Zmiany w przepisach o mobbingu nie podobają się radcom prawnym
Mobbing, dyskryminacja, molestowanie i nierówne traktowanie w zatrudnieniu to zjawiska, które mimo obowiązujących regulacji prawnych, wciąż stanowią istotne wyzwania w miejscu pracy. W odpowiedzi na skalę problemu oraz potrzebę skuteczniejszej ochrony osób dotkniętych niewłaściwym traktowaniem, w Sejmie procedowany jest rządowy projekt zmian w przepisach w tym obszarze. Chodzi o projekt nowelizacji kodeksu pracy oraz kodeksu postępowania cywilnego.
Zastrzeżenia do nich, podczas pierwszego czytania w Sejmie, mieli m.in. posłowie. Wcześniej sporo uwag zgłosił także biznes.
Nowe przepisy zwiększą niepewność
Okazuje się, że wspomniany projekt nie do końca satysfakcjonuje również samorząd radcowski. Krajowa Izba Radców Prawnych (KIRP) przesłała do Sejmu opinię, w której krytycznie odnosi się do części zaproponowanych zmian.
Na wstępie zwraca uwagę na dysproporcję w liczbie skarg składanych do Państwowej Inspekcji Pracy, opartych na zarzutach o mobbing, dyskryminację, molestowanie i nierówne traktowanie w zatrudnieniu, a ich zasadnością, potwierdzoną w toku działań kontrolnych inspekcji. W ocenie KIRP, wbrew temu, co wynika z uzasadnienia projektu, przyczyna takiego stanu może leżeć nie tylko w kwestiach dowodowych, ale przede wszystkim w nieznajomości znamion tych deliktów przez zgłaszających skargi. Z tego względu, w ocenie samorządu radcowskiego, istnieje potrzeba takiej zmiany przepisów w tym obszarze, aby były jasne i zrozumiałe dla osób, które nie dysponują pogłębioną wiedzą prawniczą. Problem w tym, że projekt, ich zdaniem, nie do końca idzie w tym kierunku. Przykład? Jak wskazuje KIRP nowelizacja wprowadza dwa nowe pojęcia: dyskryminacji przez asocjację (z powodu związku z inną osobą) oraz dyskryminacji przez asumpcję (ma swoje źródło w błędnym założeniu, że pracownik posiada jakąś cechę chronioną). „To działanie, które nie ułatwi adresatom tych przepisów ich rozumienia” – czytamy w opinii. Dalej wskazuje, że z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że tylko to pogłębi sygnalizowany na wstępie problem z orientacją w tych regulacjach. W efekcie, przepisy zamiast pogłębić ochronę prawną, mogą zwiększyć liczbę spraw w sądach.
Ale to nie wszystko. KIRP negatywnie ocenia też wprowadzenie przepisu, zgodnie z którym „pracodawca ma obowiązek aktywnie i stale przeciwdziałać naruszaniu zasady równego traktowania w zatrudnieniu przez stosowanie w szczególności działań prewencyjnych, wykrywanie naruszenia tej zasady oraz właściwe reagowanie na jej naruszenie, a także przez działania naprawcze i wsparcie osób dotkniętych nierównym traktowaniem”. Radcowie wskazują, że regulacja ta bazuje na zwrotach ocennych: „właściwe reagowanie” i wieloznacznych: „działania prewencyjne”, czy „działania naprawcze”. Szczególne wątpliwości wiążą się, ich zdaniem, z obowiązkiem wsparcia osób dotkniętych nierównym traktowaniem. „Czy z tego przepisu miałoby wynikać finansowanie przez pracodawcę doraźnej lub stałej pomocy psychologicznej” – pytają. W ich ocenie, przepis nie wyklucza takiej interpretacji.
KIRP krytykuje też przepis ustalający minimalne zadośćuczynienie za mobbing. Będzie ono wynosić do sześciokrotności minimalnego wynagrodzenia za pracę. Jak wskazują radcowie, nie pozwala to sądowi na miarkowanie wysokości zadośćuczynienia, w zależności od okoliczności konkretnej sprawy.
Za wyjątkowo kontrowersyjny radcowie uważają też przepis nakazujący, aby w postępowaniu dotyczącym roszczeń z tytułu mobbingu, sąd każdorazowo oceniał również, czy doszło do innego naruszenia dóbr osobistych pracownika w rozumieniu art. 111 KP. Jak zauważają, zgodnie z przepisami procedury cywilnej sąd nie może przecież co do kwestii, które nie były objęte żądaniem, ani zasądzać ponad to żądanie.
Co zmienia projekt?
Przypomnijmy, że propozycja rządu skupia się w głównej mierze na zmianach dotyczących definicji mobbingu. Uznano, że jego podstawową cechą będzie to, że stanowi on uporczywe nękanie pracownika. Ponadto wykluczono z definicji tego zjawiska zachowania incydentalne i jednorazowe, choćby stanowiły one naruszenie dóbr osobistych osoby zatrudnionej. Ale to nie wszystko. W projekcie znalazły się też modyfikacje dotyczące innych form przemocy, np. molestowania (doprecyzowano, że na takie zachowanie mogą się składać fizyczne, werbalne lub pozawerbalne elementy).
Ponadto rząd nowelizuje też regulacje dotyczące dyskryminacji. W tym obszarze pojawiły się dwa nowe pojęcia: dyskryminacji przez asocjację oraz dyskryminacji przez asumpcję. Co to takiego?
Przypomnijmy, że dyskryminacja przez asocjację dotyczy sytuacji, gdy pracownik jest nierówno traktowany z powodu cechy osoby, z którą jest związany (dyskryminacja z powodu związku z inną osobą). Takie powiązania mogą mieć szeroki charakter, np. rodzinne, emocjonalne, towarzyskie.
Z kolei dyskryminacja przez asumpcję ma swoje źródło w błędnym założeniu, że pracownik posiada jakąś cechę chronioną (np. związaną z niepełnosprawnością, orientacją seksualną, wyznaniem), mimo że w rzeczywistości jej nie posiada (dyskryminacja z powodu przypisanej, nieprawdziwej cechy).
Rząd chce też zobowiązać firmy do określenia zasad przeciwdziałania mobbingowi i dyskryminacji w regulaminie pracy lub w układzie zbiorowym (ewentualnie w obwieszczeniu, jeżeli zatrudnia co najmniej 9 pracowników). Pracodawcy zatrudniający mniej niż 9 osób będą musieli z kolei zakomunikować pracownikom przyjęte w tym zakresie reguły i procedury tak, aby mieli oni w tym temacie odpowiednią wiedzę i informacje.
Zgodnie z projektem wzrośnie też minimalne zadośćuczynienie za mobbing. Będzie ono wynosić do sześciokrotności minimalnego wynagrodzenia za pracę (obecne przepisy nie określają minimalnej kwoty).
Etap legislacyjny: po pierwszym czytaniu w Sejmie
LEGISLACJA
SN też ma uwagi do zmian w mobbingu
Pod opinią SN do projektu podpisała się pierwsza prezes Małgorzata Manowska. Postuluje w niej podwyższenie kwoty zadośćuczynienia należnego pracownikowi nierówno traktowanemu.
W jej ocenie wysokość dolnej granicy kwoty, która przysługuje szczególnie pracownikowi pokrzywdzonemu działaniem dyskryminacyjnym o znamionach molestowania, powinna być wyższa niż równowartość minimalnego wynagrodzenia, która wynika z projektu. W opinii wskazano też, że doprecyzowania wymaga pojęcie „wielokrotnego naruszenia zasady równego traktowania w zatrudnieniu”, za które przysługuje wyższe zadośćuczynienie.
Ale to nie wszystko. Podkreślono także, że naruszenie zasady równego traktowania może powodować nie tylko krzywdę, ale również szkodę materialną. Dlatego, zdaniem pierwszej prezes SN, należałoby wprost uregulować, że można dochodzić z tego tytułu zarówno zadośćuczynienia, jak i odszkodowania. Zdaniem autorki trudno także zrozumieć, dlaczego projektodawca zdecydował się przekazać sądom rejonowym sprawy o roszczenia niemajątkowe wywodzone ze stosunku pracy.
Przesłanki weryfikujące naruszenie stosunków wodnych
Opis okoliczności faktycznych
Wójt decyzją wydaną na podstawie art. 234 ust. 3 ustawy z 20.7.2017 r. – Prawo wodne (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 960; dalej: PrWod) nakazał właścicielom działek (…) i (…) przywrócenie stanu poprzedniego, tj. usunięcie gruntu na tych działkach wzdłuż ogrodzenia działki (…) w pasie o szerokości 1 m, do wysokości minimum 5 cm poniżej krawędzi obecnej podmurówki tego ogrodzenia, ewentualnie zastosowanie innych skutecznych rozwiązań technicznych pozwalających na zagospodarowanie wód opadowych w rejonie działek. Powyższa decyzja została wydana na podstawie opinii biegłego i odpowiada zamieszczonym tam zaleceniom.
M.B. i B.B., będący właścicielami zalewanych działek, wnieśli odwołanie od powyższej decyzji, żądając jej uzupełnienia, bowiem nakazane w decyzji działania są ich zdaniem niewystarczające.
Stanowisko SKO
Decyzją Samorządowego Kolegium Odwoławczego uchylono zaskarżoną decyzję, a sprawę przekazano do ponownego rozpoznania. Zdaniem organu odwoławczego decyzja organu I instancji była przedwczesna, zachodzi bowiem konieczność uzupełnienia materiału dowodowego w znacznej części oraz dokładnego i wszechstronnego rozpoznania sprawy.
Po pierwsze organ I instancji nie ustalił konkretnej szkody. Po drugie, w świetle przedłożonej opinii nie jest zdaniem SKO oczywiste, że doszło do zmiany stanu wody na gruntach. Organ odwoławczy nie znalazł też odpowiedzi na pytanie, czy to właściciele działek mieli wpływ na zmianę stosunków wodnych, czyli zmienili naturalny spływ wód opadowych i czy są odpowiedzialni za występowanie podwyższenia gruntu, czy też podwyższenie to zostało samoistnie uformowane.
M. B. i B. B. złożyli sprzeciw od powyższej decyzji.
Stanowisko WSA
Wojewódzki Sąd Administracyjny po rozpoznaniu sprzeciwu M.B. i B.B. od decyzji Samorządowego Kolegium Odwoławczego w przedmiocie nakazu przywrócenia poprzedniego stanu wody na gruncie, uchylił zaskarżoną decyzję.
Organ odwoławczy może uchylić zaskarżoną decyzję w całości i przekazać sprawę do ponownego rozpatrzenia organowi I instancji, gdy decyzja ta została wydana z naruszeniem przepisów postępowania, a konieczny do wyjaśnienia zakres sprawy ma istotny wpływ na jej rozstrzygnięcie. Przekazując sprawę, organ ten powinien wskazać, jakie okoliczności należy wziąć pod uwagę przy ponownym rozpatrzeniu sprawy. Organ odwoławczy może więc wydać decyzję kasacyjną, gdy organ I instancji przy rozpatrywaniu sprawy nie przeprowadził w ogóle postępowania wyjaśniającego lub naruszył przepisy postępowania w stopniu uzasadniającym uznanie sprawy za niewyjaśnioną i przez to niekwalifikującą się do merytorycznego rozstrzygnięcia przez organ II instancji albo w przypadku istotnych braków postępowania wyjaśniającego, gdy jest możliwa zgoda stron na usunięcie nieprawidłowości w postępowaniu odwoławczym, na podstawie art. 136 § 2 i 3 KPA. Przepisów tych nie stosuje się tylko wtedy, jeżeli przeprowadzenie przez organ odwoławczy postępowania wyjaśniającego w zakresie niezbędnym do rozstrzygnięcia sprawy byłoby nadmiernie utrudnione.
Kasatoryjne rozstrzygnięcie może więc zapaść wyłącznie, gdy wątpliwości organu II instancji co do stanu faktycznego nie da się wyeliminować w trybie art. 136 KPA. Konieczność uzupełnienia w niewielkim zakresie postępowania dowodowego, przez przeprowadzenie określonego dowodu, mieści się w kompetencjach organu odwoławczego do uzupełnienia postępowania, wyłączając dopuszczalność decyzji kasacyjnej. Zasadą jest bowiem, że organ odwoławczy wydaje rozstrzygnięcie co do istoty sprawy, co zgodnie z art. 138 § 1 KPA następuje przez wydanie rozstrzygnięcia merytorycznego, natomiast odstępstwem od tej zasady jest, wynikające z omawianego przepisu, uprawnienie organu odwoławczego do wydania decyzji kasacyjnej.
Podnieść również należy, że w świetle art. 138 § 2 KPA konieczny do wyjaśnienia zakres sprawy, mający istotny wpływ na jej rozstrzygnięcie, sąd powinien oceniać przez pryzmat przepisów prawa materialnego mogących mieć zastosowanie w danej sprawie. W świetle art. 234 PrWod, wydanie decyzji wymaga uprzedniego dokonania ustaleń: czy nastąpiła zmiana stosunków wodnych na gruncie, czy nastąpił szkodliwy wpływ na gruncie sąsiednim oraz czy szkoda ta wynika ze zmiany stosunków wodnych. Przesłanki te muszą zaistnieć łącznie, a wydanie decyzji nakazującej właścicielowi gruntu przywrócenie stanu poprzedniego lub wykonanie urządzeń zapobiegających szkodom w innych warunkach, jest niedopuszczalne. W sprawach z zakresu naruszenia stosunków wodnych na gruncie opinia biegłego stanowi zwykle istotny dowód w sprawie, ocena bowiem istotnych kwestii w tym zakresie często wymaga wiedzy specjalnej. W przedmiotowym postępowaniu, wbrew stanowisku Kolegium, sporządzona opinia stanowiła zdaniem Sądu wystarczającą podstawę do wydania decyzji na podstawie art. 234 ust. 3 PrWod.
Sąd nie zgodził się przede wszystkim ze stwierdzeniem Kolegium, że w sprawie nie ustalono konkretnej szkody. Teza ta jest w świetle materiału dowodowego całkowicie chybiona i świadczy o niezrozumieniu opinii. Fakt zalewania działki był nie po raz pierwszy zgłaszany przez jej właścicieli, a jak wynika z opinii biegłego, był już przez niego badany – i potwierdzony – w 2020 r. Problem ten potwierdzają również zdjęcia załączone do opinii, ilustrujące foliowe zabezpieczenia płotu, które mają zapobiegać przedostawaniu się wody. Biegły wyraźnie określił, że szkody mają charakter materialny i niematerialny. Polegają one na zalewaniu działki skoncentrowanym strumieniem wód z wysoką zawartością zawiesin, które pozostają na posesji jako konieczny do usunięcia namuł, także na ograniczeniu użytkowania części posesji, a ponadto powodują dyskomfort i zagrożenie dla mienia mieszkańców. Należy pamiętać, że szkodliwe oddziaływanie w rozumieniu art. 234 ust. 3 Prawa wodnego nie musi konotować ze szkodą majątkową. Może sprowadzać się również do niebezpieczeństwa zalania lub zatopienia. Sam fakt pojawienia się wody stojącej tam, gdzie jej wcześniej nie było na działce, pozostający w związku przyczynowo-skutkowym ze zmianą stosunków wodnych na działce sąsiedniej, jest szkodą.
Biegły przedstawił w opinii wyczerpująco ocenę zaistniałej sytuacji. Sięgnął przy tym do swojej poprzedniej opinii z 2020 r. i wyjaśnił, że ówczesne zalewanie działek nie było wynikiem zmiany stanu wody na gruncie, lecz naturalnym skutkiem usytuowania działek i spływu rozproszonego, zachodzącego zgodnie z naturalnym nachyleniem terenu. W chwili obecnej, spływ rozproszony również ma miejsce, jednakże zaistniał nowy problem w postaci miejscowej wypukłości terenu. Wypukłość ta powstała w wyniku blokowania spływu na ogrodzeniu działki, co sprzyja deponowaniu osadów, oraz przejściem gruntu ornego z działki (…). Powyższy proces jest niewątpliwie związany z prowadzonymi zabiegami agrotechnicznymi jak orka, czy bronowanie. Powstała wypukłość blokuje spływ wody w dół stoku i przekierowuje lokalną część strumienia w kierunku działki (…).
Biegły jednoznacznie ocenił, że „proces ten musi być klasyfikowany jako zalewanie strumieniem skoncentrowanym wód opadowych, co spełnia kryteria zmiany stanu wody na gruncie, szkodliwej dla gruntów sąsiednich”. Zaistnienie zmiany stanu wody zostało zatem jednoznacznie stwierdzone przez biegłego, a ocena ta, która uszła uwadze Kolegium, jest w pełni wiarygodna i daleko jej do ogólników, została bowiem wyczerpująco uzasadniona. W ocenie Sądu organ I instancji miał wszelkie podstawy, aby oprzeć się na sporządzonej w sprawie opinii biegłego, która jest poprawna pod względem formalnym oraz zawiera wiarygodne i szczegółowo uzasadnione wnioski. Wbrew zarzutom Kolegium materiał dowodowy nie wymagał uzupełnienia, a sprawa została wystarczająco rozpoznana.
Komentarz
WSA, odnosząc się do zagadnienia naruszenia stosunków wodnych, podkreślił, że kwestia legalności działań, które doprowadziły do zmiany stosunków wodnych nie ma żadnego znaczenia. Liczy się obiektywny stan zwiększenia się bądź zmniejszenia ilości wody na gruncie. Jest to takie działanie, które ingeruje w naturalny stan wody na danym terenie związany z jego ukształtowaniem, warunkami przyrodniczymi i hydrologicznymi. Okolicznością irrelewantną jest natomiast przyczyna, która do tego stanu rzeczy doprowadziła. Badaniu podlega to, czy na gruncie sąsiednim nastąpiła szkoda oraz czy istnieje związek przyczynowy pomiędzy zmianą a szkodą. Fakt legalności działania czy zawinienia nie wpływa na możliwość skorzystania przez organ z kompetencji do ingerencji w prawo własności poprzez wydanie decyzji nakazującej z art. 234 ust. 3 PrWod. Celem jest eliminacja szkodliwego oddziaływania.
Wyrok WSA w Krakowie z 13.2.2026 r., II SA/Kr 36/26
Płatności bezgotówkowe przedsiębiorcy a rozliczenie projektu UE
Stan faktyczny sprawy
25.7.2018 r. T.C. (dalej: Skarżąca) zawarła umowę z Zarządem Województwa Śląskiego, pełniącym funkcję Instytucji Zarządzającej (dalej: Organ), na dofinansowanie projektu „[…]”, który był realizowany w okresie 1.7.2018 r.- 30.6.2020 r., w trybie projektu unijnego, a środki przeznaczone na jego współfinansowanie pochodziły z budżetu Europejskiego Funduszu Społecznego na lata 2014-2020 r.
W wyniku kontroli realizacji ww. projektu ustalono, że Skarżąca – wbrew ww. umowie – dokonała refundacji płatności gotówką, na podstawie wystawionych przez wykonawcę faktur, w kwocie 46 600 zł brutto, stanowiących realizację umowy na wykonanie prac remontowo-budowlanych. Przedmiotowych płatności Skarżąca dokonała gotówką, na podstawie wystawionych przez wykonawcę faktur VAT na następujące kwoty:
- 10 700 zł w związku z wykonaniem instalacji centralnego ogrzewania,
- 10 000 zł w związku z wykonaniem remontu łazienki oraz podjazdu dla niepełnosprawnych,
- 11 400 zł w związku z wykonaniem remontu kuchni i wymianę okien,
- 14 500 zł w związku z wykonaniem remontu sal wraz z materiałem, prac kanalizacyjnych i białego montażu oraz oświetlenia.
Stan prawny
Zgodnie z podrozdziałem 6.3. pkt 1 lit. o wytycznych w zakresie kwalifikowalności wydatków w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, Europejskiego Funduszu Społecznego oraz Funduszu Spójności na lata 2014-2020 (dalej: Wytyczne), wydatkami kwalifikowalnymi są transakcje dokonane w gotówce, których wartość nie przekracza kwoty, o której mowa aktualnie w art. 19 ustawy z 6.3.2018 r. – Prawo Przedsiębiorców (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1480; dalej: PrPrzed), zgodnie z którym dokonanie lub przyjmowanie płatności związanych z wykonywaną działalnością gospodarczą następują za pośrednictwem rachunku płatniczego przedsiębiorcy w każdym przypadku gdy: stroną transakcji, z której wynika płatność jest inny przedsiębiorca, a jednorazowa wartość transakcji bez względu na liczbę wynikającą z niej płatności przekracza 15 000 zł lub równowartość tej kwoty (…).
Stanowisko Organu
Z uwagi na fakt, że wartość transakcji dokonywanych z wykonawcą przekraczała 15 000 zł, płatności wynikające z ww. umowy powinny być – zdaniem Organu – dokonane w formie przelewu na rachunek wykonawcy. Wydatki wykazane we wniosku o płatność, za zadanie: pierwsze prace dostosowawcze, w łącznej kwocie 46 600 zł brutto zostały uznane przez Organ za niekwalifikowalne w ramach projektu. W ocenie Organu Skarżąca naruszyła ww. umowę i w konsekwencji doszło do wykorzystania dofinansowania niezgodnie z procedurami, co na podstawie art. 207 ustawy z 27.8.2009 r. o finansach publicznych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1483; dalej: FinPubU) uzasadniało wydanie decyzji z 20.1.2021 r. w przedmiocie zobowiązania Skarżącej do zwrotu dofinansowania z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego na lata 2014-2020, w łącznej kwocie 56 264,16 zł, wykorzystanego z naruszeniem procedur (dalej: Zaskarżona Decyzja). Organ stwierdził, że Skarżąca naruszyła regulację podrozdziału 6.5 pkt. 1 lit. o Wytycznych, ponieważ dokonała płatności gotówką za realizację zadań wynikających z ww. umowy. To skutkowało uznaniem za wydatek niekwalifikowalny.
Stanowisko WSA w Gliwicach
Wyrokiem z 21.12.2021 r., III SA/Gl 684/21, Legalis, WSA w Gliwicach oddalił skargę na Zaskarżoną decyzję. W uzasadnieniu stanowiska WSA w Gliwicach przyznał rację Organowi, że zawarta umowa wraz z wyszczególnionymi na jej wstępie przepisami unijnymi i krajowymi obowiązywała beneficjenta (tj. Skarżącą) do realizacji projektu z należytą starannością, zgodnie z obowiązującymi regułami, zasadami, postanowieniami wynikającymi z programu, uszczegółowieniem obowiązujących procedur, wytycznych oraz właściwych przepisów prawa krajowego oraz prawa unijnego (§ 4 ust.1 ww. umowy). Skarżąca naruszyła wskazane zapisy umowy, tym samym Organ zasadnie nałożył na nią obowiązek zwrotu dofinansowania. Skarżąca bowiem zobowiązana była – w myśl umowy – do przestrzegania Wytycznych, które przewidują iż, wydatkami kwalifikowalnymi są transakcje dokonane w gotówce, których wartość nie przekracza kwoty 15 000 zł.
Naruszenie procedur określonych w umowie stanowi naruszenie zasad realizacji projektu, określonych w art. 184 ust. 1 FinPubU w zw. z art. 207 ust.1 pkt. 2 FinPubU. Stwierdzone naruszenia stanowią nieprawidłowość, o której mowa w art. 2 pkt. 36 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) Nr 1303/2013 z 17.12.2013 r. ustanawiającego wspólne przepisy dotyczące Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, Europejskiego Funduszu Społecznego, Funduszu Spójności, Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju obszarów Wiejskich oraz Europejskiego Funduszu Morskiego i Rybackiego oraz ustanawiającego przepisy ogólne dotyczące Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, Europejskiego Funduszu Społecznego, Funduszu Spójności i Europejskiego Funduszu Morskiego i Rybackiego oraz uchylającego rozporządzenie Rady (WE) nr 1083/2006 (Dz.Urz. UE L z 2013 r. Nr 347, s. 320). Skutkiem zaś jej stwierdzenia jest uznanie części wydatków za niekwalifikowalne. W takim razie są to środki pobrane w nadmiernej wysokości, o których mowa w art. 207 ust.1 pkt. 3 FinPubU, a zatem podlegające zwrotowi. WSA w Gliwicach podkreślił, że dokonanie płatności gotówkowych wbrew art. 19 PrPrzed, następnie ich refundowanie i przedłożenie do rozliczenia przez Organ z budżetu Unii Europejskiej wbrew zakazom wynikającym z Wytycznych stanowi o sfinansowaniu z tego budżetu niecelowego wydatku. W ten sposób doszło do próby uszczuplenia budżetu o wydatek niekwalifikowalny, co stanowi o szkodzie w budżecie Unii Europejskiej.
Stanowisko NSA
Skarżąca zarzuciła WSA w Gliwicach błędną wykładnię:
- art. 2 pkt. 36 rozporządzenia 1303/2013, definiującego pojęcie nieprawidłowości, jako każde naruszenie prawa unijnego lub prawa krajowego dotyczącego stosowania prawa unijnego, wynikającego z działania lub zaniechania podmiotu gospodarczego (…), które ma lub może mieć szkodliwy wpływ na budżet Unii poprzez obciążenie budżetu Unii nieuzasadnionym wydatkiem (…). Naruszenie to polegało na uznaniu automatycznego wynikania szkody w budżecie Unii z zaistnienia naruszenia przepisów lub umowy. W odniesieniu do tego NSA wskazał, że WSA w Gliwicach nie przyjął automatycznie zaistnienia ww. szkody, a odniósł się do konkretnego naruszenia Skarżącej, stwierdzonego po przeprowadzeniu postępowania w sprawie;
- art. 207 ust. 1 pkt. 2 FinPubU w zw. z art. 184 FinPubU, poprzez przyjęcie, że stanowią one niezależną od rozporządzenia 1303/2013 podstawę wydania decyzji. W ocenie NSA, WSA w Gliwicach prawidłowo przyjął, że ww. przepisy stanowiły podstawę wydania Zaskarżonej decyzji, niemniej jednak nie stwierdził, że postać ustalonej nieprawidłowości nie musi być oceniana w oderwaniu od art. 2 pkt. 36 rozporządzenia 1303/2013 i odniósł się do niego;
- podrozdziału 6.3 pkt 1 lit. c Wytycznych i uznanie ich za samodzielną podstawę wydania Zaskarżonej decyzji. Skarżąca nie przedstawiła jednak żadnych rzeczowych i przekonujących argumentów na poparcie tej tezy wobec czego NSA nie mógł się do niej odnieść.
Odnosząc się natomiast do samej nieprawidłowości NSA zwrócił uwagę na jej znaczenie, w kontekście negatywnego wpływu na finanse Unii Europejskiej obrotu środkami pieniężnymi w formie gotówkowej, poza jakąkolwiek kontrolą, co miało miejsce w rozpatrywanej sprawie. Mając na uwadze powyższe NSA, na podstawie art. 184 PostAdmU, oddalił skargę kasacyjną.
Komentarz
Obowiązek korzystania przez przedsiębiorcę z rachunku płatniczego został wprowadzony już w 1994 r., aktualnie jest zaś sprecyzowany w art. 19 PrPrzed i aktualizuje się w każdym przypadku gdy:
- stroną transakcji, z której wynika płatność, jest inny przedsiębiorca,
- jednorazowa wartość transakcji, bez względu na liczbę wynikających z niej płatności, przekracza 15 000 zł lub równowartość tej kwoty (…).
Konstytucyjność ww. obowiązku ocenił TK, który wskazał na istnienie legitymowanego interesu państwa w stworzeniu takich ram prawnych obrotu gospodarczego, by zminimalizować przypadki nierzetelności zarówno w stosunkach między podmiotami gospodarczymi, jak i w wykonywaniu przez te podmioty swych obowiązków publicznych, m.in. obowiązku podatkowego (orzeczenie TK z 26.4.1995 r., K 11/94, Legalis).
Istotnym jest, że obowiązek tak dokonywania, jak i przyjmowania płatności za pośrednictwem rachunku płatniczego istnieje bez względu na liczbę płatności, wynikających z danej umowy. Jak wskazuje się w doktrynie, obowiązek dokonania płatności za pośrednictwem rachunku płatniczego istnieje zatem także w przypadku, kiedy płatność (wynikająca z jednej umowy) dokonywana jest na raty (w częściach), a wielkość poszczególnych rat jest niższa niż ww. kwota (jak miało to miejsce w sprawie).
Wyrok NSA z 13.1.2026 r., I GSK 1350/22, Legalis
Więcej wypłat za opieszałość sądów
Mimo planów, zapowiedzi i deklarowanych wysiłków rządzących polskie sądy działają w wyjątkowo wolnym tempie. Prawnicy otwarcie mówią już o zapaści funkcjonowania polskiego sądownictwa. Na wyroki czekamy średnio o miesiąc dłużej niż w 2024 r. i blisko pół roku dłużej niż w 2011 r. Są też kategorie spraw, jak choćby sprawy upadłościowe, w których postępowania, i to tylko w pierwszej instancji, trwają średnio ponad cztery lata. Za tę opieszałość płaci Skarb Państwa, czyli obywatele i to niemało.
Mniej skarg
Z najnowszych danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w 2025 r. za przewlekłość postępowań zasądzono łącznie 7 mln 586 tys. zł odszkodowań. To suma rekordowa. Rok wcześniej rekompensaty z tego tytułu wyniosły 6,9 mln zł, przed dwoma laty było to 6,3 mln zł, a w 2010 r. – 2,9 mln zł. Oznacza to, że przez ostatnie 15 lat odszkodowania wypłacane rocznie za opieszałość sądów wzrosły o blisko 5 mln zł. W tym czasie z kieszeni podatnika wypłacono łącznie 82,4 mln zł za zbyt wolną pracę Temidy.
Wzrosły też nieznacznie średnie sumy zasądzanych odszkodowań. W 2025 r. obywatel mógł liczyć na średnio 3584 zł za zbyt długie oczekiwanie na rozstrzygnięcie sprawy, a rok wcześniej było to 3380 zł. To stawka raczej niewielka, w dolnych ustawowych granicach odszkodowania. Zgodnie bowiem z obowiązującą ustawą o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki sąd może z powodu przewlekłości przyznać na rzecz strony maksymalnie 20 tys. zł.
Choć procesy w sądach toczą się coraz wolniej, to liczba składanych skarg na opieszałość postępowań nadal utrzymuje się na bardzo niskim poziomie. W ubiegłym roku do sądów wpłynęły 9664 skargi na przewlekłość postępowania, rok wcześniej było to 9495 skarg, a w 2015 r. ponad 18 tys. Rekordowa liczba ponad 20 tys. skarg trafiła do sądów w 2019 r. Od tego czasu Polacy coraz rzadziej skarżą się na opieszałość sądów. Co istotne rośnie jednak skuteczność tych skarg. Przed dekadą uwzględniono jedynie 9 proc. z nich, w 2019 r. było to 10 proc., a w ubiegłym roku skuteczne okazało się ponad 22 proc. z nich. Oznacza to, że sądy uwzględniają już niemal co czwartą skargę na przewlekłość.
Kwesia tzw. neosędziów
Wzrost łącznej sumy rekompensat wypłacanych za przewlekłość postępowania nie cieszy adwokata dr. Michała Zacharskiego. – Niestety przewlekłość postępowania uwarunkowana jest w dużej mierze problemami organizacyjnymi wynikającymi z utrzymujących się problemów ustrojowych. Mam na myśli kryzys sądownictwa związany z kwestionowanym statusem sporej części sędziów i brakami kadrowymi. Trudno zatem cieszyć się, że strony mają faktyczne podstawy do składania skutecznych skarg na przewlekłość. Wolałbym, aby nie było ani przewlekłości, ani tym samym podstaw do skargi. Pozytywnie oceniam jednak to, że obywatele mają możliwość dochodzenia rekompensaty, gdy naruszane jest ich konstytucyjne prawo do sądu – mówi mec. Zacharski.
Jego zdaniem utrzymujący się od lat kryzys ustrojowy w wymiarze sprawiedliwości może wpływać też na większą skuteczność skarg na przewlekłość postępowania. – Najprawdopodobniej duża część sędziów jest świadoma, że kryzys sądownictwa i związane z tym opóźnienia w prowadzeniu postępowań prowadzą do rzeczywistej przewlekłości w ogromnej skali. W konsekwencji skargi są częściej uwzględniane – mówi prawnik.
Według sędziego Pawła Dobosza z Sądu Okręgowego w Warszawie przyczyną częstszego uwzględniania skarg na przewlekłość postępowania przez sądy może być ugruntowana linia orzecznicza. – Innym powodem wysokiej skuteczności skarg może być tzw. kryzys praworządności. Wedle rządzących KRS nie spełnia standardów konstytucyjnych, nie są ogłaszane nowe konkursy sędziowskie, co powoduje braki kadrowe w sądach i stąd zjawisko przewlekłości postępowań się nasila. W sprawach karnych na tok postępowania poważnie oddziałuje też fakt uchylania wyroków z uwagi na kwestionowany status sędziego. Pełnomocnicy mogą wskazywać na to w swoich skargach, które – jak wynika ze statystyk – są częściej uwzględniane – wyjaśnia sędzia Dobosz.
Nie chcą konfliktu
Mec. Zacharski zwraca też uwagę, że w wielu przypadkach skarga na przewlekłość postępowania oznacza wejście na kurs kolizyjny z sądem.
– Podejrzewam, że są pełnomocnicy, którzy rozumiejąc, że przyczyna przewlekłości w konkretnej sprawie ma charakter systemowy, a nie leży po stronie sędziego, nie decydują się na zarekomendowanie skarżenia tempa toku postępowania. W wielu wypadkach sędziowie, choć chcą, to nie mogą zaradzić powolnemu prowadzeniu procesu z uwagi choćby na braki kadrowe w sądach – wskazuje adwokat.
Dodaje przy tym, że w sprawach, które prowadzi, nie składa zbyt wielu skarg na przewlekłość postępowań. Jak tłumaczy, powody tych decyzji są różne: od obaw klientów o wejście w konflikt z sądem, po troskę o rzetelne i pełne przeprowadzenie przez sąd wszystkich czynności.
Kiedy możemy mówić o rzeczywistej przewlekłości postępowania, która mogłaby być podstawą do skutecznej skargi? Sędzia Dobosz tłumaczy, że skarga z dużym prawdopodobieństwem zostanie uwzględniona, jeżeli od wniesienia sprawy do sądu do zarządzenia rozprawy upłynie więcej niż rok. – Jeżeli już rozpoczął się proces i toczy się postępowanie dowodowe, to bezczynność będąca podstawą skutecznej skargi na przewlekłość może polegać na tym, że sąd odracza rozprawy na odległe terminy i prowadzi jakieś znikome czynności dowodowe podczas tych rozpraw.
Sądy kwestionują prawo ITD do karania za nieujawnienie kierowcy
Ostatnio orzekł w ten sposób Sąd Okręgowy w Katowicach (wyrok z 2 marca, sygnatura akt: III W 500/25/SK), który rozpatrywał zażalenie Głównego Inspektora Transportu Drogowego na postanowienie Sądu Rejonowego Katowice-Zachód o odmowie wszczęcia postępowania w sprawie o wykroczenie z art. 96 § 3 KW. Przepis ten przewiduje karę grzywny (w wysokości do 30 tys. zł) za niewskazanie przez właściciela lub posiadacza pojazdu osoby, która nim kierowała w czasie popełnienia wykroczenia.
Praktyka Inspekcji Transportu Drogowego, która poprzez Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym obsługuje sieć fotoradarów w Polsce, wygląda w ten sposób, że po zarejestrowaniu wykroczenia (w postaci przekroczenia prędkości lub jazdy na czerwonym świetle), kieruje ona do posiadacza pojazdu pytanie, kto w miejscu i czasie popełnienia wykroczenia prowadził pojazd. Adresat może wskazać siebie i przyjąć mandat za wykroczenie lub wskazać inną osobę, która popełniła wykroczenie, prowadząc jego samochód. Jeśli właściciel (posiadacz) się nie przyzna i nie wskaże sprawcy, wówczas może dobrowolnie zgodzić się na ukaranie za wykroczenie z art. 96 § 3 KW, tj. za niewskazanie kierującego. W przeciwnym wypadku ITD skieruje wniosek o ukaranie do sądu.
(Nie)uprawniony oskarżyciel
Orzeczenie SO w Katowicach zapadło właśnie w takiej typowej sprawie. Zgodnie z nim, sąd pierwszej instancji słusznie odmówił wszczęcia postępowania, z uwagi na wystąpienie negatywnej przesłanki procesowej określonej w art. 5 § 1 pkt 9 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia (dalej: KPW). Mówiąc wprost – zdaniem sądu – skargi nie złożył uprawniony oskarżyciel.
Jak zauważył sąd, zgodnie z art. 17 § 3 KPW, uprawnienia oskarżyciela publicznego przysługują tylko wówczas, gdy organy w zakresie swego działania, w tym w trakcie prowadzonych czynności wyjaśniających, ujawniły wykroczenia i wystąpiły z wnioskiem o ukaranie. Zaś kompetencje ITD w ramach wykonywania kontroli ruchu drogowego zostały uregulowane w prawie o ruchu drogowym (dalej: PrDrog), którego art. 129a stanowi, że instytucji tej przysługują uprawnienia w zakresie kontroli ruchu drogowego w odniesieniu do kierującego pojazdem, który m.in. naruszył przepisy ruchu drogowego. Zgodnie natomiast z art. 129g ust. 1 PrDrog do ITD należy ujawnianie za pomocą fotoradarów przekroczenia dopuszczalnej prędkości oraz niestosowanie się do sygnalizacji świetlnej.
Wykonując te zadania w postępowaniach w sprawach o te wykroczenia, ITD prowadzi czynności wyjaśniające, kieruje do sądu wnioski o ukaranie, oskarża przed sądem oraz wnosi środki odwoławcze, w trybie i zakresie określonym w KPW. Oznacza to, zdaniem sądu, że ITD może wykonywać prawa oskarżyciela publicznego w postępowaniach o te wykroczenia, które zostały w ustawie wyraźnie określone.
– Dotyczą one naruszeń przepisów określonych w art. 129g PrDrog, a zatem nie mieści się w ich zakresie kierowanie do sądu wniosku o ukaranie sprawcy wykroczenia z art. 96 § 3 KPW, polegającego na niewskazaniu przez właściciela lub posiadacza pojazdu na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania w oznaczonym czasie – czytamy w uzasadnieniu orzeczenia.
Oprócz Katowic, takie orzeczenia zapadają m.in. w Krakowie, Zielonej Górze czy w niektórych stołecznych sądach rejonowych. Co więcej, nie ma jednolitej linii orzeczniczej i nawet w tych samych sądach okręgowych jedne składy akceptują takie rozstrzygnięcia sądów rejonowych, a inne nie.
Inspekcja broni swoje uprawnienia
ITD stoi na stanowisku, że zakres działania Inspekcji został określony nie tylko przedmiotowo (rodzaj naruszeń przepisów), ale również podmiotowo (określenie kręgu osób w stosunku do których ITD może wykonywać te czynności, tj. kierującego, właściciela lub posiadacza pojazdu).
– Dlatego też ITD ma uprawnienie do żądania od właściciela pojazdu lub jego posiadacza wskazania, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, a co za tym idzie, może wykonywać czynności oskarżycielskie polegające na wniesieniu wniosku o ukaranie właściciela lub posiadacza pojazdu o wykroczenie polegające na niewskazaniu osoby, której powierzył pojazd do kierowania lub używania – tłumaczy Adam Jasiński z ITD.
Efekt? Część posiadaczy pojazdów, którzy nie przyznają się do popełnienia wykroczenia, ani też nie przyjmują mandatu za niewskazanie kierującego musi się liczyć z tym, że grzywna zostanie nałożona. Jeśli jednak sprawa trafi do jednego z tych sądów, w których uprawnienia inspekcji, jako oskarżyciela publicznego, są kwestionowane, właściciel pojazdu może uniknąć odpowiedzialności. Co prawda po umorzeniu postępowania ITD może przekazać sprawę policji, by ta wystąpiła z wnioskiem o ukaranie. Jednak w takim przypadku mało prawdopodobne, by postępowanie zakończyło się przed upływem terminu przedawnienia, czyli dwóch lat od popełnienia wykroczenia.
Rozbieżności powinien wyjaśnić SN
– W mojej ocenie ITD ma uprawnienia do nakładania grzywien za wykroczenie z art. 96 § 3 KPW oraz kierowania wniosków o ukaranie do sądu, w sytuacji niewskazania przez właściciela lub posiadacza pojazdu osoby, której powierzył pojazd – ocenia prof. Andrzej Sakowicz z Uniwersytetu w Białymstoku. Jak zauważa, przy ustaleniu, czy ITD przysługują uprawnienia oskarżyciela publicznego w sprawach o wykroczenia z art. 96 § 3 KPW trzeba się odwołać do art. 17 § 3 KPW.
Przepis ten stanowi, że organom administracji rządowej i samorządowej czy kontroli państwowej uprawnienia oskarżyciela publicznego przysługują tylko wówczas, gdy w zakresie swojego działania, w tym w trakcie prowadzonych czynności wyjaśniających, ujawniły wykroczenia i wystąpiły z wnioskiem o ukaranie.
– W uchwale z 30 września 2014 r. (sygnatura akt: I KZP 16/14) Sąd Najwyższy wskazał, że użyty w art. 17 § 3 KPK spójnik „w tym” nie oznacza, że czynności wyjaśniające muszą mieścić się „w zakresie działania”. Co prawda uchwała dotyczyła uprawnień straży miejskiej do kierowania do sądu wniosków o ukaranie właściciela pojazdu odmawiającego wskazania kierującego, jednak nie ma podstawy do utożsamiania pojęć: „zakres działania” i „zakres zadań”, bowiem inna jest zawartość semantyczna tych pojęć – mówi prof. Sakowicz.
Jak dodaje, pierwsze z tych pojęć ma szerszą pojemność i oznacza zespół czynności, przewidzianych przez prawo, a ukierunkowanych na realizację ustawowych zadań.
– Podejmowanie tych czynności jest warunkiem wypełniania przez tę formację powierzonych jej zadań. Zakres działań oznacza zaś pełne spektrum czynności, do których ustawa je uprawnia, również działań, które są konieczne do ich osiągania. A jednym z działań zmierzających do ustalenia tożsamości sprawcy naruszającego przepisy ruchu drogowego, a w następstwie do pociągnięcia go do odpowiedzialności za wykroczenie pozostające w sferze pełnienia przez ITD kontroli ruchu drogowego (w tym przypadku w zakresie przekraczania dopuszczalnej prędkości lub niestosowania się do sygnałów świetlnych), jest wezwanie właściciela lub posiadacza pojazdu do wskazania, komu powierzył pojazd – wyjaśnia prof. Sakowicz.
Jak dodaje, pozbawienie takiej możliwości ITD prowadziłoby do wniosków niedających się zaakceptować z przyczyn funkcjonalnych. ITD byłaby uprawniona do prowadzenia czynności wyjaśniających i realizowania uprawnień oskarżycielskich wyłącznie w odniesieniu do osób, które dopuściły się ujawnionych za pomocą opisanych wyżej urządzeń rejestrujących wykroczeń polegających m.in. na niestosowaniu się do sygnałów świetlnych.
– Jeżeli natomiast czynności te nie doprowadziłyby do ujawnienia sprawcy, to organ ten zgromadzone materiały musiałby przekazać przykładowo policji w celu przeprowadzenia postępowania w kierunku popełnienia wykroczenia z art. 96 § 3 KW. Z pewnością ustawodawca nie oczekiwał takiego rodzaju rozdrobnienia kompetencji procesowych między ITD a policją. Niezależnie od tego, w razie rozbieżności orzeczniczych, rzecznik praw obywatelskich powinien rozważyć wystąpienie do SN z wnioskiem o rozstrzygnięcie rozbieżności w wykładni prawa w orzecznictwie sądowym – dodaje prof. Sakowicz.
Spór mógł zostać rozstrzygnięty
Co ciekawe, na ten problem wątpliwych kompetencji ITD do nakładania grzywien z art. 96 § 3 KW zwracała uwagę już w 2013 r. ówczesna rzecznik praw obywatelskich, Irena Lipowicz, która nawet występowała do głównego inspektora transportu drogowego o zaprzestanie kierowania wniosków do sądu o ukaranie kierowców. Sejm VII kadencji zajmował się nawet projektem nowelizacji PrDrog, który poprzez zmianę art. 129g ust. 2 pkt 2 jednoznacznie regulował kwestię uprawnień ITD w zakresie wykroczenia z art. 96 § 3 KW.
