Więcej mediacji i poddania się karze
Dziś, wyroki wydawane w trybach konsensualnych (w których oskarżony godzi się na zwykle łagodniejszą karę bez potrzeby przeprowadzania postępowania dowodowego) stanowią niemal 25 proc. wszystkich skazań. – Oznacza to, że co czwarty proces karny zakończony takim wyrokiem toczy się sprawnie, należycie uwzględnia interesy pokrzywdzonego, nie generuje długotrwałych, nierzadko wieloletnich i kosztownych postępowań odwoławczych ani postępowań nadzwyczajnych, związanych z tym kosztów, zaangażowania nie tylko sądów, ale oskarżycieli i obrony – argumentują autorzy projektu nowelizacji kodeksu postępowania karnego, który zmierza do rozszerzenia możliwości stosowania tej formy rozstrzygnięć w sprawach karnych.
Przygotowany przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Karnego projekt poszerza możliwości stosowania istniejących instytucji (skazanie bez rozprawy, dobrowolne poddanie się karze) oraz utworzenie nowych – umorzenie mediacyjne przez prokuratora (proj. art. 11a KPK), umorzenie w sprawach mniejszej wagi bez pokrzywdzonego (proj. art. 11b). Oprócz tego nowelizacja przewiduje wprowadzenie (w art. 53a KK oraz art. 343c KPK) szczególnych dyrektyw wymiaru kary w trybach konsensualnych, uwzględniających przy wydawaniu wyroku skazującego etap postępowania karnego na którym doszło do zawarcia skutecznego porozumienia procesowego.
Możliwość stosowania art. 11a § 1 KPK, tj. instytucji umorzenia postępowania opartej na skutecznie przeprowadzonej mediacji podejrzanego z pokrzywdzonym już na etapie postępowania przygotowawczego, ma być ograniczona do wąsko określonej kategorii przestępstw.
Nowe możliwości
Chodzi o występki przeciwko mieniu bez użycia przemocy, do wartości 20 tys. zł (z wyłączeniem art. 280-283 KK), spowodowanie lekkiego lub średniego uszczerbku na zdrowiu (art. 157 § 3 KK), nieumyślne narażenie na niebezpieczeństwo (art. 160 § 3 KK) czy spowodowanie wypadku, którego skutkiem jest nie więcej niż średni uszczerbek na zdrowiu, a sprawca nie był w stanie nietrzeźwości, ani pod wpływem innego środka odurzającego. Takie umorzenie będzie można zastosować tylko w stosunku do kogoś, kto nie był wcześniej karany za przestępstwo umyślne.
Zgodnie z art. 11a § 2 KPK, prokurator może uzależnić umorzenie postępowania od uiszczenia przez podejrzanego świadczenia w wysokości do 20 tys. zł na rzecz Funduszu Sprawiedliwości, a także dokonania określonych zmian w treści ugody.
Zdaniem prof. Dobrosławy Szumiło-Kulczyckiej z Uniwersytetu Jagiellońskiego § 1 art. 11a jest zbędny, ponieważ możliwość skierowania sprawy do mediacji (także na etapie postępowania przygotowawczego), jest już uregulowana w art. 23a KPK.
– Ten przepis jest dostatecznie elastyczny, a proponowana w § 1 projektowanego art. 11a zmiana, wręcz stoi z nim w sprzeczności, wymagając wspólnego wniosku podejrzanego i pokrzywdzonego. Taki warunek uruchomienia postępowania mediacyjnego, zdaje się także nie uwzględniać realiów. Przecież bardzo często podejrzany i pokrzywdzony to osoby, które się nie znają. Nie mają ze sobą kontaktu, ani danych kontaktowych. Jak można wówczas oczekiwać, że złożą wspólny wniosek? Co stoi na przeszkodzie, aby wniosek taki złożyła tylko jedna ze stron, względnie aby o skierowaniu do mediacji stosownie do okoliczności decydował organ procesowy z urzędu tak, jak jest to możliwe na podstawie art. 23a KPK? – mówi prof. Szumiło-Kulczycka.
Jak dodaje, w praktyce nierzadko pokrzywdzony nie czuje potrzeby zasiadania z podejrzanym do mediacji. Chce uzyskać rekompensatę finansową doznanych szkód, a reszta niewiele go interesuje. Cel ten można osiągnąć różnymi drogami. W sprawach karnych często to profesjonalni reprezentanci stron podejmują rozmowy o oczekiwanym przez pokrzywdzonego sposobie zakończenia sprawy i udział mediatora nie jest konieczny aby wypracować kompromis.
– Takie sytuacje także pozostaną poza zakresem zastosowania art. 11a. Problem tej regulacji polega na tym, że czyni pokrzywdzonego niejako zobowiązanym do aktywnego działania, aby możliwe było umorzenie postępowania karnego wobec sprawcy jego krzywdy. To utopijne wymagania – ocenia ekspertka.
Podobnie uważa prof. Jarosław Zagrodnik z Uniwersytetu Śląskiego. – Ze względu na wymóg złożenia wspólnego wniosku przez oskarżonego i pokrzywdzonego nie należy się spodziewać, że osiągniemy ten cel w postaci przyspieszenia postępowań. Jednak i dziś w tego rodzaju sprawach najczęściej dochodzi do skazania bez rozprawy albo dobrowolnego poddania się karze. Nie chcę powiedzieć, że to nie jest ważna regulacja, bo przenosi możliwość zakończenia postępowania na wcześniejszy etap, ale wątpię czy przyniesie to jakąś fundamentalną poprawę – mówi prof. Zagrodnik.
Zdaniem prof. Szumiło-Kulczyckiej, błędem legislacyjnym jest również przyjęte w § 1 art. 11a twierdzenie, że będzie on miał zastosowanie do spraw o występek przeciwko mieniu bez użycia przemocy lub groźby bezprawnej, z wyłączeniem art. 280-283 KK – Przecież te przestępstwa stanowiące odpowiednio: rozbój, kradzież rozbójniczą oraz wymuszenie rozbójnicze, które z natury są przestępstwami popełnianymi z użyciem przemocy lub groźby jej użycia wobec osoby.
Po co zatem znalazło się to dodatkowe wyłączenie innych przestępstw przeciwko mieniu popełnionych z użyciem przemocy lub groźby bezprawnej w art. 11a? – pyta retorycznie. Zwraca uwagę, że taka redakcja przepisu może doprowadzi do interpretacji, że wykluczone zostaną także przestępstwa z użyciem przemocy wobec rzeczy. A to w konsekwencji uniemożliwiłoby stosowanie nowej instytucji do kradzieży z włamaniem, czy zniszczenia mienia. – Obawiam się jednak, że nie takie było zamierzenie projektodawców – mówi prof. Dobrosława Szumiło-Kulczycka.
Nie da się szybko wykonać
Ale to nie wszystko. Jej zdaniem uzależnienie skutku w postaci umorzenia postępowania od „wykonania” zawartej ugody mediacyjnej będzie niepraktyczne, ponieważ wymóg ten z góry ogranicza treść takiej ugody. Jak tłumaczy, często zachodzi potrzeba zawarcia w ugodzie takich warunków, które mają charakter trwały albo takich, których wykonanie zajmuje pewien dłuższy okres czasu.
– Ten sam problem zresztą ujawniał się na tle umorzenia kompensacyjnego przewidzianego w dawnym art. 46a KK. Zdarzało się, że strony zainteresowane były takimi warunkami ugody, których nie dało się wykonać w krótkim okresie czasu. Tymczasem art. 46a KK, podobnie jak obecnie projektowany art. 11a wymagał wykonania ugody przed umorzeniem postępowania. Nieraz głowiliśmy się z prokuratorem i sądem jak wybrnąć z tej sytuacji – obrazuje prof. Dobrosława Szumiło-Kulczycka. – Uważam więc, że zamiast utrudniać stronom zawarcie ugody, poprzez zmuszanie ich do przyjmowania wyłącznie takich warunków, które byłyby możliwe do wykonania w krótkim okresie czasu, dając dopiero podstawę do umorzenia postępowania, rozsądniejsze byłoby poszukanie innych gwarancji wykonania warunków ugód długoterminowych, jak choćby poprzez odpowiednią modyfikację treści art. 244c kodeksu karnego – dodaje ekspertka.
Przepis ten przewiduje karę do pięciu lat pozbawienia wolności za niewykonanie nałożonego przez sąd obowiązku kompensacyjnego w postaci obowiązku naprawienia szkody lub zadośćuczynienia za doznaną krzywdę albo nawiązki.
Mogą być trudności
– Podzielając zatem sensowność celu zakładanego przez projektodawców, zaproponowany kształt przepisów mnie rozczarowuje. Został obudowany takimi warunkami, które absolutnie nie są niezbędne, za to skutecznie będą utrudniać korzystanie z tej instytucji – konkluduje prof. Szumiło-Kulczycka.
Mało tego, zwraca ona uwagę, że nie uwzględniono też oddziaływania projektowanej regulacji na inne gałęzie prawa. A trzeba pamiętać, że w sprawach o czyn z art. 177 § 1 KK (spowodowanie wypadku komunikacyjnego, objętego zakresem działania proj. art. 11a KPK), w tle sprawy karnej są roszczenia cywilne od ubezpieczyciela.
– Sądowe dochodzenie takich roszczeń rządzi się jednak prawami wynikającymi z treści art. 11 KPC stanowiącego, że sąd cywilny związany jest ustaleniami prawomocnego wyroku skazującego co do faktu popełnienia przestępstwa. Postanowienie o umorzeniu postępowania karnego takiego skutku nie ma, co narażałoby pokrzywdzonego na konieczność dowodzenia tego faktu w ewentualnym procesie cywilnym. Okoliczność ta oczywiście musi demotywować pokrzywdzonych do akceptacji zakończenia postępowania prokuratorskim postanowieniem o umorzeniu – alarmuje ekspertka.
Jeśli zaś chodzi o umorzenie w sprawach mniejszej wagi bez pokrzywdzonego na podstawie proj. art. 11b KPK to również będzie ograniczone do enumeratywnie wymienionych przestępstw: z art. 270 § 2a i 3 KK (wypadek mniejszej wagi fałszerstwa dokumentu), art. 270a § 3 KK (wypadek mniejszej wagi fałszerstwa faktur), art. 271 § 2 KK (wypadek mniejszej wagi poświadczenia nieprawdy w dokumencie), art. 271a § 3 KK (wypadek mniejszej wagi poświadczenia nieprawdy w fakturze), art. 273 KK (użycie fałszywego dokumentu).
Zdaniem prof. Jarosława Zagrodnika z Uniwersytetu Śląskiego, projektowane przepisy są krokiem w dobrą stronę. Zwłaszcza jeśli chodzi o art. 11b, który będzie można stosować w dość licznych przestępstwach gospodarczych.
Nowe wymogi efektywności energetycznej i planowania cieplnego
- Projekt wzmacnia pozycję konsumenta w obszarze dostępu do ciepła, chłodu i ciepłej wody użytkowej, wprowadzając nowe prawa umowne i obowiązki informacyjne po stronie przedsiębiorstw energetycznych.
- Nowelizacja porządkuje i rozszerza przepisy dotyczące planowania krajowego i lokalnego w zakresie efektywności energetycznej, w tym wprowadza obowiązek opracowywania lokalnych planów ogrzewania i chłodzenia w większych gminach.
- Regulacja wdraża nowe kryteria dla efektywnych systemów ciepłowniczych i chłodniczych oraz zobowiązuje do wykorzystania ciepła odpadowego i przeprowadzania analiz kosztów/korzyści przy budowie i modernizacji instalacji energetycznych.
Opis projektowanych zmian
Wzmocnienie pozycji konsumenta
Projekt zakłada istotne rozszerzenie praw odbiorców końcowych ciepła, chłodu i ciepłej wody użytkowej. Nowe przepisy mają na celu zwiększenie przejrzystości relacji umownych pomiędzy przedsiębiorstwami energetycznymi a odbiorcami. W szczególności projekt:
- wprowadza obowiązek zawierania w umowach sprzedaży ciepła i w umowach kompleksowych dodatkowych elementów informacyjnych, w tym m.in. danych dotyczących procedur pozasądowego rozstrzygania sporów oraz sposobu składania reklamacji i skarg;
- nakłada na przedsiębiorstwa energetyczne obowiązek przekazania odbiorcy końcowemu streszczenia kluczowych warunków umowy oraz kopii zawartej umowy, co ma zapewnić większą transparentność i zrozumiałość stosunków prawnych;
- zobowiązuje do dostarczania odbiorcom końcowym informacji dotyczących przysługujących im praw konsumenckich w sposób jasny, zrozumiały i łatwo dostępny.
Zaproponowane rozwiązania stanowią implementację wymogów art. 10 i 11 dyrektywy 2023/1791/UE, których celem jest zapewnienie konsumentom lepszej ochrony w relacjach z dostawcami energii cieplnej i chłodniczej.
Nowe zasady planowania krajowego i lokalnego
W ramach nowelizacji przewidziano zmiany w zakresie krajowego i lokalnego planowania energetycznego.
- Projekt zakłada włączenie kompleksowej oceny w zakresie ogrzewania i chłodzenia do zintegrowanego krajowego planu w dziedzinie energii i klimatu.
- Władze lokalne i regionalne zostaną zobowiązane do przygotowania lokalnych planów ogrzewania i chłodzenia co najmniej w gminach liczących powyżej 45 000 mieszkańców.
- Oceny i plany będą stanowić podstawę do strategicznego zarządzania procesem transformacji cieplnej w skali lokalnej i krajowej.
Celem tych rozwiązań jest poprawa koordynacji działań na rzecz efektywności energetycznej, zapewnienie spójności polityk publicznych oraz wsparcie samorządów w planowaniu inwestycji infrastrukturalnych zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju.
Nowe kryteria efektywności systemów ciepłowniczych i chłodniczych
Projekt przewiduje wdrożenie nowych kryteriów dla efektywnych systemów ciepłowniczych i chłodniczych, zgodnych z art. 26 ust. 1 dyrektywy 2023/1791/UE. W szczególności:
- doprecyzowano pojęcie energii elektrycznej wytwarzanej w wysokosprawnej kogeneracji (technologia, która jednocześnie wytwarza energię elektryczną i ciepło z jednego źródła paliwa), wskazując zasady kwalifikacji modernizacji jako znacznej oraz maksymalną wysokość porównywalnej nowej jednostki wytwórczej;
- określono sposób obliczania jednostkowego wskaźnika emisji dwutlenku węgla (CO₂) na 1 MWh energii wyprodukowanej w procesie skojarzonego wytwarzania;
- wprowadzono wymogi, aby nowe systemy ciepłownicze i chłodnicze – lub te poddawane znacznej modernizacji – spełniały kryteria efektywności określone w dyrektywie 2023/1791/UE, a przy tym nie zwiększały zużycia paliw kopalnych innych niż gaz ziemny w stosunku do średniego poziomu z poprzednich trzech lat eksploatacji;
- wskazano, że żadne nowe źródła ciepła nie mogą wykorzystywać paliw kopalnych z wyjątkiem gazu ziemnego, jeśli budowa lub znaczna modernizacja nastąpi do 2030 r.
Rozwiązania te mają na celu ograniczenie emisji gazów cieplarnianych, promowanie niskoemisyjnych źródeł energii oraz zapewnienie zgodności krajowego systemu ciepłownictwa z unijnymi celami neutralności klimatycznej.
Obowiązki informacyjne i analityczne przedsiębiorstw energetycznych
Projekt nakłada na przedsiębiorstwa energetyczne nowe obowiązki związane z przekazywaniem danych i analizowaniem potencjału rozwojowego systemów ciepłowniczych i chłodniczych.
- Podmioty przesyłające, dystrybuujące lub wytwarzające ciepło lub chłód, których działalność została objęta kompleksową oceną w zakresie ogrzewania i chłodzenia, będą zobowiązane do przekazywania Ministrowi Energii informacji niezbędnych do sporządzenia takiej oceny.
- Przedsiębiorstwa planujące budowę, przebudowę lub znaczącą modernizację jednostek wytwórczych o mocy nominalnej cieplnej przekraczającej 10 MW będą musiały sporządzić analizę kosztów i korzyści dotyczącą przekształcenia takiej jednostki w instalację kogeneracyjną.
- Dodatkowo, przedsiębiorstwa posiadające koncesję na przesyłanie lub dystrybucję ciepła będą zobowiązane do opracowania oceny potencjału systemów ciepłowniczych i chłodniczych w zakresie modernizacji, rozbudowy lub konwersji źródeł na jednostki kogeneracyjne lub odnawialne.
Wprowadzone obowiązki mają zapewnić rzetelną podstawę decyzyjną dla planowania inwestycji energetycznych i umożliwić skuteczne monitorowanie postępu transformacji cieplnej.
Wykorzystanie ciepła odpadowego
Istotnym elementem projektu jest wprowadzenie obowiązku korzystania z ciepła odpadowego lub innych zastosowań umożliwiających jego odzyskiwanie. Obowiązek ten będzie dotyczył:
- instalacji cieplnych o średniej rocznej mocy nominalnej cieplnej przekraczającej 10 MW;
- instalacji przemysłowych powyżej 8 MW;
- obiektów infrastruktury usługowej (np. oczyszczalni ścieków, instalacji LNG) o mocy ponad 7 MW;
- centrów przetwarzania danych, których moc wejściowa przekracza 1 MW – o ile nie wykażą, że odzysk ciepła nie jest technicznie lub ekonomicznie wykonalny.
Wymóg ten ma sprzyjać ograniczaniu strat energii, podniesieniu efektywności systemowej oraz wykorzystywaniu ciepła odpadowego jako źródła energii odnawialnej.
Etap legislacyjny
Projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo energetyczne został opublikowany w wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów i pozostaje na etapie opracowywania w Ministerstwie Energii. Planowany termin przyjęcia przez Radę Ministrów to II kwartał 2026 r. Projekt stanowi element implementacji prawa UE i jest aktem niezbędnym do pełnego dostosowania polskiego porządku prawnego do wymogów w zakresie efektywności energetycznej i transformacji ciepłownictwa systemowego.
Zadośćuczynienie za zaniechanie badań prenatalnych
Stan faktyczny
Chcąc zapewnić sobie lepszą opiekę medyczną, A.M. i P.M. opłacali prywatny abonament w „X.” sp. z o.o. Gdy w 2010 r. 34-letnia A.M. zaszła w pierwszą ciążę, w trakcie wizyt u dr. Z.L. wielokrotnie wyrażała obawy, że ze względu na jej wiek płód może być obarczony wadą genetyczną lub innym upośledzeniem. W związku z tym A.M. pytała o możliwość przeprowadzenia badań prenatalnych i testów PAPP-A, jednak lekarka oświadczyła, że nie należy demonizować wieku ciężarnej. W trakcie całego przebiegu ciąży dr Z.L twierdziła, że nie ma wskazań do wystawienia A.M. skierowania na pogłębione badania prenatalne.
W 2010 r. jedną z przesłanek mogących uzasadniać legalną aborcję było stwierdzenie dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu w badaniach prenatalnych lub na podstawie innych przesłanek medycznych. Co istotne A.M. kwalifikowała się do objęcia programem takich badań ze względu na jej kalendarzowy wiek, zgodnie z obowiązującymi wówczas przepisami. Po porodzie A.M. i P.M. zostali poinformowani, że u ich córki rozpoznano zespół Downa.
