Nieobecność obrońcy na rozprawie a zapewnienie prawa do obrony
Postępowanie przed sądami powszechnymi
SR w S. skazał R.K. za posiadanie narkotyków, orzekając karę łączną 2 lat i 10 miesięcy pozbawienia wolności. Prokurator wniósł apelację na niekorzyść oskarżonego, jednak SO w K. utrzymał w mocy zaskarżony wyrok. Obrońca oskarżonego stawiał się w wyznaczonych przez SO w K. terminach, jednak rozprawa była dwukrotnie odraczana. Przeprowadzono ją dopiero na trzecim terminie, pomimo nieobecności obrońcy R.K., który drogą mailową przesłał wniosek o odroczenie rozprawy. Obrońca wyjaśnił, że z uwagi na nagły atak choroby zaświadczenie lekarskie wystawione przez lekarza sądowego potwierdzającego jego niezdolność do udziału w rozprawie dostarczy w późniejszym terminie. Sąd, na podstawie art. 117 § 2a KPK a contrario, nie uwzględnił wniosku o odroczenie rozprawy, wskazując, że udział obrońcy w rozprawie odwoławczej nie jest obowiązkowy. Podkreślono, że wniosek o odroczenie rozprawy nie tylko nie został poparty stosownym zaświadczeniem lekarskim, lecz także nie zawiera jakiegokolwiek uprawdopodobnienia stanu zdrowia obrońcy w dniu rozprawy.
Kasacja
Kasację od prawomocnego wyroku SO w K. wniósł obrońca R.K., zarzucając rażące naruszenie prawa, mogące mieć wpływ na treść wyroku, a mianowicie naruszenie art. 6 KPK i art. 117 § 2 KPK. Jego zdaniem naruszenie to polegało na przeprowadzeniu czynności procesowych i zamknięciu przewodu sądowego podczas nieobecności obrońcy, pomimo złożonego wniosku o odroczenie rozprawy. Obrońca R.K. twierdził, że jego choroba była niespodziewana, a przesłanie wniosku drogą mailową było w tamtym momencie jedyną możliwością, jaką dysponował. Dowodził też, że przejawem prawa do obrony jest możliwość uczestniczenia obrońcy we wszystkich czynnościach dowodowych i rozprawach sądowych. W kasacji podkreślono, że nawet jeśli sąd uzna, iż obrońca uchybił obowiązkowi starannego wykonywania obowiązków, to nie powinno to wywoływać negatywnych konsekwencji dla oskarżonego, które w tym przypadku polegały na nieświadczeniu mu przez obrońcę pomocy prawnej na rozprawie apelacyjnej.
Realizacja prawa do obrony
W orzecznictwie wskazuje się na dwa wymiary, czyli formalny i materialny, prawa obwinionego do obrony, wyrażonego w art. 6 KPK, mającego również podstawę konstytucyjną w art. 42 ust. 2 Konstytucji RP. Zgodnie z przepisem każdy, przeciwko komu prowadzone jest postępowanie karne, ma prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania. Skorzystanie z formalnego prawa do obrony wyraża się w ustanowieniu przez oskarżonego obrońcy, natomiast prawo do obrony materialnej oznacza konieczność umożliwienia temu obrońcy czynności obrończych na korzyść oskarżonego. Prawo to jest zachowane tylko wówczas, gdy w czasie rozprawy obrońca obwinionego ma realną i pełną możliwość podejmowania w interesie obwinionej wszystkich możliwych i koniecznych czynności oraz składania oświadczeń. Sytuację, w której okoliczności konkretnej sprawy wskazują, że w określonym fragmencie rozprawy obrońca nie mógł przedsięwziąć działań korzystnych dla oskarżonego, uznać należy za równoważną z tą, w której oskarżony nie ma obrońcy (zob. wyrok SN z 8.2.2023 r., II ZK 46/22, Legalis).
Na sądzie rozpoznającym sprawę spoczywa obowiązek weryfikacji, czy in concreto występują okoliczności stanowiące przeszkodę dla realnego wykonywania prawa do obrony (zob. wyrok SN z 12.2. 2025 r., II ZK 76/24, Legalis). Ustawodawca przewidział, w ramach prawa do obrony, możliwość ustanowienia trzech obrońców, a obowiązkiem organów procesowych jest je respektować (zob. wyrok SN z 14.11.2023 r., II KK 154/13). W konsekwencji za naruszenie prawa do obrony uznaje się m.in. sytuację, w której oskarżony chciał zapewnić sobie udział dwóch obrońców, co wynika z treści pełnomocnictwa, a sąd powiadomił o terminie rozprawy tylko jednego z nich. Zaniechanie takie i przeprowadzenie rozprawy pod nieobecność jednego z obrońców uniemożliwiło w praktyce wywiązywanie się przez obrońcę ze swojej roli, a tym samym w oczywisty sposób pogorszyło sytuację procesową oskarżonego, co mogło mieć bezpośrednie przełożenie na wynik postępowania. Bez znaczenia pozostaje także fakt, że drugi z obrońców był zawiadamiany o terminach czynności procesowych i prawidłowo wywiązywał się z obowiązków obrońcy (zob. wyrok SN z 23.10.2024 r., I KK 290/23, Legalis). Naruszeniem prawa do obrony jest też np. pozbawienie obrońcy prawa zadawania pytań biegłym w celu ustalenia tak istotnej kwestii, jak stan zdrowia psychicznego oskarżonego (zob. wyrok SN z 4.4.2023 r., V KK 80/22, Legalis).
Stanowisko SN
SN uwzględnił kasację w całości jako oczywiście zasadną, uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę SO w K. do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym. Za zasadne uznano twierdzenia obrońcy R.K., że uchybienie obrońcy w wykonywaniu jego obowiązków, np. niestawienie się na rozprawę bez należytego usprawiedliwienia, nie powinno powodować negatywnych skutków procesowych dla jego klienta. Konieczne jest jednak przy tym uwzględnienie realiów procesowych konkretnej sprawy, np. gdy obrona nie jest obowiązkowa oraz postawa oskarżonego w zakresie świadczenia mu pomocy prawnej (zob. wyrok SN z 18.5.2021 r., III KK 121/21, Legalis; wyrok SN z 24.10.2018 r., V KK 483/18, Legalis). W rozpoznawanej sprawie oskarżony na rozprawie apelacyjnej wnosił o odroczenie rozprawy, wskazując, że chciałby złożyć wyjaśnienia w obecności swojego obrońcy. Rozprawa apelacyjna nie była ograniczona do czynności podstawowych. W jej trakcie oskarżony składał wyjaśnienia, odpowiadał na pytania i sygnalizował trudności w prowadzeniu obrony, wskazując, że nie rozumie niektórych z kierowanych do niego pytań. SN stwierdził, że w takich okolicznościach SO w K. powinien uwzględnić wniosek o odroczenie rozprawy. Natomiast uznanie, że obrońca nie dopełnił obowiązku należytego usprawiedliwienia swojego niestawiennictwa, stanowi podstawę rozważenia wystąpienia do właściwego organu samorządu adwokackiego. SN stwierdził, że nieuwzględnienie wniosku o odroczenie rozprawy prowadziło do niezasadnego pozbawienia oskarżonego pomocy profesjonalnego obrońcy, a zatem do wydatnego pogorszenia jego sytuacji procesowej, co trzeba uznać za rażące i mogące mieć istotny wpływ na treść orzeczenia naruszenie art. 6 KPK.
W uzasadnieniu wyroku zaznaczono, że wbrew twierdzeniom obrońcy R.K. nie doszło do rażącego naruszenia art. 117 § 2 KPK, zgodnie z którym czynności procesowej nie przeprowadza się m.in. wtedy, gdy osoba uprawniona nie stawiła się, ale należycie usprawiedliwiła niestawiennictwo i wnosiła o nieprzeprowadzanie czynności bez jej obecności. Sygnalizowana przez obrońcę choroba nie była potwierdzona zaświadczeniem wystawionym przez lekarza sądowego, a jednocześnie obrońca nie wskazał, że nagły charakter jego niedyspozycji uniemożliwił mu uzyskanie na czas tego zaświadczenia i prześle je niezwłocznie. W konsekwencji odroczenie rozprawy apelacyjnej powinno opierać się nie na art. 117 § 2 KPK, ale wynikać z respektowania prawa oskarżonego do obrony.
Wyrok SN z 23.4.2025 r., IV KK 454/24, Legalis
Ile wyniesie płaca minimalna?
W czerwcu – jak co roku – toczą się negocjacje płacowe. Partnerzy społeczni starają się dojść do porozumienia w kwestii wysokości pensji minimalnej na przyszły rok, podwyżek w budżetówce i waloryzacji świadczeń emerytalnych i rentowych.
W miniony czwartek rząd zdecydował, że zaproponuje Radzie Dialogu Społecznego, aby od 1 stycznia 2026 roku minimalne wynagrodzenie za pracę wynosiło 4806 zł (obecnie jest to 4666 zł). W przyszłym roku proporcjonalnie wzrosłaby także minimalna stawka godzinowa dla zleceniobiorców i samozatrudnionych – od 1 stycznia wynosiłaby 31,40 zł (obecnie 30,50 zł). Natomiast płace w budżetówce powinny zgodnie z propozycją rządu wzrosnąć w 2026 roku o 3 proc.
Zapytaliśmy przedstawicieli związków zawodowych i pracodawców, jak oceniają propozycje rządu.
Związki zawodowe liczą na więcej
Norbert Kusiak, dyrektor wydziału polityki gospodarczej Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, zwraca uwagę na dwie kwestie.
– Przede wszystkim Rada Ministrów zmieniła prognozę wzrostu inflacji z 3,8 proc. na 3,0 proc. Przez wiele lat otrzymywaliśmy założenia projektu budżetu państwa i w tym dokumencie zawierano szereg ważnych informacji dotyczących kondycji gospodarki, ale też ewentualne wyjaśnienie korekt wskaźników makroekonomicznych. Od tego roku to się zmieniło. Pomimo protestu związków zawodowych i pracodawców zmieniono przepisy w tym zakresie i nie ma już obowiązku tworzenia takich założeń. W efekcie partnerzy społeczni są pozbawieni ważnego źródła informacji, np. o powodach korekty wysokości wskaźnika inflacji. A to poprawiłoby na pewno transparentność procesu negocjacji płacowych, wszystkie strony byłyby bowiem dobrze zorientowane w aktualnych parametrach ekonomicznych – wskazuje ekspert OPZZ.
Jak wskazuje, propozycje związków m.in. w zakresie minimalnego wynagrodzenia na 2026 rok były oparte na wieloletnich założeniach makroekonomicznych na lata 2025–2029. Podkreśla jednocześnie, że pomimo zmian wskaźników pierwotna propozycja związków nie zostanie zmodyfikowana. Przypomnijmy, że chodzi o podwyżkę do kwoty 5015 zł.
– Podtrzymujemy nasze postulaty – dodaje Norbert Kusiak.
Ważna relacja do przeciętnej płacy
Ekspert krytycznie ocenia z kolei propozycje rządu, które w czwartek zostały oficjalne przyjęte.
– Obawiamy się, że inflacja może być inna od tej prognozowanej przez stronę rządową. A jeżeli tak by się stało, oznaczałoby to realny spadek minimalnego wynagrodzenia. Przypomnę, że już mieliśmy taką sytuację w roku 2022 i wówczas płaca minimalna spadła realnie o 6 proc. – mówi ekspert OPZZ.
Cały czas podkreśla też znaczenie relacji płacy minimalnej do przeciętnego wynagrodzenia.
– Przyjęcie nasze propozycji spowodowałoby, że relacja ta się nie zmieni. W efekcie pensja minimalna stanowiłaby 52,7 proc. przeciętnej. Natomiast wdrożenie propozycji rządowej spowodowałoby obniżenie tej relacji do 50,5 proc. – wyjaśnia Norbert Kusiak.
Jak wskazuje, związki zawodowe są otwarte na rozmowy w sprawie ostatecznej wysokości podwyżki, ale już teraz mówi otwarcie, że propozycja niektórych organizacji pracodawców, aby podnieść płacę minimalną jedynie o 50 zł, jest nie do zaakceptowania dla reprezentantów pracowników. Nie podziela też obaw zatrudniających związanych ze wzrostem tej płacy. Jego zdaniem nie ma żadnych podstaw do twierdzeń, że przez to wzrośnie inflacja czy zostanie ograniczone zatrudnienie. Krytycznie ocenia także propozycję dotyczącą podwyżek dla zatrudnionych w sferze budżetowej (związki zaproponowały wzrost o co najmniej 12 proc.).
– Rząd planując podwyżki w budżetówce, powinien zwrócić uwagę na konieczność zachowania spójności między podwyżką płacy minimalnej a wzrostem wynagrodzeń w sektorze publicznym. W przeciwnym wypadku pensje będą tam ulegać spłaszczeniu (szybciej będą rosły pensje najmniej zarabiających, więc zmniejszy się dystans do zarobków osób na bardziej wymagających stanowiskach – red). Efektem będzie przechodzenie pracowników z sektora publicznego do prywatnego, czyli obniżenie jakość usług publicznych – podsumowuje Norbert Kusiak.
Zadowolone firmy
Rządowe propozycje inaczej oceniają przedstawiciele zatrudniających.
– Propozycja rządu to krok w dobrą stronę. W kwestii płacy minimalnej jest ona bliższa temu, co wynika z ustawy o minimalnym wynagrodzeniu i z postulatów pracodawców (zaproponowali oni podwyżkę do ok. 4716 zł – red.) – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.
Jak wskazuje, przy ustaleniu tej kwestii powinno się uwzględnić szerszy kontekst.
– Płaca minimalna w ostatnich latach rosła bardzo dynamicznie, do poziomu wyraźnie przekraczającego 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Jest ona też jedną z najwyższych w naszym regionie – dodaje.
Jak podkreśla, kolejny duży wzrost najniższej pensji stanowiłby realne zagrożenie dla konkurencyjności polskiej gospodarki.
– A to jest kwestia, z którą od pewnego czasu zaczynamy mieć problem. Czynnik płacowy jest bowiem jedną z przesłanek, która powoduje, że w ostatnim roku doszło do przeniesienia niektórych zakładów przemysłowych do innych krajów – dodaje.
Ekspert dość sceptycznie ocenia możliwość porozumienia w tym zakresie ze związkami zawodowymi z uwagi na dość spore różnice w propozycjach wzrostu minimalnego wynagrodzenia.
– Ale będziemy próbować się porozumieć. Czas na to mamy do 15 lipca – zauważa.
Dla budżetówki
W podobnym tonie wypowiada się Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców Business Centre Club.
– Propozycja rządu wychodzi naprzeciw naszemu apelowi, aby do kwestii płacy minimalnej podejść w sposób racjonalny. Nie było żadnych przesłanek gospodarczych, aby wzrost był tak wysoki, jak pierwotnie proponował resort pracy (chodziło o kwotę 5020 zł – red.). Choć przedstawiona propozycja nie jest z naszego punktu widzenia idealna, to jednak jest zbliżona do naszych oczekiwań – ocenił.
Pracodawcy zwracają jednocześnie uwagę, że partnerzy społeczni mogą się łatwiej porozumieć w innej kwestii, czyli przyszłorocznego wzrostu wynagrodzeń w sferze budżetowej.
– Pomimo znaczącej podwyżki w ubiegłym roku wciąż jednak mamy pewną lukę płacową w sektorze publicznym, w porównaniu z prywatnym. Dlatego przez pewien czas wynagrodzenia w sferze budżetowej powinny rosnąć szybciej niż płaca minimalna – wskazuje Łukasz Kozłowski.
PODWYŻKI
Jakie świadczenia wzrosną w 2026 r.?
Wraz z podwyżką najniższej pensji wzrosną też inne świadczenia, których wysokość jest powiązana z minimalną płacą. Jeżeli rządowa propozycja wzrostu się utrzyma (czyli od 1 stycznia najniższa pensja będzie wynosić 4806 zł), to od nowego roku maksymalna wysokość odprawy pieniężnej z tytułu rozwiązania stosunku pracy z przyczyn niedotyczących pracownika wyniosłaby 72 090 zł (obecnie 69 990 zł). Wyższe kwoty dostałyby też osoby, które doznały mobbingu lub z powodu nękania rozwiązały umowę o pracę. Mają one prawo dochodzić od pracodawcy odszkodowania w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę, czyli 4806 zł (obecnie 4666 zł). Od wspomnianych kwot jest też uzależniony dodatek za pracę w nocy. Wynosi on 20 proc. stawki godzinowej wynikającej z minimalnego wynagrodzenia za każdą godzinę pracy w porze nocnej. Minimalne wynagrodzenie determinuje też wysokość preferencyjnych składek na ubezpieczenia społeczne przedsiębiorców. W efekcie należności do ZUS płacone przez 24 miesiące od podstawy wymiaru w wysokości 30 proc. pensji minimalnej wyniosłyby w 2026 r. 456,16 zł (obecnie 442,88 zł) miesięcznie.
Stosunek pracy pomiędzy wspólnikiem a spółką z o.o.
Stanowisko Skarżącej kasacyjnie
SO w Warszawie wyrokiem z 30.6.2023 r. oddalił apelację wniesioną przez I.P. (dalej: Skarżąca kasacyjnie) od wyroku SR dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie z 13.12.2022 r., oddalającego powództwo i zasądzającego od Skarżącej kasacyjnie na rzecz Spółki, T. sp. z o.o. z siedzibą w W., 2.700 zł wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia uprawomocnienia się orzeczenia do dnia zapłaty tytułem zwrotu kosztów procesu. Skarżąca kasacyjnie wniosła skargę kasacyjną od ww. wyroku, zaskarżając go w całości i zarzucając:
- naruszenie przepisów prawa materialnego, tj.: art. 22 § 1 KP poprzez jego niewłaściwe zastosowanie w ustalonym stanie faktycznym i przyjęcie, że Skarżąca kasacyjnie, zawierając ze Spółką umowę o pracę, nie nawiązała stosunku pracy,
- naruszenie przepisów postępowania, tj. art. 3271 § 1 pkt. 2 KPC w zw. z art. 391 § 1 KPC poprzez nieprawidłowe sporządzenie uzasadnienia ww. wyroku.
Zdaniem Skarżącej, należy rozstrzygnąć, czy mniejszościowy wspólnik spółki z o.o., niebędący członkiem jej zarządu, może pozostawać w stosunku pracy ze spółką w rozumieniu art. 22 § 1 KP (czy istnieje element podporządkowania wobec pracodawcy), jeśli umowa o pracę została zawarta z nim przez jednego członka z dwuosobowego zarządu, którego to wspólnik ten powołał i ma prawo do jego odwołania.
Warunki przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania
W pierwszej kolejności SN wskazał, że stosownie do art. 3989 § 1 KPC SN przyjmuje skargę kasacyjną do rozpoznania, jeżeli:
- w sprawie występuje istotne zagadnienie prawne,
- istnieje potrzeba wykładni przepisów prawnych budzących poważne wątpliwości lub wywołujących rozbieżności w orzecznictwie sądów,
- zachodzi nieważność postępowania,
- skarga jest oczywiście uzasadniona.
Zgodnie z kolei z art. 3984 § 2 KPC, określającym wymogi formalne skargi kasacyjnej, skarga kasacyjna powinna zawierać wniosek o przyjęcie do rozpoznania i jego uzasadnienie. Przedmiotowy wniosek powinien wskazywać, że zachodzi przynajmniej jedna z ww. okoliczności wraz z ich uzasadnieniem.
W kontekście zagadnienia prawnego SN wskazał, że w uzasadnieniu ww. wniosku (sporządzonym odrębnie od uzasadnienia podstaw kasacyjnych) powinno zostać sformułowane zagadnienie prawne oraz przedstawione argumenty prawne, które wykażą możliwość różnorodnej oceny zawartego w nim problemu. W praktyce oznacza to, że zagadnienie prawne musi odpowiadać określonym wymaganiom, a mianowicie:
- być sformułowane w oparciu o okoliczności mieszczące się w stanie faktycznym sprawy wynikającym z dokonanych przez sąd ustaleń (postanowienie SN z 7.6.2001 r. III CZP 33/01),
- być przedstawione w sposób ogólny i abstrakcyjny tak, by umożliwić SN udzielenie uniwersalnej odpowiedzi, nie sprowadzającej się do samej subsumcji i rozstrzygnięcia konkretnego sporu (postanowienia SN z 15.10.2002 r. III CZP 66/02, Legalis),
- pozostawać w związku z rozpoznawana sprawą,
- dotyczyć zagadnienia budzącego rzeczywiście istotne (a zatem poważne) wątpliwości.
W tym kontekście SN wyjaśnił, że istotność zagadnienia prawnego konkretyzuje się zaś w tym, że w danej sprawie występuje zagadnienie prawne mające znaczenie dla rozwoju prawa lub znaczenie precedensowe dla rozstrzygnięcia innych podobnych spraw. Twierdzenie o występowaniu istotnego zagadnienia prawnego jest uzasadnione tylko wtedy, kiedy przedstawiony problem prawny nie został jeszcze rozstrzygnięty przez SN lub kiedy istnieją rozbieżne poglądy w tym zakresie, wynikające z odmiennej wykładni przepisów konstruujących to zagadnienie (postanowienie SN z 10.3.2010 r. II UK 363/09, Legalis).
Mając powyższe na uwadze, SN wskazał, że przedmiotowa skarga kasacyjna nie zawiera istotnego zagadnienia prawnego w zaprezentowanym rozumieniu.
Stosunek pracy wspólnika sp. z o.o.
W orzecznictwie SN nie kwestionowano możliwości nawiązywania stosunków pracy ze wspólnikami i członkami zarządów spółek kapitałowych, oczywiście pod warunkiem prawidłowej reprezentacji pracodawcy przy zawieraniu umów (m.in. wyroki SN z: 9.4.2004 r. I PK 659/03 i z 23.10.2006 r. I PK 113/06, Legalis). Wspomniane orzecznictwo odnosi się do sytuacji, w której społeczny status wykonawcy pracy staje się dla danej osoby jedynie funkcjonalnym elementem jej statusu właściciela spółki, służąc jej kompleksowej obsłudze, a więc do sytuacji, w której dochodzi do swoistej symbiozy pracy i kapitału, sprzecznej z aksjologią prawa pracy i prawa ubezpieczeń społecznych, opartą co do zasady na założeniu oddzielania kapitału oraz pracy.
Jednocześnie SN podkreślił, że dla zakwalifikowania zatrudnienia jako czynności pracowniczych (w ramach stosunku pracy) decydujące znaczenie mają przepisy charakteryzujące stosunek pracy, nie zaś przepisy prawa handlowego. W świetle KP wymagane jest więc stwierdzenie, czy praca, którą wykonuje wspólnik na rzecz spółki, miała cechy charakterystyczne dla stosunku pracy, a więc czy polegała na wykonywaniu pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy, pod jego kierownictwem i na jego ryzyko.
Przytoczone wyżej poglądy podzielił również SO w Warszawie, wskazując, że w ustalonym stanie faktycznym, w stosunku prawnym łączącym Skarżącą kasacyjnie ze Spółką, brak było elementu podporządkowania pracowniczego, a zatem nie można przyjąć, aby został nawiązany stosunek pracy, a zawarta przez Skarżącą kasacyjnie umowa o pracę nie może wywoływać skutków prawnych odnoszących się do jej ubezpieczenia pracowniczego. Formalny status pracowniczy Skarżącej kasacyjnie został zdominowany przez status wspólnika spółki z o. o., a w takiej sytuacji nie może być mowy o zatrudnieniu w ramach stosunku pracy. W tym przypadku Skarżąca kasacyjnie wykonywała czynności (nawet te, które można byłoby określić jako typowo pracownicze), na rzecz samej siebie, we własnym interesie i na swoje własne ryzyko, co wyklucza istnienie stosunku pracy. Brak było jednak innego podmiotu, pod którego kierownictwem Skarżąca kasacyjnie pozostawałaby przy świadczeniu tej pracy, a wykonywane czynności wiązały się z ryzykiem samej Skarżącej kasacyjnie jako jednego z dwóch udziałowców Spółki. Należy także zauważyć, że kierownictwo pracodawcy przejawiać się powinno w rzeczywistym (a nie tylko formalnym) podporządkowaniu pracownika innemu podmiotowi.
Oczywiste naruszenie prawa
Na marginesie SN przypomniał, że zgodnie z utrwalonym stanowiskiem judykatury skarga kasacyjna jest oczywiście uzasadniona, jeżeli zaskarżone tą skargą orzeczenie zapadło wskutek oczywistego naruszenia prawa. Takie (oczywiste) naruszenie prawa powinno być rozumiane jako widoczna, bez potrzeby dokonywania pogłębionej analizy jurydycznej, sprzeczność wykładni lub stosowania prawa z jego brzmieniem albo powszechnie przyjętymi regułami interpretacji (postanowienie SN z 26.2.2001 r. I PKN 15/01, Legalis) i jest możliwe do przyjęcia tylko wówczas, gdy orzeczenie jest niewątpliwie sprzeczne z zasadniczymi i niepodlegającymi różnej wykładni przepisami prawa (orzeczenie SN z 30.1.1963 r. II CZ 3/63). Przyczyny przyjęcia, że w przedmiotowej sprawie nie może być mowy o zatrudnieniu Skarżącej kasacyjnie w ramach stosunku pracy zostały wskazane powyżej i wyczerpująco wyjaśnione już w rozstrzygnięciu SO w Warszawie.
Rozstrzygnięcie SN
W rozpoznawanej sprawie z powództwa Skarżącej kasacyjnie przeciwko Spółce o wynagrodzenie, po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym 12.3.2025 r. skargi kasacyjnej Skarżącej kasacyjnie od wyroku SO w Warszawie z 30.6.2023 r., XXI Pa 27/23, SN odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania. Ponadto zasądził od Skarżącej kasacyjnie na rzecz Spółki 1350 zł wraz z odsetkami wynikającymi z art. 98 § 11 KPC, tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego w postępowaniu kasacyjnym.
Komentarz
Na gruncie stanu faktycznego ustalonego w rozpatrywanej sprawie SN wypowiedział się na temat stosunków łączących wspólnika kapitałowej spółki prawa handlowego (tu: sp. z o.o.) z tą spółką, na tle tak kodeksu spółek handlowych (stosunek korporacyjny), jak i kodeksu pracy (stosunek pracy). SN zaakcentował, że nawiązanie stosunku korporacyjnego nie jest równoznaczne z automatycznym, jednoczesnym powstaniem stosunku zatrudnienia, co ma szczególnie istotne znaczenie z punktu widzenia uprawnień pracowniczych i wtórnych w stosunku do nich uprawnień z tytułu ubezpieczeń społecznych, także emerytalnych. Jak wynika z uzasadnienia analizowanego rozstrzygnięcia, świadomości powyższego nie miała w tej sprawie Skarżąca kasacyjnie.
Postanowienie SN z 12.3.2025 r., II PSK 39/24, Legalis
Wydatki bez zgody małżonka
Kwestia ta pojawia się nierzadko w sprawach o podział majątku wspólnego, zwłaszcza po rozwodzie.
Zarabiał więcej, więcej wydawał. Tak też było w sprawie byłych małżonków z Krakowa, w której jedną ze spornych kwestii było to, jak sąd ma traktować znaczne wydatki męża zarabiającego dobrze i więcej od żony. Zgodnie z kodeksem rodzinnym zarobki małżonków (poza pewnymi wyjątkami) wchodzą do majątku wspólnego, który zwykle dzielony jest po rozwodzie. Była żona domagała się rozliczenia tych – nadmiernych w jej ocenie – wydatków przy podziale. Zgodnie z art. 361 § 1 kodeksu rodzinnego małżonek może sprzeciwić się rozporządzeniu majątkiem wspólnym przez drugiego małżonka, z wyjątkiem czynności w bieżących sprawach życia codziennego, czynności zmierzających do zaspokojenia zwykłych potrzeb rodziny albo podejmowanych w ramach działalności zarobkowej.
Sądy niższych instancji, w tym Sąd Okręgowy w Krakowie, w pewnym zakresie uwzględniły żądania żony, co skutkowało korzystniejszym dla niej orzeczeniem podziałowym. Mężczyzna odwołał się do Sądu Najwyższego, stawiając w skardze kasacyjnej kwestię, czy art. 361 § 1 kodeksu rodzinnego należy interpretować w ten sposób, że zgoda małżonka jest obligatoryjna dla rozporządzenia majątkiem wspólnym, a w razie jej braku takie rozporządzenie winno być traktowane jako dokonane z naruszeniem tej normy.
Mówiąc inaczej: czy wszelkie rozporządzenia majątkiem wspólnym przez jednego z małżonków są zgodne z prawem dopóty, dopóki drugi z małżonków nie wyrazi sprzeciwu wobec takiego rozporządzenia. W tym wypadku takich sprzeciwów żony nie było. Mąż twierdził nadto, że nie można mu przypisać żadnej winy ani odpowiedzialności odszkodowawczej za zużyte części majątku wspólnego.
Sąd Najwyższy wskazał, że przeznaczenie środków z majątku wspólnego na własne, usprawiedliwione potrzeby związane z utrzymaniem jednego z małżonków – choćby zużycie ich nastąpiło w czasie trwania wspólności majątkowej bez zgody drugiego małżonka – nie daje podstaw do konstruowania na tej podstawie odpowiedzialności majątkowej między małżonkami, a więc konieczności ich rozliczenia. Z drugiej strony każdy z małżonków może żądać rozliczenia z tytułu nieuzasadnionego zbycia i roztrwonienia przez drugiego małżonka składników majątku wspólnego. I nie ma przy tym znaczenia, czy zużycie (wydatkowanie składnika majątku wspólnego) zostało dokonane za zgodą współmałżonka.
Podstawą rozliczenia jest bowiem wykorzystanie środków pochodzących z majątku wspólnego na własne potrzeby. Przyznanie skarżącemu racji w tej kwestii nie skłoniło jednak SN do uwzględnienia jego skargi kasacyjnej ze względu na jej niedociągnięcia. – Nie wystarczy bowiem wskazanie w skardze kasacyjnej, że w sprawie występuje istotne zagadnienie prawne, należy jeszcze wykazać, że dotychczas jest ono nierozstrzygnięte, a jego charakter będzie miał znaczenie przy rozstrzyganiu rozpoznawanej sprawy i spraw podobnych przez sądy powszechne. Tymczasem uczestnik ograniczył się do zasygnalizowania problematyki dotyczącej obligatoryjności zgody małżonka na rozporządzenie majątkiem wspólnym – wskazała w konkluzji uzasadnienia prezes Izby Cywilnej SN Joanna Misztal-Konecka.
Sygnatura akt: I CSK 3040/24
Anisa Gnacikowska
adwokat
W wielu małżeństwach jest taka praktyka, że żona zajmuje się rodzinnym budżetem, codziennymi wydatkami, a mężczyzna poważniejszymi zakupami, inwestowaniem środków, spłacaniem kredytów czy rat leasingowych, i trudno wymagać, aby uzyskiwał on za każdym razem zgodę żony, dokumentował te wydatki na potrzeby ewentualnego rozwodu. W razie sporu nie ma z takimi poważniejszymi wydatkami problemu, gdyż zwykle zostawiają ślad np. w historii przelewów bankowych. Problemem są nieudokumentowane wydatki. Dlatego rada dla dzielących małżeński majątek jest taka, aby starali się w zakresie niespornym zawrzeć ugodę, czym przyśpieszą postępowanie i oszczędzą sobie i rodzinie długiego sporu.
Projekt zmian w ustawach mieszkaniowych
- Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o gospodarce nieruchomościami, ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego oraz ustawy o finansowym wsparciu niektórych przedsięwzięć mieszkaniowych (druk numer: 1318) likwiduje możliwość udzielania bonifikat przy sprzedaży mieszkań komunalnych, zamykając trwającą od dekad praktykę wyprowadzania lokali z zasobu gminy.
- Nowe przepisy pozwolą osobom starszym sprzedać lokal gminie z gwarancją dalszego zamieszkiwania, bez względu na dochód, powierzchnię czy stan majątkowy.
- Ustawa zwiększy dochody jednostek samorządu terytorialnego i państwa ze sprzedaży lokali, wzmacniając zasób mieszkaniowy i ograniczając niegospodarność w polityce lokalowej.
Zniesienie bonifikat przy sprzedaży lokali mieszkalnych
Najdalej idącą z projektowanych zmian jest uchylenie art. 68 ust. 1 pkt 7 ustawy z 21.8.1997 r. o gospodarce nieruchomościami (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1145; dalej: GospNierU), który dotąd umożliwiał organom stanowiącym jednostek samorządu terytorialnego (rada gminy, rada powiatu, sejmik województwa) oraz wojewodzie ustalanie bonifikat przy sprzedaży lokali mieszkalnych. Uchylenie tego przepisu oraz przepisów towarzyszących (m.in. art. 68 ust. 1a, 2a pkt 1, 4 i 5, 2b i 2d GospNierU) eliminuje podstawę prawną do udzielania bonifikat, których wysokość – jak wykazała Najwyższa Izba Kontroli – sięgała nawet 99% wartości lokali.
Nowe brzmienie ma otrzymać art. 68 ust. 2 GospNierU: „Jeżeli nabywca nieruchomości zbył nieruchomość lub wykorzystał ją na inne cele niż cele uzasadniające udzielenie bonifikaty, przed upływem 10 lat, licząc od dnia nabycia, jest zobowiązany do zwrotu kwoty równej udzielonej bonifikacie po jej waloryzacji. Zwrot następuje na żądanie właściwego organu”. Pomimo zniesienia możliwości udzielania nowych bonifikat, przepis ten zachowuje swoje znaczenie w odniesieniu do lokali nabytych przed wejściem w życie ustawy – zgodnie z przepisem przejściowym (art. 4 projektu), do tych przypadków nadal znajdą zastosowanie przepisy dotychczasowe.
Uzasadnienie wskazuje na brak równowagi w polityce mieszkaniowej jednostek samorządu terytorialnego. W latach 2003–2022 sprzedano ponad 623 tys. lokali mieszkalnych, oddając jedynie 45,6 tys. nowych mieszkań komunalnych. Przykład Gminy Miejskiej Kraków pokazuje, że sprzedaż ponad 8 tys. lokali z bonifikatą przyniosła podobny dochód co sprzedaż 350 lokali w trybie przetargowym. Projekt ma zakończyć tę nieracjonalną i społecznie niesprawiedliwą praktykę.
Nowy model ochrony osób starszych
Projekt wprowadza definicję „osoby starszej” w art. 2 ust. 1 pkt 14 ustawy z 21.6.2001 r. o ochronie praw lokatorów (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 725; dalej: OchrLokU), odsyłając do art. 4 pkt 1 ustawy z 11.9.2015 r. o osobach starszych (Dz.U. z 2015 r. poz. 1705).
Kluczowe zmiany wprowadza dodany przez projekt art. 21d OchrLokU. Przepis ten umożliwia gminie nabycie lokalu mieszkalnego od osoby starszej z jednoczesnym zobowiązaniem się – w tej samej umowie – do wynajęcia tej osobie lokalu należącego do zasobu komunalnego, w tym lokalu nabywanego. Daje to podstawę do zawarcia umowy najmu na czas nieoznaczony, bez konieczności opuszczania mieszkania przez dotychczasowego właściciela.
Co istotne, projekt wprowadza szereg wyłączeń wobec osób starszych, które zdecydowały się na sprzedaż lokalu na rzecz gminy:
- niestosowanie art. 21 ust. 3 pkt 1 OchrLokU brak wymogu spełnienia kryterium dochodowego;
- niestosowanie art. 21a–21c OchrLokU – brak obowiązku deklarowania dochodów i majątku oraz brak okresowej weryfikacji;
- niestosowanie art. 691 KC – najem lokalu nie przechodzi na spadkobierców.
Celem tych przepisów jest ochrona osób starszych przed wyłudzeniami i jednoczesne stworzenie możliwości zwiększenia ich bezpieczeństwa socjalnego poprzez uwolnienie wartości majątku (lokalu), przy zachowaniu prawa do zamieszkiwania w dotychczasowym miejscu. Jednocześnie projekt zabezpiecza interes gminy, eliminując m.in. ryzyko roszczeń spadkobierców.
Nowy mechanizm finansowania zakupu lokali
W art. 3 projektu zawarto zmiany w ustawie z 8.12.2006 r. o finansowym wsparciu niektórych przedsięwzięć mieszkaniowych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 304; dalej: FinWspLokBezdU). Najistotniejsze modyfikacje to:
- dodanie art. 3a FinWspLokBezdU – umożliwia finansowe wsparcie (grant z Funduszu Dopłat do 50% kosztów przedsięwzięcia) w przypadku, gdy gmina nabywa lokal od osoby starszej w systemie ratalnym – do 240 rat miesięcznych; warunkiem przyznania wsparcia jest, by raty te były płatne od dnia przeniesienia własności lokalu na gminę;
- nowy art. 18 ust. 1aa FinWspLokBezdU – zobowiązuje beneficjenta wsparcia (np. gminę) do przedłożenia Bankowi Gospodarstwa Krajowego rozliczenia sprzedaży oraz harmonogramu spłaty rat w terminie 90 dni od dnia przeniesienia własności lokalu.
Zmiany te likwidują ograniczenia wynikające z dotychczasowego art. 18 ust. 1 pkt 1 FinWspLokBezdU, który przewidywał obowiązek rozliczenia wsparcia w ciągu 60 dni – co czyniło niemożliwym w praktyce rozłożenie ceny sprzedaży na raty. Dzięki nowym przepisom gminy będą mogły proponować elastyczne modele płatności – np. wypłatę części ceny z góry i reszty w ratach miesięcznych.
Skutki społeczne i gospodarcze projektowanych rozwiązań
Zgodnie z oceną skutków projektowanej regulacji, wywrze ona wpływ na 9,9 mln osób powyżej 60. roku życia. Projektowane rozwiązania pozwolą na poprawę ich sytuacji finansowej bez ryzyka utraty dachu nad głową. Dodatkowo:
- gospodarstwa domowe w lokalach komunalnych (592,8 tys.) utracą prawo do zakupu lokali z bonifikatą, co wzmocni mieszkaniowy zasób gmin;
- gminy uzyskają wyższe dochody ze sprzedaży lokali oraz efektywną możliwość pozyskiwania lokali na rynku wtórnym;
- Skarb Państwa i powiaty zwiększą przychody ze sprzedaży lokali bez bonifikat.
W projekcie podkreślono również, że nie spowoduje on dodatkowych obciążeń finansowych ani dla jednostek samorządu terytorialnego, ani dla budżetu państwa. Zakup lokali jest już objęty dofinansowaniem z Funduszu Dopłat, a projekt jedynie zwiększa atrakcyjność tego mechanizmu.
Etap legislacyjny
Projekt ustawy o zmianie ustawy o gospodarce nieruchomościami, ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego oraz ustawy o finansowym wsparciu niektórych przedsięwzięć mieszkaniowych został złożony w Sejmie i znajduje się na etapie prac parlamentarnych. Został skierowany do pierwszego czytania w sejmowych komisjach – Komisji Infrastruktury oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Wejście w życie ustawy przewidziano zasadniczo po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia, z wyjątkiem art. 1 i 4, które mają wejść w życie 1.1.2027 r. Takie zróżnicowanie vacatio legis ma na celu umożliwienie dokończenia trwających procedur sprzedaży lokali z zastosowaniem dotychczasowych przepisów.
Rynek kryptowalut do zmiany
Konieczność zapanowania nad rynkiem kryptoaktywów staje się coraz bardziej paląca. Niedawno Ministerstwo Cyfryzacji odmówiło giełdzie zondacrypto możliwości używania aplikacji mObywatel do weryfikacji tożsamości użytkowników. Jak zapewnił szef resortu Krzysztof Gawkowski w czwartkowej rozmowie w Radiu Zet, w kwestii tej konieczne są rozmowy z Komisją Nadzoru Finansowego, która „ma swoje wytyczne”. Zaznaczył jednak, że takie stanowisko nie oznacza próby stawiania oporu na drodze rozwoju kryptowalut.
Nie trzeba będzie uciekać
Jednak Karol Nawrocki, jeszcze w trakcie kampanii wyborczej – odnosząc się do działalności branży – komentował, że „Polska musi być miejscem, gdzie powstają innowacje, a nie regulacje”. – Jako prezydent będę gwarantem tego, że w życie nie wejdą zamordystyczne przepisy, które ograniczą waszą wolność. Zadbam też o to, aby polskie firmy nie musiały uciekać do Czech czy Niemiec tylko dlatego, że polskie przepisy krępują ich rozwój – zwracał się do inwestujących. Trzeba jednak pamiętać, że ewentualne próby blokady unijnych rozporządzeń przez głowę państwa członkowskiego będą mocno ograniczone – a Polsce konieczność regulacji narzuca właśnie jedno z nich (przepisy rozporządzenia MiCA w życie weszły już pod koniec czerwca 2023 r.).
Więcej czasu dla przedsiębiorców
W tle tych zapowiedzi ostateczny kształt przybierają przepisy, które znajdą się w polskiej ustawie o kryptoaktywach. Prace nad nią trwają od początku ubiegłego roku, teraz zdają się przybierać ostateczną formę. To, co znalazło się w ostatniej, majowej wersji projektu – a pozostało niezmienne – to oddanie kontroli na rynkiem w ręce KNF-u, która zyska m.in. możliwość blokowania rachunków kryptoaktywów, a także drakońskie kary, które grozić będą za złamanie przepisów.
Jednym z głównych punktów spornych były zaś terminy wprowadzenia zmian. Jak komentują prawnicy z kancelarii V4 Group Polska – mec. Dawid Widzyk, mec. Dawid Krzywonos i Jan Jędrzejewski – poprzednia propozycja MF zakładała, że okres przejściowy w Polsce zakończy się 30 czerwca bieżącego roku. Obecna zaś, że przedsiębiorcy, po uzyskaniu zezwolenia, będą mogli świadczyć usługi na dotychczasowych zasadach jeszcze przez dziewięć miesięcy od wejścia ustawy w życie.
Zniesiony ma zostać też zakaz udzielania pożyczek w kryptoaktywach. – To może pozytywnie wpłynąć na rozwój rynku w tym obszarze. Zmniejszono także wysokość rocznej wpłaty, którą będą zobowiązani wnosić dostawcy usług w zakresie kryptoaktywów. W nowym projekcie wpłata równa jest kwocie 0,4 proc. średniej wartości przychodów z ostatnich trzech lat, przy minimalnej wpłacie równej 500 euro w złotych. Projekt pozostawia możliwość ustanawiania zabezpieczeń wierzytelności na kryptoaktywach – w formie blokady, zastawu lub zabezpieczenia finansowego – wyjaśniają eksperci.
Dziś „na emigracji”, od jutra pod rygorem
Sceptyczny, co do szykowanych regulacji jest zaś mec. Leszek Kieliszewski z kancelarii Legality. Zauważa, że dotąd kantory kryptowalut miały problemy nawet z założeniem podstawowego rachunku płatniczego w polskim banku, a teraz – za jednym zamachem – narzuci się im ścisłe reguły. – Przypomina to szukanie rozwiązań dla problemów wydumanych. To trochę tak, jakby wybierać kwiatki do mieszkania, które obecnie jest na etapie dziury w ziemi – komentuje adwokat.
W tym kontekście z rezerwą ocenia też przebieg postępowań toczących się przed Komisją. – Wezwany przez KNF świadek musi zeznawać pod rygorem odpowiedzialności karnej, bez możliwości skorzystania z pomocy zawodowego pełnomocnika. Takie zeznania są następnie „na gotowe” przekazane do prokuratur, które formują akty oskarżenia. Zgodnie z projektem ustawy, ta „patologia” zostanie rozszerzona na rynek kryptoaktywów – przewiduje.
Zamknięcie się dla małych i średnich
A jak na próby regulacji reaguje sam rynek? Zdaniem Sławka Zawadzkiego, prezesa platformy kryptowalutowej – firmy Kanga, MiCA to pierwszy tak obszerny zestaw przepisów na świecie, ale „nie jest to dobra wiadomość”. – W praktyce otwiera rynek dla dużych funduszy, banków i korporacji, a zamyka go przed tymi, którzy go stworzyli – małymi i średnimi firmami. Wymagania są kosztowne, procedury skomplikowane, a Polska – zamiast ułatwić wdrożenie – dorzuca jeszcze więcej restrykcji niż sama Unia przewiduje – uważa.
– Od lat walczymy o możliwość legalnego działania, o uczciwe konto w banku, o prawo, które nas chroni – deklaruje prezes Kangi. – MiCA miała być szansą – a wygląda na to, że może być gwoździem do trumny europejskiej innowacji. Oszuści dalej będą działać poza systemem, a uczciwi znikną – konkluduje.
Ministerstwo Finansów nie odpowiedziało na pytania dotyczące nowej wersji projektu.
Etap legislacyjny: komitet Rady Ministrów
Fiskus kontroluje często i długo
Tak wynika z raportu MDDP „Przedsiębiorcy pod lupą fiskusa. Niełatwe relacje podatników i organów podatkowych” opracowanego we współpracy z Konfederacją Lewiatan. Analiza nie napawa optymizmem. Wynika z niej bowiem, że polski biznes od lat musi zmagać się z rosnącymi obowiązkami fiskalnymi, niejasnymi i nieustannie zmieniającymi się przepisami podatkowymi. Do tego coraz częściej trafia na celownik skarbówki. Kontroli jest więcej, trwają dłużej i zazwyczaj kończą się wykryciem nieprawidłowości.
Zmiana trendów
Autorzy raportu przebadali aktywność kontrolerów w obszarze czterech głównych podatków: VAT, CIT, PIT i akcyzy z lat 2019–2024. I okazuje się, że w tym okresie łącznie w Polsce zostało wszczętych prawie 90 tys. kontroli podatkowych i około 27,5 tys. kontroli celno-skarbowych. Najwięcej było ich w 2022 r., bo aż 21 893. W 2024 r. dużo mniej – 17 188. Najprawdopodobniej ma to związek z coraz lepszym dostępem do informacji o podatnikach i lepszym typowaniem do kontroli.
Z badania wynika, że aparat skarbowy coraz częściej odchodzi od kontroli podatkowych na rzecz celno-skarbowych. W 2023 r. liczba wszczynanych kontroli podatkowych spadła o prawie 30 proc. w porównaniu z rokiem wcześniejszym, a w 2024 r. o kolejne 16,5 proc. Rośnie za to liczba kontroli celno-skarbowych. W 2023 r. było ich prawie cztery razy więcej niż w 2019 r., w którym stanowiły ok. 12 proc. wszystkich wszczynanych kontroli. W 2024 r. ten współczynnik wyniósł już 38 proc.
Eksperci MDDP prognozują, że trend „wygaszania” kontroli podatkowych na rzecz zwiększania celno-skarbowych będzie się utrzymywał też w kolejnych latach, o czym mogą świadczyć m.in. zapowiedzi resortu finansów.
Niezmiennie podatkiem, który najczęściej trafia na celownik skarbówki, jest VAT. W latach 2019–2024 dotyczyło go aż 61 proc. kontroli celno-skarbowych i 49 proc. podatkowych. Z raportu wynika jednak, że istotniej zmianie uległa struktura podatków objętych kontrolami. W 2019 r. prawie połowa wszystkich kontroli, zarówno podatkowych, jak i celno-skarbowych, dotyczyła PIT. W kolejnych latach ten odsetek ulegał spadkowi i w 2024 r. wyniósł 30 proc. W tym samym czasie rosło znaczenie kontroli w VAT z 42 do 55 proc.
W raporcie zauważono, że stosunkowo rzadko kontrolowany w Polsce jest CIT, który przynosi też małe dochody. Co prawda udział kontroli CIT wzrósł do 13,5 proc. w 2024 r. Niemniej wciąż pozostaje na zbyt niskim poziomie. Zdaniem autorów opracowania dane te potwierdzają problem „systemowy” niedostatecznej kontroli podatników CIT, na co uwagę zwracała Najwyższa Izba Kontroli.
Niepokojące jest to, że w większości przypadków polscy podatnicy są „zaskakiwani” kontrolą i nie mają możliwości dokonania dobrowolnej korekty przed jej wszczęciem. A to podnosi ryzyko większych odsetek od ewentualnych zaległości. Od II kwartału 2022 r. do końca 2024 r. odsetek kontroli podatkowych, o których fiskus zawiadomił kontrolowanego, wyniósł zaledwie 11,3 proc. Ta praktyka budzi poważne wątpliwości, bo zgodnie z przepisami co do zasady kontrolę powinno poprzedzać zawiadomienie o zamiarze jej wszczęcia. Tak zwana kontrola na legitymacje jest wyjątkiem, zatem pojawiają się uzasadnione pytania, czy fiskus nie nadużywa go w relacjach z podatnikami.
Gra na czas, presja na wynik
Optymizmem nie napawa też czas trwania kontroli. Raport nie pozostawia złudzeń: średni czas trwania kontroli nie mieścił się w limitach ustanowionych przez ustawodawcę. Co częściowo może być też pokłosiem nadużywania kontroli bez zawiadomienia, w przypadku których limity te nie obowiązują.
Przykładowo w 2024 r. średni czas kontroli podatkowych w VAT wynosił 143 dni, a w PIT aż 110 dni. Odpowiednio, jeśli zaś chodzi o kontrole celno-skarbowe, w przypadku VAT było to 264 dni, a w PIT aż 200 dni. Przy czym czas trwania kontroli celno-skarbowych i tak uległ w ostatnich latach skróceniu.
Z opracowania wynika, że polska skarbówka zasadniczo nie odchodzi z kontroli z pustymi rękami. Przykładowo w latach 2019–2024 aż 95 proc. wszystkich kontroli podatkowych skończyło się stwierdzeniem nieprawidłowości. W tym okresie w kontrolach podatkowych, jak i celno-skarbowych, najwięcej uszczupleń – 14,6 mld zł – dotyczyło VAT.
Niekoniecznie oznacza to jednak, że polska skarbówka jest skuteczniejsza i lepiej typuje podatników do kontroli. Po pierwsze, wielu podatników nie zgadza się z wynikami kontroli i udaje się im je skutecznie podważyć w postępowaniach sądowych.
Po drugie, pojawiają się też obawy, czy owa „skuteczność” w wykrywaniu nadużyć nie jest efektem presji na to, aby kończyły się one wynikiem negatywnym dla kontrolowanych.
Wyrok TK przyczyną wznowienia orzeczenia w przedmiocie prawa pomocy
Prezes NSA wniósł o podjęcie uchwały wyjaśniającej: czy art. 272 § 1 ustawy z 30.8.2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 935; dalej: PostAdmu) w zw. z art. 190 ust. 4 i art. 8 ust. 2 Konstytucji RP może stanowić podstawę wznowienia postępowania sądowoadministracyjnego także w przypadku, gdy rozstrzygnięcie TK o niezgodności z Konstytucją RP dotyczy przepisów stanowiących podstawę wydania orzeczenia niekończącego postępowania w sprawie, w tym orzeczenia w przedmiocie prawa pomocy?
We wniosku wskazano, że zgodnie z art. 270 PostAdmU, w przypadkach przewidzianych w dziale VII można żądać wznowienia postępowania, które zostało zakończone prawomocnym orzeczeniem. Art. 272 § 1 PostAdmU uprawnia do żądania wznowienia postępowania w przypadku, gdy TK orzekł o niezgodności aktu normatywnego z Konstytucją RP, umową międzynarodową lub z ustawą, na podstawie którego zostało wydane orzeczenie. W art. 190 ust. 4 Konstytucji RP zastrzeżono, że wznowienie, którego podstawą jest wyrok TK, odbywa się na zasadach i w trybie określonych w przepisach właściwych dla danego postępowania. Przy czym art. 8 ust. 2 Konstytucji RP przewiduje, że jej przepisy stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja RP stanowi inaczej.
W orzecznictwie prezentowane są dwa odmienne poglądy co do dopuszczalności wzruszenia, w trybie wznowienia, postanowień w sprawie przyznania wynagrodzenia za świadczenie pomocy prawnej z urzędu, ustalonego w oparciu o przepisy uznane przez TK za niezgodne z Konstytucją RP (zob. wyrok TK z 27.2.2024 r., SK 90/22, Legalis). W wyroku tym TK orzekł, że § 2 pkt 1 w zw. z § 4 ust. 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 3.10.2016 r. w sprawie ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej przez adwokata z urzędu (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 2631) w zakresie, w jakim określa opłaty stanowiące ponoszone przez Skarb Państwa koszty nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej przez adwokata z urzędu w wysokości niższej niż stawki minimalne opłat określonych w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z 22.10.2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1964), jest niezgodny z art. 64 ust. 2 w zw. z art. 31 ust. 3, art. 32 ust. 1 zd. 2 i art. 92 ust. 1 zd. 1 Konstytucji RP.
Rozbieżności w orzecznictwie
Pierwsze stanowisko opiera się na założeniu, że z uwagi na wyjątkowy charakter wznowienia postępowania musi być ono rozumiane ściśle. Przyjmuje się, że wznowienie przysługuje od ściśle określonych orzeczeń, czyli prawomocnych i kończących postępowanie w sprawie, na ściśle określonych podstawach. Ponieważ postępowanie zainicjowane wnioskiem pełnomocnika z urzędu o przyznanie wynagrodzenia nie ma przymiotu samodzielności i odrębności, jest związane ze skargą do sądu administracyjnego, nie ma więc możliwości jego wznowienia. Podkreśla się przy tym, że wykładnia taka nie jest sprzeczna z art. 190 ust. 4 Konstytucji RP, gdyż wznowienie musi się odbywać zgodnie z przepisami właściwymi dla danej procedury. W regulacjach PostAdmU nie przewidziano zaś możliwości wznowienia postępowania w przypadku, gdy rozstrzygnięciem wydanym na podstawie niekonstytucyjnych przepisów jest orzeczenie niekończące postępowania w sprawie (zob. postanowienie NSA z 28.10.2024 r., I OSK 1969/24, Legalis; postanowienie NSA z 28.11.2024 r., I OSK 2058/24, Legalis).
Drugi pogląd akcentuje wyjątkowość sytuacji, gdy przyczyną wznowienia jest orzeczenie TK o niekonstytucyjności przepisów przyjętych za podstawę postanowienia incydentalnego. Zasadniczo jednolicie uznaje się, że instytucja wznowienia postępowania uregulowana w PostAdmU nie ma zastosowania do postanowień o charakterze procesowym, jednak w tym przypadku chodzi o możliwość wzruszenia prawomocnego orzeczenia sądowego, wydanego na podstawie niekonstytucyjnego przepisu, kończącego postępowanie, choć nie sprawę, w ramach której to postępowanie było prowadzone. W konsekwencji przyjmuje się, że art. 270 PostAdmU i art. 272 § 1 PostAdmU odczytywane w kontekście art. 190 ust. 4 Konstytucji RP dają możliwość wznowienia, na skutek wyroku TK, postępowania zakończonego postanowieniem niekończącym postępowania w sprawie (zob. postanowienie NSA z 28.1.2025 r., II OSK 2873/24; postanowienie NSA z 13.11.2024 r., II FZ 66/24, Legalis).
Uprawnienie do ponownego rozstrzygnięcia sprawy
NSA uznał, że art. 272 § 1 PostAdmU w zw. z art. 190 ust. 4 Konstytucji RP i art. 8 ust. 2 Konstytucji RP może stanowić podstawę wznowienia postępowania sądowoadministracyjnego także w przypadku, gdy rozstrzygnięcie TK o niezgodności z Konstytucją RP dotyczy przepisów stanowiących podstawę wydania prawomocnego orzeczenia niekończącego postępowania w sprawie, w tym orzeczenia w przedmiocie prawa pomocy. W uzasadnieniu uchwały wyjaśniono, że celem ustawowej procedury, realizującej art. 190 ust. 4 Konstytucji RP, musi być realne zagwarantowanie uprawnienia do ponownego rozstrzygnięcia sprawy w nowym stanie prawnym, ustalonym orzeczeniem TK. Ustawodawca ma więc obowiązek skonstruowania przepisów implementujących to uprawnienie z uwzględnieniem okoliczności, że zasada wzruszalności aktów stosowania prawa została przesądzona już na gruncie samej Konstytucji RP, a celem ustawowej procedury musi być realne zagwarantowanie stosowania tej zasady w praktyce. W konsekwencji niedopuszczalne jest ograniczanie zasady wynikającej z art. 190 ust. 4 Konstytucji RP, poprzez regulacje wprowadzone w ustawach zwykłych, czy to wprost, czy też na skutek ich wykładni (zob. postanowienie NSA z 31.10.2024 r., I FZ 170/24, Legalis; wyrok TK z 27.10.2004 r., SK 1/04, Legalis).
W ocenie NSA brak sprecyzowania w art. 190 ust. 4 Konstytucji RP, co ustrojodawca rozumie pod pojęciem „prawomocnych orzeczeń sądowych” wskazuje na wolę jak najszerszej interpretacji tego terminu i objęcie nim każdego z prawomocnych orzeczeń sądowych, bez względu na formę procesową i bez względu na to, czy jest to orzeczenie kończące postępowanie. W konsekwencji zwrot „prawomocne orzeczenie sądowe” należy utożsamiać zarówno z wyrokami oraz postanowieniami kończącymi postępowanie w sprawie sądowoadministracyjnej w rozumieniu art. 1 PostAdmU, jak i z postanowieniami niekończącymi postępowania, wydawanymi w sprawach wpadkowych, w tym niezaskarżonymi sprzeciwem postanowieniami referendarza sądowego wojewódzkiego sądu administracyjnego.
Gwarancja możliwości wykonania wyroku TK
W uzasadnieniu uchwały zaznaczono, że postanowienia niekończące postępowania mogą być wydawane w danej sprawie lub poza nią, np. przyznanie prawa pomocy może być rozstrzygnięte przed wszczęciem postępowania w sprawie sądowoadministracyjnej. Rozstrzygnięcia mogą mieć związek z treścią rozstrzygnięcia zapadłego w takiej sprawie, albo też pozostawać bez żadnego związku z taką sprawą. Postanowienia niekończące postępowania bardzo często rozstrzygają określoną kwestię w sposób definitywny, autonomiczny względem sprawy zasadniczej, wywołując trwałe skutki, np. przyznanie wynagrodzenie pełnomocnikowi ustanowionemu z urzędu, kary w ramach „policji sesyjnej”, czy wyłączenie sędziego od rozpoznania danej sprawy.
Ustawodawca zdecydował się na nowelizację procedury cywilnej poprzez dodanie art. 359 § 2 KPC, zgodnie z którym postanowienia niekończące postępowania w sprawie, mogą być zmieniane lub uchylane także wówczas, gdy zostały wydane na podstawie aktu normatywnego uznanego przez TK za niezgodny z Konstytucją RP, ratyfikowaną umową międzynarodową lub z ustawą. W ocenie NSA, brak w PostAdmU odpowiednika unormowań, jakie wprowadzono do KPC, nie oznacza, że wolą ustawodawcy było zróżnicowanie tych procedur w zakresie gwarantowanego art. 190 ust. 4 Konstytucji RP uprawnienia przysługującego podmiotom, w stosunku do których wydano rozstrzygnięcie na podstawie przepisu uznanego później za niekonstytucyjny. Za niedopuszczalne uznano też uzależnianie wznowienia w postępowaniu incydentalnym od pozaustawowych przesłanek, jakimi byłyby wskazywane w piśmiennictwie warunki np.: aby niekonstytucyjnością został dotknięty przepis, który w bezpośredni i niewątpliwy sposób wywarł wpływ na kształt orzeczenia kończącego postępowanie przed sądem albo związku między treścią postanowienia niekończącego postępowania a treścią orzeczenia kończącego postępowanie w sprawie sądowoadministracyjnej. Art. 190 ust. 4 Konstytucji RP nie pozwala różnicować dopuszczalności wznowienia w zależności od znaczenia orzeczenia dla postępowania (kończące postępowanie w sprawie, incydentalne) czy od jego merytorycznej zawartości (zob. wyrok TK z 7.9.2006 r., SK 60/05, Legalis). NSA stwierdził, że akceptacja stanowiska o niedopuszczalności wznowienia postępowania zakończonego prawomocnym orzeczeniem niekończącym postępowania w danej sprawie, wydanego na stwierdzonej przez TK niekonstytucyjnej podstawie prawnej, prowadziłaby do braku możliwości wykonania wyroku TK oraz zakwestionowania ratio legis art. 190 ust. 4 Konstytucji RP, jakim jest przywrócenie stanu konstytucyjności konkretnego orzeczenia.
Uchwała NSA z 26.5.2025 r., II FPS 1/25, Legalis
Zakaz prywatyzacji lokali z pomocą publiczną i wsparcie dla akademików
- Lokale wybudowane przy wykorzystaniu finansowania zwrotnego nie będą mogły być wyodrębniane na własność.
- Publiczne uczelnie wyższe otrzymają możliwość wsparcia finansowego na remonty, budowę i zakup akademików.
- Gminy zyskają większy wpływ na działanie Społecznych Inicjatyw Mieszkaniowych (dalej: SIM), w tym uprawnienia do kształtowania czynszów.
Potrzeba i cel uchwalenia ustawy
Projekt ustawy (druk numer: 1319) kontynuuje działania legislacyjne zmierzające do rozwoju segmentu mieszkań czynszowych, obejmującego lokale przeznaczone dla mniej zamożnych gospodarstw domowych. Celem nowelizacji jest wzmocnienie roli samorządów w prowadzeniu lokalnej polityki mieszkaniowej oraz efektywniejsze wykorzystanie publicznych środków. Projektowane zmiany mają również zapobiec prywatyzacji lokali powstałych przy wsparciu państwa, wzmacniając społeczny charakter inwestycji.
Nowelizacja modyfikuje dwa główne programy wsparcia: program bezzwrotnych dotacji i program preferencyjnych kredytów z dopłatami do odsetek z budżetu państwa. Proponowane przepisy mają charakter interwencyjny – ich szybkie wdrożenie pozwoli zwiększyć skalę inwestycji mieszkaniowych i ustabilizować rynek.
Projekt uwzględnia także potrzeby studentów, umożliwiając uczelniom publicznym budowę, remont lub zakup akademików przy wsparciu państwa. Ma to poprawić dostępność mieszkań dla osób uczących się i wspierać rozwój lokalnych społeczności.
Zakres projektu obejmuje zmiany w kilkunastu ustawach. Proponowane zmiany mają na celu uproszczenie procedur, zwiększenie przejrzystości systemu oraz poprawę trwałości inwestycji finansowanych ze środków publicznych.
Przywrócenie społecznego charakteru budownictwa czynszowego
Najważniejszą zmianą jest wprowadzenie zakazu wyodrębniania lokali mieszkalnych na własność w przypadku inwestycji realizowanych przy wykorzystaniu finansowania zwrotnego. Zgodnie z art. 15h dodanym do ustawy z 26.10.1995 r. o społecznych formach rozwoju mieszkalnictwa (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1440; dalej: SpołFormMieszkU), „lokale mieszkalne wybudowane przy wykorzystaniu finansowania zwrotnego nie mogą być, pod rygorem nieważności, wyodrębnione na własność”. Podobna regulacja znalazła się także w art. 7e ust. 1 ustawy o finansowym wsparciu niektórych przedsięwzięć mieszkaniowych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 304; dalej: FinWspLokBezdU). W obu przypadkach naruszenie zakazu skutkuje nieważnością czynności prawnej.
Zakaz ten ma służyć przeciwdziałaniu komercjalizacji lokali wybudowanych w ramach publicznych programów mieszkaniowych, w tym w szczególności przez SIM-y, towarzystwa budownictwa społecznego oraz inne podmioty korzystające z kredytów z dopłatami. Tym samym ustawodawca wzmacnia społeczny cel budownictwa czynszowego, eliminując możliwość prywatyzacji mieszkań powstałych ze środków publicznych. Wyjątki od tego zakazu przewidziano w art. 16 projektu – dotychczasowe inwestycje, w przypadku których złożono już wnioski o finansowanie, podlegają regulacjom w dotychczasowym brzmieniu.
Rozszerzenie wsparcia na potrzeby mieszkaniowe studentów i doktorantów
Jedną z kluczowych nowości jest objęcie publicznych uczelni wyższych możliwością uzyskania wsparcia na przedsięwzięcia mieszkaniowe. Zgodnie z nowym art. 4a FinWspLokBezdU, wsparcie może być przyznane uczelni publicznej w celu:
- budowy budynku na gruncie będącym własnością lub w użytkowaniu wieczystym uczelni;
- remontu lub przebudowy budynku będącego jej własnością;
- zakupu budynku mieszkalnego lub udziału w takim budynku, w tym z remontem lub przebudową.
Pomieszczenia objęte wsparciem muszą służyć zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych studentów i doktorantów i spełniać określone wymogi techniczne (minimum 8 m² powierzchni mieszkalnej na osobę, oświetlenie naturalne i elektryczne, ogrzewanie, odpowiednie wyposażenie sanitarne i kuchenne).
Zgodnie z art. 7a FinWspLokBezdU, przyznanie lokalu uzależnione będzie od sytuacji dochodowej oraz braku tytułu prawnego do innego lokalu w tej samej miejscowości. Nowe przepisy przewidują limity dochodowe uzależnione od liczby osób zamieszkujących z najemcą oraz powiązane z przeciętnym wynagrodzeniem brutto w danym województwie. Ponadto, opłaty za udostępnienie takich pomieszczeń nie mogą przekraczać ściśle określonego poziomu – 0,015% lub 0,008% wartości odtworzeniowej lokalu, z uwzględnieniem kosztów niezależnych od uczelni (art. 7c ust. 3a i 3b FinWspLokBezdU).
Przepisy dopuszczają możliwość udostępnienia pomieszczeń w celach innych niż mieszkaniowe przez maksymalnie 20% czasu w roku, pod warunkiem, że nie będzie to działalność gospodarcza (art. 4a ust. 4 FinWspLokBezdU).
Uproszczenie procesu inwestycyjnego – dokumentacja projektowa
Nowelizacja wprowadza także nowe instrumenty organizacyjno-prawne związane z dokumentacją projektową. Zgodnie z art. 7g–7i FinWspLokBezdU, minister właściwy do spraw mieszkalnictwa będzie mógł tworzyć i aktualizować zasób dokumentacji projektowych (w drodze zamówienia publicznego poprzedzonego konkursem), a ich zarządzanie powierzy Bankowi Gospodarstwa Krajowego.
Gminy, jednoosobowe spółki gminne i SIM-y będą mogły bezpłatnie korzystać z tej dokumentacji, wnioskując o jej udostępnienie. Korzystanie to nie będzie wymagało stosowania przepisów ustawy z 4.2.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 24) w zakresie wynagrodzenia twórcy. Jednocześnie twórca projektu otrzyma ryczałtowe wynagrodzenie (10 zł/m² powierzchni użytkowej lokali).
Wzmocnienie pozycji gmin w Społecznych Inicjatywach Mieszkaniowych
Zmiany SpołFormMieszkU istotnie zwiększają wpływ gmin na działalność SIM. Nowelizacja art. 25 SpołFormMieszkU umożliwia gminie, której dotychczas uniemożliwiono wyznaczenie przedstawiciela do rady nadzorczej SIM, złożenie wniosku o zmianę umowy/statutu SIM – zmiana taka nie wymaga już uchwały zgromadzenia wspólników ani walnego zgromadzenia.
Ustawa przewiduje również, że w przypadku SIM-ów działających na obszarze co najmniej trzech gmin, przepis ten nie ma zastosowania, jeśli łączna liczba członków rady nadzorczej z ramienia gmin wynosi co najmniej trzy.
Dodatkowo, zgodnie z nowym art. 28 ust. 1b i 1c SpołFormMieszkU, zmiana wysokości stawki czynszu wymaga uchwały rady nadzorczej SIM, a SIM nie może zmienić czynszu w trakcie trwania procedury zmiany statutu wynikającej z wniosku gminy. Celem tych rozwiązań jest zapewnienie większej transparentności i kontroli nad polityką czynszową prowadzoną przez SIM.
Etap legislacyjny
Projekt ustawy o zmianie ustawy o społecznych formach rozwoju mieszkalnictwa oraz niektórych innych ustaw został wniesiony do Sejmu RP i oczekuje na pierwsze czytanie w komisjach. Ustawa wejdzie w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia, z wyjątkiem szeregu przepisów, które zaczną obowiązywać w innych terminach:
- niektóre przepisy – z dniem ogłoszenia (np. likwidacja Rządowego Funduszu Rozwoju Mieszkalnictwa);
- część przepisów – 1.1.2025 r. (m.in. przepisy dotyczące uczelni);
- przepisy dotyczące e-świadectw dla rzeczoznawców – od 1.1.2026 r.;
- art. 1 pkt 3 (dot. SIM) – po upływie 12 miesięcy.
Dodatkowo, w art. 16–22 projektu przewidziano przepisy przejściowe i dostosowujące, które mają zapewnić płynne przejście od dotychczasowego do nowego stanu prawnego, w tym możliwość stosowania dotychczasowych regulacji do określonych inwestycji oraz określenie kompetencji organów w zakresie odzyskiwania środków publicznych.
Ochrona małoletnich w sieci kosztem prywatności?
Uzasadnienie potrzeby ochrony dzieci w środowisku cyfrowym
Projekt ustawy o ochronie małoletnich przed dostępem do treści szkodliwych w internecie (nr UD179) został opracowany w odpowiedzi na rosnące zaniepokojenie społeczne związane z powszechnym dostępem najmłodszych użytkowników do treści pornograficznych oraz innych treści uznanych za szkodliwe dla ich rozwoju. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych, Mirosław Wróblewski, w opinii (DPNT.401.59.2025) przekazanej Ministerstwu Cyfryzacji, przyznaje, że inicjatywa ustawodawcza ma słuszne podstawy. Wskazuje, że dzieci i młodzież są grupą szczególnie podatną na wpływ treści cyfrowych, często nieświadomą zagrożeń i nieposiadającą dostatecznych kompetencji cyfrowych, aby skutecznie się przed nimi chronić.
Nieograniczony dostęp do materiałów o charakterze pornograficznym lub drastycznym stanowi realne zagrożenie dla ich zdrowia psychicznego, rozwoju emocjonalnego oraz funkcjonowania społecznego. W tym kontekście, podjęcie działań ustawodawczych mających na celu ograniczenie ekspozycji dzieci na takie treści jest bez wątpienia konieczne. Prezes UODO także podejmuje regularne działania na rzecz ochrony najmłodszych, czego dowodzą liczne kampanie edukacyjne i priorytety kontrolne na rok 2025, dostępne w repozytorium działań Urzędu.
Braki systemowe i niekonstytucyjna konstrukcja przepisów
Mimo słusznego kierunku, projekt ustawy obarczony jest istotnymi mankamentami, które w ocenie Prezesa UODO mogą prowadzić do naruszenia podstawowych praw i wolności obywatelskich. W szczególności chodzi o prawa gwarantowane w art. 47 i 51 Konstytucji RP – prawo do prywatności oraz prawo do ochrony danych osobowych – jak również o wolność słowa, sumienia i komunikowania się.
Projekt zakłada ustanowienie ograniczeń w dostępie do określonych treści, co stanowi ingerencję w sferę wolności jednostki. Kluczowym problemem jest to, że podstawowe elementy tego ograniczenia – sposób przeprowadzania weryfikacji wieku oraz szczegóły techniczne – mają zostać określone nie w samej ustawie, lecz w formie „zaleceń”, które zgodnie z utrwalonym stanowiskiem doktryny i orzecznictwa, nie mają charakteru prawa powszechnie obowiązującego, a zatem nie mogą być podstawą legalnej ingerencji w konstytucyjne prawa jednostki.
Brakuje w projekcie nie tylko jednoznacznej podstawy prawnej do przetwarzania danych osobowych w związku z weryfikacją wieku, ale także definicji samego procesu weryfikacyjnego. Ustawodawca zobowiązuje dostawców treści do stosowania mechanizmu „uniemożliwiającego dostęp małoletnich do szkodliwych treści”, nie określając jednak, co dokładnie kryje się pod pojęciem „weryfikacji wieku”, na jakiej zasadzie miałaby ona działać, jakie dane miałyby być w jej ramach przetwarzane i jak długo miałyby być przechowywane.
Ryzyka związane z przetwarzaniem danych osobowych i profilowaniem
Z punktu widzenia przepisów RODO, proponowane rozwiązania mogą prowadzić do poważnych naruszeń zasad przetwarzania danych osobowych, w szczególności zasady legalności, minimalizacji danych, ograniczenia celu oraz rozliczalności. Weryfikacja wieku użytkownika internetu – zwłaszcza jeśli miałaby być realizowana przez podmioty prywatne – będzie nieuchronnie wiązała się z przetwarzaniem danych identyfikujących, a potencjalnie również z zastosowaniem technik profilowania lub rozwiązań z zakresu sztucznej inteligencji.
Brak zapisów regulujących sposób przetwarzania tych danych sprawia, że projekt narusza również zasadę privacy by design w myśl art. 25 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (Dz.Urz. UE L 2016 r. Nr 119, s. 1; dalej: RODO) oraz nie przewiduje obowiązkowej oceny skutków dla ochrony danych (art. 35 RODO), mimo że skala planowanego przetwarzania oraz jego potencjalny wpływ na osoby fizyczne z pewnością spełnia przesłanki tych przepisów.
Prezes UODO jednoznacznie wskazuje, że brak precyzyjnych przepisów może doprowadzić do wdrażania nieproporcjonalnych mechanizmów weryfikacyjnych, które będą skutkowały masowym, niekontrolowanym przetwarzaniem danych osobowych – często dzieci – bez odpowiednich zabezpieczeń technicznych i prawnych.
Wątpliwa rola Prezesa UODO jako opiniodawcy zaleceń
Projekt przewiduje, że Prezes UODO będzie wydawał opinie do zaleceń określających metody weryfikacji wieku. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać naturalne, biorąc pod uwagę jego kompetencje w zakresie ochrony danych. Jednak brak jakiejkolwiek procedury dotyczącej skutków takiej opinii rodzi ryzyko kolizji z jego podstawową rolą jako niezależnego organu nadzorczego.
Nie wiadomo, czy pozytywna opinia Prezesa UODO co do zaleceń nie będzie potem traktowana jako domniemanie zgodności z RODO, co mogłoby skutkować ograniczeniem jego możliwości kontrolnych i egzekucyjnych. Dodatkowo projekt nie przewiduje przyznania Urzędowi odpowiednich zasobów organizacyjnych i kadrowych, które umożliwiłyby rzetelną realizację tego nowego obowiązku opiniodawczego.
Unijne ramy prawne i możliwe rozwiązania zgodne z zasadą minimalizacji danych
Kwestia weryfikacji wieku w internecie była szeroko omawiana podczas konferencji zorganizowanej przez UODO 2.6.2025 r., poświęconej ramom eIDAS2 i cyfrowej tożsamości. Prezes UODO, a także przedstawiciele Departamentu Współpracy Międzynarodowej, podkreślali możliwość zastosowania nowoczesnych, bezpiecznych technologii pozwalających potwierdzić atrybut wieku bez konieczności ujawniania pełnych danych osobowych.
W szczególności powoływano się na art. 28 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2022/2065 z 19.10.2022 r. w sprawie jednolitego rynku usług cyfrowych oraz zmiany dyrektywy 2000/31/WE (Dz.Urz. UE L z 2022 r. Nr 277, str. 1; dalej: DSA), który dopuszcza ograniczanie dostępu do usług bez konieczności przetwarzania nowych danych oraz na rozporządzenie eIDAS2, które umożliwia weryfikację jednego atrybutu (np. pełnoletniości) przez zaufanego dostawcę tożsamości cyfrowej.
Zgodnie z tym podejściem, dostawca treści nie musi znać dokładnej daty urodzenia użytkownika, jego imienia, nazwiska czy innych danych – wystarczające jest potwierdzenie, że użytkownik spełnia kryterium wiekowe. Takie podejście znacząco ogranicza ryzyko identyfikacji, lokalizacji czy profilowania użytkowników internetu.
Stanowisko EROD i rekomendacje na poziomie UE
W kontekście europejskim, zasadnicze znaczenie ma oświadczenie Europejskiej Rady Ochrony Danych z 11.2.2025 r. (1/2025), które dotyczy zapewnienia wieku w środowisku cyfrowym. Rada podkreśla, że wszelkie mechanizmy weryfikacyjne powinny być projektowane w oparciu o analizę ryzyka, uwzględniać zasadę minimalizacji oraz stosować najbezpieczniejsze dostępne technologie z punktu widzenia ochrony prywatności.
Co istotne, EROD wskazuje, że zapewnianie wieku nie może służyć jako pretekst do tworzenia dodatkowych narzędzi umożliwiających identyfikację, lokalizację czy śledzenie użytkowników. Mechanizmy te nie powinny też umożliwiać tworzenia profili użytkowników ani wykorzystywania ich danych w celach marketingowych czy statystycznych.
Podsumowanie i postulaty de lege ferenda
Projekt ustawy o ochronie małoletnich przed treściami szkodliwymi stanowi istotny krok w kierunku zwiększenia bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w środowisku cyfrowym. Jednak jego obecny kształt budzi poważne wątpliwości konstytucyjne i systemowe, a także może prowadzić do naruszeń przepisów unijnych – zarówno RODO, jak i AI Act czy DSA.
W świetle opinii Prezesa UODO oraz unijnych wytycznych należy w szczególności:
- uregulować mechanizmy weryfikacji wieku bezpośrednio w ustawie,
- wskazać podstawę prawną oraz zakres i cel przetwarzania danych osobowych,
- zagwarantować przejrzystość i rozliczalność systemu,
- zapewnić zastosowanie rozwiązań chroniących prywatność, takich jak identyfikacja atrybutowa,
- uzupełnić projekt o obowiązek przeprowadzania oceny skutków dla ochrony danych,
- zagwarantować niezależność Prezesa UODO jako organu nadzorczego, bez ograniczania jego kompetencji przez funkcję opiniodawczą.
Dopiero wtedy nowa ustawa będzie mogła stać się przykładem równowagi między potrzebą ochrony dzieci a poszanowaniem wolności i praw obywatelskich – czego wymagają zarówno przepisy konstytucyjne, jak i europejski porządek prawny.