O proporcjonalności wymogów językowych w prawie UE

Stan faktyczny

Litewski organ (dalej: VKI) przeprowadził w prywatnej szkole (dalej: VTM) inspekcję w celu sprawdzenia, czy przestrzega ona wymogów przewidzianych litewskich uregulowaniach. VKI stwierdziła, że osiemnaście osób zatrudnionych w VTM, w tym dyrektorka, wicedyrektorka i nauczyciele, nie zdało egzaminu z języka litewskiego. Zgodnie ze spornymi uregulowaniami prywatne placówki oświatowe mają obowiązek sprawdzenia, czy ich nauczyciele i członkowie ich personelu administracyjnego, którzy regularnie komunikują się ze społeczeństwem i z organami administracyjnymi, opanowali język litewski, zdając egzamin poświadczony certyfikatem.

Najwyższy Sąd Administracyjny Litwy powziął wątpliwości co do zgodności spornych uregulowań z prawem UE.

Stanowisko TS

Swoboda przedsiębiorczości

Zgodnie z art. 49 ak. 2 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (Dz.Urz. UE C z 2016 r. Nr 202, s. 47; dalej: TFUE) z zastrzeżeniem postanowień rozdziału dotyczącego kapitału, swoboda przedsiębiorczości obejmuje podejmowanie i wykonywanie działalności prowadzonej na własny rachunek, jak również zakładanie przedsiębiorstw i zarządzanie nimi, zwłaszcza jeśli chodzi o spółki w rozumieniu art. 54 ak. 2 TFUE – na warunkach określonych przez ustawodawstwo państwa przyjmującego dla własnych obywateli.

Trybunał orzekł, że art. 49 TFUE należy interpretować w ten sposób, iż ma on zastosowanie do sytuacji prywatnej placówki oświatowej, która ma siedzibę w danym państwie członkowskim, i w której kapitale obywatel innego państwa członkowskiego posiada udział umożliwiający mu wywieranie niewątpliwego wpływu na jej decyzje i określanie jej działalności, w przypadku gdy placówka ta realizuje w państwie członkowskim, w którym ma siedzibę, międzynarodowy program kształcenia średniego II stopnia oraz programy kształcenia podstawowego i średniego I stopnia w ramach matury międzynarodowej za wynagrodzeniem.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Ograniczenia

Trybunał uznał, że sporne uregulowania – ze względu na przeszkody, jakie mogą one stwarzać w zakresie naboru odpowiednio wykwalifikowanego personelu – mogą czynić mniej atrakcyjnym tworzenie i prowadzenie na Litwie przez obywateli innych państw członkowskich placówek oświatowych mających realizować programy kształcenia w języku innym niż język litewski, co stanowi ograniczenie swobody przedsiębiorczości.

Stosownie do jednolitego orzecznictwa TS, ograniczenie swobody przedsiębiorczości może być dopuszczone jedynie pod warunkiem, po pierwsze, że jest uzasadnione nadrzędnym względem interesu ogólnego, a po drugie, że jest zgodne z zasadą proporcjonalności, co oznacza, że musi być ono odpowiednie do zagwarantowania w sposób spójny i systematyczny realizacji zamierzonego celu, nie może wykraczać poza to, co jest konieczne do jego osiągnięcia, oraz nie może być nieproporcjonalne w stosunku do tego celu (wyrok TS z 7.9. 2022 r., Cilevičs i in., C-391/20, pkt 65). .

Co się tyczy istnienia nadrzędnego względu interesu ogólnego, z akt sprawy wynika, że sporne uregulowania krajowe mają służyć ochronie i wspieraniu używania języka urzędowego Litwy, co stanowi prawnie uzasadniony cel, który zasadniczo może uzasadniać ograniczenie unijnych swobód podstawowych.

Co się tyczy kwestii, czy sporne uregulowania są odpowiednie do zagwarantowania realizacji prawnie uzasadnionego celu, jakim jest ochrona i wspieranie języka litewskiego, czy nie wykraczają poza to, co jest konieczne do jego osiągnięcia, i czy nie są nieproporcjonalne w stosunku do tego celu, TS stwierdził, że ostatecznie to do sądu odsyłającego, który jako jedyny jest właściwy do dokonania oceny okoliczności faktycznych sporu oraz wykładni spornych uregulowań, należy ustalenie, czy i w jakim zakresie takie uregulowania spełniają te warunki. Jednakże, co się tyczy koniecznego charakteru spornych uregulowań, TS wskazał, że środki ograniczające swobodę podstawową nie mogą być uzasadnione, gdy zamierzony cel może zostać osiągnięty za pomocą środków mniej restrykcyjnych. Trybunał zaznaczył, że przy badaniu spełnienia warunku konieczności należy uwzględnić również reguły dowodowe, których dochowania wymagają sporne uregulowania na potrzeby wykazania, że ten wymóg językowy został spełniony. Przewidują one, iż osoba, która zamierza wykazać, że opanowała język litewski na wymaganym poziomie, jest obowiązana do przedstawienia certyfikatu wystawionego przez narodową agencję oświaty na podstawie testów językowych organizowanych na terytorium Litwy.

Trybunał potwierdził, że przedstawienie certyfikatu może stanowić kryterium pozwalające ocenić wymaganą znajomość języka. Jednakże brak możliwości przedstawienia przez kandydata na stanowisko w prywatnej placówce oświatowej dowodu, że spełnia on wskazany wymóg językowy, w sposób inny niż poprzez uzyskanie takiego certyfikatu, takiego jak ten wymagany przez sporne uregulowania, zdaniem TS, wydaje się wykraczać poza to, co jest konieczne do osiągnięcia zamierzonego prawnie uzasadnionego celu. Wyklucza on uwzględnienie w jakiejkolwiek mierze stopnia znajomości języka, jaką – jak można założyć – nabył posiadacz certyfikatu lub dyplomu uzyskanego w innym państwie członkowskim, zważywszy na charakter i czas trwania zajęć, których ukończenie taki certyfikat lub dyplom poświadcza.

Trybunał orzekł, że art. 49 TFUE należy interpretować w ten sposób, że w sytuacji objętej jego zakresem stosowania nie stoi on na przeszkodzie uregulowaniom państwa członkowskiego, na mocy których prywatna placówka oświatowa, która realizuje – w języku innym niż język urzędowy tego państwa członkowskiego – międzynarodowy program kształcenia średniego II stopnia oraz programy kształcenia podstawowego i średniego I stopnia w ramach matury międzynarodowej, jest obowiązana sprawdzić, czy jej nauczyciele i członkowie jej personelu administracyjnego, którzy regularnie komunikują się ze społeczeństwem i z organami administracyjnymi, spełniają wymóg opanowania tego języka urzędowego na poziomie średniozaawansowanym.

Warunkiem jest uzasadnienie uregulowań celem, jakim jest ochrona i wspieranie wspomnianego języka urzędowego, oraz są konieczne i proporcjonalne do realizacji tego celu. Warunek ten nie jest spełniony, gdy te uregulowania mają zastosowanie do wszystkich osób, których dotyczą, bez możliwości uczynienia wyjątku lub złagodzenia i poddają te osoby, na potrzeby wykazania, że opanowały one język urzędowy na wymaganym poziomie, obowiązkowi przedstawienia certyfikatu wystawionego przez instytucję danego państwa członkowskiego na podstawie testów językowych organizowanych na jego terytorium.

Komentarz

W niniejszym wyroku Trybunał po raz kolejny odniósł się do kontrowersyjnego zetknięcia ochrony języków urzędowych państw członkowskich oraz uznania podstawowej unijnej swobody przedsiębiorczości.

Trybunał konsekwentnie i trafnie przyjmuje, że organizowanie za wynagrodzeniem zajęć na poziomie kształcenia wyższego, jeżeli uczestniczą w nim jako udziałowcy obywatel innych państw niż państwo siedziby niepublicznej placówki oświatowej (element transgraniczny), jest działalnością gospodarczą objętą art. 49 TFUE, w którym uregulowano swobodę przedsiębiorczości. W świetle dotychczasowego stanowiska Trybunału nie budzi zaskoczenia uznanie, że krajowe regulacje nakładające obowiązek posiadania certyfikatu poświadczającego znajomość języka urzędowego przez obywateli innych państw członkowskich mogą czynić mniej atrakcyjnym tworzenie i prowadzenie na w tym państwie przez obywateli innych państw członkowskich placówek, co stanowi ograniczenie swobody przedsiębiorczości.

Mimo to, te regulacje mogą być zgodne z prawem UE, jeśli są uzasadnione nadrzędnym względem interesu ogólnego i spełniają test proporcjonalności. Trybunał przyznał, że uregulowania krajowe, które mają służyć ochronie i wspieraniu używania języka urzędowego, stanowią uzasadniony cel. Natomiast w niniejszej sprawie TS uznał, spójnie z dotychczas prezentowanym stanowiskiem, że sporne litewskie regulacje nie spełniają wymogu proporcjonalności, ponieważ ten cel mógłby zostać zrealizowany poprzez zastosowanie mniej restrykcyjnych środków niż certyfikat poświadczający zdanie egzaminu państwowego.

Należy podnieść, że powyższe stanowisko TS co do krajowego wymogu znajomości języka może mieć zastosowanie nie tylko w oświacie, ale w innych dziedzinach, w których są świadczone usługi dla ludności, np. opieka zdrowotna.

Wyrok TS z 12.2.2026 r., Vilniaus tarptautinė mokykla, C-48/24

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Przepisy antymobbingowe skierowane do Sejmu

Obowiązujące przepisy dotyczące mobbingu i dyskryminacji funkcjonują od ponad 20 lat. Praktyka pokazała, że część definicji ustawowych jest nieprecyzyjna, a ich stosowanie rodzi poważne trudności dowodowe. Dane z ostatnich lat wskazują, że sprawy o mobbing i dyskryminację są rzadko uwzględniane przez sądy, co wiąże się m.in. z konstrukcją definicji oraz złożonością postępowań dowodowych. Projektodawca podkreśla, że celem nowelizacji jest poprawa funkcji informacyjnej przepisów oraz lepsze dostosowanie ich do realiów współczesnego rynku pracy, w tym pracy zdalnej i komunikacji cyfrowej.

Zmiany w definicji mobbingu

Zgodnie z art. 943 § 2 KP, aby zachowanie mogło być zakwalifikowane jako mobbing, musi występować równolegle kilka elementów:

Następstwem takiego postępowania wobec pracownika jest jego zaniżona ocena przydatności zawodowej, poczucie poniżenia i ośmieszenia. Może także skutkować odizolowaniem lub wyeliminowaniem z zespołu współpracowników.

Nowelizacja precyzuje dotychczasowe pojęcie mobbingu:

Jednocześnie wskazuje się, że za mobbing „nie mogą być uznane uzasadnione i wyrażone we właściwej formie zachowania wobec pracownika, w szczególności rozliczanie z powierzonej pracy lub jej krytyk”.

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Wyższe świadczenia za krzywdę

Jedną z kluczowych zmian jest podwyższenie minimalnej wysokości zadośćuczynienia za mobbing. Ma ono wynosić co najmniej 6-krotność minimalnego wynagrodzenia za pracę. Jest to znaczny wzrost dolnego progu odpowiedzialności pracodawcy.

Projekt rozróżnia:

W sprawach o dyskryminację przewidziano dodatkowo zróżnicowanie minimalnej wysokości zadośćuczynienia w zależności od tego, czy naruszenie miało charakter incydentalny, czy wielokrotny. W przypadku wielokrotnego naruszenia minimalna kwota ma wynosić 3-krotność minimalnego wynagrodzenia.

Dyskryminacja po nowemu

Zjawisko dyskryminacji zostało uregulowane w art. 183a KP. Równe traktowanie dotyczy nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, warunków zatrudnienia, awansowania, dostępu do szkolenia w celu podnoszenia kwalifikacji, rodzaju umowy o pracę, wymiaru czasu pracy, a więc przypadków, w których może łatwo następować dyskryminacja. Projekt uzupełnia definicję dyskryminacji o tzw. dyskryminację przez skojarzenie oraz przez założenie. Oznacza to objęcie ochroną także sytuacji, gdy pracownik jest gorzej traktowany z powodu cechy osoby, z którą jest powiązany, albo z powodu cechy, która jest mu błędnie przypisywana. Utrzymano zasadę odwróconego ciężaru dowodu – pracownik ma jedynie uprawdopodobnić naruszenie, natomiast pracodawca musi wykazać, że do dyskryminacji nie doszło.

Zmiany w procedurze sądowej

Projekt nowelizuje także Kodeks postępowania cywilnego. Sprawy o ochronę dóbr osobistych w kontekście stosunku pracy mają być rozpoznawane w składach trzyosobowych. Jednocześnie sprawy o mobbing, dyskryminację oraz naruszenie zasady równego traktowania mają trafić do wyłącznej właściwości sądów rejonowych.

Rozwiązanie to ma zapewnić większą jednolitość orzecznictwa oraz koncentrację spraw w wyspecjalizowanych wydziałach pracy.

Większa skuteczność przepisów

Projektodawca wskazuje, że nowelizacja ma uporządkować system ochrony przed przemocą w miejscu pracy i przenieść do ustawy wnioski płynące z wieloletniego orzecznictwa. Rozróżnienie między zachowaniami bezprawnymi a dopuszczalnymi formami nadzoru pracowniczego ma ograniczyć nadużycia i nieuzasadnione roszczenia.

Jeżeli projekt zostanie uchwalony w proponowanym kształcie, będzie to jedna z najistotniejszych zmian w obszarze ochrony dóbr osobistych pracownika od czasu wprowadzenia przepisów o mobbingu do KP.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Mrożący efekt sporu Warszawy z J.W. Construction o „Hongkong”

Postanowienie SKO z 13 lutego 2026 r. (sygnatura akt: KOC/ 7497/Zs/25) jest kolejną odsłoną toczącego się od kilku lat sporu między jednym z największych polskich deweloperów J.W. Construction a stołecznym ratuszem. W tle konfliktu jest budowanie hoteli, które po uzyskaniu zaświadczeń o samodzielności pojedynczych lokali i przeniesieniu własności na nabywców są użytkowane, jak mieszkania, mimo że nie spełniają standardów, jakie przepisy określają dla budynków i lokali mieszkalnych. Duże miasta, jak Warszawa czy Kraków, odmawiają wydawania zaświadczeń o samodzielności takich lokali. Inne, jak Wrocław czy Katowice, pozwalają na wyodrębnienie, ale pod pewnymi warunkami.

Z najnowszego postanowienia, niekorzystnego dla dewelopera, wynika, że do wydania zaświadczenia o samodzielności lokali konieczne jest spełnienie łącznie przesłanek określonych w art. 2 ustawy o własności lokali (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1048). Zgodnie z nimi samodzielny lokal mieszkalny musi być wydzielony trwałymi ścianami w obrębie budynku. To jednak nie wszystko. Organ powinien też zbadać dopuszczalność ustanowienia odrębnej własności lokalu z ustaleniami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego lub decyzją o warunkach zabudowy i pozwoleniem na budowę. Jeśli więc teren jest przeznaczony pod hotel, to w budynku nie można wyodrębniać samodzielnych lokali.

Z uzasadnienia wynika, że lokale użytkowe muszą również spełniać odpowiednie wymagania dotyczące ich funkcji oraz przeznaczenia, które jest zgodne z decyzjami administracyjnymi i zatwierdzoną dokumentacją projektową.

Branża zaskoczona

Postanowienie SKO zaskoczyło inwestorów i prawników, specjalizujących się w obsłudze procesu inwestycyjnego. We wcześniejszych pięciu postanowieniach wydanych w sprawie tej inwestycji SKO uchylało odmowne decyzje prezydenta Warszawy. W sprawie zapadło też prawomocne orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, z którego wynika, że nie ma podstaw prawnych do niewydania zaświadczenia o samodzielności lokali. Zaskakujące dla ekspertów jest też, że poza spełnieniem warunków z ustawy o własności lokali skład orzekający warszawskiego SKO uznał, że wydając decyzję o samodzielności trzeba zbadać funkcję lokalu. Właśnie ta funkcja przesadziła o odmowie wydania zaświadczeń o samodzielności lokali położonych w obiekcie, którego część pełni funkcję hotelową.

– Postępowanie dewelopera zmierza do tego, by w hotelu wyodrębnić lokale, które nie będą służyły na pobyt krótkoterminowy, ale do mieszkania. Odmawiając wydania zaświadczenia działamy w interesie nabywców. Lokale w budynkach hotelowych nie muszą spełniać norm, jakie stawia się budynkom mieszkalnym – tłumaczyła „Rzeczpospolitej” stanowisko miasta Renata Kaznowska, zastępca prezydenta Warszawy.

Dla miasta rezultat tej sprawy ma też duże znaczenie w kontekście kilkudziesięciu kolejnych złożonych wniosków o pozwolenie na budowę podobnych obiektów. Urzędowi kibicuje stowarzyszenie Miasto Jest Nasze.

„Bliska Wola Tower to dziś symbol walki o granice między prawem, biznesem a potrzebą inwestowania w sercu stolicy” – czytamy na stronie stowarzyszenia.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Inni mogą wziąć przykład

– W mojej opinii postanowienie SKO dotyczące inwestycji J.W. Construction będzie miało wpływ na decyzje samorządów, w podobnych sprawach. Dlatego inwestorzy, jak i eksperci z niepokojem oczekiwali na to rozstrzygnięcie. Stanowisko, jakie w tej sprawie zajęło SKO to zła wiadomość dla tych, którzy inwestują w budynki zamieszkania zbiorowego i których model biznesowy polega na sprzedaży pojedynczych, wydzielonych lokali. Na ten moment, wbrew stanowiskom różnych samorządów, nie jest to niezgodne z prawem – ocenia radczyni prawna, dr Agnieszka Grabowska-Toś, ekspertka Komitetu ds. Nieruchomości Krajowej Izby Gospodarczej.

– To merytoryczne rozstrzygnięcie SKO może mieć znaczenie precedensowe w tym sensie, że inne SKO mogą się na nim wzorować i w tym kontekście jest to duży problem dla tego typu inwestycji, które są w toku – dodaje dr Joanna Barzykowska, adwokat.

Także jej zdaniem podstawą do wydawania zaświadczenia o samodzielności lokali jest ustawa o własności lokali, a z niej nie wynika, by lokal niemieszkalny w obiekcie o funkcji hotelowej nie mógł go uzyskać, ani, by przy wydawaniu zaświadczenia należało badać cel inwestora.

– W mojej ocenie SKO można oceniać jako naruszenie konstytucyjnej ochrony własności oraz może ono wywołać mrożący efekt w branży hoteli i condohoteli. Weryfikacja zgodności korzystania z lokalu z przepisami jest rolą nadzoru budowlanego – przekonuje dr Joanna Barzykowska.

Tego samego zdania jest Władysław Grochowski, prezes Arche, największej polskiej sieci hoteli z rodzimym kapitałem, która zrzesza około 2 tys. inwestorów posiadających łącznie ponad 3,5 tys. pokoi i apartamentów hotelowych.

– Jeśli pozwolenie na budowę zostało wydane dla budynku hotelowego, to znajdujące się w nim lokale muszą być użytkowane do świadczenia usług hotelarskich, a nie do mieszkania. Czyli odpowiednie przepisy już mamy, tylko jest kłopot z ich egzekwowaniem. Zamiast dofinansować nadzór budowlany, wprowadza się nowe regulacje albo swobodnie interpretuje obowiązujące – mówi prezes Arche.

Chodzi o procedowany projekt Ministerstwa Rozwoju i Technologii nowelizacji ustawy o własności lokali. Zgodnie z nim wydanie zaświadczenia o samodzielności lokali będzie możliwe tylko po spełnieniu określonych warunków. Nowe przepisy mają wejść w 2027 r.

Przepisy mają być znowelizowane

– Najlepszym dowodem na to, że dziś przepisy nie wyłączają możliwości ustanowienia odrębnej własności lokalu hotelowego jest fragment uzasadnienia tego projektu. Czytamy w nim, że „obecnie brak jest jednoznacznych przepisów zakazujących wyodrębniania lokali w budynkach zaprojektowanych jako budynki zamieszkania zbiorowego” – mówi dr Grabowska-Toś.

– Projekt MRiT sam w sobie potwierdza, że ustawodawca dopiero zamierza ten obszar uporządkować, a dziś nie ma jednoznacznych przepisów, które wprost zakazywałyby wyodrębniania samodzielnych lokali w budynkach zamieszkania zbiorowego – dodaje radca prawny Przemysław Dziąg, ekspert Polskiego Związku Firm Deweloperskich, członek Komisji ds. Budownictwa BCC.

Każdy z ekspertów dostrzega problem patodeweloperów, którzy pod przykrywką hoteli stawiają budynki mieszkalne i rozumie niechęć miast do takich inwestycji. Nasi rozmówcy uważają jednak, że odmawiając wyodrębniania lokali, miasta działają dziś bez podstawy prawnej.

Adwokat, prof. dr hab. Piotr Kardas (UJ), reprezentujący w innych sprawach J.W. Construction, ma też zastrzeżenia do SKO.

– Jeżeli skład orzeczniczy SKO doszedł do wniosku, że wydając wcześniej pięć postanowień w tej sprawie popełnił błąd oraz że w błędzie jest też WSA, to oczekiwałbym przedstawienia wyczerpującego uzasadnienia. Spodziewam się, że inwestor złoży skargę do WSA, tyle tylko, że ma już dwa korzystne dla siebie wyroki. I dlatego ta sprawa budzi takie zainteresowanie, bo jest przykładem gigantycznego kryzysu uznawalności orzeczeń sądowych. To musi działać mrożąco na przedsiębiorców i dlatego jest z taką uwagą śledzona. Obawiam się, że konsekwencją będzie pozywanie miast nie o odszkodowanie, ale o wykonanie orzeczeń sądowych – ocenia prof. Kardas.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Nie tylko prokurator będzie mógł zdalnie uczestniczyć w rozprawie

Obecnie rozprawy zdalne są domeną sporów cywilnych, podczas gdy możliwość zdalnego udziału stron w postępowaniu karnym jest mocno ograniczona. Wprowadzone do kodeksu postępowania karnego (jedną ze specustaw covidowych) regulacje sprowadzają się do zdalnego udziału w rozprawie prokuratura, jeśli złoży taki wniosek i jeżeli nie stoją temu na przeszkodzie względy techniczne (art. 374 § 3 KPK). Oskarżony, oskarżyciel posiłkowy czy oskarżyciel prywatny mogą brać udział w rozprawie zdalnej tylko, jeśli są pozbawieni wolności. Musi im wówczas towarzyszyć referendarz sądowy, asystent sędziego lub przedstawiciel zakładu penitencjarnego, w którym przebywają. Obrońca natomiast może być w trakcie rozprawy z osadzonym lub w sądzie. W ograniczonym zakresie wideokonferencje mogą być także stosowane podczas posiedzeń aresztowych.

Prokurator zdalnie, obrońca jedzie 500 km

Przepisy faworyzują więc prokuratora, który może narzucić sądowi swój udział w rozprawie, podczas gdy obrońca nie może skorzystać z takiej możliwości.

– To powoduje, że jako obrońca nie mogłem uczestniczyć zdalnie w rozprawie w sądzie oddalonym o 500 km od siedziby kancelarii, pomimo że sąd umożliwił taki udział prokuratorowi na jego wniosek. Nie była to zła wola sądu, tylko wynik obowiązujących przepisów. Podobne sytuacje mają miejsce w postępowaniu wykonawczym, np. w sprawach o warunkowe przedterminowe zwolnienie z odbywania reszty kary pozbawienia wolności. Sędzia i prokurator mogą uczestniczyć w posiedzeniu, korzystając z połączenia internetowego z zakładem karnym, natomiast obrońca wyłącznie będąc osobiście w zakładzie karnym – wylicza mec. Francesco Goldoni, przewodniczący zespołu ds. projektów legislacyjnych w zakresie prawa karnego i postępowania karnego Naczelnej Rady Adwokackiej.

Przygotowany przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Karnego projekt nowelizacji KPK ma zmienić ten stan rzeczy, a także znacznie rozszerzyć możliwość prowadzenia czynności dowodowych na odległość i to nie tylko w postępowaniach karnych (zarówno na etapie postępowania przygotowawczego jak i sądowego), ale też w postępowaniach wykroczeniowych i wykonawczych. Według pierwotnych planów rządu, Rada Ministrów miała go zatwierdzić do końca pierwszego kwartału, tymczasem projekt wciąż nie został nawet skierowany do konsultacji.

– Trwają prace nad ostatnimi szczegółami i lada moment projekt zostanie skierowany do uzgodnień – uspokaja Arkadiusz Myrcha, wiceminister sprawiedliwości.

Zgodnie z projektem (art. 374a KPK) zdalny udział w rozprawie będzie możliwy na wniosek każdej ze stron lub jej przedstawiciela, co likwiduje nierówność, wprowadzając bardziej zrównoważony model dostępny dla wszystkich uczestników postępowania.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Aresztowany weźmie udział w posiedzeniu

Proponowane przepisy mają wprowadzić też nowe rozwiązanie dotyczące osób tymczasowo aresztowanych. Zgodnie z proponowanym art. 249 § 6 KPK oskarżony będzie mógł w terminie 14 dni przed upływem terminu tymczasowego aresztowania wnieść o doprowadzenie go na posiedzenie sądu dotyczące przedłużenia stosowania tego środka. Jeśli sąd nie uwzględni tego wniosku, wówczas trzeba będzie zapewnić aresztowanemu możliwość zdalnego wzięcia udziału w posiedzeniu.

– W praktyce, z powodów technicznych i finansowych, rzadko doprowadza się osadzonych na posiedzenia w przedmiocie przedłużenia aresztu. Dzięki proponowanej zmianie podejrzany będzie mógł brać w nich udział choćby w formie zdalnej. Zapewni to osobom tymczasowo aresztowanym realny wgląd w ich sprawy, pełną realizację prawa do obrony oraz możliwość wypowiedzenia się w kwestii wniosku o przedłużenie stosowania tego środka zapobiegawczego. Choć pozornie ta zmiana może się wydawać niewielka, będzie miała fundamentalne znaczenie w praktyce i zapewni standardy rzetelnego procesu karnego w każdym jego stadium – ocenia mec. Goldoni.

Projekt ma też na celu zwiększenie wykorzystania wideokonferencji do przesłuchiwania świadków czy biegłych, co formalnie jest możliwe od 20 lat, z czego w praktyce rzadko się jednak korzysta. Różnicuje też zasady korzystania z tego trybu (czego obecnie brakuje) w zależności od etapu postępowania. W postępowaniach prowadzonych przez prokuraturę w zasadzie będzie to możliwe bez ograniczeń, zaś na etapie sądowym „w sytuacji, gdy istnieją ku temu ważne przyczyny” (np. gdy stawiennictwo świadka napotka przeszkody zbyt trudne do usunięcia lub z uwagi na obawę wpływania na świadka), albo gdy strony nie wyrażą sprzeciwu. Sąd podejmując decyzję w tym zakresie ma też badać, czy przeciwko zdalnemu przesłuchaniu nie przemawia wzgląd na prawidłowość postępowania oraz czy nie stwarza to ryzyka naruszenia rzetelności postępowania, w szczególności prawa do obrony.

– Wprowadzenie tak dużej liczby przesłanek warunkujących wykorzystanie projektowanego rozwiązania powoduje, że projekt zakłada jeden krok do przodu w kierunku elektronizacji procesu karnego, a następnie dwa kroki wstecz – ocenia dr Jakub Kosowski z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Jak wskazano w uzasadnieniu, jeśli przesłuchanie w zdalnej formie miałoby mieć miejsce „dla wygody”, to byłoby to uzależnione od braku sprzeciwu stron.

– Wątpliwości budzi sformułowanie przesłanki: „albo jeżeli żadna ze stron, których ta czynność dotyczy, temu się nie sprzeciwi”. Powstaje bowiem pytanie, jak rozumieć stwierdzenie, że czynność przesłuchania dotyczy strony? Czy odnosi się to do oskarżyciela posiłkowego lub prywatnego, który składa zeznania, czy też do podmiotu wnioskującego o daną czynność dowodową? Czy chociażby do strony obecnej na rozprawie? Uzasadnienie projektu nie daje na te pytania jednoznacznej odpowiedzi – zauważa ekspert.

Kłopotliwe asysty podczas przesłuchań

Inną słabością, na którą zwraca uwagę dr Kosowski jest fakt, że projektodawca nie rezygnuje z asysty w miejscu przebywania świadka podczas przesłuchania zdalnego. Powoduje to, że instytucja ta jest trudniejsza do wdrożenia.

– Pod wpływem doktryny poczyniono jeden wyjątek w odniesieniu do świadka, który jest pozbawiony wolności. Udział asysty miałby być zabroniony, jeśli mogłoby to oddziaływać krępująco na świadka, co jest przesłanką o nieostrym charakterze. Powstaje bowiem pytanie, czy wystarczające będzie samo oświadczenie świadka, czy też sąd będzie dokonywał innych analiz? Tego rodzaju problemy interpretacyjne powstają z uwagi na formułowanie zbyt wielu ograniczeń dotyczących wideokonferencji – zwraca uwagę dr Kosowski. Stawia on pytanie o sensowność asysty, jeśli świadek ma zeznawać w wydzielonym i monitorowanym pomieszczeniu w zakładzie karnym lub areszcie śledczym.

Projekt przewiduje także inny wyjątek od konieczności asysty, dotyczący np. świadków przebywających za granicą. Można będzie od tego odstąpić, „jeżeli nie zachodzi uzasadniona obawa wpływania na świadka lub ograniczenia w inny sposób jego swobody wypowiedzi ani wątpliwości co do możności ustalenia jego tożsamości, a w postępowaniu przed sądem także, jeśli żadna ze stron, której ta czynność dotyczy, temu się nie sprzeciwi”. W takich wypadkach świadka będzie można przesłuchać zdalnie z jego miejsca pobytu bez udziału asysty, jeżeli tylko zapewni on, że dysponuje odpowiednimi warunkami technicznymi do niezakłóconego przeprowadzenia tej czynności, a w miejscu jego pobytu zapewnione będą odpowiednie warunki do przesłuchania, licujące z powagą przeprowadzanej czynności procesowej.

– Proponowana regulacja nawiązuje do rozwiązań procedury cywilnej (art. 151 kodeksu postępowania cywilnego), choć w procesie cywilnym nie jest wymagany brak sprzeciwu stron – mówi dr Kosowski.

– Podsumowując, zauważyć należy, że proponowane zmiany po raz kolejny mają charakter fragmentaryczny i stanowią reakcję na bieżące problemy postępowania karnego. W dalszym ciągu oczekujemy na rozwiązania systemowe, które kompleksowo rozwijałyby elektronizację w procesie karnym. Elektronizację, która otacza nas w życiu codziennym w coraz większym stopniu. Zdecydowana większość osób jest pozytywnie nastawiona do usług publicznych, czy też transakcji codziennego życia wykonywanych poprzez narzędzia elektroniczne Pora więc na proces karny – pointuje.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Marta Hermanowicz

adwokat z kancelarii Filipiak Babicz Legal & Tax

Do tej pory z możliwości zdalnego przesłuchania nie korzystano praktycznie w ogóle w postępowaniu przygotowawczym. Z projektu wynika, że nacisk na wykorzystywanie wideokonferencji będzie położony właśnie na postępowanie przygotowawcze, a nie sądowe. W praktyce nowe przepisy mogłyby z powodzeniem doprowadzić do zastąpienia przez przesłuchania zdalne przesłuchań w trybie pomocy prawnej, czyli zadawania pytań z listy przez policjanta w jednostce położonej najbliżej miejsca zamieszkania świadka. Z punktu widzenia sprawności i rzetelności postępowań byłaby to zmiana korzystna – czynności byłyby przeprowadzane przez osobę prowadzącą i znającą postępowanie. Zwiększenie możliwości zdalnego udziału w rozprawie z jednej strony stanowi odpowiedź na aktualne potrzeby społeczeństwa i uczestników procesu, z drugiej może rodzić obawy o zachowanie zasady bezpośredniości i zapewnienie możliwości pełnej realizacji prawa do obrony. Projektodawca stara się uwzględniać te aspekty, przede wszystkim uznając, że mimo wszystko w sądowym procesie karnym nie miałaby to być reguła, a wyjątek. Nadto w przypadku zdalnego udziału oskarżonego w rozprawie w projekcie zadbano o możliwość realizowania prawa do obrony, chociażby poprzez zapewnienie bezpiecznej i poufnej formy komunikacji oskarżonego z obrońcą. Ważne jest także zachowanie prymatu prawa do obrony nad interesem uczestników procesu, którzy chcieliby uczestniczyć w rozprawie zdalnie. Oskarżony będzie mógł bowiem sprzeciwić się takiemu wnioskowi.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Przełomowy wyrok TSUE w sprawie WhatsApp

Stan faktyczny i tło proceduralne

Sprawa wynikała z postępowań dotyczących zgodności WhatsApp Ireland Ltd. z obowiązkami przejrzystości i informowania wynikającymi z rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz.Urz. UE L z 2016 r. Nr 119, str. 1; dalej RODO). Po wejściu w życie tego rozporządzenia irlandzki organ nadzorczy (DPC) otrzymał skargi użytkowników i osób niebędących użytkownikami WhatsApp, a także sygnały ze strony niemieckiego organu (BfDI) odnoszące się do obowiązków przejrzystości, w tym w kontekście potencjalnego udostępniania danych innym podmiotom grupy (wówczas Facebook, następnie Meta). DPC wszczął z urzędu w grudniu 2018 r. generalne postępowanie dotyczące przestrzegania przez WhatsApp obowiązków z art. 12–14 RODO, działając jako wiodący organ nadzorczy z uwagi na transgraniczny charakter przetwarzania oraz lokalizację głównej jednostki organizacyjnej WhatsApp w Irlandii (art. 56 ust. 1 RODO).

Po zakończeniu dochodzenia DPC przedłożył w grudniu 2020 r. projekt decyzji innym właściwym organom w trybie art. 60 ust. 3 RODO. W styczniu 2021 r. osiem organów zgłosiło sprzeciwy wobec wybranych elementów projektu. DPC próbował wypracować rozwiązania kompromisowe, jednak nie uzyskano konsensusu co do części sprzeciwów. W tej sytuacji DPC przekazał sprawę do EDPB w trybie art. 60 ust. 4 oraz art. 65 ust. 1 lit. a) RODO. WhatsApp przedstawił pisemne uwagi odnoszące się do kwestii dyskutowanych między organami, które DPC przekazał następnie EDPB w ramach procedury rozstrzygania sporu.

EDPB przyjęła 28.7.2021 r. wiążącą decyzję nr 1/2021 na podstawie art. 65 ust. 2 RODO. Następnie DPC wydał 20.8.2021 r. decyzję ostateczną, w której stwierdził naruszenia zasady przejrzystości i obowiązków informacyjnych, nałożył środki naprawcze oraz administracyjne kary pieniężne na łączną kwotę 225 mln euro. Do decyzji krajowej dołączono decyzję EDPB, zgodnie z art. 65 ust. 6 RODO.

W decyzji EDPB zajęto stanowisko w kwestiach będących przedmiotem istotnych i uzasadnionych sprzeciwów, w szczególności dotyczących: dodatkowych naruszeń obowiązków informacyjnych z art. 13 RODO; kwalifikacji informacji powstałych w ramach procedury lossy hashing jako danych osobowych i konsekwencji tej kwalifikacji dla oceny naruszeń, zakresu art. 14 RODO oraz sankcji; oceny naruszenia zasady przejrzystości z art. 5 ust. 1 lit. a) RODO; skrócenia terminu wykonania środków z 6 do 3 miesięcy; a także kryteriów i metodyki wymiaru kar pieniężnych, w tym potrzeby podwyższenia poziomu grzywien względem pierwotnie planowanego przedziału. Jednocześnie EDPB wskazała, że niektórych naruszeń (np. w zakresie art. 6 ust. 1 RODO) nie można było stwierdzić z przyczyn proceduralnych w ramach danego postępowania.

WhatsApp zaskarżył decyzję EDPB do Sądu UE na podstawie art. 263 Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (wersja skonsolidowana) (Dz.Urz. UE C z 2016 r. Nr 202, s. 47; dalej: TFUE). Sąd postanowieniem z 7.12.2022 r., T-709/21, Legalis, odrzucił skargę jako niedopuszczalną, uznając decyzję EDPB za akt pośredni oraz stwierdzając brak bezpośredniego dotknięcia. WhatsApp wniósł odwołanie do TSUE.

Rozstrzygnięcie TSUE

Trybunał uchylił postanowienie Sądu UE i uznał skargę o stwierdzenie nieważności za dopuszczalną. Sprawę przekazano Sądowi do ponownego rozpoznania, ponieważ dotychczas nie badano legalności decyzji EDPB co do meritum.

Termin do wniesienia skargi – publikacja na stronie EDPB

W odpowiedzi na zarzut EDPB dotyczący rzekomego wniesienia skargi po terminie, TSUE przypomniał hierarchię kryteriów z art. 263 akapit szósty TFUE: zasadniczo decyduje publikacja aktu lub jego notyfikacja, a dopiero w ich braku – data powzięcia wiadomości. Trybunał wyjaśnił, że „publikacja” nie oznacza wyłącznie ogłoszenia w Dzienniku Urzędowym UE; pojęcie to obejmuje także publikację na stronie internetowej instytucji lub organu UE, gdy przewiduje ją prawo wtórne. Ponieważ art. 65 ust. 5 RODO przewiduje publikację decyzji EDPB na stronie EDPB, a motyw 143 RODO odsyła do tego sposobu publikacji, TSUE przyjął, że termin należy liczyć od daty takiej publikacji. W sprawie przyjęto datę 2.9.2021 r. jako moment publikacji, a wniesienie skargi 1.11.2021 r. uznano za terminowe.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

„Akt zaskarżalny” w rozumieniu art. 263 TFUE

TSUE przypomniał, że skarga na podstawie art. 263 TFUE przysługuje wobec każdego aktu instytucji lub organu UE, który wywołuje wiążące skutki prawne wobec osób trzecich, niezależnie od jego formy. Ocenę tę przeprowadza się w oparciu o treść aktu, kontekst jego wydania oraz zakres kompetencji organu.

Trybunał wyraźnie odróżnił kwalifikację aktu jako zaskarżalnego (art. 263 akapit pierwszy TFUE) od kwestii legitymacji skargowej podmiotu prywatnego (art. 263 akapit czwarty TFUE). Na etapie badania zaskarżalności nie analizuje się jeszcze wpływu aktu na sytuację prawną konkretnego skarżącego.

Choć w postępowaniach wieloetapowych co do zasady zaskarżalny jest akt końcowy, TSUE uznał, że decyzja EDPB wydana na podstawie art. 65 ust. 1 lit. a) RODO nie ma charakteru wyłącznie pośredniego. Definitywnie rozstrzyga ona kwestie przekazane do rozstrzygnięcia, wyczerpuje kompetencje EDPB w danym sporze i wiąże organy krajowe. W konsekwencji stanowi akt zaskarżalny w rozumieniu art. 263 TFUE.

Bezpośrednie dotknięcie WhatsApp

Trybunał przypomniał, że akt dotyczy podmiotu bezpośrednio w rozumieniu art. 263 akapit czwarty TFUE, jeżeli wywiera bezpośredni wpływ na jego sytuację prawną oraz nie pozostawia organom odpowiedzialnym za jego wykonanie swobody co do elementów rozstrzygniętych. Kluczowe znaczenie ma rzeczywisty skutek prawny aktu, a nie jego formalne miejsce w strukturze postępowania.

TSUE uznał, że decyzja EDPB wywiera bezpośredni wpływ na sytuację prawną WhatsApp. Stwierdzenie naruszenia obowiązków informacyjnych, w tym wynikających z art. 13 ust. 1 lit. d) oraz art. 13 ust. 2 lit. e) RODO, prowadziło do konieczności zmiany sposobu realizacji obowiązków informacyjnych oraz dostosowania praktyk przetwarzania danych. Decyzja wpływała zatem na zakres obowiązków administratora i jego relacje z użytkownikami.

Trybunał podkreślił również wiążący charakter decyzji EDPB wobec organów nadzorczych. Organy te nie mogły odstąpić od ustaleń dotyczących naruszeń, kwalifikacji określonych informacji jako danych osobowych ani konieczności odpowiedniego uwzględnienia tych ustaleń przy wymiarze sankcji. Okoliczność, że organ krajowy zachowuje kompetencję do określenia szczegółowych środków lub wysokości kary w granicach wyznaczonych prawem, nie zmienia faktu, że jest związany oceną prawną EDPB w zakresie rozstrzygniętych kwestii.

Trybunał wskazał także, że możliwość równoległego zaskarżenia decyzji EDPB do sądów UE oraz decyzji organu krajowego do sądu krajowego nie zmienia bezpośredniego charakteru skutków decyzji EDPB. System prawa UE przewiduje mechanizmy zapewniające spójność orzecznictwa, w tym możliwość zawieszenia postępowania krajowego do czasu rozstrzygnięcia ważności aktu unijnego.

W konsekwencji TSUE uznał, że decyzja EDPB dotyczy WhatsApp bezpośrednio, a odmowa uznania tej przesłanki przez Sąd UE stanowiła naruszenie prawa.

Skutek orzeczenia i dalszy bieg sprawy

Trybunał uchylił postanowienie T-709/21, uznał skargę o stwierdzenie nieważności za dopuszczalną i przekazał sprawę do Sądu do rozpoznania co do meritum. TSUE wskazał, że stan postępowania pozwalał na ostateczne rozstrzygnięcie jedynie w zakresie dopuszczalności, natomiast ocena legalności decyzji EDPB wymaga zbadania zarzutów materialnoprawnych i procesowych oraz szczegółowej oceny prawnej i faktycznej.

Znaczenie praktyczne

Wyrok doprecyzowuje miejsce wiążącej decyzji EDPB w systemie środków ochrony prawnej przewidzianych w RODO i traktatach. Decyzja EDPB z art. 65 RODO została potraktowana jako akt unijny o własnej tożsamości prawnej w zakresie rozstrzygniętych kwestii, a nie wyłącznie element „wewnętrznej” wymiany między organami nadzorczymi. Dla administratorów danych oznacza to, że w sprawach transgranicznych objętych mechanizmem spójności możliwe jest kierowanie skargi z art. 263 TFUE bezpośrednio na decyzję EDPB, jeżeli spełnione są przesłanki bezpośredniego i indywidualnego dotknięcia.

Jednocześnie wyrok nie rozstrzyga legalności merytorycznej decyzji EDPB ani tego, czy WhatsApp naruszył RODO w zakresie objętym sporem. Te kwestie pozostają przedmiotem dalszego postępowania przed Sądem UE po przekazaniu sprawy.

Wyrok TSUE z 10.2.2026 r., C-97/23 P

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Informatyzacja postępowania cywilnego – pierwsze koty za płoty

Zakres zmian – uwagi wstępne

Od 1.3.2027 r. obligatoryjnie, a od 1.3.2026 r. fakultatywnie zawodowi pełnomocnicy będą wnosili za pośrednictwem portalu informacyjnego niektóre rodzaje pism procesowych, w szczególności środki zaskarżenia (apelację, zażalenie oraz skargę na orzeczenie referendarza sądowego). Zakres będzie jednak stosunkowo wąski – wnoszenie pism przez portal zostało przez ustawodawcę ograniczone zarówno pod względem podmiotowym, jak i przedmiotowym.

Ograniczenie podmiotowe polega na tym, że pisma za pośrednictwem portalu informacyjnego będą mogli wnosić jedynie zawodowi pełnomocnicy – adwokat, radca prawny, rzecznik patentowy, Prokuratoria Generalna Rzeczypospolitej Polskiej oraz prokurator. Strony działające osobiście (a także reprezentowane przez pełnomocników niezawodowych) nie będą mogły korzystać z możliwości wnoszenia pism przez portal – nawet fakultatywnie.

Gdy chodzi o ograniczenia przedmiotowe, wyrażone zostały w art. 1251 § 1 KPC i mają dwojaki charakter. Po pierwsze, pism za pośrednictwem portalu informacyjnego nie wnosi się w tych postępowaniach, w których zostały udostępnione specjalnie dla nich stworzone systemy teleinformatyczne. Dotyczy to obecnie postępowania rejestrowego, postępowań upadłościowego i restrukturyzacyjnego (Krajowy Rejestr Zadłużonych) oraz elektronicznego postępowania upominawczego. W tych kategoriach spraw pisma procesowe wnoszone są za pośrednictwem właściwego systemu teleinformatycznego, co wyłącza możliwość korzystania z portalu.

Po drugie, stosownie do art. 1251 § 1 KPC pismo procesowe wnosi się za pośrednictwem portalu informacyjnego tylko wówczas, „jeżeli przepis szczególny tak stanowi”. Nowelizacja z 5.8.2025 r. wprowadziła kilka takich przepisów.

Katalog pism procesowych podlegających wnoszeniu przez portal

Największe znaczenie ma art. 1251 § 2 KPC, który wymienia 10 kategorii pism procesowych, które od 1.3.2026 r. będą mogły, a od 1.3.2027 r. będą musiały być wnoszone przez zawodowych pełnomocników za pośrednictwem portalu informacyjnego. Katalog ten jest przypadkowy i niespójny. Wynika to z tego, że projekt nowelizacji w pierwotnym brzmieniu przewidywał wnoszenie przez portal jedynie apelacji i zażaleń oraz pism procesowych w drugiej instancji. W toku prac legislacyjnych dodano kilka kategorii pism procesowych, które mają być wnoszone przez portal także w pierwszej instancji (np. wypowiedzenie pełnomocnictwa procesowego czy wniosek o doręczenie orzeczenia z uzasadnieniem). W rezultacie wykładnia art. 1251 § 2 KPC – a co najmniej niektórych z jego 10 punktów – będzie nastręczać poważnych trudności.

Nie jest jasne, jak interpretować użyte w pkt. 1 sformułowanie: „zgłoszenie się do udziału w sprawie”. Przeważa pogląd, że oznacza to pismo, wraz z którym pełnomocnik ustanowiony w toku postępowania składa pełnomocnictwo procesowe. Wyrażane są jednak też odosobnione poglądy, że regulacja ta obejmuje zgłoszenie się do udziału w sprawie przez uczestnika postępowania nieprocesowego (art. 510 KC). Nie budzi zaś wątpliwości, że przepisy o wnoszeniu pism przez portal informacyjnym na mocy odesłania z art. 13 § 2 KPC mają odpowiednie zastosowanie w postępowaniu nieprocesowym – z wyłączeniem spraw wieczystoksięgowych i rejestrowych (art. 5111b KPC).

W pkt. 4 przewidziano, że wnoszeniu przez portal podlega oświadczenie w przedmiocie zgody na mediację. Nie powinno budzić wątpliwości, że obejmuje to także  sprzeciw wobec skierowania przez sąd do mediacji, który zgodnie ze znowelizowanym art. 1838 § 2 KPC musi być wyraźny.

Źródłem poważnych wątpliwości będzie pkt 8 przewidujący, że za pośrednictwem portalu informacyjnego wnosi się wniosek o doręczenie orzeczenia wraz z uzasadnieniem, „jak również pismo uzupełniające braki formalne takiego wniosku”. Zauważyć należy, że w innych punktach art. 1251 § 2 KPC nie przewidziano, by wnoszeniu przez portal podlegały także pisma uzupełniające braki określonych w nich pism. Nie jest zatem jasne, czy trzeba będzie wnosić za pośrednictwem portalu informacyjnego np. pismo uzupełniające braki oświadczenia w przedmiocie zgody na mediację.

Oczywisty błąd zawiera pkt 9, w myśl którego wnoszeniu przez portal podlegają wnioski o nadanie klauzuli wykonalności tytułom egzekucyjnym, o których mowa „w art. 777 § 1 i 11”. Problem w tym, że w art. 777  KPC nie ma § 11. Zapewne zamysłem projektodawcy było, żeby za pośrednictwem portalu informacyjnego można było wnosić wnioski o nadanie klauzuli wykonalności jedynie tytułom egzekucyjnym pochodzącym od sądu, o których mowa w art. 777 § 1 pkt 1 i 11. Decyduje jednak brzmienie przepisu, a zatem wnoszeniu przez portal podlegać będą wnioski o nadanie wykonalności wszystkim tytułom egzekucyjnym określonym w art. 777 § 1 KPC, w tym także aktom notarialnym obejmującym poddanie się egzekucji. Wyraźnie wyłączone  z wnoszenia przez portal  zostały jedynie wnioski o tzw. konstytutywne klauzule wykonalności – wprost wymienione w pkt. 9.

Dla zakresu przedmiotowego, w jakim można będzie korzystać z portalu informacyjnego przy wnoszeniu pism procesowych, decydujące znaczenie mają pkt. 6 i 7 art. 1251 § 2 KPC. Obejmują one apelację, zażalenie oraz skargę na orzeczenie referendarza sądowego, a także pisma procesowe w toku postępowań wywołanych ich wniesieniem. W tym zakresie należy poczynić trzy zastrzeżenia.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Po pierwsze, z wnoszenia pism przez portal wyłączone zostały zażalenia do Sądu Najwyższego. Stanowi to konsekwencję generalnej regulacji art. 1251 § 3 KPC, w myśl którego możliwość korzystania z portalu nie obejmuje pism procesowych wnoszonych do Sądu Najwyższego.

Po drugie, wątpliwości może budzić to, czy kategoria pism procesowych „w toku postępowań wywołanych” wniesieniem środka zaskarżenia, w szczególności apelacji, obejmuje jedynie pisma przygotowawcze (merytoryczne), czy też wszystkie pisma wnoszone w postępowaniu drugoinstancyjnym. Więcej przemawia za przyjęciem drugiego z tych wariantów, oznaczałoby to jednak, że wnoszeniu przez portal podlega np. wniosek o wyłączenie sędziego w drugiej instancji, podczas gdy taki sam wniosek w pierwszej instancji musi być składany papierowo.

Po trzecie, wśród pism podlegających wnoszeniu za pośrednictwem portalu informacyjnego nie uwzględniono wniosku o przywróceniu terminu. Jeżeli zaś dotyczy on np. apelacji lub zażalenia, powinien być wnoszony przez portal, w myśl bowiem art. 169 § 3 KPC równocześnie z wnioskiem strona powinna dokonać czynności procesowej.

Pisma procesowe wymienione w art. 1251 § 2 KPC będą podlegały obligatoryjnemu wnoszeniu przez zawodowych pełnomocników za pośrednictwem portalu informacyjnego od 1.3.2027 r. Wcześniej przez rok (czyli od 1.3.2026 r.) będzie to fakultatywne. Co istotne, w tym czasie fakultatywność będzie pełna; nawet w tej samej sprawie zawodowy pełnomocnik jedno pismo wymienione w art. 1251 § 2 KPC będzie mógł wnieść przez portal, a następne – papierowo.

Drugim przepisem szczególnym w rozumieniu art. 1251 § 1 KPC, przewidującym wnoszenie określonej kategorii pism procesowych przez portal, jest art. 18313 § 12, zgodnie z którym w postępowaniu o zatwierdzenie ugody zawartej w ramach mediacji prowadzonej na podstawie umowy o mediację, adwokat, radca prawny, rzecznik patentowy, Prokuratoria Generalna Rzeczypospolitej Polskiej albo prokurator wnosi wniosek oraz dalsze pisma procesowe za pośrednictwem portalu informacyjnego. Co istotne, wnoszenie wniosków o zatwierdzenie ugody zawartej w ramach mediacji umownej będzie dla zawodowych pełnomocników obligatoryjne już od 1.3.2026 r., bez rocznego okresu przejściowego.

Możliwość wnoszenia określonych pism przez portal przewiduje też ustawa o Prokuratorii Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej. Dotyczy to zawiadomień o przekazaniu albo przejęciu zastępstwa przez tę instytucję. Co ciekawe, w tym zakresie korzystanie z portalu ma być fakultatywne bez żadnych ograniczeń czasowych, także po 1.3.2027 r.

Wnoszenie pism przez portal – możliwość dla każdego

Istotne znaczenie w praktyce może mieć zmiana, której się nie dostrzega, a mianowicie otwarcie portalu na strony działające osobiście (bez zawodowych pełnomocników). Od 1.6.2026 r. każda taka osoba będzie mogła wybrać doręczanie jej pism sądowych za pośrednictwem portalu. Będzie to jednak możliwość jednokierunkowa; wnosić pisma przez portal w dalszym ciągu będą mogli tylko zawodowi pełnomocnicy.

Stosownie do nowego art. 1311 § 11, oświadczenie o wyborze doręczeń pism z sądu przez portal lub oświadczenie o rezygnacji z nich strona składa za pośrednictwem portalu informacyjnego i opatruje kwalifikowanym podpisem elektronicznym, podpisem zaufanym albo podpisem osobistym. Oświadczenie o rezygnacji z tego sposobu doręczeń strona będzie mogła złożyć również na piśmie.

Jeżeli strona prowadzi kilka postępowań, będzie mogła wybrać doręczanie pism sądowych przez portal w niektórych z nich, a w pozostałych pozostać przy doręczeniach papierowych.

Podsumowanie

Umożliwienie zawodowym pełnomocnikom wnoszenia niektórych pism procesowych za pośrednictwem portalu informacyjnego to ważny krok w kierunku informatyzacji postępowania cywilnego. Niestety, nowe przepisy są nadmiernie kazuistyczne i niespójne.

Kolejnym krokiem powinno być umożliwienie wnoszenia przez portal pozwów, odpowiedzi na pozew oraz pism przygotowawczych w pierwszej instancji. Nie wydaje się to jednak możliwe bez wprowadzenia akt elektronicznych.

Odrębny problem stanowi to, że jeżeli po jednej stronie występuje zawodowy pełnomocnik, a po drugiej strona działająca osobiście, to dla tej drugiej strony sąd będzie musiał drukować pisma wnoszone przez zawodowego pełnomocnika w postaci elektronicznej. Nie będzie to wielkim problemem praktycznym w przypadku pism wymienionych w art. 1251 § 2 KPC, w tym apelacji i odpowiedzi na nią, ponieważ nie dołącza się do nich z reguły licznych załączników. Nie będzie zatem nadmiernie uciążliwe drukowanie tych pism (wniesionych w postaci elektronicznej przez radcę prawnego lub adwokata) w celu doręczenia stronie przeciwnej, jeżeli działa bez zawodowego pełnomocnika. Trudno jednak wyobrazić sobie obciążanie takim obowiązkiem sądów w przypadku pozwu czy odpowiedzi na pozew, do których często dołączane są liczne i bardzo obszerne załączniki.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Zwrot subwencji na podstawie późniejszego regulaminu? Sąd mówi: nie

Stan faktyczny

Powódka domagała się zasądzenia na swoją rzecz kwoty odpowiadającej kwocie udzielonych pozwanej subwencji finansowych, wypłaconych w ramach dwóch programów rządowych, tj. „Tarcza Finansowa Polskiego Funduszu Rozwoju dla Małych i Średnich Firm” oraz „Tarcza Finansowa 2.0 Polskiego Funduszu Rozwoju dla Małych i Średnich Firm”.

Podkreśliła, że regulaminy obu programów przewidywały, że jest ona uprawniona do wydania wobec beneficjenta decyzji zobowiązujących do zwrotu subwencji w przypadku uzasadnionego podejrzenia jakiegokolwiek rodzaju nadużyć. W sprawie pozwanej CBA przekazało negatywną rekomendację w zakresie możliwości umorzenia wypłaconych jej subwencji. Wobec tego, powódka, bez przeprowadzania postępowania wyjaśniającego, wydała decyzję zobowiązującą pozwaną do zwrotu obu subwencji finansowych w całości.

Pozwana wniosła o oddalenie powództwa w całości, wskazując, że powódka odmówiła zwolnienia jej z obowiązku zwrotu subwencji, argumentując to jedynie uprawnieniem do wydania decyzji określającej wysokość subwencji finansowej podlegającej zwrotowi w całości w przypadku, w którym istnieje „uzasadnione podejrzenie wystąpienia jakiegokolwiek rodzaju nadużyć”. Nie wskazała przy tym, o jakiego rodzaju podejrzenie nadużyć chodzi i czym jest ono uzasadnione. Pozwana argumentowała, że powództwo jest bezpodstawne z uwagi na to, że powódka nie sprostała ciężarowi udowodnienia tego, że pozwana swoim działaniem lub zaniechaniem naruszyła w jakikolwiek sposób umowy subwencji. Podkreśliła, że spełniła wynikające z umów i regulaminów warunki, składając stosowne rozliczenia, które nie były nigdy kwestionowane przez powódkę.

Strona pozwana podniosła również zarzut niezgodności umów subwencji z zasadą swobody umów, wskazując, że za takie należy uznać uregulowania, które pozwalają stronom stosunku prawnego na dowolne jego jednostronne kształtowanie już po zawarciu umowy. Argumentowała, że postanowienia umów w praktyce dawały powódce możliwość niemalże dowolnej zmiany postanowień regulaminów, które stanowiły integralną część umów subwencji, co zdaniem pozwanej jest sprzeczne z dobrymi obyczajami i rażąco narusza zasadę swobody umów.

Ustosunkowując się do powyższych zarzutów, powódka wskazała, że biorąc pod uwagę darmowy charakter umowy, konstrukcja przewidująca obowiązek zwrotu w przypadku wystąpienia podejrzenia nadużyć po stronie beneficjenta wskutek następczej weryfikacji, jest zgodna z zasadą swobody umów w rozumieniu art. 3531 KC. Czynności prawne nieodpłatne nie powinny bowiem korzystać z tak restrykcyjnej ochrony, jak czynności odpłatne. W świetle powyższej argumentacji, objęcie Tarczy Finansowej osłoną antykorupcyjną było w pełni uzasadnione, a jego wprowadzenie, a także wydanie na jego podstawie decyzji, w żaden sposób nie narusza zasad współżycia społecznego i było w pełni zgodne z zasadą swobody umów.

Stanowisko Sądu Okręgowego

Sąd Okręgowy w Warszawie w wyroku z 5.12.2025 r., XXVI GC 308/25, oddalił wytoczone powództwo w całości.

SO wskazał, że z treści spornych umów wynika, że co do zasady przyznawana beneficjentom subwencja miała charakter zwrotny. Beneficjent miał złożyć oświadczenie o rozliczeniu subwencji w określonym terminie liczonym od dnia wypłaty subwencji. Na podstawie tego oświadczenia powódka miała podejmować decyzję o wysokości zwrotu subwencji, wraz z tą decyzją udostępniając beneficjentowi harmonogram spłaty. W sprawie bezspornym było, że pozwana złożyła takie oświadczenia, w których wniosła o zwolnienie jej z obowiązku zwrotu subwencji finansowej w całości. Natomiast powódka nie zakwestionowała ani prawdziwości złożonych przez pozwaną oświadczeń, ani sposobu wydatkowania subwencji.

Powódka jednoznacznie wskazała, że wyłączną podstawą żądania zwrotu obu wypłaconych subwencji była negatywna rekomendacja CBA, przy czym jej szczegółowe motywy nie były jej wiadome w chwili wydania decyzji. Dopiero w odpowiedzi na zobowiązanie Sądu CBA wskazało, co było podstawą wydania negatywnej rekomendacji. W ocenie SO, wystąpienie tych okoliczności nie uzasadniało żądania zwrotu subwencji.

Powódka powoływała się na § 10 ust. 9 Regulaminu 1.0 i § 11 ust. 11 Regulaminu 2.0, pozwalające na wydanie decyzji o zwrocie wypłaconej subwencji w razie zaistnienia uzasadnionego podejrzenia jakichkolwiek nadużyć. Jednakże, oba te postanowienia – w powoływanym przez powódkę brzmieniu – zostały do regulaminów wprowadzone już po zawarciu przez strony przedmiotowych umów i po wypłacie wnioskowanych subwencji. Powódka nie wykazała, aby poinformowała pozwaną o tej zmianie w taki sposób, żeby mogła ona się z nią zapoznać. Umowa nie przewidywała natomiast konieczności bieżącego śledzenia strony internetowej powódki, a pozwana oświadczyła jedynie, że znana była jej wersja pierwotna regulaminu. Obowiązkiem powódki było więc indywidualne poinformowanie pozwanej, co najmniej o tym, że regulamin uległ zmianie, a jego obecna wersja jest dostępna na stronie internetowej. Ponadto, brak było w ogóle podstaw do przyjmowania za skuteczne zmiany regulaminu w trakcie trwania umowy, w zakresie w jakim zmiany dotyczyły istotnych postanowień umowy, w tym podstaw do żądania zwrotu całej subwencji.

SO wskazał, że stosownie do art. 3841 KC wzorzec wydany w czasie trwania stosunku umownego o charakterze ciągłym wiąże drugą stronę, jeżeli zostały zachowane wymagania określone w art. 384 KC, a strona nie wypowiedziała umowy w najbliższym terminie wypowiedzenia. Klauzula modyfikacyjna musi spełniać pewne minimalne standardy, w tym w szczególności powinna być na tyle sprecyzowana, aby była w stanie uchronić adherenta przed arbitralnością proponenta. Powinna jednocześnie konkretyzować okoliczności uzasadniające ewentualną zmianę dotychczasowego albo wydanie nowego wzorca, aby możliwa była ocena zachowania proponenta wydającego wzorzec. Przy tym, nie może ona uprawniać do dokonania takich zmian, które naruszałyby istotne elementy umowy.

Tymczasem powódka w umowach przyznała sobie prawo do zmiany wzorca umownego w postaci regulaminu w sposób niczym nieograniczony i dowolny. Tego rodzaju zastrzeżenie nie spełnia żadnych choćby minimalnych wymagań, dając jej prawo do jednostronnego kształtowania także kluczowych elementów stosunku umownego, jak miało to miejsce w przedmiotowej sprawie, gdzie powódka po zawarciu umowy wprowadziła do niej podstawę żądania zwrotu całego wypłaconego beneficjentowi świadczenia. W ocenie Sądu postanowienie umowy przyznające jednej ze stron uprawnienie do jednostronnego i całkowicie dowolnego – arbitralnego kształtowania sytuacji prawnej drugiej strony, w szczególności do modyfikowania essentialia negotii uznać należy za nieważne, z uwagi na sprzeczność z zasadą swobody umów wyrażoną w art. 3531 KC – sprzeczność z właściwością (naturą) stosunku prawnego.

Nadto, w ocenie Sądu powoływane przez powódkę jako podstawa żądania zwrotu subwencji postanowienie § 10 ust. 9 Regulaminu 1.0 i § 11 ust. 11 Regulaminu 2.0 uznać należy za sprzeczne z właściwością przedmiotowego stosunku prawnego, a tym samym wykraczające poza ramy swobody umów, a w konsekwencji – nieważne na podstawie art. 58 § 1 KC. Tak ogólnikowe postanowienia mogłoby bowiem uzasadniać żądanie zwrotu absolutnie każdej przyznanej i wypłaconej subwencji, gdyż w stosunku do każdego z beneficjentów możliwe jest stwierdzenie zaistnienia ryzyka wystąpienia (choćby czysto hipotetycznie) jakichkolwiek nadużyć (w dowolnej sferze i o dowolnym charakterze).

Komentarz

Stanowisko SO dotyczące obowiązku notyfikowania kontrahenta o zmianach wzorca umownego, jak również nieważności postanowień umowy uprawniającej jedną ze stron do arbitralnej zmiany jej essentialia negotii, uznać należy za w pełni prawidłowe. Omawiane orzeczenie wpisuje się w kształtującą się obecnie linię orzeczniczą dotyczącą roszczeń podmiotu odpowiedzialnego za programy Tarcz Finansowych, w której zwraca się uwagę na standardy, których podmiot ten powinien dochować.

Wyrok SO w Warszawie z 5.12.2025 r., XXVI GC 308/25

Siedem miesięcy na JPK_CIT

W tym roku największe przedsiębiorstwa będą musiały po raz pierwszy wypełnić nowy obowiązek sprawozdawczy. Minister finansów postanowił im trochę ulżyć i przedłużył termin o cztery miesiące.

Ustawowy termin jest za krótki

Chodzi o przekazywanie fiskusowi ksiąg rachunkowych w specjalnym formacie Jednolitego Pliku Kontrolnego. Pierwsze muszą to zrobić spółki mające w poprzednim roku powyżej 50 mln euro przychodów oraz podatkowe grupy kapitałowe. One muszą przesłać w 2026 r. księgi rachunkowe za 2025 r.

Do kiedy? Z ustawy o CIT wynika, że z reguły w terminie składania zeznań rocznych, czyli do końca marca. Problem jednak w tym, że sprawozdania finansowe są zatwierdzane do końca czerwca. Dopiero potem następuje ostateczne zamknięcie ksiąg rachunkowych. I sporo się może w nich pozmieniać. Przekazywanie ich wcześniej fiskusowi nie ma więc większego sensu.

Dostrzegło to też Ministerstwo Finansów. Najpierw przygotowało projekt nowelizacji ustawy wydłużający termin na nowe obowiązki. Omawialiśmy go w „Rzeczpospolitej” z 18 grudnia, podkreślając, że „dobrze byłoby się z tym pospieszyć i nie zostawiać na ostatnią chwilę”. Niespecjalnie się to udało, bo projekt nie wyszedł jeszcze z rządu. Minister finansów postanowił jednak zadziałać na własną rękę i wydał rozporządzenie „w sprawie przedłużenia terminów przesyłania ksiąg rachunkowych w zakresie podatku dochodowego od osób prawnych”.