Powództwo o odszkodowanie i zadośćuczynienie
A.M. i P.M. wnieśli o zasądzenie od „X.” sp. z o.o., na podstawie art. 415 KC, odszkodowania w wysokości ponad 2,7 mln zł. Według powodów szkodą, powstałą na skutek postępowania lekarki, jest konieczność ponoszenia dożywotnio kosztów utrzymania i opieki nad córką dotkniętą zespołem Downa oraz brak możliwości podjęcia przez A.M. regularnej pracy zarobkowej. Małżonkowie M. domagali się również po 200 tys. zł na rzecz każdego z nich. tytułem zadośćuczynienia za szkodę i krzywdę doznane w związku z nieprawidłowym udzielaniem świadczeń zdrowotnych. Jako podstawę prawną tego roszczenia wskazali art. 448 KC w zw. z art. 4 ustawy z 6.11.2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 581). A.M. i P.M. dowodzili, że działania i zaniechania lekarki uniemożliwiły im podjęcie świadomej decyzji o przerwaniu lub kontynuacji ciąży. Córka powodów cierpi na liczne schorzenia i upośledzenie umysłowe, od urodzenia jest objęta opieką wielu lekarzy specjalistów. Małżonkowie po uzyskaniu informacji o stanie zdrowia dziecka przeżyli załamanie nerwowe, z powodu depresji musieli korzystać z pomocy psychologicznej, pogorszyło się też ich zdrowie fizyczne.
Prawo do informacji o stanie płodu
Sądy I i II instancji początkowo uznały roszczenia powodów za bezzasadne, jednak na skutek orzeczeń SN, a następnie SA w W., sprawa ponownie trafiła do SO w W., który częściowo uwzględnił powództwo o zadośćuczynienie zasądzając na rzecz powodów po 100 tys. zł oraz oddalił w całości powództwo o odszkodowanie. W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że doszło do naruszenia praw małżonków M. w postaci prawa do informacji oraz prawa do świadczeń medycznych. Obowiązkiem lekarki było poinformowanie A.M. o przysługującym jej prawie włączenia do programu badań realizowanego przez NFZ. Z uwagi na wątpliwości i obawy A.M. co do prawidłowego przebiegu ciąży, lekarka powinna była wystawić jej skierowanie na wykonanie badań prenatalnych. SO w W. podkreślił, że powodowie nie mieli obowiązku korzystania z porad czy konsultacji wyników badań z innym lekarzem. Na skutek zaniechania lekarki A.M. została pozbawiona możliwości podjęcia świadomej decyzji o utrzymaniu lub przerwaniu ciąży. Powodowie nie mogli przygotować się materialnie, organizacyjnie i przede wszystkim psychicznie, na urodzenie dziecka dotkniętego zespołem Downa.
Odszkodowanie za wrongful birth
W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że przyznanie odszkodowania od „X.” sp. z o.o. uzależnione było od ustalenia jak zachowaliby się małżonkowie M., gdyby w odpowiednim czasie mieli wiarygodną wiedzę o upośledzeniu płodu, w szczególności czy zdecydowaliby się wówczas na dokonanie aborcji. Przyjście na świat dziecka obarczonego wadą genetyczną, powodujące znaczący wzrost kosztów jego utrzymania, rodzi odpowiedzialność odszkodowawczą tylko wtedy, gdy zdarzenie takie było nieplanowane lub niechciane.
Z wyjaśnień A.M. i P.M. wynika, że przed narodzinami córki nie rozważali, czy zdecydowaliby się na aborcję, gdyby dowiedzieli się o upośledzeniu płodu. A.M. nie składała też takich deklaracji w rozmowach z dr Z.L. W rezultacie Sąd uznał, że powodowie nie wykazali, iż gdyby włączono powódkę do programu badań prenatalnych, to zdecydowaliby się na przeprowadzenie aborcji. Brak zatem związku przyczynowego pomiędzy niezakwalifikowaniem powódki do programu badań prenatalnych a szkodą w postaci konieczności ponoszenia przez powodów tej części kosztów utrzymania i wychowania córki, które wiążą się z jej niepełnosprawnością. Sąd stwierdził, że również roszczenie o zasądzenie równowartości utraconych przez A.M. zarobków było bezzasadne. Powódka przerwała pracę aby zajmować się synem urodzonym rok po córce, nie wykazała również, że córka nie może korzystać ze zorganizowanej opieki nad niepełnosprawnymi dziećmi.
Prawo do aborcji nie jest dobrem osobistym
SA w W., akceptując ustalenia faktyczne SO w W. i ocenę prawną wyrażoną w uzasadnieniu jego wyroku, oddalił apelację powodów w całości, a apelację pozwanej uwzględnił jedynie w niewielkim zakresie dotyczącym odsetek od zasądzonych zadośćuczynień. SN oddalił skargi kasacyjne powodów i pozwanej. SN nie podzielił stanowiska powodów, że prawo do planowania rodziny i wynikające z niego uprawnienie do legalnego przerwania ciąży, w warunkach określonych w art. 4a ustawy z 7.1.1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 1575), stanowi dobro osobiste. Prawo zadecydowania o przerwaniu ciąży jest bowiem prawem podmiotowym pozwalające realizować dobro osobiste w postaci wolności. Z perspektywy kobiety dotyczy to wolności decydowania o sobie w aspekcie biologicznym, fizjologicznym, etycznym i religijnym. Natomiast z punktu widzenia obojga rodziców chodzi też o prywatność i możliwość podejmowania decyzji co do tego, czy stworzą rodzinę oraz kogo i kiedy w nią wprowadzą.
W uzasadnieniu wyroku podkreślono, że nie można wartości stanowiącej dobro osobiste jednej osoby, w szczególności wartości nadrzędnych, czyli życia i zdrowia, kwalifikować jako szkody wyrządzonej innej osobie. W konsekwencji narodziny i życie dziecka w określonym stanie zdrowia, również dotkniętego zaburzeniami genetycznymi czy chorobą, nie mogą być postrzegane jako postać doznanej przez rodziców szkody, w rozumieniu art. 361 § 1 i 2 KC. Faktów tych nie można również postrzegać w kategorii krzywdy dla rodziców, która by powstała w następstwie wkroczenia w sferę ich dóbr osobistych. A.M. i P.M., deklarując miłość i przywiązanie do córki, pozostawili ją pod swoją opieką, decydując się tym samym na ponoszenie podwyższonych wydatków związanych z utrzymaniem dziecka. Jednak SN uznał, że nie można tych kosztów powiązać z zaniechaniem diagnostyki prenatalnej.
Zadośćuczynienie za zaniechanie badań
SN stwierdził, że w przypadku uzasadnionej obawy o stan zdrowia płodu, prawo pacjenta do przystępnej informacji medycznej obejmuje także prawo do rzetelnych, zrozumiałych informacji o tym stanie oraz o badaniach prenatalnych pozwalających na podjęcie decyzji co do dalszego postępowania. Nieudzielenie takich informacji przez lekarza, udzielenie informacji nierzetelnych, dezinformacja oraz niewydanie skierowania na dalsze badania, które pozwoliłyby upewnić się co do stanu płodu i ewentualnych wad genetycznych, może stanowić o zawinionym przez lekarza zaniedbaniu jego obowiązków w stosunku do pacjenta (zob. wyrok SN z 16.2.2017 r., I CSK 212/16, Legalis). W rezultacie SN zakwalifikował zaniechanie diagnostyki, która mogła pozwolić A.M. na uzyskanie informacji o stanie płodu, jako formę naruszenia praw pacjenta.
SN uznał, że Sądy obu instancji prawidłowo oceniły rozmiar krzywdy, jakiej doznali powodowie w związku z uchybieniem lekarki zatrudnionej przez „X.” sp. z o.o. A.M. i P.M. przez cały czas ciąży pozostawali w przekonaniu, że urodzi im się zdrowe dziecko. Gdyby mieli świadomość rzeczywistego stanu zdrowia córki mogliby przygotować się mentalnie na konieczność wychowywania chorego dziecka i zapewnienia mu niezbędnej pomocy medycznej oraz inną organizację życia rodzinnego. Przy określaniu wysokości zadośćuczynienia zasadnie wzięto pod uwagę dużą skalę prowadzonej przez pozwaną działalności w zakresie ochrony zdrowia. Uwzględniono jednak również to, że odstąpienie od zlecenia powódce dalszej diagnostyki prenatalnej miało miejsce w sytuacji granicznej. Powódka tylko kalendarzowo osiągnęła wiek uzasadniający objęcie płodu badaniami prenatalnymi, a wynik przeprowadzonego badania USG, mógł diagnostykę tę uzasadniać o tyle tylko, że leżał w górnej granicy normy. Naruszenie przez lekarkę jej obowiązków informacyjnych i diagnostycznych nie było zatem oczywiste i ostentacyjne.
Wyrok SN z 2.7.2025 r., II CSKP 920/23, Legalis
W jakich okolicznościach spadkobierca może powołać się na działanie pod wpływem błędu?
Stan faktyczny
J.K. dokonała darowizny stanowiących większość jej majątku kilku nieruchomości na rzecz I.G. – swojego wnuka, syna H.G. Po tym zdarzeniu H.G. pozostawała w sporze zarówno z matką, jak i synem. Gdy w 2019 r. J.K. zmarła okazało się, że nie zostawiła nic swoim trojgu dzieciom, zaś cały majątek przekazała w testamencie notarialnym wnukowi. W 2020 r. Sąd wydał postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku z dobrodziejstwem inwentarza przez I.G. Matka spadkobiercy tuż po pogrzebie J.K. zaczęła się domagać od swojego syna spłaty, jednak powtarzane kilkukrotnie żądania nie odniosły skutku. W 2022 r. H.G. pisemnie wezwała I.G. do zapłaty zachowku a następnie skierowała spór na drogę sądową, domagając się zasądzenia ponad 275 tys. zł wraz z odsetkami. Przy ustalaniu wysokości zachowku uwzględniono, zgodnie z art. 993 § 1 KC, darowizny dokonane przez J.K. na rzecz I.G.
W 2023 r. I.G. złożył oświadczenie o uchyleniu się od skutków prawnych niezłożenia oświadczenia o odrzuceniu spadku w ustawowym terminie i oświadczył, że odrzuca spadek po J.K. Spadkobierca dowodził, że ciężko przeżył śmierć babci, z którą był bardzo związany. Na skutek tego zdarzenia wpadł w ciąg alkoholowy i leczył się z tego powodu. I.G. powoływał się na błąd powstały na skutek nieznajomości prawa, twierdził bowiem, że nie miał świadomości istnienia zachowku oraz obowiązku spłaty osób uprawnionych do tego świadczenia w przypadku tzw. „pustego spadku”. Zdaniem I.G. termin do złożenia oświadczenia o odrzuceniu spadku biegnie od doręczenia mu przez matkę w 2022 r. pisemnego wezwania do zapłaty, bowiem do tego momentu pozostawał w błędzie.
Należyta staranność spadkobiercy
SR w R. oddalił wniosek I.G. o zatwierdzenie uchylenia się od skutków prawnych niezłożenia oświadczenia o odrzuceniu. W uzasadnieniu orzeczenia podkreślono, że nie można zasłaniać się nieznajomością prawa, można jednak powołać się na brak wiedzy o stanie spadku, ale wyłącznie wówczas, gdy spadkobierca podjął właściwe działania zmierzające do ustalenia jego rzeczywistego stanu. Stwierdzenie, czy spadkobierca dołożył należytej staranności, powinno być poprzedzone oceną okoliczności konkretnej sprawy i ustaleniem, jakich aktów staranności można było od niego wymagać.
W ocenie SR w R. wnioskodawca nie wykazał, że działał pod wpływem błędu. I.G. przyznał bowiem, że po śmierci J.K. jego matka domagała się od niego pieniędzy, w pierwszej rozmowie po pogrzebie padło też słowo „zachowek”. Sąd uznał, że I.G. miał świadomość oraz wiedzę co do treści żądań matki, w konsekwencji jego bezczynność w zakresie weryfikacji tych roszczeń stanowi zwykłe niedbalstwo. W uzasadnieniu orzeczenia zaznaczono, że aktualnie dostęp do pomocy prawnej nie jest zbyt trudny, a większość informacji na temat zachowku można uzyskać nawet w Internecie.
Nieznajomość prawa nie zwalnia od odpowiedzialności
I.G. w apelacji wskazał, że po śmierci babci był w głębokiej żałobie, nie ma wiedzy prawniczej, a jedynie wykształcenie podstawowe, i pozostawał w błędzie zarówno co do przedmiotu spadku, jak i co do prawa. Spadkobierca twierdził, że nie miał świadomości, że tzw. „pusty spadek” może generować roszczenie o zachowek. SO w R. oddalił apelację, podzielając ustalenia SR w R. i uznając dokonaną przez ten Sąd ocenę zebranego w sprawie materiału dowodowego za prawidłową. W uzasadnieniu wyroku wskazano, że nieznajomość prawa nie zwalnia od odpowiedzialności za zaniechania lub podjęte działania. Wnioskodawca nie wykazał, że faktycznie w pozostawał błędzie co do stanu spadku i konieczności zapłaty zachowku.
Z materiału dowodowego wynika, że matka wielokrotnie kierowała wobec I.G. żądania zapłaty wynikające z dokonanych na jego rzecz darowizn i powołania do spadkobrania po J.K. W rozmowach między stronami wprost odnoszono się do zachowku, matka już 2020 r. informowała I.G., że jeśli dobrowolnie jej nie zapłaci, to wystąpi na drogę sądową. Pomimo tego wnioskodawca nie dochował należytej staranności, nie zasięgnął porady prawnej ani w żaden inny sposób nie próbował uzyskać informacji o przepisach dotyczących zachowku.
SO w R. podkreślił, że podstawę uchylenia się przez spadkobiercę od skutków prawnych niezłożenia w terminie oświadczenia o przyjęciu lub odrzuceniu spadku może stanowić jedynie błąd prawnie doniosły. O błędzie takim można mówić wtedy, gdy brak wiedzy o rzeczywistym stanie majątku spadkowego jest usprawiedliwiony okolicznościami sprawy, nie może on zatem być, tak jak w tej sprawie, wynikiem braku staranności spadkobiercy.
SN nie rozpoznaje sprawy, tylko skargę kasacyjną
I.G. wniósł skargę kasacyjną od orzeczenia SO w R., powołując się na występujące w sprawie istotne zagadnienia prawne sprowadzające się do wyjaśnienia: czy wykrycie błędu w czasie obiektywnie uzasadnionym według wzorca racjonalnego obywatela należycie dbającego o interesy własne, wyklucza możliwość powołania się na błąd w chwili faktycznego wykrycia błędu, zgodnego ze świadomością osoby składającej oświadczenie woli. SN odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania, podkreślając, że nie jest trzecią instancją sądową i nie rozpoznaje sprawy, a jedynie skargę kasacyjną. W postępowaniu cywilnym ten środek zaskarżenia nie jest wnoszony i rozpoznawany tylko w interesie skarżącego, ale przede wszystkim w interesie publicznym.
Tymczasem przedstawiona przez skarżącego problematyka nie ma charakteru abstrakcyjnego zagadnienia prawnego i jest ściśle powiązana z okolicznościami tej sprawy, takimi jak: pozostawanie przez spadkobiercę w stanie żałoby po śmierci babci, jego wykształcenie, choroba alkoholowa oraz nikła świadomość prawna. Z treści skargi kasacyjnej wynika, że jej celem była jedynie niedopuszczalna próba podważenia stanu faktycznego stanowiącego podstawę orzekania przez Sąd II instancji.
Przyjęcie spadku jako działanie pod wpływem błędu
Zgodnie z art. 1019 KC, jeżeli oświadczenie o przyjęciu lub o odrzuceniu spadku zostało złożone pod wpływem błędu lub groźby, stosuje się przepisy o wadach oświadczenia woli z następującymi zmianami: uchylenie się od skutków prawnych oświadczenia powinno nastąpić przed sądem; spadkobierca powinien jednocześnie oświadczyć, czy przyjmuje spadek, czy też go odrzuca; do zachowania terminu, o którym mowa w art. 88 § 2 KC, wystarcza złożenie przed jego upływem wniosku do sądu o odebranie oświadczenia o uchyleniu się od skutków prawnych oświadczenia. Spadkobierca, który pod wpływem błędu lub groźby nie złożył żadnego oświadczenia w terminie, może w powyższy sposób uchylić się od skutków prawnych niezachowania terminu. Co istotne uchylenie się od skutków prawnych oświadczenia o przyjęciu lub o odrzuceniu spadku wymaga zatwierdzenia przez sąd.
SN wyjaśnił, że termin do uchylenia się od złożonego oświadczenia z powodu błędu biegnie od chwili jego wykrycia. Należy więc liczyć go od chwili zapoznania się z faktami dotyczącymi spadku, wiedza o których spowodowałaby inne, niż zostało złożone, oświadczenie co do praw do spadku (zob. postanowienie SN z 10.1.2020 r., I CSK 403/18).
Powołanie się przez spadkobiercę, zgodnie z art. 1019 § 2 w zw. z art. 84 § 1 zd. 1 i § 2 KC, na działanie pod wpływem błędu wymaga wykazania, że błąd był istotny, dotyczył czynności prawnej i znajduje usprawiedliwienie w okolicznościach sprawy. Nie mogą być uznane za błąd istotny nieznajomość przedmiotu spadku, czy nieznajomość prawa spadkowego, będące wynikiem niedołożenia należytej staranności w ustaleniu rzeczywistego stanu majątku spadkowego lub w ustaleniu konsekwencji ustawowych złożenia określonego oświadczenia albo jego braku.
SN podkreślił, że o ustaleniu należytej staranności spadkobiercy lub jej braku decydują okoliczności danej sprawy. Ich ocena musi się odnosić się do konkretnych czynności, które faktycznie i prawnie spadkobierca mógłby podjąć, dążąc do uzyskania koniecznej wiedzy o spadku. Ocena w tym względzie powinna być dokonana z uwzględnieniem przeciętnego stanu świadomości prawnej społeczeństwa (zob. postanowienie SN z 10.4.2025 r., I CSK 136/25, Legalis; postanowienie SN z 13.5.2024 r., I CSK 362/23, Legalis).
Postanowienie SN z 19.9.2025 r., I CSK 1762/24, Legalis
Rachunki za energię mają być bardziej czytelne
- Projekt wprowadza uproszczenia w zakresie rachunków za energię elektryczną i korespondencji z przedsiębiorstwami energetycznymi, kładąc nacisk na przejrzystość i cyfryzację procesów.
- Proponowane regulacje umożliwiają szersze wykorzystanie infrastruktury elektroenergetycznej, w tym magazynów energii, w ramach formuły cable poolingu, co sprzyja rozwojowi inwestycji w odnawialne źródła energii.
- W części dotyczącej ciepłownictwa projekt przewiduje deregulację rozliczeń przemysłowych, wprowadzenie definicji magazynu ciepła i promowanie kogeneracji oraz elektryfikacji systemów.
Opis projektowanych zmian
Uproszczenie rachunków za energię elektryczną
Jednym z kluczowych elementów deregulacji jest uproszczenie rachunków za energię elektryczną dla gospodarstw domowych. Projekt zakłada, że rachunki będą zawierały zwięzłe i przejrzyste podsumowanie najważniejszych pozycji już na pierwszej stronie dokumentu. Celem jest zwiększenie transparentności informacji przekazywanych odbiorcom końcowym oraz ułatwienie im zrozumienia struktury opłat. Łączna kwota do zapłaty ma być wyraźnie eksponowana, co ma sprzyjać świadomemu zarządzaniu wydatkami energetycznymi przez konsumentów.
Zmiana ta wpisuje się w szerszy trend upraszczania komunikacji z klientami w sektorze energetycznym, który dotychczas był regulowany w sposób uznawany za nadmiernie rygorystyczny. Oczekiwanym efektem regulacji jest poprawa relacji pomiędzy odbiorcami a dostawcami energii oraz zwiększenie zaufania konsumentów do przedsiębiorstw energetycznych.
Elektroniczna forma komunikacji
Projekt nowelizacji wprowadza zasadę, że podstawową formą wymiany korespondencji pomiędzy przedsiębiorstwami energetycznymi, odbiorcami, organami administracji publicznej oraz innymi podmiotami będzie forma elektroniczna. Celem tego rozwiązania jest usprawnienie i przyspieszenie komunikacji oraz ograniczenie kosztów obsługi papierowej dokumentacji.
Jednocześnie projekt przewiduje zabezpieczenie interesów osób wykluczonych cyfrowo poprzez umożliwienie kontynuowania korespondencji w formie tradycyjnej – na życzenie odbiorcy. Rozwiązanie to stanowi kompromis między dążeniem do cyfryzacji sektora energetycznego a koniecznością ochrony praw konsumentów, którzy nie posiadają dostępu do narzędzi elektronicznych lub preferują formę papierową.
Cable pooling i magazyny energii
Kolejnym istotnym elementem deregulacji jest rozszerzenie formuły tzw. cable poolingu o możliwość wykorzystania magazynów energii. Cable pooling umożliwia współdzielenie infrastruktury przyłączeniowej przez różne instalacje odnawialnych źródeł energii, np. fotowoltaiczne i wiatrowe. Dodanie do tej formuły magazynów energii pozwoli na jeszcze efektywniejsze zarządzanie przepływami energii oraz lepsze bilansowanie jej podaży i popytu.
Zgodnie z założeniami projektu, nowa regulacja ma umożliwić bardziej elastyczne planowanie inwestycji w odnawialne źródła energii bez konieczności budowy nowej infrastruktury sieciowej. Jednocześnie poprawi bezpieczeństwo pracy sieci elektroenergetycznej, ograniczy ryzyko przeciążeń oraz pozwoli na bardziej stabilną integrację źródeł odnawialnych z krajowym systemem elektroenergetycznym. Rozwiązanie to ma również pozytywny wymiar środowiskowy – wspiera realizację unijnych celów klimatycznych i energetycznych.
Deregulacja w sektorze ciepłowniczym
Projekt ustawy obejmuje także szereg zmian dotyczących sektora ciepłowniczego, ukierunkowanych na jego deregulację i dekarbonizację. Zgodnie z założeniami, celem tych przepisów jest stworzenie bardziej elastycznych warunków prowadzenia działalności gospodarczej w obszarze wytwarzania i dystrybucji ciepła oraz promowanie nowych technologii niskoemisyjnych.
Liberalizacja rozliczeń przemysłowych
Projekt przewiduje odstąpienie od obowiązku stosowania taryf dla ciepła dostarczanego wyłącznie na potrzeby przemysłu, bez jego dalszego przekazywania do gospodarstw domowych. W takich przypadkach przedsiębiorstwa przemysłowe nie będą również zobowiązane do posiadania koncesji na wytwarzanie ciepła. Rozwiązanie to ma uprościć procesy administracyjne i zmniejszyć obciążenia regulacyjne dla podmiotów przemysłowych korzystających z własnych źródeł ciepła.
Definicja magazynu ciepła i chłodu
W projekcie wprowadzono nową definicję magazynu ciepła lub chłodu, która ma znaczenie dla regulacji związanych z transformacją systemów ciepłowniczych. Wprowadzenie tej definicji stanowi podstawę prawną dla rozwoju nowoczesnych technologii umożliwiających gromadzenie i wykorzystanie nadwyżek ciepła w sposób efektywny i zgodny z zasadami zrównoważonego rozwoju.
Ustalanie zwrotu z kapitału i motywacja inwestycyjna
Projekt nowelizacji przewiduje uproszczenie sposobu ustalania zwrotu z kapitału zaangażowanego w działalność wytwarzania, dystrybucji i obrotu ciepłem. Nowe regulacje mają zwiększyć motywację przedsiębiorstw do inwestowania w infrastrukturę dekarbonizacyjną. Wysokość wynagrodzenia za zaangażowany kapitał ma być zróżnicowana w zależności od rodzaju aktywa – najwyższe wynagrodzenie przewidziano dla majątku służącego rozwojowi odnawialnych źródeł energii oraz redukcji emisji.
Kotły elektrodowe i systemy efektywne energetycznie
Nowelizacja zakłada również włączenie kotłów elektrodowych (elektrycznych) do grupy źródeł objętych obowiązkiem zakupu ciepła. Projekt określa także warunki, w jakich ciepło z tych jednostek może być uznane za pochodzące z odnawialnych źródeł energii na potrzeby spełnienia kryteriów efektywnego systemu ciepłowniczego. Ma to na celu promowanie elektryfikacji ogrzewania i wspieranie transformacji systemów w kierunku niskoemisyjności.
Kogeneracja i inwestycje sieciowe
Projekt przewiduje również działania wspierające rozwój kogeneracji – jednoczesnego wytwarzania energii elektrycznej i ciepła – poprzez aktualizację przepisów i eliminację dotychczasowych nieścisłości. Ponadto przewidziano usprawnienie realizacji inwestycji modernizacyjnych w sieciach ciepłowniczych, m.in. poprzez możliwość prowadzenia ciepłociągów w kanałach technologicznych. Rozwiązanie to ma skrócić procesy inwestycyjne i ograniczyć bariery administracyjne.
Etap legislacyjny
Projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu dokonania deregulacji w zakresie energetyki został opracowany przez Ministerstwo Energii i jest obecnie na etapie rządowych prac legislacyjnych. Planowany termin przyjęcia projektu przez Radę Ministrów to IV kwartał 2025 r. Projekt stanowi element rządowego planu gospodarczego „Polska – Rok Przełomu” i wpisuje się w działania na rzecz uproszczenia regulacji oraz przyspieszenia transformacji energetycznej kraju.
Internetowe show ze szczyptą pikanterii zwolnione z VAT
Internet, który daje niemal nieograniczone możliwości, coraz częściej staje się też sposobem na zarabianie pieniędzy. Jedną z branż, która prężnie działa i dynamicznie rozwija się w sieci jest branża erotyczna. I to właśnie jej rozliczeń z fiskusem dotyczą najnowsze, precedensowe orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA). A konkretnie chodziło o preferencję w VAT.
Artystyczna nagość
Problem, jaki trafił na wokandę, sprowadzał się do tego, czy spektakle i pokazy erotyczne transmitowane w sieci mogą korzystać ze zwolnienia z VAT jako usługi kulturalne. Z takim pytaniem do fiskusa wystąpił przedsiębiorca, który postanowił zmienić dotychczasowy profil swojej działalności i świadczyć w internecie usługi kulturalne poprzez wystawianie autorskich pokazów czy spektakli artystycznych o charakterze erotycznym na specjalnie do tego przeznaczonym portalu.
Z wniosków wynikało, że pokazy erotyczne będą w całości tworzone przez podatnika. To on będzie zarówno reżyserem, scenarzystą, choreografem, jak i nierzadko aktorem. W świetle prawa będzie artystą, a to, co stworzy, będzie utworem. Tematem najczęściej będzie erotyka życia codziennego oraz fantazje. Wnioskodawca zastrzegł, że nie będą to filmy pornograficzne, tylko sztuka. Mężczyzna tłumaczył, że portal umożliwi mu przekazywanie obrazu w czasie rzeczywistym. A on dostanie honorarium w postaci tokenów wymiennych na polską walutę. Podatnik był przekonany, że jego internetowa działalność o erotycznym zabarwieniu łapie się na zwolnienie z art. 43 ust. 1 pkt 33 lit. b ustawy o VAT. Erotyka będzie bowiem ukazywana ze smakiem i kunsztem.
Fiskus tak nowoczesnym podejściem do sprawy się jednak nie wykazał. Co prawda nie kwestionował, że działania wnioskodawcy są niewątpliwie twórczymi oraz artystycznymi wykonaniami w rozumieniu art. 85 ust. 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Ale już kulturalnego charakteru w jego usługach się nie dopatrzył.
Fiskus tłumaczył, że nie każda usługa twórcy musi być kulturalna. A w ocenie urzędników celem pokazu erotycznego jest zasadniczo wywołanie pobudzenia seksualnego, a nie dostęp do kultury i dziedzictwa narodowego. Na osłodę urzędnicy zgodzili się tylko z podatnikiem, że zarobków z portalu spieniężanych wyłącznie przez konto bankowe nie musi nabijać na kasę fiskalną.
Przedsiębiorczy mężczyzna i tak postanowił bronić swoich racji. Zaskarżył interpretację i wygrał. Za niekorzystnym dla niego podejściem fiskusa nie opowiedział się ani Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Krakowie, ani w Gliwicach. Nie zgodziły się, że artystyczny pokaz erotyczny nie może być usługą kulturalną i w ogóle nie podlega zwolnieniu z VAT. Z przepisów nie wynika przecież, że preferencja odnosi się tylko do tzw. kultury wysokiej.
WSA w Krakowie zauważył, że skarżący wyraźnie zastrzegł, iż nie chodzi o pornografię. Gliwicki zaś dorzucił, że za usługi kulturalne korzystające ze zwolnienia z VAT uznawano już m.in. grę aktorską w serialach telewizyjnych. Tematyka erotyczna jest elementem życia codziennego, stosunków międzyludzkich i immanentną częścią kultury.
Do podobnych wniosków ostatecznie doszedł NSA. Choć nie krył, że istotne znaczenie dla sprawy miało to, iż chodzi o interpretację. W takim przypadku fiskus musi się trzymać tego, co podatnik przedstawi we wniosku.
Niemniej NSA nie zgodził się z tym, że element erotyki w danej usłudze dyskwalifikuje ją jako kulturalną. Zauważył, że ustawodawca unijny w zakresie zwolnienia dla usług kulturalnych pozostawił państwom sporo swobody, bo każde ma inne elementy, które dla jego kultury są ważkie. Z orzecznictwa wynika ponadto bezspornie, że kultura to nie tylko ta tzw. wysoka, dziedzictwo narodowe. To także kultura masowa, jak np. gra aktorska w serialach.
Wszechobecna erotyka
Odnosząc się do problematycznego dla fiskusa elementu erotyki, NSA zauważył, że jest on powszechnie obecny w kulturze, również tej kościelnej, której przykładem może być chociażby nagość w malowidłach z Kaplicy Sykstyńskiej. Niemniej za WSA powtórzył, że jego wykładnia nie obejmuje zachowań penalizowanych czy pornografii, bo te nie są elementami kultury. NSA dostrzegł, że granica jest cienka, ale w spornym stanie faktycznym show, spektakl z elementami erotyki są usługami – choć może masowej – to jednak kultury. Wyroki są prawomocne.
Sygnatury akt: I FSK 1342/22 i I FSK 1599/22
Tomasz Wagner
doradca podatkowy, dyrektor w Arena Advisor
Wbrew pozorom komentowany przypadek nie dotyczy tylko „pikantnej” ciekawostki, ale prężnie rozwijającej się branży. A sporną działalność należy oceniać merytorycznie, a nie pod kątem moralności czy estetyki. Przepisy podatkowe muszą bowiem z założenia obejmować całokształt działalności gospodarczej, która może przyjmować najróżniejsze formy. Tak długo jak prawo podatkowe posługuje się katalogiem otwartym w danej kategorii usług, podatnikowi powinna przysługiwać możliwość skorzystania z przewidzianej dla niej preferencji. Oczywiście, o ile „substancja” owej usługi nie wykracza poza prawnie dozwolone ramy, a podatnik ma rzeczowe argumenty przemawiające do kwalifikowania jego działalności do danej kategorii. I dobrze, że NSA to dostrzega i nie zawęża pojęcia kultury jedynie do tej tzw. wysokiej. Niemniej, subiektywne przekonanie może zawsze zostać zweryfikowane przez fiskusa w konkretnym postępowaniu wymiarowym. Warto o tym pamiętać.
Zakaz opuszczania UE jako nowy środek zapobiegawczy w postępowaniu karnym
Najważniejsze zmiany
- Wprowadzenie zakazu opuszczania terytorium Unii Europejskiej.
- Samodzielne stosowanie środków dotyczących dokumentów – zatrzymania, odmowy wydania lub unieważnienia paszportu, bez konieczności łączenia ich z zakazem opuszczania kraju.
- Poddanie sądowej kontroli ograniczeń paszportowych pod względem merytorycznym.
- Zmiany w ustawie o dokumentach paszportowych w zakresie administracyjnego trybu odmowy wydania lub unieważnienia paszportu.
Cele projektu
Przepis 277 § 1 KPK pozwala na zastosowanie wobec oskarżonego zakazu opuszczania kraju, który może być połączony z zatrzymaniem mu paszportu lub innego dokumentu uprawniającego do przekroczenia granicy albo z zakazem wydania takiego dokumentu. Praktyka wykazała jednak liczne ograniczenia w stosowaniu tego środka zapobiegawczego, w szczególności poprzez:
- brak możliwości samodzielnego zastosowania środka w postaci zatrzymania lub zakazu wydania dokumentu paszportowego;
- brak możliwości unieważnienia dokumentu paszportowego;
- nieefektywność stosowania środków zapobiegawczych w przypadku osób, które już opuściły kraj;
- nieuwzględnienia sytuacji osób pracujących lub mieszkających w UE, które tracą źródło dochodu lub więzi rodzinne w wyniku zakazu opuszczania Polski.
Projektodawcy zwracają też uwagę, że obecne przepisy umożliwiają prokuratorowi wnioskowanie o odmowę wydania lub unieważnienie paszportu w trybie administracyjnym. Osoba, wobec której zastosowano ten tryb ma możliwość złożenia skargi do sądu administracyjnego. Skarga taka podlega jednak badaniu wyłącznie pod względem formalnym – sąd nie ocenia przyczyn, dla których prokurator wystąpił z wnioskiem, a jedynie czy został on złożony przez uprawniony podmiot w ramach postępowania przygotowawczego, co stanowi wyraz braku gwarancji procesowych dla oskarżonego.
Zmiany w ustawie o dokumentach paszportowych
Nowelizacja przewiduje zmiany w ustawie z 27.1.2022 r. o dokumentach paszportowych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1063), obejmujące m.in.:
- modyfikację katalogu organów uprawnionych do wnioskowania o odmowę lub unieważnienie dokumentu (będą to m.in. sądy prowadzące postępowania karne, cywilne lub w sprawach nieletnich oraz organy postępowania przygotowawczego lub wykonawczego);
- wprowadzenie obowiązku przekazywania informacji o zastosowanych środkach zapobiegawczych dotyczących paszportów do centralnego rejestru.
Etap legislacyjny
Planowany termin przyjęcia przez Radę Ministrów – I kwartał 2026 r.
Projekt stanowi odpowiedź zarówno na potrzeby osób korzystających ze swobody przemieszczania się w Unii Europejskiej, jak i na oczekiwania wymiaru sprawiedliwości. Zgodnie z proponowanymi zmianami, organ procesowy zyska możliwość orzeczenia zakazu opuszczania terytorium Unii Europejskiej, a nie tylko Polski. Dla wielu osób pracujących lub mieszkających za granicą rozwiązanie to oznacza ograniczenie dolegliwości środka zapobiegawczego przy jednoczesnym zachowaniu jego skuteczności procesowej.
Wprowadzenie możliwości samodzielnego stosowania środków dotyczących dokumentów paszportowych – zatrzymania, odmowy wydania lub unieważnienia paszportu – bez konieczności łączenia ich z zakazem opuszczania kraju lub Unii Europejskiej, stanowi istotne usprawnienie dla organów ścigania i sądów. Dotychczas, w sytuacjach, gdy oskarżony opuścił już terytorium Polski, brak było podstaw prawnych do skutecznego zastosowania ograniczeń paszportowych. Nowe przepisy mają wyeliminować tę lukę i zwiększyć efektywność środków zapobiegawczych.
Cena usług adwokata bez wątpliwości
Doświadczony adwokat określił z klientką wynagrodzenie w wysokości 6,5 proc. „wartości uzyskanego mienia” za prowadzenie sprawy o podział majątku dorobkowego małżonków. Sądy uznały, że zleceniodawczyni inaczej rozumiała to sformułowanie niż prawnik, dlatego zasądziły prawnikowi pięć razy mniej niż oczekiwał.
Sąd okręgowy przyznał mu 21,8 tys. zł z odsetkami od 2017 r., a w pozostałym zakresie jego powództwo oddalił. Warszawski Sąd Apelacyjny werdykt utrzymał.
Prawnik nie wyjaśnił
SO i SA uznały, że strony różnie rozumiały określenie „mienie”. Nie ustaliły więc podstaw do określenia wysokości wynagrodzenia pełnomocnika, dlatego należało zastosować taksę adwokacką według norm przypisanych. Nawet gdyby przyjąć, że strony były związane swoją umową, to należało ją interpretować na korzyść klienta jako konsumenta w relacjach z przedsiębiorcą (tu adwokatem), czyli przyjąć sporne określenie, tak jak je rozumiała pozwana przez adwokata klientka, odnosząc je do mienia, o które był realny spór między byłymi małżonkami.
Prawnik odwołał się do SN, ale nieskutecznie. SN wskazał, że termin „mienie” należy do języka prawnego, a w języku potocznym jego znaczenie już nie jest tak ewidentne. Tym bardziej nie jest jasne, co znaczy „mienie uzyskane” w sprawie o podział majątku wspólnego.
Trzeba też uwzględnić, że strony nie rozmawiały o całości sprawy. Główna uwaga klientki skupiała się na sumie, która miała być jej przysądzona od małżonka. Z perspektywy rozsądnego odbiorcy oświadczenia prawnika możliwa była ocena, że ta właśnie suma będzie stanowić podstawę dla ustalenia wysokości wynagrodzenia prawnika, a nie całość mienia jej przyznanego w podziale. Tym bardziej, że uczestnicy postępowania zgodnie wnosili o przyznanie głównych składników majątku poszczególnym uczestnikom – sporne były spłaty i zwrot nakładów.
Klient adwokata chroniony jak konsument
– Trzeba też uwzględnić możliwość przyjęcia interpretacji na niekorzyść strony, która zredagowała tekst wywołujący wątpliwości i która powinna ponieść związane z tym ryzyko. Oświadczenie o wynagrodzeniu 6,5 proc. zredagował pełnomocnik, profesjonalista, a odbiorcą była konsumentka. Co więcej, zwróciła się ona do prawnika o wyjaśnienie „co to jest mienie”, a pełnomocnik w toku postępowania nie wykazał, że udzielił wyczerpującego wyjaśnienia. W tej sytuacji pełnomocnik nie może mieć pretensji, że kluczowe dla honorarium określenie „uzyskane mienie” zostało zrozumiane wbrew jego intencjom – wskazał w konkluzji uzasadnienia sędzia Dariusz Pawłyszcze.
Poproszony o komentarz adwokat Roman Nowosielski przyznaje, że przy ustalaniu wynagrodzenia profesjonalnego pełnomocnika klient może nie mieć świadomości koniecznego nakładu pracy, za który należy mu się godziwe wynagrodzenie. Jako strona słabsza w tej relacji musi być chroniony jak konsument.
– W tej sprawie sądy trafnie więc sięgnęły po te przepisy. Zwłaszcza ustalanie wynagrodzenia od uzyskanej korzyści jest niebezpieczne dla klienta, gdyż może stanowić pokusę dla prawnika, by uzyskać finansową korzyść kosztem innych elementów. W każdym razie podstawa wyliczenia wynagrodzenia musi być jasna dla konsumenta, a jeśli taka nie jest, to jest to powód do sądowej korekty – komentuje mecenas Roman Nowosielski.
Sygnatura akt: I CSK 3889/23
Anisa Gnacikowska
adwokat
Zasadą zapisaną w kodeksie etyki adwokackiej, której uczą już aplikantów, jest to, że adwokata w rozliczeniach z klientem obowiązuje szczególna skrupulatność, w tym obowiązek jasnego zapisania zasad rozliczania. Adwokat musi wskazać, na jakiej podstawie będzie ustalane jego wynagrodzenie oraz wyjaśnić te zasady klientowi. Wszelkie niejasności powinny być poczytywane na korzyść klienta, a nie adwokata. SN trafnie orzekł, gdyż relacja między adwokatem a klientem nie jest równorzędna, a normy etyczne zobowiązują nas prawników do szczególnie starannego działania. Klient też powinien we własnym interesie dążyć do jasnego określenia, jak będzie ustalane wynagrodzenie pełnomocnika. Może być to stawka godzinowa, ryczałt lub procent od wartości uzyskanego efektu. Jeśli strony decydują się na to ostatnie rozliczenie, tym bardziej powinny sprecyzować jego zasady.
Nowy pomysł Unii na kontrolę rynku kryptoaktywów
– Wprowadzenie nadzoru ESMA nad rynkiem kryptoaktywów w całej Europie na pewno pomogłoby ujednolicić rynek. Dziś w części krajów działają bardziej, w innych mniej restrykcyjni nadzorcy; jeszcze inne – tak jak Polska – w ogóle ich nie ustanowiły. Jednak trzeba pamiętać, że konkurencja legislacyjna, polegająca na tym, że w jednym kraju bardziej niż w innym opłaca się inwestować w dany sektor, jest zjawiskiem naturalnym – tak pomysł UE komentuje adw. Leszek Kieliszewski, partner zarządzający kancelarii Legality.
Przykład? Ekspert obrazuje: – Na Cyprze i Malcie łatwiej jest uzyskać zezwolenie na działalność finansową i krypto. W tych krajach najwięcej mieszkańców pracuje w sektorach turystycznym i usługowym, więc bardziej liberalne przepisy stanowią o przypływie kapitału, a wraz z nim o miejscach pracy czy wzroście dochodów z podatków.
Polska bez ustawy
Choć sygnały o planach przeniesienia nadzoru do ESMA płyną z Unii, trzeba pamiętać, że na nowelizację obowiązującego już rozporządzenia MiCA – tego, które pomóc ma zapanować nad rozwijającym się sektorem – musiałyby się zgodzić kraje członkowskie. A na to widoki mogą być marne, bo o ile Polska wciąż nie wdrożyła krajowych przepisów, które przenosiłyby unijne wskazania na rodzimy grunt (niedawno przyjęta przez Sejm ustawa jest w Senacie, ale według przewidywań części ekspertów i branży, Karol Nawrocki ją zawetuje), o tyle w części krajów – jak wspomina mec. Kieliszewski – prężnie działają już nadzorcy rynku.
U nas takim swoistym watchdogiem miałaby zostać Komisja Nadzoru Finansowego – i to właśnie jej wybór stał się jedną z głównych osi sporu przy forsowaniu krajowych regulacji.
Z nieoficjalnych rozmów z ekspertami wynika jednak, że przeniesienie nadzoru na szczebel europejski – choć mogłoby budzić obawę o ryzyko dominacji dużych krajów nad mniejszymi, tymi, które np. stworzyły bardziej przyjazne dla rynku zasady i dzięki temu przyciągnęły inwestorów – to pomysł zasługujący na uwagę. Wspólny nadzór mógłby zakończyć rywalizację między krajami o najlepszych dostawców, bo reguły dla wszystkich byłyby takie same; pozytywne aspekty potencjalnej zmiany nie wpływają jednak na realność wcielenia jej w życie.
Emocje studzi też mec. Kieliszewski. – Na razie ujednolicenie nadzoru nad rynkiem pozostaje na poziomie zapowiedzi, nie ma żadnego dokumentu ani projektu nowelizacji rozporządzenia, w którym by zawarto jakiekolwiek konkrety. Nawet jeśli się pojawi, to cały proces przy jego złożeniu zajmie lata – przewiduje. – Moim zdaniem, do tego czasu we wszystkich krajach będą już funkcjonowały krajowe nadzory, więc pomysł się rozmyje. Trudno zresztą sobie wyobrazić, żeby poparły go wszystkie kraje – dodaje.
Warto pamiętać, że usługi świadczone na rynku kryptoaktywów działają na zasadzie „paszportowania”, co oznacza, że instytucja płatnicza, ubezpieczyciel czy dom maklerski – zarejestrowane w jednym państwie – właśnie dzięki „jednolitemu paszportowi” mogą działać również w każdym innym. Jakiekolwiek więc próby zablokowania tej ekspansji przez państwo, w którym uzyskały one licencję, mogłyby zostać potraktowana nie tylko jako naruszenie przepisów MiCA, ale nawet samego prawa unijnego, gwarantującego swobodę świadczenia usług.
KNF nie chce odnosić się do sprawy. – Skupiamy się na implementacji krajowych przepisów dotyczących nadzoru nad kryptoaktywami – podkreśla Jacek Barszczewski, dyrektor departamentu komunikacji społecznej Komisji. Ministerstwo Finansów, do czasu publikacji tekstu, nie udzieliło nam komentarza.
Pomysł przeniesienia nadzoru pozytywnie ocenia zaś Sławek Zawadzki, prezes platformy kryptowalutowej Kanga.
– Dziś widzimy, że MiCA w założeniu miała stworzyć jednolity rynek, tymczasem w praktyce każde z państw członkowskich wdraża ją po swojemu, tworząc różne procedury i wymogi – komentuje. – To powoduje, że przedsiębiorcy – zamiast korzystać z jednego „paszportu” na całą UE – wciąż mierzą się z biurokratycznymi barierami, a inwestorzy otrzymują różny poziom ochrony w zależności od kraju – dodaje. Jego zdaniem nadzór ESMA „mógłby ograniczyć tę fragmentację i wreszcie zrealizować ideę prawdziwie jednolitego rynku kryptoaktywów”.
Uwaga na biurokrację
Prezes Kangi przestrzega jednak, aby nie wylać dziecka z kąpielą i nie dopuścić do nadmiernego rozrostu kosztownej w obsłudze biurokracji (część przedstawicieli branży w Polsce jest zdania, że już polska ustawa jest zbyt rozbudowana).
– Jeśli ESMA zapewni spójne i przejrzyste zasady, Europa może uzyskać realną przewagę konkurencyjną. Jeśli jednak proces zostanie obudowany kolejnymi barierami administracyjnymi, przedsiębiorcy mogą przenieść swoje operacje poza UE, a rynek pozostanie rozdrobniony – tylko pod innym nadzorcą – ocenia.
Część ekspertów od początku krytycznie patrzyła na kształt, jaki przybierał projekt polskiej ustawy. Obawiała się kurczącego się czasu na wprowadzenie przepisów, bo opóźnienie Polski w kwestii wdrażania MiCA UE liczy już w miesiącach. Za obawami poszła rzeczywistość – wystarczy przypomnieć choćby, że początkiem sierpnia firma inwestycyjna XTB zapowiedziała, że będzie ubiegać się o licencję MiCA na Cyprze. Ministerstwo od początku jednak odpierało zarzuty i przekonywało, że projekt został skrupulatnie rozpisany, a KNF – jako instytucja najbardziej wyspecjalizowana w sektorze finansowym – jest jedynym naturalnym kandydatem na „stanowisko” kontrolera rynku.
Te argumenty nie wszystkich jednak przekonują. – Polska ustawa o rynku kryptoaktywów – wraz z wprowadzającymi ją rozporządzeniami – ma około 350 stron; cały druk sejmowy – ponad 1200. Ironii dodaje tu fakt, że została ona zgłoszona jako projekt deregulacyjny, gdy tymczasem stanowi ona wręcz podręcznikowy przykład gold-platingu – komentuje radca prawny Artur Bilski.
Mecenas – choć część jej rozwiązań uznaje za sensowne – zwraca uwagę na „wysoki poziom skomplikowania tych przepisów”. Kształt, jaki ostatecznie przybrała ustawa, jest według niego „efektem braku zrozumienia, że nie żyjemy w UE sami”. – Jeśli nie pozwolimy na budowanie biznesu w Polsce, przyjdzie on do nas z zagranicy, tam będzie rozwijać technologię i zatrudniać, tam zapłaci też podatki. Z kolei polscy klienci pozostaną bez krajowej ochrony, bo dostawcy zagraniczni nie będą podlegać lokalnemu nadzorowi – wyjaśnia ekspert. I unaocznia, że w efekcie klient, chcąc poskarżyć się krajowemu nadzorcy, będzie musiał napisać skargę np. po estońsku lub grecku i czekać na odzew z zagranicy.
Mec. Bilski alarmuje również o znacznie poważniejszych zagrożeniach, jakie może nieść za sobą niewdrożenie przepisów. Wśród nich wymienia nawet wykorzystywanie krypto np. do finansowania aktów sabotażu przeprowadzanych na terytorium Polski.
– Przez brak ustawy obrót nie jest nadzorowany i nikt nad tym nie panuje. Polska była też obiektem licznych cyberataków; w innych krajach do przeciwdziałania im wykorzystuje się właśnie sieci rozproszone, takie jak blockchain. Niestety, my odwracamy się plecami do możliwości, jakie one dają – komentuje ekspert.
Będzie pat?
Na razie główna oś dyskusji o nadzorze nad rynkiem kryptoaktywów sprowadza się do pytania, czy prezydent rzeczywiście odrzuci przeforsowaną przez posłów ustawę, a jeśli tak – to czy przygotuje własny jej projekt. Zdaniem mec. Bilskiego, jeśli tak by się stało – a wizji głowy państwa sprzeciwiłby się z kolei parlament – dojdzie do pata. – Lokalny rynek upadnie, zostaną jedynie podmioty korzystające na braku nadzoru. Mogłoby to też oznaczać, że Polska stałaby się rajem dla oszustów – ocenia. Według eksperta, akceptacja pomysłu Karola Nawrockiego zapewne oznaczałaby natomiast konieczność wyrażenia zgody na powołanie nowego organu nadzoru.
Eksperci podkreślają, że nie każdy kraj oczywiście „musi” być rajem dla każdego inwestora. Część jednak, tak jak Cypr, Malta czy Irlandia, przyciąga do siebie tych dużych, oferując korzystne warunki w konkretnych sektorach, podczas gdy do innych podchodzą bardziej restrykcyjnie. Litwa ułatwia na przykład proces uzyskiwania licencji płatniczych, i to właśnie w tym kraju zarejestrowany jest Revolut – i jako bank, i instytucja pieniądza elektronicznego. W efekcie, w zamian za atrakcyjne warunki litewskiego nadzorcy, do tamtejszego budżetu płyną podatki, wpłacane przez tego działającego w całej Europie giganta.
Wzmacnianie roli odnawialnych źródeł energii
- Projekt wdraża obowiązki wynikające dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/2413 z 18.10.2023 r. zmieniającej dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/2001 z 11.12.2018 r. w sprawie promowania stosowania energii ze źródeł odnawialnych, rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/1999 i dyrektywę 98/70/WE Parlamentu Europejskiego i Rady w odniesieniu do promowania energii ze źródeł odnawialnych oraz uchylającej dyrektywę Rady (UE) 2015/652 (Dz.Urz. UE L z 2023 r. Nr 264, s. 2413) poprzez podniesienie roli OZE w budownictwie i przemyśle, w tym wyznaczenie rocznych ścieżek wzrostu udziałów oraz ułatwienie procedur inwestycyjnych (w szczególności dla fotowoltaiki, pomp ciepła i modernizacji instalacji).
- Regulacja porządkuje kwestie dotyczące systemów ciepłowniczych i chłodniczych, obejmując m.in. obowiązki ocen potencjału OZE i ciepła/chłodu odpadowego, mechanizmy informowania odbiorców oraz koordynację między operatorami sieci a potencjalnymi źródłami ciepła odpadowego.
- Projekt wprowadza krajowe instrumenty zapewniające kaskadowe wykorzystanie biomasy, sprawozdawczość do Komisji Europejskiej w zakresie odstępstw od tej zasady oraz stosowanie kryteriów zrównoważonego rozwoju i ograniczania emisji gazów cieplarnianych dla paliw z biomasy w instalacjach przekraczających określone progi mocy/przepływu.
Opis projektowanych zmian
Budownictwo i integracja rozwiązań OZE
W obszarze budownictwa projekt ma na celu podwyższenie standardów wykorzystania OZE oraz zapewnienie spójności przepisów dotyczących charakterystyki energetycznej, termomodernizacji i planowania przestrzennego. Przewiduje się wprowadzenie przepisów odsyłających, które potwierdzą i uzupełnią implementację wymogów dyrektywy 2023/2413/UE na poziomie ustawowym, przy równoległym przeniesieniu części szczegółowych wymagań do aktów wykonawczych.
Istotnym elementem są także specjalne uproszczenia dla instalacji fotowoltaicznych (w tym zintegrowanych z budynkami) oraz lokalnych magazynów energii położonych na tym samym obszarze – dla tego typu przedsięwzięć dyrektywa 2023/2413/UE przewiduje maksymalny trzymiesięczny horyzont postępowań inwestycyjnych, o ile spełnione są odpowiednie przesłanki. Preferencje mają dotyczyć również instalacji do 100 kW, prosumentów i społeczności energetycznych.
Przemysł i cele orientacyjne wzrostu udziału OZE
W sektorze przemysłu dyrektywa 2023/2413/UE nakłada na państwa członkowskie obowiązek orientacyjnego rocznego wzrostu udziału OZE w końcowym zużyciu energii i zastosowaniach nieenergetycznych:
- średnio o co najmniej 1,6 pkt proc. w latach 2021–2025 oraz 2026–2030;
- z możliwością uwzględnienia ciepła/chłodu odpadowego do 0,4 pkt proc., o ile pochodzi on z efektywnych systemów ciepłowniczych i chłodniczych (z wyłączeniem m.in. sieci jednego budynku lub wyłącznie lokalnego zużycia bez sprzedaży).
Projekt przewiduje odzwierciedlenie tych celów w prawie krajowym, co pociąga za sobą także konieczność odpowiedniego raportowania i monitorowania postępów.
Specjalne obszary infrastruktury dla sieci i magazynowania
Nowością jest możliwość wyznaczania specjalnych obszarów infrastruktury dla projektów sieciowych i magazynowania energii wspierających integrację OZE z systemem elektroenergetycznym – jako uzupełnienie obszarów przyspieszonego rozwoju OZE. W ramach takich obszarów można ustanowić odstępstwa w procedurach inwestycyjnych, np. w zakresie oceny oddziaływania na środowisko (dalej: OOŚ), przy zachowaniu warunku braku znaczącego negatywnego wpływu na środowisko (lub możliwości jego złagodzenia/kompensacji).
Usprawnienie procedur inwestycyjnych (poza obszarami przyspieszonego rozwoju i dla modernizacji)
Dla instalacji OZE poza obszarami przyspieszonego rozwoju dyrektywa 2023/2413/UE wymaga, aby łączny czas procedur inwestycyjnych nie przekraczał 2 lat – z możliwością wprowadzenia wyjątkowych zasad w ramach OOŚ. W odniesieniu do instalacji modernizowanych przewiduje się maksymalnie 3 miesiące dla procesów inwestycyjnych, jeżeli zwiększenie mocy nie przekracza 15% mocy wyjściowej; można też zastosować zwolnienia/odstępstwa w OOŚ, w tym dla fotowoltaiki modernizowanej bez zwiększenia powierzchni.
Celem tych rozwiązań jest usunięcie barier administracyjnych i skrócenie czasu realizacji inwestycji OZE, przy jednoczesnym zachowaniu standardów środowiskowych.
Cyfrowa integracja systemu
Dyrektywa 2023/2413/UE nakłada na operatora systemu dystrybucyjnego i operatora systemu przesyłowego obowiązek cyfrowego udostępniania danych o udziale energii odnawialnej oraz emisjach gazów cieplarnianych w dostarczanej energii elektrycznej. Dane mają być udostępniane z największą możliwą dokładnością w przedziałach czasowych odpowiadających częstotliwości rozliczeń rynkowych, nie dłuższych niż jedna godzina. Przewidziano także zapewnienie dostępu do informacji w czasie rzeczywistym dla użytkowników magazynów energii oraz nowe wymogi dla punktów ładowania, niewielkich magazynów i pojazdów elektrycznych – w szczególności co do sposobu i czasu dostępu do energii odnawialnej i informowania o niej.
Systemy ciepłownicze i chłodnicze – wzrost udziału OZE i mechanizmy realizacji
W systemach ciepłowniczych i chłodniczych należy dążyć do średniorocznego wzrostu udziału energii ze źródeł odnawialnych oraz z ciepła/chłodu odpadowego o około 2,2 pkt proc. w latach 2021–2030. Dopuszcza się zaliczenie energii elektrycznej z OZE wykorzystywanej w systemach centralnego ogrzewania i chłodzenia do osiągania tego celu. Państwa członkowskie powinny wdrożyć co najmniej dwa mechanizmy realizacji celu z art. 23 ust. 1 dyrektywy 2023/2413/UE.
Przyłączenia i zakupy ciepła/chłodu z OZE oraz odpadowego – doprecyzowania w przepisach krajowych
Projekt doprecyzowuje przepisy ustawy z 20.2.2015 r. o odnawialnych źródłach energii (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1361) dotyczące:
- obowiązku przyłączenia dostawców energii z OZE oraz z ciepła/chłodu odpadowego będących stroną trzecią do systemów ciepłowniczych i chłodniczych;
- obowiązku zakupu ciepła/chłodu ze źródeł odnawialnych oraz z ciepła/chłodu odpadowego od dostawców będących stroną trzecią.
Celem jest ujednoznacznienie reguł dostępu do systemów i zapewnienie niedyskryminacyjnych warunków dla zewnętrznych dostawców.
Oceny potencjału OZE i ciepła/chłodu odpadowego
Przewidziano obowiązek sporządzenia oceny potencjału OZE oraz wykorzystania ciepła/chłodu odpadowego w sektorze ogrzewania i chłodzenia – w tym, stosownie do potrzeb, analiz obszarów odpowiednich do zastosowania tych technologii. Oceny powinny uwzględniać technologie dostępne i ekonomicznie wykonalne w zastosowaniach przemysłowych i domowych, służąc wyznaczeniu celów pośrednich i środków zwiększających udział OZE (oraz, w razie potrzeby, integracji ciepła/chłodu odpadowego przez systemy ciepłownicze/chłodnicze) w perspektywie długoterminowej krajowej strategii ograniczania emisji gazów cieplarnianych i zanieczyszczeń w ciepłownictwie i chłodnictwie.
Informowanie odbiorców końcowych
Przedsiębiorstwa ciepłownicze mają publikować w łatwo dostępny sposób minimalny zakres informacji dla odbiorców końcowych, obejmujący m.in. efektywność energetyczną systemu oraz udział OZE w danym systemie ciepłowniczym/chłodniczym. Celem jest zwiększenie przejrzystości i świadomości odbiorców co do jakości i „zieloności” dostarczanego ciepła/chłodu.
Rozbudowa infrastruktury ciepłowniczej/chłodniczej i ramy koordynacji
Dyrektywa 2023/2413/UE dopuszcza, w razie konieczności, podejmowanie niezbędnych kroków na rzecz rozbudowy efektywnej infrastruktury ciepłowniczej i chłodniczej wspierającej ogrzewanie/chłodzenie z OZE, z możliwością magazynowania ciepła, DSR oraz Power-to-Heat.
Równolegle, aby ułatwić wykorzystanie ciepła/chłodu odpadowego, państwa członkowskie mogą wprowadzić ramy koordynacji pomiędzy operatorami systemów ciepłowniczych/chłodniczych a potencjalnymi źródłami ciepła/chłodu odpadowego w przemyśle i usługach – zapewniając stały dialog i skuteczny transfer tego strumienia energii do systemów.
Sprawozdawczość do Komisji Europejskiej w sprawie odstępstw
Państwa członkowskie zostają zobowiązane do nie częstszego niż raz w roku przekazywania Komisji podsumowań odstępstw od zasady kaskadowości, wraz z uzasadnieniem oraz wskazaniem skali geograficznej ich stosowania. Projekt przewiduje stworzenie krajowych mechanizmów pozwalających na rzetelne gromadzenie danych i raportowanie.
Szkolenie i certyfikacja instalatorów OZE
Projekt zapowiada zmiany w zakresie szkolenia i certyfikacji instalatorów OZE, tak aby dostosować krajowe wymagania kwalifikacyjne do kierunków wynikających z przepisów unijnych i zapewnić wysoką jakość montażu oraz eksploatacji urządzeń OZE. Szczegóły rozwiązań zostaną doprecyzowane w toku prac legislacyjnych i aktów wykonawczych.
Etap legislacyjny i wejście w życie
Planowany termin przyjęcia przez Radę Ministrów projektu ustawy o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii oraz niektórych innych ustaw wskazano na I kwartał 2026 r.