Kto musi działać w KSeF od 1 kwietnia
Prawnik, informatyk, mechanik, a także fundacja, kościół, wspólnota mieszkaniowa i samorząd – od 1 kwietnia muszą wystawiać faktury sprzedażowe w KSeF. Co do zasady, bo jest kilka wyłączeń, np. dla tych, którzy mają sprzedaż do 10 tys. zł brutto miesięcznie (do końca roku) albo handlują tylko z konsumentami.
Przypomnijmy, że KSeF to centralna, nadzorowana przez fiskusa, baza faktur. Działa od 1 lutego. Na początku był obowiązkowy tylko dla największych firm (mających w 2024 r. powyżej 200 mln zł sprzedaży brutto, jest ich około 5,2 tys.). One wystawiają w nim faktury sprzedażowe. Natomiast pozostałe podmioty powinny odbierać w KSeF faktury zakupowe (wystawiane przez największe firmy oraz tych, którzy stosują nowy system dobrowolnie).
Co się zmienia 1 kwietnia? Wchodzi drugi etap KSeF, nowy system staje się obowiązkowy dla 1,4 mln podmiotów. Głównie firm, ale także innych podatników.
– Faktury sprzedażowe w KSeF muszą wystawiać organizacje pozarządowe (np. fundacje, stowarzyszenia, związki, hufce), kościoły, jednostki samorządu terytorialnego, spółdzielnie, wspólnoty mieszkaniowe. Oczywiście pod warunkiem, że wykonują działalność gospodarczą w świetle ustawy o VAT. Przykładowo fundacja sprzedaje pamiątki, a wspólnota mieszkaniowa wynajmuje powierzchnię reklamową – tłumaczy Kamil Chmielewski, doradca podatkowy, menedżer w Zespole ds. Podatków Pośrednich w KPMG w Polsce. Dodaje, że faktury w KSeF muszą też wystawiać zagraniczne firmy, które mają w Polsce siedzibę albo stałe miejsce prowadzenia działalności.
Sprzedaż dla konsumentów
Czy wszystkie faktury muszą trafić do KSeF? Nie. Z tego obowiązku wyłączone są faktury dokumentujące sprzedaż na rzecz konsumentów (czyli osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej). Można je wprowadzać do nowego systemu, ale nie trzeba.
Przepisy o VAT przewidują też parę okresów przejściowych. – Do końca 2026 r. nie trzeba wprowadzać do KSeF faktur wystawianych z kas rejestrujących (z tej możliwości korzystają np. niektóre stacje benzynowe), a także paragonów z NIP (do 450 zł). Zwolnienia z KSeF (bez ograniczeń czasowych) znajdziemy również w rozporządzeniu ministra finansów w sprawie przypadków, w których nie ma obowiązku wystawiania faktur ustrukturyzowanych. Są tam wymienione m.in. usługi przewozu osób dokumentowane biletami jednorazowymi czy zwolnione z VAT usługi finansowe i ubezpieczeniowe potwierdzane fakturami uproszczonymi – wyjaśnia Kamil Chmielewski.
Limit zwolnienia dla najmniejszych firm
Z nowych obowiązków zwolnieni są też najmniejsi przedsiębiorcy. Ci, którzy mają miesięczną sprzedaż (liczoną z VAT) do 10 tys. zł (jest ich około 550 tys.), będą musieli fakturować w KSeF dopiero od 1 stycznia 2027 r.
Jak liczyć ten limit? Zgodnie ze stanowiskiem Ministerstwa Finansów nie uwzględnia się w nim transakcji, które nie muszą być fakturowane w nowym systemie, np. z konsumentami. Pamiętajmy jednak, że do utraty prawa do zwolnienia z KSeF wystarczy nawet jednorazowe przekroczenie limitu o złotówkę.
Przykład: pan Kowalski współpracuje ze spółką, której co miesiąc wystawia fakturę na 7 tys. zł plus 1610 zł VAT. Mieści się więc w limicie zwolnienia z KSeF. W kwietniu trafiło mu się jednak zlecenie dla innej firmy za 1,2 tys. zł plus 276 zł VAT. Ponieważ tą drugą fakturą przekroczył limit zwolnienia, musi już ją wystawić w KSeF. I następne również, mimo że w kolejnych miesiącach 2026 r. mieści się znowu w limicie.
Czy faktury w KSeF muszą też wystawiać podatnicy zwolnieni z VAT? Generalnie tak. Dotyczy to zwolnionych zarówno podmiotowo, czyli mających obroty do 240 tys. zł rocznie, jak i przedmiotowo, np. świadczących usługi edukacyjne czy medyczne. Takie podmioty wystawiają faktury przychodowe na żądanie nabywcy. Jeśli tym nabywcą jest przedsiębiorca, faktura musi być wprowadzona do KSeF. Jeśli konsument, nie ma takiego obowiązku.
Czy zamiast faktury można wystawić rachunek (który nie musi być w KSeF)? Jeszcze pod koniec zeszłego roku wydawało się, że tak. W styczniu skarbówka zmieniła jednak swoje wieloletnie poglądy i zaczęła twierdzić, że rachunek nie może zastąpić faktury. Jeśli więc kontrahent chce jakiś dokument albo sprzedawca wystawia go dobrowolnie, musi to być faktura.
Pamiętajmy przy tym o przepisach dotyczących wynajmu nieruchomości konsumentowi. Otóż wynajmujący nie musi wystawiać mu faktury, nawet gdy tego zażąda.
Podatnicy, którzy nie poradzą sobie z nowymi obowiązkami, nie muszą na razie obawiać się sankcji. Kary za niewystawianie faktur w KSeF będą obowiązywać dopiero od 1 stycznia 2027 r.
NSA: obowiązek zawiadamiania o naruszeniu ochrony danych osobowych powstaje już na etapie ryzyka
Stan faktyczny
Przedmiotem sprawy był incydent związany z nieuprawnionym dostępem do danych pracowników Santander Bank Polska S.A. za pośrednictwem Platformy Usług Elektronicznych ZUS (PUE ZUS). Ustalono, że były pracownik banku – mimo zakończenia stosunku pracy – zachował aktywne uprawnienia do systemu i mógł przeglądać dane innych pracowników, korzystając z profilu płatnika przypisanego do banku. W toku postępowania wykazano, że osoba ta logowała się do systemu pięciokrotnie w okresie około ośmiu miesięcy po ustaniu zatrudnienia, co potwierdzało, że dostęp nie miał charakteru incydentalnego, lecz utrzymywał się przez dłuższy czas i był faktycznie wykorzystywany w postaci logowania do systemu.
Zakres dostępnych danych obejmował m.in. imiona i nazwiska, numery PESEL, adresy zamieszkania lub pobytu oraz informacje o zwolnieniach lekarskich, a więc również dane dotyczące zdrowia, stanowiące szczególną kategorię danych osobowych w rozumieniu art. 9 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz.Urz. UE L z 2016 r. Nr 119, s. 1; dalej: RODO). Dane te, ze względu na swoją wrażliwość oraz możliwość ich wykorzystania w różnych kontekstach, w tym w celu uzyskania świadczeń lub zaciągania zobowiązań finansowych, zostały uznane za szczególnie istotne przy ocenie ryzyka naruszenia praw lub wolności osób fizycznych.
Administrator zgłosił naruszenie do Prezesa UODO, wskazując jednak, że uczynił to „z ostrożności”. Po przeprowadzeniu własnej analizy uznał, że incydent nie powoduje wysokiego ryzyka naruszenia praw lub wolności osób fizycznych, podnosząc w szczególności brak dowodów na faktyczne wykorzystanie danych przez osobę nieuprawnioną. W konsekwencji nie zawiadomił osób, których dane dotyczą. W miejsce indywidualnego zawiadomienia opublikowano ogólny komunikat na wewnętrznej platformie komunikacyjnej, który miał charakter informacyjny i przypominający zasady przetwarzania danych osobowych, lecz nie odnosił się bezpośrednio do zaistniałego incydentu.
Prezes UODO uznał takie działania za niewystarczające i stwierdził naruszenie art. 34 ust. 1 RODO. Organ podkreślił, że sam fakt utrzymywania przez osobę nieuprawnioną dostępu do danych – niezależnie od tego, czy doszło do ich faktycznego wykorzystania – powodował powstanie wysokiego ryzyka dla praw lub wolności osób fizycznych. W konsekwencji nałożył na bank administracyjną karę pieniężną w wysokości 545 748 zł oraz nakazał niezwłoczne zawiadomienie wszystkich osób, których dane mogły zostać objęte naruszeniem, w tym także byłych pracowników.
Postępowanie przed sądami administracyjnymi i wyrok NSA
Wojewódzki Sąd Administracyjny wyrokiem z 15.11.2022 r., II SA/Wa 546/22, Legalis, oddalił skargę banku, w pełni podzielając stanowisko Prezesa UODO zarówno co do samego faktu naruszenia ochrony danych osobowych, jak i istnienia obowiązku zawiadomienia osób, których dane dotyczą. Sąd I instancji uznał, że już sam nieuprawniony dostęp do danych – wynikający z braku odebrania uprawnień po zakończeniu zatrudnienia – stanowi naruszenie poufności danych, a jego charakter i zakres uzasadniają przyjęcie wysokiego ryzyka dla praw lub wolności osób fizycznych.
Naczelny Sąd Administracyjny, rozpoznając skargę kasacyjną, w całości podtrzymał tę ocenę. W wyroku z 6.3.2026 r. NSA jednoznacznie wskazał, że dla zastosowania art. 34 ust. 1 RODO decydujące znaczenie ma wystąpienie ryzyka naruszenia praw lub wolności osób fizycznych, a nie ustalenie, czy doszło do faktycznego zapoznania się z danymi przez osobę nieuprawnioną. Tym samym sąd potwierdził, że obowiązek zawiadomienia aktualizuje się na etapie ryzyka naruszenia praw lub wolności osób fizycznych.
Sąd nie podzielił argumentacji skarżącego, zgodnie z którą dostęp do danych przez „zaufaną osobę” wyłącza istnienie wysokiego ryzyka. NSA podkreślił, że po ustaniu stosunku pracy były pracownik traci uprawnienia do przetwarzania danych i staje się osobą nieuprawnioną w rozumieniu przepisów o ochronie danych osobowych. W konsekwencji sam fakt utrzymywania przez taką osobę dostępu do systemu stanowi wystarczającą podstawę do przyjęcia, że istnieje realne ryzyko naruszenia praw lub wolności osób, których dane dotyczą, niezależnie od relacji łączącej ją uprzednio z administratorem.
W ocenie sądu kluczowe znaczenie miał również zakres danych dostępnych w systemie PUE ZUS, obejmujący zarówno dane identyfikacyjne (w tym numer PESEL i adres), jak i dane dotyczące zdrowia. NSA zaakcentował, że zakres tych informacji zwiększa ryzyko ich wykorzystania w sposób nieuprawniony, w tym do działań ingerujących w sferę prywatności lub sytuację majątkową osoby, której dane dotyczą. Tego rodzaju okoliczności uzasadniają przyjęcie, że naruszenie wiąże się z wysokim ryzykiem w rozumieniu art. 34 RODO.
NSA wskazał także, że obowiązek zawiadomienia osób, których dane dotyczą, ma charakter ochronny i służy umożliwieniu im podjęcia działań ograniczających potencjalne negatywne skutki naruszenia. Zaniechanie realizacji tego obowiązku prowadzi do pozbawienia tych osób możliwości odpowiedniej reakcji na zaistniałą sytuację. W konsekwencji brak zawiadomienia – przy stwierdzonym wysokim ryzyku – należy ocenić jako naruszenie przepisów RODO.
Komentarz
Wyrok NSA jednoznacznie potwierdza, że obowiązek z art. 34 RODO aktualizuje się już w sytuacji realnej możliwości dostępu do danych przez osobę nieuprawnioną, niezależnie od tego, czy doszło do faktycznego wykorzystania tych danych. Oznacza to, że punkt ciężkości oceny zostaje przesunięty z analizy skutków naruszenia na ocenę samego ryzyka ich wystąpienia, rozumianego w sposób obiektywny. Dla praktyki stosowania przepisów oznacza to konieczność przyjmowania bardziej ostrożnego podejścia do kwalifikacji incydentów oraz uwzględniania już samej możliwości zapoznania się z danymi przez osobę nieuprawnioną jako okoliczności mogącej uzasadniać obowiązek zawiadomienia. W szczególności dotyczy to sytuacji, w których naruszenie obejmuje dane szczególnej kategorii, których charakter i potencjalne konsekwencje dla osoby fizycznej z natury rzeczy podwyższają poziom ryzyka i przemawiają za koniecznością poinformowania osób, których dane dotyczą.
Wyrok NSA z 6.3.2026 r., III OSK 377/23
Galopujące ceny paliw: VAT i akcyza w dół
Ustawa z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775; dalej: VATU) oraz ustawa z 6.12.2008 r. o podatku akcyzowym (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 412; dalej: AkcyzU) to najważniejsze ustawy podatkowe, jeśli chodzi o podatki pośrednie i cenotwórcze. To one wpływają na cenę nabywanych towarów i usług, choć na gruncie AkcyzU lepiej posługiwać się określeniem „wyrobów”. Dlatego też to właśnie te podatki bywają narzędziem w rękach Ministerstwa Finansów w sytuacjach nadzwyczajnych. Gdy nadchodzą kryzysy rzutujące na ceny określonych dóbr, można na nie wpływać poprzez czasowe chociaż obniżki podatków pośrednich. Znamy te mechanizmy, ostatnio wdrożone zostały przy okazji radzenia sobie ze skutkami COVID-19 w ramach tzw. „tarczy antyinflacyjnej”. Dziś świat mierzy się z innym kryzysem, a dotyczy on przede wszystkim rynku paliw i produktów pochodnych ropy naftowej. Stąd ingerencja państwa w ten właśnie sektor nie mogła ominąć podatków.
Ale nie tylko o podatki tu chodzi. Punktem centralnym nowej legislacji jest ustawa z 27.3.2026 r. o zmianie ustawy o zapasach ropy naftowej, produktów naftowych i gazu ziemnego oraz zasadach postępowania w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa paliwowego państwa i zakłóceń na rynku naftowym oraz ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej (Dz.U. z 2026 r. poz. 415). Jej założeniem jest rozwiązanie wprowadzające formułę wyliczenia maksymalnej ceny detalicznej dla paliw ciekłych. Cenę maksymalną ustala się jako sumę średniej arytmetycznej ceny hurtowej sprzedaży paliwa za 1 dm3 paliw ciekłych – w rozumieniu art. 2 ust. 1 pkt. 4 ustawy z 25.8.2006 r. o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1529; dalej: MonitPaliwU), ustalonej na podstawie cen tych paliw, stosowanej w poprzednim dniu roboczym przez 5 producentów lub handlowców mających największy udział w krajowym rynku paliw tych paliw na rynku krajowym, powiększonej o VAT, podatek akcyzowy, opłatę paliwową, oraz kwoty tytułem pokrycia kosztów sprzedaży w wysokości 0,30 zł za 1 litr.
Ogłoszenie ceny maksymalnej odbywa się za pomocą obwieszczenia Ministra Energii. Cena maksymalna określona w obwieszczeniu obowiązuje następnego dnia po jego ogłoszeniu (oraz przez weekend). Pierwsze ogłoszenie już za nami, na dzień 31.3.2026 r. cena maksymalna wynosi dla benzyny 95 – 6,16 PLN/l, dla benzyny 98 – 6,76PLN/l, dla oleju napędowego – 7,60 PLN/l. Co ważne, stosowanie ceny maksymalnej detalicznej ma miejsce wyłącznie w okresie obowiązywania obniżonych stawek VAT na paliwo. Zerknijmy więc w przepisy podatkowe.
Stawka VAT-u w dół
Zgodnie z § 11a rozporządzenia Ministra Finansów z 9.12.2023 r. w sprawie obniżonych stawek podatku od towarów i usług (Dz.U. z z 2023 r. poz. 2670), w okresie od 31.3.2026 r. do 30.4.2026 r. obniżoną do wysokości 8% stawkę podatku VAT stosuje się do dostawy, wewnątrzwspólnotowego nabycia i importu:
- benzyn silnikowych (CN 2710 12 45 lub 2710 12 49) oraz wyrobów powstałych ze zmieszania tych benzyn z biokomponentami, spełniających wymagania jakościowe określone w odrębnych przepisach;
- olejów napędowych (CN 2710 19 42, 2710 19 44 i 2710 20 11) oraz wyrobów powstałych ze zmieszania tych olejów z biokomponentami, spełniających wymagania jakościowe określone w odrębnych przepisach;
- biokomponentów stanowiących samoistne paliwa, spełniających wymagania jakościowe określone w odrębnych przepisach, przeznaczonych do napędu silników spalinowych – bez względu na kod CN.
Stawka akcyzy w dół
Zgodnie z art. 164c AkcyzU, Minister Finansów może, w drodze rozporządzenia, obniżać stawki akcyzy na wyroby akcyzowe, o których mowa w art. 89 ust. 1 pkt. 2, 6 i 8 AkcyzU, na czas określony, niezbędny do ograniczenia negatywnych skutków konfliktu na Bliskim Wschodzie dla rynku paliw, jednak nie dłużej niż do 30.6.2026 r., uwzględniając sytuację gospodarczą państwa.
Zgodnie z przepisami rozporządzenia Ministra Finansów i Gospodarki z 28.3.2026 r., w sprawie obniżenia stawek podatku akcyzowego na niektóre paliwa silnikowe (Dz.U z 2026 r. poz. 416), w okresie od 30.3.2026 r. do 15.4. 2026 r. obniża się stawki podatku akcyzowego do wysokości:
- 1239 zł/1000 litrów – w przypadku stawki podatku akcyzowego, o której mowa w art. 89 ust. 1 pkt. 2 AkcyzU (z 1529 zł/1000 litrów) – chodzi o benzyny silnikowe;
- 880 zł/1000 litrów – w przypadku stawki podatku akcyzowego, o której mowa w art. 89 ust. 1 pkt. 6 AkcyzU (z 1160 zł /1000 litrów) – chodzi o oleje napędowe;
- 880 zł/1000 litrów – w przypadku stawki podatku akcyzowego, o której mowa w art. 89 ust. 1 pkt. 8 AkcyzU (z 1160 zł /1000 litrów) – chodzi o biokomponenty stanowiące samoistne paliwa.
Celem opisywanych regulacji jest „wprowadzenie rozwiązań służących bezpieczeństwu paliwowemu państwa i bezpieczeństwu polskiej gospodarki oraz realizacja potrzeby pilnego uwzględnienia w krajowym porządku prawnym rozwiązań służących ograniczeniu wzrostu cen paliw w związku z aktualną sytuacją geopolityczną”. Chodzi więc o „zahamowanie wzrostu cen paliw ciekłych, a zatem również pomoc w walce z rosnącą presją inflacyjną wywołaną konfliktem na Bliskim Wschodzie pomiędzy USA i Izraelem a Iranem, który w znaczny sposób wpływa na podniesienie ceny ropy naftowej oraz paliw” (z uzasadnienia do wprowadzonych przepisów).
A jak to wygląda na przykładzie? Wyobraźmy sobie, że litr paliwa kosztuje 6 PLN netto (z uwzględnieniem wartości akcyzy). Przed obniżkami, wartość akcyzy w litrze paliwa wynosi 1,53 PLN (uwzględniliśmy ja już w netto), a VAT to 1,38 PLN. Zatem cena brutto to 7,38 PLN. Po obniżce, cena netto (z uwzględnieniem akcyzy) spadnie do 5,71 PLN (skoro akcyza spadnie o 0,29 PLN na litrze). Do tego VAT 8% (0,46 PLN), w efekcie cena litra benzyny brutto wyniesie 6,17 PLN. Mamy więc obniżkę o 1,21 PLN na litrze przy tak określonej cenie wyjściowej netto. Na pełnym tankowaniu standardowego baku to pewnie kilkadziesiąt PLN… no właśnie, chciałoby się rzec „oszczędności”, ale to oczywiście zwrot niefortunny.
Obniżka VAT i akcyzy na paliwo to nic nowego. Już w 2022 r. Ministerstwo Finansów poprzez ingerencję w stawki VAT i akcyzy m.in. na paliwo usiłowało zahamować wzrost cen na te towary, a zatem również pomoc w walce ze skutkami inflacji spowodowanej COVID-19 (gdy tamte przepisy powstawały, nie było jeszcze inwazji na Ukrainę na pełną skalę). Co ciekawe, obecna propozycja jest bardziej radykalna, jeśli chodzi o obniżkę akcyzy (choć wówczas paliwa zostały czasowo wyłączone z opodatkowania podatkiem od sprzedaży detalicznej).
Łatwiej przewidzieć pozytywny wpływ obniżki stawek akcyzy. Liczone są one bowiem od wolumenu wyrobu (a nie od ceny netto). Niższa akcyza to także niższy VAT, skoro wchodzi ona do podstawy opodatkowania tym podatkiem. Nie ma tu więc pola na osiąganie dodatkowych korzyści przez sprzedawców, jak w przypadku VAT. Temu mechanizmowi ma jednak w założeniu zapobiec maksymalna cena detaliczna.
Sąd może rozwiązać umowę dożywocia tylko w wyjątkowych wypadkach
Stan faktyczny
W 2014 r. D.B. i A.B. zawarli umowę dożywocia. Na mocy tej umowy A.B. zobowiązał się zapewnić D.B. dożywotnie utrzymanie polegające m.in. na przyjęciu jej jako domownika, dostarczaniu wyżywienia, ubrania, światła i opału lub płaceniu jej powtarzających się świadczeń pieniężnych w odpowiedniej wysokości, które zapewnią jej godziwe utrzymanie. Nabywca nieruchomości ustanowił na rzecz D.B. dożywotnią i nieodpłatną służebność osobistą polegającą na prawie korzystania przez nią, z wyłączeniem innych osób, ze zbywanego budynku mieszkalnego oraz całej działki. W chwili zawierania umowy A.B. znajdował się w trudnej sytuacji finansowej, bowiem rozpoczynał prowadzenie działalności gospodarczej, zaś jego żona pozostawała na zasiłku macierzyńskim. Ponieważ sytuacja materialna D.B. była bardzo dobra, strony umowy ustaliły, że A.B. nie będzie realizował wszystkich obowiązków wynikających z tej umowy. a jedynie te, na które będzie go stać. Przez kilka lat D.B. nie prosiła A.B. o udzielenie pomocy materialnej, wręcz przeciwnie sama pomagała jemu i jego rodzinie. Po upływie kilku lat od zawarcia umowy D.B. popadła w konflikt z rodzicami A.B., z czasem pogorszyły się też stosunki między stronami umowy dożywocia. Pomimo tego D.B. z własnej woli przekazywała A.B. pieniądze na wakacje, leczenie oraz opłaty za przedszkole jego córki.
Postępowanie sądowe
Gdy konflikt zaognił się A.B. wystąpiła z powództwem o zamianę uprawnień objętych treścią prawa dożywocia na dożywotnią rentę, a następnie zmieniła żądanie domagając się rozwiązania umowy dożywocia. W trakcie trwającego postępowania wniosła również odrębne powództwo o odszkodowanie z tytułu niewykonywania spornej umowy. Sąd I instancji ustalił, że od chwili zawarcia umowy pozwany pomagał powódce w załatwianiu spraw urzędowych, zawoził ją do lekarzy i na rozprawy sądowe, robił jej zakupy albo zapewniał obiady, serwisował jej samochód, dbał o dom i ogród powódki, zaś D.B. nie zgłaszała w tym zakresie żadnych zastrzeżeń. Od czasu pogorszenia się relacji stron umowy, D.B. o pomoc w wyżej wskazanym zakresie zwracała się co do zasady do rodziny lub sąsiadów, jedynie sporadycznie angażując pozwanego. Powódka unika kontaktów z pozwanym, nie dopowiada na jego telefony, a nawet pozbawiała go dostępu do nieruchomości. W trakcie postępowania pozwany deklarował chęć pojednania i przywrócenia dawnych relacji, natomiast powódka konsekwentnie twierdziła, że nie widzi możliwości pojednania.
Sąd I instancji umorzył postępowanie w części obejmującej żądanie zamiany uprawnień objętych treścią prawa dożywocia na dożywotnią rentę, zaś w zakresie żądania rozwiązania umowy dożywocia powództwo oddalił. Sąd II instancji oddalił apelację D.B. Sądy obu instancji podkreślały, że żądanie rozwiązania umowy dożywocia może być uwzględnione jedynie w wyjątkowych przypadkach. Przy ocenie dopuszczalności zastosowania art. 913 § 2 KC istotne znaczenie ma okoliczność, z jakich przyczyn doszło do ukształtowania się złych stosunków między stronami umowy dożywocia. Umowa ta ma bowiem charakter umowy wzajemnej, nie można więc uznać za dopuszczalne domaganie się sądowego rozwiązania umowy przez stronę, która uniemożliwia kontrahentowi wykonania umowy.
Z materiału dowodowego oraz stanowisk obu stron wynika jednoznacznie, że obecnie przyczyna złych relacji między stronami leży wyłącznie po stronie D.B. Do powstania obecnej sytuacji i złych stosunków między stronami doszło na skutek konfliktu powódki z rodzicami pozwanego, co następnie przełożyło się najpierw na pogorszenie, a następnie zerwanie przez powódkę stosunków z pozwanym. Pozwany deklaruje chęć pojednania i wykonywania obowiązków wynikających z umowy dożywocia, natomiast powódka nie komunikuje się z pozwanym i uniemożliwia mu wejście na spornej nieruchomości. Sądy stwierdziły, że w sytuacji, gdy wyłącznie po stronie dożywotnika leży przyczyna złych stosunków między stronami, manifestujących się całkowitym zerwaniem więzi osobistej, sąd nie może rozwiązać umowy dożywocia (zob. wyrok SN z 25.5.2016 r., V CSK 499/15, Legalis).
Stanowisko SN
Sąd Najwyższy odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania. W uzasadnieniu postanowienia wskazano jednak, że wspólną cechą wszystkich okoliczności, kwalifikujących wypadek z art. 913 § 2 KC jako „wyjątkowy”, jest krzywdzenie dożywotnika, agresja i zła wola po stronie jego kontrahenta (zob. postanowienie SN z 18.5.2023 r., I CSK 3593/22, Legalis; postanowienie SN z 5.4.2018 r., II CSK 665/17, Legalis). Do rozwiązania umowy nie wystarczy zatem samo stwierdzenie, że doszło do niewywiązywania się z obowiązków względem dożywotnika. Wskazana w art. 913 § 2 KC „wyjątkowość” ma miejsce jedynie wówczas, gdy zachowanie się zobowiązanego wobec dożywotnika jest szczególnie naganne (zob. postanowienie SN z 19.12.2019 r., II CSK 415/19, Legalis). W przeciwnym razie dożywotnik, wbrew umownemu charakterowi dożywocia, dysponowałby uprawnieniem do jego jednostronnego rozwiązania w każdym czasie, bez liczenia się z interesem zobowiązanego.
W uzasadnieniu postanowienia stwierdzono, że z ustaleń dokonanych przez Sądy orzekające w sprawie wynika, iż pozwany rzeczywiście nie wywiązywał się ze wszystkich obowiązków wynikających z łączącej strony umowy dożywocia. Było to jednak wynikiem ustaleń stron co do sposobu wykonywania umowy. Co istotne do czasu powstania konfliktu między powódką a rodzicami pozwanego, skarżąca nie zgłaszała zastrzeżeń do wywiązywania się przez pozwanego z jego obowiązków. Dla udzielenia ochrony przewidzianej w art. 913 § 2 KC nie jest rzeczą obojętną, z jakich przyczyn doszło do ukształtowania się złych stosunków między stronami umowy dożywocia. wyłącznie po stronie dożywotnika leży przyczyna złych stosunków między stronami. D.B. dowodziła, że modyfikacja przez strony zakresu obowiązków pozwanego określonych w umowie dożywocia jest nieskuteczna, gdyż została dokonana w formie ustnej, a nie w formie aktu notarialnego. SN uznał jednak, że kształtowanie w sposób odmienny od pierwotnie umówionego wzajemnych obowiązków umowy o dożywocie nie narusza art. 908 KC. W stosunkach rodzinnych treść art. 908 KC nie wymusza formalnego potwierdzenia, w drodze notarialnej, czynności zmiany zakresu obowiązków wynikających z umowy o dożywocie (zob. wyrok SN z 8.12.2004 r., I CK 296/04, Legalis).
W uzasadnieniu postanowienia podkreślono, że wyjątkowość wypadku, o jakim mowa w art. 913 § 2 KC nie może sprowadzać się tylko do drastycznych przejawów uniemożliwiających bezpośrednią styczność stron umowy. W pewnych okolicznościach za taki wypadek może być uznane uporczywe, czyli długotrwałe i zamierzone niewywiązywanie się z obowiązków przez zobowiązanego. Jednakże samo uznanie, że stan stosunków między stronami umowy dożywocia jest taki, iż nie można wymagać od nich, żeby pozostawały nadal w bezpośredniej ze sobą styczności, nie stanowi wystarczającej przesłanki rozwiązania umowy z uwagi na wyjątkowy charakter tej instytucji, a może jedynie uzasadniać wystąpienie z żądaniem zmiany treści umowy. Możliwość zapewnienia dożywotnikowi dostatecznej ochrony przez zasądzenie zobowiązanych na wykonanie zaległego świadczenia lub zamianę świadczeń wynikających z dożywocia na rentę wyklucza wyłącza istnienie wyjątkowego wypadku w rozumieniu art. 913 § 2 KC (zob. postanowienie SN z 3.7.2019 r., II CSK 2/19, Legalis).
Postanowienie SN z 14.1.2026 r., I CSK 683/24, Legalis
Zarzut tylko w pierwszej instancji
Zgodnie z teorią dwóch kondykcji nieważność umowy kredytu frankowego powoduje powstanie dwóch wierzytelności: konsumenta o zwrot uiszczonych kwot tytułem spłaty umowy kredytu oraz banku o zwrot kapitału udostępnionego konsumentowi. Wierzytelności banku i konsumenta mogą być dochodzone w sposób niezależny. Powoduje to multiplikowanie postępowań. Klienci wytaczają bankom powództwa, w których domagają się stwierdzenia nieważności umowy kredytu, a banki powództwa o zwrot kapitału.
Dlatego Ministerstwo Sprawiedliwości chciało zachęcić strony do rozliczania wzajemnych roszczeń w jednym postępowaniu, dzięki wykorzystaniu instytucji potrącenia.
Zgodnie z obecnie obowiązującym art. 2031 kodeksu postępowania cywilnego, zarzut potrącenia wierzytelności może być podniesiony nie później niż przy wdaniu się w spór co do istoty sprawy albo w terminie dwóch tygodni od dnia, gdy jego wierzytelność stała się wymagalna.
W pierwszej wersji ustawy frankowej zawarto propozycję wydłużenia terminu na podniesienie tego zarzutu aż do momentu zakończenia postępowania w drugiej instancji. Rozwiązanie takie spotkało się z krytyczną opinią kancelarii frankowych.
Organizacje zrzeszające frankowiczów czy część prawników krytykowała to rozwiązanie, podnosząc, że będzie to prowadzić do przedłużania postępowań o kolejne lata, jeśli bank zgłosi zarzut potrącenia tuż przed końcem postępowania w drugiej instancji.
Dlatego podczas czwartkowego posiedzenia połączonych sejmowych komisji gospodarki i rozwoju oraz sprawiedliwości i praw człowieka posłowie przyjęli poprawkę, zgodnie z którą pozwany może podnieść zarzut potrącenia nie później niż przy wdaniu się w spór co do istoty sprawy albo w terminie dwóch miesięcy od dnia, gdy jego wierzytelność stała się wymagalna. Zarzut potrącenia nie będzie mógł jednak być podniesiony po zamknięciu rozprawy przed sądem pierwszej instancji albo wydaniu wyroku przez sąd pierwszej instancji na posiedzeniu niejawnym.
Eksperci podzieleni
– Skrócenie terminu na podniesienie zarzutu potrącenia, zaproponowane przez komisje sejmowe oceniam pozytywnie, bo ogranicza możliwość taktycznego „przetrzymywania” tego zarzutu przez banki do końcowego etapu postępowania i przywraca równowagę procesową stron. W poprzedniej wersji projektu ustawy to bank de facto decydował o momencie rozliczenia, pozostawiając konsumenta w stanie niepewności nawet do II instancji – mówi mec. Karolina Pilawska z kancelarii Pilawka Zaorski Adwokaci. – Jednocześnie uważam, że sama ingerencja w konstrukcję potrącenia jest kierunkowo błędna. Banki już dziś mają w KPC instrumenty pozwalające skutecznie podnosić swoje roszczenia, ale z nich nie korzystają nie dlatego, że terminy są za krótkie, tylko dlatego, że wymagalność ich roszczeń oznaczałaby konieczność przyznania nieważności umów – dodaje mec. Pilawska.
Przeciwnego zdania jest mec. Robert Wechman z kancelarii Lawspective, reprezentujący w sprawach frankowych banki. – Moim zdaniem termin na podniesienie zarzutu potrącenia nie powinien być ograniczany. Warto podkreślić, że nawet Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie Herboski (C-902/24) zauważył, że potrącenie pozwala uniknąć sytuacji, w której bank decyduje się na wytoczenie odrębnego powództwa w celu dochodzenia swojej wierzytelności wobec konsumenta, prowadzącej do mnożenia postępowań, a tym samym dodatkowych kosztów, co nie jest w interesie konsumenta – zauważa mec. Wechman.
Podobnie uważa mec. Adrian Goska, na co dzień reprezentujący kredytobiorców.
– Skoro samo potrącenie, co do zasady, ma zmierzać do umarzania wzajemnych wierzytelności, to w mojej ocenie powinno być możliwe nawet do końca postępowania przed sądem drugiej instancji. Jeśli chcemy ograniczyć liczbę powództw wzajemnych lub odrębnych, to nie powinno być w tym zakresie żadnych ograniczeń – uważa radca prawny, dodając, że potrącenie dokonane w sprawie z powództwa klienta, chroni go też przed znacznie większymi kosztami procesu, jakie musiałby ponieść jako strona przegrana w procesie o zwrot kapitału.
Jak przyznaje mec. Goska, sąd będzie musiał oczywiście ocenić, czy wierzytelność zgłoszona do potrącenia istnieje, w jakim zakresie, czy była wymagalna etc., ale nawet za cenę tego wydłużenia, per saldo będzie to korzystniejsze niż nowy proces, na którego rozpatrzenie będzie potrzeba znacznie więcej czasu. Poza tym jeśli to bank pozywa klienta o zwrot kapitału, koszty dla klienta, jako strony przegranej, są o wiele większe niż w przypadku kosztów jakie ponosi bank w przypadku, gdy to klient wnosi powództwo.
Jak przypomina mec. Goska, zarzut potrącenia działa w obydwie strony, bo zdarza się, że muszą po niego sięgnąć klienci, kiedy są pozwani przez bank. – Na przykład w sytuacjach, gdy bank występuje o zwrot całego kapitału nie zauważając, że we wcześniejszym postępowaniu zainicjowanym przez klienta, dochodził on nie całej sumy, jaką przez lata wpłacił do banku, lecz pomniejszoną o kwotę kapitału. Mało tego, zdarzały się sytuacje, w których klient nigdy nie pozywał banku, spłacał cały kredyt, a bank, najpewniej na skutek jakiejś pomyłki, wytaczał powództwo o zwrot kapitału. W takiej sytuacji gdyby pozwany klient nie zdążył z podniesieniem zarzutu potrącenia, to bank zasądziłby spłatę kapitału, który ten klient dawno spłacił wraz z odsetkami. Oczywiście to jest do „wyprostowania” jednak wymagałoby kolejnego powództwa ze strony klienta, co oznacza dodatkowe koszty – przytacza mec. Goska.
Nowe szanse na potrącenie
Nowe zasady podnoszenia zarzutu potrącenia, mają być stosowane do postępowań zainicjowanych po wejściu w życie ustawy frankowej. Jednak posłowie przegłosowali też poprawkę, dzięki której strony będą miały szanse na podniesienie tego zarzutu już w toczących się postępowaniach w terminie trzech miesięcy od dnia wejścia w życie nowych regulacji.
Podczas posiedzenia komisji przedstawiciele Związku Banków Polskich zwracali uwagę, że w związku z tysiącami toczących się postępowań, nawet termin trzech miesięcy będzie zbyt krótki. Jednak jak zauważa mec. Goska, nawet jeśli termin na podniesienie zarzutu potrącenia minął, to banki często powołują się na wygaśnięcie wierzytelności na skutek potrącenia. A na ten fakt można powołać się w każdym momencie.
Uproszczone uzasadnienia
Komisja wniosła też poprawkę zmierzającą do uproszczenia uzasadnień. Zgodnie z projektowanym art. 9, jeżeli okoliczności sprawy nie stoją temu na przeszkodzie, uzasadnienie wyroku sądu pierwszej instancji może ograniczać się do powołania się na pozew, odpowiedź na pozew lub dalsze pisma przygotowawcze, doręczone stronie przeciwnej przed zamknięciem rozprawy oraz powołania się na przepisy prawa, na których sąd się oparł. W takim wypadku sąd oznacza w uzasadnieniu pisma i twierdzenia, na które się powołuje.
– W sprawach frankowych występuje wysoki stopień powtarzalności zarówno twierdzeń faktycznych, jak i podstaw prawnych. Pozwala to na zastosowanie uproszczonej formy uzasadnienia wyroku sądu pierwszej instancji poprzez odesłanie do treści pism procesowych stron, bez konieczności każdorazowego szczegółowego rozpisywania identycznych argumentów prawnych i faktycznych (przytaczanych przez strony w pozwie, odpowiedzi na pozew i dalszych pismach procesowych) – argumentują autorzy poprawki, zaznaczając, że wprowadzenie tej regulacji znacząco przyspieszy rozpoznawanie spraw, redukując czas potrzebny na sporządzenie uzasadnień.
– To kontrowersyjna propozycja. Już teraz w uzasadnieniach wyroków pierwszej instancji dostrzegalne jest, że sędziowie posługują się szablonami, przez co jeśli w sprawie są jakieś szczególne okoliczności, to sądy nie zawsze to dostrzegają. Usankcjonowanie tej praktyki pozbawi stronę możliwości weryfikacji, czy sąd dokonał rzetelnej analizy sprawy. Postrzegam to jako krok w stronę automatyzmu, który nie zawsze jest dobry – mówi mec. Wechman.
Etap legislacyjny: drugie czytanie w Sejmie
Mobbing, dyskryminacja i działania odwetowe – co się zmieni?
- Celem projektowanych rozwiązań nie jest jedynie doprecyzowanie istniejących instytucji, lecz w istocie zmiana filozofii oceny zachowań w miejscu pracy – od modelu skoncentrowanego na subiektywnych odczuciach pracownika do modelu uwzględniającego zarówno jego perspektywę, jak i obiektywne okoliczności sprawy.
- Projekt ma charakter systemowy, ponieważ obejmuje nie tylko zmiany w KP, lecz także modyfikacje przepisów procesowych zawartych w KPC, co ma zapewnić spójność pomiędzy materialnoprawną ochroną pracownika a mechanizmami jej dochodzenia przed sądem.
- Najważniejsze założenia projektu obejmują w szczególności wprowadzenie obowiązku aktywnego i stałego przeciwdziałania naruszeniom przez pracodawcę, w tym poprzez działania prewencyjne i naprawcze.
Cel projektowanych zmian
Celem projektowanych zmian jest zwiększenie efektywności ochrony pracowników przed naruszeniami ich godności, dóbr osobistych oraz zasady równego traktowania w zatrudnieniu. Ustawodawca wskazuje, że dotychczasowe brzmienie przepisów, w szczególności art. 943 KP, prowadziło do licznych trudności interpretacyjnych, w tym do nadmiernego formalizmu w ocenie przesłanek mobbingu.
Projekt zmierza do obniżenia barier dowodowych oraz ujednolicenia rozumienia poszczególnych form naruszeń, tak aby zapewnić realną możliwość dochodzenia roszczeń przez pracowników.
Zakres projektowanych zmian
Projekt przewiduje szeroki zakres modyfikacji przepisów prawa pracy oraz postępowania cywilnego, obejmujący w szczególności zmianę art. 183a, 183d-183g, art. 94 oraz art. 943 KP, a także wprowadzenie nowych regulacji dotyczących obowiązków pracodawcy i zasad dochodzenia roszczeń.
Zmiany obejmują również przepisy procesowe, w tym rozszerzenie właściwości sądów pracy oraz doprecyzowanie zasad rozpoznawania spraw dotyczących naruszeń dóbr osobistych pracownika.
Szczegółowy zakres projektowanych zmian
Nowe ujęcie dyskryminacji
Projekt przewiduje zmianę art. 183a § 3 KP poprzez precyzyjne wskazanie, że dyskryminacja bezpośrednia zachodzi w sytuacji mniej korzystnego traktowania pracownika w porównywalnej sytuacji względem innego pracownika, przy czym akcent zostaje przesunięty na obiektywną porównywalność sytuacji, a nie wyłącznie subiektywne odczucie pracownika. Ma to istotne znaczenie dowodowe, gdyż ułatwia sądowi dokonanie oceny poprzez odwołanie do hipotetycznego „pracownika porównywalnego”.
Dodanie § 41 wprowadza do polskiego porządku prawnego dwie wykształcone w prawie unijnym konstrukcje, tj. dyskryminację przez założenie oraz przez skojarzenie. Oznacza to, że ochrona pracownika zostaje rozszerzona także na sytuacje, w których pracodawca przypisuje mu określoną cechę (np. niepełnosprawność) lub traktuje go gorzej ze względu na jego relacje z osobą posiadającą taką cechę. W praktyce znacząco poszerza to zakres ochrony antydyskryminacyjnej.
Nowe brzmienie art. 183a § 5 KP prowadzi do ujednolicenia pojęcia molestowania jako formy dyskryminacji poprzez wskazanie, że obejmuje ono każde niepożądane zachowanie –zarówno fizyczne, werbalne, jak i pozawerbalne – którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności pracownika oraz stworzenie wobec niego wrogiej, poniżającej lub upokarzającej atmosfery. W konsekwencji dochodzi do wyraźnego zatarcia granicy między molestowaniem a innymi formami naruszeń godności.
Podwyższenie świadczeń i doprecyzowanie roszczeń
Projektowane brzmienie art. 183d KP wprowadza istotną zmianę polegającą na ustanowieniu minimalnego progu zadośćuczynienia na poziomie co najmniej minimalnego wynagrodzenia za pracę. Jednocześnie w przypadku tzw. wielokrotnego naruszenia zasady równego traktowania ustawodawca przewiduje minimalny próg w wysokości trzykrotności tego wynagrodzenia.
Nowością jest także legalna definicja „wielokrotnego naruszenia”, która obejmuje zarówno sytuacje powtarzalności zachowań z tej samej przyczyny, jak i kumulację naruszeń wynikających z różnych przyczyn. W praktyce oznacza to, że sąd nie będzie ograniczony wyłącznie do analizy jednego zdarzenia, lecz będzie zobowiązany do całościowej oceny relacji pracowniczej.
Zmiana art. 183e KP ma charakter gwarancyjny i wzmacnia zakaz działań odwetowych. Ustawodawca wprost wskazuje, że jakiekolwiek niekorzystne konsekwencje wobec pracownika korzystającego z ochrony prawnej są niedopuszczalne, a katalog tych działań ma charakter otwarty. Co istotne, ochrona ta zostaje rozszerzona również na osoby wspierające pracownika, co odpowiada standardom wynikającym z prawa unijnego.
Odwrócony ciężar dowodu i obowiązki pracodawcy
Dodanie art. 183f KP wprowadza model dowodowy oparty na uprawdopodobnieniu naruszenia przez pracownika. Oznacza to, że pracownik nie musi wykazywać naruszenia w sposób pełny, lecz jedynie przedstawić okoliczności pozwalające uznać jego twierdzenia za wiarygodne. W takiej sytuacji ciężar dowodu zostaje przeniesiony na pracodawcę, który musi wykazać brak naruszenia.
Rozwiązanie to ma fundamentalne znaczenie dla praktyki stosowania prawa pracy, ponieważ eliminuje jedną z głównych barier procesowych w sprawach dotyczących mobbingu i dyskryminacji, tj. trudność w zgromadzeniu dowodów przez pracownika.
Art. 183g KP wprowadza natomiast generalny obowiązek pracodawcy polegający na aktywnym i stałym przeciwdziałaniu naruszeniom. Obowiązek ten ma charakter ciągły i obejmuje zarówno działania prewencyjne (np. szkolenia, polityki wewnętrzne), jak i działania reakcyjne oraz naprawcze.
Nowa definicja mobbingu
Projektowane brzmienie art. 943 KP stanowi jedną z kluczowych zmian, ponieważ wprowadza uproszczoną definicję mobbingu opartą na kategorii uporczywego nękania. W odróżnieniu od dotychczasowej regulacji ustawodawca odchodzi od wieloelementowej konstrukcji wymagającej wykazania kilku przesłanek jednocześnie.
Uporczywość została zdefiniowana jako powtarzalność, nawracalność lub stałość zachowań, co znacząco upraszcza proces kwalifikacji prawnej. Jednocześnie ustawodawca wprowadza otwarty katalog zachowań mogących stanowić mobbing, obejmujący m.in. upokarzanie, zastraszanie, izolowanie czy utrudnianie wykonywania pracy.
Szczególnie istotne jest wprowadzenie regulacji wskazującej, że mobbingiem mogą być również zachowania, których celem nie było uporczywe nękanie, co oznacza odejście od konieczności wykazywania zamiaru sprawcy. Tym samym ustawodawca zbliża konstrukcję mobbingu do obiektywnego modelu oceny naruszeń.
Projekt wprowadza również wyraźne rozróżnienie pomiędzy mobbingiem a działaniami uzasadnionymi, takimi jak kontrola pracy czy jej krytyka, pod warunkiem zachowania odpowiedniej formy. Rozwiązanie to ma zapobiegać nadużywaniu instytucji mobbingu.
Jednocześnie znacząco podwyższono minimalne zadośćuczynienie za mobbing do poziomu co najmniej sześciokrotności minimalnego wynagrodzenia, co stanowi istotny sygnał wzmocnienia ochrony pracownika.
Obowiązki organizacyjne pracodawcy
Projekt wprowadza obowiązek tworzenia sformalizowanych procedur przeciwdziałania naruszeniom w miejscu pracy. Pracodawcy zatrudniający co najmniej 9 pracowników będą zobowiązani do określenia reguł, procedur oraz częstotliwości działań w regulaminie.
Procedura uzgadniania regulaminu z organizacjami związkowymi została szczegółowo uregulowana, co wskazuje na dążenie ustawodawcy do zapewnienia partycypacyjnego charakteru tych regulacji. W przypadku braku porozumienia ustawodawca przewiduje mechanizm zastępczy umożliwiający przyjęcie regulaminu.
Zmiana art. 1041 KP prowadzi do systemowego włączenia zagadnień przeciwdziałania mobbingowi i dyskryminacji do regulaminu pracy, co oznacza ich trwałe zakorzenienie w strukturze organizacyjnej pracodawcy.
Zmiany w KPC
Projekt przewiduje rozszerzenie właściwości sądów pracy poprzez objęcie ich kognicją spraw dotyczących naruszenia dóbr osobistych pracownika. Rozwiązanie to ma na celu koncentrację spraw pracowniczych w wyspecjalizowanych sądach.
Zmiana art. 461 § 11 KPC prowadzi do jednoznacznego wskazania, że sprawy dotyczące mobbingu, dyskryminacji oraz ochrony dóbr osobistych należą do właściwości sądów rejonowych, niezależnie od wartości przedmiotu sporu. W praktyce oznacza to zwiększenie dostępności postępowania dla pracowników.
Skutki projektowanych zmian
Projektowane zmiany mogą prowadzić do istotnego zwiększenia liczby spraw sądowych dotyczących mobbingu i dyskryminacji, co wynika z obniżenia barier dowodowych oraz podwyższenia świadczeń.
Z perspektywy pracodawców regulacja oznacza konieczność wdrożenia nowych procedur oraz zwiększenia aktywności w zakresie przeciwdziałania naruszeniom. Z kolei dla pracowników oznacza wzmocnienie ich pozycji procesowej oraz zwiększenie poziomu ochrony prawnej.
Etap legislacyjny
Projekt ustawy wpłynął do Sejmu 24.2.2026 r. (druk numer 2289), a następnie został skierowany do I. czytania na posiedzeniu Sejmu, które odbyło się 25.3.2026 r. Po przeprowadzeniu pierwszego czytania projekt został skierowany do Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach.
Obniżka cen paliw wbrew dyrektywom UE raczej bez sankcji
Uchwalony w piątek w błyskawicznym tempie przez Sejm i Senat i opublikowany już w Dzienniku Ustaw z 28 marca ( poz. 414 i 415) pakiet dotyczący rynku paliwowego da rządowi możliwość obniżania akcyzy i regulowania cen paliw. Taki sposób działania – zwłaszcza w obszarze VAT i akcyzy – może jednak naruszać prawo unijne.
Rządowy pakiet znany jako CPN , czyli Ceny Paliw Niżej, ma swoją podstawę w dwóch ustawach. Pierwsza z nich to nowela ustawy o akcyzie, dająca ministrowi finansów możliwość wydawania rozporządzeń obniżających stawki akcyzy na benzyny silnikowe i oleje napędowe. W nowym przepisie art. 164c wskazano, że taka obniżka może nastąpić „na czas określony, niezbędny do ograniczenia negatywnych skutków konfliktu na Bliskim Wschodzie dla rynku paliw, jednak nie dłużej niż do dnia 30 czerwca 2026 r., uwzględniając sytuację gospodarczą państwa”.
Podobny mechanizm obniżania stawek rozporządzeniem ministra finansów już dziś istnieje w ustawie o VAT. Do takiego mechanizmu odnosi się druga ustawa z pakietu, nowelizująca ustawę o zapasach ropy naftowej, produktów naftowych i gazu ziemnego oraz zasadach postępowania w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa paliwowego państwa i zakłóceń na rynku naftowym. Wskazano w niej, że w przypadku, gdy minister obniży stawki na paliwa silnikowe, to zostanie zastosowany do nich mechanizm ustalania ceny maksymalnej. Polega on na tym, że cenę maksymalną będzie się wyliczać jako sumę średniej ceny hurtowej paliw oraz kwoty 30 groszy za każdy litr paliwa.
Rząd deklaruje, że gdy pakiet wejdzie w życie, to w efekcie ceny paliw mogą spaść o 1,20 zł na litrze. Aby było to możliwe wydano rozporządzenia ministra finansów z 28 marca, obniżające stawki VAT i akcyzy ( DzU z 28 marca 2026 r. poz. 416 i 417). Dziś paliwa podlegają podstawowej stawce VAT, czyli 23 proc. Akcyza na benzyny silnikowe wynosi 1529 zł za 100 litrów, a za olej napędowy 1160 zł za 1000 l.
VAT oraz podatek akcyzowy są daninami regulowanymi europejskimi dyrektywami. W dyrektywie 2006/112/WE określono konstrukcję VAT i jego stawki, a w tzw. dyrektywie ETD (Energy Taxation Directive) – stawki akcyzy na wyroby energetyczne, w tym paliwa.
Unijna dyrektywa VAT pozwala obniżać stawki VAT na różne towary i usługi , ale tylko te ujęte w załączniku nr 3 do niej. Są tam wymienione m.in. żywność, energia elektryczna. Jednak nie figurują tam paliwa. Jak zauważa Tomasz Michalik, doradca podatkowy, partner w MDDP, oznacza to, że ewentualna obniżka stawki VAT na paliwa w Polsce byłaby po prostu sprzeczna z dyrektywą.
– Niemniej jednak, możemy pewnie założyć, że gdyby taka obniżka była krótkotrwała, np. na kilka miesięcy, prawdopodobnie Komisja Europejska, poza niezbędnym wyrażeniem niezadowolenia, nie wyciągnie konsekwencji wobec Polski – przewiduje ekspert. Przypomina on, że podobnie zresztą zdarzyło się w czasie pandemii. – Dzisiejsza sytuacja z wysokimi cenami paliw też jest nadzwyczajna i, miejmy nadzieję, przejściowa – uważa Tomasz Michalik.
Podobnie może być ze stawkami akcyzy. Jak wskazuje Wojciech Krok, doradca podatkowy w kancelarii Parulski i Wspólnicy, dyrektywa ETD przewiduje pewien minimalny ich poziom. – Jednak wydaje się, że w obecnej sytuacji nawet czasowe wprowadzenie stawek niższych niż minimalne nie powinno przynieść żadnych konsekwencji ze względu na wyjątkową sytuację – twierdzi ekspert.
Zdaniem Wojciecha Kroka można tę sprawę rozpatrywać także w kontekście regulacji o pomocy publicznej. Udzielenie przedsiębiorcom korzyści w postaci niższego podatku może być bowiem traktowane jako udzielenie takiej pomocy – co do zasady niedozwolonej.
– Jednak pomoc mająca na celu naprawienie szkód spowodowanych klęskami żywiołowymi lub innymi zdarzeniami nadzwyczajnymi może być udzielana. Tak przewiduje art. 107 ust. 2 lit. b Traktatu o funkcjonowaniu UE – przypomina ekspert.
Co z równością płac władz spółek?
Mając na uwadze treść dyrektywy, ale też wypracowywane z mozołem i przy wielkim oporze rozróżnienie pracodawcy od zakładu pracy, analiza dyrektywy prowadzi mnie do następujących wniosków, które odbiegają od powszechnej dziś praktyki.
Po pierwsze, członkowie zarządu mogą być pracownikami nie dlatego, że podlegają jakiemuś podporządkowaniu organizacyjnemu (cokolwiek słowo to znaczy, albowiem kodeks pracy takowego nie zna), ale dlatego, że tak stanowi pośrednio kodeks spółek handlowych oraz praktyka. Na to, że praktyka ma znaczenie dla zakwalifikowania danej osoby do kategorii pracowników zwraca uwagę m.in. motyw 18 Dyrektywy 2023/970, do którego jeszcze wrócę. Wspomnę jedynie, że polskie prawo pracy dostarcza bezpośrednich argumentów przemawiających za tym, że kierownictwo nad pracą pracownika jest wtórne (np. oddelegowany działacz związkowy) lub całkowicie oderwane od art. 22 KP (pracownicy tymczasowi lub pracownicy oddelegowani do pracy w ramach grupy kapitałowej).
Nie podlegają wartościowaniu
Po drugie, członek zarządu jest organem pracodawcy, czyli innego podmiotu niż zakład pracy. Osoba taka może zarazem, ale nie musi być członkiem organu zarządzającego zakładem pracy. Zresztą zakładem pracy może zarządzać osoba lub osoby, które wcale nie muszą być członkami zarządu spółki. Osoba taka jest przez zarząd powoływana co oznacza, że nie działa z upoważnienia podmiotu powołującego.
Taki model, którym odróżniano organ pracodawcy (zarząd) od organu zakładu pracy (kierownik lub tzw. zarząd zakładu pracy) znało już prawo II RP. Prawo PRL różniło się jedynie w tym, że pracodawcą było państwo działające przez tzw. ministrów branżowych a zakładami pracy zarządzali kierownicy na zasadzie tzw. jednoosobowego kierownictwa.
Po trzecie, różnica między kompetencjami pracodawcy a organu zarządzającego zakładem pracy jest taka, że zarządzanie zakładem pracy nie obejmuje wynagrodzeń. Decyzje dotyczące wynagrodzeń oraz przepisów z tym związanych podejmuje zawsze pracodawca np. działający przez zarząd spółki. Natomiast do kompetencji organu zarządzającego zakładem pracy przynależy przyznawanie premii i nagród w ramach funduszu przyznanego przez pracodawcę. Premiowanie i nagradzanie stanowią bowiem narzędzia motywowania, czyli zarządzania ludźmi w procesie wykonywania pracy.
Po czwarte, stanowiska członków zarządu nie podlegają wartościowaniu, albowiem nie stanowią części struktury zakładu pracy, lecz pracodawcy. Potwierdza to motyw 18 dyrektywy, który nakazuje stosować ją do pracowników zatrudnionych na „management positions”, a członkowie zarządu takimi nie są.
Po piąte, wartościowanie stanowisk pracy zatwierdzane jest przez pracodawcę, a nie przez organy zarządzające zakładem pracy. Jak była o tym mowa, kompetencje w dziedzinie wynagrodzeń przynależą wyłącznie do organów pracodawcy. Nieprzypadkowo więc dyrektywa 2023/970 jest jedną z nielicznych, w której pada słowo pracodawca. W znakomitej większości dyrektyw dotyczących prawa pracy przepisy unijne posługują się pojęciem „przedsiębiorstwo” lub „organizacja”.
Także więc z tego powodu zarząd spółki nie może wartościować swoich stanowisk, albowiem podejmowałby decyzje w swojej sprawie. Nie chodzi przy tym o ograniczenia wynikające z KSH, ale o to, że pracodawca nie może wartościować stanowiska pracodawcy. Innymi słowy, nie może tego zrobić także inny organ spółki, albowiem jest to wciąż organ pracodawcy. A jeszcze inaczej, pracodawca nie jest częścią zakładu pracy, lecz jego założycielem i podmiotem prowadzącym. Możemy to porównać z założycielem szkoły prywatnej, który ma zapewnić finansowanie i ustala zasady wynagrodzenia, ale częścią szkoły nie jest.
Po szóste, członkowie zarządu mogą być równocześnie pracownikami piastującymi funkcje organów zakładu pracy i często tak bywa. Mamy więc członków zarządu dyrektorów generalnych (do czego jeszcze wrócę), szefów HR, finansów itd. Powyższe stanowiska są stanowiskami w organizacji i muszą być zwartościowane, zwłaszcza, że z reguły mieszczą się w grupie „management positions”. Konsekwentnie powinny być dla nich ustalone kategorie oraz wynagrodzenia zasadnicze.
Podzielone na części
Po siódme, wynagrodzenia członków zarządu, którzy wykonują zarazem pracę na stanowiskach w ramach struktury zakładu, powinny być podzielone na część odpowiadającą zwartościowanemu stanowisku pracy oraz na tę, która odnosi się do samej tylko funkcji w zarządzie. Powyższe jest niezbędne nie tylko dlatego, że osoby te wykonują pracę na dwóch różnych stanowiskach (zakładowym i pracodawczym), ale także dlatego, że należy realizować zasadę równości płac wobec pracowników, którzy zajmują stanowiska kierownicze, ale nie są członkami zarządu. Jest to także niezbędne dla realizacji zasady równości w stosunku do osób pełniących wyłącznie zadania jako członkowie zarządu, do czego wrócimy.
Bez nieracjonalnych skutków
Po ósme, równość mężczyzn i kobiet w zakresie warunków wynagradzania z tytułu wykonywania czynności w ramach pełnienia funkcji członka zarządu odbywa się wyłącznie na podstawie ustawy z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania. W przypadku sporów na tym tle przedmiotem porównań mogą być płace wynikające wyłącznie z pełnienia funkcji w tym organie i niezależnie od tego, czy mają charakter wynagrodzenia za pracę czy też są przychodami ze stosunku prawa cywilnego.
Dyrektywa 2023/970 nie ma tu zastosowania. Równość nie polega oczywiście na identyczności, a organy spółki ustalając wysokość wynagrodzenia w ogóle nie kierują się wartościowaniem (bo jego nie ma), ale przede wszystkim zdolnościami biznesowymi oraz kryterium rynkowym.
Po dziewiąte, należałoby rozważyć, czy takie samo rozumowanie nie powinno zostać przeprowadzone w stosunku do osób zarządzających zakładem pracy w imieniu pracodawcy niebędących członkami zarządu. Wymagałoby dodatkowego wywodu wykazującego, że pojęcie „management position” jest odmienne od pojęcia osób zarządzających zakładem pracy w imieniu pracodawcy. Tym samym np. stanowisko dyrektora generalnego także nie podlegałoby wartościowaniu i dostrzegam za takim poglądem argumenty.
Przedstawione rozumowanie odbiega od dzisiejszej praktyki, ale jest w moim przekonaniu logiczną konsekwencją analizowanej tu dyrektywy, choć ma także inne korzyści. Wprowadzenie powyższego rozwiązania otwiera potencjał do uniknięcia niektórych nieracjonalnych skutków obecnie obowiązującego prawa pracy. W szczególności zaś ograniczenia nieracjonalnych skutków odwołania pracownika z funkcji członka zarządu w okresie obowiązywania szczególnej ochrony przed wypowiedzeniem umowy.
Autor jest profesorem, wykładowcą Uniwersytetu Jagiellońskiego, radcą prawnym, prowadzi kancelarię prawną A. Sobczyk i Współpracownicy.
Telefony komórkowe w szkołach – nowe regulacje i obowiązki placówek oświatowych
- Ustawodawca traktuje projektowaną regulację jako element szerszej polityki edukacyjnej i społecznej, mającej na celu ograniczenie negatywnych skutków cyfryzacji życia codziennego dzieci i młodzieży.
- Nowelizacja ma charakter systemowy, ponieważ zmienia dotychczasowy model, w którym zasady korzystania z telefonów komórkowych były określane autonomicznie przez szkoły w statutach.
- Ustawodawca odchodzi od dotychczasowego rozwiązania na rzecz wprowadzenia jednolitych ram ustawowych obowiązujących na poziomie ogólnokrajowym, co ma na celu zwiększenie spójności regulacyjnej oraz skuteczności egzekwowania przyjętych zasad.
Cel projektowanych zmian
Celem projektowanych rozwiązań jest ograniczenie negatywnego wpływu urządzeń elektronicznych na proces dydaktyczny oraz funkcjonowanie uczniów w środowisku szkolnym. Ustawodawca wskazuje, że nadmierne korzystanie z telefonów komórkowych prowadzi do rozproszenia uwagi, pogorszenia relacji społecznych oraz obniżenia efektywności nauczania, co znajduje potwierdzenie zarówno w badaniach naukowych, jak i w obserwacjach praktyki szkolnej.
Jednocześnie projekt ma na celu wzmocnienie pozycji nauczycieli i dyrektorów szkół, którzy dotychczas – przy braku jednoznacznej regulacji ustawowej – byli obciążeni odpowiedzialnością za samodzielne kształtowanie zasad korzystania z urządzeń mobilnych. Wprowadzenie regulacji ustawowej ma przeciwdziałać zjawisku rozproszenia regulacyjnego oraz poczuciu braku wsparcia instytucjonalnego.
Nie bez znaczenia pozostaje również aspekt społeczny projektowanych zmian, wyrażający się w wysokim poziomie poparcia społecznego dla wprowadzenia jednolitych zasad korzystania z telefonów komórkowych w szkołach, co zostało wykazane w badaniach opinii publicznej.
Zakres projektowanych zmian
Projekt ustawy przewiduje wprowadzenie zmian w ustawie z 14.12.2016 r. – Prawo oświatowe (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 1043; dalej: PrOśw) poprzez dodanie nowych przepisów oraz modyfikację istniejących regulacji. W szczególności projekt obejmuje dodanie art. 98a PrOśw, zmianę art. 98 ust. 1 PrOśw poprzez wprowadzenie pkt 17a, uchylenie art. 99 pkt 4 PrOśw oraz rozszerzenie regulacji dotyczących szkół niepublicznych poprzez zmianę art. 172 ust. 2 PrOśw.
Zmiany te prowadzą do przekształcenia modelu regulacyjnego z modelu zdecentralizowanego, w którym szkoły samodzielnie określały zasady korzystania z urządzeń elektronicznych, na model mieszany, w którym podstawowe zasady wynikają z ustawy, a ich doprecyzowanie następuje na poziomie statutów.
Szczegółowy zakres projektowanych zmian
Wprowadzenie ustawowej regulacji – art. 98a PrOśw
Najistotniejszą zmianą przewidzianą w projekcie jest dodanie art. 98a PrOśw, który wprowadza jednolite zasady korzystania z telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych.
W odniesieniu do szkół podstawowych dla dzieci i młodzieży ustawodawca wprowadza generalny zakaz korzystania z tych urządzeń podczas pobytu ucznia na terenie szkoły. Rozwiązanie to ma charakter bezwzględny w tym sensie, że co do zasady wyklucza możliwość korzystania z urządzeń w czasie przebywania na terenie placówki.
Jednocześnie ustawodawca nie zakazuje samego wnoszenia urządzeń, lecz zobowiązuje szkoły do określenia w statutach zasad ich wnoszenia. Oznacza to, że szkoła może wprowadzić różne modele organizacyjne, np. obowiązek deponowania telefonów, ich wyłączenia lub przechowywania w określonym miejscu.
W przypadku szkół ponadpodstawowych oraz szkół dla dorosłych ustawodawca przyjmuje rozwiązanie bardziej elastyczne, umożliwiając szkołom wybór pomiędzy wprowadzeniem zakazu a określeniem warunków korzystania z urządzeń. Rozwiązanie to uwzględnia większą autonomię uczniów oraz specyfikę kształcenia na wyższych etapach edukacji.
Wyjątki od zakazu
Projekt przewiduje wyraźne wyjątki od zakazu korzystania z urządzeń elektronicznych, które zostały uregulowane w sposób zapewniający elastyczność stosowania przepisów.
Korzystanie z urządzeń będzie dopuszczalne w sytuacjach, w których jest to uzasadnione względami dydaktycznymi, za zgodą nauczyciela, co pozwala na wykorzystanie technologii jako narzędzia edukacyjnego. Ponadto przewidziano możliwość korzystania z urządzeń przez uczniów w sytuacjach wynikających z ich stanu zdrowia, niepełnosprawności lub innych szczególnych potrzeb.
Wprowadzenie tych wyjątków wskazuje, że ustawodawca dąży do wyważenia pomiędzy potrzebą ograniczenia negatywnego wpływu urządzeń mobilnych a koniecznością zapewnienia racjonalnego i funkcjonalnego stosowania technologii w edukacji.
Zmiana funkcji statutu – art. 98 PrOśw
Zmiana art. 98 ust. 1 PrOśw poprzez dodanie pkt 17a prowadzi do redefinicji roli statutu szkoły w zakresie regulowania zasad korzystania z urządzeń elektronicznych.
Dotychczas statut stanowił podstawowe źródło regulacji w tym zakresie, natomiast po zmianie jego funkcja zostaje ograniczona do doprecyzowania zasad wynikających z ustawy. Oznacza to, że statut nie będzie mógł kształtować tych zasad w sposób dowolny, lecz będzie zobowiązany do ich implementacji w granicach wyznaczonych przez ustawodawcę.
Zmiana ta ma istotne znaczenie systemowe, ponieważ prowadzi do ograniczenia autonomii szkół na rzecz większej jednolitości regulacyjnej.
Uchylenie art. 99 pkt 4 PrOśw
Uchylenie art. 99 pkt 4 PrOśw stanowi konsekwencję wprowadzenia nowych regulacji ustawowych. Przepis ten dotychczas przewidywał, że zasady korzystania z telefonów komórkowych są określane w statucie szkoły.
Wprowadzenie regulacji ustawowej czyni ten przepis zbędnym, a jego utrzymanie prowadziłoby do niespójności systemowej.
Szkoły niepubliczne – art. 172 PrOśw
Projekt przewiduje rozszerzenie nowych regulacji na szkoły niepubliczne poprzez zmianę art. 172 ust. 2 PrOśw i dodanie pkt 5a.
W rezultacie szkoły niepubliczne zostają objęte analogicznym obowiązkiem określenia zasad korzystania z urządzeń elektronicznych w statutach, co zapewnia jednolitość regulacji w całym systemie oświaty.
Skutki projektowanych zmian
Projektowane zmiany będą miały istotny wpływ na funkcjonowanie szkół, nauczycieli oraz uczniów.
W szczególności należy wskazać, że wprowadzenie zakazu korzystania z telefonów w szkołach podstawowych może przyczynić się do poprawy koncentracji uczniów oraz jakości procesu dydaktycznego. Jednocześnie regulacja ta może wymagać od szkół wdrożenia nowych rozwiązań organizacyjnych, takich jak systemy przechowywania urządzeń czy procedury kontroli przestrzegania zakazu.
Z perspektywy nauczycieli regulacja ta stanowi istotne wzmocnienie ich pozycji, ponieważ zapewnia wyraźną podstawę prawną do egzekwowania zasad, które dotychczas były często kwestionowane przez uczniów lub rodziców.
Z kolei dla uczniów projekt oznacza zmianę codziennych praktyk funkcjonowania w szkole oraz konieczność dostosowania się do bardziej restrykcyjnych zasad.
Etap legislacyjny
Projekt ustawy znajduje się na etapie prac legislacyjnych Rady Ministrów, a jego przyjęcie planowane jest na II. kwartał 2026 r. Z uwagi na jego znaczenie społeczne oraz zakres oddziaływania można spodziewać się szerokiej debaty publicznej oraz potencjalnych modyfikacji na dalszych etapach procesu legislacyjnego.
Dotkliwe konsekwencje uchybień sądu przy orzekaniu kary łącznej
Zarzuty Prokuratora Generalnego
9.7.2025 r. SR wydał wyrok łączny, którym na podstawie art. 569 § 1 KPK w zw. z art. 85 § 1 KK, art. 85a KK oraz art. 86 § 1 KK połączył kary pozbawienia wolności i orzekł względem skazanego karę łączną 3 lat pozbawienia wolności. Prokurator Generalny zaskarżył w całości przedmiotowy wyrok do SN. Podniósł on zarzut rażącego i mającego istotny wpływ na treść wyroku łącznego naruszenia przepisów prawa procesowego i materialnego, czyli art. 366 § 1 KPK, art. 410 KPK, art. 413 § 1 pkt 4 KPK w zw. z art. 574 KPK i art. 572 KPK oraz art. 85 § 1 KK, art. 86 § 1 KK i art. 91 § 2 KK poprzez:
- niewyjaśnienie wszystkich istotnych okoliczności sprawy, wynikających z materiałów ujawnionych w toku rozprawy głównej i błędne przyjęcie w komparycji orzeczenia, że wyrokiem jest wymierzona kara 3 miesięcy pozbawienia wolności, podczas gdy postanowieniem tegoż Sądu zamieniono ją na karę 30 dni aresztu oraz połączenie nieistniejącej już w obrocie prawnym kary 3 miesięcy pozbawienia wolności z karami tego samego rodzaju a w miejsce połączonych kar jednostkowych orzeczenie kary łącznej 3 lat pozbawienia wolności w sytuacji, gdy kara 3 miesięcy pozbawienia wolności nie podlegała łączeniu, a w związku z brakiem warunków do wydania (w tym zakresie) wyroku łącznego, postępowanie w tej części powinno być umorzone;
- błędne opisanie w części wstępnej orzeczenia treści wyroku i przyjęcie, skazania na karę 3 lat pozbawienia wolności za czyn z art. 278 § 1 KK, podczas gdy kara ta została wymierzona za popełnienie przestępstwa z art. 281 KK w zw. z art. 157 § 2 KK w zw. z art. 11 § 2 KK, natomiast za ciąg przestępstw z art. 278 § 1 KK w zw. z art. 64 § 1 KK, przy zastosowaniu art. 91 § 1 KK, orzeczono karę 1 roku pozbawienia wolności, a w miejsce kar jednostkowych wymierzono karę łączną 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności, w konsekwencji czego węzłem kary łącznej nie objęto nadającej się do połączenia kary 1 roku pozbawienia wolności, a nadto w podstawie prawnej jej ukształtowania nie zastosowano art. 91 § 2 KK;
- połączenie trzech kar pozbawienia wolności w wymiarze 3 lat i dwóch w wymiarze 3 miesięcy, a w ich miejsce orzeczenie kary łącznej 3 lat pozbawienia wolności w sytuacji, gdy stosownie do brzmienia art. 86 § 1 KK kara ta nie mogła być niższa niż 3 lata i 1 miesiąc pozbawienia wolności, a więc poniżej dolnej granicy ustawowego zagrożenia.
Tym samym Prokurator Generalny wniósł o chylenie zaskarżonego wyroku łącznego i przekazanie sprawy SR do ponownego rozpoznania.
Rozważania Sądu Najwyższego
SN uwzględnił skargę Prokuratora Generalnego, uznając, że podniesione zarzuty znajdują potwierdzenie w treści wyroku wydanym przez SR oraz wskazał, że w wyroku łącznym podano cztery wyroki jednostkowe, wymienione niechronologicznie, opisane nierzetelnie, fragmentarycznie oraz błędnie. SN wytknął Sądowi Rejonowemu, że ten popełnił błędy w opisie w odniesieniu do: kwalifikacji prawnej czynu, okresu jego popełnienia, liczby skazań, kar nimi objętych oraz nie dostrzegł drugie z kar jednostkowych wymierzonych wyrokiem w wymierzę jednego roku pozbawienia wolności, aa nadającej się do połączenia w sprawie. Pomimo szeregu błędów SN uznał, iż nieuwzględnienie wymienionej wyżej kary jednostkowej stanowi rażącą obrazę prawa materialnego, tj. art. 85 § 1 KK, mającą istotny wpływ na treść wyroku łącznego.
Wśród szeregu błędów popełnionych przez SR, SN zauważył, że nie dostrzeżono zmiany kary jednostkowej 3 miesięcy pozbawienia wolności na karę aresztu, w związku z uprawomocnieniem się postanowienia dokonującego zmiany. Co z kolei determinowało przyjęcie, że na dzień wydania wyroku łącznego kara pozbawienia wolności nie istniała i powinno to prowadzić do umorzenia postępowania w tym zakresie. Z kolei brak takiego rozstrzygnięcia determinuje rażącą obrazę art. 572 KPK.
SN wskazał także, że orzeczony przez SR wymiar kary łącznej nie mieścił się w dopuszczalnych ustawowo granicach. SN podniósł przy tym, że w świetle okoliczności sprawy możliwe było orzeczenie kary łącznej w przedziale od 3 lat i miesiąca do 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Z kolei SR orzekł karę poniżej dolnego progu wymiaru kary. W związku z dokonanymi uchybieniami, SN podzielił w całości stanowisko Prokuratora Generalnego.
SN podniósł ostatecznie, że zdaje sobie sprawę z trudności, jakie budzi instytucja wyroku łącznego, jednakże powyższa trudność nie zwalnia Sądu z rzetelności w dokonywaniu ustaleń faktycznych oraz prowadzeniu analizy akt sprawy.
Komentarz
Jak trafnie zauważył SN, instytucja wymierzania kary łącznej ma złożony charakter. Aktualnie wymierzana jest ona za co najmniej dwa lub więcej przestępstw, jeżeli wymierzono za nie kary tego samego rodzaju albo inne podlegające łączeniu. Sąd bierze przy tym za podstawę kary z osobna wymierzone za zbiegające się przestępstwa (art. 85 § 1 KK). Dolną granicę wymierzenia kary łącznej wyznacza jednostka minimalnie wyższa od najwyższej z kar wymierzonych za poszczególne przestępstwa. Stawka ta musi być zatem wyższa co najmniej o: jedną stawkę dzienną albo o 1 miesiąc pozbawienia albo ograniczenia wolności. Z kolei górną granicę stanowi suma kar podlegających łączeniu, a także ustawowy górny próg kary łącznej, Kara łączna nie może być bowiem wyższa niż: 810 stawek dziennych grzywny, 2 lat ograniczenia wolności albo 30 lat pozbawienia wolności. Jeżeli jednak dolna granica wymierzenia kary łącznej będzie przekraczała ustawowy próg, to wówczas sąd orzeknie jako karę łączną: 810 stawek dziennych grzywny, 2 lat ograniczenia wolności albo 30 lat pozbawienia wolności (art. 86 § 1 KK).
Omawiane orzeczenie SN w świetle opisywanego stanu faktycznego, a także czynione w nim rozważania należy w całości podzielić, w tym zwłaszcza kwalifikację prawną zastosowaną przez Prokuratora Generalnego. Sąd Rejonowy nie oparł bowiem rozstrzygnięcia o całokształt okoliczności, bowiem pominięto przy wyznaczeniu kary łącznej wymierzoną karę jednostkową, czym naruszono art. 410 KPK. Dodatkowo niekompletna była treść wyroku, który nie uwzględniał pełnej kwalifikacji prawnej, jak również nie umorzono postępowania w zakresie, w którym jedna z jednostkowych kar pozbawienia wolności została zmieniona na karę aresztu, w związku z tym w przedmiotowym przypadku nie było możliwości wydania wyroku łącznego w tym zakresie. Przy tak licznym szeregu uchybień popełnionych przez SR, orzeczenie SN jawi się nie tylko jako słuszne, ale również konieczne.
Wyrok SN z 11.3.2026 r., II KK 380/25, Legalis