Koniec „owocowej luki” w VAT
Kluczowe zmiany
Projektowana nowelizacja fundamentalnie zmienia zasady opodatkowania napojów w ustawie z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775; dalej: VATU), które dotychczas korzystały z preferencji ze względu na zawartość soku owocowego. Zgodnie z projektowanymi przepisami:
- VAT 23% na piwa i wina 0% – bezalkoholowe odpowiedniki napojów alkoholowych (piwa, wina, cydry, drinki) zostaną objęte podstawową stawką podatku, zamiast obecnej stawki 5%;
- koniec preferencji dla energetyków – stawka 23% obejmie wszystkie napoje z dodatkiem kofeiny lub tauryny, niezależnie od ich składu owocowego;
- likwidacja „luki owocowej” – obecność minimum 20% soku owocowego lub warzywnego w składzie nie będzie już uprawniała do stosowania obniżonej stawki VAT w przypadku imitacji alkoholi i energetyków;
- podwyżka w gastronomii – sprzedaż tych napojów w restauracjach i barach również zostanie objęta stawką 23%, zamiast dotychczasowych 8%;
- moszcz gronowy na stawce podstawowej – podwyżka obejmie także moszcz gronowy oraz inne napoje fermentowane.
Geneza zmian – zdrowie dzieci i koniec „oswajania” z alkoholem
Uzasadnienie projektu opiera się na mocnych argumentach natury społeczno-etycznej, przytaczając m.in. stanowiska Rzecznika Praw Dziecka oraz Ministerstwa Zdrowia. Rząd wskazuje wprost, że w Polsce brakuje skutecznej polityki na rzecz wychowania w trzeźwości, a oferta handlowa bezalkoholowych imitacji alkoholi uległa w ostatnich latach niepokojącemu rozszerzeniu.
Kluczowym argumentem za podwyżką podatków jest ochrona małoletnich. Projektodawcy zauważają, że produkty takie jak piwo czy wino bezalkoholowe mogą być obecnie bez żadnych przeszkód prawnych nabywane i spożywane przez dzieci. Jest to oceniane jako wątpliwe etycznie działanie, prowadzące do „swoistego oswajania małoletnich z piciem tego typu napojów”, co stoi w sprzeczności z profilaktyką przeciwalkoholową.
Resort finansów podkreśla, że dostęp osób poniżej 18. roku życia do napojów, które nazwą, opakowaniem i smakiem wprost nawiązują do alkoholu, powinien być ograniczany. Skoro jednak brakuje zakazów sprzedaży (poza energetykami), państwo sięga po instrumenty fiskalne, aby zniechęcić do zakupu poprzez wyższą cenę końcową. Uznano, że nie ma uzasadnienia, aby takie produkty korzystały z preferencji podatkowych.
Twarde dane rynkowe – rynek rośnie lawinowo
Decyzja o podwyżce VAT nie wynika tylko z pobudek moralnych, ale także z chłodnej kalkulacji ekonomicznej. Ministerstwo Finansów, przygotowując projekt, oparło się na danych rynkowych, które pokazują dynamiczny wzrost popularności trunków 0%. Z analizy NielsenIQ za 2024 r. wynika, że segment piw bezalkoholowych odnotował znaczący wzrost sprzedaży o około 17%, podczas gdy cały tradycyjny rynek piwa skurczył się o niemal 2%.
Obecnie piwa bezalkoholowe stanowią już 7,5% rynku i generują ponad 1,7 mld złotych przychodu rocznie. Jeszcze bardziej spektakularne wzrosty notuje kategoria win musujących 0%. W 2024 r. ich sprzedaż wzrosła o ponad 50%, stanowiąc już 5% sprzedaży wszystkich win musujących. Te dane posłużyły rządowi jako dowód na to, że segment ten jest dojrzały, masowy i nie wymaga już „kroplówki” w postaci preferencyjnych stawek VAT.
Szczegóły techniczne – decyduje kod CN i skład, nie nazwa
Projekt nowelizacji precyzyjnie definiuje zakres produktów objętych podwyżką, odwołując się do Nomenklatury Scalonej (CN). Celem jest uszczelnienie systemu tak, aby producenci nie mogli uciec przed wyższym podatkiem, zmieniając jedynie nazwy produktów.
Nowa, podstawowa stawka 23% obejmie towary sklasyfikowane w następujących pozycjach CN, jeśli są odpowiednikami alkoholi:
- CN 2203 – piwo otrzymywane ze słodu,
- CN 2204 – wino ze świeżych winogron oraz moszcz gronowy (inny niż ten objęty pozycją 2009),
- CN 2205 – wermut i wina aromatyzowane,
- CN 2206 – pozostałe napoje fermentowane oraz ich mieszanki,
- CN 2208 – wódki, likiery i inne napoje spirytusowe.
Zgodnie z uwagą do działu CN 22, określenie „napoje bezalkoholowe” oznacza napoje o objętościowej mocy alkoholu nieprzekraczającej 0,5% objętości. Oznacza to, że podwyżka dotknie wszystkich produktów z przedziału 0,0% – 0,5% alkoholu.
Ustawodawca zabezpieczył się przed kreatywnym marketingiem. W uzasadnieniu wprost wskazano, że o zastosowaniu właściwej stawki VAT nie będzie przesądzała nazwa handlowa czy marketingowa np. „napój chmielowy” zamiast „piwo”, lecz obiektywne cechy, skład i sposób produkcji. Dotyczy to również wszelkich „mieszanin”, jeśli w składzie napoju znajdzie się np. piwo bezalkoholowe, cały produkt wpadnie w stawkę 23%, nawet jeśli resztę stanowi sok.
Uderzenie w energetyki – kofeina i tauryna na cenzurowanym
Osobny cios wymierzono w rynek napojów energetyzujących. Mimo obowiązującego już zakazu sprzedaży takich napojów osobom poniżej 18. roku życia, rząd dąży do dalszego ograniczenia ich konsumpcji. Zgodnie z projektem, ze stawki obniżonej zostaną bezwzględnie wyłączone wszelkie napoje, do których dodano kofeinę lub taurynę, niezależnie od ilości tych substancji.
Argumentacja jest tu tożsama z tą przy piwach 0%, wysokie koszty społeczno-ekonomiczne wynikające ze szkodliwego wpływu tych napojów na zdrowie młodych ludzi nie uzasadniają utrzymywania preferencji podatkowych.
Skutki dla portfela – symulacja cenowa
Ministerstwo Finansów w ocenie skutków regulacji przyznaje, że podwyższenie stawki VAT może spowodować wzrost cen detalicznych. Choć VAT jest podatkiem obciążającym konsumpcję, a nie przedsiębiorcę, to w realiach rynkowych zmiana stawki z 5% na 23% oznacza skokowy wzrost ceny na półce.
Resort finansów liczy się z tym, że część konsumentów zrezygnuje z zakupu, ale zakłada, że popyt przeniesie się na inne produkty, np. wodę czy soki 100%, które pozostaną na niższym VAT, co zneutralizuje skutki dla przedsiębiorców. Dla sklepów i gastronomii zmiana ta oznacza konieczność aktualizacji systemów księgowych i przeprogramowania kas fiskalnych.
Kalendarz zmian – bez okresu przejściowego
Zgodnie z projektowanymi przepisami, nowe stawki wejdą w życie z dniem 1.7.2026 r. Jest to sztywna data, od której wszyscy sprzedawcy muszą stosować nowe stawki.
Co niezwykle istotne dla logistyki handlu projekt ustawy nie przewiduje wprowadzenia żadnych odrębnych przepisów przejściowych. Uzasadnienie wskazuje, że zasady stosowania stawek w momentach zmian są już uregulowane w obowiązującej ustawie o VAT. Oznacza to, że nie będzie można „wyprzedawać” zapasów magazynowych ze starym podatkiem po dacie wejścia w życie ustawy.
Koniec bonifikat przy sprzedaży lokali komunalnych?
- Likwidacja uprawnienia rad gmin do stosowania bonifikat przy sprzedaży lokali mieszkalnych jest podyktowana systematycznym uszczuplaniem zasobów komunalnych gmin.
- Ustawa wprowadza ochronę osób powyżej 60. roku życia poprzez możliwość wykupu ich lokali z zawarciem umowy najmu na czas nieoznaczony.
- Przepisy wprowadzają możliwość rozłożenia płatności na zakup lokalu nawet na 240 miesięcznych rat.
Spada liczba mieszkań komunalnych w Polsce
Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o gospodarce nieruchomościami, ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego oraz ustawy o finansowym wsparciu niektórych przedsięwzięć mieszkaniowych (druk sejmowy nr 1318) ma na celu przede wszystkim rozwiązanie problemu prywatyzacji na szeroką skalę mieszkań komunalnych z bonifikatą.
Jeszcze w 1990 r. w mieszkaniowym zasobie gmin znajdowało się 1,98 mln lokali, natomiast do 2022 r. liczba ta zmalała do około 778 tys. lokali. Znacząco ograniczone zostały możliwości pomocowe dla rodzin, które z uwagi na zbyt niskie dochody nie są w stanie zaspokoić potrzeb mieszkaniowych na zasadach rynkowych. Sprzedaż lokali komunalnych przez gminy nie znajduje obecnie uzasadnienia, gdyż w przeciwieństwie do lat 1990-2000, mogą korzystać z licznych programów wsparcia finansowego na remont i modernizację lokali mieszkalnych.
Projekt zakłada więc uchylenie art. 68 ust. 1 pkt. 7 ustawy z 21.8.1997 r. o gospodarce nieruchomościami (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1145; dalej: GospNierU) oraz art. 68 ust. 1a GospNierU, likwidując tym samym możliwość udzielania bonifikat przy sprzedaży lokali mieszkalnych.
Rezygnacja z bonifikat przy sprzedaży lokali
Zgodnie z art. 67 ust. 3 GospNierU, gdy gmina sprzedaje lokal komunalny w trybie bezprzetargowym na rzecz najemcy, z którym zawarła umowę na czas nieoznaczony, to wówczas cenę nieruchomości ustala w wysokości nie niższej niż rynkowa. Rada gminy może jednak udzielić bonifikaty (art. 68 GospNierU).
Zgodnie z danymi NIK-u sprzedaż z bonifikatą lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu gminy jest zjawiskiem powszechnym. Bonifikaty udzielane przez rady gmin są wysokie – w 15 na 20 gmin ich wysokość przekraczała 90% wartości lokalu. W latach 2016-2021 aż 58% mieszkań sprzedano z bonifikatą w wysokości co najmniej 90%. Projekt ustawy ma więc na celu zakończenie tej niesprawiedliwej społecznie sytuacji.
Lepsza ochrona prawna seniorów
Coraz częściej pojawiają się informacje o wykorzystywaniu nieporadności seniorów i wyłudzaniu od nich tytułów prawnych do lokalu mieszkalnego. Emeryci i renciści przenoszą własność nieruchomości na osoby niespokrewnione, które w rzeczywistości działają na ich szkodę. Osoby starsze często nie mają świadomości oszustwa i żyją w przeświadczeniu, że lokale są nadal ich własnością. W związku z tym procederem projekt ustawy dodaje do GospNieru art. 21d, zgodnie z którym gmina, która nabywa lokal mieszkalny od osoby starszej, może zobowiązać się do wynajęcia tej osobie wskazanego lokalu komunalnego, w tym także lokalu nabywanego w ramach tej umowy.
W odniesieniu do osób starszych mają nie mieć zastosowania art. 21 ust. 3 pkt 1 oraz art. 21a-21c ustawy z 21.6.2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 725) , a także art. 691 KC, co zapewni większą ochronę lokatorską seniorów, którzy podpisali umowę najmu na czas nieoznaczony na lokal mieszkalny, który sprzedali gminie.
Związek Miast Polskich negatywnie o projekcie
Zarząd Związku Miast Polskich ocenił negatywnie projekt ustawy. W uzasadnieniu podniesiono, że likwidacja możliwości udzielenia bonifikat spowoduje, że lokale będą wyceniane według wartości rynkowej lub pozostaną w zasobie gmin. Taka zmiana ma ograniczać władztwo jednostki samorządu terytorialnego nad własnym majątkiem. Gminy mają największą wiedzę o stanie posiadanego zasobu mieszkaniowego, i czy mogą zapewnić potrzeby mieszkaniowe swoim mieszkańcom. ZMP wskazuje także, że niezbędne jest wprowadzenie mechanizmu finansowego, który miałby wspomóc gminy w utrzymaniu zasobów mieszkaniowych.
Grant na kupno lokalu od seniora
Projekt ustawy przewiduje także zmiany w ustawie z 8.12.2006 r. o finansowym wsparciu niektórych przedsięwzięć mieszkaniowych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 304). Proponuje się dodanie art. 3a, zgodnie z którym przedsięwzięcia, w ramach których gmina kupuje od seniorów lokale mieszkalne, mogą być objęte bezzwrotnym grantem z Funduszu Dopłat, w wysokości do 50% kosztów transakcji. Warunkiem jest tu zapłata za zakup w maksymalnie 240 ratach miesięcznych, płatnych od dnia przeniesienia własności lokalu na gminę.
Podmiot, który pozyskał z Funduszu Dopłat bezzwrotny grant, na lokal mieszkalny, jest zobowiązany do przedłożenia Bankowi Gospodarstwa Krajowemu rozliczenia sprzedaży lokalu i harmonogramu spłaty rat, w terminie 90 dni od przeniesienia własności.
Etap legislacyjny
Ustawa ma wejść w życie w terminie 14 dni od dnia ogłoszenia ustawy w Dzienniku Ustaw, z wyjątkiem przepisów art. 1, ponieważ rozpoczęły się już czynności prawne w związku ze sprzedażą mieszkań komunalnych z bonifikatą. Zgodnie z poprawką opracowaną podczas prac w komisjach, ten przepis ma wejść w życie 30.6.2027 r.
Profesjonalizacja walki z hejtem
Umożliwić mają to zmiany zawarte w rozporządzeniu przygotowanym właśnie przez ministra sprawiedliwości. Waldemar Żurek proponuje w nim, aby postępowania w sprawach o przestępstwa motywowane uprzedzeniami prowadziło jedynie 13 prokuratur w całym kraju, niezależnie od miejsca popełnienia tych czynów.
13 jednostek
W rezultacie tego typu przestępczość ścigać będą: Prokuratura Rejonowa w Łomży, Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Północ, Prokuratura Rejonowa w Częstochowie, Prokuratura Rejonowa Kielce-Wschód, Prokuratura Rejonowa Lublin-Południe, Prokuratura Rejonowa w Radomsku, Prokuratura Rejonowa Poznań-Stare Miasto, Prokuratura Rejonowa w Przemyślu, Prokuratura Rejonowa w Gorzowie Wielkopolskim, Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Południe, Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ursynów w Warszawie, Prokuratura Rejonowa w Wałbrzychu. Sprawy o szczególnej wadze i charakterze ma prowadzić Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
Co ważne, tropieniem mowy nienawiści nie będą zajmować się wszyscy prokuratorzy pracujący w wymienionych jednostkach, a jedynie po dwóch, a w razie potrzeby trzech śledczych wyznaczonych w każdej z nich. W konsekwencji sprawami tymi będzie docelowo zajmować się grupa 30-45 osób.
– Prokuratorów tych będzie można regularnie szkolić, podnosząc ich kwalifikacje przy zaangażowaniu niewielkich środków. Co więcej, skupienie tych postępowań w rękach tak nielicznej grupy prokuratorów, dla których zresztą postępowania te będą stanowiły ułamek referatu, nie tylko będzie stanowiło realne odciążenie pozostałych prokuratorów i przyniesie w ogólnym ujęciu oszczędności dla prokuratury, ale nade wszystko zapewni stronom postępowania dynamiczne i efektywne prowadzenie ich spraw przez wysoce wykwalifikowanych prokuratorów – przekonuje ministerstwo sprawiedliwości.
Liczy się jakość, a nie ilość
Skąd jednak te zmiany i w jakim celu? Jak ustaliliśmy, propozycje te są wynikiem prac zespołu doradczego prokuratora generalnego do spraw przeciwdziałania mowie nienawiści i przestępstwom motywowanym uprzedzeniami. W marcu prokurator generalny wydał wytyczne dla prokuratorów, których celem była poprawa jakości procedowania w tych sprawach. Jak wówczas tłumaczono, postępowania te bywają traktowane jako sprawy drugiej kategorii. Wskazywano, że co prawda jest kilka jednostek prokuratury w Polsce, które prowadzą je na wysokim poziomie, ale w wielu wypadkach zarówno sposób procedowania, jak i decyzje końcowe są nieakceptowalne, a nawet kompromitujące.
Wyznaczenie w rozporządzeniu konkretnych prokuratorów do zajmowania się tymi sprawami wydaje się być kolejnym krokiem ku profesjonalizacji walki z mową nienawiści, zjawiskiem rosnącym w szczególności w internecie. Nie jest to zresztą nic nowego, bowiem specjalizacja taka była obecna w okresie, kiedy prokuratorem generalnym był Andrzej Seremet, a specjalne grupy śledczych do ścigania hejtu funkcjonują w wielu krajach europejskich.
– Prokurator, który jest gruntownie przeszkolony w zakresie postępowań w sprawach o przestępstwa motywowane uprzedzeniami, który przeprowadził kilkanaście czy kilkadziesiąt postępowań tego rodzaju, potrzebuje znacznie mniej czasu na prowadzenie kolejnych. Co więcej, nie pomija ważnych szczegółów, nie traci czasu i energii na zbędne czynności, a ryzyko błędu w jego przypadku jest zredukowane do absolutnego minimum. Jest on też wartościowym partnerem tak dla współpracujących z nim organów ścigania, jak i dla pełnomocników, obrońców i ostatecznie sądu – argumentuje ministerstwo sprawiedliwości.
Katalog czynów
W projekcie rozporządzenia określono też ściśle zakres spraw, którymi zajmować się będą prokuratorzy. W katalogu tym znalazło się kilkanaście czynów, m.in. znieważenie z powodu przynależności narodowej, przestępstwa z nienawiści, rasizm, propagowanie totalitaryzmu, czy publiczne pochwalanie wojny napastniczej, czy publiczne nawoływanie do popełnienia przestępstwa, a także przestępstwa pospolite, w których sprawca działa z powodu przynależności grupowej.
Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Maciej Młynarczyk
wiceprzewodniczący zespołu doradców prokuratora generalnego ds. przeciwdziałania mowie nienawiści i przestępstwom motywowanym uprzedzeniami
Projektowane rozporządzenie jest ważnym krokiem w kierunku profesjonalizacji organów ścigania. Mamy dziś pojedyncze prokuratury, które radzą sobie świetnie z postępowaniami o przestępstwa motywowane uprzedzeniami, ale co do zasady jest z tym spory problem – zwłaszcza jeśli chodzi o trafność oceny prawnej i skuteczność w wykrywaniu sprawców przestępstw popełnionych w internecie. Model funkcjonujący obecnie skupia się na wyznaczaniu prokuratorom prowadzącym sprawy nadzorców – zamiast na rozwijaniu ich kompetencji zawodowych. Często zdarza się, że podejrzany, obrońca czy pełnomocnik górują nad organami procesowymi wiedzą i doświadczeniem w tej dziedzinie. Proponowane rozwiązanie pozwoli na wyrównanie sił, bo postawi przeciwko nim prokuratora, który będzie odpowiednio przeszkolony i będzie prowadził takie sprawy dość często. Tym samym szybko nabierze doświadczenia. Bardzo podobny model sprawdził się już za czasów prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta.
Makijaż permanentny brwi jako przykład zdarzenia szkodowego
- Nieprawidłowo przeprowadzone zabiegi kosmetyczne mogą być źródłem odpowiedzialności odszkodowawczej dla gabinetów kosmetycznych.
- Zadośćuczynienie przyznawane w takiej sprawie ma na celu rekompensatę krzywdy, w tym poczucia oszpecenia i zawstydzenia swoim wyglądem.
Stanowiska stron
Strona powodowa
Powódka domagała się zasądzenia zadośćuczynienia i odszkodowania za skutki nieprawidłowego wykonania zabiegu makijażu permanentnego brwi przez pozwaną, prowadzącą gabinet kosmetyczny.
W kwietniu 2021 r. powódka wykonała makijaż permanentny brwi. Od początku nie była zadowolona z efektu – kolor tuszu był zbyt ciemny, prawie czarny, brwi były nierówne, niepasujące do twarzy powódki. Już kolejnego dnia po wykonaniu usługi, klientka informowała pozwaną kosmetyczkę o zastrzeżeniach. Została uspokojona, że efekt będzie widoczny dopiero za kilka dni, tusz rozjaśni się. Dodatkowo ustaliły termin standardowej korekty, za około miesiąc po zabiegu.
Powódka skonsultowała jakość wykonanego zabiegu w innych gabinetach kosmetycznych – uzyskała dwie niezależne opinie, że makijaż brwi jest wykonany nieprawidłowo, pigment jest rozprowadzony nierównomiernie i zbyt głęboko. Umówiona korekta nie odbyła się – pozwanej nie było w gabinecie w umówionym terminie. Twierdziła, że powódka sama odwołała wizytę. Reklamacja powódki złożona tego dnia nie została w ogóle przyjęta przez pozwaną.
W dalszych miesiącach, które przypadały na okres wakacyjny, powódka czuła się oszpecona, wstydziła się swojego wyglądu, kamuflowała niesymetryczne brwi np. makijażem lub nakryciem głowy. W sierpniu 2021 r. rozpoczęła działania naprawcze w innym gabinecie. Rozpoczęto od laserowego usuwania pigmentu. Był to zabieg bolesny, w kilku seriach. Po czarnym pigmencie został pomarańczowy ślad, który powódka nadal musiała kamuflować.
W grudniu 2021 r. odbyły się kolejne zabiegi naprawcze inną, jeszcze bardziej dolegliwą metodą – po jej przeprowadzeniu nie można się malować ani tuszować skóry, ponieważ podczas usuwania powstają ranki, z których sączy się osocze.
Powódka wniosła pozew w 2023 r. W momencie wnoszenia pozwu były zaplanowane dalsze działania naprawcze, które odbywały się w trakcie trwania sprawy.
Po modyfikacji powództwa powódka domagała się:
- 20 000 zł tytułem zadośćuczynienia,
- 3 750 zł tytułem odszkodowania,
wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie liczonymi od różnych dat.
Strona pozwana
Pozwana domagała się oddalenia powództwa. Twierdziła, że klientka wyraziła zgodę na zabieg i został wykonany zgodnie z procedurami. Według niej kształt i kolor były dobrane prawidłowo, z uwzględnieniem cech i wyglądu twarzy powódki. Po około 4-6 tygodniach od zabiegu wykonywana jest korekta, z której powódka zrezygnowała. Dodatkowo pozwana podnosiła, że powódka zataiła przed nią chorobę, która jest przeciwwskazaniem do zabiegu.
Ustalenia sądu
Niesporne pomiędzy stronami było, że w gabinecie pozwanej przeprowadzono makijaż permanentny brwi powódki.
W dniu umówionego zabiegu, pozwana poinformowała powódkę o przebiegu zabiegu, odebrała ankietę, sporządziła projekt i szkic brwi, który został zaakceptowany. Makijaż miał dać subtelny efekt, odpowiadający mimice i wyglądowi powódki. Klientka nie była jednak zadowolona, co komunikowała pozwanej. Pozwana nie wykonała zabiegu korygującego.
Powódka poddała się terapii naprawczej w innym gabinecie. Celem tych działań było i jest usunięcie pracy pozwanej i odtworzenie pierwotnego wyglądu i stanu skóry. Jest to proces długotrwały i nadal w toku.
W trakcie postępowania dopuszczono dowód z opinii biegłego w dziedzinie kosmetologii estetycznej i makijażu permanentnego, z której wynika, że:
- twarz powódki prze zabiegiem była regularna, asymetria brwi to ok. 10% do skorygowania makijażem permanentnym;
- w usłudze wykonanej w gabinecie pozwanej miały miejsce błędy – nieprawidłowo dobrany kształt brwi do docelowej pigmentacji, nieprawidłowa siła nacisku, brak umiejętności w technice ombre, na którą się zdecydowała – na skutek tego widoczne są nierówności w wysokości brwi, ich grubości i długościach;
- nieprawidłowe było odmówienie korekty, chociaż i tak korekta spowodowałaby, że brwi musiałby nabrać innego kształtu, niezgodnego z oczekiwaniami pozwanej;
- zabiegi naprawcze były bolesne, ale ich przeprowadzenie celowe; poniesione przez powódkę wydatki odpowiadają cenom rynkowym.
Powódka była objęta okresowym leczeniem psychiatrycznym także w dacie zabiegu – występowały u niej zaburzenia lękowe z somatyzacją okresowo zaostrzane reaktywnie oraz osobowość o cechach nieprawidłowych. W ocenie sądowej psychiatryczno-psychologicznej nie stanowiły przeciwwskazania do wykonania zabiegu kosmetycznego. Niepowodzenie zabiegu kosmetycznego nie spowodowało trwałego pogorszenia zdrowia psychicznego powódki.
Rozstrzygnięcie Sądu
Powództwo zostało częściowo uwzględnione.
Jako podstawę rozstrzygnięcia Sąd wskazał odpowiedzialność deliktową, wynikającą z art. 415 KC. Opiera się ona na trzech przesłankach, które muszą zaistnieć jednocześnie tj.:
- zdarzenie powodujące szkodę, za które sprawcy można przypisać winę,
- szkoda majątkowa lub niemajątkowa,
- adekwatny związek przyczynowy pomiędzy zdarzeniem, a szkodą – bezpośredni lub pośredni, pod warunkiem, że pomiędzy poszczególnymi ogniwami zachodzi normalna zależność.
Dodatkowo, należy mieć na uwadze przyczynienie w rozumieniu art. 362 KC. Jest to sytuacja, w której pokrzywdzony ma swój udział w powstaniu lub zwiększeniu szkody. Stwierdzenie tego uzasadnia stosunkowe obniżenie odszkodowania. Ocena stopnia przyczynienia uwzględnia wiek, doświadczenie poszkodowanego, ciążące na nim obowiązki oraz stopień świadomości. Przyczynienie poszkodowanego występuje wówczas, gdy w konkretnej sytuacji szkoda w ogóle nie powstałaby lub byłaby mniejszych rozmiarów, gdyby nie zachowanie poszkodowanego.
Konkludując w kontekście powyższych przepisów stan faktyczny Sąd stwierdził, że:
- powódka nie przyczyniła się do zaistnienia zdarzenia szkodowego, nie doprowadziła także do zwiększenia rozmiarów szkody;
- pomiędzy działaniem pozwanej a szkodą powódki zachodzi normalny związek przyczynowy;
- uszczerbek w sferze dóbr osobistych powódki jest normalnym następstwem nieprawidłowego przeprowadzenia makijażu permanentnego.
Roszczenie o zadośćuczynienie
Odnosząc się do roszczeń powódki o zadośćuczynienie, Sąd wskazał, że:
- zadośćuczynienie ma na celu skompensowanie, wynagrodzenie krzywdy, cierpienia fizycznego i psychicznego;
- wysokość zadośćuczynienia musi być odczuwalna dla pokrzywdzonego, przynosić równowagę emocjonalną, ale jednocześnie nie doprowadzać do bezpodstawnego wzbogacenia; w kwocie zadośćuczynienia należy wziąć pod uwagę dotychczasowe cierpienia, jak i prognozę na przyszłość.
Sąd uznał, że powódka doznała cierpienia fizycznego i psychicznego. Biorąc pod uwagę ich natężenie, charakter, rozmiar, czas trwania, Sąd uznał, że kwota 15 000 zł tytułem zadośćuczynienia jest adekwatna. Powódka dochodziła 20 000 zł, dlatego w pozostałym zakresie Sąd oddalił powództwo.
Roszczenie odszkodowawcze
W odniesieniu do odszkodowania Sąd uznał, że:
- celem jest przywrócenie stanu sprzed zdarzenia szkodowego, a jeśli nie jest to możliwe – zapewnienie stanu, w którym poszkodowanemu zostaną zapewnione warunki zbliżone do tych sprzed zdarzenia,
- koszty muszą pozostawać w związku ze zdarzeniem, pozostawać obiektywne, a nie ponad potrzeby,
- przesłanką żądania odszkodowania na podstawie art. 444 § 1 KC jest wyłącznie wykazanie przez poszkodowanego, że suma której zwrotu domaga się od zobowiązanego do naprawienia szkody jest sumą potrzebną na koszty restytucji pełnej sprawności.
Poza zadośćuczynieniem, strona powodowa domagała się zwrotu wydatków z tytułu kosztów zabiegów kosmetycznych naprawczych (laser, mikropunktura, remover). W przeważającej części powódka wykazała dochodzone roszenie – niezasadne i niewykazane sąd uznał jedną z konsultacji oraz żądanie zapłaty za przyszłe zabiegi.
Koszty procesu
Powódka była zwolniona z kosztów sądowych. Pomimo tego, w rozstrzygnięciu o kosztach Sąd zobowiązał ją do zwrotu części nieuiszczonej opłaty sądowej od pozwu oraz nieuiszczonych wydatków w zakresie odpowiadającym przegranej. Być może jest to niedopatrzenie Sądu do skorygowania w ewentualnym postępowaniu odwoławczym.
Sąd obciążył pozwaną zwrotem części nieuiszczonej opłaty od pozwu, części wydatków, a nadto zasądził od niej na rzecz pełnomocnika powódki zwrot kosztów zastępstwa procesowego.
Komentarz
Sprawa dotyczyła uszczerbku na zdrowiu fizycznym i psychicznym powstałym na skutek nieprawidłowo przeprowadzonego zabiegu kosmetycznego. Pomimo profesjonalizacji rynku usług kosmetycznych i zabiegów estetycznych, nadal jest to obszar możliwych szkód na osobie. Osoby wykonujące te zawody podlegają odpowiedzialności odszkodowawczej na zasadach ogólnych – brak regulacji tego zawodu nie jest żadną przeszkodą. Możliwym zabezpieczeniem jest wykupienie polisy OC, dzięki której ubezpieczyciel może częściowo lub całkowicie pokryć szkodę – w niniejszej sprawie nie było informacji, żeby pozwana dysponowała taką polisą.
Wyrok Sądu Rejonowego w Kaliszu – I Wydział Cywilny z 5.9.2025 r., I C 413/23, Legalis
Rozkład ciężaru dowodu w sprawie o zwrot subwencji finansowej
Stan faktyczny
Powód wniósł o zasądzenie od pozwanego kwoty odpowiadającej wypłaconej na jego rzecz kwoty subwencji finansowej w ramach realizowanego programu rządowego wsparcia dla przedsiębiorców dotkniętych skutkami pandemii COVID-19. W trakcie czynności wyjaśniających powód zidentyfikował nieprawidłowości polegające na nieuwzględnieniu przez pozwanego podczas określenia przysługującego mu statusu jako mikroprzedsiębiorcy powiązań prowadzonej jednoosobowo działalności gospodarczej ze spółką cywilną, której jest wspólnikiem.
W odpowiedzi na pozew pozwany wniósł o oddalenie powództwa w całości. Podniósł, że przysługiwał mu status mikroprzedsiębiorcy, bowiem pomiędzy prowadzoną przez niego jednoosobową działalnością gospodarczą a spółką cywilną, której jest wspólnikiem, nie zachodzi relacja powiązania. Zwrócił też uwagę, że wskutek złożenia przez pozwanego oświadczenia o rozliczeniu subwencji finansowej, powód wydał decyzję o jej umorzeniu w całości i zwolnieniu pozwanego z obowiązku jej zwrotu. W konsekwencji, pozwany utracił możliwość kontrolowania prawidłowości informacji i oświadczeń złożonych w związku z zawarciem umowy. Końcowo pozwany podkreślił, że powód nie wykazał w toku postępowania zasadności dochodzonych roszczeń.
SO ustalił, że pozwany prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą oraz jest wspólnikiem spółki cywilnej działającej w tej samej branży. Powód zawarł z pozwanym umowę subwencji finansowej i wypłacił na rzecz pozwanego całą wnioskowaną przez niego kwotę. Środki pozyskane w wyniku subwencji pozwoliły pozwanemu utrzymać miejsca pracy oraz zapewnić finansowanie zobowiązań w ramach prowadzonej działalności gospodarczej.
Na potrzeby uzyskania subwencji finansowej pozwany oświadczył, że na 31.12.2019 r. był mikroprzedsiębiorcą. Zgodnie z postanowieniami umowy, po jej zawarciu powód miał zweryfikować na podstawie informacji uzyskanych z rejestrów prowadzonych przez organy publiczne, w tym m.in. z ZUS i z Ministerstwa Finansów, dane przedstawione przez beneficjenta i złożone przez niego oświadczenia.
Pozwany złożył oświadczenie o rozliczeniu subwencji finansowej, wskutek której powód wydał decyzję w sprawie zwolnienia go z obowiązku jej zwrotu w całości. Po upływie blisko 2 lat od wydania decyzji, powód zwrócił się do pozwanego o udzielenie informacji i danych pozwalających na wyliczenie subwencji finansowej. Wskazał, że w ramach czynności weryfikacyjnych zidentyfikował, iż pomiędzy jednoosobową działalnością gospodarczą i spółką cywilną zachodzi relacja powiązania, która ma wpływ na posiadanie przez niego innego statusu, tj. MŚP.
Kolejno, powód złożył oświadczenie o wypowiedzeniu umowy subwencji finansowej. Zarzucił pozwanemu, że błędnie określił status przedsiębiorstwa, w wyniku czego uzyskał nienależnie subwencję finansową. Skoro pozwany jest osobą fizyczną prowadzącą działalność gospodarczą zarówno w formie jednoosobowej, jak i w ramach spółki cywilnej, to w tego typu sytuacjach zawsze będzie zachodziła relacja powiązania. Dlatego też, pozwany zobowiązany był zsumować dane dotyczące przedsiębiorstw z nim powiązanych w ten sposób, że do jego danych w zakresie liczby pracowników oraz rocznego obrotu i sumy bilansowej powinien był doliczyć w całości dane przedsiębiorstw powiązanych.
Pozwany zakwestionował skuteczność złożonego oświadczenia o wypowiedzeniu umowy subwencji, a skierowane żądanie zwrotu kwoty subwencji uznał za bezpodstawne. Podkreślił, że łącząca strony umowa subwencji została w całości wykonana i w dacie jej wypowiedzenia już nie obowiązywała, a zachowanie powoda uznać należy za nadużycie prawa, o którym mowa w art. 5 KC.
Stanowisko SO
SO w Katowicach w wyroku z 22.10.2025 r., XIII GC 375/25, oddalił wytoczone powództwo w całości.
SO uznał, że powód nie wykazał, że uczestnicząc w procesie uzyskiwania subwencji finansowej, pozwany nie spełniał statusu mikroprzedsiębiorstwa, a zatem na 31.12.2019 r. zatrudniał co najmniej 1 i nie więcej niż 9 pracowników, oraz jego roczny obrót netto za 2019 r. lub suma bilansowa w 2019 r. nie przekraczała kwoty 2 mln euro. Jakkolwiek powód nie kwestionował stanu zatrudnienia pracowników w ramach prowadzonej przez pozwanego jednoosobowo działalności gospodarczej, tak powód w żadnym miejscu nie wykazał wywodzonych przez siebie twierdzeń dotyczących stanu zatrudnienia w przedsiębiorstwie, w którym pozwany pozostawał na dzień zawarcia umowy wspólnikiem.
SO podkreślił też, że powód nie udowodnił zarzutu, jakoby pomiędzy pozwanym prowadzącym jednoosobowo działalność gospodarczą i spółką cywilną, której jest wspólnikiem, zachodził stosunek powiązania. Definicja przedsiębiorstw powiązanych wynikała z regulaminu. Pojęcie to odnosiło się do przedsiębiorstw, które pozostawały w jednym z poniższych związków:
- przedsiębiorstwo ma większość praw głosu w innym przedsiębiorstwie w roli udziałowca/akcjonariusza lub członka,
- przedsiębiorstwo ma prawo wyznaczyć lub odwołać większość członków organu administracyjnego, zarządzającego lub nadzorczego innego przedsiębiorstwa,
- przedsiębiorstwo ma prawo wywierać dominujący wpływ na inne przedsiębiorstwo na podstawie umowy zawartej z tym przedsiębiorstwem lub postanowień w jego statucie lub umowie spółki,
- przedsiębiorstwo będące udziałowcem/akcjonariuszem lub członkiem innego przedsiębiorstwa kontroluje samodzielnie, na mocy umowy z innymi udziałowcami/akcjonariuszami lub członkami tego przedsiębiorstwa, większość praw głosu udziałowców/akcjonariuszy lub członków w tym przedsiębiorstwie.
W ocenie SO, zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie pozwalał na wnioskowanie, aby strona pozwana zostawała w tzw. relacji powiązania z innym przedsiębiorstwem. Brak w ocenie SO podstaw wnioskowania, że pozwany posiada w spółce cywilnej, której jest wspólnikiem, większość praw głosu. Co do drugiej przesłanki uzasadniającej twierdzenie o stosunku powiązania, z zasady nie dotyczy ona spółki cywilnej, gdyż spółka ta nie posiada organu administracyjnego, zarządzającego lub nadzorczego.
Niespełniona została również kolejna przesłanka stwierdzająca powiązanie, albowiem strona powodowa nie udowodniła, by pozwany miał prawo wywierać dominujący wpływ na przedsiębiorstwo prowadzone w ramach spółki cywilnej na podstawie umowy zawartej z tym przedsiębiorstwem lub postanowień w jego statucie lub umowie spółki. Finalnie, brak również dowodu spełnienia ostatniej przesłanki powiązania, w ramach której wykazane zostałoby, że pozwany jest udziałowcem/akcjonariuszem lub członkiem innego przedsiębiorstwa, które kontroluje samodzielnie na mocy umowy z innymi udziałowcami/akcjonariuszami lub członkami tego przedsiębiorstwa większość praw głosu udziałowców/akcjonariuszy lub członków w tym przedsiębiorstwie.
W ocenie SO, zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie pozwalał zatem na twierdzenie, że wystąpiły przesłanki uzasadniające wypowiedzenie umowy. Zgodnie z postanowieniami regulaminu, umowa wygasała m.in. z chwilą upływu okresu wypowiedzenia subwencji oraz całkowitego wykonania obowiązków wynikających z umowy przez beneficjenta. Pozwany złożył oświadczenie o rozliczeniu subwencji finansowej, a powód wydał decyzję w sprawie zwolnienia go z obowiązku jej zwrotu. Gdyby nawet przyjąć, że umowa subwencji została skutecznie wypowiedziana, to strona powodowa złożyła oświadczenie o rozliczeniu subwencji i zwolnieniu pozwanego z obowiązku zwrotu, i od skutków prawnych tego oświadczenia się nie uchyliła. Nawet zakładając, że takie oświadczenie o uchyleniu się od skutków prawnych nie byłoby skuteczne, to w sytuacji, gdy pozwanemu przysługuje status mikroprzedsiębiorcy, a umowa zostałaby wypowiedziana skutecznie, to żądanie takie byłoby sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.
Niezależnie od zagadnienia rozkładu ciężaru dowodu, SO zasadnie zwrócił uwagę na wystąpienie określonych skutków złożonego oświadczenia o rozliczeniu subwencji finansowej i zwolnienia beneficjenta z obowiązku jej zwrotu oraz brak możliwości wypowiedzenia w takiej sytuacji umowy subwencji. Podobnie, trafne jest zapatrywanie o sprzeczności roszczeń podmiotu realizującego program rządowego wsparcia dla przedsiębiorców z zasadami współżycia społecznego. Opisane rozstrzygnięcie wpisuje się w kształtującą się linię orzeczniczą dotyczącą roszczeń o zwrot subwencji finansowych uzyskanych przez przedsiębiorców w okresie pandemii COVID-19.
Wyrok SO w Katowicach z 22.10.2025 r., XIII GC 375/25
Konieczność ustalenia faktów wyklucza wydanie zaświadczenia
Stan faktyczny
W.P. zwrócił się do Dyrektora Izby Administracji Skarbowej w P. o potwierdzenie pełnienia przez kilkanaście lat służby w warunkach szczególnie zagrażających życiu i zdrowiu, o których mowa w art. 15 ust. 2 pkt 3 ustawy z 18.2.1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Służby Ochrony Państwa, Państwowej Straży Pożarnej, Służby Celno-Skarbowej i Służby Więziennej oraz ich rodzin (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1121), uprawniających do podwyższenia emerytury. Organ omówił wydania zaświadczenia o żądanej treści stwierdzając, że z akt osobowych W.P. oraz informacji pozyskanych od Naczelnika Urzędu Celno-Skarbowego nie można ustalić konkretnych opisanych we wskazanym przepisie sytuacji, zdarzeń lub czynności. Zagrożenie życia i zdrowia musi być rzeczywiste, a nie dające się jedynie przewidzieć, nie może mieć charakteru abstrakcyjnego, lecz być obiektywne i konkretne. Chodzi więc o konkretne sytuacje zagrożenia życia i zdrowia z określeniem ich daty, miejsca, przebiegu zdarzenia, a takie z materiału, którym dysponował organ nie wynikały. Szef Krajowej Administracji Skarbowej utrzymał w mocy postanowienie organu I instancji uznając, że w dokumentacji wnioskodawcy brak jest informacji, które mogłyby stanowić podstawę do pozytywnego rozpatrzenia wniosku.
Zarzuty skargi
W.P. wniósł skargę zarzucając naruszenie art. 7 KPA stanowiącego o zasadzie prawdy obiektywnej w zw. z art. 218 § 2 KPA poprzez zaniechanie dokonania kwerendy w Archiwum IAS w P. sygnatur spraw, wykazów przekazanych materiałów, protokołów, notatek pod kątem poszukiwania zdarzeń, które potwierdziłyby okoliczności wskazane przez wnioskodawcę. W toku postępowania bezpośredni przełożony skarżącego wskazał szczegółowo, w jakich działaniach w toku swojej służby skarżący brał udział. Organy obu instancji powinny więc były ustalić w jaki sposób, według obowiązujących w urzędach celno-skarbowych procedur, wytycznych, regulaminów itp., są dokumentowane lub potwierdzone okoliczności pełnienia służby w warunkach szczególnie zagrażających życiu i zdrowiu.
Orzeczenie WSA
WSA w Warszawie uchylił postanowienia organów obu instancji. W uzasadnieniu wyroku wskazano, że zaświadczenie jest aktem wiedzy, a nie woli organu i nie ma charakteru prawotwórczego. Zaświadczenie nie rozstrzyga żadnej sprawy i nie tworzy nowej sytuacji prawnej ani też nie kształtuje bezpośrednio stosunku prawnego. Potwierdza natomiast istnienie uprawnień i obowiązków, ale tylko wówczas, gdy sytuacja jest jasna i bezspornie wynika z prowadzonych przez organ rejestrów, ewidencji, czy innych będących w jego posiadaniu danych i nie wymaga przeprowadzenia postępowania dowodowego. Sąd uznał jednak, że w tej sprawie organy nie dokonały niezbędnych ustaleń faktycznych.
Z postanowienia organu I instancji nie wynika w ogóle jakie rejestry, ewidencje bądź inne dokumenty organ przejrzał i przeanalizował w celu wydania zaświadczenia. Podjęto wprawdzie działania w celu ustalenia dostępności spisów spraw przekazanych do Archiwum, ale nie dokonano ich przeglądu. Odstąpiono więc od dokonania podstawowych czynności w postępowaniu zaświadczeniowym. Z akt i postanowienia nie wynika, aby organ podjął jakiekolwiek działania w celu ustalenia, czy w ramach współpracy z innymi służbami wnioskodawca wykonywał czynności podejmowane w sytuacjach, w których istniało zagrożenie życia lub zdrowia. W ocenie Sądu nie ma przeszkód, aby w ramach postępowania wyjaśniającego, o którym mowa w art. 218 § 2 KPA, organ zwrócił się do służb, z którymi współpracował wnioskodawca z pytaniem, czy są w posiadaniu dokumentów poświadczających podejmowanie spornych czynności.
Odmowa wydania zaświadczenia
NSA uchylił zaskarżony wyrok i oddalił skargę W.P. W uzasadnieniu wyroku wyjaśniono, że zaświadczenie o okresach służby pełnionej w warunkach uzasadniających podwyższenie emerytury stanowi urzędowe poświadczenie określonych faktów lub stanu prawnego. Za jego pomocą organ stwierdza, co mu jest wiadome, nie rozstrzyga jednak żadnej sprawy. Zaświadczenie sprowadza się więc do przeniesienia danych ze znajdujących się w posiadaniu organu rejestrów, ewidencji i innych zbiorów danych. Odmowa wydania zaświadczenia następuje w przypadku braku interesu prawnego osoby ubiegającej się o zaświadczenie, w przypadku niewłaściwości organu oraz w sytuacji, gdy nie można wydać zaświadczenia o żądanej treści np. ze względu na treść posiadanych danych lub dokumentów.
Jeżeli problematyka, której dotyczy zaświadczenie, jest sporna, wydanie zaświadczenia zgodnie z żądaniem strony jest niemożliwe. Zaświadczenie nie może bowiem czegokolwiek rozstrzygać czy wyjaśniać kwestii dyskusyjnych. Ma być oparte na dokumentach zasadniczo istniejących w chwili składania wniosku o wydanie zaświadczenia, zatem to co ma potwierdzać musi być oczywiste, wynikające w sposób bezsporny z tych dokumentów.
W ocenie NSA nie zaistniały podstawy do wydania skarżącemu zaświadczenia potwierdzającego pełnienie przez niego służby w szczególnych warunkach. Z ustaleń organu wynikało, że nie dysponuje on materiałami, które mogłyby potwierdzić udział wnioskodawcy jako funkcjonariusza w czynnościach realizowanych w sytuacjach, w których istniało zagrożenie życia lub zdrowia. Fakty takie nie wynikają ani z akt osobowych funkcjonariusza, ani z innych zasobów danych, którymi dysponuje organ. Zdaniem NSA oznacza to, że okoliczności, w oparciu o które miałoby nastąpić potwierdzenie działania skarżącego w warunkach zagrażających życiu lub zdrowiu, są problematyczne i wymagają ustalenia w drodze czynności postępowania dowodowego.
Ograniczenia w prowadzeniu postępowania wyjaśniającego
NSA stwierdził, że art. 218 § 2 KPA dopuszcza prowadzenie postępowania wyjaśniającego w koniecznym zakresie przed wydaniem zaświadczenia, ale postępowanie to spełnia tylko pomocniczą rolę w ustaleniu treści zaświadczenia. Główną rolę przypisano bowiem danym wynikającym z ewidencji, rejestru, wykazu, zbioru dokumentów lub zbioru danych utrwalanych innymi technikami, a będących w posiadaniu organu. Przedmiotem postępowania wyjaśniającego mogą być wyłącznie okoliczności wynikające z posiadanych danych, czy też wyjaśnienie, czy dane te odnoszą się do osoby wnioskodawcy, faktów oraz stanu prawnego, którego poświadczenia domaga się zainteresowany, a także ustalenia, jakiego rodzaju ewidencja lub rejestry mogą zawierać żądane dane i ustalenia ewentualnych ich dysponentów.
Jak podkreślono postępowanie wyjaśniające, o którym mowa w art. 218 § 2 KPA, należy rozumieć w odmienny sposób aniżeli obowiązek dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego, o którym mowa w art. 7 KPA, czy obowiązek wyczerpującego zebrania i rozpatrzenia całego materiału dowodowego, o którym mowa w art. 77 § 1 KPA. Postępowanie wyjaśniające w ramach wydawania zaświadczenia służy opracowaniu już istniejących danych na potrzeby wydania zaświadczenia indywidualnemu wnioskodawcy.
Dane, w oparciu o które ma zostać ustalona treść zaświadczenia, muszą posiadać cechy informacji prostej, a zatem informacji nie wymagającej obróbki intelektualnej, która jest cechą orzekania przez organ. Muszą być to informacje istniejące i zgromadzone w rejestrach, katalogach lub innych narzędziach pomocniczych funkcjonujących w danym urzędzie administracyjnym, tak by obowiązkiem organu w postępowaniu zaświadczeniowym było jedynie ich odnalezienie w zgromadzonych zasobach danych i ewentualne językowe przetworzenie stosownie do treści wniosku strony o wydanie zaświadczenia.
NSA zaznaczył, że możliwość prowadzenia postępowania wyjaśniającego nie może być rozumiana jako „tworzenie” na etapie postępowania o wydanie zaświadczenia podstawy do wystawienia zaświadczenia żądanej treści. Niedopuszczalne jest zatem kompletowanie w tym postępowaniu materiału dowodowego, mającego służyć wydaniu zaświadczenia określonej treści.
Wyrok NSA z 11.9.2025 r., III OSK 1888/22, Legalis
Fiskus nie może blokować kont i oczekiwać zapłaty podatku od towarów i usług. Uniewinnienie przedsiębiorcy
Sprawa dotyczyła oskarżenia osoby odpowiedzialnej w spółce za regulowanie zobowiązań podatkowych w związku z art. 9 § 3 KKS, który nakłada odpowiedzialność za przestępstwa skarbowe i wykroczenia skarbowe na tego, kto zajmuje się sprawami gospodarczymi, w szczególności finansowymi, innej osoby. Spółka zalegała z zapłatą podatku VAT za trzy miesiące: wrzesień, październik i listopad 2022 roku, w łącznej kwocie ponad 93 tys. zł. Oskarżona uregulowała jedynie część należności za wrzesień, natomiast za październik i listopad nie wpłaciła podatku w ogóle.
Komentarz
Wiadomo, jak dodatkowo opodatkować zdalną pracę
Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) wydała wytyczne dotyczące sytuacji, gdy pracownik firmy z jednego kraju pracuje zdalnie za granicą. Dotyczy to podatku dochodowego od tzw. zakładu, od którego może być pobrany podatek dochodowy.
Gdy zagraniczna firma podejmuje w Polsce działalność w postaci np. przedstawicielstwa handlowego, zaczyna się jej przyglądać fiskus. Bo nawet jeśli nie zakłada tu formalnie spółki, to gdy rozwija tu swoją działalność i choćby tylko zawiera umowy handlowe – już może mieć tu swoją obecność rozumianą przez władze skarbowe jako tzw. zakład. Nie musi być to zakład w potocznym rozumieniu jako jako zakład pracy czy zakład produkcyjny. W praktyce zakład może mieć fizyczną postać jednego biurka, przy którym pracownik pozyskuje klientów.
Takie reguły wynikające z umów o unikaniu podwójnego opodatkowania nie zawsze są jednoznaczne. Zdarza się nawet, że gdy np. pracownik firmy działającej w Polsce ma dom w Hiszpanii i stamtąd pracuje zdalnie, to hiszpańskie władze podatkowe mogą się zainteresować, jaki jest charakter takiej pracy i czy nie tworzy to zakładu. Oczywiście interesują się też tym, czy taka osoba nie staje się tam rezydentem podatkowym i czy nie należy pobrać od niego podatku od dochodów osobistych, ale więcej wątpliwości dotyczy opodatkowania zatrudniającej go firmy.
W najnowszych wytycznych OECD wskazano kilka kryteriów, które mają przesądzać o tym, czy taka zdalna praca tworzy zakład. Nie będzie mowy o zakładzie, gdy taki pracownik przeznacza mniej niż połowę swego czasu pracy w dowolnym 12-miesięcznym okresie na pracę za granicą. Gdy ten odsetek jest większy niż 50 proc., to wytyczne sugerują zweryfikowanie innych okoliczności, przede wszystkim uzasadnienia biznesowego dla obecności takiego pracownika za granicą. Jeśli okaże się, że taki pracownik przebywa tam ze względu na bliskość klientów swojej firmy albo nawet w strefie czasowej zbliżonej do siedzib tych klientów – jest to powód uznania obecności pracownika za zakład do opodatkowania.
Jak zauważa Joanna Narkiewicz-Tarłowska, doradczyni podatkowa, dyrektorka zarządzająca w Vialto Partners, wytyczne OECD wprawdzie nie są obowiązującym prawem, ale w praktyce bywają respektowane przez administracje podatkowe poszczególnych państw, w tym także Polski.
– Dlatego warto zwrócić na nie uwagę, gdy pracownicy danej firmy korzystają z pracy zdalnej i przebywają w innym kraju. Wytyczne przewidują, że zakład może powstać szczególnie w przypadku, gdy obecność pracownika w innym kraju ma cechy stałości i gdy służy to prowadzeniu biznesu w innym kraju – tłumaczy ekspertka. I dodaje, że może się tak stać w szczególności wtedy, gdy taki pracownik spotyka się tam z klientami, zawiera umowy czy wystawia faktury w imieniu firmy. Jeśli natomiast ogranicza się do pracy na rzecz centrali firmy w swoim kraju – ryzyko powstania zakładu jest mniejsze.
– Rozsądnym podejściem wydaje się opracowanie firmowej polityki pracy zdalnej. Powinna ona ujmować nie tylko konsekwencje w sferze prawa pracy, ale też podatków. Chodzi tu nie tylko o ryzyko powstania zakładu, ale też konsekwencje dłuższej pracy za granicą w sferze PIT i ubezpieczeń społecznych – sugeruje Joanna Narkiewicz-Tarłowska.
Jeśli działalność zagranicznej firmy w Polsce ma charakter stały, to może mieć skutki także w sferze VAT. Zdarza się, że taka firma nie tylko godzi się na opodatkowanie zakładu w Polsce, ale wręcz rejestruje się dla celów VAT i wystawia faktury. A to już od lutego przyszłego roku może oznaczać, że będą to faktury z KSeF.
Szymon Dąbek, doradca podatkowy i partner w kancelarii Lumos Advisory przypomina, że powstanie zakładu w rozumieniu podatku dochodowego często, choć nie zawsze, oznacza powstanie „stałego miejsca prowadzenia działalności” w rozumieniu przepisów o VAT.
– Firmy, które takie stałe miejsce działalności posiadają i uczestniczą w dostawach towarów lub świadczeniu usług na rzecz polskich podmiotów, powinny wystawiać faktury VAT, a po 1 lutego 2026 r. – faktury ustrukturyzowane w KSeF. W ustawie o VAT nie przewidziano dla nich wyłączeń od e-fakturowania – zaznacza ekspert.
Co to oznacza w praktyce? Jeśli dana firma z zagranicy, choćby poprzez zdalnego pracownika w Polsce, ma tu miejsce prowadzenia działalności, to powinna podjąć przygotowania do używania KSeF. – Inaczej bowiem ich polscy partnerzy mogą mieć kłopot z odzyskiwaniem VAT zawartym w fakturach od nich – ostrzega Szymon Dąbek.
Lekarz nie odpowiada za niezawinione niepowodzenia lecznicze
- Subiektywne przekonanie pacjenta o nieprawidłowościach w leczeniu nie oznacza, że naprawdę miały one miejsce.
- Niezawinione powikłania leczenia nie są podstawą do odpowiedzialności personelu medycznego.
Stanowiska stron
Strona powodowa
Powódka domagała się zapłaty kwoty 9.750 zł solidarnie od pozwanych, prowadzących gabinet stomatologiczny w formie spółki cywilnej (podmiot leczniczy).
W 2020 roku poddała się leczeniu zachowawczemu w pozwanym gabinecie. W czasie opracowania końcowego i polerowania zębów doszło do skaleczenia języka krążkiem ściernym. Powstała rana języka na ok. 4-5 mm długości, została zaopatrzono szwami. Pacjentka została poinformowana o uszkodzeniu języka i możliwości wystąpienia dolegliwości bólowych. Uważała, że było to następstwem wykonania zabiegu w sposób niezgodny ze sztuką lekarską, a nadto w sposób nieprofesjonalny i nierzetelny. Na skutek uszkodzenia języka miała problemy z jedzeniem, piciem, mówieniem. Doznała cierpień fizycznych i psychicznych.
Przedsądowo pacjentka domagała się zwrotu kosztów całego leczenia w kwocie 3.300 zł, kosztów obsługi lekarskiej w kwocie 200 zł (obdukcja w ZMS), kosztów opłat przedsądowych w zakresie zastępstwa prawnego w kwocie 250 zł oraz zadośćuczynienia za doznaną krzywdę w kwocie 6.000 zł. W pozwie powódka powtórzyła roszczenia zgłoszone na etapie przedsądowym.
Stanowisko pozwanych
Pozwani domagali się oddalenia powództwa i zasądzenia kosztów sądowych. Podnosili, że uszkodzenie języka nie było następstwem błędu w sztuce medycznej, lecz było wynikiem niekontrolowanych ruchów języka pacjentki w trakcie prowadzonego zabiegu.
Domagali się zawiadomienia o sprawie i wezwania do udziału po stronie pozwanej ubezpieczyciela w trybie art. 84 KPC. Ubezpieczyciel nie wstąpił jednak do sprawy w charakterze interwenienta ubocznego.
Ustalenia Sądu
Pomiędzy stronami niesporne było to, że pozwani prowadzą niepubliczny zakład opieki zdrowotnej w formie spółki cywilnej, a także że podlegają ochronie ubezpieczeniowej w zakresie obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej podmiotu wykonującego działalność leczniczą.
Z dokumentacji medycznej wynika, że powódka zgłosiła się do gabinetu stomatologicznego w czerwcu 2020 r. w celu badania stomatologicznego i ewentualnego rozpoczęcia leczenia. Na tej wizycie m.in. zaplanowano dalsze leczenie.
Na jednej z kolejnych wizyt w lipcu 2020 r. wykonano zabieg w znieczuleniu przewodowym w zakresie 4 zębów. Po opracowaniu ubytków konieczne było wygładzenie wypełnienia przy użyciu szlifierki. Obszar zabiegu był znieczulony, powódka nie kontrolowała ruchów języka z uwagi na nadal działające znieczulenie. W pewnym momencie odruchowo podniosła język i doszło do przypadkowego skaleczenia języka krążkiem polerskim. Powstała ranka powierzchniowa, która została zaopatrzona szwami.
W dokumentacji medycznej odnotowano – język znieczulony. Pacjentka nie kontrolowała ruchów i położenia języka, trudny do utrzymania w bezpiecznej odległości od wygładzanej powierzchni wypełnienia, do której był utrudniony dostęp ze względu na jego umiejscowienie.
Pacjentka została poinformowana o zdarzeniu i możliwych dolegliwościach. Umówiono zdjęcie szwów za kilka dni.
W kolejnych dniach pacjentka samodzielnie udała się do Zakładu Medycyny Sądowej w celu ustalenia rodzaju obrażeń i ich kwalifikacji, za które zapłaciła 200 zł. Podczas oględzin stwierdzono w połowie długości spodniej języka i w odległości 4 mm od linii pośrodkowej języka (przebieg strzałkowy) nieregularną trójramienną ziarninującą rankę, zaopatrzoną czterema szwami. Ranka jest powierzchowna, tj. nie przekracza podścieliska śluzówki. Język prawidłowo ruchomy. W obrębie śluzówki policzka lewego i prawego nie stwierdzono jakichkolwiek uszkodzeń. Nie stwierdzono ograniczeń ruchomości języka, a jedynie miejscową bolesność.
Podczas wizyty, na której zdjęto szwy, stwierdzono prawidłowo wygojoną ranę. Tego samego dnia przedstawiła kopię protokołu oględzin w ZMS i oczekiwała zapłaty zadośćuczynienia w kwocie 3.000 zł. Pozwany odmówił zapłaty.
W trakcie procesu podnosiła, że obecnie boi się leczenia stomatologicznego, musiała zrezygnować z życia towarzyskiego, była nerwowa, miała problemy ze snem.
Postępowanie likwidacyjne przed ubezpieczycielem
Jeszcze przed wniesieniem pozwu, powódka zgłosiła szkodę do ubezpieczyciela.
W toku postępowania likwidacyjnego stwierdzono, że zabieg był przeprowadzony prawidłowo, zgodnie z zasadami stomatologii zachowawczej. Uszkodzenie języka krążkiem polerskim jest jednym z częstszych powikłań medycznych w trakcie kończenia procedury polerowania wypełnienia, a szczególnie w sytuacji, kiedy stosuje się znieczulenie przewodowe. Lekarz natychmiast zareagował. Zaopatrzył uszkodzony język szwami, poinformował pacjentkę o zaistniałym zdarzeniu, ustalił termin wizyty kontrolnej oraz poinformował o możliwości wystąpienia dolegliwości bólowych.
Postępowanie dowodowe
W toku postępowania przeprowadzono m.in. dowód z opinii biegłego z zakresu stomatologii. Biegły zaopiniował, że:
- procedury stomatologiczne były przestrzegane na każdym etapie, lekarz przeprowadził leczenie profesjonalnie i rzetelnie,
- wypełnienia zębów nie zostały utracone, brak dolegliwości bólowych po leczeniu,
- uszkodzenie języka było przypadkowe – jest to niezamierzone powikłanie ze względu na skomplikowaną lokalizację uszkodzenia zęba,
- po uszkodzeniu języka lekarz podjął prawidłowe działania naprawcze, rana zagoiła się bez powikłań w ciągu kilku dni.
Rozstrzygnięcie Sądu
Powództwo zostało oddalone w całości.
Podstawę prawną żądania pozwu stanowią przepisy art. 415 KC, art. 444 § 1 KC i art. 445 § 1 KC. Dodatkowo, zgodnie z art. 6 KC, to na stronie powodowej ciążył obowiązek wykazania faktów, z których wywodzi skutki prawne – w tym przypadku szkody.
Sąd wskazał, że lekarz odpowiada na zasadzie winy, którą można mu przypisać tylko w wypadku wystąpienia jednocześnie elementu obiektywnej i subiektywnej niewłaściwości postępowania:
- element obiektywny – kiedy narusza zasady wiedzy medycznej,
- element subiektywny – kiedy narusza staranność, ocenianą przy przyjęciu kryterium wysokiego poziomu przeciętnej staranności zawodowej.
Błąd lekarski to sytuacja naruszenia reguł postępowania, jednak sam w sobie nie powoduje odpowiedzialności odszkodowawczej. Żeby tak się stało, musi być zawiniony, czyli stanowić odstępstwo od dołożenia należytej staranności. Tylko błąd zawiniony subiektywnie przez lekarza pociąga za sobą odpowiedzialność cywilną przy spełnieniu się pozostałych przesłanek tej odpowiedzialności.
Personel medyczny nie ponosi odpowiedzialności za rezultat leczenia lub na zasadzie ryzyka. Nawet przy prawidłowym postępowaniu może dojść do szkody, pojmowanej w ramach niepowodzenia medycznego. Pacjent powinien być o tym pouczony i z taką wiedzą wziąć na siebie ryzyko powikłań. Nie dotyczy to jednak komplikacji powstałych na skutek pomyłki, nieuwagi, niezręczności lekarza. Lekarz nie odpowiada także za nietypowy przebieg leczenia czy niedające się przewidzieć komplikacje.
W realiach niniejszej sprawy:
- niesporne było uszkodzenie języka – żadna ze stron nie kwestionowała tego faktu, wynikał także z dokumentacji medycznej,
- z opinii biegłego wynika, że leczenie było przeprowadzone bezbłędnie, z zachowaniem procedur; lekarz zachował szczególną ostrożność, a uszkodzenie języka było przypadkowe, wynikające z lokalizacji opracowanego zęba,
- powstałe uszkodzenie było niewielkie i powierzchowne, dolegliwości bólowe utrzymywały się jedynie kilka dni i nie niosły nie sobą żadnych dalszych niekorzystnych następstw,
- pozwanemu nie można przypisać zawinienia w zachowaniu, na skutek którego doszło do zranienia powódki, dlatego nie ponosi odpowiedzialności odszkodowawczej.
Koszty procesu
Z uwagi na przegranie sprawy, powódka została obciążona kosztami sądowymi w całości. Ma obowiązek zwrócić koszty zastępstwa procesowego pełnomocnikowi pozwanego, a także zwrócić nieuiszczone koszty sądowe na poczet Skarbu Państwa.
Komentarz
Orzeczenie słusznie rozsądziło kwestię odpowiedzialności odszkodowawczej za leczenie stomatologiczne.
W sprawie pacjentka domagała się zwrotu kosztów całego leczenia, a także zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Postępowanie dowodowe, szczególnie opinia biegłego, nie wykazały, żeby zostały spełnione przesłanki odpowiedzialności deliktowej gabinetu stomatologicznego. Na pacjencie, jako stronie powodowej, ciążą obowiązki wykazania faktów, z których wywodzi skutki prawne. W przeciwnym razie, tj. wobec niewykazania lub po prostu nieistnienia tych przesłanek, dla pacjenta oznacza to przegranie sprawy oraz poniesienie kosztów procesu.
Wyrok SR w Szczecinie, III C 720/23, Legalis
Koniec z papierologią w prawie pracy
Kluczowe zmiany
Lista czynności, które zostaną zdigitalizowane, jest długa i obejmuje kluczowe aspekty organizacji pracy. Zgodnie ze zmianami art. 129, 142-144, 150-151 KP, w postaci elektronicznej będzie można składać wnioski o:
- Wyjście prywatne – udzielenie czasu wolnego w celu załatwienia spraw osobistych.
- Odbiór nadgodzin – udzielenie czasu wolnego w zamian za czas przepracowany w godzinach nadliczbowych.
- Indywidualny rozkład czasu pracy – ustalenie godzin pracy dopasowanych do potrzeb pracownika.
- Ruchomy czas pracy – stosowanie rozkładów czasu pracy przewidujących różne godziny rozpoczynania pracy.
- Skrócony tydzień pracy oraz system pracy weekendowej – rozwiązania stosowane często przez studentów lub osoby łączące pracę z innymi obowiązkami.
- Urlop bezpłatny – zarówno ten standardowy, jak i urlop udzielany w celu wykonywania pracy u innego pracodawcy przez określony czas.
„Na piśmie” odchodzi do lamusa. E-mail zyska moc prawną
Najbardziej odczuwalną zmianą dla pracowników i ich przełożonych jest odejście od sztywnego wymogu zachowania „formy pisemnej” w wielu codziennych sytuacjach pracowniczych. W obecnym stanie prawnym sformułowanie „na piśmie” oznacza konieczność złożenia własnoręcznego podpisu na papierze. Alternatywą jest forma elektroniczna, ale ta wymaga posiadania kwalifikowanego podpisu elektronicznego, którym większość szeregowych pracowników nie dysponuje.
Powoduje to absurdalne sytuacje, w których pracownik pracujący zdalnie, chcąc wyjść godzinę wcześniej w sprawach prywatnych, musi wydrukować wniosek, podpisać go, zeskanować i odesłać do pracodawcy, lub dostarczyć go osobiście.
Projektowana nowelizacja wprowadza do KP określenie: „postać papierowa lub elektroniczna”. Jak wyjaśnia uzasadnienie do ustawy, pojęcie „postaci elektronicznej” jest znacznie szersze niż „forma elektroniczna”. Obejmuje ono nie tylko dokumenty opatrzone kwalifikowanym podpisem, lecz także zwykłe wiadomości e-mail, SMS-y czy wnioski składane przez wewnętrzne systemy HR, pod warunkiem, że pozwalają one na ustalenie tożsamości nadawcy.
Rewolucja w konsultacjach związkowych
Cyfryzacja obejmie nie tylko relację pracownik-przełożony, lecz także sformalizowane kontaktów ze związkami zawodowymi. Zmiana w art. 38 KP przewiduje, że zawiadomienie zakładowej organizacji związkowej o zamiarze wypowiedzenia pracownikowi umowy o pracę będzie mogło nastąpić w postaci papierowej lub elektronicznej.
Dotychczas pracodawcy często mieli wątpliwości, czy wysłanie skanu pisma o zamiarze zwolnienia drogą mailową do przewodniczącego związku jest prawnie skuteczne. Nowe przepisy usuwają te wątpliwości, co przyspieszy procedury kadrowe.
Ekwiwalent za urlop – Koniec z „listami na żądanie”
Druga kluczowa zmiana dotyczy finansów i uderza w biurokratyczny obowiązek, który od lat był zmorą działów kadrowo-płacowych. Chodzi o termin wypłaty ekwiwalentu pieniężnego za niewykorzystany urlop wypoczynkowy w przypadku rozwiązania umowy o pracę.
W obecnym stanie prawnym, popartym orzecznictwem Sądu Najwyższego, roszczenie o wypłatę ekwiwalentu staje się wymagalne w dacie rozwiązania stosunku pracy. Oznacza to, że jeśli pracownik odchodzi z firmy 5. dnia miesiąca, pracodawca powinien tego samego dnia wypłacić mu ekwiwalent, mimo że resztę pensji wypłaca np. 28. dnia miesiąca. Wymusza to na pracodawcach generowanie dodatkowych list płac, wykonywanie odrębnych przelewów poza standardowym cyklem oraz zwiększa ryzyko błędów, np. gdy w dniu zwolnienia dział płac nie ma jeszcze kompletu danych o absencjach.
Projektowany art. 171 § 4 KP wprowadza zasadę, że pracodawca dokonuje wypłaty ekwiwalentu w terminie wypłaty wynagrodzenia. Dzięki temu rozliczenie odchodzącego pracownika będzie mogło nastąpić na jednej liście płac, razem z wynagrodzeniem zasadniczym za przepracowaną część miesiąca.
Ustawodawca przewidział jednak sytuację, w której termin wypłaty przypadałby zbyt odlegle od dnia zwolnienia. Zgodnie z projektowanym § 5, jeżeli termin wypłaty wynagrodzenia przypada na dzień przed zakończeniem stosunku pracy lub wcześniej, wypłaty ekwiwalentu dokonuje się w terminie 10 dni od zakończenia stosunku pracy.
Przykłady:
- pracownik odchodzi z pracy 30 kwietnia. W firmie wypłaty są realizowane 10. dnia następnego miesiąca. Zgodnie z nowymi zasadami, ekwiwalent zostanie wypłacony 10 maja,
- pracownik odchodzi 30 kwietnia. W firmie wypłaty są realizowane „z dołu”, 28. dnia miesiąca. Termin wypłaty przypada więc przed rozwiązaniem umowy. W takiej sytuacji pracodawca ma 10 dni od 30 kwietnia na wypłatę ekwiwalentu.
Rozwiązanie to ma na celu odciążenie działów kadr, przy jednoczesnym zachowaniu gwarancji dla pracownika, że otrzyma środki w rozsądnym terminie.
Demokratyzacja funduszu socjalnego
Trzeci filar nowelizacji dotyczy ustawy z 4.3.1994 r. o zakładowym funduszu świadczeń socjalnych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 288; dalej: FundŚwSocjU). Zmiany mają na celu zwiększenie wpływu załogi na wydatkowanie środków w firmach, w których nie działają związki zawodowe.
Obecne przepisy stanowią, że w przypadku braku związków zawodowych pracodawca uzgadnia regulamin funduszu z pracownikiem wybranym przez załogę do reprezentowania jej interesów. W praktyce często prowadziło to do sytuacji, w której reprezentantem była osoba wskazywana przez pracodawcę, a proces konsultacji był fasadowy.
Projekt nowelizuje art. 4 ust. 3 oraz art. 8 ust. 2 FundŚwSocjU, zastępując liczbę pojedynczą liczbą mnogą. Pracodawca będzie musiał uzgadniać decyzje dotyczące funduszu z „pracownikami wybranymi przez załogę”. Zmiana ta ma zapewnić większą przejrzystość i demokratyczność w ustalaniu zasad pomocy socjalnej oraz lepszą ochronę interesów załogi poprzez kolegialność decyzji.
Brak okresu przejściowego
Projektodawcy są przekonani, że proponowane zmiany są na tyle korzystne i oczekiwane przez rynek, że nie wymagają długiego vacatio legis ani przepisów przejściowych. Zgodnie z art. 3 projektu, ustawa wejdzie w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia. W uzasadnieniu wskazano, że brak przepisów przejściowych wynika z faktu, że ustawa ma charakter deregulacyjny i nie nakłada na przedsiębiorców nowych, kosztownych obowiązków, a jedynie upraszcza istniejące procedury.
Pracodawcy powinni jednak już teraz przygotować się do aktualizacji wewnątrzzakładowych regulaminów oraz poinstruować kadrę kierowniczą o nowych możliwościach akceptowania wniosków pracowniczych drogą elektroniczną.