinien być bardziej szczegółowy i odniesiony do konkretnych informacji, dostępnych danemu pracownikowi w okresie zatrudnienia. Dla oceny, czy zakres przedmiotowy zakazu konkurencji został wystarczająco sprecyzowany, może mieć znaczenie okoliczność, czy sposób określenia zakresu tego zakazu umożliwiał byłemu pracownikowi ustalenie – bez nadmiernego wysiłku i w oparciu o dostępne mu dane – zakresu obowiązków nałożonych na niego klauzulą konkurencyjną. Chodzi więc o świadomość pracownika co do treści zakazu konkurencji (zob. postanowienie SN z 5.3.2020 r., III PK 50/19, Legalis).

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Ustawodawca nie definiuje użytego w art. 1011 § 1 KP pojęcia „działalność konkurencyjna”. W orzecznictwie przyjęto, że za działalność konkurencyjną należy uznać wszelką działalność, która w obiektywnym rozumieniu mogłaby negatywnie oddziaływać na interesy prowadzone przez pracodawcę (zob. wyrok SA w Szczecinie 19.12.2019 r., III APa 11/19, Legalis; postanowienie SN z 21.3.2018 r., II PK 139/17, Legalis; wyrok SN z 4.10.2017 r., III PK 143/16, Legalis). Nie ma znaczenia, czy chodzi o działalność podstawową czy uboczną, samodzielną lub niesamodzielną. Prowadzenie działalności konkurencyjnej przez pracownika może przybierać formy m.in.: wykonywania pracy na rzecz innego podmiotu na podstawie stosunku pracy lub umowy cywilnoprawnej; prowadzenia własnej jednoosobowej działalności gospodarczej; posiadania udziałów lub akcji w spółkach; pełnienia funkcji członków organów osób prawnych, ich likwidatorów, syndyków, kuratorów.

Zakaz podejmowania przez pracownika dodatkowego zatrudnienia w zakresie niestanowiącym działalności konkurencyjnej jest bezprawny (zob. wyrok SN z 16.2.2016 r., I PK 110/15, Legalis). Zobowiązanie pracownika w umowie o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy do informowania pracodawcy o podjęciu jakiejkolwiek działalności lub jakiegokolwiek zatrudnienia, także w podmiocie nieprowadzącym działalności konkurencyjnej, w tym w szczególności z podaniem nazwy tego podmiotu, jego adresu i profilu prowadzonej przez ten podmiot działalności, w oczywisty sposób wykracza poza przedmiot umowy o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy, przez co jest niezgodne z art. 1012 § 1 KP. Takie zobowiązanie jest nieważne w całości lub w części zgodnie z art. 58 § 1 lub 3 KC (zob. wyrok SN z 6.12.2018 r., II PK 224/17, Legalis).

Co istotne art. 1011 § 1 KP nie nawiązuje wyłącznie do relacji ekonomicznych. Umowa o zakazie konkurencji nie jest wykluczona w sytuacji, gdy celem pracodawcy nie jest osiągnięcie pozytywnego wyniku ekonomicznego. Za pomocą zatrudnienia pracowniczego realizowane są cele w sferze publicznej, według formuły non profit funkcjonuje również wiele podmiotów, których działalność jest nakierowana na cele społeczne, zdrowotne lub naukowe. Nie można więc z góry wyłączać z możliwości zawierania umów o zakazie konkurencji przez np.: organizacje pozarządowe, jednostki samorządowe, związki zawodowe, fundacje, stowarzyszenia, spółdzielnie, szkoły społeczne. Dla zawarcia takiej umowy bez znaczenia jest, czy naruszenie zakazu konkurencji doprowadzi, czy też nie, do powstania szkody majątkowej. Byt umowy określonej w art. 1011KP i art. 1012 KP nie jest uzależniony od pewności zaistnienia szkody w razie złamania przez pracownika zakazu konkurencji. Nawet prowadzenie przez pracownika działalności konkurencyjnej, ocenianej miarą ekonomiczną, również nie zawsze skutkuje powstaniem szkody po stronie pracodawcy (zob. postanowienie SN 5.6.2020 r., I PK 103/19, Legalis).

Konsekwencje naruszenia zakazu konkurencji w trakcie trwania stosunku pracy

Z art. 1011 § 2 KP wynika, że pracodawca, który poniósł szkodę wskutek naruszenia przez pracownika przewidzianego w umowie zakazu konkurencji w trakcie trwania stosunku pracy, może dochodzić od pracownika wyrównania tej szkody na zasadach określonych w przepisach rozdziału I w dziale piątym KP, który normuje odpowiedzialność materialną pracowników. Zgodnie z treścią art. 115 KP, pracownik ponosi odpowiedzialność za szkodę w granicach rzeczywistej straty poniesionej przez pracodawcę, a zatem nie za utracone korzyści, a poza tym w myśl art. 122 KP naprawienie szkody w pełnej wysokości następuje wyłącznie w sytuacji umyślnego wyrządzenia tej szkody przez pracownika (zob. wyrok SA w Krakowie z 3.6.2015 r., III APa 4/15, Legalis).

Prowadzenie przez pracownika działalności konkurencyjnej może stanowić podstawę rozwiązania z nim umowy o pracę, zarówno wówczas gdy pracownik podjął działalność konkurencyjną wbrew umowie o zakazie konkurencji, jak i wtedy, gdy strony nie zawarły takiej umowy (zob. wyrok SN z 22.4.2015 r., II PK 158/14, Legalis; wyrok SN z 3.3.2005 r., I PK 263/04, Legalis). Działanie takie może zostać uznane za naruszenie podstawowego obowiązku pracowniczego jakim jest dbałość o dobro zakładu pracy, chronienie jego mienia oraz zachowanie w tajemnicy informacji, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę – art. 100 § 2 pkt 4 KP (zob. postanowienie SN z 9.4.2024 r., I PSK 108/23, Legalis). Co do zasady przyjmuje się, że nawet wcześniejsze tolerowanie ciągłego naruszenia przepisów prawa lub umowy o zakazie konkurencji w czasie trwania stosunku pracy nie może wpływać na ocenę dopuszczalności rozwiązania umowy o pracę (zob. wyrok SN z 26.7.2016 r., II PK 196/15, Legalis).

Postanowienie SN z 9.4.2024 r., I PSK 108/23; wyrok SN z 13.7.2022 r., II USKP 228/21; postanowienie SN z 5.3.2020 r., III PK 50/19; wyrok SN z 6.12.2018 r., II PK 224/17, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Obrońca z urzędu nie ma obowiązku sporządzenia skargi na wyrok kasatoryjny

Stan faktyczny

SO w G. uchylił wyrok SR w T., przekazując temu Sądowi sprawę do ponownego rozpoznania. Sąd uwzględnił podniesiony w apelacji oskarżonego T.M. i jego obrońcy zarzut, że w składzie SR w T. pierwotnie rozpoznającego sprawę zasiadał sędzia, który powinien ulec wyłączeniu na podstawie art. 41 § 1 KPK. Po uwzględnieniu wniosku oskarżonego wyznaczono mu obrońcę z urzędu, jednak adw. T.D. w opinii prawnej nie stwierdził podstaw do wniesienia skargi na wyrok SO w G. Odpis tej opinii został doręczony oskarżonemu z pouczeniem o prawie wniesienia skargi na wyrok kasatoryjny, sporządzonej przez obrońcę ustanowionego z wyboru. Oskarżony sporządził i podpisał osobiście skargę, w której wskazywał również na potrzebę zmiany obrońcy z urzędu.

Sędzia G.T., wiceprezes SO w G., wydał dwa zarządzenia. Pierwszym z nich nie uwzględniono wniosku oskarżonego o zmianę obrońcy z urzędu. Drugim zaś odmówiono przyjęcia osobistej skargi oskarżonego na wyrok kasatoryjny SO w G.

Zarzuty zażalenia

T.M. wniósł zażalenie na zarządzenie o odmowie przyjęcia skargi. Oskarżony wskazywał, że sędzia G.T. nie powinien podejmować czynności związanych z jego skargą, gdyż odpowiadał już na jego skargę wniesioną w innej sprawie. Nie można zatem uznać tego sędziego za wolnego od uprzedzeń wobec osoby oskarżonego. T.M. stwierdził, że z powodu wyłączenia przez sąd materiału dowodowego do akt innej sprawy, wyznaczony obrońca nie zapoznał się z pełnymi aktami sprawy. Co więcej, adw. T.D. nie skontaktował się z oskarżonym, który został w ten sposób pozbawiony możliwości przedstawienia obrońcy swojego stanowiska i oczekiwań. W ocenie oskarżonego okoliczności te odebrały mu całkowicie możliwość obrony swoich praw i interesów. Gdyby obrońca z urzędu zapoznał się z całym materiałem dowodowym i wysłuchał oskarżonego, to T.M. uzyskał by prawo do rzetelnego i obiektywnego sądu.

Obowiązki obrońcy z urzędu

SN utrzymał zaskarżone zarządzenie w mocy. W uzasadnieniu postanowienia wskazano, że zakres powinności obrońcy wyznaczonego z urzędu do zbadania podstaw do wniesienia skargi na wyrok kasatoryjny zakłada przede wszystkim analizę materiałów postępowania pod tym kątem, w szczególności pisemnego uzasadnienia takiego wyroku. Podstawy skargi na wyrok kasatoryjny, wskazane w art. 539a § 3 KPK, zostały określone bardzo wąsko i mają charakter ściśle prawny. Co do zasady, nie są uzależnione od zajęcia przez stronę postępowania określonego stanowiska, czy ustosunkowania się przez oskarżonego do stawianych mu zarzutów czy poszczególnych elementów materiału dowodowego. SN stwierdził, że obrońca, oceniając sprawę pod kątem możliwości wniesienia skargi, o której mowa w rozdziale 55a KPK, nie jest bezwzględnie obowiązany do zaznajomienia się z poglądami oskarżonego w powyższym zakresie. Jeżeli taki obrońca dostrzega, że w sprawie nie zaistniały warunki procesowe do wniesienia skargi, to stanowisko oskarżonego w tym zakresie niczego nie może zmienić. Dlatego sam tylko brak nawiązania kontaktu z oskarżonym przed sporządzeniem opinii o braku podstaw do wniesienia skargi nie świadczy jeszcze o nierzetelności obrońcy z urzędu. Obrońca, także ten ustanowiony z wyboru, działa samodzielnie, i chociaż bez wątpienia kontakt osobisty z osobą, którą ma bronić, jest tu pożądany, to nie można uznać go za bezwzględnie obowiązujący (zob. postanowienie SN z 11.2.2020 r., II KZ 7/20, Legalis).

Administracja sądowa - sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Opinia o braku podstaw do wniesienia skargi

W uzasadnieniu postanowienia wyjaśniono, że wyznaczony w postępowaniu „okołoskargowym” obrońca z urzędu nie jest obowiązany do sporządzenia i podpisania skargi na wyrok kasatoryjny. W przypadku gdy nie stwierdzi podstaw do wniesienia skargi, powinien jedynie poinformować o tym sąd na piśmie, co wynika z art. 84 § 3 KPK. Obrońca z urzędu w swej decyzji w zakresie podstaw do wniesienia skargi, tak jak innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia, zachowuje pełną autonomię, i jego stanowisko jest dla sądu wiążące. Ustawodawca nie wprowadził do KPK przepisu, który uprawniałby sąd do skutecznego zobowiązania obrońcy z urzędu do sporządzenia i wniesienia skargi. Obrońca wyznaczony do wykonania określonej czynności procesowej wcale nie musi jej wykonać, jeśli nie jest ona uzasadniona merytorycznie (zob. postanowienie SN z 26.6.2019 r., IV KZ 25/19, Legalis). Jeśli z opinii wynika, że wyznaczony obrońca rzetelnie zapoznał się ze sprawą pod kątem wniesienia skargi, nie ma podstaw do ustanowienia stronie innego obrońcę z urzędu (zob. postanowienie SN z 20.12.2021 r., V KZ 62/21, Legalis; postanowienie SN z 17.3.2021 r., V KZ 1/21, Legalis). Sąd nie ma bowiem obowiązku wyznaczania kolejnych obrońców z urzędu aż do uzyskania przez wnioskodawcę oczekiwanego efektu (zob. postanowienie SN z 11.2.2020 r., II KZ 7/20, Legalis).

SN wskazał, że w tej sprawie kwestionowany wyrok SO w G. zapadł w wyniku uwzględnienia argumentów podnoszonych w apelacjach wywiedzionych na korzyść oskarżonego. Konieczność powtórzenia postępowania pierwszoinstancyjnego wynika z faktu, że w składzie SR w T. zasiadał sędzia, który powinien ulec wyłączeniu na podstawie art. 41 § 1 KPK. W rezultacie należy podzielić stanowisko wyrażone w opinii obrońcy, że w takiej sytuacji oskarżony nie ma interesu prawnego w zaskarżeniu wyroku SO w G., gdyż orzeczenie to jest dla niego korzystne (art. 425 § 3 KPK w zw. z art. 539f KPK). W konsekwencji SN stwierdził brak podstaw do wyznaczenia nowego obrońcy w miejsce dotychczasowego. Jednocześnie wskazano, że oskarżony mógł ustanowić sobie obrońcę z wyboru, który w jego imieniu sporządziłby i wniósł skargę w ustawowym terminie, realizując tym samym przymus adwokacko-radcowski wynikający z art. 526 § 2 KPK w zw. z art. 539f KPK.

Sędziowie funkcyjni wykonują obowiązki administracyjne

Sędzia G.T., wiceprezes SO w G., realizując jako upoważniony sędzia obowiązki prezesa tego Sądu, zarządził odmowę przyjęcia własnej skargi oskarżonego jako niespełniającej braku formalnego. Zdaniem SN wiceprezes mógł wykonywać obowiązki prezesa sądu, wynikające z art. 530 § 2 KPK w zw. z art. 539f KPK, i nie ulegał wyłączeniu tylko z racji wcześniejszego wykonywania obowiązków administracyjnych i udzielania informacji oskarżonemu w innej sprawie. Sam fakt istnienia kilku postępowań połączonych jedynie osobą oskarżonego nie daje podstaw do istnienia wątpliwości co do bezstronności w incydentalnej sprawie, która ma ściśle formalny charakter.

Postanowienie SN z 1.12.2025 r., IV KZ 33/25, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Biznes mierzy się z podwyżką płacy minimalnej i składek do ZUS

la osoby niekorzystającej z żadnej z ulg składki wynoszą obecnie przynajmniej 1926,76 zł (bez składki zdrowotnej i z dobrowolnym ubezpieczeniem chorobowym). W 2025 r. było to 1773,96 zł. To efekt obwieszczenia ministra rodziny, pracy i polityki społecznej (MP z 2025 r., poz. 1206). Zgodnie z jego treścią prognozowane przeciętne wynagrodzenie wzrośnie do 9420 zł. Z kolei aż 60 proc. tej kwoty jest podstawą wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne płacone przez przedsiębiorców niekorzystających z żadnych preferencji, czyli 5652 zł.

Ubezpieczenia społeczne

W efekcie składki na ubezpieczenia społeczne (bez ubezpieczenia zdrowotne- go) na zasadach ogólnych w 2026 r. wynoszą:

Stawka godzinowa

W 2026 r. wzrosła też płaca minimalna do 4806 zł (z 4666 zł w 2025 r.). Podskoczyła również minimalna stawka godzinowa dla samozatrudnionych i zleceniobiorców. Od 1 stycznia wynosi 31,40 zł. Tak wynika z rozporządzenia Rady Ministrów (DzU z 2025 r., poz. 1242). Skorzystają na tym nie tylko osoby zarabiające minimalną pensję. Wraz z tą ostatnią rosną bowiem też inne świadczenia.

Maksymalna wysokość odprawy pieniężnej z tytułu rozwiązania stosunku pracy z przyczyn niedotyczących pracownika wynosi 72 090 zł (do tej pory 69 990 zł). Wyższe kwoty dostaną też osoby, które doznały mobbingu lub z powodu nękania rozwiązały umowę o pracę. Mają one prawo dochodzić od pracodawcy odszkodowania w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę, czyli wspomniane 4806 zł.

Od tych kwot jest też uzależniony dodatek za pracę w nocy. Wynosi on 20 proc. stawki godzinowej wynikającej z minimalnego wynagrodzenia za każdą godzinę pracy w porze nocnej.

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Preferencyjny ZUS

Minimalne wynagrodzenie determinuje też wysokość preferencyjnych składek na ubezpieczenia społeczne przedsiębiorców.

W konsekwencji należności do ZUS płacone przez 24 miesiące od podstawy wymiaru w wysokości 30 proc. pensji minimalnej wyniosą w 2026 r. 456,18 zł (w 2025 r. – 442,88 zł), w tym składki:

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Łukasz Kozłowski

ekspert Federacji Przedsiębiorców Polskich

W 2026 r. standardowe składki dla osób prowadzących działalność gospodarczą wzrosną o 152,80 zł, tj. o 8,6 proc. Nie jest to co prawda mały wzrost, jednak w ujęciu procentowym będzie on najniższy od 5 lat, co wynika z wolniejszego tempa wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. Istotniejszą zmianą będzie przywrócenie najniższej składki zdrowotnej z poziomu 75 proc. do 100 proc. płacy minimalnej, co w połączeniu ze wzrostem minimalnego wynagrodzenia spowoduje zwiększenie najniższego pułapu składki zdrowotnej o ponad 37 proc. Odczują to osoby prowadzące działalność opodatkowaną PIT na zasadach ogólnych lub w ramach podatku liniowego 19 proc., osiągające miesięczny dochód poniżej ok. 6,5 tys. zł (w przypadku skali podatkowej) oraz 10,5 tys. zł(w przypadku „liniówki”). Rosnące obciążenia z tytułu składek od 2026 r. oczywiście mogą stanowić utrudnienie w prowadzeniu działalności gospodarczej dla części osób – dlatego niezmiennie aktualny pozostaje postulat, by wysokość tych należności w większym stopniu powiązać z indywidualną sytuacją i wynikiem finansowym danego przedsiębiorcy.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Piotr Rogowiecki

dyrektor Departamentu Analiz i Legislacji Pracodawców RP

Minimalny wzrost najniższego wynagrodzenia jest ustalony stosownymi przepisami. Zgodnie z nimi od 2026 r. musiało ono wzrosnąć o nie mniej niż 50 zł. Ostateczna decyzja rządu w tym zakresie nie spełnia w pełni naszych postulatów, biorąc jednak pod uwagę wszystkie uwarunkowania, można ją ocenić umiarkowanie pozytywnie. Mówimy o wzroście na poziomie 3 proc., podczas gdy w minionych latach przekraczały one 7 proc., 9 proc., a nawet 14 proc. (w 2020 r. i 2022 r.). Nie zmienia to faktu, że obecnie płaca minimalna wynosi niemal 53 proc. średniego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw i pobiera ją ok. 25 proc. zatrudnionych. Grupą szczególnie dotkniętą wzrostem najniższej pensji są osoby, które w ostatnich latach przestały zarabiać istotnie lepiej niż pracownicy początkujący czy najmniej wydajni.

Wzrost wynagrodzenia minimalnego powoduje bowiem, że często brakuje środków na podwyżkę płac dla pozostałych pracowników. Z tego względu, relatywnie wolno idą w górę pensje osób bardziej doświadczonych, lepiej wykształconych czy też biorących na siebie większą odpowiedzialność. Nie wynika to ze złej woli pracodawców, lecz właśnie administracyjnie wymuszonego spłaszczenia struktury wynagrodzeń. Oprócz tego zbyt wysoka relacja płacy minimalnej do średniej utrudnia zarządzanie.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź