Deweloperzy muszą publikować w Internecie ceny mieszkań i domów

Nowe informacje dostępne dla nabywców w Internecie

Zgodnie z nowymi przepisami, art. 19a oraz art. 19b ustawy z 20.5.2021 r. o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego oraz Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 695; dalej: OchrNabDFGU), każdy deweloper musi prowadzić stronę internetową, która stanowi nośnik służący do publicznego przekazywania informacji o ofercie dewelopera. Nie jest to znaczące obciążenie dla przedsiębiorców, ponieważ prowadzenie skutecznej sprzedaży bez obecności w Internecie jest praktycznie niemożliwe. Mniejsi deweloperzy mogą korzystać z gotowych rozwiązań, takich jak serwisy z ogłoszeniami sprzedaży nieruchomości.

Na stronie internetowej w odniesieniu do każdego ze sprzedawanych mieszkań lub domów deweloper jest zobowiązany podawać ich ceny brutto, a także ceny 1 m2 ich powierzchni użytkowej. Jeśli oprócz samego lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego przedmiotem sprzedaży (również jako prawo do wyłącznego korzystania z nieruchomości wspólnej) są także inne nieruchomości lub ich części (np. miejsce postojowe, komórka lokatorska, taras, ogródek, udział w drodze dojazdowej), deweloper musi podać również ich ceny.

Ponadto, jeśli deweloper będzie oczekiwał od nabywcy dodatkowej zapłaty z innego tytułu niż nabycie własności lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego, również jest zobowiązany do opublikowania choćby orientacyjnej wysokości takiego świadczenia. Może ono obejmować np. zwrot deweloperowi kosztów utrzymania nieruchomości wspólnej za określony czas albo części uiszczonej przez dewelopera opłaty za przekształcenie prawa użytkowania wieczystego w prawo własności. Intencją ustawodawcy było, aby na podstawie informacji zawartych na stronie internetowej potencjalny nabywca nie był później zaskakiwany koniecznością poniesienia dodatkowych kosztów na rzecz dewelopera, związanych z zakupem określonego mieszkania czy domu.

Strona internetowa odbiciem rzeczywistej oferty dewelopera

Nowe rozwiązania dotyczące obowiązku publikowania przez deweloperów informacji cenowych na stronach internetowych przewidują, że w razie zmiany wysokości ceny deweloper ma obowiązek niezwłocznego zaktualizowania stosownych informacji na stronie internetowej. Co ciekawe i potencjalnie ważne dla osób szukających nowego mieszkania albo domu, deweloper musi prezentować w Internecie nie tylko aktualne, lecz także historyczne ceny każdej z oferowanych nieruchomości, począwszy od dnia rozpoczęcia ich sprzedaży. Oznacza to, że wkrótce będziemy mogli prześledzić, jak zmieniała się cena ofertowa konkretnego mieszkania, np. w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy.

W celu zwiększenia efektywnego dostępu do informacji o ofercie cenowej każdego dewelopera, deweloperzy muszą teraz informować o adresie swojej strony internetowej w reklamach, ogłoszeniach i ofertach sprzedaży.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Czy wymóg zapewnienia „jawności cen” to rzeczywiście rewolucja?

Dotychczas osoby szukające nowego mieszkania albo domu, które chciały uzyskać informacje umożliwiające porównanie ofert cenowych kilku deweloperów, nie miały z tym większego kłopotu. Niektórzy deweloperzy publikowali je wprost na stronach internetowych, inni udzielali takich informacji po zapytaniu, jeszcze inni zapraszali na rozmowę w biurze sprzedaży, którą wykorzystywali do szerokiego przedstawienia swojej oferty.

Oczywistym jest, że każdy, kto chce coś sprzedać, nie może ukrywać przed potencjalnym klientem ceny. Wiedzą to również deweloperzy oraz Polski Związek Firm Deweloperskich, dla których sama koncepcja wprowadzenia obowiązku publikowania cen nie wzbudzała kontrowersji. Poważne wątpliwości budzi jednak sposób sformułowania nowych przepisów, które w niektórych aspektach odbiegają od ich zamierzonych celów. Pośpiech w procesie legislacyjnym oraz wykorzystanie koncepcji „jawności cen” w marketingu politycznym również nie sprzyjały powstaniu prawa dobrej jakości.

Miało być dobrze – wyszło inaczej…

Ze wspomnianych powyżej względów nie wszystkie rozwiązania wprowadzone przepisami art. 19a i art. 19b tzw. OchrNabDFGU można ocenić bezkrytycznie. Na taką opinię przede wszystkim zasługuje wyrażone w art. 19a ust. 6 OchrNabDFGU prawo nabywcy „do żądania zawarcia umowy po cenie dla niego najkorzystniejszej” – jeśli dojdzie do rozbieżności pomiędzy ceną uwidocznioną na stronie internetowej a oferowaną przez dewelopera przy zawarciu umowy. Przepis ten można określić mianem nieudolnej próby skopiowania rozwiązania właściwego przede wszystkim dla handlu detalicznego, które wynika z art. 5 ustawy z 9.5.2014 r. o informowaniu o cenach towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 168). Jego pomysłodawcy pominęli wszakże istotną różnicę polegającą na konieczności złożenia przez dewelopera i nabywcę oświadczeń woli w formie aktu notarialnego, co czyni wynikające z art. 19a ust. 6 OchrNabDFGU prawo nieefektywnym w praktyce. Rozwiązaniu temu można zarzucić także populizm i potencjalne kreowanie wśród klientów deweloperów iluzorycznych oczekiwań co do możliwości skutecznego żądania nabycia konkretnego lokalu po oczekiwanej przez nich cenie.

Kompletnie nieprzemyślaną w szczegółach kwestią jest również obowiązek przekazywania przez deweloperów ministrowi cyfryzacji informacji o aktualnych cenach oferowanych przez nich lokali i domów. Każdy deweloper będzie musiał składać taki raport raz dziennie, a informacje te posłużą w przyszłości do stworzenia publicznego serwisu prezentującego aktualne ceny ofertowe nieruchomości mieszkaniowych. Niewiadomą pozostają m.in. szczegółowy zakres danych, które będzie musiał przekazywać deweloper, sposób ich przekazania oraz techniczne szczegóły z tym związane. Można je było określić w drodze rozporządzenia, jednak przepis nie zawiera delegacji do jego wydania.

Nieporozumieniem, które jest niezgodne z założeniami projektu ustawy oraz stanowi rozwiązanie nieproporcjonalne, określić można rozszerzenie obowiązku publikowania ofert i cen na stronie internetowej również na przedsiębiorców, którzy nie są deweloperami, ale sprzedają lokal lub dom zakupiony kiedyś od dewelopera (art. 19a ust. 4 OchrNabDFGU). Na równi z deweloperami pod tym względem przepisy traktują dowolnych innych przedsiębiorców, którzy sprzedają – na tzw. rynku wtórnym, a nie pierwotnym – nawet pojedyncze lokale czy domy.

