Rok na odwołanie darowizny z powodu niewdzięczności
Zgodnie z art. 898 i następnymi KC darczyńca może odwołać darowiznę nawet już wykonaną, jeżeli obdarowany dopuścił się względem niego rażącej niewdzięczności. Ma na to jednak tylko rok od dnia, w którym dowiedział się o niewdzięczności obdarowanego. Wynika to z art. 899 § 3 KC.
W sprawie, którą rozpoznawał niedawno Sąd Najwyższy powodowie prawdopodobnie nie zwrócili uwagi na ten ostatni przepis. Przekazali oni nieruchomość krewnej, ale po kilku latach złożyli oświadczenie o odwołaniu tej darowizny i wystąpili do sądu cywilnego o zobowiązanie obdarowanej (pozwanej) do zwrotu nieruchomości. Odwołanie uzasadnili m.in. pobiciem jednego z darczyńców przez obdarowaną. Potwierdzał to prawomocny wyrok skazujący krewną wydany w czerwcu 2017 r. Dodatkowo powodowie wskazywali też na inne wykroczenia, których miała się wobec nich dopuścić kobieta, już po prawomocnym jej skazaniu.
Choć odwołanie darowizny nastąpiło w lipcu 2021 r., a więc dopiero po kilku latach, to sąd okręgowy uwzględnił pozew i nakazał zwrot nieruchomości. Sąd Apelacyjny w Białymstoku zmienił jednak to orzeczenie, wskazując, że wyrok skazujący obdarowaną zapadł na długo przed rocznym okresem poprzedzającym odwołanie darowizny.
Powodowie nie dali za wygrana i w skardze kasacyjnej zarzucili SA m.in. to, że zaakceptował jako dowód oświadczenia pozwanej z rozprawy bez formalnego przesłuchania jej jako strony. Sąd Najwyższy nie uwzględnił tych zarzutów wskazując, że ustalenia sądów niższych instancji poza tym, że są wiążące dla SN, dokonane zostały na podstawie materiału dowodowego zaoferowanego przede wszystkim przez powodów, gdyż do nich należało wykazanie, że zaszły przesłanki odwołania darowizny. Skoro ze zgromadzonego materiału dowodowego jednoznacznie wynikało, że powodowie uchybili terminowi na złożenie oświadczenia woli o odwołaniu darowizny w związku z zarzucanym pozwanej zachowaniem, które by miało świadczyć o jej rażącej niewdzięczności, to dowód z przesłuchania pozwanej, zmierzający do wyjaśnienia przyczyn tego zachowania, nie był niezbędny do ustalenia okoliczności istotnych w sprawie.
– Pozwanej nie obciążało bowiem dowodzenie okoliczności, które wykazać mieli powodowie i trudno przyjąć, żeby jej zeznania mogły zadecydować o uwzględnieniu skierowanego przeciwko niej powództwa – wskazał SN.
Zdaniem SN sąd II instancji wyczerpująco wyjaśnił przyczyny zmiany wyroku SO i oddalenia powództwa, argumentując że ustalenia nie potwierdzają łącznego spełnienia przesłanek określonych w art. 898 i następnych KC. Podkreślił, że uprawnienie do odwołania darowizny jest ograniczone rocznym terminem, liczonym od dnia dowiedzenia się przez darczyńcę o niewdzięczności obdarowanego. Co się zaś tyczy późniejszych e-maili pozwanej do darczyńców z obraźliwymi i wulgarnymi słowami, to nie świadczyły one, jak ustalił SA, o rażącej niewdzięczności – wskazała w konkluzji uzasadnienia sędzia Marta Romańska.
Sygnatura akt: I CSK 5/2
Deregulacja w Prawie pocztowym
Kluczowe rozwiązania
Nowelizacja wprowadza następujące zmiany w Prawie pocztowym:
- Skrócenie okresu przechowywania przesyłek niedoręczalnych – termin, po którym zawartość przesyłki może ulec zniszczeniu, zostaje skrócony z 12 do 6 miesięcy od dnia jej otwarcia.
- Wprowadzenie progu przychodowego dla sprawozdawczości – obowiązek składania rocznego sprawozdania do Prezesa UKE będzie dotyczył wyłącznie operatorów, których roczne przychody z działalności pocztowej w poprzednim roku wyniosły co najmniej 400 000 zł.
- Wprowadzenie oświadczeń zamiast sprawozdań:
- operatorzy, którzy w poprzednim roku nie wykonywali działalności pocztowej, będą składać jedynie „oświadczenie o niewykonywaniu tej działalności”,
- operatorzy, których przychody były niższe niż 400 000 zł, będą składać „oświadczenie o niepodleganiu obowiązkowi przedkładania sprawozdania.
- Obowiązkowa forma elektroniczna – zarówno sprawozdania, jak i nowe oświadczenia, będą składane wyłącznie w formie elektronicznej.
- Ustalenie jednolitego terminu – wszystkie sprawozdania i oświadczenia trzeba będzie złożyć do 31 marca każdego roku.
- Redukcja zbieranych danych – ze sprawozdań usunięto obowiązek podawania informacji m.in. o formie prawnej i danych teleadresowych operatora oraz o aktualnym wykazie adresów placówek pocztowych i agentów pocztowych.
Geneza i główne cele zmian
Projekt nowelizacji zrodził się w odpowiedzi na problemy zgłaszane przez stronę społeczną w ramach prac Rządowego Zespołu ds. Deregulacji. Zidentyfikowano dwie kluczowe bariery obciążające operatorów pocztowych.
Pierwszą była nadmiernie rozbudowana sprawozdawczość dla Prezesa UKE. Obowiązki te, ze względu na ilość wymaganych danych, dotykały nieproporcjonalnie mocno mikro- i małych przedsiębiorców. Co więcej, obowiązek ten dotyczył również podmiotów wpisanych do rejestru, które w danym roku w ogóle nie świadczyły usług pocztowych. Dodatkowym utrudnieniem była obowiązująca, przestarzała papierowa forma składania sprawozdań.
Drugim zgłoszonym problemem były wysokie koszty ponoszone przez operatorów w związku z obowiązkiem magazynowania przesyłek niedoręczalnych przez okres aż 12 miesięcy.
W związku z tym, celem nowelizacji ustawy z 23.11.2012 r. – Prawo pocztowe (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 336; dalej: PrPoczt) jest:
- Uproszczenie sprawozdawczości – ma to nastąpić poprzez rezygnację z nadmiarowych danych, wyłączenie z obowiązku mikro- i małych operatorów (poniżej określonego progu przychodów) oraz podmiotów nieaktywnych, a także całkowitą cyfryzację procesu poprzez wprowadzenie elektronicznej formy sprawozdań. Szacuje się, że zniesie to obowiązek sporządzania sprawozdań dla około 80% podmiotów wpisanych do rejestru.
- Optymalizację kosztów – cel ten zostanie osiągnięty przez skrócenie terminu przechowywania niedoręczalnych przesyłek z 12 do 6 miesięcy, co ma realnie zmniejszyć obciążenia finansowe operatorów.
Ulga w kosztach magazynowania
Najbardziej odczuwalną dla operatorów zmianą kosztową jest nowelizacja art. 33 ust. 9 pkt. 2 PrPoczt. Dotychczasowy przepis nakazywał przechowywanie zawartości niedoręczalnych przesyłek przez 12 miesięcy, zanim mogły zostać zniszczone. Nowy przepis skraca ten okres do 6 miesięcy.
Jak wskazano w uzasadnieniu, termin 12 miesięcy generował po stronie operatorów nieuzasadnione koszty operacyjne. Projektodawca uspokaja jednocześnie, że zmiana ta nie ograniczy praw konsumentów. Zgodnie z danymi Poczty Polskiej za 2024 r., zdecydowana większość procesów reklamacyjnych kończy się w ciągu pół roku – dotyczy to 86,8% przesyłek krajowych i aż 99,7% przesyłek zagranicznych. Niezależnie od tego, prawo do odszkodowania z tytułu niewykonania lub nienależytego wykonania usługi (określone w art. 88 PrPoczt) pozostaje nienaruszone.
Do przesyłek otwartych przed dniem wejścia w życie ustawy (tj. przed 1.11.2025 r.) stosuje się przepisy dotychczasowe. Oznacza to, że będą one przechowywane na starych zasadach, czyli przez 12 miesięcy, co ma zapewnić ochronę praw nadawców i adresatów.
Rewolucja w sprawozdawczości do Prezesa UKE
Drugi filar reformy to zmiana art. 43 PrPoczt, regulującego obowiązki sprawozdawcze.
Po pierwsze, obowiązek corocznego sprawozdania będzie dotyczył tylko tych operatorów, których roczne przychody z działalności pocztowej przekroczyły w poprzednim roku 400 000 zł.
Po drugie, operatorzy, którzy w danym roku nie prowadzili działalności pocztowej, oraz ci, którzy nie osiągnęli progu 400 tys. zł, będą musieli złożyć jedynie proste oświadczenie o tym fakcie. To ogromna zmiana w stosunku do obecnego stanu, który wymuszał sprawozdawczość nawet na nieaktywnych podmiotach.
Po trzecie, obowiązująca dotychczas forma papierowa zostaje zastąpiona obligatoryjną formą elektroniczną dla wszystkich sprawozdań i oświadczeń. Ten sam przepis ujednolica termin składania dokumentów na 31 marca każdego roku.
Po czwarte, zredukowano zakres wymaganych danych. Uchylono m.in. obowiązek informowania o formie prawnej i danych teleadresowych oraz obowiązek przedstawiania wykazu placówek pocztowych.
Przepisy te, zgodnie z art. 3 ustawy nowelizującej, będą miały zastosowanie po raz pierwszy do obowiązku informacyjnego za rok 2025, realizowanego do 31.3.2026 r.
Korzyści dla przedsiębiorców i administracji
Podpisana ustawa to realne ułatwienie w prowadzeniu działalności gospodarczej. Zgodnie z szacunkami opartymi na danych Prezesa UKE za 2024 r., z obowiązku sporządzania sprawozdań zwolnionych zostanie około 80% podmiotów wpisanych do rejestru operatorów pocztowych. Jest to więc ogromna ulga, szczególnie dla mikro- i małych przedsiębiorców.
Dla wszystkich operatorów, w tym tych największych, skrócenie okresu magazynowania przesyłek przełoży się na bezpośrednie, wymierne oszczędności kosztów operacyjnych. Z kolei dla administracji (Prezesa UKE) obowiązkowa forma elektroniczna i redukcja zbędnych danych usprawnią procesy gromadzenia i przetwarzania informacji o rynku.
Terminy wejścia w życie i przepisy przejściowe
Nowelizacja weszła w życie 1.11.2025 r. Taki termin vacatio legis ma pozwolić operatorom pocztowym na wdrożenie zmian, w szczególności na dostosowanie regulaminów świadczenia usług i umów w związku ze skróceniem terminu przechowywania przesyłek, a także na przeprowadzenie akcji informacyjnej dla klientów.
System ratownictwa medycznego w przypadku zagrożenia znacznej liczby osób
- Zmiany precyzują zasady współpracy między WKRM a głównym dyspozytorem medycznym.
- Wojewódzcy koordynatorzy ratownictwa medycznego na skutek zmian będą mieli określone na nowo obowiązki, co przyczyni się do usprawnienia ich realizacji, w szczególności w przypadku zdarzeń z wieloma poszkodowanymi.
Przyczyny zmian i rozwiązywane problemy
Autorzy omawianego projektu wskazują, że zmiany są efektem nowelizacji ustawy z 8.9.2006 r. o Państwowym Ratownictwie Medycznym (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 91; dalej: PRatowMedU), która weszła w życie 30.5.2025 r.
Jedną ze zmian było wyeliminowanie z zakresu zadań wojewódzkiego koordynatora ratownictwa medycznego (dalej: WKRM) obowiązku koordynacji współpracy dyspozytorów medycznych w przypadku zdarzeń wymagających użycia jednostek systemu – szpitalnych oddziałów ratunkowych, spoza jednego rejonu operacyjnego.
Aktualnie jest to zadanie głównego dyspozytora medycznego właściwego ze względu na miejsce wystąpienia zdarzenia na mocy art. 26 ust. 2d pkt 3 PRatowMedU. Obecnie określono to jako koordynacja współpracy dyspozytorów medycznych w przypadku zdarzeń z dużą liczbą poszkodowanych w obrębie jednej dyspozytorni medycznej.
Kolejną przyczyną jest obowiązująca już od 1.1.2022 r. zmiana, według której dyspozytornie medyczne przeszły w struktury urzędów wojewódzkich, a ich pracodawcami są wojewodowie.
W związku z tym, konieczne jest usunięcie zapisów o współpracy WKRM z dyspozytorem medycznym wskazanym przez kierownika podmiotu leczniczego zatrudniającego dyspozytora medycznego.
W zamian za to, wprowadzono zasadę współpracy WKRM z głównym dyspozytorem medycznym lub jego zastępcą. Osoby na tych stanowiskach są pracownikami urzędu wojewódzkiego.
Zauważono również potrzebę rozszerzenia zakresu obowiązków WKRM o monitorowanie zdarzeń spowodowanych użyciem czynników CBRNE lub HAZMAT, czyli:
- CBRNE – czynniki chemiczne, biologiczne, radiologiczne, nuklearne oraz wybuchowe, które ze względu na swoje właściwości zostały użyte lub mogły zostać użyte w sposób celowy do wywołania zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi, zwierząt, mienia oraz środowiska naturalnego,
- HAZMAT – z ang. hazardous materials, czyli wszelkie materiały, które w warunkach transportu lub przechowywania mogą stwarzać nieuzasadnione ryzyko dla zdrowia, bezpieczeństwa lub mienia.
Powyższe pojęcia są używane w nomenklaturze międzynarodowej i krajowej do opisywania aktualnych zagrożeń dla zdrowia i życia ludzkiego spowodowanych użyciem niebezpiecznych materiałów i substancji.
Zmiany w rozporządzeniu
Projektowana nowelizacja obejmuje rozporządzenie z 16.8.2018 r. w sprawie szczegółowego zakresu zadań wojewódzkiego koordynatora ratownictwa medycznego (Dz.U. z 2018 r. poz. 1655).
Zaplanowane są następujące modyfikacje:
- usunięcie z zakresu zadań WKRM obowiązku koordynacji współpracy dyspozytorów medycznych w przypadku zdarzeń wymagających użycia szpitalnych oddziałów ratunkowych spoza jednego rejonu operacyjnego – obecnie jest to zadanie głównego dyspozytora medycznego;
- usunięcie zapisów o współpracy WKRM z dyspozytorem medycznym wskazanym przez kierownika podmiotu leczniczego zatrudniającego dyspozytora medycznego – obecnie ma to być współpraca WKRM z głównym dyspozytorem medycznym lub jego zastępcą;
- ustalenie współpracy WKRM z krajowym koordynatorem ratownictwa medycznego;
- doprecyzowanie, że zadaniem WKRM jest monitowanie zdarzeń, których skutki mogą spowodować stan nagłego zagrożenia zdrowotnego znacznej liczby osób, a także które zidentyfikowano jako zdarzenia z użyciem czynników CBRNE lub HAZMAT;
- określenie ram współpracy z głównym dyspozytorem medycznym tj. poprzez udzielanie mu niezbędnych informacji oraz wsparcia merytorycznego, zgodnie z aktualną wiedzą medyczną;
- doprecyzowanie sposobu współpracy WKRM z Krajowym Centrum Monitorowania Ratownictwa Medycznego – współpraca ma polegać na niezwłocznym przekazywaniu informacji przez WKRM na żądanie Centrum;
- uaktualnienie odwołań do obecnie obowiązującej ustawy z 11.3.2022 r. o obronie Ojczyzny (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 825).
Etap legislacyjny
Rozporządzenie znajduje się na etapie konsultacji. Według projektu, ma wejść w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.
Koniec zgody KRS na orzekanie po 65. roku życia i ostre cięcia delegacji sędziów
Najważniejsze rozwiązania
- Likwidacja zgody KRS na dalsze orzekanie – sędzia po ukończeniu 65. roku życia będzie przechodził w stan spoczynku, chyba że złoży właściwemu prezesowi sądu apelacyjnego oświadczenie o woli dalszego zajmowania stanowiska i przedstawi zaświadczenie o zdolności do pełnienia obowiązków. Zgoda KRS zostaje wyeliminowana.
- Elastyczna praca dla sędziów-seniorów – sędzia, który ukończył 65 lat i pozostał w służbie, będzie mógł złożyć wniosek o uczestniczenie w przydziale spraw w wymiarze zmniejszonym.
- Mieszany model wynagrodzenia – sędzia korzystający z elastycznej pracy będzie otrzymywał wynagrodzenie zasadnicze obniżone proporcjonalnie do zmniejszonego przydziału spraw oraz uposażenie obniżone w stopniu, w jakim sędzia uczestniczy w przydziale spraw.
- Likwidacja delegacji do Kancelarii Prezydenta i MSZ – uchyla się przepisy pozwalające na delegowanie sędziów do Kancelarii Prezydenta RP i urzędu obsługującego ministra spraw zagranicznych.
- Limit czasowy dla delegacji pozaorzeczniczych – delegowanie sędziego do Ministerstwa Sprawiedliwości, Biura KRS czy Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury (KSSiP) będzie możliwe wyłącznie na czas określony, nie dłuższy niż 4 lata.
- „Okres karencji” dla delegowanych – ponowne delegowanie sędziego poza sąd będzie możliwe dopiero po upływie okresu równego poprzedniej delegacji.
- Zakaz łączenia funkcji – sędzia delegowany do pełnienia czynności administracyjnych w Ministerstwie Sprawiedliwości lub jednostce nadzorowanej nie będzie mógł jednocześnie orzekać.
- Możliwość powrotu ze stanu spoczynku – sędziowie, którzy już przeszli w stan spoczynku, będą mogli złożyć oświadczenie o woli powrotu do służby wraz z zaświadczeniem lekarskim.
- Delegowanie sędziów w stanie spoczynku – rozszerzono możliwość powierzania sędziom w stanie spoczynku czynności administracyjnych w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Geneza i główne cele zmian
Projekt ustawy ma na celu rozwiązanie dwóch palących problemów trawiących wymiar sprawiedliwości: nadchodzącej fali odejść sędziów w stan spoczynku oraz nadużywania instytucji delegacji pozaorzeczniczych.
Problem wieku emerytalnego sędziów
Obecnie sędzia przechodzi w stan spoczynku w wieku 65 lat. Może ubiegać się o dalsze orzekanie, ale wymaga to zgody Krajowej Rady Sądownictwa, która jest fakultatywna i oparta na nieprecyzyjnych przesłankach. W ocenie projektodawcy, mechanizm ten zniechęca sędziów do pozostawania w służbie, a KRS w obecnym składzie podejmowała decyzje w tym zakresie, kierując się pobudkami pozamerytorycznymi. W ciągu najbliższych 5 lat szacowany jest gwałtowny, ponad 100-procentowy wzrost liczby sędziów odchodzących na emeryturę, co najmocniej uderzy w sądy okręgowe i apelacyjne. Celem zmiany jest powrót do rozwiązań z lat 2007-2017, gdzie o pozostaniu w służbie decydowała wyłącznie wola sędziego i jego stan zdrowia, bez ingerencji jakiegokolwiek organu.
Problem delegacji sędziów
Drugim celem jest ukrócenie praktyki masowego delegowania sędziów do pełnienia czynności administracyjnych poza sądami. Jak wykazał raport NIK (nr 89/2024), Ministerstwo Sprawiedliwości wykorzystywało delegacje do zastępowania pracowników służby cywilnej, drenując kadry sądowe. Liczba osób delegowanych z sądów do MS wzrosła z 161 w 2013 r. do 388 w 2023 r. Delegacje te nie służyły wsparciu merytorycznemu, lecz łagodzeniu niedoborów kadrowych w ministerstwie, a koszty wynagrodzeń tych sędziów nadal ponosiły macierzyste sądy. Celem jest przywrócenie delegacji jej właściwego, czasowego charakteru.
Nowy model przejścia w stan spoczynku
Projekt gruntownie przebudowuje art. 69 ustawy z 27.7.2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 334; dalej: PrUSP) dotyczący przejścia w stan spoczynku. Zgoda Krajowej Rady Sądownictwa, krytykowana za uznaniowość, zostaje w całości zastąpiona jednostronnym aktem woli sędziego. Sędzia, nie później niż 6 miesięcy i nie wcześniej niż 12 miesięcy przed 65. urodzinami, będzie składał prezesowi sądu apelacyjnego oświadczenie o woli dalszej pracy oraz zaświadczenie lekarskie. Prezes sądu apelacyjnego jedynie zawiadomi o tym fakcie Ministra Sprawiedliwości i KRS. Sędzia będzie mógł pełnić służbę maksymalnie do 70. roku życia.
Całkowitą nowością jest art. 69 § 1d i § 1e. Wprowadzają one dla sędziów 65+ możliwość pracy w zmniejszonym wymiarze. Jest to odpowiedź na postulaty sędziów, którzy chcą pozostać aktywni, ale obawiają się pełnego obciążenia ze względu na wiek. Taki sędzia będzie otrzymywał dwa świadczenia: wynagrodzenie zasadnicze oraz uposażenie stanu spoczynku.
Racjonalizacja delegacji sędziów
Nowelizacja art. 77 i art. 78 PrUSP ma na celu zatrzymanie drenażu kadr z sądów. Po pierwsze, w projekcie uchyla się art. 77 § 1 pkt 2a-2c PrUSP, co kończy możliwość delegowania sędziów do Kancelarii Prezydenta RP, MSZ oraz do obsługi tzw. Państwowej Komisji ds. badania wpływów rosyjskich. Projektodawca uznał te delegacje za zbędne.
Po drugie, delegacje pozaorzecznicze nie będą już mogły być bezterminowe. Nowe przepisy wprowadzają twardy limit 4 lat. Co więcej, aby zapobiec „wiecznym delegacjom” do różnych jednostek, nowy art. 77 § 3g wprowadza okres karencji – kolejna delegacja będzie możliwa dopiero po przerwie równej co najmniej okresowi ostatniej delegacji.
Po trzecie, przywrócono zasadę, że sędzia delegowany do KSSiP również nie może łączyć tej funkcji z orzekaniem, co ma chronić zewnętrzny aspekt niezawisłości sędziowskiej.
Korzyści dla wymiaru sprawiedliwości i obywateli
Wprowadzone zmiany mają przynieść wymierne korzyści. Usunięcie uznaniowej zgody KRS zwiększy gwarancje niezawisłości sędziowskiej i da sędziom poczucie stabilności zawodowej. Umożliwienie sędziom dalszej pracy na ich wniosek oraz opcja powrotu ze stanu spoczynku mają kluczowe znaczenie dla zahamowania nadchodzącej fali odejść i braków kadrowych, zwłaszcza wśród najbardziej doświadczonych sędziów.
Ograniczenie delegacji pozaorzeczniczych to realne wzmocnienie kadrowe sądów. Sędziowie wrócą do swoich macierzystych jednostek, by orzekać, co powinno przyczynić się do poprawy sprawności postępowań. Zmiana ta przyniesie również oszczędności budżetowe sądom, które dotychczas finansowały etaty sędziów pracujących w ministerstwie.
Terminy wejścia w życie i przepisy przejściowe
Ustawa ma wejść w życie po upływie 21 dni od dnia ogłoszenia. Tak krótki termin jest podyktowany m.in. koniecznością pilnej obsługi kadrowej sędziów delegowanych.
Projekt zawiera kluczowe przepisy przejściowe:
- Art. 4. Wszelkie postępowania przed KRS w sprawie zgody na dalsze orzekanie, niezakończone do dnia wejścia ustawy w życie, podlegają umorzeniu z mocy prawa.
- Art. 8 ust. 2. Delegowania sędziów do Kancelarii Prezydenta i MSZ ulegają zakończeniu z dniem wejścia w życie ustawy.
- Art. 8 ust. 1. Trwające delegacje bezterminowe stają się z mocy prawa delegacjami na czas określony 3 lat od dnia wejścia ustawy w życie.
- Art. 6. Sędziowie, którzy są w trakcie procedury emerytalnej lub którym odmówiono zgody, dostają dwa miesiące od wejścia ustawy w życie na złożenie nowego, uproszczonego oświadczenia o woli dalszej pracy.
- Art. 7. Sędziowie, którzy już przeszli w stan spoczynku, mogą złożyć oświadczenie o woli powrotu do służby.
Koniec z dziwnymi pełnomocnikami i covidowymi procedurami
Rząd przyjął we wtorek projekt tzw. małej ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Ma ona ukrócić wyłudzanie i fałszowanie pełnomocnictw, a przez to przejmowanie spółdzielni.
Koniec z patologiami
Nowelizacja nazywana jest małą, ponieważ reguluje zaledwie trzy problemy, z którymi borykają się spółdzielnie mieszkaniowe. Najważniejszy z nich dotyczy pełnomocnictw. Dzisiaj członek spółdzielni może udzielić pełnomocnictwa do reprezentowania go na walnym zgromadzeniu (WZ), gdzie zapadają najważniejsze dla spółdzielni decyzje, każdemu. W niektórych spółdzielniach, zainteresowani podjęciem korzystnych dla siebie, niekoniecznie dla wszystkich członków spółdzielni, decyzji wyłudzają, fałszują lub kupują pełnomocnictwa. Nie muszą tych głosów zebrać wielu. Zainteresowanie udziałem w WZ jest niewielkie, frekwencja kilkuprocentowa. To ułatwia zdobycie większości i otwiera drogę do zarządzania majątkiem spółdzielni, w tym obsadzania rad nadzorczych i zarządów.
Ministerstwo Rozwoju i Technologii przygotowało projekt, który ma to uniemożliwić, a przynajmniej utrudnić.
– Koniec z patologiami na walnych zgromadzeniach spółdzielni mieszkaniowych coraz bliżej – zapowiada wiceminister Tomasz Lewandowski, odpowiedzialny w resorcie za mieszkalnictwo.
Projekt zakazuje udziału pełnomocników w wyborach zarządu i rad nadzorczych. Możliwe będzie tylko osobiste głosowanie członka spółdzielni. W pozostałych głosowaniach członka będzie mógł zastąpić pełnomocnik, ale katalog osób, które mogą zostać pełnomocnikiem został ograniczony.
Zgodnie z wolą członków spółdzielni pełnomocnikiem będzie mógł być inny członek tej spółdzielni. Ten wariant zdawał się mieć najwięcej zwolenników wśród uczestniczących w posiedzeniach Parlamentarnego Zespołu ds. Spółdzielczości Mieszkaniowej. Spółdzielcy powtarzali, że łatwiej poprosić o zastąpienie na walnym sąsiada niż rodzinę.
Adwokat i osoba bliska
Poza innym członkiem spółdzielni, pełnomocnikiem będzie mógł być adwokat lub radca prawny, a także osoba bliska tj. zstępny, wstępny, rodzeństwo, dzieci rodzeństwa, małżonek, osoba przysposabiająca i przysposobiona oraz osoba, która pozostaje faktycznie we wspólnym pożyciu. Pełnomocnictwo będzie ważne tylko z oświadczeniem pełnomocnika, że jest osobą bliską członkowi spółdzielni. Część spółdzielców ma obawy, czy nie będzie to furtka do nadużyć, z powodu trudności z weryfikacją takiego oświadczenia. Ministerstwo uspokaja, że żeby zapobiec tego typu przypadkom, wprowadza przepis, zgodnie z którym kto składa fałszywe oświadczenie o spełnieniu kryteriów „do pełnienia funkcji pełnomocnika będącego osobą bliską członka spółdzielni” będzie się musiał liczyć z karą grzywny, a w przypadku podejrzenia, że ma się do czynienia z fałszywym pełnomocnikiem, spółdzielnia powinna zawiadomić policję.
Pełnomocnictwa budzą szczególnie dużo emocji. Wśród spółdzielców i ekspertów ścierają się skrajnie różne koncepcje.
– Mamy tego świadomość i staraliśmy się wypracować w porozumieniu z Rządowym Centrum Legislacji rozwiązanie kompromisowe. Nie zajmowalibyśmy się pełnomocnictwami, gdyby nie problem z nadużywaniem prawa do ich swobodnego udzielania, który sygnalizowali nam sami członkowie spółdzielni – mówi wiceminister Tomasz Lewandowski.
Prof. SANS, dr Piotr Pałka, radca prawny i wspólnik w Kancelarii Radców Prawnych Derc Pałka, reprezentujący Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP krytykuje całkowite pozbawienie członków możliwości udzielenia pełnomocnictwa na walnym zgromadzeniu, gdy dokonywane są wybory do rady nadzorczej.
– To rozwiązanie nie uwzględnia interesu członków spółdzielni mieszkaniowych, którzy nie mogliby np. z uwagi na stan zdrowia uczestniczyć w walnym zgromadzeniu, a wystarczyłoby zapisać w projekcie, że członek uczestniczy w walnym zgromadzeniu osobiście, chyba że statut stanowi inaczej albo ograniczyć instytucję pełnomocników tylko do członków spółdzielni mieszkaniowej – mówi Piotr Pałka.
W jego ocenie wadą projektu jest też założenie, że oświadczenia o byciu osobą bliską składa wyłącznie pełnomocnik. To może być wykorzystywane do składania oświadczeń bez wiedzy członków spółdzielni, których to oświadczenie dotyczy. Odpowiedzialność karna za składanie fałszywych oświadczeń i kara grzywny, zdaniem prof. Pałki, nie rozwiązują problemu w przypadku osób bliskich.
– Zgodnie z przyjętą definicją mogą to być także osoby pozostające we wspólnym pożyciu, ale jak zweryfikować to wspólne pożycie. Odsyłanie nas w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości do prokuratury jest wadliwym podejściem. Lepiej zapobiegać nieprawidłowościom, niż je zwalczać, gdy wystąpią. Obawiamy się, że nie da się ich uniknąć i osoby nieuprawnione mogą zostać dopuszczone do udziału w głosowaniach, czyli nadal będzie istniała możliwość podejmowania przez nich uchwał o wyprowadzeniu majątku w postaci wyrażenia zgody na zbycie nieruchomości czy odwołania aktualnego składu rady nadzorczej, a w konsekwencji głosowania za odwołaniem członków zarządu, bowiem zgodnie z projektem pełnomocnik nie może brać udziału w głosowaniu, w którym wybierani są członkowie RN, ale głosować za odwołaniem już może – tłumaczy prof. Pałka.
Nie ma dobrego rozwiązania ?
Hanna Milewska-Wilk z Instytutu Rozwoju Miast i Regionów, ekspertka od spółdzielczości mieszkaniowej, członek rady nadzorczej jednej z warszawskich spółdzielni, uważa, że ministerialna recepta na rozwiązanie problemu pełnomocnictw nie jest pozbawiona wad, ale nie da się wypracować idealnego rozwiązania.
– Grupy interesów, które chcą przeforsować swoje koncepcje były i są w spółdzielniach mieszkaniowych. Pamiętajmy, że pełnomocnictwa można udzielać, ale nie ma takiego obowiązku. Najlepszym rozwiązaniem problemu byłoby zwiększenie uczestnictwa w walnych zgromadzeniach. Kto z tego prawa rezygnuje, ten sam pozbawia się wpływu na funkcjonowanie spółdzielni mieszkaniowej, w której zasobach mieszka. Uważam, że pomóc w podniesieniu frekwencji mogłaby edukacja, wyjaśniająca mieszkańcom, jak działa spółdzielnia mieszkaniowa. Głośne odczytywanie na walnym oświadczeń o stosunku bliskości też mogłoby poprawić frekwencję, ale to żart oczywiście – mówi ekspertka.
Propozycję ministerstwa chwali poseł Kamil Wnuk (Polska 2050), przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. spółdzielczości mieszkaniowej.
– Z zadowoleniem przyjmuję, że ministerstwo przyjęło nasz postulat i dopuściło, by pełnomocnikiem mógł być inny członek spółdzielni. W pierwotnej wersji projektu takiej możliwości nie było. Nie mam też nic przeciwko temu, żeby nie można było głosować przez pełnomocnika w wyborach członków RN czy zarządów. To są bardzo ważne wybory, więc wymóg osobistego głosowania przekonuje mnie – mówi poseł, który jest członkiem rady nadzorczej jednej z sosnowieckich spółdzielni mieszkaniowych.
Adam Rymski ze stowarzyszenia Razem dla Targówka, podobnie, jak poseł Wnuk uważa, że ograniczenie udzielania pełnomocnictw do innych członków spółdzielni i osób bliskich jest dobrym rozwiązaniem, które wyeliminuje ściąganie na WZ „pełnomocników”, którzy nawet nie mówili po polsku i nie rozumieli treści uchwał, ale głosowali.
– Bardziej cieszy mnie, że skończą się „covidowe” głosowania. Mam tylko nadzieję, że nowe przepisy umożliwią egzekwowanie organizowania walnych raz w roku. Spółdzielczość mieszkaniowa potrzebuje jednak głębszych zmian, niż zawarte w projekcie. Czekam na obiecaną dużą nowelizację – mówi Adam Rymski.
To nie jest czas covidu
Poza pełnomocnictwami projekt wyłącza stosowanie art. 15zzzr specustawy covidowej, umożliwiające podejmowanie uchwał przez walne zgromadzenie na piśmie albo przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość. Chociaż epidemii już nie ma, zdarzają się spółdzielnie, które organizują WZ, tak jakby była. Głosuje się na nich na piśmie nad uchwałami walnego zgromadzenia, zamiast zwołać je w formie tradycyjnej, czyli stacjonarnej. Spółdzielnie, które korzystają z tej opcji, tłumaczą, że to pozwala członkom spółdzielni przyjść w dowolnym momencie i zagłosować, zamiast tracić wiele godzin, siedząc na WZ. Przeciwnicy covidowych głosowań mówią, że ta forma uniemożliwia przeprowadzenie dyskusji nad projektami uchwał i sprzyja zarządzającym spółdzielnią.
– Rozwiązania wprowadzone w czasie pandemii bywają dziś nadużywane i ograniczają jawność funkcjonowania spółdzielni. Po zmianie, przywrócona zostanie przejrzystość i bezpośredni udział członków w podejmowaniu decyzji, zgodnie z ideą samorządności spółdzielczej – czytamy w uzasadnieniu do projektu ustawy. Ministerstwo dodaje, że posiedzenie walnego zgromadzenia w formie stacjonarnej umożliwia dyskusję i głosowanie nad uchwałami m.in. w sprawie zatwierdzenia sprawozdania finansowego spółdzielni mieszkaniowej, sprawozdania z działalności spółdzielni, podziału nadwyżki bilansowej (dochodu ogólnego) lub sposobu pokrycia strat oraz udzielenia absolutorium członkom zarządu. Stosowanie art. 15zzzr specustawy pozbawia spółdzielców swoistej formy kontroli nad działalnością spółdzielni oraz jej organów.
Łatwiej o odrębną własność mieszkania
Projekt przewiduje też ułatwienia w przekształcaniu lokali. Chodzi tu o przypadki, w których członek spółdzielni lub osoba niebędąca członkiem spółdzielni może wystąpić z żądaniem przekształcenia dotychczas przysługującego mu prawa do lokalu spółdzielczego w prawo odrębnej własności lokalu, a spółdzielnia, choć powinna zawrzeć z taką osobą umowę przeniesienia własności lokalu, tego nie robi lub postępowanie jest przewlekłe. Projekt umożliwia dochodzenie przed sądem roszczeń o ustanowienie odrębnej własności należącego dotychczas do spółdzielni mieszkaniowej lokalu w przypadku, gdy uczynienie zadość przesłance samodzielności lokalu wymaga podjęcia przez spółdzielnię czynności niezbędnych do ustanowienia odrębnej własności lokalu, na przykład prac adaptacyjnych.
Etap legislacyjny: trafi do Sejmu
Biznes szykuje się na reformę Państwowej Inspekcji Pracy
Przypomnijmy, że resort pracy skierował niedawno do konsultacji projekt nowelizacji ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, który rozszerza kompetencje jej inspektorów. Będą oni mogli ustalać, że zarobkujący np. na podstawie umowy zlecenia lub B2B, tak naprawdę jest na etacie. Obecnie tylko sąd ma taką możliwość.
Biznes od początku mocno krytykuje zarówno sam pomysł, jak też poszczególne regulacje. Ale nie tylko on. Minister finansów i gospodarki w swoim stanowisku ostrzega m.in. przed nadmiarowymi obciążeniami związanymi choćby z koniecznością przeglądu umów. Chodzi o działania zapobiegawcze mające na celu uniknięcie potencjalnych sankcji.
Zapytaliśmy organizacje pracodawców, czy już się przygotowują do wejścia w życie nowych regulacji (przypomnijmy, że resort pracy ustalił ten moment na 1 stycznia 2026 r. i twardo się tego trzyma).
Duże firmy robią przegląd
– Decyzje o przeprowadzeniu audytu w sprawie zasadności zatrudnienia cywilnoprawnego podejmują przede wszystkim duże firmy. Wiąże się to bowiem z wysokimi kosztami, których mniejsze podmioty nie są w stanie ponieść. Duzi przedsiębiorcy mają określone środki w budżecie, aby sprawdzać sprawdzać, czy stosowane formy zatrudnienia znajdują oparcie w literze prawa. Dla mniejszych pracodawców i zleceniodawców, w szczególności pod koniec roku, wygospodarowanie takich pieniędzy jest bardzo trudne. Tym bardziej, że rosnące koszty prowadzenia działalności gospodarczej, w tym podwyżka płacy minimalnej od nowego roku, nie sprzyjają takim decyzjom – mówi Katarzyna Kamecka z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego.
Robert Lisicki z Konfederacji Lewiatan przyznaje, że z rozmów z firmami wynika, iż właśnie te większe podjęły się analizy umów cywilnych i generalnie zasad prowadzenia współpracy.
– Natomiast większość firm po prostu śledzi rozwój sytuacji związany z projektem ustawy. Myślę że wciąż z niedowierzaniem przyjmują one propozycję, aby przyznać inspektorom pracy kompetencje do dokonywania władczych rozstrzygnięć w zakresie stosunków zobowiązaniowych. Kontrowersje są tym większe, iż decyzja o wpisaniu takich rozwiązań do KPO była podejmowana samodzielnie przez rząd, bez konsultacji społecznych – podkreśla ekspert.
Wioletta Żukowska-Czaplicka, ekspert ds. społeczno-gospodarczych Federacji Przedsiębiorców Polskich wskazuje z kolei, że przegląd umów to jedna kwestia. I na pewno firmy, które interesują się tymi zmianami prawnymi już to robią.
Branże w niepewności
– Problemem są podmioty, które może coś słyszały o nowych kompetencjach PIP, ale żyją w przekonaniu, że inspekcja do nich jednak nie przyjdzie. Wierzą w zapewnienia Głównego Inspektora Pracy, że kontrole dotkną przede wszystkim branże ochrony i sprzątania, a ominą lekarzy i informatyków. Problem w tym, że nie wynika to bynajmniej z projektowanych przepisów, a w przyszłości wszystko będzie zależne wyłącznie od decyzji PIP – mówi.
Ekspertka FPP przyznaje jednocześnie, że dziwi się nieco branżom, które ze względu na wspomniane deklaracje niedostatecznie interesują się nowymi przepisami. Chodzi przykładowo o takie sektory jak transport, edukacja, beauty, gastronomia, turystyka czy nawet rolnictwo.
– Słysząc zapowiedzi o 200 kontrolach, które PIP zamierza przeprowadzić w przyszłym roku, można mieć nadzieję, że inspekcja akurat do nas nie trafi, ale chyba nie o to chodzi w tworzeniu i egzekwowaniu prawa – zaznacza Wioletta Żukowska-Czaplicka.
IT i lekarze
Są jednak branże, które pomimo deklaracji o braku zainteresowania nimi ze strony inspekcji obawiają się kontroli i już liczą ewentualne koszty.
– Zwróciłbym szczególną uwagę na sektor IT, w którym mówimy o ok. 250 tys. programistów, świadczących usługi w ramach jednoosobowej działalności gospodarczej. Charakteryzuje się on działaniem w oparciu o projekty, o różnym czasie trwania i intensywności, czego nasze prawo pracy nie dostrzega. W świetle wyliczeń firmy Vialto Partners w przypadku osoby, której faktura opiewa na 15 tys. zł (skala podatkowa) koszt przekształcenia takiej umowy w stosunek pracy za okres 5 lat wstecz wyniesie ok. 450 960 zł (nie uwzględniając kwestii odsetek i rozliczenia podatku VAT) – mówi Robert Lisicki.
Zdaniem eksperta, przy tak drastycznej zmianie warunków, programiści mogą wybrać współpracę z firmami w innych krajach, a polskie podmioty staną przed trudnymi decyzjami odnośnie do dalszego funkcjonowania na naszym rynku.
Z kolei wyliczeń przygotowanych przez Łukasza Kozłowskiego z FPP wynika, że najbardziej dotknięta zmianami może zostać ochrona zdrowia, gdzie 74,2 proc. lekarzy specjalistów pracuje na kontraktach. Ich przymusowe „uetatyzowienie” (z uwagi na ograniczenia dotyczące czasu pracy oraz świadczenia jej w kilku placówkach jednocześnie) może znacząco obniżyć podaż pracy w tym sektorze, a to w konsekwencji spowodowałoby zmniejszenie liczby świadczeń udzielanych pacjentom. W ocenie eksperta FPP, oznaczałoby to daleko idące pogłębienie istniejącego już kryzysu w ochronie zdrowia, związanego z malejącą dostępnością do opieki zdrowotnej oraz wydłużającymi się kolejkami oczekujących chorych.
Etap legislacyjny: przed Radą Ministrów
Nieważność umowy kredytu indeksowanego do franka szwajcarskiego
Rozstrzygnięcie SN
SN, na posiedzeniu niejawnym 10.9.2025 r., w sprawie z powództwa G.B. i M.B. (dalej: Powodowie, Kredytobiorcy) przeciwko S. spółce akcyjnej w W. (dalej: Spółka, Bank, Skarżący kasacyjnie) o zapłatę i ustalenie, na skutek skargi kasacyjnej Spółki od wyroku SA w Warszawie z 27.3.2023 r., V ACa 1726/22 odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania.
Abuzywność klauzul umowy kredytowej
Skarżąca kasacyjnie zwróciła uwagę na potrzebę wykładni art. 3851 § 1 i 2 KC (wywołujących rozbieżności w orzecznictwie SN), dotyczącej tego, które postanowienia charakterystyczne dla umów kredytu indeksowanych do franka szwajcarskiego są abuzywne, w przypadku stwierdzenia przez sąd, że uprawnienie banku do ustalania kursu franka szwajcarskiego narusza rażąco interesy konsumenta i jest niezgodne z dobrymi obyczajami, tj.:
- czy abuzywna jest wówczas wyłącznie klauzula kursowa określająca sposób ustalenia wartości franka szwajcarskiego,
- czy też wszystkie postanowienia dotyczące indeksacji kredytu, tj. klauzula kursowa i klauzula ryzyka walutowego, stanowiąca, że wysokość zobowiązań z umowy kredytu zależna jest od zmiennej na przestrzeni obowiązywania umowy wartości waluty obcej?
Odnosząc się do powyższego SN wyjaśnił, że problemy, sformułowane przez Skarżącą kasacyjnie, można uznać za wyjaśnione i aktualnie nie istnieje już potrzeba wykładni ww. przepisów.
Stanowisko SN
Po pierwsze SN wskazał, że w judykaturze SN dominuje pogląd, że klauzule kształtujące mechanizm indeksacji, zastrzeżone w umowie kredytu złotowego indeksowanego do waluty obcej (denominowanego w walucie obcej), określają główne świadczenie kredytobiorcy (np. wyrok SN z 3.2.2022 r., II CSKP 459/22, Legalis). Za takie uznawane są zarówno klauzule indeksacyjne (waloryzacyjne), jak i postanowienia odnoszące się do ustalonego w walucie obcej mechanizmu waloryzacji świadczeń (określane niekiedy jako „klauzule ryzyka walutowego”), które wiążą się z obciążeniem kredytobiorcy – konsumenta ryzykiem zmiany kursu waluty i związanym z tym ryzykiem zwiększenia kosztu kredytu.
Po drugie SN podkreślił, że klauzule waloryzacyjne, które nie zostały wyrażone w umowie kredytu w sposób jasny i precyzyjny, podlegają badaniu pod kątem spełnienia przesłanek z art. 3851 § 1 KC.
Po trzecie SN wyjaśnił, że postanowienia umowy (regulaminu), określające zarówno zasady przeliczenia kwoty udzielonego kredytu na złotówki przy wypłacie kredytu, jak i spłacanych rat na walutę obcą, pozwalające bankowi swobodnie kształtować kurs waluty obcej, mają charakter niedozwolonych postanowień umownych. Kształtują one bowiem prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy. Powyższe polega na uzależnieniu wysokości świadczenia banku oraz wysokości świadczenia konsumenta od swobodnej decyzji banku. Zarówno przeliczenie kwoty kredytu na złotówki w chwili jego wypłaty, jak i przeliczenie odwrotne w chwili wymagalności poszczególnych spłacanych rat, służy bowiem określeniu wysokości świadczenia konsumenta. Takie postanowienia, które uprawniają bank do jednostronnego ustalenia kursów walut, są nie transparentne i pozostawiają pole do arbitralnego działania banku. W ten sposób obarczają kredytobiorcę nieprzewidywalnym ryzykiem oraz naruszają równorzędność stron.
Po czwarte – jak przypomniał SN – abuzywne klauzule indeksacyjne są od początku, z mocy samego prawa, dotknięte bezskutecznością na korzyść kredytobiorcy, chyba że następczo udzieli on świadomej i wolnej zgody na te klauzule – w ten sposób przywróci ich skuteczność z mocą wsteczną (uchwała siedmiu sędziów SN z 7.5.2021 r., III CZP 6/21, Legalis, poz. 56).
Po piąte SN wskazał, że jeżeli eliminacja niedozwolonego postanowienia umownego doprowadzi do takiej deformacji regulacji umownej, że na podstawie pozostałej jej treści nie da się odtworzyć treści praw i obowiązków stron, to nie można przyjąć, iż strony pozostają związane pozostałą częścią umowy. Wyeliminowanie z łączącej strony umowy abuzywnych postanowień umownych powoduje konieczność dokonania oceny, czy umowa w pozostałym zakresie jest możliwa do utrzymania.
Po szóste SN przypomniał, że wyeliminowanie ryzyka kursowego, charakterystycznego dla umowy kredytu indeksowanego do waluty obcej i uzasadniającego powiązanie stawki oprocentowania ze stawką LIBOR, jest równoznaczne z tak daleko idącym przekształceniem umowy, że należy ją uznać za umowę o odmiennej istocie i charakterze, choćby nadal chodziło tu tylko o inny podtyp czy wariant umowy kredytu. W praktyce oznacza to więc, że po wyeliminowaniu tego rodzaju klauzul utrzymanie umowy o charakterze zamierzonym przez strony nie jest możliwe, co przemawia za opowiedzeniem się za jej nieważnością (wyrok SN z 11.12.2019 r., V CSK 382/18, Legalis).
Po siódme SN zauważył, że TSUE w wyroku z 26.3.2019 r., C-70/17 i C-179/17, Abanca Corporación Bancaria SA i Bankia SA, pkt 54, Legalis, wykluczył, aby sąd krajowy mógł zmieniać treść nieuczciwych warunków zawartych w umowach. Wbrew zatem twierdzeniom Pozwanego, nie byłoby uprawnione zastąpienie przez sąd postanowień niedozwolonych innymi postanowieniami, polegającymi, np. na odwołaniu się do kursu walut stosowanego przez NBP.
Po ósme, SN na marginesie wskazał, że abuzywności klauzul, znajdujących się w umowie kredytu, zwartej przez strony nie wyeliminowało wprowadzenie w 2011 r. art. 69 ust. 3 ustawy z 29.8.1997 r. Prawo bankowe (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1646), w wyniku czego kredytobiorcy uzyskali – w ramach umowy o kredyt denominowany lub indeksowany do waluty innej niż waluta polska – (i) możliwość dokonywania spłat rat kapitałowo-odsetkowych oraz (ii) dokonania przedterminowej spłaty pełnej lub częściowej kwoty kredytu bezpośrednio w walucie obcej. Ta nowelizacja miała na celu wyeliminowanie tzw. spreadów bankowych, a nie zmianę istoty umowy kredytowej.
Po dziewiąte SN stwierdził, że w razie stwierdzenia abuzywności klauzuli ryzyka walutowego i klauzul przeliczeniowych utrzymanie umowy nie jest możliwe z prawnego punktu widzenia. Umowa nie może nadal obowiązywać bez takich warunków z tego powodu, iż ich usunięcie spowodowałoby zmianę charakteru głównego przedmiotu umowy (wyrok SN z 11.12.2019 r., V CSK 382/18, Legalis).
Po dziesiąte SN wypowiedział się na temat zakresu obowiązków informacyjnych banków, związanych z ryzykiem kredytowym. SN wskazał, że w orzecznictwie przyjęto, że w celu zrealizowania przez bank obowiązków informacyjnych co do ryzyka walutowego i kursowego, które wiąże się dla konsumenta z zawarciem umów kredytowych indeksowanych do waluty obcej (denominowanych w walucie obcej) nie jest wystarczające wskazanie w umowie, że ryzyko związane ze zmianą kursu waluty ponosi kredytobiorca oraz odebranie od niego oświadczenia, zawartego we wniosku o udzielenie kredytu, o standardowej treści, że został poinformowany o ponoszeniu ryzyka wynikającego ze zmiany kursu waluty, przyjął do wiadomości i akceptuje to ryzyko.
Istnieje obowiązek ostrzegawczy instytucji finansowej, która oferując kredyt powiązany z walutą obcą kredytobiorcy, niejednokrotnie takiemu, który nie ma zdolności kredytowej do zaciągnięcia kredytu złotowego. Powinna ona dołożyć szczególnej staranności w zakresie wyraźnego wskazania zagrożeń wiążących się z takim produktem finansowym. Zachowanie informacyjne banku powinno polegać na poinformowaniu klienta o zakresie ryzyka kursowego w sposób jednoznaczny i zrozumiale unaoczniający konsumentowi, który z reguły posiada elementarną znajomość rynku finansowego, że zaciągnięcie tego rodzaju kredytu jest bardzo ryzykowne, a efektem może być obowiązek zwrotu kwoty wielokrotnie wyższej od pożyczonej mimo dokonywania regularnych spłat (wyrok SN z 27.11.2019 r., II CSK 483/18, Legalis).
Komentarz
Z uwagi na niedawną popularność i powszechność zawierania umów o kredyt hipoteczny indeksowany do franka szwajcarskiego, a także następnie zaistniałe zmiany kursowe, dużym zainteresowaniem cieszy się instytucja nieważności przedmiotowej umowy kredytowej. Na ten temat wypowiedział się SN – bazując na dotychczasowym bogatym dorobku SN – w analizowanym rozstrzygnięciu. Podsumowując ww. rozważania można krótko wskazać, że stwierdzenie abuzywności klauzul umownych związanych z ryzykiem walutowym niejednokrotnie może prowadzić do nieważności całej umowy jako pozbawionej postanowień określających jej główne elementy, tj. świadczenia jej stron. To z kolei prowadzi do konieczności rozliczenia umownych obowiązków stron, z czego powinny sobie zdawać sprawę obie strony takiej umowy.
Postanowienie SN z 10.9.2025 r., I CSK 731/25, Legalis
Trudno unieważnić intercyzę
Dla ważności intercyzy nie ma znaczenia, że ostatecznie biznes jednego z małżonków nie przyniósł strat, bo został zamknięty, a działalność drugiego zaczęła generować spore zyski. Przy podziale po rozwodzie majątku dorobkowego sądy nie doliczyły znaczących dochodów męża uzyskanych po podpisaniu intercyzy, która według zapewnień żony miała jedynie chronić majątek wspólny przed jej ewentualnymi długami.
Ochrona majątku wspólnego
Sąd Najwyższy rozstrzygał sprawę o podział majątku wspólnego. Małżonkowie zawarli umowę rozdzielności majątkowej dwa tygodnie po tym, jak tuż po urodzeniu zmarła ich druga córka i matka popadła w depresję żałobną. Żona podpisała intercyzę, być może za namową męża, w każdym razie notariusz pouczył małżonków o jej skutkach, informując, że każde z nich będzie odtąd kroczyć oddzieloną drogą finansową. Celem intercyzy miało być wyeliminowanie ryzyka obciążenia majątku wspólnego małżonków ewentualnymi długami wynikającymi z działalności gospodarczej żony, która prowadziła sklepik z odzieżą używaną. Mąż w tym czasie zamierzał założyć firmę firmę transportową, co mu się udało dwa lata później. W niedługim czasie działalność ta zaczęła przynosić znaczące dochody.
Minęły kolejne dwa lata, małżonkowie rozwiedli się, nie mogąc dojść do porozumienia co do podziału majątku wspólnego. Spór sądowy skupił się na wspomnianej intercyzie. Kobieta domagała się bowiem uznania tej umowy za nieważną. Po pierwsze, dlatego, że z powodu rodzinnej tragedii zamknęła swój sklepik i zniknęło ryzyko powstania długów, więc odpadła przyczyna ustanowienia rozdzielności. Po drugie – zawarcie umowy rozdzielności majątkowej nastąpiło w okolicznościach objętych art. 58 § 2 kodeksu cywilnego, zgodnie z którym czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego jest nieważna.
Sąd rejonowy przyznał kobiecie kilka składników z majątku wspólnego, w tym ich mieszkanie, ale nie podważył umowy rozdzielności majątkowej i w konsekwencji nie zaliczył do majątku wspólnego mienia uzyskanego przez męża między zawarciem tej umowy a rozwodem. Dla byłego męża zasadził zaś od byłej żony 76 tys. zł spłaty. Sąd II instancji utrzymał ten werdykt, zmniejszając tylko nieznacznie kwotę, do której spłacenia została zobowiązana żona.
Umowa rozdzielności
Kobieta odwołała się do Sądu Najwyższego, ale ten nie podzielił jej stanowiska, wskazując, że zakresu ryzyka związanego z prowadzoną działalnością gospodarczą nie da się z reguły przewidzieć. SN podtrzymał też stanowisko sądu okręgowego, że zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie potwierdza, aby były mąż postępował w sposób niegodziwy względem skarżącej.
Odnosząc się zaś do zarzutów byłej żony, że niższe instancje sądowe wobec dwóch różnych opinii biegłych, co do jej kondycji psychicznej w czasie zawierania intercyzy, nie powołały trzeciego biegłego, jak też nie przesłuchały byłego męża, sędzia Monika Koba, przewodnicząca składu orzekającego wskazała w konkluzji uzasadnienia, że skarga kasacyjna jest instrumentem kontroli prawidłowości stosowania prawa przez sądy, a nie kontroli ustaleń faktycznych przyjętych za podstawę zaskarżonego orzeczenia.
Sygnatura akt: I CSK 2533/24
Anisa Gnacikowska
adwokat
Celem zawierania przez małżonków umowy rozdzielności majątkowej jest często chęć uniknięcia ryzyka związanego z działalnością gospodarczą jednego z nich. Dopóki jest między nimi zgoda, to dochody idą także na zaspokajanie potrzeb rodziny. Problem zaczyna się przy rozwodzie i podziale majątku dorobkowego, gdyż dochody z firmy jednego z małżonków nie wchodzą do majątku wspólnego. Umów jednak należy dotrzymywać, dlatego warto, by przed tak ważną decyzją jak intercyza, małżonek skonsultował się z profesjonalnym prawnikiem. Chociaż obowiązuje zasada lojalności i uczciwości małżeńskiej, to zdarzają się sytuacje, że osoba proponująca taką umowę ma inne plany życiowe, stąd potrzeba rozwagi. Te zasady, ale także zwyczajna ostrożność, nakazują też tak poważnych decyzji nie podejmować w czasie trudnych, traumatycznych wydarzeń.
Projektowane zmiany w przepisach o środkach zaskarżenia w postępowaniu cywilnym
Dłuższe terminy na wniesienie środków zaskarżenia
Najbardziej znamienną z projektowanych zmian jest wydłużenie terminów do wniesienia środków zaskarżenia. Obecny dwutygodniowy termin na wniesienie apelacji i tygodniowy termin na wniesienie zażalenia swym rodowodem sięgają lat 30. ubiegłego wieku. Projektodawca zauważył, że nie przystają one do współczesnych realiów obrotu i stopnia skomplikowania znacznej części spraw rozstrzyganych w postępowaniu cywilnym. Ponadto są one krótsze od terminów obowiązujących w niektórych innych europejskich krajach. Dlatego nowelizacja zakłada wydłużenie terminu do złożenia apelacji do miesiąca, a terminu do złożenia zażalenia – do dwóch tygodni. Wpływu na długość terminu do wniesienia apelacji nie będzie zaś miało to, czy doszło do przedłużenia terminu do sporządzenia pisemnego uzasadnienia wyroku. Obecnie przedłużenie terminu do sporządzenia pisemnego uzasadnienia wyroku wydłuża termin do wniesienia apelacji do trzech tygodni.
W projekcie nie zapomniano o stronie przeciwnej wobec skarżącego. Termin na wniesienie odpowiedzi na apelację zostanie wydłużony do miesiąca, a termin na wniesienie odpowiedzi na zażalenie – do dwóch tygodni.
Oprócz wydłużenia terminów do wniesienia apelacji i zażalenia, projekt przewiduje wydłużenie terminu do wniesienia skargi na orzeczenie referendarza sądowego. Obecny tygodniowy termin ma zostać zastąpiony dwutygodniowym.
Weryfikacja środków zaskarżenia przez sąd I instancji
Przed zmianą wprowadzoną w 2019 r. sprawdzenie środka zaskarżenia pod kątem wymogów formalnych, a także doręczenie jego odpisu stronie przeciwnej należały do zadań sądu I instancji. Dopiero po tych czynnościach sąd I instancji przekazywał środek zaskarżenia wraz z aktami sądowi II instancji. W 2019 r. postanowiono, że weryfikacją formalną środka zaskarżenia oraz jego doręczeniem stronie przeciwnej zajmie się sąd II instancji. W 2023 r. uznano, że sąd I instancji może jedynie badać, czy środek zaskarżenia nie jest spóźniony lub z mocy prawa niedopuszczalny. Projektowana zmiana przywróci rozkład zadań sądów obu instancji sprzed nowelizacji z 2019 r. Braki formalne i fiskalne będzie sprawdzać sąd I instancji, który również będzie wzywać do ich uzupełnienia. On także doręczy odpis środka zaskarżenia stronie przeciwnej.
Ograniczenie zażaleń poziomych
W przeszłości tzw. zażalenia poziome, czyli do innego składu tego samego sądu, były wyjątkiem odnoszącym się do wybranych orzeczeń sądu II instancji. W 2019 r. zażaleniami poziomymi objęto szeroki katalog orzeczeń sądu I instancji, dotyczących m.in. odmowy zwolnienia od kosztów sądowych, odmowy uzasadnienia orzeczenia oraz jego doręczenia, oddalenia wniosku o wyłączenie sędziego czy odrzucenia zażalenia. Projekt zakłada zniesienie zażaleń poziomych w postępowaniu przed sądem I instancji. W ich miejsce służyć będzie zażalenie do sądu II instancji.
Powrót do kolegialności w sądzie II instancji
W czasie pandemii COVID-19 wprowadzono zasadę, w myśl której sądy obu instancji rozpoznawały sprawy w składzie jednego sędziego. Rozwiązanie to zostało zakwestionowane przez Sąd Najwyższy, który uznał, że ogranicza ono konstytucyjne prawo do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy i prowadzi do nieważności postępowania (uchwała SN z 26.4.2023 r., III PZP 6/22, Legalis). Następnie zasada orzekania przez sąd w postępowaniu apelacyjnym oraz zażaleniowym w składzie jednego sędziego została wprowadzona do Kodeksu postępowania cywilnego (art. 3671 § 1 KPC oraz art. 397 § 1 KPC). Projekt zakłada powrót do kolegialnego, trzyosobowego składu sądu rozpoznającego środki zaskarżenia. Ma to przywrócić postępowaniu cywilnemu właściwy standard rzetelności w aspekcie sposobu rozpoznawania środków zaskarżenia
Rozpoznanie apelacji na posiedzeniu niejawnym
W obecnym stanie prawnym zawarty w apelacji lub odpowiedzi na apelację wniosek strony o przeprowadzenie rozprawy uniemożliwia rozpoznanie sprawy na posiedzeniu niejawnym, chyba że cofnięto pozew lub apelację albo zachodzi nieważność postępowania. Przygotowywana nowelizacja zakłada, że wniosek strony o przeprowadzenie rozprawy nie będzie dla sądu wiążący. Jeśli sąd II instancji uzna, że wyznaczenie rozprawy nie jest konieczne do przeprowadzenia dowodu, będzie mógł rozstrzygnąć sprawę na posiedzeniu niejawnym. Wiążący charakter wniosku strony o przeprowadzenie rozprawy apelacyjnej zostanie utrzymany jedynie w przypadku, gdy wyrok sądu I instancji zapadł bez przeprowadzenia rozprawy.
Instancyjne wyłączenie sędziego
W 2019 r. ustawodawca postanowił, że w przypadku uchylenia wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania sądowi I instancji, sąd ten rozpoznaje sprawę w tym samym składzie. Rozwiązanie to uzasadniano tym, że skutki błędów w postaci dodatkowego nakładu pracy powinien ponosić ten sędzia, który je popełnił. Miało to motywować sędziów do starannego prowadzenia postępowania. Autor obecnie procedowanej nowelizacji uznał to wyjaśnienie za nieprzekonujące. W uzasadnieniu projektu zauważono, że sędzia, którego pogląd na sprawę został odrzucony przez sąd II instancji, przy ponownym rozpoznawaniu sprawy może przyjąć postawę obronną, co odbije się na rzetelności postępowania w sprawie. Dlatego projekt zakłada powrót do zasady, że w wypadku uchylenia wyroku i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania, sąd rozpoznaje ją w innym składzie.
Nie wszystko wlicza się do stażu
Zmiany w Kodeksie pracy, które definiują staż pracy na nowo, wejdą w życie 1 stycznia 2026 r. dla sektora publicznego. Z kolei w przypadku firm prywatnych nowe przepisy zaczną obowiązywać od 1.5.2026 r.
Zmiany w tym obszarze zapowiadała na początku swojej kadencji w rozmowie z „Rz” nr 29/2024 minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Przyznawała wówczas, że problemem jest niedostateczna lub w ogóle niepodejmowana walka z takimi patologiami rynku pracy, jak uśmieciowienie zatrudnienia. „Jedną z konsekwencji takiego stanu jest staż pracy osób, które przez 10–20 lat pracowały na umowę zlecenia albo były na jednoosobowej działalności gospodarczej. Państwo traktuje je jak osoby, które nic nie robiły” – mówiła szefowa resortu.
Długość urlopu, dodatki i nagrody
W efekcie, po zmianach, do stażu wliczane będą okresy m.in. zarobkowania na zleceniu czy własnej działalności gospodarczej. Jakie to ma znaczenie?
Przypomnijmy, że staż pracy ma wpływ m.in. na długość urlopu, wysokość dodatku za wysługę lat czy uprawnienie do nagrody jubileuszowej. Nie ma natomiast znaczenia w kontekście emerytalnym.
Pytania i odpowiedzi
Katarzyna Wilczyk, starszy prawnik w kancelarii Raczkowski wyjaśniała w „Rz” nr 251/2025 ,kto i na jakich zasadach może skorzystać z nowego rozwiązania. Poniżej rozwiewa natomiast kolejne wątpliwości związane z nowymi regulacjami.
- Co w przypadku, jeżeli u pracodawcy zatrudniony jest obecnie pracownik, który wcześniej wykonywał u niego umowę zlecenie (np. student) bądź świadczył usługi będąc na działalności gospodarczej? Czy od takich osób też należy wymagać zaświadczenia z ZUS do zaliczenia wspomnianych okresów stażu?
Okres wykonywania umowy zlecenia zawartej ze studentem, od której nie odprowadzano składek na ubezpieczenia społeczne, należy wykazać innymi dokumentami niż zaświadczenie z ZUS (np. umową zlecenia, oświadczeniem zleceniodawcy itp.). Organ rentowy nie wyda zaświadczenia, gdyż za ten czas zleceniodawca nie opłacał należności składkowych. W pozostałych przypadkach (tj. gdy były opłacane składki czy to na podstawie np. umowy zlecenia czy działalności gospodarczej zawartych z obecnym pracodawcą) konieczne jest przedstawienie zaświadczenia z ZUS. Oznacza to, iż nawet jeśli dana umowa cywilnoprawna była zawarta z obecnym pracodawcą, to nadal pracownik musi wykazać inicjatywę i złożyć odpowiednie potwierdzenie pochodzące z organu rentowego. Pracodawca nie może też automatycznie uwzględnić w stażu pracy innych wskazanych w nowych przepisach okresów.
- Co w przypadku lat pracy przed reformą ZUS tj. przed 1999. Czy ZUS też wystawi takie zaświadczenie?
Organ rentowy wyda zaświadczenie w oparciu o dane posiadane w systemie. A dysponuje informacjami na temat historii zatrudnienia od stycznia 1999 r. Z informacji Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wynika, iż ZUS nie będzie korzystać z dodatkowych dokumentów przy wystawianiu zaświadczenia, ani nie zamierza prowadzić żadnych dodatkowych postępowań. Będzie posługiwał się tym, czym dysponuje. Ministerstwo wskazuje także, iż okres stażu pracy, który nie będzie wykazany w zaświadczeniu ZUS, pracownik będzie mógł potwierdzić i udokumentować bezpośrednio swojemu pracodawcy, przy użyciu dokumentów, które posiada.
- Co w przypadku, kiedy zleceniodawca nie posiada już dokumentów, bo umowy cywilnoprawne trzyma się krócej niż akta pracownicze?
Pracownik może udowodnić dany okres nie tylko dokumentami od zleceniodawcy, ale również takimi, które sam posiada (np. umowy zlecenia, potwierdzenia przelewów, wystawione rachunki itp.).
- Czy umowa o dzieło będzie również wliczana do stażu pracy?
Nie. Umowa o dzieło to specyficzny typ umowy, której efektem jest konkretny, z góry określony rezultat, nie dotyczy ona powtarzalnych czynności, zakłada brak kierownictwa.
- Co z osobami, które przez wiele lat łączyły umowę o pracę i zlecenia – jak będzie liczony ich staż?
W przypadku nakładania się okresów umowy zlecenia na okres umowy o pracę, do zatrudnienia wlicza się jeden z nich.
- Czy pracodawca może odmówić uznania danego okresu, jeśli budzi wątpliwości?
Z informacji resortu rodziny wynika, że tak. Pracodawca dokonuje zaliczenia okresów na podstawie dokumentów przedłożonych przez pracownika i ma prawo ich nie uznać, jeśli budzą uzasadnione wątpliwości. Spory z zakresu prawa pracy rozstrzyga sąd pracy.
Podstawa prawna: ustawa z 26 września 2025 r. o zmianie ustawy – Kodeks pracy oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2025 r. poz. 1423)
NOWELIZACJA KODEKSU PRACY
Do stażu wliczą się okresy:
- służby w Policji, Urzędzie Ochrony Państwa, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służbie Kontrwywiadu Wojskowego, Służbie Wywiadu Wojskowego, Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, Biurze Ochrony Rządu, Służbie Ochrony Państwa, Służbie Więziennej, Straży Granicznej, Państwowej Straży Pożarnej, Straży Marszałkowskiej i Służbie Celno-Skarbowej,
- prowadzenia pozarolniczej działalności oraz współpracy z osobą prowadzącą biznes,
- zawieszenia działalności gospodarczej w celu sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem, za który zostały opłacone składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe,
- wykonywania pracy na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług,
- korzystania z ulgi na start,
- pozostawania członkiem rolniczej spółdzielni produkcyjnej i spółdzielni kółek rolniczych,
- pracy zarobkowej (innej niż zatrudnienie) wykonywanej za granicą.