W proponowanym wówczas projekcie wyraźnie wskazano, że ITD prowadzi czynności wyjaśniające „także przeciwko właścicielowi lub posiadaczowi, który nie wskazał w trakcie prowadzonych postępowań, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, prowadzi czynności wyjaśniające, kieruje do sądu wnioski o ukaranie, oskarża przed sądem oraz wnosi środki odwoławcze – w trybie i zakresie określonym w KPW” Ta zmiana nigdy nie została jednak uchwalona.
– A szkoda. Kompetencje organu nie mogą być domniemywane. Dlatego, moim zdaniem, interwencja ustawodawcy, polegająca na uregulowaniu wprost tej kwestii jest niezbędna. Jeśli tyle pieniędzy inwestuje się w systemy fotoradarów, to należy też wyposażyć ITD w uprawnienia. Tylko tak można zapewnić możliwość egzekucji nakładanych grzywien, bez ryzyka przedawnienia, które występuje przy konieczności przekazywania spraw policji – mówi prof. Ryszard Stefański z Uczelni Łazarskiego.
Ustalenie wartości przedmiotu zaskarżenia w przypadku kilku osób po stronie powodowej
Stan faktyczny
Małżonkowie A.K. i I.K. wnieśli o zasądzenie od Skarbu Państwa solidarnie na ich rzecz 90 tys. zł tytułem odszkodowania. SR w Ł. uwzględnił powództwo i zasądził od pozwanego na rzecz powodów 90 tys. zł wraz z odsetkami oraz umorzył postępowanie w pozostałym zakresie. Sąd nie wskazał w treści orzeczenia, że wskazaną kwotę zasądzono solidarnie, zaś w uzasadnieniu nie wypowiedział się o przyczynach nieuwzględnienia żądania powodów w tym zakresie oraz powodach umorzenia postępowania. SO w S. oddalił apelację pozwanego. Skarb Państwa wniósł skargę kasacyjną, zaskarżając wyrok SO w S. w całości. Jako wartość przedmiotu zaskarżenia wskazano 90 tys. zł.
Badanie wartości przedmiotu zaskarżenia
SN odrzucił skargę kasacyjną. W uzasadnieniu postanowienia wskazano, że zgodnie z art. 3982 § 1 zd. 1 KPC skarga kasacyjna jest niedopuszczalna w sprawach o prawa majątkowe, w których wartość przedmiotu zaskarżenia jest niższa niż 50 tys. zł, a w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych – niższa niż 10 tys. zł. Co istotne, SN nie jest związany wskazaniem wartości przedmiotu zaskarżenia, dokonanym w postępowaniu przed sądami powszechnymi. Choć w art. 25 § 2 KPC wykluczono możliwość badania, bez zarzutu drugiej strony, wartości przedmiotu sporu po doręczeniu pozwu, jednak zasada ta nie dotyczy etapu kontroli dopuszczalności skargi kasacyjnej. W rezultacie SN może każdorazowo poddać tę wartość weryfikacji na podstawie materiału sprawy, z pominięciem reguł określonych w art. 25 i 26 KPC (zob. postanowienie SN 16.4.2025 r., I CSK 1048/24, Legalis).
Podział wierzytelności
Podana w skardze kasacyjnej wartość przedmiotu zaskarżenia – 90 tys. zł – odpowiada wartości sprecyzowanej przez powodów i wskazanej w apelacji i przekracza 50 tys. zł. Jednak w ocenie SN wartość ta nie została określona prawidłowo. Kluczowe znaczenie dla sprawy ma okoliczność, że po stronie powodowej występowały dwie osoby, na których rzecz Sąd I instancji zasądził kwotę 90 tys. zł. W uzasadnieniu postanowienia wskazano, że dochodzona przez A.K. i I.K. wierzytelność byłaby traktowana jako całość w razie zasądzenia jej „do wspólności ustawowej” lub „do niepodzielnej ręki”. Sąd mógłby użyć również innego określenia, o ile nie pozostawiałoby ono wątpliwości co do tego, że zasądzenie uwzględnia bezudziałowy charakter tej wierzytelności. Ponieważ nie doszło do użycia takiego sformułowania i w rezultacie zasądzenia kwoty w sposób solidarny, to doszło do podziału zasądzonej wierzytelności pieniężnej na dwie odrębne wierzytelności. Z art. 379 § 1 zd. 1 KC wynika bowiem, że jeżeli jest kilku dłużników albo kilku wierzycieli, a świadczenie jest podzielne, zarówno dług, jak i wierzytelność dzielą się na tyle niezależnych od siebie części, ilu jest dłużników albo wierzycieli. Części te są równe, jeżeli z okoliczności nie wynika nic innego. Bez względu więc na okoliczność, że A.K. i I.K. żądali zasądzenia całej kwoty solidarnie, zgodnie z art. 379 § 1 zd. 2 KC każdemu z małżonków przysługuje indywidualnie wierzytelność w tej samej wysokości, czyli po 45 tys. zł.
Zobowiązanie solidarne
SN dodatkowo wyjaśnił, że A.K. i I.K. nie przedstawili podstawy prawnej, która miałaby uzasadniać zasądzenie żądanej kwoty solidarnie na rzecz obojga powodów. Zgodnie art. 369 KC, zobowiązanie jest solidarne, jeżeli to wynika z ustawy lub z czynności prawnej. W przypadku tego postępowania solidarność musiałaby wynikać z przepisów prawa. Jak ustalono, powodowie są małżonkami i pozostają w ustroju wspólności ustawowej, a nieruchomość, z którą związane jest sporne odszkodowanie, wchodzi w skład majątku wspólnego. Jednak okoliczności te nie przesądzają w przypadku tej sprawy o solidarności, zatem SR w Ł. słusznie nie uwzględnił żądania powodów, zaś SO w S., oddalając apelację, utrzymał to orzeczenie w mocy. SN zaznaczył, że niezrozumiałe jest umorzenie postępowania przez SR w Ł. w zakresie żądania co do solidarnego zasądzenia dochodzonej kwoty zamiast oddalenia powództwa, ale na tym etapie postępowania kwestia ta nie ma znaczenia.
W uzasadnieniu postanowienia podkreślono, że w toku postępowania żadna ze stron nie twierdziła, iż dochodzone przez małżonków K. roszczenie wchodziło w skład majątku wspólnego. Co istotne, powodowie nie zgłosili żądania zasądzenia tej wierzytelności w sposób, który pozwoliłby na taką kwalifikację. Dopiero w razie sformułowania takiego żądania sądy orzekające w sprawie badałyby, czy wierzytelność istotnie wchodzi w skład majątku wspólnego powodów, czyli czy jej powstanie z mocy prawa stanowiło „nabycie” przedmiotu majątkowego w rozumieniu art. 31 § 1 KRO. Gdyby zaś ustalono, że wierzytelność weszła do majątku wspólnego, którego cechą jest brak udziałów, to do zasądzonej kwoty nie miałby zastosowania art. 379 § 1 KC. Dodatkowo SN wskazał, że taki sam skutek zachodzi w razie wejścia wierzytelności do spadku, co do którego nie dokonano jeszcze działu spadku. Wierzytelność taka jest objęta wspólnością majątku spadkowego i podlega reżimowi prawnemu traktującemu tę masę majątkową jako pewną całość, w związku z czym nie ma do niej zastosowania zasada podziału wynikająca z art. 379 § 1 KC (zob. postanowienie SN z 13.1.2023 r., I CSK 3343/22, Legalis).
Czasami ściganie gróźb karalnych leży w interesie społecznym
1.10.2023 r. do przestrzeni karnoprocesowej wprowadzony został nowy, hybrydowy tryb ścigania przestępstwa groźby karalnej. Stosownie do treści przepisu art. 12 § 4 kodeksu postępowania karnego, w sprawie o wskazane przestępstwo można wszcząć i prowadzić postępowanie pomimo niezłożenia wniosku o ściganie, jeżeli zachodzi duże prawdopodobieństwo, że niezłożenie wniosku wynika z obawy pokrzywdzonego przed odwetem albo jeżeli przemawia za tym interes społeczny. W takim przypadku postępowanie do czasu prawomocnego zakończenia toczy się z urzędu.
W zawetowanej przez Prezydenta RP ustawie o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw przewidziano m.in. uchylenie art. 12 § 4 KPK. Zdaniem projektodawcy krok taki uzasadniony jest, po pierwsze, tym, że ustawodawca, wprowadzając ten przepis do systemu prawa, nie wyjaśnił powodów tak istotnej zmiany w inicjowaniu ścigania przestępstwa groźby karalnej.
Po drugie, wprowadzony tryb ścigania groźby karalnej jest niespójny z dotychczasowym modelem trybów ścigania przestępstw, bowiem w przepisach obowiązujących do czasu wprowadzenia tej zmiany jedynie w części wojskowej KPK przewidziano „przełamanie” wnioskowego trybu ścigania.
Ponadto projektodawca wskazał, że jeżeli chodzi o sytuację niezłożenia wniosku z obawy przed odwetem, to istnieją inne instrumenty prawne, które powinny być wykorzystane do zabezpieczenia przez organy procesowe swobodnego, wolnego od przymusu składania oświadczeń woli w tym zakresie.
Wreszcie po trzecie, przepis ten od jego wprowadzenia budzi wątpliwości interpretacyjne, dotyczące m.in. kompetencji sądu do weryfikowania decyzji prokuratora o prowadzeniu postępowania pomimo braku wniosku.
Ustosunkowując się do przedstawionej propozycji zmierzającej do wyeliminowania z przestrzeni karnoprocesowej przepisu art. 12 § 4 KPK, zacząć należy od stwierdzenia, że rację mają projektodawcy, którzy twierdzą, że od lat funkcjonuje „przełamanie” wnioskowego trybu ścigania pod postacią regulacji zawartej w art. 660 § 1 KPK. Natomiast mało przekonywująca jest pełna aprobata dla funkcjonowania tego przepisu, oparta na założeniu istnienia szczególnej specyfiki części wojskowej kodeksu postępowania karnego.
Tego projektodawcy nie wyjaśnili
Projektodawcy nie scharakteryzowali w żaden sposób tej „specyfiki” i w konsekwencji nie udzielili odpowiedzi na pytanie, dlaczego ten szczególny tryb nie może się ostać poza częścią wojskową procedury karnej.
Wobec powyższego należy w skrócie przypomnieć, że na podstawie regulacji zakodowanej w art. 660 § 1 KPK, prokurator wojskowy może wszcząć postępowanie karne o przestępstwo ścigane na wniosek dowódcy jednostki wojskowej, także bez wniosku, jeżeli wymagają tego ważne względy dyscypliny wojskowej.
Ze swojego uprawnienia prokurator może skorzystać, zarówno inicjując postępowanie, jak i dokonując określonych czynności w jego toku. W pierwszym przypadku powinien wydać postanowienie o wszczęciu postępowania przygotowawczego, natomiast gdyby dopiero w toku postępowania okazało się, że przestępstwo jest ścigane na wniosek dowódcy jednostki wojskowej, a tenże takiego wniosku nie złożył, to prokurator może wydać osobne postanowienie o kontynuowaniu postępowania.
Sądy nie mają wątpliwości interpretacyjnych
Gdyby natomiast, na skutek uprzedzenia stron o możliwości zmiany kwalifikacji prawnej, dopiero w toku postępowania sądowego okazało się, że czyn wyczerpuje znamiona przestępstwa ściganego na wniosek dowódcy jednostki wojskowej, prokurator może skorzystać ze swojego uprawnienia, składając oświadczenie o podtrzymaniu oskarżenia mimo braku wniosku.
W wyroku z 10.3.1989 r., sygn. akt WR 74/89 Sąd Najwyższy stwierdził, że „uprzedzenie – w myśl art. 346 KPK – obecnych na rozprawie stron o możliwości zmiany kwalifikacji prawnej zarzuconego oskarżonemu czynu z przepisu określającego przestępstwo publicznoskargowe na przepis przewidujący przestępstwo ścigane na wniosek dowódcy jednostki wojskowej, jeżeli wniosek taki nie został złożony, ma istotne znaczenie dla prokuratora, gdyż umożliwia mu skorzystanie z uprawnienia przewidzianego w art. 576 § 1 KPK, tj. wszczęcia postępowania karnego także bez wniosku dowódcy tej jednostki”.
Żadna forma procesowej ingerencji prokuratora w stadium postępowania przygotowawczego nie podlega kontroli sądowej, sąd nie może zatem umorzyć postępowania, powołując się na art. 17 § 1 pkt 10 KPK., uznając, że wszczęcie postępowania przez prokuratora albo podtrzymanie oskarżenia pomimo braku wniosku nie było uzasadnione.
Ingerencja prokuratora powinna zostać każdorazowo uzasadniona, nawet wówczas, gdy prokurator połączył postanowienie o wszczęciu postępowania z przedstawieniem, zmianą lub uzupełnieniem zarzutów, a więc z decyzjami niepodlegającymi uzasadnieniu z urzędu. W uzasadnieniu swojej ingerencji prokurator powinien powołać się na przepis art. 660 § 1 KPK, gdyż w przeciwnym razie może to spowodować umorzenie postępowania przez sąd na podstawie art. 17 § 1 pkt 10 KPK.
Konieczne jest także wskazanie, jakie ważne względy dyscypliny wojskowej przemawiają za wszczęciem postępowania, zwłaszcza gdy prokurator wszczyna je pomimo dyscyplinarnego ukarania sprawcy.
Jak wynika z wyroku SN z 13.7.1982 r., sygn. akt Rw 590/82, w przeciwieństwie do braku powołania się na art. 660 § 1 KPK niewskazanie względów dyscypliny wojskowej nie jest równoznaczne z brakiem skargi uprawnionego oskarżyciela i nie upoważnia sądu do umorzenia postępowania karnego na podstawie art. 17 § 1 pkt 10 KPK.
Z przytoczonych orzeczeń wynika, że dotychczas nie było „istotnych wątpliwości interpretacyjnych” dotyczących m.in. kompetencji sądu do weryfikowania decyzji prokuratora o prowadzeniu postępowania pomimo braku wniosku. Dlatego trudno zrozumieć, dlaczego projektodawca zauważył takowe w przypadku art. 12 § 4 KPK.
Należy podzielić pogląd wyrażony w opinii prawnej Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury, zgodnie z którym, nawet jeśli inicjatorem postępowania będzie prokurator, to i tak pokrzywdzony składając zeznania będzie musiał potwierdzić, że po jego stronie doszło do powstania stanu określonego jako „uzasadniona obawa spełnienia groźby”.
Zatem ostatecznie to od jego woli zależeć będzie rozstrzygnięcie sprawy, nawet jeżeli wcześniej nikt nie odbierze od niego wniosku o ściganie.
Ustalenie wystąpienia tego znamienia czynu zabronionego zasadniczo warunkuje możliwość prowadzenia postępowania karnego. Okoliczność czy obawa spełnienia groźby jest w konkretnej sytuacji uzasadniona powinna być oceniana za pomocą kryteriów obiektywno-subiektywnych.
Tym samym należy uwzględniać zarówno miarę tzw. przeciętnego obywatela, jak i właściwości samego adresata groźby (i ewentualnie osoby dla niego najbliższej, jeśli groźba jej dotyczy).
W wyroku z 16.2.2007 r., sygn. akt WA 5/07 Sąd Najwyższy stwierdził, że „o spełnieniu tej przesłanki, warunkującej odpowiedzialność (poza subiektywnym odbiorem groźby u pokrzywdzonego) z art. 190 § 1 KK, można mówić wtedy, gdy przeciętny człowiek o porównywalnych do ofiary cechach osobowości, psychiki, intelektu i umysłowości, w porównywalnych warunkach uznałby tę groźbę za realną i wzbudzającą obawę”.
Z kolei, jak podniósł Sąd Najwyższy w wyroku z 6.4.2017 r., sygn. akt V KK 372/16, uzasadniona obawa, w konstrukcji przepisu art. 190 § 1 KK, jest tym elementem, który pozwala ująć i zweryfikować, czy subiektywne odczucie obawy pokrzywdzonego co do spełnienia groźby miało obiektywne (uzasadnione) podstawy.
Nie wystarczy zatem to, że pokrzywdzony oświadczy, iż obawiał się spełnienia groźby; konieczne jest bowiem dokonanie oceny, czy jego przekonanie miało obiektywne podstawy w ustalonych okolicznościach. Obiektywizacja podstawy wymaga zaś oceny w oparciu zarówno o osobowość pokrzywdzonego, jak i okoliczności, które pozwalają stwierdzić, że każdy przeciętny człowiek o podobnej osobowości, cechach psychiki, intelektu co pokrzywdzony, w ustalonych okolicznościach, uwzględniając także wcześniejsze ewentualne relacje pomiędzy oskarżonym a pokrzywdzonym, towarzyszące wypowiedziom zachowania, uznałby groźbę za rzeczywistą i wzbudzającą obawę jej spełnienia.
Ofiary boją się odwetu
Projektodawcy przekonują, że „jeżeli chodzi o sytuację niezłożenia wniosku z obawy przed odwetem, to istnieją inne instrumenty prawne, które powinny być wykorzystane do zabezpieczenia przez organy procesowe swobodnego, wolnego od przymusu składania oświadczeń woli w tym zakresie”. Szkoda tylko, że poza zaprezentowaną deklaracją nie wskazano, o jakie instrumenty prawne chodzi, i dlaczego są one bardziej efektywne, niż regulacja zawarta w art. 12 § 4 KPK.
Coraz bardziej znaczący wzrost przestępczości w naszym kraju powinien zwolenników eliminowania z przestrzeni prawnej przepisów, których celem jest ochrona pokrzywdzonych, skłaniać do pogłębionej refleksji.
W „Rzeczpospolitej” z 25 marca 2026 r., nr 70 (13436) ukazał się artykuł zatytułowany „Inwazja gangsterów ze Wschodu”, z którego możemy się dowiedzieć m.in., że w zaledwie rok o niemal połowę wzrosła liczba cudzoziemców podejrzanych o udział w przestępczości zorganizowanej. Większość pochodzi z byłych republik radzieckich. Gazeta alarmuje o powrocie przestępczości jak żywcem wyjętej z lat 90., której dopuszczają się głównie gruzińskie gangi.
W świetle tych niepokojących doniesień nie ulega chyba wątpliwości, że wśród całej możliwej palety przestępstw, jakich dopuszczają się brutalni przestępcy, poczesne miejsce zajmują groźby karalne, które są wykorzystywane chociażby do zastraszania ofiar, wymuszania na nich posłuszeństwa lub zniechęcania do współpracy z organami ścigania lub wymiaru sprawiedliwości. Można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że znaczny odsetek tych czynów zabronionych nie może być ścigany, gdyż ofiary boją się odwetu przestępców i nie składają wniosków o ściganie.
Za ściganiem takich przestępstw z całą pewnością przemawia interes społeczny. Regulacja zawarta w treści art. 12 § 4 KPK ma na celu pomoc pokrzywdzonym znajdującym się w szczególnie trudnej sytuacji wynikającej z obawy przed oprawcą.
Państwo nie może pozostawić takich osób bez opieki, zwłaszcza w imię realizacji założeń doktrynalnych kładących nacisk jedynie na rzekomą spójność z dotychczasowym modelem trybów ścigania przestępstw.
Wydaje się, że funkcjonowanie swoistego „wentyla bezpieczeństwa” użytecznego przy ściganiu niektórych gróźb karalnych ma głęboki sens wynikający z potrzeby ochrony ofiar przestępstw, których nie można pozostawić samych sobie.
Autor jest dr. nauk prawnych, prokuratorem Prokuratury Regionalnej w Krakowie, Fundacja SPRZYMIERZENI z GROM.
Szansa na uregulowanie wakacji pełnomocników
Pełnomocnicy od lat zabiegają o ustawowe uregulowanie prawa do wakacji procesowych, skarżąc się, że sędziowie odrzucają ich wnioski o przesunięcie terminu rozprawy w związku z zaplanowanym w tym czasie urlopem wypoczynkowym.
„Jeden jedyny raz zdarzyła się taka sytuacja, że sąd nie uwzględnił mojego wniosku. Było to akurat wtedy, kiedy lecieliśmy na nasz własny ślub. Napisałam o tym we wniosku, załączyłam też dokumentację” – opisuje swój przypadek na facebookowym profilu Pokój Adwokacki Ola Świder-Walkowska.
– Gdyby nie było z tym problemów, komentarzy „ja nie byłem czy nie byłam na urlopie przez trzy miesiące, to dlaczego pan chce teraz iść”, to nie proponowalibyśmy takiego rozwiązania. Tak wygląda rzeczywistość sądowa. Niestety – mówił adwokat Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackej, na posiedzeniu sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, która rozpatrywała projekt nowelizacji ustawy – Prawo o adwokaturze.
Zgodnie z propozycją do obowiązującego art. 37a ustawy zostałyby dodane punkty, mówiące o tym, że sąd odraczałby termin zaplanowanej czynności procesowej, jeśli adwokat zawiadomi go o braku możliwości uczestnictwa w niej z powodu urlopu. Zawiadomienie miałoby określać termin urlopu, a adwokat musiałby je zgłaszać osobiście na rozprawie lub na posiedzeniu, poprzedzającym czynność procesową, na którym sąd ogłasza planowany termin albo na piśmie, nie później niż na trzy dni od otrzymania zawiadomienia o planowanej czynności procesowej. W uzasadnionych przypadkach sąd mógłby zażądać udokumentowania okoliczności, które są podstawą zawiadomienia. Proponowane przepisy dotyczyłyby czynności procesowych przed organami postępowania przygotowawczego i nie miałyby zastosowania do tych czynności, których skuteczność zależy od przeprowadzenia w terminie wskazanym w ustawie.
Czy to lex Giertych?
– Jeśli chodzi o jakieś generalne uregulowanie zasad (red. urlopów), to jest to pożądane. Sprawa organizacji pracy pełnomocników nie ma barw politycznych. Adwokaci, ale też radcy prawni mają prawo do urlopu, jednak ta propozycja czyniłaby z adwokatów panów terminów postępowań. W ostatnich dniach WP informowała o sprawie mecenasa Giertycha, który zarabiał na przedłużaniu postępowań. Ta propozycja to jest lex Giertych, choć nie zarzucam, że poprawka powstała przy współpracy z mec. Giertychem, tylko zwracam uwagę, jakie byłyby skutki przyjęcia proponowanego przez adwokaturę rozwiązania przy braku reakcji NRA na takie praktyki zawodowe – mówił podczas posiedzenia sejmowej komisji Sebastian Kaleta (PiS), radca prawny.
– Zdarza się, że sąd w sierpniu nie wyznacza rozpraw, bo ma urlop. Sąd ma więc prawo do urlopu, a adwokat nie może tego prawa mieć – zauważył z kolei Paweł Śliz (Polska 2050), przewodniczący komisji, adwokat.
– Faktycznie sądy w lipcu i sierpniu nie wyznaczają rozpraw, ale możliwość ich odraczania w związku z urlopem pełnomocnika rodzi olbrzymie ryzyko obstrukcji procesowej ze strony powodowej czy pozwanej – zaznaczył Sławomir Ćwik (KP Centrum), prawnik.
Ministerstwo Sprawiedliwości jest krytyczne wobec propozycji adwokatury.
– Jako sędzia z 18-letnim stażem w sądzie okręgowym, rozpoznającym sprawy zorganizowanych grup przestępczych, powiem, jaka jest dynamika takich spraw. Zwłaszcza narkotykowych, w których mamy często 20-25 oskarżonych. Tak długo, jak oni przebywają w areszcie tymczasowym, tak długo są zainteresowani tym, żeby je szybko zakończyć – mówił Dariusz Mazur, wiceminister sprawiedliwości, sędzia.
– To trwa zwykle nie więcej niż dwa lata. Po czym ten areszt jest uchylany i od tego momentu interes procesowy w szybkim zakończeniu sprawy się kończy. Każdy z nich dałby wszystko, żeby ta sprawa ciągnęła się jak najdłużej, bo po co ma otrzymać wieloletni wyrok. I teraz, mówiąc pół żartem, pół serio, gdybym był takim oskarżonym i otrzymałbym zawiadomienie o terminie rozprawy, gdzie adwokat w ciągu trzech dni może złożyć wniosek o odroczenie sprawy ze względu na urlop, to zapewniłbym mu ze swojej działalności narkotykowej tak wysokie honorarium, jak to tylko możliwe, na wzięcie całorocznego urlopu – dodał.
Sztywne terminy lub kalendarz
Kompromisową propozycję zgłosił poseł Maciej Tomczykiewicz (KO), wiceprzewodniczący komisji, adwokat.
– Od prawie 10 lat, odkąd praktykuję, nie miałem tygodnia urlopu, w którym nie musiałbym się angażować w czynności związane z prowadzonymi sprawami. Dlatego jestem przekonany, że powinniśmy znaleźć jakieś rozwiązanie, które wszystkich pogodzi. Może ustalmy sztywne dwa terminy w roku. Jeden latem drugi zimą, w którym wszyscy, od sędziów, przez prokuratorów i pełnomocników będziemy planować urlopy – powiedział poseł Tomczykiewicz.
Włodzimierz Chróścik, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych, przypomniał, że jego korporacja kilka lat temu chciała uregulować urlopy, proponując zmiany w procedurze karnej i cywilnej, ale wówczas pomysł storpedowali sędziowie. Radcy chcieli wykorzystać informatyzację postępowania sądowego i wprowadzić w portalu informacji sądowej kalendarz pełnomocnika.
– Konstrukcja naszej propozycji jest zupełnie inna niż adwokatury. Pozwalałaby np. na pół roku wcześniej wpisać w portalu urlop w terminie, w którym nie mam żadnej rozprawy. Sędzia, widząc to, nie wyznaczałby na ten czas rozpraw, co też ułatwiłoby sędziom ich planowanie. Nam, radcom i adwokatom, pozwoliłoby to planować urlop, kiedy nam to odpowiada. Niekoniecznie w lipcu czy sierpniu. Nie zatrzymywałoby to też na dwa wakacyjne miesiące wymiaru sprawiedliwości – mówił prezes Chróścik.
Do zalet propozycji radców trzeba jeszcze dodać, że nie rodziłaby podejrzeń o przewlekanie postępowań i nie uzależniałaby urlopu pełnomocnika od uznania przez sędziego wniosku o zmianę terminu rozprawy.
– Co do propozycji adwokatury, to one nie dają nam gwarancji uwzględnienia przez sędziego – dodaje prezes Chróścik.
MS sprawdzi możliwości systemu
– Pomysł uważam za znakomity. Przykro mi, że kiedyś była negatywna reakcja środowiska sędziowskiego dla tej propozycji. Może było na to za wcześnie i środowisko nie było oswojone z nowoczesną techniką. Myślę, że teraz ta propozycja spotkałaby się wręcz z aplauzem. To jest bardzo rozsądny i racjonalny pomysł, który daje szansę uregulować tę kwestię w sposób właściwy dla wszystkich stron postępowania. Natomiast uważam, że trzeba to zrobić w regulacji proceduralnej, a nie w ustawach branżowych – ocenia wiceminister Mazur.
– Potrzebujemy trochę czasu na aktualizację naszych propozycji, ponieważ w międzyczasie zmienił się kodeks postępowania cywilnego. Tak jak adwokaci, jesteśmy zainteresowani w uregulowaniu tej kwestii, o co apelujemy od dawna i cieszymy się, że jest teraz otwartość na rozwiązanie problemu – powiedział „Rzeczpospolitej” prezes Chróścik.
Czas, w którym radcy będą dopracowywać swoje propozycje, posłowie chcą wykorzystać na ustalenie z Ministerstwem Sprawiedliwości, czy portal informacyjny sądów jest gotowy na uruchomienie kalendarzy pełnomocników.
– Jeśli usłyszymy, że na przygotowanie do wdrożenia tej funkcjonalności potrzeba 3-6 miesięcy, to trzeba rozważyć, czy już teraz nie można zapisać tego w projekcie i dać do tego fragmentu odpowiednio dłuższe vacatio legis. Jeśli nie będzie tej gotowości, to będziemy dalej dyskutować nad propozycją adwokatury, która na ten moment jest na stole. Nie podejrzewam, żeby na moją propozycję zgodzili się sędziowie, chociaż uważam, że poprawiłoby to wydajność pracy całego systemu – powiedział „Rz” poseł Tomczykiewicz.
– Pomysł posła Tomczykiewicza jest bardzo ciekawy. Jesteśmy otwarci na dyskusję o zmianie przepisów, przy poszanowaniu wszystkich uczestników, a przede wszystkim przy zapewnieniu adwokatom i radcom możliwości wakacji procesowych. Oni też, jak każdy, mają prawo do dni wolnych. To nie my odpowiadamy za przewlekłość postępowań. To sądy i sędziowie prowadzą sprawy. Rozmawiałem z krajowym koordynatorem ds. informatyzacji sądownictwa i usłyszałem, że portal sądowy jest gotowy na uruchomienie kalendarzy procesowych wszystkich osób, biorących udział w postępowaniach. Jest pytanie, czy środowisko sędziowskie jest gotowe, żebyśmy wszyscy zobaczyli wokandy, a z drugiej strony, żeby pokazać nasze kalendarze procesowe – zastanawia się prezes Rosati.
Komisja Sprawiedliwości wróci do tematu urlopów w kwietniu.
Etap legislacyjny: prace w komisji sejmowej
Transkrypcja zagranicznego aktu małżeństwa zawartego przez osoby tej samej płci
Stan faktyczny
Urodzeni w Polsce a aktualnie przebywający w Niemczech mężczyźni A.B i C.D. zawarli w tym kraju związek małżeński oraz umowę w celu uregulowania stosunków majątkowych. Pierwszy z nich posiada podwójne obywatelstwo: polskie i niemieckie, drugi jest obywatelem polskim. W związku z zamiarem przeprowadzenia się do Polski A.B i C.D. złożyli wniosek o przeniesienie do polskiego rejestru stanu cywilnego w drodze transkrypcji aktu małżeństwa. Transkrypcja zagranicznego dokumentu polega na wiernym i literalnym przeniesieniu treści tego dokumentu do polskiego rejestru stanu cywilnego, zarówno pod względem językowym, jak i formalnie. Ma ona charakter wyłącznie deklaratoryjny, nie tworzy nowej sytuacji prawnej, lecz potwierdza jej wcześniejsze powstanie. W wyniku transkrypcji powstaje polski akt stanu cywilnego, który stanowi dowód zdarzeń w nim stwierdzonych.
Kierownik USC powołał się na art. 107 pkt 3 ustawy z 28.11.2014 r. – Prawo o aktach stanu cywilnego (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 393; dalej: PrASC) i odmówił uwzględnienia tego wniosku. W ocenie organu transkrypcja aktu małżeństwa, który potwierdza zawarcie małżeństwa przez osoby tej samej płci, naruszyłaby podstawowe zasady porządku prawnego RP. A.B i C.D. wnieśli odwołanie od tej decyzji do Wojewody, który utrzymał w mocy zaskarżone rozstrzygnięcie. Wojewoda, odwołując się do art. 18 Konstytucji RP i art. 1 § 1 KRO, wyjaśnił, że w polskim porządku prawnym wymaganie różnopłciowości stanowi przesłankę małżeństwa.
Orzeczenie WSA
WSA w Warszawie oddalił skargę A.B i C.D. uznając, że skoro w Polsce odmienność płci stanowi bezwzględny warunek zawarcia małżeństwa, to skutki transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa jednopłciowego naruszyłyby podstawowe zasady krajowego porządku prawnego. Skutkiem transkrypcji byłoby istnienie w krajowym porządku publicznym małżeństw zarówno jednopłciowych, jak i różnopłciowych, czego nie przewiduje Konstytucja RP i KRO.
Wyrok TSUE
NSA, do którego trafiła skarga kasacyjna A.B i C.D., skierował do TSUE pytanie prejudycjalne (zob. postanowienie NSA z 8.11.2023 r., II OSK 216/21, Legalis). W odpowiedzi TSUE wyjaśnił, że nawet jeśli prawo państwa członkowskiego nie dopuszcza małżeństw osób tej samej płci, to państwo to ma obowiązek zapewnienia możliwości transkrypcji do rejestru stanu cywilnego aktu małżeństwa, dwóch mających tę samą płeć obywateli państwa członkowskiego, legalnie zawartego w trakcie korzystania z przysługującej tym osobom swobody przemieszczania się i pobytu w innym państwie członkowskim, w którym rozwinęli oni lub umocnili życie rodzinne. Chodzi tu o taką sytuację, w której transkrypcja ta jest jedynym przewidzianym przez to państwo środkiem umożliwiającym uznanie małżeństwa. Odmienna interpretacja stanowiłaby naruszenie art. 20 i art. 21 ust. 1 TFUE, odczytywanych w świetle art. 7 i art. 21 ust. 1 Karty Praw Podstawowych UE (Dz.Urz. UE C z 2010 r. Nr 83, s. 389; dalej: KPP) (zob. wyrok TSUE z 25.11.2025 r., C-713/23, Legalis).
Gwarancje związane ze swobodą przemieszczania na terytorium UE
NSA uchylił zarówno zaskarżony wyrok, jak i decyzje organów obu instancji oraz zobowiązał Kierownika USC do przeniesienia do rejestru stanu cywilnego w drodze transkrypcji aktu małżeństwa A.B i C.D. W uzasadnieniu podkreślono, że konieczne było uwzględnienia nie tylko przepisów prawa krajowego, ale również prawa UE oraz standardów ochrony praw człowieka, zaś wykładnia prawa unijnego dokonana przez TSUE w niniejszej sprawie, jest wiążąca dla NSA. Choć kwestie stanu cywilnego i wiążące się z nim regulacje prawne dotyczące małżeństwa należą do kompetencji państw członkowskich, to powinny być one wykonywane zgodnie z prawem UE (zob. wyrok TSUE z 4.10.2024 r., C-4/23, Legalis). Co istotne obu skarżącym przysługuje na mocy art. 20 ust. 1 TFUE status obywatela UE, z którym wiąże się m.in. prawo do swobodnego przemieszczania się i przebywania na terytorium państw członkowskich. Obowiązek zapewnienia skuteczności prawa UE wymaga, aby życie rodzinne, które obywatel UE prowadził i rozwinął w jednym z państw członkowskich mogło być kontynuowane po powrocie do państwa członkowskiego jego przynależności państwowej, nie powodując przy tym utrudnień i niedogodności. W rezultacie osoby tej samej płci będące obywatelami UE, które zawarły legalnie małżeństwo w innym państwie członkowskim, po powrocie do kraju swojego pochodzenia powinny mieć możliwość posługiwania się statusem osób pozostających w związku małżeńskim.
Zakaz dyskryminacji
Pomimo tego, że polskie przepisy dopuszczają małżeństwo jedynie jako związek mężczyzny i kobiety, polski ustawodawca ma obowiązek ustanowienia odpowiednich procedur uznania jednopłciowego związku, legalnie zawartego w innym państwie członkowskim, w trakcie korzystania przez skarżących ze swobody przemieszczania i pobytu w Polsce. NSA zaznaczył, że obowiązek uznania tego małżeństwa, nie ma wpływu na uregulowaną w ustawodawstwie polskim instytucję małżeństwa. W ocenie NSA, art. 18 Konstytucji RP i art. 1 § 1 KRO nie stoją na przeszkodzie uznaniu małżeństwa osób tej samej płci, legalnie zawartego w innym państwie członkowskim. Czym innym jest bowiem możliwość zawarcia w Polsce małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety, czym innym zaś obowiązek uznania małżeństwa zawartego przez osoby tej samej płci w innym kraju UE.
Skoro zawarte w państwach członkowskich UE akty małżeństwa osób odmiennej płci przenosi się do polskiego rejestru stanu cywilnego w drodze transkrypcji, to dyskryminujące byłoby odmawianie rejestracji aktów małżeństwa zawartych w krajach UE przez osoby jednopłciowe. NSA podkreślił, że dotychczasowa wykładnia pojęcia „podstawowych zasad porządku prawnego”, wynikająca z art. 107 pkt 3 PrASC, utrwalona w praktyce administracyjnej i przyjęta w orzecznictwie sądowym, stanowiąca fundament odmowy dokonania transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa osób tej samej płci, musi ulec modyfikacji.
Alternatywne sposoby zapewnienia uznania małżeństwa
NSA zaznaczył, że w ustawodawstwie polskim transkrypcja nie jest jedynym środkiem umożliwiającym uznanie małżeństwa osób tej samej płci, zawartego w sposób legalny w państwie członkowskim UE. Skarżący, po dokonaniu tłumaczenia na język polski zagranicznego aktu małżeństwa i jego uwierzytelnieniu, mogliby więc posługiwać się tym dokumentem zgodnie z art. 1138 KPC. Ponadto w art. 25 PrASC dopuszcza się możliwość zamieszczenia w akcie stanu cywilnego przypisków i wzmianek dodatkowych o innych aktach stanu cywilnego dotyczących tej osoby oraz informacje wpływające na jej stan cywilny, także na podstawie zagranicznego dokumentu stanu cywilnego. Jednak dokonanie takiego przypisku uzależnione jest od uznania kierownika USC, że ta czynność nie pozostaje w kolizji z krajową klauzulą porządku publicznego.
NSA uznał, że w praktyce te alternatywne środki uznania zagranicznego aktu małżeństwa nie gwarantują w sposób pewny i skuteczny uznania stanu cywilnego w sferze publicznoprawnej i prywatnej. Jedynie transkrypcja zagranicznego aktu małżeństwa stanowi skuteczny sposób uznania tego małżeństwa, niepowodujący nadmiernych utrudnień i niedogodności w korzystaniu z praw wynikających z prawa UE. NSA zaznaczył, że z uwagi na granice kontroli instancyjnej, nie może odnieść się do tego jakie skutki prawne wywoła takie działanie, w szczególności do uprawnień takiego związku w porównaniu do małżeństw zawartych zgodnie z polskim ustawodawstwem, w obszarze prawa publicznego i prywatnego.
Trudności techniczne
WSA w Warszawie powołał się też na trudności natury technicznej i formalnej związane z niedostosowaniem systemu teleinformatycznego, a następnie wydawaniem z rejestru odpisów w postaci papierowej i zwizualizowanej postaci elektronicznej, w szczególności nazewnictwo rubryk oparte na kryterium płci. NSA wskazał na konieczność zmiany przepisów rozporządzenia Ministra Cyfryzacji z 29.5.2023 r. w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego (Dz.U. z 2023 r. poz. 1023). Jednocześnie jednak stanowczo stwierdził, że wymagania natury formalno-technicznej zawarte w aktach prawnych rangi podustawowej, nie mogą kształtować statusu prawnego osób podlegających ujawnieniu w rejestrze stanu cywilnego. Techniczne niedostosowanie systemu teleinformatycznego rejestracji stanu cywilnego oraz aktów wykonawczych nie zwalnia organu administracji z obowiązku wykonania wyroku.
NSA stwierdził, że jeśli system teleinformatyczny wymusi przyporządkowanie danych do rubryk oznaczonych według kryterium płci, Kierownik USC będzie zobowiązany do dokonania wpisu danych osobowych skarżących w dostępne pola. Powinien też odnotować, że akt stanu cywilnego stanowi transkrypcję zagranicznego aktu małżeństwa zawartego przez osoby tej samej płci, a ewentualne rozbieżności w nazewnictwie poszczególnych rubryk wynikają wyłącznie z ograniczeń technicznych rejestru i nie wpływają na ocenę skutków prawnych zdarzenia w świetle prawa UE. Wzmiankę o transkrypcji należy zamieścić także w wydawanych odpisach aktu małżeństwa.
Wyrok NSA z 20.3.2026 r., II OSK 216/21 , Legalis
Rada Ministrów: przegląd decyzji z posiedzenia 31.3.2026 r.
Rząd przyjął następujące projekty ustaw i uchwał:
- Projekt ustawy o systemach sztucznej inteligencji (UC71);
- Projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks karny (UC128);
- Projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu wzmocnienia nadzoru sądowego nad kontrolą operacyjną (UD278);
- Projekt uchwały Rady Ministrów w sprawie przyjęcia Polityki zakupowej państwa na lata 2026–2029 (ID167).
Lepszy nadzór nad rozwojem sztucznej inteligencji
Projekt ustawy o systemach sztucznej inteligencji (UC71) to kompleksowa regulacja mająca zapewnić rozwój sztucznej inteligencji w naszym kraju oraz wspierać innowacje w gospodarce.
Pieczę nad kierunkami rozwoju sztucznej inteligencji w Polsce będzie sprawować nowo powołana Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji (KRiBSI). W jej skład wejdą: Przewodniczący powoływany przez Sejm za zgodą Senatu na 5 lat; jego dwaj zastępcy; czterej przedstawiciele wskazani przez: Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej, Komisję Nadzoru Finansowego, Krajową Radę Radiofonii i Telewizji.
Komisja sprawdzi, czy systemy AI spełniają wymogi bezpieczeństwa i prawa, a w przeciwnym wypadku – wycofa je z rynku lub ograniczyć ich użycie. W przypadku naruszeń przepisów dot. sztucznej inteligencji, obywatele zyskają możliwość składania skarg do KRiBSI.
Przepisy wprowadzają zakaz niebezpiecznych zastosowań AI oraz kary za stosowanie powodujące wysokie ryzyko, np. naruszające prawa obywateli.
Projekt zakłada wsparcie rozwoju polskich firm technologicznych, głównie małych i średnich przedsiębiorstw, a także start-upów. KRiBSI będzie mogła tworzyć piaskownice regulacyjne do testowania nowych technologii, dzięki którym Minister Cyfryzacji zyska możliwość finansowego wsparcia badań naukowych dotyczących AI.
Zwiększy się ochrona przed cyberprzestępczością
Nowelizacja Kodeksu karnego, przedłożona przez Ministra Sprawiedliwości, dostosowuje polskie prawo do wymagań Unii Europejskiej. Ma umożliwić skuteczniejsze przeciwdziałanie atakom na systemy informatyczne oraz nielegalnemu wykorzystywaniu narzędzi hakerskich.
Projekt zakłada zmianę art. art. 269b § 1 KK, tak, by obejmował także przestępstwa wytwarzania czy udostępniania urządzeń lub programów komputerowych przystosowanych do uzyskania nielegalnego dostępu do systemów informatycznych lub nielegalnego przechwytywania danych. Karalne będzie więc nie tylko dokonanie ataku hakerskiego, lecz także wytwarzanie, sprzedaż lub udostępnianie narzędzi niezbędnych do jego przeprowadzenia.
Większy nadzór sądów nad służbami stosującymi kontrolę operacyjną
Rada Ministrów przyjęła projekt zmian, które mają wzmocnić kontrolę sądową nad tzw. kontrolą operacyjną, czyli m.in. podsłuchami i obserwacją stosowaną przez służby, m.in.: służby specjalne, Policję oraz Straż Graniczną. Nowe przepisy zwiększają rolę sądów, które będą mogły nadzorować działania nie tylko przed ich rozpoczęciem, lecz także w trakcie i po ich zakończeniu. Zyskają prawo do żądania materiałów z kontroli oraz będą informowane o jej wynikach.
Wprowadzono również możliwość przerwania kontroli operacyjnej w dowolnym momencie przez sąd lub prokuratora, jeśli uznają ją za niezasadną. Zmiany obejmują także większą przejrzystość w zakresie postępowania z zebranymi materiałami. Służby będą zobowiązane informować sąd o ich zniszczeniu oraz przestrzegać określonych terminów. Celem nowych regulacji jest lepsza ochrona praw obywateli, w szczególności prawa do prywatności.
Polityka zakupowa państwa na lata 2026–2029
Rada Ministrów przyjęła uchwałę określającą kierunki wydatków w zamówieniach publicznych na lata 2026–2029. Nowe rozwiązania mają zwiększyć udział polskich firm, zwłaszcza małych i średnich, poprzez dzielenie zamówień na mniejsze części, stosowanie zaliczek oraz działania szkoleniowe. Wzmocnione zostanie także bezpieczeństwo państwa: szczególną rolę odegrają zamówienia strategiczne, m.in. w energetyce czy obronności, z uwzględnieniem cyberbezpieczeństwa i ryzyk związanych z dostawcami spoza UE.
Polityka zakłada również skracanie łańcuchów dostaw i większe wykorzystanie lokalnych zasobów, co ma zwiększyć odporność na kryzysy. Jednocześnie administracja będzie częściej zamawiać innowacyjne rozwiązania we współpracy z biznesem i nauką. Ważnym elementem jest cyfryzacja procedur, która uprości i przyspieszy proces udzielania zamówień publicznych.