Nie ma darmowych ubezpieczeń

W 2019 r. największy polski ubezpieczyciel PZU zaoferował wszystkim rodzicom bezpłatne ubezpieczenie ich dzieci na wakacje. Bezpłatne, ale nie darmowe. Żeby skorzystać z oferty, rodzice musieli wyrazić zgodę na przetwarzanie swoich danych w celach marketingowych przez grupę kapitałową PZU. A więc de facto zapłacić danymi.

W związku z zainteresowaniem medialnym Urząd Ochrony Danych Osobowych wszczął postępowanie w tej sprawie. Ostatecznie nie dopatrzył się jednak naruszenia przepisów, bo w czasie trwania oferty – już po fali medialnego zainteresowania – PZU zmieniło zasady i umożliwiło klientom wycofanie zgody.

Do sprawy przyłączyła się Fundacja Panoptykon, zaskarżając decyzję prezesa UODO do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. W pierwszej instancji sąd uwzględnił skargę fundacji, uznając, że urząd nie ustalił wszystkich niezbędnych okoliczności. Po trzech latach, w wyroku z 12 listopada 2025 r., Naczelny Sąd Administracyjny uchylił to rozstrzygnięcie, nakazując sądowi pierwszej instancji ponowne zbadanie sprawy (sygnatura akt: III OSK 2594/22). W ustnym uzasadnieniu wskazał, że wszystkie okoliczności są już wystarczająco wyjaśnione, teraz trzeba przyjrzeć się temu, czy model „zapłać albo zgódź się” (na przetwarzanie danych w celach marketingowych; ang. „pay or ok”) jest zgodny z RODO.

Big techy kontra RODO

Sprawa przed sądami administracyjnymi potrwa zapewne jeszcze kilka lat, tymczasem kategoryczna ocena modelu biznesowego „zapłać albo zgódź się” staje się coraz pilniejsza. Od paru lat obserwujemy, jak sięgają po niego najwięksi gracze, a trendy wyznacza Meta, właściciel Facebooka i Instagrama.

Zgodnie z RODO każde sięgnięcie po dane osobowe wymaga wskazania podstawy prawnej, a więc jest wkroczeniem na teren chroniony. Tymczasem model biznesowy firm z Doliny Krzemowej wyrósł z amerykańskiej filozofii leseferyzmu. Zgodnie z zasadą: zbierajmy, co się da, a potem znajdziemy dla tych danych zastosowanie. I podstawę prawną. Mimo siedmiu lat obowiązywania RODO, dominujące platformy internetowe nadal traktują dane Europejczyków jak surowiec, który może wydobywać i eksploatować każdy, kogo stać na odpowiednią technologię. W opcji domyślnej serwują swoim użytkownikom permanentne śledzenie i personalizację „doświadczenia” (również reklam). Taki sposób projektowania serwisów na pierwszym planie stawia potrzeby reklamodawców, nie użytkowników.

Czy ten model biznesowy da się pogodzić z RODO? Już na pierwszy rzut oka widać sprzeczność. Ale prawnicy Mety podjęli rękawicę. Najpierw, w reakcji na wejście w życie RODO, Facebook zmienił warunki świadczenia usług, zastrzegając, że targetowana reklama to integralna część usługi serwisu społecznościowego. I jako taka nie wymaga osobnej zgody. Sprytne, ale jednak zbyt śmiałe. W grudniu 2022 r., w wyniku skargi Europejskiego Centrum Praw Cyfrowych (NOYB; ang. None of Your Business), Europejska Rada Ochrony Danych uznała, że Facebook nie może skorzystać z tej podstawy prawnej, bo reklama targetowana w oparciu o dane behawioralne nie jest integralnym elementem serwisu społecznościowego.

Ochrona Danych Osobowych – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Prawnicy Mety nie poddali się i sięgnęli po szantaż finansowy. Bo jak inaczej określić ofertę, w której – po jednej stronie – mamy blankietową zgodę na serwowanie targetowanych reklam (a więc również na śledzenie i inwazyjne profilowanie), a po drugiej – wysoką (nawet jak na standardy serwisów streamingowych) opłatę subskrypcyjną? Na ten ruch Mety NOYB zareagował kolejną skargą, która w ubiegłym roku doprowadziła do wydania przez EROD opinii kwestionującej legalność modelu „zapłać albo zgódź się” dla wielkich platform internetowych, ze względu na ich dominującą pozycję.

Teraz EROD pracuje nad wytycznymi, które wyznaczą standard pozyskiwania zgody dla wszystkich administratorów danych, również europejskich podmiotów i wydawców mediów elektronicznych. W przypadku tych ostatnich w grę wchodzą nie tylko względy biznesowe. W świecie, w którym zostaliśmy przyzwyczajeni do płacenia danymi za (pozornie darmowe i przez to coraz słabsze) treści, konsekwentna interpretacja RODO stała się wyzwaniem par excellence politycznym.

Legaliści kontra konsultanci

Organy ochrony danych osobowych tworzące EROD – w tym polski UODO – mają twardy orzech do zgryzienia. Jeśli zastosują przepisy RODO bez żadnej taryfy ulgowej dla wydawców mediów elektronicznych, zostanie im przyczepiona łatka „legalistów”, nieliczących się z realiami internetu. A jeśli nagną interpretację RODO do modelu działania (pozornie) darmowych serwisów, utrzymujących się z targetowanej reklamy, zostaną uznani za polityków albo, co gorsza, biznesowych konsultantów, niegodnych swojego urzędu. Czy z tego dylematu jest jakieś eleganckie wyjście?

Z perspektywy prawnej, sprawa wydaje się przesądzona. EROD już dwa razy wydała wytyczne (w opinii nr 05/2020 i w opinii nr 08/2024), w których potwierdza, że zgoda musi być dobrowolna, konkretna, świadoma i jednoznaczna, a odmowa lub wycofanie zgody muszą być możliwe bez ponoszenia szkody. Trudno o inną interpretację, bo definicja zgody w RODO jest całkiem precyzyjna i wyśrubowana (właśnie po to, by tej podstawy prawnej nie nadużywać). Zgodnie z nią: „Wyrażenia zgody nie należy uznawać za dobrowolne, jeżeli osoba, której dane dotyczą, nie ma rzeczywistego lub wolnego wyboru oraz nie może odmówić ani wycofać zgody bez niekorzystnych konsekwencji.” (RODO, fragment motywu 42).

Tymczasem w modelu „zapłać albo zgódź się”, odmowa wyrażenia zgody wiąże się z karą finansową lub ograniczeniem funkcjonalności, co bez wątpienia stanowi szkodę w rozumieniu art. 7 ust. 4 RODO. Badania behawioralne pokazały, że skonfrontowani z takim wyborem użytkownicy odczuwają poczucie winy, niepokój i dezorientację. Często klikają „akceptuję” tylko po to, by kontynuować albo uniknąć indukowanego im poczucia winy. Granie psychologiczną presją narusza art. 5 ust. 1 RODO i motyw 42. A wielostopniowy proces dokonywania płatności (zwykle wymagający utworzenia konta) narusza art. 7 ust. 3 RODO, ponieważ czyni odmowę udzielenia zgody znacznie trudniejszą, niż jej wyrażenie.

Wreszcie banery stosowane w modelu „zapłać albo zgódź się” wykorzystują manipulacyjne techniki projektowania (tzw. dark patterns). Różnice w doborze kolorów, emocjonalne sformułowania (np. „wspieraj dziennikarstwo”) i wydłużone ścieżki w przypadku odmowy. Takie praktyki naruszają nie tylko RODO, ale też art. 25 aktu o usługach cyfrowych (DSA). Badania empiryczne wykazały, że ponad 95 proc. użytkowników ulega takiej manipulacji (tj. udziela zgody), podczas gdy w sytuacji naprawdę dobrowolnego wyboru decyzję o udzieleniu zgody podtrzymuje zaledwie 3-5 proc. zapytanych.

O ile na pytanie „czy wymuszona czynnikami ekonomicznymi zgoda może być ważna na gruncie RODO” trudno odpowiedzieć twierdząco, bez popadania w absurd, o tyle odpowiedź na pytanie „co mogą zrobić wydawcy portali internetowych, żeby finansować tworzenie treści” – może być bardziej zniuansowana. I to nad nią warto się pochylić.

Jeśli ze względów politycznych, EROD uzna, że musi podważyć któryś z fundamentów europejskiego systemu ochrony danych, lepiej, żeby było to pojęcie „tzw. uzasadnionego interesu administratora”. Po pierwsze, dlatego że ta podstawa prawna daje większe pole do interpretacji i nie tylko dopuszcza, ale wręcz zakłada możliwość ograniczenia prywatności użytkownika (podmiotu danych) ze względów biznesowych. Po drugie, dlatego że wobec przetwarzania danych opartego na tej (chwiejnej) podstawie można przynajmniej wyrazić sprzeciw.

Moment dla prezesa polskiego UODO

Sprawa przed polskimi sądami w sprawie akcji promocyjnej PZU wróciła do WSA, który w najbliższych miesiącach powinien wypowiedzieć się w sprawie modelu „zapłać albo zgódź się”. Po kilku latach podobną szansę będzie miał NSA. Mogą to być jedne z pierwszych rozstrzygnięć, w których zastosowana zostanie interpretacja RODO, nad którą pracuje EROD.

Zarówno w rozstrzygnięciu sprawy PZU, jak i wypracowaniu opinii EROD, istotną rolę do odegrania ma obecny prezes UODO.

Naszym zdaniem prawo do ochrony danych osobowych i prawo do prywatności – jako prawa podstawowe – nie mogą mieć swojej ceny. Zaakceptowanie modelu, w którym ochrona danych osobowych „musi kosztować” (i ma swoją rynkową cenę) byłoby szalenie niebezpiecznym precedensem, stawiającym pod znakiem zapytania powszechność praw człowieka, nie tylko tego do prywatności.

Autorka jest prezeską, a autor prawnikiem Fundacji Panoptykon.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Sejm kontynuuje prace nad ustawą o likwidacji CBA

Najważniejsze założenia zmian:

Uzasadnienie projektu

Projekt ustawy o likwidacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego uzasadnia konieczność reformy wieloletnimi i poważnymi zastrzeżeniami wobec funkcjonowania Biura. Wskazuje się na naruszenia praworządności, swobód obywatelskich oraz zasad neutralności politycznej, a także na stosowanie przez CBA kontrowersyjnych metod operacyjnych, w tym prowokacji i masowej inwigilacji, co było przedmiotem publicznej krytyki oraz prac sejmowej komisji śledczej.

Jako dodatkowy argument za reformą wskazano na systematyczne pogarszanie się pozycji Polski w Indeksie Percepcji Korupcji Transparency International, które ma świadczyć o nieskuteczności dotychczasowej polityki antykorupcyjnej państwa.

Rząd wskazuje także na potrzebę konsolidacji służb specjalnych i zmniejszenia liczby organów wyposażonych w narzędzia ingerencji w prawa obywatelskie.

Sektor publiczny – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Istota zmian

Głównym założeniem projektu jest całkowita likwidacja CBA i przekazanie jego kompetencji trzem instytucjom: Policji, Krajowej Administracji Skarbowej oraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Kluczowym elementem reformy jest utworzenie w strukturze Policji Centralnego Biura Zwalczania Korupcji – wyspecjalizowanej służby odpowiedzialnej za zwalczanie korupcji w administracji publicznej, gospodarce, sektorze zdrowia, sporcie oraz w obszarze przestępstw gospodarczych i finansowych. CBZK otrzyma szerokie uprawnienia operacyjno-rozpoznawcze, analogiczne do kompetencji Centralnego Biura Śledczego Policji, w tym prawo stosowania kontroli operacyjnej, zakupu kontrolowanego czy dostępu do danych telekomunikacyjnych. Komendanta CBZK powoływać będzie minister spraw wewnętrznych na wniosek Komendanta Głównego Policji, a Biuro będzie stanowić nowy rodzaj służby policyjnej.

Część zadań CBA zostaje przekazana Krajowej Administracji Skarbowej, która przejmie kompetencje w zakresie analizy i kontroli oświadczeń majątkowych, weryfikacji konfliktu interesów, audytu zamówień publicznych oraz zadań podatkowych, dotychczas wykonywanych przez Szefa CBA. Z kolei ABW ma zajmować się korupcją zagrażającą bezpieczeństwu państwa, zwłaszcza wśród osób pełniących funkcje publiczne.

Koordynacja działań antykorupcyjnych – zgodnie z projektem ustawy – będzie należeć do ministra koordynatora służb specjalnych lub Prezesa Rady Ministrów. Ma to zagwarantować utrzymanie priorytetowego charakteru walki z korupcją w strukturach państwa.

Osłona antykorupcyjna

Istotnym elementem reformy jest ustawowe uregulowanie tzw. osłony antykorupcyjnej – do tej pory działającej na podstawie wytycznych premiera. Nowa regulacja podnosi jej rangę i przypisuje prowadzenie osłony Policji, ABW i Służbie Kontrwywiadu Wojskowego, co ma zwiększyć efektywność zabezpieczania dużych przedsięwzięć rządowych przed ryzykiem korupcji.

Projekt szczegółowo opisuje zasady przenoszenia funkcjonariuszy i pracowników CBA do nowych instytucji. Funkcjonariusze nie będą podlegać ponownej weryfikacji przydatności do służby, zachowują ciągłość zatrudnienia i mogą wybrać dalszą służbę w Policji lub – jeżeli pełnili zadania finansowe – w Krajowej Administracji Skarbowej. Stopnie służbowe w nowych formacjach mają być ustalane na podstawie stażu i wykształcenia. Funkcjonariusze zachowują prawo do odejścia ze służby do 30.4.2026 r.

Równolegle ustawa reguluje proces przenoszenia pracowników cywilnych, którzy mogą złożyć wniosek o zatrudnienie w Policji lub CBZK. Pracownikom, którzy przyjmą propozycję zatrudnienia, stosunek pracy ulegnie automatycznemu przekształceniu 1.5.2026 r., natomiast w przypadku odmowy stosunek pracy wygaśnie wraz z odprawą.

Przewidziano również kompleksowe rozwiązania dotyczące mienia i zobowiązań likwidowanego Biura. Likwidator, działający pod nadzorem ministra spraw wewnętrznych i obsługiwany przez CBZK, będzie odpowiedzialny za przekazanie całego majątku CBA jednostkom przejmującym oraz za rozwiązywanie ewentualnych sporów, które w ostateczności rozstrzygać będzie Prezes Rady Ministrów. Nieruchomości w trwałym zarządzie CBA przejmie Policja, a wszystkie umowy cywilnoprawne będą musiały zostać aneksowane w ciągu sześciu miesięcy.

Projekt przewiduje także szczegółowe zasady kontynuowania spraw wszczętych przed likwidacją Biura – skargi, wnioski i petycje trafią do premiera, a postępowania służbowe i operacyjne przejmą odpowiednio Policja, CBZK lub KAS.

Projekt został skierowany do prac w komisjach sejmowych.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Rewolucja w kontroli operacyjnej – podsłuchy pod większym nadzorem sądu

Kluczowe rozwiązania:

Koniec z automatyzmem

Fundamentem reformy jest zmiana procedury wydawania zgód na kontrolę operacyjną. W obecnym stanie prawnym sądy często wydają postanowienia o zarządzeniu podsłuchu, opierając się wyłącznie na wnioskach służb, nie sporządzając przy tym szczegółowego uzasadnienia, jeśli wniosek jest uwzględniany. Nowe przepisy likwidują tę praktykę, wymuszając na wymiarze sprawiedliwości merytoryczną analizę każdej sprawy.

Zgodnie z nowym brzmieniem art. 19 ust. 2 ustawy z 6.4.1990 r. o Policji (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 636; dalej: PolicjaU), każde postanowienie sądu w przedmiocie zarządzenia kontroli operacyjnej będzie wymagało pisemnego uzasadnienia. To z pozoru drobna zmiana redakcyjna ma kolosalne znaczenie praktyczne. Sędzia nie będzie mógł już tylko „podbić pieczątki” pod wnioskiem Komendanta Głównego Policji czy Szefa CBA. Będzie musiał przelać na papier argumenty, dlaczego w danej sprawie inwigilacja jest niezbędna, proporcjonalna i dlaczego inne środki dowodowe są niewystarczające.

Identyczny rygor wprowadzono w przypadku procedury „niecierpiącej zwłoki” art. 19 ust. 3 PolicjaU, gdzie zgoda sądu jest wydawana następczo, po rozpoczęciu działań przez służby za zgodą prokuratora. Również przy przedłużaniu kontroli na kolejne okresy, sąd będzie zobligowany do wytłumaczenia, dlaczego dalsze podsłuchiwanie obywatela jest konieczne. Zasada ta została zaimplementowana szeroko we wszystkich ustawach kompetencyjnych.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Przerwanie operacji w każdym czasie

Najbardziej rewolucyjnym elementem projektu jest wyposażenie sądów w realne narzędzie władcze, pozwalające na ingerencję w trwające śledztwa operacyjne. Dotychczas, po wydaniu zgody na 3 miesiące, sąd praktycznie tracił kontakt ze sprawą do momentu wpłynięcia wniosku o przedłużenie kontroli.

W ustawie o Policji zostanie dodany art. 19 ust. 14a, który stanowi, że sąd okręgowy, w ramach nadzoru, może w każdym czasie wydać postanowienie o przerwaniu kontroli operacyjnej. Sąd podejmuje taką decyzję, biorąc pod uwagę ustawowe przesłanki. Jest to mechanizm „bezpiecznika”, który ma chronić obywateli przed sytuacją, w której służby prowadzą inwigilację „na zapas”, mimo że cele operacyjne zostały już osiągnięte lub wiadomo, że nie zostaną osiągnięte.

Aby zrównoważyć to potężne uprawnienie sądu i nie paraliżować niesłusznie pracy operacyjnej w kluczowych śledztwach, projektodawca przewidział ścieżkę odwoławczą. Na postanowienie o przerwaniu kontroli zażalenie przysługuje:

  1. Organowi wnioskującemu.
  2. Właściwemu prokuratorowi.

Analogiczne uprawnienia do przerwania kontroli wprowadzono w:

Sąd dowie się o wynikach i zniszczeniu dowodów

Nowelizacja nakłada na szefów służb bezwzględny obowiązek raportowania. Zgodnie z proponowaną nowelizacją art. 19 ust. 14 PolicjaU, organ policji musi poinformować sąd o wynikach kontroli operacyjnej po jej zakończeniu. Co więcej, sąd może zażądać informacji o przebiegu kontroli jeszcze w trakcie jej trwania. Organ policji ma wówczas obowiązek przedstawić zebrane dotychczas materiały.

Kolejnym uszczelnionym obszarem jest niszczenie materiałów z kontroli operacyjnej, które nie zawierają dowodów na popełnienie przestępstwa. Dotychczas proces ten odbywał się głównie na linii służba-prokurator. Teraz włączono w to sąd np. w art. 19 ust. 17a PolicjaU wprowadzono wymóg, by organ policji niezwłocznie informował sąd o wydaniu i wykonaniu zarządzenia dotyczącego zniszczenia materiałów.

Inspektorzy w MSWiA tracą uprawnienia do inwigilacji

Istotna zmiana dotyczy struktury nadzoru wewnętrznego w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Projekt w art. 3 nowelizuje ustawę z 21.6.1996 r. o szczególnych formach sprawowania nadzoru przez ministra właściwego do spraw wewnętrznych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 529; dalej: NadzórMSWU).

Kluczowym ruchem jest tutaj uchylenie art. 11 NadzórMSWU oraz art. 11n NadzórMSWU. Przepisy te stanowią podstawę prawną dla Inspektora Nadzoru Wewnętrznego do zarządzania kontroli operacyjnej wobec funkcjonariuszy Policji, Straży Granicznej, SOP czy strażaków w celu wykrywania przestępstw korupcyjnych i urzędniczych.

W uzasadnieniu do projektu rząd argumentuje, że wyposażenie organu nadzorczego (jakim jest Inspektor przy ministrze) w tak inwazyjne narzędzie jak podsłuch jest rozwiązaniem nieproporcjonalnym. Inspektorat nadal będzie mógł prowadzić czynności operacyjno-rozpoznawcze, ale bez sięgania po najcięższy kaliber w postaci kontroli operacyjnej. Ma to zapobiec sytuacjom, w których narzędzia inwigilacyjne są wykorzystywane wewnątrz resortu do walki frakcyjnej lub wywierania presji na funkcjonariuszy, pod pretekstem działań nadzorczych.

Odpowiedzialność polityczna i raportowanie do Sejmu

Wzmocnienie kontroli nie ogranicza się tylko do wymiaru sądowego. Projekt kładzie nacisk również na kontrolę parlamentarną. W nowelizacji ustawy o Straży Granicznej dodano art. 9e ust. 21, który nakłada na ministra właściwego do spraw wewnętrznych obowiązek przedstawiania corocznie Sejmowi i Senatowi informacji o działalności operacyjnej.

Informacja ta ma trafiać do parlamentarzystów do dnia 30 czerwca roku następnego. Choć mechanizmy raportowania istniały już wcześniej w różnych formach, doprecyzowanie tego obowiązku w ustawach kompetencyjnych ma zwiększyć transparentność działania służb przed władzą ustawodawczą.

Przepisy przejściowe. Co ze starymi podsłuchami?

Ze względu na fundamentalny charakter zmian, projektodawca musiał precyzyjnie określić, co dzieje się z kontrolami operacyjnymi, które zostały zarządzone przed wejściem w życie nowej ustawy.

Zgodnie z art. 10 projektu nowelizacji PolicjaU, nowe, rygorystyczne obowiązki i uprawnienia stosuje się wyłącznie do kontroli operacyjnych zarządzonych po dniu wejścia w życie ustawy. Oznacza to, że operacje, które rozpoczną się przed tą datą, będą toczyły się na „starych zasadach”, aż do ich zakończenia. Ma to zapobiec chaosowi prawnemu i konieczności nagłej weryfikacji setek trwających śledztw.

Wyjątkiem są sprawy prowadzone przez Inspektora Nadzoru Wewnętrznego. Zezwolenia wydane na wniosek Inspektora w zasadzie wygasają, chyba że zgromadzone materiały zostaną uznane za niezbędne przez IPN, co reguluje art. 11 projektu nowelizacji PolicjaU.

Sama nowelizacja ma wejść w życie po upływie 30 dni od dnia ogłoszenia zgodnie z art. 12 projektu nowelizacji PolicjaU.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Uproszczenie procedur w podatku od spadków i darowizn

Możliwość przywrócenia terminu zgłoszenia

Jedną z najistotniejszych propozycji jest wprowadzenie możliwości przywrócenia terminu na zgłoszenie nabycia własności rzeczy lub praw majątkowych przez najbliższych członków rodziny, a także na zgłoszenie nabycia przedsiębiorstwa (lub jego części) w drodze dziedziczenia lub zapisu windykacyjnego własności przedsiębiorstwa (nowy art. 4c PodSpDarU).

Obecnie przekroczenie sześciomiesięcznego terminu powoduje automatyczną utratę zwolnienia podatkowego, bez względu na przyczyny. Termin nie podlega przywróceniu na podstawie ustawy z 29.8.1997 r. – Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 111). W praktyce nawet niezawinione sytuacje losowe prowadzą do dotkliwych konsekwencji finansowych.

Nowy art. 4c uPSD ma to zmienić. Podatnik, który uprawdopodobni, że nie dotrzymał terminu z przyczyn od siebie niezależnych, będzie mógł wystąpić o jego przywrócenie. W razie uwzględnienia wniosku – odzyska prawo do zwolnienia.

Projekt przewiduje również szczegółową procedurę uchylania decyzji podatkowych wydanych w sytuacji, gdy organ odmówił przywrócenia terminu, a sąd później taką odmowę uchylił.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Nowy moment powstania obowiązku podatkowego przy dziedziczeniu

Drugą dużą zmianą jest doprecyzowanie momentu powstania obowiązku podatkowego przy dziedziczeniu.

Obecnie obowiązek podatkowy powstaje z chwilą przyjęcia spadku, nawet jeśli podatnik nie jest świadomy, że do tego doszło (np. przez upływ terminu na odrzucenie spadku). Jednocześnie organ podatkowy nie może prowadzić postępowania bez dokumentu potwierdzającego nabycie spadku (postanowienia sądu lub aktu poświadczenia dziedziczenia). Powoduje to praktyczne komplikacje oraz może narażać podatników na sankcje za niezłożenie deklaracji w terminie.

Nowelizacja przesuwa moment powstania obowiązku podatkowego na chwilę uprawomocnienia się orzeczenia o stwierdzeniu nabycia spadku, zarejestrowania aktu poświadczenia dziedziczenia lub wydania europejskiego poświadczenia spadkowego.

Dodatkowo wprowadzono rozwiązania dla krajów, w których nabycie spadku potwierdza inny organ niż sąd – dokument takiego organu będzie traktowany jak zarejestrowany akt poświadczenia dziedziczenia.

Zmiany te zwiększają pewność prawną, ułatwiają działania przed organami, a także wydłużają czas na złożenie deklaracji podatkowej.

Doprecyzowanie obowiązku składania zeznań podatkowych

Projekt odnosi się także do art. 17a PodSpDarU, który obowiązku składania zeznań podatkowych.

W reakcji na uchwałę NSA z 26.5.2025 r., III FPS 2/25, Legalis, ustawodawca proponuje jednoznaczne doprecyzowanie, że podatnik ma obowiązek złożenia zeznania w ciągu miesiąca od powstania obowiązku podatkowego, również jeśli obowiązek powstał ponownie na podstawie art. 6 ust. 4 PodSpDarU, np. gdy spadek nie został wcześniej zgłoszony.

Dla osób, które nie zgłosiły nabycia majątku w terminie przewidzianym dla zwolnienia (SD-Z2 lub SD-ZP), projekt wyraźnie wskazuje, że deklarację SD-3 należy złożyć w ciągu miesiąca od upływu terminu zgłoszenia, a jeśli podatnik wniósł o przywrócenie terminu – miesiąc od dnia, w którym odmowa stała się ostateczna.

Przepisy przejściowe i data wejścia w życie

Nowe regulacje dotyczące przywrócenia terminu zgłoszenia będą mogły być stosowane także do nabyć majątku dokonanych przed wejściem w życie ustawy, o ile do tego dnia nie upłynął jeszcze sześciomiesięczny termin na złożenie zgłoszenia.

Zmiany dotyczące momentu powstania obowiązku podatkowego oraz terminów składania zeznań będą stosowane do sytuacji, w których odpowiednie zdarzenia (np. uprawomocnienie orzeczenia) będą miały miejsce już po wejściu w życie ustawy.

Ustawa ma wejść w życie po 14 dniach od ogłoszenia, co pozwoli jak najszybciej udostępnić podatnikom korzystne rozwiązania.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Przekształcenie spółki prawa handlowego – konsekwencje prawnopodatkowe

Stan faktyczny

Wyrokiem z 10.1.2023 r., III SA/Wa 1491/22, Legalis, WSA w Warszawie uchylił interpretację indywidualną Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej (dalej: Dyrektor KIS) z 22.4.2022 r., 0113-KDIPT2-3.4011.967.2021.2.AK, Legalis, w przedmiocie podatku dochodowego od osób fizycznych.

M.N. (dalej: Skarżący) jest komandytariuszem spółki M. Sp. komandytowa (dalej: Spółka), powstałej w następstwie przekształcenia w spółkę komandytową, w trybie art. 551 § 1 i nast. KSH spółki J. Sp. z o.o. (dalej: Spółka przekształcona), na podstawie uchwały walnego zgromadzenia Spółki z 5.5.2016 r. Wspólnikami Spółki zostali dotychczasowi wspólnicy Spółki przekształconej. Wkład Skarżącego do Spółki wyniósł 1 887 000 zł i stanowił wartość jego udziału w majątku Spółki przekształconej. Wkład Skarżącego do Spółki przekształconej został pokryty częściowo za gotówkę, a częściowo przez wniesienie aportu w postaci przedsiębiorstwa, w rozumieniu art. 551 KC. 29.4.2021 r. zmieniono Umowę Spółki, a wspólnicy wycofali części wkładów w postaci m.in.: prawa użytkowania wieczystego zabudowanej działki gruntu, lokalu mieszkalnego. Prawa te zostały przeniesione nieodpłatnie na rzecz wspólników (w tym na rzecz Skarżącego) w proporcji (wartościowo) do posiadanych udziałów w Spółce. Zmianie uległa wysokość wkładów wspólników w Spółce – wkład Skarżącego wyniósł 974 100 zł.

Skarżący planował sprzedaż ogółu praw i obowiązków w Spółce, a 11.8.2021 r. zawarta została przedwstępna umowa. Wobec czego Skarżący zadał pytania:

  1. Czy przychód ze sprzedaży ogółu praw i obowiązków w Spółce powinien zostać pomniejszony o wydatki na objęcie udziału w Spółce, którym to wydatkiem jest wartość bilansowa spółki przekształconej z dnia przekształcenia, w części proporcjonalnej do udziału Skarżącego w kapitale zakładowym spółki przekształconej na dzień przekształcenia?
  2. Czy ww. wartość wydatków na objęcie udziałów w Spółce, która pomniejsza przychód ze sprzedaży ogółu praw i obowiązków w Spółce, powinna zostać pomniejszona o wartość wycofanej części wkładu Skarżącego do Spółki?

Skarżący uznał, że wysokość wydatków na objęcie udziału w Spółce wyznacza wartość bilansowa spółki przekształconej z dnia przekształcenia, w części proporcjonalnej do jego udziału. Według Skarżącego wartość ta nie powinna być też pomniejszona o wartość wycofanej części jego wkładu do Spółki. Dyrektor KIS uznał ww. stanowisko za nieprawidłowe.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Stanowisko NSA

NSA wskazał, że w celu ustalenia zakresu pojęcia „wydatki na objęcie lub nabycie udziałów” z art. 13 ust. 2 ustawy z 28.11.2020 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2020 r. poz. 2123; dalej: ZmPDOFizPrRyczU20(2)) należy odwołać się do poglądów istniejących w stosunku do art. 23 ust. 1 pkt 38 PDOFizU, zgodnie z którym, nie uważa się za koszty uzyskania przychodu wydatków na objęcie lub nabycie udziałów albo wkładów w spółdzielni, udziałów (akcji) w spółce mającej osobowość prawną oraz innych papierów wartościowych, a także wydatków na nabycie tytułów uczestnictwa lub jednostek uczestnictwa w funduszach kapitałowych; wydatki takie są jednak kosztem uzyskania przychodu z odpłatnego zbycia tych udziałów (akcji), wkładów oraz innych papierów wartościowych, w tym z tytułu wykupu przez emitenta papierów wartościowych, a także z odkupienia tytułów uczestnictwa lub jednostek uczestnictwa w funduszach kapitałowych, albo umorzenia jednostek uczestnictwa, tytułów uczestnictwa oraz certyfikatów inwestycyjnych w funduszach kapitałowych.

W orzecznictwie sądów przyjmuje się, że z wykładni językowej art. 23 ust. 1 pkt 38 PDOFizU nie można wyprowadzić konieczności poszukiwania wartości historycznej ww. wydatków. Przekształcenie spółek prawa handlowego stanowi jedynie zmianę formy prawnej prowadzenia działalności, wobec czego przy ustalaniu kosztów uzyskania przychodów w przypadku odpłatnego zbycia udziałów lub akcji spółki przekształconej należy wziąć pod uwagę wartość wydatków poniesionych na nabycie tych udziałów lub akcji, a nie wydatków poniesionych pierwotnie na nabycie udziałów lub akcji spółki przekształcanej. W przypadku przekształcenia, kosztem uzyskania przychodów powinna więc być wartość bilansowa spółki przekształcanej z dnia ustania jej bytu prawnego, będąca jednocześnie wartością bilansową spółki przekształconej z dnia rozpoczęcia tego bytu. Art. 23 ust. 1 pkt 38 PDOFizU i art. 13 ust. 2 ZmPDOFizPrRyczU20(2) łączą wartość ww. wydatków z okresem, w którym udziały zostały objęte lub nabyte, czyli – w realiach sprawy – z momentem przekształcenia spółki z o.o. w spółkę komandytową. Pojęcie „wydatek” należy utożsamiać z wartością ekonomiczną wydatku podatnika stanowiącą ekwiwalent nabycia określonego składnika majątkowego generującego przychód.

Dalej NSA wskazał, że dla ustalenia kosztów uzyskania przychodów przy zbyciu akcji/udziałów nie ma znaczenia sukcesja z KSH i ustawy z 29.8.1997 r. Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 111; dalej: OrdPU). W przypadku przekształcenia spółki w inną spółkę prawa handlowego o sukcesji można mówić tylko na gruncie prawa podatkowego (art. 93a § 1 i § 2 OrdPU), natomiast w zakresie praw i obowiązków cywilnoprawnych obowiązuje zasada kontynuacji (pod warunkiem uczestnictwa wspólników w przekształceniu). Zasada ta wynika z art. 553 § 1 KSH, który stanowi, że spółce przekształconej przysługują wszystkie prawa i obowiązki spółki przekształcanej.

Spółka przekształcona nie wstępuje więc w prawa i obowiązki spółki przekształcanej, ale jest cały czas podmiotem tych praw i obowiązków. W przypadku kontynuacji nie ma poprzednika i następcy prawnego, ale istnieje ta sama spółka w zmienionej formie. Innym skutkiem zasady kontynuacji jest to, że wszelkie prawa i obowiązki wynikające z praw rzeczowych i obligacyjnych pozostają przy spółce przekształconej. Zmiana formy następuje z chwilą wpisu spółki przekształconej do rejestru i z tym momentem spółka przekształcana przestaje istnieć (art. 552 KSH). Wspólnicy spółki przekształcanej uczestniczący w przekształceniu stają się z dniem przekształcenia wspólnikami spółki przekształconej (art. 553 § 3 KSH).

W stanie faktycznym, w momencie zbycia przez Skarżącego ogółu praw i obowiązków w spółce komandytowej, spółka z o.o. nie będzie istniała, bowiem z chwilą powstania spółki komandytowej ustał byt prawny „pierwotnej” spółki z o.o. (przekształconej w spółkę komandytową). Tym samym wartość wydatków poniesionych przez Skarżącego za objęcie udziałów w „pierwotnie” zawiązanej spółce z o.o. pozostaje bez znaczenia (tych udziałów już nie ma).

NSA wskazał więc, że istotna jest wartość majątku spółki z o.o. na dzień jej przekształcenia w spółkę komandytową. To wartość bilansowa spółki z o.o. z momentu ustania jej bytu prawnego, będąca jednocześnie wartością bilansową spółki komandytowej z chwili rozpoczęcia jej istnienia, stanowi wydatek Skarżącego na objęcie udziałów, który – stosownie do art. 13 ust. 2 ZmPDOFizPrRyczU20(2) – będzie stanowił koszt uzyskania przychodu z odpłatnego zbycia ogółu praw i obowiązków spółki komandytowej. Art. 13 ust. 2 ZmPDOFizPrRyczU20(2) nie daje podstaw do przyjęcia stanowiska, że kwotę, o którą pomniejszony powinien zostać przychód Skarżącego z ww. sprzedaży, należałoby pomniejszyć o wartość wycofanej części wkładu Skarżącego do Spółki.

Precyzyjnie określa on rodzaj wydatków pomniejszających przychody z odpłatnego zbycia udziałów. Wyliczenie to ma charakter zamknięty. Zgodnie z art. 13 ust. 2 ZmPDOFizPrRyczU20(2), do wydatków tych należą: wydatki na nabycie lub objęcie udziału w takiej spółce oraz część odpowiadająca uzyskanej przez wspólnika przed dniem, w którym spółka komandytowa stała się podatnikiem podatku dochodowego od osób prawnych, nadwyżce przychodów nad kosztami ich uzyskania, pomniejszonej o wypłaty dokonane z tytułu udziału w spółce i o wydatki niestanowiące kosztów uzyskania przychodu. Z przepisu tego nie wynika zatem, by kwoty pomniejszające przychód należało zmniejszyć o jakiekolwiek inne kwoty.

W tym stanie rzeczy, NSA – na podstawie art. 184 PostAdmU – oddalił skargę kasacyjną.

Komentarz

Na tle stanu faktycznego sprawy NSA wypowiedział się w kwestii konsekwencji prawnopodatkowych przekształcenia sp. z o.o. w spółkę komandytową. Wobec tego NSA wskazał, że w kontekście wydatków na objęcie udziałów – kosztów uzyskania przychodu z odpłatnego zbycia ogółu praw i obowiązków spółki komandytowej, istotna jest jedynie wartość majątku sp. z o.o. na dzień jej przekształcenia w spółkę komandytową, nie zaś wartość historyczna z chwili powstania sp. z o.o. czy objęcia w niej udziałów.

Wyrok NSA z 3.9.2025 r., II FSK 874/23, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Cyfrowa reforma Krajowego Rejestru Sądowego

Cel regulacji i kontekst wprowadzenia ustawy

ZmKRSU25 stanowi ważny etap cyfryzacji wymiaru sprawiedliwości i modernizacji postępowań rejestrowych w Polsce. Jej głównym założeniem jest umożliwienie dostępu do danych z KRS za pośrednictwem usług teleinformatycznych, co stanowi odpowiedź na rosnące potrzeby administracji publicznej i przedsiębiorców w zakresie automatyzacji obiegu informacji gospodarczych.

Regulacja wpisuje się w szerszy proces elektronizacji usług publicznych oraz implementacji rozwiązań zgodnych z dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/1024 z 20.6.2019 r. w sprawie otwartych danych i ponownego wykorzystywania informacji sektora publicznego (Dz.Urz. UE L 2019 r. Nr 172, s. 56). Celem ustawodawcy było również dostosowanie przepisów krajowych do wymogów interoperacyjności systemów teleinformatycznych oraz zapewnienie bezpieczeństwa danych gromadzonych w rejestrach sądowych.

Dostęp do danych z KRS za pośrednictwem usług sieciowych

Najważniejszym elementem reformy jest umożliwienie udostępniania informacji z KRS przez Centralną Informację za pomocą interfejsów sieciowych (API). O dostęp taki mogą wnioskować:

Uzyskanie dostępu będzie wymagało zgody Ministra Sprawiedliwości, który będzie oceniał spełnienie wymogów technicznych i bezpieczeństwa, w tym:

W przypadku naruszenia tych wymogów Minister Sprawiedliwości będzie uprawniony do cofnięcia zgody.

Wprowadzono również nowy przepis karny – art. 60a ustawy z 20.8.1997 r. o Krajowym Rejestrze Sądowym (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 869; dalej: KRSU) przewidujący odpowiedzialność za bezprawne pozyskanie informacji z KRS za pośrednictwem usług sieciowych – zagrożone karą grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2.

Zgodnie z ZmKRSU25 wniosek o wyrażenie zgody na udostępnienie informacji z KRS za pośrednictwem usług sieciowych zawiera:

Administracja sądowa - sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Zniesienie obowiązku ogłaszania wpisów w Monitorze Sądowym i Gospodarczym

ZmKRSU25 likwiduje obowiązek publikacji w MSiG wpisów dokonanych w KRS. Dotychczasowa praktyka wymagała ogłaszania każdej zmiany rejestrowej w tym publikatorze, co generowało istotne koszty i opóźnienia. Wpis w KRS będzie odtąd jedynym źródłem informacji o stanie prawnym podmiotów wpisanych do rejestru.

Zniesienie tego obowiązku oznacza:

Wprowadzono także przepisy przejściowe – w przypadku rozbieżności między wpisem a ogłoszeniem opublikowanym przed wejściem ustawy w życie, moc wiążącą zachowuje wpis w KRS.

Elektronizacja rejestru stowarzyszeń i fundacji

Nowelizacja wprowadza obowiązek prowadzenia akt rejestrowych stowarzyszeń, fundacji, organizacji społecznych i SPZOZ wyłącznie w systemie teleinformatycznym, analogicznie do już funkcjonującego rozwiązania w rejestrze przedsiębiorców. Wszystkie wnioski, pisma i dokumenty będą składane elektronicznie, co eliminuje:

Statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości wskazują, że po wprowadzeniu fakultatywnego systemu elektronicznego (2021–2023) liczba błędnie złożonych wniosków w rejestrze stowarzyszeń wynosiła ponad 30%, wobec 11–12% w rejestrze przedsiębiorców. Nowelizacja ma doprowadzić do znaczącego obniżenia tego wskaźnika i zwiększenia efektywności postępowań.

Rezygnacja z obowiązków gmin dotyczących obsługi KRS

ZmKRSU25 uchyla art. 2 ust. 2 i 3 KRSU, które zobowiązywały gminy do zapewniania papierowych formularzy, informacji o opłatach i właściwości sądów rejestrowych. Obowiązki te miały charakter historyczny i były pozostałością po okresie, w którym rejestracja spółek odbywała się wyłącznie w formie papierowej. Od 2021 r. wszystkie wnioski przedsiębiorców są składane elektronicznie, a informacje o opłatach dostępne są bezpośrednio w systemie teleinformatycznym KRS.

Zmiany w ustawach powiązanych

Nowelizacja wprowadza przepisy dostosowawcze w innych ustawach, m.in.:

Skutki legislacyjne i praktyczne

Reforma ma na celu:

Wejście w życie ustawy i vacatio legis

Zgodnie z art. 11 ZmKRSU25, wchodzi ona w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia, z wyjątkiem przepisów dotyczących pełnej elektronizacji rejestru stowarzyszeń i fundacji (art. 1 pkt 3 i 7 ZmKRSU25 oraz art. 10 pkt 2 ZmKRSU25), które obowiązywać będą od 1.4.2027 r. Tak długie vacatio legis ma zapewnić czas na przygotowanie infrastruktury teleinformatycznej oraz przeszkolenie personelu sądowego. Reforma wzmacnia bezpieczeństwo obrotu gospodarczego i dostosowuje polskie prawo do standardów europejskich w zakresie zarządzania danymi publicznymi.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

SN o wycenie nakładów osobistych na majątek wspólny

Podział majątku wspólnego, zwykle po rozwodzie, i ustalenie jego wartości po latach nie należy do łatwych. Problem ten pojawił się w sprawie, w której lokal mieszkalny i nieruchomość z budynkiem mieszkalnym sąd przyznał mężowi, zasądzając na rzecz żony spłatę 250 tys. zł. Wyrok ten został w niewielkim tylko zakresie zmieniony w drugiej instancji.

Kobieta nie pogodziła się z tym werdyktem, w szczególności zgłosiła zastrzeżenia wobec waloryzacji nakładów byłego męża na wspólny majątek. W szczególności chodziło o ustalenie ich procentowej wysokości w ogólnych kosztach wybudowanego przez małżonków domu i ich waloryzacji bez wskazania wskaźnika, według którego dokonano przeliczenia oraz uzasadnienia, dlaczego taki sposób procentowego wyliczenia został zastosowany.

W skardze do Sądu Najwyższego była małżonka wskazywała, że istnieją poważne rozbieżności w praktyce sądów co do możliwości i sposobu waloryzacji nakładów z majątku osobistego na majątek wspólny, a sądy, przynajmniej w jej regionie, od lat stosują „nominalne rozliczenie”. Sumują wartość wszystkich składników majątkowych, określają sposób ich podziału, a następnie w stosunku do wysokości udziału małżonków, wyliczają wysokość spłaty, nie stosując przy rozliczeniu nakładów z osobistego majątku małżonków waloryzacji. A w tej sprawie, jej zdaniem, sądy ustaliły wysokość spłaty dla żony, stosując swoistą waloryzację nakładów męża. To zaś zmniejszyło sumę należną kobiecie.

Szkolenia z zakresu KC i KPC – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Spór w praktyce dotyczył art. 45 kodeksu rodzinnego, zgodnie z którym każdy z małżonków może żądać zwrotu wydatków i nakładów, które poczynił ze swojego majątku osobistego na majątek wspólny, poza nakładami zużytymi w celu zaspokojenia potrzeb rodziny.

Sąd Najwyższy przychylił się do stanowiska adwokata Wiktora Uryszka, że nakłady małżonka z majątku osobistego na majątek wspólny należy rozliczyć, ustalając stosunek ułamkowy (procentowy) ich wartości do wartości w chwili nabycia i na tej podstawie dokonać podziału majątku dorobkowego. I tak właśnie, zdaniem SN, postąpiły sądy niższej instancji.

– Z uzasadnienia sądu okręgowego wynika, że w tej sprawie stosował właśnie tę zasadę, a nie dokonywał waloryzacji nakładów – wskazał w konkluzji uzasadnienia orzeczenia sędzia Roman Trzaskowski.

Co się tyczy klasycznej waloryzacji, to art. 3581 § 3 kodeksu cywilnego stanowi, że w razie istotnej zmiany siły nabywczej pieniądza po powstaniu zobowiązania, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, zmienić wysokość lub sposób spełnienia świadczenia pieniężnego, chociażby były ustalone w orzeczeniu lub umowie.

W praktyce stosowany przy podziale majątku wspólnego małżeńskiego mechanizm jest prostszy.

Sygnatura akt: I CSK 3285/24

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Anisa Gnacikowska, adwokat

Stosunki majątkowe między małżonkami powstają zwykle w długim okresie, w tym czasie naturalnie zmienia się siła nabywcza pieniądza i wartość rzeczy, które małżonkowie nabyli do majątku wspólnego. Skoro jeden czy drugi małżonek poczynił inwestycje na majątek wspólny i wartość jego wzrasta, to dlaczego miałby być rozliczany według wartości nominalnej w chwili jego nabycia? Niezależnie, jak ten mechanizm nazywamy, czasem waloryzacją nie jest waloryzacja w rozumieniu art. 3581 § 3 kodeksu cywilnego stosowana przy zobowiązaniach, co pozwala na uczciwe i dość proste rozliczenie, aby małżonek, który więcej inwestował dostał przy podziale odpowiednio więcej.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Dzieci w sieci, a państwo w obowiązku

Fundacja „Instytut Cyfrowego Obywatelstwa” opublikowała ostatnio bardzo pożyteczny i interesujący poradnik – „Higiena cyfrowa w szkole i przedszkolu”, którego celem jest pomoc w mądrym i skutecznym uczeniu najmłodszych zdrowych zasad korzystania z technologii.

Już na wstępie poradnika przytoczone zostały dane z marcowego raportu „Internet dzieci”, który opracowały: Fundacja „Instytut Cyfrowego Obywatelstwa”, Państwowa Komisja ds. Przeciwdziałania Krzywdzeniu Seksualnemu małoletnich do lat piętnastu (PKDP), Polskie Badania Internetu i Gemius, w oparciu o dane z Mediapanel, który monitoruje aktywność użytkowników bezpośrednio z ich urządzeń. Wynika z nich między innymi, że 58% dzieci w wieku od 7 do 12 lat korzysta z mediów społecznościowych dostępnych od 13. roku życia, oraz że najwięcej czasu przed urządzeniami elektronicznymi spędzają nie w szkole czy przedszkolu, ale w domu. Liczba urządzeń elektronicznych włączonych przez dzieci i młodzież zaczyna rosnąć około godz. 14.00, by osiągnąć szczyt około 20.00.

Intensywność aktywności w sieci w godzinach wieczornych wskazuje na to, że za nadmierną ekspozycję na treści ekranowe są odpowiedzialni rodzice. Jednak problemu nie można pozostawić w domu. Przekaz oferowany przez firmy technologiczne jest tak atrakcyjny, że w walce z nimi opiekunowie są często bezsilni. Jak podaje Fundacja Panoptykon, cytując badania z 2021 r., użytkownicy YouTube trafiali na szkodliwe treści w 71% dzięki algorytmicznej rekomendacji. Jednostka w walce z technologiczną maszyną jest bezsilna. Za treści dostępne w sieci nie można winić rodziców. Ich starania, poprzez większą czujność, stosowania blokad, choć ważne, bez pomocy państwa i szkoły są skazane na klęskę. A im częściej dzieci i młodzież korzystają ze smartfonów, tabletów czy laptopów, tym mają większą szansę na spotkanie się z dezinformacją, hejtem i manipulacją.

Tylko państwo, a nawet szerzej – organizacje państw – są w stanie narzucić dużym korporacjom ograniczenia, a w systemie oświaty wprowadzić taki model edukacji, który realnie będzie wspierać w nauce dobrego korzystania z tego, co oferuje świat cyfrowy. Już obowiązujące i planowane przepisy mają pomóc w organizacji i egzekucji zasad higieny cyfrowej.

Rodziców, szkołę, firmy technologiczne i państwo zobowiązują do ochrony najmłodszych m.in. Konstytucja RP, ustawa z 14.12.2016 r. – Prawo oświatowe (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1043; dalej: PrOśw), ustawa z 13.5.2016 r. o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym i ochronie małoletnich (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1802; dalej: PrzestSekU), KRO, KC, KK oraz rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2022/2065 z 19.10.2022 r. w sprawie jednolitego rynku usług cyfrowych oraz zmiany dyrektywy 2000/31/WE (akt o usługach cyfrowych) (Dz.Urz. UE L z 2022 r. Nr 277, s. 1; dalej DSA) i rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1689 z 13.6.2024 r. w sprawie ustanowienia zharmonizowanych przepisów dotyczących sztucznej inteligencji oraz zmiany rozporządzeń (WE) nr 300/2008, (UE) nr 167/2013, (UE) nr 168/2013, (UE) 2018/858, (UE) 2018/1139 i (UE) 2019/2144 oraz dyrektyw 2014/90/UE, (UE) 2016/797 i (UE) 2020/1828 (akt w sprawie sztucznej inteligencji) (Dz.Urz. UE L z 2024 r. Nr 131, s. 1689; dalej: AIAct).

Obowiązki rodziców

Choć, jak wynika z powyższych przykładów, wychowanie dziecka w świecie stałego dostępu do sieci przestało być wyłącznie zadaniem rodziców, zacznijmy od ich obowiązków prawnych zapisanych w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Art. 95 § 1 KRO stanowi, że władza rodzicielska obejmuje obowiązek i prawo rodziców do wykonywania pieczy nad dzieckiem, a w szczególności do troski o jego rozwój fizyczny, psychiczny i duchowy. W dobie powszechnej cyfryzacji oznacza to zarówno ochronę dziecka przed zagrożeniami online (takimi jak hejt, pornografia, treści przemocowe czy nadużywanie urządzeń), jak i wspieranie go w nabywaniu kompetencji cyfrowych.

Z kolei art. 96 KRO nakłada na rodziców obowiązek zapewnienia dziecku należytej opieki. W praktyce obejmuje to ustalanie zasad korzystania z Internetu i urządzeń elektronicznych, reagowanie na sygnały wskazujące na krzywdzenie w sieci, a także zapewnienie dziecku dostępu do bezpiecznych treści. Obowiązek ten wiąże się również z koniecznością odpowiedniego dostosowania narzędzi cyfrowych do wieku dziecka, kontrolowania jego aktywności w sposób nienaruszający jego godności i prywatności oraz edukowania go w zakresie bezpiecznego korzystania z nowych technologii.

Istotną rolę odgrywa także art. 48 Konstytucji RP, który potwierdza prawa rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami, co obejmuje również nadzór nad aktywnością online. Przepis ten nakłada jednocześnie na rodziców odpowiedzialność za prawidłową kontrolę rodzicielską, ponieważ ogranicza władze publiczne w ingerowaniu w relację rodzic–dziecko.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Konstytucyjne podstawy ochrony dziecka w środowisku cyfrowym

Państwo ma obowiązek wsparcia rodziców w wychowaniu dzieci już na podstawie ustawy zasadniczej. Art. 72 Konstytucji RP zobowiązuje wszystkie organy władzy publicznej do ochrony dziecka przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem i demoralizacją, również w środowisku cyfrowym. Przepis ten nakłada więc na państwo obowiązek, by reagowało na zagrożenia w środowisku online. Jest zobowiązane do prewencji, podejmowania działań zapobiegających cyberprzemocy, ochrony przed szkodliwymi treściami, reagowania na nadużycia komercyjne kierowane do dzieci i edukowania dzieci w zakresie bezpiecznego korzystania z technologii.

Równocześnie art. 70 Konstytucji RP, gwarantując prawo do nauki, obejmuje także edukację adekwatną do wyzwań współczesności – w tym do funkcjonowania w świecie technologii. Wymaga to od państwa nie tylko „niewtrącania się”, lecz także podejmowania pozytywnych działań: tworzenia programów, standardów i instytucjonalnego wsparcia.

Art. 47 i 51 Konstytucji RP zapewniają prawo do prywatności oraz ochrony danych osobowych – fundamentów bezpiecznego korzystania z usług cyfrowych. Ochronę zdrowia, w tym psychicznego, wzmacnia art. 68 Konstytucji RP, a ogólne zasady bezpieczeństwa, proporcjonalności i działania państwa na rzecz dobra wspólnego wynikają z art. 5 i 31 Konstytucji RP. Państwo ma chronić przed przemocą psychiczną i emocjonalną (np. cyberbullyingiem), wyzyskiem i manipulacją (np. dark patterns, nieuczciwe praktyki handlowe) oraz demoralizacją (np. dostęp do treści nieodpowiednich lub szkodliwych).

Obowiązki wynikające z Prawa oświatowego

Prawo oświatowe precyzuje zakres zadań szkoły, które wprost obejmują kompetencje cyfrowe i higienę cyfrową. Zgodnie z art. 1 PrOśw, system oświaty zapewnia m.in.:

Ponadto art. 99 PrOśw nakłada na szkoły obowiązek określenia zasad korzystania z urządzeń elektronicznych w statucie szkoły, co oznacza konieczność wprowadzenia zasad higieny cyfrowej na poziomie szkolnej polityki wewnętrznej.

Standardy ochrony małoletnich

Higienie cyfrowej sprzyjają również przepisy PrzestSekU, określając jakie zachowania są bezpieczne, a jakie niedozwolone. Ustawa zobowiązuje szkoły do wdrożenia procedur chroniących uczniów przed „treściami szkodliwymi i zagrożeniami w sieci Internet oraz utrwalonymi w innej formie”, a także zasad reagowania na ujawnione przypadki krzywdzenia, również w przestrzeni cyfrowej. (art. 22c ust. 1 pkt PrzestSekU).

Reguły korzystania z urządzeń elektronicznych muszą być jasne, jawne i zrozumiałe zarówno dla uczniów, jak i rodziców, a ich realizacja powinna być wsparta szkoleniami kadry oraz edukacją dzieci. Szczególnie istotne jest to, że przemoc rówieśnicza w przestrzeni cyfrowej – obejmująca m.in. nękanie, groźby, podszywanie się pod inne osoby, publikację wizerunku czy przerabianie zdjęć, także przy użyciu narzędzi AI – musi zostać wprost wskazana w szkolnych zasadach jako zachowanie niedozwolone. Dzięki temu szkoły mają jasną podstawę do reagowania na wszystkie formy przemocy internetowej, które coraz częściej dotykają najmłodszych.

Podsumowując, bezpieczeństwo cyfrowe dzieci nie jest tylko zadaniem rodziców. To obowiązek prawny państwa, szkoły i instytucji publicznych, a także organizacji międzynarodowych (w przypadku Unii Europejskiej poprzez takie regulacje jak DSA czy AI Act) i last but not least – firm technologicznych. Dopiero współdziałanie tych podmiotów może skutecznie chronić najmłodszych przed technologicznymi zagrożeniami. Narzędzia prawne już są, choć zważywszy na dynamikę zmian w świecie nowych technologii, powinny zostać udoskonalone, zwłaszcza w aspekcie kontroli cyfrowych gigantów.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Wątpliwa modyfikacja reformy PIP

Zgodnie z rządową propozycją inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) będą mogli ustalać, że zarobkujący, np. na podstawie umowy zlecenia lub B2B, tak naprawdę jest na etacie. Obecnie tylko sąd ma taką możliwość.

Projekt ustawy jest krytykowany – głównie przez biznes – od momentu, kiedy został upubliczniony. W efekcie odpowiedzialny za opracowanie reformy resort rodziny i pracy stara się ją modyfikować. Niedawno poznaliśmy trzecią wersję regulacji. Problem w tym, że ona też nie spełnia oczekiwań przedsiębiorców.

Zdaniem Katarzyny Kameckiej z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego zaproponowane zmiany to raczej pudrowanie złych rozwiązań.

– Trzecia wersja projektu nie odnosi się do istoty problemu i głównych zastrzeżeń pracodawców, tj. przyznania okręgowym inspektorom pracy kompetencji do dokonywania władczych, często arbitralnych, rozstrzygnięć w zakresie przekwalifikowywania umów cywilnoprawnych czy B2B w umowy o pracę. Poczynione przez rząd modyfikacje nie wpływają na kluczowe elementy przyszłych rozwiązań – mówi z kolei Robert Lisicki z Konfederacji Lewiatan. Natomiast w ocenie Wioletty Żukowskiej-Czaplickiej, ekspertki Federacji Przedsiębiorców Polskich, zamiast szukać systemowych rozwiązań, w kolejnych wersjach wprowadzane są przepisy, które jedynie komplikują sytuację prawną pracowników i pracodawców – podobnie jak to wcześniej miało miejsce w przypadku Polskiego Ładu.

– Nie możemy pozwolić, by tamten scenariusz chaosu i niepewności prawnej powtórzył się teraz w tak fundamentalnym obszarze, jak rynek pracy – akcentuje Żukowska-Czaplicka.

Zdaniem ekspertów poprawki nie wpływają też na kwestię konstytucyjności przepisów.

– Główne, niezgodne z ustawą zasadniczą rozwiązania, takie jak rygor natychmiastowej wykonalności decyzji PIP o przekształceniu umów cywilnoprawnych w umowy o pracę, zostały utrzymane – mówi Wioletta Żukowska-Czaplicka.

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Zbyt duża uznaniowość

Przypomnijmy, że po wejściu w życie reformy decyzja administracyjna o stwierdzeniu istnienia stosunku pracy uzyska rygor natychmiastowej wykonalności, rodząc skutki, jakie przepisy wiążą z nawiązaniem stosunku pracy. Chodzi m.in. o obowiązki w zakresie podatków i składek na ubezpieczenia społeczne, powstałe od dnia jej wydania. W najnowszej wersji projektu znalazł się przepis, zgodnie z którym natychmiastowa wykonalność decyzji przekształceniowej może być uchylona. Kiedy? Jeżeli główny inspektor pracy (GIP) lub sąd uznają, że mogłaby ona spowodować istotne i nieodwracalne skutki dla pracodawcy lub osoby, której praw i obowiązków dotyczy.

– Zaproponowane przesłanki uchylenia rygoru natychmiastowej wykonalności są bardzo nieostre. W efekcie pozostawiona zostanie duża przestrzeń na uznanie urzędnicze. Wydaje mi się, że za każdym razem przekształcenie obecnych umów cywilnoprawnych w stosunki pracy będzie dla pracodawców istotne i z reguły nieodwracalne, szczególnie w kontekście finansowym – mówi Katarzyna Kamecka.

Zdaniem Wioletty Żukowskiej-Czaplickiej zaproponowane zmiany w praktyce jedynie rozszerzają zakres uznaniowości na poziomie decyzji administracyjnej.

Także Robert Lisicki zastanawia się, co w takich sprawach ma wpływać na ocenę głównego inspektora pracy. – Co więcej, uchylając rygor natychmiastowej wykonalności, GIP może jednocześnie określić warunki tymczasowego wykonania decyzji, w tym w szczególności zabezpieczyć interes pracownika na czas trwania postępowania odwoławczego – zauważa ekspert. Sam jednak nie wie, na czym owo „zabezpieczenie” miałoby polegać.

Ale to nie są jedyne zmiany. W najnowszym projekcie zapisano, że okręgowy inspektor pracy może stwierdzić istnienie stosunku pracy za okres nie dłuższy niż trzy lata, licząc wstecz od dnia wszczęcia postępowania. W pierwotnej wersji nie było tu żadnego ograniczenia. Jednak i ono nie podoba się firmom.

– Czynności PIP powinny mieć skutek tylko na przyszłość, ze względu na obowiązujące regulacje prawne, dopuszczające różne podstawy współpracy, jak i ogromne skutki finansowe reklasyfikacji – twierdzi Robert Lisicki.

W nowej propozycji resort rodziny wprowadza też możliwość odpowiedzialności odszkodowawczej za błędne decyzje inspektorów.

– Zmodyfikowany przepis posługuje się pojęciem „decyzji niezgodnej z prawem”. Nie wiadomo, czy chodzi zatem o każdy przypadek uchylenia decyzji przez sąd czy liczyć się będą też jakieś dodatkowe elementy do przyznania odszkodowania – mówi Robert Lisicki.

Grzywna za odwet

Katarzyna Kamecka zwraca uwagę na obwarowanie grzywną przepisu o zakazie niekorzystnego traktowania pracownika w związku z wydaniem decyzji przekształceniowej.

– Trudno powiedzieć na jakich zasadach inspektor miałby stwierdzić, że do tego doszło, skoro mowa jest o działaniu następującym po jego rozstrzygnięciu. Plus, jeżeli faktycznie takie zachowanie miałoby miejsce, to niedoszły pracownik mógłby wystąpić do sądu z roszczeniem o nierówne traktowanie. Nie wiem, jaka w takim wypadku będzie korelacja między tymi regulacjami. Istnieje obawa, że firma byłaby podwójnie karana – twierdzi.

Robert Lisicki także zwraca uwagę, że obowiązuje już szereg przepisów w prawie pracy, które wprowadzają ochronę pracownika przed negatywnymi następstwami w związku z podjęciem przez niego określonych działań.

– Takie sytuacje wymagają często uwzględnienia szerszych okoliczności i pracownikom przysługują odpowiednie uprawnienia do dochodzenia swoich uprawnień przed sądami – mówi Lisicki.

Wioletta Żukowska-Czaplicka krytycznie reaguje również na próbę szantażu partnerów społecznych za pomocą argumentu, że wprowadzenie ustawy jest konieczne ze względu na treść kamienia milowego KPO. – Przypominamy, że w tym brzmieniu został on wprowadzony przez rząd na jego własną odpowiedzialność, bez realnych konsultacji społecznych – mówi.

W jej ocenie, jest jeszcze czas, by ten błędny kamień milowy zmienić i powrócić do rozwiązań systemowych, jakim jest stworzenie jednolitego opodatkowania i oskładkowania umów cywilnoprawnych oraz umów o pracę.

Etap legislacyjny: projekt przed przyjęciem przez rząd

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Sąd Najwyższy zachęca do zawierania ugód nawet po rozprawie kasacyjnej

Stan faktyczny i przebieg postępowania

Sąd Rejonowy w Środzie Śląskiej, w sprawie z oskarżenia prywatnego wniesionej przez K.T., wyrokiem z 15.7.2024 r., II K 340/23, warunkowo umorzył postępowanie karne wobec D.S. i M.J. za publiczne (w obecności sióstr zakonnych) pomówienie księdza K.T. o molestowanie małoletnich, tj. o takie postępowanie oraz właściwości, które mogły go poniżyć w opinii publicznej oraz narazić na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania posługi kapłańskiej. Sąd I instancji uznał oskarżonych za winnych i wymierzył im kary o charakterze wolnościowym.

Apelacje wniosły obie strony.

Wyrokiem z 23.12.2024 r., IV Ka 1192/24, Sąd Okręgowy we Wrocławiu zmienił zaskarżony wyrok i uniewinnił oskarżonych.

Pełnomocnik oskarżyciela prywatnego wniósł skargę kasacyjną. Wskazywał, że sąd odwoławczy nie odniósł się właściwie do kluczowych zarzutów apelacji, a uzasadnienie wyroku nie spełnia wymogów procesowych.

Sąd Najwyższy po analizie podniesionych zarzutów uwzględnił kasację i przekazał ją do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.

Stanowisko Sądu Najwyższego

Rozpoznając sprawę, Sąd Najwyższy odnosił się przede wszystkim do zarzutów podniesionych w środku zaskarżenia, tj. nienależytego rozpoznania apelacji i wydania orzeczenia w oparciu jedynie o fragmenty zgromadzonego materiału dowodowego. Istotną uwagę SN poczynił jednak niejako na marginesie, mianowicie sąd ten podkreślił możliwość zawarcia ugody. Na wcześniejszym etapie postępowania żadna ze stron nie była zainteresowana próbą pojednania – początkowo brak gotowości wykazywali oskarżeni, a w dalszej fazie postępowania inicjatywy w tym zakresie nie podejmował już oskarżyciel prywatny. Sąd Najwyższy zwrócił jednak uwagę, że nawet po etapie postępowania kasacyjnego istnieje przestrzeń do ponownego zapytania stron o gotowość podjęcia rozmów ugodowych. W realiach tej sprawy dynamika nastawienia stron ulegała zmianie, co samo w sobie wskazuje, że możliwość zawarcia ugody nie powinna być oceniana jednorazowo.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Podkreślenie przez Sąd Najwyższy roli ugody wpisuje się w szerszy trend wzmacniania elementów konsensualnych w procesie karnym. Ugoda – zwłaszcza w sprawach z oskarżenia prywatnego – pełni funkcję nie tylko procesową, ale i społeczną, pozwalając na wypracowanie rozwiązania bardziej dostosowanego do potrzeb stron niż klasyczny wyrok, który rozstrzyga spór w sposób zero-jedynkowy.

Zawarcie ugody często prowadzi do złagodzenia napięć, przywrócenia równowagi w relacjach między stronami oraz realnego zakończenia konfliktu, a nie jedynie jego formalnego rozstrzygnięcia. Dla sądu oznacza to odciążenie i skrócenie postępowania, a dla stron – szybsze, mniej stresujące i bardziej przewidywalne rozwiązanie sprawy. Możliwość pojednania nie jest jedynie dodatkiem do postępowania karnego, lecz elementem współkształtującym jego humanistyczny wymiar. W sprawach prywatnoskargowych ugoda zbliża proces do idei naprawienia szkody i odbudowy więzi społecznych, co lepiej odpowiada celom sprawiedliwości naprawczej niż sama represja.

Rola ugody nabiera szczególnego znaczenia w konfliktach dotyczących lokalnej społeczności. W takich przypadkach wyrok sądowy może formalnie zakończyć spór, ale niekoniecznie naprawić relacje międzysąsiedzkie ani przywrócić zaufanie w środowisku. Ugoda daje natomiast stronom możliwość wypracowania porozumienia, które realnie łagodzi napięcia i umożliwia odbudowę wzajemnych relacji.

Konsekwentne przypominanie przez sądy – również przez Sąd Najwyższy – znaczenia ugody pełni ważną funkcję edukacyjną. Wskazuje stronom, że prawo karne może działać nie tylko poprzez konflikt, lecz także poprzez dialog i kompromis. W praktyce często okazuje się rozwiązaniem bardziej satysfakcjonującym i trwałym niż wyrok, który rzadko zamyka emocjonalny wymiar sporu.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź