Ochrona małoletnich w sieci kosztem prywatności?
Uzasadnienie potrzeby ochrony dzieci w środowisku cyfrowym
Projekt ustawy o ochronie małoletnich przed dostępem do treści szkodliwych w internecie (nr UD179) został opracowany w odpowiedzi na rosnące zaniepokojenie społeczne związane z powszechnym dostępem najmłodszych użytkowników do treści pornograficznych oraz innych treści uznanych za szkodliwe dla ich rozwoju. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych, Mirosław Wróblewski, w opinii (DPNT.401.59.2025) przekazanej Ministerstwu Cyfryzacji, przyznaje, że inicjatywa ustawodawcza ma słuszne podstawy. Wskazuje, że dzieci i młodzież są grupą szczególnie podatną na wpływ treści cyfrowych, często nieświadomą zagrożeń i nieposiadającą dostatecznych kompetencji cyfrowych, aby skutecznie się przed nimi chronić.
Nieograniczony dostęp do materiałów o charakterze pornograficznym lub drastycznym stanowi realne zagrożenie dla ich zdrowia psychicznego, rozwoju emocjonalnego oraz funkcjonowania społecznego. W tym kontekście, podjęcie działań ustawodawczych mających na celu ograniczenie ekspozycji dzieci na takie treści jest bez wątpienia konieczne. Prezes UODO także podejmuje regularne działania na rzecz ochrony najmłodszych, czego dowodzą liczne kampanie edukacyjne i priorytety kontrolne na rok 2025, dostępne w repozytorium działań Urzędu.
Braki systemowe i niekonstytucyjna konstrukcja przepisów
Mimo słusznego kierunku, projekt ustawy obarczony jest istotnymi mankamentami, które w ocenie Prezesa UODO mogą prowadzić do naruszenia podstawowych praw i wolności obywatelskich. W szczególności chodzi o prawa gwarantowane w art. 47 i 51 Konstytucji RP – prawo do prywatności oraz prawo do ochrony danych osobowych – jak również o wolność słowa, sumienia i komunikowania się.
Projekt zakłada ustanowienie ograniczeń w dostępie do określonych treści, co stanowi ingerencję w sferę wolności jednostki. Kluczowym problemem jest to, że podstawowe elementy tego ograniczenia – sposób przeprowadzania weryfikacji wieku oraz szczegóły techniczne – mają zostać określone nie w samej ustawie, lecz w formie „zaleceń”, które zgodnie z utrwalonym stanowiskiem doktryny i orzecznictwa, nie mają charakteru prawa powszechnie obowiązującego, a zatem nie mogą być podstawą legalnej ingerencji w konstytucyjne prawa jednostki.
Brakuje w projekcie nie tylko jednoznacznej podstawy prawnej do przetwarzania danych osobowych w związku z weryfikacją wieku, ale także definicji samego procesu weryfikacyjnego. Ustawodawca zobowiązuje dostawców treści do stosowania mechanizmu „uniemożliwiającego dostęp małoletnich do szkodliwych treści”, nie określając jednak, co dokładnie kryje się pod pojęciem „weryfikacji wieku”, na jakiej zasadzie miałaby ona działać, jakie dane miałyby być w jej ramach przetwarzane i jak długo miałyby być przechowywane.
Ryzyka związane z przetwarzaniem danych osobowych i profilowaniem
Z punktu widzenia przepisów RODO, proponowane rozwiązania mogą prowadzić do poważnych naruszeń zasad przetwarzania danych osobowych, w szczególności zasady legalności, minimalizacji danych, ograniczenia celu oraz rozliczalności. Weryfikacja wieku użytkownika internetu – zwłaszcza jeśli miałaby być realizowana przez podmioty prywatne – będzie nieuchronnie wiązała się z przetwarzaniem danych identyfikujących, a potencjalnie również z zastosowaniem technik profilowania lub rozwiązań z zakresu sztucznej inteligencji.
Brak zapisów regulujących sposób przetwarzania tych danych sprawia, że projekt narusza również zasadę privacy by design w myśl art. 25 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (Dz.Urz. UE L 2016 r. Nr 119, s. 1; dalej: RODO) oraz nie przewiduje obowiązkowej oceny skutków dla ochrony danych (art. 35 RODO), mimo że skala planowanego przetwarzania oraz jego potencjalny wpływ na osoby fizyczne z pewnością spełnia przesłanki tych przepisów.
Prezes UODO jednoznacznie wskazuje, że brak precyzyjnych przepisów może doprowadzić do wdrażania nieproporcjonalnych mechanizmów weryfikacyjnych, które będą skutkowały masowym, niekontrolowanym przetwarzaniem danych osobowych – często dzieci – bez odpowiednich zabezpieczeń technicznych i prawnych.
Wątpliwa rola Prezesa UODO jako opiniodawcy zaleceń
Projekt przewiduje, że Prezes UODO będzie wydawał opinie do zaleceń określających metody weryfikacji wieku. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać naturalne, biorąc pod uwagę jego kompetencje w zakresie ochrony danych. Jednak brak jakiejkolwiek procedury dotyczącej skutków takiej opinii rodzi ryzyko kolizji z jego podstawową rolą jako niezależnego organu nadzorczego.
Nie wiadomo, czy pozytywna opinia Prezesa UODO co do zaleceń nie będzie potem traktowana jako domniemanie zgodności z RODO, co mogłoby skutkować ograniczeniem jego możliwości kontrolnych i egzekucyjnych. Dodatkowo projekt nie przewiduje przyznania Urzędowi odpowiednich zasobów organizacyjnych i kadrowych, które umożliwiłyby rzetelną realizację tego nowego obowiązku opiniodawczego.
Unijne ramy prawne i możliwe rozwiązania zgodne z zasadą minimalizacji danych
Kwestia weryfikacji wieku w internecie była szeroko omawiana podczas konferencji zorganizowanej przez UODO 2.6.2025 r., poświęconej ramom eIDAS2 i cyfrowej tożsamości. Prezes UODO, a także przedstawiciele Departamentu Współpracy Międzynarodowej, podkreślali możliwość zastosowania nowoczesnych, bezpiecznych technologii pozwalających potwierdzić atrybut wieku bez konieczności ujawniania pełnych danych osobowych.
W szczególności powoływano się na art. 28 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2022/2065 z 19.10.2022 r. w sprawie jednolitego rynku usług cyfrowych oraz zmiany dyrektywy 2000/31/WE (Dz.Urz. UE L z 2022 r. Nr 277, str. 1; dalej: DSA), który dopuszcza ograniczanie dostępu do usług bez konieczności przetwarzania nowych danych oraz na rozporządzenie eIDAS2, które umożliwia weryfikację jednego atrybutu (np. pełnoletniości) przez zaufanego dostawcę tożsamości cyfrowej.
Zgodnie z tym podejściem, dostawca treści nie musi znać dokładnej daty urodzenia użytkownika, jego imienia, nazwiska czy innych danych – wystarczające jest potwierdzenie, że użytkownik spełnia kryterium wiekowe. Takie podejście znacząco ogranicza ryzyko identyfikacji, lokalizacji czy profilowania użytkowników internetu.
Stanowisko EROD i rekomendacje na poziomie UE
W kontekście europejskim, zasadnicze znaczenie ma oświadczenie Europejskiej Rady Ochrony Danych z 11.2.2025 r. (1/2025), które dotyczy zapewnienia wieku w środowisku cyfrowym. Rada podkreśla, że wszelkie mechanizmy weryfikacyjne powinny być projektowane w oparciu o analizę ryzyka, uwzględniać zasadę minimalizacji oraz stosować najbezpieczniejsze dostępne technologie z punktu widzenia ochrony prywatności.
Co istotne, EROD wskazuje, że zapewnianie wieku nie może służyć jako pretekst do tworzenia dodatkowych narzędzi umożliwiających identyfikację, lokalizację czy śledzenie użytkowników. Mechanizmy te nie powinny też umożliwiać tworzenia profili użytkowników ani wykorzystywania ich danych w celach marketingowych czy statystycznych.
Podsumowanie i postulaty de lege ferenda
Projekt ustawy o ochronie małoletnich przed treściami szkodliwymi stanowi istotny krok w kierunku zwiększenia bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w środowisku cyfrowym. Jednak jego obecny kształt budzi poważne wątpliwości konstytucyjne i systemowe, a także może prowadzić do naruszeń przepisów unijnych – zarówno RODO, jak i AI Act czy DSA.
W świetle opinii Prezesa UODO oraz unijnych wytycznych należy w szczególności:
- uregulować mechanizmy weryfikacji wieku bezpośrednio w ustawie,
- wskazać podstawę prawną oraz zakres i cel przetwarzania danych osobowych,
- zagwarantować przejrzystość i rozliczalność systemu,
- zapewnić zastosowanie rozwiązań chroniących prywatność, takich jak identyfikacja atrybutowa,
- uzupełnić projekt o obowiązek przeprowadzania oceny skutków dla ochrony danych,
- zagwarantować niezależność Prezesa UODO jako organu nadzorczego, bez ograniczania jego kompetencji przez funkcję opiniodawczą.
Dopiero wtedy nowa ustawa będzie mogła stać się przykładem równowagi między potrzebą ochrony dzieci a poszanowaniem wolności i praw obywatelskich – czego wymagają zarówno przepisy konstytucyjne, jak i europejski porządek prawny.
Nowelizacja ustawy o produktach pochodzenia zwierzęcego
- Projekt ustawy przewiduje automatyczne przejście decyzji administracyjnych wydanych przez powiatowego lekarza weterynarii na nowego prowadzącego zakład w razie jego zbycia, dzierżawy lub ustanowienia użytkowania.
- Nowelizacja eliminuje konieczność ponownej rejestracji i zatwierdzenia zakładu w przypadku zmiany właściciela, co pozwala na ciągłość produkcji bez zbędnej biurokracji.
- Zakłada się wprowadzenie obowiązku informacyjnego wobec powiatowego lekarza weterynarii po zmianie podmiotu prowadzącego zakład – wraz z określeniem terminu i wymaganych dokumentów.
Cel i uzasadnienie zmian
Projekt ustawy przewiduje wprowadzenie zmian w ustawie z 16.12.2005 r. o produktach pochodzenia zwierzęcego (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 872; dalej: PrPochZwierzU), poprzez dodanie art. 21f-21i.
Jak wynika z uzasadnienia, projekt stanowi odpowiedź na zapowiedzi Rządu dotyczące deregulacji prawa gospodarczego i administracyjnego, z zamiarem poprawy otoczenia prawnego działalności gospodarczej w sektorze spożywczym. Obecnie zmiana podmiotu prowadzącego zakład, który znajduje się pod nadzorem Inspekcji Weterynaryjnej, wiąże się często z koniecznością przeprowadzenia pełnego procesu rejestracyjnego i zatwierdzającego, mimo że zakład ten funkcjonuje w niezmienionych warunkach technologicznych i spełnia obowiązujące standardy sanitarne.
Brak jednolitej praktyki w tym zakresie powodował w skali kraju różnice w podejściu organów nadzoru, a także generował zbędne koszty dla przedsiębiorców, w tym związane ze zmianą weterynaryjnych numerów identyfikacyjnych oraz koniecznością wymiany opakowań, etykiet i dokumentacji.
Automatyczne przejęcie decyzji weterynaryjnych
Zasadniczą zmianą przewidzianą w projekcie jest wprowadzenie do PrPochZwierzU mechanizmu automatycznego przenoszenia praw i obowiązków wynikających z decyzji administracyjnych wydanych przez powiatowego lekarza weterynarii (art. 21f ust. 1 PrPochZwierzU). Dotyczy to w szczególności decyzji o:
- zatwierdzeniu projektu technologicznego zakładu;
- rejestracji zakładu;
- zatwierdzeniu lub warunkowym zatwierdzeniu zakładu;
- przedłużeniu warunkowego zatwierdzenia;
- nadaniu uprawnień do produkcji na rynek państwa trzeciego.
Przeniesienie to będzie następowało z mocy prawa, w przypadku zbycia, dzierżawy lub ustanowienia użytkowania całego zakładu na rzecz innego podmiotu. Nowy podmiot nie będzie zobowiązany do ubiegania się o ponowne zatwierdzenie zakładu czy uzyskanie nowych decyzji administracyjnych – wystarczające będzie spełnienie obowiązków informacyjnych wobec organu nadzoru.
Zakres zastosowania i wyłączenia
Zgodnie z projektowanymi przepisami, przejęcie decyzji możliwe będzie wyłącznie w sytuacji, gdy dojdzie do:
- zbycia zakładu w całości;
- wniesienia zakładu jako wkładu do osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej (na podstawie art. 331 § 1 KC);
- wydzierżawienia zakładu;
- ustanowienia użytkowania na całym zakładzie.
W przypadku rozwiązania umowy dzierżawy lub wygaśnięcia użytkowania, decyzje wracają do właściciela zakładu (art. 21f ust. 2 PrPochZwierzU). Projekt przewiduje ograniczenia zastosowania tego mechanizmu – nie obejmuje on m.in. przypadków, w których zakład jest jedynie częściowo wydzierżawiony lub oddany w użytkowanie, ani sytuacji, w których zakład wcześniej był wydzierżawiony lub objęty użytkowaniem, a następnie został zbyty lub wniesiony jako aport.
Ponadto, w odniesieniu do określonych zakładów (art. 20 ust. 1 pkt 1 lit. a PrPochZwierzU), wyłączono stosowanie przepisów rozdziału 7a ustawy z 5.7.2018 r. o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej i innych ułatwieniach związanych z sukcesją przedsiębiorstw (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 170).
Obowiązki informacyjne podmiotu przejmującego zakład
Projekt przewiduje nałożenie nowych obowiązków informacyjnych na podmiot, na który przeszły decyzje związane z zakładem (art. 21g PrPochZwierzU).
Zgodnie z projektowanymi przepisami, podmiot ten zobowiązany będzie do złożenia do powiatowego lekarza weterynarii właściwego ze względu na położenie zakładu wniosku o stwierdzenie przejścia na ten podmiot praw i obowiązków wynikających z tych decyzji oraz:
- dokumentów potwierdzających wystąpienie zdarzeń prawnych, w wyniku których z mocy prawa doszło do przejścia na ten podmiot praw i obowiązków wynikających z tych decyzji;
- dokumentów, o których mowa w art. 21 ust. 3 pkt 3 i 5−7 PrPochZwierzU – w przypadkach, o których mowa w tych przepisach
− niezwłocznie, jednak nie później niż w terminie 30 dni od wystąpienia zdarzenia.
Celem tych obowiązków jest zapewnienie ciągłości nadzoru sanitarnego oraz aktualności danych rejestrowych, co ma szczególne znaczenie dla zapewnienia bezpieczeństwa żywności i umożliwia właściwe działania organów kontrolnych np. w razie konieczności wycofania niebezpiecznego produktu z rynku.
Potwierdzenie przejścia decyzji przez organ nadzoru
Po otrzymaniu informacji i dokumentów od nowego podmiotu prowadzącego zakład, powiatowy lekarz weterynarii będzie zobowiązany do:
- wydania decyzji administracyjnej potwierdzającej przejście decyzji weterynaryjnych na nowy podmiot, ze wskazaniem każdej z przejętych decyzji (tj. decyzji o zatwierdzeniu projektu technologicznego, o wpisie zakładu do rejestru, o zatwierdzeniu lub warunkowym zatwierdzeniu zakładu, o przedłużeniu warunkowego zatwierdzenia, o zawieszeniu rejestracji lub zatwierdzenia, a także decyzji nadającej uprawnienia do produkcji na rynek danego państwa trzeciego);
- przekazania kopii decyzji potwierdzonych za zgodność z oryginałem;
- aktualizacji danych w prowadzonych przez siebie rejestrach i wykazach, o których mowa w art. 20 ust. 1 pkt. 1 PrPochZwierzU.
Procedura ta ma na celu formalne zabezpieczenie stanu prawnego zakładu i jego pozycji w systemie nadzoru weterynaryjnego.
Etap legislacyjny
Projekt ustawy o zmianie ustawy o produktach pochodzenia zwierzęcego został opublikowany w Rządowym Centrum Legislacji 3.6.2025 r. Obecnie projekt podlega opiniowaniu. Zgodnie z projektem ustawa wejdzie w życie po upływie 14 dni od dnia jej ogłoszenia
Znikną absurdalne zakazy fotografowania urzędów i lotnisk
Dziś, zgodnie z art. 616a ustawy o obronie ojczyzny, bez zezwolenia nie można fotografować, filmować czy w inny sposób utrwalać wizerunku „obiektów szczególnie ważnych dla bezpieczeństwa lub obronności państwa”, czy obiektów infrastruktury krytycznej (jeżeli zostały oznaczone znakiem zakazu fotografowania), a także osób znajdujących się na terenach objętych tym zakazem.
Wykaz takich miejsc określa rozporządzenie ministra obrony narodowej w sprawie obiektów szczególnie ważnych dla bezpieczeństwa lub obronności państwa oraz ich szczególnej ochrony.
Są to wszelkiego rodzaju fabryki broni i uzbrojenia, magazyny, w których są przechowywane rezerwy strategiczne (ropy naftowej i paliw gazu etc.) obiekty Ministerstwa Obrony Narodowej, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministerstwa Sprawiedliwości oraz obiekty jednostek podległych tym resortom czy przez nie nadzorowanym. Ale to nie wszystko. Na liście umieszczono m.in.:
– mosty, wiadukty i tunele, które znajdują się w ciągu dróg czy linii kolejowych o znaczeniu obronnym;
– centrum zarządzania ruchem lotniczym lotniska, porty morskie o znaczeniu obronnym, śródlądowe przeprawy wodne o znaczeniu obronnym;
– obiekty infrastruktury łączności, w tym obiekty operatorów pocztowych i przedsiębiorców telekomunikacyjnych, centralny ośrodek dokumentacji geodezyjnej i kartograficznej;
– zapory wodne i inne urządzenia hydrotechniczne;
– obiekty Agencji Wywiadu, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Narodowego Banku Polskiego. To wszystko sprawiło, że tabliczki z zakazem fotografowania umieszczono na tysiącach obiektów.
Podczas prac nad nowelizacją ustawy o obronie ojczyzny posłanka Urszula Pasławska z PSL zgłosiła poprawkę, które w radykalny sposób zawężają katalog obiektów, które będą objęte restrykcjami dotyczącymi utrwalania obrazu.
– Poprawka wychodzi naprzeciw oczekiwaniom społecznym. Jest to zmiana racjonalizująca, która nie wywołała jakichkolwiek kontrowersji i podczas posiedzenia komisji nikt nie miał wątpliwości, że te przepisy trzeba zliberalizować. W każdym razie po zmianie przepisów zakaz fotografowania będzie dotyczył tylko miejsc faktycznie zajętych przez wojsko – mówi Urszula Pasławska.
Jak dodaje, obecne przepisy obejmują także obiekty ujęte w dokumentacji niejawnej, w związku z czym opatrzenie ich stosownymi tabliczkami z zakazem fotografowania byłoby jakąś formą ujawnienia tajnych danych.
Zgodnie z propozycją, złożoną zresztą w uzgodnieniu w MON, zakaz będzie dotyczył tylko obiektów zajmowanych przez jednostki wojskowe lub służby specjalne (takie jak ABW, AW, SKW, SWW, CBA, SOP etc.), jeżeli zostały one opatrzone stosowną tabliczką.
Oprócz tego z poprawki wynika, że zakaz ten nie będzie dotyczył obiektów zajmowanych przez komórki organizacyjne tworzące urząd obsługujący ministra obrony narodowej, ruchomości oraz wizerunku osób znajdujących się w tych obiektach czy realizacji zadań przez organy państwowe i samorządowe, służby, inspekcje, straże oraz podmioty działające na ich rzecz w ramach realizacji tych zadań.
O pozwolenie na filmowanie czy pozwolenie nie będą musieli się także starać np. przedstawiciele administratora lub zarządcy nieruchomości, którzy dokumentują stan techniczny obiektu, czy przedstawiciele delegacji zagranicznych. Nie będzie ono wymagane także m.in. podczas przeprowadzania konferencji lub nagrywania wywiadów na terenie obiektu.
– Zmieniamy również sankcję za złamanie zakazu poprzez rezygnację z kary aresztu – dodaje też posłanka Pasławska. To oznacza, że nierespektowanie zakazu będzie zagrożone tylko karą grzywny (obecnie w wysokości od 5 do 20 tys. zł).
Etap legislacyjny: prace w komisjach
Ograniczenie przetwarzania danych kandydatów na klientów banku
Postępowanie przed organem nadzorczym zostało zainicjowane skargą osoby fizycznej, która ubiegała się o kredyt bankowy. Choć proces oceny wniosku został przeprowadzony, finalnie nie doszło do zawarcia umowy kredytowej. Pomimo tego bank oraz Biuro Informacji Kredytowej w dalszym ciągu przetwarzały dane osobowe tej osoby – w tym informacje zgromadzone w trakcie analizy zdolności kredytowej i ryzyka finansowego.
Skarżący zakwestionował legalność takiego przetwarzania, podnosząc, że skoro nie doszło do podpisania umowy, to cel przetwarzania danych ustał, a dalsze ich przechowywanie nie znajduje uzasadnienia ani w przepisach rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (Dz.Urz. UE L 2016 Nr 119, s. 1; dalej: RODO), ani w ustawie z 29.8.1997 r. – Prawo bankowe (t.j. Dz.U z 2024 r. poz. 1646; dalej: PrBank).
W wyniku postępowania administracyjnego Prezes UODO wydał decyzję z 15.12.2020 r. (DS.523.71.2020), w której nakazał bankowi oraz BIK zaprzestanie dalszego przetwarzania danych pozyskanych na potrzeby niezakończonego procesu kredytowego. Wskazał przy tym, że zarówno cele analityczne, jak i ewentualna potrzeba zabezpieczenia przed roszczeniami nie usprawiedliwiają dalszego przetwarzania danych osobowych osoby, która nie stała się klientem banku.
Stan prawny i przebieg postępowania sądowego
Decyzja Prezesa UODO została zaskarżona przez BIK do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. BIK argumentował, że przetwarzanie danych było legalne, ponieważ znajdowało podstawę prawną zarówno w art. 6 ust. 1 lit. c RODO (obowiązek wynikający z przepisów prawa), jak i art. 6 ust. 1 lit. f RODO (prawnie uzasadniony interes administratora). W szczególności BIK powoływał się na:
- art. 105 ust. 4 i art. 105a ust. 1–1c PrBank, regulujące dostęp do informacji kredytowych i gospodarczych,
- art. 118 ustawy z 23.4.1964 – Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1061; dalej: KC), który wyznacza terminy przedawnienia roszczeń i w ocenie BIK uzasadniał konieczność przechowywania danych przez co najmniej trzy lata.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w wyroku z 29.10.2021 r., II SA/Wa 506/21, Legalis uwzględnił skargę BIK i uchylił decyzję organu nadzorczego, przyjmując szeroką interpretację przepisów sektorowych oraz uznając, że potencjalna potrzeba ochrony przed roszczeniami lub uwzględnienia danych w analizach statystycznych stanowi wystarczające uzasadnienie dla dalszego ich przetwarzania.
Na skutek wniesienia skargi kasacyjnej przez Prezesa UODO, sprawa została rozpoznana przez Naczelny Sąd Administracyjny, który 29.5.2025 r. wydał wyrok, III OSK 984/22, uchylając orzeczenie WSA i oddalając skargę BIK w całości.
Argumentacja NSA
NSA w pełni podzielił stanowisko Prezesa UODO, wskazując, że dalsze przetwarzanie danych osoby, która nie zawarła umowy kredytowej, narusza podstawowe zasady ochrony danych osobowych wynikające z RODO. W szczególności:
- nie istnieje obowiązek prawny przetwarzania takich danych po zakończeniu procedury kredytowej bez zawarcia umowy, co wyklucza zastosowanie art. 6 ust. 1 lit. c RODO,
- prawnie uzasadniony interes administratora nie może usprawiedliwiać dalszego przechowywania danych, jeżeli osoba, której dane dotyczą, nie została klientem banku i nie zaistniał stosunek prawny mogący generować roszczenia.
Sąd podkreślił, że przetwarzanie danych na potrzeby tzw. modeli scoringowych, czyli algorytmicznych systemów oceny wiarygodności finansowej, wymaga istnienia konkretnej podstawy prawnej. Dane wykorzystywane do budowy i optymalizacji takich modeli – nawet jeśli mają istotną wartość analityczną – muszą pochodzić od osób, wobec których istnieje relacja kontraktowa, bądź jednoznaczna zgoda na takie przetwarzanie.
W ocenie NSA, dane osób, które nie podpisały umowy, nie mogą być wykorzystywane do tworzenia statystyk, analiz czy profilowania w ramach systemów oceny ryzyka. Takie przetwarzanie narusza zasadę minimalizacji danych (art. 5 ust. 1 lit. c RODO) oraz zasadę ograniczenia celu (art. 5 ust. 1 lit. b RODO), a interes administratora nie przeważa nad interesem osoby fizycznej.
Komentarz praktyczny
Wyrok NSA z 29.5.2025 r. ma istotne konsekwencje dla banków, firm pożyczkowych, BIK oraz innych instytucji operujących na rynku informacji kredytowej. Po pierwsze, ogranicza możliwość powoływania się na interes administratora jako podstawę do retencji danych, jeśli nie doszło do zawarcia umowy z osobą fizyczną. Po drugie, zmusza instytucje finansowe do przeglądu zasad działania systemów scoringowych, które nierzadko wykorzystywały dane także tych osób, które nie stały się klientami.
Z punktu widzenia zgodności z RODO konieczne jest wdrożenie mechanizmów umożliwiających szybkie usuwanie lub anonimizację danych osobowych wnioskodawców, których proces kredytowy zakończył się bez podpisania umowy. Niezbędne może być także dostosowanie polityk prywatności oraz dokumentacji wewnętrznej, w tym rejestrów czynności przetwarzania, do realiów wynikających z orzecznictwa sądów administracyjnych.
Wyrok ten sygnalizuje również istotne ograniczenie w wykorzystywaniu danych na potrzeby trenowania modeli predykcyjnych i algorytmicznych bez spełnienia przesłanek legalności przetwarzania. W kontekście rosnącego znaczenia przetwarzania danych w celach statystycznych i automatyzacji procesów decyzyjnych, linia orzecznicza reprezentowana przez NSA stanowi przypomnienie, że nawet dane potencjalnie użyteczne nie mogą być wykorzystywane w sposób niezgodny z celami, dla których zostały zebrane.
Wreszcie, wyrok może stanowić punkt odniesienia dla interpretacji przepisów także w innych sektorach – m.in. ubezpieczeniowym, HR czy fintech – w których wykorzystuje się dane kandydatów, klientów lub użytkowników jeszcze przed zawarciem umowy. W każdym z tych przypadków administratorzy danych muszą zrewidować swoje praktyki w świetle zasad celowości, adekwatności oraz ograniczenia przechowywania, jeśli chcą uniknąć zarzutów naruszenia RODO.
Jak przypomina Prezes UODO, nie jest to pierwszy przypadek, w którym Naczelny Sąd Administracyjny podzielił jego ocenę w zakresie niedopuszczalności przetwarzania danych osób, które nie zawarły umowy kredytowej.
Wyrok Naczelnego Sąd Administracyjnego z 29.5.2025 r., III OSK 984/22
Dożywocie kosztuje nawet po śmierci
To sedno najnowszego wyroku Sądu Najwyższego. Przypomnijmy, że dożywocie polega na tym, że dożywotnik przekazuje swoją nieruchomość nabywcy w zamian za opiekę nad nim do końca jego życia.
W styczniu 2009 r. umową dożywocia babcia przeniosła na rzecz wnuków własność domu i budynku gospodarczego w zamian za dożywotnie utrzymanie. Zobowiązali się oni, że przyjmą ją jak domownika, zapewnią jej dożywotnie mieszkanie, wyżywienie, pomoc i pielęgnowanie w chorobie i sprawią jej pogrzeb. Ale po pięciu miesiącach z powodu nieporozumień między domownikami kobieta wyprowadziła się i zamieszkała u swojej córki, a wnuki od tego momentu nie realizowały świadczeń na jej rzecz.
Wkrótce babcia wystąpiła do sądu o rozwiązanie umowy dożywocia, ale ten prawomocnie żądanie oddalił. Przez następne pięć lat, aż do śmierci schorowanej kobiety, opiekowała się nią córka i to ona urządziła jej pogrzeb oraz została jej spadkobiercą. Wtedy pozwała wspomnianych wnuków o zwrot poniesionych przez nią kosztów związanych z opieką nad jej matką, a ich babką.
Czyj obowiązek?
Pozwani kwestionowali w całości to żądanie, wskazując, że to seniorka, dystansując się od nich, uniemożliwiła im wykonanie świadczeń na jej rzecz.
Sąd okręgowy uznał, że córka spełniła świadczenie, do którego zobowiązani byli pozwani, i zasądził od nich na jej rzecz 52 tys. zł. Za podstawę kwoty przyjął stawki odpłatności za tego rodzaju pomoc określone przez pomoc społeczną i po odliczeniu wsparcia tych organów oraz zasiłku pogrzebowego.
Sąd Apelacyjny w Poznaniu ograniczył jednak zasądzoną kwotę do rzeczywistego wydatku powódki na pogrzeb, czyli 2,4 tys. zł. SA uznał, że nie ma podstaw do obciążenia pozwanych na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu, gdyż jego przesłanką jest m.in. zubożenie żądającego zapłaty, a nie można mówić, by na skutek sprawowania opieki nad matką doszło do zubożenia powódki. W czasie, za który domaga się zapłaty, nie wydatkowała ona żadnych kwot z tytułu opieki nad kobietą na rzecz osób trzecich. Gdyby domagała się zapłaty równowartości jej świadczeń rzeczowych, których obowiązek dostarczania w umowie został nałożony na pozwanych, to możliwe byłoby zasądzenie ich równowartości na podstawie art. 405 KC. Stanowi on, że kto bez podstawy prawnej uzyskał korzyść majątkową kosztem innej osoby, obowiązany jest do wydania w naturze, a gdyby to nie było możliwe, do zwrotu jej wartości.
Refundacja za wsparcie matki
Powódka odwołała się do SN, zarzucając SA naruszenie art. 405 KC. Ten pierwszy (sędziowie Paweł Grzegorczyk, Władysław Pawlak i Roman Trzaskowski) przyznał jej w części rację i zwrócił sprawę SA do ponownego rozpoznania. Sąd Najwyższy uznał, że SA zbyt wąsko ujął zubożenie, które stanowi przesłankę żądania zwrotu bezpodstawnego wzbogacenia. Nie musi ono polegać na „wyjściu” z majątku zubożonego określonej wartości (aktywów lub poprzez zwiększenie pasywów), ale ma miejsce także np. w przypadku wykonania przez zubożonego nieodpłatnej usługi z korzyścią dla wzbogaconego.
Co się tyczy wymiaru roszczenia, z którym może wystąpić osoba faktycznie świadcząca utrzymanie dożywotnikowi w miejsce zobowiązanego, to pożądana jest tu jednak ostrożność ze względu na bogactwo możliwych stanów faktycznych, zwłaszcza w relacjach rodzinnych – wskazał SN. W każdym razie refundacja ciężarów poniesionych przez osobę faktycznie wspierającą dożywotnika może być zasadna tylko w granicach tego, czego dożywotnik mógłby wymagać od zobowiązanego na podstawie umowy dożywocia – wskazał w konkluzji SN.
Sygnatura akt: II CSKP 547/22
OPIEKA ZA NIERUCHOMOŚĆ
Co mówią przepisy kodeksu cywilnego
Umowa dożywocia polega na tym, że w zamian za przeniesienie własności nieruchomości jej nabywca zobowiązuje się zapewnić zbywcy dożywotnie utrzymanie w zakresie wskazanym w umowie (notarialnej). W razie braku szczegółowych ustaleń chodzi o przyjęcie zbywcy jako domownika, dostarczanie mu wyżywienia, ubrania, mieszkania, światła i opału, zapewnienie mu odpowiedniej pomocy i pielęgnowania w chorobie oraz sprawienia mu własnym kosztem pogrzebu odpowiadającego zwyczajom miejscowym.
Jeżeli z jakichś powodów wytworzą się między stronami umowy takie stosunki, że nie można wymagać od nich, żeby pozostawały nadal w bezpośredniej styczności, sąd na żądanie jednej z nich może zamienić uprawnienia objęte prawem dożywocia na dożywotnią rentę, a w wypadkach wyjątkowych rozwiązać umowę.
Czerwcowi emeryci załatwiani z urzędu
Tak wynika z najnowszej wersji projektu ustawy o ustalaniu wysokości emerytur z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych przyznanych w czerwcu w latach 2009–2019 oraz rent rodzinnych po ubezpieczonych, którym przyznano emerytury w czerwcu w latach 2009–2019.
Rząd stoi obecnie przed koniecznością wykonania dwóch wyroków Trybunału Konstytucyjnego dotyczących emerytów. Jeden z nich dotyczy zasad ustalania wysokości emerytury w czerwcu (sygn. P7/22), a drugi wcześniejszych emerytów (sygn. SK 140/20).
Zyskają na zmianach
Obecnie regulacje dotyczące ustalania wysokości emerytury w czerwcu są takie same jak te obowiązujące w maju, jeżeli jest to korzystniejsze dla ubezpieczonego (art. 25a ust. 2a ustawy emerytalnej; tj. Dz.U. z 2023 r. poz. 1251). Wcześniej były jednak zróżnicowane i zależały m.in. od miesiąca złożenia wniosku. Najgorszym rozwiązaniem było przechodzenie na świadczenie właśnie w czerwcu. Nowelizacja przepisów z 2021 r. (Dz.U. z 2021 r. poz. 1621) naprawiła sytuację, ale pominęła osoby, których wysokość świadczeń była ustalana w czerwcu w latach 2009–2019 oraz pochodnych tych świadczeń, czyli rent rodzinnych. TK uznał, że przepisy te są niekonstytucyjne (sygn. P 7/22). W efekcie ustawodawca został zobowiązany do dokonania zmian w tym obszarze.
Pod koniec ub.r. pojawił się projekt ustawy, który ma tę kwestię uregulować. W efekcie w przypadku osoby, której przyznano emeryturę lub rentę rodzinną w czerwcu w latach 2009–2019, jej świadczenie podlegałoby ponownemu ustaleniu.
Niedawno pojawiła się natomiast jego nowa wersja, z kilkoma zmianami. Projektodawcy zdecydowali, aby przeliczenie świadczenia następowało z urzędu, a nie (jak pierwotnie zakładano) na wniosek. Jak alarmowaliśmy w „Rz”, takie rozwiązanie, zdaniem ekspertów, byłoby złe zarówno z perspektywy ubezpieczonych (nie każdy musi pamiętać, że akurat w tym miesiącu zgłosił się do ZUS), jak i samego organu (mogłyby się zgłaszać o przeliczenie osoby niemające ku temu żadnych podstaw). Rząd wsłuchał się w te głosy.
Przesunięto też datę wejścia w życie ustawy na 1 stycznia 2026 r. Jednocześnie w trosce o zabezpieczenie interesów osób uprawnionych zdecydowano, że ZUS wypłaci różnicę między wysokością świadczeń wypłaconych od 1 lipca 2025 r. (pierwotna data wejścia w życie ustawy) a datą, w której zostanie ustalone świadczenie w nowej wysokości.
Ponadto rząd wycofał się z pomysłu umarzania postępowań administracyjnych i cywilnych wszczętych i niezakończonych przed dniem wejścia w życie ustawy. Postępowania te będą się toczyć do czasu uprawomocnienia kończących je decyzji lub orzeczeń.
Projektodawca zrezygnował również z pomysłu, zgodnie z którym z chwilą uprawomocnienia decyzji lub wyroków wydanych na podstawie nowej ustawy wygasałyby z mocy prawa wszelkie roszczenia do ustalenia wysokości emerytury lub renty rodzinnej przyznanych w czerwcu w latach 2009–2019. To zapewne efekt uwag Prokuratorii Generalnej RP, która uważała, że powstałaby wówczas wątpliwość, czy możliwe jest zastosowanie trybów szczególnych wzruszenia rozstrzygnięcia.
Co z pieniędzmi za poprzednie lata
Oskar Sobolewski z HRK Payroll Consulting zwraca uwagę, że w najnowszym projekcie, podobnie jak w jego wcześniejszej wersji, nie ma przepisów dotyczących wyrównania świadczeń za lata poprzednie.
– To najprawdopodobniej kwestia finansowa. Za dużo kosztowałaby taka zmiana, dlatego ZUS cofnie się tylko do lipca 2025 r. O ile oczywiście resort finansów tego nie zablokuje, bowiem cały czas podtrzymuje negatywną opinię w tym zakresie – mówi ekspert.
Poprawki w projekcie ocenia pozytywnie.
– Szczególnie zmianę, zgodnie z którą świadczenia zostaną przeliczone z urzędu, dzięki temu osoby uprawnione nie będą musiały podejmować dodatkowych zadań, żeby skorzystać ze zmian – dodaje.
Oskar Sobolewski liczy na szybkie zakończenie prac nad ustawą, tak żeby uprawnieni jak najszybciej odczuli jej finansowe skutki w swoich portfelach.
Etap legislacyjny: Stały Komitet Rady Ministrów
Pomoc uchodźcom z Ukrainy – 0% VAT na dostawy i WNT
Zgodnie z art. 41 ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 361; dalej: VATU), podstawowa stawka VAT wynosi 22%. Oczywiście, tymczasowo podniesiona jest ona (od bez mała kilkunastu już lat) do 23%. Obowiązują jednak także stawki obniżone. Niektóre z nich zgodnie z art. 41 ust. 16 VATU może ustanowić Minister Finansów, w drodze rozporządzenia, uwzględniając specyfikę obrotu niektórymi towarami i świadczenia niektórych usług, przebieg realizacji budżetu państwa oraz przepisy Unii Europejskiej. Stosowne rozporządzenie obowiązuje.
Zgodnie z art. 101a Dyrektywy Rady 2006/112/WE z 28.11. 2006 r. w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej (Dz.Urz. UE L z 2006 r. Nr 347, s. 1; dalej: VATDyr) w przypadku, gdy Komisja udzieliła państwu członkowskiemu upoważnienia do stosowania zwolnienia w odniesieniu do towarów importowanych na rzecz ofiar katastrof, dane państwo członkowskie może przyznać zwolnienie z prawem do odliczenia VAT zapłaconego na poprzednim etapie na tych samych warunkach w odniesieniu do wewnątrzwspólnotowych nabyć oraz dostawy tych towarów i świadczenia usług związanych z takimi towarami, w tym usług wynajmu.
W polskich realiach obowiązuje stosowny art. 63 VATU, zgodnie z którym zwalnia się od podatku import towarów przywożonych przez państwowe jednostki organizacyjne, organizacje społeczne lub jednostki organizacyjne statutowo powołane do prowadzenia działalności charytatywnej lub do realizacji pomocy humanitarnej, jeżeli są przeznaczone do bezpłatnego rozdania ofiarom klęsk żywiołowych i katastrof albo oddania do dyspozycji ofiarom klęski żywiołowej lub katastrofy i pozostają własnością tych jednostek. Zwolnienie to może mieć zastosowanie w przypadku zastosowania zwolnienia od cła (art. 81 VATU).
Decyzje dotyczące zwolnienia od cła i VAT dla towarów importowanych zostały wydane dla Polski – w związku z wojną w Ukrainie – na lata 2022-2024. Z kolei 3.4.2025 r. Komisja Europejska wydała – na wniosek Polski – kolejną taką decyzję na rok 2025. Mając na względzie trwającą wciąż wojnę w Ukrainie i obecność na terenie kraju uchodźców z Ukrainy potrzebujących pomocy, jako zasadne uznano wprowadzenie podobnych preferencji w obrocie krajowym i wewnątrzwspólnotowym nabyciu towarów (WNT).
Kiedy 0% VAT?
Przedstawiony projekt przewiduje obniżenie stawki podatku VAT do wysokości 0%:
- dla dostawy towarów dokonywanej na rzecz podmiotów wchodzących w skład Międzynarodowego Ruchu Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca, organów Organizacji Narodów Zjednoczonych lub jej organizacji wyspecjalizowanych i powiązanych, oraz organizacji pożytku publicznego, wpisanych do prowadzonego przez Dyrektora Narodowego Instytutu Wolności wykazu organizacji mających status organizacji pożytku publicznego, na które podatnik podatku dochodowego od osób fizycznych może przekazać 1,5% podatku ze składanych zeznań podatkowych;
- dla WNT dokonywanego przez podmioty, organy lub organizacje, o których mowa powyżej
– jeżeli towary te są przeznaczone do bezpłatnego przekazania na terytorium kraju osobom uciekającym przed agresją wojskową Rosji przeciwko Ukrainie albo bezpłatnego oddania tym osobom do dyspozycji na terytorium kraju i pozostają własnością tych podmiotów, organów lub organizacji.
Stawka w wysokości 0% będzie miała zastosowanie pod warunkiem zawarcia pisemnej umowy pomiędzy podatnikiem dokonującym dostawy towarów oraz wskazanymi w rozporządzeniu podmiotem, organem lub organizacją, z której to umowy będzie wynikać, że dostarczane towary będą wykorzystane w przewidzianym w przepisie celu. A także pod warunkiem zawarcia w tej umowie klauzuli zobowiązującej podmiot, organ lub organizację do zapłaty podatnikowi dokonującemu dostawy towarów równowartości podatku należnego od dokonanej dostawy, jeżeli dostarczane towary zostaną wykorzystane na cele inne niż przewidziane w przepisie. Klauzula ma charakter zabezpieczający dla podatnika, który w momencie dokonywania transakcji nie ma gwarancji co do ostatecznego wykorzystania dostarczanego przez niego towaru z zastosowaniem preferencyjnej stawki VAT.
W przypadku zmiany przeznaczenia towarów, podmiot, organ lub organizacja – nie później niż do dziesiątego dnia miesiąca następującego po miesiącu, w którym stwierdzono zaistnienie tej okoliczności, są zobowiązane poinformować o tym fakcie zarówno podatnika, który dokonał tej dostawy (sprzedawcę towaru), jak również naczelnika urzędu skarbowego właściwego dla tego podatnika. W przypadku natomiast wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów, podmiot, organ lub organizacja są zobowiązane, w analogicznym terminie, do powiadomienia właściwego dla nich naczelnika urzędu skarbowego o zaistnieniu omawianej okoliczności.
Komentarz
Zakres podmiotowy zaprezentowanej przez resort finansów preferencji jest zasadniczo zbieżny z tym, co dotyczy zwolnienia od cła i VAT importowego. Katalog podmiotów, które będą mogły korzystać z obniżonej do 0% stawki podatku VAT, obejmuje wskazane organizacje, prowadzące działalność o charakterze humanitarnym czy charytatywnym. Stosowanie preferencji dotyczyć ma więc podmiotów aktywnie uczestniczących w akcjach humanitarnych i pomocy potrzebującym i jednocześnie dających największą gwarancję wiarygodności i rzetelności. Dlatego wśród podmiotów zatwierdzonych przez polskie organy, korzystających z ww. zwolnień od cła i VAT importowego na podstawie wskazanych decyzji Komisji Europejskiej, znajdują się m. in.: wszelkie organizacje i organy Systemu Narodów Zjednoczonych oraz komponenty Międzynarodowego Ruchu Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca, jak również określone instytucje i organizacje charytatywne lub dobroczynne.
Omawiane rozwiązanie ma jednak pewien „haczyk”, typowy dla tego rodzaju przepisów. Oto bowiem zastosowanie 0% VAT dla dostawy towaru ma sens tylko o tyle, o ile podatnik miał wcześniej prawo do odliczenia podatku naliczonego. Z tym bywa różnie. Pamiętamy np. o interpretacji indywidualnej Dyrektora KIS z 19.8.2020 r., 0113-KDIPT1-1.4012.461.2020.4.MSU, Legalis. Tam podatnik nabył sprzęt pożarniczy celem podarowania go Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej. Zdaniem fiskusa, w momencie zakupu podatnik wiedział, że towary te zostaną od razu przeznaczone w celu obdarowania dzielnych strażaków. Oznacza to, że sprzęt pożarniczy nie został zakupiony na cele związane z prowadzoną działalnością gospodarczą, więc podatnikowi nie przysługiwało odliczenie podatku naliczonego. Dlatego proponowane rozwiązanie ponownie premiuje tych podatników, którzy wykorzystują do celów humanitarnych towary zakupione w związku z wykonywaniem czynności opodatkowanych.
Nowe zasady przeliczania emerytur
- Rada Ministrów opublikowała 5.6.2025 r. projekt ustawy o ustalaniu wysokości emerytur z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych dla niektórych osób, które do 6.6.2012 r. złożyły wniosek o emeryturę na zasadach obowiązujących osoby urodzone przed 1.1.1949 r. (UD204).
- Nowe przepisy mają dotyczyć kobiet urodzonych w latach 1954-1959 oraz mężczyzn urodzonych w latach 1949-1952 i w 1954 r.
- Warunkiem objęcia ustawą jest ponadto złożenie wniosku o przyznanie emerytury częściowej lub emerytury na podstawie przepisów art. 46, art. 50, art. 50a, art. 50e lub art. 184 EmRentyFUSU, a także art. 88 lub art. 88a ustawy z 26.1.1982 r. – Karta Nauczyciela (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 986) przed 6.6.2012 r. oraz nabycie prawa do emerytury, o której mowa w art. 24 EmRentyFUSU po 31.12.2012 r.
Cel i sens projektowanych przepisów
U podstaw regulacji leży potrzeba wyeliminowania negatywnych skutków mechanizmu przewidzianego w art. 25 ust. 1b EmRentyFUSU. Przepis ten skutkował pomniejszaniem podstawy obliczenia emerytury docelowej poprzez nieuwzględnienie waloryzacji kapitału początkowego i składek w okresie pomiędzy przyznaniem wcześniejszego świadczenia a osiągnięciem wieku emerytalnego. W rezultacie emerytury były znacząco niższe od tych, które przysługiwałyby, gdyby świadczeniobiorca nie skorzystał wcześniej z emerytury częściowej czy wcześniejszej.
Trybunał Konstytucyjny badał zgodność art. 25 ust. 1b EmRentyFUSU w zakresie, w jakim dotyczy on osób, które przed 1.1.2013 r. nabyły prawo do emerytury na podstawie art. 32 art. 25 ust. 1b EmRentyFUSU. W wyroku SK 140/20 stwierdził, że art. 25 ust. 1b EmRentyFUSU w zakresie, w jakim dotyczy osób, które złożyły wniosek o przyznanie świadczeń, o których mowa w tym przepisie przed 6.6.2012 r., jest niezgodny z art. 67 ust. 1 w związku z art. 2 Konstytucji RP.
Projekt zakłada odejście od stosowania tego przepisu dla określonej grupy osób, co w praktyce oznacza dla niej możliwość przeliczenia emerytury z pominięciem art. 25 ust. 1b EmRentyFUSU. Nie przewidziano jednak wyrównania. Twórcy projektu przypomnieli też, że Trybunał Konstytucyjny nie kwestionował możliwości stosowania mechanizmu potrącania, przewidzianego w art. 25 ust. 1b EmRentyFUSU, w stosunku do pozostałych osób.
Nowe zasady przeliczenia świadczeń
Nowe zasady przeliczania świadczeń zostały sformułowane w art. 2 projektu. Przewiduje on m.in., że przeliczenie wysokości emerytury nastąpi:
- z urzędu – w przypadku osób, które złożyły już wniosek o przyznanie świadczenia przed wejściem w życie projektowanej ustawy,
- na wniosek – w przypadku osób, które takiego wniosku jeszcze nie złożyły (pod warunkiem, że zrobią to do 31.12.2026 r.).
Zakład Ubezpieczeń Społecznych będzie miał 6 miesięcy na wydanie decyzji w sprawach prowadzonych z urzędu, natomiast dla wniosków składanych indywidualnie zastosowanie znajdą ogólne terminy wynikające z ustawy emerytalnej (w art. 118 ust. 1 EmRentyFUSU). Wysokość emerytury po przeliczeniu nie może być niższa niż świadczenie już wypłacane. Projekt dopuszcza natomiast pomniejszenie kwoty świadczenia należnego za okres przejściowy (od 1.6.2026 r. do momentu wydania decyzji) o wcześniej wypłacone emerytury brutto.
Regulacja ma również zastosowanie do ustalania wysokości rent rodzinnych po osobach objętych nowelizacją. Zasady przeliczenia świadczenia pozostają analogiczne.
Obowiązki ZUS i zawieszenie postępowań
ZUS zostanie zobowiązany do opublikowania na swojej stronie internetowej i w BIP informacji o zasadach składania wniosków i warunkach przeliczenia emerytur. Zawiesi z urzędu postępowania w sprawach ustalenia wysokości emerytury, jeżeli równolegle toczyć się będzie postępowanie administracyjne lub sądowe w przedmiocie prawa do emerytury. W takich przypadkach przeliczenie świadczenia będzie możliwe po prawomocnym zakończeniu postępowania. Co istotne, projekt wyklucza możliwość wszczynania nowych postępowań, innych niż określone w samej ustawie.
Projekt zakłada, że ustawa wejdzie w życie 1.6.2026 r. Wśród prawników zajmujących się ubezpieczeniami społecznym pojawiły się opinie, że nowe przepisy są mniej korzystne, niż to wynika z obowiązującego orzecznictwa.
Wymogi formalne skargi kasacyjnej
Pytanie prawne
S.A. w Ł. stwierdził, że skargę kasacyjną pozwanego Banku „A.” S.A. w sprawie o zapłatę z powództwa J.P. należy uznać za pierwsze pismo w sprawie. W związku z tym wezwał pozwanego do podania numeru PESEL oraz adresu powódki J.P. Z uwagi na nieuzupełnienie tych braków formalnych w terminie, S.A. w Ł. odrzucił skargę kasacyjną. Rozpoznający zażalenie pozwanego SN uznał, że w sprawie pojawiło się zagadnienie prawne budzące poważne wątpliwości i przedstawił powiększonemu składowi następujące pytanie prawne: „Czy skarga kasacyjna powinna zawierać wszystkie elementy pierwszego pisma w sprawie (art. 126 § 2 w zw. z art. 3984 § 3 KPC), w szczególności wskazanie adresów stron, czy wystarczające jest, gdy – oprócz wymagań właściwych dla skargi kasacyjnej – spełnia ona wymagania przewidziane dla każdego pisma procesowego (art. 126 § 1 w zw. z art. 3984 § 3 KPC)?”.
Rozbieżności w orzecznictwie
W orzecznictwie prezentowane są dwa rozbieżne poglądy na kwestię wymogów formalnych skargi kasacyjnej. Według pierwszego stanowiska skarga kasacyjna, jako nadzwyczajny środek zaskarżenia, inicjuje nowe postępowanie, zatem powinno się do niej stosować wymagania właściwe dla pierwszego pisma w sprawie. Z tego względu wskazanie w art. 3984 § 3 in principio KPC, że skarga powinna czynić zadość wymaganiom przewidzianym dla pisma procesowego, należy rozumieć jako odesłanie m.in. do art. 126 § KPC. Akta postępowania ze skargi kasacyjnej, prowadzone w SN, rozpoczynają się od odpisu orzeczenia sądu II instancji, przekazywanego na podstawie art. 3987 § 2 zd. 2 KPC. A zatem prawidłowe wskazanie stron postępowania, numeru PESEL powoda będącego osobą fizyczną, czy też adresów stron, obciąża stronę wnoszącą skargę kasacyjną, a ciężar ten nie może być przenoszony na SN (zob. postanowienie SN z 20.12.2022 r., I CSK 4064/22, Legalis; postanowienie SN z 28.9.2022 r., I CSK 1606/22, Legalis; postanowienie SN z 15.6.2022 r., I CSK 1800/22, Legalis; postanowienie SN z 26.2.2021 r., I CSK 384/20, Legalis).
Pogląd przeciwny opiera się na założeniu, że wymagania dotyczące pierwszego pisma w sprawie nie dotyczą skargi kasacyjnej. Podawanie tych informacji w skardze kasacyjnej, która dotyczy dopiero co zakończonego postępowania cywilnego, jest zbędne. Informacje te znajdują się już bowiem w aktach postępowania prowadzonego przez sądy I i II instancji (zob. postanowienie SN z 25.10.2012 r., IV CZ 113/12, Legalis; postanowienie SN z 19.4.2012 r., IV CZ 152/11, Legalis).
Wymogi formalne pisma procesowego
Art. 3984 KPC zawiera rozróżnienie między wymaganiami konstrukcyjnymi skargi – wskazanymi w § 1 i § 2 i innymi wymaganiami formalnymi – określonymi w § 3. Wymagania konstrukcyjne charakteryzują skargę kasacyjną jako środek zaskarżenia i uchybienie im prowadzi do uznania, że złożone pismo nie jest w ogóle skargą kasacyjną. Natomiast wymagania ogólne pisma procesowego stanowią zwykłe wymagania, jakie powinno spełnić każde wnoszone w sprawie pismo, celem umożliwienia nadania mu prawidłowego biegu.
Wymagania ogólne wszystkich pism procesowych zostały zasadniczo określone w art. 126, 1261 oraz w art. 128 KPC, są one jednak zróżnicowane w zależności od tego, z jakim pismem mamy do czynienia. Art. 126 § 1, § 11, § 3, art. 1261 i art. 128 KPC mają zastosowanie do każdego pisma. Natomiast wymagania zawarte w art. 126 § 2 KPC odnoszą się wyłącznie do pisma procesowego, które jest pierwszym pismem w sprawie, a wymaganie zawarte w art. 126 § 21 KPC dotyczy dalszego pisma procesowego. Zgodnie z art. 126 § 2 KPC, gdy pismo procesowe jest pierwszym pismem w sprawie, powinno zawierać oznaczenie przedmiotu sporu oraz oznaczenie miejsca zamieszkania lub siedziby i adresy stron; numery: PESEL, NIP, KRS; oznaczenie miejsca zamieszkania lub siedziby i adresy przedstawicieli ustawowych i pełnomocników stron.
Wymagania określone w art. 126 § 2 KPC mają charakter podstawowy i zmierzają do tego, aby można było określić w sposób możliwie precyzyjny podmiotowy zakres postępowania. Nadanie biegu sprawie zainicjowanej przez określone pismo bez tych informacji jest w zasadzie wykluczone, gdyż ich brak pozbawia sąd możliwości, np. doręczanie stronie i jej przedstawicielom pism procesowych. Natomiast podanie stosownych numerów identyfikacyjnych umożliwia jednoznaczne zidentyfikowanie podmiotów wszczętego postępowania i ma na celu zapobieganie ewentualnym pomyłkom.
Pojęcie sprawy
SN uznał, że skarga kasacyjna nie musi spełniać wymagań przewidzianych w art. 126 § 2 KPC dla pierwszego pisma w sprawie. W uzasadnieniu uchwały wskazano, że skarga kasacyjna jest funkcjonalnie i przedmiotowo związana z dotychczas toczącym się postępowaniem. Co do zasady postępowanie kasacyjne toczy się z udziałem dotychczasowych stron procesu lub uczestników postępowania nieprocesowego, zaś przedmiotem postępowania jest to samo roszczenie, które było rozpoznawane przez sądy I oraz II instancji.
SN stwierdził, że skarga kasacyjna ma mieszany charakter, gdyż poza elementami ściśle kasacyjnymi zawiera również elementy rewizyjne. Każde orzeczenie SN wydane w postępowaniu kasacyjnym ma bezpośredni wpływ na sytuację stron i dalsze losy postępowania. Jeśli dojdzie do uwzględnienia skarg kasacyjnej, SN uchyla zaskarżone orzeczenie i w zależności od rodzaju stwierdzonych uchybień, albo działając jako sąd kasacyjny, przekazuje sprawę do ponownego rozpoznania, albo jako sąd rewizyjny orzeka co do istoty sprawy. W każdym jednak przypadku sprawa, którą rozpoznaje SN, jest tą samą sprawą, o której orzekały uprzednio sądy I i II instancji.
SN zwrócił również uwagę na zmiany legislacyjne, które mają wpływ na postrzeganie skargi kasacyjnej jako jednego z kolejnych pism w danej sprawie. Ustawą z 9.3.2023 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2023 r. poz. 614), która weszła w życie 1.7.2023 r., nadano nowe brzmienie art. 91 pkt. 1 KPC oraz art. 118 § 2 KPC. Sposób korekty treści tych przepisów wskazuje na zmianę ujęcia normatywnego postępowania kasacyjnego i potraktowanie go jako kontynuacji postępowania przed sądami powszechnymi, a nie postępowania całkowicie nowego.
Identyfikacja stron postępowania
W ocenie SN za uznaniem skargi kasacyjnej za pierwsze pismo w sprawie nie przemawiają też zasady formalizmu procesowego. Szczególne wymagania przewidziane dla pierwszego pisma w sprawie w art. 126 § 2 KPC mają przede wszystkim zapewnić jednoznaczną identyfikację stron. Podawanie tych informacji w skardze kasacyjnej, która dotyczy dopiero co zakończonego postępowania cywilnego, jest zbędne. Informacje te znajdują się już bowiem w aktach postępowania przed sądem powszechnym i nie ma możliwości, aby bez nich mogło dojść do zakończenia postępowania orzeczeniem, które następnie zaskarżono skargą kasacyjną. Co więcej skargi kasacyjnej nie wnosi się bezpośrednio do SN, a do sądu, który wydał zaskarżone orzeczenie i w oryginale jest ona dołączana do akt sprawy prawomocnie zakończonej orzeczeniem sądu II instancji. W tych aktach znajdują się zarówno adresy, jak i inne dane stron, wymienione w art. 126 § 2 KPC, które zostały ustalone na pierwszym etapie postępowania sądowego w ramach weryfikacji wymogów formalnych pozwu lub wniosku. Właściwy Przewodniczący w sądzie II instancji dokonuje jako pierwszy weryfikacji wymagań formalnych skargi kasacyjnej w sposób podobny jak wobec innych pism, które wpływają już po wydaniu orzeczenia kończącego postępowanie, np. wniosków rektyfikacyjnych czy wniosku o nadanie klauzuli wykonalności orzeczeniu. Przewodniczący w sądzie II instancji dysponuje aktami sprawy i posiada wszystkie niezbędne informacje.
W rezultacie SN, wskazując na względy ekonomiki procesowej i racjonalizacji działań organów sądowych, za zbędne uznał wszczynanie postępowania sanacyjnego w celu zobowiązania strony do podania informacji dostępnych już w aktach. Kluczowe znaczenie ma okoliczność, że brak danych określonych w art. 126 § 2 KPC w skardze kasacyjnej nie uniemożliwia nadania jej biegu.
Uchwała SN(7) z 14.5.2025 r., III CZP 39/23, Legalis
Nie ma VAT od anulowanych faktur
W piątek Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) wydał ważny wyrok dla samorządów, które zrezygnowały z części swoich dochodów, bo poszły na rękę przedsiębiorcom, którzy znaleźli się w trudniej sytuacji w związku z pandemią i odstąpiły od dochodzenia należności z najmu czy dzierżawy. Wynika z niego jasno, że gmina nie powinna w takiej sytuacji tracić podatkowo.
Ratunek dla biznesu
Spór zaczął się od wniosku o interpretację podatkową. Złożyła go jedna z gmin, która chciała potwierdzenia, że umorzony przez nią czynsz za najem czy dzierżawę nie powinien podlegać VAT. Samorządowcy wyjaśnili, że na podstawie art. 15zzzf ustawy covidowej z 2 marca 2020 r. podjęli uchwałę o odstąpieniu od dochodzenia należności do przedsiębiorców, których płynność finansowa uległa pogorszeniu w związku pandemią. Na jej podstawie gmina zaniechała należnego jej czynszu za najem lub dzierżawę od firm poszkodowanych kryzysem.
Problem jednak w tym, że pierwotnie wystawiła faktury z wykazanym podatkiem należnym za najem i dzierżawę, które to należności zostały anulowane na wniosek biznesu. Samorządowcy uznali, że w tej sytuacji należy wystawić faktury korygujące in minus podstawę opodatkowania i VAT „do zera”. Uważali, że zrobili dobrze, bo umorzony przez gminę czynsz nie stanowi podstawy opodatkowania. Odstąpienie od dochodzenia należności miało przecież na celu m.in. wsparcie przedsiębiorców w trakcie pandemii.
Te szlachetne tłumaczenia fiskusa jednak nie przekonały. Nie kwestionował, co prawda, że opcja „odstąpienia od dochodzenia należności” została przewidziana przepisami covidowymi. Niemniej jak zauważyli urzędnicy, w sprawie nie doszło do zmiany czy rozwiązania umów. Usługa została wyświadczona, a gmina jedynie odstąpiła od dochodzenia należności z tytułu jej wykonania. W konsekwencji gmina wykonała na podstawie zawartej umowy cywilnoprawnej odpłatne usługi opodatkowane VAT. A w ocenie fiskusa odstąpienia od dochodzenia należności nie sposób uznać za rabat, obniżkę czy upust wynagrodzenia, które są podstawą do obniżenia podstawy opodatkowania zgodnie z art. 29a ust. 10 pkt 1 ustawy o VAT.
Gmina nie pogodziła się z tym, że miałaby płacić podatek od kwot, których faktycznie nie otrzymała. Zaskarżyła interpretację i wygrała. Najpierw suchej nitki na podejściu fiskusa nie zostawił Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Szczecinie. Nie miał wątpliwości, że sporne odstąpienie należności należy postrzegać jako swoiste obniżenie ceny czy opust po dokonaniu sprzedaży w rozumieniu art. 29a ust. 10 pkt 1 ustawy o VAT. A to powinno skutkować adekwatnym obniżeniem podstawy opodatkowania.
WSA zgodził się, że potwierdzenie stanowiska fiskusa w rzeczywistości prowadziłoby do nałożenia na samorząd ciężaru podatkowego od wynagrodzenia za świadczenie usług przy braku zapłat. I to takiego, który wynika ze wspólnego działania gminy oraz jej kontrahentów i ma pełne oparcie w przepisach prawa, tj. ustawie covidowej i uchwale. Co więcej profiskalna wykładnia dla gminy jednocześnie skutkowałaby przyznaniem jej kontrahentom prawa do odliczenia VAT mimo braku zapłaty za usługi.
Do podobnych wniosków doszedł też NSA. Nie zgodził się, że w spornej sprawie nie doszło do zmiany umowy łączącej gminę z najemcami czy dzierżawcami. Oczywiście była ona specyficzna, bo jest wynikiem podjęcia uchwały w oparciu o szczególne przepisy ustawy covidowej. I do tego kontrahenci złożyli wniosek, uzasadniając, że spełniają określone w uchwale. W konsekwencji, jak tłumaczył sąd, poprzez działania obu stron doszło do zmiany treści umowy poprzez określenie, że za dany okres nie będzie tu wynagrodzenia w postaci czynszu.
NSA nie zaakceptował też poglądu urzędników skarbówki, że w sprawie nie można mówić o rabacie, obniżce czy upuście. Nie kwestionował, co prawda, że ustawa covidowa, jak i uchwała radnych nie posługiwała się takimi określeniami, bo to ustawodawca użył pojęcia odstąpienia od dochodzenia należności. Dlatego rabat, obniżkę czy upust należy rozumieć zgodnie z sensem ekonomicznym.
Sens ekonomiczny
A jak tłumaczył NSA, sensem ekonomicznym tego rodzaju korekty w zakresie wynagrodzenia z tytułu najmu czy dzierżawy było to, że z powodu specyficznej sytuacji, w jakiej się znaleźli najemcy i dzierżawcy, przez pewien okres nie będą płacili czynszu. W związku z tym w ocenie sądu należy uznać, że była to posprzedażowa obniżka tegoż wynagrodzenia. Ponadto jak podkreślił NSA, stanowisko fiskusa doprowadziłoby do ewidentnego naruszenia zasady neutralności. Gmina, nie otrzymawszy wynagrodzenia, musiałaby bowiem zapłacić podatek od tego, czego nie otrzymała w cenie wynikającej z umowy. Wyrok jest prawomocny.
Sygnatura akt: I FSK 261/22
Krzysztof J. Musiał
doradca podatkowy, partner w kancelarii Musiał i Partnerzy
Komentowany wyrok NSA należy przywitać z zadowoleniem i uznaniem, tym bardziej że może on dotyczyć wielu innych samorządów, które w pandemii wyciągnęły pomocną dłoń do przedsiębiorców. Sąd dokonał wykładni incydentalnych przepisów covidowych przez pryzmat ich celu i funkcji, miarkując w ten sposób możliwe brzmienie słowa „odstąpienie” od zapłaty. Tym samym potwierdził, iż w przypadku, gdy istnieją wątpliwości co do rozumienia jakiegoś pojęcia w płaszczyźnie leksykalnej, to należy zastosować inne metody wykładni. Co istotne, NSA wskazał, że w spornej sprawie uchwała organu samorządu w płaszczyźnie stosunku cywilnego pomiędzy nim a najemcami, ma taką samą moc prawną jak aneks do umowy. Idąc dalej tym tropem, wskazał, iż w związku z takim stwierdzeniem, najemcy uzyskali rabat w wynagrodzeniu za najem. Dla samorządu oznacza to, że nie odstąpił on od pobrania należności mu należnej, co musiałoby być poddane opodatkowaniu. A jedynie udzielił upustu w cenie długotrwałej umowy najmu, co w efekcie powoduje, że „ulgi w czynszu” są upustem, który nie powinien być kwalifikowany jako podstawa opodatkowania VAT.