Na koniec nie sposób przeoczyć, że pierwotny projekt ustawy, który został wniesiony do Sejmu i przezeń uchwalony, przewidywał, że obowiązki związane z publikowaniem cen mieszkań i domów będą dotyczyły wyłącznie lokali i domów wybudowanych (gotowych do odbioru), a nie tych znajdujących się w budowie. Warto przy tym zaznaczyć, że w typowej sytuacji co do ok. 80% mieszkań lub domów deweloperzy zawierają umowy deweloperskie w trakcie budowy, co tym samym wyłącza je z aktualnej oferty. Rozwiązanie polegające na obowiązku publikowania cen wyłącznie ok. 20% wybudowanych i niesprzedanych jeszcze lokali lub domów było zatem kuriozalne i niezgodne z intencjami wyrażonymi w uzasadnieniu do projektu ustawy. Finalnie w tym zakresie art. 19a OchrNabDFGU został skorygowany na etapie prac w Senacie.

Dotkliwe kary za naruszenie przepisów o ujawnianiu cen

Instrumentem wymuszającym na deweloperach rzetelne wywiązywanie się z nowych obowiązków informacyjnych jest zagrożenie sankcjami. Zgodnie z art. 19a ust. 5 oraz art. 19b ust. 4 OchrNabDFGU naruszenie obowiązków publikowania, aktualizowania i raportowania aktualnych cen nieruchomości mieszkaniowych stanowi praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów, zagrożoną m.in. nałożeniem na dewelopera kary finansowej w wysokości do 10% ubiegłorocznych przychodów.

Wejście w życie

Zasadniczo obowiązek publikowania cen wszedł w życie 11.7.2025 r. Od tego dnia deweloperzy rozpoczynający sprzedaż lokali lub domów w nowych przedsięwzięciach deweloperskich lub zadaniach inwestycyjnych muszą publikować, aktualizować i raportować ich ceny. Jednak w przypadku przedsięwzięć deweloperskich lub zadań inwestycyjnych, które 11.7.2025 r. były już dostępne w sprzedaży, deweloperzy mają czas na rozpoczęcie publikowania i raportowania informacji do 11.9.2025 r.

Dr hab. Bartłomiej Gliniecki – profesor Uniwersytetu Gdańskiego, praktyk w obszarze transakcji dotyczących nieruchomości oraz compliance w działalności deweloperskiej, autor kilkudziesięciu publikacji z zakresu prawa cywilnego i handlowego, w tym najbardziej szczegółowego komentarza do przepisów tzw. ustawy deweloperskiej oraz kilkunastu innych publikacji poświęconych umowie deweloperskiej, mieszkaniowemu rachunkowi powierniczemu oraz szczególnej ochronie nabywców nieruchomości mieszkaniowych.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Kara 1,5 mln zł za niewłaściwą migrację danych

Stan prawny i ocena organu nadzorczego

Prezes UODO, w decyzji DKN.5130.2415.2020, szczegółowo przeanalizował zarówno zakres naruszenia, jak i zachowanie administratora oraz podmiotu przetwarzającego. W ocenie organu działania administratora naruszyły szereg przepisów rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (Dz.Urz. UE L z 2016 Nr 119, s. 1; dalej: RODO), w tym:

W uzasadnieniu organ wskazał, że administrator danych nie przeprowadził przed migracją żadnej formalnej analizy ryzyka. Nie udokumentowano również żadnych działań kontrolnych, testów ani przeglądów związanych z wdrożeniem nowej wersji witryny. Brak ten uniemożliwiał wykazanie, że administrator dołożył należytej staranności w zakresie zapewnienia zgodności z art. 24 i 32 RODO.

Co więcej, z postępowania wynikało, że administrator nie egzekwował w praktyce zapisów umowy powierzenia, nie monitorował działań wykonawcy, ani nie zapewnił mechanizmów nadzoru nad realizacją zadań. Sama umowa nie została nawet dostosowana do specyfiki operacji migracyjnych – nie zawierała zapisów dotyczących testowania zabezpieczeń ani reagowania na ewentualne nieprawidłowości.

Organ nadzorczy wskazał również na zaniechanie szybkiego zgłoszenia naruszenia ochrony danych osobowych – administrator podjął działania naprawcze dopiero po upływie kilku dni od pierwszego zgłoszenia, co w ocenie UODO mogło skutkować dalszym naruszeniem praw i wolności osób fizycznych.

Sankcja – argumentacja i proporcjonalność

W związku z opisanym naruszeniem Prezes UODO nałożył na administratora karę administracyjną w wysokości 1 527 855 zł, a na podmiot przetwarzający – 20 037 zł. Organ uwzględnił przy tym m.in. dużą skalę naruszenia, liczbę osób, których dane zostały ujawnione, oraz wrażliwy charakter części danych (np. numery PESEL i hasła). Kluczowe znaczenie miało także stwierdzenie, że naruszenie nie miało charakteru incydentalnego – wynikało z rażących zaniedbań proceduralnych i braku wdrożenia systemowych mechanizmów zapewniania bezpieczeństwa.

Wysokość kary została uznana za proporcjonalną również ze względu na fakt, że administrator nie współpracował z organem w pełnym zakresie, a proces usuwania skutków naruszenia był opóźniony i nieskuteczny. UODO powołał się przy tym na wytyczne Europejskiej Rady Ochrony Danych dotyczące ustalania wysokości kar administracyjnych.

Ochrona Danych Osobowych – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Wyrok WSA – pełna aprobata dla stanowiska UODO

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z maja 2025 r., akt II SA/Wa 45/25. oddalił skargę spółki Panek S.A., uznając, że Prezes UODO prawidłowo ustalił zarówno stan faktyczny, jak i dokonał właściwej wykładni przepisów prawa materialnego. Sąd podkreślił, że:

Sąd potwierdził również, że Prezes UODO nie naruszył zasady proporcjonalności ani prawa do obrony administratora w toku postępowania.

Kiedy „papierowa zgodność” to za mało

Przedmiotowa sprawa stanowi istotne przypomnienie dla administratorów danych, że zgodność z RODO nie może ograniczać się do formalności dokumentacyjnych. Wdrożenie klauzul umownych, opracowanie polityk czy sporadyczne audyty nie są wystarczające, jeśli nie towarzyszy im realna kontrola i aktywne zarządzanie ryzykiem.

Po pierwsze, administratorzy powinni każdorazowo przeprowadzać formalną ocenę ryzyka przed realizacją nowych operacji przetwarzania, takich jak migracje systemów, wdrożenia platform, zmiana infrastruktury informatycznej czy outsourcing procesów. Analiza taka powinna identyfikować możliwe scenariusze zagrożeń, szacować ich prawdopodobieństwo i skutki oraz wskazywać wymagane środki bezpieczeństwa.

Po drugie, umowy powierzenia przetwarzania danych muszą być nie tylko zgodne z art. 28 ust. 1 i 3 RODO, ale również realnie wykonywane. Oznacza to konieczność regularnych kontroli, testowania wdrożonych zabezpieczeń, żądania raportów i potwierdzeń zgodności. Administrator nie może zakładać, że profesjonalny wykonawca sam zapewni wymagany poziom ochrony – musi to weryfikować.

Po trzecie, incydenty związane z naruszeniem poufności danych powinny być natychmiastowo zgłaszane zarówno organowi nadzorczemu, jak i osobom, których dane dotyczą – jeśli istnieje wysokie ryzyko naruszenia ich praw. Zwłoka w tym zakresie może zostać uznana za osobne naruszenie, a także wpływać na ocenę okoliczności obciążających przy nakładaniu kary.

Orzeczenie WSA i decyzja UODO stanowią więc wyraźny sygnał dla wszystkich administratorów danych: odpowiedzialność za przetwarzanie danych nie kończy się na podpisaniu umowy. Obejmuje ona stałe monitorowanie, dokumentowanie i egzekwowanie zgodności z RODO – także w relacjach z podmiotami trzecimi. Brak tych działań nie tylko zwiększa ryzyko naruszeń, ale również – jak pokazuje niniejsza sprawa – może prowadzić do dotkliwych konsekwencji finansowych.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Nowa forma sprzedaży wysyłkowej produktów leczniczych

Obecny stan sprawny

Zgodnie z art. 68 ust. 3 ustawy z 6.9.2001 r. – Prawo farmaceutyczne (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 750) dopuszcza się prowadzenie przez apteki ogólnodostępne i punkty apteczne wysyłkowej sprzedaży produktów leczniczych wydawanych bez przepisu lekarza, z wyjątkiem produktów leczniczych, których wydawanie ograniczone jest wiekiem pacjenta.

Warunki wysyłkowej sprzedaży produktów leczniczych OTC określa natomiast rozporządzenie Ministra Zdrowia z 26.3.2015 r. w sprawie wysyłkowej sprzedaży produktów leczniczych (Dz.U. z 2015 r. poz. 481).

Dotychczas warunkiem realizacji wysyłkowej sprzedaży produktów leczniczych było złożenie zamówienia:

  1. w miejscu prowadzenia apteki ogólnodostępnej lub punktu aptecznego,
  2. telefonicznie,
  3. faksem,
  4. za pomocą poczty elektronicznej,
  5. za pomocą formularza umieszczonego na stronie internetowej placówki.
Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Przyczyny zmian

W ramach deregulacji stwierdzono konieczność rozwiązania problemu polegającego na tym, że obecnie obowiązujące przepisy nie dają możliwości składania zamówień na produkty lecznicze oferowane przez uprawnione do tego apteki ogólnodostępne i punkty apteczne w wysyłkowej sprzedaży, na ich stronach internetowych, z wykorzystaniem do tego celu innych środków komunikacji elektronicznej, takich jak np. aplikacje mobilne.

Projektodawcy stwierdzili, że obecne warunki realizacji sprzedaży wysyłkowej nie odpowiadają możliwościom technologicznym.

Zakres zmian

Rozwiązaniem powyższego zagadnienia jest rozszerzenie dokonywania zamówień na produkty lecznicze OTC w sprzedaży wysyłkowej za pomocą innych niż określone w pkt. 3-5 środków komunikacji elektronicznej, umożliwiających zakup produktu leczniczego oferowanego na stronie internetowej placówki.

Autorzy zmian zdecydowali się na szerokie potraktowanie tematu, nie wymieniając konkretnych metod komunikacji, lecz pozostawiając pewną dowolność sprzedawcom. Taki kształt przepisu spowoduje, że w przypadku dalszego rozwoju technologicznego zmiana w prawie nie będzie potrzebna.

Skutki zmian

Jako rezultat wprowadzonych zmian projektodawcy wskazali:

Rozwiązanie będzie też wpływać na pacjentów poprzez zróżnicowanie metod, za pośrednictwem których będą mogli zamówić potrzebne produkty lecznicze, bez potrzeby wychodzenia z domu.

Etap legislacyjny

Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 30.6.2025 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie wysyłkowej sprzedaży produktów leczniczych (Dz.U. z 2025 r. poz. 864) weszło w życie 16.7.2025 r.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Do notariusza bez zaświadczenia o podatkach

Od wejścia w życie obecnie obowiązującej ustawy z 28.7.1983 r. o podatku od spadków i darowizn (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1837; dalej PodSpDarU), w przypadku umowy notarialnej zbycia albo obciążenia prawa lub rzeczy otrzymanej w drodze dziedziczenia, notariusz może dokonać czynności po przedstawieniu zaświadczenia z urzędu skarbowego potwierdzającego, że zbywca nie zalega z podatkiem od spadków i darowizn. Od 1.7.2007 r. dotyczy to również przedmiotów i praw nabytych pod innym niż dziedziczenie tytułem darmym (np. darowizna). Stanowi to zabezpieczenie przed wyzbyciem się majątku w przypadku uchylania się od zapłaty podatku.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Projekt nowelizacji ustawy ma na celu uproszczenie procedur poprzez zlikwidowanie niepotrzebnych czynności. Zgodnie z nim zaświadczenia nie musiałyby przedstawiać osoby, które nabyły zbywaną rzecz lub prawo:

  1. na podstawie umowy zawartej w formie aktu notarialnego, albo
  2. od osoby z kręgu najbliższej rodziny.

Uzasadnieniem zwolnienia z obowiązku przedstawienia zaświadczenia z urzędu skarbowego w pierwszym przypadku jest fakt, że notariusz jest płatnikiem podatku od spadków i darowizn, m.in. od dokonanej w formie aktu notarialnego darowizny. Jeżeli zatem podatek od darowizny nie został zapłacony, umowa nie mogła być sporządzona w formie aktu notarialnego. Ponadto urzędy skarbowe mają wgląd w wydawane akty notarialne. Zatem nawet w przypadku dokonania zbycia rzeczy lub prawa nabytego w formie aktu notarialnego, gdy notariusz nie występuje w roli płatnika, organy skarbowe mają bieżący dostęp do tych informacji.

Odstąpienie obowiązku posiadania zaświadczenia z urzędu skarbowego przy zbyciu rzeczy lub prawa nabytego nieodpłatnie od członka najbliższej rodziny uzasadnione jest zwolnieniem z podatku od spadków i darowizn, z którego mogą oni skorzystać. Zgodnie bowiem z art. 4a ust. 1 PodSpDarU nabycie własności rzeczy lub praw majątkowych przez małżonka, zstępnych, wstępnych, pasierba, rodzeństwo, ojczyma i macochę, może być zwolnione z podatku. Muszą oni jednak w terminie 6 miesięcy zgłosić nabycie do urzędu skarbowego. Dodatkowo w przypadku nabycia środków pieniężnych darowizna powinna być dokonana przelewem bankowym lub przekazem pocztowym. Jeżeli zatem zbycie rzeczy lub praw nabytych nieodpłatnie ma zostać dokonane przez osoby zwolnione z podatku, wystarczającym jest by przedstawiły notariuszowi potwierdzenie zgłoszenia nabycia do urzędu skarbowego. Pobieranie dodatkowego zaświadczenia jest wówczas zbytnim formalizmem.

Zgłoszenie otrzymania spadku i darowizny przez osobę najbliższą jest warunkiem uprawniającym do skorzystania ze zwolnienia z podatku. W sytuacji, gdy taka osoba chciałaby sprzedać otrzymany przedmiot, wówczas aby otrzymać zaświadczenie z urzędu skarbowego i tak musiałaby bądź wcześniej zgłosić nieodpłatne otrzymanie, bądź zapłacić należny podatek. W przypadku niezgłoszenie i niezapłacenia podatku, urząd skarbowy nie może wydać stosownego zaświadczenia.

Zwolnienie z konieczności przedstawienia zaświadczenia z urzędu skarbowego ma dotyczyć zbywania majątku otrzymanego po 1 lipca 2007 r. Od tej daty stosuje się zwolnienie z podatku dla osób najbliższych. W przypadku zbywania majątku nabytego nieodpłatnie przed tą datą, notariusz nadal będzie wymagał zaświadczenia z urzędu skarbowego.

Etap legislacyjny

Projekt ustawy został uchwalony przez Sejm na posiedzeniu 25.6.2025 r.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Za cudze nazwisko w poście na e-forum może grozić kara

Czy przez aktywność w sieci i upublicznienie cudzych danych w dyskusji na portalu społecznościowym, nawet zamkniętym, można wpaść w prawne tarapaty? Okazuje się, że tak. Potwierdza to precedensowy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA) dotyczący RODO.

Ujawnił nazwisko żony burmistrza i kod szczepienia na Covid-19. Czy to sprzeczne z RODO?

Spór został zainicjowany skargą na naruszenie przepisów o ochronie danych osobowych. W listopadzie 2021 r. kobieta zaalarmowała Urząd Ochrony Danych Osobowych (UODO), że jeden z użytkowników Facebooka od miesiąca publikuje post na liczącej ponad 6,1 tys. członków grupie, w którym bezprawnie ujawnia jej imię i nazwisko w powiązaniu z jej danymi medycznymi – z kodem QR poświadczającym szczepienie. Kobieta domagała się nakazania usunięcia informacji i ukarania delikwenta.

Prezes UODO poważnie potraktował problem i wystąpił o wyjaśnienia. Mężczyzna je złożył, ale do winy się nie poczuwał. W jego ocenie bowiem nie dopuścił się żadnego przetwarzania danych osobowych. Tłumaczył, że oryginalny kod QR o szczepieniu na Covid-19 pozyskał z ogólnodostępnej strony internetowej burmistrza – prywatnie męża kobiety.

Mężczyzna odczytał go w celu prywatnym, bo jako wyborca i mieszkaniec był ciekaw, czy burmistrz, czyli osoba publiczna, opublikował swój kod, żeby potwierdzić fakt zaszczepienia. Po zeskanowaniu za pomocą darmowej aplikacji rekomendowanej przez resort zdrowia okazało się, że certyfikat nie jest wystawiony na nazwisko burmistrza. Wówczas, działając w interesie publicznym i w dobrej wierze, postanowił upublicznić go w sposób niemożliwy do odczytania w dyskusji na portalu internetowym.

Sądy administracyjne: doszło do udostępnienia danych o stanie cudzego zdrowia

Prezes UODO jednak nie odpuścił. Uznał, że w sprawie doszło do naruszenia RODO i udzielił upomnienia za przetwarzanie danych osobowych bez podstawy prawnej. Urzędnicy ustalili, że skarżąca co prawda wyraziła zgodę na publikację zdjęcia jej certyfikatu na blogu męża, ale bez jakichkolwiek danych osobowych. Miał on służyć jako przykład. Prezes UODO zauważył, że informacje, które można pozyskać za pomocą skanera certyfikatów, spełniają definicję danych osobowych, w tym też wrażliwych.

Upomniany nie pogodził się z takim obrotem sprawy. Poskarżył się do sądu, ale przegrał. Najpierw racji nie przyznał mu Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Warszawie. Nie miał cienia wątpliwości, że w sprawie doszło do przetworzenia (udostępnienia) danych osobowych, w tym o stanie zdrowia, co nie miało podstawy prawnej.

Ostatecznie przegraną mężczyzny przypieczętował NSA. Przede wszystkim nie przekonała go argumentacja o „czysto osobistym lub domowym charakterze” spornych czynności, do których RODO się nie stosuje.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Nie ma prywatnego użytku na zamkniętym forum na FB

W ocenie NSA publikacja danych osobowych na zamkniętych portalach społecznościowych Facebooka nie jest bowiem przetwarzaniem danych osobowych przez osobę fizyczną o czysto osobistym lub domowym charakterze. Przy czym chodzi o sytuacje, gdy ktoś publikujący dane osobowe nie jest administratorem danej społeczności, nie dobiera sobie osobiście jej uczestników, a tylko do niej przystępuje. Zaś pozostali członkowie grupy nie dysponują uprawnieniem do złożenia wiążącego sprzeciwu w stosunku do jej wniosku o przystąpienie do danej wspólnoty.

NSA podkreślił, że założenie konta w portalu społecznościowym, przesyłanie powiadomień innym, czy też przystąpienie do określonej grupy społecznościowej nie jest równoznaczne ze złożeniem oświadczenia woli względem bliżej nieokreślonego kręgu użytkowników co do dalszego przetwarzania danych. I dotyczy to również przetwarzania danych osobowych w ramach zamkniętych grup społecznościowych, tj. sytuacji przetwarzania danych, które zamieszcza jeden z użytkowników na swoim koncie. Wyrok jest prawomocny.

Sygnatura akt: III OSK 1101/24

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Paweł Litwiński

adwokat, partner w kancelarii Barta Litwiński

Komentowany wyrok NSA jest bardzo ważny i może istotnie przełożyć się na praktykę stosowania RODO. Dotyczy bowiem powszechnej w dzisiejszych czasach aktywności w mediach społecznościowych, także na zamkniętych grupach i powinien być przestrogą przed niefrasobliwym publikowaniem tam danych osobowych. Warto więc przypomnieć, że sytuacja, w której osoba fizyczna nie stosuje RODO, ponieważ przetwarza dane osobowe w ramach czynności o czysto osobistym lub domowym charakterze, to wyjątek od zasady, jaką jest stosowanie RODO tam, gdzie dochodzi do przetwarzania danych. A wyjątki, jak wiadomo, należy interpretować ściśle. Stąd cieszy mnie takie właśnie stanowisko NSA, który po raz kolejny stawia tamę zbyt szerokiemu moim zdaniem ujmowaniu tego wyjątku. Bo gdzie tu cel osobisty, że o domowym nie wspomnę, skoro upubliczniamy dane osobowe na zamkniętym forum, jeżeli nie mamy żadnej kontroli nad tym, kto do tego forum należy? Tymczasem, jak wskazuje RODO w motywie 18 preambuły, działalność osobista lub domowa to m. in. podtrzymywanie więzi społecznych, których przecież nie ma między członkami forum, którzy są dla siebie obcymi osobami.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Fiskus nie ma podstaw do limitowania ulgi dla studentów

Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) wydał ważny podatkowy wyrok dla samorządowców i studentów, którzy korzystają z ich wsparcia.

Konkretnie chodziło o stypendia. We wniosku o interpretację województwo wyjaśniło, że we wrześniu 2020 r. uchwałą sejmiku przyjęto regulamin przyznawania stypendiów dla studentów studiów stacjonarnych wyższych uczelni ze swojego terenu. Zgodnie z uchwałą przewidziano dwa rodzaje wsparcia. Pierwsze to stypendium motywacyjne dla studentów zamieszkujących oraz podejmujących studia w województwie. Przyznawane na dziewięć miesięcy w maksymalnej wysokości 1000 zł miesięcznie. Drugie to stypendium przedsiębiorcze dla studentów pierwszego roku studiów stacjonarnych II stopnia na rozpoczęcie jednoosobowej lub innej formy prowadzenia działalności gospodarczej w wysokości 5000 zł.

Województwo chciało potwierdzenia, że oba rodzaje wsparcia uchwalone przez sejmik są w całości zwolnione z PIT. Samo uważało bowiem, że w tym przypadku podstawę preferencji stanowi art. 21 ust. 1 pkt 39 ustawy o PIT, który przewiduje ogólne zwolnienie dla stypendiów i zapomóg wskazanych w ustawie – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce.

Urzędnicy podkreślili, że ustawodawca w tych przepisach o szkolnictwie przyznał sejmikowi województwa kompetencje do określenia m.in. rodzaju stypendium, kryterium, maksymalnej wysokości i warunków wypłacania.

Województwo z tej opcji skorzystało i wszystkie wymogi ustawowe zostały spełnione w przyjętym przez sejmik regulaminie. Dlatego oba stypendia korzystają z całkowitego zwolnienia podatkowego i nie będzie konieczności potrącania od nich PIT.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Inaczej sprawę widział jednak fiskus. Potwierdził co prawda, że stypendia motywujące i przedsiębiorcze, których wysokość oraz zasady udzielania zostały określone w uchwale sejmiku są objęte zwolnieniem, ale tym z art. 21 ust. 1 pkt 40b ustawy o PIT. To preferencja dotycząca wprost stypendiów dla uczniów i studentów, których wysokość i zasady udzielania zostały określone m.in. w uchwale organu stanowiącego jednostki samorządu terytorialnego. I została ograniczona limitem 3 800 zł. W konsekwencji fiskus uznał, że nadwyżka ponad ten limit podlega opodatkowaniu podatkiem dochodowym.

Województwo upierało się przy swoim, ale w pierwszej instancji przegrało. Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Gorzowie Wielkopolskim zgodził się z fiskusem, że sporne stypendia podlegają częściowemu zwolnieniu z art. 21 ust. 1 pkt 40b, a nie pełnemu z art. 21 ust. 1 pkt 39 ustawy o PIT.

Sąd nie kwestionował, że w świetle art. 96 ust. 1 i ust. 2 Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce, stypendium może być przyznane studentowi przez jednostkę samorządu terytorialnego. Niemniej w jego ocenie, choć sporne stypendia są wymienione w ustawie – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, to są objęte art. 21 ust. 1 pkt 40b ustawy o PIT, bo są stypendiami dla uczniów i studentów, których wysokość i zasady udzielania zostały określone w uchwale organu stanowiącego jednostki samorządu terytorialnego.

Inaczej do problemu podszedł dopiero NSA. I uznał, że jednak sporne stypendia są w całości wolne od PIT. Nie przekonała go koncepcja co do szczególnego charakteru normy, na którą powołały się fiskus i WSA. W ocenie NSA obie podstawy zwolnienia, wokół których koncentruje się spór, są równej rangi. Zwrócił uwagę na to, że zostały wprowadzone w różnym czasie. I nawet jeśli mają one charakter kolizyjny, to należałoby raczej w tym przypadku zastosować zasadę, że norma późniejsza uchyla wcześniejszą.

Odwołując się do wykładni historycznej NSA doszedł do przekonania, że od 1 stycznia 2018 r. nastąpiła radykalna zmiana modelu opodatkowania spornych świadczeń. Ustawodawca wówczas zdecydował, żeby zwolnienie przysługiwało w każdym przypadku, gdy stypendia są przyznawane na podstawie ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. Zatem objęte są nim także stypendia z art. 96 tej ustawy przyznawane przez jednostki samorządu terytorialnego. Jak tłumaczył NSA, nie wprowadzono w tym zakresie żadnego ograniczenia, więc wolą ustawodawcy było to, żeby takie stypendia korzystały z pełnego zwolnienia także gdy są ustanawiane przez jednostki samorządu terytorialnego np. województwo. Wyrok jest prawomocny.

Sygnatura akt: II FSK 1378/22

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Nowe zasady funkcjonowania biegłych sądowych i instytucji opiniujących

Cel projektowanych rozwiązań

Celem projektowanej ustawy jest zapewnienie sądom i organom prowadzącym postępowania przygotowawcze dostępu do wysoko wykwalifikowanego i bezstronnego korpusu ekspertów, poprzez wprowadzenie jednolitych zasad nabywania i utraty uprawnień biegłego oraz przejrzystych mechanizmów certyfikacji instytucji opiniujących. Projekt ma również zwiększyć prestiż funkcji biegłego sądowego, uatrakcyjnić jej pełnienie dla specjalistów i podnieść poziom zaufania do opinii biegłych – zarówno ze strony sądów, jak i opinii publicznej.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Opis planowanych zmian

Ustalenie jednolitych zasad uzyskiwania i utraty statusu biegłego sądowego

Projekt ustawy przewiduje kompleksowe uregulowanie trybu nabywania i utraty uprawnień do wykonywania czynności biegłego sądowego. Status biegłego będzie mogła uzyskać wyłącznie osoba fizyczna, która spełni ustawowe warunki, uzyska stosowny certyfikat wydany przez Komisję Certyfikacyjną Biegłych Sądowych i Instytucji Opiniujących oraz zostanie wpisana do Krajowego Rejestru Biegłych Sądowych i Instytucji Opiniujących.

Nowe przepisy:

Certyfikowane instytucje opiniujące

W projekcie ustawy przewidziano osobny reżim dla tzw. instytucji opiniujących – czyli instytucji naukowych oraz instytucji specjalistycznych. Aby mogły one brać udział w postępowaniach jako podmioty wydające opinie, muszą uzyskać certyfikat instytucji opiniującej oraz zostać wpisane do Krajowego Rejestru Biegłych Sądowych i Instytucji Opiniujących.

Projekt:

Zadania i struktura Komisji Certyfikacyjnej oraz Rady Biegłych

Projektowana ustawa przewiduje powołanie dwóch organów: Komisji Certyfikacyjnej oraz Rady Biegłych.

Komisja Certyfikacyjna będzie odpowiedzialna za:

Rada Biegłych będzie natomiast pełnić funkcję organu opiniodawczo-doradczego, wspierającego Ministra Sprawiedliwości w działaniach związanych z funkcjonowaniem systemu opiniowania.

Wprowadzenie Krajowego Rejestru Biegłych Sądowych i Instytucji Opiniujących

Projekt ustawy zakłada stworzenie centralnego, publicznego rejestru, który będzie zawierać dane wszystkich certyfikowanych biegłych sądowych i instytucji opiniujących. Rejestr będzie prowadzony w systemie teleinformatycznym i będzie zawierał m.in.:

Utworzenie jednolitego rejestru ma ułatwić organom procesowym dostęp do wiarygodnych informacji i przyspieszyć procedurę powoływania biegłych.

Etap legislacyjny i planowane wejście w życie

Projekt ustawy o biegłych sądowych oraz instytucjach opiniujących został opracowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Przewidywany termin przyjęcia projektu przez Radę Ministrów to IV kwartał 2025 r. Nowe przepisy wejdą w życie po zakończeniu prac legislacyjnych i opublikowaniu ustawy w Dzienniku Ustaw.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Deregulacja w obszarze przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu

Zmiany wprowadzone w TerroryzmU stanowią efekt deregulacji w trzech obszarach prawa gospodarczego i obejmują, oprócz powyższego aktu prawnego, także ustawę z 15.9.2000 r. – Kodeks spółek handlowych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 18; dalej: KSH) oraz ustawę z 28.10.2002 r. o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1822).

Sankcja kary pieniężnej

Zgodnie z art. 3 projektu ustawy o zmianie ustawy Kodeks spółek handlowych, ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary oraz ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu (druk sejmowy nr 1440) wprowadza się zmiany w ustawie o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu, polegające na:

  1. dodaniu nowego art.154a TerroryzmU przewidującego możliwość nałożenia kary pieniężnej;
  2. uchyleniu art. 156 TerroryzmU.

Nowe przepisy wyeliminują sytuacje, w których w postępowaniu prowadzonym przeciwko organizacji obowiązanej zostaje orzeczona kara administracyjna skierowana przeciwko osobie fizycznej (na podstawie art. 150 ust. 1 pkt. 4 TerroryzmU), która to osoba podlega później dodatkowo odpowiedzialności karnej na mocy art. 156 TerroryzmU.

Nowy art. 154a TerroryzmU wprowadza sankcję kary pieniężnej w przypadku naruszeń przez pracownika lub inne osoby działające w imieniu lub na rzecz instytucji obowiązanej przepisów związanych z wykonywaniem przez tę instytucję określonych obowiązków, do wysokości 1 mln zł. Tym samym uwzględniono maksymalny wymiar kary pieniężnej. Wprowadzenie powyższej regulacji jest ściśle związane z uchyleniem art. 156 TerroryzmU, który przewidywał odpowiedzialność karną. W nowym art. 154a TerroryzmU określono odpowiedzialność administracyjną i sankcję pieniężną. Wskazano też obowiązki, których naruszenie będzie skutkowało nałożeniem kary (art. 74 ust. 1, art. 76, art. 86 ust. 1 lub art. 90 ust. 1 TerroryzmU), a które były dotychczas objęte zakresem regulacji uchylanego art. 156 TerroryzmU. W uzasadnieniu do zmian wskazano, że „pozwoli to na skoncentrowanie spraw z TerroryzmU w ramach jednego podmiotu, to jest Generalnego Inspektora Informacji Finansowej i potencjalnie sądów administracyjnych. Trudno bowiem znaleźć powód, dla którego osoba fizyczna miałaby ponosić odpowiedzialność karną w sytuacji niedopełnienia obowiązków o charakterze administracyjnym. Należy jeszcze podkreślić, że ustawodawca unijny, we wszystkich dyrektywach AML, nie wprowadził wymogu karnej odpowiedzialności za nieprzekazywanie wyżej wymienionych informacji, pozostawiając to wyłącznie krajowemu ustawodawcy”.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Nakładanie, miarkowanie i odstąpienie od kary pieniężnej

Zgodnie z nowym art. 154a ust.1 TerroryzmU w przypadku niedopełnienia przez pracownika lub inną osobę działającą w imieniu lub na rzecz instytucji obowiązanej przepisów związanych z wykonywaniem przez tę instytucję obowiązków polegających na przekazywaniu informacji dotyczących tzw. transakcji podejrzanych oraz okoliczności wskazujących na możliwość popełnienia przestępstwa prania pieniędzy, chodzi o:

  1. zawiadomienie Generalnego Inspektora o okolicznościach mogących wskazywać na podejrzenie popełnienia przestępstwa prania pieniędzy lub finansowania terroryzmu (art. 74 ust. 1 TerroryzmU);
  2. przekazanie lub udostępnienie dokumentów lub informacji na żądanie Generalnego Inspektora (art. 76 TerroryzmU);
  3. zawiadomienie Generalnego Inspektora, za pomocą środków komunikacji elektronicznej, o przypadku powzięcia uzasadnionego podejrzenia, że określona transakcja lub określone wartości majątkowe mogą mieć związek z praniem pieniędzy lub finansowaniem terroryzmu (art. 86 ust. 1 TerroryzmU);
  4. zawiadomienie Generalnego Inspektora, za pomocą środków komunikacji elektronicznej, o przeprowadzeniu transakcji, o której mowa w art. 86 ust. 1 TerroryzmU, w przypadku gdy przekazanie zawiadomienia było niemożliwe przed jej przeprowadzeniem (art. 90 ust. 1 TerroryzmU).

Naruszenie tych obowiązków powoduje, iż organy wskazane w art. 151 ust. 1 TerroryzmU, czyli Generalny Inspektor, Prezes NBP, KNF, mogą nałożyć na tego pracownika lub na tę osobę karę pieniężną do wysokości 1 mln zł. Do nakładania kary pieniężnej stosuje się odpowiednio przepisy art. 150 ust. 4 i 5 oraz art. 152 TerroryzmU. Oznacza to możliwość miarkowania kary, czy też odstąpienia od wymierzenia kary administracyjnej.

Jak już wskazywano na wstępie, ustawodawca uchylił art. 156 TerroryzmU, co oznacza rezygnację z odpowiedzialności karnej. Uznał, że wystarczająca jest odpowiedzialność administracyjna, która jest uregulowana w art. 147 pkt. 13 TerroryzmU. Zgodnie z tym przepisem instytucja obowiązana podlega karze administracyjnej za niezgłoszenie wyżej wymienionych informacji do GIIF, którą jest między innymi zakaz pełnienia obowiązków na stanowisku kierowniczym w instytucji obowiązanej. Osoba fizyczna odpowiedzialna za zgłaszanie informacji do GIIF może tym samym podlegać odpowiedzialności administracyjnej oraz karnej na podstawie art. 156 TerroryzmU, a także możliwy jest zbieg odpowiedzialności na gruncie art. 299 § 2 KK. Jak podkreśla się w uzasadnieniu: „w praktyce organów ścigania oraz zawiadomień składanych przez GIIF wskazywana jest kwalifikacja kumulatywna art. 156 ust. 1 TerroryzmU i art. 299 § 2 KK, co prowadzi do sytuacji, w których osoby odpowiedzialne za zgłaszanie informacji do GIIF mogą być pociągane do odpowiedzialności na kilku różnych poziomach i podstawach prawnych. Brak zgłoszenia do GIIF wyżej wymienionych informacji jest traktowany jako świadczenie innych usług mających na celu ukrycie przestępczego pochodzenia środków.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Jaki będzie los etatu adwokata?

Jak pisaliśmy na łamach „Rzeczpospolitej” Krajowy Zjazd Adwokatury pod koniec czerwca odrzucił uchwałę zobowiązującą NRA do podjęcia działań w celu przygotowania projektu dopuszczającego zatrudnianie adwokatów na etacie. Miał on dotyczyć pracy nie tylko w kancelariach adwokackich i radcowskich, ale też w urzędach czy prywatnych firmach. Tak daleko idące postulaty nie przekonały jednak większości delegatów. Za była jednak ok. 1/3 delegatów reprezentujących 1/3 członków samorządu. Tyle bowiem zrzesza izba warszawska, a to głównie ona poparła postulat.

Specyfika rynku

– Nawet jeśli uznać, że jest to problem „tylko” warszawski, to nie należy go lekceważyć – wskazuje Kamil Szmid, jeden ze współautorów uchwały. – Rynek warszawski jest jednak specyficzny i być może adwokaci z innych izb nie mają takiej potrzeby. Mamy 4 lata, by przekonać inne izby, że nie stanowi to żadnego zagrożenia dla naszej niezależności. Mamy argumenty zarówno historyczne, jak i międzynarodowe – podsumowuje Kamil Szmid.

Z kolei Katarzyna Gajowniczek-Prószyńska, dziekan ORA Warszawa, wskazuje, że izba i stołeczni adwokaci raczej zdania nie zmienią, a poparcie dla umowy o pracę będzie tylko rosło.

– To, że coś jest zjawiskiem na razie tylko warszawskim, nie znaczy, że powinniśmy to ignorować – wskazuje z kolei Dagmara Miler, także współautorka uchwały. – Choć nie uważam, że to zjawisko dotyczy tylko stolicy, bo co innego pokazują statystyki.

Izba warszawska planuje dalej prowadzić kampanie informacyjne, organizować konferencje, tak by debata o tym nie odbywała się tylko przy okazji zjazdu. Izba chce przekonać NRA do zorganizowania ankiet ogólnopolskich w tej sprawie.

– Nasza aktywność może się sprowadzać do przekonywania kolegów i koleżanek z całej Polski do wsparcia tego pomysłu, bo to dobre rozwiązanie – mówi Katarzyna Gajowniczek-Prószyńska. – Spodziewamy się też propozycji ze strony NRA, bo bez jej wsparcia nic nie wskóramy – dodaje dziekan stołecznej ORA.

Jednak poparcie dla zniesienia zakazu umowy o pracę słychać nie tylko z Warszawy. – We wrześniu mamy zgromadzenie izby krakowskiej i nic nie stoi na przeszkodzie przyjęciu uchwały w tej sprawie – mówi Filip Tohl, delegat izby krakowskiej. – Ważne by na zgromadzeniu izby mogli w tej sprawie wypowiedzieć się zwykli adwokaci, a nie członkowie samorządu czy delegaci. Bo te dwie grupy coraz bardziej się oddalają – podsumowuje adwokat.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Jakie są oczekiwania?

Rozwiązaniem kompromisowym mogłaby być tzw. adwokacka umowa o współpracę. Zakłada ona, że adwokaci zyskiwaliby uprawnienia składkowe i urlopowe, jak na umowie o pracę, ale mogliby zatrudniać się tylko w kancelariach adwokackich i radcowskich. Jak pisaliśmy na łamach „Rz” projekt takiej umowy został przygotowany w poprzedniej kadencji NRA (zobowiązał do tego KZA w 2021 r.)

– Nie jestem zwolenniczką adwokackiej umowy o współpracę w wersji przedstawionej przez powołany do tego zespół NRA, gdyż zawiera ona wiele ograniczeń, które dla zwykłego adwokata mogłyby być niekorzystne. Można jednak usiąść do stołu i wypracować lepsze rozwiązanie – metodą małych kroków. Dyskusja powinna się toczyć na etapie tworzenia projektu, a nie dopiero jego opiniowania – wskazuje Dagmara Miler.

Podczas konsultacji dotyczących projektowanej adwokackiej umowy o współpracy zainteresowanie było niewielkie (na 23 tys. adwokatów, do których NRA wysłała pytanie, odpowiedziało 40). Ale zdaniem Kamila Szmida wynika to z faktu, że ta umowa nie rozwiązuje problemu dla zwolenników dopuszczenia umowy o pracę.

– Nie chodzi nam o pracę na etacie w kancelariach, a głównie w firmach nieprawniczych, gdzie zatrudnienie pracownicze stało się ostatnio rynkowym wymogiem – podkreśla adwokat.

Tylko mała grupa

Inaczej na sprawę patrzy Bartosz Przeciechowski, dziekan ORA w Lublinie.

– Dojrzeliśmy jako środowisko do tego, by to rozwiązanie przedyskutować i poddać parlamentowi pod rozwagę. Zatrudnianie adwokatów na umowę o pracę przez kancelarie adwokacko-radcowskie wydaje się bezpieczne z punktu widzenia niezależności, a może rozwiązać problemy życiowe, z jakimi mierzą się niektórzy, szczególnie młodsi, koledzy i koleżanki – dodaje.

Podkreśla jednocześnie, że problem zatrudnienia w urzędach czy działach prawnych firm dotyczy bardzo niewielkiego odsetka adwokatów.

– Nie ma więc powodu zmieniać systemowych rozwiązań dla tak wąskiej grupy. Mogą oni zatrudnić się jako adwokaci niewykonujący zawodu. I wówczas, jako pracownicy, mogą reprezentować nawet taką instytucję przed sądem, choć bez togi – tłumaczy Bartosz Przeciechowski.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Dorota Kulińska

dyrektor Instytutu Legislacji i Prac Parlamentarnych NRA

Projekt uchwały, który był przedmiotem obrad Krajowego Zjazdu Adwokatury, pokazuje, że ewidentnie nastąpiła eskalacja oczekiwań. Na podstawie uchwały poprzedniego zjazdu przygotowaliśmy propozycję umowy o współpracę między adwokatami a kancelariami adwokackimi i radcowskimi. Projekt zaś był otwarty na zatrudnienie we wszelkich podmiotach, zarówno gospodarczych – co można by jeszcze przyjąć, jak i państwowych. Widać, że oczekiwania są znacznie dalej idące niż na poprzednim zjeździe. Myślę, że temat nie jest zamknięty, ale jeśli będzie się coś w tej kwestii działo, to raczej w oparciu o gotowy projekt adwokackiej umowy o współpracę, niż o uchwałę, która została bardzo wyraźnie przez zjazd odrzucona. Zjazd jednak nie zabronił dalszych prac nad umową o współpracę, a my jako NRA niezależnie od uchwał musimy pracować nad wszelkimi rozwiązaniami ważnymi dla adwokatów. Pamiętajmy jednak, że ostatni zjazd mógł zmienić linię wytyczoną przez poprzedni.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Patchworkowa rodzina nie wyklucza preferencji w PIT

Rozliczenie jako samotny rodzic to jedna z najbardziej lukratywnych preferencji podatkowych. Jest jednak obwarowane wieloma warunkami, do których fiskus podchodzi bardzo restrykcyjnie. Ale nie zawsze wygrywa. Potwierdza to bardzo korzystny dla rozwiedzionych rodziców, którzy mają dzieci z nowych nieformalnych związków, wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) w Kielcach.

Trudny rozwód

Sprawa dotyczyła kobiety, która od października 2017 r. jest rozwódką. We wniosku o interpretację wyjaśniła, że ma syna z byłym mężem. Sąd orzekający rozwód pozostawił władzę rodzicielską obojgu rodzicom. Po rozwodzie ojciec dziecka zerwał jednak z nim kontakty.

Matka podkreśliła, że w 2023 r. sąd pozbawił jej byłego męża władzy rodzicielskiej. Zasądzone na syna alimenty musi ściągać przez komornika. W latach 2019–2024 syn mieszkał z nią i tylko ona pobierała na niego świadczenie wychowawcze – obecnie tzw. 800+.

Kobieta przyznała jednocześnie, że od 2019 r. jest w drugim związku. Z obecnym partnerem mieszka bez ślubu i ma drugie dziecko – córkę. Partner nie łoży jednak finansowo na jej syna, nie wpływa też na jego wychowanie. Nie mają wspólnych kont, ale córkę wychowują wspólnie. Kobieta zapytała, czy w tej sytuacji nadal ma status „samotnie wychowującej dziecko” i może rozliczać się wspólnie z synem. A także za ile lat wstecz może złożyć korektę z rozliczeń rocznych PIT?

Fiskus dał zielone światło dla preferencji, ale tylko za lata 2019–2021. Co do rozliczeń za kolejne lata tj. od 2022 r. do 2024 r., prawa do wspólnego rozliczenia z synem kobiecie już nie przyznał. Zasłonił się art. 6 ust. 4f ustawy o PIT, który stosuje się do dochodów (przychodów) uzyskanych od 1 stycznia 2022 r. Urzędnicy tłumaczyli, że w świetle tej regulacji osoba, która wspólnie z drugim rodzicem wychowuje co najmniej jedno dziecko, nie może skorzystać z rozliczenia dla osoby samotnie wychowującej dziecko, począwszy od zeznania za 2022 r.

Zdaniem fiskusa, skoro podatniczka wychowuje z obecnym partnerem wspólną córkę, to nie spełnia warunków do stosowania preferencji. W konsekwencji nie może zostać uznana za osobę samotnie wychowującą syna z poprzedniego związku. I nie ma znaczenia, że z obecnym partnerem nie ma ślubu, a ten nie ingeruje w proces wychowywania jej syna i nie łoży na jego utrzymanie.

Taka odpowiedź nie zadowoliła kobiety. Poszła do sądu i wygrała. Kielecki WSA po gruntownej analizie przepisów obowiązujących od lipca 2022 r. zauważył, że intencją ustawodawcy było przyznanie prawa do rozliczenia dochodów jako osoba samotnie wychowująca dziecko jednemu z rodziców lub opiekunów prawnych, który faktycznie wychowuje dziecko.

Przy czym, jak podkreślił WSA ustawa o PIT nie pozbawia podatnika prawa do tej ulgi w sytuacji, gdy zamieszkuje on z osobami niewychowującymi i nieobowiązanymi do wychowywania dzieci. I co istotne, zdaniem sądu przepisy nie wykluczają zastosowania preferencyjnego opodatkowania w sytuacji, gdy matka dziecka pozostaje w nieformalnym związku z partnerem, który jest ojcem jej drugiego dziecka. Warunkiem jest to, aby rodzic w roku podatkowym samotnie wychowywał dzieci.

Skarżąca nie wychowuje wspólnie z drugim rodzicem syna – dziecka, którego dotyczy ulga. Z wniosku wynika bowiem jasno, że to ona w latach 2019-2024 sprawowała całkowitą, samodzielną opiekę nad synem. Na niej spoczywa jego utrzymanie, zapewnienie i zabezpieczenie podstawowych potrzeb bytowych.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Nieformalny związek

Jak tłumaczył WSA, partner skarżącej, z którym zamieszkuje i z którym ma drugie dziecko nie łoży natomiast finansowo na pierwsze. Nie wpływa też, tj. nie ingeruje w jego wychowanie. I co istotne, zdaniem sądu ze stanu faktycznego nie wynika, że partner skarżącej zaadoptował syna, czy jest jego opiekunem prawnym. Wyrok nie jest prawomocny.

Sygnatura akt: I SA/Ke 139/25

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Konrad Piłat

doradca podatkowy w kancelarii KNDP Kolibski Nikończyk Dec&Partnerzy

Komentowany wyrok może mieć istotne znaczenie dla wielu podatników. Od wielu lat toczą się bowiem spory, jak należy rozumieć sformułowanie „osoba samotnie wychowująca dzieci”. A kielecki WSA wyjaśnił, że dodanie przez ustawodawcę do art. 6 ust. 4f ustawy o PIT nie przekreśliło wcześniejszego orzecznictwa w tym zakresie. Podkreślił, że przepisy nie pozbawiają prawa do preferencyjnego opodatkowania rodzica, który zamieszkuje z osobami niewychowującymi i nieobowiązanymi do wychowywania dziecka. Intencją ustawodawcy było bowiem przyznanie prawa do rozliczenia dochodów jako osoba samotnie wychowująca dziecko rodzicowi, który faktycznie wychowuje dziecko. Uznał też, że wychowywanie wspólnie z nowym partnerem drugiego dziecka nie pozbawia preferencyjnego rozliczenia. Argumenty sądu są przekonujące. Jest jednak prawdopodobne, że sprawa trafi do NSA i dopiero tam zapadnie ostateczne rozstrzygnięcie.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź