Etat zamiast B2B? Są pułapki

Rząd przedstawił niedawno projekt nowelizacji ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, który rozszerza kompetencje inspektorów. Będą oni mogli ustalać, że zarobkujący np. na podstawie zlecenia lub B2B, tak naprawdę jest na etacie. Obecnie tylko sąd ma taką możliwość.

Biznes nie zostawił na tym pomyśle suchej nitki. Obawia się m.in. że wpłynie on negatywnie na konkurencyjność firm.

Niska płaca

Co jednak ciekawe, zdaniem części ekspertów, regulacje mogą nie spodobać się również pracownikom. Zgodnie z projektem, jeśli materiał zebrany przez inspektora nie pozwoli na ustalenie wynagrodzenia, w decyzji o przekształceniu wskazana zostanie płaca minimalna. Prof. Monika Gładoch z Rady Ochrony Pracy, podczas spotkania Rady Legislacyjnej „Rz” oceniła to rozwiązanie jako bardzo krzywdzące dla potencjalnych pracowników. I zaproponowała usunięcie odniesienia do minimalnej pensji. Jak zatem inaczej można byłoby rozwiązać tę kwestię?

Katarzyna Wilczyk, radca prawny z kancelarii Raczkowski, przypomina, że w odróżnieniu od projektowanych przepisów, które wprost przewidują obowiązek określenia w decyzji m.in. wysokości wynagrodzenia, obecne regulacje nie nakładają na sąd takiego wymogu.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

– Oznacza to, że w wyroku sądowym, co do zasady, nie ma konieczności ustalania wysokości wynagrodzenia. Taki obowiązek pojawia się dopiero wówczas, gdy powód w pozwie wyraźnie domaga się ustalenia kwoty – mówi prawniczka. Jak wskazuje, w takiej sytuacji sąd musi przeprowadzić postępowanie dowodowe, aby zebrać i ocenić wszystkie istotne materiały. – Dopiero na tej podstawie może ustalić wysokość wynagrodzenia – mówi mec. Wilczyk.

Co konkretnie sąd bierze pod uwagę? – Przede wszystkim postanowienia umów cywilnoprawnych oraz rzeczywiście wypłacane kwoty za świadczenie pracy. W ostateczności sąd korzysta z usług biegłych, którzy mogą na podstawie danych rynkowych wycenić średnie wynagrodzenie na danym stanowisku w określonych realiach rynkowych, czyli uwzględniając np. miejsce pracy, branżę itd. – wyjaśnia Marcin Frąckowiak, radca prawny z kancelarii Sadkowski i Wspólnicy.

Z kolei radca prawny Katarzyna Zwierz-Wilkocka z kancelarii DZP podkreśla, że sądy kierują się wypracowanymi w praktyce zasadami zachowania ciągłości wynagrodzenia i uwzględnienia różnic w obciążeniach publicznoprawnych.

– Praktykowane jest podejście polegające na przeliczeniu wynagrodzenia brutto tak, aby zapewnić pracownikowi podobny poziom świadczeń netto jak w przypadku umowy cywilnoprawnej, przy jednoczesnym uwzględnieniu faktycznych ustaleń stron i dokumentacji wynagrodzeniowej – dodaje.

Eksperci wskazują jednak, że być może skala problemu wynikającego z regulacji nie będzie znacząca.

– W mojej ocenie ryzyko, iż okręgowy inspektor pracy ustali w drodze decyzji, iż dany stosunek prawny jest umową o pracę za minimalnym wynagrodzeniem jest teoretyczne, a przepis ten będzie raczej martwy – ocenia mec. Frąckowiak.

Jak wskazuje, w praktyce strony musiałyby ze sobą współpracować w ramach systemu prowizyjnego, nieprzewidującego żadnego wynagrodzenia ryczałtowego lub na mocy umowy zlecenia, która w ogóle nie przewiduje prawa do pensji.

– Tylko wówczas dostrzegam ryzyko, iż okręgowy inspektor mógłby nie być w stanie ustalić wynagrodzenia i zdecydować, że ma ono być wypłacane w stawce minimalnej. Tylko czy te przypadki będą mogły zostać zakwalifikowane jako świadczenie pracy w rozumieniu kodeksu pracy? Raczej nie. Stąd niewielkie szanse na praktyczne zastosowanie opisywanego przepisu – ocenia ekspert.

Podobnie uważa radca prawny Aleksandra Minkowicz-Flanek, partner w kancelarii Dentons. – Należy zastanowić się, czy przepis ten nie jest zatem zbędny i czy nie należałoby go usunąć z projektu – mówi.

Na nieco inne kwestie zwraca uwagę mec. Wilczyk.

– Zatrudniony na innej podstawie niż etat rzeczywiście zazwyczaj otrzymuje określoną pensję za wykonane zadania. Jeżeli zawarto umowę na piśmie i wskazano w niej kwotę wynagrodzenia albo pieniądze z tego tytułu są przelewane na konto lub istnieje potwierdzenie ich wpłaty w gotówce, to nie powinno być większych problemów z wykazaniem wysokości płacy po przekształceniu tej umowy w etat – wyjaśnia prawniczka.

Jakie ryzyka

Omawiany przepis znajdzie więc zastosowanie, jeśli pracownik np. nie przedstawi żadnych dowodów co do wysokości wynagradzania na umowie cywilnoprawnej.

– Takim przykładem może być sytuacja, w której pracownik pracował „na czarno”, a więc otrzymywał wynagrodzenie „do ręki”, bez pisemnej umowy – dodaje mec. Wilczyk.

W praktyce istotny będzie sposób, w jaki inspektorzy zaczną ustalać warunki zatrudnienia, w tym wysokość płacy.

– Nie wiemy, jakie dowody w tym względzie uznają za wystarczające. Czy np. zeznania pracownika w razie braku dokumentów okażą się dostateczne? – zastanawia się mec. Wilczyk. Jak przyznaje, nie można wykluczyć, że w niektórych przypadkach faktycznie decyzje inspektorów okażą się więc niekorzystne dla pracownika – z uwagi na przyjęcie, że zarabia on płacę minimalną.

Mec. Zwierz-Wilkocka ocenia z kolei, że przekształcenie w umowę o pracę, oprócz niewątpliwych korzyści dla pracownika (stabilność zatrudnienia, ochrona socjalna, etc.), może mieć też dla niego negatywne skutki, takie jak np. utrata korzyści podatkowych (związanych np. z zarobkowaniem na własnej działalności), ograniczenie elastyczności pracy oraz zwiększenie zależności od zatrudniającego.

– Dla wielu osób, w szczególności wysoko wykwalifikowanych specjalistów, te negatywne skutki mogą przeważać nad korzyściami płynącymi z ochrony pracowniczej – dodaje.

Etap legislacyjny: projekt skierowany do konsultacji

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Rząd wprowadza akcyzową mapę drogową 2.0

Kluczowe rozwiązania

Geneza i główne cele zmian

Proponowane zmiany w ustawie z 6.12.2008 r. o podatku akcyzowym (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 126) są aktualizacją tzw. „akcyzowej mapy drogowej” z 2022 r. Pierwotne stawki akcyzy były kalkulowane w oparciu o inne parametry makroekonomiczne, które nie mogły uwzględniać dynamicznego wzrostu inflacji po wybuchu wojny w Ukrainie. W rezultacie, siła nabywcza konsumentów rosła, a dostępność alkoholu w Polsce stała się relatywnie zbyt duża. Za przeciętne miesięczne wynagrodzenie w 2020 r. można było kupić 201 butelek wódki, a w 2024 r. już 238. Celem podwyżek jest więc ograniczenie spożycia alkoholu i zmniejszenie negatywnych skutków społecznych tego zjawiska.

Zmiany w ustawie z 26.7.1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 163; dalej: PDOFizU) wynikają z konieczności zwiększenia dochodów państwa. Obecna stawka 10% na wygrane jest relatywnie niska, a wpływy z tego podatku mają incydentalny charakter. Nowelizacja jest częścią działań rządu mających na celu obniżenie deficytu budżetowego do 3% PKB, co jest zobowiązaniem Polski w związku z procedurą nadmiernego deficytu, obowiązującą od 2024 r.

Wprowadzone modyfikacje w ustawie z 11.9.2015 r. o zdrowiu publicznym (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 340) są odpowiedzią na alarmujące dane dotyczące otyłości w Polsce. Zgodnie z raportem Najwyższej Izby Kontroli, na otyłość choruje około 9 mln dorosłych, a liczba pacjentów z otyłością wzrosła o połowę w latach 2020-2022. Celem podwyższenia opłaty cukrowej jest stymulowanie prozdrowotnych wyborów konsumentów i ograniczenie dostępności ekonomicznej napojów słodzonych, które są uznawane za jedną z przyczyn tych chorób.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Nowe stawki akcyzy na alkohol (lata 2026-2027)

Projekt przewiduje konkretne podwyżki stawek akcyzy na wszystkie rodzaje alkoholu, co ma bezpośrednio przełożyć się na wzrost cen dla konsumentów. Zgodnie z art. 1 projektu ustawy, stawki akcyzy w 2026 r. i 2027 r. zostaną zmienione następująco:

Zmiany są podyktowane dezaktualizacją pierwotnej mapy drogowej z powodu inflacji i wzrostu wynagrodzeń, co sprawiło, że alkohol stał się relatywnie tańszy niż pierwotnie planowano.

Podwyższenie zryczałtowanego podatku od wygranych (PIT)

Projekt ustawy zmienia art. 30 ust. 1 pkt. 2 PDOFizU, podnosząc stawkę zryczałtowanego podatku z tytułu wygranych w konkursach i grach z 10% do 15%. Zmiana ta ma na celu zwiększenie wpływów do budżetu państwa. Uzasadnieniem jest fakt, że obecna stawka jest relatywnie niska w porównaniu do innych źródeł dochodów, a przychody z wygranych mają charakter incydentalny i nie stanowią podstawowego źródła utrzymania podatników, które państwo powinno wspierać. Nowelizacja nie wpływa na zwolnienia z podatku dla wygranych o wartości do 2280 zł w grach hazardowych oraz do 2000 zł w konkursach organizowanych przez media.

Wzrost opłaty od napojów słodzonych podatek cukrowy

Zmiany w art. 12f ZdrPublU są kluczowym narzędziem w walce z otyłością i chorobami cywilizacyjnymi. Obecna wysokość opłaty jest niewystarczająca i nie spełnia swoich celów zdrowotnych, co widać na przykładzie napojów typu „cola”, gdzie opłata wynosi zaledwie 0,30 zł przy cenie 4,20 zł. Zgodnie z projektem, wysokość opłaty stałej wzrośnie z 0,50 zł do 0,70 zł za każde 100 ml napoju zawierającego do 5 g cukru lub substancji słodzących. Opłata zmienna za każdy gram cukru powyżej 5 g wzrośnie z 0,05 zł do 0,10 zł. Dodatkowo, projekt wprowadza znaczącą podwyżkę opłaty za zawartość kofeiny i tauryny w napojach energetycznych z 0,10 zł do 1,00 zł. Ma to na celu uwzględnienie dodatkowego ryzyka związanego ze spożywaniem tych napojów. W uzasadnieniu wskazano, że niższa opłata nie wpływała na spadek sprzedaży, a skuteczne podatki behawioralne muszą mieć odpowiednio wysokie stawki.

Podsumowanie i perspektywy

Projektowana ustawa to kompleksowe narzędzie, które łączy cele fiskalne z celami społecznymi. Zwiększenie wpływów do budżetu państwa jest kluczowe w obliczu procedury nadmiernego deficytu, a jednocześnie pozwala na finansowanie wysokich wydatków, w tym militarnych. Podwyżki stawek akcyzy na alkohol i opłaty na napoje słodzone mają na celu ograniczenie konsumpcji używek, co ma przełożyć się na poprawę zdrowia publicznego i redukcję kosztów leczenia chorób związanych z nadużywaniem alkoholu i otyłością. Należy jednak liczyć się z tym, że zmiany te zwiększą obciążenia, w tym dla mikro, małych i średnich przedsiębiorstw, które będą musiały dostosować swoje systemy IT do nowych stawek.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Śmierć skargi nadzwyczajnej czy nowa broń w rękach prawników

Głośną uchwałę, o której mowa, podjął w środę siedmioosobowy skład Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego. Nadano jej moc zasady prawnej, co oznacza, że jest ona wiążąca dla wszystkich składów Sądu Najwyższego. Zapadła podczas rozpatrywania zagadnienia prawnego dotyczącego przedawnienia roszczenia pracowniczego. Pytanie prawne wyłoniło się z kolei po uwzględnieniu skargi nadzwyczajnej w tej pracowniczej sprawie przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

Nieistniejące wyroki

Odpowiadając na to zagadnienie, Izba Pracy stwierdziła w środę, że orzeczenia Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN w sprawie skarg nadzwyczajnych, które podjęto z udziałem tzw. neosędziów, należy uznać za niebyłe i nieistniejące. Przy czym w Izbie tej zasiadają obecnie wyłącznie tzw. neosędziowie, czyli ci powołani po 2018 r. Co więcej SN wskazał, że jeśli do sądu powszechnego trafi sprawa po uwzględnieniu skargi nadzwyczajnej przez Izbę Kontroli, to sąd ten może sam rozpoznać tę skargę nadzwyczajną, uznając orzeczenie wspomnianej Izby za niebyłe. Przy wydawaniu tej uchwały Izba Pracy powoływała się m.in. na wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE.

Uchwała Izby Pracy wywołała niemałe poruszenie w środowisku prawniczym i falę komentarzy. Na orzeczenie to zareagowały także władze Sądu Najwyższego, które w wydanym komunikacie stwierdziły, że jest ono podjęte bez podstawy prawnej i wprost narusza przepisy obowiązującego prawa. Pojawiło się też wiele pytań dotyczących chociażby stosowania tej uchwały i wynikającej z niej zasady prawnej.

Koniec instytucji

Wątpliwości formułuje też adwokat dr Michał Zacharski. – Uważam, że uchwała Izby Pracy może prowadzić do uśmiercenia instytucji skargi nadzwyczajnej – stwierdza mecenas Zacharski.

Zwraca przy tym uwagę, że zgodnie z obowiązującymi przepisami po uwzględnieniu skargi nadzwyczajnej przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej sprawa wraca do tego samego sądu, który wydał zaskarżone orzeczenie. – W myśl środowej uchwały to właśnie ten sąd ma pominąć rozstrzygnięcie Izby Kontroli Nadzwyczajnej jako niebyłe i rozpoznać skargę nadzwyczajną wywiedzioną od orzeczenia zapadłego w tym samym sądzie. Może to skutkować stopniowym zniechęceniem do sięgania po ten nadzwyczajny środek zaskarżenia przez strony – mówi adwokat.

Jego zdaniem prawdopodobny jest bowiem scenariusz, w którym skargi nadzwyczajne rozpatrywane przez te same sądy, które wydały zaskarżone orzeczenie, będą niemal zawsze nieskuteczne. – Podobne zjawisko możemy obserwować w przypadku różnego rodzaju zażaleń poziomych rozpatrywanych przez inne składy tego samego sądu, który wydał zaskarżone zażaleniem orzeczenie – zaznacza mec. Zacharski.

Jak zauważa, uchwała Izby Pracy SN jest też kolejnym orzeczeniem kwestionującym status tzw. neosędziów. – W rezultacie treść tej uchwały może być wykorzystywana jako jeden z podnoszonych przed sądem znaczących argumentów przemawiających za nieuznawaniem orzeczeń tzw. neosędziów albo wyłączeniem takich osób od rozpoznawania sprawy z uwagi na ich wątpliwy status – twierdzi mec. Zacharski.

Podziela przy tym jednak wątpliwości formułowane przez część prawników dotyczących możliwości rozpatrywania skarg nadzwyczajnych przez sądy powszechne. – Nie potrafię znaleźć podstawy prawnej umożliwiającej sądom powszechnym rozpatrywanie skarg nadzwyczajnych. Zgodnie z ustawą o SN do rozstrzygania tego nadzwyczajnego środka zaskarżenia uprawniony jest Sąd Najwyższy – wskazuje prawnik.

Jak twierdzi, nie jest też przekonany, czy sądy, do których trafi z powrotem skarga nadzwyczajna podejmą się rozstrzygania w jej przedmiocie. – Część sędziów może powstrzymać się od rozpoznawania skarg nadzwyczajnych w obliczu niejasnej podstawy normatywnej. Byłoby to zrozumiałe, gdyż sędziom może towarzyszyć obawa przed poniesieniem ewentualnych konsekwencji działań bez wyraźnej podstawy prawnej. Poczekajmy jednak z kategorycznymi wnioskami do czasu opublikowania motywów pisemnych uchwały – mówi mec. Zacharski.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Może inne izby

Wątpliwości co do możliwości rozstrzygania skargi nadzwyczajnej przez sądy powszechne ma także adwokat Radosław Baszuk. – Czy sądy te mogą rozpoznawać nadzwyczajne środki odwoławcze? Uważam, że nie. Warto się zatem zastanowić, czy skarg nadzwyczajnych nie należałoby kierować do innych izb SN. Choć ostatecznie i tak to prezes Małgorzata Manowska decyduje o tym, gdzie taka skarga trafi – mówi adwokat.

Podziela przy tym pogląd, że środowa uchwała Izby Pracy może skutkować stopniowym wygaszaniem stosowania skargi nadzwyczajnej. – Uważam jednak, że nie będzie to jakaś wielka szkoda dla wymiaru sprawiedliwości. Ja nie będę ronił łez po skardze nadzwyczajnej. To bowiem środek odwoławczy, który wnieść może bardzo ograniczony krąg podmiotów, a za to ingeruje on mocno w stabilność orzeczeń – twierdzi mec. Baszuk.

Nie wyklucza przy tym, że uchwała Izby Pracy może stać się narzędziem używanym przez strony do kwestionowania umocowania tzw. neosędziów Sądu Najwyższego.

Do tych ostatnich trafiły przed kilkoma dniami pisma prokuratora generalnego Waldemara Żurka, w których wzywa ich do zaprzestania naruszania prawa i podejmowania czynności w charakterze sędziów SN. Poinformował przy tym, że konsekwencją ich działań są milionowe zadośćuczynienia wypłacane przez państwo obywatelom, a skarb państwa może dochodzić od nich zwrotu tych kwot na zasadzie regresu.

A chodzić może o niebagatelne kwoty sięgające łącznie obecnie kilku mln zł. Niektórzy prawnicy twierdzą też, że tzw. neosędziowie z SN powinni zwrócić Skarbowi Państwa w ramach regresu nawet 500 mln euro. – Mimo zabezpieczenia Trybunału w Luksemburgu orzekali i ponoszą odpowiedzialność za karę nałożoną na Polskę. Czas, żeby za to zapłacili – mówił niedawno „Rz” prof. Michał Romanowski.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Bohdan Bieniek

sędzia Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN

Środowa uchwała Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN została wydana na tle skargi nadzwyczajnej i dotyczy wyłącznie kwestii rozstrzygania tego środka odwoławczego. Nie dotyka zatem bezpośrednio innych kompetencji Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. W rezultacie tej uchwały sąd powszechny, do którego wróci sprawa po uchyleniu wyroku przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej w ramach rozstrzygnięcia skargi nadzwyczajnej, ma prawo ponownie taką skargę rozpatrzyć. Jeżeli jednak Izba oddaliła skargę nadzwyczajną, to pozostaje ona również nierozpoznana, przy czym w tym wypadku nie ma możliwości kontynuacji postępowania przez właściwy sąd z uwagi na brak dostępu do akt.

Na jakiej podstawie sądy powszechne mogą rozpatrywać skargi nadzwyczajne? Podstawę taką daje standard wypracowany przez Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie C585/18. Stanowi on, że jeżeli nie ma sądu, który miałby rozpoznać skargę nadzwyczajną, to właściwym staje się inny sąd, który może ten środek odwoławczy rozpoznać. A takim sądem jest ten, któremu Izba Kontroli Nadzwyczajnej odesłała sprawę po uchyleniu wyroku. Nie ma tu zastosowania ustawa o Sądzie Najwyższym, skoro – w orzecznictwie międzynarodowych trybunałów oraz Sądu Najwyższego – Izba ta nie ma cech bezstronnego sądu, zaś stron postępowania nie można pozbawić prawa do skutecznego środka odwoławczego, jaki przysługuje w krajowym porządku prawnym. Jestem sceptyczny co do funkcjonowania instytucji skargi nadzwyczajnej, ale nie spodziewam się, że uchwała Izby Pracy doprowadzi do całkowitego wygaszenia tego nadzwyczajnego środka. Niemniej uchwała to ostatni „dzwonek” dla ustawodawcy, że skarga nadzwyczajna wymaga konwalidacji, tak by obywatele mogli swych praw dochodzić w tym trybie przed niezależnym sądem.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Samochód z przepadku do kupienia przez internet

Prace nad projektem nowelizacji ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji (dalej EgzAdmU), którego celem jest elektronizacja postępowania egzekucyjnego prowadzonego przez naczelników urzędów skarbowych w zakresie sprzedaży elektronicznej ruchomości, są już na ukończeniu. Obowiązujące przepisy (art. 107e EgzAdmU) przewidują co prawda elektroniczną formę sprzedaży, ale jedynie nieruchomości i tylko za pośrednictwem systemu teleinformatycznego prowadzonego przez prywatny podmiot wybrany przez organ egzekucyjny. Domyślną formą jest licytacja tradycyjna odbywająca się najczęściej w budynku skarbówki.

Ponadto ogłoszenie o licytacji umieszcza się w miejscu, w którym ma się ona odbyć, na tablicy ogłoszeń organu egzekucyjnego, a także wszędzie tam, gdzie ów organ uzna to za celowe. Publikuje się je też w Biuletynie Informacji Publicznej na stronie danego urzędu skarbowego. Zgodnie z art. 105a § 5 EgzAdmU organ egzekucyjny może też zarządzić ogłoszenie licytacji np. w prasie.

Tymczasem im więcej osób dowie się o przedmiocie licytacji, tym większa szansa na zwiększenie liczby licytantów, a co za tym idzie, uzyskanie wyższej ceny sprzedaży. Jest to istotne zwłaszcza w kontekście niedawnych zmian w prawie karnym, które wprowadziły instytucję przepadku pojazdu za popełnienie niektórych przestępstw drogowych w stanie nietrzeźwości. Po stwierdzeniu przepadku na rzecz Skarbu Państwa przez sąd, ich sprzedażą zajmują się właśnie naczelnicy urzędów skarbowych. Według ostatnich danych z końca sierpnia pod młotek poszło od marca 2024 r. ponad 3200 pojazdów, które zostały sprzedane za ponad 13,3 mln zł (średnio 4098 zł za jeden).

Obecnie jest 366 naczelników urzędów skarbowych działających jako administracyjne organy egzekucyjne uprawnione do stosowania egzekucji z ruchomości i nieruchomości. Dlatego Ministerstwo Finansów planuje stworzenie systemu JSP Egzekucja, dzięki któremu możliwa będzie automatyzacja procesu egzekucji administracyjnej w KAS. Zintegrowany z nim ma być właśnie portal eLicytacje KAS, co, jak przekonuje MF, usprawni działanie naczelników urzędów skarbowych przy stosowaniu egzekucji z ruchomości i nieruchomości. Za pośrednictwem portalu eLicytacje KAS będzie możliwa również sprzedaż praw majątkowych.

Informacje w jednym miejscu

W portalu eLicytacje KAS będą publikowane również sporządzane przez naczelników urzędów skarbowych obwieszczenia i ogłoszenia o sprzedaży ruchomości, nieruchomości, o przetargu ofert czy sprzedaży z wolnej ręki oraz inne dokumenty związane ze zbywaniem ruchomości i nieruchomości.

Na ten właśnie aspekt zwraca uwagę dr Joanna Raglewska z zakładu prawa karnego wykonawczego Uniwersytetu Jagiellońskiego.

– Proponowana zmiana eliminuje obecną praktykę rozproszonego ogłaszania licytacji na stronach poszczególnych Izb Administracji Skarbowej. Często następuje to w miejscach nieintuicyjnych, takich jak chociażby w zakładkach obok ogłoszeń o zamówieniach publicznych czy depozytach. Warto odnotować również wprowadzenie publikowania rozstrzygnięć prowadzonych postępowań – zwraca uwagę dr Raglewska.

Jak podkreśla, istotnym usprawnieniem procedury egzekucyjnej będzie także stworzenie możliwości zdalnego udziału licytantów. – Pomysł zdalnego i nieograniczonego udziału licytantów z pewnością przyczyni się do zwiększenia ich liczby i uzyskania korzystniejszych kwot pieniężnych ze sprzedaży składników majątkowych. Dodatkową zaletą jest automatyzacja kontroli legalności przebiegu egzekucji, umożliwiająca weryfikację terminowości oraz poprawności publikowanych ogłoszeń, co ułatwia późniejszą kontrolę sądową i realizację środków zaskarżenia. Te założenia zasługują w pełni na aprobatę – ocenia ekspertka. Dodaje, że projekt zasadnie wprowadza także rezygnację z podawania w obwieszczeniach o licytacji szczegółowych danych zobowiązanego, realizując (zgodnie z RODO) zasadę minimalizacji danych osobowych i w ten sposób chroniąc prywatność uczestników postępowania egzekucyjnego.

