Modyfikacja w PIT i CIT od 1.1.2026 r.
Zmiany w podatku dochodowym
Zmiany wprowadzone w drodze ustawy z 25.6.2025 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych (Dz.U. z 2025 r. poz. 1022; dalej: ZmPDOFizPrU25) sprowadzają się w istocie do:
- wprowadzenia alternatywnego sposobu zwrotu podatku w przypadku uchylenia decyzji o wsparciu lub cofnięcia zezwolenia w przypadku podatników posiadających więcej niż jedną decyzję o wsparciu lub więcej niż jedno zezwolenie lub decyzję o wsparciu i zezwolenie;
- ograniczenia obowiązku składania informacji o wspólnikach spółki jawnej w przypadku zmiany składu wspólników i ich udziałów w takiej spółce;
- uchylenia sankcji utraty przez podatkowe grupy kapitałowe statusu podatnika CIT w przypadku dokonywania transakcji kontrolowanych z podmiotami powiązanymi spoza grupy na warunkach nierynkowych.
Alternatywny sposób zwrotu podatku
Jak wskazał ustawodawca w uzasadnieniu do ZmPDOFizPrU25, dostępnym na stronie internetowej Sejmu RP (druk sejmowy nr 1281), dotychczasowa praktyka stosowania regulacji dotyczących zwrotu niezapłaconego podatku w przypadku uchylenia decyzji o wsparciu lub cofnięcia zezwolenia jest nieproporcjonalna i może prowadzić do niezamierzonych skutków, w tym także upadłości przedsiębiorcy, konieczności zwalniania pracowników bądź wycofania się z prowadzenia działalności na terytorium Polski.
Proponowana zmiana ma na celu złagodzenie podatkowych skutków zwrotu maksymalnej pomocy w przypadku uchylenia decyzji o wsparciu lub cofnięcia zezwolenia.
Zgodnie z art. 1 pkt. 1 ZmPDOFizPrU25 i art. 2 pkt. 3 ZmPDOFizPrU25 w przypadku cofnięcia zezwolenia na prowadzenie działalności gospodarczej na terenie danej specjalnej strefy ekonomicznej uprawniającego do korzystania z pomocy publicznej albo uchylenia decyzji o wsparciu przedsiębiorcy realizującego nową inwestycję w rozumieniu ustawy o wspieraniu nowych inwestycji, podatnik traci prawo do zwolnienia z PIT lub CIT i jest obowiązany do zapłaty podatku należnego od dochodu wynikającego z cofniętego zezwolenia albo z uchylonej decyzji o wsparciu. Należną kwotę stanowi podatek niezapłacony od dochodu osiągniętego z działalności gospodarczej określonej w cofniętym zezwoleniu albo w uchylonej decyzji o wsparciu jeżeli podatnik korzystał z pomocy publicznej udzielonej w formie zwolnienia:
- wyłącznie w ramach jednego zezwolenia albo wyłącznie w ramach jednej decyzji o wsparciu, albo
- w ramach więcej niż jednego zezwolenia lub w ramach więcej niż jednej decyzji o wsparciu albo w ramach zezwolenia lub zezwoleń i decyzji o wsparciu i jednocześnie podatnik ten prowadził odpowiednio księgę rachunkową albo ewidencję podatkową w sposób zapewniający określenie dochodu z działalności określonej w cofniętym zezwoleniu albo w uchylonej decyzji o wsparciu oraz kwoty podatku niezapłaconego od tego dochodu.
Skorzystanie z alternatywnego sposobu zwrotu podatku wymaga zatem od podatnika wyodrębnienia dochodu z cofniętego zezwolenia lub uchylonej decyzji o wsparciu, co jest możliwe jedynie w księgach rachunkowych, które zawierają wszystkie zdarzenia finansowe w sposób przejrzysty, co zapewnia prawidłowe rozliczenie zobowiązań podatkowych.
Z uwagi na korzystny wpływ ww. regulacji dla podatników, wprowadzono art. 4 ZmPDOFizPrU25, zgodnie z którym ww. alternatywny sposób zwrotu podatku będzie miał zastosowanie również do decyzji o wsparciu i zezwoleń wydanych przed dniem wejścia w życie ZmPDOFizPrU25, tj. przed 1.1.2026 r., które zostaną uchylone lub cofnięte po 31.12.2025 r.
Spółka jawna – informacja o wspólnikach
Istotą drugiej zmiany, przewidzianej w art. 2 ZmPDOFizPrU25, jest zniesienie obowiązku składania corocznej informacji o wspólnikach spółki jawnej, w sytuacji gdy skład wspólników w takiej spółce nie uległ zmianie – art. 1 ust. 3a ustawy z 15.2.1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 278; dalej: PDOPrU). Innymi słowy, obowiązek poinformowania o podmiotach posiadających prawo do zysku spółki jawnej zostanie ograniczona jedynie do sytuacji: (i) zawiązania takiej spółki (od podstaw lub na skutek przekształcenia) oraz (ii) zmiany w składzie wspólników, na skutek której prawa do takiej spółki obejmie określona jednostka organizacyjna.
Jak wyjaśniono w uzasadnieniu do ZmPDOFizPrU25, zgodnie z obowiązującym od 1.1.2021 r. art. 1 ust. 3 pkt. 1a PDOPrU, spółki jawne mające siedzibę lub zarząd na terytorium Polski, których wspólnikami nie są wyłącznie osoby fizyczne, celem zachowania statusu podmiotu transparentnego podatkowo, są zobowiązane złożyć przed rozpoczęciem roku obrotowego informację, według ustalonego wzoru (CIT–15J), o podatnikach podatku CIT oraz o podatnikach podatku PIT, posiadających, bezpośrednio lub za pośrednictwem podmiotów niebędących podatnikami podatku dochodowego, prawa do udziału w zysku tej spółki. W przypadku nowo utworzonej spółki jawnej oraz spółki jawnej powstałej z przekształcenia innej spółki, informację taką należy złożyć w ciągu 14 dni od dnia zarejestrowania spółki jawnej. Jednocześnie, w sytuacji gdy w trakcie funkcjonowania spółki jawnej nastąpi zmiana w składzie jej wspólników, spółka ta jest obowiązana dodatkowo poinformować o tym fakcie w drodze aktualizacji informacji o podmiotach posiadających prawo do udziału w osiągniętych przez spółkę zyskach.
Dalej ustawodawca wyjaśnił, że dotychczasowa praktyka stosowania wyżej przedstawionych regulacji wskazuje, iż w przypadku gdy spółka jawna przed rozpoczęciem działalności dochowa terminu na złożenie formularza CIT–15J i nie zajdą zmiany w umowie spółki skutkujące zmianą składu wspólników, to coroczne składanie takiej informacji jest nadmiarowe, a skutek pominięcia tego obowiązku zbyt surowy. W ocenie ustawodawcy zasadne jest więc złagodzenie obowiązków w tym zakresie.
Podatkowa grupa kapitałowa a status podatnika CIT
Ustawodawca wskazał, że dotychczas obowiązujący warunek, wynikający z art. 1a ust. 2 pkt. 3 lit. b) PDOPrU, stawia spółki tworzące podatkową grupę kapitałową przed koniecznością prowadzenia szczegółowej i zaawansowanej oceny rynkowości wszystkich transakcji realizowanych z podmiotami powiązanymi spoza grupy, niezależnie od ich rodzaju, wartości czy okoliczności, pod rygorem utraty statusu podatnika. Na skutek zmian wprowadzonych art. 3 ZmPDOFizPrU25 zniesieniu ulegnie ww. sankcja dotycząca utraty statusu podatnika podatkowej grupy kapitałowej, która może być niewspółmierna do naruszenia, w szczególności w związku z ww. specyfiką zagadnienia cen transferowych, bez ingerencji w obowiązki wynikające z przepisów dotyczących cen transferowych.
Etap legislacyjny
Ustawa z 25.6.2025 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych (Dz.U. z 2025 r. poz. 1022) wejdzie w życie 1.1.2026 r.
Reaktywacja KRS to kiepski pomysł
Wszystko wskazuje na to, że plan wygaszenia obecnej Krajowej Rady Sądownictwa (której sędziowscy członkowie zostali wybrani przez Sejm) oraz reaktywacji jej ostatniego składu (wyłonionego na podstawie zebrania przedstawicieli zgromadzeń ogólnych sędziów), nabiera tempa.
Jak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej” kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości rozmawiało już z niektórymi byłymi członkami KRS, których kadencja została skrócona ustawą z grudnia 2017 r., o gotowości do powrotu do Rady. Teraz okazuje się, że pomysł ten był już także przedstawiony kilkanaście dni temu w Sejmie na spotkaniu z udziałem przedstawicieli klubów wchodzących w skład koalicji.
Posłowie zdumieni
– Minister Waldemar Żurek mówił, że jest już po rozmowie z częścią członków starej KRS (nie wskazał z iloma konkretnie), którzy byli gotowi do powrotu i przedstawił koncepcję wygaszenia obecnej KRS uchwałą Sejmu oraz stwierdzenia niejako „odżycia” kadencji starej Rady. W związku z tym, że posłowie byli tym pomysłem, delikatnie mówiąc, zdumieni, na spotkaniu nie padły żadne deklaracje i daliśmy sobie czas do namysłu do 22 sierpnia – relacjonuje nam jedna z osób, obecna na spotkaniu.
Jak dodaje, pomysł jest, łagodnie mówiąc, „karkołomny”.
– Po pierwsze czym innym jest stwierdzenie uchwałą Sejmu, że dany organ nie spełnia standardów konstytucyjnych, a czym innym wygaszenie działalności tego organu i powołanie w jego miejsce innego. Po drugie korzyści nie byłoby z tego żadnych, ponieważ w efekcie mielibyśmy dwie równolegle działające KRS, które by się wzajemnie nie uznawały. Co z tego, że minister sprawiedliwości mógłby dzięki temu odblokować konkursy na wolne stanowiska sędziowskie i reanimowana KRS dokonałaby wyboru sędziów na licznie wakujące stanowiska, skoro nie ma szans, by prezydent taki wybór zatwierdził – dodaje nasz informator.
Suchej nitki na tej koncepcji, co zrozumiałe, nie zostawia sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka, przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa, która miałaby być wygaszona i zastąpiona wskrzeszoną radą sprzed 6 marca 2018 r.
– To jest jakiś chory pomysł. Tym bardziej, że jedna pani sędzia, świeć Panie nad jej duszą, już nie żyje. Minister Żurek, który również wchodził w skład ówczesnej rady, nie jest już sędzią, a troje innych sędziów już przeszło w stan spoczynku. Nie jestem też przekonana, czy wszyscy pozostali członkowie ówczesnej KRS rzeczywiście byliby chętni do tego, by wziąć udział w działalności nielegalnego organu, którego np. nie będzie uznawał Prezydent RP. Bo na pewno nie desygnuje on do niego swojego przedstawiciela – mówi przewodnicząca KRS, dodając, że ten pomysł nie przyniesie niczego poza kolejną awanturą. – Jeśli to chcą osiągnąć pomysłodawcy, to im się prawdopodobnie uda – podkpiwa Dagmara Pawełczyk-Woicka.
To byłoby nielegalne
Wątpliwości co do legalności takiego kroku ma prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.
– Nie dostrzegam podstawy prawnej do podjęcia takiej uchwały przez Sejm. Jeśli minister Żurek znajdzie takową, to niech poinformuje o niej opinię publiczną. Jeśli zaś podstawy prawnej nie znajdzie, będzie to znaczyło, że takie działanie byłoby nielegalne – nie ma wątpliwości konstytucjonalista.
Koncepcja Waldemara Żurka nie zbiera dobrych recenzji także wśród ekspertów jednoznacznie wskazujących na niekonstytucyjność obecnej ustawy o KRS.
– Nie wydaje mi się to najszczęśliwszym rozwiązaniem zarówno ze względów czysto legalistycznych, jak i praktycznych – mówi, starannie ważąc słowa, prof. Ewa Łętowska, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku.
– Przy trudnej kohabitacji wzajemne pójście na starcie do niczego dobrego nie prowadzi. Dlatego po pierwsze, warto przetestować, czy w nowych warunkach rząd byłby w stanie osiągnąć na jakiejś płaszczyźnie porozumienie z prezydentem. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, aby Sejm ponownie przyjął projekt ustawy o KRS i przedstawił ją do podpisu prezydentowi. Z tym, że musiałby to być projekt, który z jednej strony pozbawiony jest wad obecnej regulacji, a z drugiej byłby zmodyfikowany w stosunku do ustawy, która została skierowana przez Andrzeja Dudę do Trybunału Konstytucyjnego – tłumaczy prof. Łętowska.
Złe przepisy można wykorzystać
Gdyby zaś prezydent Nawrocki również nie podpisał ustawy, to zdaniem prof. Łętowskiej, po upływie kadencji obecnej KRS w maju przyszłego roku, należałoby wybrać nowy skład w oparciu o przepisy obecnej ustawy.
– Zdaję sobie sprawę z jej mankamentów. Niezależnie od tego, można poszukiwać sposobów wypełnienia prawidłową materialno-prawną treścią tej wadliwej formy, poprzez wybór przez Sejm sędziowskich członków do KRS spośród kandydatów uprzednio wyłonionych w sposób demokratyczny i oddolny, przez samo środowisko sędziowskie. Nawet stosując tę wadliwą, zdaję sobie z tego sprawę, procedurę, można doprowadzić do właściwych z punktu widzenia konstytucji skutków. Mnie ten pomysł wydaje się o wiele bardziej efektywny – podkreśla prof. Łętowska.
Warto dodać, że reaktywacja KRS w składzie z członkami, których wynikająca wprost z konstytucji czteroletnia kadencja została skrócona ustawą przyjętą za czasów PiS, to koncepcja, za którą obecny minister sprawiedliwości opowiadał się od dawna. Pomysł był nawet przedstawiany poprzedniemu ministrowi sprawiedliwości Adamowi Bodnarowi, ale ten nie zdecydował się na jego wdrażanie i nie chce komentować działań swego następcy.
CO WYNIKA Z PRZEPISÓW
Ilu jest członków Rady
Krajowa Rada Sądownictwa liczy 25 członków i składa się z:
- pierwszego prezesa Sądu Najwyższego,
- ministra sprawiedliwości,
- prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego,
- osoby powołanej przez Prezydenta Rzeczypospolitej,
- czterech członków wybranych przez Sejm spośród posłów oraz dwóch członków wybranych przez Senat spośród senatorów,
- piętnastu członków wybranych spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych.
W wyniku nowelizacji ustawy o KRS z 8 grudnia 2017 r. o zmianie ustawy o KRS oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2018 r. poz. 3), 6 marca 2018 r. skrócono kadencję 13 z 15 członków rady (bo kadencje dwojga sędziów wygasły 15 listopada 2017 i 28 lutego 2018 roku i nie wybrano w ich miejsce nikogo).
Spośród 13 sędziów, których kadencje zostały skrócone ustawą:
- troje sędziów przeszło w stan spoczynku,
- jedna osoba nie żyje,
- jedna osoba zrzekła się urzędu sędziego.
Cyberbezpieczeństwo na nowych zasadach
Cel zmian
Celem ustawy z 25.6.2025 r. o krajowym systemie certyfikacji cyberbezpieczeństwa (Dz.U. z 2025 r. poz. 1017; dalej: SystCertCyberbU) jest dostosowanie polskiego porządku prawnego do obowiązków wynikających z rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/881 z 17.4.2019 r. w sprawie ENISA (Agencji Unii Europejskiej do spraw Cyberbezpieczeństwa) oraz certyfikacji cyberbezpieczeństwa w zakresie technologii informacyjno-komunikacyjnych oraz uchylenia rozporządzenia (UE) nr 526/2013 (akt o cyberbezpieczeństwie) (Dz.U. UE L z 7.6.2019 r. Nr 151, s. 15).
Zakres wprowadzonych rozwiązań
SystCertCyberbU określa:
- organizację krajowego systemu certyfikacji cyberbezpieczeństwa,
- zadania i obowiązki podmiotów wchodzących w skład tego systemu,
- sposób sprawowania nadzoru nad działalnością podmiotów tego systemu, kontroli działalności tych podmiotów oraz koordynacji ich działalności.
Co więcej, SystCertCyberbU zmierza do podniesienia poziomu odporności systemów informacyjnych administracji publicznej i sektora prywatnego oraz osiągnięcia zdolności do skutecznego zapobiegania i reagowania na incydenty. Ponadto wprowadza ona szereg definicji odwołujących się do Rozporządzenia 2019/881/UE oraz innych aktów prawa unijnego, co ma zapewnić niezbędną precyzję wykorzystywanych sformułowań oraz zapobiegać powstaniu ewentualnych wątpliwości interpretacyjnych.
Krajowy System Certyfikacji Cyberbezpieczeństwa
Zgodnie z art. 3 ust. 1 SystCertCyberbU krajowy system certyfikacji cyberbezpieczeństwa będzie stanowił zbiór podmiotów, o których mowa w art. 3 ust. 2 SystCertCyberbU, tj.:
- minister właściwy do spraw informatyzacji,
- Polskie Centrum Akredytacji (dalej: PCA),
- jednostki oceniające zgodność,
- dostawcy, którzy poddają swoje produkty ICT, usługi ICT, procesy ICT lub usługi zarządzane w zakresie bezpieczeństwa ocenie zgodności w ramach danego europejskiego programu certyfikacji cyberbezpieczeństwa albo danego krajowego schematu certyfikacji cyberbezpieczeństwa,
- osoby fizyczne, które poddają swoją wiedzę i umiejętności praktyczne ocenie zgodności w ramach danego krajowego schematu certyfikacji cyberbezpieczeństwa,
- podmioty, które poddają wykorzystywane przez siebie systemy zarządzania cyberbezpieczeństwem ocenie zgodności w ramach danego krajowego schematu certyfikacji cyberbezpieczeństwa
oraz procedur związanych z certyfikacją produktów ICT, usług ICT, procesów ICT lub usług zarządzanych w zakresie bezpieczeństwa, w ramach europejskich programów certyfikacji cyberbezpieczeństwa albo krajowych schematów certyfikacji cyberbezpieczeństwa i procedur w zakresie certyfikacji systemów certyfikacji cyberbezpieczeństwa lub osób fizycznych w ramach krajowych schematów certyfikacji cyberbezpieczeństwa.
Podmioty, działające w ramach ww. systemu będą – jak wskazuje ustawodawca w uzasadnieniu do SystCertCyberbU, dostępnym na stronie internetowej Sejmu RP (druk sejmowy nr 1238) – wspólnie przyczyniać się do poprawy standardów cyberbezpieczeństwa produktów i usług dostępnych na rynku oraz rozwiązań takich jak security by design.
Krajowy system certyfikacji cyberbezpieczeństwa będzie uzupełnieniem europejskiego systemu cyberbezpieczeństwa. Stworzy precyzyjny system oceny produktów ICT, usług ICT, procesów ICT oraz usług zarządzanych w zakresie bezpieczeństwa, dzięki czemu identyfikowane będą produkty spełniające najlepsze standardy w dziedzinie cyberbezpieczeństwa.
Krajowy schemat certyfikacji cyberbezpieczeństwa
Art. 2 pkt 13 SystCertCyberbU definiuje i pozwala również tworzyć krajowe schematy certyfikacji cyberbezpieczeństwa (w obszarach nieobjętych europejskimi programami certyfikacji cyberbezpieczeństwa). Krajowe schematy certyfikacji cyberbezpieczeństwa będą mogły dotyczyć również systemów zarządzania cyberbezpieczeństwem oraz osób fizycznych.
Art. 5 SystCertCyberbU przewiduje, że certyfikacja produktów ICT, usług ICT, procesów ICT i usług zarządzanych w zakresie bezpieczeństwa będzie odbywać się dobrowolnie, na podstawie umowy zawartej między dostawcą a jednostką oceniającą zgodność. Przedmiotowa umowa będzie podstawą wzajemnych zobowiązań między jednostką oceniającą zgodność a jej klientami. Art. 5 ust. 3 SystCertCyberbU wskazuje minimalne elementy, jakie będzie musiała określać umowa o certyfikację.
Cyberbezpieczeństwo przedsiębiorców
Co warto podkreślić, SystCertCyberbU nie nakłada żadnych dodatkowych obowiązków na podmioty niezainteresowane uczestnictwem w tym systemie. Przyjęty model nie tworzy też barier dostępu do rynku. Przyjęcie przepisów o krajowym systemie certyfikacji cyberbezpieczeństwa będzie – zdaniem ustawodawcy – miało korzystne skutki dla całego sektora przedsiębiorstw, z uwagi choćby na tę okoliczność, że obecnie firmy ponoszą coraz większe straty w wyniku działalności cyberprzestępców. Wprowadzenie certyfikacji w dziedzinie cyberbezpieczeństwa sprawi, że firmy uzyskają lepszy dostęp do rozwiązań gwarantujących najwyższy poziom bezpieczeństwa, a tym samym zapobiegnie ww. stratom. Ponadto samo zbudowanie systemu certyfikacji cyberbezpieczeństwa przyczyni się do wzrostu świadomości w omawianym obszarze. W efekcie straty ponoszone przez sektor przedsiębiorstw powinny ulec zmniejszeniu.
Rola Polskiego Centrum Akredytacji
Zgodnie z wolą ustawodawcy, wyrażoną w art. 17 ust. 1 SystCertCyberbU, istotną rolę w krajowym systemie certyfikacji cyberbezpieczeństwa będzie odgrywało Polskie Centrum Akredytacji. PCA będzie bowiem sprawowało nadzór w zakresie udzielonej akredytacji nad jednostkami oceniającymi zgodność w obszarze objętym danym europejskim programem certyfikacji cyberbezpieczeństwa albo danym krajowym schematem certyfikacji cyberbezpieczeństwa. Podstawą działania PCA w tym zakresie będzie rozdział 4 ustawy z 13.4.2016 r. o systemach oceny zgodności i nadzoru rynku (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 568). Jednostki oceniające zgodność będą mogły prowadzić ocenę zgodności i wydawać certyfikaty w ramach krajowych schematów certyfikacji cyberbezpieczeństwa oraz europejskich programów certyfikacji cyberbezpieczeństwa. Przyjęty model zakłada, że będą one mogły wydawać certyfikaty odnoszące się do wszystkich poziomów zaufania, o których mowa w Rozporządzeniu 2019/881/UE. Minister będzie natomiast wyrażał zgodę na wydanie certyfikatów odwołujących się do poziomu zaufania „wysoki”.
Etap legislacyjny
SystCertCyberbU wejdzie w życie 28.8.2025 r.
Termin powrotu do nazwiska panieńskiego wydłużony
Istota wprowadzonych zmian
Ustawa z 24.6.2025 r. o zmianie ustawy – Kodeks rodzinny i opiekuńczy (Dz.U. z 2025 r. poz. 897; dalej: ZmKRO25) wprowadza jedną zmianę, tj. art. 59 ustawy z 25.2.1964 r. – Kodeks rodzinny i opiekuńczy (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 2809; dalej: KRO), której celem jest wydłużenie terminu na złożenie przez rozwiedzionego małżonka oświadczenia o powrocie do nazwiska, które nosił przed zawarciem małżeństwa.
Zgodnie z dotychczasowym stanem prawnym, art. 59 KRO przewidywał, że w ciągu trzech miesięcy od chwili uprawomocnienia się orzeczenia rozwodu małżonek rozwiedziony, który wskutek zawarcia małżeństwa zmienił swoje dotychczasowe nazwisko, może przez oświadczenie złożone przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego lub konsulem powrócić do nazwiska, które nosił przed zawarciem małżeństwa.
Na podstawie art. 1 ZmKRO25, art. 59 KRO otrzyma brzmienie, zgodnie z którym w ciągu roku od chwili uprawomocnienia się orzeczenia rozwodu małżonek rozwiedziony, który wskutek zawarcia małżeństwa zmienił swoje dotychczasowe nazwisko, może przez oświadczenie złożone przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego lub konsulem powrócić do nazwiska, które nosił przed zawarciem małżeństwa.
Tym samym, istota wprowadzonych zmian sprowadza się do wydłużenia terminu na złożenie przedmiotowego oświadczenia z trzech miesięcy do jednego roku (od daty uprawomocnienia się orzeczenia o rozwodzie).
Oświadczenie o powrocie do nazwiska
Jak wyjaśniono w uzasadnieniu do ZmKRO25, dostępnym na stronie internetowej Sejmu RP (druk sejmowy nr 1234), uprawnienie do złożenia oświadczenia o powrocie do nazwiska dotyczy tylko tego z małżonków (zarówno męża, jak i żony), który w związku z zawarciem małżeństwa zmienił nazwisko przez złożenie oświadczenia, przewidzianego w art. 25 § 1 i 2 KRO, tj. oświadczenia w przedmiocie wyboru nazwiska. Ma ono charakter kształtujący oraz ściśle osobisty. Oświadczenie małżonka rozwiedzionego o powrocie do nazwiska, które nosił przed zawarciem małżeństwa, musi być złożone osobiście przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego lub konsulem. Zmianie nie ulegają więc pozostałe zasady i tryb składania ww. oświadczenia.
Jednocześnie w uzasadnieniu do ZmKRO25 podkreślono, że termin na złożenie ww. oświadczenia ma charakter terminu zawitego. Nie mają zatem do niego odpowiedniego zastosowania w drodze analogii przepisy o przerwaniu lub zawieszeniu biegu przedawnienia. Nie może on zostać ani skrócony, ani przedłużony, choćby zainteresowany nie mógł w okresie trzech miesięcy od uprawomocnienia się orzeczenia rozwodowego skorzystać z tego uprawnienia. Do jego obliczenia stosuje się art. 112 KC. Po upływie wymienionego terminu zmiana nazwiska może nastąpić jedynie w trybie przepisów ustawy z 17.10.2008 r. o zmianie imienia i nazwiska (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1988).
Uprawnienie przewidziane w art. 59 KRO może zrealizować wyłącznie ten małżonek, który wskutek zawarcia małżeństwa zmienił swoje nazwisko. Należy zatem podkreślić, że możliwości tej nie ma ani drugi z małżonków, ani też – co istotne z praktycznego punktu widzenia – małoletnie dzieci rozwiedzionych małżonków. Jak podkreśla się w orzecznictwie, zmiana nazwiska w trybie art. 59 KRO może doprowadzić do takiej sytuacji faktycznej, w której dany rodzic będzie miał inne nazwisko niż jego dzieci (przy założeniu, że nosiły one nazwisko tego właśnie rodzica). W konsekwencji może to istotnie utrudniać codzienne funkcjonowanie zmieniającemu nazwisko rodzicowi (oraz dziecku), z którym dziecko stale pozostaje. Zmiana nazwiska dorosłego (rozwiedzionego małżonka, rodzica) nie obejmuje bowiem nazwiska (jego) dziecka.
Decyzja o powrocie do nazwiska sprzed małżeństwa należy wyłącznie do rozwiedzionego małżonka, który zmieniał nazwisko, a drugiemu z rozwiedzionych małżonków nie przysługują żądne środki prawne w celu „przymuszenia” do pozbycia się nazwiska (wyrok Sądu Okręgowego w Olsztynie z 20.3.2018 r., I C 549/17; Legalis). Nie budzi wątpliwości w orzecznictwie, że były mąż nie może domagać się odebrania swojej byłej żonie prawa do nazwiska nabytego przez małżeństwo, jako że KRO takiej możliwości nie przewiduje (postanowienie SN z 2.2.1978 r., IV CZ 11/78; Legalis).
Uzasadnienie wydłużenia terminu
Zasadność wydłużenia wskazanego terminu z 3 miesięcy do 1 roku wynika – zdaniem ustawodawcy, zaprezentowanym w uzasadnieniu do ZmKRO25 – z kilku okoliczności faktycznych. W tym kontekście ustawodawca podkreślił, że prawomocne wyroki rozwodowe nie zawsze są doręczane do Urzędu Stanu Cywilnego w terminie 3 miesięcy od ich uprawomocnia się, przez co zainteresowani muszą korzystać z bardziej wymagającego, dłuższego i droższego trybu administracyjnej zmiany nazwiska. Dodatkowo ustawodawca podkreślił, że zdarza się, iż rozwiedziony małżonek nie ma wiedzy i świadomości, że uprawnienie z art. 59 KRO do powrotu do nazwiska przysługuje mu tylko w ograniczonym terminie, tj. jedynie w ciągu 3 miesięcy od uprawomocnienia się orzeczenia rozwodowego. Emocje związane z trwającym postępowaniem rozwodowym sprawiają również, że nie każdy z małżonków w aktualnie zakreślonym przez ustawodawcę terminie jest gotowy do stawienia się osobiście przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego w celu złożenia oświadczenia o powrocie do nazwiska. Końcowo ustawodawca wskazał także na przyczyny niezależne od zainteresowanych, losowe (takie jak: choroba) często uniemożliwiają zainteresowanym skorzystanie ze swojego uprawnienia w tak krótkim terminie.
Zasady intertemporalne
Ustawodawca zdecydował się na wprowadzenie regulacji intertemporalnych. Zgodnie z art. 2 ZmKRO25, jeżeli termin do złożenia przez małżonka oświadczenia o powrocie do nazwiska, które nosił przed zawarciem małżeństwa, wskazany w art. 59 ustawy zmienianej w art. 1 w brzmieniu dotychczasowym (tj. art. 59 KRO), nie upłynął przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, (tj. przed 8.10.2025 r.), podlega on wydłużeniu do roku.
Etap legislacyjny
Zgodnie z art. 3 ustawy z 24.6.2025 r. o zmianie ustawy – Kodeks rodzinny i opiekuńczy (Dz.U. z 2025 r. poz. 897; dalej: ZmKRO25) ustawa ta wchodzi w życie po upływie 3 miesięcy od dnia ogłoszenia, co nastąpiło 7.7.2025 r. ZmKRO25 wejdzie więc w życie 8.10.2025 r.
Prezydent RP chce zmian w VAT
Zgodnie z art. 108a ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775; dalej: VATU), przy dokonywaniu płatności za nabyte towary lub usługi wymienione w załączniku nr 15 do VATU, udokumentowane fakturą, w której kwota należności ogółem przekracza kwotę 15 000 zł lub jej równowartość wyrażoną w walucie obcej, podatnicy są obowiązani zastosować mechanizm podzielonej płatności. Obowiązkowy split payment stanowi tzw. szczególny środek – odstępstwo od ogólnych zasad rozliczenia VAT w całej UE, wprowadzone w celu upraszczania poboru VAT lub zapobiegania niektórym formom uchylania się od opodatkowania lub unikania opodatkowania.
Obowiązkowy MPP przyjął się w naszym porządku prawnym i jest rozwiązaniem całkiem udanym. Nie dziwi więc, że raz na jakiś czas pojawiają się pomysły zmierzające do rozszerzenia stosowania tego rozwiązania. Pojawiły się więc one także w ramach prezydenckiej inicjatywy ustawodawczej. Ale nie tylko obowiązkowe MPP tam się znalazło, jeśli o VAT chodzi.
Raportowanie przez fiskusa
Na start, pomysł bardzo ciekawy i nieszablonowy. Zgodnie z pomysłem Prezydenta, Minister Finansów w porozumieniu z Szefem KAS do dnia 30 czerwca danego roku powinien sporządzać i udostępniać w BIP raport o dochodach sektora finansów publicznych z tytułu podatku VAT za rok poprzedni. Raport ten powinien uwzględniać bardzo szerokie spectrum danych. Po pierwsze, zagregowane dane o wpływach z podatku należnego, zwrotach nadwyżek podatku naliczonego, terminach zwrotów, w podziale na stawki podatku, przedsiębiorstwa według skali ich obrotów oraz według głównych branży. Po drugie – informacje na temat korzystania przez podatników z mechanizmu podzielonej płatności oraz zwrotach nadwyżek naliczonego podatku od towarów i usług dokonywanych na rachunki VAT.
Dalej – informacje dotyczące rejestrowania podatników VAT jako podatników VAT czynnych, odmów rejestracji i ich przyczyn, wykreślania podatników z rejestru podatników VAT czynnych i ich przyczyn. A ponadto, informacje dotyczące efektywności wykorzystywania przez Szefa Krajowej Administracji Skarbowej danych z Centralnego Repozytorium Kas w czynnościach sprawdzających, kontrolach podatkowych i skarbowych wszczętych na skutek analizy tych danych. Rejestr ma zawierać także wnioski z realizacji celów i zadań wyznaczonych organom KAS na dany rok w zakresie podatku od towarów i usług, a także (co ciekawe) analizę dotyczącą utraconych wpływów z tytułu podatku VAT oraz (co niezmiernie ciekawe) rekomendacje co do rozwiązań zmierzających do ograniczenia tego zjawiska w kolejnych latach.
Prezydent chciałby, aby raport zawierał także informacje na temat działań podjętych w celu przeciwdziałaniu zjawisku ukrywania obrotów lub unikania opodatkowania podatkiem od towarów i usług oraz rekomendacje co do rozwiązań zmierzających do ograniczenia tego zjawiska w kolejnych latach. A dodatkowo także informacje na temat działań podjętych w celu przeciwdziałaniu wyłudzeniom skarbowym w VAT oraz rekomendacje co do rozwiązań zmierzających do ograniczenia tych zjawisk w kolejnych latach.
Ale to nie wszystko. Zgodnie z projektem, Minister Finansów w porozumieniu z Szefem Krajowej Administracji Skarbowej co pół roku, w terminie nie później niż do dnia 31 stycznia oraz do dnia 31 lipca danego roku ma być zobowiązany także do dokonywania analizy ryzyka występowania naruszeń przepisów ustawy w kontekście konieczności aktualizacji warunków i zakresu stosowania obowiązkowego mechanizmu podzielonej płatności. Wyniki przeprowadzonej analizy wraz z rekomendacjami dotyczącymi zmian Minister Finansów przedstawiać miałby Radzie Ministrów.
Szersze obowiązkowe MPP
Skoro już o obowiązkowym split payment mowa, tu też pojawią się nowe pomysły. Tym razem skierowane są one jednak już do podatników. Po pierwsze, doprecyzowane mają być przepisy określające obowiązkowe MPP dla dostaw oleju. Dziś objęty nim jest jedynie olej z rzepaku (PKWiU ex 10.4). Prezydent proponuje, by mechanizm podzielonej płatności dotyczył oleju słonecznikowego surowego (PKWiU 10.41.23), surowego oleju z rzepaku, rzepiku i gorczycy (PKWiU 10.41.24), oleju słonecznikowego i jego frakcji, rafinowanych, ale niemodyfikowanych chemicznie (PKWiU 10.41.54) oraz oleju z rzepaku, rzepiku i gorczycy oraz ich frakcji, rafinowanych, ale niemodyfikowanych chemicznie (PKWiU 10.41.56).
Dodatkowo, obowiązkowe MPP objąć ma zdaniem Prezydenta także usługi transportu drogowego towarów samochodami-chłodniami, usługi transportu drogowego produktów naftowych cysternami oraz transport drogowy pozostałych cieczy i gazów cysternami.
Komentarz
Gmeranie w obowiązkowym MPP jest ryzykowne. Przede wszystkim dlatego, że obowiązkowy split payment stanowi tzw. szczególny środek – odstępstwo od ogólnych zasad rozliczenia VAT w całej UE, wprowadzone w celu upraszczania poboru VAT lub zapobiegania niektórym formom uchylania się od opodatkowania lub unikania opodatkowania. Polska uzyskała zgodę na stosowanie obowiązkowego MPP początkowo do 28.2.2022 r. Komisja Europejska zgodziła się całkiem niedawno na kolejne już wydłużenie stosowania tego rozwiązania – do 28.2.2028 r.
Problem w tym, że Komisja Europejska zgadza się na określony zakres przedmiotowy towarów i usług objętych MPP. Rozszerzanie nie jest możliwe bez uzyskania nowej zgody. O ile kwestię olejów można jeszcze hipotetycznie przynajmniej uznać za możliwą do wdrożenia (choć oczywiście i tu są poważne wątpliwości) to rozszerzenie MPP w swojej obowiązkowej postaci na transport drogowy bardzo konkretnymi środkami transportu może się po prostu legislacyjnie nie wydarzyć z uwagi na niezgodność z przepisami UE. To ważne w kontekście powagi oceny złożonej przez Prezydenta propozycji.
Kwestię raportowania przez Ministra Finansów można zaś oceniać w różny sposób. Sama idea jest nawet ciekawa. Bo bardzo ciekawe jest np. to w jaki sposób Minister Finansów analizowałby utracone wpływy w VAT albo rekomendowałby w oficjalny sposób działania zmierzające do zapobiegania wyłudzeniom. Część danych liczbowych jest już dziś dostępna z urzędu (np. wpływy z VAT) albo na wniosek w ramach dostępu do informacji publicznej, względnie odpowiedzi na poselskie interpelacje. Nie da się jednak nie odnieść wrażenia, że propozycje te mogą mieć także swój walor polityczny i pojawiły się obecnie w dużej mierze z uwagi na brak politycznego monopolu władzy. Trudno więc zakładać, że i ta propozycja zostanie przyjęta przez Parlament. Choć z punktu widzenia legislacyjnej techniki byłoby to intrygujące rozwiązanie, VATU raczej nie zawiera bowiem przepisów nakładających określone obowiązki na organy podatkowe. Tak czy owak, osobiście nie mam wielkiego przekonania, że którekolwiek z rozwiązań zaproponowanych przez środowisko Prezydenta RP wejdzie w życie. Jeśli jednak jedną z obietnic wyborczych było złożenie projektów ustaw reformujących podatki – to można tę obietnicę uznać za spełnioną (zwłaszcza, że mamy tu propozycje także w innych niż VAT dziedzinach). Na szczęście na tych łamach o polityce pisać nie musimy. Stawiam więc kropkę.
Dyskryminacja: asocjacja i asumpcja
Tak wynika z opinii organizacji reprezentujących biznes do najnowszej wersji projektu nowelizacji kodeksu pracy, która pojawiła się pod koniec maja br. Przypomnijmy, że propozycja rządu skupia się w głównej mierze na zmianach dotyczących definicji mobbingu, ale znalazły się w niej też modyfikacje dotyczące innych form przemocy, np. molestowania (doprecyzowano, że na takie zachowanie mogą się składać fizyczne, werbalne lub pozawerbalne elementy). Ale to nie wszystko. Rząd nowelizuje też regulacje dotyczące dyskryminacji.
Nowe przepisy mają wady
Nie wszystkie propozycje podobają się jednak ekspertom. Główne zarzuty pracodawców do pierwotnej wersji projektu dotyczyły tego, że wiele zaproponowanych rozwiązań generuje nowe pytania i problemy z właściwym rozumieniem niedookreślonych pojęć. Wyrażali też obawy, że nowelizacja w takim brzmieniu doprowadzi do trudności w prawidłowej organizacji pracy, wzrostu liczby sytuacji spornych i odniesie skutek odwrotny do zamierzonego. Zgłaszano też postulaty dotyczące wprowadzenia dodatkowych rozwiązań.
Najnowsza wersja projektu, która ponownie została poddana konsultacjom, nie do końca spełnia jednak oczekiwania przedsiębiorców.
Konfederacja Lewiatan ocenia, że projekt ustawy wciąż rodzi szereg wątpliwości, zarówno co do kierunków zaproponowanych zmian, jak i redakcji poszczególnych przepisów.
Organizacja krytycznie odnosi się m.in. do konstrukcji nowych pojęć: dyskryminacji przez asocjację oraz dyskryminacji przez asumpcję. Co to takiego?
Przypomnijmy, że dyskryminacja przez asocjację dotyczy sytuacji, gdy pracownik jest nierówno traktowany z powodu cechy osoby, z którą jest związany (dyskryminacja z powodu związku z inną osobą). Takie powiązania mogą mieć szeroki charakter, np. rodzinne, emocjonalne, towarzyskie.
Z kolei dyskryminacja przez asumpcję ma swoje źródło w błędnym założeniu, że pracownik posiada jakąś cechę chronioną (np. związaną z niepełnosprawnością, orientacją seksualną, wyznaniem) mimo że w rzeczywistości jej nie posiada (dyskryminacja z powodu przypisanej, nieprawdziwej cechy).
Lewiatan wskazuje, że definicja tych pojęć jest na tyle ogólna, iż będzie dawać możliwość stosowania wykładni rozszerzającej (m.in. poprzez użycie zwrotu przyczyna „mylnie z daną osobą wiązana” przy definicji dyskryminacji przez asumpcję), co w praktyce będzie powodowało wzrost liczby sporów między stronami stosunku pracy, spowodowanych w dużej mierze przez zbyt ogólne lub niezrozumiałe prawo. W ocenie organizacji, przepisy dotyczące dyskryminacji powinny być mniej skomplikowane i bardziej jednoznaczne, zaś projektowane zmiany idą w przeciwnym kierunku.
Negatywne spostrzeżenia odnośnie tej kwestii ma też Federacja Przedsiębiorców Polskich.
Obawy FPP budzi w szczególności kwestia dyskryminacji przez asocjację. Jak wskazuje, może ona być szczególnie trudna do zidentyfikowania przez pracodawcę, z uwagi na to, że jej przyczyna nie jest bezpośrednio związana z osobą mającą być jej ofiarą. Co, w ocenie organizacji, wprowadzanie tego rodzaju definicji do kodeksu pracy budzi wątpliwości pod względem technik prawidłowej legislacji.
Ministerstwo nie widzi problemu
W odpowiedzi na te obiekcje MRPiPS zwraca uwagę, że pojęcia dyskryminacji przez asocjację i asumpcję funkcjonują od lat w literaturze przedmiotu poświęconej tej tematyce, jak również w orzecznictwie TSUE i nie budzą wątpliwości.
Ponadto w projektowanym przepisie zawarto ich definicję, wskazując, na czym zjawiska te polegają. Tym samym, w ocenie resortu, adresaci tej normy nie będą mieli problemu ze zrozumieniem jej treści i odniesieniem do konkretnych zachowań.
MRPiPS podaje też przykłady konkretnych działań, których będą dotyczyć nowe regulacje. Przykładem pierwszego rodzaju dyskryminacji (przez asocjację) będzie nierówne traktowanie osoby ze względu na to, że wychowuje dziecko z niepełnosprawnością. W przypadku drugiej formy dyskryminacji (przez asumpcję) chodzi np. o wytwarzanie nieprzychylnej atmosfery wokół ludzi, co do których ktoś sądzi, że mogą być określonej orientacji seksualnej czy sympatyzować z daną opcją polityczną.
Dłuższy termin na wdrożenie przepisów
W najnowszej wersji projektu znalazła się też inna zmiana, o którą zabiegali przedstawiciele biznesu. Chodzi o termin na dostosowanie aktów wewnątrzzakładowych do nowych regulacji. Pierwotnie wynosił on trzy miesiące. W ocenie przedsiębiorców, był on zdecydowanie zbyt krótki, zwłaszcza w odniesieniu do dużych pracodawców, mających obowiązek uzgodnienia treści aktów wewnętrznych w tym obszarze z organizacjami związkowymi.
Rząd zgodził się z uwagą środowisk biznesowych i wydłużył przewidziany termin do sześciu miesięcy (od daty wejścia w życie).
W nowym projekcie dodano też przepis wyłączający ochronę i prawo do odszkodowania wobec pracownika dokonującego zgłoszenia naruszeń przepisów prawa pracy, w tym zasady równego traktowania w zatrudnieniu, co do których wiedział, że są nieprawdziwe.
Obydwie te regulacje pracodawcy oceniają pozytywnie.
Etap legislacyjny: konsultacje
Katarzyna Kamecka
ekspertka Polskiego Towarzystwa Gospodarczego
Nowa wersja nie spełnia oczekiwań pracodawców, bowiem nie uwzględnia większości uwag, które zgłaszaliśmy podczas konsultacji. W założeniu projekt miał na celu uproszczenie przepisów związanych z mobbingiem i dyskryminacją, a mam wrażenie, że stało się odwrotnie. I dodawanie regulacji w zakresie dyskryminacji przez asocjację oraz dyskryminacji przez asumpcję tylko potęguje to wrażenie. Chociaż każde niewłaściwe zachowania należy piętnować, to nie zawsze należy to robić przez nadmierne rozbudowywanie regulacji prawnych. To raczej wiedza specjalna i mam wątpliwości czy powinna być ona wpisywana do kodeksu pracy. Ten akt ma mieć bowiem charakter ogólny i faktycznie obecne przepisy odnoszące się do dyskryminacji takie są. Mamy podstawową kategorię dyskryminacji pośredniej oraz bezpośredniej i raczej jestem przeciwko rozbudowywaniu tych regulacji. Przede wszystkim nie ułatwia to ich rozumienia przez osoby, które mają je stosować. Jestem też ciekawa jak przyjmą się one w orzecznictwie sądowym.
Gdy wewnątrzwspólnotowa dostawa towarów zmienia się w eksport
Zgodnie z art. 2 pkt 8 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775; dalej: VATU), eksport towarów to dostawa towarów wysyłanych lub transportowanych z terytorium kraju poza terytorium Unii Europejskiej przez dostawcę lub na jego rzecz, lub nabywcę, jeżeli wywóz towarów poza terytorium Unii Europejskiej jest potwierdzony przez właściwy organ celny określony w przepisach celnych. Stawkę podatku 0% stosuje się w eksporcie towarów pod warunkiem, że podatnik przed upływem terminu do złożenia deklaracji podatkowej za dany okres rozliczeniowy otrzymał dokument potwierdzający wywóz towaru poza terytorium Unii Europejskiej (art. 41 ust. 6 VATU).
Zgodnie z art. 13 ust. 1 VATU, przez wewnątrzwspólnotową dostawę towarów (WDT) rozumie się wywóz towarów z terytorium kraju w wykonaniu dostawy towarów na terytorium państwa członkowskiego inne niż terytorium kraju. Tu również można zastosować 0% stawkę VAT, podobnie jednak trzeba spełnić szereg warunków określonych w art. 42 ust. 1 VATU.
Czasem WDT może jednak stać się eksportem. Co wtedy się dzieje? Najlepiej zobrazuje taki przypadek najnowsze rozstrzygnięcie TSUE.
Czego dotyczyła sprawa?
Podatnik wykazywał w swych deklaracjach VAT WDT ze stawką 0% VAT bo przyjmował, że dostarczał towary do kontrahentów w innych krajach UE. Podatnik posiadał stosowne listy przewozowe wskazujące, że towary dostarczane były na Litwę przez kontrahenta podatnika. Tymczasem polskie organy podatkowe stwierdziły, że kontrahent (nawiasem mówiąc, o niskiej rzetelności) wywoził te towary bezpośrednio z Polski do Białorusi (a więc poza UE). Zdaniem polskich organów podatkowych, w takim przypadku w braku przemieszczenia towarów na terytorium innego państwa członkowskiego Unii należało uznać, że rozpatrywane dostawy nie miały charakteru wewnątrzwspólnotowego. Podatnik nie zweryfikował zaś należycie, gdzie towary miały zostać dostarczone, ograniczył się do formalnego potwierdzenia ich dostawy do Litwy w oparciu o podpis kierowcy, który dokonał ich transportu, wraz z pieczątką spółki przewozowej. W konsekwencji, sprzedaż towarów stanowiła dostawę krajową podlegającą VAT o stawce 5 %, co skutkowało zaległością, odsetkami i sankcją VAT.
Podatnik z takim surowym poglądem się nie zgodził. Nie kwestionował co prawda wywozu towarów poza UE (a nie na Litwę). Ale właśnie, skoro towary wyjechały poza terytorium kraju to zdaniem podatnika nie ma podstaw do zapłaty stawki krajowej. Materialnoprawne przesłanki procedury wywozu pośredniego zostały tu spełnione, zasada neutralności podatkowej wymaga więc zastosowania stawki 0 % VAT właściwej dla eksportu towarów. Sprawa trafiła finalnie przed NSA. Ten uznał, że zapyta TSUE o to czy dostawę towarów zadeklarowaną jako wewnątrzwspólnotowa dostawa towarów należy uznać za dostawę eksportową w sytuacji, gdy nabywca dokonał wywozu towarów nie na terytorium innego państwa członkowskiego, lecz poza terytorium Unii. Ubogacając to pytanie dodatkowo o kwestię świadomości podatnika – sprzedawcy oraz o kwestie dokumentacyjne.
Rozstrzygnięcie sądu
TSUE wydał w tej sprawie wyrok z 1.8.2025 r., C-602/24, Legalis. Uznał, że wszystkie kryteria uznania dostaw tego rodzaju za eksport są spełnione. Dostawca przeniósł na nabywcę prawo do rozporządzania towarami, a te wyjechały z Polski (zdaniem dostawcy – do innego kraju UE, zdaniem fiskusa – poza UE). Nie zostały więc skonsumowane w Polsce – a to zasadniczo wspiera argumentację o braku efektywnego opodatkowania takich transakcji wedle stawki krajowej.
TSUE skrytykował organy podatkowe za konkluzję, że dostawa wewnątrzwspólnotowa w rzeczywistości nie została dokonana. Choć to fakt – organy nie podjęły rękawicy co do dalszej analizy biegu zdarzeń, zasłaniając się brakiem staranności podatnika w weryfikacji logistycznych aspektów transakcji. Takie okoliczności nie mają jednak zdaniem TSUE znaczenia dla zakwalifikowania transakcji będącej przedmiotem postępowania głównego jako transakcji wywozu. Okoliczności, że strony początkowo uzgodniły dostawę wewnątrzwspólnotową, która ostatecznie nie miała miejsca, i że dostawa poza terytorium Unii została dokonana bez wiedzy dostawcy, stanowią elementy subiektywne, które są co do zasady pozbawione znaczenia.
Oczywiście, krajowe przepisy definiują eksport jako dostawę poza UE, potwierdzoną dokumentami celnymi. Podatnik ich nie posiadał. Stawianie wymogów formalnych dla zastosowania preferencyjnej stawki VAT jest zgodne z pryncypiami UE, o ile przepis krajowy nie wykracza poza to, co jest niezbędne dla zapewnienia prawidłowego poboru podatku. Warunki formalne nie powinny jednak zmieniać zakresu stosowania zwolnień (stawki 0%). Odmowa zastosowania zwolnienia w eksporcie z tego tylko powodu, że podatnik nie dysponuje prawidłowymi dokumentami dotyczącymi wywozu, nie jest proporcjonalna, jeżeli organy podatkowe mają pewność, że towary zostały wywiezione. Taka odmowa wykracza poza to, co jest konieczne do zapewnienia prawidłowego poboru podatku, ponieważ zwolnienie z VAT podlegałoby nadmiernym wymogom formalnym, bez badania, czy materialne kryteria zwolnienia są rzeczywiście spełnione.
Na zasadę neutralności podatkowej do celów zwolnienia z VAT nie może powoływać się podatnik, który umyślnie uczestniczył w oszustwie podatkowym i naraził na niebezpieczeństwo funkcjonowanie wspólnego systemu VAT. W niniejszej sprawie organ podatkowy nie wskazał na żadne oszustwo lub nadużycie ze strony dostawcy w łańcuchu dostaw. W konsekwencji, podatnik miał prawo zastosowania w niniejszej sprawie 0% stawki VAT dla dostawy pierwotnie zadeklarowanej jako dostawa wewnątrzwspólnotowa, która bez jego wiedzy została dokonana przez nabywcę poza terytorium Unii Europejskiej, jeżeli omawiany wywóz został stwierdzony przez organy podatkowe na podstawie dokumentów celnych.
Komentarz
TSUE zaprezentował kilka ciekawych tez. Najciekawsza chyba dotyczy tego, że gdy dowód tej dostawy został uzyskany przez polski organ podatkowy, a nie przez dostawcę, nie ma to wielkiego znaczenia dla zakwalifikowania transakcji rozpatrywanej w postępowaniu głównym jako transakcji wywozu. To ważny wniosek – okazuje się bowiem, że określone w przepisach VATU wymogi do zastosowania 0% stawki VAT są niewspółmierne co do celu. Problem jest głęboki, bo nie chodzi tu tylko o warunki stosowania 0% VAT z art. 41 ust. 6 VATU, ale z zasady o samą definicję eksportu, która referuje przecież do potwierdzenia wywozu przez organy celne. Czyli, jakkolwiek potwierdzenie jest istotne to oczekiwanie, że podatnik będzie je posiadał to już za wiele, przy założeniu, że z obiektywnych okoliczności wynika, że towar opuścił UE.
Wnioski są daleko idące. Oto bowiem aby wykazać eksport ze stawką 0% VAT wcale nie trzeba posiadać CC599C, względnie dokumentu od operatora pocztowego (czego wciąż oczekują organy podatkowe, a sądy administracyjne na szczęście konsekwentnie łagodzą takie podejście). To ważne np. dla podatników dokonujących eksportu pośredniego, gdy dokumentacja celna trafia do innego podmiotu. Albo dla podatników, dla których transakcji urzędem celnym wyjścia i wyprowadzenia jest urząd z innego kraju UE. Wówczas nie ma szans na CC599C, co najwyżej na inny dokument właściwy dla kraju wyprowadzenia. Gdy krajem tym jest np. Bułgaria czy Grecja, trudno o komfort takich dokumentów, zapisywanych w innych alfabetach. Oczywiście, bazowanie li tylko na dokumentach handlowych (np. CMR czy potwierdzeniach odbioru) to nadal działanie ryzykowne. Jakieś potwierdzenie wywozu jest potrzebne, choć nie musi być w posiadaniu samego podatnika. Jeśli jednak do wywozu doszło to dokumenty istnieją. Mimo wszystko, poprawia to sytuację eksporterów.
Inny wątek to jakość krajowych przepisów. Znów widać, że stopień ich sformalizowania jest bardzo daleko idący. Za bardzo. Nie bez powodu, TSUE niejednokrotnie rozstrzyga w „polskich” sprawach w podobnym tonie. Deregulacja to nie tylko slogan, to potrzeba, która sięga głęboko, do pryncypiów krajowych przepisów.
Na wyroku nie skorzystają do końca podatnicy dokonujący WDT, a przynajmniej nie zawsze. Na pewno nie w przypadku, w którym dokonują dostawy na rzecz niezarejestrowanego w innym kraju UE nabywcy. Od reformy quick fix wymóg rejestracji kontrahenta jest przesłanką materialną dla stosowania stawki 0% VAT. W odwrotnej sytuacji wyrok więc „nie zadziała”. Jeśli np. podatnik dokonał eksportu do kontrahenta ze Szwajcarii, nie może bronić 0% stawki VAT w przypadku braku potwierdzenia wywozu poza UE, jeśli towar dotarł np. do Niemiec – o ile szwajcarski kontrahent nie jest tam zarejestrowany do celów VAT UE.
Wyrok TSUE z 1.8.2025 r., C-602/24, Legalis
Jawność danych osobowych w CEIDG pod lupą Prezesa UODO
Obowiązujący model jawności w CEIDG
Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej funkcjonuje jako rejestr mający zagwarantować przejrzystość obrotu gospodarczego i pewność co do podstawowych danych identyfikujących przedsiębiorców. Wpis do CEIDG jest obowiązkowy dla osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą, a ujawniane w nim dane mają charakter publiczny. Na podstawie ustawy z 6.3.2018 r. o Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej i Punkcie Informacji dla Przedsiębiorcy (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 541; dalej: CEIDGU) rejestr obejmuje między innymi imię i nazwisko przedsiębiorcy, numer identyfikacji podatkowej, numer REGON, adres do doręczeń, adres do doręczeń elektronicznych, a także adres stałego miejsca wykonywania działalności gospodarczej.
Model przyjęty w ustawie przewiduje, że informacje te dostępne są w trybie bezwnioskowym – każda osoba może zapoznać się z danymi przedsiębiorcy poprzez publiczną stronę rejestru. Jedynie dane kontaktowe, takie jak adres poczty elektronicznej, numer telefonu czy adres strony internetowej, pozostają fakultatywne i przedsiębiorca może samodzielnie zdecydować, czy chce je upublicznić.
W praktyce oznacza to, że nawet mikroprzedsiębiorca prowadzący działalność w swoim mieszkaniu lub domu rodzinnym zobowiązany jest do ujawnienia tego adresu w CEIDG. Choć taki model miał zapewnić pełną transparentność i zwiększyć bezpieczeństwo kontrahentów, to od wielu lat budzi on poważne kontrowersje, zwłaszcza w kontekście ochrony danych osobowych.
Zastrzeżenia Prezesa UODO
Prezes UODO pismem (DPNT.413.32.2025) skierowanym do Ministra Finansów i Gospodarki wskazał, że jawność rejestru w dotychczasowym kształcie nie gwarantuje właściwego balansu pomiędzy interesem publicznym a prawem jednostki do prywatności i autonomii informacyjnej, co wymaga nowelizacji obecnych przepisów. W szczególności zwrócono uwagę na fakt, iż adres prowadzenia działalności jest bardzo często tożsamy z adresem zamieszkania. Tym samym dochodzi do sytuacji, w której dane typowo prywatne stają się powszechnie dostępne i mogą być wykorzystywane w sposób niezgodny z celem ustawodawcy.
W ocenie Organu nadzorczego ryzyka związane z takim stanem rzeczy są coraz poważniejsze. Rozwój technologii, w tym narzędzi do automatycznego pobierania danych (scrapingu), oraz rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji, umożliwiają łatwe gromadzenie i zestawianie informacji pochodzących z różnych źródeł. Dane pozyskane z CEIDG mogą następnie służyć do tworzenia szczegółowych profili osób fizycznych, być wykorzystywane w marketingu bezpośrednim, a nawet w działaniach noszących znamiona prześladowania lub przestępstwa.
Wystąpienie UODO wskazuje również na liczne sygnały napływające ze środowisk zawodowych. Szczególnie wyraźnie problem ten artykułują lekarze i inne osoby wykonujące zawody medyczne, którzy nierzadko prowadzą praktykę lekarską w miejscu zamieszkania. Zmuszeni do ujawniania adresu prywatnego, stają się narażeni na akty agresji, szykany czy inne zachowania zagrażające ich bezpieczeństwu. Apel Naczelnej Izby Lekarskiej, przywołany w wystąpieniu, jest dowodem, że obecny model jawności CEIDG wprost przekłada się na ryzyka dla życia i zdrowia określonych grup zawodowych.
Prezes UODO podsumowuje, że model jawności powinien być dostosowany do współczesnych realiów i zmieniających się zagrożeń. Nie można go traktować jako niezmiennego, skoro od 2011 r. warunki technologiczne oraz sposób korzystania z danych uległy radykalnym przeobrażeniom.
Orzecznictwo TSUE i NSA jako punkt odniesienia
Krytyka obecnego systemu nie jest pozbawiona odniesień do orzecznictwa krajowego i europejskiego. W wyroku z 22.11.2022 r. w sprawie WM i Sovim SA przeciwko Luxembourg Business Registers, C-37/20, Legalis, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził, że pełna jawność rejestrów beneficjentów rzeczywistych jest nieproporcjonalną ingerencją w prawa podstawowe, w tym prawo do prywatności i ochrony danych. Trybunał podkreślił, że po upublicznieniu danych stają się one dostępne dla nieograniczonego kręgu odbiorców, co otwiera drogę do ich przechowywania, rozpowszechniania i wykorzystania w sposób niezgodny z celem pierwotnym.
Analogiczne stanowisko wyraził Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 3.12.2021 r., III OSK 590/21, Legalis, w którym analizował kwestie bezwnioskowego dostępu do danych z rejestru PESEL przez komorników sądowych. Sąd stwierdził, że brak mechanizmów kontrolnych nad dostępem do danych rodzi ryzyko poważnych nadużyć i uniemożliwia skuteczną ochrony prywatności.
Odwołania te mają istotny wymiar praktyczny. Pokazują bowiem, że problem CEIDG nie jest odosobniony – wpisuje się w szerszą debatę na temat granic jawności rejestrów publicznych. W kontekście standardów unijnych utrzymywanie modelu pełnej jawności danych adresowych może być trudne do obrony.
Potencjalne kierunki zmian legislacyjnych
Wystąpienie Prezesa UODO nie poprzestaje na krytyce, ale wskazuje potencjalne kierunki działań ustawodawcy. Jednym z najważniejszych postulatów jest wprowadzenie możliwości zastrzegania danych adresowych w CEIDG w sytuacji, gdy adres ten jest tożsamy z miejscem zamieszkania przedsiębiorcy. W praktyce oznaczałoby to, że osoby prowadzące działalność z domu mogłyby chronić swoje dane przed nieograniczoną jawnością.
Kolejną propozycją jest uczynienie ujawnienia adresu fakultatywnym, analogicznie jak w przypadku danych kontaktowych. Taki mechanizm przenosiłby ciężar decyzji na przedsiębiorcę, który sam oceniałby, czy w jego przypadku pełna jawność danych jest konieczna dla prowadzenia działalności.
Prezes UODO sugeruje także wprowadzenie trybu wnioskowego dostępu do danych adresowych. Oznaczałoby to, że pełny adres przedsiębiorcy nie byłby dostępny od ręki w Internecie, lecz jedynie dla podmiotów wykazujących interes faktyczny lub prawny i składających stosowny wniosek. Taki model nie likwidowałby jawności całkowicie, ale ograniczałby jej zasięg do sytuacji rzeczywiście uzasadnionych.
Ważnym elementem wystąpienia jest również zwrócenie uwagi na dane byłych przedsiębiorców. Obecnie, zgodnie z art. 49 CEIDGU, dane przedsiębiorcy są widoczne w rejestrze jeszcze przez 10 lat po zakończeniu działalności. UODO dostrzega sens przechowywania takich informacji dla celów obrotu gospodarczego, jednak proponuje rozważenie ograniczenia jawności tych danych do trybu wnioskowego, co chroniłoby osoby, które już nie prowadzą działalności, przed nadmiernym ujawnianiem informacji.
Nie bez znaczenia pozostaje także postulat przeprowadzania oceny skutków dla ochrony danych (DPIA) na etapie legislacyjnym. W ocenie UODO każda regulacja przewidująca masowe przetwarzanie danych w rejestrze publicznym powinna być poprzedzona szczegółową analizą ryzyk, w tym testem prywatności. Dopiero w ten sposób można zapewnić, że rozwiązania ustawowe będą proporcjonalne i adekwatne do celu.
Skutki dla przedsiębiorców i praktyki gospodarczej
Potencjalne zmiany legislacyjne mogą w istotny sposób wpłynąć na sytuację przedsiębiorców. Dla mikro i małych podmiotów prowadzących działalność w miejscu zamieszkania ograniczenie jawności adresów oznaczałoby realne zwiększenie ochrony prywatności oraz większe bezpieczeństwo osobiste. W ich przypadku obowiązujący dziś model stanowi bowiem nadmierne obciążenie, które często nie znajduje uzasadnienia w potrzebach kontrahentów.
Dla konsumentów i partnerów biznesowych zmiana oznaczałaby konieczność korzystania z bardziej sformalizowanych procedur przy pozyskiwaniu danych adresowych. Mogłoby to nieco wydłużyć proces weryfikacji przedsiębiorcy, ale jednocześnie chroniłoby dane przed niekontrolowanym obiegiem. UODO postuluje rozwiązania równoważące transparentność i prywatność.
Warto zauważyć, że nowe regulacje mogłyby różnicować sytuację przedsiębiorców w zależności od skali prowadzonej działalności. Dane podmiotów działających na szeroką skalę powinny pozostać w większym zakresie jawne, gdyż w ich przypadku interes publiczny w przejrzystości obrotu przeważa nad interesem prywatnym. Inaczej jednak należy traktować mikroprzedsiębiorców, dla których jawność adresu prywatnego stanowi istotne zagrożenie.
Podsumowanie
Wystąpienie Prezesa UODO z sierpnia 2025 r. stanowi istotny impuls do zmian w ustawie o CEIDG. Organ nadzorczy podkreśla, że dotychczasowy model pełnej jawności danych przedsiębiorców jest przestarzały i nieproporcjonalny. Wskazywane ryzyka – od natarczywego marketingu, przez profilowanie, aż po realne zagrożenia bezpieczeństwa osobistego – wymagają wypracowania nowych mechanizmów ochrony.
Proponowane kierunki zmian, obejmujące możliwość zastrzegania danych, wprowadzenie trybu wnioskowego czy ograniczenie jawności danych byłych przedsiębiorców, mają na celu pogodzenie dwóch wartości konstytucyjnych: prawa do prywatności i zasady transparentności obrotu gospodarczego. Odwołania do orzecznictwa TSUE i NSA potwierdzają, że taki kierunek jest zgodny z europejskimi i krajowymi standardami ochrony praw jednostki.
Zatrzymanie prawa jazdy: nowe uprawnienia służb
Zakaz driftowania oraz powodowania celowej utraty styczności z nawierzchnią
W projekcie omawianej ustawy projektodawca zaproponował wprowadzenie do art. 60 PrDrog ust. 5 określającego zakaz driftowania oraz powodowania celowej utraty styczności z nawierzchnią, chociażby jednego z kół pojazdu silnikowego lub motoroweru. Projektodawca proponuje jednocześnie wprowadzenie w przedmiotowym artykule definicji legalnej nawiasowej driftingu, tj. celowego poślizgu kół dokonywanych przez pojazdy silnikowe lub motorowery. Wprowadzenie przedmiotowej definicji wyklucza jednocześnie, iż nie będzie można uznać za drifting celowy poślizgu kół dokonywanego przez rower, wózek rowerowy czy też hulajnogę elektryczną.
Przedmiotowe zakazy zakładają, iż zachowanie się w taki sposób przez osobę kierującą pojazdem poczytane będzie jako używanie pojazdu w sposób zagrażający bezpieczeństwu. Nie będzie można jednak uznać za naruszenie przedmiotowego zakazu sytuacji, w których kierujący pojazdem powodować będzie celową utratę styczności z nawierzchnią chociażby jednego z kół na osiach podnoszonych w pojazdach o kategorii:
- N2, tj. pojazdach samochodowych mających co najmniej cztery koła, zaprojektowanych i wykonanych do przewodu ładunków, w tym w pojazdach zaprojektowanych i wykonanych do przewozu ładunków mających maksymalną masę całkowitą 3,5 t, ale nieprzekraczającą 12 t;
- N3, tj. pojazdach samochodowych mających co najmniej cztery koła, zaprojektowanych i wykonanych do przewodu ładunków, w tym w pojazdach zaprojektowanych i wykonanych do przewozu ładunków mających maksymalną masę całkowitą przekraczającą 12 t;
- M3, tj. pojazdach samochodowych przeznaczonych do przewozu osób, mających co najmniej cztery koła, w tym pojazdach zaprojektowanych i wykonanych do przewozu osób, mających więcej niż osiem miejsc oprócz siedzenia kierowcy i mających maksymalną masę całkowitą przekraczającą 5 t.
Nowe uprawnienia policji
Projektodawca zakłada wprowadzenie uprawnienia policji do zatrzymania prawa jazdy za pokwitowaniem, wydanego w Polsce lub przez inne państwo niż Polska, jeżeli dojdzie do naruszenia zakazu driftingu lub celowego pozbawienia styczności kół pojazdu silnikowego lub motoroweru styczności z nawierzchnią chociażby jednego z kół. Jednocześnie projekt ustawy zakłada poszerzenie uprawnień starosty do wydania decyzji administracyjnej o zatrzymaniu prawa jazdy (art. 102 ust. 1 pkt 8 KierPojU), z tych samych powodów, z których policja mogłaby zatrzymać prawo jazdy.
Projekt ustawy zakłada, iż decyzja taka wydawana byłaby przez starostę na okres 3 miesięcy, obarczona rygorem natychmiastowej wykonalności. Z kolei zwrot zatrzymanego prawa jazdy następowałby automatycznie przez odnotowanie zwrotu przez administratora danych i informacji zgromadzonych w centralnej ewidencji kierowców w systemie teleinformatycznym obsługującym tę ewidencję, po upływie trzymiesięcznego okresu jego zatrzymania.
Pokazy pojazdów
Projektodawca zakłada zakwalifikowanie do wykorzystywania dróg w sposób szczególny zgromadzenia właścicieli, posiadaczy lub użytkowników pojazdów na otwartej ogólnodostępnej przestrzeni, jeżeli liczba tych pojazdów jest większa niż 10, gdy w czasie zgromadzenia będą pokazywane pojazdy lub ich modyfikacje (art. 65 PrDrog). Takie zgromadzenie powinno z kolei częściej być poprzedzone zawiadomieniem organu gminy wedle ogólnych zasad ustawy z 24.7.2015 r. – Prawo o zgromadzeniach (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 1389). Tym samym organizator takiego zgromadzenia będzie musiał zawiadomić organ gminy w taki sposób, by wiadomość o wydaniu zgody dotarła do niego nie wcześniej niż na 30 i nie później niż na 6 dni przed planowaną datą zgromadzenia.
Wejście w życie
Projekt ustawy zakłada, że wejdzie ona w życie po upływie 30 dni od dnia jej ogłoszenia, przy czym zmiany dotyczące art. 4 pkt. 3 i 4 oraz art. 6 mają wejść w życie dopiero po upływie trzech 3 miesięcy od dnia ogłoszenia.
Nazwa a treść rozstrzygnięcia administracyjnego
Stanowisko Organu I instancji
Wnioskiem z 20.9.2023 r. R.L. (dalej: Skarżący) zwrócił się do Miejskiego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności w Krakowie (dalej: Organ I instancji) o wydanie orzeczenia o stopniu niepełnosprawności.
Pismem z 21.9.2023 r. Skarżący został wezwany o usunięcie braków formalnych wniosku, poprzez: (i) podanie serii i numeru dowodu osobistego oraz (ii) dostarczenie kserokopii orzeczeń o stopniu niepełnosprawności wydanych w latach 2018-2019 w terminie 7 dni od daty doręczenia wezwania. Skarżący został pouczony, że nieusunięcie braków formalnych wniosku w terminie 7 dni od daty wezwania spowoduje jego pozostawienie bez rozpoznania.
4.10.2023 r. Skarżący wystąpił z wnioskiem o zawieszenie postępowania. Oświadczył, że zrzekł się polskiego obywatelstwa, aktualnie nie posiada żadnego dokumentu tożsamości, nie może zatem podać numeru i serii dowodu osobistego.
Postanowieniem z 13.10.2023 r. Organ I instancji orzekł o zawieszeniu postępowania w sprawie wydania orzeczenia o stopniu niepełnosprawności. Skarżący został pouczony, że jeżeli w okresie trzech lat od daty zawieszenia postępowania nie zwróci się o podjęcie postępowania żądanie wszczęcia uważa się za wycofane.
Pismem z 15.7.2024 r. skarżący zwrócił się o podjęcie zawieszonego postępowania i przedłożył: orzeczenia o niepełnosprawności, odpis zupełny aktu urodzenia, kopię Karty Krakowskiej oraz dokumentu Królestwa.
Postanowieniem z 9.8.2024 r. Organ I instancji orzekł, że w związku z nieuzupełnieniem braków formalnych wniosku przez Skarżącego postępowanie pozostaje nadal zawieszone. Skarżący odebrał postanowienie 14.8.2024 r.
Stanowisko Organu odwoławczego
20.8.2024 r. wpłynęło zażalenie Skarżącego na postanowienie o odmowie podjęcia zawieszonego postępowania. Zdaniem skarżącego braki, o których uzupełnienie został wezwany, nie stanowią braków formalnych wniosku, a wstrzymywanie się z wydaniem orzeczenia o niepełnosprawności uznał za jego celową i świadomą dyskryminację.
Postanowieniem z 4.10.2024 r. Wojewódzki Zespół ds. Orzekania o Niepełnosprawności w Krakowie (dalej: Organ odwoławczy) utrzymał w mocy postanowienie Organu I instancji w przedmiocie odmowy podjęcia zawieszonego postępowania (dalej: Zaskarżone postanowienie). Zdaniem Organu odwoławczego, w sprawie nie wydano postanowienia, na które przysługuje zażalenie.
Istota sporu
Przedmiotem kontroli WSA w Krakowie jest postanowienie Organu odwoławczego w przedmiocie odmowy podjęcia zawieszonego postępowania. WSA w Krakowie nie podziela stanowiska Organu odwoławczego, wyrażonego w zaskarżonym postanowieniu, że w sprawie nie zostało wydane postanowienie, od którego przysługiwało Skarżącemu zażalenie. Istotą bowiem aktu jest jego treść, a nie to jak został nazwany przez organ.
Stan prawny
Jak stanowi art. 101 § 1 KPA, o postanowieniu w sprawie zawieszenia albo podjęcia postępowania organ administracji publicznej zawiadamia strony. W przypadku zawieszenia postępowania na żądanie strony lub jednej ze stron (art. 98 § 1 KPA) organ pouczy je o treści art. 98 § 2 KPA. Na postanowienie w sprawie zawieszenia postępowania albo odmowy podjęcia zawieszonego postępowania służy stronie zażalenie (art. 101 § 3 KPA). Zgodnie z art. 123 § 1 KPA w toku postępowania organ administracji publicznej wydaje postanowienia. Postanowienia dotyczą poszczególnych kwestii wynikających w toku postępowania, lecz nie rozstrzygają o istocie sprawy, chyba że przepisy kodeksu stanowią inaczej (art. 123 § 2 KPA).
Mając na względzie powyższe, WSA w Krakowie stwierdził, że rozstrzygnięcie w przedmiocie zawieszenia postępowania, odmowy zawieszenia postępowania, podjęcia zawieszonego postępowania oraz odmowy podjęcia zawieszonego postępowania następuje w formie postanowienia. WSA w Krakowie podkreślił, że postanowienie o zawieszeniu postępowania i postanowienie o podjęciu zawieszonego postępowania organ wydaje na żądanie strony lub z urzędu, natomiast postanowienie o odmowie zawieszenia postępowania organ wydaje wówczas, gdy uzna za bezzasadne żądanie strony zawieszenia postępowania, a postanowienie o odmowie podjęcia postępowania zawieszonego na żądanie strony, jeżeli żądanie przez stronę podjęcia postępowania jest bezpodstawne lub żadna ze stron w okresie trzech lat od daty zawieszenia postępowania nie zwróci się o podjęcie postępowania.
Zawieszenie postępowania na wniosek
Podstawę prawną postanowienia o zawieszeniu postępowania na wniosek Skarżącego stanowił art. 98 § 1 KPA, zgodnie z którym organ administracji publicznej może zawiesić postępowanie, jeżeli wystąpi o to strona, na której żądanie postępowanie zostało wszczęte, a nie sprzeciwiają się temu inne strony oraz nie zagraża to interesowi społecznemu. Jeżeli w okresie trzech lat od daty zawieszenia postępowania żadna ze stron nie zwróci się o podjęcie postępowania, żądanie wszczęcia postępowania uważa się za wycofane (art. 98 § 2 KPA).
15.7.2024 r. Skarżący wniósł o podjęcie zawieszonego postępowania. Organ I instancji odmówił podjęcia zawieszonego postępowania z uwagi na nieusunięcie przez Skarżącego braków formalnych wniosku, a stanowisko to zostało podtrzymane przez Organ odwoławczy.
Zdaniem WSA w Krakowie, nie budzi wątpliwości, że przedmiotem zaskarżenia jest postanowienie o odmowie podjęcia zawieszonego postępowania. Zaskarżone postanowienie zostało wydane z naruszeniem prawa, a zatem skarga zasługiwała na uwzględnienie.
Stanowisko WSA w Krakowie
WSA w Krakowie wskazał, że w przypadku zawieszenia postępowania na wniosek strony znaczenie ma tylko spełnienie przesłanek z art. 98 § 1 KPA, tj.: (i) żądanie strony, (ii) brak sprzeciwu pozostałych stron, (iii) brak zagrożenia dla interesu społecznego. Organ nie może dokonywać oceny zasadności zawieszenia, tak samo dla podjęcia zawieszonego postępowania nie ma znaczenia zasadność jego podjęcia (wyrok WSA w Gdańsku z 19.6.2019 r. II SAB/Gd 38/19, Legalis). Nie zachodzi też podstawa do badania ustania przyczyny zawieszenia, albowiem w rzeczywistości przyczyną tą była wola strony, zatem złożenie wniosku o podjęcie zawieszonego postępowania świadczy o jej ustaniu. Organ powinien zatem podjąć zawieszone postępowanie, na podstawie art. 98 § 2 KPA, jeżeli zwróci się o to strona, a organ ustali, że nie minął termin trzech lat od daty jego zawieszenia. Charakter prawny zawieszenia postępowania na zgodny wniosek stron, odbiera organowi możliwość ingerowania w sprawę w trakcie jej zawieszenia i w samo zawieszenie (wyrok NSA z 15.6.2020 r. I OSK 2078/19, Legalis).
Skoro podstawę zawieszenia postępowania stanowił wniosek Skarżącego, to organy – rozpoznając ten wniosek – powinny zweryfikować wyłącznie: (i) czy pochodzi on od strony postępowania, (ii) czy nie upłynął okres trzech lat od zawieszenia. Brak natomiast było podstaw prawnych do dokonywania oceny wniosku pod kątem usunięcia przez Skarżącego jego braków formalnych, a stwierdzenie nieusunięcia braków formalnych wniosku, nie mogło stanowić podstawy do odmowy podjęcia zawieszonego postępowania.
Mając na względzie powyższe, WSA w Krakowie – na podstawie art. 145 § 1 pkt 1 lit. c PostAdmU – uchylił Zaskarżone Postanowienie oraz poprzedzające je postanowienie Organu I instancji.
Komentarz
Rozstrzygając stan faktyczny ustalony w rozpatrywanej sprawie, WSA w Krakowie wypowiedział się na temat zakresu postępowania z wniosku o podjęcie zawieszonego postępowania. W tym kontekście WSA w Krakowie wskazał, że przedmiotowe postępowanie ma charakter wyłącznie formalny, a jedyną i wystarczającą podstawą podjęcia zawieszonego postępowania jest terminowo złożony wniosek strony w tym zakresie. Innymi słowy, rozpoznając ww. wniosek sąd nie jest uprawniony do oceny jakichkolwiek innych okoliczności sprawy, w tym także braków formalnych wniosku. Niemniej jednak taka właśnie sytuacja zaistniała w sprawie.
Wyrok WSA w Krakowie z 23.7.2025 r., III SA/Kr 2081/24, Legalis