Minister Waldemar Żurek wreszcie odkrył karty
Po ponad dwóch miesiącach od objęcia stanowiska szefa MS Waldemar Żurek przedstawił projekt tzw. ustawy praworządnościowej. Tuż po powołaniu minister deklarował, że praca nad tymi przepisami jest dla niego priorytetem.
– Chcemy jak najszybciej przywrócić prawidłowe funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. Polki i Polacy, nasz budżet wypłaca bardzo duże odszkodowania z tytułu chaosu, jaki mamy w wymiarze sprawiedliwości, z tytułu wadliwie powołanych sędziów, wyroków, które zapadły, ale przede wszystkim z tytułu pierwotnego naruszenia naszej konstytucji oraz konwencji, które wiążą Polskę – mówił minister Żurek w czwartek podczas konferencji prasowej.
Cel: usprawnienie postępowań w sądach
Minister wraz z szefami komisji kodyfikacyjnych prof. Krystianem Markiewiczem i prof. Markiem Safjanem oraz swoimi zastępcami Marią Ejchart i Dariuszem Mazurem ujawnili obszerny projekt liczący 88 stron. Pełna nazwa tej propozycji brzmi: ustawa o przywróceniu prawa do niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego na podstawie prawa przez uregulowanie skutków uchwał KRS podjętych w latach 2018-2025. Przepisy te mają trafić do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów w przyszłym tygodniu.
Jak twierdził minister, podstawowym celem tego projektu jest uregulowanie statusu tzw. neosędziów oraz usprawnienie postępowań sądowych i podniesienie efektywności sądownictwa.
– Tą ustawą będziemy kończyć zagadnienie neosędziów. Nie będzie stosów dla czarownic. Zrobimy to zbiorowo. (…) Jeżeli będziemy bowiem dokonywać indywidualnej oceny każdego neosędziego, to wymiar sprawiedliwości zajmie się tylko sobą i jest to niewykonalne. Ponadto dla osób, które byłyby poddawane tej indywidualnej ocenie może się rozpocząć zawodowa i osobista gehenna – mówił Żurek.
Co zatem zawiera projekt Żurka? Jak poinformował minister, „ideą jest powtórzenie wszystkich nielegalnych konkursów sędziowskich przed legalną KRS”.
„Zieloni”, „żółci” i „czerwoni”
W tym celu tzw. neosędziowie mają zostać podzieleni na kategorie, od których będzie zależał ich dalszy los.
W kategorii zielonej znajdują się tzw. młodzi sędziowie, których status ma zostać uzdrowiony w drodze uchwał przyszłej KRS. Chodzi o grupę 1,1 tys. osób, które po zmianach z mocy ustawy staną się niekwestionowanymi sędziami.
W grupie żółtej są sędziowie, którzy awansowali po ocenie przez obecną KRS. Mają oni zostać cofnięci na poprzednio zajmowane stanowiska, ale swoje obecne funkcje pełniliby jeszcze przez dwa lata na delegacji. Następnie, jeśli nie zrezygnują, będą uczestniczyli w ponownych konkursach sędziowskich.
Do kolejnej grupy określonej jako czerwona – zaliczono tzw. neosędziów, którzy przed powołaniem w procedurze przed obecną KRS wykonywali inny zawód prawniczy. Stracą oni status sędziów. Będą mogli ubiegać się o powrót do swoich dawnych profesji albo pozostać w danym sądzie jako referendarze.
O kwalifikacji zdecyduje minister
Co ważne, decyzję o kwalifikowaniu tzw. neosędziów do poszczególnych grup podejmować będzie minister sprawiedliwości na podstawie kryteriów zapisanych w ustawie. – Podstawy tych wszystkich decyzji są zapisane w ustawie. To ustawa decyduje, minister sporządza tylko listę. Nawet jeżeli minister pomyliłby się, będzie to podlegało kontroli sądowej przez Sąd Najwyższy – wyjaśnił wiceminister sprawiedliwości Dariusz Mazur.
Rewolucja w Sądzie Najwyższym
Projekt resortu przewiduje też niemałe zmiany dotyczące Sądu Najwyższego. Zgodnie z jego założeniami zlikwidowana zostanie kwestionowana Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. W strukturze tego sądu pozostanie za to Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Po zmianach sędziowie orzekający w tej Izbie zostaną wylosowani spośród wszystkich sędziów Sądu Najwyższego.
Przygotowane przepisy znoszą też skargę nadzwyczajną, czyli nadzwyczajny środek zaskarżenia, który w założeniu ma pozwolić na wzruszenie orzeczeń rażąco niesprawiedliwych albo niezgodnych z prawem. Projekt nie przewiduje przy tym instrumentu, który miałby zastąpić tę skargę, ale zakłada wzmocnienie skargi kasacyjnej.
Wyroki utrzymane w mocy. Ale…
Ministerialny projekt przewiduje co do zasady utrzymanie w mocy wyroków wydanych przez tzw. neosędziów. Umożliwia jednak przy tym wzruszenie takich orzeczeń stronom, które wcześniej konsekwentnie kwestionowały legalność składu orzekającego.
Co istotne, ograniczenia tego nie będzie w przypadku wyroków wydanych przez tzw. neosędziów Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz orzeczeń dyscyplinarnych dotyczących sądów administracyjnych. Do podważania wyroków wydanych przez tych sędziów strona nie będzie musiała wykazywać, że już wcześniej podczas postępowania sądowego składała wnioski o przeprowadzenie testu bezstronności czy wyłączenie sędziego.
Minister Żurek podkreślił, że chce, aby ustawa jak najszybciej trafiła pod obrady rządu. Zwrócił przy tym uwagę, że czas odgrywa tutaj znaczącą rolę, bowiem w listopadzie mija przedłużone moratorium, które Polska dostała od Europejskiego Trybunału Praw Człowieka na wykonanie wytycznych wynikających z wyroku pilotażowego w sprawie Wałęsa przeciwko Polsce.
Kompromisowa propozycja?
Wyraził przy tym nadzieję, że prezydent Karol Nawrocki uważnie przyjrzy się zapisom tej ustawy.
– Chcemy tą ustawą pokazać kompromis i zależy nam, żeby ona została podpisana, a nie wyrzucona do kosza przez pana prezydenta. (…) Jeżeli prezydent uzna, że powinniśmy o tym porozmawiać i dostanę jasny sygnał od premiera, to jesteśmy w stanie usiąść i pokazać prezydentowi wszystkie dobre rozwiązania z tego projektu – dodał Żurek.
To nic nowego
Sceptyczny wobec możliwości porozumienia z głową państwa jest za to Przemysław Rosati, adwokat, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.
– Uważam, że to rozwiązanie nie spotka się z akceptacją prezydenta Karola Nawrockiego, a to od jego decyzji zależy, czy ustawa wejdzie w życie. Ja szansy na to nie widzę. Podejrzewam, że i w tym wypadku prawo przegra z polityką, a projekt o którym rozmawiamy nie zostanie podpisany przez prezydenta – mówi „Rzeczpospolitej” szef NRA.
Jak dodaje on nie widzi w przedstawionym projekcie żadnej nowej jakości.
– Nic nowego. Materia zawarta w tym projekcie była dyskutowana już wielokrotnie przez ostatnie miesiące – pointuje mec. Rosati.
Budżet 2026 przedmiotem prac Sejmu
Etap legislacyjny
9.10.2025 r. odbyło się pierwsze czytanie na posiedzeniu Sejmu RP dwóch rządowych projektów, związanych z budżetem na 2026 r., tj.:
- ustawy budżetowej na rok 2026 (druk sejmowy nr 1749);
- ustawy o szczególnych rozwiązaniach służących realizacji ustawy budżetowej na rok 2026 (druk sejmowy nr 1750).
Następnym etapem procesu legislacyjnego jest skierowanie przedmiotowych projektów do dalszych prac Komisji Finansów Publicznych, a termin przedstawienia przez nią sprawozdania to 21.11.2025 r.
Zgodnie z art. 39 ustawy budżetowej, oraz art. 16 ustawy o szczególnych rozwiązaniach służących realizacji ustawy budżetowej, przedmiotowe ustawy wejdą w życie wraz z początkiem 2026 r., tj. 1.1.2026 r.
Tryb uchwalenia ustawy budżetowej wskazuje art. 219 Konstytucji RP.
Prognozy gospodarcze na 2026 r.
Jak wskazano w uzasadnieniu do pierwszego projektu, w najbliższych 2 latach prognozowane jest nadal wysokie tempo rozwoju gospodarczego Polski. W bieżącym (tj. 2025 r.) i kolejnym roku (tj. 2026 r.) spodziewane jest wyraźne ożywienie gospodarcze, a PKB w ujęciu realnym w latach 2025-2026 wzrośnie odpowiednio o 3,4% i 3,5%. Zdaniem projektodawcy, Polska gospodarka szczególnie dobrze wypada na tle strefy euro, w której wzrost PKB ma wynosić w 2025 r. zaledwie 0,9% oraz 1,4% w 2026 r. (wg prognozy z wiosny 2025 r. Komisji Europejskiej), a dla krajów UE ogółem odpowiednio 1,1% w 2025 r. i 1,5 w 2026 r. Wskazano również, że w 2026 r. średnioroczna inflacja wyniesie 3,0%. W 2026 r. przeciętne zatrudnienie zostanie z kolei utrzymane na poziomie z 2025 r., a stopa bezrobocia na koniec 2026 r. wyniesie 5,0%. Wzrost przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w 2025 r. wyniesie 8,2% (w ujęciu realnym wzrost o 4,4%), a przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej wzrośnie w 2026 r. o 6,4% (w ujęciu realnym o 3,3%).
Budżet 2026
W projekcie ustawy budżetowej w zakresie środków krajowych zaplanowano:
- dochody budżetu państwa na kwotę 647,2 mld. zł;
- wydatki budżetu państwa na kwotę 918,9 mld zł;
- deficyt budżetu państwa na kwotę nie większą niż 271,7 mld zł.
Dochody
Planowane dochody budżetu państwa wyniosą w 2026 r. 647,2 mld. zł. Jest to kwota o 14,4 mld zł wyższa niż w ustawie budżetowej na 2025 r. i o 43,8 mld zł wyższa niż przewidywane wykonanie w 2025 r.
Prognozuje się, że w 2026 r. dochody podatkowe budżetu państwa wyniosą 579,9 mld zł i wzrosną o 43,6 mld zł w stosunku do przewidywanego wykonania w roku 2025 (536,3 mld zł).
Największy wzrost w ujęciu procentowym dochodów spodziewany jest w przypadku podatku CIT, co jest bezpośrednio związane z planowanym podwyższeniem stawki tego podatku dla sektora bankowego. Wpływy z tego podatku prognozuje się bowiem na 80,4 mld zł, tj. o 14,4 mld zł więcej niż przewidywane wykonanie w roku 2025 (66 mld zł).
Prognozowane wpływy z podatku VAT to 341,5 mld zł, tj.16,5 mld zł więcej niż przewidywane wykonanie w roku 2025 (325 mld zł). W prognozie podatku VAT uwzględniono takie czynniki jak: nominalny wzrost spożycia prywatnego o 6,4%, następujące zmiany systemowe w 2026 r. związane z podwyższeniem limitu zwolnienia podmiotowego z przedmiotowego podatku z 200 tys. zł na 240 tys. zł, o Krajowy System e-Faktur (KSeF), który został wprowadzony w ramach działań uszczelniających, w stosunku do już wprowadzonych narzędzi, tj.: JPK VAT z deklaracją czy kas on-line. KSeF to system teleinformatyczny, który pozwoli na weryfikację danych w czasie zbliżonym do rzeczywistego oraz na szybsze wykrycie i skuteczniejsze zwalczanie oszustw podatkowych.
Z kolei w zakresie dochodów budżetu państwa z podatku PIT w 2026 r. istotne znaczenie, oprócz środowiska makroekonomicznego, będzie miał wzrost dochodów jednostek samorządu terytorialnego z tytułu udziału w dochodach z PIT ze 174,1 mld zł w 2025 r. do 193,8 mld zł (wzrost o 11,4% r/r). Prognozowana kwota dochodów z PIT dla budżetu państwa na 2026 r. wynosi więc 32 mld zł (wzrost o 3,9 mld zł w stosunku do przewidywanego wykonania dla roku 2025).
Wpływy z podatku akcyzowego przewidywane są na 103,3 mld zł, tj. o 8,3 mld zł więcej niż w przewidywanym wykonaniu za rok 2025 (95 mld zł). Na zwiększone dochody z tego tytułu będzie miało wpływ podwyższenie o 15% stawek akcyzy na alkohol etylowy, piwo, wino, napoje fermentowane oraz wyroby pośrednie. Ponadto od 1.1.2026 r. będą obowiązywały podwyższone części kwotowe stawek akcyzy na: papierosy o 20%, na tytoń do palenia o 30%, na wyroby nowatorskie o 20% (w porównaniu z poziomem stawek z 2025 r.). Podwyższone zostaną także stawki akcyzy na cygara i cygaretki o 20% oraz na płyn do papierosów elektronicznych o 50% w stosunku do stawek obowiązujących w 2025 r.
Prognozowane dochody niepodatkowe wyniosą w 2026 r. ponad 63,6 mld zł i jako takie będą o 385,8 mln zł wyższe od ich przewidywanego wykonania w 2025 r. Na tę część dochodów składają się: dywidendy i wpłaty z zysku, cła, dochody państwowych jednostek budżetowych (ponad 45 mld zł), jak również wpłaty jednostek samorządu terytorialnego.
Wydatki
Wydatki budżetu państwa zaplanowano w wysokości 918,9 mld zł, tj. na poziomie zbliżonym do kwoty łącznych wydatków ustalonych w ustawie budżetowej na rok 2025 (921,6 mld zł), o 2,7 mld zł mniej niż w 2025 r. (0,3%). Rok 2026 będzie kolejnym rokiem wzrostu nakładów na:
- ochronę zdrowia (rekordowo wysokie środki – 247,6 mld zł; w tym zabezpieczono wyższe środki na program Leczenie niepłodności (in-vitro) do 600 mln zł (więcej o 100 mln zł) i na finansowanie telefonu zaufania z 10 mln zł do 30 mln zł;
- obronę narodową – 200,1 mld zł (w porównaniu do 186,6 mld zł w 2025 r.; wzrost o 13,5 mld zł);
- wsparcie przedsięwzięć rozwojowych, w tym: inwestycje związane z obronnością, budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego, inwestycje związane z energetyką jądrową, a także sztuczną inteligencją;
- drogi i kolej – 53,9 mld zł;
- naukę i szkolnictwo wyższe – o ok. 1 mld zł r/r;
- finansowanie programu „Aktywny rodzic” – 6 mld zł.
Na wydatki związane z obsługą długu Skarbu Państwa zaplanowano łącznie kwotę 90.000.000 tys. zł, tj. o 19,2% wyższą niż w ustawie budżetowej na 2025 r.
Deficyt budżetowy
Przewidziano deficyt budżetu państwa na kwotę nie większą niż 271,7 mld zł. Jeśli natomiast chodzi o prognozowane wykonanie budżetu na 2025 r. to deficyt budżetu państwa na 31.12. 2025 r. ma osiągnąć kwotę nie większą niż 288, 8 mld zł.
W kontekście deficytu budżetowego projektodawca wyjaśnił, że wskutek wysokiego deficytu sektora instytucji rządowych i samorządowych osiągniętego w 2023 r. Polska w lipcu 2024 r. została objęta procedurą nadmiernego deficytu (EDP). Z kolei 21.1.2025 r. Rada UE przyjęła rekomendacje dla Polski, wyznaczając 2028 r. jako termin zlikwidowania nadmiernego deficytu.
Ponadto, 8.7.2025 r. Rada UE przyjęła rekomendacje o skoordynowanym uruchomieniu krajowych klauzul wyjścia w Polsce (innych 14 państwach członkowskich), co ma umożliwić przejście państwom członkowskim do wyższych wydatków na obronność na poziomie krajowym przy zapewnieniu stabilności zadłużenia. Aktywowanie tej klauzuli umożliwi odejście od rekomendowanej przez Radę UE ścieżki wydatków do wysokości przyrostu wydatków na obronność w stosunku do sytuacji przed wojną w Ukrainie, jednak nie więcej niż 1,5% PKB rocznie.
Szczególne rozwiązania służące realizacji ustawy budżetowej na rok 2026
Oba projekty ustaw są wzajemnie ściśle powiązane przedmiotowo. Niemniej jednak drugi z nich zawiera m.in. regulacje w zakresie wynagrodzeń, zgodnie z którymi:
- podstawa wymiaru wynagrodzeń członków zarządzających i organów nadzorczych, a także wybranych postanowień umów zawieranych z członkami organów zarządzających w spółkach z udziałem Skarbu Państwa, jednostek samorządu terytorialnego i ich związków, a także państwowych i komunalnych osób prawnych wyniesie w 2026 r. 4535,89 zł;
- podstawa maksymalnej wysokości wynagrodzenia miesięcznego dla osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi wyniesie 6116,35 zł;
- wysokość kwoty bazowej dla nauczycieli spowoduje wzrost wynagrodzenia średniego nauczycieli mianowanych i dyplomowanych od 1.1.2026 r. o 3%.
Projekt obejmuje także swoim zakresem przedmiotowym m.in. regulację w zakresie Krajowego Funduszu Drogowego. Jak wskazuje projektodawca, celem zapewnienia finansowania zadań zaplanowanych do realizacji w 2026 r. w programie wieloletnim pn. „Program Wzmocnienia Krajowej Sieci Drogowej do 2030 r.”, konieczne jest zabezpieczenie kwoty 2,7 mld zł w Krajowym Funduszu Drogowym na realizację zadań drogowych tego programu.
Ustawa praworządnościowa Waldemara Żurka jest gotowa
– Priorytetem dla mnie będzie przywrócenie praworządności – deklarował Waldemar Żurek tuż po objęciu teki ministra sprawiedliwości w końcu lipca. Zapowiedział też wtedy, że wraz z ekspertami zabiera się do intensywnej pracy nad najważniejszym projektem, jakim określił tzw. ustawę praworządnościową.
Sito dla neosędziów
Mowa o przepisach, które mają uregulować status tzw. neosędziów, czyli sędziów powołanych po 2018 r., których status jest kwestionowany z uwagi na udział w procedurze nominacyjnej obecnej Krajowej Rady Sądownictwa. Nad przepisami tymi pracowały najpierw komisja kodyfikacyjna, a potem przez miesiące resort sprawiedliwości.
Projekt nie został jednak ukończony, bowiem poprzedni szef MS Adam Bodnar wysłał go do oceny Komisji Weneckiej. Niedługo po nominacji minister Żurek wycofał stamtąd te przepisy, by – jak mówił – jak najszybciej dokończyć projekt.
Przed kilkoma dniami minister poinformował, że prace nad tymi przepisami są już na finiszu i nie wykluczył, że projekt zostanie przedstawiony w najbliższych dniach. Jak ustaliliśmy, Waldemar Żurek dotrzyma słowa i w czwartek przed południem na konferencji prasowej zaprezentuje gotowy projekt tzw. ustawy praworządnościowej.
Z informacji przekazanych „Rzeczpospolitej” przez jednego ze współautorów tych przepisów wynika, że większość podstawowych założeń tego projektu pokrywa się z przepisami przygotowanymi przez Komisję Kodyfikacyjną Ustroju Sądownictwa i Prokuratury, nad którymi pracował jeszcze Adam Bodnar.
– Podstawowy trzon ustawy pozostaje niezmienny. Uchwały neo-KRS dotyczące powołań sędziowskich będą uznane za nieważne z mocy ustawy, a neosędziowie zostaną podzieleni na trzy grupy wskazane w poprzednich projektach – twierdzi nasz informator, który pracował nad tymi przepisami.
Kolorowe grupy
Zgodnie z propozycjami przedstawionymi jeszcze przez ministra Adama Bodnara od kategorii, w której zostaną zaszeregowani tzw. neosędziowie, będzie zależał ich dalszy los. W kategorii zielonej znaleźli się tzw. młodzi sędziowie, których status ma zostać uzdrowiony w drodze uchwał przyszłej KRS.
Grupa żółta to sędziowie, którzy awansowali po ocenie przez obecną KRS. Mają oni zostać cofnięci na poprzednio zajmowane stanowiska, ale swoje obecne funkcje pełniliby jeszcze przez dwa lata na delegacji. Następnie, jeśli nie zrezygnują, będą uczestniczyli w ponownych konkursach sędziowskich.
Do grupy czerwonej zaliczono tych sędziów, którzy przed powołaniem w procedurze przed obecną KRS wykonywali inny zawód prawniczy. Stracą oni status sędziów. Będą mogli ubiegać się o powrót do swoich dawnych profesji albo pozostać w danym sądzie jako referendarze.
Projekt ministra Żurka co do zasady pozostawia w mocy wyroki wydane przez tzw. neosędziów. Umożliwia jednak przy tym wznowienie postępowania sądowego w szczególnych sytuacjach. Warunkiem ma być uprzednie kwestionowanie przez stronę statusu sędziego. Co ważne, ograniczenia tego nie będzie w przypadku wyroków wydanych przez tzw. neosędziów Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Jak słyszymy, do podważania orzeczeń wydanych przez tych sędziów strona nie będzie musiała wykazywać, że już wcześniej podczas postępowania sądowego składała wnioski o przeprowadzenie testu bezstronności czy wyłączenie sędziego.
Jak wynika z naszych ustaleń, projekt przewiduje likwidację kwestionowanej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Praw Publicznych SN, pozostawia jednak w strukturze tego sądu Izbę Odpowiedzialności Zawodowej. Po zmianach sędziowie orzekający w tej Izbie będą każdorazowo losowani do rozpoznawania konkretnej sprawy spośród wszystkich sędziów Sądu Najwyższego.
Przygotowane przepisy mają też znieść skargę nadzwyczajną, czyli nadzwyczajny środek zaskarżenia, który w założeniu ma pozwolić na wzruszenie orzeczeń rażąco niesprawiedliwych albo niezgodnych z prawem. Część ekspertów od dawna postuluje zniesienie skargi nadzwyczajnej, wskazując, że ingeruje ona w stabilność orzeczeń i może być wykorzystywana do nacisków politycznych. Co istotne, projekt nie przewiduje instrumentu, który miałby zastąpić tę skargę.
Co ze statusem sędziów?
Informację o planowanej prezentacji projektu tzw. ustawy praworządnościowej potwierdziła rzeczniczka MS Karolina Wasilewska. Jak mówi, minister Waldemar Żurek przedstawi projekt na konferencji prasowej o godz. 11. w czwartek.
Niewątpliwie minister Żurek dokonał znacznego przyspieszenia w pracach nad rozwiązaniem problemu związanego z tzw. neosędziami. Projekt ustawy praworządnościowej jest bowiem gotowy po nieco ponad dwóch miesiącach od jego powołania. To jednak dopiero początek drogi legislacyjnej tych przepisów, nad którymi pracować będzie jeszcze rząd, a następnie dwie izby parlamentu.
Wielce prawdopodobne jednak, że reforma zostanie zablokowana na końcu tej ścieżki. Prezydent Karol Nawrocki jest stanowczo przeciwny kwestionowaniu prawa do orzekania tzw. neosędziów, o czym świadczyć może chociażby jedna z jego ostatnich wypowiedzi. – Segregacja sędziów to terror bezprawia pod hasłem przywracania praworządności – stwierdził prezydent. Wydaje się też, że minister Żurek jest obecnie na kursie kolizyjnym z Karolem Nawrockim, który określił wydane przez ministra rozporządzenie dotyczące przydziału spraw sędziom „ostentacyjnym aktem bezprawia”.
Niewykluczone, że prezydent szykuje też własne rozwiązania, które mają uzdrowić polskie sądownictwo. W ostatnich dniach zapowiedział on powołanie Rady ds. Naprawy Ustroju Państwa, która ma przywrócić zaufanie do wymiaru sprawiedliwości.
W tym kontekście nawet ostatnie deklaracje ministra Żurka o gotowości do pełnej współpracy z prezydentem nie dodają optymizmu i nie wróżą pewnej przyszłości ustawie praworządnościowej.
Przemysław Rosati
prezes Naczelnej Rady Adwokackiej
Bardzo dobrze, że projekt zostanie w końcu przedstawiony, bo mówi się o nim od dwóch lat, a na konkretne przepisy nadal czekamy. Jeśli doniesienia „Rzeczpospolitej” co do założeń projektu się potwierdzą, to zakładane rozwiązania nie są dużą niespodzianką. O uregulowaniu statusu sędziów powołanych po 2018 r. mocą ustawy była już mowa, podobnie jak o podziale tych sędziów na grupy. Uważam, że to rozwiązanie nie spotka się z akceptacją prezydenta Karola Nawrockiego, a to od jego decyzji zależy, czy ustawa wejdzie w życie. Ja szansy na to nie widzę.
Nie rozumiem też idei pozostawienia w Sądzie Najwyższym Izby Odpowiedzialności Zawodowej. Sprawami odpowiedzialności dyscyplinarnej zawodów prawniczych powinna zajmować się Izba Karna. Stworzenie w SN specjalnej izby ds. dyscyplinarnych było kwintesencją polityki ministra Zbigniewa Ziobro. Warto z tym skończyć. Pozytywnie oceniam propozycję wznowienia spraw zakończonych wyrokami Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego z uwagi na powołanie sędziego bez warunku wcześniejszego podważania jego umocowania.
Są to sądy najwyższej instancji i z uwagi na potrzebę zapewnienia standardu dostępu obywatela do niezależnego sądu ustanowionego ustawą rozwiązanie to jest pożądane. Podejrzewam jednak, że i w tym wypadku prawo przegra z polityką, a ustawa, o której projekcie rozmawiamy, nie zostanie podpisana przez prezydenta.
Przepadek auta nienależącego do nietrzeźwego kierowcy
Stan faktyczny
SR w L. wyrokiem nakazowym skazał R.S. za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości. Na podstawie art. 178a § 1 KK w zw. z art. 37a § 1 KK wymierzył mu karę grzywny, orzekł wobec oskarżonego zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres 3 lat, obowiązek zapłaty świadczenia pieniężnego na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Ponieważ zawartość alkoholu w organizmie sprawcy była wyższa niż wartości wskazane w art. 178a § 5 KK, a jednocześnie nie zaszedł wyjątkowy wypadek, uzasadniony szczególnymi okolicznościami, Sąd orzekł również przepadek prowadzonego przez R.S. w chwili zdarzenia samochodu marki V.
Strony nie zaskarżyły tego wyroku, jednak Prokurator Generalny wniósł kasację na niekorzyść skazanego. Zaskarżył wyrok w części dotyczącej rozstrzygnięcia o przepadku pojazdu mechanicznego, w sytuacji gdy nie stanowił on wyłącznej własności R.S. W kasacji wskazano, że z uwagi na stan prawny pojazdu Sąd powinien orzec przepadek jego równowartości.
Przepadek pojazdu mechanicznego
SN uchylił wyrok nakazowy w zaskarżonej części i w tym zakresie przekazał sprawę SR w L. do ponownego rozpoznania. Zgodnie z art. 178a § 5 KK konsekwencją prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, o ile zawartość alkoholu w organizmie nietrzeźwego sprawcy była niższa niż 1,5 promila we krwi lub 0,75 mg/dm3 w wydychanym powietrzu albo nie prowadziła do takiego stężenia, jest orzeczenie przepadku, o którym mowa w art. 44b KK.
Sąd może także odstąpić od orzeczenia przepadku, jeżeli zachodzi wyjątkowy wypadek uzasadniony szczególnymi okolicznościami. Zgodnie z art. 44b KK, w wypadkach wskazanych w ustawie, sąd orzeka przepadek pojazdu mechanicznego prowadzonego przez sprawcę w ruchu lądowym. Jeżeli jednak w czasie popełnienia przestępstwa pojazd nie stanowił wyłącznej własności sprawcy albo po popełnieniu przestępstwa sprawca zbył, darował lub ukrył podlegający przepadkowi pojazd, orzeka się przepadek równowartości pojazdu. Przy czym za równowartość pojazdu uznaje się wartość pojazdu określoną w polisie ubezpieczeniowej na rok, w którym popełniono przestępstwo, a w razie braku polisy – średnią wartość rynkową pojazdu odpowiadającego, przy uwzględnieniu marki, modelu, roku produkcji, typu nadwozia, rodzaju napędu i silnika, pojemności lub mocy silnika oraz przybliżonego przebiegu, pojazdowi prowadzonemu przez sprawcę, ustaloną na podstawie dostępnych danych, bez powoływania w tym celu biegłego.
Jeżeli orzeczenie przepadku pojazdu jest niemożliwe ze względów prawnych, z uwagi na brak po stronie sprawcy wyłącznego prawa własności, względnie przeniesienie prawa własności po dacie czynu a przed datą wyrokowania w sprawie, poprzez jego zbycie lub darowanie lub też jest niecelowe ze względów faktycznych, np. na skutek ukrycia pojazdu, wówczas orzeka się przepadek równowartości pojazdu mechanicznego. W ściśle określonych okolicznościach sąd nie orzeka ani przepadku pojazdu mechanicznego, ani przepadku równowartości pojazdu. Wyjątki te dotyczą sytuacji, gdy sprawca prowadził niestanowiący jego własności pojazd mechaniczny, wykonując czynności zawodowe lub służbowe polegające na prowadzeniu pojazdu na rzecz pracodawcy, a także gdy orzeczenie przepadku pojazdu mechanicznego jest niemożliwe lub niecelowe z uwagi na jego utratę przez sprawcę, zniszczenie lub znaczne uszkodzenie.
Stanowisko SN
SN stwierdził, że nie można orzec przepadku przedmiotu niebędącego własnością sprawcy, co w sposób oczywisty wynika z ochrony prawa własności osób trzecich (zob. wyrok SN z 8.4.2025 r., I KK 72/25, Legalis). Z ustalonego stanu faktycznego bezspornie wynika, że R.S., będąc w stanie nietrzeźwości, kierował samochodem marki V., pojazd ten nie stanowił jednak jego własności. W czasie popełnienia przypisanego R.S. czynu był on jedynie jego użytkownikiem. Z systemu Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców, protokołu tymczasowego zajęcia mienia ruchomego, jak również oświadczeń złożonych przez R.S. w ramach przesłuchania w charakterze podejrzanego wynika, że wskazany pojazd stanowił własność A.S. Fakt ten został dodatkowo udokumentowany na etapie postępowania wykonawczego.
SN podkreślił, że uchybienie SR w L. doprowadziło do obciążenia negatywnymi skutkami orzeczonego środka penalnego osoby, która nie popełniła czynu zabronionego. Błędne zastosowanie instytucji przepadku pojazdu mechanicznego skutkowało również tym, że skazany niezasadnie odniósł korzyść, nie poniósł bowiem wszystkich konsekwencji prawnych swojego bezprawnego zachowania. SR w L. powinien orzec wobec R.S. przepadek równowartości pojazdu mechanicznego prowadzonego przez niego w czasie zdarzenia.
Wyrok SN z 9.9.2025 r., II KK 290/25, Legalis
(Nie)uczciwa klauzula WIBOR
Stan faktyczny
W 2019 r. JJ (konsument) i PKO BP S.A. zawarły umowę o kredyt hipoteczny z przeznaczeniem na zakup lokalu mieszkalnego. Kredyt ten był kredytem o zmiennej stopie oprocentowania, obliczanym na podstawie wskaźnika WIBOR 6M, przy czym obowiązująca zmienna stopa oprocentowania była poddawana korekcie stosownie do zmian tego wskaźnika w okresach półrocznych. JJ wytoczył powództwo przeciwko temu bankowi żądając ustalenia, że postanowienia umowy kredytu w zakresie, w jakim odnoszą się do WIBOR, stanowią niedozwolone postanowienia umowne i nie wiążą go od chwili zawarcia umowy.
Sąd Okręgowy w Częstochowie zwrócił się z pytaniami prejudycjalnymi dotyczącymi m.in. stosowania dyrektywy Rady 93/13/EWG z 5.4.1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.Urz. UE L z 1993 r. Nr 95, s. 29) do badania postanowień umownych dotyczących zmiennego oprocentowania w oparciu o wskaźnik referencyjny WIBOR oraz weryfikacji ich w świetle wymogu przejrzystości, a także możliwości ich kwalifikacji jako nieuczciwego warunku umownego.
Ocena Rzecznika Generalnego
Stosowanie dyrektywy 93/13/EWG
W art. 1 ust. 2 dyrektywy 93/13/EWG wyłączono z zakresu jej stosowania m.in. „warunki umowy odzwierciedlające obowiązujące przepisy ustawowe lub wykonawcze”.
Art. 29 ust. 2 ustawy z 23.3.2017 r. o kredycie hipotecznym oraz o nadzorze nad pośrednikami kredytu hipotecznego i agentami (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 720; dalej: KredytHipU) stanowi, że jeżeli strony nie uzgodniły stałej stopy oprocentowania kredytu hipotecznego, to sposób ustalania stopy procentowej określa się jako wartość wskaźnika referencyjnego oraz wysokość marży ustalonej w umowie o kredyt hipoteczny. Rzecznik Generalny Laila Medina stwierdziła, że ten przepis nie wydaje się nakładać obowiązku stosowania wskaźnika referencyjnego WIBOR. W ocenie RG ten przepis należy traktować jako przepis ogólny, pozostawiający uczestnikom rynku pewien zakres swobody w przyjęciu konkretnego wskaźnika, jego stawki i dokładnej stałej marży. W związku z tym sporny warunek umowny, który stanowi, że oprocentowanie jest oparte na wskaźniku WIBOR i stawce 6M oraz na stałej marży w wysokości 1,85 %, nie wydaje się odzwierciedlać dosłownie treści powyższego przepisu krajowego. W konsekwencji RG uznała, że art. 29 ust. 2 KredytHipU nie wydaje się ustanawiać w sposób jasny i jednoznaczny stosowania określonego wskaźnika referencyjnego i jego stawki, a w szczególności wskaźnika WIBOR 6M.
Zdaniem RG okoliczność, że wskaźnik WIBOR znajduje się w wykazie kluczowych wskaźników referencyjnych, o którym mowa w art. 20 ust. 1 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/1011 z 8.6.2016 r. w sprawie indeksów stosowanych jako wskaźniki referencyjne w instrumentach finansowych i umowach finansowych lub do pomiaru wyników funduszy inwestycyjnych i zmieniające dyrektywy 2008/48/WE i 2014/17/UE oraz rozporządzenie (UE) Nr 596/2014 (Dz.Urz. UE L z 2016 r. Nr 171, s. 1), sama w sobie nie uzasadnia wyłączenia z zakresu stosowania dyrektywy 93/13/EWG warunku umownego, który odnosi się do wskaźnika WIBOR.
RG uznała, że odpowiedź na pierwsze pytanie prejudycjalne powinna brzmieć: art. 1 ust. 2 dyrektywy 93/13/EWG należy interpretować w ten sposób, że warunek umowny uwzględniony w umowie o kredyt hipoteczny zawartej między konsumentem a przedsiębiorcą, który to warunek przewiduje, że oprocentowanie mające zastosowanie do kredytu jest oprocentowaniem zmiennym opartym na wskaźniku referencyjnym WIBOR 6M, jest objęty zakresem stosowania tej dyrektywy, jeżeli przepisy krajowe nie przewidują obowiązkowego stosowania tego wskaźnika i jego określonej stawki, niezależnie od wyboru dokonanego przez strony umowy.
Wymóg przejrzystości
Z zastrzeżeniem weryfikacji przez sąd odsyłający, RG trafnie przyjęła, że sporny warunek umowny można uznać za objęty zakresem pojęcia „główny przedmiotu umowy”, a zatem stanowi on w takiej umowie część podstawowego świadczenia kredytobiorcy.
Sąd odsyłający wskazuje, że rozpatrywana umowa zawierała informacje dotyczące podmiotu, który ustala wskaźnik referencyjny, oraz podstawy, na jakiej ustalany jest ten wskaźnik, terminu depozytu właściwego dla tego wskaźnika, a także sposobu ustalania odsetek na podstawie tego wskaźnika. Sąd ten powziął jednak wątpliwość, czy należy również wyjaśniać, w jaki sposób ustalany jest WIBOR i jakie czynniki wpływają na jego zmianę, ponieważ J.J. zarzucił, że nie udzielono mu wyjaśnień co do zasad ustalania wskaźnika WIBOR.
Zdaniem RG z analizy rozporządzenia 2016/1011/UE wynika, że wymóg przejrzystości przewidziany w dyrektywie 93/13/EWG, interpretowany w związku z tym rozporządzeniem, nie zobowiązuje kredytodawcy do bezpośredniego przekazywania bardziej szczegółowych informacji na temat metody wyznaczania wskaźnika referencyjnego niż wymagane w tym rozporządzeniu. Ogólne informacje na temat zastosowanej metody są zawarte w rozporządzeniu 2016/1011/UE, a szczegółowe informacje muszą zostać opublikowane lub udostępnione publicznie przez administratora
Zdaniem RG odpowiedź na drugie pytanie prejudycjalne powinna brzmieć: art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13/EWG należy interpretować w ten sposób, iż pozwala on na ocenę nieuczciwego charakteru warunku uwzględnionego w umowie o kredyt hipoteczny zawartej między konsumentem a przedsiębiorcą, który to warunek przewiduje zastosowanie do tej umowy zmiennego oprocentowania opartego na wskaźniku referencyjnym WIBOR 6M, jeżeli warunek ten nie został sformułowany prostym i zrozumiałym językiem (wymóg przejrzystości). Aby spełnić ten wymóg, przedsiębiorca musi poinformować konsumenta w sposób wystarczająco precyzyjny i dokładny o nazwie stosowanego wskaźnika referencyjnego oraz o nazwie jego administratora, a także o potencjalnych konsekwencjach dla konsumenta wynikających ze stosowania tego wskaźnika, tak aby umożliwić mu oszacowanie przede wszystkim całkowitego kosztu kredytu. Sposób, w jaki kredytodawca dostarcza te informacje – pośrednio albo bezpośrednio – musi powodować w rezultacie, aby te informacje w pełni ujawniały zastosowaną metodę i główne elementy powodujące wahania stawki wskaźnika i nie dawały zniekształconego obrazu charakteru wskaźnika.
Nieuczciwy charakter warunku umownego
RG stwierdziła, że sądy krajowe w sprawach cywilnych, takich jak rozpatrywany spór nie mogą badać metody ustalania takich wskaźników na podstawie tej dyrektywy, ponieważ takie badanie wykracza poza zakres stosowania dyrektywy 93/13/EWG.
Zdaniem RG odpowiedź na trzecie pytanie prejudycjalne powinna brzmieć: art. 3 ust. 1 dyrektywy 93/13/EWG należy interpretować w ten sposób, że zobowiązuje on sąd krajowy do dokonania oceny, czy warunek umowny dotyczący zmiennej stopy oprocentowania opartej o wskaźnik referencyjny WIBOR – stojąc w sprzeczności z wymogiem dobrej wiary – powoduje znaczącą nierównowagę wynikających z umowy praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta. Czyniąc to, sąd krajowy w ogólnej ocenie nieuczciwego charakteru warunku umownego musi sprawdzić, czy kredytodawca, traktujący konsumenta w sposób sprawiedliwy i słuszny, mógł racjonalnie założyć, że konsument ten przyjąłby taki warunek w drodze negocjacji indywidualnych umowy. W tym celu należy sprawdzić, czy konsument wyraził świadomą zgodę na ryzyko wynikające ze stosowania spornego warunku umownego po otrzymaniu pełnych i dokładnych informacji. Ocena ta nie może jednak odnosić się do wskaźnika WIBOR jako takiego ani do metody jego ustalania.
Komentarz
Niniejsza opinia RG, jak i wcześniejsza rozprawa w tej sprawie przed Trybunałem, budzą znacznie szersze zainteresowanie nie tylko wśród stron postępowania i prawników. Dodatkowo interpretacja opinii RG przedstawiana zwłaszcza w przestrzeni medialnej jest „niezwykle różnorodna”. Oczywiście szczegółowa analiza opinii RG jest poza zakresem tego komentarza, ale ogólnie mówiąc to stanowisko nie jest przełomowe, stanowiąc kontynuację dotychczasowej linii orzeczniczej TS w zakresie abuzywności postanowień umowy kredytu dotyczących zmiennego oprocentowania w oparciu o wskaźnik referencyjny (zob. art. 3851 KC) i zawiera niewątpliwie bardziej korzystną interpretację dla kredytobiorcy. W przeważającej części tej opinii powtórzono zatem tezy płynące z dotychczasowego orzecznictwa TS, „okraszając” je wskazaniami, że to sąd krajowy powinien dokonać szczegółowej oceny, stosując oczywiście kryteria płynące z unijnego orzecznictwa.
Analizując stanowisko zawarte w niniejszej opinii należy również podnieść „pewną niejednolitość” pomiędzy stanem faktycznym i prawnym zawartym we wniosku prejudycjalnym w tej sprawie, a prezentowanym w trakcie rozprawy i w komentowanej opinii RG, co również ma wpływ na treść tej opinii RG.
Należy również wskazać że zgodnie z wnioskiem Trybunału, co wydaje się być symptomatyczne, RG nie odniosła się do czwartego pytania prejudycjalnego dotyczącego konsekwencji uznania za nieuczciwe spornego postanowienia umownego dotyczącego zmiennego oprocentowania w oparciu o wskaźnik referencyjny WIBOR.
Opinia Rzecznika Generalnego z 11.9.2025 r., PKO BP (Kluczowy wskaźnik referencyjny), C-471/24, Legalis.
Nowa jakość w usługach prawnych – hybrydowy model pracy prawnika z AI
Podczas gdy narzędzia takie jak ChatGPT, Microsoft Copilot czy Google Gemini bez dwóch zdań umożliwiają zwiększenie efektywności pracy prawnika, ich wdrożenie rodzi fundamentalne pytania o granice automatyzacji, etykę zawodową oraz bezpieczeństwo danych klientów. W odpowiedzi na te wyzwania coraz popularniejsze, i zdaniem autora niezbędne, staje się przyjmowanie hybrydowego modelu pracy z AI, polegającego na świadomej i kontrolowanej współpracy prawnika z narzędziami generatywnej sztucznej inteligencji.
Model hybrydowy nie dąży do zastąpienia ludzkiej ekspertyzy, lecz do jej wzmocnienia poprzez inteligentne delegowanie zadań, rygorystyczną weryfikację wyników oraz oparcie procesu na solidnych fundamentach etycznych i technologicznych. Model hybrydowy oznacza synergię, gdzie AI przejmuje dokonywanie analiz i powtarzalnych zadań (np. formułowanie myśli, pytań do zadania klientowi, listy aspektów do uwzględnienia), a prawnik zyskuje czas na działania wymagające strategicznego osądu, kreatywności i bezpośredniej relacji z klientem (w czym AI oczywiście może pomóc). Wdrożenie tego podejścia wymaga jednak nie tylko znajomości narzędzi, lecz także przede wszystkim metodycznego i odpowiedzialnego podejścia do ich stosowania w codziennej praktyce.
Podział ról między prawnikiem a AI
Podstawą modelu hybrydowego jest traktowanie AI jak bardzo zdolnego, lecz niedoświadczonego asystenta, który potrzebuje precyzyjnych poleceń i stałego nadzoru. Tak jak przy nawiązaniu współpracy z asystentem prawnym, praktykantem czy aplikantem, współpraca zaczyna się od rozpisania zakresu zadań i wdrożenia do coraz bardziej złożonych problemów – podobnie i model hybrydowy zakłada zmapowanie procesów pracy prawnika (a więc rozbicie na czynniki pierwsze co robimy w swojej codziennej pracy) i identyfikację zadań, w których AI mogłoby potencjalnie pomóc najłatwiej.
Do stosunkowo prostych zadań, od których można rozpocząć przygodę w hybrydowej pracy z AI, należą m.in.:
- Wstępny research i analiza danych, czyli szybkie przeszukanie dużych zbiorów dokumentów, akt sprawy czy linii orzeczniczych w celu identyfikacji kluczowych informacji, powiązań i potencjalnych niespójności (oczywiście przy założeniu, że jakaś część może nie być prawidłowo zidentyfikowana lub nawet objęta halucynacjami).
- Tworzenie szkiców i szablonów, a więc generowanie pierwszych wersji standardowych pism procesowych, umów, opinii czy klauzul, które następnie wymagają merytorycznej obróbki przez prawnika.
- Streszczenia i podsumowania – nie tylko syntezy długich dokumentów, transkrypcji spotkań czy wielowątkowej korespondencji, lecz także analizy tekstów z konkretnej perspektywy (np. ryzyk dla interesów naszego klienta), ułatwiających szybkie zorientowanie się w meritum sprawy.
Przy modelu hybrydowym, AI pozostaje wsparciem, zaś weryfikacja, odpowiedzialność i świadomość wszystkich niuansów treści wygenerowanych dla nas przez AI, spoczywa na człowieku. Dzięki wsparciu AI można nawet rozpisać sobie cały model wdrożenia AI w naszej praktyce i zaplanować kroki programu pilotażowego. Jednak nawet przy zaawansowanych umiejętnościach wykorzystania AI w swojej pracy, prawnicy, jako element ludzkiego i profesjonalnego osądu, pozostaną potrzebni na większości płaszczyzn dotychczasowego zakresu działania, przy czym ich skupienie może przesuwać się z manualnego researchu i edycji dokumentów, na rzecz elementów, takich jak:
- Podejmowanie decyzji oraz strategia procesowa i negocjacyjna, a więc wszystko to, co może mieć wpływ na prawa i obowiązki obsługiwanych podmiotów, w tym wątki wymagające oceny ryzyka, zrozumienia kontekstu biznesowego i przewidywania ruchów strony przeciwnej.
- Weryfikacja i dostosowanie produktów AI do kontekstu i oczekiwanej formy, a więc ostateczna kontrola treści generowanych przez AI pod kątem zgodności z prawem, poprawności merytorycznej i standardów etycznych.
- Komunikacja z klientem i budowanie relacji, w tym tłumaczenie zawiłości prawnych, doradztwo i budowanie zaufania, a zatem obszary, w których empatia i ludzki osąd są niezastąpione.
Proces weryfikacji i budowanie zaufania
Nadmierne zaufanie do technologii jest jednym z największych ryzyk związanych z pracą z AI. Zjawisko halucynacji, czyli generowania błędnych informacji, fałszywych sygnatur akt czy mylnych interpretacji przepisów, stanowi realne zagrożenie dla rzetelności pracy prawnika. Dlatego nieodłącznym elementem modelu hybrydowego jest rygorystyczny proces weryfikacji (rozszerzany do koncepcji human in the loop, a więc interwencji ludzkiej we wszystkich miejscach, w których w grę mogą wchodzić prawa i obowiązki).
Dobrą praktyką jest traktowanie każdej informacji od AI jako hipotezy wymagającej potwierdzenia w wiarygodnych źródłach pierwotnych. Prawnik powinien bezwzględnie sprawdzać cytowane orzeczenia i podstawy prawne w profesjonalnych systemach informacji prawnej. Przydatne jest dzielenie złożonych zapytań na mniejsze kroki i weryfikowanie odpowiedzi na każdym etapie (np. technika „chain of thought”). Autor w swojej pracy stara się budować zaufanie do narzędzi też poprzez testowanie funkcji, np. zlecając AI analizę rozwiązanej już sprawy, aby przetestować, jak należy skonfigurować i promptować AI, aby dojść do prawidłowego rozwiązania i być w stanie je powtarzać w ramach przyszłych procesów.
Etyka, bezpieczeństwo i poufność
Warunkiem koniecznym wdrożenia modelu hybrydowego są odpowiednie standardy bezpieczeństwa danych i poufności. Przetwarzanie danych klientów przy użyciu ogólnodostępnych, darmowych wersji narzędzi AI jest niedopuszczalne i może naruszać zarówno RODO, jak i tajemnicę zawodową (Więcej: P. Mielniczek, Etyka pracy prawnika z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, PNT 2025, Nr 1, str. 28).
Bezpieczna praca z AI powinna opierać się na narzędziach klasy biznesowej (np. Microsoft 365 Copilot, Google Workspace z Gemini, ChatGPT w wersji Team/Enterprise). Kluczowe jest, aby dostawca technologii gwarantował w umowie, że dane wprowadzane przez użytkownika nie będą wykorzystywane do trenowania globalnych modeli ani w żadnym innym celu niezwiązanym z dostarczaniem zamówionych funkcjonalności.
Z prawnego punktu widzenia, tj. art. 28 RODO, niezbędne jest zawarcie umowy powierzenia przetwarzania danych osobowych (DPA), zobowiązującej dostawcę do przetwarzania danych wyłącznie na polecenie administratora, czyli kancelarii lub spółki, w której dziale prawnym pracujemy. Tylko w takich ramach można zgodnie z prawem i etyką wykorzystywać AI do pracy z informacjami poufnymi.
Synergia zamiast zastępowania
Prawidłowo wdrożony model hybrydowy skupia się przede wszystkim na podniesieniu jakości usług prawnych poprzez szerszą i głębszą analizę, co przekłada się na lepsze przygotowanie strategii lub dokumentów i trafniejsze wnioski. Dopiero po upewnieniu się co do jakości, sens ma automatyzacja rutynowych czynności, która docelowo pozwala także mi, jako praktykowi prawa, skoncentrować się na budowaniu wartości dla klienta.
Hybrydowy model pracy z AI to praktyczna i wręcz konieczna strategia dla nowoczesnej praktyki prawniczej. Jego sukces zależy nie tylko od doboru odpowiednich narzędzi, umiejętności promptowania czy konfiguracji AI, ale co równie ważne – od metodycznego podejścia opartego na trzech filarach:
- świadomym delegowaniu zadań,
- bezwzględnej weryfikacji wyników,
- uprzednim spełnieniu wymogów bezpieczeństwa i etyki.
Podsumowując, koncepcja hybrydowej pracy z AI, którą autor stosuje w ramach swojego zespołu Get Compliant, opiera się na założeniu, że rola AI polega na wspieraniu, a nie zastępowaniu ludzkiej inteligencji. Prawnik pozostaje w centrum procesu decyzyjnego, wykorzystując technologię jako narzędzie analityczne. Taka synergia gwarantuje nie tylko efektywność, lecz także odpowiedzialność i utrzymanie wysokich standardów profesjonalizmu w erze cyfrowej.
Autor jest adwokatem i naukowcem zajmującym się obsługą spółek oraz optymalizacją ich procesów biznesowych i compliance w wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Jego doświadczenie zawodowe obejmuje m.in. Biuro Radcy Prawnego NATO HQ SACT, Biuro ONZ w Genewie, dużą instytucję finansową, organ nadzorczy ochrony danych, organ antymonopolowy, firmę konsultingową ochrony danych oraz międzynarodową kancelarię prawną. Założyciel Get Compliant – firmy prawniczej zapewniającej kompleksową obsługę spółek w dziedzinie compliance; ORCID: 0000-0003-3465-6326.
Więcej firm na księgach rachunkowych
Ryczałt, księgi rachunkowe, mały podatnik, jednorazowa amortyzacja – co te pojęcia mają ze sobą wspólnego? To, że w przepisach są przypisane do nich limity, które oblicza się według średniego kursu euro z pierwszego roboczego dnia października. W tym roku ten kurs wyniósł 4,2586 zł.
Limity przychodów dla ksiąg rachunkowych
Co to oznacza? Zacznijmy od buchalterii. Zgodnie z ustawą o rachunkowości pełną księgowość muszą prowadzić firmy, których przychody to przynajmniej 2,5 mln euro rocznie. Tak więc w 2026 r. księgi rachunkowe będą musieli założyć ci, których przychody z 2025 r. wyniosą przynajmniej 10 646 500 zł. Pozostali mogą prowadzić księgę przychodów i rozchodów, która jest zdecydowanie prostszą formą ewidencji.
Poprzedni limit to 10 711 500 zł (według kursu euro 4,2846 zł). Obniżka może spowodować, że mniej przedsiębiorców będzie miało prawo do uproszczonej księgowości. Pamiętajmy jednak, że część firm, np. spółki z o.o., akcyjne czy komandytowe, musi prowadzić księgi rachunkowe bez względu na wysokość przychodów.
Limity przychodów dla firm na ryczałcie
Spadł też limit dla przedsiębiorców, którzy chcą rozliczać się z fiskusem ryczałtem. To prostsza forma opodatkowania niż skala bądź liniowy PIT, można też na niej zaoszczędzić (choćby z powodu składki zdrowotnej). Prawo do ryczałtu mają ci, których przychody nie przekroczą równowartości 2 mln euro rocznie. Tak więc w 2026 r. skorzystają z niego przedsiębiorcy, których przychody w 2025 r. nie przekroczą 8 517 200 zł. Poprzedni limit był wyższy, wynosił 8 569 200 zł. Przez obniżkę niektórzy mogą stracić prawo do ryczałtu.
Pamiętajmy, że ta forma opodatkowania jest możliwa także wtedy, gdy działamy w spółkach cywilnych bądź jawnych (w których wspólnikami są wyłącznie osoby fizyczne). Co ważne, limit przychodu jest wyliczany odrębnie dla działalności wykonywanej samodzielnie i prowadzonej w formie spółki (z tym że przychody wspólników się sumują). Przykładowo, wysokość przychodów uzyskanych w poprzednim roku przez spółkę cywilną nie ma wpływu na możliwość opodatkowania ryczałtem działalności prowadzonej indywidualnie.
A co z tymi, którzy rozpoczynają prowadzenie biznesu? Mogą płacić ryczałt bez względu na wysokość przychodów. Dopiero w następnym roku będą musieli sprawdzić, czy nie przekroczyli limitu.
Kurs euro muszą też znać ci, którzy chcą płacić ryczałtowy podatek co kwartał (a nie co miesiąc). Dla nich pułap przychodów wynosi 200 tys. euro, czyli po przeliczeniu 851 720 zł.
Limity przychodów dla małych podatników
Kolejny limit obowiązuje firmy, które chcą skorzystać z udogodnień dla tzw. małych podatników. Przede wszystkim mają prawo do 9 proc. CIT (podobnie jak rozpoczynający działalność). Mali podatnicy mogą się też rozliczać ze skarbówką co kwartał (zarówno w podatkach dochodowych, jak i w VAT). Wolno im także skorzystać (podobnie jak rozpoczynającym biznes) z jednorazowej amortyzacji, czyli zaliczyć wydatek na nabycie środka trwałego od razu do kosztów (nie obejmuje jednak wszystkich rzeczy, np. samochodów osobowych). W VAT mogą stosować metodę kasową.
Limit przychodów dla małych podatników to 2 mln euro rocznie (chodzi o przychody ze sprzedaży, liczone razem z VAT), po zaokrągleniu do 1 tys. zł (niektórzy przedsiębiorcy, np. prowadzący działalność maklerską mają na potrzeby VAT niższy pułap). Po przeliczeniu wynosi 8 517 000 zł (spadł o 52 tys. zł). Z przywilejów małego podatnika w 2026 r. będą mogły skorzystać firmy, których przychody w 2025 r. nie przekroczą tej kwoty. Inny limit dla kwartalnych rozliczeń w VAT mają spółki na estońskim CIT. Wynosi 4 mln euro (wraz z VAT), czyli 17 034 000 zł (po zaokrągleniu do 1 tys. zł).
Na potrzeby stosowania preferencyjnej stawki CIT musimy też pamiętać o limicie bieżących przychodów (wynosi także 2 mln euro, ale liczy się go trochę inaczej).
Swój roczny pułap ma także jednorazowa amortyzacja. Jest to 50 tys. euro, po zaokrągleniu do 1 tys. zł, w 2026 r. wyniesie więc 213 tys. zł. Poprzedni limit to 214 tys. zł.
Zwolnienie z VAT przy sprzedaży samochodów wykupionych z leasingu
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku uchylił interpretację indywidualną Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej, która odmawiała prawa do zwolnienia z VAT przy sprzedaży samochodów wykupionych z leasingu przez podmiot prowadzący wyłącznie działalność zwolnioną z opodatkowania.
Stanowisko wnioskodawcy
Sprawa dotyczyła N. Sp. z o.o., spółki z branży medycznej, której działalność koncentruje się na świadczeniu usług rehabilitacyjnych – zarówno domowych, jak i ambulatoryjnych – w całości objętych zwolnieniem z podatku od towarów i usług na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 18 i n. ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775; dalej: VATU). Spółka nie wykonuje czynności opodatkowanych VAT, a jej sprzedaż nie przekracza limitu, o którym mowa w art. 113 ust. 1 VATU, co dodatkowo uprawnia ją do korzystania ze zwolnienia podmiotowego.
W ramach prowadzonej działalności Spółka użytkowała samochody osobowe na podstawie leasingu operacyjnego. Pojazdy te były wykorzystywane przez pracowników – głównie fizjoterapeutów – zarówno do celów służbowych, jak i prywatnych. W związku z kończącymi się umowami leasingowymi, Spółka planowała wykup pojazdów i ich niezwłoczną sprzedaż. W okresie przejściowym samochody miały być przechowywane na placu, przy czym nie wykluczono ich ewentualnego wykorzystania w działalności gospodarczej – jednak wyłącznie w ramach działalności zwolnionej z VAT.
W złożonym wniosku o interpretację indywidualną Spółka wskazała, że sprzedaż samochodów powinna korzystać ze zwolnienia z VAT na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 2 VATU, ponieważ pojazdy były wykorzystywane wyłącznie w działalności zwolnionej, a przy ich wykupie nie przysługiwało jej prawo do odliczenia podatku naliczonego.
Stanowisko organu podatkowego
Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej uznał stanowisko Spółki za nieprawidłowe. W jego ocenie, aby zastosować zwolnienie przewidziane w art. 43 ust. 1 pkt 2 VATU, konieczne jest łączne spełnienie dwóch warunków:
- towary muszą być wykorzystywane wyłącznie na cele działalności zwolnionej z VAT;
- podatnikowi nie może przysługiwać prawo do odliczenia podatku naliczonego przy ich nabyciu.
Organ uznał, że pierwszy z tych warunków nie został spełniony, ponieważ Spółka nie wykluczyła wykorzystania pojazdów po ich wykupie, a ich przechowywanie na placu nie stanowi – zdaniem organu – faktycznego wykorzystania na cele działalności zwolnionej.
Interpretacja ta opierała się na zawężającej wykładni pojęcia „wykorzystywania wyłącznie na cele działalności zwolnionej”, ignorując przy tym fakt, że Spółka nie prowadzi żadnej działalności opodatkowanej VAT, a zatem nie istnieje ryzyko wykorzystania towarów do innych celów niż zwolnione.
Stan prawny i wykładnia przepisów
Zgodnie z art. 43 ust. 1 pkt 2 VATU, zwalnia się od podatku dostawę towarów wykorzystywanych wyłącznie na cele działalności zwolnionej od podatku, jeżeli z tytułu ich nabycia, importu lub wytworzenia podatnikowi nie przysługiwało prawo do odliczenia podatku naliczonego. Przepis ten implementuje art. 136 lit. a Dyrektywy Rady 2006/112/WE z 28.11.2006 r. w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej (Dz.Urz. UE L z 2006 r. Nr 347, s. 1), który przewiduje zwolnienie z VAT dla dostawy towarów wykorzystywanych wyłącznie do działalności zwolnionej, jeżeli towary te nie dawały prawa do odliczenia.
W orzecznictwie sądów administracyjnych oraz Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej podkreśla się, że wykładnia przepisów dotyczących zwolnień z VAT powinna uwzględniać zasadę neutralności podatkowej. Jak wskazał NSA w wyroku z 30.11.2017 r. I FSK 307/16, Legalis, celem art. 43 ust. 1 pkt 2 VATU jest uniknięcie podwójnego opodatkowania – raz na etapie nabycia, gdy podatnik nie ma prawa do odliczenia i drugi raz przy sprzedaży, gdyby nie zastosowano zwolnienia.
Rozstrzygnięcie sądu
WSA w Gdańsku przychylił się do argumentacji Spółki, uchylając zaskarżoną interpretację. Sąd uznał, że organ interpretacyjny błędnie zinterpretował przepis art. 43 ust. 1 pkt 2 VATU, nie uwzględniając celu tej regulacji oraz przedstawionego przez wnioskodawcę stanu faktycznego. W szczególności sąd podkreślił, że:
- Spółka prowadzi wyłącznie działalność zwolnioną z VAT, co wyklucza możliwość wykorzystania towarów do jakichkolwiek czynności opodatkowanych;
- przechowywanie pojazdów przed sprzedażą nie oznacza zmiany ich przeznaczenia;
- brak prawa do odliczenia VAT przy wykupie pojazdów został jednoznacznie wykazany.
Sąd wskazał również, że organ interpretacyjny naruszył art. 14b § 1 i art. 14c § 1 OrdPU, ponieważ wyszedł poza opis zdarzenia przyszłego przedstawiony przez wnioskodawcę, dokonując własnych założeń co do sposobu wykorzystania pojazdów, które nie wynikały z treści wniosku.
Znaczenie orzeczenia i komentarz praktyczny
Sąd w swoim rozstrzygnięciu nie tylko uchylił niekorzystną dla podatnika interpretację indywidualną, ale przede wszystkim przywrócił równowagę pomiędzy wykładnią literalną, a celowościową przepisów podatkowych. W centrum sporu znalazł się art. 43 ust. 1 pkt 2 VATU, który przewiduje zwolnienie z VAT dla dostawy towarów wykorzystywanych wyłącznie na cele działalności zwolnionej, pod warunkiem, że przy ich nabyciu nie przysługiwało prawo do odliczenia podatku naliczonego.
Organ interpretacyjny przyjął zawężającą wykładnię tego przepisu, uznając, że samo przechowywanie samochodów na placu po ich wykupie z leasingu, a przed sprzedażą, nie stanowi „wykorzystania” na cele działalności zwolnionej. Tymczasem sąd słusznie zauważył, że taka interpretacja prowadzi do absurdu – wymaga bowiem od podatnika nieprzerwanego, aktywnego używania towaru, co nie znajduje żadnego oparcia ani w treści przepisu, ani w jego ratio legis.
Sąd podkreślił, że celem art. 43 ust. 1 pkt 2 VATU jest uniknięcie podwójnego opodatkowania. Jeżeli podatnik nie miał prawa do odliczenia VAT przy nabyciu towaru, ponieważ przeznaczył go do działalności zwolnionej, to nie powinien być obciążany podatkiem przy jego sprzedaży. W przeciwnym razie poniósłby ekonomiczny ciężar podatku dwukrotnie – raz przy nabyciu, drugi raz przy zbyciu – co byłoby sprzeczne z zasadą neutralności VAT.
Sąd trafnie wskazał, że dla zastosowania zwolnienia z art. 43 ust. 1 pkt 2 VATU kluczowe są dwa elementy – brak prawa do odliczenia VAT przy nabyciu oraz przeznaczenie towaru do działalności zwolnionej. W analizowanej sprawie oba te warunki zostały spełnione. Spółka nie miała prawa do odliczenia VAT przy wykupie samochodów z leasingu, ponieważ cała jej działalność objęta była zwolnieniem. Jednocześnie pojazdy były wykorzystywane – zarówno przed wykupem, jak i potencjalnie po nim – wyłącznie w ramach tej działalności.
Sąd słusznie odrzucił argumentację organu, jakoby przechowywanie pojazdów na placu oznaczało brak ich wykorzystania na cele działalności zwolnionej. W rzeczywistości, jak zauważył sąd, przechowywanie towaru przed jego sprzedażą nie zmienia jego przeznaczenia. Towar nie traci swojego charakteru tylko dlatego, że nie jest w danym momencie aktywnie używany. W przeciwnym razie należałoby uznać, że każdy towar magazynowany przez przedsiębiorcę traci związek z działalnością gospodarczą, co byłoby nie do pogodzenia z praktyką obrotu gospodarczego.
Co więcej, sąd zwrócił uwagę, że VATU nie wymaga, aby podatnik prowadził wyłącznie działalność zwolnioną – wystarczy, że dany towar był wykorzystywany wyłącznie w ramach takiej działalności. W niniejszej sprawie sytuacja była jeszcze bardziej jednoznaczna, ponieważ Spółka w ogóle nie prowadziła działalności opodatkowanej. Tym samym nie istniało ryzyko, że pojazdy zostaną wykorzystane do innych celów niż zwolnione.
Konsekwencje przedmiotowego wyroku dla podatników
Orzeczenie WSA w Gdańsku ma znaczenie praktyczne, zwłaszcza dla podmiotów działających w sektorach objętych zwolnieniem z VAT – takich jak ochrona zdrowia, edukacja, usługi społeczne czy organizacje non-profit. Sąd przypomniał, że wykładnia przepisów podatkowych nie może abstrahować od ich celu, a literalizm interpretacyjny nie może prowadzić do rezultatów sprzecznych z zasadą neutralności podatkowej, która stanowi fundament wspólnego systemu podatku od wartości dodanej.
W praktyce wyrok ten wskazuje, że podatnicy, którzy nabywają towary bez prawa do odliczenia VAT i wykorzystują je w działalności zwolnionej, powinni mieć prawo do zastosowania zwolnienia przy ich sprzedaży – niezależnie od tego, czy towary były intensywnie wykorzystywane, czy jedynie przechowywane przed zbyciem. Kluczowe jest bowiem przeznaczenie towaru i brak prawa do odliczenia, a nie jego fizyczne użycie w każdym momencie.
Wyrok WSA w Gdańsku z 8.1.2025 r., I SA/Gd 719/24, Legalis
Weryfikacja prawa do świadczeń rodzinnych cudzoziemców
- Ustawa wprowadza kompleksowy mechanizm weryfikacji prawa cudzoziemców do świadczeń rodzinnych poprzez powiązanie uprawnień z aktywnością zawodową lub podleganiem ubezpieczeniu zdrowotnemu.
- Nowelizacja przewiduje rozszerzenie wymiany danych między rejestrem PESEL, Strażą Graniczną i ZUS, a także nowe wymogi osobistego stawiennictwa przy nadaniu numeru PESEL i meldunku cudzoziemców.
- W zakresie pomocy obywatelom Ukrainy wydłużono okres obowiązywania ustawy do 4.3.2026 r., jednocześnie wprowadzając szczegółowe zmiany dotyczące statusu pobytu, zasad zakwaterowania, opieki zdrowotnej i zasad finansowania pomocy.
Opis wprowadzonych zmian
Zakres i cel nowelizacji
Nowelizacja obejmuje zmiany w kilkunastu aktach prawnych. Zasadniczym założeniem ustawodawcy było wzmocnienie kontroli nad systemem przyznawania świadczeń rodzinnych oraz ograniczenie przypadków nienależnego ich pobierania przez osoby nieuprawnione. Uzasadnienie projektu wskazuje, że dotychczasowe przepisy nie zapewniały dostatecznych narzędzi do weryfikacji faktycznego miejsca zamieszkania cudzoziemców, ich aktywności zawodowej oraz statusu pobytowego. Ponadto konieczne było dostosowanie polskiego systemu pomocy obywatelom Ukrainy do nowej fazy kryzysu migracyjnego, uwzględniając stopniowe ograniczanie pomocy socjalnej i kierowanie jej do najbardziej potrzebujących.
Zmiany w ustawach podatkowych
W art. 52zo ustawy z 26.7.1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 163) oraz art. 38wc i 38xb ustawy z 15.2.1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 278) przedłużono okres obowiązywania przepisów czasowych z 31.12.2025 r. do 31.12.2026 r. Zmiany mają charakter techniczny i służą zapewnieniu ciągłości stosowania ulg i zwolnień przewidzianych w przepisach przejściowych.
Zawody medyczne – doprecyzowanie zasad
W ustawie z 5.12.1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1287) wprowadzono m.in. 6-miesięczny termin na złożenie wniosku o przyznanie prawa wykonywania zawodu po uzyskaniu zgody oraz obowiązek informowania Ministra Zdrowia o każdej decyzji w tej sprawie. Analogiczne zmiany dotyczą zawodów pielęgniarki i położnej, w tym możliwości przedłużenia prawa wykonywania zawodu na okres nauki (maksymalnie 3 lata). Celem zmian jest usprawnienie nadzoru nad osobami wykonującymi zawody medyczne na podstawie zezwoleń czasowych i zapewnienie aktualności danych przekazywanych ministerstwu.
Ewidencja ludności i rejestr PESEL
Ustawa wprowadza nowy art. 18 ust. 1a ustawy z 24.9.2010 r. o ewidencji ludności (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 274; dalej: EwidLU), nakładając obowiązek osobistego stawiennictwa przy nadaniu numeru PESEL cudzoziemcom spoza UE, EOG i Szwajcarii. Wyjątek dotyczy jedynie dzieci urodzonych w Polsce. Podobny wymóg wprowadzono przy zameldowaniu.
Ponadto ustanowiono nowy art. 46a EwidLU, na mocy którego Minister Cyfryzacji przekazuje do rejestru prowadzonego przez Komendanta Głównego Straży Granicznej dane cudzoziemców z rejestru PESEL, w tym informacje o rodzicach dzieci. Dane te służą bieżącej weryfikacji statusu pobytu i zapobieganiu wielokrotnemu pobieraniu świadczeń na to samo dziecko.
Warunki przyznawania świadczeń rodzinnych
Nowelizacja ustawy z 11.2.2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1576; dalej: PomWychDzU) stanowi jeden z kluczowych elementów reformy. Zgodnie z nowym art. 1 ust. 2a–2g PomWychDzU, cudzoziemcy uzyskują prawo do świadczenia wychowawczego, jeżeli:
- w miesiącu poprzedzającym wypłatę byli aktywni zawodowo, lub
- podlegali ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu pracy, służby, działalności gospodarczej albo pobierania zasiłku.
Warunek aktywności zawodowej nie dotyczy dzieci obywateli RP i dzieci z niepełnosprawnościami. ZUS może wstrzymać wypłatę świadczenia w razie wątpliwości co do miejsca zamieszkania rodziny. Wprowadzono też wymóg realizacji obowiązku szkolnego przez dziecko oraz definicję aktywności zawodowej, obejmującą różne tytuły ubezpieczeniowe. Zmiany te będą stosowane po raz pierwszy od 1.6.2026 r.
Weryfikacja danych i współpraca instytucji
Nowe przepisy przewidują zintegrowany system wymiany informacji pomiędzy ZUS, Ministerstwem Cyfryzacji, Strażą Graniczną i innymi organami publicznymi. Umożliwia to weryfikację danych dotyczących tożsamości, statusu pobytu oraz aktywności zawodowej cudzoziemców. Przekazywanie danych odbywa się w trybie teletransmisji, a jego celem jest uszczelnienie systemu świadczeń i zapobieganie wyłudzeniom.
Pomoc obywatelom Ukrainy – nowy etap wsparcia
Najbardziej rozbudowany pakiet zmian dotyczy ustawy z 12.3.2022 r. o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 337; dalej: PomocUkrainaU). Zmodyfikowano kilkadziesiąt przepisów, z czego najważniejsze przedstawiamy poniżej.
Przedłużenie obowiązywania ustawy
Okres stosowania PomocUkrainaU został wydłużony do 4.3.2026 r. Zmiana ta zapewnia kontynuację ochrony tymczasowej i legalności pobytu obywateli Ukrainy na terytorium RP.
Weryfikacja statusu i danych osobowych
Wprowadzono nowe zasady weryfikacji danych obywateli Ukrainy przebywających w Polsce. Straż Graniczna może pozyskiwać fotografie z rejestru PESEL i porównywać je z danymi posiadanymi w swoich systemach. W przypadkach wątpliwości przewidziano możliwość zmiany statusu UKR na inny status pobytowy.
Zakwaterowanie i pomoc socjalna
Do 31.10.2025 r. obowiązują dotychczasowe zasady udzielania zakwaterowania zbiorowego. Od 1.11.2025 r. pomoc w tej formie będzie kierowana jedynie do określonych grup, takich jak osoby z niepełnosprawnościami, kobiety w ciąży, seniorzy czy rodziny z małymi dziećmi. Wprowadzono możliwość partycypacji w kosztach zakwaterowania oraz natychmiastowego wykwaterowania w przypadku naruszeń regulaminu.
Opieka zdrowotna i edukacja
Zmodyfikowano katalog świadczeń zdrowotnych przysługujących obywatelom Ukrainy. Dzieci do 18. roku życia zachowują prawo do świadczeń niezależnie od katalogu wyłączeń. W zakresie edukacji utrzymano szczególne zasady finansowania oświaty do 4.3.2026 r.
Postępowania i legalność pobytu
Nowy art. 100da PomocUkrainaU zawiesza bieg terminów załatwienia spraw o ochronę międzynarodową do 4.3.2026 r. oraz wyłącza stosowanie przepisów o bezczynności. Złożenie wniosku o pobyt czasowy przed tą datą utrzymuje legalność pobytu do czasu wydania decyzji.
Finansowanie i limity wydatków
Ustawa doprecyzowuje także zasady funkcjonowania Funduszu Pomocy oraz określa limity wydatków na lata 2025–2034 dla kluczowych instytucji: ZUS, Straży Granicznej i Ministerstwa Cyfryzacji.
Informatyzacja i usuwanie danych
Z ustawy z 17.2.2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1557) uchylono art. 13aa, a Minister Cyfryzacji został zobowiązany do usunięcia danych użytkowników określonych systemów teleinformatycznych w terminie 30 dni od wejścia przepisu w życie.
Etap legislacyjny i wejście w życie
Ustawa z 12.9.2025 r. o zmianie niektórych ustaw w celu weryfikacji prawa do świadczeń na rzecz rodziny dla cudzoziemców oraz o warunkach pomocy obywatelom Ukrainy (Dz.U. z 2025 r. poz. 1301) weszła w życie 30.9.2025 r., z licznymi przepisami odroczonymi. Regulacje dotyczące pomocy obywatelom Ukrainy zachowują moc do 4.3.2026 r. Nowelizacja stanowi element systemowego uporządkowania pomocy socjalnej dla cudzoziemców oraz wprowadzenia bardziej precyzyjnych mechanizmów kontroli i wymiany danych pomiędzy instytucjami państwowymi.
Mniej pracy dla sędziów z komisji
Zmiana regulaminu urzędowania sądów powszechnych, która ogranicza referaty sędziów, będących członkami komisji kodyfikacyjnych do symbolicznych 5–15 proc. wywołała powszechne oburzenie wśród sędziów. Powszechnie mówi się o tym, że minister Waldemar Żurek stworzył w ten sposób garstkę „świętych krów”, którzy nie tylko mają dodatkowe wynagrodzenie za pracę w komisjach kodyfikacyjnych, ale też będą pobierać 100 proc. wynagrodzenia za rozpatrywanie od 5 do 15 proc. liczby spraw, które przypadają na jednego sędziego.
Nie wszystko musi się podobać
– Od ośmiu lat popieram i nadal będę popierał sędziego Żurka w jego działaniach, co nie oznacza, że wszystko, co czyni musi mi się podobać. A rozporządzenie w części dotyczącej wskaźników obciążenia dla członków komisji kodyfikacyjnej nie podoba mi się wcale. Jest dla mnie tym bardziej zaskakujące, że drastycznie ogranicza ono referaty osobom, które były autorami społecznego projektu nowelizacji ustawy o sądach powszechnych, jak m.in. sędzia Markiewicz Jednym z jej fundamentalnych założeń było to, by dodatki funkcyjne należały się wtedy, gdy dany sędzia orzeka co najmniej na 75 proc. Bo dodatek, jak sama nazwa wskazuje, jest za dodatkową pracę – cytuje sędzia Maciej Ferek z Sądu Okręgowego w Krakowie. – Teraz autorzy tego projektu stają się beneficjentami tego rozporządzenia, bo będą orzekać w wymiarze 5 proc., pobierając pełną pensję i dodatki z tytułu pracy w komisjach – podsumowuje sędzia.
I dodatek, i mniejsze pensum
Warto dodać, że wynagrodzenie wynosi: 10 tys. zł dla przewodniczącego, 8,5 tys. zł dla jego zastępcy i 3,5 tys. zł dla pozostałych członków komisji.
Jak zastrzega sędzia Ferek, kwestia wynagrodzeń jest drugorzędna, przecież te dodatki funkcjonują od 1,5 roku i nie budziły aż takich kontrowersji.
– Jednak jeśli słyszę, że postępowania są powolne, konkursy od roku są wstrzymane i nie ma kto orzekać, to rodzi się oczywiste pytanie o konsekwencję w działaniu i sens rozporządzenia – mówi sędzia.
Co ciekawe regulamin Sądu Najwyższego, określony rozporządzeniem prezydenta, nie zawiera przepisów, pozwalających na zmniejszenie obciążenia sędziów będących członkami komisji kodyfikacyjnych. – Są takie okresy intensywnej pracy w komisjach, która rzeczywiście zajmuje dużo czasu, ale też dostajemy za to dodatkowe wynagrodzenie. Dlatego nigdy mi nie przeszło do głowy, że powinniśmy mieć zmniejszony wpływ. Jednak to, że mi coś nie przyszło do głowy, nie musi oznaczać, że to jest nieuzasadnione. Może istnieje jakieś ku temu uzasadnienie – zastanawia się sędzia Michał Laskowski z Izby Karnej SN, członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego (KKPK).
Spójrzmy zatem do uzasadnienia rozporządzenia. Jak Ministerstwo Sprawiedliwości tłumaczy konieczność zmniejszenia referatów sędziów zasiadających w komisjach kodyfikacyjnych?
– Zmiana ta wynika z konieczności zapewnienia optymalnego obciążenia pracą sędziów, którzy wykonują również obowiązki w ramach komisji kodyfikacyjnych – czytamy w lakonicznym uzasadnieniu tej zmiany.
Sędziowie pracują społecznie
Tyle tylko, że przy poszczególnych komisjach kodyfikacyjnych funkcjonują tzw. zespoły problemowe. Nawet członkowie komisji kodyfikacyjnych przyznają, że wykonują one „czarną robotę”, której efekty są później dopracowywane przez komisję. Ich członkowie pracują społecznie. Nie tylko nie mają żadnych diet, ale nawet zwrotów kosztów podróży, więc najczęściej spotkania odbywają wieczorami łącząc się zdalnie. Sędziowscy członkowie tych zespołów nie mają nawet minimalnie ograniczonego wpływu spraw.
– Nie chcę ujmować niczego członkom komisji, ale szczegółowe rozwiązania powstają właśnie w zespołach. A nie słyszałem, by któryś z członków zespołu formułował postulaty zmniejszenia obciążenia w sądach – komentuje sędzia Piotr Mgłosiek, członek zespołu problemowego dot. systemu środków zabezpieczających, działającego przy Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego.
– Referat na poziomie 5–15 proc. spraw jest naprawdę referatem symbolicznym – dodaje sędzia.
Żadnych przywilejów wynikających z pracy w komisjach kodyfikacyjnych nie mają też zasiadający w nich prokuratorzy. – Nie ma przepisów, które by z tego powodu pozwalały na zmniejszenie zakresu obowiązków. Również sędziowie sądów dyscyplinarnych, których członkiem jestem od 10 lat, także nie mają z tego powodu zmniejszonego zakresu obowiązków. Jednak zarówno z tytułu pełnienia funkcji w sądzie dyscyplinarnym jak i z racji pracy w komisji, jest w końcu dodatkowe wynagrodzenie. Dlatego uważam, że zmniejszenie obciążenia sędziów aż o 85 proc. jest dużym nieporozumieniem Rozumiałbym, gdyby to było o 15–20 proc., to byłoby racjonalne, bo uczciwa praca w komisjach jest naprawdę dużym obciążeniem – mówi prokurator Michał Gabriel-Węglowski, członek Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury (KKUSiP).
Lex Markiewicz
Oburzeni na tę sytuację sędziowie zaczęli już nazywać te przepisy Lex Markiewicz, od nazwiska przewodniczącego tzw. ustrojowej komisji kodyfikacyjnej, byłego prezesa stowarzyszenia Iustitia. Jest on jednym z kilku zaledwie beneficjentów nowych przepisów. Oprócz niego w KKUSiP sędziami sądów powszechnych są jeszcze Maciej Czajka, Marcin Walasik i Katarzyna Gajda-Roszczynialska. Trzy – Sylwia Jastrzemska, Dorota Trautman oraz Ewa Ważny – są członkiniami Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Rodzinnego, a Sławomir Steinborn jest członkiem KKPK. W Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego nie ma ani jednego sędziego sądów powszechnych. Pozostali członkowie komisji są pracownikami akademickimi, prokuratorami, adwokatami, radcami prawnymi.
– Warto zaznaczyć, że komisje kodyfikacyjne przecież przez prawie dwa lata działały bez potrzeby zmniejszania sędziom pensum. Tym bardziej dziwne, że ta zmiana jest wprowadzana właśnie teraz, kiedy z uwagi na uwarunkowania polityczne działalność komisji ustrojowej można już traktować czysto naukowo. Trudno uwierzyć, że przygotowane przez nią projekty ustaw, znajdą finalnie akceptację prezydenta Karola Nawrockiego – zwraca uwagę sędzia Ferek.
– Sądy są chyba jedyną instytucją, w której im ktoś mniej pracuje merytorycznie (orzeka), tym więcej zarabia. Nie wyobrażam sobie w prywatnym przedsiębiorstwie zwolnienia ze świadczenia pracy i to za dodatkowym wynagrodzeniem. Sędziowie są naprawdę wkurzeni, ponieważ te przepisy rozporządzenia stanowią zaprzeczenie idei głoszonych przez sędziów, którzy opracowali plany naprawy sądownictwa. To wizerunkowo wypada naprawdę fatalnie – dodaje sędzia Ferek.
Mało tego, sędziowie wskazują, że zmiana rozporządzenia powinna raczej dotyczyć obciążenia sędziów wizytatorów, którzy cały czas i to mimo skierowanych do prezesów apeli wiceministra Mazura – mają obciążenie na poziomie 60 proc. mimo że od wielu miesięcy nie ma konkursów na nowe stanowiska sędziowskie, więc nie ma powodów do zmniejszenia pensum.
– To są zmarnowane moce przerobowe. Pod ich względem przedmiotowe rozporządzenie tego problemu nie dość, że nie naprawia, ale jeszcze zwiększa jego skalę. Efektem odciążenia wybranych sędziów od orzekania jest to, że albo sprawy leżą, albo przeciążeni pracą są inni sędziowie. Nic w przyrodzie nie ginie – mówi Maciej Ferek.
MS tłumaczy
– Zmiana nie wpłynie na organizację pracy w sądach i na obciążenie sędziów w całym wymiarze sprawiedliwości, w danym okręgu czy apelacji nie będzie odczuwalna. Dotyczy ona bardzo niewielkiej liczby (grupy) sędziów, od kilku do kilkunastu w skali kraju. Z kolei zakres i przedmiot obowiązków osób pracujących w komisjach kodyfikacyjnych był uzasadnieniem dla wprowadzonej zmiany – odpowiada Ministerstwo Sprawiedliwości.
Krystian Markiewicz
przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury
Chodzi o zapewnienie możliwości projektowania najważniejszych aktów prawnych nie po nocach i w weekendy, lecz w warunkach, które umożliwią tworzenie dobrych, mądrych i skutecznych przepisów. Jeśli jest oczekiwanie wypracowania kompleksowych rozwiązań, to ich wypracowanie wymaga czasu. Czy w takim wypadku sędziowie mają znosić wokandy, żeby móc się temu poświęcić i przyjeżdżać na posiedzenia zespołów i komisji? Alternatywą jest, że istotnie wydłużamy czas przygotowania całościowych i fundamentalnych projektów. Podkreślmy, chodzi o projekty przywracające praworządność i zapewniające stabilne funkcjonowanie państwa. Koszty, które już państwo polskie poniosło są liczone w miliardach złotych, a sumy te narastają. Nie uważam, byśmy mieli zbyt dużo czasu. To nieprawda, że komisja bazuje w dużej mierze na społecznych projektach przygotowanych przed jej powołaniem. Tak może powiedzieć ktoś, kto nie ma pojęcia o legislacji. Można porównać projekty ustaw o przywracaniu praworządności (każdy to ponad 80 stron tekstu) z projektem społecznym, podobnie jest odnośnie opracowywanych projektów ustaw o prokuraturze i Sądzie Najwyższym. Zapewniam, że nasza praca nie sprowadza się do pracy kopistów. Ja wniosłem o to, by zmniejszono mi referat w mniejszym stopniu, niż to wynika z przepisów, czyli o ograniczenie tego przywileju. To nie obowiązek, a możliwość. Liczę na odpowiedzialność tych kilkorga sędziów, którzy są w komisjach, by dostosowali orzekanie w swoich macierzystych sądach, adekwatnie do wyzwań, jakie wynikają z pracy w komisjach kodyfikacyjnych i obciążeń w sądach. Zwłaszcza, że i tak głównie chodzi o sędziów funkcyjnych, którzy i tak mają już z tej racji zmniejszone pensum. Każdy więc powinien sam określić, w jakim stopniu jest zaangażowany w pracę i odpowiednio wypoziomować wysokość pensum. Jeśli chodzi o sędziów będących członkami zespołów programowych, to ich sytuacja wymaga uregulowania, tak by ich praca była w jakiejś mierze wynagradzana, np. w formie diet za posiedzenia, wynagrodzenia za przygotowane projekty. Znam doskonale tę sytuację, bo sam jestem w zespole ds. opracowania nowego kodeksu postępowania cywilnego, a przed laty również w takich zespołach pracowałem. Jednakże trzeba rozróżnić sytuację członków komisji kodyfikacyjnej, których obowiązki są wprost określone w rozporządzeniu Prezesa Rady Ministrów i mają charakter stały, od przypadku, w którym ktoś okazjonalnie wykonuje jakieś czynności. To wszystko jest do uregulowania, choć moim zdaniem nie na poziomie rozporządzenia premiera, ale docelowo na poziomie ustawy o komisjach kodyfikacyjnych, która również wzmocniłaby status projektów komisyjnych względem pozostałych.