– Podsumowując, jak każda cyfrowa rewolucja, i ta niesie ze sobą pewne ryzyka. Część osób, zwłaszcza starszych, może zostać pozbawiona możliwości udziału w postępowaniach. Nie można też wykluczyć zagrożenia w postaci awarii systemu w kluczowym momencie licytacji. To jednak wyzwania, z którymi nowoczesne państwo musi sobie poradzić. Korzyści płynące z wprowadzenia przejrzystego, dostępnego dla wszystkich i skutecznego systemu sprzedaży egzekucyjnej wydają się bowiem oczywiste – konkluduje dr Raglewska.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Przeciwdziałanie korupcji

W podobnym tonie wypowiada się mec. Szymon Gancewski, adwokat z firmy doradczej Olesiński i Wspólnicy.

– Utworzenie jednolitego systemu licytacji to z całą pewnością wyjście naprzeciw potencjalnym nabywcom i ogromne ułatwienie w dostępie do prowadzonych licytacji i ofert sprzedaży. W praktyce wiele zależy oczywiście od tego, jakiej jakości system zostanie przygotowany i wdrożony. Utworzenie centralnego systemu powinno także sprzyjać transparentności i zmniejszać ryzyko ewentualnych nieprawidłowości, przeciwdziałać korupcji, wspierać nadzór i raportowanie – wymienia mec. Gancewski.

Jak dodaje, korzystanie przez organy z oficjalnego portalu to również sposób na unikanie podszywania się pod nie na popularnych w Polsce portalach z licytacjami lub ogłoszeniami. – Idealnie byłoby mieć jeden system, zarówno dla licytacji komorniczych, jak i tych prowadzonych przez KAS. Jednak dwa portale są na pewno lepsze niż aktualny bałagan na stronach organów i urzędów gmin lub papierowe obwieszczenia publikowane w ich siedzibach – wskazuje ekspert.

Komornicy nieco zawiedzeni

Obecnie od kilku lat działa i jest sukcesywnie rozszerzany, portal do e-licytacji (zarówno ruchomości jak i nieruchomości) przeprowadzanych przez komorników sądowych. Krajowa Rada Komornicza postulowała wykorzystanie go również do sprzedaży w ramach egzekucji administracyjnej. Jednak rząd zdecydował, że zamiast powierzać te zadania prywatnej firmie, która obsługuje portal do elektronicznej egzekucji sądowej, stworzy własne narzędzie. W sumie jego wytworzenia ma kosztować 6,5 mln zł.

– Jesteśmy trochę zawiedzeni, bo można byłoby wykorzystać nasze wieloletnie doświadczenia z funkcjonowania elektronicznych licytacji, aczkolwiek rozumiem, że administracja chce portal, który będzie w pełni pod kontrolą państwa. Mimo wszystko dobrze byłoby, gdyby obydwa te portale: do egzekucji sądowej i administracyjnej zostały w jakiś sposób zintegrowane, tak by użytkownik mógł do nich przejść z poziomu jednej witryny internetowej – mówi Sławomir Szynalik, prezes Krajowej Rady Komorniczej.

Prace nad budową portalu trwają od początku roku. Ich zakończenie jest planowane do 30 czerwca 2026 r. Wcześniej, do końca stycznia 2026 ma być gotowy pierwszy etap, który umożliwi sprzedaż ruchomości oraz zamieszczanie ogłoszeń, obwieszczeń i innych dokumentów dotyczących sprzedawanych ruchomości i nieruchomości. W drugim etapie będzie już możliwa również sprzedaż nieruchomości oraz praw majątkowych.

Etap legislacyjny: Komitet Rady Ministrów ds. Cyfryzacji

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Wojciech Zalewski

adwokat Kancelaria Zalewski we Wrocławiu

Informatyzacja KAS przyśpiesza: Twój e-PIT, aplikacja e-Urząd Skarbowy, Krajowy System e-Faktur (KSeF). Projektowane wprowadzenie portalu eLicytacje jest ruchem w dobrą stronę. W szczególności, iż naczelnicy urzędów skarbowych od niedawna rozpoczęli sprzedaże pojazdów, zarekwirowanych od pijanych kierowców. Dotychczas informacje o licytacjach znajdują się w Biuletynach Informacji Publicznej poszczególnych US. Dla uatrakcyjnienia ofert wykupuję się nawet ogłoszenia w najpopularniejszych serwisach internetowych. Mając na uwadze dotychczas rozproszony system, wprowadzenie ujednoliconej platformy ułatwi pracę urzędnikom i uatrakcyjni zakup z licytacji. Korzystanie z odrębnego systemu umożliwi sprawne przeglądanie ofert zainteresowanym. KAS zyska nowe, skrojone pod swoje potrzeby publiczne (bezpłatne) narzędzie.

Pozwoli to ograniczyć wydatki poszczególnych postępowań, co w rezultacie przełoży się na wyższe sumy uzyskiwane z prowadzonych postępowań egzekucyjnych. Skoro dotychczas urzędy skarbowe nie korzystały z żadnych tego typu narzędzi, trudno oceniać, czy lepiej sprawdzi się nowy państwowy portal, czy lepsze byłoby korzystanie z narzędzia, z którego z powodzeniem korzystają komornicy sądowi. Wprowadzenie nowego rozwiązania powinno w ramach oceny skutków regulacji przewidywać ewaluację skuteczności legislacji w perspektywie półrocznej i rocznej. Na jej podstawie będzie można projektować dalsze nowelizacje.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Ochrona praw akcjonariuszy restrukturyzowanego banku

Stan faktyczny

W 2016 r. DE wniósł do hiszpańskiego sądu pozew przeciwko Bankowi (dalej: B), w którym żądał stwierdzenia nieważności nabycia obligacji podporządkowanych podlegających obowiązkowej zamianie na akcje, a także żądał zwrotu zainwestowanej kwoty. Sąd uwzględnił to powództwo.

W 2017 r. decyzją właściwego hiszpańskiego organu wobec B został wdrożony program restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji. W decyzji tej obniżono w szczególności do zera kapitał zakładowy B poprzez umorzenie wszystkich akcji znajdujących się w obrocie. Wskutek tej decyzji DE przestał być posiadaczem akcji B, które otrzymał po konwersji subskrybowanych obligacji, przy czym nie otrzymał żadnego wynagrodzenia. W 2018 r. Banco Santander został uniwersalnym następcą B przez jego przejęcie. B utracił podmiotowość prawną.

Sąd odsyłający powziął wątpliwości, czy DE może powołać się na roszczenie „należne” w rozumieniu art. 53 ust. 3 i art. 60 ust. 2 ak. 1 lit. b) dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/59/UE z 15.5.2014 r. ustanawiającej ramy na potrzeby prowadzenia działań naprawczych oraz restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji w odniesieniu do instytucji kredytowych i firm inwestycyjnych oraz zmieniającej dyrektywę Rady 82/891/EWG i dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2001/24/WE, 2002/47/WE, 2004/25/WE, 2005/56/WE, 2007/36/WE, 2011/35/UE, 2012/30/UE i 2013/36/UE oraz rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) Nr 1093/2010 i (UE) Nr 648/2012 (Dz.Urz. UE L z 2014 r. Nr 173, s. 190; dalej BRRD) w ramach tego sporu.

Stanowisko TS

W ocenie TS z art. 34 ust. 1 lit. a) i b), art. 53 ust. 1 i 3 oraz art. 60 ust. 2 ak. 1 lit. b) i c) dyrektywy 2014/59/UE wynika, że w przypadku całkowitego umorzenia akcji w kapitale zakładowym instytucji kredytowej objętej restrukturyzacją i uporządkowaną likwidacją na podstawie dyrektywy BRRD akcjonariusze tej instytucji kredytowej mogą dochodzić od tej instytucji kredytowej lub podmiotu, który ją zastąpił, wyłącznie zobowiązań lub roszczeń wynikających z umorzonych instrumentów kapitałowych, które w chwili restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji były już „należne” w rozumieniu art. 53 ust. 3 i art. 60 ust. 2 lit. b) dyrektywy 2014/59/UE.

Trybunał stwierdził, że zgodnie z art. 34 ust. 1 lit. a) i b) tej dyrektywy 2014/59/UE akcjonariusze, a następnie wierzyciele instytucji kredytowej objętej restrukturyzacją i uporządkowaną likwidacją powinni jako pierwsi ponieść straty powstałe w wyniku zastosowania tej procedury. Jednakże zasada pierwszeństwa odpowiedzialności akcjonariuszy i wierzycieli za te straty została złagodzona przez przepisy art. 53 ust. 3 i art. 60 ust. 2 ak. 1 lit. b) dyrektywy 2014/59/UE, których podmiotowy zakres stosowania jest taki sam jak art. 34 ust. 1 lit. a) i b) dyrektywy 2014/59/UE.

Szkolenia miękkie dla adwokatów i radców prawnychSprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Trybunał zaznaczył, że w przeciwieństwie do powództw o stwierdzenie nieważności lub odpowiedzialności wytoczonych po restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji, powództw takich – jeżeli zostały wytoczone przed restrukturyzacją i uporządkowaną likwidacją – nie można uznać za mające skutek wsteczny i nie mogą one podważyć wyceny przewidzianej w art. 36 ust. 1 dyrektywy 2014/59/UE i opartej na niej decyzji o restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji. Przy czym TS podzielił stanowisko rzeczniczki generalnej (pkt 72 opinii), że wycena może nie uwzględniać wszystkich wytoczonych powództw, ponieważ taki poziom niepewności jest widoczny w każdej „inwentaryzacji”, przez co można uznać, że stanowi on część ogólnego ryzyka, które musi zostać przyjęte w ramach restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji na podstawie dyrektywy 2014/59/UE.

Trybunał zaznaczył, że przepisy dyrektywy BRRD należy interpretować w świetle praw podstawowych gwarantowanych w Karcie Praw Podstawowych (Dz.Urz. UE C z 2010 r. Nr 83, s. 389; dalej: KPP), a w szczególności prawa do skutecznego środka prawnego ustanowionego w art. 47 KPP. Co się tyczy powództw o stwierdzenie nieważności i odpowiedzialności wniesionych po wydaniu decyzji o restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji w celu uzyskania zwrotu kwot zapłaconych w chwili nabycia rozpatrywanych instrumentów kapitałowych, z orzecznictwa TS wynika zasadniczo, że art. 47 w zw. z art. 52 ust. 1 KPP nie stoi na przeszkodzie wykładni, zgodnie z którą przepisy dyrektywy BRRD uniemożliwiają akcjonariuszom instytucji kredytowej objętej procedurą restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji wytoczenie takich powództw po restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji – wyrok TSUE z 5.5.2022 r., Banco Santander (Restrukturyzacja i uporządkowana likwidacja Banco Popular), C-410/20, Legalis, pkt 48–50).

W ocenie TS sytuacja osób, które wytoczyły powództwa o stwierdzenie nieważności i odpowiedzialności wniesionych przed wydaniem decyzji o restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji oraz uporządkowaną likwidacją, różni się istotnie od sytuacji osób, które wniosły powództwo po jej rozpoczęciu. Przede wszystkim Trybunał podzielił stanowisko rzeczniczki generalnej (pkt 86 opinii), że wykładnia, zgodnie z którą roszczenia wynikające z powództw o stwierdzenie nieważności lub odpowiedzialności wytoczonych przed restrukturyzacją i uporządkowaną likwidacją nie stanowią „należnych” zobowiązań lub roszczeń w rozumieniu art. 53 ust. 3 i art. 60 ust. 2 ak. 1 lit. b) dyrektywy BRRD, których można dochodzić od instytucji kredytowej objętej procedurą restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji oraz podmiotu będącego jej następcą, skutkowałaby tym, że decyzja o restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji pozbawiałaby postępowania sądowe w toku przedmiotu, a zatem można by je było zamknąć.

Trybunał podkreślił również, że wytaczając takie powództwa przed sądami krajowymi, taka osoba co do zasady wykazała się należytą starannością w celu uzyskania spłaty wierzytelności wynikających z tych powództw przed restrukturyzacją i uporządkowaną likwidacją, w odróżnieniu od osób, które wytoczyły takie powództwa po restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji. W związku z tym, biorąc pod uwagę paremię iura vigilantibus non dormientibus prosunt (prawa służą osobom starannym, a nie ospałym), TS stwierdził, że los powództw wniesionych przed restrukturyzacją i uporządkowaną likwidacją nie może zależeć od okoliczności, czy były one przedmiotem prawomocnego wyroku w chwili rozwiązania.

Reasumując TS orzekł, że przepisy art. 34 ust. 1 lit. a) i b), art. 53 ust. 1 i 3 oraz art. 60 ust. 2 ak. 1 lit. b) i c) dyrektywy BRRD należy interpretować w ten sposób, iż nie stoją one na przeszkodzie temu, aby roszczenia wynikające z powództwa o stwierdzenie nieważności umowy subskrypcji obligacji podporządkowanych zamienionych w akcje oraz powództwa o stwierdzenie odpowiedzialności opartych na naruszeniu wymogów informacyjnych wynikających z dyrektywy 2004/39 uznać za należące do kategorii zobowiązań lub roszczeń „należnych” w chwili restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji danej instytucji kredytowej w rozumieniu art. 53 ust. 3 i art. 60 ust. 2 ak. 1 lit. b) dyrektywy BRRD jeżeli te powództwa zostały wytoczone przed całkowitym umorzeniem akcji w kapitale zakładowym tej instytucji kredytowej w ramach procedury restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji.

Komentarz

W niniejszym wyroku TS dokonał wykładni językowej pojęcia „zobowiązań, które są już należne” w rozumieniu art. 53 ust. 3 i art. 60 ust. 2 ak. 1 lit. b) dyrektywy BRRD, czyli „zmiękczających” zasadę pierwszeństwa odpowiedzialności akcjonariuszy za straty powstałe w wyniku zastosowania procedury restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji. W dotychczasowych wyrokach, w tym dotyczących tego hiszpańskiego banku, Trybunał odmawiał możliwości wszczęcia i prowadzenia postępowań sądowych jeśli wszczęto je po dacie decyzji o restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji banku. Z niniejszego wyroku wynika, że okoliczność, iż powództwo zostało wszczęte przed taką decyzją ma fundamentalne znaczenie. Trybunał przyjął bowiem, że w sytuacji gdy powództwa o stwierdzenie nieważności lub odpowiedzialności zostały wytoczone przed restrukturyzacją i uporządkowaną likwidacją, to nie naruszają one przepisów dyrektywy BRRD. Ponadto wystarczy, że zostały one wszczęte, a nie zakończone prawomocnym wyrokiem.

To istotny wyrok dla akcjonariuszy i innych wierzycieli banków wobec którego wszczęto procedurę restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji, w tym polskich banków objętych taką procedurą. Wykładnia pojęcia „zobowiązań, które są już należne” w rozumieniu art. 53 ust. 3 i art. 60 ust. 2 ak. 1 lit. b) dyrektywy BRRD przedstawiona w tym wyroku powinna zostać w pełni uwzględniona przez polskie sądy i organy, ponieważ jest to autonomiczne pojęcie prawa Unii.

Wyrok TSUE z 11.9.2025 r., Banco Santander (Restrukturyzacja i uporządkowana likwidacja Banco Popular II), C-687/23.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Przyspieszenie procedur dla strategicznych inwestycji

Zakres inwestycji i motywy regulacji

Projekt ustawy definiuje precyzyjny katalog przedsięwzięć objętych szczególnym reżimem prawnym. Obejmują one m.in. budowę drogi krajowej nr 7 w Gdyni, rozbudowę portów zewnętrznych w Świnoujściu i Gdyni, poprawę dostępu do terminali głębokowodnych w Gdańsku, modernizację kluczowych linii kolejowych (w tym na potrzeby systemu RMR), budowę zbiornika Kamieniec Ząbkowicki na Nysie Kłodzkiej, ochronę doliny Wisły, rozbudowę największych lotnisk w kraju oraz inwestycje hydrotechniczne i kolejowe w rejonie planowanej elektrowni jądrowej na Pomorzu.

Wybór ten uzasadniono względami geopolitycznymi, gospodarczymi i społecznymi. Inwestycje mają zwiększyć mobilność sił zbrojnych, podnieść bezpieczeństwo energetyczne państwa, usprawnić łańcuchy dostaw oraz ograniczyć ryzyko powodziowe. W uzasadnieniu projektu podkreślono również konieczność skrócenia długotrwałych procedur środowiskowych, budowlanych i wywłaszczeniowych, które w praktyce istotnie spowalniają realizację dużych przedsięwzięć.

Procedury środowiskowe i sądowe – dyscyplina czasowa

Jednym z centralnych elementów ustawy jest wprowadzenie sztywnego terminu 45 dni na wydanie decyzji środowiskowej. Przekroczenie tego okresu obciąża organ administracji karą w wysokości 1000 zł za każdy dzień zwłoki, jeżeli inwestor wystąpi o jej wymierzenie. Do czasu postępowania nie wlicza się okresów wynikających z zawieszenia postępowania, procedury transgranicznej czy przyczyn leżących po stronie inwestora.

Równolegle skrócono terminy sądowe. Skargi na decyzje środowiskowe mają być rozpatrywane w ciągu 30 dni, a skargi kasacyjne – w ciągu 2 miesięcy. Wprowadzono też obowiązek kwartalnego raportowania do Prezesa Rady Ministrów o przebiegu postępowań, zarówno po stronie administracji, jak i sądów. Rozwiązania te mają przeciwdziałać przewlekłości i zapewnić bieżącą kontrolę nad procesem.

Sektor publiczny – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Uproszczenia budowlane, geodezyjne i konserwatorskie

Projekt przewiduje szereg uproszczeń w obszarze budownictwa i ochrony zabytków. Dla wybranych inwestycji nie będzie wymagane uzyskanie pozwolenia na budowę – wystarczające będzie zgłoszenie. Zmieniono także definicję „istotnego odstąpienia” od zatwierdzonego projektu, co pozwoli uniknąć konieczności uzyskiwania nowych decyzji w przypadku niektórych modyfikacji w trakcie realizacji.

Znacząco przyspieszono też prace geodezyjne – organy mają maksymalnie 7 dni na weryfikację zgłoszonych prac. W obszarze ochrony zabytków wprowadzono zasadę, że brak oględzin w terminie 5 dni od zawiadomienia uprawnia inwestora do kontynuowania robót, a odpowiedzialność za ewentualne zniszczenia nie obciąża inwestora. Tego rodzaju rozwiązania mają usunąć bariery proceduralne, które w przeszłości wielokrotnie blokowały inwestycje infrastrukturalne.

Specustawy sektorowe – skrócone terminy i natychmiastowa wykonalność

Projekt ustawy ingeruje również w obowiązujące specustawy, w tym drogowe, kolejowe, przeciwpowodziowe i lotniskowe. Wszędzie tam skrócono terminy wydawania kluczowych decyzji administracyjnych – w większości przypadków do 60 dni. Decyzje te mają uzyskiwać rygor natychmiastowej wykonalności, co oznacza możliwość rozpoczęcia robót jeszcze przed uprawomocnieniem się rozstrzygnięcia.

Wprowadzono też zmiany w zakresie uzgodnień między inwestorami a Lasami Państwowymi oraz zarządcami kolei. Jeżeli porozumienia dotyczące wycinki drzew lub zajęcia terenów nie zostaną zawarte w ustawowym terminie, kompetencje do rozstrzygnięcia przechodzą na wojewodę, co uniemożliwia dalszą zwłokę.

Nabywanie nieruchomości – rekompensaty powyżej wartości rynkowej

Szczególną część regulacji stanowią przepisy o nabywaniu nieruchomości na obszarach wskazanych w rozporządzeniu Rady Ministrów. Właściciele będą mogli otrzymać rekompensaty znacząco przewyższające wartość rynkową – według różnych alternatywnych metod. Obejmują one m.in. doliczenie określonego procentu wartości gruntu, wartość odtworzeniową budynków bez uwzględnienia stopnia zużycia czy ryczałtowe wyliczenie w oparciu o wskaźniki kosztu odtworzenia.

Takie rozwiązania mają zachęcić do dobrowolnej sprzedaży nieruchomości i ograniczyć konieczność stosowania trybu wywłaszczeniowego, co w praktyce skróci proces pozyskiwania terenów pod inwestycje. Jednocześnie wprowadzono mechanizmy zapobiegające sztucznemu zawyżaniu cen w lokalnych transakcjach.

Uzasadnienie i spodziewane skutki regulacji

W uzasadnieniu projektu ustawodawca wskazuje na kilka zasadniczych przesłanek: potrzebę zwiększenia bezpieczeństwa państwa w kontekście międzynarodowym, konieczność przyspieszenia odbudowy po skutkach powodzi z 2024 r., a także znaczenie gospodarcze kluczowych węzłów komunikacyjnych i energetycznych. Regulacja ma umożliwić realizację inwestycji w harmonogramach odpowiadających wymaganiom obronnym i gospodarczym, przy jednoczesnym ograniczeniu ryzyka związanego z blokowaniem przedsięwzięć na etapie administracyjnym czy sądowym.

Spodziewanym skutkiem jest zwiększenie tempa prac przygotowawczych i budowlanych, a także zmniejszenie liczby sporów i utrudnień proceduralnych. Oznacza to, że inwestycje o strategicznym znaczeniu będą mogły być oddane do użytku szybciej, co przełoży się na wzrost konkurencyjności gospodarki, bezpieczeństwo energetyczne i ochronę ludności przed skutkami klęsk żywiołowych.

Etap legislacyjny i wejście w życie

Projekt ustawy o usprawnieniu procesu inwestycyjnego w zakresie kluczowych inwestycji infrastrukturalnych został opublikowany w Rządowym Centrum Legislacji. Przepisy mają wejść w życie po upływie 14 dni od ogłoszenia. Zdaniem projektodawcy tak krótki okres vacatio legis jest wystarczający, ponieważ ustawa dotyczy przede wszystkim organów administracji publicznej i sądów, które powinny być przygotowane do stosowania nowych regulacji w trybie niezwłocznym.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Koniec psów na łańcuchach – Sejm znowelizował Ustawę o ochronie zwierząt

Najważniejsze zmiany

Cele projektu

Dotychczasowe przepisy ustawy z 21.8.1997 r. o ochronie zwierząt (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1580) pozwalały na trzymanie psów na łańcuchach, pod warunkiem, że uwięź miała minimum 3 m długości, nie powodowała cierpienia, a pies nie był uwiązany dłużej niż 12 godzin na dobę. Regulacje te, mimo że miały charakter „tymczasowy”, obowiązywały aż 13 lat. Autorzy nowelizacji podkreślali, że przepisy były w praktyce martwe i trudne do egzekwowania. Nowe rozwiązania mają zapewnić realną poprawę dobrostanu psów.

Dyskusja w Sejmie

Projekt wywołał żywą debatę. Choć posłowie zgodzili się co do konieczności zakazu, spierali się o szczegółowe rozwiązania. Krytycy argumentowali, że regulacje uderzają w mieszkańców wsi, nakładając dodatkowe koszty związane z budową kojców, co może prowadzić do porzucania zwierząt i zmniejszenie liczby osób chętnych do zabierania psów ze schronisk. Najwięcej emocji wzbudziły szczegółowe wymogi dotyczące wielkości kojców i katalogu wyjątków od zakazu. Po pracach Komisji Nadzwyczajnej ds. Ochrony Zwierząt Sejm przyjął ustawę w wersji rekomendowanej przez Komisję.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Nowe obowiązki opiekunów psów

Nowelizacja oznacza wprowadzenie całkowitego zakazu trzymania psów na uwięzi poza następującymi sytuacjami:

  1. transportem psa;
  2. udziałem psa w wystawie, pokazie, konkursie, występie, treningu lub tresurze;
  3. przeprowadzaniem na psie zabiegu lekarsko-weterynaryjnego, profilaktycznego lub pielęgnacyjnego;
  4. krótkotrwałymi, poza miejscem stałego bytowania psa, w określonych warunkach wskazanych przez właściciela, w sposób niepowodujący naruszenia dobrostanu zwierzęcia;
  5. gdy uwięź poza miejscem stałego bytowania psa jest niezbędna dla ochrony zdrowia i życia ludzi, zwierząt lub zapobieżenia szkodom (jeżeli zastosowanie innego środka nie jest w danych okolicznościach możliwe lub uwięź jest środkiem najlepiej znoszonym przez tego psa).

Zamiast łańcuchów opiekunowie psów będą mieli obowiązek zapewnić kojec, który oprócz pomieszczenia (tzw. budy z karmą i wodą), będzie musiał być utwardzony i częściowo zadaszony, a także posiadał powierzchnię adekwatną do masy ciała psa:

Wyłączenie niektórych obowiązków będzie dotyczyło psów wykorzystywanych do celów specjalnych oraz utrzymywanych w schronisku dla zwierząt. Ponadto każdy pies będzie musiał mieć zapewniony codzienny ruch poza kojcem, odpowiedni do jego wieku, zdrowia i potrzeb gatunkowych.

Wejście w życie

Nowelizacja zacznie obowiązywać po 12 miesiącach od dnia publikacji.

Etap legislacyjny

Ustawa została uchwalona przez Sejm i przekazana do Senatu.

Zakaz trzymania psów na łańcuchu to krok w dobrą stronę, który wpisuje się w europejskie standardy ochrony zwierząt. Wieloletnie badania pokazują, że życie na uwięzi ma poważny wpływ na psychikę i zdrowie psów, powodując m.in. agresję i choroby. Jednak skuteczność tych regulacji zależy od precyzyjnych zapisów ustawy i realnych możliwości ich egzekwowania.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Definicja „zagrożenia dla bezpieczeństwa” do uściślenia

– Przy podejmowaniu decyzji o deportacji najważniejsze jest ustalenie czy cudzoziemiec stwarza realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. To decyzja ostateczna, zarezerwowana dla osób, wobec których, mniej inwazyjne metody już zawiodły. Jeśli stosuje się ją bez odpowiednich podstaw, to według mnie jest to dowód nie na siłę, a bezradność – uważa Przemysław Leśniak, były dyrektor Departamentu Ochrony Informacji Niejawnych ABW, Biura Bezpieczeństwa Agencji Wywiadu i Biura Ochrony Informacji MSZ.

Realny wpływ

Wątpliwości wokół kwestii deportacji pojawiły się już przy okazji decyzji wydanych wobec uczestników sierpniowego koncertu białoruskiego rapera Maksa Korża (doszło wówczas do naruszenia nietykalności cielesnej ochroniarzy, znaleziono narkotyki, a w tłumie pojawiła się flaga OUN-UPA). Dyskusja odżyła zaś niedawno, gdy okazało się, że deportowany został też 21-letni Ukrainiec, który nad budynki rządowe wypuścił drona, bo – jak miał tłumaczyć – chciał pokazać dziewczynie, jak stolica wygląda z lotu ptaka.

Oceniający te sprawy prawnicy, choć w większości jasno wskazują, że bezpieczeństwo państwa jest kluczowe, to niejednokrotnie podkreślają, że wytoczone przez to państwo działa są nieadekwatne do sytuacji.

Przemysław Leśniak komentuje: – Kiedy premier Włoch Giorgia Meloni zdecydowała o deportacji imama, który w swoich kazaniach nawoływał do walki z niewiernymi, uznałem tę decyzję za właściwą, bo taki duchowny ma realny wpływ na tysiące wiernych. A jaki wpływ na kwestię bezpieczeństwa państwa ma 21-latek latający dronem? Z tego co wiemy, nie było podstaw, aby stawiać mu zarzuty szpiegostwa.

Odwrotny efekt

Zdaniem b. dyrektora departamentu w ABW, deportując osoby o nieakceptowalnych dla nas poglądach, nie wpłyniemy na zmianę tych poglądów – efekt może być odwrotny.

– Niestety w ostatnich latach decyzje deportacyjne zaczynają być powiązane z poglądami społeczeństwa. Politycy dostrzegają radykalizację społecznych nastrojów i odpowiadają na nie. A deportacja to narzędzie utrzymania bezpieczeństwa państwa i przez to powinna być narzędziem całkowicie apolitycznym – uważa ekspert.

Przypomina jednocześnie, że jest to kosztowna operacja obciążająca finansowo państwo, które decyduje się na jej stosowanie. Dlatego należy to robić w przypadkach szczególnie uzasadnionych.

Na deportacje pozwalają przepisy ustawy o cudzoziemcach, między innymi wtedy, kiedy wymagają tego „względy obronności lub bezpieczeństwa państwa”. A także, gdy chodzi o ochronę bezpieczeństwa i porządku publicznego lub o interes Polski. Prawnicy są jednak sceptyczni co do takiego kształtu regulacji.

Sektor publiczny – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

– Moim zdaniem przepisy, na podstawie których Straż Graniczna wydaje decyzje o deportacji, pozostawiają tej służbie tak duży margines swobody administracyjnej, że wręcz możemy mówić o marginesie dowolności – uważa dr hab. Witold Klaus, profesor Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk.

– O przejrzystości przepisów trudno też mówić, jeśli nie są one jasne dla tych, którzy mają się do nich stosować, w tym przypadku – dla migrantów i migrantek – dodaje.

Ekspert przypomina, że jeśli poprzez stosowanie takich przepisów de facto dochodzi do ukarania człowieka, to państwo powinno kierować się kluczową w tej sprawie zasadą proporcjonalności.

– Oznacza to, że działania jego organów muszą być adekwatne do popełnionego czynu, o czym trudno mówić w przypadku deportacji po koncercie czy locie dronem nad Belwederem. W większości tego typu przypadków sprawy powinny zakończyć się mandatami – uważa profesor.

I przypomina, że nawet jeśli w Polsce czczenie tzw. flagi Bandery jest społecznie nieakceptowalne, to z punktu widzenia polskiego prawa – nie jest zakazane.

Otwarty katalog

Podobne zdanie na temat kluczowych przepisów mają specjaliści z kancelarii adwokackiej Piotr Sawicki i Wspólnicy. – Katalog definicji określających zachowania, które stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku państwa, jest otwarty, co pozostawia służbom duże pole manewru. Pytanie, jakie zagrożenie dla tych wartości stwarza latanie dronem nad Belwederem i czy tak ostra reakcja w podobnym przypadku jest adekwatna – komentuje mec. Piotr Sawicki.

Osoba, wobec której wydano decyzję o deportacji, oczywiście może odwołać się do niej do komendanta Straży Granicznej. Jednak – jak sygnalizuje mecenas – w praktyce i dużym uproszczeniu, oznacza to, że ponowną decyzję znów podejmuje ten sam organ. Na kontrolę innej instytucji liczyć zaś można dopiero na etapie postępowania sądowo-administracyjnego.

Według prawnika Nazara Kalinchuka, w sprawie odwołań nie powinna więc ponownie decydować Służba Graniczna, czyli główny komendant, tylko organ niepowiązany hierarchicznie, tak jak było to przed zmianą przepisów. – Wtedy szansa na merytoryczne i właściwe rozpatrzenie odwołania rosła, bo nie rozpatrywano go w tej samej strukturze organizacyjnej. Organ pierwszej instancji zapewne również bardziej szczegółowo analizowałby sytuację przed podjęciem takiej decyzji – przewiduje ekspert.

Nazar Kalinchuk zaznacza, że sama konieczność pełnienia służby wojskowej w swoim kraju nigdy nie była brana pod uwagę jako okoliczność, która mogłaby wpłynąć na decyzję o deportacji.

– Jednak w przypadku odsyłania obywateli Ukrainy, kiedy w ich kraju trwa wojna, sytuacja powinna zostać bardzo dokładnie zbadana – przyznaje. Dodaje jednak, że mimo wszystko przesłanka dotycząca zagrożenia dla bezpieczeństwa, porządku publicznego zwykle okazuje się silniejsza. Cudzoziemcowi – jak tłumaczy – nie przyznaje się szczególnego rodzaju ochrony, np. pobytu humanitarnego. A takie rozwiązania – jak wyjaśnia – mogłyby okazać się wyjściem z sytuacji, nawet jeśli decyzja o zobowiązaniu do powrotu już zapadła.

Jednocześnie mec. Sawicki zwraca uwagę, w jakiej sytuacji znajdzie się osoba, która ponownie będzie chciała przyjechać do Polski.

– Jeśli dana osoba po okresie zakazu ponownego wjazdu wróci potem do kraju, z którego została czasowo deportowana i będzie chciała ubiegać się np. o pobyt czasowy, stały lub obywatelstwo, może być na przegranej pozycji, bo urzędy wojewódzkie bardzo surowo podchodzą do tych kwestii – podkreśla. Mecenas wyraźnie zaznacza jednak, że trudno krytykować państwo podejmujące tak ostre działania, jednak doprecyzowanie przepisów, które ograniczyłyby uznaniowość organów i wprowadzenie dwuinstancyjnej kontroli, byłoby warte rozważenia.

Potrzebna sądowa kontrola decyzji

Zdaniem prof. Klausa, sam zainteresowany powinien przede wszystkim móc pozostać w Polsce do czasu wydania prawomocnego wyroku sądowego w sprawie deportacji. – Dzisiaj migranci są odsyłani w trybie natychmiastowym już w chwili, gdy zapada decyzja Straży Granicznej. Sądowa kontrola tych decyzji dałaby możliwość ugruntowania orzecznictwa w podobnych sprawach i wyznaczenia granic swobody administracyjnej, zatem i uściślenia definicji zagrożenia dla bezpieczeństwa – argumentuje ekspert.

– Obecnie, nawet jeśli sąd przyzna rację migrantowi, ten może już dawno zostać uwięziony lub po prostu stracić życie w swoim kraju – konkluduje.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Ratownicy medyczni zyskają mocniejszą ochronę

Zmiany w Kodeksie karnym

W KK planowane są następujące zmiany:

Zmiany przewidują więc zaostrzenie odpowiedzialności, wprowadzenie nowych regulacji dotyczących odpowiedzialności za zamach na osobę odpierającą atak przez wprowadzenie trybu ścigania na wniosek, w przypadku naruszenia jedynie czci lub godności oraz obowiązkową (na wniosek pokrzywdzonego) publikację wyroku.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Zmiany w Kodeksie wykroczeń i Kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenia

Projektowane jest wprowadzenie typów kwalifikowanych wykroczenia zakłócenia porządku publicznego z art. 51 KW.

W pierwszym przypadku wyższa kara grozi za na popełnieniu go jako wykroczenie o charakterze chuligańskim lub pod wpływem alkoholu, środka odurzającego lub innej podobnie działającej substancji lub środka. W takim przypadku sprawca podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 1000 złotych.

