Byli bez ślubu, a są jak po rozwodzie

Konsekwencją najnowszego orzeczenia Sądu Najwyższego było przyznanie konkubinie połowy dorobku nieformalnego związku.

Powódka po rozstaniu po kilkunastu latach jej związku z ojcem ich dwójki dzieci zażądała rozliczenia ich „dorobku” majątkowego. Sama zawodowo nie pracowała, ale zajmowała się przez lata prowadzeniem domu i wychowaniem dzieci. Pomagała też trochę partnerowi w prowadzeniu działalności gospodarczej.

Nie na całe życie

Kobieta żyła w przekonaniu, że wybudowany na działce partnera dom, urządzenie go (wart ok. 500) tys. zł) i rozwijanie jego działalności gospodarczej będą służyć zaspokojeniu wspólnych potrzeb rodziny, którą stworzyli. Mężczyzna twierdził natomiast, że to był związek na bliżej nieokreślony czas i nie na całe życie.

Mężczyzna był niezadowolony z orzeczenia niższych instancji w tym Sądu Apelacyjnego w Szczecinie, który przyznał kobiecie połowę stworzonego majątku.

W skardze kasacyjnej do SN były konkubent wskazywał, że wyraźnie informował powódkę, że nie było jego celem sformalizowanie ich związku małżeństwem, ale pozostawanie ich w nieformalnym związku partnerskim, który nie musiał trwać przez całe ich życie. A w ramach ich ustnego porozumienia, które służyło bieżącej realizacji wspólnego życia, kobieta zajmowała się rodziną, co czyniło zadość zasadom współżycia społecznego i nie można mówić, że cel tego nieformalnego związku nie został osiągnięty. Mężczyzna uważał, że konkubina nie przyczyniała się w żaden inny sposób do pomnażania jego majątku (dom formalnie był jego).

Z kolei adwokat Dariusz Jan Babski, pełnomocnik powódki bronił orzeczeń niższych instancji, wskazując, że wyrażają one szacunek dla pracy matki wychowującej wspólne dzieci i zajmującej się domem i że taka praca ma swoją wartość wzmocnioną konstytucyjną ochroną rodziny i macierzyństwa.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Ona liczyła na małżeństwo

Sąd Najwyższy utrzymał werdykt niższych instancji, wskazując, że SA trafnie ocenił, że świadczenia powódki stały się nienależne w rozumieniu art. 410 kodeksu cywilnego, w chwili odpadnięcia ich celu, jakim było wspólne życie z pozwanym.

Powódka działała w przekonaniu i w porozumieniu z pozwanym, że wybudowany dom oraz rozwijana działalność gospodarcza będą służyć zaspokojeniu wspólnych potrzeb rodziny, którą mieli stworzyć. Nie czyniłaby tego rodzaju nakładów, gdyby miała świadomość, że nie dojdzie do zawarcia związku małżeńskiego i dojdzie do rozstania. Tym bardziej, że mieli dzieci, co tym bardziej wskazywało na chęć założenia rodziny i sformalizowania związku.

– Nie sposób zaś uznać, aby małżeństwo czy konkubinat miały być zawierane z założeniem, że ulegną szybkiemu rozpadowi. Nikt przecież racjonalnie myślący nie decydowałby się na wspólne życie z drugą osobą oraz posiadanie potomstwa, gdyby przewidywał już w momencie zainicjowania tej relacji, że jest ona ograniczona w czasie i ulegnie zakończeniu – wskazał w konkluzji uzasadnienia sędzia Tomasz Szanciło.

– Polski kodeks rodzinny ma ponad pół wieku i mimo nowelizacji nie przewiduje wyraźnej ochrony majątkowej nieformalnych związków rodzinnych przy rozstaniu – zwraca uwagę adwokat Anisa Gnacikowska. – Naturalnie osoby prowadzące dłużej wspólne gospodarstwo domowe mające na celu zaspokojenie potrzeb rodziny w tym wspólnych dzieci żyją praktycznie jak małżonkowie i budują wspólną przyszłość – mówi adwokat. – Chylę czoła przed SN, że próbuje dostosować istniejące przepisy do rozliczenia majątkowego konkubinatu. Dobrze, że powstają takie orzeczenia, ale są one niewystarczające do rozliczeń konkubinatów, tym bardziej, że ustalenie wartości udziału osobistych starań konkubenta w powstaniu majątku wspólnego bywa często trudne do ustalenia – podkreśla Anisa Gnacikowska.

Sygnatura akt: I CSK 969/25

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Artur Grajewski

sędzia cywilny z Sądu Okręgowego w Warszawie

Coraz częściej w miejsce sformalizowanych związków wybieramy te niesformalizowane, nie rezygnując jednocześnie z posiadania dzieci i majątku wspólnego. Pół biedy, jeśli ważniejsze jego składniki nabywamy na współwłasność, wtedy rozliczenie jest dość proste i regulowane wprost. Gorzej, gdy tak jak w tej sprawie, jeden z konkubentów gromadzi majątek osobisty, dzięki zaangażowaniu i wsparciu drugiego konkubenta, który jednak formalnie nie posiada żadnego udziału w tym majątku. Na szczęście sądy w tej sprawie stanęły na wysokości zadania i wydały orzeczenia nie tylko znajdujące oparcie w przepisach, ale i zasadach współżycia społecznego. Do czasu uregulowania tych kwestii w kodeksie radziłbym konkubentom formalne partycypowanie w nabywaniu znaczniejszych przedmiotów majątkowych, choć dla celów dowodowych. Przyłączam się jednocześnie do głosów opowiadających się za koniecznością uregulowania tej materii w przepisach szczególnych np. na wzór podziału majątku wspólnego, skoro mamy dokonywać wyceny pracy konkubenta na rzecz wspólnego gospodarstwa domowego i rodziny. Jest to o tyle istotne, że takie sprawy pojawiają się i będą pojawiać na wokandach coraz częściej.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Ochronić wykluczonych cyfrowo

Prezydent 27 sierpnia zawetował nowelę ustawy o środkach ochrony roślin, a jedynym wskazanym przez niego powodem są spowodowane ustawą negatywne konsekwencje dla wykluczonych cyfrowo rolników.

Przypomnijmy: zakwestionowana ustawa nakłada wymogi na tzw. użytkowników profesjonalnych (w tym rolników w ich gospodarstwach rolnych) w zakresie prowadzenia i przechowywania dokumentacji stosowanych środków ochrony roślin, które to wymogi są możliwe do realizacji wyłącznie cyfrowo w dedykowanym rządowym systemie teleinformatycznym – Elektronicznej Dokumentacji Stosowanych Środków Ochrony Roślin. Informacje zgromadzone w tym systemie będą dostępne dla całej grupy organów administracji publicznej i innych podmiotów dla celów wykonywania ich zadań publicznych. Niewykonywanie tak uregulowanego obowiązku prowadzenia elektronicznej dokumentacji w tym systemie stanowi wykroczenie zagrożone karą grzywny.

Prezydent uznał, że takie rozwiązanie narusza m.in. zasadę proporcjonalności wyrażoną w art. 31 ust. 3 konstytucji. Wprowadzono bowiem rozwiązanie nieuwzględniające wykluczenia cyfrowego, w tym braku wystarczających kompetencji cyfrowych części rolników i ograniczonego w wielu regionach wiejskich dostępu do stabilnego internetu, ale także przerzucające na użytkowników koszty wykonania obowiązku. Usunięciem tej wady – według prezydenta – będzie alternatywna możliwość prowadzenia dokumentacji w postaci papierowej.

Bariera wykluczenia cyfrowego

Wskazany przez głowę państwa problem istnieje od początku informatyzacji działań państwa. Jednym z głównych wyzwań cyfryzacji jest przeciwdziałanie marginalizowaniu i wykluczeniu osób, które nie mają dostępu do technologii cyfrowych lub nie potrafią z nich korzystać, a przynajmniej jest to dla nich znacząco utrudnione.

Co ważne, główny akcent w rozwiązywaniu tego problemu położono na zapewnienie dostępu do sprzętu i internetu połączone z edukacją cyfrową i dodatkowym wsparciem, w tym też indywidualnym, niektórych kategorii osób (np. seniorów czy niepełnosprawnych). Służy temu także rozwój samych e-usług w kierunku zapewnienia ich większej dostępności i przyjaznej obsługi. Co oczywiste, nie ma bowiem odwrotu od transformacji cyfrowej, na której znacząca większość społeczeństwa powinna skorzystać.

Jednak nadal pozostaje pytanie, na które częściowo już odpowiada prezydenckie weto, czy ze względu na sytuację niektórych kategorii osób nadal nie należy utrzymywać alternatywnych możliwości załatwiania spraw urzędowych (w postaci papierowej), połączonego też z obsługą stacjonarną w urzędach i możliwością kontaktu telefonicznego, aczkolwiek to ostatnie raczej w ograniczonym zakresie ze względu na potencjalne zagrożenia.

W założeniu cyfryzacja ma być bowiem ułatwieniem dla obywateli, a nie barierą. W alternatywnych rozwiązaniach (wobec tych cyfrowych) przede wszystkim bierzemy pod uwagę sytuację wykluczonych cyfrowych, a badania potwierdzają ich oczekiwania. Przykładowo: osoby w podeszłym wieku najbardziej preferują możliwość kontaktu osobistego z punktu widzenia wartości informacyjnej dla nich.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Stanowcza reakcja

Jednak pozostawienie alternatywnych sposobów przydatne pozostaje także dla „niewykluczonych” w przypadku chwilowej niedostępności korzystania z e-usług, i to występującej zarówno po stronie użytkowników, jak i dostawców e-usług (np. awarie systemów).

Na powyższe nakłada się dodatkowy problem uzależnienia użytkowników od faktycznego działania dedykowanego publicznego systemu teleinformatycznego, w sytuacji gdy użytkownicy tylko w nim są zobligowani do dokonania określone czynności.

Weto prezydenta do sierpniowej nowelizacji ustawy to pierwsze od dawna mające tak daleko idące konsekwencje zanegowanie dopuszczalności nakładania obowiązków wyłącznie w postaci cyfrowej i jedynie w określonym systemie teleinformatycznym. Dużo wcześniej, bo 6 lutego 2007 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł w sprawie P 25/06 niezgodność z art. 2 w zw. z art. 32 ust. 1 oraz z art. 69 konstytucji tych przepisów ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych, które przewidywały wyłącznie elektroniczną postać złożenia wniosku o dofinansowanie do PFRON, „bez alternatywnej drogi dokonania tych czynności w sytuacji, gdy skorzystanie z tej drogi transmisji danych stało się obiektywnie niemożliwe lub istotnie utrudnione”.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego praktycznie nie został zauważony w dalszej transformacji cyfrowej polskiej administracji publicznej. Dotychczas w prawie nie określono uniwersalnego standardu praw związanych z cyfrowym wykluczeniem. Stale poszerza się za to katalog spraw możliwych do załatwienia jedynie online i to nie tylko w zakresie skierowanym do profesjonalnych uczestników obrotu. Twórcy rozwiązań e-administracji zdają się nie zauważać potrzeb wykluczonych.

Znamienny jest proces legislacyjny samej zawetowanej ustawy. W uzasadnieniu rządowego projektu ustawy i w jego OSR wprost zadeklarowano, że ta ustawa nie ma żadnego bezpośredniego wpływu na sytuację ekonomiczną i społeczną osób niepełnosprawnych oraz starszych. Problem zauważono dopiero na etapie prac parlamentarnych, w którym do ustawy wprowadzono okresy przejściowe na rozpoczęcie prowadzenia e-dokumentacji w rządowym systemie, w tym najdłuższe pięcio- i dziesięcioletni dla rolników w gospodarstwach rolnych o powierzchni odpowiednio do 5 ha i do 2 ha.

Prezydent uznał to rozwiązanie za niewystarczające. Rzeczywiście można zadać pytanie, czy jedynie przesunięcie terminu wprowadzenia obowiązku wystarczająco uwzględnia sytuację części starszych rolników gospodarujących na niewielkim areale. Nie chodzi zatem jedynie o okresowe (na czas transformacji cyfrowej) pozostawienie tradycyjnych komunikacji i dokumentowania, ale o stałe ich funkcjonowanie, jeżeli tylko będzie takie oczekiwanie chociaż części obywateli z uwagi na własną sytuację osobistą.

Wnioski z weta

Jeżeli weta nie będziemy rozpatrywali jedynie w kategorii politycznej batalii, to może ono stanowić ważny sygnał do prawnej korekty wdrażanych rozwiązań cyfrowych, które w większym stopniu powinny uwzględniać sytuację wykluczonych cyfrowo, właśnie pozostawiając dla nich alternatywnie tradycyjne sposoby komunikacji i dokumentowania. Jeżeli to nie nastąpi, a prezydent będzie konsekwentny w swoim stanowisku, grozi nam klincz we wprowadzanych ustawami rozwiązaniach elektronicznej administracji.

Zadanie nie jest proste również z powodu wielopoziomowej presji w Unii Europejskiej na transformację cyfrową, w tym też nakładania w prawie unijnym cyfrowych obowiązków na adresatów działań administracji. Sama zawetowana ustawa realizuje rozporządzenie wykonawcze Komisji Europejskiej 2023/564 z 10 marca 2023 r., które razem ze związanym z nim rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady nr 1107/2009 z 21 października 2009 r. stało się przedmiotem rozbieżnych opinii rządu i prezydenta, czy w tym przypadku nakłada się bezwzględny obowiązek cyfryzacyjny.

Autor jest profesorem w Instytucie Nauk Prawnych PAN i adwokatem.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Elektronizacja doręczeń i usprawnienie postępowań karnych

Opis wprowadzonych zmian

Zmiany w Kodeksie postępowania karnego

Składanie pism przez portal informacyjny

Najważniejszą nowością jest możliwość składania pism procesowych przez portal informacyjny. Nowy art. 116a § 2 KPK przewiduje, że pismo procesowe może być wniesione do sądu przez umieszczenie jego treści w portalu informacyjnym. Zgodnie z art. 119 § 3 KPK pisma takie muszą być opatrzone:

Obrońca lub pełnomocnik będący adwokatem albo radcą prawnym zobowiązany jest wskazać numer wpisu na listę zawodową (art. 119 § 1 pkt 2a KPK), co umożliwia sądowi jednoznaczną identyfikację profesjonalnego pełnomocnika.

Dołączanie dokumentów

Zgodnie z art. 119a KPK dokumenty dołączane do pism procesowych składanych elektronicznie również muszą być opatrzone podpisem elektronicznym (kwalifikowanym, zaufanym lub osobistym). Jeżeli strona powołuje się na dokument w treści pisma, sąd lub inna strona może zażądać złożenia oryginału w sądzie przed rozprawą.

Potwierdzenie wniesienia pisma

Pismo wniesione za pośrednictwem portalu informacyjnego uznaje się za złożone w chwili wskazanej w elektronicznym potwierdzeniu wniesienia. Wdrożenie systemu potwierdzeń stanowi istotny element pewności obrotu procesowego i eliminuje dotychczasowe wątpliwości dotyczące skuteczności elektronicznych czynności procesowych.

Rozszerzenie katalogu pism

Za pośrednictwem portalu informacyjnego możliwe będzie wnoszenie m.in.:

Nowelizacja wyłącza jednak możliwość wnoszenia kasacji przez portal.

Doręczenia elektroniczne

Dotychczas art. 133a KPK przewidywał doręczenia wyłącznie dla prokuratora, obrońcy, pełnomocnika oraz Prokuratorii Generalnej RP. Nowelizacja rozszerza ten mechanizm również na strony postępowania, pod warunkiem, że wybiorą one tę formę doręczeń i posiadają konto w portalu informacyjnym.

Oświadczenie o wyborze lub rezygnacji z doręczeń elektronicznych składa się w portalu i opatruje podpisem elektronicznym. Dopuszczono również możliwość rezygnacji w formie pisemnej (art. 133a § 1a KPK).

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Skutek doręczenia

W przypadku doręczeń elektronicznych pismo uznaje się za doręczone:

Zmiana ta odpowiada uchwale SN z 20.10.2023 r., III CZP 24/23, Legalis, w której wskazano na konieczność precyzyjnego określenia chwili skuteczności doręczeń elektronicznych.

Postępowanie w sprawach o wykroczenia

Zmiany wprowadzono również w ustawie z 24.8.2001 r. – Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 860), umożliwiając składanie przez prokuratora, obrońcę lub pełnomocnika:

Rozwiązanie to harmonizuje system doręczeń elektronicznych w sprawach karnych i wykroczeniowych.

Współpraca międzynarodowa

Przejęcie i przekazanie orzeczeń

Dodano art. 611ea KPK, przewidujący zmodyfikowany tryb postępowania w sprawach przejęcia i przekazania orzeczeń do wykonania. Jeżeli umowa międzynarodowa przewiduje bezpośrednie przekazywanie wniosków między sądami polskimi a organami państwa obcego, nie stosuje się przepisów o obligatoryjnym udziale Ministra Sprawiedliwości.

Koszty deportacji

Art. 618 § 1 KPK został rozszerzony o możliwość zaliczenia kosztów deportacji do wydatków Skarbu Państwa. Decyzja o pokryciu tych kosztów będzie miała charakter fakultatywny i będzie podejmowana przez organ procesowy. Celem zmiany jest umożliwienie sprowadzenia do Polski osób ściganych z państw, z którymi brak jest umów ekstradycyjnych, w sytuacjach gdy warunkiem ich wydania jest pokrycie kosztów deportacji.

Zmiany w Prawie o ustroju sądów powszechnych

Nowelizacja ustawy z 27.7.2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 334) rozszerza regulacje dotyczące portalu informacyjnego:

Zmiany w Prawie o prokuraturze

W ustawie z 28.1.2016 r. – Prawo o prokuraturze (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 390) wprowadzono obowiązek posiadania kont w portalu informacyjnym przez wszystkie jednostki organizacyjne prokuratury. Zmiana ta ma charakter systemowy i jest konsekwencją rozszerzenia funkcjonalności portalu.

Etap legislacyjny i wejście w życie

Ustawa została podpisana przez Prezydenta RP i ogłoszona w Dzienniku Ustaw 26.8.2025 r. Zasadniczo wejdzie w życie z 1.3.2026 r. Wyjątki obejmują:

Zróżnicowanie terminów wejścia w życie przepisów wynika z konieczności dostosowania systemów informatycznych oraz wydania rozporządzeń wykonawczych, a także potrzeby niezwłocznego wprowadzenia niektórych rozwiązań procesowych.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Warunki skutecznego wydziedziczenia

Stan faktyczny

Relacje w rodzinie A. przez wiele lat były dysfunkcyjne, zachowanie rodziców wobec dzieci nosiło znamiona przemocy fizycznej i psychicznej. Ciężar opieki nad młodszym rodzeństwem spadł na jedną z sióstr, B.S., która w istocie zastępowała im rodziców. Małżonkowie A. sporządzili testamenty, w których wydziedziczyli B.S., przekazując swój majątek innej córce, W.L. Po śmierci rodziców wydziedziczona wystąpiła z powództwem przeciwko W.L. o zachowek. Sąd I instancji zasądził od pozwanej na rzecz powódki ponad 27,7 tys. wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia wydania wyroku do dnia zapłaty i oddalił powództwo w pozostałym zakresie. Na skutek apelacji obu stron SO w W. zmienił zaskarżony wyrok w ten sposób, że zwiększył zasądzoną na rzecz B.S. kwotę do ponad 67 tys. zł wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od dnia oznaczonego przez powódkę w wezwaniu do zapłaty, oddalając powództwo w pozostałym zakresie. Jednocześnie Sąd II instancji oddalił w całości apelację W.L. i rozstrzygnął, że ponosi ona w całości koszty procesu w obu instancjach.

Skarga kasacyjna

W.L. wniosła skargę kasacyjną, zaskarżając orzeczenie SO w W. w części uwzględniającej powództwo i obciążającej ją kosztami procesu za I i II instancję. Skarżąca wniosła o przyjęcie skargi kasacyjnej do rozpoznania ze względu na występujące w sprawie istotne zagadnienia prawne:

  1. czy do skutecznego wydziedziczenia konieczne jest szczegółowe rozwinięcie w testamencie przyczyny tegoż wydziedziczenia, zdefiniowanej w art. 1008 pkt. 3 KC, czy też wystarczy samo zacytowanie treści podstawy wydziedziczenia zgodnie z brzmieniem tego artykułu;
  2. czy i według jakich kryteriów sąd rozpoznający sprawę winien miarkować stopień przyczynienia się spadkodawcy oraz uprawnionego do zachowku do zaistnienia stanu faktycznego opisanego w art. 1008 pkt. 3 KC przy ocenie, czy wydziedziczenie wypełnia dyspozycję tego przepisu;
  3. od jakiej daty należą się uprawnionemu do zachowku odsetki ustawowe za opóźnienie od kwoty zachowku, biorąc pod uwagę, że postępowania sądowe w sprawach o zachowek trwają niejednokrotnie latami nie z winy stron.
Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Skuteczne wydziedziczenie

Zachowek jest odstępstwem od zasady swobody rozporządzania majątkiem na wypadek śmierci, a tym samym ustawowym ograniczeniem prawa własności i związanego z nim prawa dziedziczenia. Służy ochronie interesów osób najbliższych spadkodawcy przez zapewnienie im określonego minimalnego poziomu korzyści ze spadku, bez względu na wolę spadkodawcy. Wyjątek ten nawiązuje do typowo silnej więzi między członkami rodziny i związanej z nią wzajemnej solidarności; w przypadku małżonka i zstępnych jest uzasadniony m.in. przez wzgląd na konstytucyjny nakaz ochrony rodzicielstwa i małżeństwa (zob. wyrok SN z 9.9.2022 r., II CSKP 323/22, Legalis; wyrok SN z 13.4.2018 r., I CSK 381/17, Legalis). Zgodnie z art. 1008 KC, spadkodawca może jednak w testamencie pozbawić zstępnych, małżonka i rodziców zachowku, jeżeli uprawniony do zachowku: wbrew woli spadkodawcy postępuje uporczywie w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego; dopuścił się względem spadkodawcy albo jednej z najbliższych mu osób umyślnego przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności albo rażącej obrazy czci; uporczywie nie dopełnia względem spadkodawcy obowiązków rodzinnych. Przyczyna wydziedziczenia uprawnionego do zachowku powinna wynikać z treści testamentu. Ciężar udowodnienia rzeczywistego charakteru przyczyny wydziedziczenia w procesie wszczętym przez osobę należącą do kręgu uprawnionych do zachowku spoczywa na pozwanym spadkobiercy.

SN odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania. W uzasadnieniu postanowienia wyjaśniono, że w przypadku gdy spadkodawca decyduje się na skorzystanie z instytucji wydziedziczenia, to przy wskazaniu w testamencie przyczyny wydziedziczenia może posłużyć się słowami użytymi przez ustawodawcę. Musi jednak dodatkowo wymienić konkretne przejawy zachowania spadkobiercy, wypełniające przytoczoną przez niego przesłankę wydziedziczenia, ponieważ w razie sporu jest to konieczne do oceny, czy przesłanki wydziedziczenia faktycznie miały miejsce (zob. postanowienie z 12.1.2018 r., II CSK 561/17, Legalis). SN wskazał, że małżonkowie A. takich przyczyn nie wymienili, ograniczając się tylko do podania sformułowań ustawowych.

Wina za zerwanie kontaktów

W uzasadnieniu postanowienia podkreślono, że z ustalonych przez Sądy I i II instancji okoliczności wynika, iż wyłączny ciężar winy zerwania nie tylko kontaktów, lecz przede wszystkim jakichkolwiek więzi rodzinnych, ciążył na spadkodawcach. Ich niewytłumaczalne zachowanie zasługiwało na szczególne potępienie, nosiło bowiem znamiona przemocy fizycznej i psychicznej. W ocenie SN niezrozumiała jest postawa pozwanej, która aktualnie umniejsza winę rodziców, a o wszystkie rodzinne dramaty obwinia powódkę. Co więcej, wrogo nastawia członków swojej rodzinny przeciwko B.S. Postawa taka jest tym bardziej nieracjonalna jeśli uwzględni się fakt, że powódka do czasu wyprowadzki z domu przyjmowała na siebie ciężar skutków patologicznych mechanizmów funkcjonujących w rodzinie, opiekowała się W.L. i wypełniała wobec siostry niemal wszelkie obowiązki mieszczące się w katalogu obowiązków rodzicielskich.

SN podzielił utrwalone w orzecznictwie stanowisko, że wydziedziczenie może być skuteczne jedynie wtedy, gdy winę za zerwanie kontaktów i ustanie więzi uczuciowej ponosi wyłącznie spadkobierca (zob. postanowienie SN z 14.11.2019 r., IV CSK 661/18). Odebranie wszelkich korzyści ze spadku stanowi najsurowszą sankcję przewidzianą w prawie spadkowym. SN stwierdził, że orzeczenie Sądu II instancji odzwierciedla zasady sprawiedliwości społecznej. W okolicznościach ustalonych w sprawie niesprawiedliwe byłoby orzekanie, tak jak chciałaby tego pozwana, opierające się na przerzuceniu winy za ustanie więzi uczuciowej na powódkę.

Wymagalność zachowku

Odnosząc się do trzeciego ze sformułowanych w skardze kasacyjnej zagadnień prawnych, SN wskazał, że zgodnie z art. 455 KC, jeżeli termin spełnienia świadczenia nie jest oznaczony ani nie wynika z właściwości zobowiązania, świadczenie powinno być spełnione niezwłocznie po wezwaniu dłużnika do wykonania. Pozwana została wezwana do zapłaty zachowku przez powódkę w prawidłowy sposób, a w trakcie postępowania sądowego ustalono datę tego wezwania. Z uwagi na brak innego przepisu ustalającego datę wymagalności roszczenia, Sąd II instancji prawidłowo ustalił ją na podstawie art. 455 KC. SN zaznaczył, że postępowanie sądowe zostało wszczęte na skutek niespełnienia przez pozwaną świadczenia we wskazanym przez powódkę terminie. Zatem zasądzone odsetki będą stanowiły dla powódki swoistą rekompensatę za czas pozostawania w opóźnieniu ze spełnieniem świadczenia przez pozwaną. Choć W.L. wskazała na orzeczenia odmiennie ustalające moment wymagalności, to SN uznał, że nie uzasadniają one przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania z uwagi na ich jednostkowy charakter i fakt, że zapadały w odmiennych stanach faktycznych. Co więcej sposób sformułowania tego zagadnienia wskazywał na oczekiwanie od SN niedopuszczalnej wypowiedzi poprzez podanie sposobu rozstrzygnięcia konkretnej sprawy.

Postanowienie SN z 31.7.2025 r., I CSK 1992/24, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Jeden pokój na biznes nie pozbawia frankowicza ochrony

W konsekwencji nie pozbawia kredytobiorców konsumenckiej ochrony. To sedno najnowszego orzeczenia Sądu Najwyższego.

Kwestia ta wynikła w sprawie, w której trójka frankowiczów wystąpiła o unieważnienie umowy kredytu konsumenckiego i zwrot przez bank świadczeń wypłaconych mu przez tych kredytobiorców. Żądania te niższe instancje, w tym Sąd Apelacyjny w Białymstoku, uwzględniły, uznając niektóre postanowienia umowy kredytu za abuzywne.

Pracują zdalnie

Niezadowolony z tego rozstrzygnięcia bank wniósł do SN skargę kasacyjną. Argumentował, że zawarcie przez powodów umowy kredytu, a następnie wydzielenie jednego z czterech pokoi w tej nieruchomości, z założenia mieszkaniowej, na potrzeby prowadzenia działalności gospodarczej oraz zarejestrowania jej w tym lokalu, wyklucza uznanie tych kredytobiorców w kontekście umowy kredytu za konsumentów w rozumieniu art. 221 kodeksu cywilnego (KC) i objęcie ich ochroną przewidzianą dla konsumentów. W szczególności przyznawanej konsumentom w sprawach, w których podstawą zgłaszanych żądań są m.in. klauzule abuzywne wprowadzone do umów kredytów indeksowanych (denominowanych) do franka szwajcarskiego.

Przypomnijmy, że art. 221 KC stanowi, że za konsumenta uważa się osobę fizyczną dokonującą z przedsiębiorcą (tu: bankiem) czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową.

Sąd Najwyższy skargi banku nie uwzględnił. Wskazał, że już sama analiza zacytowanych przez bank fragmentów umowy kredytu, mających potwierdzać rzekome przeznaczenie finansowanej kredytem hipotecznym nieruchomości pod prowadzoną działalność gospodarczą, wskazuje, że powodowie podpisali umowę kredytu w okolicznościach świadczących o typowo konsumpcyjnym charakterze finansowania. Dopiero następczo postanowili wskazać jako miejsce wykonywania swoich działalności gospodarczych adres, pod którym również zamieszkiwali (a chodziło o zdalne świadczenie usług w jednym z czterech pokoi tego lokalu mieszkalnego).

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Nie mieszkają w biurze

Nie można też pominąć okoliczności, że takie działanie jest charakterystyczne raczej dla przedsiębiorców jednoosobowych, a opowiedzenie się za stanowiskiem banku stanowiłoby de facto przejaw ograniczenia swobody prowadzenia działalności gospodarczej. Z kolei w wyrokach, na które bank się powoływał na uzasadnienie swego stanowiska, kredytobiorca z góry przeznaczał pozyskane w ten sposób środki częściowo na cele konsumpcyjne, częściowo na zawodowe i gospodarcze – wskazał SN.

– Ponadto, sam rodzaj prowadzonej działalności gospodarczej, której podjęli się powodowie, nie przesądza o tym, że całą kredytowaną nieruchomość można potraktować jako siedzibę interesów powodów nie jako konsumentów, lecz przedsiębiorców. A tylko to otwierałoby drogę do potraktowania umowy kredytu jako zawartej na cele niekonsumpcyjne i do odmówienia im statusu konsumenta w tej umowie – wskazała w konkluzji uzasadnienia sędzia Marta Romańska.

Sygnatura akt: I CSK 4013/24

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

dr Mariusz Korpalski, radca prawny

Postanowienie Sądu Najwyższego trafnie wychodzi z założenia, że na gruncie dyrektywy konsumenckiej 93/13/EWG status konsumenta jest badany na moment zawarcia umowy.

Wynika to z podstawowego założenia prawa umów, że przedmiotem badania jest zgodna wola obu stron umowy. Gdyby przyjąć, że późniejsze zachowanie jednej strony ma wpływ na ocenę umowy, to przedsiębiorca, który wydał pieniądze z kredytu obrotowego na wycieczkę mógłby twierdzić, że ma kredyt konsumpcyjny. SN przypomniał też, że rejestracja działalności gospodarczej w domu nie zmienia mieszkalnego charakteru nieruchomości. Klient banku bowiem pracuje

w domu, a nie mieszka w biurze. To zresztą było już przedmiotem wyroku TSUE w sprawie C-485/21.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Jeszcze skarbówka się ociąga

Dla ochrony bezpieczeństwa państwa różne służby mogą stosować rozmaite techniki operacyjne, w tym podsłuchy i kontrolę zachowania danego obywatela w internecie. Nie mają tu jednak pełnej dowolności, bo we wniosku do sądu i prokuratury o stosowanie takich technik muszą podać m.in. rodzaj narzędzia, za pomocą którego będzie stosowana kontrola operacyjna. Natomiast sąd musi uzasadnić każdą decyzję o zarządzeniu lub przedłużeniu kontroli operacyjnej (albo o braku zgody na takie działania).

Co orzekł Trybunał w Strasburgu

Takie reguły ustanowiono w kilku wydanych pod koniec ub.r. i wiosną tego roku rozporządzeniach dotyczących działania m.in. Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego czy Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Było to pokłosie wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 28 maja 2024 w sprawie Pietrzak, Bychawska-Siniarska i inni przeciwko Polsce (skargi nr 72038/17 i 25237/18). Trybunał uznał wtedy, że obowiązujący wówczas model kontroli nad działalnością służb uprawnionych do prowadzenia czynności operacyjno-rozpoznawczych narusza prawo do prywatności obywateli.

W wyroku zwrócono uwagę szczególnie na brak skutecznych gwarancji przed arbitralnością oraz ryzykiem nadużyć. W szczególności wytknięto naszemu krajowi brak skutecznych środków odwoławczych pozwalających na weryfikację zasadności takiej kontroli. Sama kontrola sądowa też w ocenie ETPCz nie gwarantowała, że działania służb będą stosowane wyłącznie jako środek konieczny w społeczeństwie demokratycznym.

Prawo do stosowania kontroli operacyjnej ma także Krajowa Administracja Skarbowa. Jednak dotychczas nie wydano rozporządzenia, które by dostosowywało uprawnienia KAS do standardów określonych przez strasburski Trybunał. Chodziłoby o aktualizację rozporządzenia w sprawie dokumentowania kontroli operacyjnej, wydawanego na podstawie art. 118 ust. 18 ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej.

Redakcja „Rzeczpospolitej” zapytała Ministerstwo Finansów o to, czy toczą się prace nad takim rozporządzeniem. Czekamy na odpowiedź resortu.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Trzeba reformować służby

Jak się dowiadujemy, wniosek w tej sprawie do ministra Andrzeja Domańskiego mają złożyć Forum Obywatelskiego Rozwoju i Fundacja Panoptykon. Wspierają je organizacje gospodarcze i zajmujące się prawami człowieka: Amnesty International, HFPC, Polski Instytut Myśli Gospodarczej, Instytut Misesa, Warsaw Enterprise Institute i Fundacja Wolności Gospodarczej.

– Nie ma powodu, dla którego KAS miałby mieć poprzeczkę standardów ustawioną niżej w stosunku do innych służb – powiedział „Rzeczpospolitej” Wojciech Klicki, prawnik Fundacji Panoptykon. Dodaje, że celem podobnych rozporządzeń dla innych służb jest utrudnienie stosowania nielegalnych środków podobnych do słynnego Pegasusa. – Tu chodzi o przejrzystość działania. Takie rozporządzenia bynajmniej nie osłabiają siły działań służb, a w przypadku KAS bynajmniej nie oznaczałyby mniejszej efektywności w zbieraniu podatków – tłumaczy Klicki.

Z kolei Patryk Wachowiec, członek zarządu FOR, zauważa, że KAS zajmuje się najczęściej kontrolami przedsiębiorców, a oni powinni być traktowani przy kontroli operacyjnej tak jak inni obywatele.

– Chcemy zwrócić uwagę Ministra Finansów oraz całego rządu, że zmiana rozporządzeń o kontroli operacyjnej to dopiero pierwszy etap reformy służb specjalnych. Chcemy przypomnieć o wyborczych obietnicach rozliczenia afery z Pegasusem i zreformowania służb specjalnych – mówi Wachowiec.

Co mówią przepisy

Kiedy fiskus może inwigilować obywateli

Dziś skarbówka na podstawie art. 118 ust. 1 i następnych ustawy o KAS ma prawo prowadzić czynności operacyjno-kontrolnych w celu wykrycia, ustalenia sprawców oraz uzyskania i utrwalenia dowodów przestępstw skarbowych i przeciwko obrotowi gospodarczemu. Zgodę na zarządzenie kontroli operacyjnej wydaje Sąd Okręgowy w Warszawie. Może wydać w tej sprawie postanowienie na pisemny wniosek Szefa KAS, złożony po uzyskaniu pisemnej zgody Pierwszego Zastępcy Prokuratora Generalnego – Prokuratora Krajowego.

Fiskus może stosować techniki operacyjne, jeśli ściga osoby podejrzane o przestępstwa, których wartość (np. uszczuplenie podatku) przekracza 50-krotność minimalnego wynagrodzenia za pracę. Obecnie jest to 233,3 tys. zł.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Notariusz odmówił spisania testamentu

Wielowątkowa sprawa trafiła na wokandę Sądu Okręgowego w Opolu po tym, jak notariusz odmówił klientce sporządzenia testamentu, w którym prawo ukraińskie miałoby zostać wskazane jako to, które po jej śmierci byłoby właściwe do rozstrzygania spraw spadkowych. Choć kobieta miała obywatelstwo tylko własnego kraju, wraz z mężem mieszkała w Polsce i wspólnie byli oni właścicielami położonego tutaj mieszkania.

Uznała ona, że swobodę w kluczowej dla niej kwestii pozostawia unijne rozporządzenie w sprawie m.in. przyjmowania i wykonywania dokumentów urzędowych dotyczących dziedziczenia (nr 650/2012). Notariusz oponował jednak wskazując, że ograniczenia niesie jednak umowa polsko-ukraińska o pomocy prawnej i stosunkach prawnych w sprawach cywilnych i karnych, a działanie wbrew niej byłoby sprzeczne z polską ustawą o notariacie. Umowa stanowi bowiem jasno, że prawem właściwym w zakresie dziedziczenia mienia ruchowego jest prawo ukraińskie, zaś mienia nieruchomego – prawo państwa, w którym mienie to jest położone. A w tym przypadku więc – prawo polskie.

Wybór prawa

Klientka nie dawała jednak za wygraną i domagała się, żeby w sprawie wypowiedział się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Notariusz stał zaś na stanowisku, że to on ma rację, kierując się m.in. obowiązującymi wówczas wskazówkami opolskiego sądu, który już raz mierzył się z analogiczną sprawą. Przyznał jednak, że sytuacja, w której prawo jest niespójne – inne dla majątku ruchomego, a inne dla nieruchomości – nie jest korzystna. Jednak przestrzegać go trzeba, a systemowego problemu nie rozwiąże nawet stanowisko TSUE. Udzielone przez Trybunał odpowiedzi na pytania prejudycjalne opolskiego sądu nie przyniosły zresztą żadnego porozumienia w tej spornej sprawie.

Zdaniem notariusza – z uwagi na jej duże znaczenie praktyczne dla obywateli Ukrainy mieszkających w Polsce – głos powinien zabrać Sąd Najwyższy. SN odmówił jednak odpowiedzi na pytanie prawne, czy umowa polsko-ukraińska pozwala na wybór prawa zgodnie z unijnym rozporządzeniem. Opolski sąd próbował też zwracać się w tej sprawie m.in. do Ministerstwa Sprawiedliwości, jednak resort uznał, że jakiekolwiek jego działanie mogłoby stanowić niedopuszczalną ingerencję w sferę orzeczniczą.

Blokady trzeba uwzględniać

SO w Opolu na placu boju został więc sam i ostatecznie oddalił zażalenie niezadowolonej klientki na odmowę notariusza. Uznał, że to właśnie na nim, jako przedstawicielu swojej profesji, spoczywa ciężar przyjęcia konkretnego stanowiska i kierowania się nim przy redagowaniu aktu notarialnego. Nie może zrzucać z siebie odpowiedzialności i zostawić kwestii oceniania działań dopiero sądowi spadku.

Po długich rozważaniach SO przyznał mu więc rację uznając, że to przede wszystkim umowę polsko-ukraińską należy uznać za dokument regulujący wszystkie kluczowe aspekty. A zatem – zgodnie z unijnym rozporządzeniem – choć obywatel obcego kraju może wybrać prawo ojczyste, w rozpatrywanej sprawie było to niemożliwe z uwagi na „blokadę” w umowie polsko-ukraińskiej. Umowa ma zaś pierwszeństwo nad rozporządzeniem.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Umowa do zmiany

Sąd zauważył jednak, że w wielu aspektach wymaga ona zmian dopasowujących jej przepisy do unijnego rozporządzenia. Niewykluczone też, że powinno się ją w ogóle wypowiedzieć. Wbrew intencjom jej autorów, utrudnia ona bowiem – jak ocenił SO – funkcjonowanie obywateli Ukrainy w Polsce. I to nie tylko w kwestiach, którymi zajmował się on sam, ale też w sprawach opiekuńczych oraz tych dotyczących uznawania i wykonywania orzeczeń. Nie można też zapominać, że oba państwa to też strony licznych konwencji, zaś ich przepisy wewnętrzne są bardziej liberalne niż te zawarte w łączącej je umowie.

Orzeczenie jest prawomocne.

Sygnatura akt: II Cz 438/21

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Nowy tymczasowy dokument podróży w UE

Opis wprowadzonych zmian

Kontekst prawny i cel wdrożenia

Dyrektywa Rady (UE) 2019/997 z 18.6.2019 r. ustanawiająca unijny tymczasowy dokument podróży oraz uchylająca decyzję 96/409/WPZiB (Dz.Urz. UE L z 2019 r. Nr 163, s. 1) uchyliła dotychczas obowiązującą decyzję, na podstawie której państwa członkowskie wydawały tzw. tymczasowy dokument podróży (emergency travel document). Dyrektywa 2019/997/UE ustanowiła ujednolicony, bardziej bezpieczny dokument, którego specyfikacje techniczne i procedury wydawania zostały dostosowane do współczesnych standardów bezpieczeństwa.

Dyrektywa delegowana Komisji (UE) 2024/1986 z 6.5.2024 r. zmieniająca dyrektywę Rady (UE) 2019/997 w odniesieniu do pola przeznaczonego do odczytu maszynowego w unijnym tymczasowym dokumencie podróży (Dz.Urz. UE L z 2024 r., s. 1986) uzupełniła przepisy, zmieniając specyfikację pola przeznaczonego do odczytu maszynowego w tymczasowym dokumencie podróży. Celem tego aktu jest dostosowanie dokumentu do standardów Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (dalej: ICAO), w szczególności dokumentu ICAO nr 9303 dotyczącego czytelności i zabezpieczeń dokumentów podróży.

Nowelizacja z 9.7.2025 r. zapewnia pełną implementację obu dyrektyw i określa zadania konsulów RP w zakresie wydawania tymczasowego dokumentu podróży obywatelom państw członkowskich UE, którzy nie są reprezentowani w państwach trzecich.

Zakres zastosowania i przesłanki wydania tymczasowego dokumentu podróży

W nowelizacji dodano do ustawy z 25.6.2015 r. – Prawo konsularne (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1329; dalej: PrKonsul) nowy rozdział (art. 48a–48m), regulujący tryb postępowania w sprawach tymczasowego dokumentu podróży. Kluczowe przesłanki wydania dokumentu obejmują sytuacje, w których:

Dokument jest przeznaczony wyłącznie do jednokrotnego użycia i służy powrotowi do państwa obywatelstwa, państwa zamieszkania lub – w szczególnie uzasadnionych przypadkach – do innego miejsca docelowego (np. kraju sąsiadującego, w którym znajduje się ambasada lub konsulat państwa obywatelstwa). Tymczasowy dokument podróży jest co do zasady ważny maksymalnie 15 dni, z możliwością wydłużenia w wyjątkowych okolicznościach.

Procedura konsularna

Nowelizacja precyzuje szczegółowy tryb działania konsula:

Rozwiązania te zapewniają równowagę między koniecznością szybkości działania a obowiązkiem weryfikacji danych, co ma znaczenie z punktu widzenia bezpieczeństwa.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Specyfikacja techniczna i bezpieczeństwo dokumentu

Ustawa przewiduje stosowanie jednolitego w całej UE formularza tymczasowego dokumentu podróży i naklejki personalizacyjnej. Dokument zawiera dane osobowe posiadacza (imię, nazwisko, obywatelstwo, data urodzenia, płeć, wizerunek twarzy) oraz dane dotyczące samego dokumentu i podróży (organ wydający, data wydania, data ważności, numer formularza, miejsce docelowe).

Wszystkie wpisy dokonywane są w formie drukowanej, z dopuszczeniem odręcznej personalizacji wyłącznie w przypadkach siły wyższej. Formularze i naklejki są drukami ścisłego zarachowania, przechowywanymi w miejscach zabezpieczonych przed nieuprawnionym dostępem.

Rozwiązania te odpowiadają unijnym wymogom w zakresie zapobiegania fałszerstwom i nadużyciom, a także zapewniają jednolity standard wizualny dokumentu w całej UE.

Anulowanie i zwrot dokumentu

Osoba, która skorzystała z tymczasowego dokumentu podróży, jest zobowiązana do jego zwrotu do dowolnego konsula RP w celu anulowania (przedziurkowania i przecięcia dokumentu). Możliwe jest także odesłanie dokumentu pocztą. Rozwiązanie to zwiększa elastyczność dla podróżnych i jednocześnie zabezpiecza obrót prawny, eliminując możliwość ponownego użycia dokumentu.

Ochrona danych i przetwarzanie informacji

Nowelizacja wprowadza szczegółowe zasady przetwarzania danych osobowych związanych z tymczasowym dokumentem podróży:

Przyjęte rozwiązania skracają okres przechowywania danych względem innych czynności konsularnych, co jest zgodne z dyrektywą 2019/997/UE i zasadą minimalizacji danych w prawie ochrony danych osobowych.

Obowiązki administracyjne i raportowanie

Minister właściwy do spraw zagranicznych zapewnia konsulom blankiety formularzy i naklejek personalizacyjnych oraz nadzoruje ich dystrybucję. Ponadto konsulowie zobowiązani są do prowadzenia ewidencji błędnie spersonalizowanych formularzy i naklejek.

Zgodnie z art. 48n PrKonsul minister przekazuje corocznie Komisji Europejskiej dane dotyczące liczby wydanych tymczasowych dokumentów podróży, obywatelstwa posiadaczy oraz przypadków fałszerstw. Rozwiązanie to wpisuje się w unijny system monitorowania stosowania dyrektywy i ma znaczenie dla bezpieczeństwa dokumentów podróży w całej Wspólnocie.

Etap legislacyjny

Ustawa z 9.7.2025 r. została ogłoszona w Dzienniku Ustaw RP i wejdzie w życie 9.12.2025 r. W tym terminie Polska rozpocznie stosowanie przepisów unijnych dotyczących jednolitego tymczasowego dokumentu podróży. Nowelizacja stanowi pełną implementację dyrektywy 2019/997/UE oraz dyrektywy 2024/1986/UE, zapewniając obywatelom UE jednolite i bezpieczne rozwiązania w zakresie ochrony konsularnej.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Projekt kryminalizacji zjawiska patostreamingu

Najważniejsze założenia nowelizacji:

Projekt zmian w KK zakłada karalność publikowania w internecie treści ukazujących:

Karane będzie również publikowanie treści pozorujących wyżej wymienione czyny. Projektodawca wprowadził typ kwalifikowany przestępstwa, w przypadku gdy patostreaming ma na celu osiągnięcie korzyści majątkowej oraz kontratyp, wyłączający odpowiedzialność karną w przypadku działania w obronie społecznie uzasadnionego interesu lub zasługującego na uwzględnienie interesu prywatnego.

Za powyższe czyny przewidziano karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat, a w typie kwalifikowanym – 6 miesięcy do lat 8.

Kontekst społeczny i przykłady patostreamingu

Zjawisko patostreamingu budzi ogromne kontrowersje i niepokój społeczny. Polega ono na transmitowaniu w internecie brutalnych, poniżających lub przestępczych zachowań – często nie tylko dla rozrywki widzów, lecz także dla zysku. Z patostreamingu wiele osób uczyniło sobie bowiem sposób zarobkowania. Liczba odbiorców transmisji, tzw. followersów, dochodzi niekiedy do kilku tysięcy, a część z nich wspiera twórców finansowo poprzez darowizny.

O zjawisku patostreamingu zrobiło się głośno w debacie publicznej w związku z szeregiem szokujących incydentów transmitowanych na żywo przez tzw. patostreamerów. W uzasadnieniu projektu ustawy wskazano na kilka szczególnie bulwersujących przypadków, które unaoczniły skalę i brutalność tego procederu.

Jednym z najbardziej drastycznych przykładów była działalność rosyjskiego patostreamera i youtubera Stasa ReeFlaya, który w grudniu 2020 r. transmitował na żywo zmuszanie swojej ciężarnej partnerki do wyjścia na zewnątrz w samej bieliźnie, mimo panujących mrozów. Nawet gdy kobieta straciła przytomność, transmisja nie została przerwana. Według doniesień medialnych widzowie zapłacili za możliwość oglądania tej relacji około 1 tys. dolarów.

Patostreaming nie tylko narusza normy społeczne i moralne, ale często wiąże się z popełnianiem przestępstw na oczach tysięcy widzów – rodzice z Dąbrowy Górniczej transmitowali na żywo znęcanie się nad własnym dzieckiem, co wywołało oburzenie opinii publicznej. Patostreamer Daniel Magical, skazany prawomocnym wyrokiem za pobicie, w jednej z transmisji publicznie pochwalał zabójstwo Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. W przypadku niektórych osób dokonujących przestępstw w sieci już zapadły wyroki, np. Rafonix został skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata za napaść, znieważenie oraz publiczne pochwalanie przestępstwa, a Gurala oskarżono za nawoływanie do nienawiści, stosowanie gróźb karalnych, namawianie do popełniania przestępstw oraz nakłanianie osób poniżej 15. roku życia do rozbierania się przed kamerą i skazano na 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata, został również objęty nadzorem kuratorskim i ukarany grzywną.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Problemy w ściganiu patostreamingu

Obecnie patostreaming może wyczerpywać znamiona wielu przestępstw, takich jak np.: prze­moc na tle dyskryminacyjnym (art. 119 KK), spowodowanie uszczerbku na zdrowiu (art. 156, 157 § 2 KK), udział w bójce lub pobiciu (art. 158 KK), bezprawne pozbawienie wolności (art. 189 KK), groźba karalna (art. 190 KK), nękanie (art. 190a KK), zmuszanie do określonego zachowania (art. 191 KK), seksualne wykorzystanie małoletniego (art. 200 KK), grooming (art. 200a KK) publiczne prezentowanie treści pornograficznych (art. 202 KK), znę­canie się (art. 207 KK), zniesławienie (art. 212 KK), znieważenie (art. 216 KK), naruszenie nietykalności cielesnej (art. 217 KK), zniszczenie mienia (art. 288 KK). Jednakże dotychczasowe próby egzekwowania prawa w tego typu sprawach napotykały na istotne trudności, co potwierdzają wyniki badań przeprowadzonych w 2019 r. przez firmę Puzzle Research na zlecenie Fundacji „Dajemy Dzieciom Siłę” we współpracy z Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Wskazano w nich na problemy z prawidłową kwalifikacją prawną prezentowanych zachowań w świetle obowiązujących przepisów, a także trudności w identyfikacji osób występujących w nagraniach lub uczestniczących w transmisjach jako komentatorzy oraz problematykę konfliktu pomiędzy wolnością słowa i artystycznego wyrazu a prawami innych osób.

Projektowane zmiany mają na celu wyeliminowanie tych barier i umożliwienie sprawniejszego reagowania na treści o wysokim stopniu społecznej szkodliwości.

Opinie projektu

Projekt został zaopiniowany przez Państwową Komisję do spraw przeciwdziałania wykorzystaniu seksualnemu małoletnich poniżej lat 15 oraz Sąd Najwyższy. Oba te podmioty zwróciły uwagę na negatywne skutki działań patostreamerów, jednak nie poparły rozwiązań legislacyjnych w zaproponowanym kształcie.

Państwowa Komisja do spraw przeciwdziałania wykorzystaniu seksualnemu małoletnich poniżej lat 15 wskazała, że wprowadzenie art. 255b KK stanowi istotny krok w kierunku ochrony godności i bezpieczeństwa małoletnich w przestrzeni cyfrowej, jednak projekt wymaga przemodelowania. W pierwszej kolejności Komisja zwróciła uwagę na zbyt wąskie rozumienie patostreamingu. Zdaniem komisji regulacja ograniczająca penalizację wyłącznie do przypadków publikowania treści przedstawiających umyślne czyny zabronione karą co najmniej 5 lat pozbawienia wolności i dotycząca tylko wybranych kategorii przestępstw (m.in. przeciwko życiu lub zdrowiu wolności seksualnej rodzinie i opiece) jest niewystarczająca, gdyż treści patostreamingu wykraczają poza ramy tych przestępstw, obejmując treści takie jak samookaleczenia, poniżanie i ośmieszanie osób, również w kontekście pochodzenia etnicznego, niepełnosprawności, tożsamości płciowej czy sytuacji materialnej. Tego rodzaju treści niejednokrotnie nie spełniają kryteriów przestępstw jednak są wysoce szkodliwe społecznie i także zasługują na reakcję karną. Podobne zastrzeżenia dotyczą przestępstw, które zagrożone są karą niższą niż 5 lat.

Wątpliwości wzbudziło również zastosowanie kryterium „prowadzenia do poniżenia lub upokorzenia” przy penalizacji patostreamingu treści związanych z naruszeniem nietykalności cielesnej. W ocenie Komisji, zastosowanie tak subiektywnego kryterium może skutkować trudnościami dowodowymi, arbitralnością ocen i ograniczeniem ochrony ofiar.

Komisja proponuje również zmiany lokalizacji nowego przepisu w strukturze KK, gdyż obecna propozycja budzi wątpliwości z punktu widzenia systematyki tego aktu prawnego.

Krytyczne uwagi do omawianego projektu złożył również Sąd Najwyższy, który wskazał, że uzasadnienie dla wprowadzonej kryminalizacji jest niewystarczające. Zdaniem Sądu Najwyższego w obecnym stanie prawnym zachowania patostreamerów pozostają bez reakcji karnoprawnej i nie ma potrzeby dodatkowej kryminalizacji, jakkolwiek sąd dostrzega, że taka potrzeba może wystąpić w przypadku osób innych niż sprawca przestępstwa utrwalonego na nagraniu. Zdaniem Sądu Najwyższego działanie patostreamerów – przynajmniej w pewnym zakresie – objęty jest gwarantowaną przez Konstytucję RP i EKPCz swobodą ekspresji.

Zastrzeżenia wzbudziła również penalizacja rozpowszechniania nagrań pozorujących popełnienie przestępstwa, które – zdaniem opiniodawcy – mogą prowadzić do nadmiernego ograniczenia swobody wypowiedzi i wyrazu artystycznego. Sąd Najwyższy skrytykował także wysokość sankcji przewidzianej dla typu kwalifikowanego przestępstwa, tj. działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, uznając ją za nieproporcjonalną względem innych regulacji KK.

Podsumowując, Sąd Najwyższy stwierdził, że proponowana kryminalizacja nie została dostatecznie uzasadniona i wymaga pogłębionej analizy pod kątem zasadności oraz proporcjonalności ingerencji prawa karnego. Wskazano również na konieczność uwzględnienia potencjalnych skutków dla określonych grup społecznych, w tym twórców cyfrowych, których działalność może zostać nieumyślnie objęta zakresem nowych przepisów.

Obecnie projekt znajduje się w fazie prac komisji.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

„Szon patrol” to nie tylko wybryk

– „Szon patrole” niewątpliwie są przejawem nieakceptowalnego wkraczania w prywatność innej osoby, pewnego rodzaju przemocy psychicznej, i jako takie mogą być podstawą interwencji państwa – uważa prof. UJ Mikołaj Małecki. – Chodzi przede wszystkim o zapobiegnięcie większej tragedii oraz jednoznaczne wytłumaczenie sprawcy, że takie postępowanie nie jest akceptowalne w społeczeństwie – podkreśla karnista.

Prawnicy i eksperci biją na alarm, że szerzący się w mediach społecznościowych trend, polegający na publikowaniu zdjęć „nieodpowiednio” ubranych nastolatek, może być katastrofalny w skutkach. Fotografie krążące w sieci wykonują i zamieszczają prawdopodobnie nastoletni chłopcy, ubrani w odblaskowe kamizelki z nazwą „formacji”, przemierzający ulice i galerie handlowe w poszukiwaniu dziewcząt, które ich zdaniem wyglądają i zachowują się nieprzyzwoicie. Sama nazwa „patroli” to skrót od wulgarnego określenia używanego wobec kobiet. Można jednak przypuszczać, że małoletni ochotnicy nie zdają sobie sprawy, że swoim zachowaniem mogą narazić się na problemy.

Przejaw demoralizacji

Jak zaznacza prof. Małecki, już samo nagrywanie kogoś w miejscu publicznym może zostać zakwalifikowane jako wykroczenie, polegające na zakłóceniu porządku publicznego lub złośliwym niepokojeniu. – Jeśli mówimy o „zorganizowanej” akcji, użyciu specjalnych kamizelek, a więc afiszowaniu się w wyraźnym celu pokrzywdzenia innej osoby, jest to wykroczenie przeciwko spokojowi publicznemu i ochrona galerii handlowej ma podstawy do interwencji – precyzuje profesor. I radzi, aby w takich sytuacjach wezwać policję. Dodaje jednak, że w skrajnych przypadkach można mówić nawet o uporczywym nękaniu prowadzącym do naruszenia cudzej prywatności (choć zastrzega, że za takie trudno uznać jednorazowe, incydentalne nagrywanie).

Z kolei mec. Maciej Ślusarek z kancelarii SKP dodaje, że publikowanie materiałów przedstawiających osoby w sposób mający na celu ich ośmieszenie, znieważenie lub poniżenie może też wypełniać znamiona przestępstwa zniesławienia, o którym mowa w art. 212 kodeksu karnego, a w przypadku, gdy publikacja ma charakter obraźliwy, wulgarny lub poniżający, może również stanowić przestępstwo zniewagi, określone w art. 216 KK.

Jak przypominają eksperci, zgodnie z przepisami kodeksu karnego, co do zasady ponosi ją osoba, która ukończyła 17 lat. Jednakże, w przypadku osób młodszych, zastosowanie mają szczególne regulacje zawarte w ustawie o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich.

– Zgodnie z tą ustawą o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich, odpowiedzialność za czyny karalne może być przypisana również osobom, które ukończyły 13 lat, ale nie przekroczyły 17. roku życia. Wówczas prowadzone jest wobec nich postępowanie w sprawach o czyny karalne, które może skutkować zastosowaniem środków wychowawczych, leczniczych lub poprawczych przez sąd rodzinny – wskazuje mec. Maciej Ślusarek.

W praktyce oznacza to, że wobec osób nieletnich, które ukończyły 10 lat, w zależności od wieku sprawcy, rodzaju czynu oraz stopnia jego szkodliwości społecznej, możliwe jest zastosowanie różnorodnych środków – od upomnienia, przez obowiązek przeproszenia pokrzywdzonego, aż po umieszczenie w zakładzie wychowawczym.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Dzieje się w socjalach

Problem już od sierpnia sygnalizują psychologowie szkolni, zarówno z małych miejscowości, jak i stołecznych placówek. Jak obrazuje Patryk Hałajczak, przewodniczący warszawskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Psychologicznego i praktyk pracujący w przedszkolu oraz szkołach podstawowych i ponadpodstawowych, działalność „szon patroli” szczególnie uderza w dziewczyny po podstawówkach, które ze stygmą muszą zaczynać naukę w nowych placówkach.

– Nie chcą do nich chodzić, bo do sieci trafiają ich zdjęcia, publikowane oczywiście bez ich zgody i często opatrzone obraźliwymi komentarzami – alarmuje ekspert. Przypomina przy tym, że poczucie wstydu i odrzucenia w skrajnych przypadkach może prowadzić do tragicznych skutków. A taka forma ataku – może być szczególnie bolesna dla tych, którzy już zmagają się z problemami i mają za sobą np. pobyt w szpitalu psychiatrycznym.

Zdaniem specjalisty w takim zachowaniu nie sposób nie dostrzec cienia ideologii i narracji skrajnie mizoginistycznej.

– Same dzieci – o ile nie wiedzą, jakie są ich źródła – przejmują język i schematy zachowań, utrwalających dyskryminację kobiet – ocenia. I zastrzega, że najgorsze, co w takiej sytuacji można zrobić, to zbagatelizować problem. Szkoła powinna dać jasny sygnał, że na podobne zachowania nie ma zgody – również po lekcjach. Patryk Hałajczak przyznaje jednak, że walka z hejtem w mediach społecznościowych z przyczyn oczywistych jest bardzo trudna. – Rodzice często nie mają pojęcia, co się tam dzieje, sprawcy bywają nieuchwytni, a wiele zjawisk przenosi się do podziemia. Jednak trzeba pamiętać, że są one jedynie narzędziem do stosowania przemocy, a jej przyczyna leży gdzieś indziej – zauważa.

Mechanizm łatwego ulegania trendom tłumaczy też prof. Marek Konopczyński z Uniwersytetu w Białymstoku i Komitetu Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk. Jak podkreśla, dla osób w wieku „patrolujących”, czyli w momencie uspołeczniania, kluczowy jest tzw. mechanizm naśladownictwa.

– Działalność takich grup kojarzy mi się z akcjami tzw. obrońców granicy, czyli narodowców, którzy dają sobie prawo do decydowania, kto jest prawdziwym Polakiem, a kto nie. Podobnie też się ubierają w kamizelki odblaskowe z napisami i podobnie zachowują – uważa profesor. Jego zdaniem w Polsce niestety rośnie w siłę kulturowy trend nacjonalistyczny, uwidaczniający się między innymi właśnie w takim zachowaniu nastolatków. – To przejaw wiary w ideologię szerzoną nie tylko przez konserwatywny odłam narodowców, ale również przez Kościół, wyznaczający rolę kobiety jako jednostki podporządkowanej, skromnej i nieprowokującej. Nasuwa się też skojarzenie z tzw. strażnikami rewolucji islamskiej, tropiącymi nieobyczajne zachowania kobiet – argumentuje ekspert.

Według prof. Konopczyńskiego, takiego postępowania nie da się już uznać za zwykły hejt internetowy, bo należy je kwalifikować jako przemoc rówieśniczą. Dawanie sobie prawa do pilnowania „porządku obyczajowego” i piętnowania dziewcząt, uznaje on zaś za zjawisko skrajnie niebezpieczne. – Jeśli młodym ludziom się to podoba, to znaczy, że uspołeczniają się oni w sposób nieprawidłowy, a ich socjalizacja będzie opierała się na piętnowaniu osób, które im się nie podobają. Konsekwencje mogą być przerażające – przewiduje. Jakie? Zdaniem eksperta, następne akcje mogą być wymierzone przeciwko osobom o innym kolorze skóry czy orientacji seksualnej. Profesor uważa, że bez edukacji samo karanie sprawców nie przyniesie efektu, a jedyne, co „zyskać” może na tym społeczeństwo, to kolejne niebezpieczne osoby w jego szeregach.

Grożą konsekwencje

Jak mówi mec. Maciej Ślusarek, działania podejmowane przez tzw. Szon patrole naruszają nie tylko dobra osobiste osób uwiecznionych na zdjęciach (prywatność, wizerunek, dobre imię), lecz także godzą w ich podstawowe prawa i wolności zagwarantowane w konstytucji.

– Osoby poszkodowane w wyniku bezprawnego rozpowszechnienia ich wizerunku, naruszenia dobrego imienia i prywatności mają prawo dochodzić od naruszyciela szeregu roszczeń przewidzianych przez obowiązujące przepisy prawa cywilnego. Przede wszystkim mogą żądać natychmiastowego zaprzestania dalszych naruszeń, w tym usunięcia opublikowanych materiałów oraz powstrzymania się od ich dalszego rozpowszechniania – wylicza ekspert.

Jak dodaje, ponadto poszkodowany ma prawo domagać się zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę, która może przejawiać się m.in. w poczuciu upokorzenia, stresie czy utracie poczucia bezpieczeństwa. – W sytuacji, gdy w wyniku bezprawnego działania doszło również do powstania szkody majątkowej (np. utraty możliwości zarobkowania czy kosztów leczenia psychologicznego), osoba poszkodowana może dochodzić również odszkodowania – wskazuje mec. Ślusarek, który podkreśla, że odpowiedzialność za szkodę na podstawie przepisów kodeksu cywilnego, może ponosić osoba, która ukończyła 13 lat. W przypadku osób młodszych, odpowiedzialność cywilną za wyrządzoną szkodę ponoszą ich opiekunowie.

Jesteśmy panami swojego wizerunku

Ale to nie wszystko. Jak dodaje mec. Dariusz Pluta z kancelarii Małecki Pluta Dorywalski Wiegner, już sama publikacja fotografii bez zgody zainteresowanej osoby, jest naruszeniem prawa (w przypadku dzieci potrzebna jest zgoda rodziców lub opiekunów prawnych). – Warto pamiętać, że w przypadku publikacji wizerunku osoby bez jej zgody, w pierwszej kolejności trzeba brać pod uwagę to, czy ten wizerunek jest rozpoznawalny, co oznacza, że można przedstawioną na zdjęciu zidentyfikować – mówi mec. Dariusz Pluta, zastrzegając, że nie dotyczy to wizerunku osób publicznych czy utrwalenia danej postaci jako element tła.

Inaczej rzecz się przedstawia, gdy ktoś sam publikuje jakiś swój wizerunek, który jest następnie przedmiotem komentarza.

– Świadoma publikacja swojego zdjęcia w internecie zakłada swoistą zgodę na poddanie się pod ocenę innych użytkowników sieci. Jednak nawet w takich sytuacjach, kiedy komentarze są wulgarne lub stanowią zniewagę, to wówczas mamy do czynienia z przemocą słowną, która w żaden sposób nie jest chroniona. Natomiast mogą się pojawiać komentarze krytyczne, niezawierające elementu wulgarności czy znieważenia, lecz będące oceną tego, co zostało upublicznione. Przykładowo, jeśli rówieśnik zobaczy roznegliżowane zdjęcie swojej koleżanki, np. na Instagramie i zwróci jej uwagę w sposób nieuwłaczający godności, to nie wykluczam, że takie zachowanie byłoby dopuszczalne, bo dzieci też mają prawo do krytyki – zastrzega mec. Pluta.

Jak dodaje, dzieci w ocenach w stosunku do swoich rówieśników, potrafią być brutalne, komentując ubiór, wagę, poziom sprawności etc.

– Tak było, jest i pewnie będzie, natomiast to od dorosłych zależy, jak będą na to reagować. Nie tylko dlatego, że zgodnie z kodeksem cywilnym odpowiadają oni za działania swoich dzieci na podstawie przepisów o tzw. winie w nadzorze, to oni będą ponosić ewentualne konsekwencje działań podejmowanych na drodze cywilnoprawnej. Chodzi mi też o odpowiedzialność dorosłych jako społeczeństwo czy jako twórcy prawa, które nie nadąża za wyzwaniami współczesnego świata, którego uczestnikami są dzieci.

Prawnik przypomina, że przepisy restrykcyjnie ograniczają dostęp małoletnich do alkoholu, tytoniu, e-papierosów, napojów energetycznych, a nawet solariów. Jednocześnie dostęp do narzędzi świata cyfrowego, które z jednej strony mogą narazić ich na krzywdę, a z drugiej umożliwiać jej wyrządzenie, jest praktycznie niemalże nieograniczony.

– Problem w tym zaczynamy dostrzegać dopiero wtedy, kiedy wybucha jakieś spektakularne niepokojące zjawisko. Może więc trzeba poważnie pomyśleć nad jakąś formą skutecznej regulacji ograniczającej dostęp do sieci dla nieletnich – wskazuje adwokat.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź