Udział Polski w systemie Eurodac – nowe zasady przetwarzania danych biometrycznych
- Projektowana ustawa ma służyć dostosowaniu krajowego porządku prawnego do nowych unijnych zasad funkcjonowania systemu Eurodac, które zastąpiły dotychczasowe ramy prawne regulujące jego działanie.
- Projekt porządkuje i konsoliduje rozproszone dotychczas regulacje krajowe dotyczące udziału polskich organów w systemie Eurodac.
- Regulacja określa zasady przetwarzania danych biometrycznych cudzoziemców oraz kompetencje organów krajowych w związku z nowymi celami funkcjonowania systemu Eurodac.
Cel projektowanych zmian
Celem projektowanej ustawy jest stworzenie jednolitych, przejrzystych i kompletnych ram prawnych regulujących udział Rzeczypospolitej Polskiej w systemie Eurodac, w związku z istotnym rozszerzeniem zakresu i celów funkcjonowania tego systemu na mocy rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) Nr 2024/1358 z 14.5.2024 r. w sprawie ustanowienia systemu Eurodac do porównywania danych biometrycznych w celu skutecznego stosowania rozporządzeń Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1351 i (UE) 2024/1350 i dyrektywy Rady 2001/55/WE oraz w celu identyfikowania nielegalnie przebywających obywateli państw trzecich oraz bezpaństwowców, w sprawie występowania z wnioskami o porównanie z danymi Eurodac przez organy ścigania państw członkowskich i Europol na potrzeby ochrony porządku publicznego, w sprawie zmiany rozporządzeń Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/1240 i (UE) 2019/818 oraz w sprawie uchylenia rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 603/2013 (Dz.Urz. UE L z 2024 r., s. 1358). System Eurodac, który pierwotnie służył przede wszystkim realizacji tzw. mechanizmu dublińskiego, został przekształcony w wielofunkcyjny system informacyjny wspierający zarządzanie azylem i migracją, identyfikację nielegalnie przebywających obywateli państw trzecich oraz, w ograniczonym zakresie, ochronę bezpieczeństwa wewnętrznego.
Projektodawca wskazuje, że dotychczas w polskim porządku prawnym nie funkcjonowała jedna, kompleksowa ustawa regulująca udział państwa w systemie Eurodac, a obowiązujące przepisy miały charakter rozproszony i były zawarte m.in. w ustawie z 6.4.1990 r. o Policji (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 636), ustawie z 12.12.2013 r. o cudzoziemcach (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1079) oraz ustawie z 13.6.2003 r. o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 223).
Zakres projektowanych zmian
Projekt ustawy wprowadza regulację określającą zasady i sposób realizacji udziału Rzeczypospolitej Polskiej w systemie Eurodac. Zakres projektowanych zmian obejmuje w szczególności:
- wskazanie organów właściwych do wykonywania zadań wynikających z rozporządzenia 2024/1358/UE;
- określenie zasad pobierania, przesyłania, porównywania oraz aktualizacji danych biometrycznych w systemie Eurodac;
- uregulowanie obowiązków cudzoziemców w zakresie umożliwienia pobrania danych biometrycznych;
- ustanowienie środków prawnych służących wykonaniu obowiązków wynikających z rozporządzenia 2024/1358/UE;
- określenie zasad dostępu do danych Eurodac na potrzeby azylowe, migracyjne oraz pomocniczo – bezpieczeństwa publicznego.
Opis projektowanych rozwiązań
Nowe cele i rozszerzony zakres funkcjonowania systemu Eurodac
Projektowana ustawa uwzględnia zasadniczą zmianę charakteru systemu Eurodac, wynikającą z wejścia w życie rozporządzenia 2024/1358/UE. System ten przestaje pełnić wyłącznie funkcję pomocniczą wobec mechanizmu dublińskiego i zostaje przekształcony w wielofunkcyjny, wielkoskalowy system informacyjny Unii Europejskiej, służący zarządzaniu azylem i migracją na wszystkich etapach postępowań dotyczących cudzoziemców.
Eurodac ma obecnie umożliwiać porównywanie danych biometrycznych w celu skutecznego stosowania:
- rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) Nr 2024/1351 z 14.5.2024 r. w sprawie zarządzania azylem i migracją, zmiany rozporządzeń (UE) 2021/1147 i (UE) 2021/1060 oraz uchylenia rozporządzenia (UE) Nr 604/2013 (Dz.Urz. UE L z 2024 r., s. 1351);
- rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) Nr 2024/1350 z 14.5.2024 r. ustanawiającego unijne ramy przesiedleń i przyjmowania ze względów humanitarnych oraz zmieniające rozporządzenie (UE) 2021/1147 (Dz.Urz. UE L z 2024 r., s. 1350) oraz
- dyrektywy Rady 2001/55/WE z 20.7.2001 r. w sprawie minimalnych standardów przyznawania tymczasowej ochrony na wypadek masowego napływu wysiedleńców oraz środków wspierających równowagę wysiłków między państwami członkowskimi związanych z przyjęciem takich osób wraz z jego następstwami (Dz.Urz. UE L z 2001 r. Nr 212, s. 12).
Jednocześnie system ten służy identyfikowaniu obywateli państw trzecich i bezpaństwowców przebywających nielegalnie na terytorium państw członkowskich.
Projekt ustawy wyraźnie akcentuje nadrzędny charakter celów azylowych i migracyjnych systemu Eurodac, wskazując, że dostęp do danych na potrzeby zapobiegania przestępczości terrorystycznej lub innym poważnym przestępstwom ma charakter pomocniczy i może być realizowany wyłącznie w przypadkach spełniających wymogi konieczności i proporcjonalności.
Kompleksowe określenie właściwości i zadań organów krajowych
Projektowana ustawa w sposób systemowy porządkuje kompetencje organów władzy publicznej uczestniczących w funkcjonowaniu systemu Eurodac. Zadania te zostały rozdzielone pomiędzy Policję, Straż Graniczną, Szefa Urzędu do Spraw Cudzoziemców, Radę do Spraw Uchodźców, ministra właściwego do spraw wewnętrznych oraz Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
Ustawa wskazuje Komendanta Głównego Policji jako organ odpowiedzialny za zapewnienie funkcjonowania krajowego punktu dostępu do systemu Eurodac (NAP Eurodac) oraz Centralnego Organu Technicznego Eurodac. Rozwiązanie to zapewnia ciągłość organizacyjną w stosunku do dotychczasowych regulacji, przy jednoczesnym dostosowaniu struktury instytucjonalnej do rozszerzonego zakresu zadań wynikających z nowego rozporządzenia.
Straż Graniczna zachowuje kluczową rolę w zakresie pobierania danych biometrycznych od cudzoziemców składających wnioski o udzielenie ochrony międzynarodowej, natomiast Szef Urzędu do Spraw Cudzoziemców oraz Rada do Spraw Uchodźców realizują zadania związane z oznaczaniem i aktualizacją danych w systemie Eurodac w związku z rozstrzygnięciami w przedmiocie statusu ochronnego.
Pobieranie, przekazywanie i aktualizacja danych biometrycznych
Projekt ustawy ustanawia samoistną i kompleksową podstawę prawną do pobierania danych biometrycznych od osób wskazanych w rozporządzeniu 2024/1358/UE, w tym danych daktyloskopijnych oraz innych danych biometrycznych przewidzianych w tym akcie. Przepisy projektowanej ustawy precyzują organy właściwe do pobierania tych danych, ich przesyłania do NAP Eurodac oraz rejestrowania i aktualizacji w centralnym systemie Eurodac.
Ustawa określa również obowiązek cudzoziemców, polegający na umożliwieniu pobrania danych biometrycznych. W celu zapewnienia skuteczności tego obowiązku projekt przewiduje środki administracyjne w postaci możliwości nałożenia administracyjnej kary pieniężnej, a także – w przypadkach uzasadnionych – zastosowanie środków przymusu bezpośredniego przez uprawnione organy.
Dostęp do danych Eurodac na potrzeby bezpieczeństwa publicznego
Projektowana ustawa reguluje zasady dostępu do danych Eurodac przez organy ścigania oraz Europol w celach związanych z zapobieganiem przestępstwom terrorystycznym i innym poważnym przestępstwom, ich wykrywaniem oraz prowadzeniem postępowań przygotowawczych. Dostęp ten ma charakter wyjątkowy i uzupełniający względem podstawowych celów systemu Eurodac.
Ustawa implementuje wymogi wynikające z art. 52 ust. 1 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej (Dz.Urz. UE C z 2010 r. Nr 83, s. 389), wskazując, że ograniczenia prawa do prywatności muszą być przewidziane prawem, sformułowane w sposób precyzyjny oraz konieczne dla realizacji celów interesu publicznego uznawanych przez Unię Europejską.
Ochrona danych osobowych i mechanizmy nadzorcze
Projekt ustawy wprowadza rozwiązania mające na celu zapewnienie wysokiego poziomu ochrony danych osobowych przetwarzanych w systemie Eurodac. Przewidziano mechanizmy kontroli wewnętrznej oraz zewnętrznej nad przetwarzaniem danych, w tym kompetencje Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych w zakresie nadzoru nad zgodnością przetwarzania danych z przepisami o ochronie danych osobowych.
Projektowane regulacje zapewniają, że przetwarzanie danych biometrycznych odbywa się wyłącznie w zakresie niezbędnym do realizacji celów określonych w rozporządzeniu 2024/1358/UE, z poszanowaniem zasady minimalizacji danych oraz ograniczenia celu przetwarzania.
Etap legislacyjny
Projekt ustawy został wpisany do wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów pod numerem UC139. Organem odpowiedzialnym za opracowanie oraz przedłożenie projektu jest Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji. Planowany termin przyjęcia projektu przez Radę Ministrów został określony na II kwartał 2026 r.
Reforma procedury karnej na finiszu
Sprawozdanie komisji ds. zmian w kodyfikacjach (sejmową dyskusję nad nim zaplanowano na środę wieczór) powstało na bazie kilku projektów nowelizacji kodeksu postępowania karnego: rządowego, przygotowanego na podstawie projektu Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego, oraz kilku poselskich. Ostateczny kształt w dużej mierze uwzględnia głównie rządowe propozycje.
Projekt z jednej strony przewiduje ociosanie procedury z sukcesywnie dodawanych narośli w postaci wiążących sprzeciwów prokuratora – przykładowo przy zmianie tymczasowego aresztowania na poręczenie majątkowe (art. 257 § 3 KPK), możliwości zastosowania listu żelaznego (art. 281 KPK) czy wyłączenia jawności rozprawy (art. 360 § 2 KPK).
Z drugiej zaś stanowi implementację unijnych dyrektyw – w zakresie prawa do obrony, dostępu do tłumacza, informacji o stanie sprawy czy domniemania niewinności.
By uczynić zadość postanowieniom dyrektywy i zapewnić od lat oczekiwany przez kolejnych rzeczników praw obywatelskich standard w postaci dostępu do obrońcy od pierwszego zatrzymania, projekt przewiduje zmianę definicji podejrzanego (art. 71 § 1 KPK) poprzez nadanie jej brzmienia: za podejrzanego uważa się osobę, co do której zebrane dowody dostatecznie uzasadniają podejrzenie popełnienia przez nią przestępstwa i wobec której podjęto czynność procesową ukierunkowaną na jej ściganie.
Dziś za podejrzanego uważa się osobę, wobec której wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów, albo którą przesłuchano w charakterze podejrzanego.
Zmiana definicji podejrzanego
– Przesunięcie momentu uzyskania statusu podejrzanego będzie miało kluczowe znaczenie dla sytuacji osób objętych podejrzeniem popełnienia przestępstwa, które wprawdzie pozostają na wolności, lecz wobec których podejmowane są inne czynności zmierzające do ich ścigania (np. przeszukanie). Od tego momentu niedopuszczalne będzie traktowanie takiej osoby inaczej niż jako podejrzanego, a zatem naruszeniem jej praw procesowych będzie jej przesłuchanie w charakterze świadka – czytamy w uzasadnieniu.
Stanowczy sprzeciw przeciwko nowelizacji zgłaszają prokuratorzy ze Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP. Ich zdaniem, jak ujął dr Paweł Opitek podczas jednego z posiedzeń sejmowej komisji ds. zmian w kodyfikacjach, projekt nowelizacji jest przejawem „zbyt daleko idącego troszczenia się państwa o zapewnienie adwokatów dla osób podejrzanych na koszt podatnika (…)”. Chodzi o koszt pomocy prawnej, która ma przysługiwać każdemu zatrzymanemu od pierwszej czynności czy koszty tłumaczeń dla osób innej narodowości.
Michał Hara z Ministerstwa Sprawiedliwości przyznawał, że faktycznie wdrożenie ustawy pociągnie za sobą pewne koszty, lecz jeśli TSUE uwzględni skargę Komisji Europejskiej i stwierdzi, iż Polska uchybiła swoim zobowiązaniom, to niechybnie będzie się to wiązać z nałożeniem kar finansowych. – Znacznie większe koszty będą wynikały z tego, że nie przyjmiemy tej ustawy, niż ewentualnych konsekwencji jej przyjęcia – odpowiadał Hara.
Wyliczenia prokuratorów
Zgodnie z szacunkami przedstawionymi w ocenie skutków regulacji nowe przepisy spowodują zwiększenie wydatków sądów o 9 mln zł, a prokuratury o 4,3 mln zł.
Zdaniem Jacka Skały, szefa prokuratorskiego związku, te wyliczenia są zaniżone i to nawet dziesięciokrotnie. – W 2024 r. policja zatrzymała 105 744 osób w sprawach o przestępstwa. Nawet zakładając, że w formie śledztw prowadzone było tylko ok. 30 tys., a reszta w formie dochodzeń, to biorąc pod uwagę stawki za obronę z urzędu w postępowaniach przygotowawczych i sądowych prowadzonych (różne dla śledztw i różne dla dochodzeń) tylko na wynagrodzenie adwokatów potrzeba 18 mln zł za sprawy prowadzone jako śledztwa i 23 mln zł w dochodzeniach – wylicza prok. Skała. I zaznacza, że po zmianie definicji podejrzanego status ten otrzyma jeszcze więcej osób.
Prokuratorzy przestrzegają też, że konsekwencją nowej definicji podejrzanego będzie masowe podważanie czynności podjętych w postępowaniu przygotowawczym, właśnie z uwagi na niezapewnienie obrońcy od momentu podjęcia pierwszej czynności ukierunkowanej na ściganie.
– Problem będzie w szczególności w postępowaniach prowadzonych w formie dochodzenia przez policję. Przy tak ogólnej definicji podejrzanego, policjanci będą mieli problem z interpretacją przepisu. Spodziewam się zatem masowego kwestionowania legalności czynności wykonanych po zatrzymaniu – akcentuje prok. Skała.
Jak przypomina mec. Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, postępowania przygotowawcze, co do zasady, prowadzone są pod nadzorem prokuratora. – To oni powinni pilnować prawidłowego przebiegu dochodzenia, wspierać policjantów i w razie potrzeby korygować podejmowane przez nich decyzje. Oczywiście przez pierwsze miesiące po ewentualnym wejściu w życie nowych regulacji, wszyscy będziemy zbierali doświadczenia w tym, jak należy w odpowiedni sposób wypełniać standard wynikający z dyrektywy obrończej – mówi mec. Rosati. Jednocześnie przypomina, że zapewnienie dostępu adwokata od początku postępowania to standard w demokratycznym państwie prawnym.
Kwestia wątpliwości, jakie może w praktyce rodzić nowa definicja podejrzanego, była przedmiotem dyskusji podczas prac sejmowej komisji. Jak tłumaczył Michał Hara z MS, niemożliwe byłoby stworzenie zamkniętej listy czynności nastawionych na ściganie. – To może być zatrzymanie osoby, przesłuchanie, może to być zbieranie innych danych, a nawet kontrola operacyjna – mówił Hara, tłumacząc, że po to właśnie została zastosowana klauzula generalna, żeby wszystkie te okoliczności można było uchwycić i nie narażać się na zarzut ze strony KE, dotyczący nieprawidłowego wdrożenia dyrektywy.
– Jeśli faktycznie będą tutaj pewne wątpliwości, czy w danym momencie mamy już tę czynność nakierowaną na ściganie, czy też nie, i taka wątpliwość się w umyśle prokuratora czy przedstawiciela innego organu ścigania pojawi, to wydaje się zasadne, zgodnie z art. 5 KPK i art. 45 konstytucji, żeby w takiej sytuacji niejako dmuchać na zimne i uznać, że taka osoba już jest podejrzanym ze wszystkimi tego konsekwencjami. Pamiętajmy, że to jest wykonanie prawa UE, ale także wykonanie orzecznictwa i to już sprzed kilkunastu lat Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że nie sam fakt przedstawienia zarzutów, ale już czynności zmierzające do ukarania tej osoby aktualizują prawo do obrony – dodawał przedstawiciel MS.
Tymczasowe areszty bez rewolucji
Choć wspólnie z propozycją rządową rozpatrywane były projekty poselskie zawierające zmiany w przepisach dotyczących tymczasowego aresztowania, to w sprawozdaniu komisji te propozycje w większości nie zostały uwzględnione.
– W zakresie zmian obejmujących stosowanie i przedłużanie stosowania tymczasowego aresztowania projektodawca zatrzymał się w połowie drogi. Nadal m.in. utrzymuje jako zasadę stosowanie po raz pierwszy tymczasowego aresztowania na okres do trzech miesięcy, zamiast skracać ten czas, nadto utrzymuje przesłankę zagrożenia surową karą jako podstawę do stosowania lub przedłużania tymczasowego aresztowania, zamiast ją wyeliminować. Szczególnie że jest nadużywana – krytykuje prezes NRA.
Wytyka również, że nie zdecydowano się na zastąpienie abstrakcyjnej „uzasadnionej obawy” utrudniania postępowania, która jest instrumentalnie i uznaniowo wykorzystywana do uzasadniania stosowania tymczasowego aresztu – „realną obawą”, która powinna być wykazana dowodowo.
– Projekt nie przewiduje też obowiązku udostępniania przez prokuratora akt w formie elektronicznej na żądanie podejrzanego lub jego obrońcy, a jedynie ogranicza to do samego wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Takie rozwiązanie zdecydowanie przyspieszyłoby procedowanie i podwyższyło standard realizacji prawa do obrony przez podejrzanego – zwraca uwagę mec. Rosati.
Posiedzenie w przedmiocie zastosowania tymczasowego aresztowania musi się odbyć w ciągu 24 godzin od złożenia wniosku przez prokuratora. A to oznacza, że zarówno sąd, jak i obrońca mają bardzo mało czasu na zapoznanie się z aktami. Gdyby dostęp do nich był w formie elektronicznej, sąd i obrońca mogliby zapoznawać się z materiałem dowodowym równolegle.
Eksperci żałują również, że w projekcie nie ma wprost nałożenia na prokuratora obowiązku, by w przypadku złożenia wniosku o przedłużenie TA musiałby wskazać szczegółowo: czynności podjęte w czasie stosowania tego środka, okoliczności uzasadniające jego dalsze stosowanie oraz czynności, które prokuratura ma zamiar przeprowadzić w trakcie wnioskowanego dalszego czasu trwania TA. A byłby to realny instrument kontroli toku postępowania i prawidłowości jego prowadzenia.
– Co istotne projekt zawiera rozwiązanie, o które NRA zabiegała od początku mojej pierwszej kadencji, tj. zmianę zasad zawieszania adwokatów w wykonywaniu zawodu. Stoję konsekwentnie na stanowisku, że nie może tego robić urząd prokuratorski, a powinien robić to niezawisły sąd. Wynika to z faktu, iż nie może adwokata zawieszać jego przeciwnik procesowy. Ponadto zmiana, którą postuluję realnie wzmacnia standard niezależności zawodu adwokata. Skorzystają na tej zmianie także radcy prawni, bo ich również obejmie – dodaje mec. Przemysław Rosati.
Nielegalne dowody
Bardzo ważna zmiana dotyczy art. 168a i 168b, które obecnie umożliwiają wykorzystanie dowodu zdobytego niezgodnie z procedurą lub nawet za pomocą czynu zabronionego. Proj. nowe brzmienie art. 168a KPK mówi, że niedopuszczalne jest przeprowadzenie i wykorzystanie dowodu uzyskanego za pomocą czynu zabronionego. Jednak art. 168b, nawet po zmianach ma pozwalać na wykorzystanie, pod pewnymi warunkami, dowodów zdobytych przy wykorzystaniu kontroli operacyjnej zarządzonej wobec innej osoby lub innego przestępstwa. Zdaniem adwokatów utrzymanie tego przepisu jest nieakceptowalne.
Etap legislacyjny: II czytanie
Paweł Śliz
Polska 2050
Jeśli chodzi o przepisy dotyczące tymczasowego aresztowania, to niestety odczuwam wielki niedosyt. Jednak, jeśli prezydent – co, mam nadzieję, nie nastąpi – zawetuje ustawę, wówczas będziemy przekonywać współkoalicjantów do cząstkowej nowelizacji KPK dotyczącej właśnie tymczasowego aresztowania. Projekt, złożony przez Polskę 2050, dotyczący reformy tego najsurowszego środka zapobiegawczego, był pierwszym projektem poselskim poddanym konsultacjom społecznym, a w I czytaniu poparły go wszystkie ugrupowania parlamentarne – od Lewicy po Konfederację. Owszem, był to projekt bardzo daleko idący i prohumanitarny, ale miał pokazać społeczeństwu, że ten środek jest nadużywany. Chcemy, by tymczasowy areszt był naprawdę środkiem zapobiegawczym, a nie antycypacją kary.
Silniejszy rynek kapitałowy dzięki reformie funduszy inwestycyjnych
- Projekt zakłada stworzenie towarzystwom funduszy inwestycyjnych warunków równej konkurencji z funduszami zagranicznymi działającymi na rynku Unii Europejskiej.
- Proponowane regulacje mają zwiększyć atrakcyjność Polski jako miejsca lokalizacji funduszy inwestycyjnych oraz jako rynku dystrybucji produktów inwestycyjnych.
- Projekt przewiduje działania w dwóch komplementarnych obszarach: reformę ram prawnych funduszy ETF (Exchange Trade Fund) oraz utworzenie nowej kategorii alternatywnego funduszu inwestycyjnego – Kwalifikowanego Funduszu Inwestycyjnego (dalej: KFI).
Cel projektowanych zmian
Celem projektowanych regulacji jest likwidacja istniejących barier prawnych ograniczających rozwój rynku kapitałowego oraz stworzenie ram prawnych sprzyjających długoterminowemu inwestowaniu kapitału prywatnego. Projektodawca wskazuje, że polski rynek kapitałowy pozostaje w znacznym stopniu uzależniony od finansowania publicznego, natomiast udział krajowego i zagranicznego kapitału prywatnego w finansowaniu przedsiębiorstw, w szczególności innowacyjnych podmiotów niepublicznych, pozostaje niewystarczający.
Projekt ma również na celu zwiększenie dywersyfikacji portfeli inwestycyjnych, w tym portfeli zarządzanych przez instytucje długoterminowego oszczędzania, takie jak pracownicze plany kapitałowe oraz fundusze emerytalne, poprzez umożliwienie im realnego i długoterminowego zaangażowania w rynek private equity i venture capital.
Zakres projektowanych zmian
Projekt ustawy przewiduje nowelizację przepisów ustawy z 27.5.2004 r. o funduszach inwestycyjnych i zarządzaniu alternatywnymi funduszami inwestycyjnymi (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 60; dalej: FundInwU) oraz niektórych innych ustaw, w zakresie niezbędnym do wdrożenia nowych rozwiązań dotyczących funduszy ETF oraz KFI. Zakres zmian został podzielony na dwa zasadnicze filary, które wzajemnie się uzupełniają i mają prowadzić do zwiększenia efektywności całego rynku inwestycyjnego.
Opis projektowanych rozwiązań
Reforma ram prawnych funkcjonowania funduszy ETF w formule UCITS
Projekt zakłada umożliwienie tworzenia i funkcjonowania w Polsce funduszy ETF w formule UCITS, tj. jako funduszy inwestycyjnych otwartych, których jednostki uczestnictwa stanowią instrumenty finansowe dopuszczone do obrotu giełdowego. Rozwiązanie to ma na celu pełną integrację polskich funduszy pasywnych z jednolitym rynkiem europejskim.
Projektodawca wskazuje, że na gruncie obowiązujących przepisów ETF mogą funkcjonować wyłącznie w formie funduszy portfelowych, będących szczególnym typem funduszu inwestycyjnego zamkniętego, o którym mowa w art. 179–182 FundInwU. Taka konstrukcja stanowi istotną barierę rozwoju tego segmentu rynku, ograniczając skalę działalności ETF oraz ich atrakcyjność dla inwestorów instytucjonalnych.
Wprowadzenie ETF w formule UCITS umożliwi funduszom rejestrowanym w Polsce korzystanie z tzw. paszportu unijnego, a tym samym ich dystrybucję na rynkach innych państw członkowskich. Dodatkowo pozwoli to na włączenie polskich ETF do globalnych baz danych, takich jak Morningstar czy Refinitiv oraz do międzynarodowych rankingów porównawczych, które stanowią podstawowe narzędzie selekcji dla dużych instytucji finansowych.
Wprowadzenie możliwości emisji nowych klas jednostek uczestnictwa notowanych na giełdzie
Projekt przewiduje możliwość emisji nowych klas jednostek uczestnictwa w ramach istniejących funduszy inwestycyjnych otwartych oraz specjalistycznych funduszy inwestycyjnych otwartych, które będą mogły być przedmiotem obrotu giełdowego. Rozwiązanie to ma umożliwić elastyczne łączenie tradycyjnej dystrybucji funduszy z funkcjonowaniem rynku wtórnego, wzorując się na rozwiązaniach przyjętych m.in. w Luksemburgu i Irlandii.
Utworzenie nowej kategorii alternatywnego funduszu inwestycyjnego – KFI
Drugim filarem reformy jest wprowadzenie nowej kategorii alternatywnego funduszu inwestycyjnego – Kwalifikowanego Funduszu Inwestycyjnego. Konstrukcja KFI została zaprojektowana w oparciu o standardy rynku private equity i venture capital funkcjonujące w innych państwach Unii Europejskiej.
KFI będzie posiadał status alternatywnego funduszu inwestycyjnego, osobowość prawną oraz będzie funkcjonował w formule funduszu zamkniętego, działającego w modelu kapitału deklarowanego. Oznacza to, że inwestorzy będą zobowiązywać się do wniesienia określonych kwot, które będą wpłacane na wezwanie zarządzającego, zgodnie z harmonogramem inwestycyjnym funduszu.
Zasady funkcjonowania i struktura KFI
Projekt przewiduje, że KFI będzie zarządzany przez podmiot posiadający odpowiednie uprawnienia, w szczególności zarządzającego ASI, towarzystwo funduszy inwestycyjnych albo zarządzającego alternatywnymi funduszami inwestycyjnymi z innego państwa UE. Zarządzający oraz kluczowy personel będą zobowiązani do osobistego zaangażowania kapitałowego w działalność funduszu, co ma zapewnić spójność interesów zarządzających i inwestorów.
Działalność KFI będzie ukierunkowana na inwestycje kapitałowe w podmioty niepubliczne, przy ograniczeniu stosowania instrumentów pochodnych oraz działalności typowej dla funduszy dłużnych. Fundusz będzie funkcjonował zgodnie z zasadą tzw. waterfall, zapewniając pierwszeństwo zaspokojenia inwestorów przed wypłatą wynagrodzenia zarządzającego uzależnionego od wyniku inwestycyjnego.
Projekt wprowadza również jednolite zasady uczestnictwa inwestorów, podwyższony standard transparentności informacyjnej oraz ograniczenia w zakresie wcześniejszego zakończenia inwestycji, co ma zapewnić stabilność struktury inwestorskiej.
Nadzór nad działalnością KFI oraz sankcje
Projekt przewiduje objęcie działalności KFI nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego (dalej: KNF). KNF będzie odpowiedzialna m.in. za wydawanie zezwoleń na prowadzenie działalności, zatwierdzanie zmian statutu w kluczowych obszarach, kontrolę działalności funduszu oraz nakładanie sankcji w przypadku naruszenia przepisów ustawy.
Lokowanie środków PPK i funduszy emerytalnych w fundusze rynku prywatnego
Istotnym elementem projektu jest doprecyzowanie ram prawnych umożliwiających lokowanie środków pracowniczych planów kapitałowych oraz funduszy emerytalnych w fundusze rynku private equity i venture capital, w tym w KFI oraz analogiczne wehikuły inwestycyjne funkcjonujące w innych państwach UE. Projektodawca wskazuje, że obecne regulacje są nadmiernie restrykcyjne i w praktyce uniemożliwiają takie inwestycje.
Wprowadzenie projektowanych zmian ma zwiększyć dywersyfikację portfeli inwestycyjnych, poprawić stabilność długoterminowych stóp zwrotu oraz umożliwić efektywniejsze wykorzystanie krajowego kapitału emerytalnego na rzecz rozwoju gospodarki.
Etap legislacyjny
Projekt ustawy został wpisany do wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów pod numerem UD356. Organem odpowiedzialnym za opracowanie oraz przedłożenie projektu jest Minister Finansów i Gospodarki. Planowany termin przyjęcia projektu przez Radę Ministrów został określony na IV kwartał 2026 r.
Kara dla Komendanta Głównego Policji za ujawnienie na konferencji prasowej danych obywatelki
Stan faktyczny
Podstawą obu rozstrzygnięć były zdarzenia, do których doszło w 2023 r., i które stały się przedmiotem szerokiego zainteresowania mediów ogólnopolskich. Sprawa dotyczyła interwencji służb wobec kobiety, która skontaktowała się z numerem alarmowym 112, zgłaszając problemy natury psychicznej oraz obawy o własne bezpieczeństwo. W toku dalszych publikacji medialnych ujawniono, że kobieta wcześniej dokonała aborcji farmakologicznej, a Policja podejmowała czynności mające na celu ustalenie, czy osoby trzecie mogły udzielić jej w tym pomocy.
Informacje o sprawie szybko przeniknęły do przestrzeni publicznej. W przekazach medialnych ujawniono imię kobiety oraz miejscowość, w której doszło do zdarzenia. Sama zainteresowana wystąpiła także publicznie przed kamerami, ujawniając swój wizerunek oraz przedstawiając własną relację z przebiegu interwencji. Okoliczności te stały się następnie podstawą argumentacji Policji, że część danych osobowych funkcjonowała już w domenie publicznej.
W reakcji na krytyczne publikacje medialne ówczesny Komendant Główny Policji zwołał konferencję prasową. Jej celem było, jak wskazywano, wyjaśnienie działań funkcjonariuszy oraz przedstawienie stanowiska Policji wobec publikacji medialnych. W trakcie konferencji ujawniono jednak dodatkowe informacje dotyczące kobiety, które nie były wcześniej publicznie znane. Obejmowały one m.in. dane dotyczące jej stanu zdrowia psychicznego, leczenia psychiatrycznego, okoliczności korzystania ze świadczeń zdrowotnych, a także elementy życia prywatnego, takie jak sytuacja osobista i mieszkaniowa. Informacje te zostały przedstawione w kontekście umożliwiającym ich jednoznaczne powiązanie z konkretną osobą.
Niezależnie od działań Komendanta Głównego Policji, Komenda Miejska Policji w Krakowie opublikowała na swojej stronie internetowej komunikat prasowy, w którym zaprezentowano stanowisko Policji wobec reportażu telewizyjnego. Komunikat ten został sporządzony w oparciu o dane pozyskane z Systemu Wspomagania Dowodzenia Policji i zawierał szczegółowe informacje dotyczące przebiegu interwencji. Zakres ujawnionych danych obejmował nie tylko informacje identyfikujące kobietę, lecz także szeroki katalog danych szczególnych kategorii, w tym dotyczących zdrowia psychicznego, przebiegu leczenia, zażywanych środków medycznych, zachowania w trakcie interwencji, a także ocen formułowanych przez funkcjonariuszy Policji.
Po upływie około godziny treść komunikatu została zmodyfikowana, jednak nadal zawierała dane dotyczące zdrowia kobiety. Ostatecznie komunikat został usunięty ze strony internetowej Policji po interwencji pełnomocniczki osoby, której dane dotyczyły. Komendant Miejski Policji w Krakowie zgłosił następnie naruszenie ochrony danych osobowych Prezesowi UODO, wskazując, że doszło do niego w wyniku pośpiechu i nieuwagi pracowników, oraz przyznając, że naruszenie mogło powodować wysokie ryzyko naruszenia praw i wolności osoby fizycznej.
Stan prawny
Pierwsze z postępowań zostało wszczęte na skutek skargi osoby, której dane dotyczyły, i zakończyło się decyzją Prezesa UODO z z 19.3.2025 r., DS.523.4750.2023, Legalis. Prezes UODO stwierdził naruszenie art. 6 ust. 1 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz.Urz. UE L z 2016 r. Nr 119, s. 1; dalej: RODO), poprzez przetwarzanie danych osobowych bez podstawy prawnej, a także art. 9 ust. 1 RODO, zakazującego co do zasady przetwarzania danych dotyczących zdrowia. W konsekwencji na Komendanta Głównego Policji została nałożona administracyjna kara pieniężna w wysokości 75 tys. zł.
W uzasadnieniu decyzji Organ nadzorczy szczegółowo odniósł się do argumentów podnoszonych przez Policję. Po pierwsze, wskazano, że fakt wcześniejszego ujawnienia części danych przez samą osobę fizyczną nie znosi obowiązku przestrzegania zasad RODO przez administratora danych. Po drugie, Prezes UODO jednoznacznie odrzucił możliwość zakwalifikowania konferencji prasowej jako działalności prasowej w rozumieniu ustawy z 26.1.1984 r. – Prawo prasowe (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1914; dalej: PrPras). Podkreślono, że organy władzy publicznej nie są beneficjentami wolności prasy ani wolności wypowiedzi w znaczeniu konstytucyjnym, a konferencja prasowa nie stanowi działalności polegającej na redagowaniu lub publikowaniu materiałów prasowych.
Ważnym elementem rozstrzygnięcia było wykluczenie zastosowania ustawy z 14.12.2018 r. o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości (t.j. Dz.U z 2023 r. poz. 1206; dalej: OchrDanychZwPrzestU). Prezes UODO wskazał, że zgłoszenie na numer 112 dotyczyło zagrożenia samobójstwem, które nie stanowi czynu zabronionego, a zatem dane nie zostały zebrane w celu, o którym mowa w art. 1 OchrDanychZwPrzestU.
Prezes UODO odniósł się do argumentacji Komendanta Głównego Policji, zgodnie z którą ujawnione podczas konferencji prasowej informacje miały stanowić „materiał prasowy” w rozumieniu PrPras, a tym samym korzystać z wyłączeń przewidzianych w art. 85 RODO. Stanowisko to zostało jednoznacznie odrzucone. Organ nadzorczy wskazał, że konferencja prasowa organizowana przez centralny organ administracji rządowej nie stanowi działalności polegającej na redagowaniu, przygotowywaniu ani publikowaniu materiałów prasowych, lecz jest formą realizacji zadań publicznych przez organ władzy. Działając na podstawie art. 5 ust. 1 ustawy z 6.4.1990 r. o Policji (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 636), jako organ właściwy w sprawach ochrony bezpieczeństwa ludzi oraz utrzymania bezpieczeństwa i porządku publicznego, nie występuje w roli podmiotu korzystającego z konstytucyjnych wolności prasy ani wolności wyrażania poglądów. W konsekwencji brak było podstaw do uznania, że ujawnione informacje podlegały reżimowi prawa prasowego w sposób wyłączający zastosowanie art. 5–9 RODO.
Drugie postępowanie zostało wszczęte przez Prezesa UODO z urzędu wobec Komendanta Miejskiego Policji w Krakowie i zakończyło się decyzją z 29.12.2025 r., DKN.5131.5.2024), w której nałożono karę w wysokości 78 tys. zł. W tym przypadku analiza Prezesa UODO koncentrowała się na systemowych i organizacyjnych aspektach przetwarzania danych osobowych. Stwierdzono naruszenie zasad określonych w art. 5 ust. 1 lit. a, c i f, a także obowiązków administratora wynikających z art. 24 i art. 32 RODO.
Organ nadzorczy wskazał, że dane pozyskane pierwotnie w ramach ustawowych zadań Policji zostały następnie wykorzystane w innym celu, jakim było publiczne przedstawienie stanowiska wobec materiału medialnego. Cel ten nie mieścił się w zakresie pierwotnego przetwarzania i nie był niezbędny do realizacji zadań Policji. Jednocześnie zespół prasowo-informacyjny działał bez uprzedniej analizy ryzyka dla praw i wolności osoby fizycznej, a stosowane środki organizacyjne nie były regularnie testowane ani oceniane pod kątem skuteczności. W ocenie Prezesa UODO to właśnie brak podejścia opartego na analizie ryzyka przyczyniło się do ujawnienia nadmiarowych, szczególnie wrażliwych informacji.
Omawiane decyzje potwierdzają, że komunikacja medialna organów władzy publicznej podlega pełnemu reżimowi RODO, a reagowanie na przekaz medialny nie może prowadzić do dowolnego ujawniania danych osobowych, zwłaszcza danych szczególnych kategorii. Dla praktyki kluczowe znaczenie ma jednoznaczne powiązanie przez Prezesa UODO obowiązku analizy ryzyka z odpowiedzialnością administratora danych, niezależnie od presji czasu czy okoliczności medialnych.
Decyzja PUODO z 19.3.2025 r., DS.523.4750.2023 , Legalis; Decyzja PUODO z 29.12.2025 r., DKN.5131.5.2024
Będą duże zmiany w dyscyplinarkach sędziowskich
Jak informowaliśmy przed tygodniem, resort sprawiedliwości finalizuje prace nad projektem, który ma m.in. reformować system postępowań dyscyplinarnych sędziów.
Doniesienia te potwierdziło właśnie oficjalnie ministerstwo, publikując informację o tych przepisach w wykazie prac legislacyjnych rządu. Chodzi o projekt prawa o ustroju sądów powszechnych, który ma wyeliminować niektóre zmiany wprowadzone tzw. ustawą kagańcową, uchwaloną w grudniu 2019 r.
Przypomnijmy, że przeciwko tamtej nowelizacji protestowała duża część środowiska prawniczego, organizując Marsz Tysiąca Tóg. Wprowadzała ona m.in. obowiązek składania przez sędziów oświadczeń o członkostwie w organizacjach społecznych, zakaz kwestionowania skuteczności powołania innego sędziego czy większe uprawnienia rzeczników dyscyplinarnych sędziów. Przepisy te były krytykowane przez Komisję Wenecką i Komisję Europejską, a TSUE orzekł, że są one niezgodne z prawem UE.
– Przedkładana nowelizacja zmierza do wyeliminowania wskazanych powyżej rozwiązań z polskiego porządku prawnego. Uchylane przepisy mogły wywoływać efekt mrożący na sędziach i zniechęcać ich do badania spełnienia wymogów UE oraz państwa prawa dotyczących niezawisłego i bezstronnego sądu ustanowionego uprzednio na mocy ustawy. Realna wydaje się obawa wielu sędziów przed wszczynaniem wobec nich postępowań dyscyplinarnych w przypadku zidentyfikowania przez nich potrzeby zbadania, czy inny sędzia został prawidłowo powołany i czy w związku z tym sąd został prawidłowo obsadzony – przekonuje MS.
Projekt resortu zakłada zatem zniesienie zakazu kwestionowania przez sędziów umocowania sądów, trybunałów i konstytucyjnych organów państwowych, jak np. Krajowa Rada Sądownictwa. Proponowane przepisy likwidują też kary dyscyplinarne za ustalanie lub ocenianie przez sąd prawidłowości powołania sędziego i odmowę wykonywania wymiaru sprawiedliwości.
– Należy odnotować, że obawy sędziów o wszczynanie wobec nich postępowań dyscyplinarnych w oparciu o ww. podstawy są realne i oparte na rzeczywistych działaniach rzeczników dyscyplinarnych, bowiem w 2023 r. miało miejsce czternaście spraw dyscyplinarnych, w których wszczęto postępowanie za kwestionowanie skuteczności powołania sędziowskiego – argumentuje resort sprawiedliwości.
Propozycja ministerstwa przewiduje też zniesienie obowiązku składania przez sędziów i prokuratorów pisemnych oświadczeń o członkostwie w stowarzyszeniach, zrzeszeniach czy fundacjach. Sędziowie przez lata alarmowali, że ujawnianie takich informacji i ich publikacja w BIP-ie może stwarzać dla nich wiele różnych zagrożeń.
Proponowane przepisy modyfikują też strukturę sędziowskich sądów dyscyplinarnych. Zniknąć mają wyodrębnione sądy dyscyplinarne I instancji przy sądach apelacyjnych, w których zasiadają osoby wybrane przez ministra. Ich zadania mają przejąć sądy apelacyjne. Trzyosobowe składy orzekające mają być zaś wyłaniane do każdej sprawy spośród wszystkich sędziów danego sądu z wyjątkiem prezesa sądu, wiceprezesów sądu oraz rzecznika dyscyplinarnego.
Projektowana nowela zakłada też odejście od zasady, że rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych i jego dwóch zastępców wybiera arbitralnie minister. Po zmianach mają oni być powoływani przez szefa MS, ale spośród kandydatów wyłonionych przez zgromadzenia ogólne sędziów sądów apelacyjnych. Poza tym to samorząd sędziowski, a nie rzecznik dyscyplinarny sędziów, będzie wybierał zastępców rzecznika działających przy sądach apelacyjnych.
Etap legislacyjny: projekt wpisany do wykazu prac Rady Ministrów
Korekta to za mało – NSA o formalnych granicach zwrotu nadpłaty podatku
Komentarz
Faktura poza KSeF a koszty uzyskania przychodu
Zgodnie z art. 106na ust. 1 i 3 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775: dalej: VATU), fakturę ustrukturyzowaną uznaje się za wystawioną w dniu jej przesłania do Krajowego Systemu e-Faktur. Faktura ustrukturyzowana jest uznana za otrzymaną przy użyciu Krajowego Systemu e-Faktur w dniu przydzielenia w tym systemie numeru identyfikującego tę fakturę.
Faktury ustrukturyzowane staną się od 1.2.2026 r. swego rodzaju rzeczywistością. Tak sprzedażową, jak i zakupową. To rodzi naturalne pytania o wpływ sposobu otrzymywani faktur na ich podatkowe rozliczanie, tak po stronie podatku VAT naliczonego jak i po stronie podatków dochodowych (koszty uzyskania przychodu). Zgodnie z art. 86 ust. 1 VATU, w zakresie, w jakim towary i usługi są wykorzystywane do wykonywania czynności opodatkowanych, podatnikowi przysługuje prawo do obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego. Zgodnie z kolei z art. 15 ust. 1 ustawy z 15.2.1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2025 r. 279; dalej: PDOPrU), kosztami uzyskania przychodów są koszty poniesione w celu osiągnięcia przychodów ze źródła przychodów lub w celu zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów, z wyjątkiem kosztów wymienionych w art. 16 ust. 1 PDOPrU.
Przepisy w żaden sposób nie uzależniają wprost możliwości odliczenia VAT albo zaliczenia wydatku do KUP od formy, w jakiej faktura jest wystawiona. To ważne w kontekście KSeF również dlatego, że pomimo ciążących obowiązków nie zawsze faktury będą w ten sposób wystawiane, a więc także otrzymywane. Co począć z taką fakturą? To pytanie ważne nie tylko z punktu widzenia rozliczeń VAT.
Czego dotyczyła sprawa
Podatnik nabywa w kraju różne towary i usługi. Wydatki z nimi związane ponoszone są w celu osiągnięcia lub zachowania albo zabezpieczenie źródeł przychodów podatnika. Spełniają więc definicję kosztów uzyskania przychodów wynikającą z art. 15 ust. 1 PDOPrU (stanowiąc koszt bezpośredni, koszt pośredni lub zwiększając wartość początkową środka trwałego lub wartości niematerialnej i prawnej − w zależności do charakteru wydatku), nie będąc jednocześnie jednym z wydatków wyłączonych z kosztów uzyskania przychodów na podstawie art. 16 PDOPrU.
Ale nadchodzi obowiązkowy KSeF. Od 1.2.2026 r. faktury zakupowe otrzymywane od dostawców krajowych będą objęte obowiązkiem wystawiania faktur ustrukturyzowanych przy użyciu Krajowego Systemu e-Faktur, tj. jako faktury ustrukturyzowane wystawione przy użyciu KSeF. Podatnik obawia się, że niektóre faktury zakupowe wbrew przepisom obowiązującym od 1.2.2026 r. − zostaną wystawione poza KSeF. Oznacza to, że również po 31.1.2026 r., podatnik może dalej otrzymywać faktury zakupowe w postaci papierowej, w postaci elektronicznej, będące fakturami elektronicznymi, innymi niż faktury ustrukturyzowane. Wystawienie faktur bez użycia KSeF i w postaci innej niż faktura ustrukturyzowana może mieć różne przyczyny. Przykładowo, dostawca nie wystawi faktury jako faktury ustrukturyzowanej przy użyciu KSeF, uznając, że nie posiada w Polsce siedziby działalności gospodarczej ani stałego miejsca prowadzenia działalności gospodarczej i nie jest w związku z tym, objęty obowiązkiem wystawiania faktur ustrukturyzowanych przy użyciu KSeF. Albo, w okresie przejściowym, tj. od 1 lutego do 1 kwietnia 2026 r., kiedy pewna grupa podatników będzie korzystała ze zwolnienia z obowiązków w zakresie KSeF z uwagi na kryterium przychodowe, dostawcy mogą niewłaściwie określić swój status pod kątem możliwości skorzystania z powyższej preferencji. Nie można także wykluczyć, że wystawienie faktury zakupowej bez użycia KSeF może wynikać z braku wiedzy, świadomości obowiązków wynikających z przepisów VAT, czy też dostępu do wystarczających rozwiązań informatycznych po stronie dostawców, zwłaszcza w pierwszych miesiącach funkcjonowania KSeF.
W takiej sytuacji, powstanie po stronie podatnika wątpliwość odnośnie możliwości zaliczenia wydatku do kosztów uzyskania przychodów (lub zwiększenia odpowiednio wartości początkowej środka trwałego lub wartości niematerialnej i prawnej w zakresie w jakim wydatek powinien powiększać wartość początkową) w przypadku, gdy faktura zakupowa wystawiona zostanie przez dostawcę bez użycia Krajowego Systemu e-Faktur (jakkolwiek jednak podatnik ma zamiar tak właśnie czynić).
Stanowisko organu
Dyrektor KIS rozstrzygnął sprawę wydając interpretacje indywidualną z 14.1.2026 r., 0111-KDIB1-1.4010.606.2025.2.SH, Legalis. Organ przypomniał, że w przepisach PDOPrU nie przewidziano nowelizacji uwzględniających wejście w życie Krajowego Systemu e-Faktur. Przepisy tej ustawy nie zawierają więc żadnej szczególnej regulacji ograniczającej możliwość zaliczenia do kosztów uzyskania przychodów wydatków udokumentowanych fakturami wystawionymi poza systemem KSeF, w przypadku, kiedy obowiązek wystawienia faktury ustrukturyzowanej przy użyciu KSeF występuje.
Organ przypomniał, że co do zasady obowiązek wystawiania faktur w KSeF wystąpi od 1.2.2026 r. dla przedsiębiorców, u których wartość sprzedaży (wraz z kwotą podatku) przekroczyła w 2024 r. 200 mln zł, od 1.4.2026 r. dla pozostałych przedsiębiorców, przy czym zgodnie z przepisami epizodycznymi, do końca 2026 r. podatnicy obowiązani do wystawiania faktur ustrukturyzowanych będą mogli wystawiać faktury elektroniczne lub faktury w postaci papierowej, jeżeli łączna wartość sprzedaży (wraz z podatkiem) udokumentowana tymi fakturami wystawionymi w danym miesiącu będzie mniejsza lub równa 10 000 zł. Podobnie, do końca 2026 r. podatnicy obowiązani do wystawiania faktur ustrukturyzowanych będą mogli wystawiać faktury elektroniczne lub faktury w postaci papierowej przy zastosowaniu kas rejestrujących i paragony fiskalne uznane za faktury (do 450 zł).
Wracając jednak do brzegu, w zakresie CIT faktura – niezależnie od formy – stanowi podstawowy dowód potwierdzający poniesienie kosztu, który może być uznany za koszt uzyskania przychodu, o ile został on poniesiony w celu osiągnięcia lub zabezpieczenia przychodów. Celem faktury jest przede wszystkim udokumentowanie rzeczywistego przebiegu zdarzeń gospodarczych, zarówno pod względem przedmiotu transakcji, jak i podmiotów biorących w niej udział. Z powyższego wynika, że o prawidłowości faktur wystawianych i otrzymywanych przez podatników powinny decydować przede wszystkim ustalenia, czy dokumenty te potwierdzają rzeczywiste transakcje handlowe między określonymi podmiotami. Podsumowując, w związku z tym, że wprowadzenie KSeF nie spowodowało zmian w PDOPrU, o ile faktury zakupowe będą spełniały wymogi dla faktury w postaci papierowej lub faktury elektronicznej, tj. będą zawierały wszystkie elementy wymagane dla tych dokumentów oraz wszystkie przesłanki warunkujące uznanie poniesionego wydatku za koszt uzyskania przychodu zostaną spełnione, podatnik będzie uprawniony do zaliczenia do kosztów uzyskania przychodów wydatków spełniających definicję kosztów uzyskania przychodów wynikającą z art. 15 ust. 1 PDOPrU.
Komentarz
Zgodnie z utrwaloną praktyką, aby dany wydatek mógł zostać zaliczony do kosztów uzyskania przychodu, musi być definitywny, pozostawiać w związku z prowadzoną przez podatnika działalnością gospodarczą, w celu uzyskania lub zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów, nie powinien być wymieniony w art. 16 ust. 1 PDOPrU. Wreszcie jednak, powinien być właściwie udokumentowany. Szczęśliwie, Dyrektor KIS nie twierdzi, że narusza zasadę niewłaściwego dokumentowania wystawienie faktury poza KSeF wbrew obowiązkowi. Taka sytuacja może się zdarzać relatywnie często zwłaszcza w 2026 r., gdy cytując przedstawicieli Ministerstwa Finansów, naruszenia KSeF nie będą sankcjonowane.
Opisana interpretacja wpisuje się w trend podobnych rozstrzygnięć wydawanych przez Dyrektora KIS, także na gruncie VAT. Można więc uznać, że mamy do czynienia z jednolitą linią interpretacyjną. Pytanie tylko, jak do tematu podchodzić będą organy podatkowe analizując indywidualne sprawy.
Ugruntowane stanowisko judykatury w sprawie kredytów frankowych
Przedmiot skargi
Skarżący złożył do Sądu Najwyższego skargę kasacyjną od wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 14.12.2023 r. Bank podniósł w skardze szereg zarzutów, w tym m.in.:
- błędnego zastosowania art. 3531 KC oraz art. 69 ust. 1 i 2 ustawy z 29.8.1997 r. – Prawo bankowe (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 38; dalej: dalej PrBank) w zw. z art. 58 KC i przyjęcie, że umowa kredytu – przed ewentualną eliminacją jej postanowień uznanych za abuzywne – jest sprzeczna z bezwzględnie obowiązującymi przepisami prawa;
- błędnego ustalenia, iż umowa o dewizowy kredyt mieszkaniowy inwestorski jest nieważna;
- ustalenia, że umowa jest umową kredytu denominowanego, gdy treść, cel i zgodny zamiar stron umowy wskazują, iż był to kredyt walutowy, który miał być wypłacony i spłacany w walucie obcej (CHF), a umowa nie zawierała mechanizmu denominacji, a jedynie na skutek decyzji kredytobiorcy kredyt został wypłacony i był spłacany w polskich złotych, choć mógł być płacony w CHF.
Ponadto skarżący podniósł w treści skargi, że w sprawie występuje istotne zagadnienie prawne, wywołujące w orzecznictwie rozbieżne oceny prawne polegające m.in. na tym, że w sytuacji, w której dodatkowy mechanizm wykonania operacji związanych z umową – posiadający charakter dodatkowej w stosunku do umowy kredytu fakultatywnej usługi kantorowej wymiany walut – w oparciu o tabele kursowe banku, ma charakter fakultatywny, w ogóle może dojść do indywidualnej kontroli pod kątem abuzywności tych postanowień z zastosowaniem reżimu norm prawnych zawartych w art. 3851 § 1 i § 2 KC, art. 3852 KC w zw. z art. 6 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z 5.4.1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.Urz. UE L z 1993 r. Nr 95, s. 29). Skarżący upatrywał również istotnych zagadnień prawnych w odpowiedzi na pytanie jaki charakter posiada wyrok Sądu w zakresie orzeczonych skutków abuzywności w postaci unieważnienia spornej umowy kredytu (konstytutywny czy deklaratoryjny) w odniesieniu do roszczeń pieniężnych o zwrot nienależnych świadczeń, a w konsekwencji, kiedy powstaje obowiązek rozliczeń stron w związku z unieważnieniem funkcjonującej dotąd umowy kredytu zarówno banku, jak i kredytobiorcy, kiedy stają się wymagalne i czy wymagalność nienależnych świadczeń może powstać przed momentem prawomocnego stwierdzenia przez Sąd nieistnienia stosunku prawnego wynikającego z umowy kredytu.
Stanowisko Sądu Najwyższego
W omawianym orzeczeniu Sąd Najwyższy wskazał, że kwestie związane z abuzywnością umów i ich skutków stanowiły już wielokrotnie przedmiot jego rozważań. Przytoczył też, że postanowienia umowne określające zasady przeliczenia kwoty udzielonego kredytu na złotówki przy wypłacie kredytu oraz spłacanych rat na walutę obcą dają bankowi możliwość swobodnego kształtowania kursu waluty obcej i jako takie stanowią klauzulę abuzywną. Abuzywność może z kolei prowadzić do uznania umowy za nieważną. Konsument może bowiem udzielić następczo wiadomej i wolnej zgody na to postanowienie, i w ten sposób przywrócić mu skuteczność z mocą wsteczną.
SN podniósł również w omawianym orzeczeniu, że niedopuszczalne jest zastępowanie wyeliminowanych postanowień abuzywnych umowy innymi mechanizmami wyliczenia kwot rat kapitałowo-odsetkowych. Natomiast w razie niemożliwości ustalenia wiążącego strony kursu waluty obcej w umowie kredytu indeksowanego lub denominowanego umowa nie wiąże także w pozostałym zakresie. Konsument może jednak złożyć oświadczenie o braku woli potwierdzenia niedozwolonego postanowienia. Od tego momentu rozpoczyna się bieg przedawnienia roszczenia przedsiębiorcy o zwrot świadczeń spełnionych na mocy niewiążącej umowy kredytu. Ponadto oświadczenie to warunkuje wymagalność roszczeń konsumenta o zwrot świadczeń, które sam spełnił, a tym samym możliwość żądania odsetek za opóźnienie. Oświadczenie, nie wymaga również dla swej skuteczności żadnej szczególnej formy, a może być wyrażone przez każde zachowanie się tej osoby, które ujawnia jej wolę w sposób dostateczny.
Komentarz
Należy zgodzić się ze stanowiskiem Sądu Najwyższego, gdyż zarzuty podnoszone przez skarżącego stanowiły już przedmiot rozważań zarówno Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, jak i Sądu Najwyższego. W zakresie kwestii odnoszących się do abuzywności postanowień omawianych umów, judykatura prezentuje ugruntowane i jednolite stanowisko. Sąd Najwyższy trafnie podkreślił, że w aktualnym orzecznictwie dominuje pogląd, zgodnie z którym postanowienia umowy kredytu złotowego indeksowanego do waluty obcej określają główne świadczenie kredytobiorcy. Za postanowienia tego rodzaju uznaje się te elementy umowy, które wyznaczają podstawowe świadczenia stron oraz te, które nadają umowie jej charakter, w szczególności obciążając konsumenta ryzykiem zmiany kursu waluty, a tym samym ryzykiem wzrostu kosztów kredytu.
Klauzule indeksacyjne decydują o wysokości świadczenia, definiują charakter umowy, a także przenoszą ryzyko na konsumenta. Nie można nadać im zatem charakteru ubocznego, gdyż w istocie wpływają one na świadczenie główne kredytobiorcy.
Pełny zwrot za odwołany lot – prowizja agencyjna nie przepada
Stan faktyczny
Austriackie stowarzyszenie na rzecz informowania konsumentów wniosło pozew przeciwko przewoźnikowi lotniczemu (dalej: KLM), w przedmiocie zwrotu – w następstwie odwołania lotu – pasażerom lotniczym prowizji zapłaconej przez nich portalowi rezerwacyjnemu biura podróży O. przy zakupie biletów lotniczych na stronie internetowej tego biura podróży. Sąd odsyłający powziął wątpliwości, czy prowizja agencyjna powinna zostać włączona do kwoty zwrotu dokonywanego na podstawie art. 8 ust. 1 rozporządzenia (WE) Nr 261/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z 11.2.2004 r. ustanawiającego wspólne zasady odszkodowania i pomocy dla pasażerów w przypadku odmowy przyjęcia na pokład albo odwołania lub dużego opóźnienia lotów, uchylającego rozporządzenie (EWG) Nr 295/91 (Dz.Urz. UE L z 2004 r. Nr 46, s. 1), w zależności od tego, czy przewoźnik lotniczy wiedział czy też nie o tej prowizji.
Stanowisko TS
Zgodnie z art. 8 ust. 1 lit. a) w zw. z art. 5 ust. 1 lit. a) rozporządzenia Nr 261/2004 w przypadku odwołania lotu przewoźnik lotniczy jest zobowiązany do zapewnienia pasażerom lotniczym pomocy poprzez zaproponowanie im między innymi zwrotu kosztu biletu po cenie, za jaką ten został kupiony, a także, w stosownym wypadku, lotu powrotnego do pierwszego miejsca odlotu (wyrok TS z 12.9.2018 r., Harms, C-601/17, Legalis, pkt 12). Trybunał orzekł już, że treść art. 8 ust. 1 lit. a) rozporządzenia Nr 261/2004 wprowadza bezpośredni związek między pojęciem „biletu” a wyrażeniem „cena, za jaką został kupiony”, przy czym taki bilet może zostać kupiony przez danych pasażerów albo bezpośrednio od przewoźnika lotniczego, albo przez pośrednika takiego jak w szczególności autoryzowany przedstawiciel tego przewoźnika lotniczego, o którym mowa w art. 2 lit. f) rozporządzenia Nr 261/2004 (wyrok C-601/17, pkt 13). Na podstawie treści art. 2 lit. f) rozporządzenia Nr 261/2004 „bilet” stanowi dokument lub odpowiednik w formie innej niż papierowa, w tym w formie elektronicznej, wydany lub autoryzowany przez przewoźnika lotniczego lub przez przedstawiciela autoryzowanego przez takiego przewoźnika. Zdaniem TS z tej definicji wynika, że poszczególne elementy takiego biletu, w tym jego cena, powinny – w przypadku gdy ten bilet nie jest wystawiany przez samego przewoźnika lotniczego – być w każdym razie zatwierdzone przez tego przewoźnika. W związku z tym prowizję agencyjną jako składnik ceny biletu lotniczego należy uznać za konieczną, a zatem „nieodzowną”, aby móc skorzystać z usług proponowanych przez tego przewoźnika lotniczego (wyrok TS z 22.6.2016 r., Mennens, C-255/15, Legalis, pkt 36).
Rzecznik generalny uznał (pkt 19 i 27 opinii), że zakup biletu lotniczego za pomocą pośrednika stanowi „jedną transakcję”, ponieważ prowizja agencyjna stanowi część ceny biletu w rozumieniu art. 8 ust. 1 lit. a) rozporządzenia Nr 261/2004, której pasażer nie może pominąć przy zakupie biletu. W ocenie TS tę prowizję agencyjną pobieraną jako „nieodzowny” składnik ceny biletu lotniczego należy uznać za zatwierdzoną przez przewoźnika lotniczego, a tym samym za podlegającą zwrotowi na podstawie art. 8 ust. 1 lit. a) rozporządzenia Nr 261/2004. Jeżeli bowiem ów przewoźnik lotniczy akceptuje, że pośrednik wystawia i wydaje bilety lotnicze w jego imieniu i na jego rzecz, to można założyć, że owemu przewoźnikowi lotniczemu znana jest praktyka handlowa tego pośrednika polegająca na pobieraniu prowizji agencyjnej od pasażera lotniczego przy zakupie biletu lotniczego, nawet w braku jakiejkolwiek wyraźnej klauzuli umownej przewidzianej w tym celu, tym bardziej że prowizja ta nie jest możliwa do oddzielenia od ceny danego biletu lotniczego.
Trybunał przyjął, że nie można wymagać, aby przewoźnik lotniczy miał wiedzę na temat dokładnej kwoty prowizji agencyjnej, jako warunek skorzystania przez pasażera, którego lot został odwołany, ze zwrotu na podstawie art. 8 ust. 1 lit. a) rozporządzenia Nr 261/2004. Wykładnia polegająca na uzależnieniu zwrotu kwoty zapłaconej przez pasażera lotniczego od uprzedniej wiedzy przewoźnika lotniczego o dokładnej kwocie prowizji agencyjnej, w ocenie TS, mogłaby bowiem prowadzić do tego, że ten przewoźnik próbowałby odmówić zwrotu ze względu na to, że nie został poinformowany o dokładnej kwocie prowizji agencyjnej. W takiej sytuacji ten pasażer mógłby być zmuszony do zwrócenia się przeciwko pośrednikowi w celu uzyskania zwrotu ceny biletu obejmującej kwotę prowizji agencyjnej na podstawie art. 8 ust. 1 lit. a) rozporządzenia Nr 261/2004, co wiązałoby się z ryzykiem, że takie postępowanie opóźni ten zwrot i spowoduje po stronie tego pasażera dodatkowe, a nawet nieproporcjonalne koszty. Trybunał stwierdził, że taki rezultat byłby sprzeczny z celem polegającym na zapewnieniu wysokiego poziomu ochrony pasażerów lotniczych, o którym mowa w motywie 1 rozporządzenia Nr 261/2004, a także z uproszczeniem procedur zwrotu kosztów ustanowionych w tym rozporządzeniu. Ponadto wykładnia ta mogłaby skłonić pasażera lotniczego do rezygnacji z możliwości skorzystania z usług pośrednika i do preferowania rezerwacji bezpośrednio u przewoźnika lotniczego, mimo że cena biletu lotniczego wystawionego przez takiego pośrednika może okazać się dla tego pasażera bardziej atrakcyjna pod względem finansowym.
Reasumując TS orzekł, że art. 8 ust. 1 lit. a) w zw. z art. 5 ust. 1 lit. a) rozporządzenia Nr 261/2004 należy interpretować w ten sposób, iż cena biletu lotniczego, którą należy uwzględnić w celu określenia kwoty zwrotu należnej od przewoźnika lotniczego pasażerowi w przypadku odwołania lotu, obejmuje różnicę między kwotą zapłaconą przez tego pasażera a kwotą otrzymaną przez tego przewoźnika lotniczego, która to różnica odpowiada prowizji pobranej przez podmiot działający w charakterze pośrednika, przy czym nie jest konieczne, by ów przewoźnik lotniczy miał wiedzę na temat dokładnej kwoty tej prowizji.
Komentarz
Bardzo korzystny wyrok dla pasażerów linii lotniczych!
W niniejszym wyroku Trybunał doprecyzował swoje stanowisko w zakresie obowiązku dokonania przez przewoźnika lotniczego zwrotu na rzecz pasażera (którego lot został odwołany) prowizji zapłaconej osobie trzeciej działającej jako pośrednik przy zakupie biletu lotniczego. Trybunał kontynuuje w nim linię orzeczniczą zapoczątkowaną w wyroku w sprawie Harms (wyrok C-601/17), w którym TS uznał, że prowizję agencyjną należy objąć zakresem zwrotu na podstawie art. 8 ust. 1 rozporządzenia Nr 261/2004, chyba że prowizja ta została określona bez wiedzy przewoźnika lotniczego.
Trybunał uznał po pierwsze, że dokonaną u pośrednika rezerwację należy uznać za stanowiącą część jednej transakcji, w ramach której zapłata prowizji jest niezbędnym warunkiem zakupu biletu, a tym samym prowizja pobrana przez pośrednika od pasażera, jako „nieodzowna”, powinna być uznana za „część” ceny zakupu biletu lotniczego. Po drugie, Trybunał przyjął domniemanie wiedzy przewoźnika lotniczego o prowizji pośrednika, z którym współpracuje – powołując się na cel rozporządzenia Nr 261/2004. Należy uznać, że przyjmując to domniemanie Trybunał uwzględnił również, iż przewoźnik lotniczy ma swobodę ukształtowania swoich stosunków z pośrednikiem w taki sposób, aby miał możliwość sprzeciwienia się jego praktykom handlowym. Tym samym wydaje się, że przewoźnik lotniczy może być zwolniony z odpowiedzialności za zwrot prowizji jedynie w sytuacji, gdy pośrednik działa wyłącznie z własnej inicjatywy, bez jakiegokolwiek wiedzy przewoźnika, np. gdy model biznesowy pośrednika opiera się na automatycznym pozyskiwaniu danych ze stron internetowych przewoźników lotniczych bez uzyskania zgody tych ostatnich (wskazywała na ten przykład m.in. Komisja Europejska).
W konsekwencji z przedstawionego wyroku wynika, że w przypadku odwołania lotu pasażer, na podstawie art. 8 ust. 1 rozporządzenia Nr 261/2004, ma prawo nie tylko do zwrotu przez przewoźnika lotniczego ceny biletu, ale także prowizji.
Chociaż niniejszy wyrok został wydany na podstawie rozporządzenia Nr 261/2004, to może się on wpisywać w szerszą koncepcję unijnej ochrony praw konsumenta. Przykładowo Trybunał przeniósł – wypracowaną na przepisach tego rozrządzenia koncepcję szerokiej ochrony praw konsumenta przy cesji wierzytelności konsumenckiej na przedsiębiorcę – na inne obszary umów z konsumentami, co obecnie w polskiej praktyce szczególnie widocznej jest w zakresie cesji praw konsumenta dotyczących sankcji kredytu darmowego. Tym samym należy uważnie obserwować stosowanie przez TS zaprezentowanego w niniejszym wyroku stanowiska w zakresie reguł zwrotu kosztów opłat, w przypadku przedsiębiorców współpracujących z pośrednikami w ramach umów z konsumentami.
Wyrok TS z 15.1.2026 r., Verein für Konsumenteninformation, (Prowizja pobrana przez pośrednika, C-45/24
Nowe wymogi wobec platform internetowych nie wyręczą rodziców
– Warunkiem powodzenia takich rozwiązań jest objęcie nimi całego ekosystemu cyfrowego, a nie wyłącznie największych platform. W przeciwnym razie młodzi użytkownicy mogą przenosić się do mniejszych, słabiej kontrolowanych przestrzeni internetu – uważa Magdalena Bigaj, prezeska Fundacji Instytut Cyfrowego Obywatelstwa. Zaznacza jednak, że nawet jeśli prawo nie wyeliminuje wszystkich naruszeń, wyznacza ono standardy i jasno komunikuje, jakie praktyki uznajemy za bezpieczne.
Dyskusja na temat granicy wieku, od jakiej nastolatkowie powinni zakładać konta na social mediach, ponownie rozgorzała za sprawą pomysłu klubu Koalicji Obywatelskiej, którego twarzami stali się ministra edukacji Barbara Nowacka i poseł Roman Giertych. Do końca lutego mają oni przygotować projekt ustawy ograniczający możliwość korzystania z nich dzieciom i nastolatkom, które nie skończyły jeszcze 15. roku życia.
Forsujący pomysł politycy wzorują się na rozwiązaniach, które niedawno wprowadzono w Australii, tyle że w wersji light, bo tam dotknęły one osób nieco starszych, tych, które nie skończyły 16 lat. Tym samym Australia stała się pierwszym na świecie krajem wprowadzającym takie obostrzenia i zapowiedziała, że firmy technologiczne, które się do nich nie dostosują, narażą się na wielomilionowe kary.
Zakaz telefonów
Kilka miesięcy temu opinię publiczną dzielił już pomysł zakazywania korzystania smartfonów w szkołach. Jednak według szefowej resortu edukacji, nie rozwiązałby on problemu, bo uczniowie „po godzinach” i tak zasiadaliby do scrollowania. Podczas czwartkowego posiedzenia sejmowej komisji ds. dzieci i młodzieży przedstawiona zostanie zaś informacja na temat wpływu na nie dostępności sociali, komunikatorów czy chatbotów. Jej członkowie będą analizować, czy wprowadzenie ustawowej granicy wieku ma sens.
Już dzisiaj powątpiewa w to wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Jak przypominał w poniedziałkowej rozmowie w Radiu Zet, granica wieku teoretycznie już obowiązuje i wynosi 13 lat (zawierają ją wewnętrzne regulaminy dużych platform), jednak w praktyce nie jest przestrzegana. Jak punktował, jeśli obecnie 9-10-latkom konta zakładają ich rodzice – czy to nieświadomi zagrożeń, bo pozbawieni „kompetencji cyfrowych”, czy po prostu chcący, aby ich dzieci nie były wyalienowane – postulat podnoszenia granicy o dwa lata, to populizm. Eksperci również oceniają, że wszystko rozbije się o kwestię egzekwowania przepisów.
– Debata o ograniczeniu korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci jest dziś konsekwencją wieloletnich zaniedbań w obszarze ochrony najmłodszych użytkowników internetu – uważa Magdalena Bigaj. – Obecny model funkcjonowania usług cyfrowych został zaprojektowany bez realnego uwzględnienia potrzeb rozwojowych dzieci i młodzieży, a odpowiedzialność za bezpieczeństwo w praktyce została przerzucona na rodziców i szkoły. To pokazuje, że interwencja systemowa staje się konieczna – komentuje ekspertka.
Prezeska Fundacji Instytut Cyfrowego Obywatelstwa mówi jednak jasno: rozmowa o granicy wieku nie powinna sprowadzać się do prostego zakazu. – Kluczowe jest precyzyjne określenie odpowiedzialności po stronie dostawców usług oraz oparcie regulacji na wiedzy naukowej dotyczącej rozwoju dzieci i ich kompetencji cyfrowych – wyjaśnia. I dodaje, że jesteśmy w stanie precyzyjnie uchwycić moment, w którym młoda osoba może już zacząć podejmować świadome decyzje, poruszając się w cyfrowym świecie.
Podobne wątpliwości ma dr Ilona Dąbrowska z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, ekspertka z dziedziny nauk o mediach i mediów społecznościowych. – Choć temat ochrony dzieci w internecie coraz częściej pojawia się w debacie publicznej i jest podnoszony zarówno przez ekspertów, jak i decydentów, to wprowadzenie całkowitego zakazu korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej 15. roku życia wiązałoby się z poważnymi barierami prawnymi, technologicznymi i społecznymi – wyjaśnia.
I przyznaje, że tego typu ustawy mogłyby podzielić los tej, która miała wdrażać w naszym kraju unijny Akt o usługach cyfrowych, czyli DSA. Zawetowane niedawno przez prezydenta Karola Nawrockiego regulacje miały zmusić gigantów cyfrowych do reagowania na nielegalne treści. – Ograniczenia związane z internetem zawsze budzą kontrowersje, tak na świecie, jak i w Polsce. Część środowisk wskazuje, że regulacje pomogą chronić użytkowników i przeciwdziałać szkodliwym treściom, inni obawiają się nadmiernej moderacji albo ograniczeń wolności wypowiedzi – zauważa ekspertka.
Realna kontrola
Doktor Dąbrowska podkreśla przy tym, że same przepisy nie wystarczą, jeśli za ich przyjęciem nie pójdzie społeczna akceptacja i pojawienie się narzędzi realnej kontroli. – W Polsce media społecznościowe są powszechnie postrzegane jako naturalny element życia codziennego dzieci i młodzieży, a wielu rodziców traktuje je jako narzędzie kontaktu, edukacji czy rozrywki. W takiej sytuacji istnieje wysokie ryzyko obchodzenia przepisów – zarówno przez dzieci, jak i za milczącą zgodą dorosłych – przyznaje.
Zdaniem ekspertki, przy podobnych rozważaniach rodzi się naturalne pytanie o to, kto byłby karany za łamanie przepisów. – Nakładanie sankcji na rodziny mogłoby budzić kontrowersje i sprzeciw społeczny, natomiast skuteczne karanie platform wymagałoby silnych instrumentów nadzorczych i międzynarodowej współpracy – rozważa.
Mimo tego, dr Dąbrowska nie przekreśla tego samego pomysłu. – Ten kierunek nie jest zły, jednak pozostaję sceptyczna wobec podejścia, które w nadmiernym stopniu przerzuca odpowiedzialność za zachowania dzieci w sieci wyłącznie na ich rodziców – mówi. – Oczekiwanie, że opiekunowie będą w stanie samodzielnie nadążyć za dynamiką platform, mechanizmami algorytmicznymi i stale zmieniającymi się zagrożeniami, jest często nierealistyczne i prowadzi do nierówności w poziomie ochrony dzieci – ocenia.
Jej zdaniem kluczowe jest to, żeby to platformy minimalizowały ryzyka i tworzyły bezpieczne systemy, a także postawienie na edukację medialną i cyfrową. I to zarówno dzieci, jak i rodziców oraz nauczycieli, bo bez krytycznego myślenia i rozumienia mechanizmów, najlepsze nawet przepisy nic nie dadzą. A zatem czeka nas maraton, a nie sprint o jak najszybsze wprowadzenie zakazów.
Łukasz Wojtasik z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, specjalista ds. bezpieczeństwa dzieci online przypomina z kolei, że granica 13. roku życia w wewnętrznych regulaminach serwisów wynika z przepisów RODO, które nie uwzględniają specyfiki mediów społecznościowych i rozwoju dzieci.
– Oczywiście z perspektywy platform, wiek im niższy, tym lepszy, bo oznacza więcej użytkowników. Jednak z naszej – jest zupełnie odwrotnie – mówi. – Przeprowadzony przez nas w zeszłym roku sondaż „Sprawdzian 13+” pokazał, że z mediów społecznościowych korzysta już ponad połowa dzieci w wieku 7-9 lat, a jedna czwarta sama publikuje treści – alarmuje ekspert.
Zgadza się z twierdzeniem, jakoby samo podniesienie wieku w przepisach dało niewiele, choć może wpłynąć na część rodziców czy samych nastolatków. – Za tym musi iść zwiększenie świadomości społecznej i realne zobowiązanie platform, żeby ten wiek weryfikowały. To nieprawda, że nie mają do tego skutecznych narzędzi, bo już dzisiaj w UE funkcjonują choćby prototypy elektronicznego dokumentu, który daje taką możliwość. A pomysłów jest więcej – wyjaśnia.
Spóźnione działania
Ekspert przypomina, że tym tematem Fundacja zajmuje się od niemal dwóch dekad, a zatem na bieżąco obserwuje, jakie zagrożenia niesie za sobą rozwój technologii i wprowadzanie każdej nowej funkcji w serwisach społecznościowych.
– Przegapiliśmy moment, w którym media społecznościowe z niewinnych z pozoru serwisów, służących do podtrzymywania znajomości czy dzielenia się codziennością, stały się ogromnymi ekosystemami, obliczonymi na zatrzymywanie nas przy ekranach i monetyzowanie naszej uwagi – ocenia. I konkluduje, że dyskusja na temat zagrożeń czekających w sieci na dzieci musi trwać. Mimo że działania ocenia jako spóźnione.
Pozostaje pytanie, czy platformy w jakikolwiek sposób odpowiedzą na próby wprowadzenia ograniczeń, które – jak można się spodziewać – w niedalekiej przyszłości podejmą zarówno kraje europejskie, jak i spoza UE. Póki co, w połowie stycznia serwis YouTube ogłosił, że wprowadza m.in. mocniejsze mechanizmy rodzicielskiej kontroli. Opiekunowie ustalą limit na przeglądanie przez nastolatków shortsów, a wkrótce mają zyskać możliwość całkowitego blokowania dostępu do „rolek” Pytanie, czy inne serwisy podążą tym tropem.