Taka sama sankcja grozi za popełnienie czynu w:

Sprawcy wykroczeń z projektowanego art. 51 § 2a KW (zakłócenie porządku w zakładzie leczniczym, w trakcie akcji medycznej, w siedzibie) oraz z art. 66b KW (niezastosowanie się do nakazu lub zakazu Policji lub Żandarmerii Wojskowej) mają podlegać postępowaniu przyspieszonemu.

Rezultat zmian

Oczekiwane skutki nowelizacji to:

  1. poprawa bezpieczeństwa z uwagi na prewencyjne oddziaływanie zwiększonych sankcji karnych,
  2. zmniejszenie liczby ataków na służby ratownicze i obywateli,
  3. wzmocnienie autorytetu instytucji państwowych, szacunek do prawa i organów ścigania,
  4. odstraszenie potencjalnych sprawców,
  5. wzmocnienie poczucia sprawiedliwości.

Etap legislacyjny

Projekt nowelizacji 5.9.2025 r. skierowano do I czytania na posiedzeniu Sejmu (druk nr 1636).

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Ograniczenia metod płatności w e-commerce a ochrona danych osobowych

Tło sprawy

Postępowanie przed OGH zostało wszczęte na skutek pozwu Austriackiego Stowarzyszenia Informacji Konsumenckiej (Verein für Konsumenteninformation, VKI) przeciwko dużemu przedsiębiorcy prowadzącemu sprzedaż wysyłkową. Spór dotyczył praktyki polegającej na tym, że konsumenci wybierający metody płatności określane przez przedsiębiorcę jako bardziej ryzykowne – przede wszystkim płatność na fakturę oraz w ratach – byli poddawani automatycznej ocenie zdolności kredytowej.

Ocena ta opierała się na wewnętrznym scoringu oraz danych uzyskanych od zewnętrznych agencji kredytowych. W przypadku negatywnego wyniku system automatycznie ograniczał klientowi dostęp do płatności odroczonych, pozostawiając jedynie metody uznane za „bezpieczne”, takie jak karta kredytowa czy PayPal. Konsumentom nie odmawiano możliwości dokonania samego zakupu – zmieniał się jedynie dostępny katalog metod płatności.

Stanowisko sądów niższych instancji

Sądy niższej instancji skłaniały się ku ocenie, że praktyka ta nie narusza art. 22 RODO. Argumentowano, że ograniczenie metod płatności nie stanowi decyzji wywołującej skutki prawne ani w podobnie istotny sposób wpływającej na sytuację konsumenta. Klient mógł bowiem nadal zawrzeć umowę, korzystając z innych, powszechnie dostępnych metod płatności.

Podkreślono przy tym masową skalę działalności przedsiębiorcy (50–60 tys. zamówień miesięcznie, z czego ok. 90% online, średnia wartość zamówienia ok. 650 EUR). Zdaniem sądów, przy takiej liczbie transakcji ręczna ocena wiarygodności płatniczej nie byłaby możliwa w rozsądnym czasie, a konsumenci oczekują natychmiastowego potwierdzenia zakupu.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Wątpliwości OGH i pytania do TSUE

Odmienne stanowisko zajął jednak OGH, który uznał, że sprawa wymaga wykładni prawa unijnego. Sąd Najwyższy zwrócił się do TSUE z pięcioma pytaniami prejudycjalnymi:

  1. Czy automatyczne ograniczenie metod płatności, nawet jeśli nie prowadzi do odmowy zawarcia umowy, stanowi decyzję wywołującą skutki prawne lub w podobnie istotny sposób wpływającą na konsumenta w rozumieniu art. 22 ust. 1 RODO?
  2. Czy wyjątek umowny z art. 22 ust. 2 lit. a) RODO wymaga istnienia bezpośredniego związku pomiędzy celem umowy sprzedaży a zastosowaną automatyczną oceną kredytową?
  3. Czy dane wykorzystywane do scoringu muszą być obiektywnie odpowiednie do przewidywania ryzyka opóźnień w płatnościach?
  4. Kto ponosi ciężar dowodu – przedsiębiorca stosujący system czy konsument kwestionujący decyzję – w zakresie adekwatności danych i niezbędności automatycznej oceny?
  5. Czy „konieczność” automatyzacji oznacza, że tylko automatyczne podejmowanie decyzji jest dopuszczalne, czy wystarczy, że ręczne podejmowanie decyzji byłoby niepraktyczne ze względu na skalę działalności i oczekiwania klientów?

Znaczenie praktyczne dla rynku e-commerce

Odpowiedzi TSUE będą miały bezpośredni wpływ na działalność przedsiębiorców prowadzących sprzedaż online w całej Unii. Jeżeli Trybunał uzna, że ograniczenie metod płatności wchodzi w zakres art. 22 RODO, przedsiębiorcy będą zobowiązani do zapewnienia klientom dodatkowych uprawnień, takich jak prawo do interwencji człowieka, uzyskania wyjaśnień czy możliwości zakwestionowania decyzji.

Rozstrzygnięcie przesądzi również, jak należy rozumieć wyjątek umowny. Restrykcyjna interpretacja będzie oznaczać konieczność wykazywania przez przedsiębiorców, że scoring pozostaje w bezpośrednim związku z celem umowy i opiera się na danych obiektywnie adekwatnych do oceny ryzyka.

Kwestia ciężaru dowodu może dodatkowo zwiększyć odpowiedzialność podmiotów stosujących scoring. Jeżeli to na nich spadnie obowiązek wykazania adekwatności danych, oznaczać to będzie konieczność większej transparentności i gotowości do kontroli ze strony organów nadzorczych.

Skutki dla praktyki w Polsce

Rozstrzygnięcie TSUE będzie miało znaczenie również dla polskich przedsiębiorców i organów nadzorczych. W Polsce zakupy na fakturę lub w systemie ratalnym są również powszechną praktyką, a sklepy internetowe często stosują zautomatyzowane mechanizmy oceny wiarygodności płatniczej.

Jeżeli ograniczenie metod płatności zostanie uznane za decyzję w rozumieniu art. 22 RODO, polscy przedsiębiorcy będą musieli zapewnić klientom możliwość:

Dla Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych oznacza to konieczność wzmożonej kontroli modeli scoringowych. Organ może wymagać od przedsiębiorców nie tylko wskazania podstawy prawnej, ale też dowodów, że dane stosowane w scoringu są adekwatne i proporcjonalne.

W praktyce można spodziewać się wzrostu liczby skarg konsumentów i postępowań administracyjnych. Również sądy cywilne będą zobowiązane stosować unijną wykładnię art. 22 RODO, co może wzmocnić pozycję procesową konsumentów w sprawach dotyczących dostępu do określonych metod płatności.

Porównanie ze stanem prawnym przed rozstrzygnięciem

Dotychczasowa praktyka w Austrii – a częściowo również w innych państwach członkowskich – dopuszczała szerokie stosowanie automatycznych ograniczeń płatności, traktując je jako element swobody kontraktowej przedsiębiorcy. Jednocześnie brak było jednolitego podejścia organów nadzorczych co do tego, czy takie decyzje podlegają art. 22 RODO.

Orzeczenie TSUE może tę niepewność usunąć i wyznaczyć wspólne standardy dla całej Unii, zapewniając konsumentom spójniejszy poziom ochrony.

Perspektywa dalszych zmian

Wyrok TSUE wymusić na przedsiębiorcach zmianę procedur płatności, dostosowanie regulaminów sklepów internetowych oraz większą transparentność w zakresie stosowanych algorytmów scoringowych.

W zależności od przyjętej interpretacji przedsiębiorcy mogą zostać zobowiązani do dokumentowania adekwatności danych i wykazywania niezbędności automatyzacji. Z kolei konsumenci mogą zyskać nowe instrumenty ochrony swoich praw w sporach z przedsiębiorcami.

Podsumowanie

Pytania prejudycjalne OGH w sprawie 6Ob15/25m otwierają nowy etap w debacie nad zakresem stosowania art. 22 RODO. Rozstrzygnięcie Trybunału zadecyduje o tym, czy automatyczne ograniczanie metod płatności stanowi decyzję w rozumieniu RODO, a także określi granice wyjątku umownego i rozkład ciężaru dowodu.

Dla polskich przedsiębiorców oznacza to konieczność przygotowania się na możliwe zmiany w zakresie stosowania scoringu kredytowego, a dla Prezesa UODO – na intensyfikację działań nadzorczych w tym obszarze. Wyrok TSUE może w istotny sposób wpłynąć na kształt procesów płatności w e-commerce, wyznaczając nowe standardy ochrony konsumentów w całej Unii Europejskiej.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź