Braki formalne zażalenia i ich konwalidacja
Rozstrzygnięcie WSA w Krakowie
Postanowieniem z 20.1.2025 r. WSA w Krakowie, w sprawie ze skargi B.J. (Skarżąca) na postanowienie Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Krakowie (dalej: SKO) z 26.1.2024 r. w przedmiocie potrącenia zaległości podatkowych, w punkcie 1) odrzucił zażalenie na zarządzenie z 18.11.2024 r. wzywające do wykonania zarządzenia o uiszczeniu wpisu od skargi, a w punkcie 2) odrzucił samą skargę.
Zażalenie Skarżącej
Pismem z 28.2.2025 r. Skarżąca wniosła zażalenie na ww. postanowienie WSA w Krakowie.
Na podstawie zarządzenia z 12.3.2025 r., Skarżąca została wezwana do usunięcia braków formalnych zażalenia, poprzez:
- przedłożenie odpisu zażalenia,
- złożenie wniosku o zmianę lub uchylenie zaskarżonego postanowienia,
- przedstawienie zwięzłego uzasadnienia zażalenia
w terminie 7 dni, liczonego od dnia doręczenia przedmiotowego wezwania, pod rygorem odrzucenia zażalenia. Powyższe wezwanie zostało odebrane przez Skarżącą osobiście 5.4.2025 r., co wynika wprost z akt postępowania.
W odpowiedzi na wezwanie pismem z 11.4.2025 r. – wniesionym w wyznaczonym 7-dniowym terminie – Skarżąca nadesłała co prawda odpis zażalenia, natomiast nadal nie złożyła wniosku o zmianę lub uchylenie zaskarżonego postanowienia oraz nie przedstawiła zwięzłego uzasadnienia zażalenia.
Stan prawny
Rozpoznając przedmiotową sprawę, NSA rozpoczął od wskazania i analizy stanu prawnego znajdującego w niej zastosowanie. W pierwszej kolejności NSA wskazał, że w myśl art. 194 § 3 ustawy z 30.8.2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 935; dalej: PostAdmU) zażalenie powinno czynić zadość wymaganiom przepisanym dla pisma w postępowaniu sądowym oraz zawierać wskazanie zaskarżonego postanowienia i wniosek o jego zmianę lub uchylenie, jak również zwięzłe uzasadnienie zażalenia. NSA zwrócił uwagę również na przewidzianą przez ustawodawcę procedurę możliwości konwalidacji uchybienia ww. ustawowym wymogom formalnym dla przedmiotowego pisma i wskazał, że jeżeli zażalenie nie może otrzymać prawidłowego biegu wskutek niezachowania warunków formalnych, przewodniczący wzywa stronę o jego uzupełnienie lub poprawienie w terminie 7 dni pod rygorem odrzucenia (art. 49 § 1 PostAdmU w związku z art. 178 PostAdmU oraz art. 197 § 2 PostAdmU). Dalej NSA zwrócił uwagę na konsekwencje uchybienia tym wymogom formalnym przewidziane w art. 178 PostAdmU w związku z art. 197 § 2 PostAdmU, stosownie do którego, jeżeli strona nie uzupełni braków formalnych zażalenia w wyznaczonym terminie, sąd zażalenie odrzuca.
Stanowisko NSA
Przenosząc ww. stan prawny na grunt stanu faktycznego ustalonego (i niekwestionowanego) w rozpatrywanej sprawie, NSA stwierdził, że po pierwsze wniesione przez Skarżącą zażalenie na postanowienie WSA w Krakowie z 20.1.2025 r. zawierało liczne braki formalne w postaci braku:
- odpisu zażalenia,
- wniosku o zmianę lub uchylenie zaskarżonego postanowienia,
- zwięzłego uzasadnienia zażalenia.
Po drugie NSA wskazał, iż w związku z ww. brakami formalnymi zażalenia, prawidłowo wezwano Skarżącą do ich uzupełnienia w terminie 7 dni, pouczając ją przy tym jednocześnie o skutkach procesowych niewykonania wezwania w tym terminie.
Po trzecie NSA zwrócił uwagę na istotne w sprawie terminy proceduralne. Wezwanie do uzupełnienia braków formalnych zażalenia zostało skutecznie doręczone Skarżącej 5.4.2025 r. (okoliczność bezsporna w sprawie), a zatem termin do wykonania przedmiotowego wezwania upłynął 14.4.2025 r. NSA wskazał, że Skarżąca – z zachowaniem ww. terminu, tj. 11.4.2025 r. – wniosła co prawda pisma w odpowiedzi na wezwanie WSA w Krakowie, niemniej jednak sam fakt zachowania terminu nie świadczy automatycznie o uczynieniu zadość żądaniu wezwania. Istotna jest bowiem treść tego pisma.
W tym kontekście (po czwarte) NSA podkreślił, że Skarżąca nie uzupełniła wszystkich braków formalnych zażalenia, bowiem nadesłała wyłącznie jego odpis. Pozostałe braki zażalenia nie zostały bowiem uzupełnione. Dalsze niewskazanie przez Skarżącą, czy wnosi o zmianę lub uchylenie zaskarżonego postanowienia oraz brak zwięzłego uzasadnienia zażalenia – pomimo precyzyjnego wezwania także w tym zakresie – obligowało NSA do odrzucenia zażalenia.
Mając na uwadze powyższe, NSA – działając na podstawie art. 180 PostAdmU w związku z art. 178 PostAdmU i art. 197 § 1 i 2 PostAdmU – orzekł jak w sentencji postanowienia, tj. odrzucił zażalenie na postanowienie WSA w Krakowie.
Komentarz
Na gruncie stanu faktycznego analizowanej sprawy NSA wypowiedział się na temat wymogów formalnych stawianych przez ustawodawcę pismu, jakim jest zażalenie. Kwestia ta była już wielokrotnie analizowana w orzecznictwie NSA, w którym wskazuje się m.in., że wymogi formalne zażalenia sprowadzają się do obowiązku uczynienia zadość wymaganiom przepisanym dla pisma w postępowaniu sądowym, a ponadto do: 1) wskazania zaskarżonego postanowienia; 2) zawarcia wniosku o zmianę lub uchylenie tego postanowienia; 3) zawarcia zwięzłego uzasadnienia. Wszystkie braki zażalenia, o ile uniemożliwiają nadanie mu prawidłowego biegu, mogą być uzupełnione w trybie art. 49 § 1 w zw. z art. 193 i art. 197 § 2 PostAdmU. Brak wniosku o zmianę lub uchylenie zaskarżonego postanowienia albo zarządzenia tylko wtedy wymaga uzupełnienia, jeżeli z treści zażalenia nie można się domyślić intencji jego autora. To samo dotyczy wymogu zwięzłego uzasadnienia. Rygoryzm formalny, mający swoją podstawę w art. 174 i art. 176 PostAdmU, nie ma w postępowaniu zażaleniowym miejsca, gdyż wyżej wymienionych przepisów nie stosuje się. Tym samym, jeżeli z treści zażalenia możliwe jest wywiedzenie, jakimi intencjami i racjami kierował się wnoszący zażalenie, to nie ma przeszkód do nadania sprawie dalszego biegu i rozpoznania merytorycznego sprawy przez sąd drugiej instancji (postanowienie NSA z 24.8.2016 r., II FZ 443/16, Legalis). Dalej NSA podkreślił, że obowiązek odpowiedniego stosowania przepisów o skardze kasacyjnej (tj. art. 197 § 2 PostAdmU) powinien być realizowany z uwzględnieniem odmiennego charakteru zażalenia. Biorąc pod uwagę, że przepisy o postępowaniu zażaleniowym nie wymagają wskazania podstaw zaskarżenia, jak również nie wprowadzają, poza przypadkiem opisanym w art. 194 § 4 PostAdmU, przymusu adwokackiego, należy uznać, że odpowiednie stosowanie przepisów o skardze kasacyjnej wymaga daleko posuniętego liberalizmu (postanowienie NSA z 19.3.2012 r., I FZ 70/12, Legalis). Na tę kwestię zwrócono także uwagę w postanowieniu NSA z 29.11.2012 r., II GZ 443/12, Legalis, w którym stwierdzono, że wskazane w tym przepisie wymogi formalne stawiane zażaleniom nie zawierają zatem, w przeciwieństwie do wymogów formalnych stawianych skargom kasacyjnym, obowiązku przytoczenia podstaw prawnych wnoszonego środka odwoławczego ani też powołania naruszonych przepisów.
Jednocześnie – jak podkreśla NSA – braki formalne zażalenia podlegają co do zasady usunięciu. Tym samym brak wniosku wnoszącego zażalenie jest brakiem formalnym możliwym do konwalidacji w trybie art. 49 § 1 PostAdmU (postanowienie NSA z 19.12.2012 r., I FZ 530/12, Legalis). Z taką sytuacją nie mamy jednak do czynienia w rozpatrywanej sprawie, gdzie Skarżąca – pomimo faktu skutecznego doręczenia jej prawidłowego wezwania wraz z pouczeniem – nie usunęła zidentyfikowanych braków formalnych wniesionego zażalenia.
Postanowienie NSA z 1.7.2025 r., III FZ 241/25, Legalis
Zmiana obowiązków aptek w zakresie przechowywania leków
- Na gruncie projektowanych przepisów apteki zostaną zobowiązane do wprowadzenia procedury monitorowania warunków przechowywania produktów leczniczych.
