Granice kontroli kasacyjnej w sprawach wycinki drzew

Tło sprawy

W toku postępowania przed Organem administracyjnym I instancji przeprowadzono oględziny, w wyniku których ustalono, że inwentaryzacja zieleni jest zgodna ze stanem faktycznym w terenie. Oględziny wykazały też, że pozostały teren był nieużytkowany, co spowodowało naturalny wzrost drzew. W toku postępowania administracyjnego zawarto również pismo rzeczoznawcy budowlanego w specjalności architektonicznej wskazującej, że nie jest możliwe dalsze utrzymanie drzew ze względu na podniesienie poziomu terenu oraz osuszania gleby, skutkujące zmianą warunków siedliskowych i zamieraniem drzew, co powoduje zagrożenie dla użytkowników terenu. Drzewa miały zostać zastąpione nasadzeniami kompensacyjnymi z różnorodnością gatunków i przystosowanymi do przetrwania w warunkach zurbanizowanych. Nasadzenia zastępcze miały się cechować dużymi walorami dekoracyjnymi i osiągać rozmiary niezagrażające bezpieczeństwu użytkowników. Organ I instancji ustalił, że drzewa przeznaczone do usunięcia kolidowały bezpośrednio i pośrednio z planową realizacją inwestycji polegającej na zabudowie mieszkaniowej. Ustalono też, że wycinka drzew nie jest położona na obszarach wymagających specjalnej ochrony. Ponadto Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska zezwolił na odstępstwa od zakazów dotyczących gatunków chronionych, uznając budowę budynków mieszkalnych jako nadrzędny cel interesu publicznego.

Droga do NSA

Skarżące Stowarzyszenie odwołało się od decyzji do SKO, które utrzymało decyzję Prezydenta miasta w mocy. W następstwie tego wniesiono skargę do WSA, wnosząc o uchylenie decyzji obu organów. WSA oddalił jednak skargę. Sąd administracyjny I instancji uznał, że zezwolenie na wycięcie drzew znajdowało uzasadnienie w art. 83 ust. 1 ustawy z 16.4.2004 r. o ochronie przyrody (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 13; dalej: OchrPrzyrodU). Stowarzyszenie nie zgodziło się również wyrokiem, zaskarżając go do NSA. Podniosło w skardze szereg zarzutów formalnych na rozstrzygnięcie WSA. Wśród nich zarzucono m.in. naruszenie przepisu prawa formalnego art. 141 § 4 ustawy z 30.8.2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 143; dalej: PostAdmU) poprzez nieuwzględnienie w uzasadnieniu zasad zrównoważonego rozwoju jako dyrektywy wykładni oraz celów ochrony przyrody. Dodatkowo skarżące stowarzyszenie zarzuciło również naruszenie przepisów prawa materialnego z art. 83 ust. 1 OchrPrzyrodU w zw. z art. 74 ust. 1 i 2 Konstytucji RP przez przyjęcie, że zostały spełnione przesłanki do wydania zezwolenia oraz zasadne było odstąpienie od reguły zachowania drzew jako podlegającego ochronie prawnej elementu przyrody.

Sektor publiczny – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Rozstrzygniecie i stanowisko NSA

NSA w wyroku z 16.12.2025 r., III OSK 230/23, Legalis, oddalił skargę kasacyjną Stowarzyszenia. Sąd uznał, iż nie doszło w istocie do naruszenia art. 141 § 4 PostAdmU, oraz że uzasadnienie WSA zawiera wszelkie obligatoryjne elementy uzasadnienia (tj.: zwięzłe przedstawienie zarzutów podniesionych w skardze, stanowiska stron, podstawę prawną rozstrzygnięcia oraz jej wyjaśnienie), a prezentowany wywód pozwala na dokonanie kontroli instancyjnej. Jednocześnie NSA podkreślił, że odmienne stanowisko WSA od stanowiska skarżącego nie determinuje samo w sobie przyjęcia wadliwości konstrukcji uzasadnienia oraz niemożności jego poddania kontroli instancyjnej.

NSA stanął również na stanowisku, iż w niniejszej sprawie nie doszło do naruszenia art. 83 ust. 1 OchrPrzyrodU w zw. z art. 74 ust. 1 i 2 Konstytucji RP. W rozważaniach wskazano, że skarżące stowarzyszenie nieprecyzyjnie skonstruowało podstawę kasacyjną naruszenia prawa materialnego ograniczając się jedynie do wskazania naruszenia art. 83 ust. 1 OchrPrzyrodU, jednocześnie nie precyzując w sposób dokładny punktu, co do którego dokonano naruszenia. NSA nie może domniemywać podstawy kasacyjnej, a nieprecyzyjne wskazanie podstawy prawnej uniemożliwia ocenę zasadności. W dalszej części omawianej sprawy Sąd dokonał analizy przepisów art. 83 ust. 1 OchrPrzyrodU, zauważając, że ustawa reguluje dwa różne tryby postępowania dotyczącego uzyskania zezwolenia na usunięcie drzewa lub krzewu. Decyzja Prezydenta Miasta realizuje wymagania dotyczące odnawiania zasobów przyrody przez nałożenie na wnioskodawcę obowiązku wykonania nasadzeń następczych i spełnia wymagania przepisu art. 2 ust. 1 OchrPrzyrodU. Oceniono, iż uzyskanie zezwolenia służy uchyleniu prewencyjnego zakazu wycięcia drzewa lub krzewu jako pochodna ogólnego obowiązku ochrony środowiska z art. 74 ust. 2 i 86 Konstytucji RP. Z kolei – w ocenie Sądu – stowarzyszenie kwestionuje prawidłowość oceny istotnego elementu stanu faktycznego sprawy, jakim jest ustalenie, czy młode nasadzenia zastępcze są w stanie wyrównać stan zadrzewienia składający się z dorodnych drzew. NSA stanął jednak na stanowisku, iż próba włączenia ustaleń faktycznych poczynionych przez Sąd I instancji nie może nastąpić przez zarzut naruszenia prawa materialnego. Ocena zarzutu naruszenia prawa materialnego może być dokonana wyłącznie na podstawie konkretnego stanu faktycznego, nie zaś na podstawie stanu faktycznego, który skarżący uznaje za prawidłowy. Jeżeli strona uważa, że ustalenia faktyczne są błędne, to zarzut naruszenia prawa materialnego poprzez błędne zastosowanie jest co najmniej przedwczesny, a zarzut naruszenia prawa przez błędną jego wykładnię – niezasadny. Zarzut naruszenia prawa materialnego nie może opierać się na wadliwym (kwestionowanym przez stronę) ustaleniu faktów, co z kolei powoduje nieskuteczność podniesionego zarzutu.

Komentarz

Art. 74 ust. 2 Konstytucji RP stanowi, że ochrona środowiska jest obowiązkiem władz publicznych. Z kolei art. 86 Konstytucji RP wskazuje, że każdy jest Zobowiązany do dbałości o stan środowiska i ponosi odpowiedzialność za spowodowane przez siebie jego pogorszenie. Zasady odpowiedzialności określa ustawa. Ustawą precyzującą zasady ochrony środowiska jest m.in. OchrPrzyrodU. Zgodnie z kolei z przepisem art. 2 ust. 1 OchrPrzyrodU przyjmuje się, że ochrona przyrody, w rozumieniu ustawy, polega na zachowaniu, zrównoważonym użytkowaniu oraz odnawianiu zasobów, tworów i składników przyrody, które zostały szczegółowo wymienione w pkt. 1-9 wspomnianego przepisu. Z przepisem tym korespondują m.in. przepisy ujęte w art. 83 ust 1 pkt. 1 i 2 OchrPrzyrodU stanowiące, że usunięcie drzewa lub krzewu z terenu nieruchomości lub jej części może nastąpić po uzyskaniu zezwolenia wydanego na wniosek posiadacza nieruchomości – za zgodą właściciela tej nieruchomości albo właściciela urządzeń przesyłowych, jeżeli drzewo lub krzew zagrażają funkcjonowaniu tych urządzeń. Interesującą kwestię w niniejszej sprawie stanowiło rozstrzygniecie tego, czy młode nasadzenia zastępcze są w stanie wyrównać stan zadrzewienia składający się z dorodnych drzew. Poczynienie rozważań w tym zakresie byłoby niezwykle istotne, doniosłe społecznie i stanowiłoby kamień milowy w rozstrzyganiu spraw o podobnym charakterze. Powyższe stanowiłoby również wskazówkę dla organów w zakresie planowania inwestycji, w ramach których miałoby dojść do wycinki drzew. Niestety NSA, w czynionych w niniejszej sprawie rozważaniach prawnych nie rozwinął przedmiotowej kwestii, skupiając się na nieprawidłowościach formalnoprawnych związanych m.in. nieprecyzyjnością skargi kasacyjnej. Nie należy jednak czynić zastrzeżeń co do rozważań Sądu odnoszących się do aspektów formalnoprawnych. Podzielić należy również w całości stanowisko prezentowane przez NSA w zakresie rozważań odnoszących się do zarzutu z przepisu art. 141 § 4 PostAdmU.

Wyrok NSA z 16.12.2025 r., III OSK 230/23 , Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Umorzenie zaległych składek ZUS sprzed 1999 r. – projekt nowych przepisów i jego skutki

Cel projektowanych zmian

Podstawowym celem projektowanej regulacji jest rozwiązanie problemu historycznych należności składkowych powstałych przed wejściem w życie ustawy z 13.10.1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 199).

W praktyce egzekwowanie tych należności jest obecnie bardzo mało efektywne. W wielu przypadkach zadłużenie dotyczy podmiotów, które zakończyły działalność gospodarczą, nie posiadają majątku lub przeszły liczne przekształcenia organizacyjne. Mimo to Zakład Ubezpieczeń Społecznych pozostaje zobowiązany do podejmowania działań zmierzających do dochodzenia tych należności.

Prowadzenie postępowań egzekucyjnych w stosunku do zadłużenia sprzed 1999 r. wiąże się z ponoszeniem znacznych kosztów organizacyjnych i administracyjnych, które często pozostają niewspółmierne do osiąganych rezultatów finansowych. W wielu przypadkach odzyskiwane są jedynie koszty egzekucyjne lub należności uboczne, natomiast nie dochodzi do realnego zmniejszenia należności głównej.

Projektowana regulacja ma zatem na celu racjonalizację działań administracji publicznej oraz umożliwienie przekierowania zasobów organizacyjnych i kadrowych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na egzekwowanie należności powstałych po reformie systemu ubezpieczeń społecznych, które charakteryzują się znacznie większym potencjałem ściągalności.

Zakres projektowanych zmian

Projekt ustawy przewiduje wprowadzenie kompleksowej regulacji mającej na celu definitywne zakończenie dochodzenia określonej kategorii historycznych należności składkowych powstałych przed 1.1.1999 r. Regulacja obejmuje zarówno należności główne, jak i powiązane z nimi należności uboczne oraz przewiduje szczegółowe rozwiązania proceduralne związane z ich umorzeniem.

Umorzenie należności składkowych powstałych przed 1.1.1999 r.

Podstawowym elementem projektowanej regulacji jest wprowadzenie mechanizmu umorzenia z mocy prawa nieprzedawnionych należności składkowych powstałych przed 1.1.1999 r.

Umorzenie obejmuje należności wynikające z różnych aktów prawnych regulujących system ubezpieczeń społecznych funkcjonujący przed reformą z 1999 r. W szczególności dotyczy ono:

Należności wynikające z wcześniejszych ustaw dotyczących ubezpieczeń społecznych

Projekt przewiduje również umorzenie należności składkowych powstałych na podstawie szeregu wcześniejszych ustaw regulujących system zabezpieczenia społecznego.

W szczególności dotyczy to należności wynikających z:

Uwzględnienie należności wynikających z tych aktów prawnych ma na celu objęcie projektowaną regulacją wszystkich kategorii składek powstałych w dawnym systemie ubezpieczeń społecznych, niezależnie od podstawy prawnej ich powstania.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Należności z tytułu składek na Fundusz Pracy

Projektowana regulacja obejmuje również należności z tytułu składek na Fundusz Pracy powstałe przed 1.1.1999 r.

Dotyczy to należności wynikających z przepisów:

Należności z tytułu składek na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych

Projekt ustawy obejmuje także należności z tytułu składek na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych powstałe przed 1.1.1999 r.

Dotyczy to składek wynikających z przepisów ustawy z 29.12.1993 r. o ochronie roszczeń pracowniczych w razie niewypłacalności pracodawcy (t.j. Dz.U. z 2002 r. Nr 9, poz. 85).

Umorzenie należności ubocznych

Projekt przewiduje również umorzenie wszystkich należności ubocznych związanych z należnościami głównymi objętymi ustawą.

W szczególności dotyczy to:

Rozwiązanie to ma na celu pełne i definitywne wyeliminowanie historycznego zadłużenia z obrotu prawnego.

Wyłączenie należności zabezpieczonych hipoteką

Projekt przewiduje wyłączenie z zakresu umorzenia należności zabezpieczonych hipoteką.

Wierzytelności zabezpieczone hipotecznie charakteryzują się odmiennym reżimem prawnym, ponieważ zabezpieczenie hipoteczne daje realną możliwość zaspokojenia wierzytelności z majątku dłużnika oraz zapewnia trwałość zabezpieczenia niezależnie od zmian właścicielskich nieruchomości.

Możliwość odstąpienia od umorzenia

Projektowana ustawa przewiduje również możliwość odstąpienia od umorzenia należności przez osoby fizyczne opłacające składki na własne ubezpieczenia.

W takim przypadku zainteresowana osoba będzie mogła złożyć oświadczenie do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w terminie 30 dni od dnia doręczenia zawiadomienia o możliwości odstąpienia od umorzenia.

Skutki dla postępowań egzekucyjnych

Projekt przewiduje szczególne rozwiązania dotyczące postępowań egzekucyjnych i zabezpieczających prowadzonych w związku z należnościami objętymi ustawą.

Postępowania egzekucyjne oraz zabezpieczające dotyczące należności objętych projektowaną regulacją będą ulegały umorzeniu. Zakład Ubezpieczeń Społecznych będzie zobowiązany do poinformowania właściwych organów egzekucyjnych o należnościach objętych umorzeniem.

Skutki dla systemu emerytalnego

Projekt ustawy reguluje również wpływ umorzenia należności na sytuację ubezpieczonych w systemie emerytalnym.

Składki objęte umorzeniem nie będą uwzględniane przy ustalaniu kapitału początkowego. Jednocześnie okresy podlegania ubezpieczeniu społecznemu objęte umorzeniem będą wliczane do okresu zatrudnienia w rozumieniu przepisów Kodeksu pracy.

Etap legislacyjny

Projekt ustawy znajduje się na etapie prac rządowych. Zgodnie z projektem ustawa ma wejść w życie pierwszego dnia miesiąca następującego po upływie trzech miesięcy od dnia ogłoszenia, przy czym część przepisów dotyczących obowiązków informacyjnych wejdzie w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Skarbówka zmienia zdanie w sprawie hybryd

Spór o opodatkowanie samochodów z podwójnym napędem, zaliczanych do tzw. miękkich hybryd, wydaje się już zakończony. Po ubiegłorocznym przełomowym wyroku w tej sprawie minister finansów przyznał, że takie samochody powinny podlegać obniżonym, proekologicznym stawkom podatku akcyzowego: 9,3 albo 1,55 proc. wartości auta. Takie pojazdy to spory segment rynku. Według danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego, stanowiły one w ubiegłym roku około 24 proc. sprzedawanych nowych samochodów osobowych.

W wydanej 26 lutego i opublikowanej właśnie interpretacji ogólnej MF przychyla się do rozumowania sądów administracyjnych, w tym do wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 23.10.2025 r., I FSK 2037/24. Podobnie jak sądy, przyznaje, że za miękką hybrydę należy uznać samochód z dwoma silnikami, przy czym silnik elektryczny może spełniać rolę jedynie wspierającą napęd spalinowy. Według MF, nie ma przy tym znaczenia, jaka jest klasyfikacja takich samochodów według Nomenklatury Scalonej.

MF zgadza się na niższą stawkę

Przypomnijmy, że spór o opodatkowanie tego rodzaju samochodów wziął się z nieostrej definicji ustawowej. Za pojazdy hybrydowe uważa się bowiem takie, które mają dwa silniki: spalinowy i elektryczny. Ustawa o podatku akcyzowym przewiduje dla nich preferencyjne stawki. W odróżnieniu od zwykłych aut ze spalinowym silnikiem dwulitrowym i większym, za które trzeba zapłacić 18,6 proc. jego wartości, akcyza dla hybryd wynosi 9,3 proc. Dla aut, w których silnik spalinowy jest mniejszy, płaci się 9,3 proc. Jeśli to hybryda – tylko 1,5 proc. Różnice są zatem znaczne.

Fiskus dotychczas twierdził, że preferencje należą się tylko takim hybrydom, w których silnik elektryczny może być samodzielnym napędem auta i pozwala na ruszenie z miejsca czy jazdę z niską prędkością, np. po mieście. Podatnicy (przede wszystkim koncerny motoryzacyjne) byli zdania, że przepis należy rozumieć szerzej. Według nich, preferencje powinny obejmować także auta, w których silnik elektryczny jedynie wspomaga działanie napędu spalinowego tylko w niektórych momentach, np. podczas przyspieszania oraz przy uruchamianiu.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Takie szerokie rozumienie miękkich hybryd potwierdził NSA w swoim październikowym wyroku. „Rozszerzenie preferencji podatkowych na samochody typu miękkie hybrydy wpisuje się (…) w cele przedmiotowej nowelizacji zmierzającej do szeroko rozumianej ochrony środowiska” – napisał w jego uzasadnieniu.

MF w swojej interpretacji przychylił się do rozumowania sądu. „Jeśli w pojazdach typu »miękka hybryda« obok silnika spalinowego znajduje się silnik elektryczny, który go jedynie wspiera, to jest to wystarczające dla spełnienia przesłanki o posiadaniu napędu spalinowo-elektrycznego i możliwości skorzystania z obniżonych stawek podatku akcyzowego” – czytamy w treści najnowszej interpretacji ogólnej.

Można starać się o zwrot nadpłaty

Eksperci, których „Rzeczpospolita” poprosiła o ocenę tej interpretacji, są zgodni: powinna ona zakończyć spory między fiskusem i podatnikami na tle akcyzy od miękkich hybryd. Podatnicy, którzy zapłacili wyższe stawki akcyzy, mogą się teraz starać o zwrot nadpłaty.

Innym skutkiem będzie umorzenie postępowań w sprawie wydania interpretacji indywidualnych dotyczących akcyzy od miękkich hybryd.

– Nie wydaje się bowiem interpretacji indywidualnych w sytuacji, w której stan faktyczny lub zdarzenie przyszłe przedstawione we wniosku o interpretację indywidualną odpowiada zagadnieniu będącemu przedmiotem interpretacji ogólnej – wskazuje Łukasz Andruszkiewicz, doradca podatkowy w Gekko Taxens.

Zdaniem Karola Dziedzica, doradcy podatkowego w PwC, interpretacja jest rozsądna.

– Dotychczasowe podejście władz skarbowych, odmawiających prawa do niższych stawek dla miękkich hybryd, nie miało oparcia w przepisach ustawy o podatku akcyzowym. Mówią one bowiem o samochodach hybrydowych z podwójnym napędem, bez wskazania na możliwość samodzielnego napędu za pomocą każdego z tych silników. Nie odnoszą się one też do kodów Nomenklatury Scalonej – mówi ekspert.

Z kolei Łukasz Andruszkiewicz zauważa, że resort finansów wykazał się refleksem i zrozumieniem sytuacji, wydając interpretację indywidualną w kilka miesięcy po przełomowym wyroku NSA w sprawie miękkich hybryd.

– Dotychczas w podobnych sytuacjach zazwyczaj zwlekało nawet latami. Zresztą dalsze utrzymywanie restrykcyjnego podejścia organów skarbowych byłoby zaprzeczeniem idei promocji samochodów ekologicznych – uważa Andruszkiewicz.

Numer interpretacji: PAD6.8101.1.2026

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Artykuł 212 powinien pozostać w kodeksie, ale bez kary więzienia

Dyskusja o wykreśleniu z kodeksu karnego art. 212 lub choćby złagodzeniu sankcji za pomówienie trwa od lat. Organizacje pozarządowe i media wskazują, że przepis ten jest wykorzystywany jako knebel do tłumienia krytyki, rząd wypłaca odszkodowania w wyniku postępowań przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka (na skutek wyroku lub ugody), ale przepisy wciąż nie zostały zmienione. Mimo że konieczność zmian wynika nie tylko z orzecznictwa strasburskiego trybunału, lecz również z zaleceń ONZ (która wskazywała na konieczność wyeliminowania kary pozbawienia wolności za zniesławienie) czy OBWE (która postulowała rezygnację z kryminalizacji tego czynu i całkowite uregulowanie tej kwestii na gruncie prawa cywilnego).

Pomimo tego 58 proc. ekspertów zapytanych w ramach Panelu Prawników „Rzeczpospolitej” jest przeciwnych usuwaniu tego przepisu z kodeksu karnego.

– Pragnę wyraźnie podkreślić – jestem zwolennikiem daleko idącej wolności słowa. W tym również tolerowania wypowiedzi kontrowersyjnych, prowokacyjnych, drażniących różne grupy społeczne czy wchodzących w konflikt z poprawnością polityczną. Sprzeciwiam się też różnorakim próbom cenzurowania wypowiedzi, podejmowanym na poziomie krajowym oraz unijnym. Ale nie oznacza to, że nie dostrzegam problemu nadużywania wolności słowa we współczesnym świecie – mówi dr hab. Krzysztof Koźmiński prof. UW i radca prawny z kancelarii Jabłoński Koźmiński i Wspólnicy.

Jak wskazuje w świecie social mediów, przebodźcowania informacjami, w tym fake-newsami, rozsiewanymi przez patoinfluencerów, pseudoredakcje i samozwańczych dziennikarzy, opluć kogoś, obrzucić błotem, podać nieprawdziwą, a krzywdzącą informację do przestrzeni publicznej jest bardzo łatwo.

– A nigdy wcześniej informacje te nie rozprzestrzeniały się tak szybko. Dlatego choć postrzegam prawo karne jako ostateczną reakcję, nie mam wątpliwości, że zwłaszcza w dzisiejszych czasach powinno ono, w sytuacjach skrajnych, chronić ofiary, a także społeczeństwo, przed treściami pomawiającymi czy zniesławiającymi – argumentuje ekspert.

Odpowiedzialność cywilna wystarczy

Część pytanych przez nas ekspertów, np. prof. Kamil Zaradkiewicz, sędzia Sądu Najwyższego (z Izby Cywilnej), wskazuje, że wykroczenie poza granice wolności słowa nie powinno być zagrożone sankcją karną. A w pełni wystarczające powinny być instrumenty ochrony cywilnoprawnej.

Tego zdania jest również Hubert Hajduczenia, adwokat z kancelarii DLA Piper.

– Zwolennicy art. 212 KK wskazują, że ochrona wolności słowa nie może mieć pierwszeństwa względem ochrony dobrego imienia czy czci. Stanowisko to z założenia pomija ochronę cywilnoprawną. Oczywiście wymaga ona poprawy, zwłaszcza w zakresie czasu rozstrzygania spraw z tytułu naruszenia dóbr osobistych, zwiększenia kwot zadośćuczynień czy w końcu wprowadzenia tzw. ślepych pozwów. Jednak dalej żądanie przeprosin i zapłaty jest bardziej adekwatne i proporcjonalne niż sankcje prawnokarne – uzasadnia adwokat, który przypomina, że art. 212 KK coraz częściej służy zastraszaniu także jako element tzw. SLAPP-ów.

– Obawa przed sankcjami karnymi i statusem osoby skazanej ma również wywołać efekt mrożący. Widać to zwłaszcza na przykładach spraw dotyczących dziennikarzy piszących o lokalnych władzach. Przyznanie wyłącznie ochrony prywatnoprawnej (którą niewątpliwie należy wzmocnić) z tytułu naruszenia dobrego imienia pozwala zachować odpowiednią proporcję między chronionymi dobrami a wolnością słowa – uważa mec. Hajduczenia.

Iluzoryczna ochrona dobrego imienia

Z postulatem całkowitego usunięcia art. 212 KK zdecydowanie nie zgadza się Maciej Zaborowski, adwokat z kancelarii Kopeć i Partnerzy. Jego zdaniem takie postulaty może formułować ktoś, kto nie ma najmniejszej wiedzy o tym, jak w praktyce wygląda w Polsce ochrona dobrego imienia i czci.

– Już teraz jest ona iluzoryczna. Ofiary hejtu są pozostawione praktycznie same sobie. Istnieją także wyspecjalizowane firmy, które oferują za wynagrodzeniem pisanie nieprawdziwych artykułów w mediach. Procesy cywilne o ochronę dóbr osobistych trwają po pięć-osiem lat, co oznacza, że nie zapewniają żadnej ochrony. Nie wspominając o tym, że mamy całkowity, podkreślę – całkowity, brak odpowiedzialności za podawanie nieprawdy chociażby na takich portalach jak X (dawny Twitter) – tłumaczy mec. Zaborowski. Dlatego jego zdaniem, dopóki nie zostaną wprowadzone skuteczne i szybkie mechanizmy ochrony dóbr osobistych na gruncie cywilnym, mówienie o likwidacji art. 212 KK jest po prostu utopią.

zdjecie

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Zgodnie z propozycjami komisji kodyfikacyjnej

Jednocześnie 58 proc. ankietowanych ekspertów jest zdania, że zniesławienie nie powinno być zagrożone karą pozbawienia wolności.

Warto przypomnieć, że w tym kierunku idą zmiany postulowane przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Karnego. W opracowanych już w ubiegłym roku założeniach proponuje ona pełną depenalizację pomówień niepublicznych oraz dotyczących innych podmiotów niż osoby fizyczne, a także ograniczenie stosowania art. 212 KK do tych przypadków, w których sprawca chce poniżenia pomawianego w opinii publicznej lub narażenia na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności.

Zdaniem prof. Krzysztofa Koźmińskiego usunięcie kary pozbawienia wolności z art. 212 KK i ograniczenie sankcji do kary grzywny lub ograniczenia wolności to to dobre, sensowne i proporcjonalne rozwiązanie.

Podobnie uważa dr hab. Tomasz Safjański, prof. Akademii WSB.

– Kara pozbawienia wolności wydaje się zbyt surowa i może wywoływać tzw. efekt mrożący wobec wolności słowa. Wystarczające i bardziej proporcjonalne byłyby kary ograniczenia wolności lub grzywna – sankcje odczuwalne, ale nienaruszające podstawowych praw jednostki w tak radykalny sposób. Penalizacja zniesławienia powinna działać jak policyjny mandat i upomnienie: stanowcze, widoczne, przypominające o granicach, ale nie jak zatrzymanie z kajdankami za wykroczenie drogowe po uprzednim użyciu paralizatora – tłumaczy obrazowo prof. Safjański.

Nieodwracalne skutki pomówienia

Przeciwnego zdania jest Piotr Podgórski z federacji Przedsiębiorcy.pl, który nie znajduje argumentów dla rezygnacji z kary pozbawienia wolności w wymiarze do jednego roku. Zwłaszcza że dotyczy ona tylko typu kwalifikowanego (art. 212 § 2 KK), który penalizuje zniesławienie dokonane za pomocą środków masowego komunikowania.

– Dynamiczny rozwój mediów społecznościowych radykalnie zwiększył zasięg i tempo rozpowszechniania informacji. Pomówienie opublikowane w internecie może w ciągu kilku godzin dotrzeć do setek tysięcy odbiorców, a jego skutki – w postaci utraty reputacji czy społecznego ostracyzmu – są często nieodwracalne – wskazuje radca prawny. – Przewidziana zatem w art. 212 § 2 KK kara pozbawienia wolności do jednego roku wydaje się być miarodajna, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę np. fakt, że za zeznawanie nieprawdy grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności – dodaje. Jego zdaniem kara więzienia ma pełnić funkcję prewencyjną, lecz jej stosowanie powinno mieć charakter ultima ratio. – ETPC w swoim orzecznictwie dopuszcza istnienie sankcji karnych za zniesławienie, wskazując jednak, że kara pozbawienia wolności powinna być stosowana wyjątkowo i z najwyższą ostrożnością. Trybunał nie kwestionuje więc samej możliwości jej przewidzenia w ustawie, lecz bada proporcjonalność jej zastosowania w konkretnej sprawie. Sama jednak możliwość wymierzenia kary pozbawienia wolności do jednego roku wzmacnia ochronę pokrzywdzonych w sytuacjach najbardziej drastycznych, zwłaszcza gdy zniesławienie ma charakter uporczywy, zorganizowany lub motywowany chęcią wyrządzenia poważnej szkody – uważa Piotr Podgórski.

Inna sprawa, że choć 31 proc. ankietowanych negatywnie ocenia pomysł usunięcia z art. 212 KK kary pozbawienia wolności, to nie zawsze dlatego, że są zwolennikami karania więzieniem za słowa. Np. mec. Dariusz Pluta nie zgadza się, bo… jest przeciwnikiem „pudrowania” w ten sposób przepisu.

– W przypadku tak wadliwej normy karnej rzecz nie polega wyłącznie na rodzaju przewidzianej kary czy jej wymiarze. Problemem jest samo skazanie, czyli możliwość, „zgodnie z literą prawa”, uczynienia przestępcą obywatela korzystającego z elementarnych praw podmiotowych, jak wolność słowa, wypowiedzi, krytyki – tłumaczy mec. Pluta.

Podobnie uważa mec. Hajduczenia, który podkreśla, że przecież skazanie na podstawie art. 212 KK na karę bezwzględnego pozbawienia wolności jest bardzo rzadkie, niemal niespotykane.

– Z tego też względu rezygnacja z tej kary będzie miała wymiar przede wszystkim symboliczny, nie zaś praktyczny. Jeśli nie chcemy zrezygnować z art. 212 KK, to związana z nim odpowiedzialność karna powinna się wiązać wyłącznie z umyślnym sformułowaniem nieprawdziwego zarzutu i pomówienia – wskazuje ekspert.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Kryteria podmiotowe prawa do świadczenia „Dobry start”

Stan faktyczny

H.H. (dalej: Wnioskodawczyni) wystąpiła wnioskiem z 6.9.2022 r. do ZUS o ustalenie prawa do świadczenia „Dobry start” na W.K. (dalej: Dziecko). Do ww. wniosku dołączono postanowienie Sądu Rejonowego w Zamościu III Wydział Rodzinny i Nieletnich z 13.7.2022 r., zgodnie z którym – na podstawie art. 569 § 2 KPC. w trybie zarządzenia tymczasowego – powierzono jej opiekę faktyczną nad Dzieckiem – małoletnią wnuczką, polegającą na wykonywaniu bieżącej pieczy nad Dzieckiem, w tym podejmowaniu decyzji w sprawach leczenia i edukacji oraz reprezentowania, także dochodzenia i pobierania świadczeń przeznaczonych na jego utrzymanie.

Decyzją z 26.10.2022 r. ZUS odmówił Wnioskodawczyni prawa do ww. świadczenia.

Po rozpatrzeniu odwołania, Prezes ZUS, decyzją z 21.2.2023 r. utrzymał w mocy ww. rozstrzygnięcie, podtrzymując, iż Wnioskodawczyni nie posiadała legitymacji do złożenia wniosku o ustalenie prawa do przedmiotowego świadczenia. Zgodnie z § 4 ust. 1 rozporządzenia Rady Ministrów z 15.6.2021 r. w sprawie szczegółowych warunków realizacji rządowego programu „Dobry start” (Dz.U. z 2021 r. poz. 1092; dalej: DobStartR) świadczenie to przysługuje wprawdzie m.in. opiekunom faktycznym, ale pod tym pojęciem należy – zgodnie z § 3 pkt 3 DobStartR – rozumieć osobę faktycznie opiekującą się dzieckiem, jeżeli wystąpiła z wnioskiem do sądu opiekuńczego o jego przysposobienie. Wnioskodawczynie nie była opiekunem faktycznym w ww. rozumieniu, a tym samym nie była podmiotem uprawnionym do uzyskania ww. świadczenia.

Zaskarżone rozstrzygnięcie

WSA w Lublinie, wyrokiem z 10.10.2023 r., II SA/Lu 524/23, Legalis, oddalił skargę Wnioskodawczyni na decyzję Prezesa ZUS z 21.2.2023 r. W uzasadnieniu WSA w Lublinie zgodził się z ww. literalną wykładnią § 4 ust. 1 pkt 1 w zw. z § 3 pkt 3 DobStartR, w zakresie definicji „opiekuna faktycznego”.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Stanowisko Rzecznika Praw Dziecka

Rzecznik Praw Dziecka zaskarżył ww. rozstrzygnięcie i zakwestionował takie rozumienie ww. przepisów, które wyklucza z kręgu podmiotów uprawnionych do ubiegania się o świadczenie „Dobry start” osobę faktycznie sprawującą opiekę nad małoletnim na podstawie orzeczenia sądowego z tego powodu, że nie złożyła ona wniosku o przysposobienie dziecka. Okoliczności niniejszej sprawy, rozpatrywane przez pryzmat celu ww. świadczenia, uzasadniały – w ocenie Rzecznika – odstąpienie od dyrektyw wykładni gramatycznej na rzecz wykładni celowościowej i prokonstytucyjnej. Ich zaś wyniki przemawiały za przyznaniem Wnioskodawczyni świadczenia na częściowe pokrycie wydatków, związanych z realizacją obowiązku szkolnego Dziecka, pomimo że ta nie była opiekunem faktycznym Dziecka – w dosłownym znaczeniu.

Stan prawny

NSA wskazał, że zgodnie z § 4 ust. 1 pkt 1 DobStartR, świadczenie „Dobry start” przysługuje: rodzicom, opiekunom faktycznym, opiekunom prawnym, rodzinom zastępczym, osobom prowadzącym rodzinne domy dziecka, dyrektorom placówek opiekuńczo-wychowawczych, dyrektorom regionalnych placówek opiekuńczo-terapeutycznych – raz w roku na dziecko. Definicję pojęcia „opiekun faktyczny” zawiera § 3 pkt 3 DobStartR, stanowiąc, że opiekun faktyczny dziecka oznacza osobę faktycznie opiekującą się dzieckiem, jeżeli wystąpiła z wnioskiem do sądu rodzinnego o przysposobienie dziecka.

NSA co do zasady zgodził się z WSA w Lublinie, że gramatyczna wykładnia ww. przepisów nie wskazuje wśród podmiotów uprawnionych do ubiegania się o świadczenie „Dobry start” osób, które jedynie sprawuje pieczę bieżącą nad dzieckiem na podstawie postanowienia sądu. Przepis ten wymaga od niej by jednocześnie wystąpiła z wnioskiem o przysposobienie dziecka. Takie rozumienie ww. przepisu nie jest jednak prawidłowe. Tego rodzaju wykładnia prowadzi bowiem do pozbawienia możliwości uzyskania świadczenia przez osobę, która opiekuje się faktycznie dzieckiem i to w sposób całkowicie legalny, bo na podstawie orzeczenia sądu opiekuńczego. W rezultacie osoba taka mimo, że jest obowiązana do zapewnienia dziecku utrzymania, w tym ponoszenia kosztów związanych z jego kształceniem, nie ma możliwości uzyskania świadczenia o charakterze pomocowym, a które jest przeznaczone na potrzeby dzieci związane z procesem ich edukacji.

Program „Dobry Start”

Dalej NSA wskazał, że celem ustanowienia rządowego programu „Dobry start” jest wsparcie rodzin z dziećmi w ponoszeniu wydatków, związanych z rozpoczęciem roku szkolnego. Wsparcie to polega na przyznaniu na dziecko, raz w roku, świadczenia w wysokości 300 zł, niezależnie od wysokości osiąganych dochodów. Ma ono więc na celu częściowe pokrycie tych wydatków na utrzymanie dziecka, które związane są z realizacją obowiązku szkolnego i służy tym samym zaspokojeniu potrzeb dziecka, dbałości o jego dobro i ochronę, a co za tym idzie skierowane jest do podmiotów, które opiekę nad dzieckiem sprawują i ponoszą wydatki związane z rozpoczęciem roku szkolnego.

W związku z tym, należy – zdaniem NSA – przyjąć, że takiemu celowi nie powinno służyć różnicowanie dzieci, ze względu na formę sprawowanej opieki, ustalonej przez sąd rodzinny. Świadczenie to ma służyć dziecku, które realizuje obowiązek szkolny. Cel powyższego świadczenia winien więc mieć nadrzędne znaczenie przy ustalaniu praw do niego.

Z tego więc powodu, dobro dziecka powinno w tym przypadku stanowić o kierunku wykładni § 4 ust. 1 pkt 1 DobStartR, w sytuacji, gdy osoba, która występuje o przyznanie jej tego świadczenia nie spełnia wszystkich przesłanek normatywnych opiekuna faktycznego w rozumieniu definicji z § 3 pkt 3 DobStartR, ale jednocześnie sprawuje nad wychowaniem i rozwojem dziecka pieczę, przyznaną jej przez państwo (sąd opiekuńczy).

Biorąc pod uwagę unormowania, znajdujące się zarówno w Konstytucji RP, jak też w Konwencji o Prawach Dziecka, przyjętej przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych 20.11.1989 r., a ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską w 1991 r. (Dz.U. z 1991 r. Nr 120, poz. 526 ) należy uznać, że § 4 ust. 1 pkt 1 w zw. z § 3 pkt 3 DobStartR w sposób niewystarczający chroni prawa dzieci i rzeczywistych ich opiekunów, tj. takich, którzy sprawują nad nimi faktyczną pieczę, dbając o zaspokojenie różnych ich potrzeb. Tym samym, regulacja ta niedostatecznie dba o dzieci pozostające pod orzeczoną pieczę bieżącą. Z tego powodu literalna więc wykładnia tych przepisów w zakresie, w jakim wyznacza kryteria podmiotowe do przyznania prawa do świadczenia „Dobry start”, które nie gwarantują realizacji celów sformułowanych w przedstawionych wyżej regulacjach konstytucyjnych i konwencyjnych, jak i celów samego świadczenia, nie daje zadowalających wyników.

Poza tym należy także mieć na uwadze, że powierzenie przez Państwo bieżącej pieczy nad dzieckiem oznacza podjęcie – w ramach tej opieki – obowiązków w zakresie: wychowania dziecka, zapewnienia mu bezpieczeństwa, zdrowia, wyżywienia, szkoły, utrzymania (a więc również dochodzenia należnego dziecku świadczenia „Dobry start”, służącego częściowemu pokryciu kosztów, związanych z realizacją obowiązku szkolnego), czyli wszystkiego tego, co łączy się z faktycznym, codziennym sprawowaniem bieżącej opieki nad dzieckiem.

Rozstrzygnięcie NSA

Mając powyższe na względzie, NSA przyjął, że pozbawienie Wnioskodawczyni – której legalnie powierzona została bezpośrednia bieżąca piecza nad Dzieckiem (małoletnią wnuczką) i która pieczę tę faktycznie sprawowała – dostępności do świadczenia „Dobry start” tylko z tego powodu, że nie złożyła ona wniosku do sądu o przysposobienie Dziecka, było nieprawidłowe. Powyższe prowadziło więc do uznania za zasadne wskazanych w skardze kasacyjnej zarzutów naruszenia prawa materialnego.

NSA działając w oparciu o art. 188 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 143; dalej: PostAdmU) w zw. z art. 145 § 1 pkt 1 lit. a) PostAdmU i art. 193 PostAdmU uchylił zaskarżony wyrok i poprzedzające go rozstrzygnięcie Prezesa ZUS. NSA wskazał również, że przy ponownym rozpoznaniu sprawy ww. organ powinien zastosować w tej sprawie wyżej przedstawioną wykładnię prawa materialnego.

Na tle stanu faktycznego ustalonego w sprawie NSA wypowiedział się w kwestii świadczenia pomocowego, jakim jest program „Dobry start” i legalnych kryteriów podmiotowych lego przyznania. Mając na uwadze zarówno cel wprowadzenia ww. wsparcia, jak również zasady wynikające z regulacji o randze międzynarodowej i Konstytucji RP, NSA wskazał, że zasady przyznawania prawa do ww. świadczenia nie mogą mieć charakteru wykluczającego i prowadzić do nierównego traktowania opiekunów faktycznych dzieci, sprawujących jedynie pieczę bieżącą, nie zaś pieczę zastępczą. W takiej sytuacji faktycznej znajdowała się Wnioskodawczyni, której zdaniem NSA powinno zostać, w okolicznościach analizowanej sprawy, przyznane wnioskowane świadczenie.

Wyrok NSA z 11.2.2026 r., I OSK 47/24

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Generatywna AI a prawa autorskie – Parlament Europejski o przywracaniu równowagi

Sprawozdanie nie jest aktem prawnym, który w wiążący sposób może zmieniać przepisy UE, ale w praktyce wyznacza kierunek dla rewizji dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/790 z 17.4.2019 r. w sprawie prawa autorskiego i praw pokrewnych na jednolitym rynku cyfrowym oraz zmiany dyrektyw 96/9/WE i 2001/29/WE 2019/790 (Dz.Urz. UE L z 2019 r. Nr 130, s. 92); tzw. dyrektywy DSM, i pokazuje, jak Parlament Europejski postrzega relacje między firmami technologicznymi a podmiotami praw autorskich.

Problem prawny i etyczny

Od końca 2022 r. generatywna AI rozwijała się szybciej niż refleksja regulacyjna. Firmy technologiczne trenują modele AI na ogromnych zbiorach danych, obejmujących również utwory chronione. Twórcy i wydawcy zadają pytania o ich prawa i wynagrodzenie. Liczne badanie potwierdzają, że do „treningu” sztucznej inteligencji wykorzystywane są np. utwory pisarzy czy dziennikarzy, zasadne jest więc pytanie, jakie przepisy dają im podstawę do tego, by sprzeciwić się takiej praktyce lub zażądać zapłaty.

Ochronę własności intelektualnej przewiduje Karta Praw Podstawowych UE (Dz.Urz. UE C z 2010 r. Nr 83, s. 389; dalej: KPP). Zgodnie z art. 17 ust. 1 KPP: „Każdy ma prawo do władania, używania, rozporządzania i przekazania w drodze spadku mienia nabytego zgodnie z prawem. Nikt nie może być pozbawiony swojej własności, chyba że w interesie publicznym, w przypadkach i na warunkach przewidzianych w ustawie, za słusznym odszkodowaniem za jej utratę, wypłaconym we właściwym terminie. Korzystanie z mienia może podlegać regulacji ustawowej, w zakresie w jakim jest to konieczne ze względu na interes ogólny”. Natomiast art. 17 ust. 2 KPP potwierdza, że własność intelektualna również podlega tej ochronie.

Sprawozdanie Axela Vossa (niemieckiego deputowanego do PE, polityka i prawnika) wyraźnie przypomina, że rozwój technologii nie może odbywać się z pominięciem zasad zapisanych w prawie Unii Europejskiej. Jednocześnie dokument nie ignoruje potrzeb firm technologicznych i konieczności wspierania europejskiej AI oraz budowania suwerenności technologicznej.

Raport podtrzymuje zasadę human authorship. W świetle orzecznictwa TSUE prawem autorskim chroniona jest wyłącznie twórczość będąca wyrazem własnej intelektualnej działalności człowieka. Treści wygenerowane tylko przez system AI nie korzystają z tej ochrony.

Wyjątek powinien być interpretowany wąsko

Obecnie wielu dostawców AI opiera prawo do trenowania modeli na art. 4 dyrektywy 2019/790, wprowadzającym wyjątek dotyczący zwielokrotnień i pobrań utworów i innych przedmiotów objętych ochroną do celów eksploracji tekstów i danych, które zgodnie z art. 2 dyrektywy 2019/790 definiuje się jako „zautomatyzowaną technikę analityczną służącą do analizowania tekstów i danych w postaci cyfrowej w celu wygenerowania informacji”. Raport wskazuje, że przepis ten nie został sformułowany z myślą o uregulowaniu konkretnych praktyk związanych z trenowaniem AI ani nie miał takiego celu.

Zdaniem sprawozdawców „należy ustanowić ramy prawne dla generatywnej AI poprzez wprowadzenie specjalnego wyjątku od wyłącznych praw do zwielokrotniania i pobierania, odrębnego od wyjątku przewidzianego dla eksploracji tekstów i danych w art. 4 dyrektywy 2019/790 w sprawie stosowania praw w przypadku udostępniania treści w środowisku cyfrowym, lub poprzez rozszerzenie zakresu tego przepisu, tak aby wyraźnie obejmował on trenowanie generatywnej AI, które obecnie nie jest objęte tym przepisem”.

Kolejnym problemem są trudności związane z możliwością zastosowania przez twórców prawa do rezygnacji (klauzula opt-out) i sprawdzania, czy prawo to jest respektowane. Dlatego oprócz ustandaryzowanej, możliwej do odczytu maszynowego formy rezygnacji, powinny mieć oni również możliwość zarejestrowania takiej rezygnacji w scentralizowanym rejestrze, zarządzanym np. przez Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO).

Kontroli ma sprzyjać ujednoliceniu reguł oraz założeniu, że wszyscy dostawcy AI wprowadzający produkty lub oferujący usługi w UE, niezależnie od miejsca ich siedziby i miejsca, w którym nastąpiło wykorzystanie treści chronionych, powinni jednolicie stosować europejskie przepisy dotyczące praw autorskich i pokrewnych.

Warto zaznaczyć, że wyjątek dotyczący eksploracji tekstów i danych, przewidziany w art. 4 dyrektywy 2019/790, nie obejmuje prawa do publicznego udostępniania ani do podawania do publicznej wiadomości, co jest ważnym argumentem w sporach pomiędzy firmami technologicznymi a twórcami i wydawcami.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Transparentność – od postulatu do mechanizmu prawnego

Najbardziej wyrazistym elementem raportu jest postulat pełnej przejrzystości – nie w formie ogólnego opisu zbiorów treningowych, lecz w postaci rzeczywistej możliwości ustalenia, jakie treści zostały wykorzystane. Dziś twórca często nie ma narzędzi, by sprawdzić, czy jego utwór znalazł się w zbiorze treningowym. Bez tej wiedzy dochodzenie roszczeń staje się iluzoryczne.

Co więcej, pojawia się koncepcja domniemania, że jeżeli dostawca AI nie wywiązuje się z obowiązków przejrzystości, wszelkie odpowiednie utwory chronione prawem autorskim lub inne przedmioty chronione zostały wykorzystane do celów trenowania. To istotna zmiana logiki sporu. Ciężar dowodu przesuwa się w stronę firmy technologicznej.

Sektor prasy i pluralizm informacji

W omawianym dokumencie wyraźnie wybrzmiewa troska o wydawców. Sprawiedliwe wynagrodzenie za korzystanie z treści chronionych prawem autorskim i prawami pokrewnymi stanowi podstawę europejskiego przemysłu kreatywnego, a wykorzystywanie utworów jako danych treningowych dla generatywnych modeli AI bez wynagrodzenia powoduje zaburzenie konkurencji.

Generatywna AI, zwłaszcza zintegrowana z wyszukiwarkami, może tworzyć produkty konkurencyjne wobec publikacji prasowych. Robi to błyskawicznie, ponieważ korzysta z tego, co zostało już zebrane i opracowane przez człowieka. Poza aspektem nierównowagi ekonomicznej, istnieje także ryzyko selektywnego przetwarzania treści i faworyzowania określonych źródeł. Pozostawienie tego bez kontroli zagraża pluralizmowi i demokracji. Dlatego tak ważny jest postulat jasnych norm jakości dla modeli generatywnych oraz konieczności zapewnienia widoczności źródeł.

Między ochroną a rozwojem

Twórcy Raportu nie pozostawiają złudzeń: stuprocentowo dobre rozwiązanie nie istnieje.

Rozwój generatywnej AI zderza się z konstrukcją prawa autorskiego, która powstała w innej rzeczywistości technologicznej. Jak respektować prawa twórców i jednocześnie nie doprowadzić do osłabienia europejskich firm technologicznych? Jedno jest pewne: przepisy nie mogą być interpretowane contra legem, ponieważ to prowadzi do niepewności prawa, a w takich warunkach rozwój biznesu i ochrona konkurencji są wątpliwe. Marcowe głosowanie w Parlamencie UE zapewne nie zakończy dyskusji. Może jednak wyznaczyć kierunek w stronę kompromisu.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Nie wybijamy zębów prokuraturze

Sejm przyjął poprawki Senatu do nowelizacji kodeksu postępowania karnego. Oznacza to, że ustawa – przewidująca m.in. zmiany w przepisach dotyczących tymczasowego aresztowania, możliwości wykorzystania dowodów pochodzących z przestępstwa oraz definicji podejrzanego (w kontekście zapewnienia prawa do obrońcy od pierwszego przesłuchania) – trafi na biurko prezydenta. Tymczasem część prokuratorów apeluje do głowy państwa o jej zawetowanie. Ich zdaniem wejście w życie nowelizacji „zagroziłoby funkcji gwarancyjnej prawa karnego, pogorszyło sytuację osób pokrzywdzonych, odebrało organom ścigania skuteczne narzędzia do walki z najpoważniejszymi formami przestępstw i w konsekwencji wpłynęło na pogorszenie bezpieczeństwa obywateli”. Jak pan się do tego odniesie?

Są to daleko idące ogólniki, formułowane – mam wrażenie – w oderwaniu od przepisów tej ustawy. Po pierwsze nakłada ona racjonalizujące ramy na stosowanie najpoważniejszego środka w postaci tymczasowego aresztowania. Środka, z nadużywaniem którego Polska ma problem od lat. Jest on traktowany jak substytut kary, a nie narzędzie do zagwarantowania organom procesowym sprawnego prowadzenia postępowania w przypadku groźby ucieczki, mataczenia czy utrudniania postępowania. Nie zmieniamy podstawowych przesłanek jego stosowania. Proponowana zmiana polega na tym, że przesłanka w postaci grożącej surowej kary – która obecnie zbyt często bywa łatwym wytrychem i stanowi pokusę do kierowania wniosku o tymczasowe aresztowanie wyłącznie na jej podstawie — mogłaby pełnić jedynie rolę przesłanki wspierającej.

Druga zmiana dotyczy wielokrotnego przedłużania tymczasowego aresztowania. Stawiamy tamę aresztom długotrwałym. Na podstawie owych przepisów prokurator – jeśli będzie chciał, by sąd przedłużył stosowanie aresztu – będzie musiał wykazać, że mijający okres został przez niego właściwie spożytkowany i wykonał czynności, do których się zobowiązał. Przypomnę tylko, że poselskie projekty dotyczące zmiany przepisów o tymczasowym aresztowaniu, miały poparcie wszystkich ugrupowań parlamentarnych od Lewicy, przez PiS, po Konfederację.

Tamte projekty były o wiele dalej idące.

To prawda, nasze propozycje są dość zachowawcze, a i tak spotykają się z krytyką części środowiska prokuratorskiego, co jest dla mnie niezrozumiałe. Wyłączamy także możliwość wykorzystania dowodów zdobytych w drodze przestępstwa. Podkreślałem to zarówno na posiedzeniu Sejmu, jak i Senatu. Polska to państwo prawa, nie możemy więc pozwolić na to, żeby w postępowaniu karnym był wykorzystywany materiał dowodowy pochodzący z przestępstwa. Prokuratorzy, którzy zgodnie z ustawą – Prawo o prokuraturze – stoją na straży praworządności oraz interesu publicznego, nie mogą bronić takich przepisów. Tu nie chodzi o odebranie prokuraturze narzędzi do walki z przestępczością. Tak samo nowa definicja podejrzanego w żaden sposób tego nie utrudni.

W jaki sposób miałoby to sprawić odejście od takiej niedookreślonej instytucji, jaką jest „osoba podejrzana” (czasem nazywana podejrzewaną – przyp. red.), czyli osoba, wobec której prowadzone są już konkretne czynności ukierunkowane na ściganie, ale której formalnie nie postawiono zarzutów, więc nie stała się jeszcze „podejrzanym”? Dziś taka osoba ma najgorszy z możliwych statusów wśród uczestników postępowania karnego. Przeciwko niej działa już policja i prokuratura, zbierany jest materiał dowodowy, podejmowane są czynności procesowe w postaci przeszukania, oględzin czy pobierania materiału genetycznego, a ona sama nie ma żadnych możliwości obrony. Czy objęcie tej osoby gwarancjami prawa do obrony jest ukłonem w stronę przestępców? Bzdura. Przecież z takiego prawa korzysta zarówno podejrzany, jak i oskarżony. A tak właśnie jest to odczytywane przez niewielką grupę prokuratorów, która chce utrzymania status quo – stanu wygodnego dla organów ścigania, ale niechroniącego obywatela, któremu – przypomnę – nie postawiono żadnych zarzutów.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

To prawda, natomiast trzeba powiedzieć, że nowa definicja podejrzanego – jako osoby, wobec której podjęto pierwszą czynność ukierunkowaną na ściganie – również nie jest precyzyjna i na pewno w pierwszym okresie będzie budzić wątpliwości. Jeżeli prokurator będzie np. sprawdzał czyjeś dane w bazie PESEL, to czy już powziął czynność ukierunkowaną na ściganie? Prokuratorzy obawiają się, że legalność niektórych czynności może być post factum podważana, z uwagi na brak obecności obrońcy.

W przepisie jest wyraźnie powiedziane, że chodzi o pierwszą czynność ukierunkowaną na ściganie. Nie chodzi więc o wezwanie w charakterze świadka, sprawdzenie kogoś w rejestrach. Ścigamy kogoś, o kim wiemy, na podstawie materiału dowodowego, że prawdopodobnie popełnił przestępstwo. Dlatego np. podejmujemy w stosunku do tej osoby przeszukanie. W takich właśnie sytuacjach będzie się aktualizował obowiązek pouczenia o przysługującym prawie do obrońcy i umożliwieniu skorzystania z tej obrony. Prokuratorzy nie powinni mieć z tym żadnego problemu.

Wiele spraw jest prowadzonych w formie dochodzenia, w ramach którego większość czynności dokonuje policja. Czy planowane są jakieś szkolenia dla policjantów?

Przede wszystkim mówimy oczywiście nie o całej rzeszy stu tysięcy policjantów, lecz o pionach dochodzeniowo-śledczych. Myślę, że dla nich, którzy na co dzień dokonują takich czynności, nie będzie problemem rozróżnienie momentu, w którym podejmują pierwszą czynność ukierunkowaną na ściganie. Z momentem podjęcia tej czynności będą musieli pouczyć podejrzanego o przysługujących mu prawach. Tylko tyle, albo aż tyle. Nie znaczy to, że nie można wykonać czynności pod nieobecność adwokata. Tylko gdy podejrzany tego zażąda. Dlaczego obywatel w zderzeniu z funkcjonariuszami państwa ma być pozbawiony wsparcia prawnego?

Pojawiają się też zarzuty, że wdrożenie dyrektywy tłumaczeniowej dokonywane za pomocą tej nowelizacji i wynikający z niej obowiązek tłumaczeń w znacznie większym zakresie niż to jest obecnie, spowoduje niebotyczne koszty, które finansowo zatopią prokuraturę.

To nie jest prawda. Co więcej, w ramach prac parlamentarnych rzecznik praw obywatelskich wskazywał na potrzebę zapewnienia tłumaczeń w jeszcze większym zakresie. Wydaje się, że uchwalone przepisy są wyważone. A przy okazji zostały uporządkowane kwestie związane ze zwolnieniami tłumacza z tajemnicy zawodowej czy wprowadzeniem zastrzeżenia co do treści tłumaczenia.

Rozpoczęliśmy już pracę nad nowelizacją ustawy dotyczącą pouczeń w postępowaniach karnych, która przewiduje również, że nowe wzory pouczeń będą dostępne na rządowych stronach internetowych od razu z urzędowymi tłumaczeniami w najczęściej stosowanych językach.

To bardzo ważna nowelizacja. Sami wskazujecie, że to największa zmiana procedury karnej od jej uchwalenia w 1997 r. Czy wobec apeli o jej zawetowanie, ktoś z Ministerstwa Sprawiedliwości planuje spotkanie z prezydentem, by przekonać go do tego, by tę ustawę podpisał?

No cóż. Ja nie mam śmiałości wpraszać się do nikogo do domu, tym bardziej więc do Pałacu Prezydenckiego. Dlatego też moje wystąpienie w Senacie, co zaznaczyłem wprost, kierowałem także do pana prezydenta, który w przyszłości będzie rozstrzygał o losie tej ustawy. Chciałbym, by miał on świadomość powagi tych przepisów. Nie bez kozery przypomniałem wielką akcję „uwolnić Maćka”, która 10 lat temu zjednoczyła wszystkie grupy kibicowskie. Chodziło o Maćka Dobrowolskiego, który przesiedział 40 miesięcy w izolacji, będąc tymczasowo aresztowanym. Jak się okazało, był niewinny. I ta ustawa ma właśnie na celu, by do takich sytuacji już nie dochodziło. Bardzo różne osoby stają się ofiarami obecnych przepisów – przedsiębiorcy, kibice, zwykli obywatele. Jeżeli jesteśmy w stanie coś dobrego wspólnie zrobić, to zróbmy to.

Mało tego, w kontekście dostępu do obrońcy, zostały wprowadzone przepisy, które wymuszają podjęcie natychmiastowych czynności z uwagi na bezpieczeństwo narodowe. Były konsultowane z koordynatorem służb specjalnych i zadbaliśmy o to, by nasi funkcjonariusze też nie stali się „bezzębni”. Te przepisy naprawdę są bezpieczne i były długo konsultowane, by znaleźć w miarę możliwości złoty środek. Proszę zauważyć, że niektóre propozycje zgłaszane przez opozycję zostały uwzględnione. Przykładowo za sprawą posła Marcina Warchoła wycofaliśmy się ze zmian dotyczących niezmienności składu orzekającego, co oznacza, że gdy jeden z sędziów zachoruje długotrwale, umrze, awansuje, przejdzie w stan spoczynku czy na urlop macierzyński, proces nie będzie musiał toczyć się od nowa.

A organy ścigania przechodziły już niejedną zmianę i jestem głęboko przekonany, że i ta szybko wejdzie do praktyki. Zwłaszcza że, co podkreślam, ona nam nie wywraca w żaden sposób skuteczności czy jakości ścigania.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Z faktury offline też można odliczyć VAT

Zgodnie z art. 106nh i 106nda ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775;dalej: VATU) dotyczą tzw. faktur offline (odpowiednio „niedostępność” i „offline24”). Nie są to przepisy proste. Za datę wystawienia faktury offline uznaje się datę, o której mowa w art. 106e ust. 1 pkt 1 VATU, wskazaną przez podatnika na tej fakturze. Za datę otrzymania takiej faktury uznaje się zaś w przypadku podatników zobowiązanych do KSeF datę przydzielenia numeru identyfikującego tę fakturę w Krajowym Systemie e-Faktur. Art. 106nf VATU wprowadza z kolei tzw. tryb awaryjny. Faktury wystawiane w trybie „awaria” udostępnia się nabywcy w sposób z nim uzgodniony. Za datę wystawienia takiej faktury uznaje się datę, o której mowa w art. 106e ust. 1 pkt 1 VATU, wskazaną przez podatnika na tej fakturze. Za datę otrzymania faktury „awaria” uznaje się datę jej faktycznego otrzymania przez nabywcę. Fakturę korygującą fakturę „awaria”, wystawia się po przydzieleniu tej fakturze numeru identyfikującego w Krajowym Systemie e-Faktur.

Przyjęło się, że faktury offline (nie mylić z „awaria”) z zasady nie powinny być przesyłane między podatnikami VAT poza KSeF. Nie do końca wiadomo, dlaczego organy podatkowe tak twierdzą. Wszakże, sytuacje takie są możliwe. Co wtedy z odliczeniem VAT z faktury offline, której podatnik – nabywca nie odnalazł w KSeF?

Czego dotyczy sprawa?

Podatnik świadczy usługi wynajmu samochodów oraz usługi związane z zapewnieniem klientom tzw. mobilności floty. Podatnik dodatkowo również prowadzi wynajem nieruchomości biurowo-administracyjnych na rzecz innych podmiotów. Prowadzona przez podatnika działalność gospodarcza wiąże i wiązać się będzie nadal z koniecznością nabywania towarów (np. materiałów, środków trwałych) i usług (np. związanych z obsługą nieruchomości i udostępnianiem pojazdów).

Od 1.2.2026 r., w związku z wejściem w życie przepisów o obowiązkowym Krajowym Systemie e-Faktur podatnik spodziewa się więc otrzymywania faktur w różnych formach: ustrukturyzowanej, papierowej, elektronicznej – w tym także w ramach jednego z przewidzianych przez Ministerstwo Finansów trybów offline. I właśnie te ostatnie faktury budzą wątpliwości podatnika z perspektywy nabywcy. Po pierwsze, podatnik nie ma przekonania, czy faktura wystawiona zgodnie z wzorem udostępnionym na podstawie art. 106gb ust. 8 VATU (a więc „offline24” i „offline niedostępność”) stanowi fakturę elektroniczną, tj. fakturę, o której mowa w art. 2 pkt 32 VATU. Po drugie, czy z takich faktur podatnikowi będzie przysługiwało prawo do odliczenia podatku naliczonego.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Stanowisko organu

Dyrektor KIS wydał w sprawie interpretację indywidualną z 26.2.2026 r., 0112-KDIL1-3.4012.864.2025.1.KM. Organ uznał, że przez fakturę rozumie się nie tylko dokument w postaci papierowej, ale także w postaci elektronicznej, który może być wystawiony i otrzymany w dowolnym formacie elektronicznym. Szczególnym natomiast rodzajem faktury jest faktura ustrukturyzowania, której format i zasady wystawiania/otrzymywania zostały określone w przepisach. Faktury offline mogą być na podatnika wystawiane zgodnie z wzorem oraz udostępnione w postaci papierowej lub w postaci elektronicznej, w dowolnym formacie elektronicznym. Faktury offline mogą więc być fakturami elektronicznymi zgodnie z art. 2 pkt 32 VATU, o ile zostaną otrzymane przez podatnika również w formie elektronicznej.

Jeśli zaś chodzi o prawo do odliczenia: z zasady, przysługuje ono w przypadku faktur offline w miesiącu przydzielenia numeru identyfikującego tę fakturę w Krajowym Systemie e-Faktur, bądź w jednym z trzech kolejnych miesięcy. Co do zasady bowiem, w przypadku faktur wystawianych w trybach i zgodnie z przepisami wskazanymi w art. 106nda oraz art. 106nh VATU, datą otrzymania faktury jest data przydzielenia numeru identyfikującego tę fakturę w KSeF, co podatnik powinien uwzględnić przy ocenie przesłanki, o której mowa w art. 86 ust. 10b pkt 1 VATU. Są to bowiem faktury wystawiane zgodnie z wzorem faktury ustrukturyzowanej. Jeżeli jednak z jakichś przyczyn wystawca, mimo ciążących na nim obowiązków dotyczących wystawiania faktur w KSeF, nie realizował tych obowiązków, w tym nie przesyłał zgodnie z przepisami do KSeF faktur wystawionych w ww. trybach, to otrzymanie faktury poza KSeF będzie uprawniało podatnika do odliczenia podatku w rozliczeniu za okres jej otrzymania poza KSeF, bądź w jednym z trzech kolejnych miesięcy.

Komentarz

Ukształtowała się już praktyka podatkowa potwierdzająca, że można odliczać VAT z faktur wystawionych poza KSeF wbrew obowiązkowi, a więc z naruszeniem przepisów, ale korzystając z dobrodziejstw braku sankcji. Przykładowo, Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 13.1.2026 r., 0114-KDIP1-3.4012.804.2025.1.JG uznał, że prawo do odliczenia podatku naliczonego z faktury wystawionej poza systemem KSeF powstanie w okresie, w którym powstał obowiązek podatkowy z tytułu danej czynności, nie wcześniej jednak niż w okresie, w którym podatnik otrzymał fakturę, zgodnie z art. 86 ust. 10b pkt 1 VATU. Podatnikowi będzie przysługiwało prawo do odliczenia kwoty podatku naliczonego wynikającego z faktur zakupowych dokumentujących nabycie towarów i usług wystawionych wbrew obowiązkowi bez użycia Krajowego Systemu e-Faktur. Dla istnienia prawa do odliczenia podatku naliczonego wynikającego z faktury obok fundamentalnych przesłanek takich jak status odliczającego jako czynnego, zarejestrowanego podatnika VAT i związek zakupionych towarów i usług z czynnościami opodatkowanymi (u odliczającego) i faktycznie zrealizowana transakcja, to również najistotniejsze jest to, by nabyta usługa lub towar podlegały opodatkowaniu i nie korzystały przy tym ze zwolnienia od tego podatku.

Skoro więc można odliczać VAT z faktury „bardzo złej” (bo naruszającej wszystko, co dla KSeF święte) o tym bardziej można odliczyć VAT z faktury „nieco mniej złej” (bo wystawionej jeszcze nie w KSeF, ale już „prawie”). Co prawda Ministerstwo Finansów do tej pory było jakby ślepe i głuche na taki problem, trzymając się wizji, że podatnicy VAT nie będą przekazywać sobie faktur offline poza KSeF. To jednak wizja nie mająca za wiele wspólnego z przepisami, a dodatkowo wypaczająca ideę offline (o ile takowa istniała od początku, ja mam wątpliwości). Co to bowiem za wystawienie faktury offline, z którym nie może się wiązać jej przekazanie kontrahentowi? Ograniczenie fakturowania offline do relacji B2C czy na rzecz kontrahentów zagranicznych nie miałoby specjalnego uzasadnienia.

Pozostaje inny problem, jak taką fakturę ująć w JPK V7M. Oto bowiem zgodnie z przepisami rozporządzenia Ministra Finansów, Inwestycji i Rozwoju z 15.10.2019 r. w sprawie szczegółowego zakresu danych zawartych w deklaracjach podatkowych i w ewidencji w zakresie podatku od towarów i usług (Dz.U. z 2019 r. poz. 1988; dalej: SzczegZakrDanDeklR), a raczej zgodnie z objaśnieniami do niego, faktury offline powinny być raportowane przez sprzedawcę z oznaczeniem „DI” jako dowód inny. Z koniecznością skorygowania części ewidencyjnej JPK V7 po wysłaniu faktury do KSeF i nadaniu jej numeru KSeF. Skoro jednak faktura taka może być fakturą elektroniczną… to równie dobrze można ją też oznaczyć jako BFK. Wielce prawdopodobne, że takie podejście jest odpowiednie dla nabywcy, który taką fakturę otrzyma i zapragnie z niej VAT odliczyć (skoro może to zrobić). Czy jednak to jest słuszne podejście? Mam wątpliwości, jakkolwiek więc opisywany w interpretacji omawianej problem wydaje się raczej egzotyczny, w dobie totalnego chaosu wystawiania faktur na wszelkie możliwe sposoby jest wcale prawdopodobne, że przyjdzie się podatnikowi z nim zmierzyć. Ja bym taką fakturę w ewidencji zakupu oznaczał więc… jako BFK. Bez konieczności korekty po wysyłce do KSeF. Przecież jest to faktura elektroniczna, co Dyrektor KIS niniejszym potwierdził (choć nie wiem, czy miał takie intencje).

Interpretacja indywidualna z 26.2.2026 r., 0112-KDIL1-3.4012.864.2025.1.KM

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Ustawa tunelowa – zmiany w transporcie kolejowym

Rozszerzenie w zakresie doręczeń

Zmiany w art. 9q ust. 4 TrKolejU rozszerzają zakres stosowania szczególnego trybu doręczeń i zawiadamiania stron. Przepis obejmuje doręczenia i zawiadamiania stron o wydaniu decyzji o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej wydanej przez organ II instancji, decyzje zmieniające decyzję o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej (wydane na podstawie art. 9wa ust. 1 i art. 9yba ust. 1 TrKolejU), a także z decyzji, które są wydawane w nadzwyczajnych KPA.

Skutki decyzji o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej

W art. 9s TrKolejU wprowadzono zmiany w zakresie decyzji o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej. Doprecyzowano ust. 4 – w zakresie ustalania i wypłaty odszkodowań stosuje się przepisy ustawy o gospodarce nieruchomościami, z zastrzeżeniem regulacji specustawowych. Wprowadzono podstawę do dochodzenia odszkodowania. Ustawodawca wprowadził trzyletni termin na zgłoszenie roszczenia. Ustanowiono nową kategorię roszczeń o zwrot kosztów przysługujących instytucjom publicznym i podmiotom gospodarczym prowadzącym działalność gospodarczą na nieruchomościach. Obejmuje poniesione udokumentowane i uzasadnione koszty, będące bezpośrednim skutkiem realizacji na tych nieruchomościach inwestycji dotyczącej linii kolejowej (koszty dokonania niezbędnego zabezpieczenia mienia ruchomego, czynsz najmu lokalu wraz z powiązanymi z nim opłatami za media niezbędnymi dla przedmiotu prowadzonej działalności gospodarczej, proporcjonalnie do czasu, kiedy korzystanie z lokalu nie było możliwe z uwagi na realizowaną inwestycję – od podmiotu, na rzecz którego została wydana decyzja o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej).

Szczególny tryb zmiany decyzji o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej w trakcie realizacji inwestycji

W art. 9wa TrKolejU wprowadzono odrębny tryb zmiany decyzji o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej po rozpoczęciu inwestycji. Ustawodawca jednak uzależnił możliwość zmiany decyzji o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej od kumulatywnego spełnienia przesłanek z art. 9wa ust.1 pkt. 1-3 TrKolejU. Decyzja może zostać zmieniona tylko przez wojewodę na wniosek podmiotu, na rzecz którego została wydana decyzja o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej, jeżeli po rozpoczęciu inwestycji dotyczącej linii kolejowej wystąpią okoliczności niemożliwe do przewidzenia na etapie jej planowania i przygotowania, mające istotny i negatywny wpływ na realizację inwestycji, jej otoczenie lub bezpieczeństwo. Chodzi tu o wpływ na:

  1. strukturę funkcjonalno-przestrzenną terenu inwestycji lub jego bezpośredniego otoczenia;
  2. społeczność lokalną zamieszkującą obszar objęty inwestycją lub jego sąsiedztwo, lub
  3. bezpieczeństwo prowadzenia robót budowlanych lub dalszego użytkowania infrastruktury kolejowej – w zakresie niezbędnym do usunięcia lub ograniczenia negatywnych skutków tych okoliczności.

Niemożliwe do przewidzenia okoliczności to zdarzenia lub zjawiska natury technicznej, środowiskowej lub społecznej, których wystąpienie w sposób istotny zmienia uwarunkowania realizacji inwestycji dotyczącej linii kolejowej, a które nie zostały uwzględnione w dokumentacji projektowej (ust. 2). Zmiana decyzji o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej nie będzie kwalifikowana jako przedsięwzięcie w rozumieniu ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, jeżeli nie doprowadzi do zmiany parametrów techniczno-eksploatacyjnych drogi kolejowej. Dodatkowo, jeżeli zmiana decyzji dotyczyć będzie nabycia przez PLK S.A. lub CPK prawa własności lub użytkowania wieczystego nieruchomości, wojewoda ustala wysokość odszkodowania, uwzględniając wartość odtworzeniową nieruchomości.

Uregulowanie sytuacji najemców

Dodano art. 9 ust. 3g i 3h TrKolejU, dotyczący najemców lokali mieszkalnych zajmowanych na podstawie umów zawartych przed wszczęciem postępowania lokalizacyjnego. Jeżeli decyzja o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej dotyczyć ma nieruchomości zabudowanej budynkiem mieszkalnym albo budynkiem, w którym został wyodrębniony lokal mieszkalny, zajmowanych na podstawie umowy najmu zawartej nie później niż 12 miesięcy przed dniem złożenia do wojewody wniosku o wydanie decyzji, PLK S.A., CPK lub właściwa jednostka samorządu terytorialnego mogą, po ustaleniu terminu wydania takiej nieruchomości przez jej właściciela lub użytkownika wieczystego, w celu opróżnienia budynku albo lokalu, pokryć koszt najmu lokalu spełniającego wymagania lokalu zamiennego w rozumieniu przepisów o ochronie praw lokatorów, przez okres do dwunastu miesięcy, pod warunkiem, że najemcy zamieszkują w tym budynku albo lokalu przez okres co najmniej 6 miesięcy przed dniem wszczęcia postępowania w sprawie wydania decyzji o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej. Wysokość czynszu najmu nie może przekroczyć wysokości czynszu za lokal mieszkalny spełniający wymagania lokalu zamiennego w rozumieniu przepisów o ochronie praw lokatorów. Ustalenia wysokości czynszu dokonuje PLK S.A., CPK lub właściwa jednostka samorządu terytorialnego w porozumieniu z najemcami.

Sektor publiczny – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Siła wyższa lub zagrożenie bezpieczeństwa w trakcie realizacji inwestycji tunelowej

Art. 9yba TrKolejU reguluje szczególną sytuację wystąpienia siły wyższej lub zagrożenia bezpieczeństwa w trakcie realizacji inwestycji tunelowej. W przypadku wystąpienia siły wyższej mającej wpływ na inwestycję dotyczącą linii kolejowej realizowanej w tunelu lub w razie potrzeby zapobieżenia powstaniu znacznej szkody będącej skutkiem oddziaływania takiej inwestycji lub konieczności ograniczenia albo wyeliminowania negatywnych skutków jej oddziaływania, lub gdy będzie to niezbędne dla bezpieczeństwa prowadzenia robót lub użytkowania infrastruktury kolejowej, jeżeli niebezpieczeństwom tym nie da się zapobiec w inny sposób, wojewoda będzie mógł w drodze decyzji nałożyć na posiadacza rzeczy ruchomej lub osobę, której przysługuje prawo majątkowe, obowiązek polegający na oddaniu ich inwestorowi do korzystania przez czas oznaczony. Decyzję o nałożeniu tego obowiązku wojewoda wydaje na wniosek inwestora, w terminie 7 dni od dnia jego złożenia. Decyzja podlegać będzie natychmiastowemu wykonaniu.

Ustanowienie prawa do korzystania z cudzej rzeczy albo uprawnienia na czas oznaczony

Wynagrodzenie od inwestora dla posiadacza rzeczy ruchomej lub osoby, której przysługuje prawo majątkowe, za ich używanie przez inwestora, zostanie ustalone po zakończeniu tego używania, w drodze porozumienia między inwestorem i posiadaczem rzeczy ruchomej lub osobą, której przysługuje prawo majątkowe, z udziałem Prokuratorii Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej. Gdy strony nie dojdą do porozumienia w terminie 60 dni od zakończenia używania rzeczy ruchomej lub prawa majątkowego, każdej ze stron przysługiwać będzie prawo wystąpienia do sądu powszechnego o ustalenie wysokości należnego wynagrodzenia.

Realizacja inwestycji dotyczącej linii kolejowej uniemożliwia korzystanie z budynków mieszkalnych albo lokali mieszkalnych przez ich mieszkańców

Art. 9za i 9zb TrKolejU dotyczą zabezpieczenia potrzeb mieszkaniowych osób, które na skutek realizacji inwestycji kolejowej nie mogą korzystać ze swoich lokali. Jeżeli realizacja inwestycji dotyczącej linii kolejowej uniemożliwia korzystanie z budynków mieszkalnych albo lokali mieszkalnych przez ich mieszkańców, PLK S.A., CPK lub właściwa jednostka samorządu terytorialnego będą mogły podejmować działania zmierzające do zabezpieczenia potrzeb mieszkaniowych mieszkańców, w szczególności poprzez przekazanie służących temu celowi środków finansowych. Jeżeli brak możliwości korzystania z budynków mieszkalnych albo lokali mieszkalnych przez ich mieszkańców będzie skutkiem okoliczności, za które odpowiedzialność ponoszą inne podmioty, w tym w szczególności wykonawcy robót budowlanych, PLK S.A., CPK lub właściwej jednostce samorządu terytorialnego przysługiwać ma roszczenie wobec tych podmiotów o zwrot wydatków i innych kosztów poniesionych z tytułu zabezpieczenia potrzeb mieszkaniowych mieszkańców tych budynków albo lokali (uzasadnienie, s.5).

Wydłużenie terminu składania kluczowych wniosków inwestycyjnych

Dodanie art. 9ah TrKolejU ma na celu wydłużenie do 20 lat okresu, w którym możliwe jest składanie kluczowych wniosków inwestycyjnych dla przedsięwzięć polegających na budowie tunelu w ciągu linii kolejowej, liczony od dnia, w którym decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach stała się ostateczna. Dotyczy to: złożenia wniosku o wydanie pozwolenia wodnoprawnego lub zgłoszenia wodnoprawnego; o wniosku o wydanie pozwolenia na budowę lub dokonanie zgłoszenia budowy lub wykonywania innych robót budowlanych, o których mowa w przepisach Prawa budowlanego; wniosku o otwarcie zakładu górniczego, w rozumieniu Prawa geologicznego i górniczego, w zakresie budowy tunelu w ciągu linii kolejowej.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Rada Ministrów: przegląd decyzji z posiedzenia 3.3.2026 r.

Rząd przyjął następujące projekty ustaw:

  1. Projekt ustawy o zmianie ustawy – Ordynacja podatkowa (UDER91);
  2. Projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu uproszczenia procedur administracyjnych w sprawach rozstrzyganych w drodze decyzji administracyjnych albo załatwianych milcząco (UDER95);
  3. Projekt ustawy o zmianie ustawy o zapobieganiu zanieczyszczaniu morza przez statki oraz niektórych innych ustaw (UC61).

Interpretacje indywidualne w sprawach podatku od nieruchomości

Pierwsza z przyjętych przez rząd nowelizacji to projekt ustawy o zmianie ustawy z 29.8.1997 r. – Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 111; dalej: OrdPU). Zmiany dotyczą publikacji interpretacji indywidualnych w sprawach podatku od nieruchomości. Obecnie mogą być one wydawane przez wójtów, burmistrzów oraz prezydentów miast, a publikowane na stronach internetowych właściwych jednostek samorządu terytorialnego. Taka regulacja stwarza istotne utrudnienia dla osób, które chcą dowiedzieć się, jakie decyzje wydały poszczególne organy. Aby to zrobić, muszą odwiedzić niemal 2,5 tys. stron urzędów.

Nowelizacja zakłada dodanie w art. 14i OrdPU § 6 i 7, zgodnie z którymi wójt, burmistrz (prezydent miasta), starosta i marszałek województwa przekażą Dyrektorowi Krajowej Informacji Skarbowej wydane interpretacje indywidualne, które następnie zostaną opublikowane w BIP w ogólnopolskiej bazie – Systemie Informacji Celno-Skarbowej EUREKA. Dzięki takiemu rozwiązaniu podatnicy zyskają możliwość szybkiego wyszukania interpretacji dotyczących podatków i opłat lokalnych oraz ich porównanie.

W bazie EUREKA dostępne będą nie tylko interpretacje, lecz także wzmianki o ich zmianie, uchyleniu lub wygaśnięciu. Co istotne, dokumenty zostaną zanonimizowane, by nie można było zidentyfikować wnioskodawców lub innych osób.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Szersze stosowanie milczącej zgody w sprawach urzędowych

Projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu uproszczenia procedur administracyjnych w sprawach rozstrzyganych w drodze decyzji administracyjnych albo załatwianych milcząco został przedłożony przez Prezes Rządowego Centrum Legislacji. Nowelizacja zakłada rozszerzenie stosowania instytucji tzw. milczącej zgody. Dotyczy spraw załatwianych w urzędach, które zostają uznane za załatwione zgodnie z wnioskiem, jeśli właściwy podmiot nie wyda decyzji w przewidzianym terminie. Celem zmian jest skrócenie czasu oczekiwania na rozstrzygnięcie administracyjne.

Przepisy rozszerzają możliwość stosowania milczącej zgody np. na:

Projekt ma charakter deregulacyjny. Dzięki zawartym w nim rozwiązaniom obywatele nie będą zmuszeni czekać na oficjalny dokument, jeśli urząd nie wyda go w przewidzianym terminie. Przepisy ograniczą także przewlekłość postępowań i zwiększą przewidywalność procedur administracyjnych. Urzędy zyskają czas na rozpatrzenie znacznie bardziej złożonych spraw. Co ważne, urzędy nadal będą weryfikować spełnienie wymagań formalnych i merytorycznych wniosków.

Nowe obowiązki dla armatorów i administracji morskiej

Projekt zmienia m.in ustawę z 16.3.1995 r. o zapobieganiu zanieczyszczaniu morza przez statki (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1786), dostosowując polskie prawo do nowych regulacji Unii Europejskiej, których zadaniem jest ograniczenie emisji gazów cieplarnianych w transporcie morskim oraz zwiększenie wykorzystania paliw odnawialnych i niskoemisyjnych. Szczególna rola przypadnie dyrektorom urzędów morskich, którzy będą odpowiedzialni za kontrolę przestrzegania nowych obowiązków nakładanych na armatorów statków. Zmiany mają przyczynić się do zmniejszenia zanieczyszczeń generowanych przez żeglugę morską oraz przyspieszyć transformację sektora w kierunku rozwiązań niskoemisyjnych.

Projekt wdraża przepisy unijne przewidujące stopniowe ograniczanie emisji związanych z energią zużywaną na statkach oraz promowanie paliw odnawialnych i niskoemisyjnych. Jednocześnie na armatorów zostaną nałożone obowiązki związane z monitorowaniem oraz sprawozdawczością dotyczącą intensywności emisji.

Roczne sprawozdania armatorów będą podlegały weryfikacji przez niezależnych weryfikatorów. Będą to podmioty akredytowane przez Polskie Centrum Akredytacji albo jednostki akredytujące działające w innych państwach członkowskich Unii Europejskiej.

Kontrola przestrzegania nowych regulacji będzie należała do dyrektorów urzędów morskich. W szczególności będą oni sprawdzać, czy statki zawijające do polskich portów posiadają dokument zgodności FuelEU, który potwierdza spełnienie norm dotyczących ograniczania intensywności emisji. Na podstawie wyliczeń przygotowanych przez weryfikatora dyrektorzy urzędów morskich będą również nakładać kary związane z naruszeniem przepisów FuelEU.

Środki finansowe pochodzące z tych kar będą przekazywane do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Zostaną one przeznaczone na programy wspierające dekarbonizację transportu morskiego, w szczególności na inwestycje w paliwa niskoemisyjne oraz rozwój infrastruktury portowej.

Projekt przewiduje także doprecyzowanie zasad przekazywania odpadów w portach oraz warunków uzyskiwania zwolnień z części obowiązków. Rozwiązania te mają na celu uszczelnienie systemu gospodarowania odpadami w portach oraz dostosowanie obowiązujących regulacji do wymagań prawa unijnego.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź