Eurodac: nowe zasady dostępu do danych biometrycznych cudzoziemców

Kluczowe zmiany

Charakter systemu Eurodac

Eurodac jest ogólnoeuropejską bazą danych daktyloskopijnych osób ubiegających się o ochronę międzynarodową oraz cudzoziemców zatrzymanych w związku z nielegalnym przekroczeniem zewnętrznych granic Unii Europejskiej. System pierwotnie służył ustalaniu państwa odpowiedzialnego za rozpatrzenie wniosku o azyl. Obecnie pozostaje przede wszystkim narzędziem azylowo-migracyjnym, choć może być również wykorzystywany w razie uzasadnionego podejrzenia, że sprawca przestępstwa terrorystycznego lub innego poważnego przestępstwa wystąpił o ochronę międzynarodową. Funkcje związane z azylem i migracją mają jednak charakter wiodący względem dodatkowego wykorzystania systemu przez organy ścigania.

Centralny Organ Techniczny Eurodac i NAP Eurodac

Komendant Główny Policji pełni rolę Centralnego Organu Technicznego Eurodac, zwanego COT Eurodac. Wyznacza w tym celu komórkę organizacyjną Komendy Głównej Policji oraz zapewnia obsługę krajowego punktu dostępu przy pomocy NAP Eurodac i COT Eurodac. Komendant Główny Policji jest również administratorem informacji, w tym danych osobowych, przetwarzanych za pośrednictwem krajowego punktu dostępu.

NAP Eurodac jest wyznaczoną komórką organizacyjną w strukturze Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji. Do jego zadań należy m.in. przetwarzanie danych na potrzeby systemu, przesyłanie danych, weryfikowanie wyników porównań danych biometrycznych, przekazywanie danych właściwym organom oraz wykonywanie porównań na potrzeby ochrony porządku publicznego. COT Eurodac odpowiada za techniczne funkcjonowanie, utrzymanie i bezpieczeństwo krajowego punktu dostępu oraz współpracę z agencją eu-LISA.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Dostęp organów do danych Eurodac

Dostęp bezpośredni w celu dokonywania wpisów przysługuje Policji, Straży Granicznej oraz Szefowi Urzędu do Spraw Cudzoziemców. Straż Graniczna ma także dostęp bezpośredni w celu wglądu do danych w związku z rozpatrywaniem wniosku o wydanie zezwolenia na podróż w systemie ETIAS oraz w celu przekazania danych do państw trzecich.

Szerszy katalog podmiotów przewidziano dla wniosków o porównanie danych na potrzeby ochrony porządku publicznego. Uprawnienie to przysługuje Policji, Straży Granicznej, CBA, ABW, Agencji Wywiadu, Żandarmerii Wojskowej, Służbie Ochrony Państwa, Krajowej Administracji Skarbowej oraz Służbie Kontrwywiadu Wojskowego. Jednostki operacyjne tych organów występują za pośrednictwem organu weryfikującego, który sprawdza spełnienie warunków określonych w normach unijnych.

Pobieranie danych biometrycznych i termin 48 godzin

Ustawa rozdziela zadania Straży Granicznej, Policji oraz Szefa Urzędu do Spraw Cudzoziemców w zakresie pobierania danych biometrycznych od poszczególnych kategorii osób zgodnie z normami unijnymi. Dane są przekazywane do NAP Eurodac w celu porównania z danymi znajdującymi się w systemie albo zapisania ich w systemie Eurodac.

Zestawy danych przesyła się drogą elektroniczną niezwłocznie, nie później jednak niż w terminie 48 godzin od pobrania danych biometrycznych. Każdy zestaw zawiera unikalny numer identyfikujący, stanowiący element numeru referencyjnego. W razie równoczesnej rejestracji tej samej osoby na różnych podstawach prawnych organ nadaje oddzielny numer referencyjny dla każdej kategorii rejestracji.

Obowiązek osoby i ochrona jej praw

Osoba objęta obowiązkiem rejestracji musi umożliwić pobranie danych biometrycznych. W przypadku odmowy właściwy organ poucza ją o obowiązku oraz o możliwości użycia środków przymusu bezpośredniego. Jeżeli odmowa trwa nadal, funkcjonariusze Policji lub Straży Granicznej mogą użyć środków przymusu na zasadach określonych w ustawie z 24.5.2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 244).

Ustawa przewiduje również obowiązki informacyjne. Osoba, której dane dotyczą, może wystąpić o dostęp do danych osobowych zapisanych w Eurodac, ich sprostowanie, uzupełnienie, usunięcie albo ograniczenie przetwarzania. W razie odmowy sprostowania lub usunięcia danych organ powinien przekazać wyjaśnienie oraz pouczenie o możliwości wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych lub sądu.

Rejestry i kontrola dostępu

Komendant Główny Policji prowadzi rejestr operacji przetwarzania danych przeprowadzonych w systemie Eurodac i Wizowym Systemie Informacyjnym. W rejestrze odnotowuje się każdy przypadek dostępu do danych lub wykorzystania danych poprzez krajowy punkt dostępu, w tym cel dostępu, datę i godzinę, dane użyte do zapytania, dane otrzymane z systemu oraz identyfikatory organu i użytkownika.

Organy uprawnione do korzystania z systemu prowadzą także rejestry osób upoważnionych do wprowadzania danych do Eurodac lub pobierania danych z systemu. Dostęp użytkowników indywidualnych do WUI jest powiązany z obowiązkiem wcześniejszego szkolenia.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Dane wspólnot mieszkaniowych nadal nie będą ujawniane

W Polsce jest już 200 tys. wspólnot i z każdym rokiem ich przybywa. Wraz ze wzrostem cen nieruchomości, rośnie też wartość majątku, którym zarządzają. Problem w tym, że nie wiadomo, kto jest uprawniony do ich reprezentowania. Bywa to przyczyną sporów i zaciągania zobowiązań przez osoby nieuprawnione na koszt właścicieli mieszkań. Dlatego też organizacje działające na tym rynku postulują wprowadzenie rejestru, w którym ujawniano by choćby podstawowe informacje – dane kontaktowe wspólnoty, członków zarządu czy zakres reprezentacji.

Stowarzyszenie Profesjonalistów Rynku Nieruchomości Polski Centralnej zwraca uwagę, że brak rejestru wspólnot powoduje istotne zagrożenia dla bezpieczeństwa obrotu prawnego.

„Kontrahenci wspólnoty (wykonawcy robót budowlanych, dostawcy mediów, banki, instytucje finansowe) nie mają realnej możliwości zweryfikowania, czy osoba działająca w imieniu wspólnoty rzeczywiście posiada umocowanie do jej reprezentowania, jaki jest aktualny skład zarządu lub czy zarządca został prawidłowo ustanowiony” – czytamy w uwagach SPRNPC.

Zobowiązania może zaciągnąć osoba nieuprawniona

Dalej stowarzyszenie wskazuje, że brak rejestru uniemożliwia również skuteczną weryfikację danych samej wspólnoty, takich jak jej adres do doręczeń, status zarządu, forma zarządzania czy zakres reprezentacji.

„W praktyce prowadzi to do licznych sporów, nadużyć oraz sytuacji, w których zobowiązania zaciągane są przez osoby nieuprawnione, co ostatecznie obciąża właścicieli lokali” – oceniają eksperci stowarzyszenia. Problem rozwiązałoby, ich zdaniem, utworzenie publicznego rejestru wspólnot mieszkaniowych. Odrębnego tylko dla wspólnot lub zintegrowanego np. z Krajowym Rejestrem Sądowym czy Centralną Ewidencją i Informacją o Działalności Gospodarczej.

Podobnego zdania jest Powszechne Towarzystwo Ekspertów i Doradców Rynku Nieruchomości. W jego opinii każda wspólnota powinna być ujawniona w rejestrze.

„Umożliwiłoby to zapewnienie bezpieczeństwa obrotu, bo obecnie nie wiadomo, czy osoba występująca jako uprawniona w imieniu wspólnoty do zaciągania zobowiązań w istocie jest uprawniona. Nie ma możliwości sprawdzenia, czy tak jest w istocie” – stwierdzają eksperci towarzystwa.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Nie wiadomo nawet, z kim się kontaktować w razie awarii

Utworzenie rejestru postulowała też Krajowa Izba Gospodarki Nieruchomościami.

– Dzisiaj wspólnota musi mieć REGON, a to oznacza, że figuruje w rejestrze GUS-u, ale jedynym jej identyfikatorem, poza REGON-em, jest adres. Nie znajdziemy tam ani danych członków zarządu, ani zarządcy, ani numeru telefonu czy adresu mailowego. Apelowaliśmy, żeby znalazły się tam takie informacje, ponieważ dziś rzeczywiście, jeśli ktoś jest np. sąsiadem wspólnoty i chciałby się porozumieć, co do wspólnego korzystania z przejścia, to nie może nigdzie sprawdzić, kto jest osobą uprawnioną do rozmów na ten temat ani jak się z nią skontaktować. Nie mówiąc już o sytuacjach spornych czy też egzekwowaniu obowiązków, które nałożyła na zarządców ustawa schronowa – mówi „Rzeczpospolitej” Marek Urban, prezes KIGN. Burmistrz, prezydent czy starosta, który będzie wydawał decyzję o uznaniu obiektu za budowlę ochronną będzie potrzebował informacji o tym, kto jest zarządcą. Podobne problemy mogą się pojawić podczas kataklizmu, np. powodzi, gdy trzeba będzie zorganizować miejsce doraźnego schronienia. Wtedy też będzie potrzebny kontakt do zarządcy.

– Nawet w przypadku poważniejszej awarii, gdy straż pożarna potrzebuje pilnie coś ustalić, funkcjonowanie rejestru wspólnot ułatwiłoby to. Dlatego szkoda, że obecnie taki rejestr nie powstanie, ale dobrze, że nie przeszedł pomysł z rejestracją wspólnot w KRS, bo już dzisiaj trudno przekonać właścicieli do członkostwa w zarządzie wspólnoty, a rejestracja w KRS z obowiązkiem składania sprawozdań na pewno dodatkowo zniechęcałaby do tego – dodaje prezes Marek Urban.

Zarząd wspólnoty może się zmienić

Adwokat Adam Rusiłowicz, kierownik działu obsługi wspólnot mieszkaniowych i spraw deweloperskich kancelarii Ryszewski, Szubierajski zwraca uwagę, że dane wspólnot w bazie REGON bywają nieaktualne albo błędne. Poza tym w polu adresowym zdarza się, że występuje np. tylko numer budynku, bez numeru lokalu. To stwarza problem z doręczaniem pism.

– Brak publicznego rejestru na wzór KRS czy CEIDG powoduje też inne problemy. Występując w imieniu wspólnoty musimy legitymować się pełnomocnictwami osób prawidłowo umocowanych do kierowania wspólnotą. Na przestrzeni lat zmieniają się członkowie zarządu, czego konsekwencją może być konieczność dołączenia do pisma wielu dokumentów dotyczących powołania członków zarządu lub ich rezygnacji z tej funkcji. Zdarza się, że do pełnomocnictwa dołączamy dziesięć takich dokumentów. Czasem zarząd czy zarządca nie mogą znaleźć wszystkich potrzebnych uchwał czy rezygnacji. To zajmuje czas i komplikuje sprawę. Rejestr wspólnot ułatwiłby postępowania nie tylko tym, którzy mają jakieś oczekiwania wobec wspólnoty, ale też samym wspólnotom w sytuacjach, gdy potrzebne jest potwierdzenie prawidłowej ich reprezentacji – mówi mec. Rusiłowicz.

Zarządca Seweryn Chwałek uważa, że z rejestrem wspólnot byłoby w sytuacjach spornych łatwiej, ale bez niego też wspólnoty mogą funkcjonować.

– Opiera się to na dobrej wierze w to, że przedstawiane przez członków wspólnoty dokumenty, wskazujące ich reprezentantów są aktualne i autentyczne. Oczywiście zawsze się może zdarzyć, że ktoś będzie próbował zadziałać w złej wierze i wykorzystać to, że weryfikacja jego prawidłowego umocowania nie jest łatwa, ale skala tego problemu nie jest duża – ocenia ekspert.

– Zresztą już dzisiaj informacja o osobach pełniących zarząd powierzony powinna być odnotowana w dziele trzecim księgi wieczystej. Nie wszyscy się z tego obowiązku wywiązują, ale powinni i nie dotyczy on zarządu właścicielskiego – dodaje.

Wpis w KRS czy w księdze wieczystej?

Pomysł utworzenia odrębnego czy też zintegrowanego z KRS rejestru ma też przeciwników. Notariusz i członek zarządu wspólnoty mieszkaniowej dr Piotr Marquardt uważa go za zbędne obciążenie zarządców i wymiaru sprawiedliwości. Niezależnie od samego procesu rejestrowania wspólnot konieczna byłaby niekończąca się aktualizacja ich danych.

– Wspólnoty mieszkaniowe działają w oparciu o przepisy ustawy o własności lokali już od ponad trzydziestu lat i ich funkcjonowanie odbywa się w sposób niezakłócony bez istnienia takiego rejestru. Jeśli za konieczne uznalibyśmy odnotowywanie w rejestrach publicznych istnienia wspólnot mieszkaniowych, a właściwie – aktualnego sposobu zarządu nieruchomością wspólną oraz osób pełniących funkcję jej zarządu lub zarządcy, w zupełności wystarczającym rozwiązaniem byłoby wykorzystanie w tym celu ksiąg wieczystych. Każda wspólnota mieszkaniowa bowiem opiera swe istnienie na nieruchomości wspólnej, dla której prowadzona jest księga wieczysta, w której dziale trzecim informacje takie mogłyby być odnotowywane – uważa Piotr Marquardt.

Marek Urban ma jednak nadzieję, że Ministerstwo Rozwoju i Technologii znajdzie rozwiązanie tego problemu i jakiś rejestr czy też ewidencja wspólnot powstanie.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Praca prawnika wymaga danych

Tak uznał Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) w dwóch sprawach o ochronę danych osobowych. Trafiły one na wokandę z inicjatywy klientki banku, która poskarżyła się do prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO) na nieprawidłowości w procesie przetwarzania jej danych. Zarzuciła, że bank łamie przepisy, bo ujawnia jej dane osobowe kancelariom prawnym.

Wsparcie prawne

W obu sprawach kobieta najpierw występowała do banku i prawników o przekazanie jej pełnej listy przetwarzanych danych osobowych ze wskazaniem celu ich przetwarzania oraz podstawy prawnej. W jednej bank oraz przedsiębiorca wyjaśnili, że do udostępnienia jej danych osobowych doszło na podstawie umowy powierzenia w celu realizacji kontraktu o świadczenie usług wsparcia prawnego w zakresie ochrony danych osobowych. W tym przypadku bank był administratorem danych, a prawnik w ramach prowadzonej działalności gospodarczej działał jako przetwarzający te dane. W drugiej dane zostały udostępnione kancelarii do realizacji obsługi prawnej banku w związku z umową o świadczenie usług prawnych.

To nie przekonało kobiety. Domagała się m.in., by bank przestał przekazywać jej dane kancelariom. Chciała też usunięcia już przekazanych danych. Jej argumentacja okazała się jednak mało skuteczna. Prezes UODO nakazał jedynie bankowi wskazanie celów przetwarzania danych w zakresie adresu IP komputera skarżącej. Co do reszty racji jej odmówił. UODO uznał, że umowa o prowadzenie obsługi prawnej pomiędzy bankiem i kancelarią pozwalała udzielać informacji objętych tajemnicą bankową adwokatom lub radcom prawnym w związku ze świadczeniem przez nich pomocy prawnej na rzecz banku. Ponadto bank posiadał prawnie uzasadniony interes z art. 6 ust. 1 lit. f RODO. Z kolei świadczenie pomocy prawnej przez samą kancelarię na rzecz banku ma oparcie w ustawach – Prawo o adwokaturze czy o radcach prawnych oraz kodeksach etyki przewidzianych dla tych zawodów.

Prezes UODO podkreślił, że adwokat czy radca prawny w zakresie wykraczającym poza umowę, w ramach świadczenia na rzecz banku pomocy prawnej, staje się odrębnym administratorem. Podstawę do przetwarzania danych osobowych w tym przypadku stanowią regulacje korporacyjne.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Wykładnia przepisów to nie usługa edytorska

Klientka nie była usatysfakcjonowana takim obrotem sprawy, ale nic nie wskórała. Najpierw racji nie przyznał Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Warszawie. Oddalając jej skargi nie miał wątpliwości, że bank mógł przekazać w ramach świadczonej pomocy prawnej dane osobowe, które uznał za stosowne. Sąd zauważył m.in., że bank ma prawo skorzystania z pomocy prawnej adwokata lub radcy prawnego, tak jak każdy inny przedsiębiorca. Skarżąca decydując się zaś na skorzystanie z usług bankowych, a następnie prowadząc korespondencję z bankiem, powinna była się liczyć z tym, że będzie to podlegało konsultacjom prawnym.

Z rozstrzygnięciami WSA zgodził się następnie NSA. On również nie miał wątpliwości, że istniały podstawy prawne do przekazania przez bank danych przedsiębiorcy prowadzącemu kancelarię radcy prawnego, z którym bank zawarł umowę o świadczenie usług dotyczących wsparcia prawnego w zakresie ochrony danych osobowych. W pierwszej sprawie NSA zauważył, że do ujawnienia danych osobowych przez bank na rzecz radcy prawnego doszło na podstawie dwóch niezależnych stosunków prawnych. Po pierwsze, na podstawie umowy przetwarzania zawartej na podstawie art. 28 ust. 1 RODO. Drugą był zaś art. 104 ust. 2 pkt 3 prawa bankowego. Zdaniem sądu mamy więc dwie niezależne, uzupełniające się podstawy prawne do tego, żeby radca prawny, czyli osoba profesjonalnie świadcząca pomoc prawną, mogła przetwarzać dane osobowe, które zostały jej przekazane.

Sąd nie zgodził się, że pomoc prawna w tym przypadku sprowadza się jedynie do usługi edytorskiej. Jak tłumaczył sędzia NSA Artur Kuś, taki zarzut świadczy o niezrozumieniu istoty obsługi prawnej i zawodu radcy prawnego, którego istotą jest wykonywanie wykładni przepisów prawa, a nie tylko praca edytorska.

Podobnie NSA uznał w drugiej sprawie. Wskazał na art. 6 ust. 1 lit. f RODO oraz dookreślający go motyw 47 RODO. Wykładnia celowościowa obu tych regulacji wskazuje, że przesłanki legalizujące przetwarzanie danych osobowych tak naprawdę są dwie. Po pierwsze, gdy zachodzi powiązanie między administratorem a osobą, której dane są przetwarzane, i po drugie, gdy dane są zbierane zasadnie co do celu.

A zdaniem NSA w sprawie oba warunki były spełnione. WSA słusznie zaś m.in. wywiódł przesłanki legalizujące z przepisów dotyczących zawodów radcy prawnego i adwokata.

Jak zauważył sędzia NSA Przemysław Szustakiewicz, radca prawny i adwokat bez danych osobowych związanych z umową, którą ma ocenić, nie może skutecznie wykonywać swych czynności. Przyjęcie innego stanowiska powodowałoby, że wykonywanie tych zawodów byłoby znacznie utrudnione, a wręcz niemożliwe.

Wyroki są prawomocne.

Sygnatury akt: III OSK 1984/23 oraz III OSK 2175/24

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Paweł Litwiński

adwokat, partner w kancelarii Barta Litwiński

Komentowane rozstrzygnięcia NSA są bardzo ważne i słuszne. Kwalifikacja prawna przetwarzania danych osobowych przez adwokata lub radcę prawnego w celu świadczenia pomocy prawnej przez wiele lat budziła bowiem spore wątpliwości. Konkretnie chodziło o to, czy mamy do czynienia z powierzeniem przetwarzania danych osobowych, czy może adwokat lub radca są odrębnymi administratorami danych? Nowelizacje ustaw korporacyjnych z 2019 r. nie przesądziły tej kwestii jednoznacznie. Niemniej tak ukształtowały obowiązki adwokata i radcy prawnego, że obecnie ich rola nie powinna już budzić wątpliwości. Świadcząc pomoc prawną, są odrębnymi administratorami danych. Klient udostępnia im przecież dane osobowe, bo ma w tym uzasadniony interes, a adwokat i radca przetwarzają je na podstawie przepisów korporacyjnych, a w niektórych wypadkach także przepisów regulujących odpowiednie czynności procesowe.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Teren zabudowy to nie to samo co teren zabudowany

Naczelny Sąd Administracyjny uwzględnił skargę kasacyjną spółki od wyroku WSA w Warszawie z 24.8.2023 r. VII SA/Wa 662/23 , w sprawie ze skargi spółki na postanowienie Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad (dalej: GDDKiA) w przedmiocie uzgodnienia projektu decyzji o warunkach zabudowy, uchylając wyrok WSA i uprzednie postanowienia GDDKiA.

Spółka wystąpiła o uzgodnienie projektu decyzji o warunkach zabudowy dla inwestycji polegającej na budowie zespołu budynków mieszkalnych jednorodzinnych wraz z urządzeniami budowlanymi, w tym kanalizacją lokalną, lokalnymi ujęciami wody, wewnętrznym układem komunikacyjnym, przewidzianej do realizacji w Łodzi, w odniesieniu do obszaru przyległego do pasa drogowego autostrady A1. GDDKiA odmówił uzgodnienia projektu decyzji o warunkach zabudowy dla ww. inwestycji, uznając, że nieprzekraczalna linia zabudowy zaplanowana w odległości 30,0 m od zewnętrznej krawędzi jezdni autostrady A1, nie spełnia odległości określonej wymogiem art. 43 ust. 1 ustawy z 21.3.1985 r. o drogach publicznych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 889; dalej: DrPublU).

WSA w Warszawie oddalił skargę spółki, uznając stanowisko organu za prawidłowe, wskazując, że art. 43 ust. 1 DrPublU normuje minimalne odległości obiektów budowlanych znajdujących się przy drogach od zewnętrznej krawędzi jezdni tych dróg, różnicując je w zależności od rodzaju drogi i sposobu zagospodarowania danego terenu, na którym planowana jest przedmiotowa inwestycja. Istotą sporu w przedmiotowej sprawie było natomiast ustalenie, czy przedmiotowa inwestycja zlokalizowana jest „w terenie zabudowy”, czy też „poza terenem zabudowy”, w rozumieniu art. 43 ust. 1 DrPublU, bowiem od tego zależeć będzie, czy inwestycja ta musi zostać usytuowana w odległości od zewnętrznej krawędzi jezdni autostrady A1 co najmniej 30 m – w terenie zabudowy, czy też co najmniej 50 m – poza terenem zabudowy. Z analizy dokonanej przez zarządcę autostrady A1 otoczenia tej autostrady wynika, że obszar na którym planowana jest przedmiotowa inwestycja nie posiada charakteru o miejskich zasadach zagospodarowania. Są to tereny leśne, tereny porośnięte wysokim drzewostanem oraz tereny zielone. Natomiast po drugiej stronie występuje rozproszona zabudowa o funkcji mieszkaniowej jednorodzinnej. Wobec powyższego organ – w ocenie WSA prawidłowo przyjął – że przedmiotowy teren zalicza się do terenów określanych jako „poza terenem zabudowy”. Teren zabudowy w rozumieniu art. 43 ust. 1 DrPublU nie może być utożsamiany z terenem znajdującym się w granicach administracyjnych miasta. Powinien być to teren, na którym według stanu faktycznego istniejącego w dacie uzgodnienia dominują obszary o miejskich zasadach zagospodarowania. Jednocześnie wykładnia systemowa i celowościowa art. 43 ust. 1 DrPublU wskazuje, że na równi z „terenem zabudowy” w rozumieniu tego przepisu, nie może być traktowany teren niezabudowany, który dopiero zostanie zabudowany.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

NSA uznał natomiast skargę kasacyjną Spółki za uzasadnioną. W ocenie NSA nie ma podstaw do zrównania pojęcia „teren zabudowy” (art. 43 ust. 1 DrPublU) z „terenem zabudowy” (w § 3 ust. 2 rozporządzenia Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej z 2.3.1999 r. w sprawie warunków technicznych jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 124 ze zm.), jak i z pojęciem „terenu zabudowanego” (art. 2 pkt 15 ustawy z 20.6.1997 r. Prawo o ruchu drogowym (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1251 ze zm.; dalej: PrDrog)). Jak zauważył sąd, pojęcie terenu zabudowy ma charakter odrębny w stosunku do pojęcia obszaru zabudowanego, a jego treść powinna być ustalana nie w oparciu o akty planowania przestrzennego, lecz na podstawie jego cech, w szczególności rzeczywistych funkcji i sposobu zagospodarowania.

Jak wskazano w uzasadnieniu do wyroku NSA z 17.12.2019 r., sygn. II OSK 2715/18 : „rozbieżności terminologicznej w rozpatrywanym zakresie nie znosi (…) wzmianka uczyniona w uzasadnieniu projektu ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o zmianie ustawy – Prawo budowlane oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz. U. Nr 163, poz. 1364), w wyniku której art. 43 ust. 1 DrPublU nadano przytoczone wyżej brzmienie”. Wprawdzie bowiem zgodnie z nią brzmienie to miało „na celu dostosowanie pojęć użytych w tabeli do definicji zawartej w PrDrog”, lecz nie ulega wątpliwości, że stwierdzenie to stanowi wyraz intencji jedynie projektodawcy nowelizacji, nie samego ustawodawcy, który tę nowelizację wprowadził. W efekcie skoro ustawodawca zmodyfikował pierwotny zamysł projektodawcy, prezentowany dotąd w uzasadnieniu projektu, to jego intencje były wprost odmienne od tych, jakie na podstawie tego uzasadnienia przyjął Sąd pierwszej instancji, a mianowicie takie, by odległości obiektów od dróg na terenach zabudowy lub poza nimi były wyznaczane niezależnie od tego, czy tereny te są obszarami zabudowanymi w rozumieniu PrDrog. Pojęcie terenu zabudowy ma charakter odrębny w stosunku do pojęcia obszaru zabudowanego oraz jego treść powinna być ustalana nie w oparciu o akty planowania przestrzennego, lecz na podstawie jego cech, w szczególności rzeczywistych funkcji i sposobu zagospodarowania. Innymi słowy, ocena, czy teren, na którym sytuowany jest obiekt budowlany przy określonej drodze, odznacza się takimi cechami, musi być dokonywana w każdym konkretnym przypadku z wykorzystaniem materiału dowodowego, jaki ten sposób zagospodarowania obrazuje.

NSA zwrócił uwagę, że w toku postępowania w niniejszej sprawie zaniechano takich ustaleń i ograniczono się do zbadania tego, czy teren ten jest oddzielony znakami wyznaczającymi obszar zabudowany. Należy mieć również na uwadze, że lokalizacja terenu, na którym ma powstać inwestycja w granicach administracyjnych miasta, nie przesądza jeszcze o jego miejskich zasadach zagospodarowania. Teren zabudowy w rozumieniu przepisu art. 43 ust. 1 DrPublU nie może być bowiem utożsamiany z terenem znajdującym się w granicach miasta.

Komentarz

Wyrok ma istotne znaczenie praktyczne przede wszystkim dla spraw dotyczących warunków zabudowy, lokalizacji inwestycji przy drogach publicznych oraz uzgodnień prowadzonych przez zarządców dróg. Jego znaczenie wykracza jednak poza sam art. 43 DrPublU, ponieważ dotyczy szerszego problemu wykładni pojęć ustawowych i standardów postępowania dowodowego administracji.NSA wyraźnie odróżnił pojęcie „terenu zabudowy” z DrPublU od „obszaru zabudowanego” w rozumieniu PrDrog. Oznacza to, że organy nie mogą automatycznie uznawać, iż o charakterze terenu decydują wyłącznie znaki drogowe lub granice administracyjne miasta. NSA podkreślił, że konieczne jest każdorazowe zbadanie rzeczywistego sposobu zagospodarowania terenu, jego funkcji i istniejącej zabudowy.

Wyrok NSA z 28.4.2026 r., II OSK 267/24
Więcej opracowań ius.focus® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Jak można sprzedać przyszłość?

Kiedy już zdobędę mistrzostwo US Open w tenisie, kupię rodzinie wyspę, a na niej dom. W tym celu chcę dziś sprzedać moim fanom połowę przyszłych dochodów z kontraktów sponsorskich z najbliższych pięciu lat. Dzięki temu będą mi jeszcze chętniej kibicować. Chcę też, aby każdy mógł dalej odsprzedać to prawo.

Choć w tym roku nie zdążę się przygotować, sam pomysł zamiany przyszłych przychodów na gotówkę w garści jest na tyle ciekawy, że mógłby zostać twórczo wykorzystany przez inne osoby i firmy. Tysiące spółek giełdowych w podobny sposób sprzedają przyszłość.

Jak grudka złota

Różnica pomiędzy mną a spółką jest jednak istotna. Spółka może wyemitować akcje notowane na giełdzie i zapisywane na rachunkach w systemie depozytowo-rozliczeniowym. Wszystko to jest opisane tysiącami paragrafów.

Prawo do moich przyszłych przychodów jest natomiast obietnicą, którą mogę zapisać w umowie, jednak bez możliwości podziału na mniejsze, zamienne i zbywalne części. Dopiero od niedawna dysponujemy technologią pozwalającą tworzyć cyfrowe aktywa istniejące w sposób podobny do dawnych grudek złota, srebra czy soli, które nie potrzebowały prawa do swojego istnienia, a mimo to pełniły funkcję środka wymiany. Jest nią rejestr rozproszony, nie do końca precyzyjnie nazywany blockchainem.

W dużym uproszczeniu (za co przepraszam fachowców) jest to baza danych, w której raz zatwierdzona informacja staje się praktycznie niezmienna. Dzieje się tak dzięki jej zwielokrotnieniu w węzłach potwierdzających (mogą być ich setki, a ich skład może się zmieniać) oraz powiązaniu z kolejnymi zapisami.

Token jako instrument finansowy

W rejestrze rozproszonym można zapisać program komputerowy, zwany smart kontraktem, który określa na przykład zasady tworzenia i właściwości kryptoaktywów oraz automatyzuje relacje pomiędzy ich posiadaczami, a także pomiędzy nimi a wystawcą. Zgodnie z rozporządzeniem MiCA, kryptoaktywo („token”, po polsku „żeton”) jest cyfrowym odzwierciedleniem wartości lub praw, które można przenosić i przechowywać w formie elektronicznej z wykorzystaniem technologii rozproszonego rejestru lub technologii podobnej. W celu przechowywania tokenów korzystamy z „portfeli” połączonych z rejestrem rozproszonym, gdzie zestawiając ciąg cyfr („klucz”) podawany innym z kluczem znanym tylko nam, możemy wykonywać uprawnienia z tokenów zapisanych w portfelu.

Skoro informacja raz zapisana nie może zostać zmieniona, pewność co do jej prawdziwości i trwałości nie opiera się na zaufaniu do jakiejkolwiek instytucji (np. banku), lecz wynika z samej istoty systemu.

Token jest więc cyfrowym odpowiednikiem grudki złota czy soli — istnieje tak długo, jak długo działają komputery utrzymujące rejestr. Możemy z dużym prawdopodobieństwem założyć, że zawsze jakieś będą. A jeśli znikną, będziemy mieli na głowie ważniejsze problemy.

Dzięki rejestrowi rozproszonemu w moim tenisowym smart kontrakcie będę mógł zapisać prawa do przyszłych przychodów od sponsorów, dzieląc je np. na tysiąc tokenów. Jeśli w danym roku zarobię sto milionów złotych, połowa tej kwoty zostanie automatycznie zamieniona na cyfrowe złotówki („tokeny będące pieniądzem elektronicznym” w rozumieniu rozporządzenia MiCA), a każdy posiadacz tokena otrzyma do swojego portfela pięćdziesiąt tysięcy cyfrowych złotych.

Tworzyć można dowolne smart kontrakty, a tym samym dowolne instrumenty. Każdy – producent gier komputerowych, stocznia jachtowa czy właściciel biurowców – może w smart kontrakcie zapisać prawo do dowolnie określonego strumienia pieniędzy i zaoferować takie tokeny na rynku. Może również przewidzieć możliwość otrzymania, zamiast części przychodów, licencji na najnowszą grę komputerową albo prawa do nieodpłatnego korzystania z jachtu. Posiadacze tokenów mogą nimi dalej handlować.

Czym są takie tokeny z punktu widzenia prawa europejskiego i polskiego?

W rozumieniu dyrektywy 2014/65/UE o rynkach instrumentów finansowych (MIFID II), są one instrumentami finansowymi, a ściślej tym, co po angielsku określa się mianem transferable securities, a po polsku – niezbyt szczęśliwie – papierów wartościowych.

ESMA, unijny nadzorca rynku kapitałowego, przyjmuje funkcjonalną definicję „transferable security”. Nie jest istotne, czy dany instrument został gdziekolwiek prawnie uznany, liczy się to, jaki jest i jak traktują go uczestnicy rynku. ESMA stosuje trzy kryteria, które muszą być spełnione łącznie:

Bez wątpienia mój „tenisowy” token będzie instrumentem finansowym.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Papier wartościowy

Czy jednak mogę go w Polsce zaoferować?

Gdybym spróbował zrobić to bez oglądania się na przepisy o ofercie publicznej (np. bez prospektu czy memorandum informacyjnego, jeśli wielkość emisji tego wymaga), KNF uzna to za nielegalną ofertę instrumentów finansowych i zawiadomi prokuraturę.

Gdybym zaś chciał uzyskać od KNF zatwierdzenie prospektu, to obawiam się, że przede wszystkim musiałbym wykazać, że moje żetony są papierami wartościowymi. I tu pojawia się podstawowy problem, gdyż zgodnie z definicją zawartą w ustawie o obrocie instrumentami finansowymi, papierami wartościowymi są wyłącznie „akcje, prawa poboru, prawa do akcji, warranty subskrypcyjne, kwity depozytowe, obligacje (…) i inne zbywalne papiery wartościowe (…), wyemitowane na podstawie właściwych przepisów prawa polskiego lub obcego”. Definicja odwołuje się wprost do zasady zamkniętego katalogu papierów wartościowych, zgodnie z którą jest nim tylko taki instrument, który został opisany w przepisie prawa.

Z tego punktu widzenia określanie mianem „papieru wartościowego” dowolnej wiązki praw majątkowych jest czystą herezją. Nie ma znaczenia, że została ona „zaklęta” w niemodyfikowalnym programie komputerowym i funkcjonuje jako w pełni zamienny token – cyfrowa obietnica spełnienia świadczenia, która może być samodzielnym przedmiotem obrotu.

Takie zawężające ujęcie ustawowe, wynikające zapewne z profesorskiego przywiązania do tradycji prawa cywilnego, jest nie do utrzymania w obecnym stanie prawnym.

Rozporządzenia UE są częścią krajowego porządku prawnego. Zarówno rozporządzenie prospektowe 2017/1129, jak i szereg innych przepisów bezpośrednio obowiązujących: rozporządzenie 596/2014 (tzw. MAR) czy rozporządzenie 2022/858 (tzw. DLT Pilot Regime), wszystkie odwołują się do definicji „transferable security” z art. 4.1.(44) dyrektywy MIFID II. Kontynuacja stosowania formalnego katalogu „papierów wartościowych” w obszarze ofert publicznych i rynków instrumentów finansowych nie ma już więc żadnego oparcia w polskim systemie prawnym, który de facto przyjął europejskie ujęcie funkcjonalne jako decydujące.

Mam nadzieję, że w ten sposób uda mi się przekonać KNF, by zatwierdziła mój prospekt.

Co trzeba zmienić?

Istnieje jednak szereg innych problemów, które w odróżnieniu od zmiany rozumienia pojęcia „papier wartościowy”, wymagają rozwiązania ustawowego, abym mógł zrealizować swoje marzenie. Obrót moimi tokenami na rynku zorganizowanym będzie możliwy, jeśli zarejestruje je Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych (dalej: KDPW). To jednak dziś nie jest możliwe.

Konieczne jest przejrzenie przepisów podatkowych, aby zrównać traktowanie takich instrumentów z akcjami, m.in. przez uproszczenie papierologii związanej z poborem podatku u źródła. Przeglądu wymagają przepisy o firmach inwestycyjnych. Jeśli mają (a powinny) oferować tokeny i pośredniczyć w obrocie wtórnym, muszą mieć dostęp do portfeli klientów i muszą mieć możliwość prowadzenia rozliczeń w walucie cyfrowej, gdyż tylko wtedy rozliczenia transakcji są natychmiastowe. Automatyzm, natychmiastowość i wielostronność rozliczeń nie wymaga też uczestnictwa KDPW na obecnych zasadach. Wreszcie, potrzebna jest polska waluta cyfrowa. Dotychczas, z powodu braku ustawy wdrażającej rozporządzenie MiCA, licencję uzyskał tylko jeden podmiot.

Spraw do rozwiązania jest wiele, czas goni. KNF prowadzi dialog z uczestnikami rynku, zastanawiając się, jak tokenizować akcje i obligacje. I słusznie. Jednak należy spojrzeć szerzej – jeśli się zagapimy, nie tylko nie spełnię mojego marzenia, ale ten wielce obiecujący, innowacyjny rynek rozkwitnie gdzieś indziej.

Autor jest partnerem w kancelarii Jonak i Partnerzy, Radcowie Prawni.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Ordynacja podatkowa po zmianach. Mniej krajowych MDR, łatwiejsze nadpłaty i mandat zaoczny

Kluczowe zmiany

Uproszczenia w Ordynacji podatkowej

Nowelizacja obejmuje szeroki pakiet zmian w ustawie z 29.8.1997 r. – Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 622; dalej: OrdPU). Doprecyzowano m.in., że reguła przesunięcia terminu, którego koniec przypada na sobotę lub dzień ustawowo wolny od pracy, odnosi się do terminu do wykonania czynności. Ma to ograniczyć wątpliwości co do zakresu stosowania art. 12 § 5 OrdPU.

Zmianie ulega także limit podatku, który może zostać zapłacony przez inny podmiot niż podatnik. Dotychczasowa kwota 1000 zł ma zostać zastąpiona limitem 5000 zł. Ustawa porządkuje również kolejność zaliczania wpłat dokonywanych na poczet rat podatku albo rat, na które rozłożono podatek lub zaległość podatkową wraz z odsetkami. Wpłaty mają być zaliczane na poczet raty o najwcześniejszym terminie płatności.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Nadpłaty, zwroty i korekty deklaracji

Jednym z bardziej odczuwalnych kierunków zmian jest uproszczenie procedury nadpłatowej. Zniesiony ma zostać wymóg składania wniosku o stwierdzenie nadpłaty, jeżeli nadpłata wynika ze skorygowanej deklaracji składanej po upływie terminu jej złożenia. Jednocześnie uzupełniono regulacje dotyczące zwrotu podatku, terminów zwrotu nadpłaty oraz jej oprocentowania.

Nowelizacja upraszcza także tryb korygowania deklaracji z urzędu w ramach czynności sprawdzających. Wysokość korekty możliwej do dokonania przez organ ma wzrosnąć z 5 000 zł do 10 000 zł. Równocześnie wprowadzono wymóg pisemnego uzasadnienia przyczyn korekty, jeżeli z korekty deklaracji wynika nadpłata wyższa niż 10 000 zł. Rozwiązanie to łączy automatyzację prostych spraw z większą kontrolą przypadków istotniejszych kwotowo.

Zmiany w MDR i tajemnicy zawodowej

Najdalej idącą zmianą systemową jest modyfikacja przepisów o raportowaniu schematów podatkowych. Nowelizacja wskazuje, że Rozdział 11a, Dział III OrdPU będzie miał zastosowanie do uzgodnień dotyczących podatków, z wyłączeniem podatku od wartości dodanej, w tym podatku od towarów i usług, oraz podatku akcyzowego. Jednocześnie usunięte mają zostać przepisy statuujące obowiązki raportowania krajowych schematów podatkowych.

Zmienia się również zakres instytucji promotora oraz mechanizmy raportowania w przypadku podmiotów obowiązanych do zachowania prawnie chronionej tajemnicy zawodowej. Zmiany w ustawie z 26.5.1982 r. – Prawo o adwokaturze (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1564), ustawie z 6.7.1982 r. o radcach prawnych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 499), ustawie z 5.7.1996 r. o doradztwie podatkowym (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 2117) oraz ustawie z 11.4.2001 r. o rzecznikach patentowych (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 778) stanowią konsekwencję wyroku TSUE w sprawie C-694/20 oraz zmian wynikających z prawa unijnego. Chodzi o zapewnienie pośrednikom prawa do zwolnienia z obowiązku przekazywania informacji o uzgodnieniach transgranicznych, jeżeli zgłoszenie naruszałoby prawniczą tajemnicę zawodową.

Postępowanie podatkowe i czynności na odległość

Ustawa wprowadza rozwiązania dotyczące prowadzenia postępowań podatkowych. Organ podatkowy będzie mógł przesłuchać stronę lub świadka przy użyciu urządzeń technicznych pozwalających na przeprowadzenie tej czynności na odległość. Przewidziano także możliwość utrwalenia obrazu lub dźwięku z przesłuchania. Zmiana ma znaczenie organizacyjne, ale może mieć również wymiar dowodowy, zwłaszcza w sprawach wielowątkowych lub prowadzonych wobec podmiotów z różnych miejscowości.

Nowelizacja umożliwia ponadto wydanie decyzji ustalającej zobowiązanie podatkowe w podatku od nieruchomości, podatku rolnym i podatku leśnym od osób fizycznych na podstawie danych znanych organowi z urzędu, bez uprzedniego doręczenia postanowienia o wszczęciu postępowania. Zniesiony ma zostać także obowiązek podpisywania decyzji w tych sprawach, jeżeli są sporządzane z wykorzystaniem systemu teleinformatycznego w postaci elektronicznej.

Kodeks karny skarbowy i e-Urząd Skarbowy

Zmiany w ustawie z 10.9.1999 r. – Kodeks karny skarbowy (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 633) obejmują odpowiedzialność karną skarbową za złożenie po terminie informacji MDR-3 oraz kwartalnej informacji MDR-4. Nowelizacja wprowadza również mandat karny zaoczny. Będzie on mógł zostać zastosowany w razie stwierdzenia wykroczenia skarbowego pod nieobecność sprawcy, jeżeli zostaną spełnione ustawowe przesłanki.

Zmiany w ustawie z 16.11.2016 r. o Krajowej Administracji Skarbowej (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1131) mają umożliwić korzystanie z e-Urzędu Skarbowego szerszej kategorii podmiotów. Konto jednostki organizacyjnej będzie mogło być udostępniane nie tylko jednostkom organizacyjnym w ścisłym znaczeniu, lecz także organom władzy publicznej i urzędom obsługującym te organy, w zakresie w jakim nie wykonują one władzy publicznej. Zmiany w ustawie o opłacie skarbowej dotyczą zwrotu tej opłaty i jej oprocentowania, a zmiany w ustawie o podatku akcyzowym – zasad zwrotu akcyzy.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Aplikacja radcowska szyta na miarę

Krajowa Rada Radców Prawnych zatwierdziła nowelizację Regulaminu odbywania aplikacji radcowskiej, która ma dostosować szkolenie przyszłych radców prawnych do realiów współczesnego rynku usług prawnych. Nowe przepisy, rekomendowane przez Komisję Aplikacji KRRP i poprzedzone konsultacjami, mają wejść w życie 1 stycznia 2027 r. Aplikacja radcowska jest zawodowym szkoleniem przygotowującym do wykonywania zawodu radcy prawnego, które kończy się egzaminem, a po jego zdaniu wpisem na listę radców.

Bardziej praktyczna

– Stawiamy na jakość kształcenia, praktyczne umiejętności i nowoczesne metody nauczania – podkreśla prezes KRRP Włodzimierz Chróścik.

Zmiany obejmują program szkolenia, organizację aplikacji oraz zasady patronatu. KRRP przekonuje, że zmiany nie mają oznaczać obniżenia poziomu szkolenia i jako argument przywołuje tegoroczną zdawalność egzaminu radcowskiego wśród osób przystępujących do niego bezpośrednio po aplikacji – wyniosła ona aż 91,3 proc. – Nowy model ma lepiej odpowiadać na różnorodność ścieżek kariery współczesnych radców prawnych oraz wyzwania, które będą definiować rynek usług prawnych w kolejnych latach – zwraca uwagę samorząd radcowski.

Zmiany mają odpowiadać na oczekiwania młodego pokolenia prawników dotyczące większej elastyczności kształcenia. Liczba godzin zajęć na każdym roku aplikacji ma zostać zmniejszona z 240 do 210. Jednocześnie nawet 60 godzin będzie można realizować zdalnie – w formule online, e-learningowej lub hybrydowej. Nowy program przewiduje też wprowadzenie przedmiotu „Nowe technologie w pracy prawnika” na wszystkich trzech latach szkolenia. Tematyka ma obejmować również odpowiedzialne i bezpieczne korzystanie z narzędzi sztucznej inteligencji.

Na pierwszym roku pojawią się także nowe przedmioty rozwijające kompetencje miękkie i analityczne, w tym: „Krytyczne myślenie”, „Komunikacja. Sztuka prezentacji i przekonywania. Retoryka i erystyka” oraz „Radca prawny w multicentrycznym systemie prawa”. Na drugim roku aplikanci będą mogli zdobywać wiedzę z zakresu alternatywnych metod rozwiązywania sporów, czyli ADR, a na trzecim poznają psychologiczne aspekty wykonywania zawodu oraz specyfikę różnych ścieżek zawodowych radcy prawnego.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

AI jako narzędzie pracy

– Aplikacja powinna przygotowywać nie tylko do wykonywania zawodu dziś, ale również do wyzwań, które będą wpływać na rynek usług prawnych w przyszłości. Oprócz rzetelnej wiedzy prawniczej coraz większego znaczenia nabierają kompetencje technologiczne. Nie traktujemy AI jako zagrożenia dla zawodu, ale jako narzędzie, z którego należy korzystać świadomie i odpowiedzialnie. Dlatego aplikanci będą zdobywać wiedzę dotyczącą bezpiecznego wykorzystywania nowych technologii, ochrony informacji i tajemnicy zawodowej oraz krytycznej oceny rezultatów generowanych przez systemy AI – zapowiada Włodzimierz Chróścik.

Mniej formalności

Istotnym elementem reformy będzie też wprowadzenie profili zawodowych oraz możliwości specjalizacji. Rozszerzona oferta zajęć specjalizacyjnych umożliwi rozwijanie kompetencji odpowiadających konkretnym obszarom praktyki. Izby otrzymają możliwość organizowania zajęć specjalizacyjnych z wybranych dziedzin prawa, dostosowanych do lokalnych potrzeb i zainteresowań aplikantów.

Nowelizacja upraszcza również zasady patronatu. Patron nie będzie już zobowiązany do składania bieżących sprawozdań z przebiegu szkolenia aplikanta. Wystarczająca będzie jedna opinia sporządzana raz w roku. Zniesiony zostanie także obowiązek powierzania aplikantowi zadań według sformalizowanego wykazu. Rozwiązanie ma umożliwić – jak zapewnia samorząd radcowski – lepsze dopasowanie przebiegu patronatu do charakteru pracy kancelarii, urzędu lub przedsiębiorstwa oraz potrzeb szkoleniowych aplikanta.

Reforma ma też złagodzić zasady dotyczące przebiegu aplikacji np. w razie problemów osobistych aplikanta. Po zmianach każdy rok szkolenia będzie można powtarzać raz, co jest odejściem od obecnych bardziej restrykcyjnych rozwiązań. Sam system kolokwiów ma pozostać bez większych zmian. Korekta obejmie jedynie zakres kolokwium na trzecim roku – z katalogu sprawdzanych zagadnień zniknie prawo finansowe.

KRRP podsumowuje, że przyszłość aplikacji radcowskiej ma polegać na połączeniu wysokiego poziomu merytorycznego i praktycznego przygotowania do zawodu z nowymi kompetencjami potrzebnymi w zmieniającym się świecie prawa. Aplikacja ma w większym stopniu opierać się na warsztatach, analizie kazusów, pracy na aktach, symulacjach czynności zawodowych i rozwijaniu praktycznych kompetencji. Ma to lepiej przygotować przyszłych radców prawnych do wejścia na rynek pracy.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

dr Agnieszka Sołtys

radca prawny, przewodnicząca Komisji Aplikacji KRRP

Wprowadzone zmiany to coś więcej niż modyfikacja programu aplikacji. Istotą jest przemodelowanie założeń leżących u podstaw kształcenia aplikantów. I tak – przyjmujemy dwa kluczowe założenia proponowanych zmian: po pierwsze, aplikacja powinna przygotowywać nie tylko w zakresie prawa, lecz także rozwijać kompetencje przyszłości: biegłość w korzystaniu z nowych technologii, zdolność krytycznego myślenia oraz umiejętności inter- i intrapersonalne. To one – w zestawieniu z rzetelnym przygotowaniem prawniczym – będą decydować o sukcesie aplikanta. Po drugie, chcemy, aby aplikacja była w większym stopniu „szyta na miarę”. Na miarę oczekiwań i ambicji naszych aplikantów. Oznacza to stworzenie aplikantom możliwości rozwijania kompetencji w ramach danego profilu zawodowego (kancelaria, urząd, radca prawny w przedsiębiorstwie) oraz specjalizacji w wybranym obszarze prawa. Te dwa założenia wyznaczyły konkretne propozycje zmian.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Papierowy compliance a realne wdrożenie. Jak poradzić sobie z NIS2 w praktyce? – część druga

Jak zbudować zgodność, którą można obronić przed audytorem lub organem nadzoru?

W pierwszej części publikacji poświęconej tematyce dostosowania organizacji do wymogów dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2022/2555 z 14.12.2022 r. w sprawie środków na rzecz wysokiego wspólnego poziomu cyberbezpieczeństwa na terytorium Unii, zmieniającej rozporządzenie (UE) nr 910/2014 i dyrektywę (UE) 2018/1972 oraz uchylającej dyrektywę (UE) 2016/1148 (Dz.Urz. UE L z 2022 r. Nr 333, s. 80; dalej: NIS2) oraz ustawy z 5.7.2018 r. o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 20; dalej: CyberbezpU) wskazaliśmy, że zgodność z nowymi regulacjami w zakresie cyberbezpieczeństwa nie może ograniczać się wyłącznie do przygotowania i formalnego przyjęcia odpowiednich polityk i procedur. W praktyce organizacja musi być gotowa do wykazania, że procesy bezpieczeństwa rzeczywiście funkcjonują. To właśnie na tym etapie pojawia się pytanie: jak wygląda weryfikacja zgodności z perspektywy audytora lub organu nadzorczego?

Co bada audytor lub zespół kontrolujący?

Podczas kontroli punktem wyjścia oczywiście pozostaje dokumentacja. Jednak dokument jest jedynie początkiem rozmowy. Jeżeli organizacja deklaruje posiadanie procedury wykonywania kopii zapasowych, audytor lub zespół kontrolujący zapyta, kiedy ostatni raz przeprowadzono test odtworzenia danych i jakie były jego wyniki. Jeśli organizacja posiada metodykę analizy ryzyka, pojawią się pytania o datę ostatniej aktualizacji rejestru ryzyka, sposób akceptacji ryzyk przez najwyższe kierownictwo oraz działania podjęte wobec ryzyk nieakceptowalnych.

Analogicznie wygląda sytuacja w przypadku zarządzania podatnościami, szkoleń czy bezpieczeństwa dostawców. Audytor będzie oczekiwał odpowiedzi na pytania: Jak szybko usuwane są krytyczne podatności? Czy najwyższe kierownictwo otrzymuje raporty bezpieczeństwa? Czy i kiedy pracownicy ukończyli wymagane szkolenia? Jak oceniani są zewnętrzni dostawcy mający dostęp do systemów krytycznych? Jakie środki bezpieczeństwa wynikają z zawartych umów?

Ocena nie koncentruje się więc wyłącznie na jakości samego dokumentu, łatwości użytkowania i logicznego powiązania z pozostałymi dokumentami, lecz również na zdolności organizacji do realizacji obowiązków wynikających z badanej dokumentacji, a tym samym do realnego zarządzania cyberbezpieczeństwem.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Przykłady najczęstszych niezgodności

Analizując praktykę audytową, można wskazać kilka obszarów, które regularnie generują największe problemy. Pierwszym jest brak skutecznego zarządzania zasobami/aktywami – organizacje często nie posiadają pełnej inwentaryzacji aktywów, nie określają priorytetów naprawczych w przypadku wykrycia podatności lub ryzyk i nie monitorują terminowości wdrażania poprawek. Tymczasem punktem wyjścia w zakresie zarządzania cyberbezpieczeństwem jest wiedza o tym, jakie zasoby znajdują się w organizacji, jakie ryzyka mogą oddziaływać na te aktywa, jakie zagrożenia i podatności zidentyfikowano w związku z wykorzystaniem danych aktywów.

Drugim, powtarzającym się problemem, pozostaje zarządzanie dostępem – brak uwierzytelniania wieloskładnikowego, współdzielone konta, brak odbierania uprawnień oraz niekontrolowane uprawnienia administracyjne należą do najczęściej identyfikowanych słabości.

Trzecim obszarem jest monitoring i wykrywanie incydentów – organizacje często gromadzą logi, ale nie prowadzą ich analizy, w efekcie o incydencie dowiadują się od klientów, partnerów lub zespołów CERT.

Kolejną niezgodnością jest brak segmentacji sieci – płaska architektura środowiska IT powoduje, że skutki kompromitacji jednego systemu mogą bardzo szybko rozprzestrzenić się na całą organizację.

Odrębnym problemem pozostają kopie zapasowe i odtwarzanie po awarii – nieprzetestowany backup jest jedynie założeniem, a nie gwarancją możliwości odtworzenia działalności po incydencie związanym np. z ransomware lub awarii infrastruktury.

Wreszcie obszar szczególnie ważny, a często bardzo zaniedbywany, to bezpieczeństwo ze strony zewnętrznych dostawców usług ICT – NIS2/CyberbezpU wyraźnie podkreśla znaczenie bezpieczeństwa łańcucha dostaw. Organizacja odpowiada nie tylko za własne środowisko, lecz także za ryzyka wynikające z korzystania z usług podmiotów zewnętrznych.

Od czego zacząć? Podstawy i punkt wyjścia

Wiele organizacji obawia się, że wdrożenie NIS2 będzie wymagało wielomilionowych inwestycji, wprowadzenia niesamowitych narzędzi opartych o algorytmy sztucznej inteligencji i uczenie maszynowe, oraz zatrudnienia szeregu ekspertów do obsługi tych narzędzi. W praktyce największy efekt można osiągnąć dzięki skoncentrowaniu się na kilku kluczowych obszarach. Priorytetem powinno być stworzenie aktualnej inwentaryzacji aktywów, przeprowadzenie analizy BIA oraz oceny ryzyka, wdrożenie MFA dla systemów, które organizacja uzna za istotne w oparciu o wyżej wskazane analizy, uruchomienie procesu zarządzania podatnościami, zapewnienie monitoringu bezpieczeństwa oraz przeprowadzenie testów odtworzeniowych kopii zapasowych. To właśnie te działania przynoszą najszybszą i największą redukcję ryzyka, jednocześnie budując fundament zgodności regulacyjnej. Jeżeli organizacja nie wie, jakie obszary zabezpieczyła w sposób dostateczny, a gdzie wymagane mogą być dalsze prace związane z doskonaleniem wdrożonego systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji, dobrym punktem wyjścia jest przeprowadzenie tzw. analizy luki w kontekście zgodności z wymogami NIS2/CyberbezpU i określenie planu działań i priorytetów związanych z dostosowaniem podmiotu do zmieniających się regulacji.

Dopiero na tej bazie warto rozwijać bardziej zaawansowane elementy programu cyberbezpieczeństwa, takie jak rozbudowane wskaźniki KPI/KRI, automatyzacja procesów czy zaawansowane programy testowania odporności.

Dokumentacja ma opisywać rzeczywistość

Najważniejszym wnioskiem płynącym z NIS2 i CyberbezpU jest konieczność odejścia od myślenia o compliance jako projekcie wyłącznie dokumentacyjnym. Wewnętrzne regulacje oczywiście pozostają niezbędne, bez nich nie sposób mówić o powtarzalności procesów, odpowiedzialności czy możliwości wykazania zgodności, lecz jednocześnie sama dokumentacja normatywna nie tworzy cyberodporności. Analogicznie jest niestety z zakupami nowego sprzętu i oprogramowania, zaawansowanych systemów bezpieczeństwa etc. – samo wdrożenie narzędzi nie pozwoli organizacji na pokrycie wszystkich wymagań regulacyjnych oraz wykazanie zgodności z wymogami prawa.

Organ nadzorczy będzie oceniał przede wszystkim zdolność organizacji do realizacji takich procesów, jak identyfikowanie ryzyk, wykrywanie incydentów, ochrona systemów, zarządzanie zewnętrznymi dostawcami, odtwarzanie działalności po awarii – dokumenty mają tę zdolność opisywać, porządkować i potwierdzać, a narzędzia wspierać realizację obowiązków.

Dlatego najskuteczniejsze wdrożenia NIS2 i CyberbezpU nie zaczynają się od pytania „jakie polityki musimy napisać?”, ani też „jakie narzędzia możemy kupić?” lecz od pytania „jakie zdolności bezpieczeństwa musimy zbudować?”. To właśnie tam przebiega granica pomiędzy papierowym compliance a realnym wdrożeniem.

Daniel Niwiński – prawnik, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa w Kancelarii Prawnej Krzysztof Rożko i Wspólnicy

Kancelaria KRWLegal zdobyła rekomendacje w rankingu IFLR1000 (w kategorii Capital Markets: Equity) oraz The Legal 500 EMEA 2026 (w kategorii Investment Funds). Ponadto kancelaria została wyróżniona jako lider Rankingu „Rzeczpospolitej” 2026 w kategoriach: private equity, rynki kapitałowe i doradztwo regulacyjne.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Pułapka na rodzinne darowizny. Można stracić ulgę przez formalności

Ostatnie interpretacje fiskusa pokazują, że są problemy z dokumentowaniem rodzinnych darowizn. Podatnicy nie przestrzegają formalności, a urzędnicy szukają pretekstu, by zakwestionować podatkową ulgę.

Chodzi o zwolnienie dla najbliższej rodziny, tzw. zerowej grupy, o którym stanowi art. 4a ustawy o podatku od spadków i darowizn. Zgodnie z tym przepisem bez daniny są m.in. darowizny dla małżonka, zstępnych (dzieci, wnuki), wstępnych (rodzice, dziadkowie) czy rodzeństwa. Jeśli wartość darowizny nie przekroczy 36 120 zł, nie trzeba jej zgłaszać skarbówce.

Przy liczeniu tego limitu sumujemy wartość majątku nabytego od tej samej osoby w roku, w którym nastąpiło ostatnie nabycie oraz w ciągu pięciu poprzednich lat. Przykładowo darowiznę z czerwca 2026 r. trzeba doliczyć do otrzymanych od tego samego darczyńcy w latach 2021–2025 oraz wcześniej w 2026 r.

Jeśli przekroczymy limit, obdarowany musi zgłosić darowiznę w urzędzie skarbowym na formularzu SD-Z2 (chyba że nabycie następuje w formie aktu notarialnego). Ma na to sześć miesięcy. Przy darowiźnie pieniężnej jest dodatkowy warunek. Jeśli przekroczy 36 120 zł, musi być ona udokumentowana. Przepisy mówią o przekazie pocztowym lub dowodzie przekazania na rachunek nabywcy.

Tylko na rachunek obdarowanego

W czym problem? Otóż często rodzina przelewa pieniądze nie na konto obdarowanego, tylko jego wierzyciela. Przykładowo rodzic, który chce dziecku zasponsorować mieszkanie, dokonuje wpłaty od razu na rachunek sprzedawcy. Przyczyny są różne. Niekiedy rodzic obawia się, że dziecko przeznaczy darowiznę na inne cele. Czasami szybkiego transferu pieniędzy domaga się sprzedawca. Fiskus jednak tego nie akceptuje, upierając się, że pieniądze muszą najpierw wpłynąć na rachunek obdarowanego.

Oto przykład. Matka dała córce pieniądze na mieszkanie. Przelała je jednak od razu na konto sprzedawcy. Dlaczego tak zrobiła? Otóż sprzedawca wymagał zapłaty w dniu zawarcia aktu notarialnego. A nie było możliwości przekazania pieniędzy najpierw na rachunek córki, ponieważ operacje bankowe zajęłyby więcej czasu niż jeden dzień.

Córka zgłosiła darowiznę w urzędzie skarbowym, a następnie wystąpiła z wnioskiem o interpretację. Informuje w nim, że w momencie przeprowadzania transakcji nie wiedziała o formalnym warunku zwolnienia. Uważa jednak, że ma prawo do ulgi. Twierdzi, że sposób przekazania pieniędzy nie powinien pozbawiać zwolnienia, ponieważ darowizna została faktycznie dokonana i jest udokumentowana przelewem bankowym (w tytule którego podane jest jej imię i nazwisko oraz numer aktu notarialnego).

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Niekorzystne interpretacje skarbówki

Fiskus miał jednak inne zdanie. Podkreślił, że darowizna powinna być potwierdzona dowodem dokumentującym przelew środków pieniężnych przez darczyńcę na konto obdarowanego, a nie na konto innego podmiotu. Jeśli darowizna została przekazana bezpośrednio przez darczyńcę na rachunek wierzyciela osoby obdarowanej (w tym przypadku sprzedawcy mieszkania), zwolnienie określone w art. 4a ustawy o podatku od spadków i darowizn nie ma zastosowania. „Nie można bowiem odstąpić od jednoznacznego brzmienia przepisu i stosować go z pominięciem warunków wprost w nim wyrażonych” – argumentowała skarbówka.

Fiskus dodał, że konkluzja mogłaby być inna, gdyby pieniądze zostały przekazane na wyodrębnione dla obdarowanej subkonto. W opisanej sprawie jednak do tego nie doszło. Dlatego otrzymana przez córkę darowizna jest opodatkowana na ogólnych zasadach określonych dla nabywców zaliczonych do pierwszej grupy podatkowej. Powinna złożyć zeznanie na formularzu SD-3 i wykazać w nim otrzymaną kwotę (interpretacja nr 0111-KDIB2-1.4015. 12.2026.1.MN).

Fiskus nie zgodził się też na zwolnienie z podatku w innych sprawach:

Sądy są innego zdania

O problemach z dokumentowaniem darowizn pisaliśmy już wiele razy, np. w „Rzeczpospolitej” z 1 października 2024 r. Wskazywaliśmy też, że na swoją obronę podatnicy mają wyroki sądowe (np. „Rzeczpospolita” z 4 listopada 2024 r.; sygn. akt: III FSK 19/23). W orzecznictwie podkreśla się bowiem, że jeśli środki zostaną przekazane na wskazany przez obdarowanego rachunek innego podmiotu w wykonaniu ciążącego na nim zobowiązania, to warunek ulgi jest spełniony.

Najlepiej jednak pamiętać o wymaganiach fiskusa już w momencie dokonywania darowizny. I pieniądze najpierw przelać na rachunek obdarowanego. Dzięki temu unikniemy długich i uciążliwych sporów.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Postępowanie w sprawie kary pieniężnej za uszkodzenie lub zniszczenie drzew

Opis okoliczności faktycznych

Prezydent Miasta jako organ I instancji wymierzył Spółdzielni Mieszkaniowej w P. administracyjną karę pieniężną za zniszczenie 4 drzew oraz odroczył na okres 5 lat termin płatności części kary stanowiącej 70% naliczonej kary, ponieważ stopień zniszczenia drzew nie wyklucza zachowania ich żywotności. W celu ustalenia zakresu uszkodzenia przedmiotowych drzew organ zlecił wykonanie ekspertyzy dendrologicznej. W toku oględzin prezes zarządu Spółdzielni wskazał, że drzewa zostały przycięte około roku wcześniej, na prośbę mieszkańców, ze względu na zacienianie okien. Prace wykonano na zlecenie Spółdzielni przez jej pracownika. Ponadto oświadczył, że zlecił przycinkę, jednak nie określał jej zakresu.

Organ dokonał sprostowania decyzji dotyczącej wysokości kary pieniężnej – na korzyść skarżącej.

Spółdzielnia wniosła odwołanie od decyzji. Rozstrzygnięciu zarzucono naruszenie prawa materialnego polegające na przyjęciu, że doszło do zniszczenia drzewa, podczas gdy stan faktyczny pokazuje, że był to jedynie zabieg pielęgnacyjny. W konsekwencji zarzucono także naruszenie przepisów postępowania polegające na błędnym rozpatrzeniu zebranego materiału dowodowego i braku uwzględnienia przy rozpatrywaniu sprawy interesu społecznego i słusznego interesu obywateli, którzy wnioskowali o działania w zakresie pielęgnacji drzew z powodu zacienienia ich mieszkań.

Stanowisko SKO

Samorządowe Kolegium Odwoławcze utrzymało zaskarżoną decyzję w mocy. Wskazało, że organ I instancji przeprowadził w sposób prawidłowy postępowanie administracyjne w przedmiotowej sprawie. Ustalenie, czy w konkretnej sprawie doszło do zniszczenia drzewa lub do jego uszkodzenia, nie pozostaje w uznaniu organu administracji publicznej, ponieważ kwestie te wprost reguluje art. 88 ust. 1 pkt 3 i 4 OchrPrzyrodU. W przedmiotowej sprawie wykazano w sposób właściwy, poprzez pozyskanie opinii dendrologicznej oraz wykonaną dokumentację fotograficzną, że drzewa pozbawione zostały swoich koron w zakresach przekraczających ustawowe normy (od 40% do 70% koron). Wobec powyższego nie można mówić w niniejszym przypadku o wykonywaniu zabiegów pielęgnacyjnych.

W skardze wskazano m.in. dokonanie oceny stopnia przycięcia korony drzew bez materiału porównawczego, brak uwzględnienia przez organ faktu, że stan drzew uległ poprawie po zastosowaniu zabiegów pielęgnacyjnych oraz że zabiegi zostały dokonane w celu poprawy statyki drzew.

Sektor publiczny – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Stanowisko WSA

Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił zaskarżoną decyzję i poprzedzającą ją decyzję Prezydenta Miasta.

Na wstępie WSA wskazał, że w celu zrekonstruowania normatywnego wzorca rozstrzygnięcia sprawy w przedmiocie nałożenia kary pieniężnej za uszkodzenie lub zniszczenie drzewa w oparciu o art. 87a ust. 4 i 5 OchrPrzyrodU, należy uwzględnić, czy w sprawie nie mają zastosowania przesłanki z art. 87a ust. 2 OchrPrzyrodU. W następstwie dokonania tych ustaleń możliwa jest w dalszej kolejności ocena, czy ewentualnie doszło do zniszczenia lub uszkodzenia drzewa. W konsekwencji, w ujęciu metodologicznym z powołanych wyżej przepisów wynika, że w przypadku zaistnienia którejkolwiek z przesłanek z art. 87a ust. 2 OchrPrzyrodU, należy wyłączyć odpowiedzialność za uszkodzenie lub zniszczenie drzewa. W niniejszej sprawie organ I instancji ustalił na podstawie protokołu oględzin oraz sporządzonej opinii dendrologicznej procentowy zakres przycięcia korony drzew. Wskazane przez organ okoliczności nie znajdują jednak odzwierciedlenia w zebranym materiale dowodowym. W szczególności do stwierdzenia powyższego niewystarczająca jest sporządzona przez biegłego opinia dendrologiczna.

W tym miejscu podkreślenia wymaga, że opinia dendrologiczna, na której organ I instancji oparł swoje rozstrzygnięcie, nie przedstawia jakiejkolwiek metodologii odnoszącej się do wskazanych przez biegłego danych i wyciąganych wniosków. Nie przedstawia ona obliczeń w zakresie zmniejszenia rozmiaru koron drzew ani nawet tabeli estymowanych ich wielkości w powiązaniu z rozmiarem pnia. W opinii Sądu nie przedstawia ona zatem wartości dowodowej w rozumieniu art. 80 KPA. Kwestię tę podnosiła skarżąca zarówno w odwołaniu, jak i w skardze wskazując, że ustalenia poczynione zostały bez jakiegokolwiek odniesienia się do materiału porównawczego – stanu drzew objętych niniejszym postępowaniem sprzed wycinki.

Mając na uwadze, że opinia dendrologiczna, obok protokołu kontroli przeprowadzonego na miejscu zdarzenia, jest najważniejszym dowodem w postępowaniu uregulowanym w art. 87a OchrPrzyrodU, należy w niej w sposób jednoznaczny wskazać w jakim zakresie prace odnoszące się do przycinania korony drzewa miały miejsce, popierając to stosowną argumentacją i wiedzą fachową. Podkreślenia wymaga, iż z przepisów art. 77 § 1 i art. 80 KPA wynika, że organ administracji musi ocenić dowód po jego przedłożeniu i w razie powzięcia jakichkolwiek wątpliwości co do jego prawidłowości lub zgłoszenia zastrzeżeń przez stronę postępowania, podjąć działania zmierzające do usunięcia tych wątpliwości. Obowiązkiem organu jest zatem dokonanie oceny opinii biegłego pod względem formalnym, między innymi czy nie zawiera niejasności, pomyłek, braków, które powinny być sprostowane lub uzupełnione, aby dokument ten miał wartość dowodową. Organ powinien ocenić tego rodzaju dowód w sprawie mając na uwadze przepisy prawa oraz to, czy treść opinii jest logiczna i kompletna, a także czy przedstawione wnioski zostały należycie uzasadnione. W niniejszej sprawie zaś nie wyjaśniono kwestii dotyczącej objętości koron drzew bezpośrednio przed przystąpieniem do prac związanych z przycinką drzew.

Jednocześnie WSA wskazał, choć kwestia ta nie została podniesiona przez skarżącą, że nie jest dopuszczalne wykorzystywanie art. 111 § 1a i § 1b KPA, w zakresie, w jakim organ to uczynił. W oparciu o art. 111 § 1a KPA nie jest więc możliwe sprostowanie decyzji co do jej rozstrzygnięcia, odnosząc się do meritum konkretnej sprawy. Co więcej, w orzecznictwie przyjmuje się powszechnie, że sprostowanie należy uznać za dopuszczalne w sytuacji, gdy nie ingeruje ono w merytoryczny sposób rozstrzygnięcia sprawy, a jedynie likwiduje oczywiście błędnie wpisaną jednostkę redakcyjną przepisu, który stanowił podstawę prawną rozstrzygnięcia. Dokonanie sprostowania decyzji w zakresie jej rozstrzygnięcia, które miało miejsce w postanowieniu Prezydenta, całkowicie zmieniające decyzję wymierzającą karę pieniężną, uznać więc należy za kolejne naruszenie procedury, mające wpływ na wynik sprawy.

Podsumowując, WSA wskazał, że ponownie prowadząc postępowanie, organy powinny ustalić stan wyjściowy koron drzew przed przeprowadzeniem prac w obrębie ich koron oraz określić ich stan po przeprowadzeniu prac w odniesieniu do każdego drzewa. Dopiero uzupełnienie materiału dowodowego w szczególności o dane znajdujące się w zasobie geodezyjnym i kartograficznym (o ile jest on dostępny) lub w innych dostępnych zasobach (takich jak Geoportal, zdjęcia Google Street View), które umożliwiają odtworzenie zmiany stanu drzew na przestrzeni lat, pozwoli ustalić relewantny prawnie stan wyjściowy sprawy oraz wymiary usuniętych gałęzi korony drzew, co ma podstawowe znaczenie w przedmiotowej sprawie. W przypadku powołania biegłego organ powinien zobowiązać go do obliczenia procentowego rozmiaru usuniętych gałęzi na podstawie uzupełnionego materiału dowodowego oraz stosownych obliczeń i wiedzy specjalistycznej.

Komentarz

Postępowanie w sprawie nałożenia administracyjnej kary pieniężnej za zniszczenie drzew jest postępowaniem, którego celem jest ukaranie sprawcy nielegalnego czynu za popełnienie deliktu administracyjnego. Jako postępowanie potencjalnie prowadzące do zastosowania sankcji administracyjnej, powinno być prowadzone ze szczególną starannością, z zachowaniem norm procesowych oraz reguł dowodowych, które w sposób niewątpliwy muszą doprowadzić do ustalenia stanu faktycznego w sposób dający jasny obraz stanu rzeczy. Oznacza to również konieczność zindywidualizowanej oceny każdego tego rodzaju przypadku. Jak słusznie rozstrzygnął Sąd, w celu zrekonstruowania normatywnego wzorca rozstrzygnięcia sprawy w przedmiocie nałożenia kary pieniężnej za zniszczenie drzewa należy zatem uwzględnić, czy w sprawie nie mają zastosowania przesłanki z art. 87a ust. 2 OchrPrzyrodU. Prawidłowość ustaleń faktycznych jest zatem niezbędna w celu eliminacji zaistnienia okoliczności wyłączających odpowiedzialność za ponadnormatywne usunięcie gałęzi drzewa.

Wyrok WSA w Poznaniu z 2.6.2026 r., II SA/Po 201/26

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź