Rozwód szybciej i bliżej domu
Komisja Kodyfikacyjna Prawa Rodzinnego przyjęła projekt nowelizacji kodeksu rodzinnego i opiekuńczego wprowadzający możliwość uzyskania pozasądowego rozwodu. By zamiast na drodze sądowej uzyskać rozwiązanie małżeństwa przed kierownikiem Urzędu Stanu Cywilnego, trzeba spełnić dwie przesłanki.
Po pierwsze, taka ścieżka będzie możliwa tylko w przypadku małżeństw nieposiadających małoletnich dzieci. Po drugie, staż takiego małżeństwa musi być dłuższy niż rok. – Oczekiwanie, by małżeństwo trwało co najmniej jeden rok, ma wykluczyć nieprzemyślne inicjowanie rozwodów pozasądowych, a także zniechęcać do pochopnego zawierania małżeństw czy też do aranżowania związków fikcyjnych, zawieranych z zamiarem ich niezwłocznego rozwiązania – czytamy w uzasadnieniu projektu.
Staż i czas na przemyślenie
Pozasądowy rozwód ma przebiegać dwuetapowo. Małżonkowie, którzy zamierzają rozwiązać małżeństwo, mogą udać się do wybranego urzędu stanu cywilnego w celu złożenia pisemnych zapewnień potwierdzających istnienie przesłanek rozwodu pozasądowego. Obydwoje muszą się stawić osobiście. Jeśli z jakichś względów osobiste stawiennictwo jednego z nich byłoby niemożliwe, wówczas w grę wchodzi tylko rozwód sądowy.
Co ważne, nie będzie można inicjować przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego czynności zmierzających do rozwiązania małżeństwa, jeżeli pomiędzy małżonkami toczy się już sądowe postępowanie o rozwód. Jeśli jednak dojdzie do cofnięcia powództwa i umorzenia przez sąd sprawy rozwodowej, rozważana negatywna przesłanka rozwodu pozasądowego odpadnie.
Natomiast rozpoczęcie drugiego etapu ma być możliwe nie wcześniej niż miesiąc i nie później niż sześć miesięcy od złożenia pisemnego oświadczenia małżonków o tym, że:
- nie toczy się między nimi sprawa o rozwód;
- posiadają obywatelstwo polskie, a w przypadku gdy nie mają wspólnego obywatelstwa – oświadczenie o tym, że mają miejsca zamieszkania na terytorium RP;
- nie mają wspólnych małoletnich dzieci;
- nastąpił między nimi zupełny i trwały rozkład pożycia.
Poza tym ostatnim elementem oświadczenia wszystkie pozostałe będą składane pod rygorem odpowiedzialności karnej.
Co ważne, dziś rozwód można uzyskać tylko przed sądem okręgowym. Możliwość rozwiązania małżeństwa w USC oznacza, że procedurę będzie można przeprowadzić w każdej gminie (lub przed konsulem w przypadku pobytu za granicą).
Cena za rozstanie
Zgodnie z projektem przyjęcie zapewnień małżonków potwierdzających występowanie przesłanek rozwiązania małżeństwa w drodze rozwodu pozasądowego będzie podlegało opłacie skarbowej w wysokości 300 zł. Taka sama opłata będzie pobierana za sporządzenie protokołu z przyjęcia oświadczeń małżonków. Oprócz tego 20 zł ma kosztować wydanie zaświadczenia o uzyskanym rozwodzie.
Oznacza to, że koszt rozwodu przed kierownikiem USC będzie praktycznie taki sam jak opłata pobierana od pozwu rozwodowego w postępowaniu sądowym (choć w przypadku rozwodu bez orzekania o winie połowa pobranej opłaty jest zwracana stronom).
– Oczywiście projektowane zmiany będą wymagać sporych nakładów finansowych na USC. Dlatego mam nadzieję, że opłata, która w ocenie środowiska urzędników stanu cywilnego jest za niska, zostanie w trakcie prac nad projektem podwyższona – mówi Karol Lipiński, prezes Stowarzyszenia Urzędników Urzędów Stanu Cywilnego. Jak tłumaczy, w wielu urzędach, zwłaszcza w dużych miastach, konieczne będzie bowiem zwiększenie liczby pracowników. – Przykładowo w moim Szczecinie spodziewamy się, że do USC będzie wpływało ok. 500–600 takich wniosków rocznie, których obsługa przy tym stanie osobowym będzie bardzo trudna – przyznaje Karol Lipiński, który liczy na to, że oprócz przychodów z opłaty skarbowej, które są dochodem budżetu gminy, będą też dotacje celowe na realizację nowego zadania.
– Nie mam natomiast wątpliwości, że projekt jest strzałem w dziesiątkę. Dzięki wprowadzeniu pozasądowych rozwodów gros spraw rozwodowych będzie mogło być przeprowadzone szybciej, co będzie z korzyścią zarówno dla obywateli, jak i dla systemu wymiaru sprawiedliwości. Przykładowo w Szczecinie w niektórych przypadkach na wyznaczenie pierwszego terminu rozprawy rozwodowej trzeba czekać nawet dwa lata. Dzięki „wyjęciu” spraw niespornych sądy zostaną częściowo odciążone, co pozwoli na szybsze rozpatrywanie przez nich pozostałych spraw cywilnych – dodaje Karol Lipiński.
– Umożliwienie uzyskania pozasądowego rozwodu to świetna informacja dla obywateli. Natomiast nie mam złudzeń, że wpłynie to w widoczny sposób na funkcjonowanie sądów – mówi Jacek Ignaczewski, sędzia Sądu Rejonowego w Olsztynie. – Na przestrzeni ostatnich lat zarówno prawie każda duża reforma, jak i pomniejsze zmiany były wprowadzane pod mitycznym hasłem „usprawnienia postępowania”. Zwykle jak się usprawniało coś w jednym miejscu, to pogarszało w drugim i bilans wychodził na zero. Dlatego przestańmy patrzeć na to, czy sędziom będzie dobrze, bo chodzi o to, żeby ludziom było dobrze. W tym przypadku zmiany będą wreszcie z korzyścią dla obywateli – dodaje sędzia.
Projekt niebawem trafi do konsultacji, a nowe prawo ma obowiązywać pół roku po publikacji ustawy w Dzienniku Ustaw.
Nowelizacja rozporządzenia w sprawie ewidencji świadczeń zdrowotnych
- Projekt przewiduje m.in. rozszerzenie tabeli kodów uprawnień dodatkowych do świadczeń specjalistycznych udzielanych bez wymaganego skierowania.
- Nowe kody będą dotyczyć m.in. osób zakażonych wirusem HIV, chorych na gruźlicę, osób uzależnionych i współuzależnionych.
- Nowelizacja ma charakter porządkujący i nie wprowadza nowych obowiązków sprawozdawczych dla świadczeniodawców.
Podstawa prawna wydania rozporządzenia
Projekt rozporządzenia został opracowany na podstawie art. 190 ust. 1 ustawy z 27.8.2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 146; dalej: ŚOZŚrPubU). Przepis ten upoważnia ministra właściwego do spraw zdrowia do określenia, w drodze rozporządzenia, zakresu i trybu przetwarzania informacji niezbędnych do realizacji obowiązków sprawozdawczych przez świadczeniodawców.
Cel projektowanych zmian
Zasadniczym celem projektowanego rozporządzenia jest uzupełnienie katalogu kodów identyfikujących uprawnienia dodatkowe świadczeniobiorców do korzystania ze świadczeń ambulatoryjnych specjalistycznych bez wymaganego skierowania. Kody te wykorzystywane są w systemach informatycznych obsługujących dokumentację medyczną oraz sprawozdawczość do Narodowego Funduszu Zdrowia (dalej: NFZ).
Zakres projektowanych zmian
Projektowane zmiany w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z 26.6.2019 r. w sprawie zakresu niezbędnych informacji przetwarzanych przez świadczeniodawców, szczegółowego sposobu rejestrowania tych informacji oraz ich przekazywania podmiotom zobowiązanym do finansowania świadczeń ze środków publicznych (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 610; dalej: InforPrzetŚwiadR) obejmują:
- zmianę treści § 4 pkt 9 InforPrzetŚwiadR, w zakresie wprowadzenia do wyliczenia;
- rozszerzenie tabeli nr 13 „Kod tytułu uprawnienia dodatkowego” w części IV „Prawo do ambulatoryjnych świadczeń specjalistycznych bez wymaganego skierowania” załącznika nr 3 „Kody wymagane do oznaczania poszczególnych kategorii” do InforPrzetŚwiadR.
Modyfikacja zakresu świadczeń realizowanych bez skierowania
Jak wskazano powyżej, projektowane rozporządzenie przewiduje również zmianę treści § 4 pkt 9 InforPrzetŚwiadR, w zakresie wprowadzenia do wyliczenia.
W dotychczasowym brzmieniu nowelizowany przepis określając ambulatoryjne świadczenia specjalistyczne finansowane ze środków publicznych odwoływał się do konkretnych przepisów art. 57 ust. 2 ŚOZŚrPubU i wymieniał wśród nich świadczenia:
- dla inwalidów wojennych i wojskowych, osób represjonowanych, kombatantów, żołnierzy zastępczej służby wojskowej, działaczy opozycji antykomunistycznej i osób represjonowanych z powodów politycznych oraz osób deportowanych do pracy przymusowej;
- dla cywilnych niewidomych ofiar działań wojennych;
- dla uprawnionego żołnierza lub pracownika, w zakresie leczenia urazów lub chorób nabytych podczas wykonywania zadań poza granicami państwa, oraz uprawnionego żołnierza lub pracownika, którego ustalony procentowy uszczerbek na zdrowiu wynosi co najmniej 30%;
- dla weterana poszkodowanego, w zakresie leczenia urazów lub chorób nabytych podczas wykonywania zadań poza granicami państwa, oraz dla weterana poszkodowanego, których ustalony procentowy uszczerbek na zdrowiu wynosi co najmniej 30%;
- dla osób, o których mowa w art. 47 ust. 1a i 1b ŚOZŚrPubU.
Projektowane rozporządzenie przewiduje rozszerzenie powyższego katalogu o świadczenia:
- dla osób chorych na gruźlicę;
- dla osób zakażonych wirusem HIV;
- w zakresie leczenia uzależnień: dla osób zgłaszających się z powodu uzależnienia, dla osób zgłaszające się z powodu współuzależnienia;
- psychologiczne, psychoterapeutyczne i środowiskowe dla dzieci i młodzieży.
Rozszerzenie tabeli kodów uprawnień dodatkowych do świadczeń specjalistycznych udzielanych bez wymaganego skierowania
Świadczeniodawcy przekazując dane o udzielonym świadczeniu opieki zdrowotnej są m.in. zobowiązani do przekazania w formie kodu informacji o uprawnieniach dodatkowych, jakie przysługują świadczeniobiorcy, jeżeli skorzystał z nich przy uzyskaniu świadczenia opieki zdrowotnej. Dotychczas InforPrzetŚwiadR nie przewidywało kodów dla każdej grupy uprawnionych, wymienionych w art. 57 ust. 2 ŚOZŚrPubU. W związku z pracami nad wdrożeniem centralnej elektronicznej rejestracji (obecnie testowanej w formie pilotażu, a projekt ustawy wprowadzającej to rozwiązanie jest na etapie uzgodnień, konsultacji publicznych i opiniowania) wyniknęła konieczność identyfikacji każdego przypadku, w którym osoba może nie przedstawić wymaganego wobec innych pacjentów skierowania.
Konieczne jest więc uzupełnienie obecnego wykazu o kody dla grup wymienionych w art. 57 ust. 2 pkt 8–9 i 11 ŚOZŚrPubU, tj.:
- 57G – dla osób zakażonych wirusem HIV;
- 57H – dla osób chorych na gruźlicę;
- 57U1 – dla osób zgłaszających się na leczenie uzależnień;
- 57U2 – dla osób współuzależnionych.
Grupy uprawnione oraz przypisane im kody określa tabela nr 13 „Kod tytułu uprawnienia dodatkowego” w części IV „Prawo do ambulatoryjnych świadczeń specjalistycznych bez wymaganego skierowania” załącznika nr 3 „Kody wymagane do oznaczania poszczególnych kategorii” do InforPrzetŚwiadR i w związku z powyższym projekt rozporządzenia wprowadza zmiany do tej tabeli.
Co istotne, do tej pory świadczeniodawcy nie dysponowali odrębnymi kodami umożliwiającymi jednoznaczne wskazanie tych szczególnych uprawnień, co utrudniało identyfikację tej grupy świadczeniobiorców oraz osłabiało precyzję danych sprawozdawczych.
Kontekst systemowy i potrzeba regulacji
Projektowane rozwiązanie ma charakter porządkujący i nie wprowadza nowego obowiązku sprawozdawczego. Uzupełnienie katalogu kodów jest istotne w świetle planowanego wdrożenia systemu centralnej elektronicznej rejestracji świadczeń opieki zdrowotnej, który zakłada pełną identyfikowalność przesłanek korzystania ze świadczeń bez skierowania.
Dzięki rozróżnieniu poszczególnych podstaw prawnych w ramach art. 57 ust. 2 ŚOZŚrPubU, możliwe będzie precyzyjne rozliczanie świadczeń, lepsze monitorowanie grup szczególnego ryzyka oraz poprawa jakości danych wykorzystywanych do analiz systemowych.
Etap legislacyjny
Projekt rozporządzenia Ministra Zdrowia zmieniającego rozporządzenie w sprawie zakresu niezbędnych informacji przetwarzanych przez świadczeniodawców, szczegółowego sposobu rejestrowania tych informacji oraz ich przekazywania podmiotom zobowiązanym do finansowania świadczeń ze środków publicznych został opublikowany w Rządowym Centrum Legislacji 15.4.2025 r. Obecnie projekt podlega konsultacjom publicznym. Zgodnie z projektem rozporządzenie wejdzie w życie po upływie 14 dni od ogłoszenia.
Oskładkowanie umów dydaktycznych – umowa zlecenia czy umowa o dzieło?
Stan faktyczny
Okręgowa Izba Radców Prawnych w K. zawarła z sędzią A.B. – przewodniczącym Wydziału Gospodarczego dla Spraw Upadłościowych i Restrukturyzacyjnych SR w Z. umowę określoną przez jej strony jako umowa o dzieło. A.B. zobowiązał się do przygotowania i wygłoszenia wykładów dotyczących postępowania upadłościowego i naprawczego dla aplikantów radcowskich. W trakcie wygłaszanych wykładów prelegent poruszał zagadnienia bieżącego orzecznictwa z zakresu prawa upadłościowego, wykorzystując przy tym własne doświadczenie zawodowe w tej dziedzinie. Po zakończeniu wykładu aplikanci wypełniali ankietę ewaluacyjną. Z tytułu wykonania umowy ubezpieczony otrzymał wynagrodzenie ryczałtowe w wysokości ponad 4,6 tys. zł. ZUS stwierdził, że wynagrodzenie A.B. podlega obowiązkowym składkom na ubezpieczenie emerytalne, rentowe i wypadkowe, jak wynagrodzenie za zlecenie, a nie jak za dzieło. OIRP w K. wniosła odwołanie od tej decyzji, dowodząc, że wykłady były dziełem, jak również utworem w rozumieniu prawa autorskiego.
Orzeczenia sądów powszechnych
SO w K. utrzymał zaskarżoną decyzję w mocy, a SA w K. oddalił apelację płatnika składek. Sądy zakwalifikowały sporną umowę jako umowę o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy KC dotyczące zlecenia. SA w K. stwierdził, że o charakterze prawnym umowy nie świadczy deklarowany zamiar stron, forma zajęć oraz okoliczność, iż OIRP w K. zawierała w przypadku wykładów umowy o dzieło, a w przypadku innych zajęć, takich jak ćwiczenia lub warsztaty, umowy zlecenie. W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że zgodny zamiar stron i cel umowy objawiają się w sposobie jej realizacji. W procesie dydaktyki wymagane jest staranne działanie, które nie prowadzi do osiągnięcia określonego, indywidualnego rezultatu. Przedmiot wykładów został tak szeroko określony, zarówno w spornej umowie, jak i harmonogramie zajęć, że nie można przyjąć, iż chodziło w nich o przekazanie specyficznej treści będącej wyrazem myśli intelektualnej wykładowcy. Aby osiągnięty w wyniku realizacji umowy rezultat mógł być uznany za dzieło, musi spełniać takie kryteria, które pozwalają na stwierdzenie, że ma on byt samoistny i posiada cechy indywidualne pozwalające na jego odróżnienie od innych rezultatów tego rodzaju. W ocenie SA w K. o autorskim charakterze wykładów nie świadczy poziom wiedzy i doświadczenia zawodowego A.B., podawanie w trakcie wykładu przykładów z własnej praktyki orzeczniczej czy zestawienie poglądów prezentowanych w doktrynie i orzecznictwie. Nie ma też możliwości sprawdzenia takiego wykładu pod względem jego wad. Aplikanci w ankietach ewaluacyjnych mogli jedynie ocenić przydatność wykładów w zakresie wyczerpania danego tematu, jak i sposobu przekazu. SA w K. podkreślił, że rozróżnienie umowy zlecenia i umowy o dzieło nie zostało uzależnione od tego, czy efekt czynności wykonawcy kwalifikuje się jako utwór. Prawa autorskie stanowią inną kategorię prawną i mogą być wynikiem zarówno umów rezultatu, jak i umów starannego działania.
Skarga kasacyjna
OIRP w K. w skardze kasacyjnej twierdziła, że za zakwalifikowaniem wykładu A.B. jako dzieło przemawia fakt, iż opiera się on nie tylko na dokonanej przez wykładowcę autorskiej kompilacji wykorzystującej dane powszechnie dostępne, ale wykorzystuje informacje wynikających z indywidualnego doświadczenia zawodowego wykładowcy, których nie da się pozyskać z powszechnie dostępnych źródeł. Podkreślono, że wykład, aby być dziełem, nie musi mieć charakteru naukowego. Nie ma też podstaw do twierdzenia, że dzieło musi stanowić utwór w rozumieniu prawa autorskiego.
Umowa o dzieło to umowa rezultatu
SN odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania. W uzasadnieniu postanowienia wskazano jednak, że umowa o dzieło należy do umów rezultatu, jej przedmiotem jest indywidualnie oznaczony wytwór. Dla oceny, że zawarto umowę o dzieło, konieczne jest, aby działania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu (zob. postanowienie SN z 7.10.2020 r., II UK 329/19, Legalis). Wykonanie dzieła najczęściej przybiera postać wytworzenia rzeczy, lecz może także polegać na dokonaniu zmian w rzeczy już istniejącej, jej naprawieniu, przerobieniu lub uzupełnieniu albo na rozbudowie rzeczy, połączeniu z innymi rzeczami, dodaniu części składowych lub przynależności. SN stwierdził więc, że z umową o dzieło mamy do czynienia wówczas, gdy jej przedmiotem jest konkretny rezultat w niej oznaczony, a nie czynności do niego prowadzące. Ten rezultat musi być z góry przewidziany i określony, co może nastąpić nie tylko poprzez zastosowanie metod opisowych, ale także przez odwołanie się do dostarczonej przez zamawiającego dokumentacji technicznej, projektów czy rysunków.
Umowy dydaktyczne
W orzecznictwie SN na tle wykładni art. 627 KC oraz art. 750 KC w kontekście kwalifikacji umów dydaktycznych wyrażono pogląd, że umowa o przeprowadzenie cyklu bliżej niesprecyzowanych wykładów z danej dziedziny wiedzy, których tematy pozostawiono do uznania wykładowcy, nie stanowi umowy o dzieło. Zawarcie umowy o takiej treści świadczy o tym, że zamawiający jest zainteresowany przekazywaniem odbiorcom wykładu wiedzy z danej dyscypliny, a nie określonym dziełem. Również forma prowadzenia zajęć edukacyjnych nie przesądza o ich wykonywaniu w ramach umowy o dzieło. Przeprowadzenie wykładu poprzedzone jest odpowiednim przygotowaniem przez osobę prowadzącą, jednak przebieg zajęć będzie każdorazowo zależny od poziomu uczestników, zasobu ich wiedzy, zdolności, umiejętności podejmowania dyskusji, zainteresowania tematem. Z celu umowy, określonego jako edukacja słuchaczy czy przekazania im wiedzy, nie może wynikać obiektywnie osiągalny i pewny rezultat. Chodziło więc o wykonanie określonej czynności czy szeregu powtarzających się czynności bez względu na to, jaki rezultat czynność ta przyniesie. W konsekwencji jako umowę o świadczenie usług zakwalifikowano przeprowadzenie m.in.: szkolenia umożliwiającego kandydatom na kierowców przystąpienie do egzaminu państwowego w celu uzyskania prawa jazdy, zajęć terapeutycznych w ramach programu rehabilitacyjnego czy cyklu wykładów z rachunkowości i analizy ekonomicznej (zob. postanowienie SN z 23.6.2021 r., I USK 193/21, Legalis; wyrok SN z 13.6.2012 r., II UK 308/11, Legalis).
SN zaznaczył, że choć w spornej umowie temat wykładu był określony w sposób konkretyzujący poszczególne zagadnienia w prawie upadłościowym, nie mogło to przesądzić o uznaniu, że jej przedmiotem było dzieło w rozumieniu art. 627 KC. Wpisanie spornej umowy w harmonogram nauczania aplikantów jednoznacznie wskazuje, że w rzeczywistości jej przedmiotem było przekazanie wiedzy wymaganej na egzaminie zawodowym. Nie chodziło więc o określony rezultat, ale o czynności, które miały na celu przygotowanie do egzaminu. Wbrew twierdzeniom płatnika składek ankiety ewaluacyjne sporządzane przez aplikantów nie stanowią elementu testu na istnienie wad „dzieła”, ale służą ocenie przeprowadzonego wykładu, a pośrednio także wykładowcy w kontekście przydatności przekazywanej wiedzy oraz przystępności przekazu, czyli starannego działania.
Umowa o dzieło „autorskie”
Odnosząc się do stawianych w skardze kasacyjnej zarzutów, SN wyjaśnił, że w przypadku umowy o dzieło „autorskie” w rozumieniu art. 1 ust. 1 ustawy z 4.2.1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 24; dalej: PrAut) w postaci utworu naukowego – wykładu – przesłanką przesądzającą jest jego zakres, którego określenie nie może się ograniczać do danej dziedziny nauki. Istotą wykładu jako dzieła autorskiego jest jego treść zawierająca przekaz określonej myśli intelektualnej twórcy, której granice wytycza z góry określony temat. Jeśli jednak w momencie zawierania umowy temat wykładu jest nieznany, to nie jest możliwy do ustalenia jej rezultat (zob. wyrok SN z 12.4.2017 r., II UK 140/16, Legalis). W skrajnym przypadku nawet stworzenie utworu w rozumieniu PrAut nie przesądza, że został on wykonany na podstawie umowy o dzieło (zob. wyrok SN z 6.9.2018 r., II UK 236/17, Legalis). SN stwierdził, że dzieło, także autorskie, nie musi stanowić przejawu działalności twórczej, nie musi posiadać cech nowatorskich, ani prezentować indywidualnej osobowości wykonawcy dzieła. Ważne jest natomiast to, czy strony umówiły się co do konkretnego, sparametryzowanego, i przez to poddającego się testowi na istnienie wad rezultatu, czy też przedmiotem umowy było wykonanie określonych czynności.
Postanowienie SN z 27.2.2025 r., I USK 77/24, Legalis
Dłuższe przedawnienie dla ujawnienia przychodów bez pokrycia
Zgodnie z art. 68 § 4a ustawy z 29.8.1997 r. – Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 111; dalej: OrdPU) zobowiązanie podatkowe z tytułu opodatkowania przychodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach lub pochodzących ze źródeł nieujawnionych nie powstaje, jeżeli decyzja ustalająca to zobowiązanie została doręczona po upływie 5 lat, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym powstał obowiązek podatkowy w tym zakresie. Z kolei zgodnie z art. 25c ustawy z 26.7.1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 163) obowiązek podatkowy z tytułu przychodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach lub pochodzących ze źródeł nieujawnionych powstaje na ostatni dzień roku podatkowego, w którym powstał przychód w kwocie odpowiadającej nadwyżce wydatku nad przychodami (dochodami) opodatkowanymi lub przychodami (dochodami) nieopodatkowanymi.
Co warte podkreślenia, termin na wydanie decyzji ustalającej zobowiązanie podatkowe z tytułu opodatkowania przychodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach lub pochodzących ze źródeł nieujawnionych nie jest skorelowany z terminami obowiązującymi w innych instytucjach podatkowych. Jest krótszy, a to niekoniecznie dobrze z uwagi na specyfikę tej właśnie instytucji. Ustalenia dotyczące nieujawnionych źródeł przychodów muszą bowiem „wyprzedzać” zobowiązania podatkowe z ujawnionych źródeł o rok – pomimo możliwości ich weryfikacji w tym okresie (korekty, wnioski o stwierdzenie nadpłaty, decyzje wymiarowe). Sprawa komplikuje się, jeżeli dodamy do tego fakt, że w praktyce przesłanką zainteresowania się przez organy podatkowe nieujawnionymi źródłami przychodów jest informacja o poniesieniu przez podatnika danego wydatku, a nie informacja o zgromadzonym na finansowanie wydatku mieniu. Mogło to przecież nastąpić znacznie wcześniej, tyle że organy podatkowe nie posiadają na ten temat stosownej informacji (przy całym posiadanym przez siebie instrumentarium). Organ podatkowy nie ma więc możliwości ustalenia zobowiązania podatkowego, gdy mienie zostało zgromadzone kilka lat wcześniej niż wydatkowane, z uwagi na przedawnienie prawa do wydania decyzji w tym zakresie. Tak to już jest, że takie nieujawnione źródła trafiają na radar fiskusa często, gdy są wydatkowane.
Co się (być może) zmieni?
W celu rozwiązania istniejących problemów ustawodawca proponuje, aby w art. 68 § 4a OrdPU 5-letni termin przedawnienia prawa do ustalenia zobowiązania podatkowego z tytułu opodatkowania przychodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach lub pochodzących ze źródeł nieujawnionych był liczony od końca roku kalendarzowego następującego po roku kalendarzowym, w którym powstał obowiązek podatkowy w tym zakresie. Proponowana zmiana ma w założeniu ustawodawcy ułatwić zwalczanie zjawiska ukrywania dochodów. Organy podatkowe będą miały więc więcej czasu, by opodatkować takie dochody po ich właściwym zidentyfikowaniu.
Komentarz
Faktem jest, że sposób liczenia terminu przedawnienia prawa do wydania decyzji ustalającej zobowiązanie podatkowe z tytułu opodatkowania przychodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach lub pochodzących ze źródeł nieujawnionych od końca roku kalendarzowego, w którym powstał obowiązek podatkowy, powoduje w praktyce istotne problemy natury inercyjnej po stronie fiskusa. Czego oczy nie widzą… tego jednak później żal. Wyobraźmy sobie taki oto przykład z życia (inspirowany uzasadnieniem do projektu omawianej nowelizacji).
W 2024 r. podatnik nabył mieszkanie (za „gotówkę”, czyli bez kredytu ani żadnej innej formy finansowania zewnętrznego). Organ podatkowy w sposób dość naturalny może próbować zweryfikować, skąd podatnik posiadał na to środki finansowe. Dokonuje więc porównania przychodów i wydatków podatnika, wynikających ze złożonych przez niego zeznań podatkowych za poprzednie lata. Zeznanie za 2024 r. wpływa do urzędu skarbowego dopiero pod koniec kwietnia 2025 r. Organ podatkowy w czerwcu 2025 r. wezwał więc podatnika do złożenia wyjaśnień na okoliczność źródeł finansowania zakupionej w 2024 r. nieruchomości. Z dostarczonych dowodów wynika, że podatnik ponosił wydatki na zakup mieszkania z lokaty bankowej, zlikwidowanej w 2020 r. Chcąc ewentualnie wydać decyzję dotyczącą źródeł nieujawnionych z 2020 r., organ ma czas do końca 2025 r. i musi uwzględnić czas niezbędny do przeprowadzenia stosownych czynności kontrolnych.
Przyjmując nowe zasady, organ zyska rok więcej na swoje działania. Oczywiście chodzi o decyzje wydawane w pierwszej instancji. Decyzja organu odwoławczego wydana po upływie terminu określonego w art. 68 § 4a OrdPU, uchylająca decyzję organu pierwszej instancji w przedmiocie przychodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach lub pochodzących ze źródeł nieujawnionych i ustalająca zobowiązanie podatkowe w mniejszej wysokości, nie jest powtórnym merytorycznym rozstrzygnięciem kreującym zobowiązanie podatkowe, lecz oznacza jedynie stwierdzenie, że decyzja organu pierwszej instancji, w wyniku której powstało zobowiązanie podatkowe, była zgodna z prawem, ale nieprawidłowa co do wysokości zobowiązania podatkowego. Brak jest wobec tego przeszkód, aby po upływie tego terminu wydać decyzję obniżającą wysokość zobowiązania podatkowego ustalonego decyzją konstytutywną organu pierwszej instancji, bowiem nie stanowi to naruszenia terminu przedawnienia, który w odniesieniu do prawa do ustalenia zobowiązania podatkowego już upłynął (wyrok WSA w Gdańsku z 10.1.2024 r., I SA/Gd 866/23, Legalis).
Dostęp do informacji publicznej w sprawie rekompensaty za wybory kopertowe
Stan faktyczny
Stowarzyszenie W. zwróciło się do Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych S.A. (dalej: PWPW S.A.) o udostępnienie informacji publicznej poprzez wskazanie, czy PWPW S.A. domagała się od Krajowego Biura Wyborczego, Ministra Aktywów Państwowych bądź innych organów centralnych odpowiedzialnych za organizację wyborów jakichkolwiek zwrotów i odszkodowań w związku z nieodbytymi wyborami prezydenckimi w maju 2020 r. W razie istnienia takich roszczeń wnioskodawca zwrócił się o udostępnienie wszelkich pism (wniosków, żądań, wezwań do zapłaty, itd.), które PWPW S.A. wysłała do takich podmiotów, a zawierających wskazane roszczenia.
W odpowiedzi PWPW S.A. poinformowała, że złożyła wniosek w Krajowym Biurze Wyborczym o przyznanie rekompensaty, a szczegółowe informacje dostępne są na stronie Krajowego Biura Wyborczego. Natomiast w pozostałym zakresie PWPW S.A. odmówiła udostępnienia informacji publicznej z uwagi na ograniczenie jawności wynikające z art. 5 ust. 2 ustawy z 6.9.2001 r. o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 902; dalej: DostInfPubU), czyli tajemnicę przedsiębiorcy. W uzasadnieniu decyzji podkreślono, że PWPW S.A. jest jednoosobową spółką Skarbu Państwa o istotnym znaczeniu dla gospodarki państwa, zajmuje się nie tylko wytwarzaniem banknotów, ale jest również dostawcą całościowych systemów do zarządzania dokumentami publicznymi: od produkcji fizycznego dokumentu, poprzez zbieranie danych osobowych, ich przetwarzanie, personalizację i odsyłanie gotowych dokumentów do obywateli. Wyjaśniono, że podstawą klasyfikowania poszczególnych informacji jako stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa jest decyzja osoby tworzącej informację, w oparciu o własne kompetencje, a w firmie funkcjonuje „Wykaz kwalifikujący poszczególne informacje jako Tajemnica Przedsiębiorstwa”. W wykazie tym zostały umieszczone dane takie jak: ceny transakcyjne, poufne cenniki, dokumenty dotyczące negocjacji, listy klientów, podpisane umowy oraz złożone oferty, informacje o dostawcach, wewnętrzne dokumenty finansowe.
Zdaniem PWPW S.A. ujawnienie korespondencji wymienianej w trakcie negocjacji w sprawie rekompensaty, w szczególności zaś wniosku o jej udzielenie, nie tylko podważyłoby zaufanie, jakim darzą spółkę jej kontrahenci, ale utrudniłoby również prowadzenie negocjacji w przyszłości. Potencjalni dostawcy i odbiorcy usług oferowanych przez PWPW S.A. mogliby uzyskać wiedzę na temat kosztów oraz zysków związanych z projektami, w jakie angażuje się ta firma. Korespondencja tego rodzaju nie jest powszechnie dostępna w obrębie PWPW S.A., a poszczególnym pracownikom jest przekazywana zgodnie z zasadą „wiedzy koniecznej”.
Tajemnica przedsiębiorcy
Pojęcie „tajemnica przedsiębiorcy” nie zostało wyjaśnione w DostInfPubU, dlatego przy wykładni art. 5 ust. 2 DostInfPubU należy posłużyć się pojęciem pokrewnym „tajemnica przedsiębiorstwa”, zdefiniowanym w art. 11 ust. 2 ustawy z 16.4.1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 1233). Zgodnie z tym przepisem przez tajemnicę przedsiębiorstwa rozumie się nieujawnione do wiadomości publicznej informacje techniczne, technologiczne, organizacyjne przedsiębiorstwa lub inne informacje posiadające wartość gospodarczą, które jako całość lub w szczególnym zestawieniu i zbiorze ich elementów nie są powszechnie znane osobom zwykle zajmującym się tym rodzajem informacji albo nie są łatwo dostępne dla takich osób, o ile uprawniony do korzystania z informacji lub rozporządzania nimi podjął, przy zachowaniu należytej staranności, działania w celu utrzymania ich w poufności. Dla uznania informacji za tajemnicę przedsiębiorcy w rozumieniu art. 5 ust. 2 DostInfPubU konieczne jest więc spełnienie dwóch wymogów. Wymóg formalny to wyrażenie woli utajnienia danych informacji, co przejawia się w formie czynności przedsięwziętych przez przedsiębiorcę w celu zapewnienia poufności danych, zaś aspekt materialny polega na tym, że zastrzeżenie powinno dotyczyć informacji posiadającej szeroko rozumianą wartość gospodarczą.
Orzeczenie WSA
WSA w Warszawie uwzględnił skargę Stowarzyszenia W. i uchylił zaskarżoną decyzję, uznając, że PWPW S.A. nie wykazała, iż zachodzą przesłanki do ograniczenia dostępu do informacji publicznej na podstawie art. 5 ust. 2 DostInfPubU. Kluczowe znaczenie ma fakt, że regulacja ta, jako stanowiąca wyjątek od konstytucyjnej zasady jawności informacji publicznych, nie może być interpretowana w sposób, który czyniłby z tej zasady fikcję. Niedopuszczalne jest zatem uznanie, że do objęcia danej informacji publicznej tajemnicą przedsiębiorstwa wystarczy arbitralne uznanie przedsiębiorcy. W ocenie Sądu PWPW S.A. bez jakiejkolwiek analizy i konkretnego odniesienia się do treści czy charakteru żądanych informacji przyjęła, że informacje będące przedmiotem wniosku zostały skutecznie zastrzeżone. Wyjaśnienia PWPW S.A. uznano za niewystarczające, nie wskazano w nich bowiem, jaką szczególną wartość gospodarczą posiada wniosek o rekompensatę, dlaczego jego ujawnienie mogłoby narazić przedsiębiorcę na szkodę. Nie wyjaśniono, kiedy w stosunku do tego dokumentu podjęto działania mające na celu zachowanie go w poufności, nie wiadomo też, czy na pracowników nałożono obowiązek zachowania w tajemnicy powyższego dokumentu, a jeżeli tak, to kiedy to uczyniono.
Stanowisko NSA
NSA oddalił skargę kasacyjną PWPW S.A. W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że dla odmowy udostępnienia określonej informacji publicznej ze względu na tajemnicę przedsiębiorcy spełnione muszą być przesłanki formalne i materialne. Przesłanka formalna wyraża się w zamanifestowaniu woli konkretnego przedsiębiorcy utajnienia określonych informacji. Z kolei przesłanka materialna polega na tym, że informacje objęte tajemnicą przedsiębiorcy powinny stanowić informacje, których ujawnienie mogłoby mieć wpływ na jego sytuację ekonomiczną. Uzasadnienie decyzji odmawiającej udostępnienia informacji z uwagi na tajemnicę przedsiębiorcy powinno zawierać argumentację wskazującą na okoliczność spełnienia zarówno przesłanek formalnych, jak i materialnych odmowy. Nie jest natomiast wystarczające ogólnikowe wskazanie w decyzji odmawiającej udostępnienia wnioskowanej informacji publicznej, że żądane informacje objęte są tajemnicą przedsiębiorstwa. Konieczne jest wykazanie, że konkretne informacje zawierają tajemnicę przedsiębiorstwa czy też rozumianą w niektórych sytuacjach nieco szerzej – tajemnicę przedsiębiorcy (zob. wyrok NSA z 5.7.2013 r., I OSK 511/13, Legalis).
Zdaniem NSA, PWPW S.A. w uzasadnieniu decyzji nie wykazał, że informacje, których ujawnienia zażądano, takie jak wysłane do podmiotów odpowiedzialnych za przygotowanie tzw. wyborów kopertowych, m.in. wnioski, żądania, wezwania do zapłaty, posiadają dla tej firmy istotne znaczenie gospodarcze. Organ ogranicza się do wyjaśnienia, że podstawą objęcia tych informacji tajemnicą przedsiębiorcy jest decyzja osoby, która te dane wytworzyła i kierowała się bliżej niesprecyzowanym „kryterium szkody”. NSA podkreślił, że organ nie może ograniczyć się do zdawkowego oświadczenia o istnieniu tajemnicy przedsiębiorcy i powinien szczegółowo określić, biorąc pod uwagę podstawy ochrony tajemnicy przedsiębiorcy, z czego wywodzi daną przesłankę odmowy i w czym znajduje ona uzasadnienie. Dopiero taka argumentacja organu, w połączeniu z udostępnionymi sądowi administracyjnemu materiałami źródłowymi, umożliwi ocenę zasadności zastosowanych przesłanek utajnienia wnioskowanej informacji publicznej. Tymczasem z treści decyzji odmawiającej udostępnienia informacji publicznej nie wynikają argumenty pozwalające na uznanie, że ujawnienie żądanych informacji będzie miało wpływ na sytuację ekonomiczną PWPW S.A.
Wyrok NSA z 11.3.2025 r., III OSK 7741/21, Legalis
Zależność pozwolenia na budowę i pozwolenia na użytkowanie
Stan faktyczny
WSA w Gdańsku rozpoznał skargę spółki na decyzję Pomorskiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Gdańsku (dalej: WINB) w przedmiocie uchylenia decyzji w sprawie pozwolenia na użytkowanie obiektu budowlanego, i skargę tę oddalił.
W sprawie tej w 2014 r. spółka złożyła wniosek o wydanie pozwolenia na budowę stacji bazowej telefonii komórkowej (SBTK) wraz z wewnętrzną linią zasilającą (WLZ), a Starosta Powiatu Kartuskiego taką decyzję wydał. Następnie decyzją z 2016 r. PINB w Kartuzach udzielił pozwolenia na użytkowanie przedmiotowej SBTK z WLZ.
Wyrokiem z 9.3.2016 r. WSA w Gdańsku, II SA/Gd 361/15, Legalis, uchylił zaskarżoną decyzję Wojewody w sprawie pozwolenia na budowę oraz decyzję Starosty z 2014 r. NSA wyrokiem z 4.7.2018 r. II OSK 1959/16, Legalis, oddalił skargę kasacyjną spółki.
Mając na uwadze powyższe, PINB postanowieniem z 2018 r. wznowił z urzędu postępowanie zakończone pozwoleniem na użytkowanie. Następnie PINB decyzją z 2019 r. uchylił pozwolenie na użytkowanie. Po rozpatrzeniu wniesionego odwołania WINB uchylił decyzję Organu I instancji do ponownego rozpatrzenia.
Wyrokiem z 2.8.2019 r., II SA/Gd 415/19, Legalis, WSA w Gdańsku oddalił sprzeciw od tak wydanej decyzji WINB. Decyzją z 2020 r. PINB w Kartuzach w pkt. 1 uchylił własną decyzję z 2016 r. o pozwoleniu na użytkowanie, a w pkt. 2 odmówił wydania pozwolenia na użytkowanie z uwagi na wyeliminowanie z obrotu prawnego pozwolenia na budowę. WINB utrzymał w mocy zaskarżoną decyzję.
W uzasadnieniu WINB wskazał, że z uwagi na fakt, iż wydana uprzednio decyzja o pozwoleniu na budowę została uchylona orzeczeniami sądów administracyjnych, na gruncie niniejszej sprawy nie został spełniony warunek z art. 55 ust. 1 ustawy z 7.7.1994 r. – Prawo budowlane (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 418; dalej: PrBud), zawierającego wymóg uzyskania pozwolenia na budowę. W rezultacie PINB zobligowany był do wznowienia postępowania w sprawie wydania decyzji o pozwoleniu na użytkowanie obiektu z przesłanki z art. 145 § 1 pkt. 8 KPA. Rozstrzygnięciem kończącym powyższe postępowanie mogła być wyłącznie decyzja odmawiająca wydania decyzji o pozwoleniu na użytkowanie obiektu budowlanego, gdyż nie można udzielić takiego pozwolenia przy braku decyzji o pozwoleniu na budowę. WINB wyjaśnił, że warunki do ponownego ubiegania się inwestora o pozwolenie na użytkowanie zaistnieją, gdy uzyska on w ponownym postępowaniu decyzję o pozwoleniu na budowę.
Spółka złożyła skargę, wskazując m.in., że po wznowieniu postępowania organ nadzoru budowlanego ma obowiązek merytorycznego rozpoznania sprawy, przeprowadzając wszelkie czynności przewidziane w ramach ww. postępowania. Spółka złożyła także wniosek o zawieszenie postępowania w sprawie do czasu zakończenia postępowania przed Głównym Inspektorem Nadzoru Budowlanego (GINB) o stwierdzenie nieważności decyzji WINB z 2020 r.
Rozstrzygnięcie
Orzekając w postępowaniu wznowieniowym, PINB wyszedł z prawidłowego założenia o nierozerwalnej zależności rozstrzygnięcia podejmowanego w trybie art. 59 PrBud w zw. z art. 59a PrBud, czyli decyzji o pozwoleniu na użytkowanie, z uprzednią decyzją o pozwoleniu na budowę.
WSA wskazał, że w orzecznictwie sądowoadministracyjnym istnieje ugruntowane stanowisko co do zależności decyzji o pozwoleniu na użytkowanie od decyzji o pozwoleniu na budowę, charakteryzującej się tym, że byt tej ostatniej wydawanej w procesie inwestycyjnym (pozwolenia na użytkowanie) jest warunkowany bytem decyzji o pozwoleniu na budowę. Zależność decyzji o pozwoleniu na użytkowanie od decyzji o pozwoleniu na budowę może stanowić przykład wydania decyzji „w oparciu” o inną w rozumieniu art. 145 § 1 pkt. 8 KPA (por. wyroki NSA: z 27.5.2014 r., II OSK 3048/12, Legalis; z 12.10.2016 r., II OSK 3322/14, Legalis; z 26.10.2016 r., II OSK 1778/15, Legalis). NSA w wyroku z 12.10.2016 r., II OSK 3322/14, Legalis, wyjaśnił, że norma art. 145 § 1 pkt. 8 KPA wymienia jako przesłankę wznowienia postępowania administracyjnego przypadek, w którym zachodzi potrzeba rozpoznania wpływu zmiany czy też uchylenia decyzji administracyjnej lub orzeczenia sądowego na bezpośrednio zależną od niego decyzję administracyjną. Chodzi tu o rozstrzygnięcie jakiejś sprawy lub pojedynczej kwestii zawartej w decyzji administracyjnej lub orzeczeniu sądowym, wydanych w odrębnej i samodzielnej sprawie stanowiącej istotny fakt prawotwórczy w następnej, już innej sprawie administracyjnej, w sytuacji w której albo w ogóle nie mogłaby być wydana decyzja administracyjna, albo nie mogłaby być wydana decyzja administracyjna określonej treści bez stanu prawnego lub faktycznego ukształtowanego lub stwierdzonego wcześniejszym rozstrzygnięciem administracyjnym czy też sądowym innej – odrębnej sprawy. Zmiana bądź uchylenie decyzji administracyjnej lub orzeczenia sądowego powoduje, że od określonej daty albo upada istotny dla późniejszej sprawy fakt prawotwórczy, albo też zmienia się jego treść. W obu przypadkach jest to podstawa do ponownego rozpatrzenia sprawy administracyjnej co do istoty. Zatem regulacja ta nawiązuje do sytuacji, w której mamy do czynienia z ciągiem działań prawnych, gdy jedna decyzja stanowi podstawę do wydania drugiej (innej) decyzji. Natomiast wydanie tej drugiej decyzji nie jest możliwe bez uprzedniego wydania decyzji pierwszej. Owa zależność rozstrzygnięć jest w każdym przypadku analizowana i badana w oparciu o regulacje materialnoprawne. Taka sytuacja ma miejsce w odniesieniu do decyzji o pozwoleniu na użytkowanie, którą stosownie do art. 55 PrBud, inwestor ma obowiązek uzyskać:
- przed przystąpieniem do użytkowania obiektu budowlanego wzniesionego na podstawie pozwolenia na budowę, o ile obiekt ten należy do określonej kategorii,
- w przypadkach określonych w art. 49 ust. 5 PrBud albo art. 51 ust. 4 PrBud,
- gdy przystąpienie do użytkowania ma nastąpić przed wykonaniem wszystkich robót budowlanych.
Z art. 55 PrBud wynika zatem jednoznacznie, że decyzja o pozwolenie na użytkowanie może być wydana wyłącznie po uprzednim uzyskaniu decyzji o pozwoleniu na budowę, o której mowa w art. 28 ust. 1 PrBud, bądź decyzji wymienionych w art. 49 ust. 4 PrBud i art. 51 ust. 4 PrBud – w szczególności jeżeli dotyczy to obiektu budowlanego zaliczonego do kategorii XXIX, a do takiej zalicza się sporna stacja bazowa telefonii komórkowej (por. art. 55 ust. 1 pkt 1 lit h PrBud).
Istotą prowadzenia postępowania w sprawie pozwolenia na użytkowanie jest bowiem ustalenie, czy wybudowany obiekt może być użytkowany w sposób, który został określony w decyzji o pozwoleniu na budowę. Jest to końcowy etap procesu inwestycyjnego, skierowany na sprawdzenie, czy zrealizowany obiekt jest zgodny z obiektem projektowanym, na który organ administracyjny udzielił pozwolenia budowlanego, a więc z tym, co zakładano na etapie wstępnym procesu inwestycyjnego. Konsekwencją udzielenia pozwolenia na użytkowanie lub dokonanie skutecznego zawiadomienia o zakończeniu budowy obiektu budowlanego jest uznanie przez organ, iż proces budowlany został zakończony.
WSA wskazał, że w postępowaniu wznowieniowym dotyczącym pozwolenia na użytkowanie konieczne jest uwzględnienie okoliczności, czy w obrocie prawnym funkcjonuje pozwolenie na budowę. Bez „ważnego” pozwolenia na budowę uzyskanie pozwolenia na użytkowanie i dalej jego trwanie nie jest możliwe. Jak wskazał WSA, wprawdzie przepisy prawa nie przewidują dołączenia do wniosku o pozwolenie na użytkowanie decyzji o pozwoleniu na budowę, niemniej może ona być wydana jedynie w przypadkach określonych w art. 55 PrBud, tj. w przypadku uprzedniego legitymowania się decyzją o pozwoleniu na budowę, o której mowa w art. 28 ust. 1 PrBud, lub decyzjami, w których stosownie do art. 49 ust. 5 PrBud bądź art. 51 ust. 4 PrBud nałożono na inwestora obowiązek jej uzyskania.
Wyrok WSA w Gdańsku z 9.4.2025 r., II SA/Gd 731/20, Legalis
Wzruszenie domniemania doręczenia zastępczego
Stan faktyczny spawy
Postanowieniem z 29.11.2024 r. WSA w Krakowie, po rozpoznaniu wniosku A.C. (dalej: Skarżąca), odmówił przywrócenia terminu do uzupełnienia braków formalnych skargi. W uzasadnieniu wskazano, że Skarżąca wniosła skargę na decyzję Wojewody Małopolskiego z 23.5.2024 r. w przedmiocie odmowy uznania za osobę bezrobotną oraz odmowy przyznania prawa do zasiłku dla bezrobotnych.
Pismem z 12.7.2024 r. wezwano Skarżącą do usunięcia braków formalnych skargi poprzez podanie nr PESEL, w terminie 7 dni od dnia otrzymania wezwania, pod rygorem odrzucenia skargi. Przesyłka zawierająca ww. wezwanie była podwójnie awizowana: 16.7.2024 r. i 24.7.2024 r., a niepodjęta została zwrócona 1.8.2024 r. Skarżąca nie uzupełniła braku formalnego skargi.
Postanowieniem z 30.8.2024 r. WSA w Krakowie odrzucił więc skargę z powodu nieuzupełnienia braków formalnych skargi.
Wniosek o przywrócenie terminu
Pismem z 13.11.2024 r. Skarżąca zwróciła się o przywrócenie terminu do uzupełnienia braków formalnych skargi. Jednocześnie podała nr PESEL. W uzasadnieniu wskazała, że termin do wykonania ww. czynności nie został przez nią dochowany, gdyż nie otrzymała awiza dotyczącego przesyłki zawierającej wezwanie z 12.7.2024 r. Ponadto wskazała, że od 21.10.2024 r. nie przebywała pod adresem zamieszkania, gdyż opiekowała się chorą teściową. 7.11.2024 r. wróciła do miejsca zamieszkania i w skrzynce pocztowej zastała powtórne awizo. Niezwłocznie – 8.11.2024 r. udała się do czytelni akt sądu i zapoznała się z postanowieniem o odrzuceniu skargi.
Stanowisko Sądu I instancji
WSA w Krakowie odmawiając przywrócenia terminu wskazał, że przesyłkę z 12.7.2024 r. należało uznać za doręczoną 30.7.2024 r. Z kolei termin do uzupełnienia braków formalnych skargi mijał 6.8.2024 r. Jak podała Skarżąca, nie uzupełniła braków formalnych skargi, gdyż od 21.10.2024 r. do 7.11.2024 r. nie przebywała pod adresem zamieszkania. Z powyższego nie wynika jednak, że od 30.7.2024 r. do 6.8.2024 r. nie przebywała pod adresem zamieszkania i nie miała możliwość odbierania korespondencji. W ocenie WSA w Krakowie, nie zasługuje na uwzględnienie argumentacja Skarżącej o braku otrzymania zawiadomień o pozostawieniu przesyłki – tzw. awiz. Ze zwróconej korespondencji wynika bowiem, że ww. przesyłka była podwójnie awizowana, a zawiadomienie o pozostawieniu przesyłki w placówce pocztowej umieszczono w skrzynce oddawczej. Doręczyciel poczynił także prawidłowo wszystkie niezbędne adnotacje na dowodzie doręczenie tej przesyłki. Zdaniem WSA w Krakowie, Skarżąca nie uprawdopodobniła braku winy w niedochowaniu terminu.
Zażalenie Skarżącej
Zażalenie na przedmiotowe postanowienie wniosła Skarżąca, wskazując że nie można uznać aby przesyłka z 12.7.2024 r. mogła zostać uznana za doręczoną 30.7.2024 r., gdyż awiza nie trafiały do jej skrzynki pocztowej, zatem nie posiadała żadnej informacji o ich oczekiwaniu na doręczenie. Ponadto podniosła, że jako klient Poczty Polskiej nie ma możliwości skutecznego udowodnienia, że awiza nie dotarły.
Stan prawny
NSA zwrócił uwagę, że zgodnie z art. 86 § 1 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz.U. z 2024 r. poz. 935; dalej: PostAdmU), jeżeli strona nie dokonała w terminie czynności w postępowaniu sądowym bez swojej winy, sąd na jej wniosek postanowi o przywróceniu terminu. Pismo z wnioskiem o przywrócenie terminu wnosi się do sądu, w którym czynność miała być dokonana, w ciągu siedmiu dni od czasu ustania uchybienia terminu i należy w nim uprawdopodobnić okoliczności wskazujące na brak winy w uchybieniu terminu (art. 87 § 2 PostAdmU). NSA podkreślił, że brak winy w uchybieniu terminu powinien być oceniany z uwzględnieniem wszystkich okoliczności konkretnej sprawy, w sposób uwzględniający obiektywny miernik staranności, jakiej można wymagać od strony dbającej należycie o własne interesy i przy braniu pod uwagę także uchybień spowodowanych nawet niewielkim niedbalstwem. Z brakiem winy mamy bowiem do czynienia tylko w przypadku zaistnienia okoliczności niezależnych od strony, która uchybiła terminowi i niemożliwych do przezwyciężenia okoliczności, z powodu których doszło do przekroczenia wyznaczonego przepisami prawa terminu.
Rozstrzygnięcie NSA
NSA, oceniając wniosek Skarżącej o przywrócenie terminu do uzupełnienia braków formalnych skargi, podzielił stanowisko WSA w Krakowie, że podane we wniosku okoliczności nie dają podstaw do przyjęcia, że uchybienie było przez Skarżącą niezawinione.
NSA wyjaśnił, że przesyłka zawierająca wezwanie do uzupełnienia braków formalnych skargi poprzez podanie numeru PESEL Skarżącej została skierowana na adres strony wskazany w skardze i prawidłowo doręczona na podstawie art. 73 PostAdmU. Zgodnie z art. 73 § 1 PostAdmU, w razie niemożności doręczenia pisma, w sposób przewidziany w art. 65-68 PostAdmU, art. 69 § 1 PostAdmU oraz art. 70-72 PostAdmU, pismo składa się na okres czternastu dni w placówce pocztowej w rozumieniu ustawy z 23.11.2012 r. – Prawo pocztowe (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 366) (…), dokonując jednocześnie zawiadomienia określonego w art. 73 § 2 PostAdmU. W myśl art. 73 § 2 PostAdmU zawiadomienie (…) umieszcza się w oddawczej skrzynce pocztowej (…). W przypadku niepodjęcia pisma w terminie, o którym mowa w art. 73 § 2 PostAdmU, pozostawia się powtórne zawiadomienie (…) w terminie nie dłuższym niż czternaście dni od dnia pierwszego zawiadomienia (art. 73 § 3 PostAdmU). Doręczenie uważa się za dokonane z upływem ostatniego dnia okresu, o którym mowa w art. 73 § 1 PostAdmU (art. 73 § 4 PostAdmU). Ustawodawca przewidział więc tzw. doręczenie zastępcze, w sytuacji kiedy przesyłka nie zostaje doręczona bezpośrednio do rąk jej adresata, lecz przyjmuje się fikcję prawną, że takie doręczenie nastąpiło.
Przenosząc powyższe na stan faktyczny rozpatrywanej sprawy, NSA wskazał, że z adnotacji operatora pocztowego umieszczonych na kopercie, w której przesłano wezwanie do uzupełnienia braków formalnych skargi wynika, że przesyłka została prawidłowo dwukrotnie awizowana. Z koperty wynika również, że 16.7.2024 r. w skrzynce pocztowej Skarżącej umieszczono zawiadomienie (awizo) o pozostawieniu pisma w placówce pocztowej. Wobec powyższego zasadnie uznano, że ww. korespondencja została skutecznie doręczona Skarżącej 30.7.2024 r., na podstawie art. 73 § 4 PostAdmU.
NSA podkreślił, że domniemanie faktyczne, wynikające z art. 73 PostAdmU, może zostać obalone, ale to strona musi przedstawić dowody, które podważyłby dane wynikające ze zwrotnego potwierdzenia odbioru. Domniemania tego nie można natomiast obalić poprzez samo twierdzenie strony o braku awiza w skrzynce pocztowej bez przedstawienia stosownych dowodów. W rozpoznawanej sprawie Skarżąca nie obaliła domniemania prawdziwości informacji zawartych na zwrotnym potwierdzeniu odbioru, w szczególności nie przedstawiła żadnych dowodów potwierdzających, że przedmiotowa przesyłka nie była dwukrotnie awizowana, a zawiadomienie o pozostawieniu pisma w placówce pocztowej nie zostało umieszczone w oddawczej skrzynce pocztowej. W tej sytuacji brak było podstaw do przyjęcia, że ocena zawarta w zaskarżonym postanowieniu była wadliwa. NSA wskazał, że z akt sprawy nie wynika, aby Skarżąca, pomimo wskazywanych w zażaleniu uchybień Poczty Polskiej, wszczęła odpowiednią procedurę reklamacyjną w placówce pocztowej, w celu wyjaśnienia nieprawidłowości związanych z doręczaniem kierowanej do niej korespondencji.
Z tych względów NSA, na podstawie art. 184 PostAdmU w zw. z art. 197 § 2 PostAdmU, oddalił zażalenie.
Komentarz
Rozpatrując stan faktyczny ustalony w sprawie, NSA wypowiedział się na temat przewidzianego w art. 73 PostAdmU domniemania prawnego doręczenia zastępczego i trybu jego wzruszenia. W tym kontekście NSA wskazał, że przyjęcie ww. domniemania i uznania na jego podstawie doręczenia za skuteczne (przy uwzględnieniu ustawowego wymogu podwójnej awizacji) nie ma charakteru niepodważalnego. Niemniej jednak to do strony postępowania należy wykazanie – udowodnienie, przy pomocy odpowiednich dokumentów (zwrotnych potwierdzeń odbioru, awiz, reklamacji Poczty Polskiej, itp.), że do takiego doręczenia w ogóle (lub we wskazanym terminie) nie doszło. Takiej aktywności dowodowej zabrakło po stronie Skarżącej w analizowanej sprawie.
Postanowienie NSA z 10.4.2025 r., I OZ 199/25, Legalis
Za głupstwa królów płacą ich narody
Jak pani ocenia ustawę dotyczącą weryfikacji sędziów, przygotowaną przez Ministerstwo Sprawiedliwości?
Nie „weryfikacyjną”, lecz „sanacyjną” – to bardzo ważna różnica. Celem nie jest weryfikacja sędziów, lecz sanacja wymiaru sprawiedliwości. Chodzi o to, by uchronić nas wszystkich przed sytuacją, w której codziennie zapadają wyroki, co do których istnieją wątpliwości, czy przetrwają ewentualną weryfikację w Strasburgu.
Rozumiem, ale w praktyce projekt uchyla status sędziów, którzy przeszli procedurę nominacyjną po 2018 r.
Nie, to błędne spojrzenie. Nie chodzi o uchylenie ich statusu – to nie jest cel ustawy. Chodzi o to, by wymiar sprawiedliwości przestał produkować wyroki, które mogą być podważane. Pierwszy etap reformy sam w sobie nie wyrządza nikomu krzywdy. Jeśli problem się pojawi, to dopiero w momencie nowych konkursów i w drugim etapie, gdy zaczniemy przyglądać się tym sędziom poddanym sanacji i oceniać, czy nie dopuścili się rażących naruszeń. Wtedy będzie można mówić o ewentualnej odpowiedzialności dyscyplinarnej.
Ale istnieje grupa ok. 400 sędziów, którzy przeszli do zawodu z innych profesji prawniczych, przestaną być sędziami, więc doznają realnej krzywdy.
Tak, to jest tzw. grupa czerwona. Ale jeśli chcemy sprowadzić tego tygrysa na dół bez szkody dla nikogo – to się nie da. Oni jednak też mają możliwość startu w nowych konkursach. I jest możliwość osłonowa (no, nienadzwyczajnie atrakcyjna) pozostania na stanowisku referendarza.
Mamy też ponad 1 tys. sędziów, którzy na mocy tego projektu zostaną cofnięci do niższych instancji, tam, gdzie kiedyś pracowali. To również można uznać za ich krzywdę.
Rozumiem frustrację – nic miłego być przedmiotem sanacji. Ale w tej chwili mają jednak „gorszy” status jako sędziowie „ustawowi”. Przez ten fakt jest konieczna sanacja wymiaru sprawiedliwości, co nakazują urzędowo i TSUE, i ETPC, a oni jednocześnie uzyskają status sędziów konstytucyjnych, co zapewni im pełną ochronę konstytucyjną.
Oni jednak twierdzą, że już teraz mają taki status.
Nie do końca. Po wejściu ustawy będą mogli powiedzieć: „Teraz jestem w porządku”. Będą chronieni przez art. 180 konstytucji, a obecnie nie są. Problem polega na tym, że ich awanse – zarówno do Sądu Najwyższego, jak i do sądów powszechnych – były przeprowadzone na podstawie ustaw, a te nadawały status „sędziów ustawowych”.
Ale przecież nie ma czegoś takiego jak „sędziowie ustawowi” w polskim prawie?
Jak to nie ma?
A gdzie to jest napisane?
A kim są asesorzy? Przecież oni „od zawsze” miewali status ustawowy.
Ale asesorzy są wyłączeni z tej ustawy.
Wyjaśniam teraz, czym się różni sędzia „ustawowy” od „konstytucyjnego”, a nie mówię o zakresie ustawy. Jeśli sędzia był delegowany z sądu rejonowego do okręgowego, to jego status w sądzie okręgowym nie był konstytucyjny, lecz jedynie ustawowy. I co to oznaczało, mimo że był nominowany przez prezydenta jako sędzia rejonowy?
Był po prostu sędzią delegowanym do wyższej instancji.
Ale jako sędziego delegowanego jego pozycja nie była wyłaniana konstytucyjnie.
Jednak istnieje różnica, sędziowie z „grupy żółtej” awansowali po 2018 r. i otrzymali pełne nominacje, a nie delegacje.
Ale otrzymali je przy wykorzystaniu ustawy z grudnia 2017 r. o KRS, której legitymacja konstytucyjna jest kwestionowana. Jeśli przyjmiemy, że KRS został ukształtowany wadliwie, a przecież tak wynika choćby z orzeczenia ETPC w sprawie Wałęsy – to ich status sędziowski jest obciążony tą samą wadą.
Ale to orzeczenie dotyczyło Sądu Najwyższego. Ustawa, o której rozmawiamy, obejmuje także sędziów sądów powszechnych.
Ten wyrok tak; ale z powodu udziału wadliwej KRS – co występuje identycznie w obu przypadkach.
Czy jednak Trybunał w Strasburgu jednoznacznie stwierdził konieczność usunięcia sędziów?
Trybunał w Strasburgu orzeka o czyjejś konkretnej sprawie (tu: L. Wałęsy), ale wskazuje – bo to wyrok pilotażowy – systemowy błąd, który musi usunąć ustawodawca krajowy. I ETPC, i TSUE nigdy nie mówią wprost o usunięciu czegoś z polskiego systemu prawa. Tu musimy my sami.
To dlaczego wprowadza się takie przepisy?
Bo sądy europejskie wskazują jedynie, czego nie wolno, a co wolno – a potem trzeba się do tego dostosować. Tak wynika choćby z opinii Komisji Weneckiej. Ona nie zaleciła weryfikacji sędziów każdego z osobna, ale wskazała, że nie można po prostu unieważnić ich statusu wstecznie ustawą.
Ale w przypadku tego projektu mamy masowość w stosunku do tzw. grupy żółtej, czyli ponad 1000 sędziów.
Komisja Wenecka jasno wskazała, że unieważnienie uchwał KRS ze skutkiem ex tunc nie jest możliwe, dlatego w projekcie ustawy tego rozwiązania nie zastosowano. Zamiast tego skutki tych uchwał wygasają z dniem wejścia w życie przepisów. Innymi słowy, nie anulujemy przeszłości – nie „cofamy” nominacji, lecz od momentu wejścia ustawy w życie dalsze konsekwencje tych uchwał przestają obowiązywać.
Cała konstrukcja projektu ministerialnego jest zawieszona na jednym koncepcie, że te zmiany, które zostały wprowadzone kolejnymi ustawami, zwłaszcza ustawą o Krajowej Radzie Sądownictwa z 2017 r., są nie do pogodzenia z wymaganiami stawianymi narastająco przez poszczególne orzeczenia sądów europejskich. Dyskwalifikacja KRS nastąpiła już w uchwale trzech izb ze stycznia 2020 r.
Czy można pomijać fakt, że uchwała trzech izb Sądu Najwyższego z 2020 r. nie postulowała usunięcia ani degradacji sędziów, lecz jedynie wskazywała na konieczność oceny ich orzeczeń w określonych przypadkach? Teraz poszło to znacznie dalej, dlaczego?
Dekonstrukcję przeprowadza się cegiełka po cegiełce. Pierwszą cegiełkę wyciągnięto w Luksemburgu, później nastąpiła uchwała trzech izb. Była to uchwała ogólna, niewynikająca z rozstrzygnięcia w konkretnej sprawie sądowej, lecz dalsza konsekwencja pytania prejudycjalnego dotyczącego jednego sędziego, na które to pytanie odpowiedział TSUE. Na jej podstawie zbudowano całą konstrukcję, według której obecny KRS jest organem wadliwym konstytucyjnie.
Ale czy SN dał wtedy podstawę do tak radykalnych działań? Uchwała odnosiła się przecież do niezawisłości składów sędziowskich, a nie do samego statusu sędziowskiego.
Obecny KRS, ze względu na sposób powołania, utracił zdolność bycia organem konstytucyjnym, o którym mowa w konstytucji. Skoro wynika to z uchwały trzech izb, to wnioski KRS w sprawie nominacji sędziów nie spełniają warunków konstytucyjności. Z punktu widzenia ustawy tacy sędziowie działają w jej granicach, ale nie korzystają z gwarancji konstytucyjnych. To efekt kolejnych orzeczeń TSUE i ETPC. Z pana punktu widzenia, aby to skonstruować, trzeba mieć orzeczenie odnoszące się wprost do konkretnej sprawy.
A czy nie powinno tak być?
Nie, ponieważ ani ETPC, który rozpatruje indywidualne skargi, ani TSUE, który orzeka w sprawach prawa unijnego, nigdy nie rozstrzygają bezpośrednio o organach w danym państwie.
A Izba Dyscyplinarna? Tam orzeczono, że trzeba ją zlikwidować.
Niezupełnie. TSUE, odpowiadając na pytanie prejudycjalne, stwierdził, że istnienie Izby Dyscyplinarnej nie jest zgodne z prawem europejskim. Dopiero potem Sąd Najwyższy, opierając się na tym wyroku, orzekł o konieczności jej likwidacji.
Może rozumuję zbyt prosto, ale wydaje mi się, że w tak poważnej sprawie jak decydowanie o statusie 3 tys. sędziów, która wywoła wstrząs systemowy, nie powinno być miejsca na interpretacje. Tu powinno być jasne orzeczenie.
Ale tak jak pan chce, toby oznaczało znaczne rozszerzenie ingerencyjnych kompetencji TSUE i ETPC.
Pozwolę sobie przytoczyć jeden z pani wpisów w mediach społecznościowych: w przypadku trybu powołania KRS istnieje spór interpretacyjny między wykładnią systemową a językową. Czy to znaczy, że sprawa nie jest oczywista? Bo czytając konstytucję literalnie, według art. 184 ust. 4 organizację czy tryb wyboru członków KRS określa ustawa, czyli można to tak czytać, że ustawodawca może sobie wybrać tryb wyboru sędziowskiej części KRS.
Zgadza się, KRS jest ukształtowana ustawowo. Problem tkwi w tym, że zrobiono to źle. W konstytucji jest wymóg niezależności, a obecna KRS tego wymogu nie spełnia. Jej status jest ustawowy, ale nie konstytucyjny.
Dlaczego status KRS jest tylko ustawowy, a nie konstytucyjny?
W konstytucji istnieje przepis mówiący o składzie KRS, a spór, do którego się pan odwołuje, dotyczy jego wykładni: czy wybór następuje spośród sędziów i przez sędziów, czy też spośród sędziów, ale przez inny organ, np. parlamentu. To podstawowa różnica między wykładnią systemową, którą uznaję za właściwą, a zwężającą (nawet wobec dotychczasowej praktyki) wykładnią językową oraz przez przeciwieństwo, którą stosują twierdzący, że wybór przez parlament nie stanowi konstytucyjnego problemu.
Dlaczego są w błędzie?
Strasburg i Luksemburg wyraźnie wskazują, że powinniśmy dążyć (to zasada) do umacniania niezawisłości i niezależności sądów. Wykładnia, którą pan przywołuje, dopuszcza możliwość wpływu polityków na kształtowanie KRS, co ogranicza zasadę. Dlatego wykładnia systemowa lepiej chroni cechy niezbędne w świetle orzeczeń europejskich trybunałów.
Chciałbym zapytać, co z orzeczeniami tego tysiąca zakwestionowanych przez projekt MS sędziów?
Projekt to drobiazgowo reguluje. Zasada: orzeczenia sędziów poddawanych sanacji zachowują moc. Warunkowe wznowienie – gdy, po pierwsze, wadliwość obsady sądu była zgłoszona w trakcie postępowania poprzedzającego wydanie wyroku; po drugie, miesiąc na zgłoszenia dla spraw rozstrzygniętych w trybie skargi nadzwyczajnej.
Załóżmy, że jestem osobą, której sprawa została rozstrzygnięta przez takiego sędziego. Nie zgłaszałem żadnych uwag w czasie procesu, bo nie wiedziałem o problemach z praworządnością, jestem zwykłym obywatelem. Teraz dowiaduję się, że niektórzy mogą podważać swoje wyroki, bo zgłaszali uwagi podczas procesu, a ja nie mogę. Choć nabrałem właśnie przekonania, że skład sądu w mojej przegranej sprawie nie był niezawisły. Czy nie jest to nierówność wobec prawa obywateli?
A czy istnieje równość wobec prawa w sytuacji, gdy wyrok był wadliwy, ale nikt tego nie zgłosił?
Ale to inna sytuacja. Ktoś nie zgłaszał problemu, a teraz go zgłasza, jednak ustawodawca mówi, że się to nie liczy, ponieważ nie sygnalizował tego wcześniej.
A czy przedawnienie jest sprawiedliwe i zgodne z zasadą równości? W prawie istnieje mnóstwo podobnych mechanizmów, dlatego nie można tu mówić o nierównym traktowaniu.
Ale czy to jest sprawiedliwe w kontekście tych 400 sędziów? Człowiek traci status, okazuje się, że nigdy nie był sędzią konstytucyjnym, a ja nie mam prawa podważyć jego wyroku, bo wcześniej nie zgłaszałem wątpliwości. Skąd miałem wiedzieć, że będzie z tym jakiś problem? W takim razie idę do Strasburga.
Pan sądzi, że to wygra? Prawo nie jest w pełni sprawiedliwe – bywa co najwyżej proporcjonalne. W przypadku osoby, która nie podnosiła zarzutu wadliwości na etapie procesu i otrzymała dokument z orłem i w imieniu Rzeczypospolitej, istnieje domniemanie, że ten wyrok jest zgodny z konstytucją i pozostaje w mocy.
Dlaczego ten wyrok zostaje utrzymany, skoro osoba, która go wydała, według prawa nie była sędzią?
Domniemanie konstytucyjności takiego wyroku nie zostało podważone, dlatego wciąż pozostaje on pod ochroną konstytucji. W ten sposób zabezpiecza się interesy osób, które działały w zaufaniu do jego treści. Natomiast ci, którzy podnosili zarzut w czasie procesu, nie mieli takiego zaufania, lecz mimo to podporządkowali się wyrokowi – im ustawodawca wychodzi naprzeciw.
Projekt ustawy jest na wczesnym etapie legislacyjnym, może zostanie uchwalony do jesieni. Czy to oznacza, że osoby, które mają obecnie sprawy w sądach przed tzw. neosędziami, powinny wykorzystać ten czas i zgłaszać tak „na wszelki wypadek” wątpliwości co do składu, aby w przyszłości móc podważyć wyrok, jeśli będzie dla nich niekorzystny?
Opowiem historię: w mojej spółdzielni mieszkaniowej odbywa się proces, w którym prezes i jej pełnomocnik zostali skazani na bardzo wysokie kary. Po kilku latach miało się odbyć postępowanie apelacyjne. Termin wyznaczono na grudzień. Sprawę miała rozpatrywać sędzia, która potencjalnie ma być objęta procesem sanacji. W trosce o pewność przyszłego wyroku sędzia sama się wyłączyła z postępowania. W związku z tym sprawa zostanie rozpatrzona już w innym składzie, w czerwcu. To pokazuje, że cały ten bałagan legislacyjny, który został przygotowany, niesie ze sobą realne koszty i ryzyko.
W Polsce mamy 16 mln spraw, a w ciągu kilku miesięcy może być ponad milion spraw trafiających do sądów. Jeśli masowo zaczną napływać wnioski podważające skład sędziowski, powstanie ogromny problem – nie mówiąc już o zaufaniu do całego systemu.
Jest takie łacińskie przysłowie: „Za głupstwa królów płacą ich narody”. Za ten bałagan w wymiarze sprawiedliwości już teraz płacą obywatele. Sanacja wymiaru sprawiedliwości jest konieczna, i to szybko.
Prof. Ewa Łętowska jest sędzią TK w stanie spoczynku, pierwszym polskim RPO.
Przywrócenie terminu a choroba pełnomocnika spółki
Stan faktyczny sprawy
WSA w Warszawie wyrokiem z 5.6.2024 r., VII SA/Wa 667/24, Legalis, oddalił skargę P. sp. z o. o. z siedzibą w W. (dalej: Skarżąca) na decyzję Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego z 1.2.2024 r. w przedmiocie nakazu rozbiórki. Skarżąca, reprezentowana przez radcę prawnego, wniosła skargę kasacyjną od ww. wyroku.
Zarządzeniem z 8.11.2024 r. wezwano pełnomocnika Skarżącej do uiszczenia wpisu sądowego od skargi kasacyjnej w kwocie 250 zł, w terminie siedmiu dni od daty doręczenia odpisu zarządzenia pod rygorem odrzucenia skargi kasacyjnej. Odpis wezwania został przesłany pocztą elektroniczną za pośrednictwem platformy ePUAP na adres elektroniczny, z którego pełnomocnik nadał skargę. Jak wynika ze znajdującego się w aktach sprawy urzędowego poświadczenia doręczenia, wezwanie zostało odebrane przez pełnomocnika Skarżącej 19.11.2024 r.
27.11.2024 r. pełnomocnik Skarżącej wystąpił z wnioskiem o przywrócenie terminu do uiszczenia wpisu od skargi kasacyjnej. Podał, że wezwanie zostało mu doręczone 19.11.2024 r., zatem termin do uiszczenia wpisu od skargi kasacyjnej upłynął 26.11.2024 r. Pełnomocnik wskazał, że w okresie 22-26.11.2024 r., w związku z chorobą, był niezdolny do pracy. Na potwierdzenie powyższego załączył do wniosku zaświadczenie lekarskie i informację z ZUS. Zdaniem pełnomocnika Skarżącej powyższa okoliczność uzasadnia przywrócenie terminu do uiszczenia wpisu od skargi kasacyjnej. Do wniosku dołączył dowód uiszczenia wpisu od skargi kasacyjnej.
Stanowisko Sądu I instancji
WSA w Warszawie postanowieniem z 26.2.2025 r., VII SA/Wa 667/24, odmówił Skarżącej przywrócenia terminu do uiszczenia wpisu od skargi kasacyjnej, na podstawie art. 86 § 1 ustawy z 30.8.2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz.U. z 2024 r. poz. 935; dalej: PostAdmU) w związku z art. 87 § 2 PostAdmU. W ocenie WSA w Warszawie nie zostały spełnione przesłanki uzasadniające przywrócenie uchybionego terminu. Okoliczność, że pełnomocnik Skarżącej był chory w dniach 22-26.11.2024 r., co wynika z załączonego do wniosku zaświadczenia lekarskiego z 24.11.2024 r., nie stanowi uzasadnionej podstawy do przywrócenia terminu. Pełnomocnik Skarżącej nie wykazał bowiem, że przy użyciu największego wysiłku nie był w stanie przezwyciężyć tej trudności, tym bardziej, że uiszczenie wpisu od skargi kasacyjnej nie wymagało od pełnomocnika żadnej aktywności intelektualnej, a stanowiło jedynie czynność techniczną do wykonania. Pełnomocnik Skarżącej mógł posłużyć się osobą trzecią albo samemu dokonać tej czynności przy użyciu bankowości elektronicznej. Ponadto z wniosku wynika, że stan zdrowia pełnomocnika Skarżącej nie wyłączał możliwości korzystania z jakichkolwiek dostępnych obecnie środków komunikacji. W efekcie WSA w Warszawie uznał, że pełnomocnik Skarżącej nie dochował należytej staranności w prowadzeniu sprawy i nie wykazał, że w terminie otwartym do uiszczenia wpisu od skargi kasacyjnej wystąpiły niezależne od niego okoliczności uniemożliwiające uzupełnienie braku fiskalnego w terminie.
Stanowisko pełnomocnika Skarżącej
Zażalenie na ww. postanowienie wniosła Skarżąca, reprezentowana przez pełnomocnika, zaskarżając je w całości i wnosząc o jego zmianę i przywrócenie uchybionego terminu. Pełnomocnik Skarżącej podkreślił, że nie jest zobowiązany do przedstawiania szczegółów dotyczących: rodzaju choroby, opisu objawów i zastosowanych metod leczenia. Skoro z zaświadczenia lekarskiego wynika, że w okresie 22-26.11.2024 r. nie był zdolny do wykonywania pracy, to bezpodstawna jest podejrzliwość ponad miarę ze strony WSA w Warszawie, kwestionująca orzeczenie medyczne. Dokonanie opłaty sądowej przez profesjonalnego pełnomocnika jest częścią wykonywanej pracy i jest czynnością intelektualną, której nie był w stanie wykonać ze względu na udokumentowany stan zdrowia. Ponadto pełnomocnik Skarżącej stwierdził, że w związku z ww. chorobą i przebywaniem na zwolnieniu lekarskim złożył dwa wnioski o przywrócenie terminu do WSA w Warszawie i jeden wniosek do WSA w Olsztynie. W pozostałych dwóch postępowaniach przywrócono termin do uiszczenia opłat kancelaryjnych, a ww. Sądy uznały, że nie było winy pełnomocnika Skarżącej w uchybieniu terminu.
Stan prawny
NSA w pierwszej kolejności zwrócił uwagę na stan prawny sprawy i wskazał, że zgodnie z art. 86 § 1 PostAdmU i art. 87 § 2 PostAdmU, jeżeli strona nie dokonała w terminie czynności w postępowaniu sądowym bez swojej winy, sąd na jej wniosek postanowi przywrócenie terminu, a we wniosku należy uprawdopodobnić okoliczności wskazujące na brak winy w uchybieniu terminu. Zasadnicze znaczenie dla uznania zasadności wniosku o przywrócenie terminu do dokonania czynności w postępowaniu sądowym ma zatem ustalenie, że uchybienie terminowi nie nastąpiło z winy strony. Dla takiej oceny konieczne jest nie tylko dokonanie analizy okoliczności podnoszonych przez stronę we wniosku, lecz także całości okoliczności sprawy.
Stanowisko NSA
Zdaniem NSA, pełnomocnik Skarżącej dostatecznie uprawdopodobnił okoliczność wskazującą na brak winy w nieterminowym wniesieniu opłaty sądowej. Przyczyna ta została nie tylko uwiarygodniona, lecz także wykazana zaświadczeniem lekarskim, według którego w okresie 22-26.11.2024 r. pełnomocnik Skarżącej był chory na grypę wywołaną niezidentyfikowanym wirusem.
NSA zauważył, że od profesjonalnego pełnomocnika można i należy oczekiwać zachowania podwyższonego miernika staranności przy dokonywaniu czynności procesowych. Pełnomocnik powinien tak zorganizować pracę, w tym urządzić sposób funkcjonowania własnej kancelarii, aby czynności podejmowane były terminowo, w szczególności te, których skuteczność uzależniona jest od zachowania ustawowego terminu. Doświadczenie wskazuje jednak, że czasem z powodu nadzwyczajnych okoliczności, pomimo właściwej organizacji pracy, podjęcie w terminie czynności związanych z wypełnieniem udzielonego przez stronę pełnomocnictwa do prowadzenia sprawy może okazać się utrudnione lub nawet czasowo wyłączone. NSA podziela pogląd wyrażony w orzecznictwie, że jeżeli przyczyną uchybienia terminu była nagła, niespodziewana choroba pełnomocnika, uniemożliwiająca (w ocenie lekarza) wykonywanie obowiązków zawodowych poprzez stwierdzenie, że jest on niezdolny do pracy, to dokonanie przez sąd orzekający oceny odmiennej wymagałoby istnienia dowodu pochodzącego od osoby posiadającej wiedzę specjalną albo wykazanie fałszu dokumentu – co do treści lub formy wraz z konsekwencjami wykrycia czynu karnego (postanowienie NSA z 16.11.2017 r. II OZ 1400/17, Legalis).
W rozpoznawanej sprawie przyczyną uchybienia terminu była choroba pełnomocnika Skarżącej. Zdaniem NSA należy uznać, że uniemożliwiła mu ona wykonywanie obowiązków zawodowych, w tym również uiszczenie wpisu od skargi kasacyjnej. Jest rzeczą powszechnie znaną, że grypa jest ostrą chorobą zakaźną i zaleca się izolację w warunkach domowych oraz obserwację swojego stanu zdrowia.
W związku z powyższym, ww. postanowienie podlega uchyleniu. NSA orzekł o przywróceniu terminu, na podstawie art. 86 § 1 PostAdmU w związku z art. 197 § 1 i 2 PostAdmU.
Komentarz
Uprawdopodobnienie braku winy w uchybieniu terminu do dokonania czynności stanowi częsty przedmiot rozważań orzecznictwa. Mnogość stanów faktycznych i konkretne okoliczności w danej sprawie powodują, że kwestia ta wymaga każdorazowego indywidualnego podejścia. Zarówno w doktrynie, jak i orzecznictwie nie budzi wątpliwości, że za okolicznością uzasadniającą brak winy w uchybieniu terminu, a tym samym przemawiającą za jego przywróceniem jest (nagła, niespodziewana) choroba (o ostrym przebiegu) pełnomocnika strony postępowania. W rozpatrywanej sprawie za chorobę spełniającą ww. przesłanki uznano grypę pełnomocnika Skarżącej.
Postanowienie NSA z 15.4.2025 r. II OZ 522/25, Legalis
TSUE z odsieczą klientom Getinu
O rozstrzygnięcie tej kwestii wystąpił do TSUE Sąd Okręgowy w Warszawie. Rozpatruje on sprawę trzyosobowej rodziny, która zaciągnęła w 2007 r. w Getin Noble Bank kredyt hipoteczny na 185 tys. zł, na 360 miesięcy, na pokrycie części ceny nabycia nieruchomości i koszty zaciągnięcia kredytu. Umowa kredytu zawierała klauzulę o przeliczeniu tej kwoty na franki po kursie kupna z tabeli kursów tego banku, a spłacane raty miały być przeliczone na złote po kursie sprzedaży CHF, też ustalonym jednostronnie przez bank w tabeli z dnia płatności raty.
Nieuczciwe warunki
Powodowie domagają się ustalenia nieważności tej umowy i zasądzenia im dokonanych przez nich wpłat, ewentualne kontynuowanie umowy po usunięciu z niej nieuczciwych warunków. Podstawą ich żądania jest to, że umowa kredytu zawiera niedozwolone postanowienia dotyczące indeksacji kwoty kredytu do franka.
Tymczasem 29 września 2022 r. Bankowy Fundusz Gwarancyjny wszczął przymusową restrukturyzację i uporządkowaną likwidację Getin Noble Banku. Na mocy tej decyzji utworzono nowy podmiot (VeloBank S.A.), na który przeniesiono niemal wszystkie prawa i obowiązki pozwanego Getinu, z wyłączeniem praw majątkowych wynikających z czynności lub czynów niedozwolonych dotyczących umów kredytów i pożyczek powiązanych CHF.
W tej sytuacji powodowie złożyli wniosek o tymczasowe zabezpieczenie ich roszczenia na czas procesu, w szczególności przez wstrzymanie obowiązku dokonywania spłaty rat za okres od wytoczenia bankowi sprawy i zakazania mu umieszczenia w BIK informacji o niedokonywaniu przez nich spłat kredytu od udzielenia zabezpieczenia.
SO ocenił, że warunki tej umowy kredytu są nieuczciwe, gdyż zezwalają bankowi na dowolne kształtowanie różnicy kursowej, a w świetle orzecznictwa TSUE musi istnieć w ramach takiego postępowania możliwość wydania zabezpieczenia pozwalającego na wstrzymanie obowiązku spłacania przez powodów rat kredytu. Tymczasem według wykładni części polskich sądów art. 135 ust. 1 i 4 ustawy o BFG w sytuacji, kiedy bank jest objęty restrukturyzacją i uporządkowaną likwidacją, sądy mają umarzać postępowania zabezpieczające, co ignoruje dyrektywę konsumencką 93/13.
Trybunał podzielił wątpliwości SO i orzekł, że prawo Unii sprzeciwia się oddaleniu wniosku o zabezpieczenie, złożonego przez konsumenta w opisanym stanie faktycznym. Wskazał, że celem dyrektywy konsumenckiej jest zapewnienia wysokiego poziomu ochrony praw konsumenta i zapobieganie stosowaniu nieuczciwych warunków umownych, a obowiązkiem państw członkowskich jest zapewnienie skuteczności praw, które jednostki wywodzą z prawa UE. To oznacza m.in. uniknięcie sytuacji, w której konsument płaci w toku postępowania sądowego kwoty wyższe niż rzeczywiście należne, gdyby w orzeczeniu kończącym postępowanie stwierdzono nieuczciwy charakter kwestionowanych postanowień umownych. W takich przypadkach konieczne może okazać się zastosowanie środków zabezpieczających.
TSUE dodał przy tym, że ochrona konsumenta na podstawie dyrektywy w opisanej sytuacji nie utrudnia przeprowadzenia procedury restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji banku.
Kolejny wyrok
– To kolejny pozytywny dla konsumentów wyrok TSUE, dał on bowiem kredytobiorcom szansę na uwzględnienie ich wniosku o wstrzymanie spłat rat na czas trwania postępowania sądowego, gdy wobec banku została wszczęta przymusowa restrukturyzacja. Sąd cywilny, rozstrzygając taki wniosek, powinien tylko zbadać, czy konsument już zapłacił, czy w trakcie postępowania zapłaci kotwę wyższą od faktycznie należnej bankowi w przypadku stwierdzenia nieważności umowy kredytu – ocenia Wojciech Bochenek, radca prawny.
Dr Mariusz Korpalski, radca prawny, podkreśla z kolei, że według TSUE przy stosowaniu dyrektywy 93/13 należy uwzględnić problem ewentualnego pozbawienia skuteczności procedury restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji banku, ale w takich sprawach ta skuteczność została osiągnięta z chwilą, w której decyzją BFG wydzielono instytucję pomostową i przeniesiono na nią zasadniczą część aktywów Getin Noble Banku.
W związku z tym postępowania, które dotyczą aktywów pozostałych tego banku, nie zagrażają skuteczności restrukturyzacji i likwidacji, w szczególności nie zagrażają jej sądowe wstrzymania płatności dalszych rat.
Dodajmy, że Getin ma ok. 30 tys. takich kredytobiorców, w tym ok. 10 tys. ma podobne sprawy w sądach cywilnych jak ta.
Sygnatura akt: C-324/23
Henryk Walczewski
sędzia sądu frankowego
Dyrektyw unijnych nie można stosować bezpośrednio, ale dopiero po implementacji do prawa krajowego. To oznacza, że dyrektywa nie obowiązuje wprost między stronami sporu. Dyrektywę 93/13 ustanowiono dla zapewnienia równowagi kontraktowej – równości świadczeń konsumenta i przedsiębiorcy. Zatem „wysoki poziom ochrony konsumenta” to skutek wdrożenia, a nie cel dyrektywy. Zabezpieczenie jako całkowite zwolnienie z płacenia rat wymaga uprawdopodobnienia, że doprowadzi do takiej równości. Jeżeli konsument płaci więcej niż powinien, to raczej może się domagać obniżenia rat niż unieważnienia całej umowy. Ochrona konsumenta wbrew przepisom o restrukturyzacji oczywiście utrudnia jej przeprowadzenie.