Niejawność nadal nie do zaskarżenia
O korzyściach płynących z jawności postępowań sądowych mało kogo trzeba zapewne przekonywać. Dość powiedzieć, że pozwala ona na wsparcie bliskich podczas procesu, skłania sąd do rzetelnego prowadzenia sprawy, gwarantuje przestrzeganie praw jednostki i buduje zaufanie do wymiaru sprawiedliwości. Wreszcie umożliwia to mediom relacjonowanie nierzadko istotnych społecznie procesów. Dostęp publiczności do postępowań sądowych wynika z konstytucji, która gwarantuje każdemu prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy przez sąd.
Prokurator może więcej
Co do zasady postępowania sądowe są prowadzone przy tzw. otwartych drzwiach. Nie oznacza to jednak, że publiczność może uczestniczyć we wszystkich rozprawach. Kodeks postępowania karnego umożliwia bowiem sędziemu ich zamknięcie w określonych przypadkach. Kiedy?
Zgodnie z art. 360 § 1 KPK sąd może wyłączyć jawność rozprawy w całości albo w części, jeżeli mogłaby ona: wywołać zakłócenie spokoju publicznego, obrażać dobre obyczaje, ujawnić okoliczności, które ze względu na ważny interes państwa powinny być zachowane w tajemnicy, naruszyć ważny interes prywatny. Do wyłączenia jawności procesu karnego może też dojść, jeżeli choćby jeden z oskarżonych nie ukończył 18 lat albo na żądanie osoby, która złożyła wniosek o ściganie.
Co ważne, kodeks nie przewiduje możliwości zaskarżenia postanowienia sądu o wyłączeniu jawności rozprawy karnej. A tak być nie powinno – twierdzi rzecznik praw obywatelskich, który od lat apeluje o zmiany w tym zakresie. Zdaniem prof. Marcina Wiącka, RPO, na postanowienie sądu o wyłączeniu jawności procesu karnego powinno przysługiwać zażalenie do innego równorzędnego składu tego sądu. W jego opinii pozwoli to uniknąć przewlekłości postępowania i będzie zgodne ze standardem konstytucyjnym oraz strasburskim.
W ostatnim wystąpieniu do ministra sprawiedliwości w tej sprawie rzecznik proponuje konkretne zmiany w prawie procesowym, które wprowadzą możliwość zaskarżenia decyzji sądu o wyłączeniu jawności rozprawy.
Prof. Marcin Wiącek wychodzi z propozycją dodania do art. 360 KPK przepisu w brzmieniu: „Od postanowienia o wyłączeniu jawności rozprawy przysługuje zażalenie do innego równorzędnego składu tego sądu”.
To jednak nie wszystko, RPO postuluje też uchylenie art. 360 § 2 KPK. Przepis ten daje prokuratorowi uprawnienie do złożenia wiążącego sprzeciwu wobec wyłączenia jawności. Wtedy rozprawa odbywa się jawnie. Według rzecznika ta regulacja narusza konstytucyjne zasady, równość stron i pozycję sądu jako gospodarza procesu, czyni bowiem z prokuratora podmiot decyzyjny, a sąd jedynie legitymizuje jego decyzję.
Resort sprawiedliwości komentuje
Na ten ostatni postulat Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiedziało pozytywnie. Resort w niedawnym piśmie do RPO wskazał, że krytycznie ocenia wiążący sprzeciw prokuratora wobec decyzji sądu o wyłączeniu jawności, a propozycję uchylenia tego przepisu zawarto w procedowanym projekcie nowelizacji KPK.
Na tym zbieżność stanowisk jednak się kończy. Resort nie widzi bowiem potrzeby zmiany przepisów i wprowadzenia kontroli sądowej postanowień o wyłączeniu jawności rozprawy.
– W ocenie Ministerstwa Sprawiedliwości procedury sądowe nie mogą być nadmiernie skomplikowane, gdyż wpływa to na efektywność postępowania. Proponowana przez RPO zmiana przepisów nie znajduje dostatecznego uzasadnienia i pozostaje w sprzeczności z kierunkami deregulacyjnymi, których celem jest usprawnienie postępowań karnych – twierdzi wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha w piśmie do rzecznika.
Jego zdaniem brak zaskarżalności postanowienia o wyłączeniu jawności rozprawy nie narusza norm konstytucyjnych i konwencyjnych. I wskazuje przy tym, że zasada dwuinstancyjności nie wymaga, aby w każdej kwestii wpadkowej, niemającej charakteru odrębnej sprawy w rozumieniu konstytucji, przysługiwał środek zaskarżenia.
Wiceminister przekonuje też, że potrzeba zmian postulowana przez rzecznika nie wynika z praktyki orzeczniczej.
– Ta ostatnia nie dostarcza przykładów niezasadnego stosowania przez sądy instytucji wyłączania jawności rozprawy w stopniu uzasadniającym wprowadzenie postulowanego przez RPO zażalenia. Można zatem stwierdzić, że praktyka sądowa zaabsorbowała standardy ETPC i nie ma powodów do wprowadzania wzmożonej kontroli postanowień o wyłączeniu jawności rozprawy – stwierdza Myrcha.
Zauważa przy tym, że strona procesu ma prawo przedstawić stanowisko w przedmiocie wyłączenia jawności rozprawy albo wnioskować o zmianę decyzji w tej sprawie. To, zdaniem ministerstwa, pozwala uczestnikowi postępowania na realizację jego prawa do jawnego rozpoznania sprawy.
Resort sprawiedliwości twierdzi przy tym, że wprowadzenie zaskarżalności postanowienia o wyłączeniu jawności rozprawy spowodowałoby wydłużenie postępowań sądowych, a sędziowie musieliby rozpoznawać wnoszone zażalenia kosztem wykonywania innych obowiązków.
– Możliwość wniesienia zażalenia generowałaby bowiem konieczność przerywania lub odraczania rozprawy w celu zagwarantowania stronie środka odwoławczego, który miałby efektywny charakter. Prowadziłoby to do wydłużenia postępowań, co jest zjawiskiem niepożądanym – argumentuje wiceminister.
Bartosz Pilitowski
prezes Fundacji Court Watch Polska
Wprowadzenie zaskarżalności decyzji sądu o wyłączeniu jawności procesu jest potrzebne. Postanowienia o prowadzeniu sprawy za zamkniętymi drzwiami nie zdarzają się może zbyt często, ale kiedy już do nich dochodzi, to ingerują one poważnie w realizację konstytucyjnego prawa do rozpatrzenia sprawy w sposób sprawiedliwy i jawny. W Polsce dochodzi do łamania tego prawa. Dlatego brak kontroli nad taką decyzją sądu, dodajmy uznaniową, jest nie do zaakceptowania.
Mieliśmy nadzieję, że resort sprawiedliwości pod kierownictwem ministra Adama Bodnara odpowie pozytywnie na apel o zmiany w tym zakresie. Niestety przykro się rozczarowaliśmy. Nie zgadzam się z argumentami ministerstwa. Niezaskarżalność wyłączenia jawności oznacza brak kontroli decyzji, które sędziowie podejmują de facto w swojej sprawie. Przecież jawność jest po to, aby ich kontrolować. Uważam też, że postulowana zmiana nie byłaby nadmiernym obciążeniem, ponieważ do wyłączenia jawności dochodzi relatywnie rzadko. Jednak strony i opinia publiczna powinny mieć pewność, że nie nastąpiło to z niewłaściwych powodów.
Możliwość odwołania się do innego składu ma wpływ na zaufanie do sądu i jest w interesie całego wymiaru sprawiedliwości.
Charakter prawny opłaty podwyższonej
Komentarz
Przeprowadzenie wykładu jako przedmiot umowy zlecenia
Stanowisko WSA w Warszawie
ZUS Oddział w Krakowie (dalej: ZUS) zwrócił się do Narodowego Funduszu Zdrowia (dalej: NFZ) o ustalenie obowiązku podlegania E.R. (dalej: Uczestnik) ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu wykonywania zawartych ze S. w K. (dalej: Skarżący) umów cywilnoprawnych o charakterze umów o świadczenie usług, do których stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu, w okresach: 18.4.2013 r., 24.2.2014 r., 28.11.2014 r. i 21-22.4.2015 r., których przedmiotem było opracowanie materiałów szkoleniowych, a także opracowanie i wygłoszenie autorskich wykładów na szkoleniach i kursach.
Decyzją z 7.11.2023 r. Prezes NFZ, działając m.in. na podstawie art. 66 ust. 1 pkt. 1 lit. e) ustawy z 27.8.2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 146; dalej: ŚOZŚrPubU), utrzymał w mocy decyzję Dyrektora Mazowieckiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ z 26.7.2018 r., stwierdzającą, że Uczestnik podlegał obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego z tytułu ww. umów.
WSA w Warszawie, oddalając skargę na decyzję, wskazał, że zadaniem Uczestnika było wykonywanie czynności faktycznych w postaci przeprowadzenia zajęć na uzgodniony ze Skarżącym temat. Czynności, do których wykonania zobowiązywał się Uczestnik miały prowadzić do rezultatu w postaci przeprowadzenia zajęć dydaktycznych, jednakże w żadnym razie nie były one charakterystyczne dla umowy o dzieło. Zdaniem WSA w Warszawie, wynikały one z podjęcia określonych czynności niewymagających cech indywidualizacji, lecz staranności działania. Nie miały charakteru czynności przynoszących konkretny materialny rezultat. Były one w istocie realizowane w ramach umów starannego działania, mających charakter umów o świadczenie usług, do których stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. Przedmiotem spornych umów było przekazanie określonej wiedzy, a nie stworzenie dzieła.
Zarzuty Skarżącego
W skardze kasacyjnej zarzucono m.in. naruszenie przepisów prawa materialnego, w szczególności:
- art. 627 KC poprzez błędną wykładnię i uznanie, że charakter ww. czynności sprowadzał się do wykonania pewnych czynności faktycznych w postaci świadczenia usług, a nie wykonania dzieła,
- art. 734 § 1 KC w związku z art. 750 KC poprzez niewłaściwe ich zastosowanie i przyjęcie, że Skarżącego łączyły z Uczestnikiem umowy o świadczenie usług, do których zastosowanie mają przepisy dotyczące umowy zlecenia, podczas gdy prawidłowa ich ocena i zastosowanie powinny prowadzić do wniosku, iż Uczestnik wykonywał umowy o dzieło.
Stan prawny
NSA w pierwszej kolejności wskazał, że zgodnie z art. 66 ust. 1 pkt. 1 lit. e) ŚOZŚrPubU obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników, które są osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy KC dotyczące zlecenia lub osobami z nimi współpracującymi.
Zatem NSA podkreślił, że w sprawie rozstrzygnięcia wymagało podleganie ubezpieczeniu zdrowotnemu albo niepodleganie temu ubezpieczeniu przez Uczestnika we wskazanych w decyzji okresach, w związku z wykonywaniem przez niego pracy na podstawie zawartych ze Skarżącym umów.
Jak wskazał NSA, do podważenia klasyfikacji umów zmierzają zarzuty naruszenia prawa materialnego, tj.: art. 627 KC i art. 734 KC w związku z art. 750 KC. W myśl art. 627 KC przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. Elementami przedmiotowo istotnymi umowy o dzieło jest określenie dzieła, do którego wykonania zobowiązany jest przyjmujący zamówienie, a także, z uwzględnieniem regulacji art. 628 KC w zw. z art. 627 KC, wynagrodzenia, do którego zapłaty zobowiązany jest zamawiający. Umowa o dzieło jest umową o „rezultat usługi”. Rezultat, o który umawiają się strony, musi być obiektywnie osiągalny i w konkretnych warunkach pewny. Celem umowy o dzieło jest osiągnięcie określonego rezultatu, niezależnie od rodzaju i intensywności świadczonej w tym celu pracy i staranności. Odpowiedzialność przyjmującego zamówienie w wypadku nieosiągnięcia celu umowy jest więc odpowiedzialnością za nieosiągnięcie określonego rezultatu, a nie za brak należytej staranności. Przedmiotem umowy o dzieło, w ujęciu KC, jest więc przyszły, z góry określony, samoistny, materialny lub niematerialny, lecz obiektywnie osiągalny i w danych warunkach pewny rezultat pracy i umiejętności przyjmującego zamówienie, którego charakter nie wyklucza możliwości zastosowania przepisów o rękojmi za wady.
Z kolei art. 750 KC przewiduje, że do umów o świadczenie usług, które nie są uregulowane innymi przepisami, stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. Istota umowy zlecenia, w świetle art. 734 KC i nast., polega na tym, że przyjmujący zlecenie zobowiązuje się do dokonania określonej czynności prawnej dla dającego zlecenie. Umowę zlecenia zalicza się do zobowiązań tzw. starannego działania, a nie zobowiązań rezultatu. Chociaż sama definicja zakłada dążenie do osiągnięcia określonego rezultatu, jednakże w razie jego nieosiągnięcia, ale jednoczesnego dołożenia wszelkich starań w tym kierunku, przy zachowaniu należytej staranności, zleceniobiorca nie ponosi odpowiedzialności za niewykonanie zobowiązania.
Stanowisko NSA
NSA podzielił pogląd, że przygotowanie wykładu, nawet gdy przekazywana w nim wiedza wykracza poza zwykły poziom i granice programowe oraz jest w sposób indywidualny dostosowywana do potrzeb słuchaczy, nie może stanowić podstawy do przyjęcia, że w takim wypadku mamy do czynienia z dziełem. Jedynie wyjątkowo wygłoszenie wykładu można zakwalifikować jako dzieło, o ile wykładowi można przypisać cechy utworu, a ten warunek spełnia tylko wykład naukowy o charakterze niestandardowym, niepowtarzalnym, wypełniający kryteria twórczego i indywidualnego dzieła naukowego, a nie wykładu polegającego jedynie na wykonywaniu czynności wymagających określonej wiedzy i zdolności do jej przekazania (wyrok NSA z 28.5.2024 r. II GSK 1951/23, Legalis).
Zdaniem NSA stanowisko Skarżącego, że Uczestnik był odpowiedzialny za: (i) zgromadzenie materiałów, (ii) własne przemyślenia, interpretacje i wnioski, (iii) usystematyzowanie wiedzy, (iv) koncepcję przeprowadzenia wykładu, a następnie (v) jego wygłoszenie; dzieło wykonane na podstawie każdej ze spornych umów było jednorazowe, o indywidualnych cechach określonych w temacie wykładu, a rezultat umowy (tj. poszerzenie wiedzy uczestników szkolenia) był z góry określony, obiektywnie osiągalny i subiektywnie pewny, nie zasługuje na aprobatę z uwagi na pominięcie istotnych cechy przedmiotu tych umów i okoliczności ich wykonywania. NSA podkreślił, że o prawidłowym zakwalifikowaniu umowy cywilnoprawnej nie decyduje nazwa umowy czy jej stylistyka, lecz rzeczywisty przedmiot umowy, okoliczności jej zawarcia oraz sposób i okoliczności jej wykonywania, w tym realizowanie przez strony, nawet wbrew postanowieniom umowy, cechy charakterystyczne dla danego stosunku prawnego, które odróżniają zawartą i realizowaną umowę od innych umów cywilnoprawnych.
Podsumowując, NSA wskazał, iż kwalifikacja spornych umów oraz okoliczności ich realizacji do umów o świadczenie usług, do których zastosowanie mają przepisy dotyczące zlecenia, była prawidłowa. Konsekwencją powyższego była poprawna konkluzja, iż z tytułu wykonywania czynności wynikających z tych umów Uczestnik podlegał obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego na podstawie art. 66 ust. 1 pkt. 1 lit. e) ŚOZŚrPubU. WSA w Warszawie zasadnie uznał, że przeprowadzenie wykładu (zajęć dydaktycznych/szkoleniowych) nie nosi cech dzieła w rozumieniu KC. Samo zawarcie w umowach postanowień dotyczących prawa autorskiego czy nazwanie umów umowami o dzieło nie wystarcza do podważenia kwalifikacji tych umów, jako mających za przedmiot określone czynności, a nie ich rezultat.
Mając powyższe na uwadze, NSA – na podstawie art. 184 PostAdmU – oddalił skargę.
Komentarz
Charakterystyka umów o dzieło, w zestawieniu z umowami o świadczenie usług i umowami zlecenia, dla potrzeb ustalenia podlegania obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu, wielokrotnie była już przedmiotem rozważań NSA. Na gruncie analizowanej spawy NSA wypowiedział się na temat wykładu (o charakterze nie naukowym) i uznał, że jego przygotowanie i wygłoszenie zbliża go do umowy zlecenia, nie zaś umowy o dzieło, ze wszystkimi tego konsekwencjami, zarówno z zakresu KP, jak i ubezpieczeń.
Wyrok NSA z 12.6.2025 r., II GSK 2528/24, Legalis
Konflikt między właścicielami psów – dowód z nagrania telefonem komórkowym
Opis stanu faktycznego
Sprawa dotyczyła zdarzenia, do którego doszło 6.1.2023 r. w Krakowie. M.P. został oskarżony o to, że uderzył pokrzywdzoną, B.G., w twarz, i wykręcił jej palce prawej ręki, w wyniku czego kobieta doznała stłuczenia twarzy i złamania kości śródręcza. Obrażenia skutkowały naruszeniem czynności narządów ciała na czas przekraczający 7 dni, co wypełniało znamiona czynu z art. 157 § 1 KK.
Powyższy czyn był bezpośrednią konsekwencją zdarzeń mających miejsce podczas spaceru z psami. Pokrzywdzona, będąca zawodowym trenerem psów, razem ze znajomymi wyszła na spacer z psami. W tym samym czasie na spacerze znajdował się M.P. wraz z żoną oraz dwoma psami, które w pewnym momencie zostały przez nich spuszczone ze smyczy. Jeden z psów oskarżonego podbiegł do grupy psów prowadzonych przez pokrzywdzoną, przyjmując agresywną postawę. W odpowiedzi pies pokrzywdzonej również zareagował warczeniem. Oceniając sytuację jako potencjalnie niebezpieczną, B.G. wkroczyła pomiędzy psy i stanowczo odsunęła psa oskarżonego nogą. W tym czasie oskarżony pozostawał w oddaleniu, nie miał żadnej kontroli nad swoim psem, przede wszystkim nie zawołał go, nie miał też możliwości powstrzymać go fizycznie. Oskarżony uznał, że pokrzywdzona zaatakowała (kopnęła) jego psa, co wywołało u niego agresję, której wyrazem było kopnięcie psa pokrzywdzonej.
W następstwie powyższych zdarzeń doszło do szarpaniny pomiędzy M.P. i B.G., w wyniku której została ona kilkukrotnie przewrócona, wykręcono jej rękę i doznała złamania kości śródręcza.
Wyrokiem z 6.2.2024 r. SR dla Krakowa-Podgórza uznał M.P. za winnego i wymierzył mu karę grzywny w wysokości 6.000 zł (120 stawek po 50 zł), a także orzekł obowiązek zapłaty na rzecz pokrzywdzonej 3.000 zł tytułem odszkodowania i 3.000 zł jako zadośćuczynienie.
Na skutek wniesionej apelacji Sąd II instancji, wyrokiem z 10.12.2024 r., IV Ka 755/24, uniewinnił oskarżonego, uznając, że działał on w warunkach obrony koniecznej.
Kasacja i stanowisko Sądu Najwyższego
Kasację od tego rozstrzygnięcia wniósł Prokurator Okręgowy w Krakowie, zarzucając m.in. naruszenie art. 7, art. 410 oraz art. 433 § 2 KPK, wskazując na pobieżną i wybiórczą analizę materiału dowodowego oraz pominięcie istotnych nagrań i zeznań świadków. SN przychylił się do tej argumentacji i stwierdził, że SO dokonał dowolnej, a nie swobodnej oceny dowodów, opierając się niemal wyłącznie na wyjaśnieniach oskarżonego i jego żony. SN zauważył, że pokrzywdzona, jako profesjonalny trener psów, interweniowała w celu zapobieżenia konfliktowi między zwierzętami. Tymczasem to oskarżony zareagował impulsywnie, kopiąc psa należącego do pokrzywdzonej. Kopnięcie psa było działaniem nie tylko nieuzasadnionym, lecz także skierowanym pośrednio przeciwko opiekunce zwierzęcia. To właśnie ten akt agresji wobec zwierzęcia pokrzywdzonej był początkiem bezprawnego zachowania oskarżonego i zainicjował eskalację konfliktu.
W ocenie SN ten element zdarzenia został niesłusznie zmarginalizowany przez Sąd odwoławczy. O ile pokrzywdzona, według wszystkich dowodów istniejących w sprawie, odepchnęła psa oskarżonego, by zapobiec eskalacji agresji u psów, to działanie oskarżonego nie miało żadnego racjonalnego wyjaśnienia i było jedynie odwetem za odepchnięcie jego psa. W istocie, to właśnie kopnięcie psa pokrzywdzonej powinno być traktowane jako rozpoczęcie bezprawnego ataku ze strony oskarżonego.
SN skrytykował także sposób interpretacji przez SO materiału wideo z nagrania telefonem komórkowym dokonanego przez pokrzywdzoną. Na próbę sfilmowania zdarzenia oskarżony zareagował uderzeniem pokrzywdzonej i wytrąceniem jej telefonu z ręki. Telefon upadł na ziemię, a w tym czasie uczestnicy zdarzenia nie byli widoczni. Na nagraniu zarejestrowano jednak m.in. wulgarne okrzyki oskarżonego i wołanie jego żony proszącej, aby „przestał” i „odszedł”. Pominięcie tego dowodu rażąco naruszyło zasady swobodnej oceny dowodów oraz art. 410 KPK. Zdaniem SN interpretacja takiego dowodu powinna uwzględniać motywację, którą kierowała się osoba dokonująca tego zapisu. W tym przypadku była nią wyraźne wzburzona pokrzywdzona, która filmowała śpiesznie oddalającego się z miejsca zdarzenia oskarżonego, przedstawiając przy tym swoją wersję zdarzenia. Sąd stwierdził: „Jaki powód miałaby mieć do takiego zachowania, jeżeli nie poczucie pokrzywdzenia i chęć utrwalenia wizerunku sprawcy?”.
Wyrok SO został uchylony, a sprawa wróci do ponownego rozpoznania.
Komentarz
Sąd Najwyższy jednoznacznie uznał, że fizyczny atak na zwierzę towarzyszące człowiekowi, zwłaszcza gdy jest ono pod bezpośrednią opieką właściciela, może być kwalifikowany jako agresja również wobec tej osoby. Takie działanie narusza nie tylko normy ochrony zwierząt, lecz także godzi w poczucie bezpieczeństwa ich opiekunów. W tym kontekście kopnięcie psa może być postrzegane jako akt inicjujący konflikt fizyczny.
Sąd Najwyższy zwrócił też uwagę na znaczenie dla oceny dowodu z nagrania telefonem komórkowym motywacji osoby dokonującej zapisu. W tym konkretnym przypadku SN trafnie zauważył, że pokrzywdzona była „wyraźnie wzburzona”, a jej nagranie służyło zachowaniu obrazu sprawcy. Taka motywacja nie podważa wartości dowodowej, lecz wręcz ją wzmacnia, bo jest typowa dla osoby skrzywdzonej, działającej w odruchu samoobrony dowodowej, a nie z chęci inscenizacji.
Wyrok SN z 23.4.2025 r., III KK 179/25, Legalis
Odrzucenie skargi a uiszczenie wpisu na rachunek innego sądu
Stanowisko WSA w Gorzowie Wielkopolskim
Zaskarżonym postanowieniem z 22.4.2025 r. WSA w Gorzowie Wielkopolskim odrzucił skargę P. z siedzibą w Z. (dalej: Skarżąca) na postanowienie Dyrektora Izby Administracji Skarbowej w Zielonej Górze z 20.1.2025 r. w przedmiocie odmowy wydania zaświadczenia o pomocy de minimis. W uzasadnieniu orzeczenia jako podstawę prawną rozstrzygnięcia podano art. 220 § 3 ustawy z 30.8.2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 935; dalej: PostAdmU).
Przedstawiając stan faktyczny sprawy, WSA Gorzowie Wielkopolskim wskazał, że w wykonaniu zarządzenia Przewodniczącego Wydziału z 26.3.2025 r. pełnomocnik Skarżącej został wezwany do uiszczenia wpisu sądowego od skargi w kwocie 100 zł w terminie 7 dni od dnia doręczenia wezwania pod rygorem odrzucenia skargi. Korespondencja sądowa została doręczona pełnomocnikowi Skarżącej 28.3.2025 r. Do dnia rozpatrywania sprawy wpis od skargi nie został uiszczony, co w ocenie WSA w Gorzowie Wielkopolskim kwalifikowało do zastosowania sankcji odrzucenia skargi w oparciu o wskazaną na wstępie regulację. Jednocześnie WSA Gorzowie Wielkopolskim wskazał, że z informacji Oddziału Finansowo-Budżetowego tegoż Sądu z 16.4.2025 r. wynika, że do 15.4.2025 r., pomimo upływu terminu zakreślonego w wezwaniu, wpis od skargi nie został uiszczony.
Stanowisko Spółki
Nie zgadzając się z zapadłym orzeczeniem, pismem z 30.4.2025 r., pełnomocnik Skarżącej złożył zażalenie, wskazując na naruszenie przepisów postępowania – art. 58 § 1 pkt. 3 PostAdmU i art. 83 PostAdmU – w stopniu mogącym mieć istotny wpływ na wynik sprawy przez niewłaściwie ich zastosowanie, albowiem Skarżąca nie uchybiła terminowi do uiszczenia wpisu. W uzasadnieniu wskazano, że wpis został uiszczony w terminie wyznaczonym przez WSA w Gorzowie Wielkopolskim, tj. 31.3.2025 r., jednak z powodu błędu (wyboru niewłaściwej opcji w systemie bankowym i skopiowania danych z innego przelewu), środki zostały przekazane na niewłaściwe konto innego sądu. Wskazano, że po otrzymaniu zaskarżonego postanowienia, Skarżąca 30.4.2025 r. dokonała ponownego prawidłowego przelewu na konto właściwego sądu (tj. WSA w Gorzowie Wielkopolskim) z odpowiednim tytułem.
Stan prawny
Rozpoznając zażalenie Skarżącej, NSA w pierwszej kolejności odniósł się do stanu prawnego mającego zastosowanie w przedmiotowej sprawie i wskazał, że stosownie do art. 230 § 1 PostAdmU od pism wszczynających postępowanie przed sądem administracyjnym w danej instancji pobiera się wpis stosunkowy lub stały. Pismami, o których mowa w art. 230 § 1 PostAdmU, są skarga, skarga kasacyjna, zażalenie oraz skarga o wznowienie postępowania (art. 230 § 2 PostAdmU). Z kolei w myśl art. 220 § 1 PostAdmU sąd nie podejmuje żadnej czynności na skutek pisma, od którego nie zostanie uiszczona należna opłata. W tym przypadku przewodniczący wzywa wnoszącego pismo do uiszczenia stosownego wpisu sądowego w terminie 7 dni od dnia doręczenia wezwania, przy czym na mocy art. 220 § 3 PostAdmU w przypadku, gdy rzeczony brak fiskalny dotyczy skargi, bezskuteczny upływ wyznaczonego stronie terminu powoduje odrzucenie środka zaskarżenia.
Stanowisko NSA
Następnie, odnosząc się do poprawności rozstrzygnięcia w przedmiocie odrzucenia skargi, NSA stwierdził, że zaskarżone postanowienie WSA w Gorzowie Wielkopolskim odpowiada prawu. W uzasadnieniu zajętego stanowiska NSA wyjaśnił, że z uwagi na fakt, że Skarżąca wystąpiła ze skargą na rozstrzygnięcie organu odwoławczego bez uiszczenia należnej opłaty, zasadnie została wezwana do jej uregulowania w trybie art. 220 § 1 PostAdmU. Następnie NSA podkreślił, że w rozpatrywanej sprawie okolicznością bezsporną pozostaje, że korespondencja sądowa zawierająca wezwanie do wykonania zarządzenia Przewodniczącego Wydziału, wzywającego do uregulowania zaległego wpisu od skargi, została doręczona pełnomocnikowi Skarżącej 28.3.2025 r., co oznaczało upływ ustawowego terminu do jego uiszczenia 4.4.2025 r. Kolejno NSA zauważył, że bezspornym również w rozpoznawanej sprawie jest to, że wpis od skargi został uiszczony na rachunek bankowy WSA w Warszawie, zamiast na rachunek właściwego w sprawie WSA w Gorzowie Wielkopolskim. W tym kontekście NSA – w ślad za dotychczasowym stanowiskiem NSA prezentowanym w orzecznictwie – wskazał, że wpłaty dokonanej na rachunek bankowy innego sądu, niż sąd wzywający, nie można utożsamiać z wpłatą na rachunek, o którym stanowi art. 219 § 2 PostAdmU (postanowienie NSA z 16.1.2025 r. II GZ 597/24, Legalis).
W ocenie NSA, przytoczone powyżej okoliczności prowadzą do jednoznacznego wniosku, że zarzuty Skarżącej wobec zaskarżonego postanowienia WSA w Gorzowie Wielkopolskim są bezzasadne. Opłata została omyłkowo wniesiona na rachunek innego sądu niż sąd właściwy do rozpoznania sprawy – tj. na rachunek bankowy WSA w Warszawie, a nie WSA w Gorzowie Wielkopolskim, co przyznała sama Skarżąca w treści korespondencji kierowanej do WSA w Gorzowie Wielkopolskim w niniejszej sprawie (kwestia ta nie jest więc przedmiotem sporu w sprawie). Nie można więc uznać, że obowiązek uiszczenia opłaty został skutecznie spełniony. W tej sytuacji WSA w Gorzowie Wielkopolskim zasadnie – w ocenie NSA – odrzucił skargę, gdyż brak formalny w postaci nieuiszczenia wpisu sądowego nie został usunięty w ustawowym terminie. Należność z tytułu opłaty sądowej nie została uiszczona na rachunek WSA w Gorzowie Wielkopolskim, kwota ta nie wpłynęła na rachunek bankowym ww. sądu, a ten nie był zobowiązany (ani uprawniony) do jej poszukiwania na rachunkach bankowych innych wojewódzkich sądów administracyjnych. WSA w Warszawie nie był z kolei zobowiązany do przekazania do sądu właściwego opłaty omyłkowo wniesionej na jego konto bankowe. Tym samym – zdaniem NSA – spełnione zostały przesłanki do zastosowania sankcji z art. 220 § 3 PostAdmU w postaci odrzucenia skargi.
Mając na względzie powyższe, działając na podstawie art. 184 PostAdmU w zw. z art. 197 § 2 PostAdmU, NSA orzekł, jak w sentencji, tj. oddalił zażalenie na postanowienie WSA w Gorzowie Wielkopolskim.
Komentarz
Stan faktyczny ustalony w analizowanej sprawie wskazuje, że brak uiszczenia opłaty od wnoszonego pisma, tj. brak fiskalny, wobec wezwania i bezskutecznego upływu terminu na uzupełnienie wskazanego w nim braku fiskalnego, może prowadzić do negatywnych konsekwencji procesowych dla strony postępowania w postaci odrzucenia skargi. Pomimo oczywistych usprawnień w tym zakresie, takich jak bankowość elektroniczna, przelewy natychmiastowe, zdarzają się błędy, pomyłki, niedopatrzenia w tym zakresie – zarówno wśród stron postępowania, jak i reprezentujących je profesjonalnych pełnomocników. Niemniej jednak – jak jednoznacznie wskazał NSA w analizowanym rozstrzygnięciu – omyłka strony w tym zakresie, skutkująca brakiem terminowego wniesienia opłaty, powoduje daleko idące konsekwencje – odrzucenie skargi. Innymi słowy, nieuzupełnienie w zakreślonym terminie braku fiskalnego skargi obliguje sąd I instancji do odrzucenia skargi, stosownie do art. 220 § 3 PostAdmU (postanowienie NSA z 4.5.2022 r. I FZ 277/21, Legalis). Taka sytuacja miała miejsce w analizowanej sprawie, a rozstrzygnięcie podjęte przez WSA w Gliwicach było – w ocenie NSA – zasadne i prawidłowe.
W orzecznictwie sądowoadministracyjnym wskazuje się na warunek fiskalny skargi. Warunkiem skutecznego wniesienia skargi i podstawą do jej merytorycznego rozpatrzenia przez sąd jest bowiem uiszczenie wpisu sądowego (postanowienie WSA w Bydgoszczy z 23.11.2020 r. I SA/Bd 498/20, Legalis). Stosownie do art. 220 § 3 PostAdmU warunek ten i rygor zarazem został zastrzeżony przez ustawodawcę jedynie do: skargi, skargi kasacyjnej, zażalenia oraz skargi o wznowienie postępowania.
Jednocześnie należy mieć na uwadze, że równoznaczne z nieuiszczeniem wpisu jest jego uiszczenie:
- na rachunek bankowy innego sądu (jak w niniejszej sprawie),
- po terminie (wyrok NSA z 27.4.2022 r. I GSK 737/22, Legalis),
- w nieprawidłowej (tj. niepełnej; niższej niż należna) wysokości (postanowienie NSA z 30.8.2022 r. II GZ 349/22, Legalis).
Postanowienie NSA z 11.6.2025 r., III FZ 264/25, Legalis
Kompromis w świadczeniach
Tak wynika z odpowiedzi na interpelację poselską, jakiej udzieliła Aleksandra Gajewska, sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.
Zmiany w 800+ dla Ukraińców
Przypomnijmy, że od czerwca 2025 r. obywatele Ukrainy, którzy przybyli do Polski w związku z działaniami wojennymi, są uprawnieni do 800+, tylko jeżeli dzieci, na które ubiegają się o to świadczenie, uczęszczają do przedszkola (tzw. zerówki) lub polskiej szkoły. ZUS sprawdza te kwestie w Systemie Informacji Oświatowej (SIO). Dane do tego rejestru wprowadza dyrektor placówki, do której uczęszcza małoletni. Jeśli weryfikacja w SIO nie potwierdzi tego faktu, organ rentowy wyśle do rodzica (na jego konto PUE ZUS) wezwanie do wyjaśnienia, dlaczego nie ma dziecka w rejestrze SIO. Jeśli był w nim błąd, to po uzupełnieniu danych świadczenie zostanie przyznane i wypłacone.
Nie wszyscy muszą jednak spełnić ten warunek. Nie dotyczy on młodszych dzieci, które nie mają obowiązku przedszkolnego lub szkolnego lub które mają ten obowiązek odroczony.
Trzeba będzie pracować
To zresztą niejedyne zmiany, jakie się szykują w kwestii wypłaty tego rodzaju świadczeń dla cudzoziemców. Rząd chce bowiem, aby tylko pracujący obcokrajowcy mieli dostęp do 800+. Tak wynika z przygotowywanego przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) projektu ustawy o weryfikacji prawa do świadczeń na rzecz rodziny dla cudzoziemców oraz niektórych innych ustaw. Został on pod koniec kwietnia wpisany do wykazu prac legislacyjnych rządu. Z opisu umieszczonego w wykazie wynika, że warunek aktywności zawodowej obejmie wszystkich cudzoziemców (nie tylko uchodźców wojennych z Ukrainy) pochodzących z państw trzecich (z wyjątkiem obywateli m.in. krajów UE oraz Wielkiej Brytanii).
Rząd tłumaczy, że powiązanie prawa do świadczeń z aktywnością na rynku pracy ma zapobiec napływowi obcokrajowców, których celem jest głównie utrzymywanie się ze świadczeń oferowanych na terytorium Polski. Jednocześnie mają zapobiec ryzyku wystąpienia wykluczenia społecznego cudzoziemców legalnie przebywających na terytorium Polski.
W odpowiedzi na interpelację poselską Aleksandra Gajewska przedstawiła dane ZUS pokazujące skalę korzystania ze świadczeń na rzecz rodziny przez obcokrajowców.
Wynika z nich, że dla wnioskodawców posiadających obywatelstwo inne niż polskie:
– w 2022 r. w ramach programu „Rodzina 500+” kwota wypłat wyniosła 2,07 mld zł; w ramach programu „Dobry start” kwota wypłat wyniosła 57,8 mln zł, w ramach rodzinnego kapitału opiekuńczego kwota wypłat wyniosła 136,1 mln zł, w ramach dofinansowania opieki w żłobku kwota wypłat wyniosła 10,3 mln zł;
– w 2023 r. w ramach programu „Rodzina 500+” kwota wypłat wyniosła 2,13 mld zł; w ramach programu „Dobry start” kwota wypłat wyniosła 54,5 mln zł; w ramach rodzinnego kapitału opiekuńczego kwota wypłat wyniosła 97,4 mln zł; w ramach dofinansowania opieki w żłobku kwota wypłat wyniosła 18,2 mln zł;
– w 2024 r. w ramach programu „Rodzina 800+” kwota wypłat wyniosła 3,4 mld zł; w ramach programu „Dobry start” kwota wypłat wyniosła 58,8 mln zł; w ramach rodzinnego kapitału opiekuńczego kwota wypłat wyniosła 83,9 mln zł; w ramach dofinansowania opieki w żłobku kwota wypłat wyniosła 17,3 mln zł.
Korzystają i wpłacają
Dane pokazują wzrost wydatków na świadczenia wypłacane tej grupie. Powód?
Oskar Sobolewski z HRK Payroll Consulting przypomina, że od stycznia 2024 r. wzrosła wysokość świadczenia wychowawczego z 500 zł miesięcznie na dziecko do 800 zł.
– To mogło przełożyć się też na wyższą kwotę przelewów z ZUS z tego tytułu – mówi.
W ocenie eksperta, pomimo iż wydatki na świadczenia dla cudzoziemców z zakresu polityki społecznej z roku na rok są wyższe, to wspomniane już zmiany odnoszące się do obywateli Ukrainy, które weszły w życie w czerwcu br., uważa za wystarczające.
– Konieczność sprawdzenia, czy obcokrajowcy z państw trzecich pracują, może okazać się problematyczna. Pytanie, w jakim kształcie i kiedy ten projekt zostanie przyjęty przez Radę Ministrów, a następnie wdrożony – wskazuje.
Podkreśla jednocześnie, że większość obywateli innych państw przyjeżdża do Polski za pracą i wydatnie dokłada się m.in. do systemu ubezpieczeń społecznych, co widać w rosnącej liczbie cudzoziemców, którzy odprowadzają składki do FUS (ZUS).
– Na koniec marca 2025 roku to już ponad 1,2 mln osób, czyli o 6,3 proc. więcej w stosunku do analogicznego okresu 2024 roku – mówi.
Dane ZUS pokazują, że przypis składek za cudzoziemców w 2024 r. wyniósł np. na ubezpieczenia emerytalne i rentowe 18,5 mld zł, w tym za obywateli Ukrainy – 11,5 mld zł.
Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan potwierdza, że wskaźnik zatrudnienia obcokrajowców w Polsce jest bardzo wysoki.
Pozytywnie ocenia jednak planowane ograniczenia w dostępie do świadczeń dla cudzoziemców.
– To swego rodzaju kompromis między częścią społeczeństwa, która obawia się napływu obcokrajowców, a tymi, którzy są świadomi, że bez nich będziemy mieli poważne kłopoty m.in. na rynku pracy ze względów demograficznych – uważa.
Usługa hotelowa a usługa najmu
Zgodnie z art. 4a pkt. 35 lit. b) ustawy z 15.2.1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 278; dalej: PDOPrU), aby mówić o spółce nieruchomościowej, muszą być spełnione kumulatywnie następujące kryteria:
- na ostatni dzień roku poprzedzającego rok obrotowy, co najmniej 50% wartości bilansowej aktywów, bezpośrednio lub pośrednio, stanowiła wartość bilansowa nieruchomości położonych na terytorium Polski;
- wartość bilansowa tych nieruchomości przekraczała 10 mln zł;
- w roku poprzedzającym rok obrotowy przychody podatkowe z tytułu najmu, podnajmu, dzierżawy, poddzierżawy, leasingu i innych umów o podobnym charakterze lub z przeniesienia własności, których przedmiotem są nieruchomości lub prawa do nieruchomości oraz z tytułu udziałów w innych spółkach nieruchomościowych, stanowiły co najmniej 60% ogółu przychodów podatkowych.
Stan faktyczny
Podatnik w 2024 r. wystąpił z wnioskiem o wydanie interpretacji indywidualnej przepisów prawa podatkowego, w którym wskazał, że przeważającym przedmiotem prowadzonej przez niego działalności gospodarczej są hotele i podobne obiekty zakwaterowania. Obiekty należące do wnioskodawczyni poza pokojami noclegowymi oferują również usługi gastronomiczne, rekreacyjne, lecznicze, konferencyjne oraz usługi biura turystycznego.
Po zakończeniu pobytu przez gościa wystawiana jest dla niego faktura zawierająca rodzaje usług, jakie były świadczone podczas jego pobytu. Na fakturach tych wyszczególnione są usługi gastronomiczne oraz pozycje obejmujące między innymi parking, SPA, basen, siłownię, wstęp do stref dla dzieci, korzystanie z boisk sportowych, wypożyczenie sprzętu sportowego, usługi gabinetów masażu i gabinetów kosmetycznych. Wskazane na fakturze usługi noclegowe obejmują nocleg ze śniadaniem. Podkreślono jednak, że Wnioskodawca jest w stanie wyodrębnić w ramach usługi noclegowej część obejmującą nocleg i część obejmującą usługę gastronomiczną, co też jest dokonywane w systemie operacyjnym.
W takim stanie faktycznym zadano pytanie, czy prawidłowe jest stanowisko, zgodnie z którym wskazane w stanie faktycznym przychody ze świadczenia usług hotelowych, leczniczych oraz konferencyjnych nie stanowią przychodów, o których mowa w art. 4a pkt. 35 lit. b) PDOPrU?
W ocenie Podatnika świadczone przez niego usługi hotelowe realizowane są na podstawie umowy, która nie może być uznana za umowę o podobnym charakterze do umowy najmu czy dzierżawy.
Rozstrzygnięcie Organu
Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej (dalej: DKIS) uznał zaprezentowane we wniosku stanowisko za nieprawidłowe. Dokonał on szerokiej interpretacji przepisów KC i stwierdził, że umowa hotelowa jest umową nienazwaną, mieszaną, zawierającą w sobie elementy takich umów jak umowa najmu, umowa zlecenia, umowa przechowania oraz umowa sprzedaży.
Wskazano również, że w umowie hotelowej dominującym i podstawowym elementem jest udostępnienie powierzchni, natomiast pozostałe świadczenia mają charakter dodatkowy, akcesoryjny. Tym samym przyjęto, że jeżeli świadczeniem głównym umowy mieszanej związanej ze świadczeniem usług noclegowych, leczniczych czy konferencyjnych jest korzystanie z rzeczy (oddanie części budynku do używania), to taka umowa nienazwana ma charakter podobny do umowy najmu, która została uregulowana w KC.
Tym samym w ocenie DKIS do wymienionych w art. 4a pkt. 35 PDOPrU przychodów z tytułu najmu, podnajmu, dzierżawy, poddzierżawy, leasingu i innych umów o podobnym charakterze, których przedmiotem są nieruchomości, należy zaliczyć również przychody z usług hotelarskich.
Z takim rozstrzygnięciem nie zgodził się wnioskodawca i złożył skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego.
Rozstrzygnięcie WSA we Wrocławiu
WSA we Wrocławiu rozpoznał na rozprawie 8.1.2025 r. skargę i uchylił zaskarżoną interpretację indywidualną w całości.
Sąd odniósł się do przepisów KC i stwierdził, że umowa, na podstawie której świadczone są usługi hotelowe, nie stanowi umowy o podobnym charakterze do umowy najmu. WSA argumentował, że istota tych umów, cel ich zawarcia oraz prawa i obowiązki stron są bowiem zasadniczo różne. Przede wszystkim, celem umowy najmu jest nabycie prawa do korzystania z określonej nieruchomości lub jej określonej części. Natomiast w ramach umowy o świadczenie usług hotelowych nie dochodzi do nabycia prawa do korzystania z nieruchomości lub określonej jej części, ponieważ goście lokowani są w pokoju wybranym przez hotel, a celem nabycia usługi jest nabycie usługi zakwaterowania, wyżywienia oraz szeregu innych świadczeń towarzyszących, dostępnych w danym obiekcie.
Pokreślono również, że osoba korzystająca z usługi hotelowej, w odróżnieniu od najemcy, podlega w ramach pobytu regulaminowi określającemu zasady pobytu w hotelu i nie ma możliwości w pełni swobodnego korzystania. Również w odróżnieniu od najemcy, gość hotelu może korzystać z szeregu dodatkowych usług, które charakterystyczne są dla pobytu hotelowego (np. budzenie, zamawianie posiłków czy napojów do pokoju, przechowanie bagażu itp.). Ponadto osoba korzystająca z usług hotelu, w odróżnieniu od najemcy, nie może dowolnie zmieniać wystroju, wyposażenia czy też zapraszać dodatkowych osób do pokoju lub urządzać w nim spotkań czy wydarzeń.
Powołując się na określone przepisy KC, Sąd wskazał również, że osoba korzystająca z usług hotelowych, w odróżnieniu od najemcy, nie jest zobowiązana do ponoszenia kosztów drobnych napraw. Co więcej podkreślono, że hotel jest odpowiedzialny za utratę lub uszkodzenie rzeczy wniesionych przez osobę korzystającą z jego usług. Odpowiedzialności takiej zasadniczo nie ponosi natomiast podmiot udostępniający nieruchomość w ramach umowy najmu.
Na koniec Sąd zwrócił uwagę, że prawo osoby korzystającej z usługi hotelowej nie podlega ochronie, którą KC przyznaje najemcy lokalu, i która jest zrównana z ochroną własności. W szczególności najemca ma prawo do korzystania z najętego lokalu z wyłączeniem innych osób, podczas gdy nieodłącznym elementem usług świadczonych przez hotel jest wstęp jego pracowników do pokoju zajmowanego przez gościa.
Komentarz
W komentowanym wyroku WSA we Wrocławiu w sposób kompleksowy podszedł do zagadnienia kategorii przychodów, od których uzyskiwania uzależniony jest status spółki nieruchomościowej.
Używając sformowania „inne umowy o podobnym charakterze”, ustawodawca pozostawił wprawdzie administracji skarbowej możliwość interpretacji przepisów kształtujących warunki konieczne do uznania określonego podmiotu za spółkę nieruchomościową. WSA we Wrocławiu słusznie jednak nie zgodził się na interpretowanie tych warunków w toku wykładni przepisów prawa podatkowego w sposób, w który skutkowałby bezpodstawnym ich rozszerzeniem.
Należy dobrze ocenić rozstrzygnięcie WSA, w którym dostrzegł on istotne różnice między usługami hotelowymi, a usługami najmu. Słusznie WSA zwrócił uwagę na to, że zupełnie inny jest charakter i cel tych usług, ale też inne są oczekiwania ich konsumentów. Potrzeb klienta, który chce nająć określoną nieruchomość, nie wypełni nabycie usługi hotelowej. Podobnie najęcie nieruchomości nie spełni oczekiwań osoby, która chce skorzystać z usługi hotelowej.
Wyrok WSA we Wrocławiu z 8.1.2025 r., I SA/Wr 699/24, Legalis
Spółka będzie mogła dogadać się z prokuratorem
Obowiązująca od ponad dwóch dekad ustawa o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych jest nieefektywna. Liczba podmiotów, na które sądy nakładają kary za przestępstwa gospodarcze popełniane przez ich przedstawicieli, jest nikła. Ze statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że na przestrzeni ostatnich kilku lat zapada po kilka wyroków rocznie.
Zgodnie bowiem z art. 4 tej ustawy, podmiot zbiorowy (np. spółka) podlega odpowiedzialności, jeżeli fakt popełnienia czynu zabronionego przez osobę działającą w jej imieniu (np. prezes zarządu) został stwierdzony prawomocnym wyrokiem sądu karnego. Dopiero po wydaniu takiego prejudykatu jest możliwe zastosowanie mechanizmów przewidzianych w tej regulacji. Wyjątkiem są sprawy dotyczące przestępstw przeciwko środowisku, do których art. 4 się nie stosuje.
Ministerstwo Sprawiedliwości na fali deregulacyjnego wzmożenia przygotowało projekt nowelizacji kodeksu spółek handlowych i niektórych innych ustaw (w tym ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych), w którym po pierwsze wprowadza na grunt tej ostatniej ustawy tryb konsensualny, pozwalający na poddanie się uzgodnionej z prokuratorem karze. Po drugie zaś tego typu szczególna ścieżka będzie mogła być zastosowana bez konieczności wcześniejszego zakończenia sprawy karnej wobec osoby fizycznej.
Zgodnie z projektowanym art. 43a OdpZbiorU, prokurator będzie mógł wystąpić do sądu z wnioskiem o wydanie wyroku stwierdzającego odpowiedzialność podmiotu zbiorowego i orzeczenie uzgodnionych w porozumieniu z jego przedstawicielem kar i środków, jeżeli okoliczności popełnienia danego przestępstwa nie budzą wątpliwości.
Górna granica kary nałożonej w tym trybie będzie niższa niż normalnie (maks. 1,5 proc., a nie 3 proc. przychodu osiągniętego w roku obrotowym, w którym popełniono czyn zabroniony). Z uwagi na to, że proponowane kary i środki muszą uwzględniać prawnie chronione interesy pokrzywdzonego, to projekt wprowadza również możliwość orzeczenia środków kompensacyjnych w postaci naprawienie szkody albo zadośćuczynienia.
Ugoda i łagodniejszy wyrok
Ale to nie wszystko. Uprawomocnienie się orzeczenia w przedmiocie odpowiedzialności podmiotu zbiorowego miałoby także istotny wpływ na potencjalną odpowiedzialność osoby fizycznej: reprezentanta podmiotu zbiorowego. W takim przypadku sąd miałby możliwość fakultatywnego zastosowania nadzwyczajnego złagodzenia kary lub jej warunkowego zawieszenia.
W przypadku, w którym podmiot zbiorowy naprawiłby szkodę w całości do czasu orzekania w przedmiocie odpowiedzialności osoby fizycznej, nadzwyczajne złagodzenie kary miałoby charakter obligatoryjny – zapowiada MS.
Eksperci są podzieleni co do skuteczności projektowanych rozwiązań. Zdaniem mec. Marty Hermanowicz z kancelarii Filipiak Babicz, wprowadzenie możliwości konsensualnego zakończenia sprawy, bez konieczności uzyskania prejudykatu ma szansę usprawnić procedowanie w tego typu sprawach i wypracowanie o wiele bardziej sprawiedliwych rozwiązań.
– Aktualnie praktyka wygląda tak, że do odpowiedzialności karnej pociągane są osoby zarządzające podmiotem zbiorowym, nawet gdy korzyść z czynu zabronionego odniósł podmiot zbiorowy, niepowiązany kapitałowo z oskarżonym. Uzyskanie wyroku skazującego najczęściej zamyka temat i podmiot zbiorowy mimo podstaw nie jest już pociągany do odpowiedzialności. Odwrócenie kolejności i uprzednie ukaranie podmiotu zbiorowego w takich sytuacjach jest zatem pożądane – wskazuje ekspertka.
Inaczej na to patrzy Arkadiusz Górski z kancelarii JDP, specjalizujący się w sprawach dotyczących przestępstw białych kołnierzyków. – Z uwagi na konstrukcję opartą na konsensualizmie, zainteresowanie taką formą przyjęcia odpowiedzialności na podmiot zbiorowy musi wyrażać nie tylko prokurator, ale także i sam podmiot zbiorowy, co w kontekście obecnej niestosowalności przepisów ustawy, może się okazać słabą zachętą – zauważa mec. Arkadiusz Górski.
– Po co podmiot zbiorowy miałby brać na siebie od razu odpowiedzialność na gruncie nowego rozwiązania, skoro szansa, że w ogóle poniesie jakąkolwiek odpowiedzialność w przyszłości na gruncie tej ustawy, statystycznie jest niewielka – tłumaczy ekspert.
Jego zdaniem sama korzyść w postaci mniejszego (choć nie zawsze) wymiaru kary nakładanej na podmiot zbiorowy lub korzyść dla sprawcy w postaci nadzwyczajnego złagodzenia kary lub warunkowego zawieszenia jej wykonania na preferencyjnych warunkach, także mogą nie spowodować lawinowego wzrostu zainteresowania tą instytucją.
Płacenie za błędy przedstawicieli
– Podmiot zbiorowy może być bowiem rzadko zainteresowany zapłatą za korzyści procesowe sprawcy przestępstwa np. byłego już członka zarządu. Jeśli z kolei celem takiego poddania się odpowiedzialności miałaby być wyłącznie korzyść po stronie tego sprawcy, to należy zadać pytanie, czy podmiot zbiorowy ma niejako „wykupywać” polepszenie sytuacji procesowej takiej osoby – zauważa mec. Arkadiusz Górski.
Powstaje też pytanie, czy w takiej sytuacji podmiot zbiorowy nie będzie wykorzystywany jako płatnik za nadzwyczajne złagodzenie kary rzeczywistego sprawcy.
– Wbrew twierdzeniom autorów projektu odpowiedzialność karna osoby fizycznej nie jest w takiej sytuacji przypadkowa i związana wyłącznie z faktem pełnienia funkcji zarządczej, ale w każdym przypadku jest odpowiedzialnością za czyn tej osoby, który narusza zakaz karny, i za jej decyzje. To decyzje tej osoby ostatecznie doprowadziły do wystąpienia przestępstwa, w które zaangażowany był podmiot zbiorowy i do ewentualnego pokrzywdzenia osób trzecich – zwraca uwagę mec. Górski.

Inne zmiany w kodeksie spółek handlowych
Oprócz tego projekt przewiduje też zmiany w kodeksie spółek handlowych, które pozwolą na ubieganie się o uchylenie zakazu pełnienia funkcji w organach spółek handlowych lub jego skrócenie, także w przypadku osób skazanych za przestępstwo umyślne.
Pięcioletni zakaz pełnienia funkcji w organach spółki dotyczy osoby skazanej zarówno na minimalny, jak i maksymalny wymiar kary. Z kolei zmiany w ustawie o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu, przewidują zastąpienie kary w postaci pięciu lat pozbawienia wolności za zaniechania w przekazywaniu podejrzanych transakcji generalnemu inspektorowi informacji finansowej – sankcją administracyjną w postaci kary pieniężnej do 1 mln zł.
Etap legislacyjny: konsultacje
dr Jakub Znamierowski
adwokat, Wardyński i Wspólnicy
Wprowadzenie do ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych trybu konsensualnego, umożliwiającego zawarcie porozumienia w przedmiocie warunków nałożenia odpowiedzialności na podmiot zbiorowy, jest wysoce pożądane i stanowi krok w dobrym kierunku. Samo proponowane rozwiązanie może jednak nie być w pełni funkcjonalne, ponieważ prokurator nie bada podstaw odpowiedzialności podmiotu zbiorowego w postępowaniu karnym dotyczącym przestępstwa przedstawiciela takiego podmiotu, wobec czego nie ma w istocie przesłanek do ich stwierdzenia – co z kolei warunkuje wystąpienie z wnioskiem w trybie konsensualnym. Niezależnie od tego projektowane regulacje zdają się tracić z pola widzenia prawo do obrony samego reprezentanta podmiotu zbiorowego, który niekoniecznie musi przyznawać się do popełnienia czynu zabronionego mającego stanowić podstawę odpowiedzialności podmiotu zbiorowego, a może przez taki podmiot zostać poświęcony na ołtarzu niższej kary pieniężnej, która miałaby zostać nałożona na ten ostatni w wyniku porozumienia. Proponowane zmiany mają jedynie charakter fragmentaryczny, a potrzebna jest kompleksowa nowelizacja postępowania w przedmiocie odpowiedzialności podmiotów zbiorowych.
Informatyzacja Krajowego Rejestru Sądowego
- Nowelizacja wprowadza nowe narzędzia pozwalające na załatwianie spraw za pomocą usług sieciowych.
- Zgodnie z planowanymi zmianami Centralna Informacja KRS zostanie uprawniona do bezpłatnego udostępniania informacji.
- Nowe przepisy realizują działania deregulacyjne rządu.
Eliminacja zadań gminy w związku z prowadzeniem Krajowego Rejestru Sądowego
Proponowane zmiany deregulacyjne zakładają m.in. zdjęcie z gmin zadań zleconych związanych z obowiązkiem prowadzenia Rejestru. W obecnym stanie prawnym jednostka samorządu terytorialnego ma obowiązek zapewnienia zainteresowanym wglądu do: Polskiej Klasyfikacji Działalności, urzędowych formularzy wniosków wymaganych ustawą do rejestracji spółek jawnych oraz informacji o wysokości opłat, sposobie ich uiszczania, a także właściwości miejscowej sądów rejestrowych. Rządowy projekt ustawy zakłada zaś całkowite wyeliminowania gminy z udziału w prowadzeniu jakichkolwiek zadań względem Krajowego Rejestru Sądowego (dalej: KRS).
Centrum Informacji KRS – nowe zadania
Proponowane zmiany zakładają udostępnianie bezpłatnych informacji przez Centralną Informację KRS za pośrednictwem usług sieciowych. Warunkiem ich udostępnienia będzie jednak wydanie przez ministra sprawiedliwości decyzji administracyjnej o wyrażeniu zgody na udostępnienie informacji z Rejestru. Minister będzie mógł jednak odmówić wyrażenia zgody, również w drodze decyzji administracyjnej, lub nawet ją cofnąć w określonych w ustawie przypadkach. Wedle założeń projektu ustawy podmioty publiczne w rozumieniu art. 2 ust. 1 ustawy z 17.2.2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1557) oraz inne podmioty, które realizują zadania publiczne na podstawie odrębnych przepisów albo na skutek powierzenia lub zlecenia przez podmiot publiczny ich realizacji, będą uprawnione do wystąpienia z wnioskiem do ministra sprawiedliwości o wyrażenie zgody na udostępnianie informacji z Rejestru za pośrednictwem usług sieciowych.
Projektodawca wprost wskazał w uzasadnieniu do ustawy, iż do podmiotów zaliczać się będą te upoważnione ustawowo i uprawnione do badania sytuacji majątkowej oraz działalności uczestników obrotu prawno-gospodarczego. Podmioty występujące z takim wnioskiem będą musiały zważać na warunki formalne, określone szczegółowo w art. 4g proponowanego projektu ustawy, w tym zwłaszcza na uzasadnienie spełnienia przesłanki niezbędności udostępnionych danych oraz złożenie przez wnioskodawcę oświadczeń o zapewnieniu bezpiecznych warunków technicznych, informatycznych oraz organizacyjnych związanych z przechowywaniem oraz przetwarzaniem udostępnionej informacji.
Projekt ustawy zakłada również nałożenie na podmioty, które uzyskały informacje z Rejestru, obowiązku informacyjnego względem Ministra Sprawiedliwości o zaprzestaniu realizacji zadań za pośrednictwem usług sieciowych, zmianę urządzeń i systemów informatycznych pozwalających na identyfikację osoby pozyskującej informację z Rejestru, a także o zmianie zabezpieczeń technicznych i organizacyjnych związanych z przetwarzaniem danych z rejestru.
Akta rejestrowe jedynie w systemie teleinformatycznym
Projekt ustawy zakłada wprowadzenie całkowitej cyfryzacji akt rejestrowych podmiotów podlegających obowiązkowi wpisu do rejestru stowarzyszeń, innych organizacji społecznych lub zawodowych, fundacji oraz samodzielnych publicznych zakładów zdrowotnej, a także składania wniosków i pism dotyczących tych podmiotów wyłącznie za pośrednictwem tego systemu. Projektodawca zakłada jednocześnie, iż dotychczasowe dokumenty papierowe nie będą digitalizowane, a wszelkie nowe wnioski i pisma będą składane wyłącznie elektronicznie, bez zakładania papierowych akt. Proponowane zmiany mają na celu ujednolicenie rejestru stowarzyszeń oraz rejestru przedsiębiorców.
Przedsiębiorcy bez obowiązku ogłaszania wpisów do KRS-u w Monitorze Sądowym i Gospodarczym
Projekt ustawy zakłada uniezależnienie ogłoszeń KRS-u od Monitora Sądowego i Gospodarczego (dalej: Monitor). Proponowane przez projektodawcę zmiany sprowadzają się w głównej mierze do wyeliminowania wszelkich regulacji związanych z dotychczasowym dualnym zamieszczaniem wpisu w KRS oraz w Monitorze. Z proponowaną nowelizacją wiążą się m.in. zmiany związane z domniemaniem znajomości ogłoszonych wpisów, które uzależniono od momentu ich ujawnienia w Rejestrze, a nie – jak dotychczas – w Monitorze. Rezygnacja z powiązań pomiędzy Monitorem a KRS-em skutkuje tym samym derogacją następujących przepisów w poszczególnych ustawach, odnoszących się do wyżej przytoczonego powiązania Monitora z KRS-em:
- art. 1 ust. 3 pkt 1 ustawy z 22.12.1995 r. o wydawaniu Monitora Sądowego i Gospodarczego (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1395);
- art. 6 ust. 9 pkt 3 ustawy z 9.9.2000 r. o podatku od czynności cywilnoprawnych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 295);
- art. 110zf ust. 9 zd. drugie ustawy z 29.7.2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 722);
- art. 6 ust. 3 ustawy z 27.4.2006 r. o spółdzielniach socjalnych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 178).
Zmiany przepisów karnych
Projektodawca proponuje wprowadzenie do ustawy z 20.8.1997 r. o Krajowym Rejestrze Sądowym (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 979) przestępstwa (występku) zagrożonego karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2, jeżeli nieuprawniona osoba uzyska z Rejestru informację za pośrednictwem usług sieciowych. Brzmienie przepisu sugeruje, że przestępstwo można będzie popełnić jedynie umyślnie. W związku z powyższym, jeżeli w proponowanym porządku prawnym osoba nieuprawniona uzyska z Rejestru informację za pośrednictwem usług sieciowych w sposób nieumyślny lub też dane te zostaną jej omyłkowo udostępnione, pomimo tego, że nie wnosiła o nie, to wówczas nie będzie podlegać odpowiedzialności karnej, gdyż nie dojdzie do popełnienia przestępstwa.
Jednocześnie proponuje się usunięcie przepisu karnego określonego w art. 122 ust. 2 ustawy z 4.3.2005 r. o europejskim zgrupowaniu interesów gospodarczych i spółce europejskiej (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 259). W aktualnym stanie prawnym osoba, która popełni czyn karalny określony w wyżej przytoczonym przepisie, polegający na tym, iż będąc zarządcą zgrupowania albo jego likwidatorem, nie ogłosi w Monitorze Sądowym i Gospodarczym następujących danych dotyczących zgrupowania, tj.:
- danych, które muszą zostać włączone do umowy o utworzeniu zgrupowania, na podstawie art. 5 rozporządzenia Rady (EWG) Nr 2137/85 z 25.7.1985 r. w sprawie europejskiego ugrupowania interesów gospodarczych (EUIG) (Dz.Urz. UE L z 1985 r. Nr 199, s. 1) oraz wszelkich zmian tych danych;
- numeru, daty i miejsca rejestracji oraz wzmianki o wykreśleniu rejestracji;
- wzmianki o złożeniu w rejestrze dokumentów i danych, o których mowa w art. 7 lit. b–j rozporządzenia 2137/85,
to wówczas podlega karze grzywny do 10.000 zł. Derogacja przedmiotowego przepisu stanowi konsekwencje zerwania więzi pomiędzy KRS a Monitorem.
Inne zmiany deregulacyjne
W ramach proponowanych zmian, projektodawca zakłada również usunięcie zdania drugiego z art. 126 § 3 ustawy z 16.9.1982 r. – Prawo spółdzielcze (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 593), który mówi o obowiązku ogłoszenia przez sąd wykreślenia spółdzielni z Krajowego Rejestru Sądowego, po tym jak dojdzie do zatwierdzenia sprawozdania finansowego na dzień zakończenia likwidacji.
Okres przejściowy i vacatio legis
Projekt ustawy zakłada, iż po jej wejściu w życie, do postępowań wszczętych i niezakończonych przed sądem rejestrowym przed wejściem w życie ustawy, zastosowanie znajdą przepisy dotychczas obowiązujące. Vacatio legis projektu ustawy zakłada, co do zasady, standardową długość, gdyż zmiany maja wejść w życie po upływie 14 dni. Jedynie przepisy dotyczące wejścia w życie wprowadzenia całkowitego prowadzenia dokumentów i składania wniosków w drodze elektronicznej, a także całkowite wyeliminowanie prowadzenia akt rejestrowych w formie papierowej miałoby wejść w życie pierwszego dnia miesiąca następującego po upływie 12 miesięcy od dnia ogłoszenia, w związku z koniecznością przygotowania i dostosowania procedur, a także systemów i szkoleń kadry pracowniczej do funkcjonowania wedle proponowanych zmian regulacji.
Etap legislacyjny
Projekt ustawy o zmianie ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym i niektórych innych ustaw (Druk nr 1311) został skierowany 2.6.2025 r. do I-go czytania na posiedzeniu Sejmu.
Białe plamy komunikacyjne mają zniknąć. Oto plan rządu
Ministerstwo Infrastruktury chce zmienić zasady funkcjonowania Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych o charakterze użyteczności publicznej, z którego dofinansowywane są deficytowe przewozy autobusowe. Mimo iż jego uruchomienie w 2019 roku wpłynęło pozytywnie na zwiększenie dostępności do publicznego transportu (dzięki mechanizmowi dopłat i pomocy finansowej przeznaczonej dla organizatorów publicznego transportu zbiorowego 4764 miejscowości uzyskało połączenia autobusowe), to nadal zagrożonych wykluczeniem transportowym jest szacunkowo 10,5 mln osób.
W tym celu resort przedstawił projekt zmian w ustawie o publicznym transporcie zbiorowym i niektórych innych ustaw. Zarządzanie funduszem, które dziś leży w gestii wojewodów, przejdzie również w ręce marszałków. Przy okazji zmieni się jego nazwa – będzie to Fundusz Przeciwdziałania Wykluczeniu Komunikacyjnemu. Dopłaty z FPWK będą przyznawane wyłącznie do linii w transporcie autobusowym, które zostały utworzone w celu walki z wykluczeniem komunikacyjnym (tak określono je w planie transportowym). Chodzi o to, by środki funduszu były przeznaczane stricte na przeciwdziałanie temu negatywnemu zjawisku.
Nowe standardy
Linie, które zostały utworzone w celu walki z wykluczeniem komunikacyjnym, zostaną wskazane w planie przez marszałka województwa na podstawie propozycji jednostek samorządu terytorialnego zgłoszonych do wspomnianego planu. To marszałek województwa jako „integrator” przewozów w województwie, analizując propozycje zgłoszone przez jednostki samorządu terytorialnego, określi takie linie komunikacyjne.
Projekt przewiduje także określenie na poziomie ustawowym minimalnego standardu częstotliwości połączeń: minimum trzy pary kursów dziennie, które będą realizowane rano, w południe, wieczorem, a także w weekendy i dni wolne od pracy.
Dopłatą będą mogły być również objęte przewozy okazjonalne na określonej trasie (na żądanie), przeznaczone dla osób starszych (po 75. roku życia), z niepełnosprawnościami, poddawanych długotrwałemu leczeniu, dzieci lub młodzieży.
– Powierzenie marszałkom województw opracowywania planów transportowych, które następnie będą realizować samorządy gminne i powiatowe, jest przedziwnym pomysłem. Zamiast uprościć system i wyznaczyć jeden podmiot odpowiedzialny za organizację przewozów autobusowych, jak to działa w całej Europie, jeszcze bardziej go komplikujemy – mówi prof. Michał Wolański z Instytutu Infrastruktury, Transportu i Mobilności w Szkole Głównej Handlowej.
– Od lat mówi się, że problemem jest rozbicie odpowiedzialności na wiele szczebli samorządu, zaś w tym projekcie, zamiast to naprawić, odpowiedzialność zostaje jeszcze bardziej rozmyta – żałuje ekspert, tłumacząc, że każda zmiana takiego planu na poziomie gminy czy powiatu wymagałaby zatwierdzenia przez sejmik.
Sytuacje, w których nowa linia się nie sprawdza i wymaga szybkiej korekty, zdarzają się często. Z drugiej strony, jak zauważa ekspert, gdy jakaś jednostka samorządu nie realizowałaby planu, marszałek i tak nie miałby żadnych narzędzi przymusu. Dlatego jego zdaniem zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłoby całkowite przekazanie organizacji transportu w ręce województw.
– Osobiście jednak jestem zwolennikiem tworzenia mniejszych związków subregionalnych na potrzeby organizacji transportu, obejmujących około 500 tys. mieszkańców, gdyż wtedy lepiej można skupić się na potrzebach pojedynczych gmin, sołectw, szkół czy zakładów pracy. Taka skala działa dobrze m.in. w Czechach i Austrii. Związki powiatowo-gminne umożliwiają również współpracę samorządów z różnych województw, np. w okolicach Jasła na Podkarpaciu i sąsiednich terenów Małopolski, a nawet dołączanie jednej gminy czy powiatu do kilku organizacji – dodaje prof. Wolański.
Chwali za to pomysł wprowadzenia transportu na żądanie, choć jak podkreśla, nie powinien być on ograniczony tylko do gmin. By osiągnąć racjonalną skalę wykorzystania pojazdów i dyspozytorów, powinien być to system działający na większym obszarze.
Obowiązkowe lokalizatory
Szykują się też nowe obowiązki dla przewoźników. Pojazdy, które jeżdżą na liniach objętych dopłatą z funduszu, mają być wyposażone w lokalizatory GPS. W razie niewłączenia geolokalizatora podczas takiego kursu Inspekcja Transportu Drogowego będzie mogła nałożyć administracyjną karą pieniężną w wysokości 2 tys. zł, a za brak wyposażenia pojazdu w urządzenie przewidziano karę w wysokości 12 tys. zł (nakładaną na przedsiębiorcę).
– To bardzo dobre rozwiązanie. Podczas prekonsultacji wskazywaliśmy na potrzebę wprowadzenia takiego wymogu, który pozwoli na weryfikację, czy przewoźnicy, którzy pobierają dopłaty z publicznych środków, rzeczywiście realizują te kursy – mówi Dariusz Tarnawski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Przewoźników Osobowych. – Z jednej strony ułatwi to egzekucje przepisów, bo będzie można zbadać stosunek faktycznie wykonanych przewozów do wypłaconych środków, a z drugiej zabezpiecza interesy samych przewoźników, w sytuacjach gdy jakiś organ zarzuca nierealizowanie przejazdów zgodnie z rozkładem – dodaje przewoźnik.
Elektroniczne rozkłady
Oprócz tego projekt przewiduje wprowadzenie obowiązku publikacji przez operatorów publicznego transportu zbiorowego rozkładów jazdy w formacie cyfrowej wymiany informacji GTFS lub NeTex. – Takie rozwiązanie będzie miało pozytywny wpływ na zwiększenie dostępności danych dotyczących rozkładów jazdy i będzie znacznym ułatwieniem do rozpoczęcia w przyszłości prac nad ogólnopolską bazą godzin odjazdów i przyjazdów oraz przystanków wraz z wyszukiwarką połączeń w całym kraju – wskazuje prof. Wolański.
To jednak pieśń przyszłości. Na razie resort planuje jedynie zobowiązanie marszałków województw do utworzenia regionalnych portali rozkładów jazdy linii komunikacyjnych i to tylko tych częściowo sfinansowanych ze środków funduszu.
– Wyposażenie autobusów w nadajniki GPS, jak i stworzenie baz danych o rozkładach jazdy jest bardzo dobrym pomysłem. Jednak zamiast 16 baz regionalnych powinien powstać centralny ogólnopolski system informacji o rozkładach. Tak będzie i taniej, i wygodniej dla pasażerów – dodaje prof. Wolański, który zwraca uwagę na jeszcze jeden mankament. Chodzi o skrócenie okresu umów o dofinansowanie do przewozów z dziesięciu do trzech lat.
Umowy na krótki okres
– Trudno jest efektywnie kontraktować usługi przewozowe w modelu konkurencyjnym na tak krótki czas, zwłaszcza przy względnie rygorystycznych wymogach co do wieku taboru. Krytycznie oceniam również możliwość dofinansowywania komunikacji miejskiej na liniach podmiejskich, a więc obsługujących okolice, w porównaniu z wsiami na prowincji, stosunkowo bogate, gdzie problemu wykluczenia komunikacyjnego prawie nie ma. Niedobrym pomysłem jest też utrzymanie finansowania transportu poprzez konkursy i dopłaty do wozokilometra (jednostka miary w transporcie kołowym – red.). Takie podejście zakłada, że pewne obszary będą miały transport publiczny, a inne nie, oraz preferuje obszary zamożniejsze. Skoro nie robimy konkursów na to, które obszary zasługują, np. na szkoły, bo wychodzimy z założenia, że mają być wszędzie, to tak samo powinno być z publicznym transportem. Rząd powinien po prostu przekazać odpowiednie środki organizatorom – związkom powiatowo-gminnym lub ewentualnie województwom, bez konieczności skomplikowanego aplikowania i rozliczania oraz zapewniając długoterminowe finansowanie. Tak było przy regionalizacji kolei – i to nie tylko w Polsce – podsumowuje prof. Wolański.
Etap legislacyjny: konsultacje społeczne