Płatności bezgotówkowe przedsiębiorcy a rozliczenie projektu UE

Stan faktyczny sprawy

25.7.2018 r. T.C. (dalej: Skarżąca) zawarła umowę z Zarządem Województwa Śląskiego, pełniącym funkcję Instytucji Zarządzającej (dalej: Organ), na dofinansowanie projektu „[…]”, który był realizowany w okresie 1.7.2018 r.- 30.6.2020 r., w trybie projektu unijnego, a środki przeznaczone na jego współfinansowanie pochodziły z budżetu Europejskiego Funduszu Społecznego na lata 2014-2020 r.

W wyniku kontroli realizacji ww. projektu ustalono, że Skarżąca – wbrew ww. umowie – dokonała refundacji płatności gotówką, na podstawie wystawionych przez wykonawcę faktur, w kwocie 46 600 zł brutto, stanowiących realizację umowy na wykonanie prac remontowo-budowlanych. Przedmiotowych płatności Skarżąca dokonała gotówką, na podstawie wystawionych przez wykonawcę faktur VAT na następujące kwoty:

Stan prawny

Zgodnie z podrozdziałem 6.3. pkt 1 lit. o wytycznych w zakresie kwalifikowalności wydatków w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, Europejskiego Funduszu Społecznego oraz Funduszu Spójności na lata 2014-2020 (dalej: Wytyczne), wydatkami kwalifikowalnymi są transakcje dokonane w gotówce, których wartość nie przekracza kwoty, o której mowa aktualnie w art. 19 ustawy z 6.3.2018 r. – Prawo Przedsiębiorców (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1480; dalej: PrPrzed), zgodnie z którym dokonanie lub przyjmowanie płatności związanych z wykonywaną działalnością gospodarczą następują za pośrednictwem rachunku płatniczego przedsiębiorcy w każdym przypadku gdy: stroną transakcji, z której wynika płatność jest inny przedsiębiorca, a jednorazowa wartość transakcji bez względu na liczbę wynikającą z niej płatności przekracza 15 000 zł lub równowartość tej kwoty (…).

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Stanowisko Organu

Z uwagi na fakt, że wartość transakcji dokonywanych z wykonawcą przekraczała 15 000 zł, płatności wynikające z ww. umowy powinny być – zdaniem Organu – dokonane w formie przelewu na rachunek wykonawcy. Wydatki wykazane we wniosku o płatność, za zadanie: pierwsze prace dostosowawcze, w łącznej kwocie 46 600 zł brutto zostały uznane przez Organ za niekwalifikowalne w ramach projektu. W ocenie Organu Skarżąca naruszyła ww. umowę i w konsekwencji doszło do wykorzystania dofinansowania niezgodnie z procedurami, co na podstawie art. 207 ustawy z 27.8.2009 r. o finansach publicznych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1483; dalej: FinPubU) uzasadniało wydanie decyzji z 20.1.2021 r. w przedmiocie zobowiązania Skarżącej do zwrotu dofinansowania z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego na lata 2014-2020, w łącznej kwocie 56 264,16 zł, wykorzystanego z naruszeniem procedur (dalej: Zaskarżona Decyzja). Organ stwierdził, że Skarżąca naruszyła regulację podrozdziału 6.5 pkt. 1 lit. o Wytycznych, ponieważ dokonała płatności gotówką za realizację zadań wynikających z ww. umowy. To skutkowało uznaniem za wydatek niekwalifikowalny.

Stanowisko WSA w Gliwicach

Wyrokiem z 21.12.2021 r., III SA/Gl 684/21, Legalis, WSA w Gliwicach oddalił skargę na Zaskarżoną decyzję. W uzasadnieniu stanowiska WSA w Gliwicach przyznał rację Organowi, że zawarta umowa wraz z wyszczególnionymi na jej wstępie przepisami unijnymi i krajowymi obowiązywała beneficjenta (tj. Skarżącą) do realizacji projektu z należytą starannością, zgodnie z obowiązującymi regułami, zasadami, postanowieniami wynikającymi z programu, uszczegółowieniem obowiązujących procedur, wytycznych oraz właściwych przepisów prawa krajowego oraz prawa unijnego (§ 4 ust.1 ww. umowy). Skarżąca naruszyła wskazane zapisy umowy, tym samym Organ zasadnie nałożył na nią obowiązek zwrotu dofinansowania. Skarżąca bowiem zobowiązana była – w myśl umowy – do przestrzegania Wytycznych, które przewidują iż, wydatkami kwalifikowalnymi są transakcje dokonane w gotówce, których wartość nie przekracza kwoty 15 000 zł.

Naruszenie procedur określonych w umowie stanowi naruszenie zasad realizacji projektu, określonych w art. 184 ust. 1 FinPubU w zw. z art. 207 ust.1 pkt. 2 FinPubU. Stwierdzone naruszenia stanowią nieprawidłowość, o której mowa w art. 2 pkt. 36 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) Nr 1303/2013 z 17.12.2013 r. ustanawiającego wspólne przepisy dotyczące Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, Europejskiego Funduszu Społecznego, Funduszu Spójności, Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju obszarów Wiejskich oraz Europejskiego Funduszu Morskiego i Rybackiego oraz ustanawiającego przepisy ogólne dotyczące Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, Europejskiego Funduszu Społecznego, Funduszu Spójności i Europejskiego Funduszu Morskiego i Rybackiego oraz uchylającego rozporządzenie Rady (WE) nr 1083/2006 (Dz.Urz. UE L z 2013 r. Nr 347, s. 320). Skutkiem zaś jej stwierdzenia jest uznanie części wydatków za niekwalifikowalne. W takim razie są to środki pobrane w nadmiernej wysokości, o których mowa w art. 207 ust.1 pkt. 3 FinPubU, a zatem podlegające zwrotowi. WSA w Gliwicach podkreślił, że dokonanie płatności gotówkowych wbrew art. 19 PrPrzed, następnie ich refundowanie i przedłożenie do rozliczenia przez Organ z budżetu Unii Europejskiej wbrew zakazom wynikającym z Wytycznych stanowi o sfinansowaniu z tego budżetu niecelowego wydatku. W ten sposób doszło do próby uszczuplenia budżetu o wydatek niekwalifikowalny, co stanowi o szkodzie w budżecie Unii Europejskiej.

Stanowisko NSA

Skarżąca zarzuciła WSA w Gliwicach błędną wykładnię:

Odnosząc się natomiast do samej nieprawidłowości NSA zwrócił uwagę na jej znaczenie, w kontekście negatywnego wpływu na finanse Unii Europejskiej obrotu środkami pieniężnymi w formie gotówkowej, poza jakąkolwiek kontrolą, co miało miejsce w rozpatrywanej sprawie. Mając na uwadze powyższe NSA, na podstawie art. 184 PostAdmU, oddalił skargę kasacyjną.

Komentarz

Obowiązek korzystania przez przedsiębiorcę z rachunku płatniczego został wprowadzony już w 1994 r., aktualnie jest zaś sprecyzowany w art. 19 PrPrzed i aktualizuje się w każdym przypadku gdy:

  • stroną transakcji, z której wynika płatność, jest inny przedsiębiorca,
  • jednorazowa wartość transakcji, bez względu na liczbę wynikających z niej płatności, przekracza 15 000 zł lub równowartość tej kwoty (…).

Konstytucyjność ww. obowiązku ocenił TK, który wskazał na istnienie legitymowanego interesu państwa w stworzeniu takich ram prawnych obrotu gospodarczego, by zminimalizować przypadki nierzetelności zarówno w stosunkach między podmiotami gospodarczymi, jak i w wykonywaniu przez te podmioty swych obowiązków publicznych, m.in. obowiązku podatkowego (orzeczenie TK z 26.4.1995 r., K 11/94, Legalis).

Istotnym jest, że obowiązek tak dokonywania, jak i przyjmowania płatności za pośrednictwem rachunku płatniczego istnieje bez względu na liczbę płatności, wynikających z danej umowy. Jak wskazuje się w doktrynie, obowiązek dokonania płatności za pośrednictwem rachunku płatniczego istnieje zatem także w przypadku, kiedy płatność (wynikająca z jednej umowy) dokonywana jest na raty (w częściach), a wielkość poszczególnych rat jest niższa niż ww. kwota (jak miało to miejsce w sprawie).

Wyrok NSA z 13.1.2026 r., I GSK 1350/22, Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Więcej wypłat za opieszałość sądów

Mimo planów, zapowiedzi i deklarowanych wysiłków rządzących polskie sądy działają w wyjątkowo wolnym tempie. Prawnicy otwarcie mówią już o zapaści funkcjonowania polskiego sądownictwa. Na wyroki czekamy średnio o miesiąc dłużej niż w 2024 r. i blisko pół roku dłużej niż w 2011 r. Są też kategorie spraw, jak choćby sprawy upadłościowe, w których postępowania, i to tylko w pierwszej instancji, trwają średnio ponad cztery lata. Za tę opieszałość płaci Skarb Państwa, czyli obywatele i to niemało.

Mniej skarg

Z najnowszych danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że w 2025 r. za przewlekłość postępowań zasądzono łącznie 7 mln 586 tys. zł odszkodowań. To suma rekordowa. Rok wcześniej rekompensaty z tego tytułu wyniosły 6,9 mln zł, przed dwoma laty było to 6,3 mln zł, a w 2010 r. – 2,9 mln zł. Oznacza to, że przez ostatnie 15 lat odszkodowania wypłacane rocznie za opieszałość sądów wzrosły o blisko 5 mln zł. W tym czasie z kieszeni podatnika wypłacono łącznie 82,4 mln zł za zbyt wolną pracę Temidy.

Wzrosły też nieznacznie średnie sumy zasądzanych odszkodowań. W 2025 r. obywatel mógł liczyć na średnio 3584 zł za zbyt długie oczekiwanie na rozstrzygnięcie sprawy, a rok wcześniej było to 3380 zł. To stawka raczej niewielka, w dolnych ustawowych granicach odszkodowania. Zgodnie bowiem z obowiązującą ustawą o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki sąd może z powodu przewlekłości przyznać na rzecz strony maksymalnie 20 tys. zł.

Choć procesy w sądach toczą się coraz wolniej, to liczba składanych skarg na opieszałość postępowań nadal utrzymuje się na bardzo niskim poziomie. W ubiegłym roku do sądów wpłynęły 9664 skargi na przewlekłość postępowania, rok wcześniej było to 9495 skarg, a w 2015 r. ponad 18 tys. Rekordowa liczba ponad 20 tys. skarg trafiła do sądów w 2019 r. Od tego czasu Polacy coraz rzadziej skarżą się na opieszałość sądów. Co istotne rośnie jednak skuteczność tych skarg. Przed dekadą uwzględniono jedynie 9 proc. z nich, w 2019 r. było to 10 proc., a w ubiegłym roku skuteczne okazało się ponad 22 proc. z nich. Oznacza to, że sądy uwzględniają już niemal co czwartą skargę na przewlekłość.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Kwesia tzw. neosędziów

Wzrost łącznej sumy rekompensat wypłacanych za przewlekłość postępowania nie cieszy adwokata dr. Michała Zacharskiego. – Niestety przewlekłość postępowania uwarunkowana jest w dużej mierze problemami organizacyjnymi wynikającymi z utrzymujących się problemów ustrojowych. Mam na myśli kryzys sądownictwa związany z kwestionowanym statusem sporej części sędziów i brakami kadrowymi. Trudno zatem cieszyć się, że strony mają faktyczne podstawy do składania skutecznych skarg na przewlekłość. Wolałbym, aby nie było ani przewlekłości, ani tym samym podstaw do skargi. Pozytywnie oceniam jednak to, że obywatele mają możliwość dochodzenia rekompensaty, gdy naruszane jest ich konstytucyjne prawo do sądu – mówi mec. Zacharski.

Jego zdaniem utrzymujący się od lat kryzys ustrojowy w wymiarze sprawiedliwości może wpływać też na większą skuteczność skarg na przewlekłość postępowania. – Najprawdopodobniej duża część sędziów jest świadoma, że kryzys sądownictwa i związane z tym opóźnienia w prowadzeniu postępowań prowadzą do rzeczywistej przewlekłości w ogromnej skali. W konsekwencji skargi są częściej uwzględniane – mówi prawnik.

Według sędziego Pawła Dobosza z Sądu Okręgowego w Warszawie przyczyną częstszego uwzględniania skarg na przewlekłość postępowania przez sądy może być ugruntowana linia orzecznicza. – Innym powodem wysokiej skuteczności skarg może być tzw. kryzys praworządności. Wedle rządzących KRS nie spełnia standardów konstytucyjnych, nie są ogłaszane nowe konkursy sędziowskie, co powoduje braki kadrowe w sądach i stąd zjawisko przewlekłości postępowań się nasila. W sprawach karnych na tok postępowania poważnie oddziałuje też fakt uchylania wyroków z uwagi na kwestionowany status sędziego. Pełnomocnicy mogą wskazywać na to w swoich skargach, które – jak wynika ze statystyk – są częściej uwzględniane – wyjaśnia sędzia Dobosz.

Nie chcą konfliktu

Mec. Zacharski zwraca też uwagę, że w wielu przypadkach skarga na przewlekłość postępowania oznacza wejście na kurs kolizyjny z sądem.

– Podejrzewam, że są pełnomocnicy, którzy rozumiejąc, że przyczyna przewlekłości w konkretnej sprawie ma charakter systemowy, a nie leży po stronie sędziego, nie decydują się na zarekomendowanie skarżenia tempa toku postępowania. W wielu wypadkach sędziowie, choć chcą, to nie mogą zaradzić powolnemu prowadzeniu procesu z uwagi choćby na braki kadrowe w sądach – wskazuje adwokat.

Dodaje przy tym, że w sprawach, które prowadzi, nie składa zbyt wielu skarg na przewlekłość postępowań. Jak tłumaczy, powody tych decyzji są różne: od obaw klientów o wejście w konflikt z sądem, po troskę o rzetelne i pełne przeprowadzenie przez sąd wszystkich czynności.

Kiedy możemy mówić o rzeczywistej przewlekłości postępowania, która mogłaby być podstawą do skutecznej skargi? Sędzia Dobosz tłumaczy, że skarga z dużym prawdopodobieństwem zostanie uwzględniona, jeżeli od wniesienia sprawy do sądu do zarządzenia rozprawy upłynie więcej niż rok. – Jeżeli już rozpoczął się proces i toczy się postępowanie dowodowe, to bezczynność będąca podstawą skutecznej skargi na przewlekłość może polegać na tym, że sąd odracza rozprawy na odległe terminy i prowadzi jakieś znikome czynności dowodowe podczas tych rozpraw.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Sądy kwestionują prawo ITD do karania za nieujawnienie kierowcy

Ostatnio orzekł w ten sposób Sąd Okręgowy w Katowicach (wyrok z 2 marca, sygnatura akt: III W 500/25/SK), który rozpatrywał zażalenie Głównego Inspektora Transportu Drogowego na postanowienie Sądu Rejonowego Katowice-Zachód o odmowie wszczęcia postępowania w sprawie o wykroczenie z art. 96 § 3 KW. Przepis ten przewiduje karę grzywny (w wysokości do 30 tys. zł) za niewskazanie przez właściciela lub posiadacza pojazdu osoby, która nim kierowała w czasie popełnienia wykroczenia.

Praktyka Inspekcji Transportu Drogowego, która poprzez Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym obsługuje sieć fotoradarów w Polsce, wygląda w ten sposób, że po zarejestrowaniu wykroczenia (w postaci przekroczenia prędkości lub jazdy na czerwonym świetle), kieruje ona do posiadacza pojazdu pytanie, kto w miejscu i czasie popełnienia wykroczenia prowadził pojazd. Adresat może wskazać siebie i przyjąć mandat za wykroczenie lub wskazać inną osobę, która popełniła wykroczenie, prowadząc jego samochód. Jeśli właściciel (posiadacz) się nie przyzna i nie wskaże sprawcy, wówczas może dobrowolnie zgodzić się na ukaranie za wykroczenie z art. 96 § 3 KW, tj. za niewskazanie kierującego. W przeciwnym wypadku ITD skieruje wniosek o ukaranie do sądu.

(Nie)uprawniony oskarżyciel

Orzeczenie SO w Katowicach zapadło właśnie w takiej typowej sprawie. Zgodnie z nim, sąd pierwszej instancji słusznie odmówił wszczęcia postępowania, z uwagi na wystąpienie negatywnej przesłanki procesowej określonej w art. 5 § 1 pkt 9 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia (dalej: KPW). Mówiąc wprost – zdaniem sądu – skargi nie złożył uprawniony oskarżyciel.

Jak zauważył sąd, zgodnie z art. 17 § 3 KPW, uprawnienia oskarżyciela publicznego przysługują tylko wówczas, gdy organy w zakresie swego działania, w tym w trakcie prowadzonych czynności wyjaśniających, ujawniły wykroczenia i wystąpiły z wnioskiem o ukaranie. Zaś kompetencje ITD w ramach wykonywania kontroli ruchu drogowego zostały uregulowane w prawie o ruchu drogowym (dalej: PrDrog), którego art. 129a stanowi, że instytucji tej przysługują uprawnienia w zakresie kontroli ruchu drogowego w odniesieniu do kierującego pojazdem, który m.in. naruszył przepisy ruchu drogowego. Zgodnie natomiast z art. 129g ust. 1 PrDrog do ITD należy ujawnianie za pomocą fotoradarów przekroczenia dopuszczalnej prędkości oraz niestosowanie się do sygnalizacji świetlnej.

Wykonując te zadania w postępowaniach w sprawach o te wykroczenia, ITD prowadzi czynności wyjaśniające, kieruje do sądu wnioski o ukaranie, oskarża przed sądem oraz wnosi środki odwoławcze, w trybie i zakresie określonym w KPW. Oznacza to, zdaniem sądu, że ITD może wykonywać prawa oskarżyciela publicznego w postępowaniach o te wykroczenia, które zostały w ustawie wyraźnie określone.

– Dotyczą one naruszeń przepisów określonych w art. 129g PrDrog, a zatem nie mieści się w ich zakresie kierowanie do sądu wniosku o ukaranie sprawcy wykroczenia z art. 96 § 3 KPW, polegającego na niewskazaniu przez właściciela lub posiadacza pojazdu na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania w oznaczonym czasie – czytamy w uzasadnieniu orzeczenia.

Oprócz Katowic, takie orzeczenia zapadają m.in. w Krakowie, Zielonej Górze czy w niektórych stołecznych sądach rejonowych. Co więcej, nie ma jednolitej linii orzeczniczej i nawet w tych samych sądach okręgowych jedne składy akceptują takie rozstrzygnięcia sądów rejonowych, a inne nie.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Inspekcja broni swoje uprawnienia

ITD stoi na stanowisku, że zakres działania Inspekcji został określony nie tylko przedmiotowo (rodzaj naruszeń przepisów), ale również podmiotowo (określenie kręgu osób w stosunku do których ITD może wykonywać te czynności, tj. kierującego, właściciela lub posiadacza pojazdu).

– Dlatego też ITD ma uprawnienie do żądania od właściciela pojazdu lub jego posiadacza wskazania, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, a co za tym idzie, może wykonywać czynności oskarżycielskie polegające na wniesieniu wniosku o ukaranie właściciela lub posiadacza pojazdu o wykroczenie polegające na niewskazaniu osoby, której powierzył pojazd do kierowania lub używania – tłumaczy Adam Jasiński z ITD.

Efekt? Część posiadaczy pojazdów, którzy nie przyznają się do popełnienia wykroczenia, ani też nie przyjmują mandatu za niewskazanie kierującego musi się liczyć z tym, że grzywna zostanie nałożona. Jeśli jednak sprawa trafi do jednego z tych sądów, w których uprawnienia inspekcji, jako oskarżyciela publicznego, są kwestionowane, właściciel pojazdu może uniknąć odpowiedzialności. Co prawda po umorzeniu postępowania ITD może przekazać sprawę policji, by ta wystąpiła z wnioskiem o ukaranie. Jednak w takim przypadku mało prawdopodobne, by postępowanie zakończyło się przed upływem terminu przedawnienia, czyli dwóch lat od popełnienia wykroczenia.

Rozbieżności powinien wyjaśnić SN

– W mojej ocenie ITD ma uprawnienia do nakładania grzywien za wykroczenie z art. 96 § 3 KPW oraz kierowania wniosków o ukaranie do sądu, w sytuacji niewskazania przez właściciela lub posiadacza pojazdu osoby, której powierzył pojazd – ocenia prof. Andrzej Sakowicz z Uniwersytetu w Białymstoku. Jak zauważa, przy ustaleniu, czy ITD przysługują uprawnienia oskarżyciela publicznego w sprawach o wykroczenia z art. 96 § 3 KPW trzeba się odwołać do art. 17 § 3 KPW.

Przepis ten stanowi, że organom administracji rządowej i samorządowej czy kontroli państwowej uprawnienia oskarżyciela publicznego przysługują tylko wówczas, gdy w zakresie swojego działania, w tym w trakcie prowadzonych czynności wyjaśniających, ujawniły wykroczenia i wystąpiły z wnioskiem o ukaranie.

– W uchwale z 30 września 2014 r. (sygnatura akt: I KZP 16/14) Sąd Najwyższy wskazał, że użyty w art. 17 § 3 KPK spójnik „w tym” nie oznacza, że czynności wyjaśniające muszą mieścić się „w zakresie działania”. Co prawda uchwała dotyczyła uprawnień straży miejskiej do kierowania do sądu wniosków o ukaranie właściciela pojazdu odmawiającego wskazania kierującego, jednak nie ma podstawy do utożsamiania pojęć: „zakres działania” i „zakres zadań”, bowiem inna jest zawartość semantyczna tych pojęć – mówi prof. Sakowicz.

Jak dodaje, pierwsze z tych pojęć ma szerszą pojemność i oznacza zespół czynności, przewidzianych przez prawo, a ukierunkowanych na realizację ustawowych zadań.

– Podejmowanie tych czynności jest warunkiem wypełniania przez tę formację powierzonych jej zadań. Zakres działań oznacza zaś pełne spektrum czynności, do których ustawa je uprawnia, również działań, które są konieczne do ich osiągania. A jednym z działań zmierzających do ustalenia tożsamości sprawcy naruszającego przepisy ruchu drogowego, a w następstwie do pociągnięcia go do odpowiedzialności za wykroczenie pozostające w sferze pełnienia przez ITD kontroli ruchu drogowego (w tym przypadku w zakresie przekraczania dopuszczalnej prędkości lub niestosowania się do sygnałów świetlnych), jest wezwanie właściciela lub posiadacza pojazdu do wskazania, komu powierzył pojazd – wyjaśnia prof. Sakowicz.

Jak dodaje, pozbawienie takiej możliwości ITD prowadziłoby do wniosków niedających się zaakceptować z przyczyn funkcjonalnych. ITD byłaby uprawniona do prowadzenia czynności wyjaśniających i realizowania uprawnień oskarżycielskich wyłącznie w odniesieniu do osób, które dopuściły się ujawnionych za pomocą opisanych wyżej urządzeń rejestrujących wykroczeń polegających m.in. na niestosowaniu się do sygnałów świetlnych.

– Jeżeli natomiast czynności te nie doprowadziłyby do ujawnienia sprawcy, to organ ten zgromadzone materiały musiałby przekazać przykładowo policji w celu przeprowadzenia postępowania w kierunku popełnienia wykroczenia z art. 96 § 3 KW. Z pewnością ustawodawca nie oczekiwał takiego rodzaju rozdrobnienia kompetencji procesowych między ITD a policją. Niezależnie od tego, w razie rozbieżności orzeczniczych, rzecznik praw obywatelskich powinien rozważyć wystąpienie do SN z wnioskiem o rozstrzygnięcie rozbieżności w wykładni prawa w orzecznictwie sądowym – dodaje prof. Sakowicz.

Spór mógł zostać rozstrzygnięty

Co ciekawe, na ten problem wątpliwych kompetencji ITD do nakładania grzywien z art. 96 § 3 KW zwracała uwagę już w 2013 r. ówczesna rzecznik praw obywatelskich, Irena Lipowicz, która nawet występowała do głównego inspektora transportu drogowego o zaprzestanie kierowania wniosków do sądu o ukaranie kierowców. Sejm VII kadencji zajmował się nawet projektem nowelizacji PrDrog, który poprzez zmianę art. 129g ust. 2 pkt 2 jednoznacznie regulował kwestię uprawnień ITD w zakresie wykroczenia z art. 96 § 3 KW.

W proponowanym wówczas projekcie wyraźnie wskazano, że ITD prowadzi czynności wyjaśniające „także przeciwko właścicielowi lub posiadaczowi, który nie wskazał w trakcie prowadzonych postępowań, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, prowadzi czynności wyjaśniające, kieruje do sądu wnioski o ukaranie, oskarża przed sądem oraz wnosi środki odwoławcze – w trybie i zakresie określonym w KPW” Ta zmiana nigdy nie została jednak uchwalona.

– A szkoda. Kompetencje organu nie mogą być domniemywane. Dlatego, moim zdaniem, interwencja ustawodawcy, polegająca na uregulowaniu wprost tej kwestii jest niezbędna. Jeśli tyle pieniędzy inwestuje się w systemy fotoradarów, to należy też wyposażyć ITD w uprawnienia. Tylko tak można zapewnić możliwość egzekucji nakładanych grzywien, bez ryzyka przedawnienia, które występuje przy konieczności przekazywania spraw policji – mówi prof. Ryszard Stefański z Uczelni Łazarskiego.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Ustalenie wartości przedmiotu zaskarżenia w przypadku kilku osób po stronie powodowej

Stan faktyczny

Małżonkowie A.K. i I.K. wnieśli o zasądzenie od Skarbu Państwa solidarnie na ich rzecz 90 tys. zł tytułem odszkodowania. SR w Ł. uwzględnił powództwo i zasądził od pozwanego na rzecz powodów 90 tys. zł wraz z odsetkami oraz umorzył postępowanie w pozostałym zakresie. Sąd nie wskazał w treści orzeczenia, że wskazaną kwotę zasądzono solidarnie, zaś w uzasadnieniu nie wypowiedział się o przyczynach nieuwzględnienia żądania powodów w tym zakresie oraz powodach umorzenia postępowania. SO w S. oddalił apelację pozwanego. Skarb Państwa wniósł skargę kasacyjną, zaskarżając wyrok SO w S. w całości. Jako wartość przedmiotu zaskarżenia wskazano 90 tys. zł.

Badanie wartości przedmiotu zaskarżenia

SN odrzucił skargę kasacyjną. W uzasadnieniu postanowienia wskazano, że zgodnie z art. 3982 § 1 zd. 1 KPC skarga kasacyjna jest niedopuszczalna w sprawach o prawa majątkowe, w których wartość przedmiotu zaskarżenia jest niższa niż 50 tys. zł, a w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń społecznych – niższa niż 10 tys. zł. Co istotne, SN nie jest związany wskazaniem wartości przedmiotu zaskarżenia, dokonanym w postępowaniu przed sądami powszechnymi. Choć w art. 25 § 2 KPC wykluczono możliwość badania, bez zarzutu drugiej strony, wartości przedmiotu sporu po doręczeniu pozwu, jednak zasada ta nie dotyczy etapu kontroli dopuszczalności skargi kasacyjnej. W rezultacie SN może każdorazowo poddać tę wartość weryfikacji na podstawie materiału sprawy, z pominięciem reguł określonych w art. 25 i 26 KPC (zob. postanowienie SN 16.4.2025 r., I CSK 1048/24, Legalis).

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Podział wierzytelności

Podana w skardze kasacyjnej wartość przedmiotu zaskarżenia – 90 tys. zł – odpowiada wartości sprecyzowanej przez powodów i wskazanej w apelacji i przekracza 50 tys. zł. Jednak w ocenie SN wartość ta nie została określona prawidłowo. Kluczowe znaczenie dla sprawy ma okoliczność, że po stronie powodowej występowały dwie osoby, na których rzecz Sąd I instancji zasądził kwotę 90 tys. zł. W uzasadnieniu postanowienia wskazano, że dochodzona przez A.K. i I.K. wierzytelność byłaby traktowana jako całość w razie zasądzenia jej „do wspólności ustawowej” lub „do niepodzielnej ręki”. Sąd mógłby użyć również innego określenia, o ile nie pozostawiałoby ono wątpliwości co do tego, że zasądzenie uwzględnia bezudziałowy charakter tej wierzytelności. Ponieważ nie doszło do użycia takiego sformułowania i w rezultacie zasądzenia kwoty w sposób solidarny, to doszło do podziału zasądzonej wierzytelności pieniężnej na dwie odrębne wierzytelności. Z art. 379 § 1 zd. 1 KC wynika bowiem, że jeżeli jest kilku dłużników albo kilku wierzycieli, a świadczenie jest podzielne, zarówno dług, jak i wierzytelność dzielą się na tyle niezależnych od siebie części, ilu jest dłużników albo wierzycieli. Części te są równe, jeżeli z okoliczności nie wynika nic innego. Bez względu więc na okoliczność, że A.K. i I.K. żądali zasądzenia całej kwoty solidarnie, zgodnie z art. 379 § 1 zd. 2 KC każdemu z małżonków przysługuje indywidualnie wierzytelność w tej samej wysokości, czyli po 45 tys. zł.

Zobowiązanie solidarne

SN dodatkowo wyjaśnił, że A.K. i I.K. nie przedstawili podstawy prawnej, która miałaby uzasadniać zasądzenie żądanej kwoty solidarnie na rzecz obojga powodów. Zgodnie art. 369 KC, zobowiązanie jest solidarne, jeżeli to wynika z ustawy lub z czynności prawnej. W przypadku tego postępowania solidarność musiałaby wynikać z przepisów prawa. Jak ustalono, powodowie są małżonkami i pozostają w ustroju wspólności ustawowej, a nieruchomość, z którą związane jest sporne odszkodowanie, wchodzi w skład majątku wspólnego. Jednak okoliczności te nie przesądzają w przypadku tej sprawy o solidarności, zatem SR w Ł. słusznie nie uwzględnił żądania powodów, zaś SO w S., oddalając apelację, utrzymał to orzeczenie w mocy. SN zaznaczył, że niezrozumiałe jest umorzenie postępowania przez SR w Ł. w zakresie żądania co do solidarnego zasądzenia dochodzonej kwoty zamiast oddalenia powództwa, ale na tym etapie postępowania kwestia ta nie ma znaczenia.

W uzasadnieniu postanowienia podkreślono, że w toku postępowania żadna ze stron nie twierdziła, iż dochodzone przez małżonków K. roszczenie wchodziło w skład majątku wspólnego. Co istotne, powodowie nie zgłosili żądania zasądzenia tej wierzytelności w sposób, który pozwoliłby na taką kwalifikację. Dopiero w razie sformułowania takiego żądania sądy orzekające w sprawie badałyby, czy wierzytelność istotnie wchodzi w skład majątku wspólnego powodów, czyli czy jej powstanie z mocy prawa stanowiło „nabycie” przedmiotu majątkowego w rozumieniu art. 31 § 1 KRO. Gdyby zaś ustalono, że wierzytelność weszła do majątku wspólnego, którego cechą jest brak udziałów, to do zasądzonej kwoty nie miałby zastosowania art. 379 § 1 KC. Dodatkowo SN wskazał, że taki sam skutek zachodzi w razie wejścia wierzytelności do spadku, co do którego nie dokonano jeszcze działu spadku. Wierzytelność taka jest objęta wspólnością majątku spadkowego i podlega reżimowi prawnemu traktującemu tę masę majątkową jako pewną całość, w związku z czym nie ma do niej zastosowania zasada podziału wynikająca z art. 379 § 1 KC (zob. postanowienie SN z 13.1.2023 r., I CSK 3343/22, Legalis).

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Czasami ściganie gróźb karalnych leży w interesie społecznym

1.10.2023 r. do przestrzeni karnoprocesowej wprowadzony został nowy, hybrydowy tryb ścigania przestępstwa groźby karalnej. Stosownie do treści przepisu art. 12 § 4 kodeksu postępowania karnego, w sprawie o wskazane przestępstwo można wszcząć i prowadzić postępowanie pomimo niezłożenia wniosku o ściganie, jeżeli zachodzi duże prawdopodobieństwo, że niezłożenie wniosku wynika z obawy pokrzywdzonego przed odwetem albo jeżeli przemawia za tym interes społeczny. W takim przypadku postępowanie do czasu prawomocnego zakończenia toczy się z urzędu.

W zawetowanej przez Prezydenta RP ustawie o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw przewidziano m.in. uchylenie art. 12 § 4 KPK. Zdaniem projektodawcy krok taki uzasadniony jest, po pierwsze, tym, że ustawodawca, wprowadzając ten przepis do systemu prawa, nie wyjaśnił powodów tak istotnej zmiany w inicjowaniu ścigania przestępstwa groźby karalnej.

Po drugie, wprowadzony tryb ścigania groźby karalnej jest niespójny z dotychczasowym modelem trybów ścigania przestępstw, bowiem w przepisach obowiązujących do czasu wprowadzenia tej zmiany jedynie w części wojskowej KPK przewidziano „przełamanie” wnioskowego trybu ścigania.

Ponadto projektodawca wskazał, że jeżeli chodzi o sytuację niezłożenia wniosku z obawy przed odwetem, to istnieją inne instrumenty prawne, które powinny być wykorzystane do zabezpieczenia przez organy procesowe swobodnego, wolnego od przymusu składania oświadczeń woli w tym zakresie.

Wreszcie po trzecie, przepis ten od jego wprowadzenia budzi wątpliwości interpretacyjne, dotyczące m.in. kompetencji sądu do weryfikowania decyzji prokuratora o prowadzeniu postępowania pomimo braku wniosku.

Ustosunkowując się do przedstawionej propozycji zmierzającej do wyeliminowania z przestrzeni karnoprocesowej przepisu art. 12 § 4 KPK, zacząć należy od stwierdzenia, że rację mają projektodawcy, którzy twierdzą, że od lat funkcjonuje „przełamanie” wnioskowego trybu ścigania pod postacią regulacji zawartej w art. 660 § 1 KPK. Natomiast mało przekonywująca jest pełna aprobata dla funkcjonowania tego przepisu, oparta na założeniu istnienia szczególnej specyfiki części wojskowej kodeksu postępowania karnego.

Tego projektodawcy nie wyjaśnili

Projektodawcy nie scharakteryzowali w żaden sposób tej „specyfiki” i w konsekwencji nie udzielili odpowiedzi na pytanie, dlaczego ten szczególny tryb nie może się ostać poza częścią wojskową procedury karnej.

Wobec powyższego należy w skrócie przypomnieć, że na podstawie regulacji zakodowanej w art. 660 § 1 KPK, prokurator wojskowy może wszcząć postępowanie karne o przestępstwo ścigane na wniosek dowódcy jednostki wojskowej, także bez wniosku, jeżeli wymagają tego ważne względy dyscypliny wojskowej.

Ze swojego uprawnienia prokurator może skorzystać, zarówno inicjując postępowanie, jak i dokonując określonych czynności w jego toku. W pierwszym przypadku powinien wydać postanowienie o wszczęciu postępowania przygotowawczego, natomiast gdyby dopiero w toku postępowania okazało się, że przestępstwo jest ścigane na wniosek dowódcy jednostki wojskowej, a tenże takiego wniosku nie złożył, to prokurator może wydać osobne postanowienie o kontynuowaniu postępowania.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Sądy nie mają wątpliwości interpretacyjnych

Gdyby natomiast, na skutek uprzedzenia stron o możliwości zmiany kwalifikacji prawnej, dopiero w toku postępowania sądowego okazało się, że czyn wyczerpuje znamiona przestępstwa ściganego na wniosek dowódcy jednostki wojskowej, prokurator może skorzystać ze swojego uprawnienia, składając oświadczenie o podtrzymaniu oskarżenia mimo braku wniosku.

W wyroku z 10.3.1989 r., sygn. akt WR 74/89 Sąd Najwyższy stwierdził, że „uprzedzenie – w myśl art. 346 KPK – obecnych na rozprawie stron o możliwości zmiany kwalifikacji prawnej zarzuconego oskarżonemu czynu z przepisu określającego przestępstwo publicznoskargowe na przepis przewidujący przestępstwo ścigane na wniosek dowódcy jednostki wojskowej, jeżeli wniosek taki nie został złożony, ma istotne znaczenie dla prokuratora, gdyż umożliwia mu skorzystanie z uprawnienia przewidzianego w art. 576 § 1 KPK, tj. wszczęcia postępowania karnego także bez wniosku dowódcy tej jednostki”.

Żadna forma procesowej ingerencji prokuratora w stadium postępowania przygotowawczego nie podlega kontroli sądowej, sąd nie może zatem umorzyć postępowania, powołując się na art. 17 § 1 pkt 10 KPK., uznając, że wszczęcie postępowania przez prokuratora albo podtrzymanie oskarżenia pomimo braku wniosku nie było uzasadnione.

Ingerencja prokuratora powinna zostać każdorazowo uzasadniona, nawet wówczas, gdy prokurator połączył postanowienie o wszczęciu postępowania z przedstawieniem, zmianą lub uzupełnieniem zarzutów, a więc z decyzjami niepodlegającymi uzasadnieniu z urzędu. W uzasadnieniu swojej ingerencji prokurator powinien powołać się na przepis art. 660 § 1 KPK, gdyż w przeciwnym razie może to spowodować umorzenie postępowania przez sąd na podstawie art. 17 § 1 pkt 10 KPK.

Konieczne jest także wskazanie, jakie ważne względy dyscypliny wojskowej przemawiają za wszczęciem postępowania, zwłaszcza gdy prokurator wszczyna je pomimo dyscyplinarnego ukarania sprawcy.

Jak wynika z wyroku SN z 13.7.1982 r., sygn. akt Rw 590/82, w przeciwieństwie do braku powołania się na art. 660 § 1 KPK niewskazanie względów dyscypliny wojskowej nie jest równoznaczne z brakiem skargi uprawnionego oskarżyciela i nie upoważnia sądu do umorzenia postępowania karnego na podstawie art. 17 § 1 pkt 10 KPK.

Z przytoczonych orzeczeń wynika, że dotychczas nie było „istotnych wątpliwości interpretacyjnych” dotyczących m.in. kompetencji sądu do weryfikowania decyzji prokuratora o prowadzeniu postępowania pomimo braku wniosku. Dlatego trudno zrozumieć, dlaczego projektodawca zauważył takowe w przypadku art. 12 § 4 KPK.

Należy podzielić pogląd wyrażony w opinii prawnej Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury, zgodnie z którym, nawet jeśli inicjatorem postępowania będzie prokurator, to i tak pokrzywdzony składając zeznania będzie musiał potwierdzić, że po jego stronie doszło do powstania stanu określonego jako „uzasadniona obawa spełnienia groźby”.

Zatem ostatecznie to od jego woli zależeć będzie rozstrzygnięcie sprawy, nawet jeżeli wcześniej nikt nie odbierze od niego wniosku o ściganie.

Ustalenie wystąpienia tego znamienia czynu zabronionego zasadniczo warunkuje możliwość prowadzenia postępowania karnego. Okoliczność czy obawa spełnienia groźby jest w konkretnej sytuacji uzasadniona powinna być oceniana za pomocą kryteriów obiektywno-subiektywnych.

Tym samym należy uwzględniać zarówno miarę tzw. przeciętnego obywatela, jak i właściwości samego adresata groźby (i ewentualnie osoby dla niego najbliższej, jeśli groźba jej dotyczy).

W wyroku z 16.2.2007 r., sygn. akt WA 5/07 Sąd Najwyższy stwierdził, że „o spełnieniu tej przesłanki, warunkującej odpowiedzialność (poza subiektywnym odbiorem groźby u pokrzywdzonego) z art. 190 § 1 KK, można mówić wtedy, gdy przeciętny człowiek o porównywalnych do ofiary cechach osobowości, psychiki, intelektu i umysłowości, w porównywalnych warunkach uznałby tę groźbę za realną i wzbudzającą obawę”.

Z kolei, jak podniósł Sąd Najwyższy w wyroku z 6.4.2017 r., sygn. akt V KK 372/16, uzasadniona obawa, w konstrukcji przepisu art. 190 § 1 KK, jest tym elementem, który pozwala ująć i zweryfikować, czy subiektywne odczucie obawy pokrzywdzonego co do spełnienia groźby miało obiektywne (uzasadnione) podstawy.

Nie wystarczy zatem to, że pokrzywdzony oświadczy, iż obawiał się spełnienia groźby; konieczne jest bowiem dokonanie oceny, czy jego przekonanie miało obiektywne podstawy w ustalonych okolicznościach. Obiektywizacja podstawy wymaga zaś oceny w oparciu zarówno o osobowość pokrzywdzonego, jak i okoliczności, które pozwalają stwierdzić, że każdy przeciętny człowiek o podobnej osobowości, cechach psychiki, intelektu co pokrzywdzony, w ustalonych okolicznościach, uwzględniając także wcześniejsze ewentualne relacje pomiędzy oskarżonym a pokrzywdzonym, towarzyszące wypowiedziom zachowania, uznałby groźbę za rzeczywistą i wzbudzającą obawę jej spełnienia.

Ofiary boją się odwetu

Projektodawcy przekonują, że „jeżeli chodzi o sytuację niezłożenia wniosku z obawy przed odwetem, to istnieją inne instrumenty prawne, które powinny być wykorzystane do zabezpieczenia przez organy procesowe swobodnego, wolnego od przymusu składania oświadczeń woli w tym zakresie”. Szkoda tylko, że poza zaprezentowaną deklaracją nie wskazano, o jakie instrumenty prawne chodzi, i dlaczego są one bardziej efektywne, niż regulacja zawarta w art. 12 § 4 KPK.

Coraz bardziej znaczący wzrost przestępczości w naszym kraju powinien zwolenników eliminowania z przestrzeni prawnej przepisów, których celem jest ochrona pokrzywdzonych, skłaniać do pogłębionej refleksji.

W „Rzeczpospolitej” z 25 marca 2026 r., nr 70 (13436) ukazał się artykuł zatytułowany „Inwazja gangsterów ze Wschodu”, z którego możemy się dowiedzieć m.in., że w zaledwie rok o niemal połowę wzrosła liczba cudzoziemców podejrzanych o udział w przestępczości zorganizowanej. Większość pochodzi z byłych republik radzieckich. Gazeta alarmuje o powrocie przestępczości jak żywcem wyjętej z lat 90., której dopuszczają się głównie gruzińskie gangi.

W świetle tych niepokojących doniesień nie ulega chyba wątpliwości, że wśród całej możliwej palety przestępstw, jakich dopuszczają się brutalni przestępcy, poczesne miejsce zajmują groźby karalne, które są wykorzystywane chociażby do zastraszania ofiar, wymuszania na nich posłuszeństwa lub zniechęcania do współpracy z organami ścigania lub wymiaru sprawiedliwości. Można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że znaczny odsetek tych czynów zabronionych nie może być ścigany, gdyż ofiary boją się odwetu przestępców i nie składają wniosków o ściganie.

Za ściganiem takich przestępstw z całą pewnością przemawia interes społeczny. Regulacja zawarta w treści art. 12 § 4 KPK ma na celu pomoc pokrzywdzonym znajdującym się w szczególnie trudnej sytuacji wynikającej z obawy przed oprawcą.

Państwo nie może pozostawić takich osób bez opieki, zwłaszcza w imię realizacji założeń doktrynalnych kładących nacisk jedynie na rzekomą spójność z dotychczasowym modelem trybów ścigania przestępstw.

Wydaje się, że funkcjonowanie swoistego „wentyla bezpieczeństwa” użytecznego przy ściganiu niektórych gróźb karalnych ma głęboki sens wynikający z potrzeby ochrony ofiar przestępstw, których nie można pozostawić samych sobie.

Autor jest dr. nauk prawnych, prokuratorem Prokuratury Regionalnej w Krakowie, Fundacja SPRZYMIERZENI z GROM.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Szansa na uregulowanie wakacji pełnomocników

Pełnomocnicy od lat zabiegają o ustawowe uregulowanie prawa do wakacji procesowych, skarżąc się, że sędziowie odrzucają ich wnioski o przesunięcie terminu rozprawy w związku z zaplanowanym w tym czasie urlopem wypoczynkowym.

„Jeden jedyny raz zdarzyła się taka sytuacja, że sąd nie uwzględnił mojego wniosku. Było to akurat wtedy, kiedy lecieliśmy na nasz własny ślub. Napisałam o tym we wniosku, załączyłam też dokumentację” – opisuje swój przypadek na facebookowym profilu Pokój Adwokacki Ola Świder-Walkowska.

– Gdyby nie było z tym problemów, komentarzy „ja nie byłem czy nie byłam na urlopie przez trzy miesiące, to dlaczego pan chce teraz iść”, to nie proponowalibyśmy takiego rozwiązania. Tak wygląda rzeczywistość sądowa. Niestety – mówił adwokat Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackej, na posiedzeniu sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, która rozpatrywała projekt nowelizacji ustawy – Prawo o adwokaturze.

Zgodnie z propozycją do obowiązującego art. 37a ustawy zostałyby dodane punkty, mówiące o tym, że sąd odraczałby termin zaplanowanej czynności procesowej, jeśli adwokat zawiadomi go o braku możliwości uczestnictwa w niej z powodu urlopu. Zawiadomienie miałoby określać termin urlopu, a adwokat musiałby je zgłaszać osobiście na rozprawie lub na posiedzeniu, poprzedzającym czynność procesową, na którym sąd ogłasza planowany termin albo na piśmie, nie później niż na trzy dni od otrzymania zawiadomienia o planowanej czynności procesowej. W uzasadnionych przypadkach sąd mógłby zażądać udokumentowania okoliczności, które są podstawą zawiadomienia. Proponowane przepisy dotyczyłyby czynności procesowych przed organami postępowania przygotowawczego i nie miałyby zastosowania do tych czynności, których skuteczność zależy od przeprowadzenia w terminie wskazanym w ustawie.

Czy to lex Giertych?

– Jeśli chodzi o jakieś generalne uregulowanie zasad (red. urlopów), to jest to pożądane. Sprawa organizacji pracy pełnomocników nie ma barw politycznych. Adwokaci, ale też radcy prawni mają prawo do urlopu, jednak ta propozycja czyniłaby z adwokatów panów terminów postępowań. W ostatnich dniach WP informowała o sprawie mecenasa Giertycha, który zarabiał na przedłużaniu postępowań. Ta propozycja to jest lex Giertych, choć nie zarzucam, że poprawka powstała przy współpracy z mec. Giertychem, tylko zwracam uwagę, jakie byłyby skutki przyjęcia proponowanego przez adwokaturę rozwiązania przy braku reakcji NRA na takie praktyki zawodowe – mówił podczas posiedzenia sejmowej komisji Sebastian Kaleta (PiS), radca prawny.

Administracja sądowa - sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

– Zdarza się, że sąd w sierpniu nie wyznacza rozpraw, bo ma urlop. Sąd ma więc prawo do urlopu, a adwokat nie może tego prawa mieć – zauważył z kolei Paweł Śliz (Polska 2050), przewodniczący komisji, adwokat.

– Faktycznie sądy w lipcu i sierpniu nie wyznaczają rozpraw, ale możliwość ich odraczania w związku z urlopem pełnomocnika rodzi olbrzymie ryzyko obstrukcji procesowej ze strony powodowej czy pozwanej – zaznaczył Sławomir Ćwik (KP Centrum), prawnik.

Ministerstwo Sprawiedliwości jest krytyczne wobec propozycji adwokatury.

– Jako sędzia z 18-letnim stażem w sądzie okręgowym, rozpoznającym sprawy zorganizowanych grup przestępczych, powiem, jaka jest dynamika takich spraw. Zwłaszcza narkotykowych, w których mamy często 20-25 oskarżonych. Tak długo, jak oni przebywają w areszcie tymczasowym, tak długo są zainteresowani tym, żeby je szybko zakończyć – mówił Dariusz Mazur, wiceminister sprawiedliwości, sędzia.

– To trwa zwykle nie więcej niż dwa lata. Po czym ten areszt jest uchylany i od tego momentu interes procesowy w szybkim zakończeniu sprawy się kończy. Każdy z nich dałby wszystko, żeby ta sprawa ciągnęła się jak najdłużej, bo po co ma otrzymać wieloletni wyrok. I teraz, mówiąc pół żartem, pół serio, gdybym był takim oskarżonym i otrzymałbym zawiadomienie o terminie rozprawy, gdzie adwokat w ciągu trzech dni może złożyć wniosek o odroczenie sprawy ze względu na urlop, to zapewniłbym mu ze swojej działalności narkotykowej tak wysokie honorarium, jak to tylko możliwe, na wzięcie całorocznego urlopu – dodał.

Sztywne terminy lub kalendarz

Kompromisową propozycję zgłosił poseł Maciej Tomczykiewicz (KO), wiceprzewodniczący komisji, adwokat.

– Od prawie 10 lat, odkąd praktykuję, nie miałem tygodnia urlopu, w którym nie musiałbym się angażować w czynności związane z prowadzonymi sprawami. Dlatego jestem przekonany, że powinniśmy znaleźć jakieś rozwiązanie, które wszystkich pogodzi. Może ustalmy sztywne dwa terminy w roku. Jeden latem drugi zimą, w którym wszyscy, od sędziów, przez prokuratorów i pełnomocników będziemy planować urlopy – powiedział poseł Tomczykiewicz.

Włodzimierz Chróścik, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych, przypomniał, że jego korporacja kilka lat temu chciała uregulować urlopy, proponując zmiany w procedurze karnej i cywilnej, ale wówczas pomysł storpedowali sędziowie. Radcy chcieli wykorzystać informatyzację postępowania sądowego i wprowadzić w portalu informacji sądowej kalendarz pełnomocnika.

– Konstrukcja naszej propozycji jest zupełnie inna niż adwokatury. Pozwalałaby np. na pół roku wcześniej wpisać w portalu urlop w terminie, w którym nie mam żadnej rozprawy. Sędzia, widząc to, nie wyznaczałby na ten czas rozpraw, co też ułatwiłoby sędziom ich planowanie. Nam, radcom i adwokatom, pozwoliłoby to planować urlop, kiedy nam to odpowiada. Niekoniecznie w lipcu czy sierpniu. Nie zatrzymywałoby to też na dwa wakacyjne miesiące wymiaru sprawiedliwości – mówił prezes Chróścik.

Do zalet propozycji radców trzeba jeszcze dodać, że nie rodziłaby podejrzeń o przewlekanie postępowań i nie uzależniałaby urlopu pełnomocnika od uznania przez sędziego wniosku o zmianę terminu rozprawy.

– Co do propozycji adwokatury, to one nie dają nam gwarancji uwzględnienia przez sędziego – dodaje prezes Chróścik.

MS sprawdzi możliwości systemu

– Pomysł uważam za znakomity. Przykro mi, że kiedyś była negatywna reakcja środowiska sędziowskiego dla tej propozycji. Może było na to za wcześnie i środowisko nie było oswojone z nowoczesną techniką. Myślę, że teraz ta propozycja spotkałaby się wręcz z aplauzem. To jest bardzo rozsądny i racjonalny pomysł, który daje szansę uregulować tę kwestię w sposób właściwy dla wszystkich stron postępowania. Natomiast uważam, że trzeba to zrobić w regulacji proceduralnej, a nie w ustawach branżowych – ocenia wiceminister Mazur.

– Potrzebujemy trochę czasu na aktualizację naszych propozycji, ponieważ w międzyczasie zmienił się kodeks postępowania cywilnego. Tak jak adwokaci, jesteśmy zainteresowani w uregulowaniu tej kwestii, o co apelujemy od dawna i cieszymy się, że jest teraz otwartość na rozwiązanie problemu – powiedział „Rzeczpospolitej” prezes Chróścik.

Czas, w którym radcy będą dopracowywać swoje propozycje, posłowie chcą wykorzystać na ustalenie z Ministerstwem Sprawiedliwości, czy portal informacyjny sądów jest gotowy na uruchomienie kalendarzy pełnomocników.

– Jeśli usłyszymy, że na przygotowanie do wdrożenia tej funkcjonalności potrzeba 3-6 miesięcy, to trzeba rozważyć, czy już teraz nie można zapisać tego w projekcie i dać do tego fragmentu odpowiednio dłuższe vacatio legis. Jeśli nie będzie tej gotowości, to będziemy dalej dyskutować nad propozycją adwokatury, która na ten moment jest na stole. Nie podejrzewam, żeby na moją propozycję zgodzili się sędziowie, chociaż uważam, że poprawiłoby to wydajność pracy całego systemu – powiedział „Rz” poseł Tomczykiewicz.

– Pomysł posła Tomczykiewicza jest bardzo ciekawy. Jesteśmy otwarci na dyskusję o zmianie przepisów, przy poszanowaniu wszystkich uczestników, a przede wszystkim przy zapewnieniu adwokatom i radcom możliwości wakacji procesowych. Oni też, jak każdy, mają prawo do dni wolnych. To nie my odpowiadamy za przewlekłość postępowań. To sądy i sędziowie prowadzą sprawy. Rozmawiałem z krajowym koordynatorem ds. informatyzacji sądownictwa i usłyszałem, że portal sądowy jest gotowy na uruchomienie kalendarzy procesowych wszystkich osób, biorących udział w postępowaniach. Jest pytanie, czy środowisko sędziowskie jest gotowe, żebyśmy wszyscy zobaczyli wokandy, a z drugiej strony, żeby pokazać nasze kalendarze procesowe – zastanawia się prezes Rosati.

Komisja Sprawiedliwości wróci do tematu urlopów w kwietniu.

Etap legislacyjny: prace w komisji sejmowej

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Transkrypcja zagranicznego aktu małżeństwa zawartego przez osoby tej samej płci

Stan faktyczny

Urodzeni w Polsce a aktualnie przebywający w Niemczech mężczyźni A.B i C.D. zawarli w tym kraju związek małżeński oraz umowę w celu uregulowania stosunków majątkowych. Pierwszy z nich posiada podwójne obywatelstwo: polskie i niemieckie, drugi jest obywatelem polskim. W związku z zamiarem przeprowadzenia się do Polski A.B i C.D. złożyli wniosek o przeniesienie do polskiego rejestru stanu cywilnego w drodze transkrypcji aktu małżeństwa. Transkrypcja zagranicznego dokumentu polega na wiernym i literalnym przeniesieniu treści tego dokumentu do polskiego rejestru stanu cywilnego, zarówno pod względem językowym, jak i formalnie. Ma ona charakter wyłącznie deklaratoryjny, nie tworzy nowej sytuacji prawnej, lecz potwierdza jej wcześniejsze powstanie. W wyniku transkrypcji powstaje polski akt stanu cywilnego, który stanowi dowód zdarzeń w nim stwierdzonych.

Kierownik USC powołał się na art. 107 pkt 3 ustawy z 28.11.2014 r. – Prawo o aktach stanu cywilnego (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 393; dalej: PrASC) i odmówił uwzględnienia tego wniosku. W ocenie organu transkrypcja aktu małżeństwa, który potwierdza zawarcie małżeństwa przez osoby tej samej płci, naruszyłaby podstawowe zasady porządku prawnego RP. A.B i C.D. wnieśli odwołanie od tej decyzji do Wojewody, który utrzymał w mocy zaskarżone rozstrzygnięcie. Wojewoda, odwołując się do art. 18 Konstytucji RP i art. 1 § 1 KRO, wyjaśnił, że w polskim porządku prawnym wymaganie różnopłciowości stanowi przesłankę małżeństwa.

Orzeczenie WSA

WSA w Warszawie oddalił skargę A.B i C.D. uznając, że skoro w Polsce odmienność płci stanowi bezwzględny warunek zawarcia małżeństwa, to skutki transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa jednopłciowego naruszyłyby podstawowe zasady krajowego porządku prawnego. Skutkiem transkrypcji byłoby istnienie w krajowym porządku publicznym małżeństw zarówno jednopłciowych, jak i różnopłciowych, czego nie przewiduje Konstytucja RP i KRO.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Wyrok TSUE

NSA, do którego trafiła skarga kasacyjna A.B i C.D., skierował do TSUE pytanie prejudycjalne (zob. postanowienie NSA z 8.11.2023 r., II OSK 216/21, Legalis). W odpowiedzi TSUE wyjaśnił, że nawet jeśli prawo państwa członkowskiego nie dopuszcza małżeństw osób tej samej płci, to państwo to ma obowiązek zapewnienia możliwości transkrypcji do rejestru stanu cywilnego aktu małżeństwa, dwóch mających tę samą płeć obywateli państwa członkowskiego, legalnie zawartego w trakcie korzystania z przysługującej tym osobom swobody przemieszczania się i pobytu w innym państwie członkowskim, w którym rozwinęli oni lub umocnili życie rodzinne. Chodzi tu o taką sytuację, w której transkrypcja ta jest jedynym przewidzianym przez to państwo środkiem umożliwiającym uznanie małżeństwa. Odmienna interpretacja stanowiłaby naruszenie art. 20 i art. 21 ust. 1 TFUE, odczytywanych w świetle art. 7 i art. 21 ust. 1 Karty Praw Podstawowych UE (Dz.Urz. UE C z 2010 r. Nr 83, s. 389; dalej: KPP) (zob. wyrok TSUE z 25.11.2025 r., C-713/23, Legalis).

Gwarancje związane ze swobodą przemieszczania na terytorium UE

NSA uchylił zarówno zaskarżony wyrok, jak i decyzje organów obu instancji oraz zobowiązał Kierownika USC do przeniesienia do rejestru stanu cywilnego w drodze transkrypcji aktu małżeństwa A.B i C.D. W uzasadnieniu podkreślono, że konieczne było uwzględnienia nie tylko przepisów prawa krajowego, ale również prawa UE oraz standardów ochrony praw człowieka, zaś wykładnia prawa unijnego dokonana przez TSUE w niniejszej sprawie, jest wiążąca dla NSA. Choć kwestie stanu cywilnego i wiążące się z nim regulacje prawne dotyczące małżeństwa należą do kompetencji państw członkowskich, to powinny być one wykonywane zgodnie z prawem UE (zob. wyrok TSUE z 4.10.2024 r., C-4/23, Legalis). Co istotne obu skarżącym przysługuje na mocy art. 20 ust. 1 TFUE status obywatela UE, z którym wiąże się m.in. prawo do swobodnego przemieszczania się i przebywania na terytorium państw członkowskich. Obowiązek zapewnienia skuteczności prawa UE wymaga, aby życie rodzinne, które obywatel UE prowadził i rozwinął w jednym z państw członkowskich mogło być kontynuowane po powrocie do państwa członkowskiego jego przynależności państwowej, nie powodując przy tym utrudnień i niedogodności. W rezultacie osoby tej samej płci będące obywatelami UE, które zawarły legalnie małżeństwo w innym państwie członkowskim, po powrocie do kraju swojego pochodzenia powinny mieć możliwość posługiwania się statusem osób pozostających w związku małżeńskim.

Zakaz dyskryminacji

Pomimo tego, że polskie przepisy dopuszczają małżeństwo jedynie jako związek mężczyzny i kobiety, polski ustawodawca ma obowiązek ustanowienia odpowiednich procedur uznania jednopłciowego związku, legalnie zawartego w innym państwie członkowskim, w trakcie korzystania przez skarżących ze swobody przemieszczania i pobytu w Polsce. NSA zaznaczył, że obowiązek uznania tego małżeństwa, nie ma wpływu na uregulowaną w ustawodawstwie polskim instytucję małżeństwa. W ocenie NSA, art. 18 Konstytucji RP i art. 1 § 1 KRO nie stoją na przeszkodzie uznaniu małżeństwa osób tej samej płci, legalnie zawartego w innym państwie członkowskim. Czym innym jest bowiem możliwość zawarcia w Polsce małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety, czym innym zaś obowiązek uznania małżeństwa zawartego przez osoby tej samej płci w innym kraju UE.

Skoro zawarte w państwach członkowskich UE akty małżeństwa osób odmiennej płci przenosi się do polskiego rejestru stanu cywilnego w drodze transkrypcji, to dyskryminujące byłoby odmawianie rejestracji aktów małżeństwa zawartych w krajach UE przez osoby jednopłciowe. NSA podkreślił, że dotychczasowa wykładnia pojęcia „podstawowych zasad porządku prawnego”, wynikająca z art. 107 pkt 3 PrASC, utrwalona w praktyce administracyjnej i przyjęta w orzecznictwie sądowym, stanowiąca fundament odmowy dokonania transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa osób tej samej płci, musi ulec modyfikacji.

Alternatywne sposoby zapewnienia uznania małżeństwa

NSA zaznaczył, że w ustawodawstwie polskim transkrypcja nie jest jedynym środkiem umożliwiającym uznanie małżeństwa osób tej samej płci, zawartego w sposób legalny w państwie członkowskim UE. Skarżący, po dokonaniu tłumaczenia na język polski zagranicznego aktu małżeństwa i jego uwierzytelnieniu, mogliby więc posługiwać się tym dokumentem zgodnie z art. 1138 KPC. Ponadto w art. 25 PrASC dopuszcza się możliwość zamieszczenia w akcie stanu cywilnego przypisków i wzmianek dodatkowych o innych aktach stanu cywilnego dotyczących tej osoby oraz informacje wpływające na jej stan cywilny, także na podstawie zagranicznego dokumentu stanu cywilnego. Jednak dokonanie takiego przypisku uzależnione jest od uznania kierownika USC, że ta czynność nie pozostaje w kolizji z krajową klauzulą porządku publicznego.

NSA uznał, że w praktyce te alternatywne środki uznania zagranicznego aktu małżeństwa nie gwarantują w sposób pewny i skuteczny uznania stanu cywilnego w sferze publicznoprawnej i prywatnej. Jedynie transkrypcja zagranicznego aktu małżeństwa stanowi skuteczny sposób uznania tego małżeństwa, niepowodujący nadmiernych utrudnień i niedogodności w korzystaniu z praw wynikających z prawa UE. NSA zaznaczył, że z uwagi na granice kontroli instancyjnej, nie może odnieść się do tego jakie skutki prawne wywoła takie działanie, w szczególności do uprawnień takiego związku w porównaniu do małżeństw zawartych zgodnie z polskim ustawodawstwem, w obszarze prawa publicznego i prywatnego.

Trudności techniczne

WSA w Warszawie powołał się też na trudności natury technicznej i formalnej związane z niedostosowaniem systemu teleinformatycznego, a następnie wydawaniem z rejestru odpisów w postaci papierowej i zwizualizowanej postaci elektronicznej, w szczególności nazewnictwo rubryk oparte na kryterium płci. NSA wskazał na konieczność zmiany przepisów rozporządzenia Ministra Cyfryzacji z 29.5.2023 r. w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego (Dz.U. z 2023 r. poz. 1023). Jednocześnie jednak stanowczo stwierdził, że wymagania natury formalno-technicznej zawarte w aktach prawnych rangi podustawowej, nie mogą kształtować statusu prawnego osób podlegających ujawnieniu w rejestrze stanu cywilnego. Techniczne niedostosowanie systemu teleinformatycznego rejestracji stanu cywilnego oraz aktów wykonawczych nie zwalnia organu administracji z obowiązku wykonania wyroku.

NSA stwierdził, że jeśli system teleinformatyczny wymusi przyporządkowanie danych do rubryk oznaczonych według kryterium płci, Kierownik USC będzie zobowiązany do dokonania wpisu danych osobowych skarżących w dostępne pola. Powinien też odnotować, że akt stanu cywilnego stanowi transkrypcję zagranicznego aktu małżeństwa zawartego przez osoby tej samej płci, a ewentualne rozbieżności w nazewnictwie poszczególnych rubryk wynikają wyłącznie z ograniczeń technicznych rejestru i nie wpływają na ocenę skutków prawnych zdarzenia w świetle prawa UE. Wzmiankę o transkrypcji należy zamieścić także w wydawanych odpisach aktu małżeństwa.

Wyrok NSA z 20.3.2026 r., II OSK 216/21 , Legalis

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Rada Ministrów: przegląd decyzji z posiedzenia 31.3.2026 r.

Rząd przyjął następujące projekty ustaw i uchwał:

  1. Projekt ustawy o systemach sztucznej inteligencji (UC71);
  2. Projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks karny (UC128);
  3. Projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu wzmocnienia nadzoru sądowego nad kontrolą operacyjną (UD278);
  4. Projekt uchwały Rady Ministrów w sprawie przyjęcia Polityki zakupowej państwa na lata 2026–2029 (ID167).

Lepszy nadzór nad rozwojem sztucznej inteligencji

Projekt ustawy o systemach sztucznej inteligencji (UC71) to kompleksowa regulacja mająca zapewnić rozwój sztucznej inteligencji w naszym kraju oraz wspierać innowacje w gospodarce.

Pieczę nad kierunkami rozwoju sztucznej inteligencji w Polsce będzie sprawować nowo powołana Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji (KRiBSI). W jej skład wejdą: Przewodniczący powoływany przez Sejm za zgodą Senatu na 5 lat; jego dwaj zastępcy; czterej przedstawiciele wskazani przez: Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej, Komisję Nadzoru Finansowego, Krajową Radę Radiofonii i Telewizji.

Komisja sprawdzi, czy systemy AI spełniają wymogi bezpieczeństwa i prawa, a w przeciwnym wypadku – wycofa je z rynku lub ograniczyć ich użycie. W przypadku naruszeń przepisów dot. sztucznej inteligencji, obywatele zyskają możliwość składania skarg do KRiBSI.

Przepisy wprowadzają zakaz niebezpiecznych zastosowań AI oraz kary za stosowanie powodujące wysokie ryzyko, np. naruszające prawa obywateli.

Projekt zakłada wsparcie rozwoju polskich firm technologicznych, głównie małych i średnich przedsiębiorstw, a także start-upów. KRiBSI będzie mogła tworzyć piaskownice regulacyjne do testowania nowych technologii, dzięki którym Minister Cyfryzacji zyska możliwość finansowego wsparcia badań naukowych dotyczących AI.

Nowe technologie – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Zwiększy się ochrona przed cyberprzestępczością

Nowelizacja Kodeksu karnego, przedłożona przez Ministra Sprawiedliwości, dostosowuje polskie prawo do wymagań Unii Europejskiej. Ma umożliwić skuteczniejsze przeciwdziałanie atakom na systemy informatyczne oraz nielegalnemu wykorzystywaniu narzędzi hakerskich.

Projekt zakłada zmianę art. art. 269b § 1 KK, tak, by obejmował także przestępstwa wytwarzania czy udostępniania urządzeń lub programów komputerowych przystosowanych do uzyskania nielegalnego dostępu do systemów informatycznych lub nielegalnego przechwytywania danych. Karalne będzie więc nie tylko dokonanie ataku hakerskiego, lecz także wytwarzanie, sprzedaż lub udostępnianie narzędzi niezbędnych do jego przeprowadzenia.

Większy nadzór sądów nad służbami stosującymi kontrolę operacyjną

Rada Ministrów przyjęła projekt zmian, które mają wzmocnić kontrolę sądową nad tzw. kontrolą operacyjną, czyli m.in. podsłuchami i obserwacją stosowaną przez służby, m.in.: służby specjalne, Policję oraz Straż Graniczną. Nowe przepisy zwiększają rolę sądów, które będą mogły nadzorować działania nie tylko przed ich rozpoczęciem, lecz także w trakcie i po ich zakończeniu. Zyskają prawo do żądania materiałów z kontroli oraz będą informowane o jej wynikach.

Wprowadzono również możliwość przerwania kontroli operacyjnej w dowolnym momencie przez sąd lub prokuratora, jeśli uznają ją za niezasadną. Zmiany obejmują także większą przejrzystość w zakresie postępowania z zebranymi materiałami. Służby będą zobowiązane informować sąd o ich zniszczeniu oraz przestrzegać określonych terminów. Celem nowych regulacji jest lepsza ochrona praw obywateli, w szczególności prawa do prywatności.

Polityka zakupowa państwa na lata 2026–2029

Rada Ministrów przyjęła uchwałę określającą kierunki wydatków w zamówieniach publicznych na lata 2026–2029. Nowe rozwiązania mają zwiększyć udział polskich firm, zwłaszcza małych i średnich, poprzez dzielenie zamówień na mniejsze części, stosowanie zaliczek oraz działania szkoleniowe. Wzmocnione zostanie także bezpieczeństwo państwa: szczególną rolę odegrają zamówienia strategiczne, m.in. w energetyce czy obronności, z uwzględnieniem cyberbezpieczeństwa i ryzyk związanych z dostawcami spoza UE.

Polityka zakłada również skracanie łańcuchów dostaw i większe wykorzystanie lokalnych zasobów, co ma zwiększyć odporność na kryzysy. Jednocześnie administracja będzie częściej zamawiać innowacyjne rozwiązania we współpracy z biznesem i nauką. Ważnym elementem jest cyfryzacja procedur, która uprości i przyspieszy proces udzielania zamówień publicznych.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Niepełna ochrona danych osobowych w projekcie wdrażającym Akt o usługach cyfrowych

Projekt wdrażający art. 9 DSA

Przedłożony projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz niektórych innych ustaw (UC141) ma zapewnić stosowanie art. 9 DSA. Z uzasadnienia projektu, przywołanego również w piśmie Prezesa UODO, wynika, że w prawie polskim nadal brak jest ogólnej podstawy umożliwiającej wystąpienie o wydanie nakazu podjęcia działań przeciwko nielegalnym treściom w Internecie. Projekt ma tę lukę usunąć przez dodanie do ustawy z 18.7.2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1513; dalej: ŚwiadUsłElektU) nowego rozdziału 2a.

Prezes UODO nie kwestionuje kierunku zmian. Wskazuje, że skuteczna ochrona użytkowników przed nielegalnymi treściami stanowi istotne wyzwanie, a brak odpowiedniej procedury osłabia ochronę prawną obywateli. Uwagi organu mają charakter korekcyjny i dotyczą sposobu ukształtowania mechanizmu, tak aby nie obniżyć standardu ochrony danych osobowych.

W porównaniu ze stanem sprzed nowelizacji projekt ma wypełnić lukę proceduralną i wprowadzić ogólny mechanizm nakazowy wobec nielegalnych treści rozpowszechnianych przez usługi pośrednie, podczas gdy dotychczas funkcjonowały jedynie rozwiązania szczególne. Powstaje jednak pytanie, czy przyjęta konstrukcja w wystarczającym stopniu uwzględnia związek takich treści z przetwarzaniem danych osobowych?

Ochrona Danych Osobowych – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Ochrona dzieci, prywatności i bezpieczeństwa informacyjnego

Najbardziej konkretny postulat legislacyjny dotyczy projektowanego art. 11a ŚwiadUsłElektU. Projekt zakłada możliwość wydania nakazu podjęcia działań przeciwko nielegalnym treściom, gdy ich rozpowszechnianie wyczerpuje znamiona czynu zabronionego lub do niego nawołuje.

Prezes UODO wskazuje jednak na istotną lukę w katalogu tych czynów. Pominięto przestępstwo nielegalnego przetwarzania danych osobowych z art. 107 OchrDanychU oraz przestępstwo niedopuszczalnego lub nieuprawnionego przetwarzania danych osobowych z art. 54 OchrDanychZwPrzestU. Zdaniem organu czyny te wiążą się z ryzykiem dalszego nielegalnego wykorzystania danych, w tym ich rozpowszechniania w Internecie.

W porównaniu ze stanem sprzed nowelizacji jest to kwestia kluczowa. Mechanizm ochrony nie powinien pomijać treści wynikających z bezprawnego przetwarzania danych. W piśmie wskazano, że organy ścigania powinny mieć możliwość uruchamiania procedury nakazowej także w takich przypadkach, co zwiększyłoby skuteczność ochrony ofiar.

Test prywatności i ocena skutków dla ochrony danych

Jednym z głównych elementów pisma DPNT.401.41.2026 jest postulat objęcia projektowanych rozwiązań rzeczywistą analizą z perspektywy ochrony danych osobowych. Prezes UODO wskazuje, że w ramach procedury będą przetwarzane znaczne ilości danych, w tym dane szczególnych kategorii (art. 9 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz.Urz. UE L 2016 Nr 119, s. 1; dalej: RODO), dane dotyczące wyroków i czynów zabronionych (art. 10 RODO) oraz dane objęte tajemnicami prawnie chronionymi.

Z tego względu organ akcentuje konieczność zastosowania standardów z art. 5, 25 i 35 RODO, w tym oceny proporcjonalności, minimalizacji danych, ograniczenia celu i zapewnienia bezpieczeństwa przetwarzania. Wskazuje również na potrzebę przeprowadzenia „testu prywatności” oraz oceny skutków dla ochrony danych.

Nie chodzi przy tym jedynie o ogólne stosowanie RODO. Prezes UODO oczekuje doprecyzowania przepisów tak, aby gwarancje ochrony danych były wyraźnie ujęte już na poziomie ustawy.

Deepfake i potrzeba koordynacji z innymi projektami

W materiałach źródłowych podkreślono, że problematyka deepfake’ów jest równolegle analizowana po stronie administracji rządowej, w tym przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Prezes UODO odwołuje się do wcześniejszych wystąpień w tej sprawie oraz do informacji, że resort sprawiedliwości zwrócił się do Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego o opinię, czy obecne przepisy wystarczająco penalizują rozpowszechnianie deepfake’ów przy użyciu sztucznej inteligencji.

Na tle projektu UC141 organ nadzorczy formułuje więc ważny postulat systemowy. Wnosi, aby rozwiązania procedowane w ramach nowelizacji ŚwiadUsłElektU zostały zsynchronizowane z innymi projektowanymi regulacjami, które mają przyczynić się do zwalczania nielegalnych deepfake’ów. Oznacza to, że projekt wdrażający DSA nie powinien być tworzony w oderwaniu od innych zmian służących ochronie prywatności i danych osobowych w sieci.

Bezstronność, publikacja decyzji i tryb pilny

Istotna część uwag dotyczy projektowanych art. 11c, 11m i 11n ŚwiadUsłElektU. W odniesieniu do art. 11c Prezes UODO wskazuje, że projekt nie określa zasad badania przynależności partyjnej i poglądów politycznych osób uczestniczących w procedurze, mimo że są to dane szczególnych kategorii wymagające wyraźnych podstaw i gwarancji przetwarzania.

Kolejna uwaga dotyczy art. 11m ust. 3 ŚwiadUsłElektU, przewidującego publikację decyzji. Prezes UODO postuluje doprecyzowanie, że nie będą one zawierały danych osób fizycznych, a w razie ich ujawniania, określenie zakresu danych i okresu ich przechowywania.

W odniesieniu do art. 11n ŚwiadUsłElektU wskazano natomiast, że brak rygoru natychmiastowej wykonalności może prowadzić do nieodwracalnych skutków dla ofiar, zwłaszcza małoletnich. Z tego względu pod rozwagę poddano wprowadzenie szczególnego trybu dla najpoważniejszych spraw, umożliwiającego niezwłoczne blokowanie treści.

Znaczenie uwag UODO dla dalszych prac nad UC141

Zestawienie komunikatu prasowego z pełnym pismem Prezesa UODO prowadzi do wniosku, że uwagi organu mają charakter ściśle legislacyjny. Obejmują konkretne postulaty zmian w projekcie: rozszerzenie katalogu czynów objętych procedurą nakazową, doprecyzowanie zasad przetwarzania danych osób uczestniczących w rozpatrywaniu wniosków, uregulowanie zakresu publikacji decyzji i retencji danych oraz rozważenie szybkiego trybu blokowania treści w sprawach najpoważniejszych.

W porównaniu z dotychczasowym stanem prawnym projekt UC141 ma stworzyć instrument, którego w polskim porządku prawnym dotąd brakowało. Stanowisko UODO pokazuje jednak, że sam fakt wprowadzenia takiego mechanizmu nie będzie wystarczający, jeżeli równolegle nie zostaną zapewnione odpowiednie gwarancje ochrony danych osobowych i prywatności.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Ojcowie coraz częściej korzystają z urlopów rodzicielskich

W kwietniu 2026 r. mijają trzy lata od wdrożenia w Polsce dyrektywy work-life balance. ZUS wspólnie z Fundacją Share the Care na bieżąco zbiera i analizuje dane gromadzone od kwietnia 2023 r., tj. od momentu wejścia w życie nowelizacji kodeksu pracy oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2023 r. poz. 641). Ich rezultatem jest raport „Równość rodzicielska w Polsce. Trzy lata od wdrożenia dyrektywy work-life balance”.

Co wymusiła dyrektywa?

Przypomnijmy, że reguluje ona zmiany związane z rodzicielstwem lub pełnieniem funkcji opiekuńczych.

I tak, nowelizacja wprowadziła m.in. dodatkowy, pięciodniowy (bezpłatny) urlop opiekuńczy. Jest on udzielany pracownikowi w celu zapewnienia osobistej opieki lub wsparcia osobie będącej członkiem rodziny lub mieszkającej w tym samym gospodarstwie domowym z poważnych względów medycznych.

Przewiduje też dwa dni (albo 16 godzin) zwolnienia od pracy (częściowo odpłatne) z powodu działania siły wyższej w pilnych sprawach rodzinnych spowodowanych chorobą lub wypadkiem.

Dodatkowe uprawnienia dostali też pracownicy wychowujący dzieci do ósmego roku życia. Jeżeli nie wyrażą zgody, to nie można ich zatrudniać w godzinach nadliczbowych, w porze nocnej czy delegować poza stałe miejsce pracy.

Z perspektywy zasady równości w domu i sprawiedliwego podziału opieki nad dziećmi istotne było natomiast wydłużenie urlopu rodzicielskiego o dodatkowe dziewięć tygodni, które w praktyce są przeznaczone dla ojców, ponieważ dni wolne nie przechodzą na matkę.

Więcej osób korzysta

Chociaż mężczyźni mogą korzystać z urlopu rodzicielskiego od 2013 r., to od wdrożenia dyrektywy work-life balance decydowała się na niego znikoma liczba ojców – 1 proc. Po nowelizacji to się zmieniło.

– Przed wdrożeniem dyrektywy z urlopów rodzicielskich korzystało zaledwie 1 proc. ojców, obecnie jest to już 24 proc. Dynamika wzrostu jest więc bardzo duża i na pierwszy rzut oka można uznać to za spore osiągnięcie – mówi Karolina Andrian, członkini zarządu Fundacji Share the Care.

Zdaniem ekspertki warto jednak spojrzeć na te dane nieco wnikliwiej.

– Po pierwsze, z perspektywy młodego człowieka oznacza to, że jedynie 24 proc. dzieci miało możliwość spędzić więcej czasu ze swoimi ojcami. Po drugie, istotna jest długość korzystania z uprawnień – średnio ojcowie przebywają na urlopie rodzicielskim 43 dni, podczas gdy matki aż 143 dni. Dysproporcje są więc znaczące – dodaje.

Zdaniem Karoliny Andrian te dane pokazują też, jak bardzo potrzebna jest edukacja – nie tylko w zakresie samych praw (choć ich znajomość jest warunkiem koniecznym do skorzystania z nich), ale przede wszystkim w zakresie korzyści z nich wynikających.

– Dopiero taka świadomość zwiększa gotowość do korzystania z przysługujących uprawnień – dodaje.

Zdaniem ekspertki nie bez znaczenia pozostaje również postawa pracodawców.

– Pracownik nie powinien obawiać się korzystania ze swoich praw – czy to z powodu ryzyka utraty pracy, czy gorszego traktowania. Niestety, takie obawy wciąż są powszechne – zauważa.

Karolina Andrian ocenia natomiast, że obecne przepisy w omawianym obszarze są wystarczające i oferują wiele możliwości.

– Kluczowym wyzwaniem pozostaje jednak zmiana stereotypów dotyczących ról matki i ojca w opiece nad dzieckiem – twierdzi.

Jej zdaniem potrzebne są także działania systemowe – zaangażowanie samorządów, rozwój szkół rodzenia oraz edukacji okołoporodowej.

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Wsparcie dla opieki

– Wyzwania związane ze starzeniem się społeczeństwa wymagają systemowego podejścia, zarówno działań na poziomie pracodawców, jak i administracji. Z poziomu rządowego wspieramy samorządy w tworzeniu oferty wsparcia w opiece nad dziećmi, zwiększaniu dostępu do transportu publicznego, po to, aby ułatwić rodzicom codzienną logistykę życiową i podejmowanie aktywności zawodowej. Idziemy w kierunku ograniczania barier dla podejmowania decyzji o założeniu rodziny czy powrocie do pracy. Przed nami jako społeczeństwem jest też ogromna praca nad normalizowaniem równości w rodzicielstwie. Równość, która łączy, zaczyna się tam, gdzie przestajemy pytać „kto pomaga”, a zaczynamy pytać „jak dzielimy odpowiedzialność”. Dziś budujemy standardy odpowiedzialnego rodzicielstwa na lata. Życzyłbym nam wszystkim, żeby nasze dzieci, kolejne pokolenia, zdziwiły się, że kiedykolwiek potrzebowaliśmy rozmawiać o równości w rodzicielstwie, ponieważ będzie to coś oczywistego – komentuje z kolei wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski.

Mniej popularny

Co ciekawe, dane pokazują, że odsetek mężczyzn, którzy korzystają z urlopu ojcowskiego, spadł w ciągu trzech lat o 9 punktów procentowych – z 67 proc. w 2023 r. do 58 proc. w 2025 r.

– Przypomnijmy, że za urlop ojcowski przysługuje zasiłek w wysokości 100 proc. podstawy wynagrodzenia, a za rodzicielski 70 proc. Tymczasem obserwujemy wzrost wykorzystania urlopu rodzicielskiego i spadek ojcowskiego, co w pewnym sensie podważa dominującą narrację o barierach ekonomicznych – dodaje Karolina Andrian.

Zdaniem ekspertów zjawisko to wynika najprawdopodobniej z tego, że część ojców obawia się utraty 9-tygodniowej części urlopu rodzicielskiego i dlatego decyduje się go wykorzystać w pierwszej kolejności, nieświadomie rezygnując z urlopu ojcowskiego.

Dane za 2025 r. pokazują także znaczącą różnicę w wysokości świadczeń. Średni dzienny zasiłek dla ojca za urlop rodzicielski wynosił 255 zł, a dla matki 175 zł.

– Od kilku lat obserwujemy, że różnica w wysokości zasiłków matek i ojców się zmniejsza, co jest pozytywnym zjawiskiem. Udział zasiłku matek w zasiłku ojców wzrósł z 64 proc. w 2024 r. do 69 proc. w 2025 r. W przypadku urlopów macierzyńskiego i ojcowskiego różnice są mniejsze – wskaźnik ten wynosi 78 proc. – komentuje Mariusz Jedynak z ZUS.

Dane z raportu jednoznacznie potwierdzają też, że moment pojawienia się dziecka istotnie wpływa na aktywność zawodową rodziców – kobiety bez dzieci pracują niemal równie często jak mężczyźni (86 proc. vs 88 proc.), ale wraz z liczbą dzieci ich aktywność wyraźnie spada (do 64 proc. przy trójce dzieci), podczas gdy w tym samym czasie aktywność zawodowa ojców rośnie (do 95 proc.).

Ponadto pomimo pozytywnych zmian kobiety wciąż wykonują większość nieodpłatnej pracy opiekuńczej. W 2025 r. aż 78 proc. dni absencji na opiekę nad chorym dzieckiem wykorzystały matki, a udział ojców wzrósł jedynie o 1 punkt procentowy rok do roku.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź