Lepsze oskładkowanie czy kontrole inspekcji? Biznes podzielony
W ramach rewizji KPO rząd zrezygnował z objęcia wszystkich kolejnych umów zlecenia składkami na ubezpieczenie społeczne niezależnie od osiąganych przychodów. Trzeba uczciwie przyznać, że oceny tego pomysłu w środowisku biznesowym były różne. Jedni uważali, że byłoby to ograniczenie dla osób wykonujących różne aktywności, a państwo powinno zachęcać do podejmowania dodatkowych zleceń.
Nie brakowało jednak entuzjastów pomysłu, którzy twierdzili, że takie rozwiązanie dobrze zrobi konkurencyjności, bo obecnie taniej można zatrudnić zleceniobiorcę, który jest już ubezpieczony z tytułu pracy wykonywanej na rzecz innego podmiotu.
Wszystkie zlecenia ze składką
Ta propozycja jest już jednak nieaktualna, bowiem rząd w jej miejsce zaproponował wzmocnienie kompetencji Państwowej Inspekcji Pracy. Inspektorzy będą mogli ustalać, że zarobkujący np. na podstawie umowy zlecenia lub B2B tak naprawdę jest na etacie. Obecnie tylko sąd ma taką możliwość.
Co ciekawe, po przedstawieniu szczegółów projektu zaczęły pojawiać się głosy, że pierwotna koncepcja kamienia milowego mogła być jednak lepsza.
W stanowisku Federacji Przedsiębiorców Polskich wprost możemy przeczytać, że „lepszym rozwiązaniem byłby powrót do pierwotnej wersji kamienia milowego, czyli oskładkowania zbiegów tytułów do ubezpieczenia w umowach cywilnoprawnych. Przyczyniłoby się to do wyrównania warunków konkurencji rynkowej, ponieważ ograniczyłoby konkurowanie kosztami pracy. Co więcej, ujednolicenie zasad oskładkowania zwiększyłoby poziom zabezpieczenia pracujących oraz wysokość przysługujących świadczeń z tytułu choroby, niepełnosprawności czy emerytury”.
Katarzyna Kamecka z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego twierdzi natomiast, że żadne rozwiązanie nie jest optymalne, ale gdyby musiała wybrać, to zapewne popierałaby oskładkowanie wszystkich zleceń. – Jest to po prostu propozycja mniej szkodliwa dla gospodarki i stwarzająca mniejsze ryzyko dla przedsiębiorców, gdyż objęłaby wszystkich bez wyjątku. Natomiast działania inspektorów pracy będą miały w sobie dużo przypadkowości, które może powodować niepewność wśród prowadzących firmy – mówi.
Dr Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców BCC zwraca z kolei uwagę, że trudno ocenić, jak by konkretnie wyglądała realizacja pierwotnego kamienia milowego.
– Propozycje dotyczące oskładkowania wszystkich umów zlecenia będących w zbiegu mogłyby być po prostu gorsze aniżeli przedstawiona reforma PIP – mówi.
Zdaniem eksperta, pomimo że rządowy projekt jest pod wieloma aspektami zły, to nie znaczy, że powinien zostać zastąpiony przez pierwszą koncepcję. – Trzymajmy się już tego, co zostało opublikowane. „Lepszy wróg znany niż nieznany” – podsumowuje.
Jednoznacznej odpowiedzi unika Robert Lisicki z Konfederacji Lewiatan.
– Nie rozmawialiśmy w gronie naszych firm na ten temat – mówi.
Zdaniem eksperta, żaden z tych pomysłów nie jest dobry.
– Oczekiwałbym raczej innej propozycji, która miałaby na celu zmniejszenie ewentualnych nadużyć, które są diagnozowane na rynku pracy. Jednak tym razem dobrze byłoby, aby została ona poprzedzona dyskusją z partnerami społecznymi. Szerszej debaty na temat rozwoju polskiego rynku pracy zabrakło przy tworzeniu KPO, jak i przy prezentacji projektu ustawy dotyczącej uprawnień PIP. Pytanie czy w rozmowach z Komisją Europejską istnieje przestrzeń do kolejnej zmiany kamienia milowego – dodaje.
Kolejne uwagi biznesu
Organizacje przedsiębiorców przedstawiają już swoje stanowiska, w których recenzują zaproponowane przepisy. Federacja Przedsiębiorców Polskich uważa, że nowelizacja wywoła daleko idące niekorzystne konsekwencje dla przedsiębiorców, polskiej gospodarki, ale też rynku pracy, co zostało zupełnie pominięte w ocenie skutków regulacji (OSR) projektu. Eksperci FPP wskazują, że efekty mogą być wręcz odwrotne do zamierzonych, a skutki finansowe projektowanej regulacji uderzą zarówno w pracodawców, jak i pracowników.
W ich ocenie, projektowane regulacje godzą w zasadę wolności pracy. PIP otrzyma bowiem narzędzie do jednostronnej zmiany istniejących stosunków cywilnoprawnych na umowy o pracę – wbrew woli stron.
Działanie takie, zdaniem FPP, stanowi naruszenie podstawowej zasady wyrażonej w art. 11 KP, który ustanawia zasadę wolności pracy. Na jej mocy bez zgodnego oświadczenia woli pracownika i pracodawcy nie może dojść do powstania stosunku pracy. W stanowisku organizacji czytamy także, że nowelizacja narusza zasadę swobody umów, co zwiększy niepewność prawną nie tylko co do przeszłych ustaleń, ale też negocjacji w zakresie treści kontraktów. FPP zwraca jednocześnie uwagę, że przyznanie inspekcji pracy kompetencji do przekształcania stosunków cywilnoprawnych stanowi również naruszenie zasady trójpodziału władzy. Zadania w tym obszarze są bowiem przypisane do władzy sądowniczej.
Krytyczne uwagi ma też Polskie Towarzystwo Gospodarcze. Zwraca uwagę, że projekt nie przewiduje żadnych gwarancji odszkodowawczych dla przedsiębiorcy w przypadku sądowego rozstrzygnięcia o braku zasadności wydania decyzji przekształcającej więź prawną łączącą strony w stosunek pracy. Firmy będą więc narażone na ogromne straty, których nawet prawomocny wyrok im nie zrekompensuje. PTG apeluje też o wydłużenie terminu na wniesienie odwołania od decyzji do głównego inspektora pracy na co najmniej 30 dni. Określony w projekcie termin (7 dni) jest, w jej ocenie, bardzo krótki, a w praktyce oznacza pozbawienie strony prawa do sądu. Eksperci PTG zwracają również uwagę, że w sprawach dotyczących odwołań od decyzji przekształceniowych nie będzie dopuszczalne zawarcie ugody ani poddanie sporu pod rozstrzygnięcie sądu polubownego. Może to, ich zdaniem, spotęgować istniejącą już przewlekłość postępowań sądowych.
Obydwie organizacje uważają również, że termin (1 stycznia 2026 r.) na wejście w życie przepisów jest zbyt krótki.
Etap legislacyjny: konsultacje
Fiskus nie chce oddać PIT. Choć przepis niekonstytucyjny
Wniosek nie może zostać merytorycznie rozpatrzony, ponieważ wyrok Trybunału Konstytucyjnego, na który powołuje się podatniczka, nie został ogłoszony w Dzienniku Ustaw, nie wszedł więc w życie. Taką odpowiedź od fiskusa dostała kobieta, która miała nadzieję na odzyskanie bezpodstawnie zapłaconego PIT. Okazuje się, że nic z tego.
– To bulwersująca sprawa, z politycznych powodów podatnicy nie mogą dochodzić swoich praw – mówi Tomasz Piekielnik, doradca podatkowy, właściciel kancelarii doradztwa podatkowego.
Czy wyroki TK obowiązują?
Chodzi o słynną ulgę meldunkową, czyli zwolnienie z PIT dla sprzedawców mieszkania bądź domu, którzy przed transakcją byli przez rok w nim zameldowani. Warunkiem preferencji było złożenie w urzędzie skarbowym oświadczenia o zameldowaniu. Ten warunek to pułapka dla podatnika – stwierdził Trybunał Konstytucyjny. I uznał przepis za niezgodny z Konstytucją RP (sygn. SK 64/20, wyrok opisywaliśmy w „Rzeczpospolitej” z 9 lipca).
Jak podaje Ministerstwo Finansów, przez ten niekonstytucyjny przepis prawo do ulgi straciło 18,6 tys. podatników. Co mogą teraz zrobić?
– Zgodnie z art. 240 § 1 pkt 8 ordynacji podatkowej fiskus wznawia postępowanie, jeśli decyzja została wydana na podstawie przepisu, o którego niezgodności z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej orzekł Trybunał Konstytucyjny. Zawnioskowaliśmy o takie wznowienie, izba administracji skarbowej odpowiedziała jednak, że wyrok jej nie obowiązuje, ponieważ nie został opublikowany – opowiada Grzegorz Gębka, doradca podatkowy w kancelarii GTA, który jest pełnomocnikiem poszkodowanej przez niekonstytucyjny przepis podatniczki.
Dlaczego wyrok nie został opublikowany? Bo rząd twierdzi, że „obowiązek ogłaszania orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego w dziennikach urzędowych może dotyczyć wyłącznie aktów, które zostały przyjęte przez uprawniony organ w procedurze przewidzianej prawem” (uchwała Rady Ministrów z 18 grudnia 2024 r.), a jego zdaniem obecny trybunał tych warunków nie spełnia.
Na swoją obronę podatnicy mają orzeczenia sądowe, z których wynika, że wyroki Trybunału Konstytucyjnego, mimo braku publikacji, jednak obowiązują. Tak stwierdził sam trybunał w wyroku z 21 kwietnia 2016 r. (sygn. K 2/14).
– Dobitnie to wyrażono także w uchwale Zgromadzenia Ogólnego Sądu Najwyższego z 26 kwietnia 2016 r., w której czytamy, że nieopublikowany wyrok Trybunału Konstytucyjnego, stwierdzający niezgodność z Konstytucją określonego przepisu uchyla domniemanie jego zgodności z Konstytucją z chwilą ogłoszenia wyroku przez trybunał w toku postępowania – mówi Jarosław Szajkowski, doradca podatkowy, senior menedżer w ASB Tax. Podkreśla jednak, że w sprawie ulgi meldunkowej pracownicy skarbówki nie mają teraz specjalnie pola manewru.
– Skoro art. 190 ust. 2 i 3 Konstytucji RP stanowi, że orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego wchodzi w życie z dniem ogłoszenia w organie urzędowym, urzędnikom nie pozostaje nic innego, jak czekać na publikację wyroku – mówi Jarosław Szajkowski.
A co mają zrobić podatnicy? – Od decyzji o odmowie wznowienia postępowania można wnieść odwołanie, a potem skargę do sądu – tłumaczy Grzegorz Gębka.
– To długa droga, całkiem jednak możliwe, że sąd nakaże fiskusowi wszczęcie postępowania w oparciu o nieopublikowany wyrok – mówi Jarosław Szajkowski.
Czy podatek od sprzedaży mieszkania się przedawnił?
Co da podatnikom pozytywny wyrok sądu w sprawie wznowienia postępowania (albo ewentualna publikacja orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego)? – Obawiam się, że niewiele, bo przepisy o uldze meldunkowej dotyczyły mieszkań/domów nabytych w latach 2007-2008 i zobowiązania z tytułu ich sprzedaży już się w większości przedawniły. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego został wydany za późno – mówi Tomasz Piekielnik.
Przypomina, że PIT przedawnia się po pięciu latach, licząc od końca roku, w którym upłynął termin jego zapłaty. A jak wskazuje Ministerstwo Finansów ostatnim rokiem, w którym podatnicy korzystali z ulgi meldunkowej, był rok 2013 (wtedy upływał 5-letni okres od nabycia nieruchomości, po którym jej sprzedaż nie powoduje skutków w PIT).
– Nawet jeśli skarbówka wznowi postępowanie, to odmówi uchylenia dotychczasowej decyzji, jeśli wydanie nowej nie może nastąpić z powodu upływu terminu przedawnienia. Tak wynika z art. 245 § 1 pkt 3 lit. b) ordynacji podatkowej – mówi Jarosław Szajkowski. Dodaje, że przedawnienie nastąpiło nie tylko w sprawach, w których była decyzja skarbówki, ale także wtedy, gdy podatnik sam ustąpił np. po rozpoczęciu czynności sprawdzających.
– Termin przedawnienia mógł się wydłużyć wskutek jego zawieszenia, np. wtedy, gdy fiskus wszczął postępowanie karne skarbowe, lub zacząć biec na nowo, np. po zastosowaniu środka egzekucyjnego (o którym podatnik został zawiadomiony). Wydaje się jednak, że takich sytuacji jest bardzo mało – mówi Jarosław Szajkowski.
Jakie są szanse na odzyskanie PIT?
Czy oznacza to, że nie ma szans na odzyskanie podatku?
– Miejmy nadzieję, że sądy rozstrzygając sprawy o zwrot nadpłaconego podatku odwołają się do nadrzędnych wartości, np. zasady zaufania do organów państwa, która została ewidentnie naruszona – mówi Tomasz Piekielnik.
– Nie da się ukryć, że państwo w kwestii ulgi meldunkowej podatników oszukało – podkreśla Grzegorz Gębka. Dodaje, że w tej sytuacji jak najszybciej powinien zareagować minister finansów i wydać interpretację ogólną, wskazującą jakie podatnicy mają możliwości i w jaki sposób można naprawić wyrządzone im przez niekonstytucyjny przepis szkody.
Co na to minister? W piśmie, które znajduje się w urzędowej bazie Eureka, odnosi się do propozycji wydania interpretacji bardzo dyplomatycznie, wskazując, że „należy ją rozpatrywać w kontekście przepisów ordynacji podatkowej regulujących zasady wznawiania postępowania w sprawach zakończonych decyzją ostateczną oraz możliwość złożenia wniosku o stwierdzenie nadpłaty lub wniosku o zwrot nadpłaty z uwzględnieniem przepisów regulujących przedawnienie zobowiązania podatkowego”.
Potrzebne są zmiany w przepisach
Eksperci sygnalizują też potrzebę zmian w przepisach.
– Uważam, że zasada demokratycznego państwa prawa, wynikająca z art. 2 Konstytucji RP, powinna skłonić polityków do zmian legislacyjnych umożliwiających zwrot podatku w takich sytuacjach. Toczący się kilkanaście lat spór prawny o zgodność z konstytucją przepisów dotyczących ulgi mieszkaniowej jest bowiem najjaskrawszym przykładem tego, że przeciągające się procedury i niedostosowane do nich przepisy mogą uniemożliwiać podatnikom skuteczne dochodzenie swoich praw. Oczywiście, z punktu widzenia Skarbu Państwa jest to układ korzystny. Pytanie tylko, czy zasada demokratycznego państwa prawa nie powinna przeciwdziałać korzystaniu z takich dochodów budżetowych, które zostały uzyskane niezgodnie z prawem? – argumentuje Jarosław Szajkowski.
– Nie ma wątpliwości, że praworządne państwo powinno oddać bezpodstawnie zapłacony podatek. I musi znaleźć na to jakiś sposób – podsumowuje Tomasz Piekielnik.
Odszkodowanie od Skarbu Państwa
Eksperci wskazują, że podatnicy mają jeszcze jedną szansę na sprawiedliwość.
– Zawalczenie o odszkodowanie w trybie art. 4171 § 1 Kodeksu cywilnego. Zgodnie z tym przepisem, jeżeli szkoda została wyrządzona przez wydanie aktu normatywnego, jej naprawienia można żądać po stwierdzeniu we właściwym postępowaniu niezgodności tego aktu z konstytucją. Na potrzeby zastosowania tego trybu publikacja wyroku Trybunału Konstytucyjnego nie wydaje się konieczna. Podatnik musi jednak udowodnić powstanie po swojej stronie szkody oraz wykazać związek przyczynowy między szkodą a niekonstytucyjnym przepisem – tłumaczy Jarosław Szajkowski.
Możliwość doliczenia posiadania poprzednika przy zasiedzeniu
Stan faktyczny
W 1983 r. Z.O. sprzedała niezabudowana działkę C.M. Umowę zawarto w formie pisemnej, jednak dokument nie zachował się. Od chwili zawarcia umowy C.M. uprawiał ziemię oraz ponosił koszty związane z jej utrzymaniem, w tym opłacał podatki. W 2005 r. C.M. zmarł a posiadaczem nieruchomości stał się jego syn S.M. Gdy kilkanaście lat później pomiędzy spadkobiercami Z.O. a S.M. powstał spór o to do kogo tak naprawdę należy działka, S.M. wystąpił do sądu o stwierdzenie zasiedzenia tej nieruchomości. Zgodnie z art. 172 KC, posiadacz nieruchomości niebędący jej właścicielem nabywa własność, jeżeli posiada nieruchomość nieprzerwanie od 20 lat jako posiadacz samoistny, chyba że uzyskał posiadanie w złej wierze – w takim przypadku do zasiedzenia dochodzi po upływie 30 lat.
Sąd Rejonowy w W. stwierdził, że S.M. nabył przez zasiedzenie prawo własności spornej działki. Sąd I instancji ustalił, że posiadanie gruntu przez C.M., a następnie jego syna, miało charakter samoistny. Uważali się za właścicieli, uprawiali ziemię, nie płacili czynszu nikomu z rodziny Z.O. Z kolei ani Z.O., ani jej dzieci, nie rościli żadnych praw do nieruchomości, tolerując jednocześnie władanie nią przez wnioskodawcę, a wcześniej jego ojca. W ocenie Sądu okoliczność, że W.P. – jedna z córek Z.O. zainteresowała się gruntem w 2022 r., próbując ustalić wysokość zobowiązania podatkowego, nie może zostać uznana za przejaw korzystania z uprawnień właścicielskich. Zdarzenie to miało miejsce po upływie 30 lat od zbycia nieruchomości przez jej matkę. Jednocześnie Sąd uznał, że C.M. oraz S.M. posiadali ziemię w złej wierze mając świadomość, iż użytkują grunt na podstawie nieformalnej umowy sprzedaży. Przyjmując jako datę rozpoczęcia użytkowania gruntu 1983 r., SR w W., na podstawie art. 172 KC, stwierdził nabycie przez S.M. własności nieruchomości przez zasiedzenie 1.1.2014 r.
Posiadanie samoistne
Sąd II instancji oddalił apelację W.P. uznając ustalenia faktyczne Sądu I instancji za prawidłowe. W uzasadnieniu wyroku wskazano, że z art. 339 KC wynika domniemanie posiadania samoistnego wobec tego, kto faktycznie włada daną rzeczą. Z ustaleń Sądu I instancji wynika, że przez kilkadziesiąt lat nieprzerwanie sporną działką władali C.M. i S.M. Za bezzasadne uznano zarzuty dotyczące braku stosownych dokumentów na wykazanie posiadania, bowiem posiadanie samoistne prowadzące do zasiedzenia to stan faktyczny. Z natury zasiedzenia wynika więc, że biegnie ono przeciwko właścicielowi, który dysponuje potwierdzeniem swojej własności lub innej osobie wskazanej jako podmiot władający. W takiej sytuacji trudno oczekiwać od posiadacza przedłożenia dokumentów potwierdzających jego posiadanie.
W.P. twierdziła, że skoro S.M. zwrócił się do niej z ofertą zakupu działki, to miał świadomość, że nie należy ona do niego, zatem w jego przypadku nie można już mówić o posiadaniu samoistnym. Sąd stwierdził jednak, że nawet samoistny posiadacz rzeczy w złej wierze, który w czasie biegu zasiedzenia zwraca się do właściciela lub innej osoby, którą uważa za właściciela, z ofertą nabycia własności tej rzeczy w drodze umowy, nie pozbawia swego posiadania przymiotów samoistności, chyba że z innych okoliczności wynika, iż rezygnuje z samodzielnego i niezależnego od woli innej osoby władania rzeczą (zob. postanowienie SN z 15.3.2012 r., I CSK 391/11, Legalis). Jednak w tej sprawie S.M., również po złożeniu spadkobiercom Z.O. oferty odkupienia nieruchomości, w dalszym ciągu sprawował władztwo nad sporną działką.
Doliczenie okresu posiadania przez poprzednika
W.P. wniosła skargę kasacyjną dowodząc, że w sprawie występują istotne zagadnienia prawne, jednak Sąd Najwyższy odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania. W uzasadnieniu postanowienia przedstawiono zasady doliczania przez następców prawnych okresu posiadania nieruchomości przez ich poprzednika prawnego. Uprawnienie do doliczenia posiadania poprzednika przysługuje nie tylko z racji dziedziczenia na podstawie art. 176 § 2 KC. Skutek taki następuje również wówczas gdy dochodzi do następstwa w posiadaniu w wyniku wskazanego w art. 176 § 1 KC przeniesienia posiadania przez poprzednika na następcę w jeden ze sposobów określonych w art. 348-351 KC. Co istotne zdarzenia te mogą nastąpić w powiązaniu. SN stwierdził, że spadkobierca kontynuuje posiadanie spadkodawcy z chwilą otwarcia spadku.
W uzasadnieniu postanowienia wyjaśniono zasady zaliczania okresu posiadania samoistnego przez spadkodawcę w przypadku gdy ma on kilku spadkobierców. W takiej sytuacji możliwość taka zależy od tego czy działają oni w porozumieniu, czy też dochodzi do bezprawnego przejęcia nieruchomości. Jeśli jeden ze spadkobierców staje się wyłącznym posiadaczem za zgodą pozostałych spadkobierców, którzy przekazują mu odziedziczone posiadanie, nawet jeśli to przekazanie następuje w sposób dorozumiany, to należy uznać, że dochodzi do następczego przeniesienia posiadania między spadkobiercami, ze skutkami przewidzianymi w art. 176 § 1 KC.
Natomiast działanie polegające na samowolnym przejęcia władania nieruchomością przez niektórych ze spadkobierców, w sposób pozbawiający pozostałych posiadania, jest bezprawne. W takim przypadku art. 176 KC nie ma zastosowania. W konsekwencji dla spadkobiercy samowolnie obejmującego udziały, których posiadanie odziedziczyli inni spadkobiercy, okres posiadania samoistnego ich udziałów liczy się od chwili objęcia tych udziałów w posiadanie i wyzucia z posiadania reszty spadkobierców (zob. postanowienie SN z 28.10.2020 r., IV CSK 55/19, Legalis).
Postanowienie SN z 27.8.2025 r., I CSK 1122/24, Legalis
Bon ciepłowniczy 2025 – nowe zasady wsparcia gospodarstw domowych
- Bon ciepłowniczy to świadczenie pieniężne dla gospodarstw domowych o niskich dochodach korzystających z ciepła dostarczanego przez system ciepłowniczy, przyznawane dwukrotnie (za II półrocze 2025 r. oraz za 2026 r.) w trzech progach kwotowych uzależnionych od jednoskładnikowej ceny ciepła netto.
- Procedura przyznawania opiera się na wniosku do wójta/burmistrza/prezydenta miasta w określonych terminach, z możliwością weryfikacji dochodów i cen ciepła; przyznanie nie wymaga decyzji administracyjnej, a decyzje wydaje się przy odmowie, korektach, uchyleniu lub zwrocie świadczenia.
- Ustawa nowelizuje szereg aktów, przedłużając m.in. cenę maksymalną 500 zł/MWh do końca 2025 r. oraz zawieszając dodatek energetyczny do 31.12.2027 r.
Opis wprowadzonych zmian
Bon ciepłowniczy – zakres podmiotowy, kryteria, wysokość
BonCiepłU ustanawia bon ciepłowniczy jako świadczenie pieniężne służące pokryciu części kosztów ciepła na potrzeby ogrzewania dla gospodarstw domowych korzystających z ciepła dostarczanego przez system ciepłowniczy. Definicja „systemu ciepłowniczego” obejmuje sieć ciepłowniczą oraz współpracujące urządzenia/instalacje do wytwarzania lub odbioru ciepła (lub chłodu), a także lokalne źródła ciepła lub źródła bezpośrednio zasilające zewnętrzne instalacje odbiorcze, eksploatowane przez przedsiębiorstwo energetyczne prowadzące działalność w zakresie wytwarzania, przesyłania, dystrybucji lub obrotu ciepłem.
Bon ciepłowniczy przysługuje gospodarstwu domowemu, w którym wysokość przeciętnego miesięcznego dochodu w rozumieniu art. 3 pkt. 1 ustawy z 28.11.2003 r. o świadczeniach rodzinnych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1208; dalej: ŚwRodzU) odpowiednio:
- nie przekracza 3272,69 zł – dla gospodarstwa jednoosobowego;
- nie przekracza 2454,52 zł – dla gospodarstwa wieloosobowego.
Okres dochodowy jest zróżnicowany w zależności od wniosku: 2024 r. – dla bonu za II półrocze 2025 r.; 2025 r. – dla bonu za 2026 r. Wprowadzono zasadę „złotówka za złotówkę”: w razie przekroczenia progu, bon przysługuje w wysokości różnicy między nominalną kwotą bonu a kwotą przekroczenia na osobę; przy czym świadczenie nie jest należne, jeśli wyliczona kwota wyniesie mniej niż 20 zł.
Wysokość bonu zależy od jednoskładnikowej ceny ciepła netto stosowanej wobec odbiorców danej grupy taryfowej w danym systemie ciepłowniczym:
- 1.7.2025–31.12.2025 (wypłata jednorazowa): 500 zł (>170–200 zł/GJ), 1000 zł (>200–230 zł/GJ), 1750 zł (>230 zł/GJ);
- 1.1.2026–31.12.2026 (wypłata jednorazowa): 1000 zł (>170–200 zł/GJ), 2000 zł (>200–230 zł/GJ), 3500 zł (>230 zł/GJ).
Jednoskładnikowa cena ciepła netto – definicja i obowiązki informacyjne
Na potrzeby bonu zdefiniowano jednoskładnikową cenę ciepła netto jako iloraz odpowiednio:
- sumy planowanych przychodów (ze sprzedaży ciepła, mocy, nośnika ciepła, opłat stałych i zmiennych za przesył/dystrybucję) oraz planowanej ilości sprzedanego ciepła w danej grupie taryfowej;
- w przypadku lokalnych źródeł ≤ 5 MW – iloraz sumy przychodów ze sprzedaży mocy i ciepła oraz planowanej ilości sprzedanego ciepła wg kalkulacji aktualnie stosowanych cen/stawek.
Przedsiębiorstwa energetyczne zobowiązano do publikacji tych cen w rozbiciu na grupy taryfowe i systemy ciepłownicze – dwukrotnie: w terminie 7 dni od wejścia w życie ustawy (ceny stosowane w dniu wejścia w życie) oraz do 15.6.2026 r. (ceny na 31.5.2026 r.) – na stronie internetowej lub w sposób zwyczajowo przyjęty. Wspólnoty/spółdzielnie lub inni zarządzający budynkiem mają 7 dni na wydanie zaświadczenia dla wnioskodawcy o korzystaniu z ciepła systemowego i o właściwej jednoskładnikowej cenie. Zarówno przedsiębiorstwa, jak i podmioty wydające zaświadczenia są obowiązane do udzielania wyjaśnień i informacji organom gminy.
Procedura wnioskowa, weryfikacja, tryb rozstrzygania
Wniosek składa się do wójta/burmistrza/prezydenta miasta właściwego ze względu na miejsce zamieszkania:
- za II półrocze 2025 r. – od 3.11.2025 r. do 15.12.2025 r.;
- za rok 2026 – od 1.7.2026 r. do 31.8.2026 r.
Wnioski złożone po terminie pozostawia się bez rozpoznania. Możliwe są formy: papierowa (z własnoręcznym podpisem, złożona osobiście lub nadana w operatorze pocztowym UE) albo elektroniczna (kwalifikowany podpis, podpis zaufany lub osobisty); dopuszcza się e-wniosek przez mObywatel.
Zakres danych obejmuje m.in. dane identyfikacyjne, informacje do ustalenia i weryfikacji dochodów, potwierdzenie korzystania z ciepła systemowego i jednoskładnikowej ceny ciepła (na dzień wejścia w życie ustawy – dla bonu za 2025 r., albo na 30.4.2026 r. – dla bonu za 2026 r.), numer rachunku płatniczego (opcjonalnie), dane członków gospodarstwa oraz oświadczenie pod rygorem odpowiedzialności karnej z klauzulą z art. 233 § 6 KK.
Organ gminy może weryfikować dochody: danymi posiadanymi z urzędu (w tym z postępowań o świadczenia rodzinne, dodatek osłonowy, dodatek mieszkaniowy, bon energetyczny) oraz danymi z rejestru PESEL i rejestru mieszkańców, a także żądać zaświadczeń US lub innych dokumentów potwierdzających dochód. W zakresie ustalenia prawa do bonu stosuje się odpowiednio wybrane przepisy ustawy z 27.4.2001 r. – Prawo ochrony środowiska (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 647).
Termin rozpatrzenia: 90 dni od dnia prawidłowego złożenia wniosku. Przyznanie bonu nie wymaga decyzji administracyjnej – informacja o przyznaniu może być przekazana e-mailem (jeśli wskazany) lub do odbioru u organu. Decyzja jest wymagana przy: odmowie przyznania, korekcie/odmowie korekty, uchyleniu/zmianie prawa do bonu, rozstrzygnięciu o zwrocie nienależnie pobranego świadczenia.
Dane osobowe z wniosków i dokumentacji przechowuje się 5 lat od końca roku, w którym zakończono postępowanie. Do spraw wypłaty stosuje się odpowiednio wskazane przepisy ŚwRodzU.
Finansowanie, wypłata i rozliczenia
Wypłaty realizują gminy niezwłocznie po przyznaniu świadczenia i otrzymaniu dotacji celowej z budżetu państwa (zadanie zlecone) – przekazywanej przez wojewodów. Wnioski gmin o dotację: do 19.12.2025 r. (za II półrocze 2025 r.) oraz do 14.9.2026 r. (za 2026 r.); wojewodowie występują o środki odpowiednio do 2.1.2026 r. i 30.9.2026 r..
Koszty obsługi zadania po stronie gmin wynoszą 3% łącznej kwoty dotacji wypłaconych w gminie. Ustawa przewiduje harmonogram rozliczeń dotacji przez gminy wobec wojewody oraz rozliczeń zbiorczych wojewodów wobec ministra energii, a także coroczną informację o postępowaniach w toku (odwoławczych) w latach 2026–2032.
Limit wydatków budżetu państwa na bony w latach 2026–2036 określono na 889 400 000 zł, z kulminacją w 2026 r. (884,4 mln zł) i symbolicznymi kwotami w latach 2027–2031, przy zerowych pozycjach w latach 2032–2035. Minister energii monitoruje wykorzystanie limitu, a po przekroczeniu 90% środków kwoty bonów proporcjonalnie obniża się, by nie przekroczyć maksymalnej puli.
Zmiany w przepisach sektorowych i horyzontalnych
Ochrona bonu przed egzekucją i potrąceniami
Dodano art. 833 § 6 KPC, zgodnie z którym bon ciepłowniczy stanowi świadczenie wyłączone spod egzekucji. W zakresie egzekucji administracyjnej również wprowadzono odpowiednie rozszerzenia wyłączeń i odniesień o bon ciepłowniczy.
Skutki podatkowe i socjalne
W zakresie skutków podatkowych i socjalnych BonCiepłU przewiduje włączenie bonu ciepłowniczego do katalogu świadczeń objętych preferencjami podatkowymi, co oznacza jego neutralność podatkową. Ponadto kwoty bonu nie są wliczane do dochodu na potrzeby świadczeń z pomocy społecznej, a świadczenie to zostało również dodane do katalogu świadczeń uzupełniających dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji.
Cena maksymalna energii elektrycznej w IV kwartale 2025 r.
W ustawie z 27.10.2022 r. o środkach nadzwyczajnych mających na celu ograniczenie wysokości cen energii elektrycznej oraz wsparciu niektórych odbiorców w latach 2023-2025 (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1622) dokonano przedłużenia mechanizmu: cena maksymalna dla gospodarstw domowych w okresie 1.10.2025–31.12.2025 r. wynosi 500 zł/MWh.
Dostosowano przepisy o rekompensatach dla przedsiębiorstw – zarówno cenach odniesienia, jak i terminach rozliczeń. W szczególności przewidziano mechanizmy na wypadek braku publikacji średnich cen przez Prezesa URE – użycie 90% opublikowanych średnich jako zastępczego poziomu odniesienia.
Dodatek energetyczny – zawieszenie
BonCiepłU przedłuża zawieszenie wypłaty dodatku energetycznego do 31.12.2027 r., pozostawiając bez rozpoznania wnioski złożone do tej daty, przy równoległym istnieniu innych, lepiej ukierunkowanych instrumentów osłonowych.
Etap legislacyjny i wejście w życie
Przepisy BonCiepłU zasadniczo weszły w życie 30.9.2025 r. (przedłużenie mechanizmu ceny maksymalnej w IV kw. 2025 r. i przepisy powiązane weszły w życie z dniem ogłoszenia z mocą od 30.9.2025 r.).
Zobowiązania wobec funduszu alimentacyjnego nie ulegają przedawnieniu
Stan faktyczny
Na podstawie tytułów wykonawczych, w postaci zaopatrzonych w klauzulę wykonalności wyroków dotyczących alimentów przyznanych małoletniemu D.A. od E.J., prowadzono postępowanie egzekucyjne. Komornik sądowy umorzył to postępowanie w zakresie alimentów zaległych i bieżących na rzecz D.A., ale postanowił je kontynuować co do alimentów wypłaconych z likwidowanego funduszu alimentacyjnego. W toku postępowania egzekucyjnego nie wyegzekwowano od dłużniczki żadnych należności na rzecz likwidatora funduszu alimentacyjnego. E.J. wystąpiła o umorzenie postępowania egzekucyjnego z uwagi na przedawnienie roszczenia, jednak wniosek został oddalony. Komornik sądowy stwierdził, że postępowanie egzekucyjne się nie zakończyło, a więc nie doszło do przedawnienia roszczenia. Tytuł wykonawczy nie został pozbawiony wykonalności, a orzeczenie, na którym oparto klauzulę wykonalności, ani nie zostało uchylone, ani nie utraciło mocy. Sąd I instancji oddalił skargę E.J., podzielając argumentację przedstawioną w zaskarżonym postanowieniu.
Pytanie prawne
Rozpoznający zażalenie dłużniczki, SR w Ł. przedstawił SN do rozstrzygnięcia następujące zagadnienia:
- Czy na podstawie art. 828 KPC przysługuje zażalenie na postanowienie sądu, którego przedmiotem jest oddalenie skargi dłużnika na postanowienie komornika sądowego, oddalające wniosek dłużnika o umorzenie postępowania egzekucyjnego?
- Czy podlegają przedawnieniu roszczenia majątkowe, których przedmiotem są wierzytelności egzekwowane przez likwidatora funduszu alimentacyjnego na podstawie art. 64 ust. 2 w zw. z art. 67 ŚwRodzU?
- Czy postępowanie egzekucyjne zmierzające do zaspokojenia wierzytelności likwidatora funduszu alimentacyjnego na podstawie art. 64 ust. 2 w zw. z art. 67 ŚwRodzU może zostać umorzone z uwagi na bezskuteczność egzekucji na podstawie art. 824 § 1 pkt. 3 KPC, a jeżeli tak – czy może to nastąpić dopiero po uzyskaniu zgody likwidatora funduszu alimentacyjnego?
Zażalenie na postanowienie dotyczące umorzenia
Zgodnie z art. 828 KPC, na postanowienie sądu co do zawieszenia lub umorzenia postępowania przysługuje zażalenie. Według jednego z poglądów postanowieniami co do umorzenia lub zawieszenia w rozumieniu art. 828 KPC są wszelkie postanowienia dotyczące tej kwestii. W ramach tego stanowiska przyjmuje się, że zażalenie przysługuje niezależnie od tego, czy zostało wydane przez sąd jako organ egzekucyjny, czy organ nadzoru działający z urzędu bądź w następstwie wniesienia skargi na czynność komornika. Drugie stanowisko opiera się na założeniu, że postanowieniami co do zawieszenia lub umorzenia postępowania egzekucyjnego są postanowienia sądu dotyczące tej kwestii, wydane przez sąd jako organ egzekucyjny, oraz przez sąd jako organ nadzoru, w następstwie wniesienia skargi na czynność komornika. Zatem zażalenie nie przysługuje na postanowienie sądu oddalające skargę na czynność komornika sądowego w postaci postanowienia o oddaleniu wniosku dłużnika o umorzenie postępowania.
SR w Ł. podkreślił, że postępowania egzekucyjne w analogicznych sprawach często trwają wiele lat i rzadko prowadzą do efektywnego zaspokojenia należności likwidatora funduszu alimentacyjnego. W tej sprawie komornik sądowy oddalił wniosek dłużniczki o umorzenie postępowania, a Sąd oddalił jej skargę na postanowienie komornika sądowego. Może więc budzić wątpliwości zasadność przedłużania postępowania na skutek kolejnego kontrolowania tego samego postanowienia przez Sąd, z tym że orzekającego już w składzie trzech sędziów. Skoro postępowanie egzekucyjne nadal się toczy, to w jego ramach dłużnik może korzystać z innych form obrony.
Czy roszczenia funduszu alimentacyjnego ulegają przedawnieniu?
1.5.2004 r. fundusz alimentacyjny przeszedł w stan likwidacji, a jego aktywa i pasywa stały się aktywami i pasywami Skarbu Państwa. Likwidatorem funduszu jest Prezes ZUS, który prowadzi bieżące sprawy, ściąga wierzytelności i wykonuje zobowiązania likwidowanego funduszu oraz reprezentuje w tych sprawach Skarb Państwa. Co istotne, egzekucję należności z tytułu wypłaconych świadczeń z funduszu prowadzi się w dalszym ciągu aż do ich zaspokojenia, zaś wniosek o umorzenie lub zawieszenie egzekucji wymaga zgody likwidatora.
Zgodnie z art. 117 § 1 KC, z zastrzeżeniem wyjątków przewidzianych w ustawie, roszczenia majątkowe ulegają przedawnieniu. Z przepisów KRO i KC wynika, że w przypadku roszczeń alimentacyjnych okres przedawnienia, w zależności od spełnienia określonych warunków, wynosi 3 lub 6 lat. Przepisy ŚwRodzU nie rozstrzygają wprost kwestii przedawnienia roszczeń likwidatora funduszu alimentacyjnego, jak również konsekwencji sytuacji, w której egzekucja jest bezskuteczna.
W orzecznictwie wyrażono stanowisko, że należności funduszu alimentacyjnego egzekwuje się do ich całkowitej spłaty, ustawodawca nie przewidział bowiem przedawnienia tych roszczeń (zob. postanowienie SN z 24.1.2018 r., I UK 123/17, Legalis). Jednak SR w Ł. podkreślił, że nawet roszczenia wierzycieli alimentacyjnych, w tym również stwierdzone orzeczeniem sądu, ulegają przedawnieniu, a zatem przedawnieniu powinny podlegać również należności likwidatora funduszu alimentacyjnego, przypadające od dłużnika alimentacyjnego i wynikające z faktu wypłacenia alimentów osobie uprawnionej.
Bezskuteczność egzekucji
SR w Ł. zwrócił również uwagę na wątpliwości co możliwości i celowości kontynuowania postępowania egzekucyjnego, pomimo kosztów i problemów organizacyjnych, jeśli zaspokojenie należności nie następuje lub następuje w znikomej części. W orzecznictwie wyrażono pogląd, że egzekucja omawianych należności podlega zaspokojeniu w ramach egzekucji świadczeń alimentacyjnych, a tym samym nie jest możliwe – uwzględniając treść art. 1086 § 5 KPC – umorzenie postępowania egzekucyjnego, z uwagi na bezskuteczność egzekucji, na podstawie art. 824 § 1 pkt. 3 KPC (zob. postanowienie SN z 20.10.2010 r., III CZP 68/10, Legalis). SR w Ł. wskazał jednak, że w art. 67 ŚwRodzU nie utożsamiono należności z tytułu wypłaconych świadczeń z funduszu ze świadczeniami alimentacyjnymi, które są spełniane na rzecz osoby uprawnionej na innej podstawie oraz w innym celu.
W ocenie Sądu przepisy ŚwRodzU pozwalają na uznanie publicznoprawnego charakteru omawianych należności, do których mogą ewentualnie znajdować zastosowanie przepisy szczególne o egzekucji z udziałem Skarbu Państwa i przedsiębiorców (art. 1060-1064 KPC). Regulacje te nie wyłączają możliwości umorzenia postępowania z uwagi na bezskuteczność egzekucji.
W uzasadnieniu pytania prawnego podkreślono, że należności likwidowanego funduszu alimentacyjnego nie mają praktycznie żadnego związku z egzekucją świadczeń alimentacyjnych i stają się należnościami Skarbu Państwa, których egzekwowanie wymaga nakładów finansowych i organizacyjnych, w tym przede wszystkim po stronie komorników sądowych obarczonych obowiązkiem prowadzenia bezskutecznych postępowań egzekucyjnych bez żadnych granic czasowych. Zdaniem SR w Ł. komornik sądowy powinien mieć możliwość dokonania oceny, czy postępowanie egzekucyjne jest efektywne, czy też zachodzą podstawy do jego umorzenia w całości lub w części na podstawie art. 824 § 1 pkt. 3 KPC. Sporną pozostaje jednak kwestia, czy również w takim przypadku komornik sądowy musi uzyskać zgodę likwidatora.
Stanowisko SN
SN uznał, że roszczenia likwidatora funduszu alimentacyjnego, który domaga się od zobowiązanego do alimentów zwrotu równowartości świadczeń wypłaconych uprawnionemu z funduszu alimentacyjnego wraz z dodatkowymi opłatami, mają charakter publicznoprawny a nie prywatnoprawny jak klasyczne alimenty. W konsekwencji do roszczeń tych nie ma zastosowania art. 117 KC. W uchwale uznano, że omawiane roszczenia nie ulegają przedawnieniu, zatem ich spłata musi być kontynuowana aż do pełnego zaspokojenia. Jednocześnie SN opowiedział się za dopuszczalnością umorzenia na podstawie art. 824 § 1 pkt. 3 KPC postępowania egzekucyjnego prowadzonego w tego rodzaju sprawach. Jednak wydanie takiego postanowienia przez komornika sądowego nie jest możliwe bez uzyskania uprzedniej zgody likwidatora funduszu. SN stwierdził, że postanowienie sądu dotyczące skargi na oddalenie przez komornika sądowego wniosku o umorzenie postępowania egzekucyjnego jest zaskarżalne. Uprawniony może wnieść zażalenie na podstawie art. 828 KPC. Aktualnie funkcjonujący fundusz alimentacyjny działa na podstawie ustawy z 7.9.2007 r. o pomocy osobom uprawnionym do alimentów (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 620), a zasady zaspokajania jego należności od dłużników alimentacyjnych są zbliżone.
Uchwała SN z 30.7.2025 r., III CZP 16/25, Legalis
Minister Waldemar Żurek wreszcie odkrył karty
Po ponad dwóch miesiącach od objęcia stanowiska szefa MS Waldemar Żurek przedstawił projekt tzw. ustawy praworządnościowej. Tuż po powołaniu minister deklarował, że praca nad tymi przepisami jest dla niego priorytetem.
– Chcemy jak najszybciej przywrócić prawidłowe funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. Polki i Polacy, nasz budżet wypłaca bardzo duże odszkodowania z tytułu chaosu, jaki mamy w wymiarze sprawiedliwości, z tytułu wadliwie powołanych sędziów, wyroków, które zapadły, ale przede wszystkim z tytułu pierwotnego naruszenia naszej konstytucji oraz konwencji, które wiążą Polskę – mówił minister Żurek w czwartek podczas konferencji prasowej.
Cel: usprawnienie postępowań w sądach
Minister wraz z szefami komisji kodyfikacyjnych prof. Krystianem Markiewiczem i prof. Markiem Safjanem oraz swoimi zastępcami Marią Ejchart i Dariuszem Mazurem ujawnili obszerny projekt liczący 88 stron. Pełna nazwa tej propozycji brzmi: ustawa o przywróceniu prawa do niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego na podstawie prawa przez uregulowanie skutków uchwał KRS podjętych w latach 2018-2025. Przepisy te mają trafić do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów w przyszłym tygodniu.
Jak twierdził minister, podstawowym celem tego projektu jest uregulowanie statusu tzw. neosędziów oraz usprawnienie postępowań sądowych i podniesienie efektywności sądownictwa.
– Tą ustawą będziemy kończyć zagadnienie neosędziów. Nie będzie stosów dla czarownic. Zrobimy to zbiorowo. (…) Jeżeli będziemy bowiem dokonywać indywidualnej oceny każdego neosędziego, to wymiar sprawiedliwości zajmie się tylko sobą i jest to niewykonalne. Ponadto dla osób, które byłyby poddawane tej indywidualnej ocenie może się rozpocząć zawodowa i osobista gehenna – mówił Żurek.
Co zatem zawiera projekt Żurka? Jak poinformował minister, „ideą jest powtórzenie wszystkich nielegalnych konkursów sędziowskich przed legalną KRS”.
„Zieloni”, „żółci” i „czerwoni”
W tym celu tzw. neosędziowie mają zostać podzieleni na kategorie, od których będzie zależał ich dalszy los.
W kategorii zielonej znajdują się tzw. młodzi sędziowie, których status ma zostać uzdrowiony w drodze uchwał przyszłej KRS. Chodzi o grupę 1,1 tys. osób, które po zmianach z mocy ustawy staną się niekwestionowanymi sędziami.
W grupie żółtej są sędziowie, którzy awansowali po ocenie przez obecną KRS. Mają oni zostać cofnięci na poprzednio zajmowane stanowiska, ale swoje obecne funkcje pełniliby jeszcze przez dwa lata na delegacji. Następnie, jeśli nie zrezygnują, będą uczestniczyli w ponownych konkursach sędziowskich.
Do kolejnej grupy określonej jako czerwona – zaliczono tzw. neosędziów, którzy przed powołaniem w procedurze przed obecną KRS wykonywali inny zawód prawniczy. Stracą oni status sędziów. Będą mogli ubiegać się o powrót do swoich dawnych profesji albo pozostać w danym sądzie jako referendarze.
O kwalifikacji zdecyduje minister
Co ważne, decyzję o kwalifikowaniu tzw. neosędziów do poszczególnych grup podejmować będzie minister sprawiedliwości na podstawie kryteriów zapisanych w ustawie. – Podstawy tych wszystkich decyzji są zapisane w ustawie. To ustawa decyduje, minister sporządza tylko listę. Nawet jeżeli minister pomyliłby się, będzie to podlegało kontroli sądowej przez Sąd Najwyższy – wyjaśnił wiceminister sprawiedliwości Dariusz Mazur.
Rewolucja w Sądzie Najwyższym
Projekt resortu przewiduje też niemałe zmiany dotyczące Sądu Najwyższego. Zgodnie z jego założeniami zlikwidowana zostanie kwestionowana Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. W strukturze tego sądu pozostanie za to Izba Odpowiedzialności Zawodowej. Po zmianach sędziowie orzekający w tej Izbie zostaną wylosowani spośród wszystkich sędziów Sądu Najwyższego.
Przygotowane przepisy znoszą też skargę nadzwyczajną, czyli nadzwyczajny środek zaskarżenia, który w założeniu ma pozwolić na wzruszenie orzeczeń rażąco niesprawiedliwych albo niezgodnych z prawem. Projekt nie przewiduje przy tym instrumentu, który miałby zastąpić tę skargę, ale zakłada wzmocnienie skargi kasacyjnej.
Wyroki utrzymane w mocy. Ale…
Ministerialny projekt przewiduje co do zasady utrzymanie w mocy wyroków wydanych przez tzw. neosędziów. Umożliwia jednak przy tym wzruszenie takich orzeczeń stronom, które wcześniej konsekwentnie kwestionowały legalność składu orzekającego.
Co istotne, ograniczenia tego nie będzie w przypadku wyroków wydanych przez tzw. neosędziów Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz orzeczeń dyscyplinarnych dotyczących sądów administracyjnych. Do podważania wyroków wydanych przez tych sędziów strona nie będzie musiała wykazywać, że już wcześniej podczas postępowania sądowego składała wnioski o przeprowadzenie testu bezstronności czy wyłączenie sędziego.
Minister Żurek podkreślił, że chce, aby ustawa jak najszybciej trafiła pod obrady rządu. Zwrócił przy tym uwagę, że czas odgrywa tutaj znaczącą rolę, bowiem w listopadzie mija przedłużone moratorium, które Polska dostała od Europejskiego Trybunału Praw Człowieka na wykonanie wytycznych wynikających z wyroku pilotażowego w sprawie Wałęsa przeciwko Polsce.
Kompromisowa propozycja?
Wyraził przy tym nadzieję, że prezydent Karol Nawrocki uważnie przyjrzy się zapisom tej ustawy.
– Chcemy tą ustawą pokazać kompromis i zależy nam, żeby ona została podpisana, a nie wyrzucona do kosza przez pana prezydenta. (…) Jeżeli prezydent uzna, że powinniśmy o tym porozmawiać i dostanę jasny sygnał od premiera, to jesteśmy w stanie usiąść i pokazać prezydentowi wszystkie dobre rozwiązania z tego projektu – dodał Żurek.
To nic nowego
Sceptyczny wobec możliwości porozumienia z głową państwa jest za to Przemysław Rosati, adwokat, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.
– Uważam, że to rozwiązanie nie spotka się z akceptacją prezydenta Karola Nawrockiego, a to od jego decyzji zależy, czy ustawa wejdzie w życie. Ja szansy na to nie widzę. Podejrzewam, że i w tym wypadku prawo przegra z polityką, a projekt o którym rozmawiamy nie zostanie podpisany przez prezydenta – mówi „Rzeczpospolitej” szef NRA.
Jak dodaje on nie widzi w przedstawionym projekcie żadnej nowej jakości.
– Nic nowego. Materia zawarta w tym projekcie była dyskutowana już wielokrotnie przez ostatnie miesiące – pointuje mec. Rosati.
Budżet 2026 przedmiotem prac Sejmu
Etap legislacyjny
9.10.2025 r. odbyło się pierwsze czytanie na posiedzeniu Sejmu RP dwóch rządowych projektów, związanych z budżetem na 2026 r., tj.:
- ustawy budżetowej na rok 2026 (druk sejmowy nr 1749);
- ustawy o szczególnych rozwiązaniach służących realizacji ustawy budżetowej na rok 2026 (druk sejmowy nr 1750).
Następnym etapem procesu legislacyjnego jest skierowanie przedmiotowych projektów do dalszych prac Komisji Finansów Publicznych, a termin przedstawienia przez nią sprawozdania to 21.11.2025 r.
Zgodnie z art. 39 ustawy budżetowej, oraz art. 16 ustawy o szczególnych rozwiązaniach służących realizacji ustawy budżetowej, przedmiotowe ustawy wejdą w życie wraz z początkiem 2026 r., tj. 1.1.2026 r.
Tryb uchwalenia ustawy budżetowej wskazuje art. 219 Konstytucji RP.
Prognozy gospodarcze na 2026 r.
Jak wskazano w uzasadnieniu do pierwszego projektu, w najbliższych 2 latach prognozowane jest nadal wysokie tempo rozwoju gospodarczego Polski. W bieżącym (tj. 2025 r.) i kolejnym roku (tj. 2026 r.) spodziewane jest wyraźne ożywienie gospodarcze, a PKB w ujęciu realnym w latach 2025-2026 wzrośnie odpowiednio o 3,4% i 3,5%. Zdaniem projektodawcy, Polska gospodarka szczególnie dobrze wypada na tle strefy euro, w której wzrost PKB ma wynosić w 2025 r. zaledwie 0,9% oraz 1,4% w 2026 r. (wg prognozy z wiosny 2025 r. Komisji Europejskiej), a dla krajów UE ogółem odpowiednio 1,1% w 2025 r. i 1,5 w 2026 r. Wskazano również, że w 2026 r. średnioroczna inflacja wyniesie 3,0%. W 2026 r. przeciętne zatrudnienie zostanie z kolei utrzymane na poziomie z 2025 r., a stopa bezrobocia na koniec 2026 r. wyniesie 5,0%. Wzrost przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w 2025 r. wyniesie 8,2% (w ujęciu realnym wzrost o 4,4%), a przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej wzrośnie w 2026 r. o 6,4% (w ujęciu realnym o 3,3%).
Budżet 2026
W projekcie ustawy budżetowej w zakresie środków krajowych zaplanowano:
- dochody budżetu państwa na kwotę 647,2 mld. zł;
- wydatki budżetu państwa na kwotę 918,9 mld zł;
- deficyt budżetu państwa na kwotę nie większą niż 271,7 mld zł.
Dochody
Planowane dochody budżetu państwa wyniosą w 2026 r. 647,2 mld. zł. Jest to kwota o 14,4 mld zł wyższa niż w ustawie budżetowej na 2025 r. i o 43,8 mld zł wyższa niż przewidywane wykonanie w 2025 r.
Prognozuje się, że w 2026 r. dochody podatkowe budżetu państwa wyniosą 579,9 mld zł i wzrosną o 43,6 mld zł w stosunku do przewidywanego wykonania w roku 2025 (536,3 mld zł).
Największy wzrost w ujęciu procentowym dochodów spodziewany jest w przypadku podatku CIT, co jest bezpośrednio związane z planowanym podwyższeniem stawki tego podatku dla sektora bankowego. Wpływy z tego podatku prognozuje się bowiem na 80,4 mld zł, tj. o 14,4 mld zł więcej niż przewidywane wykonanie w roku 2025 (66 mld zł).
Prognozowane wpływy z podatku VAT to 341,5 mld zł, tj.16,5 mld zł więcej niż przewidywane wykonanie w roku 2025 (325 mld zł). W prognozie podatku VAT uwzględniono takie czynniki jak: nominalny wzrost spożycia prywatnego o 6,4%, następujące zmiany systemowe w 2026 r. związane z podwyższeniem limitu zwolnienia podmiotowego z przedmiotowego podatku z 200 tys. zł na 240 tys. zł, o Krajowy System e-Faktur (KSeF), który został wprowadzony w ramach działań uszczelniających, w stosunku do już wprowadzonych narzędzi, tj.: JPK VAT z deklaracją czy kas on-line. KSeF to system teleinformatyczny, który pozwoli na weryfikację danych w czasie zbliżonym do rzeczywistego oraz na szybsze wykrycie i skuteczniejsze zwalczanie oszustw podatkowych.
Z kolei w zakresie dochodów budżetu państwa z podatku PIT w 2026 r. istotne znaczenie, oprócz środowiska makroekonomicznego, będzie miał wzrost dochodów jednostek samorządu terytorialnego z tytułu udziału w dochodach z PIT ze 174,1 mld zł w 2025 r. do 193,8 mld zł (wzrost o 11,4% r/r). Prognozowana kwota dochodów z PIT dla budżetu państwa na 2026 r. wynosi więc 32 mld zł (wzrost o 3,9 mld zł w stosunku do przewidywanego wykonania dla roku 2025).
Wpływy z podatku akcyzowego przewidywane są na 103,3 mld zł, tj. o 8,3 mld zł więcej niż w przewidywanym wykonaniu za rok 2025 (95 mld zł). Na zwiększone dochody z tego tytułu będzie miało wpływ podwyższenie o 15% stawek akcyzy na alkohol etylowy, piwo, wino, napoje fermentowane oraz wyroby pośrednie. Ponadto od 1.1.2026 r. będą obowiązywały podwyższone części kwotowe stawek akcyzy na: papierosy o 20%, na tytoń do palenia o 30%, na wyroby nowatorskie o 20% (w porównaniu z poziomem stawek z 2025 r.). Podwyższone zostaną także stawki akcyzy na cygara i cygaretki o 20% oraz na płyn do papierosów elektronicznych o 50% w stosunku do stawek obowiązujących w 2025 r.
Prognozowane dochody niepodatkowe wyniosą w 2026 r. ponad 63,6 mld zł i jako takie będą o 385,8 mln zł wyższe od ich przewidywanego wykonania w 2025 r. Na tę część dochodów składają się: dywidendy i wpłaty z zysku, cła, dochody państwowych jednostek budżetowych (ponad 45 mld zł), jak również wpłaty jednostek samorządu terytorialnego.
Wydatki
Wydatki budżetu państwa zaplanowano w wysokości 918,9 mld zł, tj. na poziomie zbliżonym do kwoty łącznych wydatków ustalonych w ustawie budżetowej na rok 2025 (921,6 mld zł), o 2,7 mld zł mniej niż w 2025 r. (0,3%). Rok 2026 będzie kolejnym rokiem wzrostu nakładów na:
- ochronę zdrowia (rekordowo wysokie środki – 247,6 mld zł; w tym zabezpieczono wyższe środki na program Leczenie niepłodności (in-vitro) do 600 mln zł (więcej o 100 mln zł) i na finansowanie telefonu zaufania z 10 mln zł do 30 mln zł;
- obronę narodową – 200,1 mld zł (w porównaniu do 186,6 mld zł w 2025 r.; wzrost o 13,5 mld zł);
- wsparcie przedsięwzięć rozwojowych, w tym: inwestycje związane z obronnością, budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego, inwestycje związane z energetyką jądrową, a także sztuczną inteligencją;
- drogi i kolej – 53,9 mld zł;
- naukę i szkolnictwo wyższe – o ok. 1 mld zł r/r;
- finansowanie programu „Aktywny rodzic” – 6 mld zł.
Na wydatki związane z obsługą długu Skarbu Państwa zaplanowano łącznie kwotę 90.000.000 tys. zł, tj. o 19,2% wyższą niż w ustawie budżetowej na 2025 r.
Deficyt budżetowy
Przewidziano deficyt budżetu państwa na kwotę nie większą niż 271,7 mld zł. Jeśli natomiast chodzi o prognozowane wykonanie budżetu na 2025 r. to deficyt budżetu państwa na 31.12. 2025 r. ma osiągnąć kwotę nie większą niż 288, 8 mld zł.
W kontekście deficytu budżetowego projektodawca wyjaśnił, że wskutek wysokiego deficytu sektora instytucji rządowych i samorządowych osiągniętego w 2023 r. Polska w lipcu 2024 r. została objęta procedurą nadmiernego deficytu (EDP). Z kolei 21.1.2025 r. Rada UE przyjęła rekomendacje dla Polski, wyznaczając 2028 r. jako termin zlikwidowania nadmiernego deficytu.
Ponadto, 8.7.2025 r. Rada UE przyjęła rekomendacje o skoordynowanym uruchomieniu krajowych klauzul wyjścia w Polsce (innych 14 państwach członkowskich), co ma umożliwić przejście państwom członkowskim do wyższych wydatków na obronność na poziomie krajowym przy zapewnieniu stabilności zadłużenia. Aktywowanie tej klauzuli umożliwi odejście od rekomendowanej przez Radę UE ścieżki wydatków do wysokości przyrostu wydatków na obronność w stosunku do sytuacji przed wojną w Ukrainie, jednak nie więcej niż 1,5% PKB rocznie.
Szczególne rozwiązania służące realizacji ustawy budżetowej na rok 2026
Oba projekty ustaw są wzajemnie ściśle powiązane przedmiotowo. Niemniej jednak drugi z nich zawiera m.in. regulacje w zakresie wynagrodzeń, zgodnie z którymi:
- podstawa wymiaru wynagrodzeń członków zarządzających i organów nadzorczych, a także wybranych postanowień umów zawieranych z członkami organów zarządzających w spółkach z udziałem Skarbu Państwa, jednostek samorządu terytorialnego i ich związków, a także państwowych i komunalnych osób prawnych wyniesie w 2026 r. 4535,89 zł;
- podstawa maksymalnej wysokości wynagrodzenia miesięcznego dla osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi wyniesie 6116,35 zł;
- wysokość kwoty bazowej dla nauczycieli spowoduje wzrost wynagrodzenia średniego nauczycieli mianowanych i dyplomowanych od 1.1.2026 r. o 3%.
Projekt obejmuje także swoim zakresem przedmiotowym m.in. regulację w zakresie Krajowego Funduszu Drogowego. Jak wskazuje projektodawca, celem zapewnienia finansowania zadań zaplanowanych do realizacji w 2026 r. w programie wieloletnim pn. „Program Wzmocnienia Krajowej Sieci Drogowej do 2030 r.”, konieczne jest zabezpieczenie kwoty 2,7 mld zł w Krajowym Funduszu Drogowym na realizację zadań drogowych tego programu.
Ustawa praworządnościowa Waldemara Żurka jest gotowa
– Priorytetem dla mnie będzie przywrócenie praworządności – deklarował Waldemar Żurek tuż po objęciu teki ministra sprawiedliwości w końcu lipca. Zapowiedział też wtedy, że wraz z ekspertami zabiera się do intensywnej pracy nad najważniejszym projektem, jakim określił tzw. ustawę praworządnościową.
Sito dla neosędziów
Mowa o przepisach, które mają uregulować status tzw. neosędziów, czyli sędziów powołanych po 2018 r., których status jest kwestionowany z uwagi na udział w procedurze nominacyjnej obecnej Krajowej Rady Sądownictwa. Nad przepisami tymi pracowały najpierw komisja kodyfikacyjna, a potem przez miesiące resort sprawiedliwości.
Projekt nie został jednak ukończony, bowiem poprzedni szef MS Adam Bodnar wysłał go do oceny Komisji Weneckiej. Niedługo po nominacji minister Żurek wycofał stamtąd te przepisy, by – jak mówił – jak najszybciej dokończyć projekt.
Przed kilkoma dniami minister poinformował, że prace nad tymi przepisami są już na finiszu i nie wykluczył, że projekt zostanie przedstawiony w najbliższych dniach. Jak ustaliliśmy, Waldemar Żurek dotrzyma słowa i w czwartek przed południem na konferencji prasowej zaprezentuje gotowy projekt tzw. ustawy praworządnościowej.
Z informacji przekazanych „Rzeczpospolitej” przez jednego ze współautorów tych przepisów wynika, że większość podstawowych założeń tego projektu pokrywa się z przepisami przygotowanymi przez Komisję Kodyfikacyjną Ustroju Sądownictwa i Prokuratury, nad którymi pracował jeszcze Adam Bodnar.
– Podstawowy trzon ustawy pozostaje niezmienny. Uchwały neo-KRS dotyczące powołań sędziowskich będą uznane za nieważne z mocy ustawy, a neosędziowie zostaną podzieleni na trzy grupy wskazane w poprzednich projektach – twierdzi nasz informator, który pracował nad tymi przepisami.
Kolorowe grupy
Zgodnie z propozycjami przedstawionymi jeszcze przez ministra Adama Bodnara od kategorii, w której zostaną zaszeregowani tzw. neosędziowie, będzie zależał ich dalszy los. W kategorii zielonej znaleźli się tzw. młodzi sędziowie, których status ma zostać uzdrowiony w drodze uchwał przyszłej KRS.
Grupa żółta to sędziowie, którzy awansowali po ocenie przez obecną KRS. Mają oni zostać cofnięci na poprzednio zajmowane stanowiska, ale swoje obecne funkcje pełniliby jeszcze przez dwa lata na delegacji. Następnie, jeśli nie zrezygnują, będą uczestniczyli w ponownych konkursach sędziowskich.
Do grupy czerwonej zaliczono tych sędziów, którzy przed powołaniem w procedurze przed obecną KRS wykonywali inny zawód prawniczy. Stracą oni status sędziów. Będą mogli ubiegać się o powrót do swoich dawnych profesji albo pozostać w danym sądzie jako referendarze.
Projekt ministra Żurka co do zasady pozostawia w mocy wyroki wydane przez tzw. neosędziów. Umożliwia jednak przy tym wznowienie postępowania sądowego w szczególnych sytuacjach. Warunkiem ma być uprzednie kwestionowanie przez stronę statusu sędziego. Co ważne, ograniczenia tego nie będzie w przypadku wyroków wydanych przez tzw. neosędziów Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Jak słyszymy, do podważania orzeczeń wydanych przez tych sędziów strona nie będzie musiała wykazywać, że już wcześniej podczas postępowania sądowego składała wnioski o przeprowadzenie testu bezstronności czy wyłączenie sędziego.
Jak wynika z naszych ustaleń, projekt przewiduje likwidację kwestionowanej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Praw Publicznych SN, pozostawia jednak w strukturze tego sądu Izbę Odpowiedzialności Zawodowej. Po zmianach sędziowie orzekający w tej Izbie będą każdorazowo losowani do rozpoznawania konkretnej sprawy spośród wszystkich sędziów Sądu Najwyższego.
Przygotowane przepisy mają też znieść skargę nadzwyczajną, czyli nadzwyczajny środek zaskarżenia, który w założeniu ma pozwolić na wzruszenie orzeczeń rażąco niesprawiedliwych albo niezgodnych z prawem. Część ekspertów od dawna postuluje zniesienie skargi nadzwyczajnej, wskazując, że ingeruje ona w stabilność orzeczeń i może być wykorzystywana do nacisków politycznych. Co istotne, projekt nie przewiduje instrumentu, który miałby zastąpić tę skargę.
Co ze statusem sędziów?
Informację o planowanej prezentacji projektu tzw. ustawy praworządnościowej potwierdziła rzeczniczka MS Karolina Wasilewska. Jak mówi, minister Waldemar Żurek przedstawi projekt na konferencji prasowej o godz. 11. w czwartek.
Niewątpliwie minister Żurek dokonał znacznego przyspieszenia w pracach nad rozwiązaniem problemu związanego z tzw. neosędziami. Projekt ustawy praworządnościowej jest bowiem gotowy po nieco ponad dwóch miesiącach od jego powołania. To jednak dopiero początek drogi legislacyjnej tych przepisów, nad którymi pracować będzie jeszcze rząd, a następnie dwie izby parlamentu.
Wielce prawdopodobne jednak, że reforma zostanie zablokowana na końcu tej ścieżki. Prezydent Karol Nawrocki jest stanowczo przeciwny kwestionowaniu prawa do orzekania tzw. neosędziów, o czym świadczyć może chociażby jedna z jego ostatnich wypowiedzi. – Segregacja sędziów to terror bezprawia pod hasłem przywracania praworządności – stwierdził prezydent. Wydaje się też, że minister Żurek jest obecnie na kursie kolizyjnym z Karolem Nawrockim, który określił wydane przez ministra rozporządzenie dotyczące przydziału spraw sędziom „ostentacyjnym aktem bezprawia”.
Niewykluczone, że prezydent szykuje też własne rozwiązania, które mają uzdrowić polskie sądownictwo. W ostatnich dniach zapowiedział on powołanie Rady ds. Naprawy Ustroju Państwa, która ma przywrócić zaufanie do wymiaru sprawiedliwości.
W tym kontekście nawet ostatnie deklaracje ministra Żurka o gotowości do pełnej współpracy z prezydentem nie dodają optymizmu i nie wróżą pewnej przyszłości ustawie praworządnościowej.
Przemysław Rosati
prezes Naczelnej Rady Adwokackiej
Bardzo dobrze, że projekt zostanie w końcu przedstawiony, bo mówi się o nim od dwóch lat, a na konkretne przepisy nadal czekamy. Jeśli doniesienia „Rzeczpospolitej” co do założeń projektu się potwierdzą, to zakładane rozwiązania nie są dużą niespodzianką. O uregulowaniu statusu sędziów powołanych po 2018 r. mocą ustawy była już mowa, podobnie jak o podziale tych sędziów na grupy. Uważam, że to rozwiązanie nie spotka się z akceptacją prezydenta Karola Nawrockiego, a to od jego decyzji zależy, czy ustawa wejdzie w życie. Ja szansy na to nie widzę.
Nie rozumiem też idei pozostawienia w Sądzie Najwyższym Izby Odpowiedzialności Zawodowej. Sprawami odpowiedzialności dyscyplinarnej zawodów prawniczych powinna zajmować się Izba Karna. Stworzenie w SN specjalnej izby ds. dyscyplinarnych było kwintesencją polityki ministra Zbigniewa Ziobro. Warto z tym skończyć. Pozytywnie oceniam propozycję wznowienia spraw zakończonych wyrokami Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego z uwagi na powołanie sędziego bez warunku wcześniejszego podważania jego umocowania.
Są to sądy najwyższej instancji i z uwagi na potrzebę zapewnienia standardu dostępu obywatela do niezależnego sądu ustanowionego ustawą rozwiązanie to jest pożądane. Podejrzewam jednak, że i w tym wypadku prawo przegra z polityką, a ustawa, o której projekcie rozmawiamy, nie zostanie podpisana przez prezydenta.
Przepadek auta nienależącego do nietrzeźwego kierowcy
Stan faktyczny
SR w L. wyrokiem nakazowym skazał R.S. za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości. Na podstawie art. 178a § 1 KK w zw. z art. 37a § 1 KK wymierzył mu karę grzywny, orzekł wobec oskarżonego zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres 3 lat, obowiązek zapłaty świadczenia pieniężnego na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Ponieważ zawartość alkoholu w organizmie sprawcy była wyższa niż wartości wskazane w art. 178a § 5 KK, a jednocześnie nie zaszedł wyjątkowy wypadek, uzasadniony szczególnymi okolicznościami, Sąd orzekł również przepadek prowadzonego przez R.S. w chwili zdarzenia samochodu marki V.
Strony nie zaskarżyły tego wyroku, jednak Prokurator Generalny wniósł kasację na niekorzyść skazanego. Zaskarżył wyrok w części dotyczącej rozstrzygnięcia o przepadku pojazdu mechanicznego, w sytuacji gdy nie stanowił on wyłącznej własności R.S. W kasacji wskazano, że z uwagi na stan prawny pojazdu Sąd powinien orzec przepadek jego równowartości.
Przepadek pojazdu mechanicznego
SN uchylił wyrok nakazowy w zaskarżonej części i w tym zakresie przekazał sprawę SR w L. do ponownego rozpoznania. Zgodnie z art. 178a § 5 KK konsekwencją prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, o ile zawartość alkoholu w organizmie nietrzeźwego sprawcy była niższa niż 1,5 promila we krwi lub 0,75 mg/dm3 w wydychanym powietrzu albo nie prowadziła do takiego stężenia, jest orzeczenie przepadku, o którym mowa w art. 44b KK.
Sąd może także odstąpić od orzeczenia przepadku, jeżeli zachodzi wyjątkowy wypadek uzasadniony szczególnymi okolicznościami. Zgodnie z art. 44b KK, w wypadkach wskazanych w ustawie, sąd orzeka przepadek pojazdu mechanicznego prowadzonego przez sprawcę w ruchu lądowym. Jeżeli jednak w czasie popełnienia przestępstwa pojazd nie stanowił wyłącznej własności sprawcy albo po popełnieniu przestępstwa sprawca zbył, darował lub ukrył podlegający przepadkowi pojazd, orzeka się przepadek równowartości pojazdu. Przy czym za równowartość pojazdu uznaje się wartość pojazdu określoną w polisie ubezpieczeniowej na rok, w którym popełniono przestępstwo, a w razie braku polisy – średnią wartość rynkową pojazdu odpowiadającego, przy uwzględnieniu marki, modelu, roku produkcji, typu nadwozia, rodzaju napędu i silnika, pojemności lub mocy silnika oraz przybliżonego przebiegu, pojazdowi prowadzonemu przez sprawcę, ustaloną na podstawie dostępnych danych, bez powoływania w tym celu biegłego.
Jeżeli orzeczenie przepadku pojazdu jest niemożliwe ze względów prawnych, z uwagi na brak po stronie sprawcy wyłącznego prawa własności, względnie przeniesienie prawa własności po dacie czynu a przed datą wyrokowania w sprawie, poprzez jego zbycie lub darowanie lub też jest niecelowe ze względów faktycznych, np. na skutek ukrycia pojazdu, wówczas orzeka się przepadek równowartości pojazdu mechanicznego. W ściśle określonych okolicznościach sąd nie orzeka ani przepadku pojazdu mechanicznego, ani przepadku równowartości pojazdu. Wyjątki te dotyczą sytuacji, gdy sprawca prowadził niestanowiący jego własności pojazd mechaniczny, wykonując czynności zawodowe lub służbowe polegające na prowadzeniu pojazdu na rzecz pracodawcy, a także gdy orzeczenie przepadku pojazdu mechanicznego jest niemożliwe lub niecelowe z uwagi na jego utratę przez sprawcę, zniszczenie lub znaczne uszkodzenie.
Stanowisko SN
SN stwierdził, że nie można orzec przepadku przedmiotu niebędącego własnością sprawcy, co w sposób oczywisty wynika z ochrony prawa własności osób trzecich (zob. wyrok SN z 8.4.2025 r., I KK 72/25, Legalis). Z ustalonego stanu faktycznego bezspornie wynika, że R.S., będąc w stanie nietrzeźwości, kierował samochodem marki V., pojazd ten nie stanowił jednak jego własności. W czasie popełnienia przypisanego R.S. czynu był on jedynie jego użytkownikiem. Z systemu Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców, protokołu tymczasowego zajęcia mienia ruchomego, jak również oświadczeń złożonych przez R.S. w ramach przesłuchania w charakterze podejrzanego wynika, że wskazany pojazd stanowił własność A.S. Fakt ten został dodatkowo udokumentowany na etapie postępowania wykonawczego.
SN podkreślił, że uchybienie SR w L. doprowadziło do obciążenia negatywnymi skutkami orzeczonego środka penalnego osoby, która nie popełniła czynu zabronionego. Błędne zastosowanie instytucji przepadku pojazdu mechanicznego skutkowało również tym, że skazany niezasadnie odniósł korzyść, nie poniósł bowiem wszystkich konsekwencji prawnych swojego bezprawnego zachowania. SR w L. powinien orzec wobec R.S. przepadek równowartości pojazdu mechanicznego prowadzonego przez niego w czasie zdarzenia.
Wyrok SN z 9.9.2025 r., II KK 290/25, Legalis
(Nie)uczciwa klauzula WIBOR
Stan faktyczny
W 2019 r. JJ (konsument) i PKO BP S.A. zawarły umowę o kredyt hipoteczny z przeznaczeniem na zakup lokalu mieszkalnego. Kredyt ten był kredytem o zmiennej stopie oprocentowania, obliczanym na podstawie wskaźnika WIBOR 6M, przy czym obowiązująca zmienna stopa oprocentowania była poddawana korekcie stosownie do zmian tego wskaźnika w okresach półrocznych. JJ wytoczył powództwo przeciwko temu bankowi żądając ustalenia, że postanowienia umowy kredytu w zakresie, w jakim odnoszą się do WIBOR, stanowią niedozwolone postanowienia umowne i nie wiążą go od chwili zawarcia umowy.
Sąd Okręgowy w Częstochowie zwrócił się z pytaniami prejudycjalnymi dotyczącymi m.in. stosowania dyrektywy Rady 93/13/EWG z 5.4.1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.Urz. UE L z 1993 r. Nr 95, s. 29) do badania postanowień umownych dotyczących zmiennego oprocentowania w oparciu o wskaźnik referencyjny WIBOR oraz weryfikacji ich w świetle wymogu przejrzystości, a także możliwości ich kwalifikacji jako nieuczciwego warunku umownego.
Ocena Rzecznika Generalnego
Stosowanie dyrektywy 93/13/EWG
W art. 1 ust. 2 dyrektywy 93/13/EWG wyłączono z zakresu jej stosowania m.in. „warunki umowy odzwierciedlające obowiązujące przepisy ustawowe lub wykonawcze”.
Art. 29 ust. 2 ustawy z 23.3.2017 r. o kredycie hipotecznym oraz o nadzorze nad pośrednikami kredytu hipotecznego i agentami (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 720; dalej: KredytHipU) stanowi, że jeżeli strony nie uzgodniły stałej stopy oprocentowania kredytu hipotecznego, to sposób ustalania stopy procentowej określa się jako wartość wskaźnika referencyjnego oraz wysokość marży ustalonej w umowie o kredyt hipoteczny. Rzecznik Generalny Laila Medina stwierdziła, że ten przepis nie wydaje się nakładać obowiązku stosowania wskaźnika referencyjnego WIBOR. W ocenie RG ten przepis należy traktować jako przepis ogólny, pozostawiający uczestnikom rynku pewien zakres swobody w przyjęciu konkretnego wskaźnika, jego stawki i dokładnej stałej marży. W związku z tym sporny warunek umowny, który stanowi, że oprocentowanie jest oparte na wskaźniku WIBOR i stawce 6M oraz na stałej marży w wysokości 1,85 %, nie wydaje się odzwierciedlać dosłownie treści powyższego przepisu krajowego. W konsekwencji RG uznała, że art. 29 ust. 2 KredytHipU nie wydaje się ustanawiać w sposób jasny i jednoznaczny stosowania określonego wskaźnika referencyjnego i jego stawki, a w szczególności wskaźnika WIBOR 6M.
Zdaniem RG okoliczność, że wskaźnik WIBOR znajduje się w wykazie kluczowych wskaźników referencyjnych, o którym mowa w art. 20 ust. 1 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/1011 z 8.6.2016 r. w sprawie indeksów stosowanych jako wskaźniki referencyjne w instrumentach finansowych i umowach finansowych lub do pomiaru wyników funduszy inwestycyjnych i zmieniające dyrektywy 2008/48/WE i 2014/17/UE oraz rozporządzenie (UE) Nr 596/2014 (Dz.Urz. UE L z 2016 r. Nr 171, s. 1), sama w sobie nie uzasadnia wyłączenia z zakresu stosowania dyrektywy 93/13/EWG warunku umownego, który odnosi się do wskaźnika WIBOR.
RG uznała, że odpowiedź na pierwsze pytanie prejudycjalne powinna brzmieć: art. 1 ust. 2 dyrektywy 93/13/EWG należy interpretować w ten sposób, że warunek umowny uwzględniony w umowie o kredyt hipoteczny zawartej między konsumentem a przedsiębiorcą, który to warunek przewiduje, że oprocentowanie mające zastosowanie do kredytu jest oprocentowaniem zmiennym opartym na wskaźniku referencyjnym WIBOR 6M, jest objęty zakresem stosowania tej dyrektywy, jeżeli przepisy krajowe nie przewidują obowiązkowego stosowania tego wskaźnika i jego określonej stawki, niezależnie od wyboru dokonanego przez strony umowy.
Wymóg przejrzystości
Z zastrzeżeniem weryfikacji przez sąd odsyłający, RG trafnie przyjęła, że sporny warunek umowny można uznać za objęty zakresem pojęcia „główny przedmiotu umowy”, a zatem stanowi on w takiej umowie część podstawowego świadczenia kredytobiorcy.
Sąd odsyłający wskazuje, że rozpatrywana umowa zawierała informacje dotyczące podmiotu, który ustala wskaźnik referencyjny, oraz podstawy, na jakiej ustalany jest ten wskaźnik, terminu depozytu właściwego dla tego wskaźnika, a także sposobu ustalania odsetek na podstawie tego wskaźnika. Sąd ten powziął jednak wątpliwość, czy należy również wyjaśniać, w jaki sposób ustalany jest WIBOR i jakie czynniki wpływają na jego zmianę, ponieważ J.J. zarzucił, że nie udzielono mu wyjaśnień co do zasad ustalania wskaźnika WIBOR.
Zdaniem RG z analizy rozporządzenia 2016/1011/UE wynika, że wymóg przejrzystości przewidziany w dyrektywie 93/13/EWG, interpretowany w związku z tym rozporządzeniem, nie zobowiązuje kredytodawcy do bezpośredniego przekazywania bardziej szczegółowych informacji na temat metody wyznaczania wskaźnika referencyjnego niż wymagane w tym rozporządzeniu. Ogólne informacje na temat zastosowanej metody są zawarte w rozporządzeniu 2016/1011/UE, a szczegółowe informacje muszą zostać opublikowane lub udostępnione publicznie przez administratora
Zdaniem RG odpowiedź na drugie pytanie prejudycjalne powinna brzmieć: art. 4 ust. 2 dyrektywy 93/13/EWG należy interpretować w ten sposób, iż pozwala on na ocenę nieuczciwego charakteru warunku uwzględnionego w umowie o kredyt hipoteczny zawartej między konsumentem a przedsiębiorcą, który to warunek przewiduje zastosowanie do tej umowy zmiennego oprocentowania opartego na wskaźniku referencyjnym WIBOR 6M, jeżeli warunek ten nie został sformułowany prostym i zrozumiałym językiem (wymóg przejrzystości). Aby spełnić ten wymóg, przedsiębiorca musi poinformować konsumenta w sposób wystarczająco precyzyjny i dokładny o nazwie stosowanego wskaźnika referencyjnego oraz o nazwie jego administratora, a także o potencjalnych konsekwencjach dla konsumenta wynikających ze stosowania tego wskaźnika, tak aby umożliwić mu oszacowanie przede wszystkim całkowitego kosztu kredytu. Sposób, w jaki kredytodawca dostarcza te informacje – pośrednio albo bezpośrednio – musi powodować w rezultacie, aby te informacje w pełni ujawniały zastosowaną metodę i główne elementy powodujące wahania stawki wskaźnika i nie dawały zniekształconego obrazu charakteru wskaźnika.
Nieuczciwy charakter warunku umownego
RG stwierdziła, że sądy krajowe w sprawach cywilnych, takich jak rozpatrywany spór nie mogą badać metody ustalania takich wskaźników na podstawie tej dyrektywy, ponieważ takie badanie wykracza poza zakres stosowania dyrektywy 93/13/EWG.
Zdaniem RG odpowiedź na trzecie pytanie prejudycjalne powinna brzmieć: art. 3 ust. 1 dyrektywy 93/13/EWG należy interpretować w ten sposób, że zobowiązuje on sąd krajowy do dokonania oceny, czy warunek umowny dotyczący zmiennej stopy oprocentowania opartej o wskaźnik referencyjny WIBOR – stojąc w sprzeczności z wymogiem dobrej wiary – powoduje znaczącą nierównowagę wynikających z umowy praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta. Czyniąc to, sąd krajowy w ogólnej ocenie nieuczciwego charakteru warunku umownego musi sprawdzić, czy kredytodawca, traktujący konsumenta w sposób sprawiedliwy i słuszny, mógł racjonalnie założyć, że konsument ten przyjąłby taki warunek w drodze negocjacji indywidualnych umowy. W tym celu należy sprawdzić, czy konsument wyraził świadomą zgodę na ryzyko wynikające ze stosowania spornego warunku umownego po otrzymaniu pełnych i dokładnych informacji. Ocena ta nie może jednak odnosić się do wskaźnika WIBOR jako takiego ani do metody jego ustalania.
Komentarz
Niniejsza opinia RG, jak i wcześniejsza rozprawa w tej sprawie przed Trybunałem, budzą znacznie szersze zainteresowanie nie tylko wśród stron postępowania i prawników. Dodatkowo interpretacja opinii RG przedstawiana zwłaszcza w przestrzeni medialnej jest „niezwykle różnorodna”. Oczywiście szczegółowa analiza opinii RG jest poza zakresem tego komentarza, ale ogólnie mówiąc to stanowisko nie jest przełomowe, stanowiąc kontynuację dotychczasowej linii orzeczniczej TS w zakresie abuzywności postanowień umowy kredytu dotyczących zmiennego oprocentowania w oparciu o wskaźnik referencyjny (zob. art. 3851 KC) i zawiera niewątpliwie bardziej korzystną interpretację dla kredytobiorcy. W przeważającej części tej opinii powtórzono zatem tezy płynące z dotychczasowego orzecznictwa TS, „okraszając” je wskazaniami, że to sąd krajowy powinien dokonać szczegółowej oceny, stosując oczywiście kryteria płynące z unijnego orzecznictwa.
Analizując stanowisko zawarte w niniejszej opinii należy również podnieść „pewną niejednolitość” pomiędzy stanem faktycznym i prawnym zawartym we wniosku prejudycjalnym w tej sprawie, a prezentowanym w trakcie rozprawy i w komentowanej opinii RG, co również ma wpływ na treść tej opinii RG.
Należy również wskazać że zgodnie z wnioskiem Trybunału, co wydaje się być symptomatyczne, RG nie odniosła się do czwartego pytania prejudycjalnego dotyczącego konsekwencji uznania za nieuczciwe spornego postanowienia umownego dotyczącego zmiennego oprocentowania w oparciu o wskaźnik referencyjny WIBOR.
Opinia Rzecznika Generalnego z 11.9.2025 r., PKO BP (Kluczowy wskaźnik referencyjny), C-471/24, Legalis.