Uproszczenia i większa elastyczność dla dłużników oraz wierzycieli

Cel projektowanej nowelizacji

Celem projektowanej nowelizacji jest ograniczenie nadmiernego zaangażowania sądów w działania niemające charakteru orzekania, a jedynie administracyjno-nadzorczy. Projektodawcy podkreślają, że realizacja planu spłaty wierzycieli dotyczy przede wszystkim interesów prywatnych, dlatego nieuzasadnione jest obciążanie sądów obowiązkiem nadzoru z urzędu. Jednocześnie zmiany mają zapewnić wierzycielom dostęp do skutecznych środków kontroli wykonania planu spłaty, a samym upadłym – możliwość zakończenia postępowania bez zbędnych formalizmów i ryzyka uchylenia planu z przyczyn niezawinionych, np. cyfrowego wykluczenia. Reforma ma również przyczynić się do większej przewidywalności skutków prawnych oraz skrócenia czasu ujawniania danych upadłego w rejestrze publicznym.

Sektor publiczny – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Zniesienie nadzoru sądu z urzędu nad planem spłaty

Jedną z najistotniejszych zmian wprowadzanych przez projekt jest odejście od obowiązkowego nadzoru sądu nad wykonywaniem przez upadłego planu spłaty wierzycieli. Zgodnie z aktualnym stanem prawnym sąd sprawuje nadzór z urzędu, co – jak wskazuje projektodawca – generuje zbędne obciążenie sądów i prowadzi do przewlekłości innych postępowań, mimo że chodzi głównie o zaspokojenie prywatnych roszczeń wierzycieli.

Projekt przewiduje, że nadzór sądu będzie możliwy wyłącznie na wniosek zainteresowanego uczestnika postępowania, który najlepiej zna przebieg realizacji planu. Takie rozwiązanie wpisuje się w zasadę efektywności oraz eliminuje sytuacje, w których dochodzi do uchylenia planu wyłącznie z powodów formalnych, np. niezłożenia rocznego sprawozdania przez upadłego (art. 370c ust. 4 lub art. 49118 ust. 3 ustawy z 28.2.2003 r. – Prawo upadłościowe (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 614), mimo braku faktycznych zastrzeżeń co do przebiegu spłat.

Automatyzm w umarzaniu zobowiązań

Projekt przewiduje mechanizm automatycznego umorzenia zobowiązań – z mocy prawa – po upływie 3 miesięcy od zakończenia okresu realizacji planu spłaty wierzycieli. Informacja o tej dacie będzie ujawniana w postanowieniu o ustaleniu planu spłaty, a także w odrębnym obwieszczeniu po jego uprawomocnieniu, co zwiększy transparentność postępowania i przewidywalność jego skutków.

Ponadto, jeżeli upadły spłaci wierzycieli przed upływem okresu określonego w planie, będzie mógł złożyć wniosek o jego skrócenie. W takim przypadku, również po 3 miesiącach od zakończenia planu, zobowiązania będą umarzane.

Nowelizacja uchyla także przepisy umożliwiające wniesienie skargi kasacyjnej od orzeczeń sądu drugiej instancji dotyczących planu spłaty i umorzenia zobowiązań. Argumentacja projektodawcy wskazuje, że postępowanie upadłościowe, jako wykonawcze, nie powinno przewidywać tego rodzaju nadzwyczajnych środków zaskarżenia – analogicznie jak postępowanie egzekucyjne.

Uproszczenie procedur i obowiązków upadłego

Projekt wprowadza szereg ułatwień i uproszczeń proceduralnych.

Etap legislacyjny i wejście w życie

Projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo upadłościowe oraz niektórych innych ustaw znajduje się obecnie na etapie prac Rady Ministrów i zgodnie z planem ma zostać przyjęty w III kwartale 2025 r. Termin wejścia w życie projektowanych przepisów nie został jeszcze szczegółowo określony, jednak z treści opublikowanych założeń projektu wynika, że zmiany będą miały charakter systemowy i wymagać mogą dostosowań organizacyjnych po stronie sądów i uczestników postępowania upadłościowego.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Rusza naprawa procedury cywilnej

Po miesiącach oczekiwań przygotowany przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Cywilnego projekt zmian w kodeksie postępowania cywilnego trafia właśnie do konsultacji społecznych. Mimo że eksperci ograniczyli się tylko do najpotrzebniejszych korekt, to i tak projekt zmian objął blisko 200 regulacji. Jak już wielokrotnie pisaliśmy w „Rz”, przywraca on zasadę rozpoznawania apelacji i zażaleń w składach kolegialnych, a także rozpoznawania zażaleń przez sądy wyższej instancji (w miejsce tzw. zażaleń poziomych rozpatrywanych przez inny skład tej samej instancji).

Odejście od tzw. poziomek cieszy pełnomocników. Zwracają oni uwagę, że jeśli sędziowie w tym samym sądzie kontrolują wzajemnie swoje postanowienia, to trudno w takim przypadku mówić o środku odwoławczym. Przeciwnego zdania jest wielu sędziów (zwłaszcza w sądach rejonowych), którzy chwalą sobie szybkość obecnego rozwiązania.

Przywrócenie regulacji obowiązujących przed reformą z 2019 r. i konieczność przekazywania akt do sądu wyższej instancji w celu rozpoznania drobnej sprawy wpadkowej niewątpliwie spowoduje spowolnienie i tak już rekordowo długiego czasu rozpoznawania spraw.

Szkolenia miękkie dla adwokatów i radców prawnychSprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Więcej czasu

Istnieją obawy, że podobny efekt wywoła wydłużenie szeregu terminów z dwóch tygodni do miesiąca (np. na apelację, odpowiedź na pozew, odwołanie od decyzji organów regulacyjnych), jak też z trzech lub sześciu miesięcy do roku – na złożenie wniosku o podjęcie postępowania zawieszonego na zgodny wniosek, z powodu niestawiennictwa na rozprawie lub braków (art. 177 § 1 pkt 5 i 6 KPC i art. 178 KPC).

– Dodatkowe dwa tygodnie niewiele znaczą w kontekście czasu całego postępowania (apelacja i tak po wniesieniu miesiącami czeka na nadanie biegu), a jednocześnie dla pełnomocnika będą bezcenne – ocenia mec. Adam Zwierzyński z kancelarii Kancelaria Radzikowski, Szubielska i Wspólnicy. Podobnego zdania jest mec. Przemysław Szmidt z kancelarii Filipiak Babicz Legal.

Pełnomocnicy chwalą też zmiany dotyczące ograniczenia możliwości przedmiotowej zmiany powództwa. Obecnie jest możliwa, jeżeli nie wpływa na właściwość sądu, aż do zamknięcia rozprawy w postępowaniu w I instancji, a jej dopuszczalność nie jest w żadnym przypadku zależna od zgody sądu, który nie może przeciwstawić się zmianie powództwa, chociażby prowadziła do daleko idącej zwłoki w postępowaniu, a nawet miała instrumentalny charakter (art. 193 § 1 KPC).

Co więcej, zmiana powództwa w toku postępowania może mieć miejsce wielokrotnie.

Zgodnie z projektem sąd będzie mógł uznać przedmiotową zmianę powództwa za niedopuszczalną, jeżeli polega ona na wystąpieniu z nowym roszczeniem zamiast lub obok pierwotnego, a nowe roszczenie nie pozostaje w związku z dotychczasowym. Będzie tak mógł postąpić również, gdyby zmiana spowodowała nadmierną zwłokę w postępowaniu lub utrudniła nadmiernie pozwanemu podjęcie obrony.

Pod kontrolą sądu

– Pozytywnie oceniam dostrzeżenie omawianego problemu i braku regulacji dającej sądowi jednoznaczne narzędzie do sprzeciwienia się „zbyt swobodnej” zmianie powództwa, w szczególności zmierzającej do przedłużenia postępowania. Jestem zdania, że sąd powinien mieć instrument kontrolowania tego, czy przedmiotem rozpoznania ciągle jest jeden i ten sam zestaw faktów i roszczeń zgłoszonych przez strony w pierwszych pismach procesowych – mówi Przemysław Szmidt.

– Słuszne jest też, że sąd, uznając zmianę za niedopuszczalną, powinien wydać postanowienie (analogiczne rozwiązanie należało przyjąć w postępowaniu gospodarczym). W mojej ocenie postanowienie takie powinno być jednak zaskarżalne – zwraca uwagę mec. Zwierzyński.

Jak tłumaczy, skutkiem uznania zmiany za niedopuszczalną będzie rozpoznanie nowego roszczenia w odrębnym postępowaniu, ale pierwotne roszczenie najpewniej zostanie oddalone, a koszty zasądzone na rzecz przeciwnika, co nie miałoby miejsca w razie dopuszczenia zmiany. – Uzasadnia to zaskarżalność takiego postanowienia – wskazuje ekspert.

– Jako praktyk szczególnie doceniam usunięcie „potworków procesowych” wprowadzonych w ostatnich latach, czyli art. 1301a KPC (z 2019 r.) i art. 1281 KPC (z 2023 r.) – dodaje mec. Zwierzyński.

Pierwszy przewiduje zwrot dotkniętego brakami (np. brak załącznika) pisma wniesionego przez profesjonalnego pełnomocnika z możliwością wniesienia go ponownie bez braków.

– Powoduje to jedynie niepotrzebne dublowanie akt i nie służy żadnej procesowej potrzebie, w tym w niczym postępowania nie przyspiesza. Drugi z wymienionych przepisów nakazuje wyodrębnianie wszystkich twierdzeń, oświadczeń i wniosków w tzw. petitum pisma procesowego, a nie w uzasadnieniu, pod rygorem „zignorowania” przez sąd. Jego efektem jest patologiczne rozdęcie tej części pisma z powodu konieczności wylistowania w nim wraz z tezami dowodowymi m.in. wszystkich dokumentów do pisma załączonych, mimo że praktyka nakazuje uwzględnić te same dokumenty także w uzasadnieniu, ponadto trzeba je wymienić w liście załączników – dodaje mec. Zwierzyński.