- Zgodnie z projektem, zniesione zostaną obowiązki całodobowego monitorowania wilgotności w pomieszczeniach i urządzeniach chłodniczych aptek.
- Kierownicy aptek będą musieli przeprowadzać udokumentowaną analizę ryzyka w przypadku naruszenia warunków przechowywania leków.
Podstawa prawna i cel projektowanej nowelizacji
Projektowane rozporządzenie stanowi wykonanie upoważnienia zawartego w art. 95 ust. 4 ustawy z 6.9.2001 r. – Prawo farmaceutyczne (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 750). W projekcie dokonuje się zmiany rozporządzenia Ministra Zdrowia z 27.10.2022 r. w sprawie podstawowych warunków prowadzenia apteki (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 154; dalej: WarProwAptek). Głównym celem projektowanej nowelizacji jest zapewnienie odpowiedniego poziomu ochrony jakości produktów leczniczych przy jednoczesnym ograniczeniu nadmiernych obciążeń administracyjnych i finansowych nakładanych na podmioty prowadzące apteki ogólnodostępne. Zmiany zmierzają do dostosowania wymogów regulacyjnych do realnych potrzeb praktyki aptecznej, przy zachowaniu spójności systemu regulacyjnego na wszystkich etapach łańcucha dystrybucji leków.
Procedura monitorowania – nowy element systemu jakości
Projekt zakłada, że każda apteka ogólnodostępna będzie musiała wdrożyć tzw. procedurę monitorowania. Procedura ta – wprowadzana przez dodanie ust. 1a i 1b do § 2 WarProwAptek – będzie musiała zawierać konkretne elementy dotyczące sposobu nadzoru nad warunkami przechowywania produktów leczniczych.
W szczególności, procedura będzie musiała określać:
- częstotliwość walidacji urządzeń monitorujących;
- zakres odpowiedzialności personelu;
- działania naprawcze podejmowane w razie awarii lub odchyleń;
- zasady postępowania w sytuacjach wyjątkowych mogących wpływać na jakość leków.
Jak wskazano w uzasadnieniu projektu, potrzeba takiej procedury wynika z rosnącej liczby incydentów, takich jak awarie chłodziarek czy przerwy w dostawach prądu, które mogą zagrażać stabilności produktów leczniczych. Dobrze skonstruowana procedura pozwoli na uporządkowaną i odpowiedzialną reakcję personelu apteki.
Zniesienie monitorowania wilgotności – krok w kierunku proporcjonalności
Projekt przewiduje uchylenie obowiązku całodobowego monitorowania wilgotności – zarówno w pomieszczeniach apteki, jak i w urządzeniach chłodniczych. Taka zmiana ma na celu ograniczenie nadmiernych obciążeń formalnych i finansowych, które – jak wskazano w uzasadnieniu projektu – nie przekładają się wprost na zwiększenie bezpieczeństwa produktów leczniczych.
W znowelizowanym § 2 ust. 2 WarProwAptek doprecyzowane zostanie, że:
- urządzenia chłodnicze przeznaczone do przechowywania produktów leczniczych będą musiały być wyposażone w systemy monitorujące temperaturę;
- systemy te będą musiały posiadać świadectwo wzorcowania wydane przez akredytowane laboratorium;
- niezbędne będzie również zapewnienie zapisu temperatury oraz automatycznego powiadamiania o przekroczeniach dopuszczalnych parametrów.
Wyeliminowanie obowiązku monitorowania wilgotności będzie korzystne szczególnie dla mikro- i małych przedsiębiorców, stanowiących dużą część rynku aptecznego, ograniczając konieczność inwestowania w drogie technologie, których znaczenie dla jakości leków jest marginalne.
Analiza ryzyka – odpowiedzialność i decyzyjność kierownika apteki
Projekt rozporządzenia wprowadzi również obowiązek przeprowadzania udokumentowanej analizy ryzyka w przypadku naruszenia warunków przechowywania produktów leczniczych – przede wszystkim w razie przekroczenia dopuszczalnych wartości temperatury. Zmiana ta zostanie dokonana poprzez dodanie ust. 3 i 4 do § 4 WarProwAptek.
Kierownik apteki będzie miał obowiązek:
- ocenić, czy doszło do istotnego naruszenia warunków przechowywania – z wykorzystaniem dostępnej dokumentacji, w tym Charakterystyki Produktu Leczniczego;
- przeprowadzić analizę ryzyka w oparciu o obowiązującą w aptece procedurę monitorowania;
- podjąć decyzję o dalszym przechowywaniu i wydawaniu leku albo o jego przekazaniu do utylizacji.
Analiza ryzyka będzie mogła przyjąć dowolną formę, o ile zostanie utrwalona na nośniku informacji w sposób pozwalający na identyfikację autora oraz datę sporządzenia. W uzasadnieniu projektu podkreślono, że nowe przepisy nie będą wprowadzać sztywnej, sformalizowanej formuły – dzięki czemu uniknie się automatyzmu wycofywania produktów oraz związanych z tym strat.
Zaproponowane rozwiązanie wpisuje się w model stosowany w hurtowniach farmaceutycznych i ma na celu wzmocnienie decyzyjności kierownika apteki jako osoby posiadającej kwalifikacje fachowe do oceny wpływu naruszeń na jakość produktu.
Konsekwencje prawne i organizacyjne
Zaprojektowane zmiany mają charakter techniczno-organizacyjny i – jak wynika z uzasadnienia – nie będą wymagać reorganizacji działalności aptek. Wprowadzenie procedury monitorowania i obowiązku analizy ryzyka wpisuje się w praktykę zapewnienia jakości, którą wiele aptek już częściowo realizuje.
Zgodnie z uzasadnieniem, projektowane rozwiązania mają charakter porządkujący i racjonalizujący – umożliwią kierownikom aptek elastyczne i profesjonalne podejmowanie decyzji w sytuacjach nadzwyczajnych, bez konieczności wdrażania kosztownych rozwiązań, które nie przynoszą wymiernych korzyści zdrowotnych. Jednocześnie przyczynią się do zmniejszenia ryzyka występowania niedoborów leków wynikających z nadmiernie rygorystycznych interpretacji przepisów.
Etap legislacyjny i wejście w życie
Projekt rozporządzenia Ministra Zdrowia zmieniającego rozporządzenie w sprawie podstawowych warunków prowadzenia apteki podlega obecnie konsultacjom publicznym. Nowe regulacje wejdą w życie po upływie miesiąca od dnia ich ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. Brak przepisów przejściowych oznacza, że apteki będą musiały dostosować się do zmian w ramach bieżącej działalności operacyjnej.
Wydatki na leczenie zębów a koszty uzyskania przychodów
Zgodnie z art. 22 ust. 1 ustawy z 26.7.1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (Dz.U. z 2025 r. poz.163; dalej: PDOFizU), kosztami uzyskania przychodów są koszty poniesione w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów, z wyjątkiem kosztów wymienionych w art. 23 PDOFizU. Przepisy nie zawierają wykazu wydatków, który przesądzałby o ich zaliczeniu do kosztów uzyskania przychodów, dlatego przyjmuje się, że kosztami uzyskania przychodów są wszelkie racjonalnie uzasadnione wydatki związane z prowadzoną działalnością, których celem jest osiągnięcie, zabezpieczenie i zachowanie źródła przychodów.
Definicja sformułowana przez ustawodawcę ma charakter ogólny. Z tego względu każdorazowy wydatek poniesiony przez podatnika powinien podlegać analizie w celu dokonania jego kwalifikacji prawnej. Warunkiem uznania wydatku za koszt uzyskania przychodów z pozarolniczej działalności gospodarczej jest więc łączne spełnienie następujących przesłanek:
- koszt został poniesiony przez podatnika, tj. w ostatecznym rozrachunku musi on zostać pokryty z zasobów majątkowych podatnika;
- koszt jest definitywny (rzeczywisty), tj. wartość poniesionego wydatku nie została podatnikowi w jakikolwiek sposób zwrócona;
- koszt pozostaje w związku z prowadzoną przez podatnika działalnością gospodarczą;
- koszt poniesiony został w celu uzyskania, zachowania lub zabezpieczenia przychodów lub może mieć wpływ na wielkość osiągniętych przychodów i został właściwie udokumentowany;
- koszt nie może znajdować się w grupie wydatków, których zgodnie z art. 23 ust. 1 PDOFizU nie uważa się za koszty uzyskania przychodów.
Tyle teorii. Praktyka jest ciekawsza, zwłaszcza w zakresie wydatków ocierających się mocno o kategorię wydatków osobistych. Istnieje często wśród podatników duża pokusa, aby wydatki takie podatkowo rozliczać. Wyobraźnia podatników nie zna granic, dlatego pojawiające się od czasu do czasu szczególnie wyrafinowane przykłady praktyczne trzeba pielęgnować w pamięci i świadomości. Oto jeden z takich właśnie przykładów.
Czego dotyczyła sprawa?
Podatnik to radca prawny i prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą – klasyczną kancelarię. Z uwagi na zły stan części uzębienia, podatnik dokonał usunięcia niektórych zębów skomplikowanym zabiegiem chirurgicznym. Podatnik zamierza też uzupełnić uzębienie implantami, co wymaga częściowej odbudowy kości. Słowem, podatnik „zjadł zęby” na sprawach cywilnych, administracyjnych a może i podatkowych i teraz zamierza w swoją nową „klawiaturę” zainwestować. Ale wydatki związane z takim leczeniem do najniższych nie należą. Podatnik postanowił więc potwierdzić, czy będzie mógł choć odrobinę zrekompensować sobie tę nieprzyjemność poprzez zaliczenie wydatków na dentystę do kosztów uzyskania przychodu.
Zdaniem radcy prawnego taka możliwość jest w zasadzie oczywista. Radcowie prawni podlegają bowiem odpowiedzialności dyscyplinarnej za postępowanie sprzeczne z prawem, zasadami etyki lub godnością zawodu bądź za naruszenie swych obowiązków zawodowych. Radca prawny powinien zatem dbać o to, aby jego zachowanie nie naruszyło powagi sądu, urzędu lub innych instytucji, przed którymi występuje, a także by jego wystąpienia nie naruszały godności. Skoro więc radca prawny reprezentuje klientów w postępowaniach sądowych, administracyjnych, podatkowych, występując przed urzędami jako pełnomocnik i zabierając głos, prezentując niepełne uzębienie, może prowadzić do naruszenia powagi sądu, urzędu lub innych instytucji. Brak pełnego uzębienia może więc w oczywisty sposób doprowadzić do utraty możliwości wykonywania tego zawodu z uwagi na surowe kary dyscyplinarne (sic!). Wydatki poniesione na uzupełnienie uzębienia nie mają więc charakteru wydatków osobistych. Nie prowadzą do wyleczenia chorego zęba, wyleczenia organizmu czy zapewnienia nierozprzestrzeniania się choroby.
Jak myślisz, drogi Czytelniku, czy organ podatkowy takie odważne stanowisko podatnika podzielił?
Stanowisko organu
Dyrektor KIS wydał w sprawie interpretację indywidualną z 2.7.2025 r., 0115-KDIT3.4011.458.2025.1.RS, Legalis. I tu – sensacja. Ku wielkiemu zdziwieniu, stanowisko podatnika uznał za nieprawidłowe. Uznał bowiem, że przy kwalifikowaniu poniesionych wydatków trzeba brać pod uwagę ich celowość oraz potencjalną możliwość przyczynienia się danego wydatku do osiągnięcia przychodu, a także racjonalność wydatków, to znaczy ich adekwatność do rzeczywistych potrzeb i zakresu prowadzonej działalności oraz konieczność ich poniesienia dla osiągnięcia przychodu.
Do kosztów uzyskania przychodów nie można zaliczyć wydatków osobistych osoby prowadzącej działalność gospodarczą. Wydatki za usługi dentystyczne na uzupełnienie uzębienia w postaci implanta zęba i częściowej odbudowy kości wynikające z konieczności usunięcia uzębienia, z uwagi na jego zły stan noszą przede wszystkim znamiona wydatków o charakterze osobistym, a te nie mogą stanowić kosztów uzyskania przychodów. Ich związek z możliwością uzyskania przychodów jest czysto teoretyczny. Każda osoba może, ale i musi, korzystać z usług dentystycznych, w tym mających na celu uzupełnienie uzębienia. Z tej też przyczyny zakupy takie stanowią spełnienie zwykłych, normalnych potrzeb danej osoby fizycznej. Obowiązujące zasady współżycia społecznego wymagają, aby osoby prowadzące działalność gospodarczą posiadały też wygląd adekwatny do wykonywanego zawodu. Niewątpliwie w wykonywanym zawodzie dbałość o wygląd zewnętrzny jest bardzo istotna, jednakże nie można tu mówić o sytuacji znacząco odbiegającej od ogólnie przyjętych norm społecznych.
Czyli – ubytki stomatologiczne nie naruszają zasad wykonywania zawodu radcy prawnego w taki sposób, by uzasadniać wydatki na ich leczenie jako związane stricte z działalnością gospodarczą. Szczerbaty radca prawny, nawet jeśli nie jest estetyczny, wciąż pozostaje etyczny (i to jest jakieś pocieszenie).
Komentarz
Chciałbym poznać wnioskodawcę niniejszej interpretacji. Nie, żebym był zwolennikiem braków w uzębieniu. Ale ambitnie przeprowadzona argumentacja oparta o fundamentalne zasady współżycia społecznego, poczucie estetyki i etyki zarazem zawsze wzbudza mój entuzjazm. Nawet jeśli wnioskodawca naraża się na bokserski cios prosto w szczękę, to wychodzi z założenia, że o tym, co jest celowe i potrzebne w prowadzonej działalności, decyduje podmiot prowadzący działalność gospodarczą. To na podatniku bowiem spoczywa obowiązek wykazania obiektywnego związku poniesionych kosztów z działalnością gospodarczą, w tym okoliczności, że ich poniesienie ma wpływ na wysokość osiągniętych przychodów, zwłaszcza w sytuacji wystąpienia sporu w tej kwestii. Dlatego spróbować zawsze warto. A nuż Dyrektor KIS wstawi plombę.
Wspaniała jest argumentacja, zgodnie z którą, prezentując niepełne uzębienie, może dojść do naruszenia powagi sądu, urzędu lub innych instytucji, a w konsekwencji – zasad etyki radcy prawnego, za co grożą przecież kary dyscyplinarne, w tym zawieszenie prawa do wykonywania zawodu radcy prawnego w skrajnej ostateczności. Równie błyskotliwie kontruje Dyrektor KIS, przytomnie zauważając, że kluczowe zasady etyki to m.in. niezależność, tajemnica zawodowa, uczciwość, lojalność wobec klienta, przestrzeganie prawa, unikanie konfliktu interesów oraz dbałość o dobre imię zawodu. Nie ma tam zaś wprost słowa o zdrowych górnych piątkach czy szóstkach.
Ktoś powie, że składanie wniosków o takie interpretacje urąga powadze tej instytucji. Nie jest to prawda, gdyż powaga interpretacji indywidualnych została wielokrotnie zbrukana przez samego Dyrektora KIS, który często w absurdalny sposób obrzydza podatnikom korzystanie z tego narzędzia. W tym konkretnym przypadku pozostaje więc tylko wyszczerzyć zęby w uśmiechu.
Interpretacja indywidualna Dyrektora KIS z 2.7.2025 r., 0115-KDIT3.4011.458.2025.1.RS, Legalis
Duże dopłaty i zwroty w rocznym rozliczeniu składki
2,34 mln zł musiał dopłacić jeden z przedsiębiorców w rozliczeniu składki zdrowotnej za 2024 r. Z kolei rekordowy zwrot wyniósł 1,26 mln. Tak wynika z danych ZUS.
Efekt Polskiego Ładu
– Kwoty robią wrażenie – mówi Piotr Juszczyk, doradca podatkowy w inFakt. Wskazuje, że teoretycznie suma składek miesięcznych powinna się pokrywać z roczną i firma powinna wychodzić na zero. – Ale w praktyce jest inaczej i wielu przedsiębiorcom wychodzą różnice. I to spore, w zeszłym roku też były milionowe dopłaty i zwroty – podkreśla Piotr Juszczyk.
Dlaczego tak jest? – To efekt systemu liczenia składki wprowadzonego przez Polski Ład. Obowiązuje już czwarty rok, ale wielu przedsiębiorców ciągle jest zaskoczonych tym, że w rocznym rozliczeniu muszą dopłacać do ZUS albo ubiegać się o zwrot nadpłaty – mówi Magdalena Michałowska-Otrzonsek, doradca podatkowy, właścicielka biura rachunkowego Meritum.
Przypomnijmy, że przedsiębiorcy na skali i liniowym PIT liczą składkę zdrowotną od firmowego dochodu (czyli przychodu pomniejszonego o koszty). U pierwszych wynosi 9 proc., u drugich 4,9 proc. Ci, co mają niski dochód (albo stratę) płacą składkę minimalną. Z kolei przedsiębiorcy na ryczałcie podzieleni są na trzy grupy, a składka zdrowotna zależy od wysokości przychodu (obniżonego o składki na ubezpieczenia społeczne).
Dwa warianty
– Dopłaty wychodzą najczęściej u ryczałtowców. Niezależnie od tego, jaki wariant liczenia składki (mają dwie możliwości) wybrali w trakcie roku – tłumaczy Aleksandra Kozak, właścicielka biura rachunkowego Konto.
Przypomnijmy, że pierwszy wariant dla ryczałtu to liczenie składki od bieżących przychodów. Wyższą płacimy dopiero po przekroczeniu progu. Ta wyższa obowiązuje jednak za cały rok. I dlatego w rozliczeniu rocznym trzeba dopłacić różnicę.
W drugim wariancie opłacamy składkę zdrowotną na podstawie przychodu z poprzedniego roku. Wtedy ryczałtowiec odprowadza ją w stałej wysokości przez cały rok. I musi dopłacić do ZUS, jeśli przychody z bieżącego roku są wyższe niż z poprzedniego i przekraczają limity.
– Maksymalna kwota dopłaty składki zdrowotnej za 2024 r. u przedsiębiorców na ryczałcie wyniosła 10 067,18 zł – wylicza Piotr Juszczyk. Dodaje, że ryczałtowcowi zwrot wyszedł np. wtedy, gdy płacił składki w drugim wariancie i przychody w 2024 r. miał mniejsze niż w 2023 r. (dzięki czemu znalazł się w grupie z niższą składką).
Roczne rozliczenie
A skąd się biorą różnice u przedsiębiorców na skali i liniowym PIT? – Dopłaty mogły wyjść np. z różnic remanentowych (po sporządzeniu na koniec roku spisu z natury) – wskazuje Piotr Juszczyk.
– Z kolei nadwyżka składki zdrowotnej wychodzi u przedsiębiorców, którzy w jednym miesiącu mają wysoki dochód, a w następnych płacą składkę minimalną (bo mają niskie dochody albo straty) – mówi Aleksandra Kozak.
– Załóżmy, że przedsiębiorca na liniówce na początku roku osiągnął 10 mln zł dochodu i zapłacił 490 tys. zł składki zdrowotnej. W następnych miesiącach miał straty i dochód roczny wyniósł 1 mln zł. Wychodzi mu więc sporo ponad 400 tys. zł zwrotu – wylicza Magdalena Michałowska-Otrzonsek. Wskazuje, że system nie przewiduje bieżącej korekty składki w trakcie roku, co prowadzi do takich niespodzianek po jego zakończeniu.
Z danych ZUS wynika, że w związku z rozliczeniem 2024 r. wystawił 814 561 wniosków o zwrot nadpłaty składki zdrowotnej. – Oznacza to, że tylu przedsiębiorców udzieliło państwu nieoprocentowanego kredytu – podkreśla Magdalena Michałowska-Otrzonsek.
Trzeba zmienić przepisy
Eksperci nie mają jednak wątpliwości – zwroty i dopłaty będą wychodzić tak długo, dopóki zasady liczenia składki się nie zmienią.
– System zwrotów i dopłat jest uciążliwy dla biznesu. Przedsiębiorcy wciąż czekają na obiecane przez rząd uproszczenie. I obniżkę składki, bo stanowi duże obciążenie dla firm – mówi Piotr Juszczyk. Dodaje jednak, że wpływy ze składki zdrowotnej płaconej przez przedsiębiorców ciągle rosną (w 2024 r. wyniosły 24,2 mld zł) i państwu ciężko będzie z nich zrezygnować.
– Problem składki zdrowotnej dotyka wielu przedsiębiorców i na ten moment nie widać światełka w tunelu – podsumowuje Magdalena Michałowska-Otrzonsek.
Kwalifikacja obiektu budowlanego w postępowaniu legalizacyjnym
Stan faktyczny
WSA w Gdańsku rozpoznał sprawę ze skargi na postanowienie Pomorskiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Gdańsku (WINB) w przedmiocie wstrzymania robót budowlanych i uchylił zaskarżoną decyzję.
W sprawie tej do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego (PINB) wpłynęło zawiadomienie o samowoli budowlanej. Organ przeprowadził kontrolę nieruchomości i ustalił, że na działce zlokalizowany jest m.in. budynek o konstrukcji stalowej z dachem dwuspadowym, posiadający wymiary w obrysie 5m x 6m, pobudowany na wylewce betonowej. Budynek (w takim kształcie) pobudowano w lipcu 2023 r. i w dniu kontroli pełnił funkcję gospodarczą. Skarżąca nie posiadała pozwolenia na budowę ani skutecznego zgłoszenia. W konsekwencji PINB postanowieniem wstrzymał roboty budowlane.
W uzasadnieniu postanowienia organ wskazał, że mając na uwadze sposób, w jaki obiekt został przytwierdzony do gruntu, obiekt należy zakwalifikować jako trwale związany z gruntem. Brak zgłoszenia zamiaru budowy ww. budynku obliguje organ nadzoru budowlanego do wszczęcia i prowadzenia postępowania administracyjnego w trybie art. 48 ustawy z 7.7.1994 r. – Prawo budowlane (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 418; dalej: PrBud). Od postanowienia tego skarżąca złożyła odwołanie.
WINB ustalił, że budynek został przytwierdzony do wylewki za pośrednictwem stalowych kotw rozporowych i chemicznych oraz śrub.
WINB uchylił w całości zaskarżone postanowienie organu I instancji, ale ponownie wstrzymał roboty budowlane przy budowie tymczasowego obiektu budowlanego. W uzasadnieniu postanowienia organ wskazał, że ww. obiekt budowlany jest właśnie tymczasowym obiektem, który jest posadowiony w sposób stały – trwale związany z gruntem i niewskazujący na zamiar jego przemieszczenia, a okres jego posadowienia trwa powyżej 180 dni. Wobec powyższego obiekt spełnia definicję budowli, a na jego posadowienie wymagane było uzyskanie pozwolenia na budowę, którego inwestor nie posiada.
Odnosząc się do argumentów podniesionych w zażaleniu, organ podniósł, że obiektu budowlanego trwale związanego z gruntem, o konstrukcji stalowej, który został posadowiony na działce, nie można uznać za zabudowę służącą działalności rolniczej czy też wspomagającej taką działalność w świetle argumentów odwołania związanego z „produkcją roślinną” czy „produkcją ogrodniczą”.
W skardze wskazano m.in. na błędne przyjęcie przez organ, że obiekt nie jest budynkiem gospodarczym, o którym mowa w art. 29 ust. 2 pkt 33) PrBud, którego budowa nie wymaga uzyskania decyzji o pozwoleniu na budowę i zgłoszenia; obiekt jest bowiem tymczasowym obiektem budowlanym trwale związanym z gruntem, którego budowa wymaga uzyskania decyzji o pozwoleniu na budowę.
Stanowisko WSA
WSA uznał skargę za zasadną. Wskazał, że zaskarżone rozstrzygnięcie organu II instancji zreformowało decyzję organu I instancji, dokonując odmiennej kwalifikacji obiektu. Postanowienie organu odwoławczego zostało wydane na podstawie art. 48 ust. 1 pkt 1 oraz art. 48 ust. 3 i 5 PrBud. Wynikało to z zakwalifikowania obiektu, którego dotyczy postępowanie, do kategorii tymczasowych obiektów budowlanych trwale związanych z gruntem, o których mowa w art. 3 pkt 5 PrBud i art. 29 ust. 1 pkt 7 PrBud, których budowa – po upływie terminu wskazanego w ustawie – wymagała pozwolenia na budowę. Tymczasem, w ocenie organu I instancji, obiekt stanowi budynek pełniący funkcję gospodarczą. Ze względu na jego wymiary jego budowa zgodnie z art. 29 ust. 1 pkt 14 lit. a) PrBud wymagała zgłoszenia. W ocenie Sądu stanowisko organu I instancji jest prawidłowe.
Sąd stwierdził, że w niniejszej sprawie organ odwoławczy nadzoru budowlanego, pomimo podjęcia zasadnych czynności procesowych i zgromadzenia materiału dowodowego, nie zdołał sprostać wszystkim wymaganiom wynikającym z przepisów postępowania. W tym przypadku chodziło o poczynienie pełnych ustaleń faktycznych i poddanie ich następnie odpowiednej ocenie prawnej (subsumcji) z perspektywy przepisów PrBud.
Zdaniem Sądu organ odwoławczy w sposób wadliwy zastosował w okolicznościach niniejszej sprawy art. 3 pkt 5 PrBud – i w tym też zakresie argumentację skargi należało podzielić. WSA podzielił natomiast stanowisko organu co do braku możliwości zakwalifikowania obiektu jako służącego działalności rolniczej, co wyklucza możliwość zastosowania w sprawie art. 29 ust. 2 pkt 33 PrBud.
Przez tymczasowy obiekt budowlany należy zaś rozumieć obiekt budowlany przeznaczony do czasowego użytkowania w okresie krótszym od jego trwałości technicznej, przewidziany do przeniesienia w inne miejsce lub rozbiórki, a także obiekt budowlany niepołączony trwale z gruntem, jak: strzelnice, kioski uliczne, pawilony sprzedaży ulicznej i wystawowe, przykrycia namiotowe i powłoki pneumatyczne, urządzenia rozrywkowe, barakowozy, obiekty kontenerowe, przenośne wolno stojące maszty antenowe (art. 3 pkt 5 PrBud).
W niniejszej sprawie analizowany obiekt pełni funkcję gospodarczą. Potwierdza to dokumentacja zdjęciowa, z której wynika, że znajdują się w nim narzędzia i sprzęt ogrodniczy. Nie przeczy takiemu wykorzystaniu tego obiektu również Skarżąca. Obiekt ten posadowiony jest na gruncie, na którym wylano wylewkę betonową, przymocowany do niej za pomocą kotw rozporowych, chemicznych oraz śrub. Organ odwoławczy uznał, że jest to tymczasowy obiekt budowlany, połączony trwale z gruntem, o którym mowa w art. 3 pkt 5 PrBud i art. 29 ust. 1 pkt 7 PrBud. Ten ostatni przepis stanowi zaś, że nie wymaga decyzji o pozwoleniu na budowę, natomiast wymaga zgłoszenia, o którym mowa w art. 30 PrBud, budowa tymczasowych obiektów budowlanych niepołączonych trwale z gruntem i przewidzianych do rozbiórki lub przeniesienia w inne miejsce – w terminie określonym w zgłoszeniu, ale nie później niż przed upływem 180 dni od dnia rozpoczęcia budowy określonego w zgłoszeniu. Ze względu na przekroczenie okresu 180 dni przewidzianego na rozbiórkę obiektu organ odwoławczy uznał, że budowa obiektu będącego przedmiotem postępowania wymagała pozwolenia na budowę, którego bez wątpienia inwestorka nie posiadała.
Z kolei zgodnie z art. 29 ust. 1 pkt 14 PrBud nie wymaga pozwolenia na budowę, lecz zgłoszenia budowa wolno stojących:
1) parterowych budynków gospodarczych,
2) garaży,
3) wiat – o powierzchni zabudowy do 35 m2, przy czym łączna liczba tych obiektów na działce nie może przekraczać dwóch na każde 500 m˛ powierzchni działki.
Oceniając prawidłowość zastosowania obu ww. przepisów w kontekście powołanych ogólnych definicji obiektu budowlanego, budynku i tymczasowego obiektu budowlanego, uznać należy, że oceniany obiekt spełnia wszystkie cechy budynku: jest trwale związany z gruntem, wydzielony z przestrzeni za pomocą przegród budowlanych oraz posiada fundamenty i dach; nie jest również niewielkich rozmiarów. Nie budzi też wątpliwości funkcja, którą pełni – tj. gospodarcza, skoro trzymane są w nim narzędzia i maszyny ogrodnicze.
Komentarz
W sprawie sporne pomiędzy stronami postępowania było to, czy obiekt o charakterze gospodarczym jest budynkiem (art. 3 pkt 2 PrBud) służącym produkcji rolnej, o którym mowa w art. 29 ust. 2 pkt 33 PrBud, czy też tymczasowym obiektem budowlanym (art. 3 pkt 5 PrBud) o funkcji gospodarczej, o którym mowa w art. 29 ust. 1 pkt 7 PrBud, czy też parterowym budynkiem gospodarczym, o którym mowa w art. 29 ust. 1 pkt 14a PrBud.
Budowa wolno stojących parterowych budynków gospodarczych o powierzchni zabudowy do 35 m2, na warunkach określonych w art. 29 ust. 1 pkt 14 PrBud, nie wymaga pozwolenia na budowę, a jedynie zgłoszenia, podczas gdy budowa tymczasowego obiektu budowlanego na czas przekraczający 180 dni wymaga pozwolenia na budowę.
Dla prawidłowego zastosowania procedury legalizacyjnej wyjściowo podstawowe znaczenie ma rozstrzygnięcie, czy realizacja obiektu budowlanego wymaga któregoś z rodzajów zgody budowlanej wymienionych w art. 48 ust. 1 PrBud, a więc pozwolenia na budowę lub zgłoszenia. Jeżeli to ustalenie nie jest prawidłowe, to i prawidłowe nie jest postanowienie w przedmiocie wstrzymania robót budowlanych.
Wyrok WSA w Gdańsku z 11.6.2025 r., II SA/Gd 15/25, Legalis
Brak procedury sprostowania danych w świadectwie pracy po uzgodnieniu płci
Spór dotyczył co prawda danych znajdujących się w rejestrze publicznym prowadzonym przez organ odpowiedzialny za sprawy azylowe, jednak przesądzenia Trybunału mają charakter uniwersalny i odnoszą się również do porządków krajowych w innych dziedzinach, takich jak zatrudnienie, opieka zdrowotna czy edukacja.
Trybunał jednoznacznie wskazał, że prawo do sprostowania przewidziane w art. 16 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (Dz.Urz. UE L 2016 Nr 119, s. 1; dalej: RODO) obejmuje również dane dotyczące tożsamości płciowej, a brak przepisów krajowych regulujących tryb realizacji tego prawa nie może stanowić uzasadnienia dla jego odmowy, co jest ściśle powiązane z art. 5 ust. 1 lit. d RODO oraz gwarancją realizacji art. 8 ust. 2 zd. 2 Karty prawo podstawowych UE (Dz.Urz. UE C z 2010 r. Nr 83, s. 389). Państwa członkowskie są zobowiązane do pełnego wykonania prawa unijnego, także w odniesieniu do jednostkowych przypadków, które wymagają zapewnienia zgodności danych osobowych z rzeczywistością i z tożsamością osoby, której dotyczą.
Luka w rozporządzeniu w sprawie świadectwa pracy
Na kanwie tego wyroku, Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych, Mirosław Wróblewski, pismem z 17.6.2025 r. DPNT.413.24.2025, skierował oficjalne wystąpienie do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, w którym zwrócił uwagę na poważną lukę w obowiązującym rozporządzeniu Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z 30.12.2016 r. w sprawie świadectwa pracy (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1016; dalej: ŚwiadectwaR). W opinii Prezesa UODO, aktualne brzmienie tego aktu prawnego nie zapewnia osobom fizycznym żadnego trybu umożliwiającego sprostowanie danych osobowych w sytuacji zmiany oznaczenia płci metrykalnej.
Brakuje zarówno przepisów materialnych wskazujących na podstawę takiego działania, jak i norm proceduralnych, które umożliwiałyby pracodawcy dokonanie korekty dokumentu w zgodzie z wolą i statusem prawnym pracownika. UODO uznał, że w świetle orzecznictwa TSUE oraz mającego bezpośrednie zastosowanie RODO, taki stan rzeczy wymaga pilnej interwencji prawodawcy.
Skutki braku regulacji – ograniczenie praw osób transpłciowych
Skutkiem braku odpowiednich regulacji jest sytuacja, w której osoby transpłciowe nie mają faktycznej możliwości sprostowania danych w świadectwie pracy, jeżeli dane te przestały odpowiadać ich aktualnej tożsamości prawnej i faktycznej. W efekcie osoby te zmuszone są do posługiwania się dokumentem, który nie odzwierciedla rzeczywistego stanu prawnego ani społecznego, co naraża je na konieczność wyjaśniania sytuacji życiowej i medycznej w kontaktach z potencjalnymi pracodawcami.
Wielu pracowników i kandydatów do pracy w ogóle rezygnuje z przedstawiania świadectwa pracy, obawiając się niezrozumienia, uprzedzeń lub nieformalnej dyskryminacji. Stanowi to istotne ograniczenie ich szans na rynku pracy, szczególnie w sektorach, w których wymagane jest udokumentowanie wcześniejszego doświadczenia zawodowego. Prezes UODO wskazuje, że sytuacja ta prowadzi do naruszenia prawa do prywatności, zasady równości oraz prawa do skutecznej ochrony danych osobowych.
Brak procedur krajowych nie uzasadnia odmowy realizacji prawa do sprostowania
Trybunał podkreślił, że państwo członkowskie nie może uchylać się od obowiązku wdrożenia prawa do sprostowania danych osobowych przewidzianego w art. 16 RODO, powołując się na brak przepisów szczegółowych w prawie krajowym. Zdaniem TSUE, art. 6 ust. 2 i 3 RODO nie uprawnia państw członkowskich do ograniczenia prawa osoby fizycznej do sprostowania danych, lecz jedynie do jego doprecyzowania w zakresie sposobu jego wykonywania. Przepisy krajowe nie mogą jednak zmieniać zakresu uprawnień wynikających z unijnego rozporządzenia. Trybunał zaznaczył, że brak formalnych procedur uzgodnienia płci nie może być uznany za podstawę do odmowy realizacji prawa do sprostowania danych osobowych. Państwo nie może stawiać przeszkód administracyjnych ani dowodowych, które skutkowałyby faktycznym brakiem możliwości wykonania prawa przysługującego na mocy prawa Unii.
Wątpliwości wokół krajowej praktyki i orzecznictwa
W nawiązaniu do krajowego stanu prawnego, Prezes UODO wskazał na brak przepisów pozwalających na dokonanie korekty świadectwa pracy w wyniku zmiany oznaczenia płci. Nawet najnowsza uchwała Sądu Najwyższego z 4.3.2025 r., III CZP 6/24, Legalis, która dopuściła możliwość zmiany płci w akcie urodzenia w trybie analogii do art. 36 ustawy z 28.11.2014 r. – Prawo o aktach stanu cywilnego (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 594), budzi poważne wątpliwości konstytucyjne i europejskie. Wynika to przede wszystkim z faktu, że skład orzekający został wybrany w sposób niezgodny z konstytucyjnymi i unijnymi standardami niezawisłości sądownictwa.
Z tego powodu orzeczenie Sądu Najwyższego może nie być uznane za wiążące ani skuteczne w świetle wykładni przyjętej przez TSUE i Europejski Trybunał Praw Człowieka. Taki stan prawny prowadzi do niepewności i braku zaufania obywateli do systemu ochrony ich praw, w tym prawa do aktualizacji danych osobowych zgodnie z ich stanem faktycznym i prawnym.
Możliwe wzorce – rozwiązania przyjęte w edukacji
W ocenie Prezesa UODO warto rozważyć przyjęcie analogicznych rozwiązań, jakie zostały już wdrożone w sektorze edukacji. W szczególności chodzi o rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 27.8.2019 r. w sprawie świadectw, dyplomów państwowych i innych druków (Dz.U. z 2019 r. poz. 1700) – obecnie obowiązuje rozporządzenia Ministra Edukacji i Nauki z 7.6.2023 r. w sprawie świadectw, dyplomów państwowych i innych druków (Dz.U. z 2023 r. poz. 1120) oraz rozporządzenie Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z 27.9.2018 r. w sprawie studiów (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 2787), które dopuszczają aktualizację danych uczniów i studentów w związku z uzgodnieniem płci. Rozwiązania te, choć ograniczone do sektora oświaty, stanowią praktyczny i skuteczny model, który może zostać przeniesiony na grunt prawa pracy.
Wnioski i rekomendacje
Prezes UODO, działając na podstawie art. 52 ust. 3 ustawy z 10.5.20218 r. o ochronie danych osobowych (t.j. Dz.U. z 1019 r. poz. 1781), zwrócił się do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o rozważenie konieczności nowelizacji rozporządzenia w sprawie świadectwa pracy. W jego ocenie zmiana ta powinna obejmować wprowadzenie procedury umożliwiającej sprostowanie danych osobowych w przypadku uzgodnienia płci, w sposób zgodny z art. 16 RODO i orzecznictwem TSUE.
W szczególności postulowana nowelizacja powinna przewidywać podstawę materialną do sprostowania danych oraz precyzować sposób przedstawienia dokumentów potwierdzających zmianę oznaczenia płci, bez nadmiernego formalizmu i bez konieczności ujawniania informacji o stanie zdrowia czy interwencjach medycznych. Celem zmian powinno być zapewnienie efektywnej ochrony danych osobowych oraz przeciwdziałanie praktykom prowadzącym do wykluczenia lub dyskryminacji osób transpłciowych w miejscu pracy.
Pracodawcy zweryfikują dyplomy ukończenia studiów w zgodzie z ochroną danych
-
Cel projektu – umożliwienie pracodawcom potwierdzania w uczelni danych zawartych w dyplomie ukończenia studiów wydanym w postaci papierowej, w przypadku uzasadnionych wątpliwości co do ich prawdziwości.
-
Problem – obecne normy prawne i stanowisko Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO) uniemożliwiają pracodawcom skuteczną weryfikację autentyczności dyplomów bez dobrowolnej zgody absolwenta.
-
Projektowana ustawa ma wejść w życie 1.1.2026 r.
Ministerstwo zaproponowało dodanie art. 77a do ustawy z 20.7.2018 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1571; dalej: PrSzkolWyżN), określającego warunki i sposób składania przez pracodawcę wniosku o potwierdzenie danych zawartych w dyplomie. Wniosek składany na adres do doręczeń elektronicznych uczelni będzie zawierał m.in. dane pracodawcy, dane dyplomu (imię, nazwisko, numer dyplomu), zakres danych do potwierdzenia, wskazanie interesu prawnego oraz oświadczenie o wstępnej weryfikacji dyplomu pod kątem zabezpieczeń. Uczelnia będzie obowiązana udzielić informacji niezwłocznie, nie później niż w terminie 30 dni od złożenia kompletnego wniosku. Informacja będzie opatrzona podpisem zaufanym lub kwalifikowanym podpisem elektronicznym rektora lub osoby upoważnionej. Udzielenie informacji przez uczelnię będzie odpłatne, w wysokości 1% minimalnego wynagrodzenia za pracę.
Konieczność weryfikacji kwalifikacji
Dotychczas pracodawcy borykali się z problemem skutecznej weryfikacji dyplomów, co wynikało z braku odpowiednich regulacji oraz interpretacji przepisów o ochronie danych osobowych. Zespół ds. deregulacji SprawdzaMY wskazał, że zgodnie ze stanowiskiem Prezesa UODO obecnie prawo nie uprawnia pracodawców do samodzielnego zwracania się do innych podmiotów w celu potwierdzenia prawdziwości dokumentów rekrutacyjnych. Nawet zgoda kandydata na taką weryfikację jest kwestionowana, ponieważ w kontekście rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz.Urz. UE L z 2016 r. Nr 119, s. 1) jej dobrowolność może być podważona. Oznaczało to, że mimo prawnego obowiązku zatrudniania osób z odpowiednimi kwalifikacjami, pracodawcy nie mieli narzędzi do ich sprawdzenia, zwłaszcza w zakresie wykształcenia. Chociaż PrSzkolWyżN przewiduje procedurę uwierzytelniania dokumentów, to ma ona zastosowanie przede wszystkim do obrotu prawnego z zagranicą i jest dokonywana na wniosek absolwenta. Obecne normy prawne nie przewidują możliwości uwierzytelniania danych zawartych w dyplomie studiów na potrzeby pracodawców.
Proponowane rozwiązania – nowe narzędzia dla pracodawców
Projekt nowelizacji ustawy ma na celu wypełnienie tej luki poprzez dodanie do PrSzkolWyżN art. 77a. Umożliwi on pracodawcom, w przypadku uzasadnionych wątpliwości co do autentyczności dyplomu, złożenie wniosku do uczelni o potwierdzenie zawartych w nim danych.
Wniosek, który będzie przesyłany elektronicznie na adres do doręczeń elektronicznych uczelni, będzie musiał zawierać szczegółowe informacje: pełną nazwę i adres pracodawcy (lub dane osoby fizycznej prowadzącej działalność), numer REGON, adres do doręczeń elektronicznych, a także dane dotyczące samego dyplomu – imię i nazwisko absolwenta, numer dyplomu oraz konkretny zakres danych wymagających potwierdzenia. Pracodawca będzie musiał również wskazać swój interes prawny i złożyć oświadczenie, pod rygorem odpowiedzialności karnej, o dokonaniu wstępnej weryfikacji zabezpieczeń dyplomu, jeśli takowe istnieją, np. na podstawie norm prawych ustawy z 22.11.2018 r. o dokumentach publicznych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1669).
Uczelnia będzie zobowiązana do niezwłocznego udzielenia odpowiedzi, jednak nie później niż w terminie 30 dni od daty złożenia kompletnego wniosku. Określony termin uwzględnia konieczność zaangażowania różnych jednostek uczelnianych, w tym archiwum, w proces weryfikacji. Informacja zwrotna będzie opatrzona podpisem zaufanym lub kwalifikowanym podpisem elektronicznym rektora lub upoważnionej przez niego osoby, wraz ze wskazaniem jej stanowiska służbowego.
Za usługę potwierdzenia danych uczelnia pobierze opłatę w wysokości 1% minimalnego wynagrodzenia za pracę obowiązującego w dniu złożenia wniosku, a potwierdzenie wniesienia tej opłaty będzie stanowiło załącznik do wniosku.
Korzyści i wpływ nowelizacji
Projektowana regulacja będzie miała znacząco korzystny wpływ na funkcjonowanie przedsiębiorców będących pracodawcami, którzy uzyskają realną możliwość potwierdzania w uczelni danych zawartych w dyplomie ukończenia studiów pracownika albo kandydata do pracy. Pozwoli to na zwiększenie bezpieczeństwa pracodawców w kontekście zatrudniania osób z wymaganymi kwalifikacjami, a tym samym będzie pozytywnie oddziaływać na rynek pracy i gospodarkę, zwiększając ogólne bezpieczeństwo uczestników obrotu gospodarczego korzystających z usług przedsiębiorców zatrudniających te osoby.
Podatek u źródła – w końcu są objaśnienia ministra finansów
Na oficjalne stanowisko ministra finansów w sprawie podatku u źródła chroniące tych, którzy się do niego zastosują, firmy czekały aż sześć lat (pierwszy projekt objaśnień pojawił się bowiem już w 2019 r.).
– W tym czasie nie tylko zmieniały się przepisy, ale wyraźnie zaostrzyło się stanowisko fiskusa, który coraz częściej wszczynał kontrole i wydawał niekorzystne dla podatników interpretacje. Duże kontrowersje budziły także wyroki sądów. Można powiedzieć, że przedsiębiorcy funkcjonowali w stanie permanentnej niepewności. Dobrze więc, że minister finansów w końcu opublikował swoje oficjalne stanowisko – podkreśla Magdalena Balcerzak-Klich, menedżer w Crido.
Przypomnijmy, że podatek u źródła (WHT) to danina pobierana przez płatnika (polską firmę) od wypłacanych zagranicznemu kontrahentowi należności. Stawka uzależniona jest od rodzaju płatności, maksymalnie wynosi 20 proc. – Można jednak w wielu sytuacjach, choćby na podstawie umów o unikaniu podwójnego opodatkowania, zastosować niższą stawkę podatku albo (kierując się ustawą o CIT) zwolnienie – mówi Magdalena Balcerzak-Klich.
Przedsiębiorcy chętnie z tych możliwości korzystali, skarbówka postanowiła więc zaostrzyć przepisy i wprowadzić zasadę „pay and refund”. Co to oznacza? Jeśli wszystkie płatności (z określonych w przepisach tytułów) na rzecz jednego kontrahenta przekroczą 2 mln zł rocznie, płatnik musi potrącić podatek od nadwyżki. Potem kontrahent może wystąpić o zwrot daniny. Ma do tego prawo też płatnik, jeśli to on poniósł ciężar ekonomiczny podatku (czyli wpłacił go z własnych środków zamiast potrącać z wynagrodzenia kontrahenta).
Nowe przepisy, które wprowadzały dodatkowe obowiązki w zakresie podatku u źródła, m.in. dla usług niematerialnych (np. reklamowych, księgowych, doradczych) oraz tzw. płatności biernych, takich jak odsetki i opłaty licencyjne, miały wejść w życie od 1 stycznia 2019 r. Były jednak kilka razy przesuwane i ostatecznie obowiązują od 1 stycznia 2022 r. Zostały też złagodzone – ograniczono procedurę poboru podatku u źródła wyłącznie do podmiotów powiązanych, zawężono nowe obowiązki do płatności biernych, np. odsetek i opłat licencyjnych. Mimo to budzą dużo wątpliwości, a jednym z kluczowych zagadnień są zasady stosowania klauzuli rzeczywistego właściciela.
– Chodzi o to, żeby podmiot, któremu wypłacamy przykładowo odsetki czy należności licencyjne, wykorzystywał je na własne cele i nie przekazywał komuś innemu. Musi też faktycznie prowadzić działalność gospodarczą. Wtedy możemy go uznać za rzeczywistego właściciela i zastosować zwolnienie lub niższą stawkę podatku u źródła – tłumaczy Magdalena Balcerzak-Klich. Przykładowo, zgodnie z objaśnieniami warunku rzeczywistego prowadzenia działalności nie spełnia podmiot, który nie posiada wystarczających dla danego typu biznesu zasobów (ludzkich, informacyjnych czy infrastrukturalnych). Brak tych zasobów powoduje bowiem, że nie jest w stanie sprawować ekonomicznego władztwa nad daną należnością. Weryfikując status podmiotu bierze się pod uwagę m.in. takie czynniki jak posiadanie biura, opłacanie bieżących rachunków, zatrudnianie doświadczonego zarządu, dysponowanie kapitałem, powiązania z właścicielami – tłumaczy minister finansów.
– Objaśnienia dość szczegółowo opisują aspekty ustalania statusu rzeczywistego właściciela, w wielu miejscach posługują się jednak nieprecyzyjnymi pojęciami, co może prowadzić do kolejnych wątpliwości i sporów – podsumowuje Magdalena Balcerzak-Klich.
OBJAŚNIENIA
Kto jest rzeczywistym właścicielem należności
Klauzula rzeczywistego właściciela ma przeciwdziałać transgranicznemu unikaniu opodatkowania – podkreśla minister finansów. Wskazuje w objaśnieniach, że rzeczywistym właścicielem jest podmiot, który spełnia łącznie następujące warunki:
- otrzymuje daną należność dla własnej korzyści, w tym samodzielnie decyduje o jej przeznaczeniu i ponosi ryzyko ekonomiczne związane z utratą tej należności lub jej części;
- nie jest pośrednikiem, przedstawicielem, powiernikiem lub innym podmiotem zobowiązanym do przekazania całości lub części należności komuś innemu;
- prowadzi rzeczywistą działalność gospodarczą w kraju siedziby (jeżeli należności są uzyskiwane w związku z działalnością).
Klauzula rebus sic stantibus a umowa ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej
Stan faktyczny
W 2002 r. M.B. spowodował wypadek komunikacyjny, w którym została poszkodowana A.K. Po upływie kilkunastu lat poszkodowana wystąpiła z pozwem przeciwko ubezpieczycielowi sprawcy zdarzenia – Towarzystwu Ubezpieczeń „A.”, domagając się zmiany granicy odpowiedzialności pozwanego z tytułu należnego A.K. odszkodowania do sumy gwarancyjnej wynoszącej ponad 18 mln zł. Zgodnie z art. 3571 § 1 KC, jeżeli z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, oznaczyć sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia lub nawet orzec o rozwiązaniu umowy. Rozwiązując umowę, sąd może w miarę potrzeby orzec o rozliczeniach stron, kierując się zasadami określonymi w zdaniu poprzedzającym.
SO w Ł. ustalił granicę odpowiedzialności ubezpieczyciela w stosunku do powódki do kwoty 15 mln zł i oddalił powództwo w pozostałym zakresie. SA w Ł. oddalił apelację strony pozwanej. W uzasadnieniu wyroku wskazano, że aktualna suma wypłat z umowy ubezpieczenia, której dotyczy polisa, odpowiada kwocie 1,8 mln zł (z dwóch szkód), przy sumie gwarancyjnej w wysokości 2,4 mln zł. Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej spowodowało jednak konieczność przyjęcia zobowiązań do wprowadzenia norm prawnych w wyższym stopniu chroniących ubezpieczonych. Sąd uznał, że walor nadzwyczajnej zmiany stosunków w rozumieniu art. 3571 § 1 KC mają procesy ekonomiczne z okresu po 2004 r., związany z tym wzrost wynagrodzeń i zamożności społeczeństwa prowadzące do wzrostu cen towarów i usług, czego skutkiem był wzrost kwot zasądzanych z tytułu odszkodowań. W późniejszym okresie doszło do stopniowego podnoszenia progów sum gwarancyjnych – z 350 tys. euro aż do 5 mln euro. W rezultacie SA w P. stwierdził, że po stronie powódki powstało roszczenie o ustalenie odpowiedzialność pozwanego do sumy gwarancyjnej wynikającej z art. 23 ustawy z 22.5.2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 367; dalej: UbezpObowU) w zmodyfikowanej wysokości, oparte na art. 189 KPC. Zdaniem Sądu zasadne było jednak obciążenie obu stron skutkami nadzwyczajnej zmiany stosunków, dlatego jako górną granicę odpowiedzialności przyjęto 70% tej sumy gwarancyjnej.
Skarga kasacyjna
Pozwany w skardze kasacyjnej zarzucił niewłaściwe dokonanie waloryzacji sumy gwarancyjnej w umowie ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych przez przyjęcie, że podstawą do dokonania waloryzacji powinna być aktualna wysokość sumy gwarancyjnej w ubezpieczeniu OC posiadaczy pojazdów mechanicznych, określona przepisami prawa obowiązującymi w chwili orzekania. Jego zdaniem podstawę tę powinna stanowić wysokość szkody określonej na podstawie świadczeń wypłaconych już poszkodowanej oraz świadczeń, których wypłata jest przewidywana w przyszłości, w tym zwłaszcza świadczeń rentowych. W ocenie pozwanego Sądy I i II instancji zaniechały rozważenia interesów stron przez ustalenie nowej wysokości sumy gwarancyjnej na poziomie wielokrotnie przewyższającym wysokość szkody powódki, co w istocie prowadzi do nieobciążenia jej jakąkolwiek częścią ryzyka zmiany stosunków.
Zapewnienie realnej ochrony ubezpieczonego
SN uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania SA w Ł. W uzasadnieniu stwierdzono, że dopuszczalne jest przekształcenie treści stosunku ubezpieczenia przez odpowiednie podwyższenie sumy gwarancyjnej na podstawie art. 3571 § 1 KC. Uzależnione jest to jednak od wykazania, że po powstaniu stosunku prawnego doszło do nadzwyczajnej zmiany stosunków. Sąd wyjaśnił, że stosowanie klauzuli rebus sic stantibus do umów ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej jest niezbędne dla zapewnienia realnej ochrony ubezpieczonego, zwłaszcza wobec zmiany funkcji ubezpieczeń komunikacyjnych w stosunkach społeczno-gospodarczych. Ponadto znajduje to podstawę w art. 22a ust. 2 UbezpObowU, w którym wskazano, że zakład ubezpieczeń, przekazując poszkodowanemu lub uprawnionemu z umowy ubezpieczenia informację o możliwości wyczerpania się sumy gwarancyjnej, informuje jednocześnie o możliwości wytoczenia powództwa do właściwego sądu o ukształtowanie, na podstawie art. 3571 KC, stosunku prawnego wynikającego z umowy ubezpieczenia.
Roszczenie o dalszą wypłatę renty
W ocenie SN wyżej wskazanego stanowiska nie zmienia wejście w życie ustawy z 19.7.2019 r. o szczególnych uprawnieniach osób poszkodowanych w przypadku wyczerpania sumy gwarancyjnej ustalonej na podstawie przepisów obowiązujących przed dniem 1 stycznia 2006 r. (Dz.U. z 2019 r. poz. 1631; dalej: UprOsóbPoszkU). Przed 28.9.2019 r. wyłączną ochronę poszkodowanym zagrożonym wyczerpaniem sumy gwarancyjnej zapewniał art. 22a UbezpObowU, który nie został uchylony i nadal obowiązuje. Należy więc uznać, że celem ustawodawcy nie było zastąpienie uprawnienia poszkodowanego do wystąpienia z powództwem opartym na art. 3571 § 1 KC roszczeniem o wypłatę renty wobec Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego na warunkach określonych w przepisach UprOsóbPoszkU, a stworzenie dodatkowego rozwiązania prawnego zabezpieczającego interes poszkodowanego. SN wyjaśnił, że roszczenie określone w art. 2 UprOsóbPoszkU stwarza kolejne zabezpieczenie dla poszkodowanych, którzy nie uzyskali orzeczenia sądu ustalającego inną wysokość sumy gwarancyjnej niż przyjęta w umowie ubezpieczenia. Roszczenie to umożliwia uzyskanie renty od Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego za okres od dnia wyczerpania sumy gwarancyjnej i umożliwia dalszą wypłatę renty do wysokości sumy gwarancyjnej (łącznie z już wypłaconymi świadczeniami) obowiązującej w chwili zgłoszenia roszczenia o dalszą wypłatę renty. Istotne jest jednak to, że na podstawie art. 3 UprOsóbPoszkU Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny zobowiązany jest do wypłaty renty tylko za okresy przypadające po 28.9.2019 r., natomiast za okres wcześniejszy odpowiadają ubezpieczyciele (zob. wyrok SN z 19.9.2023 r., II CSKP 1111/22, Legalis).
Modyfikacja wysokości sumy gwarancyjnej
Przy rozpoznawaniu skargi kasacyjnej powstało zagadnienie prawne budzące poważne wątpliwości związane z kryterium waloryzacji sumy gwarancyjnej określonej w umowie obowiązkowego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych, wynikającej z nieobowiązujących już przepisów przewidujących niższą jej wysokość, niż przepisy obowiązujące w chwili orzekania. W uchwale SN uznał, że wysokość sumy gwarancyjnej dla umów obowiązkowego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych określona w przepisach obowiązujących w chwili orzekania nie może stanowić jedynego kryterium waloryzacji na podstawie art. 3571 KC (zob. uchwała SN[7] z 15.1.2025 r., III CZP 17/24, Legalis).
SN za zasadny uznał zarzut dotyczący przyjętego przez sądy obu instancji kryterium modyfikacji wysokości sumy gwarancyjnej. Sądy przyjęły bowiem aktualną wysokość sumy gwarancyjnej dla umów obowiązkowego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych, określoną w przepisach obowiązujących w chwili orzekania. W ocenie SN aktualna wysokość sumy gwarancyjnej dla umów obowiązkowego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych określona w przepisach obowiązujących w chwili orzekania nie może być wykorzystywana automatycznie, stanowiąc jedyne kryterium waloryzacji sumy gwarancyjnej. Równocześnie jednak aktualna wysokość sumy gwarancyjnej nie może być też bezrefleksyjnie pomijana przez sąd. W konsekwencji SN stwierdził, że stosując art. 3571 KC w kontekście modyfikacji wysokości sumy gwarancyjnej, sąd musi mieć na uwadze aktualną wysokość sumy gwarancyjnej i uwzględnić ją odpowiednio do ustalonego stanu faktycznego.
Wyrok SN z 17.4.2025 r., II CSKP 1372/22, Legalis
Niepodjęte depozyty a ochrona danych osadzonych
Wystąpienie Prezesa UODO – sygnał potrzeby pilnej korekty przepisów
Prezes UODO, wykonując uprawnienie wynikające z art. 52 ust. 2 ustawy z 10.5.2018 r. o ochronie danych osobowych (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1781), skierował do Ministra Sprawiedliwości wystąpienie, w którym zasygnalizował istotne ryzyka związane z obowiązującym stanem prawnym. Przedmiotem interwencji była procedura likwidacji depozytów niepodjętych przez osoby pozbawione wolności. Obecne mechanizmy prawne przewidują bowiem obowiązek publikowania ogłoszeń zawierających dane, które – bezpośrednio lub pośrednio – identyfikują osoby osadzone w aresztach lub zakładach karnych, co w świetle przepisów rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (Dz.Urz. UE L 2016 Nr 119, s. 1; dalej: RODO) stanowi nadmierną ingerencję w ich prywatność i może skutkować poważnymi naruszeniami zasady proporcjonalności przetwarzania danych osobowych.
Organy penitencjarne zobowiązane są do przeprowadzania procedur związanych z likwidacją niepodjętych depozytów zgodnie z ustawą z 18.10.2006 r. o likwidacji niepodjętych depozytów (Dz.U. z 2006 r. Nr 208 poz. 1537; dalej: LikwidNiepDepozU). W przypadku braku możliwości skutecznego doręczenia wezwania do odbioru depozytu osobie uprawnionej, przepisy zobowiązują przechowującą jednostkę do publikacji stosownego ogłoszenia, zarówno na tablicy ogłoszeń, jak i w dzienniku poczytnym lub Biuletynie Informacji Publicznej właściwym ze względu na lokalizację danej jednostki. Zdaniem Prezesa UODO taka procedura, stosowana wobec osób osadzonych, w sposób oczywisty prowadzi do ujawnienia okoliczności ich pobytu w jednostce penitencjarnej, a tym samym do przetwarzania szczególnej kategorii danych osobowych, tj. danych o wyrokach skazujących i czynach zabronionych, w rozumieniu art. 10 RODO.
Luka w systemie prawnym a status jednostek penitencjarnych
Obowiązujące przepisy: art. 79 § 2 KKW oraz rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z 8.12.2022 r. w sprawie prowadzenia depozytu przedmiotów wartościowych i środków pieniężnych osób pozbawionych wolności (Dz.U. z 2022 r. poz. 2673), określają jedynie zasady przekazywania depozytów przez osoby skazane, sposób ich przechowywania i zasady ich wydawania. Przepisy te nie regulują jednak kwestii likwidacji depozytów, które mimo upływu ustawowego terminu nie zostały odebrane. W takich przypadkach – co potwierdził Prezes UODO – jednostki penitencjarne stosują LikwidNiepDepozU przewidzianą dla podmiotów sektora finansów publicznych.
Nie budzi wątpliwości, że areszty śledcze i zakłady karne należą do jednostek budżetowych i tym samym są adresatami przepisów wspomnianej ustawy. Jednakże zastosowanie tej regulacji w kontekście osadzonych, którzy nie są w stanie skutecznie odebrać swojego depozytu, często z przyczyn niezależnych od siebie, prowadzi do niezamierzonego efektu – upublicznienia danych osobowych o wrażliwym charakterze, które podlegają szczególnej ochronie prawnej na gruncie prawa unijnego. W związku z brakiem uregulowań szczególnych dostosowanych do realiów funkcjonowania jednostek penitencjarnych, stosowana jest procedura analogiczna do tej przewidzianej dla innych instytucji publicznych – a ta nie uwzględnia ani specyfiki sytuacji osób osadzonych, ani obowiązku zapewnienia im należytej ochrony prywatności.
Publiczne ogłoszenia a zasada minimalizacji danych
W ocenie Prezesa UODO podstawową wartością naruszaną przez obowiązujące procedury jest zasada minimalizacji danych, wyrażona w art. 5 ust. 1 lit. c RODO. Zgodnie z tą zasadą dane osobowe powinny być adekwatne, stosowne oraz ograniczone do tego, co niezbędne do celów, w których są przetwarzane. Tymczasem publikacja danych w Biuletynie Informacji Publicznej, z której wynika, że dana osoba nie odebrała depozytu pozostawionego w jednostce penitencjarnej, jednoznacznie wskazuje na jej status osadzonego. Taka informacja – nawet jeśli nie zawiera szczegółów wyroku – ujawnia istotny fakt z życia tej osoby, który powinien pozostawać objęty ochroną.
Należy podkreślić, że dane ujawniane w toku takich ogłoszeń dotyczą nie tylko osób skazanych, lecz także tymczasowo aresztowanych, wobec których nie zapadł jeszcze prawomocny wyrok. W rezultacie mechanizm upublicznienia informacji o nieodebranym depozycie może prowadzić do stygmatyzacji osoby, naruszenia jej dobrego imienia oraz negatywnych skutków zawodowych i społecznych. Tym bardziej zasadnym jest postulowanie, aby procedury te odbywały się w sposób niejawny i z zachowaniem szczególnych środków ochrony danych.
Wnioski Prezesa UODO i postulaty legislacyjne
Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych, oceniając obowiązujące rozwiązania jako nieproporcjonalne, nieadekwatne oraz niezgodne z unijnymi standardami ochrony danych osobowych, zaproponował podjęcie prac legislacyjnych ukierunkowanych na opracowanie odrębnych regulacji dla jednostek penitencjarnych. Nowe przepisy powinny uwzględniać zarówno konieczność likwidacji niepodjętych depozytów, jak i obowiązek ochrony danych osobowych osób, które z różnych powodów nie odebrały pozostawionych środków pieniężnych lub przedmiotów wartościowych.
Zasadniczym celem postulowanych zmian jest wyeliminowanie praktyki upubliczniania danych identyfikujących osoby osadzone, niezależnie od tego, czy są to osoby skazane, czy tymczasowo pozbawione wolności. Zdaniem organu nadzorczego upublicznianie takich informacji nie jest niezbędne do osiągnięcia celu, jakim jest likwidacja depozytu. Alternatywą może być wprowadzenie procedur wewnętrznych przewidujących indywidualne zawiadamianie uprawnionych, bądź prowadzenie specjalnego rejestru dostępnego wyłącznie dla zainteresowanych stron.
Poprzednie działania nadzorcze i szerszy kontekst stosowania ustawy
W swoim wystąpieniu Prezes UODO przypomniał również, że problematyka stosowania art. 6 ust. 5 LikwidNiepDepozU była już przedmiotem zainteresowania organu nadzorczego, jednak dotychczas dotyczyła głównie podmiotów leczniczych. Prezes Urzędu wystąpił w tej sprawie do Ministra Zdrowia, wskazując, że również w tym kontekście publiczne ogłoszenia mogą prowadzić do ujawnienia informacji o stanie zdrowia pacjentów lub fakcie korzystania z usług danej placówki medycznej, co budzi poważne wątpliwości na gruncie art. 9 i 10 RODO (zob. pismo DOL.413.19.2022). Aktualne wystąpienie do Ministra Sprawiedliwości stanowi zatem rozwinięcie wcześniej sygnalizowanego problemu i jest kolejnym krokiem na rzecz zapewnienia jednolitej praktyki przetwarzania danych w sektorze publicznym.
Konkluzje i możliwy kierunek zmian
W świetle przedstawionych analiz należy uznać, że obecne rozwiązania prawne w zakresie likwidacji niepodjętych depozytów przez osoby osadzone wymagają pilnej interwencji legislacyjnej. Procedura oparta na obowiązku publicznego ogłaszania informacji narusza podstawowe prawa jednostki, a w szczególności prawo do prywatności i ochrony danych osobowych. Niezbędne jest opracowanie rozwiązań, które z jednej strony zagwarantują skuteczność postępowań likwidacyjnych, a z drugiej zapewnią poszanowanie praw osób pozbawionych wolności.
Ewentualne prace legislacyjne, jeśli zostaną zainicjowane przez Ministra Sprawiedliwości, mogą stanowić ważny krok w kierunku ucywilizowania procedur likwidacyjnych i ich dostosowania do wymogów RODO oraz standardów ochrony praw człowieka.