Co w nim znajdziemy? Przedłużenie terminu na przesłanie JPK CIT do końca siódmego miesiąca po zakończeniu roku podatkowego albo roku obrotowego. Oznacza to, że pierwsze pliki z księgami trzeba przekazać do 31 lipca 2026 r.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Zgodnie z rozporządzeniem przedłużenie terminów dotyczy przesyłania ksiąg rachunkowych za rok podatkowy albo rok obrotowy rozpoczynający się po 31 grudnia 2024 r., a kończący się przed 1 kwietnia 2026 r. Oprócz podatkowych grup kapitałowych (obowiązek przesłania ksiąg ma każda spółka wchodząca w skład PGK) oraz największych spółek może mieć zastosowanie również do firm składających co miesiąc JPK VAT z deklaracją. Jak czytamy w uzasadnieniu do rozporządzenia „podmioty te realizują obowiązek przesyłania ksiąg zgodnie z harmonogramem przewidzianym dla podatników CIT, tj. po raz pierwszy za rok podatkowy, a w przypadku spółek niebędących osobami prawnymi – za rok obrotowy, rozpoczynający się po 31 grudnia 2025 r., z obowiązkiem ich przesłania od 1 stycznia 2026 r. W przypadku, gdy rok podatkowy albo rok obrotowy tych podatników albo spółek zakończy się przed 1 kwietnia 2026 r., to przedłużenie terminu znajdzie również zastosowanie do tych podmiotów”.

W uzasadnieniu przypomniano też o „trwających pracach legislacyjnych zmierzających do wydłużenia terminów w drodze ustawowej”. To wydłużenie w drodze ustawowej ma dotyczyć także przedsiębiorców rozliczających się PIT (którzy prowadzą księgi rachunkowe).

Rozporządzenie weszło w życie 20 lutego.

– Choć firmy dostały więcej czasu na wypełnienie nowych obowiązków sprawozdawczych, nadal stanowią dla nich spore wyzwanie. Aby spełnić wyśrubowane oczekiwania Ministerstwa Finansów, muszą bowiem przemodelować swój dotychczasowy proces księgowy. Te oczekiwania prezentowane są w dość specyficznej formie, tj. spisu pytań i odpowiedzi na stronie podatki.gov.pl. Ministerstwo nakazuje m.in. (bez zmian legislacyjnych w tym zakresie) stosowanie znaczników identyfikujących konta w możliwie najszerszy sposób. Oznacza to konieczność dostosowania planów kont i wydzielenia jednorodnych grup transakcji – mówi Patryk Chmiel, doradca podatkowy, starszy konsultant w Gekko Taxens. Dodaje, że część wymogów jest komunikowana podatnikom w formie interpretacji indywidualnych. Przykładowo chodzi o raportowanie danych oddziałów zagranicznych polskich spółek.

– Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w bardzo lakoniczny sposób wskazuje, że taki obowiązek po prostu jest. Nie ma jednak klarownych wytycznych, w jaki sposób te dane prezentować. Jeszcze w 2023 r., gdy przesyłanie JPK z księgą rachunkową było realizowane wyłącznie na żądanie fiskusa, w interpretacjach wskazywano, że nie trzeba w nich uwzględniać danych zagranicznych oddziałów (zakładów), ponieważ prowadzą one swoją księgowość zgodnie z lokalnymi zasadami. Przepisy się nie zmieniły, wzrosły natomiast wymagania skarbówki – podkreśla Patryk Chmiel.

Duże wymagania

– Dodatkowe miesiące na wypełnienie obowiązków sprawozdawczych przez podatników są również szansą dla skarbówki na zrewidowanie swoich oczekiwań. Niektóre z postulatów fiskusa są bowiem niezasadne i bardzo trudne do zrealizowania – podsumowuje ekspert.

Podstawa prawna: Rozporządzenie Ministra Finansów i Gospodarki z 16.2.2026 r. w sprawie przedłużenia terminów przesyłania ksiąg rachunkowych w zakresie podatku dochodowego od osób prawnych (Dz.U. z 2026 r. poz. 188)

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Odpowiedzialność przewoźnika wedle standardów CMR

Stan faktyczny

Przed Sądem Okręgowym w Lublinie wszczęto postępowanie z powództwa wysyłającego przeciwko przewoźnikowi. Wysyłający realizował na rzecz osoby trzeciej usługę przewozu drogowego towaru. W ramach prowadzonej działalności wysyłający miał zrealizować przewóz towarów na trasie Włochy-Belgia. W ramach umowy przewozowi ulec miało 25 palet (ostatecznie przewieziono 26 palet) w dniach: 21-24.1.2019 r. Wysyłający zlecił dokonanie przewozu pozwanemu przewoźnikowi, a zasady jego realizacji wyznaczało zlecenie transportowe. W ramach określonych w nim zasad przewóz miał być realizowany pojazdem z plandeką, a wszelkie awarie, spóźnienia i przeszkody w realizacji zlecenia miały być zgłaszane niezwłocznie wysyłającemu. Z kolei postoje miały być realizowane przy stacjach paliw.

Przewoźnik przystąpił do realizacji zlecenia, odbierając list przewozowy CMR. Towar załadowano na naczepę, którą następnie opatrzono plombą. Kierowca nie dostał jednak wytycznych co do planowanej trasu czy też możliwości uniknięcia nocnego odpoczynku w pobliżu miejsc, w których występuje problem nielegalnych imigrantów, oraz nie wiedział, do jakiej daty ma dostarczyć przewożony towar. W czasie realizacji przewozu okazało się, że pojazd nie dotrze na miejsce rozładunku w zaplanowanym terminie, a dnia następnego – z uwagi na przerwę w czasie jazdy. W momencie dotarcia do miejsca rozładunku otworzono drzwi naczepy i ujawniono w niej 7 nielegalnych imigrantów. W trakcie realizacji zlecenia imigranci, w czasie nieuwagi kierowcy, zerwali plombę zabezpieczającą i weszli do naczepy. Naruszyli oni również integralność towaru. Na paletach znaleziono ich rzeczy osobiste, opakowania po napojach oraz opakowania z moczem. Chodzili oni po folii i siedzieli na niej. Powyższe zdarzenie uwzględniono w treści listu przewozowego. Odbiorca odmówił przyjęcia towaru, z uwagi na ryzyko skażenia. Towar – folie polipropylenowe – miały zostać wykorzystane do pakowania żywności. Folię umieszczono w magazynie, gdzie składowano ją celem dalszej odsprzedaży do towarów niespożywczych lub recyklingu.

Konsekwencją powyższego zdarzenia było skierowanie przez odbiorcę do wysyłającego roszczenia odszkodowawczego w związku z uszkodzeniem towaru w trakcie przewozu. W wyniku powyższego wysyłający wystąpił z powództwem przeciwko przewoźnikowi, które to powództwo zostało w znacznej części zasądzone. Sąd II instancji oddalił apelację pozwanego przewoźnika.

W ocenie Sądu przewoźnik dopuścił się rażącego niedbalstwa przez m.in.: brak znajomości daty rozładunku, niezaplanowanie trasy w taki sposób, by uniknąć wtargnięcia nielegalnych migrantów, oraz by wykonanie zlecenia nastąpiło terminowo. Sąd ten ocenił również, że nie dokonano właściwych oględzin naczepy.

Skarżący złożył do SN skargę kasacyjną w oparciu o występowanie w sprawie istotnych zagadnień prawnych oraz oczywistego uzasadnienia skargi kasacyjnej. Skarżący podniósł przy tym istotne zagadnienia w postaci udzielenia odpowiedzi na następujące pytania, tj:

  1. czy jest możliwe przypisanie rażącego niedbalstwa przewoźnikowi w rozumieniu art. 29 ust. 1 i 2 Konwencji z 19.5.1956 r. o umowie międzynarodowego przewozu towarów (CMR) i protokół sporządzonej w Genewie w dniu 19 maja 1956 r. (Dz.U. z 1962 r. Nr 49, poz. 238; dalej: Konwencja CMR) bez wskazania naruszenia przez przewoźnika konkretnego zobowiązania wynikającego z umowy i/lub przepisów prawa,
  2. czy jest skuteczne odrzucenie reklamacji na podstawie art. 32 ust. 2 Konwencji CMR bez zwracania kopii dokumentów.
Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Stanowisko SN

Sąd Najwyższy wskazał w swoich rozważaniach, że na ocenę, czy zachodzi wypadek rażącego niedbalstwa, wpływ ma obiektywny stan zagrożenia. Ponadto należy ocenić kwalifikację postaci braku zwykłej staranności w przewidywaniu skutków (dotyczących działania danej osoby, przedmiotu i okoliczności, które doprowadziły do zaniechania zachowań ze strony umowy). W dalszej części uzasadnienia SN przyjmuje, iż rażące niedbalstwo w rozumieniu art. 827 § 1 KC powstaje w przypadku nieprzewidywania zgody jako skutku zaniechania, jeśli miało ono charakter przekroczenia podstawowych i elementarnych zasad staranności.

Z kolei w przypadku stopnia staranności wymaganego postanowieniami CMR mamy do czynienia z najwyższą starannością determinowaną prowadzeniem przez przewoźnika działalności gospodarczej wiązanej z profesjonalnym charakterem usług, wiedzą fachową, formalnymi kwalifikacjami, praktyką zawodową, a także ustalonymi zwyczajowo standardami wymagań. Rozważania te SN odniósł do stanu faktycznego sprawy, uznając, że za podstawowy zakres obowiązków uznać należy sprawdzenie zabezpieczeń naczepy podczas przewożenia ładunku. Ponadto SN podkreślił, że do obowiązków przewoźnika należało zaplanowanie dokładnej trasy przewozu oraz miejsc postoju, a z chwilą przyjęcia towaru od zleceniodawcy to na przewoźniku spoczął obowiązek pieczy nad przesyłką. Z kolei obowiązkom tym – w ocenie SN – przewoźnik nie sprostał.

Komentarz

Odpowiedzialności ubezpieczyciela – w rozumieniu art. 827 § 1 KC – nie zachodzi, jeśli doszło do umyślnego spowodowania szkody przez ubezpieczyciela oraz w przypadku rażącego niedbalstwa, chyba że umowa lub OWU stanowią inaczej, albo też zapłata odszkodowania odpowiada względom słuszności. Jak słusznie zauważył w omawianym uzasadnieniu SN – dokonanie oceny, czy doszło w danym przypadku do rażącego niedbalstwa, również przy zaniechaniu, należy uzależnić od należytej staranności określonej w art. 355 § 2 KC, gdyż umowa przewozu odnosi się do działalności przewoźnika prowadzonej w ramach prowadzonego przez niego przedsiębiorstwa.

Tym samym już z tego tytułu ocena starannego działania dokonywana jest przez pryzmat prowadzonej przez niego działalności gospodarczej, a więc wyżej niż w przypadku art. 355 § 1 KC. Z kolei w przypadku, gdy przewoźnik podlega standardom określonym w Konwencji CMR, wówczas zgodnie z art. 17 ust. 1 przedmiotowej Konwencji, odpowiada on za całkowite lub częściowe zaginięcie towaru lub za jego uszkodzenie, które nastąpiło w czasie między przyjęciem towaru a jego wydaniem oraz za opóźnienie dostawy. Od odpowiedzialności tej przewoźnik jest zwolniony, gdy wymienione zdarzenia wynikają z winy uprawnionego, wadą własną towaru lub też z okoliczności, którym przewoźnik nie mógł zapobiec lub uniknąć. Nie stanowią jednak okoliczności wyłączających winę przewoźnika, m.in. ze względu na wadę pojazdu (art. 17 ust. 2 i 3 Konwencji CMR).

Zważając na stan faktyczny, jaki legł u podstaw orzeczenia Sądu Najwyższego, nie sposób nie zgodzić się z jego stanowiskiem. Jak słusznie zauważono – z chwilą przejęcia towaru do przewozu, to przewoźnik jest za niego odpowiedzialny. Ciężko jest bowiem upatrywać odpowiedzialności zlecającego przewóz czy też podmiotu odbierającego. W przedmiotowym przypadku wszelkie kwestie związane z odpowiednim zabezpieczeniem towaru w czasie przewozu, sprawdzenie zabezpieczeń czy też niedopuszczenie do powstania opóźnień spoczywało na przewoźniku oraz związane było z podejmowanymi przez niego działaniami.

O ile stan faktyczny należy uznać za interesujący, tym niemniej nie powinien mieć on wpływu na zmniejszenie odpowiedzialności przewoźnika, gdyż to właśnie on odpowiada za prawidłowe, bezpieczne oraz terminowe dostarczenie pojazdu. Nie sposób tutaj upatrywać się również sytuacji, w której mogłoby dojść do uniknięcia odpowiedzialności przez przewoźnika, bowiem swoimi działaniami mógł on doprowadzić do zapobieżenia przedmiotowej sytuacji. Poza oceną Sądu leżała jednak kwestia związana z ewentualną odpowiedzialnością osób, które dostały się na naczepę przewoźnika, względem których przewoźnik może mieć roszczenie regresowe.

Postanowienie SN z 22.1.2026 r., I CSK 3959/24 , Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Uwarunkowania systemowe przy zerowaniu faktur w KSeF

Zgodnie z art. 106j ust. 1 pkt. 5 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775; dalej: VATU), w przypadku gdy po wystawieniu faktury stwierdzono pomyłkę w jakiejkolwiek pozycji faktury, podatnik wystawia fakturę korygującą. Zasada ta nie zmienia się także w związku z KSeF. Korekty wystawia się zasadniczo w przypadku każdego błędu w fakturze.

Dane nabywcy są z perspektywy funkcjonalności KSeF danymi kluczowymi. Prawidłowo wskazany nabywca, a zwłaszcza jego NIP, to warunek tego, by faktura dotarła do właściwego adresata. Adresatów faktur może być jednak wielu, nie tylko nabywca towaru czy usługi ma bowiem dostęp do faktury w KSeF. Zasada ta dotyczy m.in. fakturowania na rzecz JST. W strukturze logicznej FA(3) zostało wprowadzone rozwiązanie, które polega na konieczności wypełnienia w elemencie Podmiot2 (tj. w danych nabywcy) znacznika JST. Każdy podatnik, który wystawia fakturę, jest zobligowany do wskazania w niej, czy dotyczy ona jednostki podrzędnej JST. Odbywa się to poprzez właściwe wypełnienie znacznika jednostki podrzędnej JST, tj. wskazanie „1” lub „2” w polu JST. W sytuacji, gdy wystawca faktury wskaże „1”, oznacza to, że faktura dotyczy jednostki podrzędnej JST. W takim przypadku wystawca faktury powinien wypełnić sekcję Podmiot3, w szczególności podać NIP (lub identyfikator wewnętrzny w przypadku korzystania z modelu uprawnień wykorzystującego IDWew) i określić rolę jako „8”.

W praktyce już dziś wiemy, że wypełnianie pola Podmiot3 sprawia trudności. Często jest to pole pomijane przez podatników albo realizowane nieprawidłowo, bez konsekwencji w zakresie skutecznej wysyłki faktury. Niemniej, sposób korygowania ewentualnych błędów w tym zakresie także nie jest szczególnie doprecyzowany. Nie dziwi więc, że podatnicy pytają się o to Dyrektora KIS.

Czego dotyczy sprawa?

Podatnik dokonuje sprzedaży na rzecz jednostek budżetowych i zakładów budżetowych jednostki samorządu terytorialnego. Zgodnie z przepisami oraz zasadami centralizacji VAT, podatnik wystawia faktury na rzecz JST (tu jest to konkretnie gmina). Ale gdy sprzedaż następuje na rzecz innej jednostki samorządu terytorialnego, oprócz wskazania nabywcy (czyli nazwy i NIP-u danej JST, pod którym działa ona jako podatnik VAT), wskazywany jest również „Odbiorca”. A jest nim jednostka organizacyjna JST będącego nabywcą, w ramach działalności, której dokonywany jest dany zakup. Jakkolwiek nabywcą jest dana gmina, odbiorcą może być przykładowo szkoła podstawowa czy gminny ośrodek pomocy społecznej.

Scentralizowana JST i jej jednostki budżetowe wskazywane są na fakturach przez podanie ich nazwy i adresu oraz oczywiście NIP-u. Podatnikowi zdarzają się jednak pomyłki. Niektóre z nich mogą dotyczyć NIP-u podmiotu trzeciego (czyli jednostki budżetowej JST). Podatnik zainteresowany jest potwierdzeniem sposobu oraz skutków skorygowania faktury wystawionej w ramach KSeF, w przypadkach gdy na fakturze pierwotnej zostanie wykazany wprawdzie prawidłowy nabywca i jego NIP (jako podatnika VAT), ale w odniesieniu do jednostki odbierającej, tj. jednostki organizacyjnej JST wykazywanej jako podmiot trzeci, zostanie podana błędna nazwa lub NIP (albo zarówno nazwa, jak i NIP) danej jednostki, nie zostanie wskazany NIP takiej jednostki, albo w ogóle nie zostanie wskazana ani jej nazwa ani NIP.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Stanowisko Organu

Dyrektor KIS wydał w sprawie interpretację indywidualną z 11.2.2026 r., 0113-KDIPT1-3.4012.1091.2025.1.JM. Organ uznał, że faktury są dokumentem o charakterze sformalizowanym. W przypadku, gdy po wystawieniu faktury wystąpią zdarzenia mające wpływ na treść faktury, lub okaże się, że wystawiona faktura zawiera błędy, fakturę korygującą wystawia podatnik, tj. sprzedawca. Fakturę korygującą sprzedawca wystawia w razie stwierdzenia pomyłki w jakiejkolwiek pozycji faktury. Zatem, co do zasady, korygowanie treści pierwotnie wystawionej faktury powinno nastąpić przez wystawienie przez sprzedawcę faktury korygującej. Faktura korygująca wystawiana jest w celu podania właściwych, prawidłowych i zgodnych z rzeczywistością kwot i innych danych, decydujących o rzetelności wystawionego dokumentu. Zatem, istotą faktur korygujących jest korekta faktur pierwotnych, tak aby dokumentowały rzeczywisty przebieg zdarzeń gospodarczych.

Zostawiając jednak te ogólniki, w sytuacji podania błędnych albo niepełnych danych dotyczących jednostki organizacyjnej jednostki samorządu terytorialnego, która wykazana jest na fakturze sprzedaży jako odbiorca w polu „podmiot trzeci”, skorygowanie ww. błędu powinno nastąpić – w myśl art. 106j ust. 1 pkt. 5 VATU poprzez wystawienie faktury korygującej, zawierającej dane określone w art. 106j ust. 2 VATU, w szczególności wskazującej jako przyczynę korekty błędne określenie danych w polu Podmiot3 oraz prawidłową treść korygowanych pozycji, czyli prawidłowe dane podmiotu trzeciego innego niż i nabywca wymieniony związany z fakturą. Aby jednak skorygować błąd związany z wystawieniem faktury na podmiot związany z fakturą z jego błędnymi bądź niepełnymi danymi, należy wystawić fakturę korygującą do zera oraz nową fakturę z poprawnymi danymi tego podmiotu. Jest to konieczne ze względu na uwarunkowania systemowe.

Kiedy rozliczyć takie korekty? Cóż, w wyniku korekty faktury nie dojdzie w tej sytuacji do obniżenia podstawy opodatkowania, a zamianie ulegną jedynie dane podmiotu innego niż nabywca wymieniony w części Podmiot3), związanego z fakturą. W sytuacji, gdy korekta spowodowana jest przyczynami istniejącymi już w momencie wystawienia faktury pierwotnej, to powinna ona zostać rozliczona w deklaracji podatkowej za okres, w którym została wykazana faktura pierwotna. Tym samym, wystawione w ten sposób faktury korygujące powinny zostać wykazane w rozliczeniu za okres rozliczeniowy, w którym wystąpiła przyczyna korekty, tj. w okresach rozliczeniowych, w których będą wystawiane pierwotne faktury.

Komentarz

Zapewne w tym samym okresie rozliczyć należy także ostateczną fakturę, wystawioną po wyzerowaniu dokonanym ze względu na uwarunkowania systemowe. Podatnik zakładał, że w takim przypadku nie powinno się faktur zerować, a jedynie wystawiać korekty na dane. Przecież przez lata Dyrektor KIS konsekwentnie w kwestii zerowania faktur twierdził, że „trudności techniczne prawidłowego rozliczenia podatku VAT mają charakter drugorzędny i nie mogą wpływać na kwestie podatkowe. Nie można bowiem interpretować przepisów prawa podatkowego przez pryzmat udogodnień sfery techniczno-organizacyjnej, jakie niesie ze sobą w praktyce stosowanie określonej normy prawnej” (interpretacja indywidualna Dyrektora KIS z 2.2.2022 r., 0111-KDIB3-1.4012.942.2021.1.KO, Legalis).

Okazuje się, że trudności techniczne i uwarunkowania systemowe jednak mogą wpływać na kwestie podatkowe, o ile oczywiście są to uwarunkowania systemowe po stronie organów podatkowych, a nie podatników.

To fakt, z systemowego punktu widzenia nieco się nad tymi uwarunkowaniami systemowymi pastwimy. W analizowanym rozstrzygnięciu jest pewna logika, bo faktycznie źle wskazany Podmiot3 (w zakresie NIP) nie będzie miał dostępu do faktur w KSeF, nawet jeśli pełni on rolę jednak akcesoryjną względem scentralizowanej jednostki samorządu terytorialnego. Tym bardziej, że wypełnienie obligatoryjnego węzła JST w Podmiot2 powinno rodzić skutek w postaci wypełnienia także sekcji właściwej dla Podmiot3, ale to technikalia. Z merytorycznego punktu widzenia można bowiem założyć, że skoro faktura trafi do JST, to zapewne chociażby w zwizualizowanej formie trafi też do właściwego Podmiot3. Pamiętajmy także, że węzeł Podmiot3 jest wciąż fakultatywny, niezależnie od wskazania znacznika JST. Przeciwnicy tego rozwiązania (a jest ich wielu) zyskują więc dodatkowe argumenty. Wydaje się więc, że fakultatywność Podmiot3 to jedno z wielu sporych niedopatrzeń.

Opisywana interpretacja, z uwagi na zabawny plot twist, i tak trafi pewnie do teleekspresowej galerii interpretacji zakręconych. Co wolno wojewodzie… choć tu akurat w roli głównej gmina.

Interpretacja indywidualna Dyrektora KIS z 11.2.2026 r., 0113-KDIPT1-3.4012.1091.2025.1.JM

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź