Prezes UODO upomina posła za ujawnienie adresu i numeru księgi wieczystej
Stan faktyczny
W oparciu o informacje z przestrzeni publicznej Prezes UODO uzyskał wiedzę o możliwych nieprawidłowościach w procesie przetwarzania przez posła J.T. danych osobowych obejmujących adres nieruchomości, numer księgi wieczystej oraz imię i nazwisko osoby fizycznej w przeszłości zameldowanej w tej nieruchomości, będącej zarazem jej możliwym późniejszym właścicielem. Dane te ujawniono w trakcie kontroli/interwencji poselskiej z maja 2025 r., transmitowanej na żywo przez media Q.
Według ustaleń Organu, w Urzędzie Miasta F. pojawili się posłowie, w tym m.in. J.T., wskazując, że przybyli z kontrolą poselską dotyczącą mieszkania komunalnego w F. Posłom towarzyszyli przedstawiciele Q., transmitując działania na żywo. W trakcie wypowiedzi poseł J.T. ujawnił numer księgi wieczystej oraz lokalizację nieruchomości (nazwę i numer ulicy oraz numer lokalu). Dodatkowo, w wypowiedzi dla mediów, zarejestrowanej przed budynkiem Urzędu Miasta F., ujawnił informacje o przeszłej, domniemanej eksmisji z lokalu bliżej nieokreślonych osób fizycznych, zameldowaniu w nim innej osoby wskazanej z imienia i nazwiska (Pana S.L.), spekulacje co do możliwości późniejszego zakupienia lokalu przez tę osobę oraz ogólną informację o dalszej sprzedaży lokalu. Zapis transmisji – wedle stanu na dzień wydania decyzji – pozostawał dostępny na platformie Z.
Pismem z 23.5.2025 r. Prezes UODO zwrócił się do posła J.T. o wyjaśnienia, w tym o wskazanie, od kogo, na jakiej podstawie prawnej i w jakim celu pozyskano dane (adres oraz numer księgi wieczystej), a także na jakiej podstawie prawnej i w jakim celu ujawniono je podczas transmisji na żywo.
W odpowiedzi z 11.6.2025 r. poseł J.T. wskazał, że działał na podstawie ustawy z 9.5.1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 907; dalej: MandPosłU), korzystając z prawa do kontroli poselskiej, a informacje o nieruchomości powziął z doniesień medialnych. Oświadczył, że nie wiedział, iż przebieg kontroli transmitowany jest na żywo przez Q., i był przekonany, że materiał będzie nagrywany na potrzeby reportażu i przesłany do autoryzacji. Jednocześnie podnosił, że pracownicy Urzędu Miasta F. nie zapewnili odpowiednich warunków do kontroli, a czynności odbywały się w obecności mediów.
Prezes UODO 2.9.2025 r. wszczął z urzędu postępowanie administracyjne w sprawie naruszenia przez posła J.T., jako administratora danych, przepisów o ochronie danych osobowych w procesie przetwarzania danych obejmujących adres nieruchomości, numer księgi wieczystej oraz imię i nazwisko osoby wcześniej zameldowanej, realizowanym w ramach kontroli/interwencji.
Stan prawny
Podstawę rozstrzygnięcia stanowiły przepisy rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (Dz.Urz. UE L z 2016 Nr 119, s. 1; dalej: RODO), w szczególności art. 5 ust. 1 lit. a oraz art. 6 ust. 1 RODO. W sentencji Organ wskazał naruszenie art. 6 ust. 1 RODO, skutkujące naruszeniem zasady z art. 5 ust. 1 lit. a RODO. Zastosowano upomnienie na podstawie art. 58 ust. 2 lit. b RODO; odwołano się również do obowiązku rozliczności z art. 5 ust. 2 RODO.
W uzasadnieniu podkreślono zamknięty charakter katalogu przesłanek legalności z art. 6 ust. 1 RODO oraz wymóg spełnienia co najmniej jednej z nich. Zaakcentowano kryterium „niezbędności” (lit. b–f) i powiązano je z zasadą minimalizacji danych (art. 5 ust. 1 lit. c RODO), popartych motywami 39 i 40 RODO. W decyzji odwołano się też do ochrony domu i życia prywatnego (art. 8 ust. 1 EKPCz oraz art. 7 KPP UE), wskazując znaczenie danych o nieruchomości w kontekście prawa do poszanowania domu.
Argumentacja Organu
Głównym elementem rozstrzygnięcia było ustalenie statusu posła jako administratora danych w związku z wykonywaniem mandatu. Prezes UODO, odwołując się do definicji danych osobowych, przetwarzania i administratora (art. 4 pkt 1, 2 i 7 RODO), wskazał, że katalog czynności przetwarzania oraz katalog osób, których dane mogą być przetwarzane przez posłów, nie ma charakteru zamkniętego. W konsekwencji uznano, że poseł J.T. był administratorem danych przetwarzanych w ramach kontroli poselskiej prowadzonej w Urzędzie Miasta F.
Organ ocenił legalność ujawnienia danych w świetle art. 6 ust. 1 RODO, akcentując obowiązek wykazania „niezbędności” przetwarzania z punktu widzenia celu oraz powiązanie tego kryterium z zasadą minimalizacji danych. Wskazano, że ocena niezbędności obejmuje ustalenie, czy cel przetwarzania nie mógł zostać osiągnięty równie skutecznie przy użyciu środków mniej ingerujących w prawa lub wolności osób fizycznych.
Prezes UODO odniósł się również do argumentów dotyczących źródeł danych, podkreślając, że możliwość ustalenia informacji w rejestrach publicznych, w tym w CEIDG, nie zwalnia administratora z obowiązku oparcia przetwarzania na przesłance z art. 6 ust. 1 RODO. Zaznaczono, że jawność danych w CEIDG służy określonym celom, a numer księgi wieczystej – mimo jawności ksiąg – nie stanowi informacji ogólnodostępnej i wymaga wykazania interesu prawnego.
Wątek udziału mediów i transmisji na żywo oceniono przez pryzmat braku podstawy prawnej ujawnienia danych oraz obowiązku zachowania ostrożności przy przetwarzaniu w obecności kamer. Organ wskazał, że zasłanianie się brakiem wiedzy co do formy materiału nie uzasadnia ujawnienia danych, zwłaszcza gdy administrator był świadomy obecności mediów i udzielał wypowiedzi. Podkreślono także znaczenie faktu publikacji nagrania na platformie Z. i jego dostępności na dzień wydania decyzji.
W konkluzji Prezes UODO uznał, że ujawnienie danych w trakcie materiału transmitowanego na żywo nie było niezbędne do realizacji uprawnień poselskich (art. 19 i art. 20 MandPosłU), a czynności mogły zostać wykonane bez naruszania prywatności osoby, której dane dotyczą. W konsekwencji przyjęto, że ujawnienie nie mieściło się w żadnej z przesłanek z art. 6 ust. 1 RODO, co skutkowało także naruszeniem art. 5 ust. 1 lit. a RODO.
Rozstrzygnięcie i sankcja
Prezes UODO stwierdził naruszenie art. 6 ust. 1 RODO polegające na niezgodnym z prawem przetwarzaniu danych osobowych (adres nieruchomości, numer księgi wieczystej oraz imię i nazwisko osoby wcześniej zameldowanej), w związku z ich ujawnieniem podczas kontroli/interwencji poselskiej transmitowanej na żywo przez Q., co skutkowało naruszeniem art. 5 ust. 1 lit. a RODO. Zastosowano upomnienie na podstawie art. 58 ust. 2 lit. b RODO.
Uzasadniając wybór środka, Organ odwołał się do motywu 148 RODO i wskazał, że upomnienie jest wystarczającą reakcją. Podkreślono, że naruszenie nie dotyczyło danych objętych szczególnymi rygorami (art. 9 i 10 RODO). Uwzględniono deklarację administratora o analizie ryzyka i działaniach zapobiegających podobnym incydentom w przyszłości oraz fakt, że administratorem była osoba fizyczna. Zaakcentowano również nieodwracalność naruszenia rozumianą jako brak możliwości powrotu do stanu sprzed naruszenia.
Komentarz
Omawiana decyzja ukazuje sposób, w jaki Organ nadzorczy ocenił czynności podejmowane w ramach mandatu poselskiego przez pryzmat konstrukcji administratora danych i wymogów legalności przetwarzania. Z uzasadnienia wynika, że istotne znaczenie przypisano ujawnieniu danych osobowych w okolicznościach umożliwiających ich utrwalenie i dalsze rozpowszechnienie.
Z perspektywy stosowania RODO w podobnych sprawach decyzja akcentuje kryterium „niezbędności” oraz ocenę, czy cel czynności mógł zostać osiągnięty w sposób mniej ingerujący w prywatność. Jednocześnie Organ wskazał w realiach tej sprawy, że możliwość ustalenia informacji w rejestrach jawnych nie przesądza o dopuszczalności ich publicznego ujawnienia w konkretnym kontekście.
Z uzasadnienia wynika również, że przy ocenie naruszenia uwzględniono trwałe skutki ujawnienia danych wynikające z dostępności materiału w serwisach internetowych. Wnioski te pozostają jednak ograniczone do ustaleń i argumentacji przedstawionych w decyzji, w której kluczowe znaczenie miało stwierdzenie braku wykazania przesłanki z art. 6 ust. 1 RODO dla ujawnienia danych osobowych w trakcie transmisji na żywo.
Decyzja PUODO z 7.10.2025 r., DKN.5131.13.2025, Legalis
Reforma dzieli prokuratorów
Rozdzielenie funkcji Prokuratora Generalnego od Ministra Sprawiedliwości, zmiana struktury prokuratury, nowe zasady powoływania prokuratorów, ich delegowania i wykonywania zawodu czy odpowiedzialności dyscyplinarnej to tylko niektóre zmiany przewidziane w projekcie, którego założenia upublicznił na swoim blogu jeden z członków Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury, prok. Michał Gabriel-Węglowski. Komisja ma zatwierdzić reformę w tym tygodniu.
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami Prokuratura Krajowa zostanie przemianowana na Generalną (dalej: PG), zlikwidowany zostanie też jeden szczebel w postaci prokuratur regionalnych. W PG ma być m.in. utworzony departament bezpieczeństwa państwa, który zastąpi departamenty ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji. Do jego zadań ma należeć zwalczanie przestępczości stanowiącej szczególne zagrożenie dla bezpieczeństwa i stabilności RP, jak terroryzm, zorganizowane grupy, korupcja w naczelnych i centralnych organach państwa. Liczba prokuratur okręgowych ma być zmniejszona, a prokuratury rejonowe skomasowane w większe jednostki, liczące co najmniej kilkunastu prokuratorów.
Zyskają prokuratorzy liniowi
Prawdziwą rewolucją ma być także wprowadzenie jednolitego statusu prokuratora, zamiast tytułu prokuratora prokuratury danego szczebla. Jednocześnie wszyscy prokuratorzy, nawet pracujący w prokuraturze rejonowej, mieliby możliwość uzyskania maksymalnej stawki awansowej.
Jednak koncepcja jednolitego statusu budzi duży opór wśród prokuratorów. Niektórzy obawiają się, że w połączeniu z planowaną reorganizacją i likwidacją części jednostek, będzie to wykorzystane do degradacji.
– Każdy przepis ustawy lub instytucja mogą być wykorzystane w sposób niegodziwy. W tym przypadku zabezpieczeniem winno być odpowiednie ukształtowanie przepisów wprowadzających. Po prostu trzeba opracować czytelne kryteria przenoszenia prokuratorów z kontrolą sądową podejmowanych decyzji – uspokaja prok. Jarosław Onyszczuk, jeden ze współautorów projektu. I dodaje, że nie ma zagrożenia w przypadku likwidacji jednostek, aby prokuratorzy byli przenoszeni w miejsca znajdujące się poza ich centrami życiowymi.
– To standard zupełnie inny niż stosowany w przeszłości. Gdy w 2016 r. w miejsce Prokuratury Generalnej powołano Krajową, a prokuratury apelacyjne przemianowano na regionalne, nie było kryteriów merytorycznych. Nie usłyszałem, że nie posiadam kompetencji, a jedynie tylko, że będę pracował w „rejonie” – przypomina prok. Onyszczuk, który wówczas został zdegradowany z funkcji zastępcy prokuratora apelacyjnego. Jak dodaje, dla większości prokuratorów nic się nie zmieni. Po wprowadzeniu jednolitego statusu prokuratorzy będą pracować w tych jednostkach, co obecnie.
– Na pewno nie będzie to działać na niekorzyść liniowych prokuratorów. Mogą stracić takie osoby jak ja, które mają status prokuratora prokuratury krajowej. Ale ja jestem gotów – deklaruje Onyszczuk.
Jednak wśród prokuratorów panuje spore poruszenie. – Komisja zaproponowała kilka rozwiązań zasługujących na aprobatę. Jednak dominują przepisy jednoznacznie antyprokuratorskie, pogarszające nasz status wobec statusu sędziów. Nie słyszałem np., by sędziowie postulowali wprowadzenie pełnego stanu spoczynku dopiero po 20 latach, a to właśnie komisja zaproponowała w stosunku do prokuratorów. Nie wiem też, czemu ma służyć pomysł degradacji wszystkich prokuratorów do jednego poziomu. Podobnie z reorganizacją. Wszystkie zgromadzenia prokuratur regionalnych opowiedziały się przeciwko spłaszczeniu struktury. Krajowa Rada Prokuratorów miażdżącą większością głosów też się temu sprzeciwiła – mówi dr Piotr Turek z Prokuratury Okręgowej w Krakowie.
W myśl projektu uposażenie w stanie spoczynku ma być obniżane o 0,2 punktu procentowego za każdy miesiąc, nawet niepełny, brakujący do okresu 20 lat służby, jeżeli przejście w stan spoczynku nastąpiło przed upływem tego okresu. To 2,4 proc. za każdy brakujący rok.
– Ma to dotyczyć także sytuacji, w której ktoś przechodzi w stan spoczynku ze względu na stan zdrowia. Bo z dostępnych informacji wynika, że obniżenie wysokości uposażenia „emerytowanego” prokuratora nie będzie dotyczyło tylko tych sytuacji, gdy „przyczyna przeniesienia w stan spoczynku jest bezpośrednio związana z uszczerbkiem na zdrowiu wynikającym z zajmowaniem stanowiska prokuratora” – mówi nam anonimowo doświadczona prokurator.
Ewaluacja pracy prokuratorów
Emocje wśród prokuratorów budzi też pomysł cyklicznej ewaluacji pracy.
– Nie ma zgody na jakiekolwiek oceny okresowe. Prokuratura to nie jest szkoła podstawowa, w której pracuje się na świadectwo, a prokuratorzy to nie uczniowie. Nie rozumiem, dlaczego mamy być jedynym zawodem prawniczym, który miałby podlegać takiemu systemowi oceny – mówi Jacek Skała, szef Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury. I dodaje, że prokuratorzy podlegają permanentnej kontroli sądowej na każdym etapie postępowania.
– Mamy całą gamę innych mechanizmów. Od lustracji, przez wizytację aż po nadzór służbowy wewnętrzny i zewnętrzny oraz postępowania służbowe i dyscyplinarne – przypomina.
Zgodnie z propozycją, raz na cztery – pięć lat prokurator miałby podlegać ewaluacji uproszczonej (obejmującej okres trzech lat), dokonywanej przez szefa danej jednostki. Podstawą byłyby informatyczne dane ilościowe oraz ocena zwierzchników i samoocena. W przypadku dwukrotnego otrzymania oceny „ostrzegawczej”, prokurator podlegałby ewaluacji kompleksowej. Natomiast dwukrotne uzyskanie oceny negatywnej w ramach ewaluacji kompleksowej, ma skutkować odwołaniem prokuratora ze stanowiska przez Prokuratora Generalnego (z prawem zaskarżenia tej decyzji do Sądu Najwyższego).
– To drakońska sankcja. W żadnym zachodnioeuropejskim państwie negatywna ocena nie skutkuje automatycznym wyrzuceniem prokuratora z zawodu. Raczej przekłada się na brak awansu lub czasowe obniżenie wynagrodzenia. Oczywiście, uchybienia ujawnione podczas ewaluacji bywają podstawą do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego, które może, ale nie musi skutkować usunięciem z zawodu. Tymczasem trudno sobie wyobrazić większe zagrożenie dla niezależności prokuratorskiej. Dlatego właśnie związek zawodowy zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego podobne, ale mimo wszystko łagodniejsze niż proponowane przez komisję, uregulowanie obecnej ustawy – zauważa prok. Turek.
Dr Michał Gabriel-Węglowski kontruje, że postępowania dyscyplinarne są zarezerwowane dla przestępstwa lub wykroczenia, innego rażącego i oczywistego naruszenia prawa, albo uchybienia godności zawodu, rzeczy relatywnie łatwo uchwytnych, które wymagają szybkiej, zdecydowanej reakcji. – Natomiast nie znam prawidłowo funkcjonującej firmy, w której pracownik mógłby kilkadziesiąt lat źle pracować, a pracodawca uważał to za stan normalny. I usunięcie z zawodu na podstawie wielu ewaluacji jest dla takich przypadków – mówi prok. Gabriel-Węglowski.
Jak tłumaczy, od otrzymania pierwszej oceny ostrzegawczej, prokurator będzie miał rok na dostrzegalną poprawę. Dopiero w razie jej braku wdrożona byłaby pierwsza ewaluacja kompleksowa.
Negatywną ocenę można zaskarżyć
– Ocenę negatywną prokurator będzie mógł zaskarżyć do Krajowej Rady Prokuratury. Jeżeli Rada nie zmieni oceny, to będzie on dalej pracował, tylko szybciej podlegał ocenie uproszczonej. Gdy ona znów wypadnie negatywnie, po raz kolejny zostanie przeprowadzona ocena kompleksowa. Negatywny wynik będzie mógł znów zostać zaskarżony do KRP. Dopiero gdy całe grono różnych prokuratorów uzna, że ktoś fatalnie pracuje i nie umie lub nie chce tego zmienić, wówczas Prokurator Generalny wyda decyzję o wydaleniu z zawodu. A przecież i od tej decyzji służyłoby jeszcze odwołanie i to do Sądu Najwyższego, który będzie badał sprawę merytorycznie. Kto ma takie gwarancje zawodowe w tym kraju i jednocześnie jedne z najwyższych zarobki w „budżetówce”? – pyta dr Gabriel-Węglowski.
– Skoro dajemy niezależność i autonomię prokuratorom, to musi się z tym wiązać po pierwsze – odpowiedzialność, a po drugie – weryfikacja i ocena ich pracy. I nie jest prawdą, że istnieje obiektywnie taki mechanizm, jak sądowa weryfikacja pracy prokuratora. Zapewne dobrze byłoby dużo zarabiać, niewiele z siebie dawać i za nic nie odpowiadać, ale tak w przypadku niezależnego prokuratora być nie może – wtóruje mu prok. Onyszczuk.
Jak przyznaje dr Piotr Turek, jest wiele argumentów przemawiających za tym, by prokuratorzy podlegali ocenie. – Jednak niezbędnym warunkiem do tego jest zaufanie wewnątrzinstytucjonalne, które teraz nie istnieje. I niestety, postawa rządzących obecnie kolegów z Lex Super Omnia nie sprzyja jego odbudowie. Sam od nich słyszałem, że muszą mieć narzędzie do przeprowadzenia czystki w prokuraturze – ubolewa prok. Turek.
Odległa perspektywa
Choć wśród prokuratorów na temat reformy trwają burzliwe dyskusje, to wiele wątpliwości może rozwiać upublicznienie projektu (dziś wciąż rozmawia się o założeniach). Jednak najbardziej palące kwestie zostaną określone w projekcie przepisów wprowadzających ustawę. Tymczasem prace nad nimi są w powijakach. – Najpierw musi zostać zaakceptowana koncepcja nowej ustawy – tłumaczy prok. Onyszczuk.
ZMIANY W STRUKTURZE
Co przewiduje projekt?
- Niezależny Prokurator Generalny (kandydat zgłaszany przez prokuratorów, wybierany przez Sejm, z odrębnym budżetem);
- Spłaszczenie struktury (likwidacja prokuratur regionalnych);
- Ujednolicenie statusu prokuratorów;
- Wprowadzenie czteroletniej kadencji szefów jednostek;
- Zastąpienie funkcji asesora stanowiskiem młodszego prokuratora. Będzie zajmowane przez 2 do 4 lat;
- Minimalny staż na stanowisku prokuratora do awansu: sześć lat przy awansie do prokuratury okręgowej, 15 lat przy awansie do Prokuratury Generalnej;
- Wprowadzenie ewaluacji pracy prokuratora: uproszczonej – co cztery lata i kompleksowej – dokonywanej w przypadku uzyskania oceny ostrzegawczej;
- Możliwość wydalenia ze służby w razie dwukrotnego uzyskania negatywnej oceny w ramach ewaluacji kompleksowej (z prawem odwołania do Sądu Najwyższego);
- Reorganizacja organów samorządu prokuratorskiego;
- Ograniczenie ustawowej struktury przełożonych z obecnych czterech do jednego szefa jednostki;
- Dwuinstancyjny sąd dyscyplinarny z możliwością wniesienia kasacji do Sądu Najwyższego;
- Ustawowe związanie zarobków prokuratorów z zarobkami sędziów;
- Zmiana zasad powrotu ze stanu spoczynku;
- Pełny stan spoczynku po 20 latach służby.
Nastolatkowie dbają o swój wizerunek w sieci
Raport „Więcej szacunku dla młodego wizerunku” został przygotowany na podstawie badania przeprowadzonego wśród ponad 1600 nastolatków, ich rodziców i nauczycieli. Z raportu wynika, że 69% badanych publikuje materiały ze swoim wizerunkiem w internecie. Zdjęcia i nagrania przedstawiające nastolatków zamieszczają tam też ich znajomi (49%), rodzice (43%) i nauczyciele (24%).
W większości nastolatki chcą by nauczyciele (75%) i znajomi (73%) pytali ich o zgodę przez publikacją ich wizerunku. Młodzi respondenci wskazują, że w przeciwnym wypadku naruszone jest ich poczucie bezpieczeństwa, prywatności i autonomii. Zdaniem 74% badanych publikowanie materiałów bez zgody przedstawianej osoby może być szczególnie szkodliwe dla osób w ich wieku. Wielu deklaruje, że w przeszłości spotkało się z sytuacją, w której ich wizerunek został opublikowany bez ich wiedzy, co prowadziło do stresu, zawstydzenia lub niechcianej uwagi w sieci.
Z perspektywy rodziców obraz jest bardziej złożony. Większość dorosłych ma świadomość zagrożeń wynikających z nadmiernego udostępniania zdjęć dzieci, ale jednocześnie wielu z nich publikuje materiały przedstawiające swoje dzieci spontanicznie, nie pytając ich o zgodę.
Obowiązki rodziców i szkół
Prawo dziecka do wizerunku jest chronione na wielu poziomach – od przepisów dotyczących dóbr osobistych, przez prawo autorskie, aż po normy z zakresu władzy rodzicielskiej.
Zgodnie z art. 23 i 24 KC wizerunek stanowi dobro osobiste, którego naruszenie uprawnia osobę pokrzywdzoną do żądania m.in. zaniechania bezprawnych działań, usunięcia skutków naruszenia czy zapłaty zadośćuczynienia. W przypadku osób małoletnich wizerunek chroniony jest na takich samych zasadach jak w przypadku dorosłych.
Ponadto art. 81 ust. 1 ustawy z 4.2.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 24; dalej: PrAut) jednoznacznie wskazuje, że rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. Jeżeli osoba jest małoletnia, co do zasady zgody udzielają rodzice lub opiekunowie ustawowi, nie są jednak zwolnieni z obowiązku wysłuchania dziecka i respektowania jego sprzeciwu.
W orzecznictwie i doktrynie podkreśla się, że wizerunek – jako element autonomii osobistej – wymaga uwzględnienia zdania samego małoletniego, jeśli jest on zdolny do jego wyrażenia. Wynika to również z art. 72 Konstytucji RP, który gwarantuje dzieciom prawo do poszanowania ich godności i ochrony przed nadużyciami. Przypomnijmy, zgodnie z art. 72 ust. 3 Konstytucji RP, w toku ustalania praw dziecka organy władzy publicznej oraz osoby odpowiedzialne za dziecko są obowiązane do wysłuchania i w miarę możliwości uwzględnienia zdania dziecka.
Obowiązek ten wynika także z art. 95 § 4 KRO, zgodnie z którym rodzice, podejmując ważniejsze decyzje dotyczące małoletniego, powinni go wysłuchać, „jeżeli rozwój umysłowy, stan zdrowia i stopień dojrzałości dziecka na to pozwala, oraz uwzględnić w miarę możliwości jego rozsądne życzenia”. Jeżeli więc dziecko wyraża sprzeciw wobec publikacji swojego wizerunku, odmowa ta powinna być brana pod uwagę. W art. 47 Konstytucja RP wprowadza zasadę ochrony życia prywatnego: „Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym”. Natomiast art. 48 ust. 1 Konstytucji RP mówi, że rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, ale wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.
Zgoda na publikację wizerunku w szkole
Na szczególną uwagę zasługują wyniki dotyczące szkół. Z raportu wynika, że 38% nastolatków deklaruje, że nauczyciele nie pytali ich o zgodę przed publikacją ich wizerunku. Gdy materiały zamieszczają rodzice, odsetek ten wynosi 30%, a w przypadku znajomych – 23%. Choć placówki edukacyjne rutynowo zbierają zgody na publikację wizerunku uczniów, są one najczęściej podpisywane przez rodziców, bez uzgadniania tego z dzieckiem, ponadto mają charakter blankietowy – obejmują cały rok szkolny i nie odnoszą się do konkretnych materiałów. Uczniowie często nie wiedzą, jakie konkretnie zdjęcia z ich udziałem są później publikowane.
Publikacja wizerunku podlega przepisom rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz.Urz. UE L z 2016 r. Nr 119, s. 1; dalej; RODO), ponieważ umożliwiając identyfikację dziecka w sposób bezpośredni lub pośredni, stanowi on dane osobowe. Przetwarzanie danych ucznia powinno odbywać się zgodnie z zasadą minimalizacji, przejrzystości i adekwatności. Zgoda rodzica musi być dobrowolna, świadoma i konkretna, a szkoła powinna jasno wskazywać, w jakim celu i gdzie zamierza opublikować ten wizerunek.
Znaczenie tego problemu potwierdzają również art. 7 ust. 3 i art. 8 RODO, zgodnie z którymi dane osobowe dziecka podlegają szczególnej ochronie. Administrator (np. szkoła lub organizator wydarzenia) ma obowiązek informowania dziecka o celu publikacji, możliwości sprzeciwu oraz konsekwencjach rozpowszechniania jego wizerunku. Niezbędne jest także spełnienie obowiązku informacyjnego wynikającego z art. 13 RODO. Brak zgody lub jej odwołanie powinny skutkować usunięciem materiałów zawierających wizerunek dziecka.
W kontekście szkół ważne znaczenie mają przepisy ustawy z 14.12.2016 r. – Prawo oświatowe (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1043; dalej: PrOśw), które nakładają na dyrektora placówki obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa uczniów oraz ochrony ich danych osobowych. Podsumowując, publikacja zdjęć uczniów na stronach internetowych szkół, w mediach społecznościowych czy w materiałach promocyjnych może nastąpić wyłącznie po uzyskaniu ważnej zgody przedstawiciela ustawowego oraz z poszanowaniem stanowiska samego ucznia.
W relacji rodzic–dziecko publikacja wizerunku bez konsultacji z małoletnim może zostać uznana za naruszenie jego dóbr osobistych. Z punktu widzenia organów ochrony danych osobowych również rodzice mogą być uznani za administratorów danych, jeśli ich działalność wykracza poza tzw. wyjątek domowy w rozumieniu motywu 18 RODO.
Obowiązek poszanowania głosu dziecka
Raport Rzecznika Praw Dziecka potwierdza, że młodzież chce aktywnie uczestniczyć w decyzjach dotyczących swojego wizerunku. Przepisy prawa – od KC przez PrAut i RODO, po KRO i PrOśw – jednoznacznie wzmacniają ten postulat, nakładając na rodziców i szkoły obowiązek poszanowania głosu dziecka.
Art. 68 ust. 1 PrOśw zobowiązuje dyrektora szkoły do zapewnienia uczniom bezpiecznych warunków pobytu w szkole i ochrony ich praw. Nauczyciele, zgodnie z art. 6 pkt. 4 ustawy z 26.1.1982 r. – Karta Nauczyciela (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 986) są obowiązani m.in. do wychowywania młodzieży w poszanowaniu Konstytucji RP, w atmosferze wolności sumienia i szacunku dla każdego człowieka. Natomiast rodzice powinni uczyć swoje dzieci, jak dobrze zadbać o swoje prawa i przykładem wspierać je w świadomym upublicznianiu zdjęć i nagrań wideo – nie tylko własnych, lecz także ich koleżanek i kolegów.
Wyłączenia z obowiązku KSeF dla nielicznych
Zgodnie z art. 2 pkt 32a ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775; dalej: VATU), faktura ustrukturyzowana to faktura wystawiona przy użyciu Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF) wraz z przydzielonym numerem identyfikującym tę fakturę w tym systemie. Zgodnie z art. 106nd ust. 2 VATU, KSeF to system teleinformatyczny służący m.in. do wystawiania, otrzymywania, przechowywania oraz umożliwiania dostępu do faktur ustrukturyzowanych oraz powiadamiania o wystawieniu takiej faktury. A także m.in. do nadawania, zmiany lub odbierania uprawnień do korzystania z systemu, powiadamiania podmiotów o nadanych lub odebranych uprawnieniach czy też analizy i kontroli prawidłowości danych z faktur ustrukturyzowanych. Zgodnie z art. 106ga ust. 2 VATU, obowiązku wystawiania faktur ustrukturyzowanych nie będą mieli podatnicy VAT nieposiadający siedziby działalności gospodarczej ani uczestniczącego w transakcji stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej na terytorium kraju. Dodatkowo, Minister Finansów i Gospodarki ma także kompetencję do określania przypadków odpowiednio udokumentowanych dostaw towarów lub świadczenia usług, w których podatnik nie ma obowiązku wystawiania faktur ustrukturyzowanych. No i minister ze swojej kompetencji wreszcie skorzystał.
Bez obowiązku KSeF dla wybranych czynności
Zgodnie z uchwalonym rozporządzeniem, podatnicy nie będą mieli obowiązku wystawiania faktur w przypadku:
- kwitów autostradowych – czyli w zakresie świadczenia usług przejazdu autostradą płatną, udokumentowanych fakturami zawierającymi zakres danych węższy niż określony w art. 106e VATU, określonych w rozporządzeniu Ministra Finansów z 29.10.2021 r. w sprawie wystawiania faktur (Dz.U. z 2021 r. poz. 1979; dalej: WystFakturR). Chodzi o faktury wystawiane przez podatników VAT oraz przez podmioty działające w imieniu i na rzecz podatnika lub upoważnione przez niego osoby trzecie;
- biletów stanowiących faktury – czyli w zakresie świadczenia usług przewozu osób na dowolną odległość: kolejami normalnotorowymi, taborem samochodowym, statkami pełnomorskimi, środkami transportu żeglugi śródlądowej i przybrzeżnej, promami, samolotami i śmigłowcami, udokumentowanych fakturami w formie biletu jednorazowego zawierającymi zakres danych węższy niż określony w art. 106e VATU, zgodnie z przepisami wykonawczymi ww., wystawianymi przez podatników uprawnionych do świadczenia tych usług oraz przez podmioty działające w imieniu i na rzecz podatnika lub upoważnione przez niego osoby trzecie;
- kontroli ruchu lotniczego – czyli w zakresie świadczenia usług w zakresie kontroli i nadzoru ruchu lotniczego, za które są pobierane opłaty trasowe, udokumentowanych fakturami wystawianymi za okresy miesięczne przez Centralne Biuro Opłat Trasowych (CRCO) Europejskiej Organizacji do Spraw Bezpieczeństwa Żeglugi Powietrznej (EUROCONTROL) w imieniu Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej;
- zwolnienia z VAT usług finansowych i ubezpieczeniowych – czyli w zakresie świadczenia usług zwolnionych z VAT na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 7 i 37–41 VATU, udokumentowanych fakturami zawierającymi zakres danych węższy niż określony w art. 106e VATU;
- samofakturowania przez podmiot zagraniczny – czyli w zakresie dostawy towarów i świadczenia usług, udokumentowanych fakturami wystawianymi przez nabywcę towarów lub usług zgodnie z art. 106d ust. 1 VATU, jeżeli nabywca towarów lub usług nie jest zidentyfikowany na potrzeby danej czynności za pomocą numeru identyfikacji podatkowej (NIP). Faktury ustrukturyzowane można jednak w ww. procedurze wystawiać w przypadku wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów, w której nabywca wystawiający faktury zgodnie z art. 106d ust. 1 VATU jest zidentyfikowany na potrzeby danej czynności w państwie członkowskim Unii Europejskiej innym niż Rzeczpospolita Polska za pomocą numeru, o którym mowa w art. 106e ust. 1 pkt 24 lit. b VATU;
- samofakturowania na rzecz podmiotu zagranicznego – czyli w zakresie dostawy towarów i świadczenia usług, udokumentowanych fakturami wystawianymi przez nabywcę towarów lub usług zgodnie z art. 106d ust. 1 VATU, jeżeli podatnik, który upoważnił nabywcę towarów lub usług do wystawiania faktur w jego imieniu i na jego rzecz, nie jest zidentyfikowany na potrzeby danej czynności za pomocą numeru identyfikacji podatkowej (NIP).
Komentarz
W przypadku kwitów autostradowych, wyłączenie z fakturowania w KSeF podyktowane jest oczywiście specyfiką tego rodzaju działalności gospodarczej w zakresie liczby i rodzajów czynności wymagających udokumentowania oraz możliwościami techniczno-organizacyjnymi związanymi z dokumentowaniem tych czynności. Jeśli zaś chodzi o bilety, dotyczy to w praktyce wyłączenie biletów jednorazowych uznanych za faktury na mocy WystFakturR. Bilety inne niż jednorazowe, w tym bilety okresowe nie będą objęte proponowanym wyłączeniem – w tych przypadkach podatnicy będą obowiązani do wystawiania faktury do wystawionego biletu na zasadach ogólnych wynikających z VATU.
Wyłączenie dla usług w zakresie kontroli i nadzoru ruchu lotniczego jest uwarunkowane odpowiednim udokumentowaniem tych usług zgodnie z warunkami i procedurami zawartymi w Porozumieniu pomiędzy EUROCONTROL a Ministrem Infrastruktury Rzeczypospolitej Polskiej w związku z fakturowaniem VAT przez EUROCONTROL w imieniu Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. To jednak niezwykle szczegółowa regulacja, w praktyce mająca charakter raczej ciekawostki.
Wyłączenie dotyczy zwolnionych z VAT usług finansowych i ubezpieczeniowych, w tym m.in. usług ubezpieczeniowych, usług reasekuracyjnych, usług udzielania kredytów lub pożyczek pieniężnych, w zakresie udzielania poręczeń, gwarancji i wszelkich innych zabezpieczeń transakcji finansowych itp. I żadnych innych, w szczególności więc inni podatnicy zwolnieni przedmiotowo (np. zakłady opieki zdrowotnej) albo podmiotowo (podatnicy osiągający obrót poniżej 240 000 zł rocznie) powinni korzystać z KSeF, jeśli faktury chcą wystawiać albo muszą (gdy zażąda tego od nich nabywca będący podatnikiem VAT).
Układy zbiorowe na nowych zasadach
Przypomnijmy, że układy zbiorowe pracy to dobrowolne porozumienia zawierane w drodze rokowań pomiędzy pracodawcą a pracownikami, reprezentowanymi przez związki zawodowe. Regulują one warunki pracy i wynagrodzenia w inny sposób niż wynikałoby to z przepisów powszechnie obowiązujących (ale nie gorzej dla zatrudnionych, niż przewiduje kodeks pracy).
W sobotę 13 grudnia 2026 r. wejdzie w życie ustawa o układach zbiorowych pracy i porozumieniach zbiorowych (Dz.U. z 2025 r. poz. 1661), która stanowi implementację dyrektywy 2022/2041 w sprawie adekwatnych wynagrodzeń minimalnych w Unii Europejskiej. Nakłada ona na państwa członkowskie, w których wskaźnik zasięgu rokowań zbiorowych nie osiąga progu 80 proc., obowiązek ustanowienia ram prawnych sprzyjających jego zwiększaniu. Polska, ze wskaźnikiem pokrycia układami zbiorowymi na poziomie zaledwie 15 proc., plasuje się znacząco poniżej średniej europejskiej. Aby to zmienić, rząd przygotował wspomniane regulacje.
Najważniejsze zmiany
We wchodzącej w życie ustawie zdecydowano się na otwarty katalog spraw, które mogą być regulowane w układzie zbiorowym. Ustalenia te nie będą mogły być jednak mniej korzystne od tych, które wynikają z przepisów powszechnie obowiązujących. Do stron należeć będzie też uzgodnienie, czy dokument ten ma zawierać regulacje o charakterze kompleksowym, czy jedynie zmieniać niektóre aspekty stosunków pracy funkcjonujących w przedsiębiorstwie.
Ustawa wprowadza również uproszczoną procedurę rejestracji układów w Krajowej Ewidencji Układów Zbiorowych Pracy (KEUZP). Zgłoszenie będzie dokonywane poprzez wprowadzenie danych do systemu teleinformatycznego za pomocą elektronicznego formularza udostępnionego na stronie internetowej urzędu obsługującego ministra właściwego do spraw pracy. We wspomnianej ewidencji będą też rejestrowane porozumienia zbiorowe zawierane przez związki zawodowe i pracodawców oraz protokoły dodatkowe modyfikujące postanowienia układów lub porozumień.
Minister właściwy do spraw pracy zobowiązany jest do utworzenia KEUZP w terminie dwóch lat od dnia wejścia w życie ustawy. Pracodawca objęty układem lub porozumieniem zbiorowym podlegającym wpisowi do ewidencji będzie miał obowiązek dokonania zgłoszenia w ciągu roku od jej powstania.
Ustawa określa też zasady ustalania i aktualizacji planu działania na rzecz wspierania rokowań zbiorowych. Jest on sporządzany i odświeżany przez ministra właściwego do spraw pracy po konsultacji, w drodze porozumienia lub na wspólny wniosek strony pracowników oraz pracodawców Rady Dialogu Społecznego. To właśnie w tym dokumencie mogą znaleźć się konkretne propozycje i zachęty do podejmowania rokowań przez pracodawców.
Przełomu nie będzie
Eksperci są sceptyczni co do skuteczności przyjętych rozwiązań.
– Niestety, w mojej ocenie, nowe przepisy nie przyniosą zakładanych przez ustawodawcę rezultatów. Dla wielu pracodawców przeszkodą może być konieczność rejestracji, a tym samym upublicznienia treści porozumienia. Dotyczy to w sposób szczególny porozumień kończących spór zbiorowy czy regulujących zwolnienia grupowe – mówi radca prawny Aleksandra Minkowicz-Flanek, partner w kancelarii Dentons.
Zdaniem prawniczki, mała popularność układów zbiorowych pracy nie wynika z wad dotychczasowych regulacji o rokowaniach, ale z przeregulowania przepisów o czasie pracy czy warunkach zatrudnienia.
– Tam nie ma już przestrzeni na inwencje stron. Wszystko jest podyktowane sztywno ustawami i pracodawcy nie chcą nakładać na siebie dodatkowych obowiązków – dodaje.
W podobnym tonie wypowiada się Marcin Frąckowiak, radca prawny z kancelarii Sadkowski i Wspólnicy.
– Nie spodziewam się znacznego zwiększenia zasięgu rokowań zbiorowych, a więc zawierania nowych zakładowych i ponadzakładowych układów. Myślę, że będzie to raczej wdrożenie unijnego prawa na wzór ustawy o ochronie sygnalistów, czyli z dużej chmury mały deszcz i niewielki efekt – ocenia.
Zdaniem eksperta, nie może być zresztą inaczej, skoro ustawa była pisana pod dyktando centrali związkowych, dlatego nie przyznaje równej pozycji pracodawcom i pracownikom podczas rokowań. To zaś sprawia, że firmy nie otrzymają realnej zachęty do negocjowania i zawierania układów.
Brakuje zachęt dla przedsiębiorców
Mec. Marcin Frąckowiak zwraca uwagę, że zgodnie z ustawą układ może regulować wiele sfer życia zawodowego. Obok standardowych postanowień ma obejmować również kwestie „zarządzania wiekiem i aktywnego starzenia” czy „godzenia życia zawodowego z życiem prywatnym”.
– Ustawodawca chciałby więc, aby te kolejne obszary, realizowane tradycyjnie przez państwo, były teraz przerzucane na barki pracodawców i tak już przytłoczonych rosnącymi kosztami zatrudnienia. Co firmy miały jednak otrzymać w zamian? Czy układ mógłby np. stanowić, że przez pewien czas pracownicy nie otrzymają dodatku za pracę nadliczbową albo zmienią się zasady wykorzystania urlopu wypoczynkowego, bądź obniżą wpłaty na PPK, gdy firma ustali inne benefity dla starzejących się pracowników? Otóż nie. Tak się nie stanie, bowiem układ nie może być mniej korzystny niż przepisy kodeksu pracy i inne przepisy prawa. Musi więc wyłącznie dawać pracownikom więcej niż to wynika z regulacji powszechnie obowiązujących – mówi.
Którzy pracodawcy będą więc takie układy zawierać?
– Głównie ci z sektora publicznego oraz spółki z udziałem Skarbu Państwa. W uproszczeniu można powiedzieć, że pracodawcy, którzy nie zarządzają prywatnym majątkiem. Tacy już dzisiaj posiadają układy skrajnie dla siebie niekorzystne (np. w przemyśle ciężkim, w tym wydobywczym). Dlaczego prywatny pracodawca miałby negocjować układ nakładający na niego obowiązek wypłaty 13. i 14. pensji bez względu na kondycję przedsiębiorstwa? – pyta retorycznie Marcin Frąckowiak.
W jego ocenie, ustawa nadal za wszelką cenę promuje też związki zawodowe. W jaki sposób?
– Inne formy zrzeszeń pracowników nie mogą zawierać układów zbiorowych. Tymczasem wiele osób, zwłaszcza młodych, w prywatnych firmach, nie chce być reprezentowanych przez związkowców, ale chciałoby wziąć sprawy w swoje ręce. Niestety nasz ustawodawca udaje, że tego nie dostrzega – zaznacza.
Podstawa prawna: ustawa o układach zbiorowych pracy i porozumieniach zbiorowych (Dz.U. z 2025 r. poz. 1661)
Koniec „owocowej luki” w VAT
Kluczowe zmiany
Projektowana nowelizacja fundamentalnie zmienia zasady opodatkowania napojów w ustawie z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775; dalej: VATU), które dotychczas korzystały z preferencji ze względu na zawartość soku owocowego. Zgodnie z projektowanymi przepisami:
- VAT 23% na piwa i wina 0% – bezalkoholowe odpowiedniki napojów alkoholowych (piwa, wina, cydry, drinki) zostaną objęte podstawową stawką podatku, zamiast obecnej stawki 5%;
- koniec preferencji dla energetyków – stawka 23% obejmie wszystkie napoje z dodatkiem kofeiny lub tauryny, niezależnie od ich składu owocowego;
- likwidacja „luki owocowej” – obecność minimum 20% soku owocowego lub warzywnego w składzie nie będzie już uprawniała do stosowania obniżonej stawki VAT w przypadku imitacji alkoholi i energetyków;
- podwyżka w gastronomii – sprzedaż tych napojów w restauracjach i barach również zostanie objęta stawką 23%, zamiast dotychczasowych 8%;
- moszcz gronowy na stawce podstawowej – podwyżka obejmie także moszcz gronowy oraz inne napoje fermentowane.
Geneza zmian – zdrowie dzieci i koniec „oswajania” z alkoholem
Uzasadnienie projektu opiera się na mocnych argumentach natury społeczno-etycznej, przytaczając m.in. stanowiska Rzecznika Praw Dziecka oraz Ministerstwa Zdrowia. Rząd wskazuje wprost, że w Polsce brakuje skutecznej polityki na rzecz wychowania w trzeźwości, a oferta handlowa bezalkoholowych imitacji alkoholi uległa w ostatnich latach niepokojącemu rozszerzeniu.
Kluczowym argumentem za podwyżką podatków jest ochrona małoletnich. Projektodawcy zauważają, że produkty takie jak piwo czy wino bezalkoholowe mogą być obecnie bez żadnych przeszkód prawnych nabywane i spożywane przez dzieci. Jest to oceniane jako wątpliwe etycznie działanie, prowadzące do „swoistego oswajania małoletnich z piciem tego typu napojów”, co stoi w sprzeczności z profilaktyką przeciwalkoholową.
Resort finansów podkreśla, że dostęp osób poniżej 18. roku życia do napojów, które nazwą, opakowaniem i smakiem wprost nawiązują do alkoholu, powinien być ograniczany. Skoro jednak brakuje zakazów sprzedaży (poza energetykami), państwo sięga po instrumenty fiskalne, aby zniechęcić do zakupu poprzez wyższą cenę końcową. Uznano, że nie ma uzasadnienia, aby takie produkty korzystały z preferencji podatkowych.
Twarde dane rynkowe – rynek rośnie lawinowo
Decyzja o podwyżce VAT nie wynika tylko z pobudek moralnych, ale także z chłodnej kalkulacji ekonomicznej. Ministerstwo Finansów, przygotowując projekt, oparło się na danych rynkowych, które pokazują dynamiczny wzrost popularności trunków 0%. Z analizy NielsenIQ za 2024 r. wynika, że segment piw bezalkoholowych odnotował znaczący wzrost sprzedaży o około 17%, podczas gdy cały tradycyjny rynek piwa skurczył się o niemal 2%.
Obecnie piwa bezalkoholowe stanowią już 7,5% rynku i generują ponad 1,7 mld złotych przychodu rocznie. Jeszcze bardziej spektakularne wzrosty notuje kategoria win musujących 0%. W 2024 r. ich sprzedaż wzrosła o ponad 50%, stanowiąc już 5% sprzedaży wszystkich win musujących. Te dane posłużyły rządowi jako dowód na to, że segment ten jest dojrzały, masowy i nie wymaga już „kroplówki” w postaci preferencyjnych stawek VAT.
Szczegóły techniczne – decyduje kod CN i skład, nie nazwa
Projekt nowelizacji precyzyjnie definiuje zakres produktów objętych podwyżką, odwołując się do Nomenklatury Scalonej (CN). Celem jest uszczelnienie systemu tak, aby producenci nie mogli uciec przed wyższym podatkiem, zmieniając jedynie nazwy produktów.
Nowa, podstawowa stawka 23% obejmie towary sklasyfikowane w następujących pozycjach CN, jeśli są odpowiednikami alkoholi:
- CN 2203 – piwo otrzymywane ze słodu,
- CN 2204 – wino ze świeżych winogron oraz moszcz gronowy (inny niż ten objęty pozycją 2009),
- CN 2205 – wermut i wina aromatyzowane,
- CN 2206 – pozostałe napoje fermentowane oraz ich mieszanki,
- CN 2208 – wódki, likiery i inne napoje spirytusowe.
Zgodnie z uwagą do działu CN 22, określenie „napoje bezalkoholowe” oznacza napoje o objętościowej mocy alkoholu nieprzekraczającej 0,5% objętości. Oznacza to, że podwyżka dotknie wszystkich produktów z przedziału 0,0% – 0,5% alkoholu.
Ustawodawca zabezpieczył się przed kreatywnym marketingiem. W uzasadnieniu wprost wskazano, że o zastosowaniu właściwej stawki VAT nie będzie przesądzała nazwa handlowa czy marketingowa np. „napój chmielowy” zamiast „piwo”, lecz obiektywne cechy, skład i sposób produkcji. Dotyczy to również wszelkich „mieszanin”, jeśli w składzie napoju znajdzie się np. piwo bezalkoholowe, cały produkt wpadnie w stawkę 23%, nawet jeśli resztę stanowi sok.
Uderzenie w energetyki – kofeina i tauryna na cenzurowanym
Osobny cios wymierzono w rynek napojów energetyzujących. Mimo obowiązującego już zakazu sprzedaży takich napojów osobom poniżej 18. roku życia, rząd dąży do dalszego ograniczenia ich konsumpcji. Zgodnie z projektem, ze stawki obniżonej zostaną bezwzględnie wyłączone wszelkie napoje, do których dodano kofeinę lub taurynę, niezależnie od ilości tych substancji.
Argumentacja jest tu tożsama z tą przy piwach 0%, wysokie koszty społeczno-ekonomiczne wynikające ze szkodliwego wpływu tych napojów na zdrowie młodych ludzi nie uzasadniają utrzymywania preferencji podatkowych.
Skutki dla portfela – symulacja cenowa
Ministerstwo Finansów w ocenie skutków regulacji przyznaje, że podwyższenie stawki VAT może spowodować wzrost cen detalicznych. Choć VAT jest podatkiem obciążającym konsumpcję, a nie przedsiębiorcę, to w realiach rynkowych zmiana stawki z 5% na 23% oznacza skokowy wzrost ceny na półce.
Resort finansów liczy się z tym, że część konsumentów zrezygnuje z zakupu, ale zakłada, że popyt przeniesie się na inne produkty, np. wodę czy soki 100%, które pozostaną na niższym VAT, co zneutralizuje skutki dla przedsiębiorców. Dla sklepów i gastronomii zmiana ta oznacza konieczność aktualizacji systemów księgowych i przeprogramowania kas fiskalnych.
Kalendarz zmian – bez okresu przejściowego
Zgodnie z projektowanymi przepisami, nowe stawki wejdą w życie z dniem 1.7.2026 r. Jest to sztywna data, od której wszyscy sprzedawcy muszą stosować nowe stawki.
Co niezwykle istotne dla logistyki handlu projekt ustawy nie przewiduje wprowadzenia żadnych odrębnych przepisów przejściowych. Uzasadnienie wskazuje, że zasady stosowania stawek w momentach zmian są już uregulowane w obowiązującej ustawie o VAT. Oznacza to, że nie będzie można „wyprzedawać” zapasów magazynowych ze starym podatkiem po dacie wejścia w życie ustawy.
Koniec bonifikat przy sprzedaży lokali komunalnych?
- Likwidacja uprawnienia rad gmin do stosowania bonifikat przy sprzedaży lokali mieszkalnych jest podyktowana systematycznym uszczuplaniem zasobów komunalnych gmin.
- Ustawa wprowadza ochronę osób powyżej 60. roku życia poprzez możliwość wykupu ich lokali z zawarciem umowy najmu na czas nieoznaczony.
- Przepisy wprowadzają możliwość rozłożenia płatności na zakup lokalu nawet na 240 miesięcznych rat.
Spada liczba mieszkań komunalnych w Polsce
Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o gospodarce nieruchomościami, ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego oraz ustawy o finansowym wsparciu niektórych przedsięwzięć mieszkaniowych (druk sejmowy nr 1318) ma na celu przede wszystkim rozwiązanie problemu prywatyzacji na szeroką skalę mieszkań komunalnych z bonifikatą.
Jeszcze w 1990 r. w mieszkaniowym zasobie gmin znajdowało się 1,98 mln lokali, natomiast do 2022 r. liczba ta zmalała do około 778 tys. lokali. Znacząco ograniczone zostały możliwości pomocowe dla rodzin, które z uwagi na zbyt niskie dochody nie są w stanie zaspokoić potrzeb mieszkaniowych na zasadach rynkowych. Sprzedaż lokali komunalnych przez gminy nie znajduje obecnie uzasadnienia, gdyż w przeciwieństwie do lat 1990-2000, mogą korzystać z licznych programów wsparcia finansowego na remont i modernizację lokali mieszkalnych.
Projekt zakłada więc uchylenie art. 68 ust. 1 pkt. 7 ustawy z 21.8.1997 r. o gospodarce nieruchomościami (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1145; dalej: GospNierU) oraz art. 68 ust. 1a GospNierU, likwidując tym samym możliwość udzielania bonifikat przy sprzedaży lokali mieszkalnych.
Rezygnacja z bonifikat przy sprzedaży lokali
Zgodnie z art. 67 ust. 3 GospNierU, gdy gmina sprzedaje lokal komunalny w trybie bezprzetargowym na rzecz najemcy, z którym zawarła umowę na czas nieoznaczony, to wówczas cenę nieruchomości ustala w wysokości nie niższej niż rynkowa. Rada gminy może jednak udzielić bonifikaty (art. 68 GospNierU).
Zgodnie z danymi NIK-u sprzedaż z bonifikatą lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu gminy jest zjawiskiem powszechnym. Bonifikaty udzielane przez rady gmin są wysokie – w 15 na 20 gmin ich wysokość przekraczała 90% wartości lokalu. W latach 2016-2021 aż 58% mieszkań sprzedano z bonifikatą w wysokości co najmniej 90%. Projekt ustawy ma więc na celu zakończenie tej niesprawiedliwej społecznie sytuacji.
Lepsza ochrona prawna seniorów
Coraz częściej pojawiają się informacje o wykorzystywaniu nieporadności seniorów i wyłudzaniu od nich tytułów prawnych do lokalu mieszkalnego. Emeryci i renciści przenoszą własność nieruchomości na osoby niespokrewnione, które w rzeczywistości działają na ich szkodę. Osoby starsze często nie mają świadomości oszustwa i żyją w przeświadczeniu, że lokale są nadal ich własnością. W związku z tym procederem projekt ustawy dodaje do GospNieru art. 21d, zgodnie z którym gmina, która nabywa lokal mieszkalny od osoby starszej, może zobowiązać się do wynajęcia tej osobie wskazanego lokalu komunalnego, w tym także lokalu nabywanego w ramach tej umowy.
W odniesieniu do osób starszych mają nie mieć zastosowania art. 21 ust. 3 pkt 1 oraz art. 21a-21c ustawy z 21.6.2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 725) , a także art. 691 KC, co zapewni większą ochronę lokatorską seniorów, którzy podpisali umowę najmu na czas nieoznaczony na lokal mieszkalny, który sprzedali gminie.
Związek Miast Polskich negatywnie o projekcie
Zarząd Związku Miast Polskich ocenił negatywnie projekt ustawy. W uzasadnieniu podniesiono, że likwidacja możliwości udzielenia bonifikat spowoduje, że lokale będą wyceniane według wartości rynkowej lub pozostaną w zasobie gmin. Taka zmiana ma ograniczać władztwo jednostki samorządu terytorialnego nad własnym majątkiem. Gminy mają największą wiedzę o stanie posiadanego zasobu mieszkaniowego, i czy mogą zapewnić potrzeby mieszkaniowe swoim mieszkańcom. ZMP wskazuje także, że niezbędne jest wprowadzenie mechanizmu finansowego, który miałby wspomóc gminy w utrzymaniu zasobów mieszkaniowych.
Grant na kupno lokalu od seniora
Projekt ustawy przewiduje także zmiany w ustawie z 8.12.2006 r. o finansowym wsparciu niektórych przedsięwzięć mieszkaniowych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 304). Proponuje się dodanie art. 3a, zgodnie z którym przedsięwzięcia, w ramach których gmina kupuje od seniorów lokale mieszkalne, mogą być objęte bezzwrotnym grantem z Funduszu Dopłat, w wysokości do 50% kosztów transakcji. Warunkiem jest tu zapłata za zakup w maksymalnie 240 ratach miesięcznych, płatnych od dnia przeniesienia własności lokalu na gminę.
Podmiot, który pozyskał z Funduszu Dopłat bezzwrotny grant, na lokal mieszkalny, jest zobowiązany do przedłożenia Bankowi Gospodarstwa Krajowemu rozliczenia sprzedaży lokalu i harmonogramu spłaty rat, w terminie 90 dni od przeniesienia własności.
Etap legislacyjny
Ustawa ma wejść w życie w terminie 14 dni od dnia ogłoszenia ustawy w Dzienniku Ustaw, z wyjątkiem przepisów art. 1, ponieważ rozpoczęły się już czynności prawne w związku ze sprzedażą mieszkań komunalnych z bonifikatą. Zgodnie z poprawką opracowaną podczas prac w komisjach, ten przepis ma wejść w życie 30.6.2027 r.
Profesjonalizacja walki z hejtem
Umożliwić mają to zmiany zawarte w rozporządzeniu przygotowanym właśnie przez ministra sprawiedliwości. Waldemar Żurek proponuje w nim, aby postępowania w sprawach o przestępstwa motywowane uprzedzeniami prowadziło jedynie 13 prokuratur w całym kraju, niezależnie od miejsca popełnienia tych czynów.
13 jednostek
W rezultacie tego typu przestępczość ścigać będą: Prokuratura Rejonowa w Łomży, Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Północ, Prokuratura Rejonowa w Częstochowie, Prokuratura Rejonowa Kielce-Wschód, Prokuratura Rejonowa Lublin-Południe, Prokuratura Rejonowa w Radomsku, Prokuratura Rejonowa Poznań-Stare Miasto, Prokuratura Rejonowa w Przemyślu, Prokuratura Rejonowa w Gorzowie Wielkopolskim, Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Południe, Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ursynów w Warszawie, Prokuratura Rejonowa w Wałbrzychu. Sprawy o szczególnej wadze i charakterze ma prowadzić Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
Co ważne, tropieniem mowy nienawiści nie będą zajmować się wszyscy prokuratorzy pracujący w wymienionych jednostkach, a jedynie po dwóch, a w razie potrzeby trzech śledczych wyznaczonych w każdej z nich. W konsekwencji sprawami tymi będzie docelowo zajmować się grupa 30-45 osób.
– Prokuratorów tych będzie można regularnie szkolić, podnosząc ich kwalifikacje przy zaangażowaniu niewielkich środków. Co więcej, skupienie tych postępowań w rękach tak nielicznej grupy prokuratorów, dla których zresztą postępowania te będą stanowiły ułamek referatu, nie tylko będzie stanowiło realne odciążenie pozostałych prokuratorów i przyniesie w ogólnym ujęciu oszczędności dla prokuratury, ale nade wszystko zapewni stronom postępowania dynamiczne i efektywne prowadzenie ich spraw przez wysoce wykwalifikowanych prokuratorów – przekonuje ministerstwo sprawiedliwości.
Liczy się jakość, a nie ilość
Skąd jednak te zmiany i w jakim celu? Jak ustaliliśmy, propozycje te są wynikiem prac zespołu doradczego prokuratora generalnego do spraw przeciwdziałania mowie nienawiści i przestępstwom motywowanym uprzedzeniami. W marcu prokurator generalny wydał wytyczne dla prokuratorów, których celem była poprawa jakości procedowania w tych sprawach. Jak wówczas tłumaczono, postępowania te bywają traktowane jako sprawy drugiej kategorii. Wskazywano, że co prawda jest kilka jednostek prokuratury w Polsce, które prowadzą je na wysokim poziomie, ale w wielu wypadkach zarówno sposób procedowania, jak i decyzje końcowe są nieakceptowalne, a nawet kompromitujące.
Wyznaczenie w rozporządzeniu konkretnych prokuratorów do zajmowania się tymi sprawami wydaje się być kolejnym krokiem ku profesjonalizacji walki z mową nienawiści, zjawiskiem rosnącym w szczególności w internecie. Nie jest to zresztą nic nowego, bowiem specjalizacja taka była obecna w okresie, kiedy prokuratorem generalnym był Andrzej Seremet, a specjalne grupy śledczych do ścigania hejtu funkcjonują w wielu krajach europejskich.
– Prokurator, który jest gruntownie przeszkolony w zakresie postępowań w sprawach o przestępstwa motywowane uprzedzeniami, który przeprowadził kilkanaście czy kilkadziesiąt postępowań tego rodzaju, potrzebuje znacznie mniej czasu na prowadzenie kolejnych. Co więcej, nie pomija ważnych szczegółów, nie traci czasu i energii na zbędne czynności, a ryzyko błędu w jego przypadku jest zredukowane do absolutnego minimum. Jest on też wartościowym partnerem tak dla współpracujących z nim organów ścigania, jak i dla pełnomocników, obrońców i ostatecznie sądu – argumentuje ministerstwo sprawiedliwości.
Katalog czynów
W projekcie rozporządzenia określono też ściśle zakres spraw, którymi zajmować się będą prokuratorzy. W katalogu tym znalazło się kilkanaście czynów, m.in. znieważenie z powodu przynależności narodowej, przestępstwa z nienawiści, rasizm, propagowanie totalitaryzmu, czy publiczne pochwalanie wojny napastniczej, czy publiczne nawoływanie do popełnienia przestępstwa, a także przestępstwa pospolite, w których sprawca działa z powodu przynależności grupowej.
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Maciej Młynarczyk
wiceprzewodniczący zespołu doradców prokuratora generalnego ds. przeciwdziałania mowie nienawiści i przestępstwom motywowanym uprzedzeniami
Projektowane rozporządzenie jest ważnym krokiem w kierunku profesjonalizacji organów ścigania. Mamy dziś pojedyncze prokuratury, które radzą sobie świetnie z postępowaniami o przestępstwa motywowane uprzedzeniami, ale co do zasady jest z tym spory problem – zwłaszcza jeśli chodzi o trafność oceny prawnej i skuteczność w wykrywaniu sprawców przestępstw popełnionych w internecie. Model funkcjonujący obecnie skupia się na wyznaczaniu prokuratorom prowadzącym sprawy nadzorców – zamiast na rozwijaniu ich kompetencji zawodowych. Często zdarza się, że podejrzany, obrońca czy pełnomocnik górują nad organami procesowymi wiedzą i doświadczeniem w tej dziedzinie. Proponowane rozwiązanie pozwoli na wyrównanie sił, bo postawi przeciwko nim prokuratora, który będzie odpowiednio przeszkolony i będzie prowadził takie sprawy dość często. Tym samym szybko nabierze doświadczenia. Bardzo podobny model sprawdził się już za czasów prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta.
Makijaż permanentny brwi jako przykład zdarzenia szkodowego
- Nieprawidłowo przeprowadzone zabiegi kosmetyczne mogą być źródłem odpowiedzialności odszkodowawczej dla gabinetów kosmetycznych.
- Zadośćuczynienie przyznawane w takiej sprawie ma na celu rekompensatę krzywdy, w tym poczucia oszpecenia i zawstydzenia swoim wyglądem.
Stanowiska stron
Strona powodowa
Powódka domagała się zasądzenia zadośćuczynienia i odszkodowania za skutki nieprawidłowego wykonania zabiegu makijażu permanentnego brwi przez pozwaną, prowadzącą gabinet kosmetyczny.
W kwietniu 2021 r. powódka wykonała makijaż permanentny brwi. Od początku nie była zadowolona z efektu – kolor tuszu był zbyt ciemny, prawie czarny, brwi były nierówne, niepasujące do twarzy powódki. Już kolejnego dnia po wykonaniu usługi, klientka informowała pozwaną kosmetyczkę o zastrzeżeniach. Została uspokojona, że efekt będzie widoczny dopiero za kilka dni, tusz rozjaśni się. Dodatkowo ustaliły termin standardowej korekty, za około miesiąc po zabiegu.
Powódka skonsultowała jakość wykonanego zabiegu w innych gabinetach kosmetycznych – uzyskała dwie niezależne opinie, że makijaż brwi jest wykonany nieprawidłowo, pigment jest rozprowadzony nierównomiernie i zbyt głęboko. Umówiona korekta nie odbyła się – pozwanej nie było w gabinecie w umówionym terminie. Twierdziła, że powódka sama odwołała wizytę. Reklamacja powódki złożona tego dnia nie została w ogóle przyjęta przez pozwaną.
W dalszych miesiącach, które przypadały na okres wakacyjny, powódka czuła się oszpecona, wstydziła się swojego wyglądu, kamuflowała niesymetryczne brwi np. makijażem lub nakryciem głowy. W sierpniu 2021 r. rozpoczęła działania naprawcze w innym gabinecie. Rozpoczęto od laserowego usuwania pigmentu. Był to zabieg bolesny, w kilku seriach. Po czarnym pigmencie został pomarańczowy ślad, który powódka nadal musiała kamuflować.
W grudniu 2021 r. odbyły się kolejne zabiegi naprawcze inną, jeszcze bardziej dolegliwą metodą – po jej przeprowadzeniu nie można się malować ani tuszować skóry, ponieważ podczas usuwania powstają ranki, z których sączy się osocze.
Powódka wniosła pozew w 2023 r. W momencie wnoszenia pozwu były zaplanowane dalsze działania naprawcze, które odbywały się w trakcie trwania sprawy.
Po modyfikacji powództwa powódka domagała się:
- 20 000 zł tytułem zadośćuczynienia,
- 3 750 zł tytułem odszkodowania,
wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie liczonymi od różnych dat.
Strona pozwana
Pozwana domagała się oddalenia powództwa. Twierdziła, że klientka wyraziła zgodę na zabieg i został wykonany zgodnie z procedurami. Według niej kształt i kolor były dobrane prawidłowo, z uwzględnieniem cech i wyglądu twarzy powódki. Po około 4-6 tygodniach od zabiegu wykonywana jest korekta, z której powódka zrezygnowała. Dodatkowo pozwana podnosiła, że powódka zataiła przed nią chorobę, która jest przeciwwskazaniem do zabiegu.
Ustalenia sądu
Niesporne pomiędzy stronami było, że w gabinecie pozwanej przeprowadzono makijaż permanentny brwi powódki.
W dniu umówionego zabiegu, pozwana poinformowała powódkę o przebiegu zabiegu, odebrała ankietę, sporządziła projekt i szkic brwi, który został zaakceptowany. Makijaż miał dać subtelny efekt, odpowiadający mimice i wyglądowi powódki. Klientka nie była jednak zadowolona, co komunikowała pozwanej. Pozwana nie wykonała zabiegu korygującego.
Powódka poddała się terapii naprawczej w innym gabinecie. Celem tych działań było i jest usunięcie pracy pozwanej i odtworzenie pierwotnego wyglądu i stanu skóry. Jest to proces długotrwały i nadal w toku.
W trakcie postępowania dopuszczono dowód z opinii biegłego w dziedzinie kosmetologii estetycznej i makijażu permanentnego, z której wynika, że:
- twarz powódki prze zabiegiem była regularna, asymetria brwi to ok. 10% do skorygowania makijażem permanentnym;
- w usłudze wykonanej w gabinecie pozwanej miały miejsce błędy – nieprawidłowo dobrany kształt brwi do docelowej pigmentacji, nieprawidłowa siła nacisku, brak umiejętności w technice ombre, na którą się zdecydowała – na skutek tego widoczne są nierówności w wysokości brwi, ich grubości i długościach;
- nieprawidłowe było odmówienie korekty, chociaż i tak korekta spowodowałaby, że brwi musiałby nabrać innego kształtu, niezgodnego z oczekiwaniami pozwanej;
- zabiegi naprawcze były bolesne, ale ich przeprowadzenie celowe; poniesione przez powódkę wydatki odpowiadają cenom rynkowym.
Powódka była objęta okresowym leczeniem psychiatrycznym także w dacie zabiegu – występowały u niej zaburzenia lękowe z somatyzacją okresowo zaostrzane reaktywnie oraz osobowość o cechach nieprawidłowych. W ocenie sądowej psychiatryczno-psychologicznej nie stanowiły przeciwwskazania do wykonania zabiegu kosmetycznego. Niepowodzenie zabiegu kosmetycznego nie spowodowało trwałego pogorszenia zdrowia psychicznego powódki.
Rozstrzygnięcie Sądu
Powództwo zostało częściowo uwzględnione.
Jako podstawę rozstrzygnięcia Sąd wskazał odpowiedzialność deliktową, wynikającą z art. 415 KC. Opiera się ona na trzech przesłankach, które muszą zaistnieć jednocześnie tj.:
- zdarzenie powodujące szkodę, za które sprawcy można przypisać winę,
- szkoda majątkowa lub niemajątkowa,
- adekwatny związek przyczynowy pomiędzy zdarzeniem, a szkodą – bezpośredni lub pośredni, pod warunkiem, że pomiędzy poszczególnymi ogniwami zachodzi normalna zależność.
Dodatkowo, należy mieć na uwadze przyczynienie w rozumieniu art. 362 KC. Jest to sytuacja, w której pokrzywdzony ma swój udział w powstaniu lub zwiększeniu szkody. Stwierdzenie tego uzasadnia stosunkowe obniżenie odszkodowania. Ocena stopnia przyczynienia uwzględnia wiek, doświadczenie poszkodowanego, ciążące na nim obowiązki oraz stopień świadomości. Przyczynienie poszkodowanego występuje wówczas, gdy w konkretnej sytuacji szkoda w ogóle nie powstałaby lub byłaby mniejszych rozmiarów, gdyby nie zachowanie poszkodowanego.
Konkludując w kontekście powyższych przepisów stan faktyczny Sąd stwierdził, że:
- powódka nie przyczyniła się do zaistnienia zdarzenia szkodowego, nie doprowadziła także do zwiększenia rozmiarów szkody;
- pomiędzy działaniem pozwanej a szkodą powódki zachodzi normalny związek przyczynowy;
- uszczerbek w sferze dóbr osobistych powódki jest normalnym następstwem nieprawidłowego przeprowadzenia makijażu permanentnego.
Roszczenie o zadośćuczynienie
Odnosząc się do roszczeń powódki o zadośćuczynienie, Sąd wskazał, że:
- zadośćuczynienie ma na celu skompensowanie, wynagrodzenie krzywdy, cierpienia fizycznego i psychicznego;
- wysokość zadośćuczynienia musi być odczuwalna dla pokrzywdzonego, przynosić równowagę emocjonalną, ale jednocześnie nie doprowadzać do bezpodstawnego wzbogacenia; w kwocie zadośćuczynienia należy wziąć pod uwagę dotychczasowe cierpienia, jak i prognozę na przyszłość.
Sąd uznał, że powódka doznała cierpienia fizycznego i psychicznego. Biorąc pod uwagę ich natężenie, charakter, rozmiar, czas trwania, Sąd uznał, że kwota 15 000 zł tytułem zadośćuczynienia jest adekwatna. Powódka dochodziła 20 000 zł, dlatego w pozostałym zakresie Sąd oddalił powództwo.
Roszczenie odszkodowawcze
W odniesieniu do odszkodowania Sąd uznał, że:
- celem jest przywrócenie stanu sprzed zdarzenia szkodowego, a jeśli nie jest to możliwe – zapewnienie stanu, w którym poszkodowanemu zostaną zapewnione warunki zbliżone do tych sprzed zdarzenia,
- koszty muszą pozostawać w związku ze zdarzeniem, pozostawać obiektywne, a nie ponad potrzeby,
- przesłanką żądania odszkodowania na podstawie art. 444 § 1 KC jest wyłącznie wykazanie przez poszkodowanego, że suma której zwrotu domaga się od zobowiązanego do naprawienia szkody jest sumą potrzebną na koszty restytucji pełnej sprawności.
Poza zadośćuczynieniem, strona powodowa domagała się zwrotu wydatków z tytułu kosztów zabiegów kosmetycznych naprawczych (laser, mikropunktura, remover). W przeważającej części powódka wykazała dochodzone roszenie – niezasadne i niewykazane sąd uznał jedną z konsultacji oraz żądanie zapłaty za przyszłe zabiegi.
Koszty procesu
Powódka była zwolniona z kosztów sądowych. Pomimo tego, w rozstrzygnięciu o kosztach Sąd zobowiązał ją do zwrotu części nieuiszczonej opłaty sądowej od pozwu oraz nieuiszczonych wydatków w zakresie odpowiadającym przegranej. Być może jest to niedopatrzenie Sądu do skorygowania w ewentualnym postępowaniu odwoławczym.
Sąd obciążył pozwaną zwrotem części nieuiszczonej opłaty od pozwu, części wydatków, a nadto zasądził od niej na rzecz pełnomocnika powódki zwrot kosztów zastępstwa procesowego.
Komentarz
Sprawa dotyczyła uszczerbku na zdrowiu fizycznym i psychicznym powstałym na skutek nieprawidłowo przeprowadzonego zabiegu kosmetycznego. Pomimo profesjonalizacji rynku usług kosmetycznych i zabiegów estetycznych, nadal jest to obszar możliwych szkód na osobie. Osoby wykonujące te zawody podlegają odpowiedzialności odszkodowawczej na zasadach ogólnych – brak regulacji tego zawodu nie jest żadną przeszkodą. Możliwym zabezpieczeniem jest wykupienie polisy OC, dzięki której ubezpieczyciel może częściowo lub całkowicie pokryć szkodę – w niniejszej sprawie nie było informacji, żeby pozwana dysponowała taką polisą.
Wyrok Sądu Rejonowego w Kaliszu – I Wydział Cywilny z 5.9.2025 r., I C 413/23, Legalis
Rozkład ciężaru dowodu w sprawie o zwrot subwencji finansowej
Stan faktyczny
Powód wniósł o zasądzenie od pozwanego kwoty odpowiadającej wypłaconej na jego rzecz kwoty subwencji finansowej w ramach realizowanego programu rządowego wsparcia dla przedsiębiorców dotkniętych skutkami pandemii COVID-19. W trakcie czynności wyjaśniających powód zidentyfikował nieprawidłowości polegające na nieuwzględnieniu przez pozwanego podczas określenia przysługującego mu statusu jako mikroprzedsiębiorcy powiązań prowadzonej jednoosobowo działalności gospodarczej ze spółką cywilną, której jest wspólnikiem.
W odpowiedzi na pozew pozwany wniósł o oddalenie powództwa w całości. Podniósł, że przysługiwał mu status mikroprzedsiębiorcy, bowiem pomiędzy prowadzoną przez niego jednoosobową działalnością gospodarczą a spółką cywilną, której jest wspólnikiem, nie zachodzi relacja powiązania. Zwrócił też uwagę, że wskutek złożenia przez pozwanego oświadczenia o rozliczeniu subwencji finansowej, powód wydał decyzję o jej umorzeniu w całości i zwolnieniu pozwanego z obowiązku jej zwrotu. W konsekwencji, pozwany utracił możliwość kontrolowania prawidłowości informacji i oświadczeń złożonych w związku z zawarciem umowy. Końcowo pozwany podkreślił, że powód nie wykazał w toku postępowania zasadności dochodzonych roszczeń.
SO ustalił, że pozwany prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą oraz jest wspólnikiem spółki cywilnej działającej w tej samej branży. Powód zawarł z pozwanym umowę subwencji finansowej i wypłacił na rzecz pozwanego całą wnioskowaną przez niego kwotę. Środki pozyskane w wyniku subwencji pozwoliły pozwanemu utrzymać miejsca pracy oraz zapewnić finansowanie zobowiązań w ramach prowadzonej działalności gospodarczej.
Na potrzeby uzyskania subwencji finansowej pozwany oświadczył, że na 31.12.2019 r. był mikroprzedsiębiorcą. Zgodnie z postanowieniami umowy, po jej zawarciu powód miał zweryfikować na podstawie informacji uzyskanych z rejestrów prowadzonych przez organy publiczne, w tym m.in. z ZUS i z Ministerstwa Finansów, dane przedstawione przez beneficjenta i złożone przez niego oświadczenia.
Pozwany złożył oświadczenie o rozliczeniu subwencji finansowej, wskutek której powód wydał decyzję w sprawie zwolnienia go z obowiązku jej zwrotu w całości. Po upływie blisko 2 lat od wydania decyzji, powód zwrócił się do pozwanego o udzielenie informacji i danych pozwalających na wyliczenie subwencji finansowej. Wskazał, że w ramach czynności weryfikacyjnych zidentyfikował, iż pomiędzy jednoosobową działalnością gospodarczą i spółką cywilną zachodzi relacja powiązania, która ma wpływ na posiadanie przez niego innego statusu, tj. MŚP.
Kolejno, powód złożył oświadczenie o wypowiedzeniu umowy subwencji finansowej. Zarzucił pozwanemu, że błędnie określił status przedsiębiorstwa, w wyniku czego uzyskał nienależnie subwencję finansową. Skoro pozwany jest osobą fizyczną prowadzącą działalność gospodarczą zarówno w formie jednoosobowej, jak i w ramach spółki cywilnej, to w tego typu sytuacjach zawsze będzie zachodziła relacja powiązania. Dlatego też, pozwany zobowiązany był zsumować dane dotyczące przedsiębiorstw z nim powiązanych w ten sposób, że do jego danych w zakresie liczby pracowników oraz rocznego obrotu i sumy bilansowej powinien był doliczyć w całości dane przedsiębiorstw powiązanych.
Pozwany zakwestionował skuteczność złożonego oświadczenia o wypowiedzeniu umowy subwencji, a skierowane żądanie zwrotu kwoty subwencji uznał za bezpodstawne. Podkreślił, że łącząca strony umowa subwencji została w całości wykonana i w dacie jej wypowiedzenia już nie obowiązywała, a zachowanie powoda uznać należy za nadużycie prawa, o którym mowa w art. 5 KC.
Stanowisko SO
SO w Katowicach w wyroku z 22.10.2025 r., XIII GC 375/25, oddalił wytoczone powództwo w całości.
SO uznał, że powód nie wykazał, że uczestnicząc w procesie uzyskiwania subwencji finansowej, pozwany nie spełniał statusu mikroprzedsiębiorstwa, a zatem na 31.12.2019 r. zatrudniał co najmniej 1 i nie więcej niż 9 pracowników, oraz jego roczny obrót netto za 2019 r. lub suma bilansowa w 2019 r. nie przekraczała kwoty 2 mln euro. Jakkolwiek powód nie kwestionował stanu zatrudnienia pracowników w ramach prowadzonej przez pozwanego jednoosobowo działalności gospodarczej, tak powód w żadnym miejscu nie wykazał wywodzonych przez siebie twierdzeń dotyczących stanu zatrudnienia w przedsiębiorstwie, w którym pozwany pozostawał na dzień zawarcia umowy wspólnikiem.
SO podkreślił też, że powód nie udowodnił zarzutu, jakoby pomiędzy pozwanym prowadzącym jednoosobowo działalność gospodarczą i spółką cywilną, której jest wspólnikiem, zachodził stosunek powiązania. Definicja przedsiębiorstw powiązanych wynikała z regulaminu. Pojęcie to odnosiło się do przedsiębiorstw, które pozostawały w jednym z poniższych związków:
- przedsiębiorstwo ma większość praw głosu w innym przedsiębiorstwie w roli udziałowca/akcjonariusza lub członka,
- przedsiębiorstwo ma prawo wyznaczyć lub odwołać większość członków organu administracyjnego, zarządzającego lub nadzorczego innego przedsiębiorstwa,
- przedsiębiorstwo ma prawo wywierać dominujący wpływ na inne przedsiębiorstwo na podstawie umowy zawartej z tym przedsiębiorstwem lub postanowień w jego statucie lub umowie spółki,
- przedsiębiorstwo będące udziałowcem/akcjonariuszem lub członkiem innego przedsiębiorstwa kontroluje samodzielnie, na mocy umowy z innymi udziałowcami/akcjonariuszami lub członkami tego przedsiębiorstwa, większość praw głosu udziałowców/akcjonariuszy lub członków w tym przedsiębiorstwie.
W ocenie SO, zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie pozwalał na wnioskowanie, aby strona pozwana zostawała w tzw. relacji powiązania z innym przedsiębiorstwem. Brak w ocenie SO podstaw wnioskowania, że pozwany posiada w spółce cywilnej, której jest wspólnikiem, większość praw głosu. Co do drugiej przesłanki uzasadniającej twierdzenie o stosunku powiązania, z zasady nie dotyczy ona spółki cywilnej, gdyż spółka ta nie posiada organu administracyjnego, zarządzającego lub nadzorczego.
Niespełniona została również kolejna przesłanka stwierdzająca powiązanie, albowiem strona powodowa nie udowodniła, by pozwany miał prawo wywierać dominujący wpływ na przedsiębiorstwo prowadzone w ramach spółki cywilnej na podstawie umowy zawartej z tym przedsiębiorstwem lub postanowień w jego statucie lub umowie spółki. Finalnie, brak również dowodu spełnienia ostatniej przesłanki powiązania, w ramach której wykazane zostałoby, że pozwany jest udziałowcem/akcjonariuszem lub członkiem innego przedsiębiorstwa, które kontroluje samodzielnie na mocy umowy z innymi udziałowcami/akcjonariuszami lub członkami tego przedsiębiorstwa większość praw głosu udziałowców/akcjonariuszy lub członków w tym przedsiębiorstwie.
W ocenie SO, zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie pozwalał zatem na twierdzenie, że wystąpiły przesłanki uzasadniające wypowiedzenie umowy. Zgodnie z postanowieniami regulaminu, umowa wygasała m.in. z chwilą upływu okresu wypowiedzenia subwencji oraz całkowitego wykonania obowiązków wynikających z umowy przez beneficjenta. Pozwany złożył oświadczenie o rozliczeniu subwencji finansowej, a powód wydał decyzję w sprawie zwolnienia go z obowiązku jej zwrotu. Gdyby nawet przyjąć, że umowa subwencji została skutecznie wypowiedziana, to strona powodowa złożyła oświadczenie o rozliczeniu subwencji i zwolnieniu pozwanego z obowiązku zwrotu, i od skutków prawnych tego oświadczenia się nie uchyliła. Nawet zakładając, że takie oświadczenie o uchyleniu się od skutków prawnych nie byłoby skuteczne, to w sytuacji, gdy pozwanemu przysługuje status mikroprzedsiębiorcy, a umowa zostałaby wypowiedziana skutecznie, to żądanie takie byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.
Niezależnie od zagadnienia rozkładu ciężaru dowodu, SO zasadnie zwrócił uwagę na wystąpienie określonych skutków złożonego oświadczenia o rozliczeniu subwencji finansowej i zwolnienia beneficjenta z obowiązku jej zwrotu oraz brak możliwości wypowiedzenia w takiej sytuacji umowy subwencji. Podobnie, trafne jest zapatrywanie o sprzeczności roszczeń podmiotu realizującego program rządowego wsparcia dla przedsiębiorców z zasadami współżycia społecznego. Opisane rozstrzygnięcie wpisuje się w kształtującą się linię orzeczniczą dotyczącą roszczeń o zwrot subwencji finansowych uzyskanych przez przedsiębiorców w okresie pandemii COVID-19.
Wyrok SO w Katowicach z 22.10.2025 r., XIII GC 375/25