Etap legislacyjny: projekt trafi do konsultacji

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Cofnięcie skargi kasacyjnej i jego konsekwencje procesowe

Zawieszenie postępowania z uwagi na pytanie prawne

NSA w sprawie ze skargi kasacyjnej Dyrektora Izby Administracji Skarbowej we Wrocławiu (dalej: Dyrektor IAS we Wrocławiu) dotyczącej wyroku WSA we Wrocławiu z 7.7.2022 r., I SA/Wr 1006/21, Legalis, w sprawie ze skargi Z.K. na decyzję Dyrektora IAS we Wrocławiu z 9.8.2021 r., w przedmiocie podatku od spadków i darowizn – na podstawie art. 125 § 1 pkt 1 ustawy z 30.8.2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 935; dalej: PostAdmU) postanowił zawiesić z urzędu postępowanie przed NSA do czasu rozstrzygnięcia przez skład 7 sędziów pytania prawnego zawartego w postanowieniu NSA z 5.3.2025 r., III FSK 1588/23, Legalis.

Uchwałą z 26.5.2025 r., III FPS 2/25, Legalis, NSA rozstrzygnął wspomniane pytanie prawne. Tym samym ustała przyczyna uzasadniająca ww. zawieszenie postępowania. Dlatego też, mając na uwadze powyższe okoliczności, NSA, działając na podstawie art. 128 § 1 pkt 4 w związku z art. 193 PostAdmU, postanowieniem z 1.7.2025 r.III FSK 290/23, Legalis, podjął zawieszone postępowanie kasacyjne, o czym postanowił w punkcie 1 sentencji ww. postanowienia.

Istota rozpatrywanej sprawy

Rozpoznając przedmiotową sprawę NSA ustalił jednak, że Dyrektor IAS we Wrocławiu, reprezentowany przez profesjonalnego pełnomocnika procesowego – radcę prawnego, w piśmie z 6.6.2025 r. cofnął wniesioną skargę kasacyjną.

Administracja sądowa - sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Cofnięcie skargi kasacyjnej

Mając na uwadze powyżej wskazaną okoliczność faktyczną w postaci wpływu pisma, analiza treści którego wskazuje na cofnięcie skargi kasacyjnej przez wnoszącego, NSA w pierwszej kolejności wskazał na stan prawny znajdujący zastosowanie w stanie faktycznym ustalonym w rozpatrywanej sprawie.

W tym kontekście NSA wskazał, że ustawodawca przewidział możliwość cofnięcia uprzednio złożonej skargi, a także skargi kasacyjnej. Zgodnie bowiem z art. 60 PostAdmU skarżący może cofnąć skargę, jednakże sąd uzna cofnięcie skargi za niedopuszczalne, jeżeli zmierza ono do obejścia prawa lub spowodowałoby utrzymanie w mocy aktu lub czynności dotkniętych wadą nieważności. Następnie NSA podkreślił, że art. 60 PostAdmU – na mocy art. 193 PostAdmU – znajduje odpowiednie zastosowanie w postępowaniu kasacyjnym przed NSA.

Przenosząc powyższe na grunt rozpatrywanej sprawy, należy wskazać, że NSA nie stwierdził w niej istnienia przesłanek nieważności postępowania wyszczególnionych w art. 183 § 2 PostAdmU, jak również nie stwierdził, że cofnięcie przedmiotowej skargi kasacyjnej zmierza do obejścia prawa. Cofnięcie skargi kasacyjnej przez Dyrektora IAS we Wrocławiu należy zatem uznać za dopuszczalne.

Rozstrzygnięcie NSA

Mając na uwadze, że nastąpiło skuteczne cofnięcie skargi kasacyjnej, NSA – na podstawie art. 60 PostAdmU i art. 161 § 1 pkt 1 PostAdmU w związku z art. 193 PostAdmU – umorzył postępowanie kasacyjne, o czym orzekł w punkcie 2 sentencji postanowienia z 1.7.2025 r. W konsekwencji NSA orzekł również o zwrocie wpisu sądowego od skargi kasacyjnej (punkt 3 sentencji przedmiotowego postanowienia).

Komentarz

Na gruncie rozpatrywanej sprawy NSA wypowiedział się na temat instytucji cofnięcia skargi (tu: kasacyjnej). Wobec jasnej i jednoznacznej treści art. 60 PostAdmU odnoszącego się do tego zagadnienia, istnienie uprawnienia do cofnięcia zarówno skargi, jak i skargi kasacyjnej nie budzi wątpliwości także w doktrynie i orzecznictwie. Innymi słowy skarżący może rozporządzać skargą także już po jej wniesieniu do sądu (czynność dyspozycyjna skarżącego). Niewątpliwe są również skutki prawno-procesowe skutecznego skorzystania z przedmiotowej możliwości. Zgodnie bowiem z art. 60 PostAdmU skarżący może cofnąć skargę i wiąże to sąd. Przepis ten na podstawie art. 193 PostAdmU znajduje odpowiednie zastosowanie w postępowaniu kasacyjnym. Zgodnie z art. 161 § 1 pkt 1 PostAdmU w zw. z art. 193 PostAdmU efektem skutecznego cofnięcia skargi kasacyjnej jest umorzenie postępowania kasacyjnego (wyrok NSA z 16.1.2025 r., II FSK 661/22, Legalis). W praktyce, jak wskazuje się w doktrynie, cofnięcie skargi sprowadza się do rezygnacji przez skarżącego z dochodzenia na drodze sądowej ochrony sfery jego praw i interesów, a tym samym do rezygnacji z kontynuowania postępowania sądowoadministracyjnego i realizacji uprawnień wynikających z zasady prawa do sądu. W ślad za doktryną i orzecznictwem należy zwrócić uwagę na ramy czasowe, w których skarżący może skorzystać z przysługującego mu uprawnienia. Skarżący jest bowiem uprawniony do skorzystania z instytucji cofnięcia skargi od chwili wpływu skargi do organu administracji publicznej, którego działanie lub zaniechanie jest przedmiotem skargi, do chwili wydania wyroku przez WSA (postanowienie WSA w Warszawie z 13.9.2004 r., III SA 2058/03, Legalis).

W tym kontekście należy wskazać, że ustawodawca przewidział nie tylko przedmiotowe uprawnienie i skutki skorzystania z niego, ale także przesłanki negatywne. Stosownie bowiem do art. 60 zd. 3 PostAdmU sąd uzna cofnięcie skargi za niedopuszczalne, jeżeli: 1) zmierza ono do obejścia prawa lub 2) spowodowałoby utrzymanie w mocy aktu lub czynności dotkniętych wadą nieważności. Tym samym ustawodawca wskazuje 2 przesłanki, których stwierdzenie przez sąd spowoduje uznanie cofnięcia skargi za niedopuszczalne. Przesłanki te mają charakter rozłączny, o czym świadczy użycie spójnika „lub”. W praktyce oznacza to, że wystarczy stwierdzenie wystąpienia tylko jednej z nich, by cofnięcie skargi potraktować jako niedopuszczalne. Jednocześnie należy też zaakcentować, iż możliwość cofnięcia dotyczy jedynie takiej skargi, która wszczęła postępowanie sądowoadministracyjne, tj.: 1) jest dopuszczalna i 2) nie zawiera braków uniemożliwiających nadanie jej dalszego biegu (postanowienie WSA w Opolu z 8.4.2013 r., I SA/Op 155/13, Legalis).

Istotna jest również treść oświadczenia strony w przedmiocie cofnięcia skargi. Może dojść do złożenia go zarówno ustnie (do protokołu, np. rozprawy), jak i pisemnie. Niemniej jednak – jak wskazuje się w orzecznictwie – jego treść nie powinna nasuwać wątpliwości ani zastrzeżeń w kontekście woli skarżącego skutecznego cofnięcia skargi wraz ze wszystkimi konsekwencjami tej czynności (wyrok WSA we Wrocławiu z 6.6.2024 r., II SAB/Wr 98/24, Legalis). Oświadczenie to powinno być jasne co do faktycznych intencji skarżącego oraz zamierzonych skutków faktycznych i prawnych, jakie planuje wywołać, składając przedmiotowe oświadczenie woli. Co więcej, oświadczenie skarżącego powinno być skierowane bezpośrednio do sądu, aby możliwe było dokonanie oceny tegoż oświadczenia pod kątem jego skuteczności procesowej, a więc czy zawarte w art. 60 PostAdmU dyspozycje zostały spełnione (postanowienie NSA z 5.8.2005 r., II OSK 167/05, Legalis). Takich wątpliwości nie miał NSA na gruncie rozpatrywanej sprawy, w której pismo złożone przez pełnomocnika Dyrektora IAS we Wrocławiu było jasne i jednoznaczne w swej treści.

Na marginesie, mając na uwadze ww. zasadę rozporządzalności skargą przez skarżącego, należy – za dotychczasowym orzecznictwem sądowoadministracyjnym – wskazać, że skarżący może w określonych ramach czasowych – wielokrotnie zmieniać zdanie w przedmiocie wniesienia lub nie skargi. Jeżeli bowiem po cofnięciu skargi, ale jeszcze przed wydaniem postanowienia o umorzeniu postępowania przez sąd, skarżący zmieni zdanie i cofnie swoje wcześniejsze oświadczenie (tj. oświadczenie o cofnięciu skargi), należy tę czynność uznać za prawnie dopuszczalną. Momentem granicznym jest w tym przypadku wydanie orzeczenia przez sąd co do skargi (wyrok NSA z 19.4.2010 r., I OSK 50/10, Legalis).

Postanowienie NSA z 1.7.2025 r., III FSK 290/23, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Stosunek psychiczny pracownika do skutków naruszenia obowiązków

Opis okoliczności faktycznych

Powódka J.B. w Święta Bożego Narodzenia 2022 r. z uwagi na kończący się okres zwolnienia lekarskiego skontaktowała się ze swoją bezpośrednią przełożoną – brygadzistką M.B. – w celu uzyskania informacji, kiedy i na którą zmianę ma stawić się do pracy. Od swej przełożonej otrzymała informację, iż produkcja w okresie świątecznym została wstrzymana i żeby przyszła po Nowym Roku, a na dni nieobecności po zwolnieniu dostanie urlop wypoczynkowy lub bezpłatny. W dniu 30.12.2022 r. wysłała do powódki SMS: „Do pracy na 8:00. Szczęśliwego Nowego Roku!”. Miała wówczas na myśli to, żeby powódka przyszła do pracy pierwszego dnia pracy po Nowym Roku. Powódka nie weryfikowała tych informacji u innych osób, uznając za wiarygodne z racji uzyskania ich od osoby, która zwykle przekazywała jej informacje dotyczące organizacji pracy oraz z powodu występowania podobnych sytuacji w przeszłości. Podobną informację uzyskała od drugiej z brygadzistek inna pracownica produkcji, B.K., której kazano przyjść 3 stycznia. Powódce i B.K. w prowadzonej przez pracodawcę ewidencji czasu pracy odnotowano w okresie 26–30 grudnia nieobecności nieusprawiedliwione.

18.1.2023 r. pozwana złożyła powódce pisemne oświadczenie o rozwiązaniu umowy o pracę bez zachowania okresu wypowiedzenia. W jego treści wskazała, że przyczyną rozwiązania umowy są nieusprawiedliwione nieobecności w pracy od dnia 27.12.2022 r. do 30.12.2022 r. Wobec B.K. pracodawca nie wyciągnął analogicznych konsekwencji.

Stanowisko SR

Sąd Rejonowy zasądził od pozwanej na rzecz powódki kwotę 3296 zł odszkodowania za niezgodne z prawem rozwiązanie umowy o pracę bez wypowiedzenia oraz 4300 zł odszkodowania za naruszenie zasady równego traktowania w zatrudnieniu i oddalił powództwo w pozostałej części.

Sąd I instancji nie dał wiary zeznaniom pozwanej, w których twierdziła, że powódka nie wyjaśniła przyczyny swojej nieobecności w pracy. Sama powódka nie miała zaś niczego do ukrycia, gdyż również zastosowała się do polecenia swej przełożonej i nie przychodziła do pracy w okresie, w którym nie odbywała się produkcja i który również w ubiegłych latach był okresem wstrzymania produkcji, a zasadą było przebywanie w jego trakcie na urlopie. Na praktykę składania wniosków urlopowych z dołu wskazywały wiarygodne zeznania świadka B.K. W materiale sprawy próżno szukać choćby poszlaki świadczącej o tym, by we wskazanych dniach przewidziano dla powódki pracę.

W ocenie Sąd Rejonowego powództwo zasługiwało na uwzględnienie co do zasady, przy czym w zakresie dochodzonego odszkodowania za naruszenie zasady równego traktowania w zatrudnieniu – jedynie do wysokości odpowiadającej minimalnemu wynagrodzeniu za pracę.

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Sąd Rejonowy zauważył, iż o stopniu winy wnioskuje się na podstawie całokształtu okoliczności związanych z zachowaniem i motywacją pracownika. Umyślność (zła wola) lub rażące niedbalstwo pracownika to dwie odrębne postacie winy. Wina umyślna wyraża się w tym, że pracownik chce przez swoje zachowanie wyrządzić szkodę pracodawcy lub co najmniej świadomie się na to godzi. Przez niedbalstwo rozumie się niedołożenie należytej staranności ogólnie wymaganej w stosunkach danego rodzaju. Za rażące uznać można natomiast niezachowanie minimalnych (elementarnych) zasad prawidłowego zachowania się w danej sytuacji. Rażący charakter przejawia się w wyjątkowo lekceważącym stosunku pracownika do jego obowiązków. Tymczasem pozwana nie zdołała wykazać, by zachowanie powódki było zawinione co najmniej w stopniu rażącego niedbalstwa, jak również by naruszało lub zagrażało interesowi pracodawcy.

Sfera motywacyjna powódki została zrekonstruowana w oparciu o zgromadzony materiał dowodowy. Sąd nie miał wątpliwości, że wyłączną przyczyną niestawienia się powódki w pracy było zastosowanie się do polecenia swej brygadzistki. Ustalenia faktyczne poczynione w sprawie dowodzą, że uzyskanie informacji co do daty i godziny rozpoczęcia pracy po przerwie wynikającej z choroby lub urlopu poprzez kontakt z brygadzistką (bezpośrednią przełożoną) było zwykłą, powszechnie stosowaną metodą pozyskiwania wiedzy co do organizacji pracy. Zachowanie powódki polegające na kontakcie telefonicznym i przez SMS należy zatem poczytać jako przejaw należytej staranności. Nie wykazano również, w jaki sposób zachowanie powódki rzutowało na interesy pracodawcy, zwłaszcza że okres, w którym wystąpiła nieobecność powódki, był okresem przerwy w produkcji.

W ocenie SR na uwzględnienie zasługiwało również drugie z żądań pozwu – oparte na normie z art. 183d KP. Przepis ten stanowi, że osoba, wobec której pracodawca naruszył zasadę równego traktowania w zatrudnieniu, ma prawo do odszkodowania w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę. Motywacją pozwanej była chęć obejścia przepisów prawa statuujących ochronę przed wypowiedzeniem umowy o pracę wobec pracowników w wieku przedemerytalnym. Taka przyczyna ma bez wątpienia charakter dyskryminacyjny, wyraźnie godząc w kodeksową zasadę równego traktowania w zatrudnieniu. Formalne pisemne wezwanie powódki do złożenia wyjaśnień służyło wyłącznie stworzeniu pozorów zaskoczenia zaistniałą sytuacją i udokumentowaniu nieprzekonującej próby wysłuchania pracownika przed złożeniem oświadczenia o rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia.

Stanowisko SO

Sąd Okręgowy oddalił apelację. Sąd I instancji dokonał wnikliwej oceny materiału dowodowego i wyciągnął prawidłowy wniosek, że nieobecność powódki była co najwyżej nieporozumieniem.

W użytym w art. 52 § 1 KP pojęciu „ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych” mieszczą się 3 elementy: naruszenie podstawowego obowiązku pracowniczego; naruszenie albo zagrożenie interesów pracodawcy; zawinienie obejmujące zarówno winę umyślną, jak i rażące niedbalstwo. Rażące niedbalstwo to rażące niedołożenie staranności wymaganej od pracownika. Wina w tej postaci może obejmować zachowania lekkomyślne, gdy pracownik przewiduje, że swoim zachowaniem uchybi obowiązkowi, ale bezpodstawnie przypuszcza, że do tego nie dojdzie, oraz przypadki niedbalstwa polegającego na tym, że pracownik nie przewidział, że swoim zachowaniem naruszy obowiązek, ale mógł i powinien był to przewidzieć. Rażący charakter przejawia się w wyjątkowo lekceważącym stosunku pracownika do jego obowiązków. Przypisanie ciężkiego naruszenia obowiązków powinno odbywać się przez pryzmat całokształtu okoliczności. Warunkiem zastosowania art. 52 § 1 pkt 1 KP jest stosunek psychiczny pracownika do skutków swojego postępowania, określony wolą i możliwością przewidywania, czyli świadomością w zakresie naruszenia obowiązku o podstawowym charakterze oraz negatywnych skutków, jakie zachowanie to może spowodować dla pracodawcy.

Dla Sądu Okręgowego oczywiste było, że rzekoma nieusprawiedliwiona nieobecność była jedynie pretekstem do pozbycia się z pracy powódki, której nie można było wypowiedzieć umowy z uwagi na art. 39 KP. Nie można też a priori przyjmować, że każdorazowo niezłożenie przez pracownika odrębnego wniosku urlopowego wypełnia art. 52 § 1 pkt 1 KP. Pewien utrwalony w czasie stan nieobecności pracownika w pracy, niepowodujący reakcji pracodawcy, może w pewnych okolicznościach utwierdzać pracownika w przeświadczeniu, że przyczyna tej nieobecności znana jest pracodawcy i że pracodawca nie przywiązuje większej wagi do formalności związanych z zawiadomieniem o tej okoliczności.

W ocenie Sądu Okręgowego w sprawie doszło również do nierównego potraktowania powódki ze względu na wiek względem znajdującej się takiej samej sytuacji B.K. Podejmowane przez pozwaną próby wykazania, że tylko z powódką został rozwiązany stosunek pracy, gdyż B.K. wyjaśniła przyczyny swojej nieobecności, a powódka nie, należało uznać jedynie za nieudolną strategię procesową mającą na celu obronę przed należnym powódce roszczeniem.

Komentarz

Sądy obu instancji stanęły na stanowisku, że zastosowane przez pracodawcę zwolnienie dyscyplinarne było nieudaną próbą obejścia przepisów ochronnych pracownika w wieku przedemerytalnym. Podkreślono przy tym, że spadek efektywności pracy w wieku podeszłym jest procesem naturalnym, który właśnie stanowił przyczynę wprowadzenia mechanizmu ochronnego. Najistotniejszym elementem oceny zasadności zwolnienia dyscyplinarnego jest psychiczne uwarunkowanie pracownika w stosunku do zarzucanego mu czynu. Ważna jest wola i możliwość przewidywania skutków i wpływu na interesy pracodawcy. Zastosowanie tak daleko idącego trybu rozwiązania umowy nie może być nadużywane i ma sankcjonować intencjonalnie negatywne naruszenia ze strony pracownika.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Programy ochrony powietrza – wątpliwości co do legalności przetwarzania danych

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych, Mirosław Wróblewski, pismem z 10.7.2025 r. skierował do Ministra Klimatu i Środowiska formalne wystąpienie, w którym zwrócił się o podjęcie inicjatywy legislacyjnej prowadzącej do nowelizacji przepisów ustawy z 27.4.2001 r. – Prawo ochrony środowiska (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 647; dalej: PrOchrŚrod). Postulat dotyczy art. 91 ust. 1-10 PrOchrŚrod, stanowiącego podstawę do uchwalania przez sejmiki wojewódzkie programów ochrony powietrza (POP), mających na celu poprawę jakości powietrza w strefach, w których stwierdzono przekroczenia dopuszczalnych poziomów zanieczyszczeń.

Ramy legalnego przetwarzania danych osobowych

Prezes UODO zwraca uwagę, że w obecnym stanie prawnym PrOchrŚrod – mimo że przyznaje sejmikom wojewódzkim kompetencję do przyjmowania programów ochrony powietrza – nie zawiera żadnych przepisów określających ramy legalnego przetwarzania danych osobowych w związku z realizacją tych programów. Brakuje bowiem zarówno wskazania dopuszczalnych kategorii danych osobowych, które mogą być gromadzone przez jednostki samorządu terytorialnego, jak i określenia źródeł, z których dane te mogą być pozyskiwane. W efekcie dochodzi do sytuacji, w której obowiązki wynikające z POP realizowane są w oparciu o akty prawa miejscowego, nieposiadające charakteru normatywnego w rozumieniu art. 6 ust. 1 lit. e rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (Dz.Urz. UE L 2016 Nr 119, s. 1; dalej: RODO).

Problem ten uwidacznia się szczególnie w kontekście działań podejmowanych przez jednostki samorządu terytorialnego w ramach przeciwdziałania zjawisku ubóstwa energetycznego. W analizowanym przez UODO przykładzie – uchwale Sejmiku Województwa Mazowieckiego nr 204/23 z 21.11.2023 r. zmieniająca uchwałę w sprawie programu ochrony powietrza dla stref w województwie mazowieckim, w których zostały przekroczone poziomy dopuszczalne i docelowe substancji w powietrzu (Dz.Urz. Woj.Maz. z 2023 r. poz. 13001) – przewidziano możliwość pozyskiwania danych osobowych na potrzeby realizacji POP m.in. z inwentaryzacji budynków, bazy Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB), dokumentacji ośrodków pomocy społecznej, a także z wywiadów środowiskowych przeprowadzanych przez pracowników socjalnych.

Ochrona Danych Osobowych – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Rozbudowana możliwość wymiany danych

Treść załączników do uchwały, w tym szczególnie załącznika nr 5, wskazuje na rozbudowaną możliwość wymiany danych pomiędzy gminami, ośrodkami pomocy społecznej oraz innymi podmiotami posiadającymi wiedzę o sytuacji mieszkańców. Warto zaznaczyć, że działania te często są powiązane z obowiązkami wynikającymi z innych aktów prawnych, w tym z ustawy z 21.11.2008 r. o wspieraniu termomodernizacji i remontów oraz o centralnej ewidencji emisyjności budynków (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1446). Ustawa ta wprowadziła m.in. mechanizmy wsparcia dla inwestycji w poprawę efektywności energetycznej oraz stworzyła podstawę do funkcjonowania bazy CEEB, stanowiącej jedno ze źródeł danych wykorzystywanych przez samorządy.

Jednak, jak wskazuje Prezes UODO, również w tym przypadku nie dochodzi do jednoznacznego uregulowania, które dane mogą być przetwarzane w konkretnych procedurach, a które wymagają odrębnych podstaw. Samo istnienie bazy ewidencyjnej lub instrumentu wsparcia finansowego nie upoważnia jednostek samorządu do pozyskiwania i przetwarzania danych osobowych bez wyraźnej i szczegółowej normy ustawowej.

W ocenie Prezesa UODO tego rodzaju praktyka – choć mająca na celu realizację istotnych społecznie zadań – nie może być uznana za zgodną z RODO, jeżeli brak jest jednoznacznej podstawy ustawowej. Ustawodawca, decydując o dopuszczalności przetwarzania danych osobowych przez organy administracji publicznej, powinien bowiem każdorazowo określić nie tylko cele przetwarzania, lecz także zakres danych oraz źródła ich pozyskiwania. Uchwały sejmików wojewódzkich nie mogą w tym zakresie zastępować ustawy, ani też legalizować działań władczych względem obywateli. Zgodnie z art. 51 ust. 1 i 2 Konstytucji RP oraz art. 6 ust. 1 lit. e RODO, przetwarzanie danych osobowych przez władze publiczne może się odbywać wyłącznie na podstawie przepisu prawa powszechnie obowiązującego, przy czym musi ono być niezbędne do wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym lub w ramach sprawowania władzy publicznej.

Brak ustawowego doprecyzowania zasad przetwarzania danych

UODO podkreśla, że brak ustawowego doprecyzowania zasad przetwarzania danych prowadzi do naruszenia podstawowych zasad ochrony danych osobowych, w tym zasady ograniczenia celu (art. 5 ust. 1 lit. b RODO), zasady minimalizacji danych (art. 5 ust. 1 lit. c RODO) oraz zasady przejrzystości i prawa m.in do ochrony życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego mienia (art. 47 Konstytucji RP) . Co więcej, dopuszczanie wymiany danych między podmiotami administracji publicznej bez formalnych podstaw może skutkować utratą zaufania społecznego do działań publicznych podejmowanych w zakresie ochrony środowiska, a także narażać organy samorządowe na odpowiedzialność administracyjną i prawną.

W swoim wystąpieniu Prezes UODO przywołuje również orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (w tym wyrok z 1.8.2022 r., C-184/20, Legalis), podkreślając, że niezbędność przetwarzania danych musi być wykazana w sposób obiektywny i proporcjonalny. Przetwarzanie nie może być prowadzone „na wszelki wypadek”, ani w sposób nadmiarowy, w oderwaniu od precyzyjnie określonego celu i zakresu. W przeciwnym razie dochodzi do nieuprawnionego ograniczenia prawa do prywatności, chronionego zarówno przez Kartę praw podstawowych Unii Europejskiej (Dz.Urz. UE C z 2010 r. Nr 83, s. 389), jak i Konstytucję RP.

Postulat nowelizacji ustawy Prawo ochrony środowiska

W świetle powyższych argumentów Prezes UODO wnosi o pilne rozważenie nowelizacji PrOchrŚrod, w której należy określić szczegółowo dopuszczalne zakresy danych osobowych, cele ich przetwarzania oraz wskazać możliwe źródła ich pozyskiwania. Tylko w ten sposób można będzie zapewnić zgodność z przepisami rozporządzenia 2016/679 RODO, a jednocześnie ochronę praw osób fizycznych, których dane mają być przetwarzane w ramach realizacji polityk środowiskowych. W ocenie organu nadzorczego uregulowanie to powinno nastąpić na poziomie ustawy, jako aktu prawa powszechnie obowiązującego, a nie – jak dotychczas – być delegowane do aktów prawa miejscowego, których normatywność jest ograniczona i nie może stanowić samodzielnej podstawy ingerencji w sferę prywatności jednostki.

Na dzień przygotowania niniejszego opracowania nie są znane informacje o ewentualnym rozpoczęciu prac legislacyjnych w tym zakresie. Wystąpienie Prezesa UODO przewiduje jednak trzydziestodniowy termin na udzielenie odpowiedzi przez resort klimatu, co może stanowić początek szerszej dyskusji na temat potrzeby dostosowania krajowych przepisów sektorowych do wymogów ochrony danych osobowych oraz zasady rządów prawa.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Czy matkę obciąża niechęć dziecka do kontaktów z ojcem

Niestety, nazbyt często dzieci są wciągane w rozwód skonfliktowanych rodziców, mimo że powszechna powinna być wiedza, że nie należy tego robić, ze względu na dobro właśnie młodych ludzi.

Kwestia, którą zajmie się Sąd Najwyższy wynikła ze sprawy, w której ojciec dwóch niepełnoletnich dziewczynek wystąpił do sądu rodzinnego o zagrożenie ich matce wydaniem nakazu zapłaty na jego rzecz 1000 zł za każde naruszenie obowiązku kontaktu z drugim rodzicem. To matka ma po rozwodzie przyznaną pieczę nad dziećmi.

Ojciec miał zasądzone prawo do kontaktów z córkami na terenie poradni psychologiczno-poradniczej w obecności jej pracownika, ale bez ich matki, która jest zobowiązana do przygotowania córek do kontaktów oraz stawienia się z nimi na kontakty w ustalonych terminach. Ojciec ma zaś punktualnie przychodzić na spotkania lub informować matkę o niemożliwości stawienia się co najmniej dzień przed planowanym kontaktem.

Od pewnego czasu te kontakty jednak ustały i ojciec sięgnął po stosowaną od szeregu już lat swego rodzaju grzywnę przymuszającą tj. po art. 59816 Kodeksu postępowania cywilnego, który stanowi, że jeżeli osoba, której sąd zagroził nakazaniem zapłaty oznaczonej sumy pieniężnej, nie wypełnia nadal swego obowiązku, sąd opiekuńczy nakazuje jej zapłatę należnej sumy ustalając jej wysokość stosownie do liczby naruszeń.

Sąd Rejonowy ustalił, że jedna małoletnia córka została wciągnięta w konflikt między rodzicami przez matkę i jej rodziców i wyraża niechęć do ojca, boi się go, choć nie uczynił jej bezpośrednio żadnej krzywdy. Druga córka też nie chce kontaktów, choć i w jej przypadku ojciec nie wyrządził jej krzywdy, ale z przekazów rodzinnych wie, że ojciec kiedyś zachowywał się niewłaściwie wobec matki, i utożsamia się z jej uczuciami. Sąd Rejonowy oddalił jednak wniosek ojca uznając, że matka wywiązuje się ze swoich obowiązków: przygotowuje dzieci do kontaktu z ojcem, ale córki mają za złe zarówno jej, jak i ojcu , że są zmuszane do tych kontaktów. W tej sytuacji nie sposób obarczyć matki winą za niechęć dzieci do kontaktów z ojcem – stwierdził Sąd Rodzinny.

Szkolenia miękkie dla adwokatów i radców prawnychSprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Wyrokiem z 22.6.2022 r. (sygn. akt SK 3/20) Trybunał Konstytucyjny uznał art. 59816 Kodeksu postępowania cywilnego za niekonstytucyjny w zakresie, w którym niewłaściwe wykonywanie obowiązków co do kontaktów związane jest z zachowaniem dziecka, niewywołanym przez osobę, pod której pieczą to dziecko się znajduje.

Wyrok TK nie rozstrzygnął wszystkich wątpliwości i rozpatrując zażalenie ojca Sąd Okręgowy w Krakowie (sędzia Paweł Wicherek) swoje wątpliwości zawarł w pytaniu prawnym do SN: „Czy wobec wyroku TK możliwe jest nakazanie zapłaty na podstawie art. 59816 § 1 KPC w sytuacji, gdy niewłaściwe wykonywanie przez rodzica sprawującego pieczę nad dzieckiem obowiązków wynikających z orzeczenia regulującego kontakty z dzieckiem drugiego rodzica, związane jest z zachowaniem dziecka, które jest wynikiem postępowania zarówno rodzica sprawującego pieczę nad dzieckiem, jak i rodzica uprawnionego do kontaktów z dzieckiem”?

Sygnatura akt: III CZP 20/25

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Anisa Gnacikowska

adwokat

Zaburzone relacje dzieci z którymkolwiek z rodziców mają poważne konsekwencje w okresie dorastania, jak i w życiu dorosłym, dlatego obowiązkiem rodziców jest dbanie o prawidłowy rozwój dzieci i ich wychowanie. Obowiązkiem rodzica, z którym dziecko mieszka jest zadbanie o dobre relacje i więź dzieci z rodzicem, z którym nie mieszkają. Wikłanie dzieci w konflikt okołorozwodowy jest działaniem szkodliwym i niezgodnym z dobrem dzieci. Dlatego przyzwalanie na niechęć do drugiego rodzica powinno być zagrożone karą pieniężną. Tak jak rodzic nakazuje dziecku mycie zębów, jedzenie, odrobienie lekcji i pójście do szkoły, tak samo powinien zadbać o poprawne relacje z drugim rodzicem. Narzędzi jest szereg, tłumaczenie, dlaczego ważne są te kontakty, terapia więzi i wsparcie psychologiczne.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Zakres pełnomocnictwa a brak formalny skargi

Stanowisko WSA w Lublinie

WSA w Lublinie postanowieniem z 12.2.2025 r. odrzucił skargę D.S. i L.S. (dalej łącznie: Skarżący) na postanowienie Wojewody Lubelskiego (dalej: Organ) z 6.11.2024 r. w przedmiocie stwierdzenia niedopuszczalności odwołania T.S. i G.S. W uzasadnieniu przedmiotowego postanowienia WSA w Lublinie stwierdził, że skarga Skarżących podlega odrzuceniu na podstawie art. 220 § 3 ustawy z 30.8.2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 935; dalej: PostAdmU) ze względu na to, że nie uzupełniono jej braku fiskalnego – nie uiszczono wpisu sądowego od skargi. Ponadto WSA w Lublinie wskazał, że jedna ze skarg (tj. skarga L.S.) podlega odrzuceniu również na podstawie art. 58 § 1 pkt 3 PostAdmU z tego względu, że nie uzupełniono jej braku formalnego – nie przedłożono prawidłowego pełnomocnictwa do reprezentowania ww. Skarżącego w postępowaniu przed wojewódzkim sądem administracyjnym.

Stanowisko Skarżących

Na powyższe postanowienie zażalenie złożyli Skarżący, wnosząc o jego zmianę i przyjęcie skargi do rozpoznania. Zaskarżonemu postanowieniu zarzucili błędne uznanie, że w zakreślonym terminie nie uzupełniono braku fiskalnego skargi w postaci opłaty od skargi. W uzasadnieniu zażalenia rozwinięto argumentację na poparcie ww. zarzutu.

Stan prawny

NSA uznał, że przedmiotowe zażalenie nie zasługuje na uwzględnienie.

Dla uzasadnienia zajętego stanowiska NSA w pierwszej kolejności odniósł się do stanu prawnego znajdującego zastosowanie w sprawie i wskazał, że po pierwsze zgodnie z art. 220 § 1 PostAdmU sąd nie podejmie żadnej czynności na skutek pisma, od którego nie zostanie uiszczona należna opłata. W tym przypadku, z zastrzeżeniem art. 220 § 2 i 3 PostAdmU, przewodniczący wzywa wnoszącego pismo, aby pod rygorem pozostawienia pisma bez rozpoznania uiścił opłatę w terminie 7 dni od dnia doręczenia wezwania. W razie bezskutecznego upływu tego terminu przewodniczący wydaje zarządzenie o pozostawieniu pisma bez rozpoznania. Z kolei stosownie do art. 220 § 1 PostAdmU skarga, skarga kasacyjna, zażalenie oraz skarga o wznowienie postępowania, od których pomimo wezwania nie został uiszczony należny wpis, podlegają odrzuceniu przez sąd. Z treści powyższej regulacji wynika – jak wskazał NSA – zatem jednoznacznie, że bezskuteczny upływ terminu zakreślonego w wezwaniu do uiszczenie wpisu od skargi skutkuje odrzuceniem wniesionej skargi.

Administracja sądowa - sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Brak fiskalny skargi

Następnie NSA odniósł ww. ustalony stan prawny do stanu faktycznego ustalonego w rozpatrywanej sprawie. NSA wskazał, że – jak wynika wprost z akt sprawy – zarządzeniem z 16.1.2024 r. Przewodniczący Wydziału II WSA w Lublinie wezwał Skarżących do uiszczenia solidarnie wpisu sądowego od skargi w kwocie 100 zł – w terminie 7 dni pod rygorem odrzucenia skargi. Odpis tego zarządzenia został prawidłowo doręczony pełnomocnikowi Skarżących 24.1.2025 r., co wynika wprost z treści zwrotnego potwierdzenia odbioru znajdującego się w aktach sprawy. W praktyce oznacza to, że 7-dniowy termin na uiszczenie wpisu sądowego od skargi upłynął 31.1.2025 r. Jednocześnie NSA zaznaczył, że analiza akt sprawy nie pozwala na ustalenie, że w powyższym terminie wpis sądowy w kwocie 100 zł został uiszczony. W konsekwencji powyższego (tj. ustalenia bezskutecznego upływu terminu na uzupełnienie braku fiskalnego skargi) WSA w Lublinie – działając na podstawie art. 230 § 1 PostAdmU – zasadnie odrzucił przedmiotową skargę jako pismo nieopłacone.

Jednocześnie NSA odniósł się do dołączonej przez pełnomocnika Skarżących do wniesionego zażalenia kopii potwierdzenia przelewu, która – w ocenie pełnomocnika Skarżących – ma stanowić dowód w sprawie potwierdzający fakt uiszczenia wpisu sądowego od niniejszej skargi. W tym kontekście NSA zauważył jednak, że przedmiotowa sprawa była prowadzona pod sygn. akt II SA/Lu 23/25, nie zaś II SA/Lu 24/25, jak zdaje się błędnie sugerować pełnomocnik Skarżących. Z dołączonego do zażalenia potwierdzenia przelewu wynika bowiem, że wpis został uiszczony do sprawy o właśnie tej sygnaturze (tj. II SA/Lu 24/25), a więc innej niż przedmiotowa sprawy Skarżących. Dokument ten nie stanowi zatem potwierdzenia uiszczenia wpisu sądowego od skargi w niniejszej sprawie.

Brak formalny skargi – brak właściwego dokumentu pełnomocnictwa

Nie budzi również wątpliwości NSA to, że WSA w Lublinie prawidłowo wskazał, że nie uzupełniono także braku formalnego jednej ze skarg (tj. skargi L. S.) w postaci braku pełnomocnictwa. Warto w tym miejscu – zdaniem NSA – przywołać adekwatny w sprawie stan prawny i zauważyć, że zgodnie z art. 37 § 1 PostAdmU pełnomocnik obowiązany jest przy pierwszej czynności procesowej dołączyć do akt sprawy pełnomocnictwo z podpisem mocodawcy lub wierzytelny odpis pełnomocnictwa. Ponadto NSA wskazał, że adwokat, radca prawny, rzecznik patentowy, a także doradca podatkowy mogą sami uwierzytelnić odpis udzielonego im pełnomocnictwa oraz odpisy innych dokumentów wykazujących ich umocowanie, a sąd może w razie wątpliwości zażądać urzędowego poświadczenia podpisu strony. Zgodnie natomiast z art. 46 § 3 PostAdmU do pisma należy dołączyć pełnomocnictwo lub jego wierzytelny odpis, jeżeli pismo wnosi pełnomocnik, który w danej sprawie nie złożył jeszcze tych dokumentów przed sądem. NSA wskazał również na ustawowy tryb konwalidacji braków formalnych i poinformował, że jeżeli pismo strony nie może otrzymać prawidłowego biegu wskutek niezachowania warunków formalnych, przewodniczący wzywa stronę do jego uzupełnienia lub poprawienia w terminie 7 dni pod rygorem pozostawienia pisma bez rozpoznania, chyba że ustawa stanowi inaczej (art. 49 § 1 PostAdmU). W myśl natomiast art. 58 § 1 pkt 3 PostAdmU, wskazującego konsekwencję braku terminowego uzupełnienia braku formalnego skargi, sąd odrzuca skargę, gdy nie uzupełniono w wyznaczonym terminie braków formalnych skargi.

Przenosząc powyżej ustalony stan prawny dotyczący braków formalnych pisma procesowego, jakim jest skarga, a także trybu ich konwalidacji i konsekwencji proceduralnych braku ich uzupełnienia na grunt rozpatrywanej sprawy, NSA wskazał, że pełnomocnik L. S. nie dołączył do skargi składanej w jej imieniu pełnomocnictwa, wobec czego pismem z 20.1.2025 r. został wezwany do uzupełnienia przedmiotowego braku przez złożenie pełnomocnictwa lub jego uwierzytelnionego odpisu do działania w imieniu ww. Skarżącej przed wojewódzkim sądem administracyjnym lub przed sądami administracyjnymi, zgodnie z art. 35 PostAdmU, w terminie 7 dni pod rygorem odrzucenia skargi. W wyznaczonym terminie złożono co prawda dwa pełnomocnictwa, ale przedłożone pełnomocnictwo udzielone przez Skarżącego L. S. obejmowało wyłącznie upoważnienie do reprezentowania skarżącego „w postępowaniu administracyjnym i cywilnym nieprocesowym i procesowym przed sądem I i II instancji i wszystkimi organami postępowania, a także przed wszystkimi podmiotami biorącymi udział w ww. postępowaniach”. Odnoszą się do przytoczonej treści ww. dokumentu, NSA uznał, że należy przyznać rację WSA w Lublinie, który wskazał, że przedmiotowe pełnomocnictwo nie obejmowało swoim zakresem upoważnienia do działania w imieniu ww. Skarżącego w postępowaniu przed sądem administracyjnym, które nie jest bowiem ani postępowaniem administracyjnym, ani cywilnym. Innymi słowy w sprawie nie złożono prawidłowego pełnomocnictwa. Niezłożenie zatem takiego (tj. prawidłowego pod względem zakresu) pełnomocnictwa musiało skutkować odrzuceniem skargi na podstawie art. 58 § 1 pkt 3 PostAdmU, jak prawidłowo stwierdził WSA w Lublinie. Z powyższych względów NSA, działając na podstawie art. 184 PostAdmU i art. 197 § 1 i 2 PostAdmU, orzekł jak w sentencji, tj. oddalił zażalenie na postanowienie WSA w Lublinie.

Odnosząc się do stanu faktycznego rozpatrywanej sprawy, NSA wypowiedział się na temat braku fiskalnego skargi w postaci braku uiszczenia wpisu sądowego od tego pisma w ogóle, a także braku formalnego ww. skargi polegającego na braku załączenia do niej prawidłowego (pod względem treści i wskazanego w niej zakresu umocowania pełnomocnika Skarżącej) pełnomocnictwa. NSA, mając na względzie, że ww. elementy (tj. dowód uiszczenia wpisu sądowego oraz dokument pełnomocnictwa) stanowią obligatoryjne elementy skargi, wskazał, że ustawodawca przewidział możliwość ich uzupełnienia już po wniesieniu skargi, na wezwanie. Do takiej konwalidacji nie doszło jednak w sprawie, w której co prawda przedłożono zarówno potwierdzenie uiszczenia wpisu sądowego, jak i dokument pełnomocnictwa, niemniej jednak dokumenty te nie były prawidłowe w sprawie. Potwierdzenie uiszczenia wpisu sądowego dotyczyło bowiem innej niż rozpatrywana skargi, a pełnomocnictwo miało ogólny charakter i zakres – z jego treści nie wynikało umocowanie pełnomocnika Skarżącej do jej reprezentacji w postępowaniu sądowoadministarcyjnym. Przekazanie przedmiotowych dokumentów, nieadekwatnych do żądań wezwań do uzupełnienia braków skargi, nie czyniło zadość ww. wezwaniom, a w konsekwencji skutkowało jej odrzuceniem.

Wyrok NSA z 6.5.2025 r., III OSK 889/24

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Ochrona inspektora ochrony danych przed odwołaniem

Stan faktyczny

Postępowanie w sprawie Silbernagl, E-5/25, dotyczy R. Silbernagla, inspektora ochrony danych powołanego przez Uniwersytet w Liechtensteinie. Skarżący został zatrudniony 15.10.2019 r. w niepełnym wymiarze czasu pracy – najpierw jako inspektor ochrony danych na 50%, a następnie – na podstawie aneksu – także jako profesor uczelni w wymiarze 30%. Po wejściu w życie przepisów krajowych, które zabraniały łączenia zatrudnienia na stanowisku profesora z innym stosunkiem pracy na uczelni, w tym jako IOD, uczelnia wypowiedziała skarżącemu umowę o pracę, argumentując koniecznością dostosowania do nowych regulacji.

Silbernagl zakwestionował legalność rozwiązania stosunku pracy, powołując się na art. 38 ust. 3 zd. 2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (Dz.Urz. UE L 2016 Nr 119, s. 1; dalej: RODO). Jego zdaniem wypowiedzenie naruszało zasadę niezależności funkcjonalnej inspektora ochrony danych. Domagał się uznania wypowiedzenia za nieważne oraz przywrócenia do pracy.

Sądy dwóch instancji oddaliły powództwo, uznając, że rozwiązanie umowy miało charakter organizacyjny, nie związany z pełnieniem funkcji IOD. Dopiero Książęcy Sąd Najwyższy przyznał rację skarżącemu i uznał, że umowa o pracę dotycząca funkcji IOD pozostaje w mocy. W związku z koniecznością wykładni prawa unijnego, sąd ten zwrócił się do Trybunału EFTA z wnioskiem o wydanie opinii doradczej, przedstawiając szereg pytań dotyczących granic ochrony inspektora danych osobowych na gruncie RODO.

Stan prawny

Spór dotyczy wykładni art. 38 ust. 3 RODO, w szczególności zdania drugiego, zgodnie z którym „inspektor ochrony danych nie może być odwoływany ani karany przez administratora lub podmiot przetwarzający za wypełnianie swoich zadań”.

Przepis ten ma zapewniać funkcjonalną niezależność IOD – czyli możliwość wykonywania zadań przewidzianych w art. 39 RODO bez obawy przed negatywnymi konsekwencjami ze strony pracodawcy lub zleceniodawcy. Jednocześnie jednak RODO nie precyzuje, w jakich okolicznościach dopuszczalne jest rozwiązanie stosunku prawnego z IOD z przyczyn niezwiązanych z jego działalnością (np. likwidacja stanowiska, reorganizacja czy niepozwalająca na łączenie funkcji zmiana prawa krajowego).

W braku unijnej harmonizacji tej kwestii, państwa członkowskie – w tym Liechtenstein oraz Polska – mają swobodę kształtowania przepisów krajowych. Jednakże taka swoboda nie może podważać podstawowych gwarancji wynikających z RODO, w tym ochrony niezależności IOD.

Ochrona Danych Osobowych – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Stanowisko Prezesa UODO

W piśmie z 2025 r. Prezes UODO odniósł się do wszystkich trzech pytań prejudycjalnych skierowanych przez sąd liechtensteiński. Zdaniem organu nadzorczego:

1. Przepis art. 38 ust. 3 RODO stoi na przeszkodzie przepisom krajowym dopuszczającym automatyczne lub formalne odwołanie IOD, który prawidłowo wykonuje swoje obowiązki.

Prezes UODO wskazuje, że przyjęcie przeciwnych rozwiązań prowadziłoby do osłabienia niezależności funkcjonalnej inspektora, a tym samym do ograniczenia skuteczności przepisów rozporządzenia. Zgodnie z orzecznictwem TSUE, ochrona IOD może zostać wyłączona wyłącznie w sytuacjach, gdy ten rażąco nie wypełnia swoich zadań lub działa sprzecznie z prawem.

2. Pojęcie „odwołany” należy rozumieć szeroko, obejmuje ono również „zwykłe” rozwiązanie stosunku pracy lub umowy o świadczenie usług.

W ocenie Prezesa UODO nie można zawężać pojęcia „odwołania” wyłącznie do formalnego aktu cofnięcia nominacji czy decyzji o powołaniu – obejmuje ono wszelkie działania pracodawcy skutkujące ustaniem możliwości pełnienia funkcji IOD. Takie stanowisko znajduje oparcie w wykładni językowej, celowościowej i funkcjonalnej przepisu art. 38 ust. 3 RODO.

3. Wypowiedzenie umowy z IOD z naruszeniem art. 38 ust. 3 RODO jest nieważne, a stosunek prawny powinien trwać nadal.

Prezes UODO przyjął konsekwentną wykładnię – jeżeli odwołanie IOD następuje z przyczyn, które nie są związane z jego obowiązkami lub wynikiem jego pracy, należy uznać je za sprzeczne z RODO, a zatem bezskuteczne. Prawodawstwo krajowe, które pozwala na takie rozwiązanie, należy uznać za niezgodne z rozporządzeniem 2016/679.

Odniesienia do orzecznictwa TSUE

W piśmie szeroko przywołano wcześniejsze orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE, w szczególności:

Prezes UODO uznał, że również w polskim porządku prawnym należy przyjąć, iż jakiekolwiek formalne lub faktyczne działania prowadzące do pozbawienia funkcji IOD, które nie mają związku z jego zadaniami lub ich nienależytym wykonaniem, są sprzeczne z art. 38 ust. 3 RODO.

Komentarz

Stanowisko Prezesa UODO może mieć daleko idące konsekwencje praktyczne, zarówno dla organów publicznych, jak i dla podmiotów prywatnych zatrudniających IOD. Po pierwsze, wskazuje ono na konieczność przeglądu obowiązujących umów i regulaminów wewnętrznych w kontekście zapewnienia odpowiednich gwarancji niezależności. Umowy zawierane z IOD powinny przewidywać, że wypowiedzenie może nastąpić wyłącznie z przyczyn ściśle związanych z wykonywaniem zadań niezgodnie z przepisami.

Po drugie, organy publiczne powinny mieć świadomość, że wypowiedzenie umowy z IOD z powodów formalnych – np. zmiany struktury organizacyjnej, przekształceń jednostki czy kolizji funkcji – może zostać uznane za nieważne, nawet jeśli nastąpiło w zgodzie z krajowym prawem pracy. Brak dostosowania prawa krajowego do art. 38 ust. 3 RODO może prowadzić do licznych sporów sądowych oraz roszczeń o przywrócenie do pracy lub odszkodowanie.

Po trzecie, w świetle omawianego stanowiska, można spodziewać się inicjatyw ustawodawczych zmierzających do wprowadzenia w Polsce przepisów szczególnych regulujących status inspektora ochrony danych – podobnych do tych funkcjonujących w Niemczech lub Liechtensteinie. W przeciwnym razie sytuacja IOD w Polsce pozostanie niepewna, co może negatywnie wpływać na jakość i niezależność realizacji zadań wynikających z RODO.

Sprawa E-5/25 Silbernagl i stanowisko Prezesa UODO rzucają istotne światło na problematykę funkcjonalnej niezależności IOD w europejskim i krajowym porządku prawnym. Ostateczne rozstrzygnięcie Trybunału EFTA może nie tylko przesądzić o losach sporu w Liechtensteinie, ale również wpłynąć na konieczność dostosowania przepisów prawa pracy w Polsce do wymogów art. 38 ust. 3 RODO. Do tego czasu zarówno administratorzy, jak i podmioty przetwarzające powinni zachować szczególną ostrożność przy planowaniu rozwiązań kadrowych wobec IOD – tak, by nie naruszyć podstawowej gwarancji niezależności tego kluczowego organu wewnętrznego.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Nowe zasady ustalania dodatków funkcyjnych dla sędziów

Podstawa prawna i zakres zmian

Projektowane rozporządzenie stanowi realizację kompetencji wynikającej z art. 91 § 8 ustawy z 27.7.2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 334), zgodnie z którą Minister Sprawiedliwości określa w drodze rozporządzenia funkcje, z tytułu których sędziom przysługują dodatki funkcyjne oraz sposób ustalania tych dodatków. Zakres delegacji obejmuje również możliwość dostosowywania wysokości dodatków w zależności od rodzaju funkcji, wielkości jednostki organizacyjnej oraz zakresu obowiązków.

Zmiany obejmują trzy zasadnicze elementy:

  1. dodanie nowego § 4b w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z 7.3.2018 r. w sprawie funkcji oraz sposobu ustalania dodatków funkcyjnych przysługujących sędziom (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 632; dalej: DodFunkcSędzR), wprowadzającego nowy dodatek funkcyjny;
  2. modyfikację § 5 ust. 2 DodFunkcSędzR, wyłączającą nowy dodatek spod ograniczenia zbiegu;
  3. zmianę treści załącznika do DodFunkcSędzR – wykazu funkcji i odpowiadających im mnożników.

Przekrojowa korekta mnożników – racjonalizacja polityki budżetowej

Projekt zakłada dostosowanie większości obowiązujących mnożników do aktualnych warunków ekonomicznych i potrzeb systemu wymiaru sprawiedliwości. Wysokość dodatków funkcyjnych – zgodnie z § 2 ust. 1 DodFunkcSędzR – ustala się z zastosowaniem mnożników podstawy wynagrodzenia zasadniczego sędziego, tj. przeciętnego wynagrodzenia w drugim kwartale roku poprzedniego, ogłaszanego w Monitorze Polskim przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego (w drugim kwartale 2024 r. przeciętne wynagrodzenie wyniosło 8038,41 zł).

Celem zmiany jest redystrybucja środków w ramach budżetu sądownictwa, która pozwoli na ich efektywniejsze wykorzystanie w obliczu nowych wyzwań o charakterze geopolitycznym i organizacyjnym. Jak wskazano w uzasadnieniu, dotychczasowy wzrost kwoty bazowej wynagrodzeń sędziowskich przełożył się na znaczny wzrost całkowitych wydatków na dodatki funkcyjne. Uzasadnia to rewizję mnożników w odniesieniu do większości funkcji wskazanych w załączniku do DodFunkcSędzR.

Jednocześnie zaznaczono, że dla kilku funkcji – takich jak Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych (poz. 3 w załączniku do DodFunkcSędzR) oraz Zastępca Rzecznika (poz. 6 w załączniku do DodFunkcSędzR) – mnożniki pozostają bez zmian, odpowiednio na poziomie 0,1 i 0,1, z uwagi na ich ustalenie już na minimalnym poziomie oraz niskie obciążenie dodatkowymi obowiązkami. Podobnie utrzymano mnożnik w wysokości 0,2 w odniesieniu do sędziego wyznaczonego do dokonania oceny kwalifikacji kandydata na wolne stanowisko sędziowskie (poz. 14 w załączniku do DodFunkcSędzR), mając na względzie jego incydentalny charakter oraz istotne znaczenie zadania.

Administracja sądowa - sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Nowy dodatek funkcyjny za kontrolę kancelarii komorniczej

Zakres obowiązków i przesłanki wprowadzenia dodatku

Nowelizacja wprowadza nowy dodatek funkcyjny dla sędziego wyznaczonego do przeprowadzenia kontroli kancelarii komorniczej. Czynność ta, zgodnie z art. 176 ust. 1 ustawy z 22.3.2018 r. o komornikach sądowych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1458, dalej: KomSądU), realizowana jest przez prezesa sądu rejonowego lub wyznaczonego sędziego wykazującego szczególną znajomość postępowania egzekucyjnego. Kontrole powinny odbywać się nie rzadziej niż raz na dwa lata, przy czym zgodnie z art. 177 KomSądU możliwe jest ich odroczenie do trzech lat w uzasadnionych przypadkach.

Czynność kontrolna obejmuje:

Sędziowie wykonujący te zadania nie są zwalniani z orzekania, co powoduje istotne zwiększenie nakładu pracy. Uzasadnia to przyznanie im dodatkowego, finansowego wynagrodzenia.

Charakter i wysokość dodatku

Dodatek przewidziany w nowym § 4b DodFunkcSędzR ma charakter jednorazowy – ma być wypłacany za każdorazowe przeprowadzenie kontroli. Wysokość dodatku wyniesie 0,2 mnożnika podstawy ustalenia wynagrodzenia zasadniczego sędziego, co w przeliczeniu na przeciętne wynagrodzenie z drugiego kwartału 2024 r. daje kwotę 1608 zł brutto.

Dodatek nie będzie przysługiwał sędziom wizytatorom wyznaczonym do tej czynności na podstawie art. 176 ust. 6 KomSądU, ponieważ pobierają oni comiesięczny dodatek funkcyjny z tytułu pełnienia funkcji wizytatora. Projektodawca przywołuje tu analogię do regulacji dotyczącej dodatku za ocenę kandydatów – ten również nie przysługuje wizytatorowi.

Skala i skutki finansowe

Według danych Krajowej Rady Komorniczej, na koniec 2024 r. funkcjonowały w Polsce 2384 kancelarie komornicze. Zakładając, że kontrole odbywają się co dwa lata, rocznie powinno mieć miejsce ok. 1192 kontroli. Przekłada się to na orientacyjny roczny koszt z budżetu państwa wynoszący 1 916 736 zł.

Zasady zbiegu dodatków

Dotychczasowe brzmienie § 5 ust. 1 DodFunkcSędzR ograniczało możliwość łączenia dodatków funkcyjnych w przypadku pełnienia więcej niż jednej funkcji. Projektowana zmiana § 5 ust. 2 DodFunkcSędzR wyłącza spod stosowania tego przepisu dodatki przewidziane w § 4a i § 4b DodFunkcSędzR – tj. dodatki jednorazowe za ocenę kwalifikacyjną oraz za przeprowadzenie kontroli kancelarii komorniczej.

Uzasadnieniem dla tego rozwiązania jest specyfika dodatków jednorazowych – mają one rekompensować konkretną, dodatkową czynność, niezależnie od pełnionej przez sędziego innej funkcji, za którą pobiera stały dodatek. W przeciwnym razie mogłoby dojść do sytuacji, w której sędzia wykonałby czynność kontrolną lub ocenę bez otrzymania odpowiedniego wynagrodzenia – co byłoby sprzeczne z zasadą adekwatności wynagrodzenia do zakresu obowiązków.

Etap legislacyjny i planowany termin wejścia w życie

Projekt rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości zmieniający rozporządzenie w sprawie funkcji oraz sposobu ustalania dodatków funkcyjnych przysługujących sędziom podlega obecnie opiniowaniu. Przewidziany termin jego wejścia w życie to pierwszy dzień miesiąca następującego po upływie miesiąca od ogłoszenia.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Rozmowa z prezes Sądu Najwyższego Małgorzatą Manowską

Czy w Sądzie Najwyższym szykuje się kolejny konflikt?

Trudno powiedzieć, pozostajemy okopani na swoich pozycjach. Nowi sędziowie są sędziami. Ostatnio potwierdził to Europejski Trybunał Praw Człowieka w orzeczeniu z początku kwietnia, wskazując, że postanowienie prezydenta powołujące nas na urząd sędziego jest skuteczne i niemożliwe do uchylenia. Marzenia niektórych o pogwałceniu konstytucji i usunięciu nas z SN są dla nas nieakceptowalne.

Przed kilkoma dniami funkcję kierującego Izbą Pracy i Ubezpieczeń Społecznych stracił sędzia Dawid Miąsik, najstarszy stażem przewodniczący wydziału, a na jego miejsce wyznaczyła pani sędzię, która jest w tej izbie od kilkunastu dni. Dlaczego?

Zrobiłam to, ponieważ premier konsekwentnie nie daje kontrasygnaty postanowieniu prezydenta wyznaczającemu sędziego, który pokieruje Izbą i doprowadzi do wyboru kandydatów na prezesa, a ktoś musi zarządzać tą Izbą. Pan sędzia Miąsik poszedł na urlop wypoczynkowy. Na podstawie ustawy o SN tylko ja mogę wyznaczyć osobę, która będzie go zastępować. W rezultacie postanowiłam, że przynajmniej do końca sierpnia Izbą będzie kierować pani sędzia Agnieszka Góra-Błaszczykowska. Ma ona ku temu wszelkie kompetencje.

Czyżby sędzia Miąsik się nie sprawdził?

Nie uważam tak i nie o to chodzi. Rozmawiałam z sędzią Miąsikiem i podziękowałam mu za kierowanie Izbą i jego postawę podczas gorącego okresu wyborczego, bo wiem, że próbowano bezprawnie „wciskać” niektóre protesty wyborcze do Izby Pracy. Zachował się wtedy bardzo profesjonalnie.

Czy w tej zmianie nie chodzi jedynie o to, żeby doprowadzić w końcu do zwołania zgromadzenia Izby, które wybierze nowego prezesa?

Nie, sędzia Góra-Błaszczykowska nie ma takich uprawnień i na pewno takiego zgromadzenia nie zwoła. Znam też opinie prawników, według których ja mogłabym zwołać takie zgromadzenie w sprawie wyboru prezesa Izby Pracy. Nie mam jednak takiego zamiaru.

Administracja sądowa - sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Co dalej zatem z wyborem prezesa Izby Pracy?

Nie wiem. Będziemy czekać, aż pan premier zacznie wykonywać swoje obowiązki konstytucyjne. Dodam, że w postanowieniu prezydenta chodzi o sędziego powołanego na stanowisko sędziego Sądu Najwyższego przed 2018 r.

Mówiła pani ostatnio w Sejmie, że zależy pani na zakończeniu sporu między sędziami. Czy nie uważa pani, że takie działania, jak w przypadku Izby Pracy, podsycą jeszcze ten konflikt?

Jestem I prezesem SN i mam prawo podejmować decyzje personalne. Gdyby były prezes Izby Pracy Piotr Prusinowski i premier wywiązali się ze swoich obowiązków, to wybór prezesa tej Izby byłby już dawno dokonany.

Poinformowała pani ostatnio, że posiada gotowe rozwiązania, które mogą zakończyć konflikt między sędziami. Na czym one polegają?

Zapewniam, że prośba o to, żeby usiąść do rozmów i rozważyć różne warianty, także zaproponowane przeze mnie, nie jest wyrazem żadnego strachu czy lęku. My, „neonówki”, będziemy trwać na swoim stanowisku. Uważam jednak, że zawsze trzeba rozmawiać i próbować rozwiązywać problemy.

Zapowiada pani, że będziecie walczyć i trwać na swoim stanowisku. Czy to ma doprowadzić do zakończenia konfliktu między sędziami?

A co mamy zrobić? Przeprosić i ustąpić ze swoich urzędów, na które zostaliśmy powołani przez prezydenta na podstawie konstytucji? Będziemy dalej pełnić służbę, do której zostaliśmy powołani.

Ja próbuję się dowiedzieć, jaki jest pani pomysł na uzdrowienie sądownictwa. Pytam w imieniu czytelników, obywateli, którzy zasługują na to, żeby to wiedzieć.

Nie ujawniłam tego na komisji sejmowej i nie zrobię tego teraz. Mogę jednak powiedzieć, że moja koncepcja jest szersza i nie kończy się jedynie na Sądzie Najwyższym i zakończeniu sędziowskich sporów. Jednym z jej podstawowych elementów jest spłaszczenie struktury sądownictwa, którego żaden rząd nie chciał realizować. Warto wziąć przykład z systemu francuskiego, gdzie sędzia, żeby awansować, nie musi konkurować o wolny etat. Nie może być to też zależne ani od prezydenta, ani premiera, ani od ministra sprawiedliwości.

Co poza spłaszczeniem struktury sądów jest w pakiecie, który pani przygotowała?

To przede wszystkim kwestia uregulowania sytuacji związanej z żenującym podziałem na neo- i paleosędziów. Musimy wreszcie skończyć z wytykaniem, kto i kiedy otrzymał nominację, czy za Zbigniewa Ziobry, czy za komuny. Może w tym pomóc właśnie spłaszczenie struktury sądów. Chcę też zaproponować stworzenie zespołów orzeczniczych. Chodzi o to, żeby sędzia zarządzał swoim zespołem, co pozwalałoby odciążyć sądownictwo poprzez np. likwidację stanowisk przewodniczących wydziałów. Osoby te zaczęłyby orzekać w pełnym wymiarze. Poza tym konieczna jest szersza informatyzacja sądów, a nawet wykorzystanie sztucznej inteligencji.

Sądzę, że nawet sztuczna inteligencja może sobie nie poradzić z rozwiązaniem problemu tzw. nowej Krajowej Rady Sądownictwa.

Podzielam pogląd, że członków KRS powinni wybierać sędziowie w wyborach powszechnych. To była pierwotna propozycja z 2017 r., tylko oprotestowało ją stowarzyszenie sędziów Themis. Ostatecznie parlament mógłby wybierać sędziowską część Rady, ale spośród kandydatów wyłonionych w powszechnych wyborach przez sędziów.

Zapowiadała pani też, że zamierza rozmawiać o tych rozwiązaniach z premierem, marszałkami Sejmu i Senatu. Czy jest już data tego spotkania?

Zaraz po 6 sierpnia skieruję listy otwarte do prezydenta, do marszałków Sejmu i Senatu oraz do premiera z prośbą o spotkanie i poważną dyskusję o losie wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Chodzi o to, żebyśmy byli pewni tego, że polski sędzia jest niezawisły i orzeka w niezależnym sądzie. Aby ten problem rozwiązać, trzeba się spotkać i ustalić wspólnie, w którą stronę idziemy. A nas, „neonówek”, nikt w kraju do tej pory nie wysłuchał.

Czy uważa pani, że teraz zostaniecie wysłuchani i wasze postulaty zostaną spełnione?

Mam taką nadzieję. Historia nas wszystkich rozliczy, a ja chcę być pewna, że zrobiłam wszystko, żeby ten destrukcyjny konflikt zakończyć. Chciałabym, żeby takie spotkanie odbyło się jak najszybciej. Podkreślę przy tym, że rozwiązania, o których mówię, nie są mojego autorstwa, ale sędziego starszego służbą. Nazwiska nie ujawnię.

Czy nie obawia się pani, że zostanie wyrzucona ze stanu sędziowskiego bez stanu spoczynku?

Przyjmuję życie takim, jakim jest. A życie daje możliwość wykonywania wielu prac. Nie boję się zatem, że z pogwałceniem konstytucji zostanę wyrzucona z sądu. Jeśli jednak ktoś podejmie taką próbę, to wykorzystam wszystkie dostępne środki prawne, żeby walczyć o poszanowanie zasady nieusuwalności sędziów.

Prezydent Andrzej Duda w ostatnim wywiadzie stwierdził, że jeżeli część środowiska sędziowskiego nie dokona samoresetu, to trzeba będzie tych wszystkich ludzi wyrzucić ze stanu sędziowskiego bez stanu spoczynku. Co pani o tym sądzi?

Uważam, że była to zbyt emocjonalna wypowiedź. Nie znam całego jej kontekstu, ale wiem, że prezydent szanuje sędziów i to, co powiedział, musiało być wynikiem silnych emocji. Nie sądzę, by był to jakiś rzeczywisty pomysł czy propozycja. Bardziej obawiam się pisanych na chłodno projektów ministra Adama Bodnara niż emocjonalnej wypowiedzi prezydenta.

W tym samym wywiadzie prezydent powiedział też, że jest prawda w twierdzeniu, że w Polsce jest tak wiele zdrady i bezczelnego warcholstwa, ponieważ dawno nikogo nie powieszono za zdradę. Czy zgadza się pani z tym?

Jestem przeciwniczką kary śmierci i gdyby była ona obecna w polskim prawie, to nie byłabym sędzią. Sądzę, że był to pewien skrót myślowy prezydenta, wypowiedziany w emocjonalnej rozmowie. Ale jest coś w twierdzeniu, że jeżeli nie wyciąga się konsekwencji z naruszeń norm, to pojawia się ich lekceważenie, a to może być niebezpieczne dla stabilności porządku prawnego. Oczywiście, absolutnie nie mówię o wieszaniu ani karaniu śmiercią.

Czy wykształconemu prawnikowi przystoi wypowiadanie takich słów o wieszaniu za zdradę?

Traktując słowa prezydenta dosłownie, oczywiście nie przystoi. Politycy często używają drastycznych sformułowań i prezydent nie jest pierwszy ani ostatni.

Kontrowersyjne wypowiedzi padły w ostatnich dniach też z ust europosła Grzegorza Brauna. Publicznie zakwestionował on fakt dokonywania ludobójstwa w komorach gazowych w obozie Auschwitz, twierdząc na antenie Radia Wnet, że to fejk. Co sądzi pani o tej wypowiedzi?

Niewykluczone, że sprawa pana Brauna trafi kiedyś do Sądu Najwyższego, dlatego nie będę jej komentowała. Powiem jedynie, że jestem bardzo uwrażliwiona na tematy zbrodni wojennych i bardzo bolą mnie wszelkie wypowiedzi, które kwestionują czy to fakt popełnienia tych czynów, czy to wybielania sprawców.

Niebawem przed Trybunał Stanu, któremu pani przewodniczy, trafić może szef KRRiT Maciej Świrski. Czy zwoła pani wcześniej posiedzenie pełnego składu Trybunału, o które od ponad roku apelują niektórzy jego członkowie?

Dopóki ci sędziowie nie sformułują w sposób zgodny z prawem swojego wniosku, takiego posiedzenia nie zwołam. Autorzy wniosku chcą zmian w regulaminie, dlatego poprosiłam ich o przygotowanie stosownego projektu wraz z uzasadnieniem. Odpowiedzią było milczenie. Drugi ich wniosek dotyczy posiedzenia w „sprawach dotyczących Trybunału Stanu”. Dopytałam, o jakie sprawy chodzi. Znowu milczenie.

Sędziowie Trybunału Stanu postulują m.in. wprowadzenie losowania składów orzekających oraz jawność posiedzeń. Czy nie sądzi pani, że to dobre pomysły?

Oczywiście, że tak, i składy są obecnie losowane na podstawie wydanego przeze mnie zarządzenia. Jestem też za jawnością posiedzeń, choć nie wszystkich, bo na to procedura karna nie pozwala.

Czy rozmawiała już pani z prezydentem elektem Karolem Nawrockim?

Do tej pory nie było takiego spotkania. Choć przyznam, że chętnie porozmawiałabym z nim o problemach wymiaru sprawiedliwości.

W Dzienniku Ustaw opublikowano niedawno uchwałę SN w sprawie ważności wyborów prezydenckich, z adnotacją stwierdzającą, że wyroki europejskich trybunałów nie pozwalają na uznanie składu orzekającego w tej sprawie za „sąd ustanowiony na mocy ustawy”. Czy nie obawia się pani, że może to być podstawą do kwestionowania decyzji prezydenta w przyszłości?

Nie obawiam się tego. Natomiast jako I prezes SN, skierowałam do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w tej sprawie. Nie można dopisywać niczego do uchwały Sądu Najwyższego. Przepisy stanowią o obowiązku publikacji uchwały – nie ma tam mowy o żadnych dopiskach.

Wywiad z prezes Małgorzatą Manowską był przeprowadzany we wtorek 15 lipca.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź