Kryteria podmiotowe prawa do świadczenia „Dobry start”

Stan faktyczny

H.H. (dalej: Wnioskodawczyni) wystąpiła wnioskiem z 6.9.2022 r. do ZUS o ustalenie prawa do świadczenia „Dobry start” na W.K. (dalej: Dziecko). Do ww. wniosku dołączono postanowienie Sądu Rejonowego w Zamościu III Wydział Rodzinny i Nieletnich z 13.7.2022 r., zgodnie z którym – na podstawie art. 569 § 2 KPC. w trybie zarządzenia tymczasowego – powierzono jej opiekę faktyczną nad Dzieckiem – małoletnią wnuczką, polegającą na wykonywaniu bieżącej pieczy nad Dzieckiem, w tym podejmowaniu decyzji w sprawach leczenia i edukacji oraz reprezentowania, także dochodzenia i pobierania świadczeń przeznaczonych na jego utrzymanie.

Decyzją z 26.10.2022 r. ZUS odmówił Wnioskodawczyni prawa do ww. świadczenia.

Po rozpatrzeniu odwołania, Prezes ZUS, decyzją z 21.2.2023 r. utrzymał w mocy ww. rozstrzygnięcie, podtrzymując, iż Wnioskodawczyni nie posiadała legitymacji do złożenia wniosku o ustalenie prawa do przedmiotowego świadczenia. Zgodnie z § 4 ust. 1 rozporządzenia Rady Ministrów z 15.6.2021 r. w sprawie szczegółowych warunków realizacji rządowego programu „Dobry start” (Dz.U. z 2021 r. poz. 1092; dalej: DobStartR) świadczenie to przysługuje wprawdzie m.in. opiekunom faktycznym, ale pod tym pojęciem należy – zgodnie z § 3 pkt 3 DobStartR – rozumieć osobę faktycznie opiekującą się dzieckiem, jeżeli wystąpiła z wnioskiem do sądu opiekuńczego o jego przysposobienie. Wnioskodawczynie nie była opiekunem faktycznym w ww. rozumieniu, a tym samym nie była podmiotem uprawnionym do uzyskania ww. świadczenia.

Zaskarżone rozstrzygnięcie

WSA w Lublinie, wyrokiem z 10.10.2023 r., II SA/Lu 524/23, Legalis, oddalił skargę Wnioskodawczyni na decyzję Prezesa ZUS z 21.2.2023 r. W uzasadnieniu WSA w Lublinie zgodził się z ww. literalną wykładnią § 4 ust. 1 pkt 1 w zw. z § 3 pkt 3 DobStartR, w zakresie definicji „opiekuna faktycznego”.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Stanowisko Rzecznika Praw Dziecka

Rzecznik Praw Dziecka zaskarżył ww. rozstrzygnięcie i zakwestionował takie rozumienie ww. przepisów, które wyklucza z kręgu podmiotów uprawnionych do ubiegania się o świadczenie „Dobry start” osobę faktycznie sprawującą opiekę nad małoletnim na podstawie orzeczenia sądowego z tego powodu, że nie złożyła ona wniosku o przysposobienie dziecka. Okoliczności niniejszej sprawy, rozpatrywane przez pryzmat celu ww. świadczenia, uzasadniały – w ocenie Rzecznika – odstąpienie od dyrektyw wykładni gramatycznej na rzecz wykładni celowościowej i prokonstytucyjnej. Ich zaś wyniki przemawiały za przyznaniem Wnioskodawczyni świadczenia na częściowe pokrycie wydatków, związanych z realizacją obowiązku szkolnego Dziecka, pomimo że ta nie była opiekunem faktycznym Dziecka – w dosłownym znaczeniu.

Stan prawny

NSA wskazał, że zgodnie z § 4 ust. 1 pkt 1 DobStartR, świadczenie „Dobry start” przysługuje: rodzicom, opiekunom faktycznym, opiekunom prawnym, rodzinom zastępczym, osobom prowadzącym rodzinne domy dziecka, dyrektorom placówek opiekuńczo-wychowawczych, dyrektorom regionalnych placówek opiekuńczo-terapeutycznych – raz w roku na dziecko. Definicję pojęcia „opiekun faktyczny” zawiera § 3 pkt 3 DobStartR, stanowiąc, że opiekun faktyczny dziecka oznacza osobę faktycznie opiekującą się dzieckiem, jeżeli wystąpiła z wnioskiem do sądu rodzinnego o przysposobienie dziecka.

NSA co do zasady zgodził się z WSA w Lublinie, że gramatyczna wykładnia ww. przepisów nie wskazuje wśród podmiotów uprawnionych do ubiegania się o świadczenie „Dobry start” osób, które jedynie sprawuje pieczę bieżącą nad dzieckiem na podstawie postanowienia sądu. Przepis ten wymaga od niej by jednocześnie wystąpiła z wnioskiem o przysposobienie dziecka. Takie rozumienie ww. przepisu nie jest jednak prawidłowe. Tego rodzaju wykładnia prowadzi bowiem do pozbawienia możliwości uzyskania świadczenia przez osobę, która opiekuje się faktycznie dzieckiem i to w sposób całkowicie legalny, bo na podstawie orzeczenia sądu opiekuńczego. W rezultacie osoba taka mimo, że jest obowiązana do zapewnienia dziecku utrzymania, w tym ponoszenia kosztów związanych z jego kształceniem, nie ma możliwości uzyskania świadczenia o charakterze pomocowym, a które jest przeznaczone na potrzeby dzieci związane z procesem ich edukacji.

Program „Dobry Start”

Dalej NSA wskazał, że celem ustanowienia rządowego programu „Dobry start” jest wsparcie rodzin z dziećmi w ponoszeniu wydatków, związanych z rozpoczęciem roku szkolnego. Wsparcie to polega na przyznaniu na dziecko, raz w roku, świadczenia w wysokości 300 zł, niezależnie od wysokości osiąganych dochodów. Ma ono więc na celu częściowe pokrycie tych wydatków na utrzymanie dziecka, które związane są z realizacją obowiązku szkolnego i służy tym samym zaspokojeniu potrzeb dziecka, dbałości o jego dobro i ochronę, a co za tym idzie skierowane jest do podmiotów, które opiekę nad dzieckiem sprawują i ponoszą wydatki związane z rozpoczęciem roku szkolnego.

W związku z tym, należy – zdaniem NSA – przyjąć, że takiemu celowi nie powinno służyć różnicowanie dzieci, ze względu na formę sprawowanej opieki, ustalonej przez sąd rodzinny. Świadczenie to ma służyć dziecku, które realizuje obowiązek szkolny. Cel powyższego świadczenia winien więc mieć nadrzędne znaczenie przy ustalaniu praw do niego.

Z tego więc powodu, dobro dziecka powinno w tym przypadku stanowić o kierunku wykładni § 4 ust. 1 pkt 1 DobStartR, w sytuacji, gdy osoba, która występuje o przyznanie jej tego świadczenia nie spełnia wszystkich przesłanek normatywnych opiekuna faktycznego w rozumieniu definicji z § 3 pkt 3 DobStartR, ale jednocześnie sprawuje nad wychowaniem i rozwojem dziecka pieczę, przyznaną jej przez państwo (sąd opiekuńczy).

Biorąc pod uwagę unormowania, znajdujące się zarówno w Konstytucji RP, jak też w Konwencji o Prawach Dziecka, przyjętej przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych 20.11.1989 r., a ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską w 1991 r. (Dz.U. z 1991 r. Nr 120, poz. 526 ) należy uznać, że § 4 ust. 1 pkt 1 w zw. z § 3 pkt 3 DobStartR w sposób niewystarczający chroni prawa dzieci i rzeczywistych ich opiekunów, tj. takich, którzy sprawują nad nimi faktyczną pieczę, dbając o zaspokojenie różnych ich potrzeb. Tym samym, regulacja ta niedostatecznie dba o dzieci pozostające pod orzeczoną pieczę bieżącą. Z tego powodu literalna więc wykładnia tych przepisów w zakresie, w jakim wyznacza kryteria podmiotowe do przyznania prawa do świadczenia „Dobry start”, które nie gwarantują realizacji celów sformułowanych w przedstawionych wyżej regulacjach konstytucyjnych i konwencyjnych, jak i celów samego świadczenia, nie daje zadowalających wyników.

Poza tym należy także mieć na uwadze, że powierzenie przez Państwo bieżącej pieczy nad dzieckiem oznacza podjęcie – w ramach tej opieki – obowiązków w zakresie: wychowania dziecka, zapewnienia mu bezpieczeństwa, zdrowia, wyżywienia, szkoły, utrzymania (a więc również dochodzenia należnego dziecku świadczenia „Dobry start”, służącego częściowemu pokryciu kosztów, związanych z realizacją obowiązku szkolnego), czyli wszystkiego tego, co łączy się z faktycznym, codziennym sprawowaniem bieżącej opieki nad dzieckiem.

Rozstrzygnięcie NSA

Mając powyższe na względzie, NSA przyjął, że pozbawienie Wnioskodawczyni – której legalnie powierzona została bezpośrednia bieżąca piecza nad Dzieckiem (małoletnią wnuczką) i która pieczę tę faktycznie sprawowała – dostępności do świadczenia „Dobry start” tylko z tego powodu, że nie złożyła ona wniosku do sądu o przysposobienie Dziecka, było nieprawidłowe. Powyższe prowadziło więc do uznania za zasadne wskazanych w skardze kasacyjnej zarzutów naruszenia prawa materialnego.

NSA działając w oparciu o art. 188 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 143; dalej: PostAdmU) w zw. z art. 145 § 1 pkt 1 lit. a) PostAdmU i art. 193 PostAdmU uchylił zaskarżony wyrok i poprzedzające go rozstrzygnięcie Prezesa ZUS. NSA wskazał również, że przy ponownym rozpoznaniu sprawy ww. organ powinien zastosować w tej sprawie wyżej przedstawioną wykładnię prawa materialnego.

Na tle stanu faktycznego ustalonego w sprawie NSA wypowiedział się w kwestii świadczenia pomocowego, jakim jest program „Dobry start” i legalnych kryteriów podmiotowych lego przyznania. Mając na uwadze zarówno cel wprowadzenia ww. wsparcia, jak również zasady wynikające z regulacji o randze międzynarodowej i Konstytucji RP, NSA wskazał, że zasady przyznawania prawa do ww. świadczenia nie mogą mieć charakteru wykluczającego i prowadzić do nierównego traktowania opiekunów faktycznych dzieci, sprawujących jedynie pieczę bieżącą, nie zaś pieczę zastępczą. W takiej sytuacji faktycznej znajdowała się Wnioskodawczyni, której zdaniem NSA powinno zostać, w okolicznościach analizowanej sprawy, przyznane wnioskowane świadczenie.

Wyrok NSA z 11.2.2026 r., I OSK 47/24

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Nie wybijamy zębów prokuraturze

Sejm przyjął poprawki Senatu do nowelizacji kodeksu postępowania karnego. Oznacza to, że ustawa – przewidująca m.in. zmiany w przepisach dotyczących tymczasowego aresztowania, możliwości wykorzystania dowodów pochodzących z przestępstwa oraz definicji podejrzanego (w kontekście zapewnienia prawa do obrońcy od pierwszego przesłuchania) – trafi na biurko prezydenta. Tymczasem część prokuratorów apeluje do głowy państwa o jej zawetowanie. Ich zdaniem wejście w życie nowelizacji „zagroziłoby funkcji gwarancyjnej prawa karnego, pogorszyło sytuację osób pokrzywdzonych, odebrało organom ścigania skuteczne narzędzia do walki z najpoważniejszymi formami przestępstw i w konsekwencji wpłynęło na pogorszenie bezpieczeństwa obywateli”. Jak pan się do tego odniesie?

Są to daleko idące ogólniki, formułowane – mam wrażenie – w oderwaniu od przepisów tej ustawy. Po pierwsze nakłada ona racjonalizujące ramy na stosowanie najpoważniejszego środka w postaci tymczasowego aresztowania. Środka, z nadużywaniem którego Polska ma problem od lat. Jest on traktowany jak substytut kary, a nie narzędzie do zagwarantowania organom procesowym sprawnego prowadzenia postępowania w przypadku groźby ucieczki, mataczenia czy utrudniania postępowania. Nie zmieniamy podstawowych przesłanek jego stosowania. Proponowana zmiana polega na tym, że przesłanka w postaci grożącej surowej kary – która obecnie zbyt często bywa łatwym wytrychem i stanowi pokusę do kierowania wniosku o tymczasowe aresztowanie wyłącznie na jej podstawie — mogłaby pełnić jedynie rolę przesłanki wspierającej.

Druga zmiana dotyczy wielokrotnego przedłużania tymczasowego aresztowania. Stawiamy tamę aresztom długotrwałym. Na podstawie owych przepisów prokurator – jeśli będzie chciał, by sąd przedłużył stosowanie aresztu – będzie musiał wykazać, że mijający okres został przez niego właściwie spożytkowany i wykonał czynności, do których się zobowiązał. Przypomnę tylko, że poselskie projekty dotyczące zmiany przepisów o tymczasowym aresztowaniu, miały poparcie wszystkich ugrupowań parlamentarnych od Lewicy, przez PiS, po Konfederację.

Tamte projekty były o wiele dalej idące.

To prawda, nasze propozycje są dość zachowawcze, a i tak spotykają się z krytyką części środowiska prokuratorskiego, co jest dla mnie niezrozumiałe. Wyłączamy także możliwość wykorzystania dowodów zdobytych w drodze przestępstwa. Podkreślałem to zarówno na posiedzeniu Sejmu, jak i Senatu. Polska to państwo prawa, nie możemy więc pozwolić na to, żeby w postępowaniu karnym był wykorzystywany materiał dowodowy pochodzący z przestępstwa. Prokuratorzy, którzy zgodnie z ustawą – Prawo o prokuraturze – stoją na straży praworządności oraz interesu publicznego, nie mogą bronić takich przepisów. Tu nie chodzi o odebranie prokuraturze narzędzi do walki z przestępczością. Tak samo nowa definicja podejrzanego w żaden sposób tego nie utrudni.

W jaki sposób miałoby to sprawić odejście od takiej niedookreślonej instytucji, jaką jest „osoba podejrzana” (czasem nazywana podejrzewaną – przyp. red.), czyli osoba, wobec której prowadzone są już konkretne czynności ukierunkowane na ściganie, ale której formalnie nie postawiono zarzutów, więc nie stała się jeszcze „podejrzanym”? Dziś taka osoba ma najgorszy z możliwych statusów wśród uczestników postępowania karnego. Przeciwko niej działa już policja i prokuratura, zbierany jest materiał dowodowy, podejmowane są czynności procesowe w postaci przeszukania, oględzin czy pobierania materiału genetycznego, a ona sama nie ma żadnych możliwości obrony. Czy objęcie tej osoby gwarancjami prawa do obrony jest ukłonem w stronę przestępców? Bzdura. Przecież z takiego prawa korzysta zarówno podejrzany, jak i oskarżony. A tak właśnie jest to odczytywane przez niewielką grupę prokuratorów, która chce utrzymania status quo – stanu wygodnego dla organów ścigania, ale niechroniącego obywatela, któremu – przypomnę – nie postawiono żadnych zarzutów.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

To prawda, natomiast trzeba powiedzieć, że nowa definicja podejrzanego – jako osoby, wobec której podjęto pierwszą czynność ukierunkowaną na ściganie – również nie jest precyzyjna i na pewno w pierwszym okresie będzie budzić wątpliwości. Jeżeli prokurator będzie np. sprawdzał czyjeś dane w bazie PESEL, to czy już powziął czynność ukierunkowaną na ściganie? Prokuratorzy obawiają się, że legalność niektórych czynności może być post factum podważana, z uwagi na brak obecności obrońcy.

W przepisie jest wyraźnie powiedziane, że chodzi o pierwszą czynność ukierunkowaną na ściganie. Nie chodzi więc o wezwanie w charakterze świadka, sprawdzenie kogoś w rejestrach. Ścigamy kogoś, o kim wiemy, na podstawie materiału dowodowego, że prawdopodobnie popełnił przestępstwo. Dlatego np. podejmujemy w stosunku do tej osoby przeszukanie. W takich właśnie sytuacjach będzie się aktualizował obowiązek pouczenia o przysługującym prawie do obrońcy i umożliwieniu skorzystania z tej obrony. Prokuratorzy nie powinni mieć z tym żadnego problemu.

Wiele spraw jest prowadzonych w formie dochodzenia, w ramach którego większość czynności dokonuje policja. Czy planowane są jakieś szkolenia dla policjantów?

Przede wszystkim mówimy oczywiście nie o całej rzeszy stu tysięcy policjantów, lecz o pionach dochodzeniowo-śledczych. Myślę, że dla nich, którzy na co dzień dokonują takich czynności, nie będzie problemem rozróżnienie momentu, w którym podejmują pierwszą czynność ukierunkowaną na ściganie. Z momentem podjęcia tej czynności będą musieli pouczyć podejrzanego o przysługujących mu prawach. Tylko tyle, albo aż tyle. Nie znaczy to, że nie można wykonać czynności pod nieobecność adwokata. Tylko gdy podejrzany tego zażąda. Dlaczego obywatel w zderzeniu z funkcjonariuszami państwa ma być pozbawiony wsparcia prawnego?

Pojawiają się też zarzuty, że wdrożenie dyrektywy tłumaczeniowej dokonywane za pomocą tej nowelizacji i wynikający z niej obowiązek tłumaczeń w znacznie większym zakresie niż to jest obecnie, spowoduje niebotyczne koszty, które finansowo zatopią prokuraturę.

To nie jest prawda. Co więcej, w ramach prac parlamentarnych rzecznik praw obywatelskich wskazywał na potrzebę zapewnienia tłumaczeń w jeszcze większym zakresie. Wydaje się, że uchwalone przepisy są wyważone. A przy okazji zostały uporządkowane kwestie związane ze zwolnieniami tłumacza z tajemnicy zawodowej czy wprowadzeniem zastrzeżenia co do treści tłumaczenia.

Rozpoczęliśmy już pracę nad nowelizacją ustawy dotyczącą pouczeń w postępowaniach karnych, która przewiduje również, że nowe wzory pouczeń będą dostępne na rządowych stronach internetowych od razu z urzędowymi tłumaczeniami w najczęściej stosowanych językach.

To bardzo ważna nowelizacja. Sami wskazujecie, że to największa zmiana procedury karnej od jej uchwalenia w 1997 r. Czy wobec apeli o jej zawetowanie, ktoś z Ministerstwa Sprawiedliwości planuje spotkanie z prezydentem, by przekonać go do tego, by tę ustawę podpisał?

No cóż. Ja nie mam śmiałości wpraszać się do nikogo do domu, tym bardziej więc do Pałacu Prezydenckiego. Dlatego też moje wystąpienie w Senacie, co zaznaczyłem wprost, kierowałem także do pana prezydenta, który w przyszłości będzie rozstrzygał o losie tej ustawy. Chciałbym, by miał on świadomość powagi tych przepisów. Nie bez kozery przypomniałem wielką akcję „uwolnić Maćka”, która 10 lat temu zjednoczyła wszystkie grupy kibicowskie. Chodziło o Maćka Dobrowolskiego, który przesiedział 40 miesięcy w izolacji, będąc tymczasowo aresztowanym. Jak się okazało, był niewinny. I ta ustawa ma właśnie na celu, by do takich sytuacji już nie dochodziło. Bardzo różne osoby stają się ofiarami obecnych przepisów – przedsiębiorcy, kibice, zwykli obywatele. Jeżeli jesteśmy w stanie coś dobrego wspólnie zrobić, to zróbmy to.

Mało tego, w kontekście dostępu do obrońcy, zostały wprowadzone przepisy, które wymuszają podjęcie natychmiastowych czynności z uwagi na bezpieczeństwo narodowe. Były konsultowane z koordynatorem służb specjalnych i zadbaliśmy o to, by nasi funkcjonariusze też nie stali się „bezzębni”. Te przepisy naprawdę są bezpieczne i były długo konsultowane, by znaleźć w miarę możliwości złoty środek. Proszę zauważyć, że niektóre propozycje zgłaszane przez opozycję zostały uwzględnione. Przykładowo za sprawą posła Marcina Warchoła wycofaliśmy się ze zmian dotyczących niezmienności składu orzekającego, co oznacza, że gdy jeden z sędziów zachoruje długotrwale, umrze, awansuje, przejdzie w stan spoczynku czy na urlop macierzyński, proces nie będzie musiał toczyć się od nowa.

A organy ścigania przechodziły już niejedną zmianę i jestem głęboko przekonany, że i ta szybko wejdzie do praktyki. Zwłaszcza że, co podkreślam, ona nam nie wywraca w żaden sposób skuteczności czy jakości ścigania.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Z faktury offline też można odliczyć VAT

Zgodnie z art. 106nh i 106nda ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775; dalej: VATU) dotyczą tzw. faktur offline (odpowiednio „niedostępność” i „offline24”). Nie są to przepisy proste. Za datę wystawienia faktury offline uznaje się datę, o której mowa w art. 106e ust. 1 pkt 1 VATU, wskazaną przez podatnika na tej fakturze. Za datę otrzymania takiej faktury uznaje się zaś w przypadku podatników zobowiązanych do KSeF datę przydzielenia numeru identyfikującego tę fakturę w Krajowym Systemie e-Faktur. Art. 106nf VATU wprowadza z kolei tzw. tryb awaryjny. Faktury wystawiane w trybie „awaria” udostępnia się nabywcy w sposób z nim uzgodniony. Za datę wystawienia takiej faktury uznaje się datę, o której mowa w art. 106e ust. 1 pkt 1 VATU, wskazaną przez podatnika na tej fakturze. Za datę otrzymania faktury „awaria” uznaje się datę jej faktycznego otrzymania przez nabywcę. Fakturę korygującą fakturę „awaria”, wystawia się po przydzieleniu tej fakturze numeru identyfikującego w Krajowym Systemie e-Faktur.

Przyjęło się, że faktury offline (nie mylić z „awaria”) z zasady nie powinny być przesyłane między podatnikami VAT poza KSeF. Nie do końca wiadomo, dlaczego organy podatkowe tak twierdzą. Wszakże, sytuacje takie są możliwe. Co wtedy z odliczeniem VAT z faktury offline, której podatnik – nabywca nie odnalazł w KSeF?

Czego dotyczy sprawa?

Podatnik świadczy usługi wynajmu samochodów oraz usługi związane z zapewnieniem klientom tzw. mobilności floty. Podatnik dodatkowo również prowadzi wynajem nieruchomości biurowo-administracyjnych na rzecz innych podmiotów. Prowadzona przez podatnika działalność gospodarcza wiąże i wiązać się będzie nadal z koniecznością nabywania towarów (np. materiałów, środków trwałych) i usług (np. związanych z obsługą nieruchomości i udostępnianiem pojazdów).

Od 1.2.2026 r., w związku z wejściem w życie przepisów o obowiązkowym Krajowym Systemie e-Faktur podatnik spodziewa się więc otrzymywania faktur w różnych formach: ustrukturyzowanej, papierowej, elektronicznej – w tym także w ramach jednego z przewidzianych przez Ministerstwo Finansów trybów offline. I właśnie te ostatnie faktury budzą wątpliwości podatnika z perspektywy nabywcy. Po pierwsze, podatnik nie ma przekonania, czy faktura wystawiona zgodnie z wzorem udostępnionym na podstawie art. 106gb ust. 8 VATU (a więc „offline24” i „offline niedostępność”) stanowi fakturę elektroniczną, tj. fakturę, o której mowa w art. 2 pkt 32 VATU. Po drugie, czy z takich faktur podatnikowi będzie przysługiwało prawo do odliczenia podatku naliczonego.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Stanowisko organu

Dyrektor KIS wydał w sprawie interpretację indywidualną z 26.2.2026 r., 0112-KDIL1-3.4012.864.2025.1.KM. Organ uznał, że przez fakturę rozumie się nie tylko dokument w postaci papierowej, ale także w postaci elektronicznej, który może być wystawiony i otrzymany w dowolnym formacie elektronicznym. Szczególnym natomiast rodzajem faktury jest faktura ustrukturyzowania, której format i zasady wystawiania/otrzymywania zostały określone w przepisach. Faktury offline mogą być na podatnika wystawiane zgodnie z wzorem oraz udostępnione w postaci papierowej lub w postaci elektronicznej, w dowolnym formacie elektronicznym. Faktury offline mogą więc być fakturami elektronicznymi zgodnie z art. 2 pkt 32 VATU, o ile zostaną otrzymane przez podatnika również w formie elektronicznej.

Jeśli zaś chodzi o prawo do odliczenia: z zasady, przysługuje ono w przypadku faktur offline w miesiącu przydzielenia numeru identyfikującego tę fakturę w Krajowym Systemie e-Faktur, bądź w jednym z trzech kolejnych miesięcy. Co do zasady bowiem, w przypadku faktur wystawianych w trybach i zgodnie z przepisami wskazanymi w art. 106nda oraz art. 106nh VATU, datą otrzymania faktury jest data przydzielenia numeru identyfikującego tę fakturę w KSeF, co podatnik powinien uwzględnić przy ocenie przesłanki, o której mowa w art. 86 ust. 10b pkt 1 VATU. Są to bowiem faktury wystawiane zgodnie z wzorem faktury ustrukturyzowanej. Jeżeli jednak z jakichś przyczyn wystawca, mimo ciążących na nim obowiązków dotyczących wystawiania faktur w KSeF, nie realizował tych obowiązków, w tym nie przesyłał zgodnie z przepisami do KSeF faktur wystawionych w ww. trybach, to otrzymanie faktury poza KSeF będzie uprawniało podatnika do odliczenia podatku w rozliczeniu za okres jej otrzymania poza KSeF, bądź w jednym z trzech kolejnych miesięcy.

Komentarz

Ukształtowała się już praktyka podatkowa potwierdzająca, że można odliczać VAT z faktur wystawionych poza KSeF wbrew obowiązkowi, a więc z naruszeniem przepisów, ale korzystając z dobrodziejstw braku sankcji. Przykładowo, Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 13.1.2026 r., 0114-KDIP1-3.4012.804.2025.1.JG uznał, że prawo do odliczenia podatku naliczonego z faktury wystawionej poza systemem KSeF powstanie w okresie, w którym powstał obowiązek podatkowy z tytułu danej czynności, nie wcześniej jednak niż w okresie, w którym podatnik otrzymał fakturę, zgodnie z art. 86 ust. 10b pkt 1 VATU. Podatnikowi będzie przysługiwało prawo do odliczenia kwoty podatku naliczonego wynikającego z faktur zakupowych dokumentujących nabycie towarów i usług wystawionych wbrew obowiązkowi bez użycia Krajowego Systemu e-Faktur. Dla istnienia prawa do odliczenia podatku naliczonego wynikającego z faktury obok fundamentalnych przesłanek takich jak status odliczającego jako czynnego, zarejestrowanego podatnika VAT i związek zakupionych towarów i usług z czynnościami opodatkowanymi (u odliczającego) i faktycznie zrealizowana transakcja, to również najistotniejsze jest to, by nabyta usługa lub towar podlegały opodatkowaniu i nie korzystały przy tym ze zwolnienia od tego podatku.

Skoro więc można odliczać VAT z faktury „bardzo złej” (bo naruszającej wszystko, co dla KSeF święte) o tym bardziej można odliczyć VAT z faktury „nieco mniej złej” (bo wystawionej jeszcze nie w KSeF, ale już „prawie”). Co prawda Ministerstwo Finansów do tej pory było jakby ślepe i głuche na taki problem, trzymając się wizji, że podatnicy VAT nie będą przekazywać sobie faktur offline poza KSeF. To jednak wizja nie mająca za wiele wspólnego z przepisami, a dodatkowo wypaczająca ideę offline (o ile takowa istniała od początku, ja mam wątpliwości). Co to bowiem za wystawienie faktury offline, z którym nie może się wiązać jej przekazanie kontrahentowi? Ograniczenie fakturowania offline do relacji B2C czy na rzecz kontrahentów zagranicznych nie miałoby specjalnego uzasadnienia.

Pozostaje inny problem, jak taką fakturę ująć w JPK V7M. Oto bowiem zgodnie z przepisami rozporządzenia Ministra Finansów, Inwestycji i Rozwoju z 15.10.2019 r. w sprawie szczegółowego zakresu danych zawartych w deklaracjach podatkowych i w ewidencji w zakresie podatku od towarów i usług (Dz.U. z 2019 r. poz. 1988; dalej: SzczegZakrDanDeklR), a raczej zgodnie z objaśnieniami do niego, faktury offline powinny być raportowane przez sprzedawcę z oznaczeniem „DI” jako dowód inny. Z koniecznością skorygowania części ewidencyjnej JPK V7 po wysłaniu faktury do KSeF i nadaniu jej numeru KSeF. Skoro jednak faktura taka może być fakturą elektroniczną… to równie dobrze można ją też oznaczyć jako BFK. Wielce prawdopodobne, że takie podejście jest odpowiednie dla nabywcy, który taką fakturę otrzyma i zapragnie z niej VAT odliczyć (skoro może to zrobić). Czy jednak to jest słuszne podejście? Mam wątpliwości, jakkolwiek więc opisywany w interpretacji omawianej problem wydaje się raczej egzotyczny, w dobie totalnego chaosu wystawiania faktur na wszelkie możliwe sposoby jest wcale prawdopodobne, że przyjdzie się podatnikowi z nim zmierzyć. Ja bym taką fakturę w ewidencji zakupu oznaczał więc… jako BFK. Bez konieczności korekty po wysyłce do KSeF. Przecież jest to faktura elektroniczna, co Dyrektor KIS niniejszym potwierdził (choć nie wiem, czy miał takie intencje).

Interpretacja indywidualna z 26.2.2026 r., 0112-KDIL1-3.4012.864.2025.1.KM

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Ustawa tunelowa – zmiany w transporcie kolejowym

Rozszerzenie w zakresie doręczeń

Zmiany w art. 9q ust. 4 TrKolejU rozszerzają zakres stosowania szczególnego trybu doręczeń i zawiadamiania stron. Przepis obejmuje doręczenia i zawiadamiania stron o wydaniu decyzji o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej wydanej przez organ II instancji, decyzje zmieniające decyzję o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej (wydane na podstawie art. 9wa ust. 1 i art. 9yba ust. 1 TrKolejU), a także z decyzji, które są wydawane w nadzwyczajnych KPA.

Skutki decyzji o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej

W art. 9s TrKolejU wprowadzono zmiany w zakresie decyzji o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej. Doprecyzowano ust. 4 – w zakresie ustalania i wypłaty odszkodowań stosuje się przepisy ustawy o gospodarce nieruchomościami, z zastrzeżeniem regulacji specustawowych. Wprowadzono podstawę do dochodzenia odszkodowania. Ustawodawca wprowadził trzyletni termin na zgłoszenie roszczenia. Ustanowiono nową kategorię roszczeń o zwrot kosztów przysługujących instytucjom publicznym i podmiotom gospodarczym prowadzącym działalność gospodarczą na nieruchomościach. Obejmuje poniesione udokumentowane i uzasadnione koszty, będące bezpośrednim skutkiem realizacji na tych nieruchomościach inwestycji dotyczącej linii kolejowej (koszty dokonania niezbędnego zabezpieczenia mienia ruchomego, czynsz najmu lokalu wraz z powiązanymi z nim opłatami za media niezbędnymi dla przedmiotu prowadzonej działalności gospodarczej, proporcjonalnie do czasu, kiedy korzystanie z lokalu nie było możliwe z uwagi na realizowaną inwestycję – od podmiotu, na rzecz którego została wydana decyzja o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej).

Szczególny tryb zmiany decyzji o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej w trakcie realizacji inwestycji

W art. 9wa TrKolejU wprowadzono odrębny tryb zmiany decyzji o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej po rozpoczęciu inwestycji. Ustawodawca jednak uzależnił możliwość zmiany decyzji o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej od kumulatywnego spełnienia przesłanek z art. 9wa ust.1 pkt. 1-3 TrKolejU. Decyzja może zostać zmieniona tylko przez wojewodę na wniosek podmiotu, na rzecz którego została wydana decyzja o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej, jeżeli po rozpoczęciu inwestycji dotyczącej linii kolejowej wystąpią okoliczności niemożliwe do przewidzenia na etapie jej planowania i przygotowania, mające istotny i negatywny wpływ na realizację inwestycji, jej otoczenie lub bezpieczeństwo. Chodzi tu o wpływ na:

  1. strukturę funkcjonalno-przestrzenną terenu inwestycji lub jego bezpośredniego otoczenia;
  2. społeczność lokalną zamieszkującą obszar objęty inwestycją lub jego sąsiedztwo, lub
  3. bezpieczeństwo prowadzenia robót budowlanych lub dalszego użytkowania infrastruktury kolejowej – w zakresie niezbędnym do usunięcia lub ograniczenia negatywnych skutków tych okoliczności.

Niemożliwe do przewidzenia okoliczności to zdarzenia lub zjawiska natury technicznej, środowiskowej lub społecznej, których wystąpienie w sposób istotny zmienia uwarunkowania realizacji inwestycji dotyczącej linii kolejowej, a które nie zostały uwzględnione w dokumentacji projektowej (ust. 2). Zmiana decyzji o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej nie będzie kwalifikowana jako przedsięwzięcie w rozumieniu ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, jeżeli nie doprowadzi do zmiany parametrów techniczno-eksploatacyjnych drogi kolejowej. Dodatkowo, jeżeli zmiana decyzji dotyczyć będzie nabycia przez PLK S.A. lub CPK prawa własności lub użytkowania wieczystego nieruchomości, wojewoda ustala wysokość odszkodowania, uwzględniając wartość odtworzeniową nieruchomości.

Uregulowanie sytuacji najemców

Dodano art. 9 ust. 3g i 3h TrKolejU, dotyczący najemców lokali mieszkalnych zajmowanych na podstawie umów zawartych przed wszczęciem postępowania lokalizacyjnego. Jeżeli decyzja o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej dotyczyć ma nieruchomości zabudowanej budynkiem mieszkalnym albo budynkiem, w którym został wyodrębniony lokal mieszkalny, zajmowanych na podstawie umowy najmu zawartej nie później niż 12 miesięcy przed dniem złożenia do wojewody wniosku o wydanie decyzji, PLK S.A., CPK lub właściwa jednostka samorządu terytorialnego mogą, po ustaleniu terminu wydania takiej nieruchomości przez jej właściciela lub użytkownika wieczystego, w celu opróżnienia budynku albo lokalu, pokryć koszt najmu lokalu spełniającego wymagania lokalu zamiennego w rozumieniu przepisów o ochronie praw lokatorów, przez okres do dwunastu miesięcy, pod warunkiem, że najemcy zamieszkują w tym budynku albo lokalu przez okres co najmniej 6 miesięcy przed dniem wszczęcia postępowania w sprawie wydania decyzji o ustaleniu lokalizacji linii kolejowej. Wysokość czynszu najmu nie może przekroczyć wysokości czynszu za lokal mieszkalny spełniający wymagania lokalu zamiennego w rozumieniu przepisów o ochronie praw lokatorów. Ustalenia wysokości czynszu dokonuje PLK S.A., CPK lub właściwa jednostka samorządu terytorialnego w porozumieniu z najemcami.

Sektor publiczny – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Siła wyższa lub zagrożenie bezpieczeństwa w trakcie realizacji inwestycji tunelowej

Art. 9yba TrKolejU reguluje szczególną sytuację wystąpienia siły wyższej lub zagrożenia bezpieczeństwa w trakcie realizacji inwestycji tunelowej. W przypadku wystąpienia siły wyższej mającej wpływ na inwestycję dotyczącą linii kolejowej realizowanej w tunelu lub w razie potrzeby zapobieżenia powstaniu znacznej szkody będącej skutkiem oddziaływania takiej inwestycji lub konieczności ograniczenia albo wyeliminowania negatywnych skutków jej oddziaływania, lub gdy będzie to niezbędne dla bezpieczeństwa prowadzenia robót lub użytkowania infrastruktury kolejowej, jeżeli niebezpieczeństwom tym nie da się zapobiec w inny sposób, wojewoda będzie mógł w drodze decyzji nałożyć na posiadacza rzeczy ruchomej lub osobę, której przysługuje prawo majątkowe, obowiązek polegający na oddaniu ich inwestorowi do korzystania przez czas oznaczony. Decyzję o nałożeniu tego obowiązku wojewoda wydaje na wniosek inwestora, w terminie 7 dni od dnia jego złożenia. Decyzja podlegać będzie natychmiastowemu wykonaniu.

Ustanowienie prawa do korzystania z cudzej rzeczy albo uprawnienia na czas oznaczony

Wynagrodzenie od inwestora dla posiadacza rzeczy ruchomej lub osoby, której przysługuje prawo majątkowe, za ich używanie przez inwestora, zostanie ustalone po zakończeniu tego używania, w drodze porozumienia między inwestorem i posiadaczem rzeczy ruchomej lub osobą, której przysługuje prawo majątkowe, z udziałem Prokuratorii Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej. Gdy strony nie dojdą do porozumienia w terminie 60 dni od zakończenia używania rzeczy ruchomej lub prawa majątkowego, każdej ze stron przysługiwać będzie prawo wystąpienia do sądu powszechnego o ustalenie wysokości należnego wynagrodzenia.

Realizacja inwestycji dotyczącej linii kolejowej uniemożliwia korzystanie z budynków mieszkalnych albo lokali mieszkalnych przez ich mieszkańców

Art. 9za i 9zb TrKolejU dotyczą zabezpieczenia potrzeb mieszkaniowych osób, które na skutek realizacji inwestycji kolejowej nie mogą korzystać ze swoich lokali. Jeżeli realizacja inwestycji dotyczącej linii kolejowej uniemożliwia korzystanie z budynków mieszkalnych albo lokali mieszkalnych przez ich mieszkańców, PLK S.A., CPK lub właściwa jednostka samorządu terytorialnego będą mogły podejmować działania zmierzające do zabezpieczenia potrzeb mieszkaniowych mieszkańców, w szczególności poprzez przekazanie służących temu celowi środków finansowych. Jeżeli brak możliwości korzystania z budynków mieszkalnych albo lokali mieszkalnych przez ich mieszkańców będzie skutkiem okoliczności, za które odpowiedzialność ponoszą inne podmioty, w tym w szczególności wykonawcy robót budowlanych, PLK S.A., CPK lub właściwej jednostce samorządu terytorialnego przysługiwać ma roszczenie wobec tych podmiotów o zwrot wydatków i innych kosztów poniesionych z tytułu zabezpieczenia potrzeb mieszkaniowych mieszkańców tych budynków albo lokali (uzasadnienie, s.5).

Wydłużenie terminu składania kluczowych wniosków inwestycyjnych

Dodanie art. 9ah TrKolejU ma na celu wydłużenie do 20 lat okresu, w którym możliwe jest składanie kluczowych wniosków inwestycyjnych dla przedsięwzięć polegających na budowie tunelu w ciągu linii kolejowej, liczony od dnia, w którym decyzja o środowiskowych uwarunkowaniach stała się ostateczna. Dotyczy to: złożenia wniosku o wydanie pozwolenia wodnoprawnego lub zgłoszenia wodnoprawnego; o wniosku o wydanie pozwolenia na budowę lub dokonanie zgłoszenia budowy lub wykonywania innych robót budowlanych, o których mowa w przepisach Prawa budowlanego; wniosku o otwarcie zakładu górniczego, w rozumieniu Prawa geologicznego i górniczego, w zakresie budowy tunelu w ciągu linii kolejowej.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Rada Ministrów: przegląd decyzji z posiedzenia 3.3.2026 r.

Rząd przyjął następujące projekty ustaw:

  1. Projekt ustawy o zmianie ustawy – Ordynacja podatkowa (UDER91);
  2. Projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu uproszczenia procedur administracyjnych w sprawach rozstrzyganych w drodze decyzji administracyjnych albo załatwianych milcząco (UDER95);
  3. Projekt ustawy o zmianie ustawy o zapobieganiu zanieczyszczaniu morza przez statki oraz niektórych innych ustaw (UC61).

Interpretacje indywidualne w sprawach podatku od nieruchomości

Pierwsza z przyjętych przez rząd nowelizacji to projekt ustawy o zmianie ustawy z 29.8.1997 r. – Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 111; dalej: OrdPU). Zmiany dotyczą publikacji interpretacji indywidualnych w sprawach podatku od nieruchomości. Obecnie mogą być one wydawane przez wójtów, burmistrzów oraz prezydentów miast, a publikowane na stronach internetowych właściwych jednostek samorządu terytorialnego. Taka regulacja stwarza istotne utrudnienia dla osób, które chcą dowiedzieć się, jakie decyzje wydały poszczególne organy. Aby to zrobić, muszą odwiedzić niemal 2,5 tys. stron urzędów.

Nowelizacja zakłada dodanie w art. 14i OrdPU § 6 i 7, zgodnie z którymi wójt, burmistrz (prezydent miasta), starosta i marszałek województwa przekażą Dyrektorowi Krajowej Informacji Skarbowej wydane interpretacje indywidualne, które następnie zostaną opublikowane w BIP w ogólnopolskiej bazie – Systemie Informacji Celno-Skarbowej EUREKA. Dzięki takiemu rozwiązaniu podatnicy zyskają możliwość szybkiego wyszukania interpretacji dotyczących podatków i opłat lokalnych oraz ich porównanie.

W bazie EUREKA dostępne będą nie tylko interpretacje, lecz także wzmianki o ich zmianie, uchyleniu lub wygaśnięciu. Co istotne, dokumenty zostaną zanonimizowane, by nie można było zidentyfikować wnioskodawców lub innych osób.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Szersze stosowanie milczącej zgody w sprawach urzędowych

Projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu uproszczenia procedur administracyjnych w sprawach rozstrzyganych w drodze decyzji administracyjnych albo załatwianych milcząco został przedłożony przez Prezes Rządowego Centrum Legislacji. Nowelizacja zakłada rozszerzenie stosowania instytucji tzw. milczącej zgody. Dotyczy spraw załatwianych w urzędach, które zostają uznane za załatwione zgodnie z wnioskiem, jeśli właściwy podmiot nie wyda decyzji w przewidzianym terminie. Celem zmian jest skrócenie czasu oczekiwania na rozstrzygnięcie administracyjne.

Przepisy rozszerzają możliwość stosowania milczącej zgody np. na:

Projekt ma charakter deregulacyjny. Dzięki zawartym w nim rozwiązaniom obywatele nie będą zmuszeni czekać na oficjalny dokument, jeśli urząd nie wyda go w przewidzianym terminie. Przepisy ograniczą także przewlekłość postępowań i zwiększą przewidywalność procedur administracyjnych. Urzędy zyskają czas na rozpatrzenie znacznie bardziej złożonych spraw. Co ważne, urzędy nadal będą weryfikować spełnienie wymagań formalnych i merytorycznych wniosków.

Nowe obowiązki dla armatorów i administracji morskiej

Projekt zmienia m.in ustawę z 16.3.1995 r. o zapobieganiu zanieczyszczaniu morza przez statki (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1786), dostosowując polskie prawo do nowych regulacji Unii Europejskiej, których zadaniem jest ograniczenie emisji gazów cieplarnianych w transporcie morskim oraz zwiększenie wykorzystania paliw odnawialnych i niskoemisyjnych. Szczególna rola przypadnie dyrektorom urzędów morskich, którzy będą odpowiedzialni za kontrolę przestrzegania nowych obowiązków nakładanych na armatorów statków. Zmiany mają przyczynić się do zmniejszenia zanieczyszczeń generowanych przez żeglugę morską oraz przyspieszyć transformację sektora w kierunku rozwiązań niskoemisyjnych.

Projekt wdraża przepisy unijne przewidujące stopniowe ograniczanie emisji związanych z energią zużywaną na statkach oraz promowanie paliw odnawialnych i niskoemisyjnych. Jednocześnie na armatorów zostaną nałożone obowiązki związane z monitorowaniem oraz sprawozdawczością dotyczącą intensywności emisji.

Roczne sprawozdania armatorów będą podlegały weryfikacji przez niezależnych weryfikatorów. Będą to podmioty akredytowane przez Polskie Centrum Akredytacji albo jednostki akredytujące działające w innych państwach członkowskich Unii Europejskiej.

Kontrola przestrzegania nowych regulacji będzie należała do dyrektorów urzędów morskich. W szczególności będą oni sprawdzać, czy statki zawijające do polskich portów posiadają dokument zgodności FuelEU, który potwierdza spełnienie norm dotyczących ograniczania intensywności emisji. Na podstawie wyliczeń przygotowanych przez weryfikatora dyrektorzy urzędów morskich będą również nakładać kary związane z naruszeniem przepisów FuelEU.

Środki finansowe pochodzące z tych kar będą przekazywane do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Zostaną one przeznaczone na programy wspierające dekarbonizację transportu morskiego, w szczególności na inwestycje w paliwa niskoemisyjne oraz rozwój infrastruktury portowej.

Projekt przewiduje także doprecyzowanie zasad przekazywania odpadów w portach oraz warunków uzyskiwania zwolnień z części obowiązków. Rozwiązania te mają na celu uszczelnienie systemu gospodarowania odpadami w portach oraz dostosowanie obowiązujących regulacji do wymagań prawa unijnego.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Zasada dobrego sąsiedztwa

Stan faktyczny

Burmistrz M. ustalił na rzecz A.B. warunki zabudowy i zagospodarowania terenu dla inwestycji polegającej na budowie budynku handlowo-usługowego wraz z infrastrukturą obejmującą m.in.: miejsca parkingowe, billboard reklamowy oraz zadaszenie nad strefą dostaw. Odwołanie od tej decyzji wniosła C.D., kwestionując dopuszczalność budowy w sąsiedztwie domów mieszkalnych, i dowodząc, że planowana inwestycja prowadzi do zaburzenia istniejącego ładu przestrzennego. Jednak SKO w O. utrzymało w mocy zaskarżoną decyzję, stwierdzając, że zostały spełnione warunki, o których mowa w art. 61 ust. 1 ustawy z 27.3.2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1130; dalej: PlanZagospU). Decyzja Burmistrza M. zawiera wszystkie elementy wymagane przepisami, została uzgodniona z właściwymi organami i nie jest wymagane poprzedzenie jej decyzją środowiskową. Wszystkie parametry i wskaźniki urbanistyczne zostały ustalone prawidłowo, choć na poziomie odbiegającym od średnich wartości występujących w analizowanym obszarze. Organ wyjaśnił, że w sąsiedztwie domów mieszkalnych może powstać obiekt o charakterze handlowo-usługowym, gdyż taka inwestycja uzupełnia zabudowę mieszkaniową. Zaznaczono też, że ewentualne obniżenie wartości nieruchomości sąsiednich przez planowaną inwestycję, które zarzucała odwołująca się, nie może uniemożliwić wydania decyzji o warunkach zabudowy w sytuacji, gdy spełnione są wszystkie przewidziane prawem przesłanki do jej wydania.

Orzeczenie WSA

WSA oddalił skargę C.D. W uzasadnieniu wyroku wskazano, że działka objęta wnioskiem o ustalenie warunków zabudowy jest położona jest na terenie, dla którego nie ma obowiązującego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. W takim przypadku, zgodnie z art. 4 ust. 2 pkt. 2 PlanZagospU, określenie sposobów zagospodarowania i warunków zabudowy terenu następuje w drodze decyzji o warunkach zabudowy, która ma charakter związany. Jeśli więc zostaną spełnione warunki wymienione w art. 61 ust. 1 PlanZagospU, organ jest zobowiązany do wydania decyzji pozytywnej. WSA w Warszawie stwierdził, że projektowana inwestycja spełnia wszystkie warunki wydania pozytywnej decyzji o warunkach zabudowy, określone w PlanZagospU. Zdaniem Sądu planowana inwestycja zachowuje funkcję i cechy zabudowy sąsiedniej, spełniając warunek tzw. dobrego sąsiedztwa, a także pozostałe warunki, o których mowa w art. 61 ust. 1 pkt. 2-5 PlanZagospU. Przyjęte parametry znajdują odzwierciedlenie w prawidłowo sporządzonej analizie urbanistycznej, a zastosowanie odstępstw od średnich wartości części wskaźników było uzasadnione okolicznościami sprawy i nie miało charakteru dowolnego. Sąd zaznaczył, że gdyby stosować wyłącznie wskaźniki średnie, tak jak chciała tego skarżąca, to typowe budynki handlowe w rodzaju dyskontów, nie mogłyby powstać na terenach gdzie przenikają się różne rodzaje budownictwa mieszkalnego i towarzyszce im obiekty. Jak podkreślono, planowana inwestycja ma zostać zlokalizowana w otoczeniu istniejącej zabudowy usługowej oraz zabudowy mieszkaniowej jednorodzinnej z towarzyszącą zabudową gospodarczą i garażową. Te dwa rodzaje zabudowy przenikają się, gdyż obiekty usługowo-handlowe co do zasady uzupełniają zabudowę realizującą funkcję mieszkaniową i zaspokajają potrzeby bytowe mieszkańców.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Stanowisko NSA

NSA oddalił skargę kasacyjną C.D. W uzasadnieniu wyroku podkreślono, że przy stosowaniu norm dotyczących szeroko rozumianej zgody planistycznej priorytetowe znaczenie ma wolność zabudowy wywodzona z prawa własności, a nie subiektywne poczucie właścicieli sąsiednich zabudowanych nieruchomości. W konsekwencji odchodzi się od rygorystycznej wykładni przepisów PlanZagospU, a kontrola legalności ustalonych parametrów i wskaźników zabudowy nie powinna polegać tylko na formalistycznej i matematycznej weryfikacji tych parametrów, lecz skupiać się na ocenie, czy realizują one zasadę kontynuacji i nie pozostają w konflikcie z istniejącym porządkiem urbanistycznym. Zdaniem NSA odstępstwo od stosowania średniej arytmetycznej jako jedynego wyznacznika dla parametrów i wskaźników nowej zabudowy może być uzasadnione charakterem zabudowy. W tej sprawie zabudowa obejmuje domy jednorodzinne, obiekty garażowe i gospodarcze oraz obiekty usługowe uzupełniające funkcje mieszkaniową, czyli obiekty o zróżnicowanych funkcjach i parametrach. Co istotne w analizie urbanistycznej uwzględniono kilka obiektów, których parametry przekraczają znacząco ustaloną średnią, w tym takie, które swoją wartością przewyższają ustalone w decyzji o warunkach zabudowy parametry planowanej inwestycji. Zatem zastosowanie odstępstw od średniej wartości parametrów zabudowy w okolicznościach rozpoznawanej sprawy było uzasadnione i nie miało charakteru dowolnego.

NSA stwierdził, że wymagania tzw. dobrego sąsiedztwa nie można rozumieć w sposób, który całkowicie podporządkowuje projektowaną inwestycję zabudowie sąsiadującej i prowadzi do nakazu mechanicznego powielania funkcji, parametrów, cech i wskaźników kształtowania zabudowy oraz zagospodarowania terenu. Wymóg kontynuacji funkcji i wskaźników, o której mowa w art. 61 ust. 1 pkt. 1 PlanZagospU, pozostawia miejsce na różnorodność, a więc i pewne odstępstwa pod warunkiem zachowania harmonii (ładu przestrzennego). Niedopuszczalne jest zawężające rozumienie pojęcia kontynuacji funkcji, jego znaczenie nie może ograniczać się tylko do zezwalania na powstanie w danym miejscu obiektów tożsamych z już istniejącymi. Zbyt wąska wykładnia terminu kontynuacji funkcji zabudowy prowadziłaby do naruszenia proporcjonalności pomiędzy wynikającą z art. 6 ust. 2 pkt. 1 PlanZagospU zasadą wolności właściciela działki do jej zagospodarowania a zasadą zachowania ładu przestrzennego, zawartą w art. 61 ust. 1 pkt. 1 PlanZagospU. W rezultacie należy uznać, że gdy planowana inwestycja powtarza jeden z istniejących w obszarze analizowanym sposobów zagospodarowania, warunek kontynuacji funkcji jest spełniony. Zaplanowana funkcja usługowa ma charakter komplementarny względem zabudowy mieszkaniowej i jest zasadna z uwagi na położenie na skrzyżowaniu drogi powiatowej i wojewódzkiej, w obrębie którego znajduje się zabudowa usługowa.

Wyrok NSA z 3.9.2025 r., II OSK 1874/24 , Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Czy nauczycielowi przysługuje urlop na żądanie?

Pod wpływem tekstu „Urlop na żądanie – czy przysługuje nauczycielowi akademickiemu?”, który został opublikowany w „Rz” nr 40/2026, powróciła dyskusja na temat uprawnień pracowniczych – tym razem nauczycieli szkół podstawowych i ponadpodstawowych – w szczególności w kontekście przysługujących im dni wolnych od pracy. Ich status zawodowy regulowany jest przede wszystkim przez dwa akty: Kartę Nauczyciela oraz kodeks pracy, które określają zarówno wymiar urlopu wypoczynkowego, jak i zasady korzystania z innych form usprawiedliwionej nieobecności. O to, jak regulują one kwestie urlopu na żądanie i wolnego z powodu siły wyższej, zapytaliśmy ekspertów.

Jak wskazuje adwokat Łukasz Łuczak, specjalizujący się w prawie oświatowym, w przypadku szkół musimy rozróżnić, czy mówimy o szkole prowadzonej przez jednostkę samorządu terytorialnego, czy też o placówce niepublicznej lub publicznej prowadzonej przez osobę fizyczną albo osobę prawną (inną niż gmina lub powiat).

– W przypadku tej pierwszej kategorii, tj. szkół samorządowych, skorzystanie przez nauczyciela z urlopu na żądanie nie jest możliwe – mówi.

Jak przypomina, takie wolne nie jest odrębną kategorią, lecz częścią urlopu wypoczynkowego (w wymiarze do czterech dni w roku), którą pracownik może wykorzystać poza planem.

Natomiast zgodnie z art. 64 ust. 1 ustawy – Karty Nauczyciela, nauczycielowi zatrudnionemu w szkole, w której w organizacji pracy przewidziano ferie, przysługuje urlop wypoczynkowy w wymiarze odpowiadającym okresowi tych ferii i w czasie ich trwania. Szkoły podstawowe oraz ponadpodstawowe są jednostkami feryjnymi.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

– Przepis ten wyłącza możliwość korzystania przez nauczyciela z urlopu wypoczynkowego w trakcie roku szkolnego. Jedyną możliwością jest urlop bezpłatny – zaznacza.

Dalej mec. Łukasz Łuczak zwraca uwagę, że odmiennie kwestia urlopu na żądanie kształtuje się w szkołach niepublicznych oraz publicznych prowadzonych przez inne podmioty niż gminy lub powiaty.

– W tym przypadku zasady zatrudniania nauczycieli regulują wprost przepisy kodeksu pracy, a nie Karty Nauczyciela. Takim zatrudnionym przysługuje urlop wypoczynkowy na zasadach określonych w KP, a zatem również – w ramach niego – urlop na żądanie. Skorzystanie z niego nie powoduje konieczności odrobienia zajęć – zauważa.

Jak wskazuje ekspert, w takich placówkach nauczyciel może też wziąć urlop w czasie roku szkolnego. Jest jednak pewien haczyk.

– Pewnym ograniczeniem może być regulamin pracy, który ustala zasady udzielania urlopów u danego pracodawcy i powoduje, że są one przyznawane zgodnie z planem urlopów – dodaje.

Ponadto, jak podkreśla mecenas, w przypadku obu typów szkół, tj. samorządowych oraz prowadzonych przez inne podmioty niż gminy i powiaty, nie ma podstaw do tego, aby wymagać od nauczyciela odrobienia zajęć za czas, w którym przebywał on na zwolnieniu lekarskim.

– Jest ono formą usprawiedliwionej nieobecności w pracy, a dana jednostka oświatowa zobowiązana jest samodzielnie ustalić zastępstwa na ten czas – mówi mec. Łukasz Łuczak.

W sytuacjach nadzwyczajnych nauczyciel może jednak skorzystać z nadzwyczajnego rozwiązania. Chodzi o urlop z powodu siły wyższej, który został wprowadzony do polskiego prawa pracy jako realizacja dyrektywy 2019/1158 dotyczącej równowagi między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów.

To właśnie ta dyrektywa zobowiązała państwa UE – w tym Polskę – do wprowadzenia nowych rozwiązań, które ułatwiłyby tzw. work–life balance.

– Kwestię tę regulują zarówno kodeks pracy, jak i karta nauczyciela. Oba te akty wprowadzają bardzo podobne rozwiązania. Jednak art. 1481 KP jest znacznie bardziej szczegółowy, z kolei art. 68a KartaNauczU ma charakter bardziej lakoniczny – mówi dr Michał Długosz, prawnik, wykładowca Uniwersytetu WSB Merito.

Jak jednak zaznacza, oba przepisy realizują to samo rozwiązanie wynikające z dyrektywy UE.

Na jakich zasadach nauczyciele mogą skorzystać z takiego rozwiązania?

– Pracodawca ma obowiązek udzielić takiego zwolnienia. Jego wymiar to dwa dni w roku. Nauczyciel nie może natomiast korzystać z niego w wymiarze godzinowym. W takim przypadku ich wynagrodzenie wynosi 50 proc. – wyjaśnia dr Michał Długosz.

Jak zauważa ekspert, różnice między KP a KartaNauczU prowadzą do sytuacji, w której nauczyciele objęci tym drugim aktem znajdują się w gorszej sytuacji niż inni pracownicy (ale też nauczyciele zatrudnieni w oparciu o KP). Efekt?

– Nauczyciel zatrudniony na podstawie Karty Nauczyciela nie może skorzystać ze zwolnienia na kilka godzin – musi wykorzystać cały dzień. Z kolei ten pracujący na kodeksie pracy może wyjść np. na 1-2 godziny i wrócić do zajęć. Nauczyciel, który potrzebuje wyjść dopiero w drugiej połowie dnia, traci cały dzień. Dyrektor szkoły musi nagle organizować zastępstwo, co dezorganizuje pracę szkoły bardziej niż w przypadku pracowników zatrudnionych na podstawie KP – mówi.

Co więcej, zdaniem eksperta, takie zróżnicowanie może też naruszać art. 32 ust. 2 Konstytucji RP, który zakazuje dyskryminacji.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Res iudicata w przypadku przestępstwa niealimentacji

Stan faktyczny

SR w Sz. uznał K.S. za winnego uchylania się od ciążących nad nim obowiązków alimentacyjnych wobec synów. Sąd stwierdził, że zaległości alimentacyjne wobec jednego z synów, F.S., wynosiły ponad 2 lata, zaś wobec drugiego – ponad rok. Sąd wymierzył K.S. karę 10 miesięcy ograniczenia wolności, zobowiązując do wykonywania nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w wymiarze 30 godzin miesięcznie. Wyrok ten nie został zaskarżony i uprawomocnił się.

RPO wniósł kasację w trybie art. 521 KPK, zaskarżając wyrok na korzyść oskarżonego w części dotyczącej czynu popełnionego na szkodę F.S. RPO zarzucił rażące i mające istotny wpływ na treść orzeczenia naruszenie art. 366 § 1 KPK i art. 413 § 2 pkt 1 KPK. RPO wskazał, że w zaskarżonym wyroku K.S. został skazany m.in. za czyn popełniony w okresie od stycznia 2021 r. do lutego 2022 r., podczas gdy za ten sam występek na szkodę tego samego małoletniego pokrzywdzonego, obejmujący okres od 10.3.2020 r. do 10.1.2022 r., K.S. został już prawomocnie skazany innym wyrokiem SR w Sz. Na skutek zaniechania wyjaśnienia istotnych okoliczności sprawy, dotyczących uprzedniej karalności oskarżonego, doszło więc do niedokładnego określenia ram czasowych przypisanego mu czynu.

Niealimentacja

Zgodnie z art. 209 KK, kto uchyla się od wykonania obowiązku alimentacyjnego określonego co do wysokości orzeczeniem sądowym, ugodą zawartą przed sądem albo innym organem albo inną umową, jeżeli łączna wysokość powstałych wskutek tego zaległości stanowi równowartość co najmniej 3 świadczeń okresowych, albo jeżeli opóźnienie zaległego świadczenia innego niż okresowe wynosi co najmniej 3 miesiące, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Jeżeli sprawca czynu określonego powyżej naraża osobę uprawnioną na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Dla skazania za przestępstwo niealimentacji, określone w art. 209 § 1 KK, nie wystarczy samo potwierdzenie, że oskarżony nie płaci alimentów, do których łożenia był zobowiązany, lecz konieczne jest równoczesne ustalenie, iż od tego obowiązku „uchyla się”. Chodzi tu więc o sytuację, gdy zobowiązany, mając obiektywną możliwość wykonywania tego obowiązku, nie dopełnia go ze złej woli (zob. wyrok SN z 11.5.2022 r., III KK 64/22, Legalis). W szczególności ma to miejsce wtedy, kiedy wykazuje negatywny stosunek psychiczny do wykonywania ciążącego na nim obowiązku, co sprawia, że mimo obiektywnej możliwości jego wykonania, obowiązku tego umyślnie nie wypełnia, gdyż wypełnić go nie chce lub też go lekceważy (zob. wyrok SN z 10.5.2023 r., II KK 135/23, Legalis). Dla właściwej kwalifikacji czynu konieczna jest więc weryfikacja wysokości osiąganych przez oskarżonego dochodów i jego możliwości zarobkowych oraz ustalenie, czy i w jakim stopniu wywiązywał się z ciążących na nim obowiązków, a także jakie podjął starania, aby się z nich wywiązać (zob. wyrok z 24.11.2022 r., IV KK 405/22, Legalis). Źródłem niemożliwości wykonania obowiązku mogą być m.in. zobowiązania publicznoprawne, powstałe zwłaszcza przed okresem niealimentacji, a przede wszystkim toczące się egzekucje dotyczące tych zobowiązań (zob. wyrok SN z 19.10.2022 r., II KK 255/22, Legalis). Co istotne, dokonywanie na poczet alimentów jakichkolwiek wpłat, niezależnie od ich regularności oraz wysokości, nie wyłącza spełnienia znamienia uporczywości w rozumieniu art. 209 § 1 KK (zob. wyrok SN z 18.5.2022 r., II KK 436/21, Legalis).

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Zgromadzenie danych o karalności

Uwzględniając kasację, SN uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania SR w Sz. Uznał, że w sprawie doszło do zaniechań związanych z prawidłową weryfikacją uprzednich skazań K.S. W art. 366 § 1 KPK zobligowano przewodniczącego składu orzekającego do zachowania szczególnej staranności w kierowaniu rozprawą sądową, również w zakresie wyjaśnienia wszystkich istotnych okoliczności sprawy. Przepis ów jest konsekwencją obowiązującej w polskim procesie karnym zasady kontradyktoryjności z elementami oficjalności, według których sąd przeprowadza dowody także z urzędu (zob. wyrok SN z 13.4.2005 r., III KK 26/05, Legalis). Rozpoznawanie spraw o przestępstwa określone w art. 209 KK wymaga wnikliwego badania okresów niealimentacji, z uwzględnieniem wszystkich ewentualnych wcześniejszych skazań tak prawomocnych, jak i nieprawomocnych. Elementy te rzutują bowiem zarówno na prawidłowe określenie tożsamości czynu pod względem czasu jego popełnienia, ustalenia ilości popełnionych czynów, przyjęcia prawidłowej kwalifikacji prawnej, jak i wysokości kary. Z prawidłowego ustalenia czasu trwania przestępstwa wynikają także konsekwencje dotyczące biegu przedawnienia czy też recydywy wskazanej w art. 64 § 1 KK (zob. wyrok SN z 23.02.2021 r., III KK 401/20, Legalis). W wypadku przestępstw wielokrotnych, do których należy występek z art. 209 § 1 KK, nie ma stanu rzeczy osądzonej, jeśli uprzednie prawomocne skazanie dotyczy tylko fragmentu zarzuconego później czynu. Uchylanie się od obowiązku alimentacyjnego w okresie nieobjętym prawomocnym skazaniem jest już nowym czynem przestępnym pociągającym dalszą odpowiedzialność karną, przy czym granice czasowe kolejnego przestępstwa powinny być dokładnie określone, z uwzględnieniem treści poprzedniego wyroku skazującego (zob. wyrok SN z 16.9.2025 r., II KK 225/25, Legalis; wyrok SN z 20.02.2024 r., II KK 580/23, Legalis). Negatywna przesłanka procesowa z art. 17 § 1 pkt. 7 KPK zachodzi wyłącznie w sytuacji, gdy okresy obu przypisanych oskarżonemu czynów pokrywają się ze sobą i są identyczne, względnie gdy okres określony w sprawie następnej został w całości objęty skazaniem w sprawie rozpoznawanej poprzednio, prawomocnie już zakończonej (zob. wyrok SN z 24.4.2024 r., IV KK 37/24, Legalis).

Prawidłowa ocena okresu niealimentacji

SN wskazał, że SR w Sz. dysponował informacjami wskazującymi na konieczność dokładnego zbadania danych o karalności oskarżonego w kontekście tożsamości przedmiotowej czynów. Skutkiem zaniechania było uznanie K.S. za winnego w części za ten sam czyn dwukrotnie. Okres od stycznia 2021 r. do 10.1.2022 r. został już bowiem osądzony prawomocnym wyrokiem. SR w Sz. został zobowiązany do ponownego rozpoznania sprawy i prawidłowego określenia okresu niealimentacji oskarżonego z wyłączeniem okresu objętego prawomocnym wyrokiem. Ocena pozostałego okresu niealimentacji pozwoli adekwatnie rozważyć zakres ewentualnej odpowiedzialności karnej oskarżonego oraz ocenić stopień społecznej szkodliwości tak zakreślonego czynu.

Wyrok SN z 17.12.2025 r., I KK 314/25 , Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Przepisy mają chronić przed kupowaniem „kota w worku”

Za 100 zł można dziś kupić przez internet „rodowód” dla psa czy kota, ale problem braku jest dużo głębszy niż sprzedawanie kundelków, jako psów rasowych. Choćby rozmnażanie zwierząt z problemami zdrowotnymi, behawioralnymi i genetycznymi.

– Pseudohodowle mają różne oblicza. Mówimy tak o miejscach, w których są dobre warunki, ale psy, bo częściej dotyczy to psów niż kotów, są sprzedawane jako rasowe, choć nikt nie bada, kim byli ich rodzice, nikt ich nawet nie ogląda. Hodowca dostał ze stowarzyszenia, w którym się zarejestrował „rodowód” i tak naprawdę sprzedaje psa w typie rasy np. owczarka niemieckiego, bo zgodnie z regulaminem tego stowarzyszenia to jest owczarek niemiecki – mówi Katarzyna Śliwa-Łobacz, prezes Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Mondo Cane.

Ale jest też dużo gorszy typ hodowli, gdzie w klatkach po królikach w stodole hoduje się 100 yorków i gdzie jeden zapładnia matkę, siostry i wiele innych suczek w hodowli.

– Szczenięta, które przychodzą na świat, są w bardzo słabej kondycji i takie też hodowca sprzedaje z rodowodem. O ile kiedyś cena, jaką trzeba było zapłacić za takiego psa, była dużo niższa od tej z papierami związku kynologicznego, to dziś bywa bardzo niewielka. Z taką sytuacją mamy do czynienia od 2012 r., kiedy dopuszczono możliwość wydawania własnych „rodowodów” przez stowarzyszenia – mówi Katarzyna Śliwa-Łobacz.

– O skali tego biznesu można przekonać się wchodząc na OLX. Wartość psów wystawionych w danej chwili na sprzedaż to 24 mln zł, a bywały dni, że było to nawet 27 mln zł – dodaje.

Rodowód za 100 zł

Liczba pseudohodowli w Polsce jest szacowana na ok. 15 tys. Obrońcy zwierząt chcą uregulować ich działalność projektem nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt oraz zmianie niektórych innych ustaw (druk nr 700). Taki cel stawia sobie też projekt poselski ustawy o działalności stowarzyszeń felinologicznych i kynologicznych oraz organizacji hodowli psów i kotów rasowych (druk nr 837) przygotowany przez posłankę Ewę Szymanowską (klub parlamentarny Centrum). Oba projekty rozpatrywała w ubiegłym tygodniu sejmowa Komisja Nadzwyczajna do spraw ochrony zwierząt.

– Żeby poprawić los psów i kotów, musimy działać wielokierunkowo. Jednym z elementów musi być wyeliminowanie stowarzyszeń, które legitymizują działalność pseudohodowli. Te biznesy wzajemnie się napędzają, co niedawno sama przetestowałam, kupując za 100 zł „rodowód” dla mojego yorka, którego przygarnęłam ze schroniska. Z pewnością nikt nie sprawdził nawet danych zapisanych w czipie, bo gdyby to zrobił, to dowiedziałby się, że pod tym numerem zarejestrowany jest pies, który w papierach jest teraz suczką hodowlaną – tłumaczy posłanka Ewa Szymanowska.

„Rodowód”, który kupiła, wystawiono 9 lutego i po numerze można wywnioskować, że tylko w tym roku to stowarzyszenie wydało ich już ponad pięć tysięcy.

– Proszę sobie policzyć, jaki biznes jest robiony na rozmnażaniu zwierząt bez zachowania standardów hodowlanych. Skutkiem tego jest cierpienie zwierząt, rozmnażanie chorych, które potem trafiają do schronisk, bo właściciele nie chcą ponosić kosztów leczenia albo są zaskoczeni, że rasowy pies nie ma cech swojej rasy – mówi posłanka.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Eksperci mają wątpliwości

Jej projekt zakłada obowiązkową rejestrację stowarzyszeń hodowców kotów i psów rasowych. Prowadzenie rejestru byłoby zadaniem ministra rolnictwa, a tylko wpisane do niego stowarzyszenia mogłyby wydawać rodowody. Stowarzyszenia miałyby obowiązek przyjęcia regulaminów hodowlanych dla ras, dla których wydają rodowody. Projekt określa też zasady utrzymywania i rozrodu kotów oraz psów rasowych. Zgodnie z nim hodowla mogłaby być prowadzona w budynkach, pomieszczeniach lub innych miejscach zapewniających ochronę przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi oraz odpowiednie warunki bytowania i ochrony dla danej rasy. Utrzymywanie powyżej 20 sztuk zwierząt w hodowli starszych niż sześć miesięcy, wymagałoby dodatkowo zezwolenia wójta (burmistrza, prezydenta miasta). Projekt przewiduje też kary dla stowarzyszeń i dla hodowców.

– To stowarzyszenia będą musiały pilnować, by w ich szeregach nie było pseudohodowli. Nie będzie nikomu opłacało się wydawać rodowodu za 100 zł, jeśli może dostać 100 tys. zł kary – przekonuje posłanka Szymanowska.

Taką maksymalną karę będzie mógł nałożyć na stowarzyszenie minister rolnictwa, gdy, na przykład, stwierdzi, że stowarzyszenie wydaje rodowody bez weryfikacji, czy prowadzi księgi hodowlane niezgodnie z zatwierdzonymi programami.

Przedstawiciele organizacji broniących praw zwierząt uważają, że projekt nie rozwiąże problemu, bo brak w nim wystarczających mechanizmów kontrolnych hodowców i stowarzyszeń.

– Projekt poselski usankcjonuje istniejący stan. Jeśli hodowla jest w stowarzyszeniu i działa zgodnie z jego regulaminem, to znaczy, że jej psy są rasowe. A gdzie badanie genotypu? – pyta Katarzyna Śliwa-Łobacz.

– Powinniśmy przyjąć takie prawo, które z jednej strony zagwarantuje odpowiednie warunki hodowli zwierząt, w których nie będą one wykorzystywane do ciągłego rozmnażania, a z drugiej strony, osoby, które chcą nabyć np. kota bengalskiego czy kota brytyjskiego będą miały gwarancję, że zwierzę, które kupiły lub zaadoptowały jest rzeczywiście przedstawicielem tej rasy – mówi Agata Kruszona-Zawadzka, prezes Klubu Kota X-Treme i międzynarodowy sędzia felinologiczny w TICA.

Żeby ten efekt osiągnąć, potrzebujemy, zdaniem ekspertki, standardów hodowlanych dla każdej rasy i profesjonalnej kontroli ich przestrzegania.

– Powinniśmy, jako hodowcy, mieć samorząd zawodowy na wzór np. zawodów prawniczych. W końcu zajmujemy się żywymi istotami. I taki samorząd złożony z profesjonalistów najlepiej sprawowałby kontrolę nad hodowcami, prowadząc centralny rejestr zwierząt, a nie hodowców. Wtedy nie będzie sensu migrować między stowarzyszeniami, żeby ukryć np. to, że kotka ma trzy razy w roku kocięta – uważa Agata Kruszona-Zawadzka.

Również Marcin Mank, prezes Unii Felinologii Polskiej uważa, że trzeba być ostrożnym, aby nowa regulacja nie zalegalizowała istniejącej patologii.

– Jeśli chcemy rozwiązać problem, który zobrazowała posłanka Szymanowska swoją prowokacją, to musimy zacząć od „wyjęcia” hodowli spod ustawy o stowarzyszeniach i stworzyć dedykowane im przepisy, a następnie w przepisach wykonawczych przyjąć minimalne warunki hodowlane. W ten sposób podniesie się poprzeczka dla hodowli, jeśli chodzi o dobrostan zwierząt i będzie podstawa prawna do ich kontroli i ewentualnego karania – mówi prezes Mank.

Będzie unijne rozporządzenie

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi najchętniej z regulowaniem hodowli poczekałoby do przyjęcia procedowanego w Parlamencie Europejskim rozporządzenia w sprawie dobrostanu psów i kotów oraz możliwości ich śledzenia. Rozporządzenie powinno zostać przyjęte jeszcze w tym roku i ma zacząć obowiązywać po dwóch latach, ale z wyjątkami.

– W przypadku przepisów o hodowlach vacatio legis wyniesie pięć lat. Nasze zwierzęta nie mogą już tyle czekać – uważa adwokat Sara Balcerowicz.

Projekt unijny przewiduje, że podmioty prowadzące hodowle powinny wprowadzać psy lub koty do obrotu wyłącznie po uzyskaniu zgody właściwego organu. Zabroni też krzyżowania psów i kotów z tej samej rodziny.

– Myślę , że rozporządzenie ostatecznie rozwiąże problem, bo wprowadza kontrolę hodowli. Choć zanim będzie lepiej, musimy się spodziewać wysypu bezdomnych psów, które zostaną z tych pseudohodowli wyrzucone ze strachu przed kontrolą – uważa Katarzyna Śliwa-Łobacz.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Koniec „wolnej amerykanki” pośredników nieruchomości

Pośrednik nieruchomości, który dziś inkasuje prowizję od obu stron tej samej transakcji, wkrótce może zostać zmuszony do wyboru: sprzedający albo kupujący. Zdaniem posłów Polski 2050 obecny model rodzi oczywisty konflikt interesów – nie sposób rozstrzygnąć, czy agent w danym momencie walczy o wyższą cenę dla sprzedającego, czy o niższą dla kupującego.

– Reprezentowania obu stron trzeba zakazać. Jasne zasady, zero konfliktu interesów – napisał na swoim profilu w mediach społecznościowych poseł Kamil Wnuk.

Przygotowany przez niego projekt idzie jednak dalej. Zakłada ustawowe ograniczenie maksymalnej wysokości prowizji – choć konkretny limit nie został jeszcze wskazany – oraz nałożenie na pośredników obowiązku przekazywania kupującym pełnej informacji o stanie prawnym nieruchomości, kosztach jej utrzymania i materiałach użytych przy budowie.

Kierunek zmian popiera odpowiedzialny w rządzie za mieszkalnictwo wiceminister rozwoju i technologii Tomasz Lewandowski.

– Kluczowe jest dla mnie jednak uregulowanie minimalnej treści umowy i obowiązków pośrednika, aby było wiadomo, za co bierze pieniądze. To jest podstawowa kwestia dla określenia ich odpowiedzialności z OC. Co do prowizji, to nie chcę rozstrzygać, czy można będzie ją pobierać od dwóch stron, ale jeśli miałaby pozostać taka możliwość, to informacja na ten temat musi się znaleźć w umowie pośrednictwa. Chodzi o to, aby strony były tego świadome – mówi minister Lewandowski.

Kiedyś pośrednik musiał spełnić wiele wymagań

Pośrednicy, przed otwarciem zawodu przez Jarosława Gowina, musieli mieć odpowiednie wykształcenie i wiedzę zweryfikowaną egzaminem, a także nim dostali licencję – odbyć praktykę. Z tych wymogów zostało tylko obowiązkowe ubezpieczenie OC, wymóg niekaralności i zawarcia umowy w wersji pisemnej lub elektronicznej. Nie ma też instytucji, której klient mógłby się poskarżyć. Pozostaje droga sądowa. Minister Tomasz Lewandowski chciałby, przy okazji zmian w prawie, przywrócić działanie Komisji Odpowiedzialności Zawodowej (KOZ), która działała, zanim ponad 11 lat temu zderegulowano zawód pośrednika i zarządcy nieruchomości. Klient, który będzie czuł się pokrzywdzony, zyska prawo złożenia skargi do KOZ. Jeśli zarzuty się potwierdzą, komisja będzie mogła ukarać pośrednika upomnieniem, naganą czy karą finansową do wysokości sześciokrotności przeciętnego wynagrodzenia.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Skuszeni dobrymi zarobkami

A zdarzają się sytuacje, w których klienci mogą mieć zastrzeżenia do obsługującego ich pośrednika. Otwarcie zawodu spowodowało, że pośrednictwem zajęły się osoby skuszone dobrymi zarobkami, ale nieprzygotowane merytorycznie, na co zwracali uwagę sami pośrednicy. Polska Federacja Rynku Nieruchomości (PFRN) wystąpiła z postulatem uregulowania zawodu ponad rok temu. Z jej obserwacji wynika, że najczęściej stawiane pośrednikom zarzuty dotyczą niesprawdzenia oferowanej nieruchomości. Zaczynając od weryfikacji tego, czy ktoś pozostaje w niej zameldowany, przez potwierdzenie granic nieruchomości, po podstawę nabycia.

– Dla nas takim minimum jest wprowadzenie rejestru pośredników, wymogu średniego wykształcenia oraz podwyższenie minimalnej kwoty gwarancyjnej obowiązkowego ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej. W odniesieniu do ograniczenia możliwości reprezentowania wyłącznie jednej strony transakcji, uważamy, że stanowi to zbyt daleko idącą ingerencję w zasadę swobody umów. Naszym zdaniem, jeśli strony się zgodzą na to, by pośrednik reprezentował kupującego i sprzedającego, to prawo nie powinno tego zabraniać – mówi Paweł Szymański, prezydent PFRN.

– Zawód pośrednika nieruchomości powinien być uregulowany, by osoby go wykonujące miały wiedzę i doświadczenie zdobyte w praktyce. Nie mówię, że ma to wyglądać, jak na rynku amerykańskim, gdzie uprawnienia do wykonywania zawodu są trzystopniowe i dojście do poziomu brokera, który może wykonywać wszystkie czynności związane z obsługą transakcji i nadzorowaniem pośredników, nim dojdzie do aktu notarialnego, zajmuje lata – dodaje Marek Urban, prezes Krajowej Izby Gospodarki Nieruchomościami, w ramach której również działa zespół pracujący nad przygotowaniem propozycji, która ma na nowo zdefiniować ten zawód.

Ile powinien zarabiać pośrednik?

Najwięcej emocji, wśród wszystkich zainteresowanych, budzi kwestia wysokości wynagrodzenia. Z badań portalu Nieruchomości-online.pl wynika, że 19 proc. zawierających transakcje na rynku nieruchomości nie skorzystało z pomocy pośrednika z powodu, ich zdaniem, zbyt wysokich kosztów.

– Większość pośredników ciężko pracuje na swoją prowizję, zaczynając od weryfikacji nieruchomości, prawidłowego ustalenia ceny ofertowej, przygotowania strategii sprzedaży, marketingu, przez negocjacje, czasami mediacje, po uzgodnienie wspólnie z notariuszem projektu aktu notarialnego. Wypowiadający się na temat wysokości prowizji zapewne nie wiedzą, że ok. 30 proc. tej kwoty jest przeznaczone na pokrycie kosztów marketingowych – tłumaczy prezes Urban.

– Zgadzam się na możliwość pobierania wynagrodzenia tylko od jednej strony transakcji, ale niech w zamian w zapowiadanej regulacji znajdzie się obowiązek korzystania z usług pośrednika przy każdej transakcji sprzedaży/wynajmu nieruchomości, jak to jest np. w Wielkiej Brytanii, lub przynajmniej niech zawierane umowy będą obowiązkowo na wyłączność – dodaje Marek Urban.

Prezes KIGN tłumaczy, że wysokość prowizji zależy od poziomu trudności transakcji. I tak w przypadku sprzedaży mieszkań wynosi ok. 3 proc., natomiast przy bardziej złożonych i wymagających większej wiedzy czy doświadczenia sprzedaży gruntów, stawki wahają się w okolicach 5 proc. Przy najtrudniejszych zleceniach stawka wynagrodzenia jest ustalana indywidualnie. Czy to dużo?

Na co dzień praca pośrednika krzyżuje się z pracą notariusza, ale skala wynagrodzeń bywa nieporównywalna. Przy sprzedaży mieszkania wartego 1 mln zł maksymalna taksa notarialna to dziś 2,3 tys. zł netto. Państwo pobiera dodatkowo 2 proc. ceny, czyli 20 tys. zł podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC). Tymczasem przy prowizji pośrednika na poziomie 3 proc. jego wynagrodzenie sięga 30 tys. zł.

Notariusze ich cenią, ale…

– Każda czynność notarialna poprzedzona jest wnikliwą analizą stanu prawnego nieruchomości, weryfikacją tożsamości stron, badaniem dokumentów oraz pouczeniem uczestników o skutkach prawnych dokonywanej czynności, niezależnie od uczestnictwa w transakcji pośredników czy doradców prawnych. Co istotne, notariusz ponosi odpowiedzialność cywilną, dyscyplinarną, a w określonych przypadkach również karną za wykonywane czynności. Podlega nadzorowi samorządu notarialnego, sądu apelacyjnego oraz ministra sprawiedliwości. Ten wielopoziomowy system odpowiedzialności stanowi realną gwarancję bezpieczeństwa obrotu prawnego i odróżnia czynności notarialne od działań podmiotów funkcjonujących wyłącznie na zasadach rynkowych – mówi Tomasz Karłowski, prezes Izby Notarialnej w Warszawie.

Prezes Karłowski zwraca uwagę, że z jednej strony są pośrednicy, którzy świadczą usługi najwyższej jakości, ułatwiając przeprowadzenie coraz bardziej skomplikowanych transakcji, a z drugiej osoby bez przygotowania.

Podobnie ocenia pośredników notariusz dr Piotr Marquardt, członek Krajowej Rady Notarialnej.

– Zawód pośrednika w obrocie nieruchomościami, jak i zarządcy nieruchomości, jest na tyle istotny społecznie, że należy zadbać o wysoki standard jego wykonywania. Nie chodzi bynajmniej o zamykanie dostępu do tego zawodu, ale jedynie o to, by osoby go wykonujące musiały wypełniać określone standardy, wchodząc do zawodu, jak i o to, by zapewnione były mechanizmy weryfikacji spełnienia tych standardów w trakcie wykonywania profesji – mówi dr Marquardt.

Jego zdaniem warto rozważyć uregulowanie zasad dotyczących wynagrodzenia pośredników – zarówno w zakresie podmiotów, od których mogą je pobierać, jak i sposobu ustalania jego maksymalnej wysokości.

– Oczywiście korzystanie z usług pośrednika nie jest obowiązkowe, jednak sytuacja ta jest analogiczna do usług mediatorów sądowych, których stawki określa jednak minister sprawiedliwości w rozporządzeniu – dodaje Piotr Marquardt.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź