Jak obliczyć dopuszczalny czas trwania kontroli organu u przedsiębiorcy?

Stan faktyczny

Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska (dalej: WIOŚ) wszczął w „M.” S.A. kontrolę obejmującą przestrzeganie przepisów i decyzji administracyjnych w zakresie ochrony środowiska. „M.” S.A. wniosła sprzeciw wskazując, że dozwolony czas trwania wszystkich kontroli jej działalności przez WIOŚ w jednym roku kalendarzowym został przekroczony. Zgodnie z art. 55 ust. 1 PrPrzed, czas trwania wszystkich kontroli organu kontroli u przedsiębiorcy w jednym roku kalendarzowym nie może przekraczać, w zależności od skali działalności danego przedsiębiorcy, od 6 do 48 dni roboczych. W odniesieniu do „M.” S.A. maksymalny czas trwania kontroli to 48 dni. Organ orzekł jednak o kontynuowaniu czynności kontrolnych twierdząc, że przy obliczaniu czasu trwania kontroli w rozumieniu art. 55 ust. 1 pkt 4 PrPrzed należy uwzględnić jedynie te dni, w których czynności kontrolne były faktycznie przeprowadzone u przedsiębiorcy. „M.” S.A. wniosła zażalenie na to postanowienie dowodząc, że ustalenie czasu kontroli powinno polegać na zliczeniu wszystkich kolejnych dni roboczych od dnia wszczęcia kontroli do chwili podpisania protokołu kontroli.

Główny Inspektor Ochrony Środowiska (dalej: GIOŚ) oddalił zażalenie podzielając stanowisko organu I instancji, że pod pojęciem „dni roboczych” należy rozumieć wyłącznie dni, w których pracownicy organu rzeczywiście wykonywali czynności kontrolne w siedzibie przedsiębiorcy lub miejscu przechowywania jego dokumentacji rachunkowej dotyczącej kontrolowanego okresu. Jak wyjaśniono art. 55 ust. 1 pkt 4 PrPrzed ma chronić przedsiębiorców przed dezorganizowaniem działalności firmy. Natomiast czynności wykonywane w siedzibie organu kontrolującego, np. analiza dokumentów czy sporządzenie protokołu kontroli, nie są uciążliwe dla przedsiębiorcy. W rezultacie czasu przeznaczonego na ich realizację nie wlicza się przy ustalaniu limitów dni trwania kontroli. Na podstawie analizy akt sprawy GIOŚ ustalił, że WIOŚ na kontrole planowe z zawiadomieniem, które były faktycznie prowadzone w „M.” S.A. w 2021 r. do dnia wydania postanowienia organu I instancji, przeznaczył 13 dni roboczych.

Postępowanie przed WSA

WSA w Warszawie oddalił skargę „M.” S.A. na postanowienie GIOŚ. Zdaniem Sądu I instancji, dla prawidłowej interpretacji spornego przepisu konieczne jest posłużenie się wykładnią systemową wewnętrzną, uwzględniającą treść i znaczenie art. 51 PrPrzed. W regulacji tej jako zasadę ustanowiono przeprowadzanie kontroli w siedzibie kontrolowanego lub w miejscu wykonywania działalności gospodarczej oraz w godzinach pracy lub w czasie faktycznego wykonywania działalności gospodarczej przez kontrolowanego. Kontrola lub poszczególne czynności kontrolne, za zgodą kontrolowanego, mogą być przeprowadzane również w siedzibie organu kontroli, jeżeli może to usprawnić prowadzenie kontroli. Za zgodą przedsiębiorcy kontrola lub poszczególne czynności kontrolne mogą być przeprowadzone w sposób zdalny. W ocenie Sądu, czas kontroli liczony w dniach roboczych należy odnosić jedynie do kontroli w ścisłym rozumieniu tego pojęcia, czyli do tych czynności organów kontroli, które przeprowadzane są u przedsiębiorcy, w jego siedzibie lub we wskazanym przez niego miejscu (zob. wyrok NSA z 6.9.2018 r., II FSK 385/18, Legalis). Tak liczony czas trwania kontroli organu I instancji u skarżącej nie przekroczył 48 dni roboczych.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Nie można ograniczać się do wykładni językowej

NSA uchylił zaskarżony wyrok oraz postanowienie GIOŚ. W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że znaczenie przepisu zależy nie tylko od jego językowego sformułowania, ale również od treści innych przepisów oraz całego szeregu wyznaczników pozajęzykowych, takich jak funkcje ocenianej regulacji prawnej. Reguła wykładni clara non sunt interpretanda, w myśl której przepis jasny nie wymaga wykładni, budzi coraz więcej kontrowersji. W orzecznictwie TK, SN i NSA coraz częściej podkreśla się, że jasność przepisów może zależeć od wielu czynników i zmieniać się w czasie. Może być tak, że przepis rozpatrywany w oderwaniu od innych wydaje się jasny, natomiast analizowany w związku z innymi regulacjami staje się wątpliwy (zob. uchwała NSA z 10.12.2009 r., I OPS 8/09, Legalis).

Pojęcie kontroli

W ocenie NSA wykładnia językowa art. 55 ust. 1 pkt 4 PrPrzed potwierdza stanowisko przyjęte przez organy. Z treści przepisu wynika, że wskazany tam czas nie dotyczy jednej kontroli w ciągu roku, a wszystkich kontroli organu, które nie muszą przecież następować bezpośrednio po sobie. Budowa tego przepisu nie wskazuje też na to, że muszą to być kolejno następujące po sobie dni robocze. NSA uznał, że w celu wyjaśnienia treści analizowanego przepisu konieczne jest zastosowanie wykładni systemowej. Wbrew jednak stanowisku WSA w Warszawie wykładnia ta nie pozwala na wyróżnienie kontroli „w ścisłym rozumieniu tego pojęcia”. Ustawodawca w przepisach PrPrzed odnoszących się do kontroli nie dzieli tej kontroli na kontrolę ścisłą i kontrolę pozostałą.

Co więcej przyjęcie, że wykładnia systemowa art. 55 ust. 1 pkt 4 PrPrzed ogranicza i nakazuje liczenie terminu określonego w tym przepisie jedynie do kontroli przeprowadzonych w siedzibie kontrolowanego przedsiębiorcy, pozostaje w sprzeczności z art. 56 ust. 1 i 2 PrPrzed. Ustawodawca w tym przepisie daje bowiem organom możliwość przerwania kontroli w sytuacji konieczności przeprowadzenia badań próbki lub próbki kontrolnej, jeżeli jedyną czynnością kontrolną po otrzymaniu wyniku badań próbki będzie sporządzenie protokołu kontroli. Podzielenie wykładni przyjętej przez Sąd I instancji oznaczałoby zatem, że art. 56 ust. 1 i 2 PrPrzed jest bezprzedmiotowy.

W razie niejasności decyduje cel przepisu

NSA wskazał, że celem wprowadzenia art. 55 ust. 1 pkt 4 PrPrzed była ochrona przedsiębiorcy przed niekończącymi się, permanentnymi kontrolami zakłócającymi prowadzoną przez niego działalność gospodarczą. Wbrew twierdzeniom WSA w Warszawie, nie tylko czynności podejmowane w siedzibie przedsiębiorcy lub miejscu wykonywania przez niego działalności gospodarczej, mogą utrudniać prowadzenie funkcjonowanie przedsiębiorcy. Chodzi nie tylko o umożliwienie przedsiębiorcy prowadzenia działalności gospodarczej, ale także o niestwarzanie przeszkód w jej prowadzeniu chociażby w postaci ograniczenia dostępu do prowadzonej przez przedsiębiorcę dokumentacji i posiadanych rzeczy.

Zgodnie z mającym zastosowanie w tej sprawie art. 9 ustawy z 20.7.1991 r. o Państwowej Inspekcji Ochrony Środowiska (t.j. Dz.U. z 2024. poz. 425), przy wykonywaniu kontroli przestrzegania wymagań ochrony środowiska inspektor uprawniony jest między innymi do wstępu przez całą dobę wraz z niezbędnym sprzętem nie tylko na teren nieruchomości, obiektu lub ich części, na których prowadzona jest działalność gospodarcza i do środków transportu, ale także na teren niezwiązany z prowadzeniem działalności gospodarczej. Inspektor uprawniony jest także do żądania pisemnych lub ustnych informacji oraz wzywania i przesłuchiwania osób w zakresie niezbędnym dla ustalenia stanu faktycznego przy jednoczesnym pouczeniu ich o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań, o której mowa w Kodeksie karnym. Działania te bez wątpienia mają wpływ na funkcjonowanie kontrolowanego przedsiębiorcy.

W rezultacie NSA stwierdził, że wykładnia systemowa i celowościowa prowadzą do wniosku, iż między dniem rozpoczęcia kontroli podatkowej a dniem jej zakończenia nie mogło upłynąć więcej niż 48 następujących po sobie dni roboczych, a nie tylko tych dni roboczych, w których czynności kontrolne prowadzone były w siedzibie przedsiębiorcy lub w miejscu prowadzenia działalności gospodarczej.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Przyczyny uzasadniające ustanowienie rozdzielności majątkowej z datą wsteczną

Skarga kasacyjna

M.N. wniósł skargę kasacyjną od wyroku Sądu Okregowego w W. wydanego w sprawie przeciwko jego żonie – A.J. o ustanowienie rozdzielności majątkowej. Jako podstawę przyjęcia skargi kasacyjnej wskazano istotne zagadnienie prawne dotyczące przesłanek ustanowienia rozdzielności majątkowej z dniem wcześniejszym niż dzień wytoczenia powództwa. Skarżący twierdził, że w sprawie z jego powództwa takie przesłanki wystąpiły, jednak sądy niższych instancji nie podzieliły tego stanowiska. W uzasadnieniu skargi kasacyjnej wyjaśniono, że przed wytoczeniem sprawy rozwodowej małżonkowie od dłuższego czasu żyli w separacji faktycznej. W tym czasie M.N. gromadził oszczędności w celu sfinansowania rozwodu oraz zabezpieczenia swojej przyszłości.

Zarówno w orzecznictwie Sadu Najwyższego, jak i piśmiennictwie przyjmuje się, że uzależnienie żądania ustanowienia rozdzielności majątkowej od wystąpienia ważnych powodów ma służyć dobru rodziny. W skardze kasacyjnej podkreślono, że podział majątku nastąpi już po uzyskaniu przez jedyne dziecko małżonków pełnoletniości, a żona powoda, która nie uczestniczyła w zgromadzeniu oszczędności, nie sprawuje faktycznej opieki nad dzieckiem. Zdaniem M.N. w takich okolicznościach trudno uznać, że zaliczenie do dzielonego majątku również jego oszczędności zgromadzonych w czasie przygotowywania się do rozwodu ma służyć dobry rodziny.

Ustanowienia rozdzielności majątkowej

Art. 52 § 1 KRO daje każdemu z małżonków prawo do żądania ustanowienia przez sąd rozdzielności majątkowej, o ile uzasadniają to ważne powody. Przed wydaniem orzeczenia sąd musi poczynić ustalenia w odniesieniu do m.in.: wielkości majątku wspólnego, istnienia zadłużenia, jego rozmiarów i okoliczności powstania, wymogów prowadzonej przez małżonków lub jednego z nich działalności gospodarczej w ramach konstytucyjnie zagwarantowanej wolności, utrzymania i wychowania małoletnich dzieci stron (zob. postanowienie SN z 27.9.2024 r., I CSK 4245/23, Legalis; wyrok SN z 23.2.2001 r., II CKN 398/00, Legalis).

Istotne znaczenie mają też konflikty o charakterze osobistym, które uniemożliwiają lub znacznie utrudniają zarząd majątkiem wspólnym i zagrażają w rezultacie ekonomicznym podstawom funkcjonowania rodziny (zob. wyrok SN z 5.12.1995 r., III CRN 164/95), w szczególności inicjowane przez strony postępowania cywilnego np. o naruszenie posiadania (zob. wyrok SN z 7.6.2023 r., II CSKP 2214/22, Legalis). Jako przesłanka warunkująca w okolicznościach danej sprawy dopuszczalność zniesienia wspólności, może być brana pod uwagę kwestia dobra rodziny lub drugiego małżonka. Wzgląd na te dobra może stanowić, z powołaniem na art. 5 KC, podstawę do oddalenia powództwa (zob. wyrok SN z 4.4.2014 r., II CSK 387/13, Legalis).

Instytucja uregulowana w art. 52 KRO jest jedynie częściowym rozwiązaniem problemów prawnomajątkowych związanych z konfliktem w małżeństwie. W przeciwieństwie do rozwodu czy separacji, wina małżonka zgłaszającego roszczenie, co do zasady, nie powinna uzasadniać oddalenia jego żądania. Byłoby to bowiem sprzeczne z zastosowaniem zasady rekryminacji, której nie zawiera przepis art. 52 KRO. Przy ustalaniu i wykładni ważnych powodów w rozumieniu art. 52 § 1 KRO należy się bowiem koncentrować na sferze stosunków prawno-majątkowych małżonków (zob. postanowienie SN z 30.12.2024 r. I CSK 3057/23, Legalis).

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Dzień ustanowienia rozdzielności majątkowej

W każdym wypadku orzekając o ustanowieniu rozdzielności majątkowej sąd obowiązany jest z urzędu oznaczyć dzień jej ustanowienia (zob. postanowienie SN z 8.10.2014 r., II CZ 55/14, Legalis). Jak wynika z art. 52 § 2 KRO, w wyjątkowych wypadkach sąd może ustanowić rozdzielność majątkową z dniem wcześniejszym niż dzień wytoczenia powództwa, w szczególności, jeżeli małżonkowie żyli w rozłączeniu. W orzecznictwie przyjmuje się, że ocena, czy chwilą, z którą ma zostać ustanowiona rozdzielność majątkowa, ma być data wydania wyroku, wniesienia pozwu czy też inny dzień, w szczególności poprzedzający wytoczenie powództwa, podlega swobodnemu uznaniu sądu (zob. postanowienie SN z 18.12.2020 r., III CSK 105/20, Legalis). Niedopuszczalne jest jedynie oznaczenie chwili ustania wspólności z dniem późniejszym od daty uprawomocnienia się wyroku (zob. postanowienie SN z 23.12.2022 r., I CSK 3491/22, Legalis).

Co istotne ocena dokonywana pod kątem spełnienia przesłanek określonych w art. 52 § 1 i 2 KRO nie może być schematyczna, ale musi mieć charakter zindywidualizowany i opierać się na analizie konkretnych okoliczności danej sprawy (zob. postanowienie SN z 21.8.2020 r., V CSK 575/19, Legalis). Przy zniesieniu wspólności majątkowej z mocą wsteczną niezbędne jest uwzględnienie interesów rodziny, ale również osób trzecich, tzn. wierzycieli każdego z małżonków, nie można bowiem zawsze i automatycznie dawać pierwszeństwo ochronie interesów rodziny przed ochroną interesów wierzycieli ‎(zob. postanowienie SN z 21.3.2022 r., I CSK 1259/22, Legalis; postanowienie SN z 22.12.2020 r., III CSK 64/20, Legalis).

Stanowisko SN

SN odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania wskazując, że zagadnienia przedstawione przez skarżącego zostały sformułowane w sposób nadmiernie kazuistyczny, odzwierciedlający jedynie skonkretyzowany stan faktyczny rozstrzyganej sprawy. Zagadnienie prawne powinno być przedstawione w sposób ogólny i abstrakcyjny tak, aby umożliwić udzielenie uniwersalnej odpowiedzi, niesprowadzającej się do samej subsumpcji i rozstrzygnięcia konkretnego sporu (zob. postanowienie SN z 11.1.2024 r., I CSK 6184/22, Legalis).

W uzasadnieniu postanowienia SN stwierdził, że skarżący w swoich wywodach pomylił „ważne powody”, które stanowią przesłankę ustanowienia rozdzielności majątkowej na żądanie jednego z małżonków (art. 52 § 1 KRO) z „wyjątkowymi wypadkami”, uzasadniającymi sądowe ustanowienie rozdzielności majątkowej z dniem wcześniejszym niż dzień wytoczenia powództwa. W doktrynie i orzecznictwie przyjmuje się, że pozostawanie małżonków w separacji faktycznej najczęściej stanowi „ważny powód”, ze względu na który powinno się orzekać rozdzielność majątkową, o ile taki stan rzeczy uniemożliwia lub znacznie utrudnia małżonkom współdziałanie w zarządzie majątkiem wspólnym, pociąga za sobą naruszenie lub poważne zagrożenie interesu majątkowego jednego z małżonków lub też skutkuje trwałym zerwaniem wszystkich stosunków majątkowych i brakiem możliwości podejmowania wspólnych decyzji gospodarczych (zob. wyrok SN z 7.6.2023, II CSKP 2214/22, Legalis; postanowienie SN z 13.3.2019 r., II CSK 476/18, Legalis).

Jednak sam fakt życia w rozłączeniu małżonków nie może „z automatu” być traktowany jako wyjątkowa sytuacja, zobowiązująca sąd do ustanowienia rozdzielności majątkowej z dniem wcześniejszym niż dzień wytoczenia powództwa. Ustanowienie przez sąd rozdzielności majątkowej między małżonkami, którzy pozostawali we wspólności ustawowej lub umownej z datą wsteczną jest dopuszczalne w zasadzie tylko wtedy, gdy z powodu separacji faktycznej niemożliwe było już w tym dniu współdziałanie w zarządzie majątkiem wspólnym (zob. postanowienie SN z 27.9.2024 r., I CSK 4245/23, Legalis).

Postanowienie SN z 20.8.2025 r., I CSK 404/25, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Jawność może się okazać gwoździem do trumny

W naszym porządku prawym pojawi się wkrótce nowa ustawa o układach zbiorowych pracy i porozumieniach zbiorowych. Parlament zakończył właśnie prace nad przepisami, które czeka już tylko na podpis prezydenta. O ile pojawiły się już pierwsze komentarze dotyczące ich stosowania do układów zbiorowych, o tyle wciąż brakuje wypowiedzi praktyków odnoszących się do skutków w zakresie innych porozumień zbiorowych. Jest to dość zaskakujące, bowiem są to rozwiązania nowe, niespotykane dotychczas w polskim prawie pracy.

Zgodnie z pomysłem ustawodawcy szereg porozumień zbiorowych zawieranych przez pracodawców będzie podlegać ewidencjonowaniu w Krajowej Ewidencji Układów Zbiorowych Pracy (KEUZP) prowadzonej przez ministra właściwego do spraw pracy.

W uzasadnieniu do projektu nowej ustawy czytamy, że dotyczyć to będzie rozmaitych porozumień zawieranych z organizacjami związkowymi, w tym w szczególności porozumień o:

Ponadto zakresem ustawy będą objęte porozumienia ze związkami zawodowymi zawarte w trybie przepisów o:

a także:

Tylko porozumienia zawarte ze związkami zawodowymi

Należy zauważyć, że z przepisów nowej ustawy, które jednocześnie zmieniają kodeks pracy, wynika jasno, że nie będą podlegały zgłoszeniu do KEUZP porozumienia zbiorowe, które zawierane będą z innymi niż związki zawodowe przedstawicielami pracowników. Jeśli zatem porozumienie zawiera rada pracowników albo inne przedstawicielstwo wybrane w trybie przyjętym u danego pracodawcy, takie porozumienie nie będzie podlegało procedurze zgłoszeniowej.

Zgłoszenia elektroniczne

Zgłoszenie porozumienia zbiorowego zawartego z organizacją związkową polegać będzie na wprowadzeniu danych przez formularz systemu teleinformatycznego KEUZP, udostępniony na urzędowej stronie internetowej, a także na załączeniu cyfrowego odwzorowania treści takiego porozumienia. Zgłoszenie będzie dokonywane przez pracodawcę, chyba że przepis ustawy przewiduje wpis z urzędu przez ministra właściwego do spraw pracy.

Zgłoszenie ma być opatrzone kwalifikowanym podpisem elektronicznym, podpisem zaufanym albo w inny sposób akceptowany przez KEUZP, który umożliwia jednoznaczną identyfikację podmiotu zgłaszającego i daty zgłoszenia.

Zgłoszenie uznaje się za prawidłowo dokonane, jeśli zgłaszający otrzyma potwierdzenie z KEUZP o przyjęciu danych wraz z numerem, który zostanie nadany danemu porozumieniu automatycznie.

W razie nieprawidłowego zgłoszenia zgłaszający otrzyma z KEUZP automatycznie wygenerowaną wiadomość, że zgłoszenie zostało dokonane nieprawidłowo, lub nie zawierało wszystkich danych podlegających zgłoszeniu, lub nie było właściwie podpisane.

Rejestracja ma charakter formalny, a treść porozumienia nie podlega weryfikacji prawnej. Oznacza to, że zarejestrowane może być także porozumienie, które nie będzie zgodne z prawem pracy, jeśli zgłoszenie będzie odpowiadało wymogom formalnym KEUZP.

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Wejście w życie porozumienia

Jeśli chodzi o układy zbiorowe pracy, to zgodnie z nowymi przepisami wchodzą one w życie w terminie w nich określonym, jednak nie wcześniej niż z dniem prawidłowego ich zgłoszenia do KEUZP. Postanowień układowych niezgłoszonych do KEUZP nie stosuje się (art. 16 ustawy).

Inaczej niż w przypadku układów zbiorowych pracy, przepisy nowej ustawy nie przewidują wyraźnie, że prawidłowe zgłoszenie jest warunkiem wejścia w życie porozumienia zbiorowego.

Można zatem wnioskować, że skoro nowa ustawa nie uzależnia wejścia w życie porozumienia od jego zgłoszenia, to ten warunek nie musi być spełniony, aby porozumienie stało się obowiązujące.

Przepisy przejściowe

Zgodnie z art. 51 ust. 2 nowej ustawy porozumienia i regulaminy regulujące zasady pracy zdalnej, porozumienia o stosowaniu przerywanego czasu pracy oraz o przedłużeniu okresu rozliczeniowego zawarte do dnia wejścia w życie ustawy pozostają w mocy albo są stosowane do upływu terminu obowiązywania, jeśli został w nich wskazany.

Minister właściwy do spraw pracy tworzy KEUZP w terminie 2 lat od dnia wyjścia w życie ustawy.

Następnie, w terminie 1 roku od utworzenia KEUZP, pracodawca objęty postanowieniami układu zbiorowego lub porozumienia zbiorowego podlegającego zgłoszeniu do KEUZP dokonuje zgłoszenia do tej ewidencji informacji wymaganych ustawą, z zastrzeżeniem, że informacje te są aktualne na dzień zgłoszenia.

Nie oznacza to jednak, że do tego czasu pracodawcy nie mają żadnych obowiązków notyfikacyjnych – wręcz przeciwnie. Ustawa stanowi wyraźnie, że do czasu utworzenia KEUZP obowiązek zgłaszania informacji o układach i porozumieniach zbiorowych jest realizowany przez przekazywanie drogą elektroniczną do ministra właściwego do spraw pracy, właściwie podpisanego zgłoszenia zawierającego wszystkie informacje wymagane ustawą.

Minister w ciągu 3 miesięcy przesyła zgłaszającemu drogą elektroniczną potwierdzenie dokonania prawidłowego przekazania informacji.

Dla pracodawców zawierających porozumienia zbiorowe z powyższego płyną następujące wnioski praktyczne od dnia, kiedy nowa ustawa stanie się obowiązująca:

  1. Jeśli porozumienie zbiorowe zawiera inne przedstawicielstwo pracownicze niż związek zawodowy – nie podlega ono żadnym zgłoszeniom.
  2. Jeśli stroną porozumienia jest organizacja związkowa, a porozumienie dotyczy jednej z kwestii wymienionych w pierwszej części tego opracowania – pracodawca ma obowiązek je zgłosić do ministra pracy i polityki społecznej, a po utworzeniu KEUZP do tej ewidencji.
  3. Wszystkie zgłoszenia mają mieć formę elektroniczną i muszą być opatrzone podpisem identyfikującym zgłaszającego oraz akceptowanym przez system elektroniczny KEUZP.

Nie jest jednak obecnie jasne, w jakim terminie zgłaszać ministrowi istniejące w dacie wejścia w życie ustawy porozumienia zbiorowe i jak ocenić ich aktualność (zakładać należy, że nie ma obowiązku zgłaszania porozumień, które nie są już realizowane, nawet jeśli na ich podstawie pracownicy wciąż mogą podnosić roszczenia). Kwestia ta będzie wymagać dodatkowej analizy.

Jawność porozumień dla osób trzecich

Całkowitą nowością jest przepis art. 32 ust. 2 nowej ustawy, zgodnie z którym treść cyfrowego odwzorowania układów i porozumień zbiorowych lub protokołu dodatkowego podlega udostępnieniu w trybie przepisów ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (DzU z 2022 r. poz. 902).

W uzasadnieniu projektu ustawy czytamy, że projektodawca nowych przepisów uznał, że treść układu zbiorowego pracy i porozumienia powinna być dostępna dla każdej zainteresowanej osoby, ponieważ jako swoiste źródło prawa pracy nie może być utajniona. Szeroki dostęp do treści układów i porozumień – w ocenie projektodawcy – ma przyczynić się do promowania rokowań zbiorowych i stanowić zachętę do ich podejmowania przez zapewnienie równego dostępu do informacji.

Wyrażam w tym zakresie daleko idący sceptycyzm. Wiele z porozumień zbiorowych zawieranych w trybie kodeksu pracy czy ustaw szczególnych, takich jak przykładowo porozumienia o:

zawierają treści będące ze swej definicji informacjami o charakterze poufnym, stanowiącymi tajemnicę przedsiębiorstwa pracodawcy.

Dostęp do tych informacji dla konkurentów danego pracodawcy może mieć negatywny wpływ na jego pozycję rynkową.

Z kolei dostęp do takich danych dla związków zawodowych działających u innych przedsiębiorców z całą pewnością wpłynie na ich oczekiwania i roszczenia, utrudniając prowadzenie rokowań poprzez odwoływanie się do pakietów świadczeń zaoferowanych przez inne podmioty, często w sytuacjach całkowicie nieporównywalnych.

Można wyobrazić sobie, że w przypadku wejścia w życie obowiązku ujawnienia całkowitej treści porozumienia zbiorowego opinii publicznej pracodawcy stracą zainteresowanie tym, aby pracownikom – na przykład w przypadku zwolnień grupowych – oferować cokolwiek więcej niż wynika z powszechnie obowiązujących przepisów prawa.

Porozumienia zbiorowe dotyczące zwolnień grupowych czy rozstrzygnięcia sporu zbiorowego mają co do zasady bardzo delikatny charakter. Często są wynikiem długotrwałych rokowań, które prowadzone są w ściśle określonych warunkach gospodarczych i społecznych. Ich treść powinna – w interesie wszystkich zainteresowanych stron – pozostać poufna.

Podsumowując, obowiązek ujawnienia treści porozumień zbiorowych w mojej ocenie spowoduje, że chęć ich zawierania spadnie, co stanowić będzie skutek odwrotny do zamierzonego przez autorów nowej ustawy. Przepisy o porozumieniach zbiorowych i układach, pomimo że miały na celu zachęcić do prowadzenia rozmów pomiędzy pracodawcami a przedstawicielami pracowników, ułatwić i odformalizować proces dochodzenia do kompromisu, przymuszają do rozwiązań zupełnie nieznanych naszej kulturze gospodarczej.

Jeśli elementem nowego systemu będzie całkowita jawność wyników tych ustaleń, w sytuacji polskiego rynku pracy może się to okazać przysłowiowym „gwoździem do trumny” koncepcji promowania porozumień zbiorowych i rokowań partnerów społecznych.

Autorka jest radcą prawnym, partnerem kierującym Praktyką Prawa Pracy w warszawskim biurze kancelarii Dentons

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

AI i pomysły Unii wpływają na firmy

Współczesny rynek pracy stoi przed szeregiem wyzwań, które wynikają zarówno z postępu technologicznego, jak i zmian społeczno-gospodarczych. Automatyzacja, rozwój sztucznej inteligencji oraz cyfryzacja procesów produkcyjnych i usługowych zmieniają strukturę zatrudnienia oraz wymagania wobec pracowników, ale też firm. Równocześnie starzenie się społeczeństw, migracje zarobkowe czy rosnące znaczenie elastycznych form pracy sprawiają, że tradycyjne modele zatrudnienia przestają być wystarczające. W efekcie zarówno pracodawcy, jak i pracownicy muszą dostosowywać się do nowych realiów.

– Dobrze byłoby, aby rządzący zechcieli ułatwić przedsiębiorcom to zadanie – mówi prof. Monika Gładoch z Rady Ochrony Pracy.

Problem w tym, że zdaniem ekspertów Rady Legislacyjnej „Rz”, skupiają się oni na kwestiach marginalnych. Jednym z takich przykładów jest promowany szeroko przez resort rodziny pilotaż skróconego tygodnia pracy, realizowany pod hasłem: „mniej godzin w firmie, ale to samo wynagrodzenie”. Niedawno poznaliśmy wyniki pierwszego naboru. Znacząca część podmiotów, które do niego zakwalifikowano należy do sektora administracji publicznej. Wyszło więc na to, że biznes ma pokrywać urzędom koszty skrócenia godzin pracy.

Zmiany w czasie pracy

Tymczasem jak wskazuje prof. Monika Gładoch, ostatnia znacząca nowelizacja dotycząca czasu pracy miała miejsce ponad 20 lat temu.

– Tutaj widzę potrzebę zmian. Powinniśmy zastanowić się, czy obecny sztywny, ośmiogodzinny czas pracy jest rzeczywiście optymalny. Śmiem twierdzić, że nie. Poza systemem zadaniowym, który jest zawężony do pracowników samodzielnych, nie mamy wielkiego wyboru. Tymczasem nie widzę przeszkód, żeby osoba, która wykona wszystkie polecenia służbowe danego dnia, wyszła z firmy wcześniej. W świetle kodeksu pracy nie może jednak tego zrobić. Ja tego nie rozumiem – mówi.

Zdaniem ekspertki, resort pracy powinien przedstawić pomysły na nowy system czasu pracy, w którym to będzie możliwe. – Takie rozwiązanie, w przeciwieństwie do skróconego tygodnia pracy, miałoby też szersze zastosowanie – dodaje.

Ale to nie wszystko. Zdaniem ekspertki, brakuje też prawnych zachęt do lepszego zarządzania niepełnoetatowymi miejscami pracy. A to naprawdę mogłoby dużo zmienić.

– W Europie Zachodniej bardzo popularna jest praktyka dzielenia się pracą. Chodzi o sytuację, w której dwie lub więcej osób partycypuje w jednym pełnoetatowym stanowisku. Takie rozwiązanie daje większą elastyczność – mówi prof. Monika Gładoch.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

AI kolejnym wyzwaniem

Równie pilną kwestią, której należałoby się przynajmniej przyjrzeć, także pod kątem prawnym, są, zdaniem ekspertów Rady Legislacyjnej, wyzwania związane ze sztuczną inteligencją. Już teraz AI przejmuje bowiem wiele prostych zadań z obszaru HR, a to dopiero początek.

– Przede wszystkim zwróciłabym uwagę na ryzyka związane z tym nowym trendem w obszarze m.in. rekrutacji czy rozwiązywania umów o pracę. Po pierwsze, będzie to zagrożenie dyskryminacją. Po drugie, możliwość naruszenia dóbr osobistych, bo te narzędzia przeszukują różne miejsca, w których cokolwiek publikujemy – mówi prof. Monika Gładoch.

Ekspertka przekonuje, że nie zamierza postulować wprowadzania ograniczeń prawnych w funkcjonowaniu AI, jednak, jej zdaniem, ustawodawca będzie musiał odpowiedzieć sobie na pytanie, czy obecne regulacje ochronne są wystarczające.

Radca prawny Aleksandra Minkowicz-Flanek, partner w kancelarii Dentons, obawia się z kolei, że w zawodach, w których dominują osoby wysoko wykształcone i tym samym dobrze opłacane, znaczący odsetek specjalistów wypadnie z rynku pracy. – Z perspektywy rządu zastanawiałabym się, w jaki sposób zagospodarować tych weteranów korporacji, którzy nie będą mieli zatrudnienia – dodaje.

W tym aspekcie eksperci Rady Legislacyjnej zwracali też uwagę na kwestię edukacji, w celu lepszego przygotowania się do zmieniającej się rzeczywistości.

Działania pracodawców, oprócz nowych technologii, determinować będzie też prawo europejskie. Na wdrożenie przez polskiego ustawodawcę czekają m.in. dwie dyrektywy: o jawności płac i równości wynagrodzeń oraz platformowa.

Pierwsza zobowiązuje firmy do raportowania różnic w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn oraz zapewnienia transparentności płacowej zarówno pracownikom, jak i kandydatom do pracy.

Druga z kolei ma poprawić warunki zatrudnienia osób zarabiających za pośrednictwem platform cyfrowych, np. transportowych czy dostarczających posiłki. Zdaniem unijnego legislatora, osoby te w rzeczywistości wykonują pracę etatową i powinny mieć te same prawa oraz dostęp do podobnych świadczeń socjalnych, jakie przysługują etatowcom. W efekcie zdecydowano o wprowadzeniu domniemania prawnego istnienia stosunku pracy wobec osób zarobkujących w taki sposób.

Są dyrektywy, nie ma projektów

– Firmy mają wiele obaw związanych ze wspomnianymi regulacjami. Jednak trudno jeszcze w pełni ocenić, jak faktycznie wpłyną one na funkcjonowanie biznesów w naszym kraju. Nie pojawiły się bowiem projekty przepisów krajowych, które implementują te rozwiązania do naszego porządku prawnego – zauważa mec. Aleksandra Minkowicz-Flanek.

Zdaniem ekspertki, resort rodziny powinien skupić się właśnie na jak najszybszym pokazaniu tych propozycji partnerom społecznym. Szczególnie, że, jak podkreśla, wiele kwestii zapewne okaże się problematycznych. – Pojawiają się np. głosy, iż wprowadzenie domniemania jedynie w odniesieniu do pracowników platformowych (głównie kurierów) stanowiłoby nierówne traktowanie względem innych grup (samozatrudnionych czy pracujących na umowach cywilnoprawnych w innych branżach). Nasz ustawodawca będzie musiał to rozstrzygnąć – mówi.

Jak dodaje, z kolei w przypadku dyrektywy o jawności płac istnieje możliwość zwolnienia z obowiązku raportowania mniejszych podmiotów. – Nie wiemy jednak, czy polski ustawodawca się na taki krok zdecyduje – mówi mecenas.

Komentarze ekspertów

Grażyna Spytek-Bandurska, ekspert z zakresu prawa pracy Federacji Przedsiębiorców Polskich

Rynek pracy ewoluuje. Jest to związane oczywiście ze zmieniającymi się realiami. W związku z tym przydatne będą regulacje prawne, które przystają do nowej rzeczywistości. Oczekiwałabym jednak od rządzących, aby nie krępowali pracodawców kolejnymi przepisami, które nakładają na nich nowe obowiązki. Wolałabym, aby tworzyli oni przestrzeń prawną do swobodnej realizacji celów przedsiębiorstw. Niech same strony (pracodawca i pracownik) mają możliwość samodzielnie ustalać, na drodze porozumień wewnątrzzakładowych, wzajemne prawa i obowiązki np. w zakresie czasu pracy. Ustawodawca wciąż tkwi bowiem w mylnym przekonaniu, że on wie najlepiej, czego firmom i zatrudnionym potrzeba i bez jego ingerencji nie będą w stanie się porozumieć.

Piotr Podgórski, wiceprezes zarządu Ogólnopolskiej Federacji Przedsiębiorców i Pracodawców Przedsiębiorcy.pl

Jednym z głównych wyzwań, które stoją przed firmami, i to w perspektywie krótkoterminowej, jest konieczność dostosowania swoich działań do wymogów unijnych. Wcześniej jednak polski ustawodawca powinien podejść pragmatycznie do transpozycji unijnych regulacji z zakresu prawa pracy, tak aby nie doprowadzić do nadregulacji. Przepisy dyrektyw są trudne dla przedsiębiorców, ale ich adekwatna implementacja może ograniczyć dodatkowe koszty i biurokrację, które są szczególnie bolesne dla małych firm. W odniesieniu do dyrektywy platformowej, kluczowe jest precyzyjne zdefiniowanie „kontroli algorytmicznej” i określenie wyjątków dla drobnych usług. Z kolei przy wdrożeniu dyrektywy ws. jawności płac, należy umożliwić firmom raportowanie luki płacowej w sposób dostosowany do ich rozmiaru. Wszystko to ma chronić prawa pracowników, jednocześnie zapewniając konkurencyjność polskiej gospodarki.

dr Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców BCC

Dyrektywa o jawności i równości płac, dyrektywa platformowa i związane z nią domniemanie stosunku pracy czy też postępujący wpływ AI na działalność firm to są główne wyzwania z zakresu prawa pracy, jakie przed nami stoją. Tu leżą zadania, które resort rodziny powinien realizować w porozumieniu z pracodawcami. Pilotaż, który ministerstwo wzięło na sztandary, nie jest priorytetem. Należy zadbać o to, żeby nie przeregulowywać różnych obszarów. Trzeba działać już na poziomie Brukseli, ponieważ to stamtąd przychodzi duża część legislacji, którą następnie implementujemy, dodatkowo ją „ulepszając”. I na koniec: mam poczucie, że w rządzie brakuje kogoś, kto miałby spojrzenie probiznesowe. Jest tylko ośrodek, który patrzy propracowniczo. Warto jednak brać pod uwagę perspektywę obydwu stron.

Jacek Cieplak, wiceprezes Pracodawców RP

Kodeks pracy nie przystaje do realiów współczesnego rynku. Pandemia COVID-19 dobitnie to pokazała – szczególnie w obszarze elastycznych form zatrudnienia, które wciąż są w Polsce zbyt sztywno regulowane. Od tamtej pory niewiele się zmieniło. Dziś stoimy wobec kolejnej rewolucji – tym razem napędzanej przez sztuczną inteligencję. Już teraz AI przejmuje wiele prostych zadań z obszaru HR, a to dopiero początek. Zbliżający się skok technologiczny całkowicie odmieni sposób, w jaki pracujemy i zarządzamy ludźmi. Dlatego potrzebujemy kompleksowej nowelizacji kodeksu, która dostosuje go do nadchodzących zmian i zapewni równowagę między ochroną pracownika a elastycznością ważną dla pracodawców. W proces przygotowań powinni być włączeni przedsiębiorcy, którzy tworzą miejsca pracy i najlepiej rozumieją realne potrzeby rynku.

Nadia Winiarska, ekspertka ds. zatrudnienia, Konfederacja Lewiatan

Pracodawcy mierzą się z licznymi wyzwaniami rynku pracy, a kolejne przynosi rozwój sztucznej inteligencji, digitalizacja, demografia czy regulacje unijne. Aby im sprostać, potrzebny jest dialog i ograniczenie nadmiernych regulacji. Problemem naszego ustawodawcy jest bowiem to, że jak już zidentyfikuje nadużycia, z którymi zamierza walczyć, to bardzo często środki są nieproporcjonalne do zamierzonych celów. Proponuje się bowiem rozwiązania, które dotykają zarówno uczciwych,

jak i nieuczciwych przedsiębiorców. Obserwujemy też błędne priorytety rządu – skrócenie czasu pracy nie jest dziś najpilniejszą potrzebą. Przy rosnących kosztach, automatyzacji i niedoborach kadr zwiększyłoby to obciążenia firm. Zrównoważony rozwój wymaga równowagi między aspektami społecznymi a konkurencyjnością biznesu.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Członek zarządu i jego odpowiedzialność za naruszenia spółki

Rozstrzygnięcie WSA w Warszawie

WSA w Warszawie wyrokiem z 16.11.2021 r., VI SA/Wa 1263/21, Legalis, oddalił wniesioną przez M.W. (dalej: Skarżący) skargę na decyzję Komisji Nadzoru Finansowego (dalej: KNF) z 29.1.2021 r. (dalej: Zaskarżona Decyzja), na mocy której uchylono w całości decyzję KNF z 21.1.2020 r. i wymierzono m.in.: Skarżącemu karę pieniężną w wysokości 76 000 zł wobec stwierdzenia rażącego naruszenia obowiązków informacyjnych przez spółkę A. S.A. w upadłości z siedzibą w K. (dalej: Spółka), w okresie, w którym Skarżący pełnił funkcję członka zarządu Spółki. Spółka, w związku ze sporządzeniem skonsolidowanego raportu półrocznego za I półrocze 2016 r., nienależycie wykonała obowiązek, o którym mowa w art. 56 ust. 1 pkt 2 lit. a ustawy z 29.7.2005 r. o ofercie publicznej i warunkach wprowadzenia instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 592; dalej: OfertaPublU).

NSA o przedawnieniu

NSA, odnosząc się do zarzutu naruszenia art. 96 ust. 6 pkt 2 OfertaPublU, wskazał, że instytucja przedawnienia kary z art. 96 ust. 6 pkt 2 OfertaPublU została uregulowana odrębnie w art. 96 ust. 7 OfertaPublU, zgodnie z którym kara, o której mowa w art. 96 ust. 6 OfertaPublU nie może być nałożona jeżeli od wydania decyzji, o których mowa w art. 96 ust. 1, 1e lub 1f OfertaPublU, upłynęło więcej niż 12 miesięcy. Dawność została przez ustawodawcę powiązana z upływem czasu od wydania decyzji „pierwotnej” dla całej konstrukcji odpowiedzialności członka zarządu spółki, a więc od wydania decyzji nakładającej karę na emitenta z tytułu niedochowania obowiązków informacyjnych z art. 56 OfertaPublU.

Przenosząc powyższe rozważania na temat instytucji przedawnienia na grunt stanu faktycznego rozpatrywanej sprawy NSA wskazał, że Zaskarżona Decyzja wydana została (29.1.2021 r.) przed upływem terminu 12-miesięcznego od wydania decyzji nakładającej karę na Spółkę (31.8.2020 r.). Zatem do przedawnienia nałożenia kary na Skarżącego nie doszło.

Podkreślenia też zdaniem NSA wymaga, że ustawodawca w art. 68 ust. 2 ustawy z 27.8.2009 r. o finansach publicznych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1483; dalej: FinPubU) wskazuje, że „stosuje się KPA”, co zgodnie z zasadami wykładni systemowej wewnętrznej (gdzie art. 68 ust. 2 FinPubU jest przepisem szczególnym względem art. 68 ust. 1 FinPubU) oznacza zakaz stosowania do kar odesłania zawartego w art. 68 ust. 1 FinPubU, co tworzy zakaz stosowania przepisów OrdPU o przedawnieniu (wyrok NSA z 8.11.2018 r., II GSK 3815/16, Legalis).

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Odpowiedzialność członka zarządu

Zdaniem NSA nie mógł być uwzględniony także zarzut naruszenia art. 96 ust. 6 pkt 2 OfertaPublU w zw. z art. 56 ust. 1 pkt 2 lit. a OfertaPublU, poprzez przyjęcie, że Skarżący był świadomy występowania istotnych niepewności, dotyczących zdarzeń lub okoliczności, które mogą nasuwać poważne wątpliwości co do zdolności Spółki do kontynuowania działalności, a także przez to, że „naruszenia obowiązków” Skarżącego „nie miały rażącego charakteru”. NSA wyjaśnił, że faktem prawotwórczym, dającym podstawę nałożenia na osobę, która pełniła funkcję członka zarządu spółki publicznej kary z art. 96 ust. 6 pkt 2 OfertaPublU, jest wykrycie przez KNF, że miał przypadek rażącego naruszenia obowiązków emitenta z art. 96 ust. 1e OfertaPublU.

Przez naruszenie obowiązków emitenta rozumie się:

obowiązków z art. 56 OfertaPublU.

Zakres tych obowiązków obejmuje m.in.: przekazywanie do publicznej wiadomości informacji okresowych. W tym kontekście NSA zauważył, że przepisy wskazane jako podstawa zarzutu kasacyjnego to regulacje określające sprawozdawcze obowiązki członka zarządu spółki publicznej w postaci udzielenia informacji okresowej (raportu półrocznego) spółki i podania w tej formie do publicznej wiadomości (inwestorom) prawdziwych, rzetelnych, kompletnych danych, które:

W pierwszym przypadku sprawozdanie powinno kończyć się konkluzją o założeniu kontynuowania działalności, a w drugim – konkluzją o wystąpieniu istotnych wątpliwości co do możliwości kontynuowania działalności wraz ze wskazaniem powodów, z jakich taką sygnalizację uznano za zasadną.

W rozpatrywanej sprawie wykazano, że naruszenie obowiązku informacyjnego ze strony Skarżącego nastąpiło w sposób świadomy oraz że miało walor kwalifikowany, przekładając się na rażące naruszenie obowiązków emitenta, określone w art. 56 OfertaPublU. Działania emitenta manifestują się bowiem zachowaniami, w tym brakiem działania, organu zarządzającego tym podmiotem (wyrok NSA z 20.9.2019 r., II GSK 2372/17, Legalis).

W sprawie przyjęto, że skoro Skarżący był członkiem zarządu i podpisał raport za I półrocze 2016 r., to – z racji pełnionej w Spółce funkcji – obowiązany był posiadać kompletną wiedzę o sytuacji Spółki, w tym jej kondycji i ryzyku gospodarczym, związanym z jej wyjątkowo niekorzystną sytuacją finansową, stawiającą co najmniej pod znakiem zapytania, kontynuowanie przez nią działalności lub powstanie ryzyka w jej prognozowaniu. Pełniona funkcja zapewniała pełny wgląd w dane Spółki. Jak już wcześniej podnoszono, same dane, jakimi dysponował Skarżący jako członek zarządu Spółki, w dacie podpisywania raportu półrocznego, wskazywały na jednoznaczne okoliczności, rokujące nieodległe zaprzestanie działalności Spółki.

Były to istotne, a więc ponadprzeciętne okoliczności, które rodziły poważne, a więc również kwalifikowane jakościowo wątpliwości co do stabilności finansowej Spółki. Skarżący wiedział, składając raport, o realnych zagrożeniach co do kontynuacji działalności Spółki. Wiedza ta wynikała z: a) opublikowanych danych oraz z b) pogłębiającej się straty netto z działalności, a także c) wysokości zobowiązań krótkoterminowych skonsolidowanych i jednostkowych, znacznie przekraczających stan krótkoterminowych należności.

O świadomości Skarżącego o zagrożeniach kontynuacji działalności Spółki świadczyła też zależność czasowa pomiędzy złożeniem skonsolidowanego raportu półrocznego za I półrocze 2016 r., a czynnościami: przystąpienia do sporządzenia wniosku o otwarcie postępowania sanacyjnego (33 dni po przekazaniu raportu do publicznej wiadomości) i złożenie wniosku o otwarcie postępowania sanacyjnego (43 dni po przekazaniu raportu do publicznej wiadomości), a nadto – odwołanie się w samym wniosku o otwarcie postępowania sanacyjnego do złej sytuacji finansowej Spółki.

Upływ miesiąca spowodował zmianę wektora oceny kondycji Spółki z I półrocza 2016 r. z optymalnej, rokującej kontynuowanie działalności (w raporcie) do wybitnie pesymistycznej (we wniosku o wszczęcie postępowania sanacyjnego). Oczywistym jest, że nie przesądziły o tym żadne wydarzenia gospodarcze z miesiąca po złożeniu raportu. Sformułowanie w raporcie konkluzji o założeniu kontynuowania działalności, przy braku sygnalizacji jednoznacznie niepokojących zdarzeń gospodarczych, było naruszeniem prowadzącym do rażącego naruszenia obowiązków Spółki, za jakie ta spotkała się z karą wymierzoną decyzją z 31.8.2020 r., wydaną na podstawie art. 56 OfertaPublU.

NSA, oddalił skargę kasacyjną.

Komentarz

Na tle stanu faktycznego rozpatrywanej sprawy NSA wypowiedział się na temat m.in. zasad odpowiedzialności członka zarządu spółki publicznej za naruszenie przez spółkę obowiązków informacyjnych z zakresu sprawozdawczości okresowej. Mając na uwadze stan faktyczny sprawy, jak również znajdujący do niego zastosowanie stan prawny i poglądy orzecznictwa, NSA wskazał, że z samego faktu pełnienia ww. funkcji powinna wynikać pełna wiedza o aktualnej sytuacji prawo-gospodarczej Spółki, w tym w szczególności o jej kondycji finansowej. Takiej świadomości zabrakło po stronie Skarżącego, co nie ma jednak wpływu na jego odpowiedzialność z tego tytułu.

Wyrok NSA z 4.9.2025 r., II GSK 464/22, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Rok na odwołanie darowizny z powodu niewdzięczności

Zgodnie z art. 898 i następnymi KC darczyńca może odwołać darowiznę nawet już wykonaną, jeżeli obdarowany dopuścił się względem niego rażącej niewdzięczności. Ma na to jednak tylko rok od dnia, w którym dowiedział się o niewdzięczności obdarowanego. Wynika to z art. 899 § 3 KC.

W sprawie, którą rozpoznawał niedawno Sąd Najwyższy powodowie prawdopodobnie nie zwrócili uwagi na ten ostatni przepis. Przekazali oni nieruchomość krewnej, ale po kilku latach złożyli oświadczenie o odwołaniu tej darowizny i wystąpili do sądu cywilnego o zobowiązanie obdarowanej (pozwanej) do zwrotu nieruchomości. Odwołanie uzasadnili m.in. pobiciem jednego z darczyńców przez obdarowaną. Potwierdzał to prawomocny wyrok skazujący krewną wydany w czerwcu 2017 r. Dodatkowo powodowie wskazywali też na inne wykroczenia, których miała się wobec nich dopuścić kobieta, już po prawomocnym jej skazaniu.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Choć odwołanie darowizny nastąpiło w lipcu 2021 r., a więc dopiero po kilku latach, to sąd okręgowy uwzględnił pozew i nakazał zwrot nieruchomości. Sąd Apelacyjny w Białymstoku zmienił jednak to orzeczenie, wskazując, że wyrok skazujący obdarowaną zapadł na długo przed rocznym okresem poprzedzającym odwołanie darowizny.

Powodowie nie dali za wygrana i w skardze kasacyjnej zarzucili SA m.in. to, że zaakceptował jako dowód oświadczenia pozwanej z rozprawy bez formalnego przesłuchania jej jako strony. Sąd Najwyższy nie uwzględnił tych zarzutów wskazując, że ustalenia sądów niższych instancji poza tym, że są wiążące dla SN, dokonane zostały na podstawie materiału dowodowego zaoferowanego przede wszystkim przez powodów, gdyż do nich należało wykazanie, że zaszły przesłanki odwołania darowizny. Skoro ze zgromadzonego materiału dowodowego jednoznacznie wynikało, że powodowie uchybili terminowi na złożenie oświadczenia woli o odwołaniu darowizny w związku z zarzucanym pozwanej zachowaniem, które by miało świadczyć o jej rażącej niewdzięczności, to dowód z przesłuchania pozwanej, zmierzający do wyjaśnienia przyczyn tego zachowania, nie był niezbędny do ustalenia okoliczności istotnych w sprawie.

– Pozwanej nie obciążało bowiem dowodzenie okoliczności, które wykazać mieli powodowie i trudno przyjąć, żeby jej zeznania mogły zadecydować o uwzględnieniu skierowanego przeciwko niej powództwa – wskazał SN.

Zdaniem SN sąd II instancji wyczerpująco wyjaśnił przyczyny zmiany wyroku SO i oddalenia powództwa, argumentując że ustalenia nie potwierdzają łącznego spełnienia przesłanek określonych w art. 898 i następnych KC. Podkreślił, że uprawnienie do odwołania darowizny jest ograniczone rocznym terminem, liczonym od dnia dowiedzenia się przez darczyńcę o niewdzięczności obdarowanego. Co się zaś tyczy późniejszych e-maili pozwanej do darczyńców z obraźliwymi i wulgarnymi słowami, to nie świadczyły one, jak ustalił SA, o rażącej niewdzięczności – wskazała w konkluzji uzasadnienia sędzia Marta Romańska.

Sygnatura akt: I CSK 5/2

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Deregulacja w Prawie pocztowym

Kluczowe rozwiązania

Nowelizacja wprowadza następujące zmiany w Prawie pocztowym:

  1. Skrócenie okresu przechowywania przesyłek niedoręczalnych – termin, po którym zawartość przesyłki może ulec zniszczeniu, zostaje skrócony z 12 do 6 miesięcy od dnia jej otwarcia.
  2. Wprowadzenie progu przychodowego dla sprawozdawczości – obowiązek składania rocznego sprawozdania do Prezesa UKE będzie dotyczył wyłącznie operatorów, których roczne przychody z działalności pocztowej w poprzednim roku wyniosły co najmniej 400 000 zł.
  3. Wprowadzenie oświadczeń zamiast sprawozdań:
  1. Obowiązkowa forma elektroniczna zarówno sprawozdania, jak i nowe oświadczenia, będą składane wyłącznie w formie elektronicznej.
  2. Ustalenie jednolitego terminu wszystkie sprawozdania i oświadczenia trzeba będzie złożyć do 31 marca każdego roku.
  3. Redukcja zbieranych danych ze sprawozdań usunięto obowiązek podawania informacji m.in. o formie prawnej i danych teleadresowych operatora oraz o aktualnym wykazie adresów placówek pocztowych i agentów pocztowych.
Kurs Compliance Officer – Sprawdź aktualną ofertę kursu Sprawdź

Geneza i główne cele zmian

Projekt nowelizacji zrodził się w odpowiedzi na problemy zgłaszane przez stronę społeczną w ramach prac Rządowego Zespołu ds. Deregulacji. Zidentyfikowano dwie kluczowe bariery obciążające operatorów pocztowych.

Pierwszą była nadmiernie rozbudowana sprawozdawczość dla Prezesa UKE. Obowiązki te, ze względu na ilość wymaganych danych, dotykały nieproporcjonalnie mocno mikro- i małych przedsiębiorców. Co więcej, obowiązek ten dotyczył również podmiotów wpisanych do rejestru, które w danym roku w ogóle nie świadczyły usług pocztowych. Dodatkowym utrudnieniem była obowiązująca, przestarzała papierowa forma składania sprawozdań.

Drugim zgłoszonym problemem były wysokie koszty ponoszone przez operatorów w związku z obowiązkiem magazynowania przesyłek niedoręczalnych przez okres aż 12 miesięcy.

W związku z tym, celem nowelizacji ustawy z 23.11.2012 r. – Prawo pocztowe (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 336; dalej: PrPoczt) jest:

  1. Uproszczenie sprawozdawczości – ma to nastąpić poprzez rezygnację z nadmiarowych danych, wyłączenie z obowiązku mikro- i małych operatorów (poniżej określonego progu przychodów) oraz podmiotów nieaktywnych, a także całkowitą cyfryzację procesu poprzez wprowadzenie elektronicznej formy sprawozdań. Szacuje się, że zniesie to obowiązek sporządzania sprawozdań dla około 80% podmiotów wpisanych do rejestru.
  2. Optymalizację kosztów – cel ten zostanie osiągnięty przez skrócenie terminu przechowywania niedoręczalnych przesyłek z 12 do 6 miesięcy, co ma realnie zmniejszyć obciążenia finansowe operatorów.

Ulga w kosztach magazynowania

Najbardziej odczuwalną dla operatorów zmianą kosztową jest nowelizacja art. 33 ust. 9 pkt. 2 PrPoczt. Dotychczasowy przepis nakazywał przechowywanie zawartości niedoręczalnych przesyłek przez 12 miesięcy, zanim mogły zostać zniszczone. Nowy przepis skraca ten okres do 6 miesięcy.

Jak wskazano w uzasadnieniu, termin 12 miesięcy generował po stronie operatorów nieuzasadnione koszty operacyjne. Projektodawca uspokaja jednocześnie, że zmiana ta nie ograniczy praw konsumentów. Zgodnie z danymi Poczty Polskiej za 2024 r., zdecydowana większość procesów reklamacyjnych kończy się w ciągu pół roku dotyczy to 86,8% przesyłek krajowych i aż 99,7% przesyłek zagranicznych. Niezależnie od tego, prawo do odszkodowania z tytułu niewykonania lub nienależytego wykonania usługi (określone w art. 88 PrPoczt) pozostaje nienaruszone.

Do przesyłek otwartych przed dniem wejścia w życie ustawy (tj. przed 1.11.2025 r.) stosuje się przepisy dotychczasowe. Oznacza to, że będą one przechowywane na starych zasadach, czyli przez 12 miesięcy, co ma zapewnić ochronę praw nadawców i adresatów.

Rewolucja w sprawozdawczości do Prezesa UKE

Drugi filar reformy to zmiana art. 43 PrPoczt, regulującego obowiązki sprawozdawcze.

Po pierwsze, obowiązek corocznego sprawozdania będzie dotyczył tylko tych operatorów, których roczne przychody z działalności pocztowej przekroczyły w poprzednim roku 400 000 zł.

Po drugie, operatorzy, którzy w danym roku nie prowadzili działalności pocztowej, oraz ci, którzy nie osiągnęli progu 400 tys. zł, będą musieli złożyć jedynie proste oświadczenie o tym fakcie. To ogromna zmiana w stosunku do obecnego stanu, który wymuszał sprawozdawczość nawet na nieaktywnych podmiotach.

Po trzecie, obowiązująca dotychczas forma papierowa zostaje zastąpiona obligatoryjną formą elektroniczną dla wszystkich sprawozdań i oświadczeń. Ten sam przepis ujednolica termin składania dokumentów na 31 marca każdego roku.

Po czwarte, zredukowano zakres wymaganych danych. Uchylono m.in. obowiązek informowania o formie prawnej i danych teleadresowych oraz obowiązek przedstawiania wykazu placówek pocztowych.

Przepisy te, zgodnie z art. 3 ustawy nowelizującej, będą miały zastosowanie po raz pierwszy do obowiązku informacyjnego za rok 2025, realizowanego do 31.3.2026 r.

Korzyści dla przedsiębiorców i administracji

Podpisana ustawa to realne ułatwienie w prowadzeniu działalności gospodarczej. Zgodnie z szacunkami opartymi na danych Prezesa UKE za 2024 r., z obowiązku sporządzania sprawozdań zwolnionych zostanie około 80% podmiotów wpisanych do rejestru operatorów pocztowych. Jest to więc ogromna ulga, szczególnie dla mikro- i małych przedsiębiorców.

Dla wszystkich operatorów, w tym tych największych, skrócenie okresu magazynowania przesyłek przełoży się na bezpośrednie, wymierne oszczędności kosztów operacyjnych. Z kolei dla administracji (Prezesa UKE) obowiązkowa forma elektroniczna i redukcja zbędnych danych usprawnią procesy gromadzenia i przetwarzania informacji o rynku.

Terminy wejścia w życie i przepisy przejściowe

Nowelizacja weszła w życie 1.11.2025 r. Taki termin vacatio legis ma pozwolić operatorom pocztowym na wdrożenie zmian, w szczególności na dostosowanie regulaminów świadczenia usług i umów w związku ze skróceniem terminu przechowywania przesyłek, a także na przeprowadzenie akcji informacyjnej dla klientów.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

System ratownictwa medycznego w przypadku zagrożenia znacznej liczby osób

Przyczyny zmian i rozwiązywane problemy

Autorzy omawianego projektu wskazują, że zmiany są efektem nowelizacji ustawy z 8.9.2006 r. o Państwowym Ratownictwie Medycznym (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 91; dalej: PRatowMedU), która weszła w życie 30.5.2025 r.

Jedną ze zmian było wyeliminowanie z zakresu zadań wojewódzkiego koordynatora ratownictwa medycznego (dalej: WKRM) obowiązku koordynacji współpracy dyspozytorów medycznych w przypadku zdarzeń wymagających użycia jednostek systemu – szpitalnych oddziałów ratunkowych, spoza jednego rejonu operacyjnego.

Aktualnie jest to zadanie głównego dyspozytora medycznego właściwego ze względu na miejsce wystąpienia zdarzenia na mocy art. 26 ust. 2d pkt 3 PRatowMedU. Obecnie określono to jako koordynacja współpracy dyspozytorów medycznych w przypadku zdarzeń z dużą liczbą poszkodowanych w obrębie jednej dyspozytorni medycznej.

Kolejną przyczyną jest obowiązująca już od 1.1.2022 r. zmiana, według której dyspozytornie medyczne przeszły w struktury urzędów wojewódzkich, a ich pracodawcami są wojewodowie.

W związku z tym, konieczne jest usunięcie zapisów o współpracy WKRM z dyspozytorem medycznym wskazanym przez kierownika podmiotu leczniczego zatrudniającego dyspozytora medycznego.

W zamian za to, wprowadzono zasadę współpracy WKRM z głównym dyspozytorem medycznym lub jego zastępcą. Osoby na tych stanowiskach są pracownikami urzędu wojewódzkiego.

Zauważono również potrzebę rozszerzenia zakresu obowiązków WKRM o monitorowanie zdarzeń spowodowanych użyciem czynników CBRNE lub HAZMAT, czyli:

Powyższe pojęcia są używane w nomenklaturze międzynarodowej i krajowej do opisywania aktualnych zagrożeń dla zdrowia i życia ludzkiego spowodowanych użyciem niebezpiecznych materiałów i substancji.

Sektor publiczny – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Zmiany w rozporządzeniu

Projektowana nowelizacja obejmuje rozporządzenie z 16.8.2018 r. w sprawie szczegółowego zakresu zadań wojewódzkiego koordynatora ratownictwa medycznego (Dz.U. z 2018 r. poz. 1655).

Zaplanowane są następujące modyfikacje:

Etap legislacyjny

Rozporządzenie znajduje się na etapie konsultacji. Według projektu, ma wejść w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Koniec zgody KRS na orzekanie po 65. roku życia i ostre cięcia delegacji sędziów

Najważniejsze rozwiązania

  1. Likwidacja zgody KRS na dalsze orzekanie – sędzia po ukończeniu 65. roku życia będzie przechodził w stan spoczynku, chyba że złoży właściwemu prezesowi sądu apelacyjnego oświadczenie o woli dalszego zajmowania stanowiska i przedstawi zaświadczenie o zdolności do pełnienia obowiązków. Zgoda KRS zostaje wyeliminowana.
  2. Elastyczna praca dla sędziów-seniorów – sędzia, który ukończył 65 lat i pozostał w służbie, będzie mógł złożyć wniosek o uczestniczenie w przydziale spraw w wymiarze zmniejszonym.
  3. Mieszany model wynagrodzenia – sędzia korzystający z elastycznej pracy będzie otrzymywał wynagrodzenie zasadnicze obniżone proporcjonalnie do zmniejszonego przydziału spraw oraz uposażenie obniżone w stopniu, w jakim sędzia uczestniczy w przydziale spraw.
  4. Likwidacja delegacji do Kancelarii Prezydenta i MSZ – uchyla się przepisy pozwalające na delegowanie sędziów do Kancelarii Prezydenta RP i urzędu obsługującego ministra spraw zagranicznych.
  5. Limit czasowy dla delegacji pozaorzeczniczych – delegowanie sędziego do Ministerstwa Sprawiedliwości, Biura KRS czy Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury (KSSiP) będzie możliwe wyłącznie na czas określony, nie dłuższy niż 4 lata.
  6. „Okres karencji” dla delegowanych – ponowne delegowanie sędziego poza sąd będzie możliwe dopiero po upływie okresu równego poprzedniej delegacji.
  7. Zakaz łączenia funkcji – sędzia delegowany do pełnienia czynności administracyjnych w Ministerstwie Sprawiedliwości lub jednostce nadzorowanej nie będzie mógł jednocześnie orzekać.
  8. Możliwość powrotu ze stanu spoczynku – sędziowie, którzy już przeszli w stan spoczynku, będą mogli złożyć oświadczenie o woli powrotu do służby wraz z zaświadczeniem lekarskim.
  9. Delegowanie sędziów w stanie spoczynku – rozszerzono możliwość powierzania sędziom w stanie spoczynku czynności administracyjnych w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Administracja sądowa - sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Geneza i główne cele zmian

Projekt ustawy ma na celu rozwiązanie dwóch palących problemów trawiących wymiar sprawiedliwości: nadchodzącej fali odejść sędziów w stan spoczynku oraz nadużywania instytucji delegacji pozaorzeczniczych.

Problem wieku emerytalnego sędziów

Obecnie sędzia przechodzi w stan spoczynku w wieku 65 lat. Może ubiegać się o dalsze orzekanie, ale wymaga to zgody Krajowej Rady Sądownictwa, która jest fakultatywna i oparta na nieprecyzyjnych przesłankach. W ocenie projektodawcy, mechanizm ten zniechęca sędziów do pozostawania w służbie, a KRS w obecnym składzie podejmowała decyzje w tym zakresie, kierując się pobudkami pozamerytorycznymi. W ciągu najbliższych 5 lat szacowany jest gwałtowny, ponad 100-procentowy wzrost liczby sędziów odchodzących na emeryturę, co najmocniej uderzy w sądy okręgowe i apelacyjne. Celem zmiany jest powrót do rozwiązań z lat 2007-2017, gdzie o pozostaniu w służbie decydowała wyłącznie wola sędziego i jego stan zdrowia, bez ingerencji jakiegokolwiek organu.

Problem delegacji sędziów

Drugim celem jest ukrócenie praktyki masowego delegowania sędziów do pełnienia czynności administracyjnych poza sądami. Jak wykazał raport NIK (nr 89/2024), Ministerstwo Sprawiedliwości wykorzystywało delegacje do zastępowania pracowników służby cywilnej, drenując kadry sądowe. Liczba osób delegowanych z sądów do MS wzrosła z 161 w 2013 r. do 388 w 2023 r. Delegacje te nie służyły wsparciu merytorycznemu, lecz łagodzeniu niedoborów kadrowych w ministerstwie, a koszty wynagrodzeń tych sędziów nadal ponosiły macierzyste sądy. Celem jest przywrócenie delegacji jej właściwego, czasowego charakteru.

Nowy model przejścia w stan spoczynku

Projekt gruntownie przebudowuje art. 69 ustawy z 27.7.2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 334; dalej: PrUSP) dotyczący przejścia w stan spoczynku. Zgoda Krajowej Rady Sądownictwa, krytykowana za uznaniowość, zostaje w całości zastąpiona jednostronnym aktem woli sędziego. Sędzia, nie później niż 6 miesięcy i nie wcześniej niż 12 miesięcy przed 65. urodzinami, będzie składał prezesowi sądu apelacyjnego oświadczenie o woli dalszej pracy oraz zaświadczenie lekarskie. Prezes sądu apelacyjnego jedynie zawiadomi o tym fakcie Ministra Sprawiedliwości i KRS. Sędzia będzie mógł pełnić służbę maksymalnie do 70. roku życia.

Całkowitą nowością jest art. 69 § 1d i § 1e. Wprowadzają one dla sędziów 65+ możliwość pracy w zmniejszonym wymiarze. Jest to odpowiedź na postulaty sędziów, którzy chcą pozostać aktywni, ale obawiają się pełnego obciążenia ze względu na wiek. Taki sędzia będzie otrzymywał dwa świadczenia: wynagrodzenie zasadnicze oraz uposażenie stanu spoczynku.

Racjonalizacja delegacji sędziów

Nowelizacja art. 77 i art. 78 PrUSP ma na celu zatrzymanie drenażu kadr z sądów. Po pierwsze, w projekcie uchyla się art. 77 § 1 pkt 2a-2c PrUSP, co kończy możliwość delegowania sędziów do Kancelarii Prezydenta RP, MSZ oraz do obsługi tzw. Państwowej Komisji ds. badania wpływów rosyjskich. Projektodawca uznał te delegacje za zbędne.

Po drugie, delegacje pozaorzecznicze nie będą już mogły być bezterminowe. Nowe przepisy wprowadzają twardy limit 4 lat. Co więcej, aby zapobiec „wiecznym delegacjom” do różnych jednostek, nowy art. 77 § 3g wprowadza okres karencji – kolejna delegacja będzie możliwa dopiero po przerwie równej co najmniej okresowi ostatniej delegacji.

Po trzecie, przywrócono zasadę, że sędzia delegowany do KSSiP również nie może łączyć tej funkcji z orzekaniem, co ma chronić zewnętrzny aspekt niezawisłości sędziowskiej.

Korzyści dla wymiaru sprawiedliwości i obywateli

Wprowadzone zmiany mają przynieść wymierne korzyści. Usunięcie uznaniowej zgody KRS zwiększy gwarancje niezawisłości sędziowskiej i da sędziom poczucie stabilności zawodowej. Umożliwienie sędziom dalszej pracy na ich wniosek oraz opcja powrotu ze stanu spoczynku mają kluczowe znaczenie dla zahamowania nadchodzącej fali odejść i braków kadrowych, zwłaszcza wśród najbardziej doświadczonych sędziów.

Ograniczenie delegacji pozaorzeczniczych to realne wzmocnienie kadrowe sądów. Sędziowie wrócą do swoich macierzystych jednostek, by orzekać, co powinno przyczynić się do poprawy sprawności postępowań. Zmiana ta przyniesie również oszczędności budżetowe sądom, które dotychczas finansowały etaty sędziów pracujących w ministerstwie.

Terminy wejścia w życie i przepisy przejściowe

Ustawa ma wejść w życie po upływie 21 dni od dnia ogłoszenia. Tak krótki termin jest podyktowany m.in. koniecznością pilnej obsługi kadrowej sędziów delegowanych.

Projekt zawiera kluczowe przepisy przejściowe:

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Koniec z dziwnymi pełnomocnikami i covidowymi procedurami

Rząd przyjął we wtorek projekt tzw. małej ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Ma ona ukrócić wyłudzanie i fałszowanie pełnomocnictw, a przez to przejmowanie spółdzielni.

Koniec z patologiami

Nowelizacja nazywana jest małą, ponieważ reguluje zaledwie trzy problemy, z którymi borykają się spółdzielnie mieszkaniowe. Najważniejszy z nich dotyczy pełnomocnictw. Dzisiaj członek spółdzielni może udzielić pełnomocnictwa do reprezentowania go na walnym zgromadzeniu (WZ), gdzie zapadają najważniejsze dla spółdzielni decyzje, każdemu. W niektórych spółdzielniach, zainteresowani podjęciem korzystnych dla siebie, niekoniecznie dla wszystkich członków spółdzielni, decyzji wyłudzają, fałszują lub kupują pełnomocnictwa. Nie muszą tych głosów zebrać wielu. Zainteresowanie udziałem w WZ jest niewielkie, frekwencja kilkuprocentowa. To ułatwia zdobycie większości i otwiera drogę do zarządzania majątkiem spółdzielni, w tym obsadzania rad nadzorczych i zarządów.

Ministerstwo Rozwoju i Technologii przygotowało projekt, który ma to uniemożliwić, a przynajmniej utrudnić.

– Koniec z patologiami na walnych zgromadzeniach spółdzielni mieszkaniowych coraz bliżej – zapowiada wiceminister Tomasz Lewandowski, odpowiedzialny w resorcie za mieszkalnictwo.

Projekt zakazuje udziału pełnomocników w wyborach zarządu i rad nadzorczych. Możliwe będzie tylko osobiste głosowanie członka spółdzielni. W pozostałych głosowaniach członka będzie mógł zastąpić pełnomocnik, ale katalog osób, które mogą zostać pełnomocnikiem został ograniczony.

Zgodnie z wolą członków spółdzielni pełnomocnikiem będzie mógł być inny członek tej spółdzielni. Ten wariant zdawał się mieć najwięcej zwolenników wśród uczestniczących w posiedzeniach Parlamentarnego Zespołu ds. Spółdzielczości Mieszkaniowej. Spółdzielcy powtarzali, że łatwiej poprosić o zastąpienie na walnym sąsiada niż rodzinę.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Adwokat i osoba bliska

Poza innym członkiem spółdzielni, pełnomocnikiem będzie mógł być adwokat lub radca prawny, a także osoba bliska tj. zstępny, wstępny, rodzeństwo, dzieci rodzeństwa, małżonek, osoba przysposabiająca i przysposobiona oraz osoba, która pozostaje faktycznie we wspólnym pożyciu. Pełnomocnictwo będzie ważne tylko z oświadczeniem pełnomocnika, że jest osobą bliską członkowi spółdzielni. Część spółdzielców ma obawy, czy nie będzie to furtka do nadużyć, z powodu trudności z weryfikacją takiego oświadczenia. Ministerstwo uspokaja, że żeby zapobiec tego typu przypadkom, wprowadza przepis, zgodnie z którym kto składa fałszywe oświadczenie o spełnieniu kryteriów „do pełnienia funkcji pełnomocnika będącego osobą bliską członka spółdzielni” będzie się musiał liczyć z karą grzywny, a w przypadku podejrzenia, że ma się do czynienia z fałszywym pełnomocnikiem, spółdzielnia powinna zawiadomić policję.

Pełnomocnictwa budzą szczególnie dużo emocji. Wśród spółdzielców i ekspertów ścierają się skrajnie różne koncepcje.

– Mamy tego świadomość i staraliśmy się wypracować w porozumieniu z Rządowym Centrum Legislacji rozwiązanie kompromisowe. Nie zajmowalibyśmy się pełnomocnictwami, gdyby nie problem z nadużywaniem prawa do ich swobodnego udzielania, który sygnalizowali nam sami członkowie spółdzielni – mówi wiceminister Tomasz Lewandowski.

Prof. SANS, dr Piotr Pałka, radca prawny i wspólnik w Kancelarii Radców Prawnych Derc Pałka, reprezentujący Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP krytykuje całkowite pozbawienie członków możliwości udzielenia pełnomocnictwa na walnym zgromadzeniu, gdy dokonywane są wybory do rady nadzorczej.

– To rozwiązanie nie uwzględnia interesu członków spółdzielni mieszkaniowych, którzy nie mogliby np. z uwagi na stan zdrowia uczestniczyć w walnym zgromadzeniu, a wystarczyłoby zapisać w projekcie, że członek uczestniczy w walnym zgromadzeniu osobiście, chyba że statut stanowi inaczej albo ograniczyć instytucję pełnomocników tylko do członków spółdzielni mieszkaniowej – mówi Piotr Pałka.

W jego ocenie wadą projektu jest też założenie, że oświadczenia o byciu osobą bliską składa wyłącznie pełnomocnik. To może być wykorzystywane do składania oświadczeń bez wiedzy członków spółdzielni, których to oświadczenie dotyczy. Odpowiedzialność karna za składanie fałszywych oświadczeń i kara grzywny, zdaniem prof. Pałki, nie rozwiązują problemu w przypadku osób bliskich.

– Zgodnie z przyjętą definicją mogą to być także osoby pozostające we wspólnym pożyciu, ale jak zweryfikować to wspólne pożycie. Odsyłanie nas w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości do prokuratury jest wadliwym podejściem. Lepiej zapobiegać nieprawidłowościom, niż je zwalczać, gdy wystąpią. Obawiamy się, że nie da się ich uniknąć i osoby nieuprawnione mogą zostać dopuszczone do udziału w głosowaniach, czyli nadal będzie istniała możliwość podejmowania przez nich uchwał o wyprowadzeniu majątku w postaci wyrażenia zgody na zbycie nieruchomości czy odwołania aktualnego składu rady nadzorczej, a w konsekwencji głosowania za odwołaniem członków zarządu, bowiem zgodnie z projektem pełnomocnik nie może brać udziału w głosowaniu, w którym wybierani są członkowie RN, ale głosować za odwołaniem już może – tłumaczy prof. Pałka.

Nie ma dobrego rozwiązania ?

Hanna Milewska-Wilk z Instytutu Rozwoju Miast i Regionów, ekspertka od spółdzielczości mieszkaniowej, członek rady nadzorczej jednej z warszawskich spółdzielni, uważa, że ministerialna recepta na rozwiązanie problemu pełnomocnictw nie jest pozbawiona wad, ale nie da się wypracować idealnego rozwiązania.

– Grupy interesów, które chcą przeforsować swoje koncepcje były i są w spółdzielniach mieszkaniowych. Pamiętajmy, że pełnomocnictwa można udzielać, ale nie ma takiego obowiązku. Najlepszym rozwiązaniem problemu byłoby zwiększenie uczestnictwa w walnych zgromadzeniach. Kto z tego prawa rezygnuje, ten sam pozbawia się wpływu na funkcjonowanie spółdzielni mieszkaniowej, w której zasobach mieszka. Uważam, że pomóc w podniesieniu frekwencji mogłaby edukacja, wyjaśniająca mieszkańcom, jak działa spółdzielnia mieszkaniowa. Głośne odczytywanie na walnym oświadczeń o stosunku bliskości też mogłoby poprawić frekwencję, ale to żart oczywiście – mówi ekspertka.

Propozycję ministerstwa chwali poseł Kamil Wnuk (Polska 2050), przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. spółdzielczości mieszkaniowej.

– Z zadowoleniem przyjmuję, że ministerstwo przyjęło nasz postulat i dopuściło, by pełnomocnikiem mógł być inny członek spółdzielni. W pierwotnej wersji projektu takiej możliwości nie było. Nie mam też nic przeciwko temu, żeby nie można było głosować przez pełnomocnika w wyborach członków RN czy zarządów. To są bardzo ważne wybory, więc wymóg osobistego głosowania przekonuje mnie – mówi poseł, który jest członkiem rady nadzorczej jednej z sosnowieckich spółdzielni mieszkaniowych.

Adam Rymski ze stowarzyszenia Razem dla Targówka, podobnie, jak poseł Wnuk uważa, że ograniczenie udzielania pełnomocnictw do innych członków spółdzielni i osób bliskich jest dobrym rozwiązaniem, które wyeliminuje ściąganie na WZ „pełnomocników”, którzy nawet nie mówili po polsku i nie rozumieli treści uchwał, ale głosowali.

– Bardziej cieszy mnie, że skończą się „covidowe” głosowania. Mam tylko nadzieję, że nowe przepisy umożliwią egzekwowanie organizowania walnych raz w roku. Spółdzielczość mieszkaniowa potrzebuje jednak głębszych zmian, niż zawarte w projekcie. Czekam na obiecaną dużą nowelizację – mówi Adam Rymski.

To nie jest czas covidu

Poza pełnomocnictwami projekt wyłącza stosowanie art. 15zzzr specustawy covidowej, umożliwiające podejmowanie uchwał przez walne zgromadzenie na piśmie albo przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość. Chociaż epidemii już nie ma, zdarzają się spółdzielnie, które organizują WZ, tak jakby była. Głosuje się na nich na piśmie nad uchwałami walnego zgromadzenia, zamiast zwołać je w formie tradycyjnej, czyli stacjonarnej. Spółdzielnie, które korzystają z tej opcji, tłumaczą, że to pozwala członkom spółdzielni przyjść w dowolnym momencie i zagłosować, zamiast tracić wiele godzin, siedząc na WZ. Przeciwnicy covidowych głosowań mówią, że ta forma uniemożliwia przeprowadzenie dyskusji nad projektami uchwał i sprzyja zarządzającym spółdzielnią.

– Rozwiązania wprowadzone w czasie pandemii bywają dziś nadużywane i ograniczają jawność funkcjonowania spółdzielni. Po zmianie, przywrócona zostanie przejrzystość i bezpośredni udział członków w podejmowaniu decyzji, zgodnie z ideą samorządności spółdzielczej – czytamy w uzasadnieniu do projektu ustawy. Ministerstwo dodaje, że posiedzenie walnego zgromadzenia w formie stacjonarnej umożliwia dyskusję i głosowanie nad uchwałami m.in. w sprawie zatwierdzenia sprawozdania finansowego spółdzielni mieszkaniowej, sprawozdania z działalności spółdzielni, podziału nadwyżki bilansowej (dochodu ogólnego) lub sposobu pokrycia strat oraz udzielenia absolutorium członkom zarządu. Stosowanie art. 15zzzr specustawy pozbawia spółdzielców swoistej formy kontroli nad działalnością spółdzielni oraz jej organów.

Łatwiej o odrębną własność mieszkania

Projekt przewiduje też ułatwienia w przekształcaniu lokali. Chodzi tu o przypadki, w których członek spółdzielni lub osoba niebędąca członkiem spółdzielni może wystąpić z żądaniem przekształcenia dotychczas przysługującego mu prawa do lokalu spółdzielczego w prawo odrębnej własności lokalu, a spółdzielnia, choć powinna zawrzeć z taką osobą umowę przeniesienia własności lokalu, tego nie robi lub postępowanie jest przewlekłe. Projekt umożliwia dochodzenie przed sądem roszczeń o ustanowienie odrębnej własności należącego dotychczas do spółdzielni mieszkaniowej lokalu w przypadku, gdy uczynienie zadość przesłance samodzielności lokalu wymaga podjęcia przez spółdzielnię czynności niezbędnych do ustanowienia odrębnej własności lokalu, na przykład prac adaptacyjnych.

Etap legislacyjny: trafi do Sejmu

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź