Darknet pod lupą biegłych w sprawach o dostęp do pornografii dziecięcej
Stan faktyczny i przebieg postępowania
Sąd Najwyższy uwzględnił kasację Prokuratora Okręgowego w Łomży i uchylił wyrok Sądu Okręgowego, który utrzymał w mocy uniewinnienie oskarżonego A.C. od zarzutu z art. 202 § 4a KK (uzyskiwanie dostępu do treści pornograficznych z udziałem małoletnich).
Zdaniem SN, sądy obu instancji dopuściły się rażącego naruszenia prawa procesowego (art. 523 § 1 KPK), akceptując niepełną i nieprecyzyjną opinię biegłego z zakresu informatyki. Wątpliwości podnoszone w apelacji prokuratora – dotyczące m.in. braku weryfikacji treści stron ukrytych i potencjalnie dostępnych w tzw. darknecie – nie zostały usunięte. Sąd I instancji ograniczył się do prób uzyskania dostępu do inkryminowanych stron z komputera sądowego (zabezpieczonego filtrami treści), a biegły poprzestał na badaniu przy pomocy standardowych narzędzi i ogólnodostępnych przeglądarek.
Biegły od darknetu
Sąd Najwyższy podkreślił, że dostęp do treści blokowanych, archiwalnych lub ukrytych wymaga wiadomości specjalnych, a więc profesjonalnej wiedzy i narzędzi informatycznych. Brak specjalistycznych działań sprawił, że nie zweryfikowano, czy strony odwiedzane przez oskarżonego rzeczywiście zawierały treści spełniające znamiona art. 202 § 4a KK.
Kasacja została uwzględniona w części dotyczącej naruszenia art. 7 i 201 KPK Sąd Najwyższy wskazał, że przy ponownym rozpoznaniu sprawy Sąd Okręgowy w Łomży ma obowiązek powołania nowego biegłego albo uzyskania opinii uzupełniającej. Kluczowym zadaniem będzie wnikliwe zbadanie cyfrowego materiału dowodowego, w tym także próba weryfikacji stron niedostępnych w „otwartym” internecie, lecz potencjalnie funkcjonujących w tzw. darknecie lub innych zasobach wymagających specjalistycznych narzędzi.
Komentarz
Sprawa unaocznia problem, który coraz częściej pojawia się w procesach karnych dotyczących cyberprzestępczości – sądy i organy ścigania muszą korzystać z rzetelnej wiedzy specjalistycznej, by nie poprzestawać na powierzchownych analizach.
Sąd Najwyższy trafnie zwrócił uwagę, że dostęp do stron ukrytych – zwłaszcza w darknecie – wymaga nie tylko wiedzy, ale i odpowiednich narzędzi. Brak pełnej analizy cyfrowych śladów może prowadzić do błędnych uniewinnień. Ta sprawa pokazuje, że w procesach karnych związanych z materiałami o charakterze pornograficznym, szczególnie gdy dotyczą one małoletnich, niezbędne jest zaangażowanie biegłych wyspecjalizowanych w cyberbezpieczeństwie. W przeciwnym razie proces traci wiarygodność, a sprawy o szczególnej wadze społecznej mogą zakończyć się wadliwymi orzeczeniami.
Wyrok SN z 20.2.2025 r., IV KK 334/23, Legalis
KSeF 2.0: udostępnienie e-faktury w sposób uzgodniony
Zgodnie z art. 106gb ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775; dalej: VATU), faktura ustrukturyzowana jest wystawiana i otrzymywana przy użyciu Krajowego Systemu e-Faktur za pomocą oprogramowania interfejsowego, w postaci elektronicznej i zgodnie z wzorem dokumentu elektronicznego. W przypadku szeregu transakcji, takich jak np. eksport usług, WDT, eksport towarów, transakcji na rzecz podatników nieposiadających siedziby ani stałego miejsca w Polsce, podatników zwolnionych z VAT na mocy art. 113a VATU, a wreszcie na rzecz podmiotów bez NIP oraz konsumentów, nabywcy mogą nie mieć możliwości odebrania faktury w KSeF (dotyczy to zwłaszcza tych zagranicznych). Jakkolwiek wówczas podatnik musi wystawić fakturę do KSEF, faktura ustrukturyzowana jest udostępniana nabywcy w sposób z nim uzgodniony.
Przepisy nie podpowiadają nic o formie uzgodnienia. Można to zrobić ad hoc, a może nawet w sposób dorozumiany. Najbezpieczniej ustalić jednak ów sposób z góry (np. w umowie, zamówieniu, itp). Nie mówią też nic o sposobie udostępnienia (może być dowolny, nawet przez KSeF na upartego). Powstaje jednak inne pytanie: w jakiej formie należy udostępnić samą fakturę?
Przepis wprowadza wątpliwości
Wspomniany wyżej art. 106gb ust. 4 VATU określa wprost, że w sposób uzgodniony z nabywcą udostępniana jest faktura ustrukturyzowana. A więc zgodnie z art. 2 pkt. 32a VATU, faktura wystawiona jest przy użyciu Krajowego Systemu e-Faktur wraz z przydzielonym numerem identyfikującym tę fakturę w tym systemie. Z kolei zgodnie z art. 106gb ust. 1 VATU, faktura ustrukturyzowana jest wystawiana i otrzymywana przy użyciu Krajowego Systemu e-Faktur w postaci elektronicznej i zgodnie z wzorem dokumentu elektronicznego. Faktura ustrukturyzowana przyjmuje więc format xml, zgodny ze strukturą logiczną opublikowaną w Centralnym Repozytorium Wzorów Dokumentów Elektronicznych (CRWDE) na platformie ePUAP.
Idąc tym tropem, można dojść do wniosku, że dokonując przykładowego WDT na rzecz kontrahenta z Portugalii, podatnik powinien oczywiście wystawić fakturę ustrukturyzowaną do KSeF a następnie w uzgodniony uprzednio sposób przekazać temu portugalskiemu kontrahentowi fakturę w formie ustrukturyzowanej, czyli… jako xml, w dodatku wraz z numerem KSeF przydzielonym tej fakturze.
Takie podejście byłoby jednak pozbawione sensu. Zgodnie z art. 106gb ust. 5 VATU, w przypadku udostępnienia faktury w sposób inny niż przy użyciu Krajowego Systemu e-Faktur, lub generalnie w przypadku użycia tej faktury poza Krajowym Systemem e-Faktur, podatnik jest obowiązany do oznaczenia faktury ustrukturyzowanej kodem umożliwiającym dostęp do faktury w KSeF oraz umożliwiającym weryfikację danych zawartych na tej fakturze. Z uzasadnienia do tego przepisu wynika, że podatnik będzie zobowiązany każdą fakturę, w momencie jej wizualizacji, oznaczać kodem weryfikującym QR. KSeF zapewni funkcjonalność umożliwiającą, poprzez ten kod, weryfikację, czy dana faktura została wystawiona w KSeF, oraz czy dane w niej zawarte są poprawne. Podatnik oznaczać będzie każdą zwizualizowaną fakturę, np. w formacie pdf lub w postaci papierowej, kodem weryfikującym. Podobny mechanizm dotyczy faktur offline (art. 106nda ust. 1 VATU). Są one wystawiane w postaci elektronicznej zgodnie ze wzorem, mogą być również przekazywane w sposób uzgodniony. Jeśli nie będzie to udostępnienie przez KSeF, faktura taka musi zawierać dwa kody QR.
Wniosek z tego taki, że przekazując naszemu portugalskiemu kontrahentowi fakturę zwizualizowaną, ale opatrzoną kodem QR, w praktyce przekazujemy mu właśnie fakturę ustrukturyzowaną. Kontrahent w czystej teorii może bowiem uzyskać dostęp do takiej faktury przez KSeF. Jest to praktyczne rozwiązanie ale i czyniące zadość przepisom, nawet jeśli będziemy je czytać – tak jak autor niniejszego opracowania – w sposób wyjątkowo łapiący za słówka.
Jedyną słuszną interpretacją ww. przepisów wydaje się ta, zgodnie z którą w przypadku transakcji np. z podmiotami zagranicznymi co prawda uzgodnić trzeba sposób przekazywania faktury ustrukturyzowanej, ale sposób ten może zakładać (i) zwizualizowanie takiej faktury oraz (ii) jej przesłanie (np. drogą email), koniecznie jednak (iii) z kodem QR. Takie rozumienie jest zdroworozsądkowe. Na szczęście wyłania się ono np. z interpretacji indywidualnej Dyrektora KIS z 9.4.2024 r., 0114-KDIP1-2.4012.16.2024.1.SST, Legalis. Tam Organ uznał, że każda zwizualizowana faktura musi zostać oznaczona kodem QR, nawet jeżeli nie zakładamy, że odbiorca będzie go skanował. Oznacza to, że również w transakcjach międzynarodowych (WDT, eksport) kod musi pojawić się na dokumencie, który został zwizualizowany z pliku xml i przesłany do kontrahenta w postaci papierowej lub maila w postaci pdf. Podatnik będzie zobowiązany każdą e-fakturę, w momencie jej wizualizacji, oznaczać kodem weryfikującym (QR). Natomiast KSeF zapewni funkcjonalność, umożliwiającą poprzez ten kod weryfikację, czy dana faktura została wystawiona w KSeF, oraz czy dane w niej zawarte są poprawne. Podatnik oznaczać będzie każdą zwizualizowaną fakturę, np. w formacie pdf lub w postaci papierowej, kodem weryfikującym.
Innymi słowy, zwizualizowana forma faktury xml wysyłana w sposób uzgodniony powinna wypełniać dyspozycję przepisu art. 106gb ust. 4 VATU. Nie trzeba wysyłać np. portugalskiemu kontrahentowi także xml. Zwizualizowana faktura to nadal faktura ustrukturyzowana, a jeśli ma kod QR, to w sposób oczywisty można ją powiązać z dokumentem przesłanym do KSeF (w formie ustrukturyzowanej). Czy jednak wynika to wszystko wprost z przepisów? Mam co do tego wątpliwości. A szkoda, bo był czas na ich dopracowanie.
Kontrole zaburzą konkurencję
Przybywa przepisów, które nakładają na przedsiębiorców różnego rodzaju wymogi, a niewiele takich, które zdejmują z nich obciążenia. Zwrócili na to uwagę eksperci Rady Legislacyjnej „Rz”. W ostatnim czasie weszło w życie wiele regulacji dotyczących pracodawców, a jeszcze więcej jest wciąż procedowanych. Wprowadza się mnóstwo nowych narzędzi, ale trudno doszukać się spójnego kierunku, w którym zamierzamy podążać jako państwo.
Inspektor zastąpi sąd
Taki charakter ma też projekt nowelizacji ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy (PIP). Nie wiadomo bowiem, czy rządzącym zależy bardziej na promowaniu elastycznych form zatrudnienia (wskazywać na to mogłoby m.in. wprowadzenie wakacji składkowych skierowanych do przedsiębiorców), czy przeciwnie – chcą iść w stronę tych regulowanych (na co wskazywałaby z kolei wspomniana propozycja).
Przypomnijmy, że idea projektowanych przepisów sprowadza się do tego, że inspektor pracy będzie mógł stwierdzać, że zleceniobiorca lub samozatrudniony pracuje w firmie na etacie. Obecnie tylko sąd może to ustalić.
Regulacje w tym zakresie będą realizowane w miejsce ozusowania wszystkich zleceń, na co przystał rząd w ramach rewizji KPO. Część ekspertów od początku wskazywała, że pierwotna koncepcja byłaby bardziej spójna z systemem.
Jak jednak przyznaje prof. Monika Gładoch z Rady Ochrony Pracy, propozycje, które poznaliśmy, i tak zostały ostatecznie złagodzone w stosunku do pierwotnych założeń.
– Przykładowo odwołanie do sądu jednak będzie wstrzymywać wykonanie decyzji w obszarze podatkowym i ubezpieczeń społecznych przed dniem wydania decyzji. Tego wcześniej w projekcie nie było – wyjaśnia.
Chociaż nie oznacza to, że projekt zyskał przychylność biznesu. Wprost przeciwnie. Członkowie Rady Legislacyjnej zastanawiają się, kto skorzysta na zmianach, bo regulacje mogą nie spodobać się również pracownikom.
– Jeżeli inspektor pracy nie będzie w stanie ustalić na podstawie dokumentów wysokości wynagrodzenia, wskaże najniższą krajową. To bardzo krzywdzące dla potencjalnych pracowników – mówi prof. Monika Gładoch.
Jest też kwestia studentów, którzy często sami wybierają elastyczne formy współpracy z firmami, gdyż nie byliby w stanie zaakceptować narzuconego grafiku.
Prof. Monika Gładoch nie zazdrości również samym inspektorom, którzy będą musieli podejmować decyzje w omawianym zakresie.
– Procesy o ustalenie stosunku pracy są najbardziej nieprzewidywalnymi postępowaniami przed sądami pracy. To wręcz droga przez mękę, ponieważ wiele zależy od oceny sędziego – mówi.
Ekspertów Rady Legislacyjnej martwi także wprowadzenie kolejnego postępowania odrębnego, których w polskim systemie jest już wiele i w dużej mierze powodują one wydłużenie postępowań.
Wbrew konkurencji
Podczas dyskusji zwrócono też uwagę na aspekt konkurencyjności.
– Firma może mieć pecha i trafić na celownik inspektorów. A koszty związane z obroną przed decyzjami przekształceniowymi mogą poważnie jej zaszkodzić. Jeżeli bowiem w dużym podmiocie inspektor zakwestionuje kilkaset umów, to w mgnieniu oka straci on przewagę konkurencyjną – mówi radca prawny Aleksandra Minkowicz-Flanek, partner w kancelarii Denton.
Mecenas obawia się, że takie sytuacje mogą dotknąć branże kluczowe dla gospodarki państwa, np. związane z wysokimi technologiami, w których mowa o pracę podpisywana jest bardzo rzadko.
– Problemem jest też wybiórczość kontroli – dodaje.
Przepisy do zmiany
Chociaż podczas dyskusji padały sugestie, że projekt w takim kształcie nadaje się tylko do kosza, to eksperci wskazali kilka kluczowych kwestii do zmiany. Zaproponowano m.in. usunięcie odniesienia do minimalnego wynagrodzenia, gdy na podstawie dokumentów trudno będzie ustalić, ile dana osoba faktycznie zarabiała.
– Obecnie sądy, ustalając stosunek pracy, kierują się innymi wytycznymi, m.in. odnoszą się do kwot oferowanych na rynku, czy też oferowanych na równorzędnych stanowiskach w tej samej organizacji – mówi prof. Monika Gładoch.
Postulowano również, żeby główny inspektor pracy ogłosił zasady wyboru kontrolowanych firm. Proces ten powinien być w pełni transparentny.
Padały też propozycje dotyczące wydłużenia terminu na odwołanie od decyzji inspektora pracy do 30 dni, w miejsce zaproponowanych w projekcie siedmiu dni oraz wyłączenia z projektu kontraktów B2B.
Inne przeszkody
Dyskusja ekspertów Rady Legislacyjnej „Rz” nie dotyczyła wyłącznie planowanych zmian w działaniu Państwowej Inspekcji Pracy. Głosy krytyki padały również w kierunku obowiązującej od czerwca ustawy o warunkach dopuszczalności powierzania pracy cudzoziemcom na terytorium RP. Zarzucano jej m.in. tworzenie barier na etapie legalizacji zatrudnienia obcokrajowców. Brakuje jednolitych wymagań stosowanych przez urzędy. Każdy urząd ma ponoć inną listę dokumentów, których wymaga od pracodawców.
Eksperci z Rady Legislacyjnej zwracali również uwagę, że trudno doszukać się jednego kierunku, w którym mają iść uchwalane regulacje. Z działań organów państwa nie wynika, czy zamierzamy stawiać na zatrudnianie cudzoziemców, czy też koniecznie chcemy zniechęcić do dawania im pracy. Rozłam uwypukliło weto prezydenta w odniesieniu do tzw. ustawy ukraińskiej. Eksperci Rady byli zgodni, że na początku powinniśmy określić cel i do niego dostosować środki, którymi chcemy go osiągnąć.
Marek Kowalski
przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich
Projekt nowelizacji ustawy o PIP musi trafić do kosza, ewentualnie powinno się go napisać od nowa. Nie rozumiem, dlaczego w ramach rewizji KPO rząd wyszedł z taką propozycją w miejsce oskładkowania wszystkich umów zleceń będących w zbiegu. To byłoby lepsze rozwiązanie. Objęłoby wszystkich, bez względu na branżę i wielkość firmy. Tymczasem po wejściu w życie zaproponowanych przepisów wiele będzie zależeć od dyskrecjonalnej decyzji urzędnika. W niektórych przypadkach może nawet doprowadzić do naruszenia równowagi konkurencyjnej między podmiotami z tej samej branży, które zostaną objęte kontrolą, a tymi, które jej unikną.
Piotr Podgórski
członek zarządu Ogólnopolskiej Federacji Przedsiębiorców i Pracodawców Przedsiębiorcy.pl
Postuluję wydłużenie terminu na odwołanie od decyzji inspektora pracy do 30 dni. W dużych firmach, przy kontroli dotyczącej kilkudziesięciu umów, zaproponowany siedmiodniowy termin na odwołanie jest całkowicie nierealny. Należy również odstąpić od nadawania decyzji rygoru natychmiastowej wykonalności. Z projektu ustawy należałoby również wyłączyć kontrakty B2B. Nie powinniśmy ingerować w stosunki pomiędzy przedsiębiorcami. Ponadto przy przekształceniu umowy o świadczenie usług w umowę o pracę powstaną skomplikowane problemy związane z odpowiednim rozliczeniem podatków. Projekt wymaga dogłębnych zmian.
dr Łukasz Bernatowicz
prezes Związku Pracodawców BCC
Kluczowa jest kwestia konsultacji tego projektu, najlepiej w ramach Rady Dialogu Społecznego. To nie byłoby nic nadzwyczajnego. Wysłuchanie głosu tych, których te kontrole będą dotyczyć, to absolutne minimum. Dobrze byłoby także, aby resorty, które mają w swoich kompetencjach działania na rzecz przedsiębiorców, również były aktywne podczas tych konsultacji. Obecnie bowiem bardzo mocno wybrzmiewa głos związków zawodowych i resortu rodziny. Oczywiście mamy świadomość, że ten projekt realizuje kamień milowy z KPO, niemniej, jak bywało już wcześniej z implementacją wytycznych unijnych, Polska warunki brzegowe w nim ustanowione przekracza. Niepotrzebnie.
Jacek Cieplak
wiceprezes Pracodawców RP
Wyposażenie inspektorów w kompetencje do jednostronnego przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę stwarza poważne ryzyko prawne i gospodarcze. Aby je zminimalizować, należałoby m.in. doprecyzować konkretnie, od jakiego momentu decyzja inspektora wywoływałaby skutki prawne – czy od chwili jej wydania (ex nunc), czy też wstecznie, tj. od dnia zawarcia umowy (ex tunc). Ta niejasność może generować chaos w obrocie, spory sądowe i niepewność po stronie zarówno pracodawców, jak i pracowników. Te regulacje budzą na pewno duże emocje, ale nie możemy też zapominać o kwestiach związanych z legalnością pobytu cudzoziemców w kontekście weta prezydenta tzw. ustawy ukraińskiej. Ten problem również należałoby jak najszybciej rozwiązać.
Nadia Winiarska
ekspertka ds. zatrudnienia, Konfederacja Lewiatan
W obliczu licznych uwag dotyczących nowych kompetencji okręgowych inspektorów pracy liczę na pogłębione konsultacje z pracodawcami. Rozwiązania muszą dawać biznesowi pewność prawną i nie pogarszać sytuacji osób fizycznych. Szczególną uwagę zwrócimy na skutki decyzji działającej wstecz czy jej natychmiastową wykonalność. Nie można rozpatrywać zmian w ustawie o PIP bez szerszego kontekstu rynku pracy i przewlekłości postępowań sądowych. Postuluję też wydłużenie vacatio legis – 1 stycznia 2026 r. to termin zbyt krótki wobec wielu nowych regulacji. Początek roku wiąże się też ze zmianami kadrowo-płacowymi, m.in. wzrostem płacy minimalnej. Pracodawcy muszą mieć czas, aby nad tym zapanować.
Pułapki zakazu bezpłatnych staży
Niedawno opublikowano założenia do projektu ustawy dotyczącej staży i praktyk na otwartym rynku pracy. Nie obejmie ona jednak tych stanowiących element programu kształcenia formalnego, a także organizowanych przez urzędy pracy i tych niezbędnych do uzyskania dostępu do zawodu regulowanego.
Co się zmieni?
Z założeń wynika, że staż ma być zdefiniowany jako ograniczona czasowo praktyka zawodowa, podejmowana w celu zdobycia doświadczenia oraz zwiększenia szans na podjęcie zatrudnienia. Ma zostać wprowadzony też obowiązek zawarcia pisemnej umowy stażowej. Nie będzie można wymagać od stażysty, aby posiadał wcześniejsze doświadczenie zawodowe w profesji, w której będzie odbywał praktykę. Projekt zakłada też, że maksymalny okres praktykowania będzie wynosił do 6 miesięcy.
Co ważne, przepisy zobowiążą organizatora praktyki do wypłacania miesięcznego świadczenia pieniężnego dla stażystów. Minimalna kwota ma być równa 35 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w poprzednim kwartale (obecnie byłoby to ok. 3062 zł brutto). Ale to nie wszystko. Wypłata nie mogłaby przekraczać wysokości przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. W przypadku stażu w niepełnym wymiarze czasu wysokość stypendium ustalana byłaby zaś proporcjonalnie.
Stażysta będzie miał też prawo do jednego dnia wolnego (za każdy przepracowany miesiąc stażu w trakcie pierwszych trzech miesięcy) lub do dwóch dni (za każdy przepracowany miesiąc stażu w trakcie kolejnych trzech miesięcy).
Wprowadzony ma też być zakaz angażowania większej liczby stażystów niż zatrudnionych pracowników w przeliczeniu na pełny wymiar czasu pracy. U samozatrudnionego mógłby terminować jeden stażysta.
Kłopotliwe wynagrodzenie
Zdaniem Katarzyny Kameckiej, ekspertki Polskiego Towarzystwa Gospodarczego projektowane regulacje zniechęcą małe firmy do oferowania staży. – Wszystko za sprawą wynagrodzenia, które nie jest niskie jak dla osób uczących się dopiero zawodu. Stanowi bowiem 65 proc. pensji minimalnej (w porównaniu do tegorocznej wysokości – dop. red.) – wyjaśnia.
Jak wskazuje, nie zawsze młodzi ludzie, którzy decydują się na staż, liczą tylko na korzyści materialne. – Często ich motywacją jest chęć zdobycia doświadczenia czy pokazania się w firmie, z której wiążą swoją przyszłość zawodową – dodaje. W ocenie ekspertki, kwestia odpłatności powinna zostać pozostawiona firmom. – Do ograniczenia potencjalnych nadużyć wystarczające są ograniczenia czasowe trwania stażu – do sześciu miesięcy – mówi.
Katarzyna Kamecka nie rozumie też chęci rezygnacji z ustawy o praktykach absolwenckich. – Ona się sprawdzała. Sama z takich praktyk zresztą korzystałam na początku kariery zawodowej – mówi.
Nie tylko AI
Zdaniem Iwony Szmitkowskiej, pełnomocniczki ds. rynku pracy Pracodawców RP, młode pokolenie jasno sygnalizuje, że nie chce darmowych staży, tylko realnej pracy i rozwoju.
– W tym kontekście projekt ustawy idzie w dobrym kierunku, ale jednocześnie podnosi poprzeczkę dla pracodawców, szczególnie w MŚP – zaznacza. Ponadto, jak wskazuje, coraz więcej zadań dla młodych wykonuje dziś sztuczna inteligencja, co też dodatkowo ogranicza pulę ofert dla nich. – Dlatego nowe regulacje powinny równoważyć interesy obu stron, tzn. zapewnić stażystom bezpieczeństwo i wynagrodzenie, ale też pozostawić firmom przestrzeń do inwestowania w przyszłe kadry – dodaje.
Z kolei Robert Lisicki z Konfederacji Lewiatan zwraca uwagę, że w sprawach nieuregulowanych w ustawie zastosowanie będą miały przepisy kodeksu pracy. – To oznaczałoby zrównanie stażystów z pracownikami w odniesieniu do szeregu uprawnień. Kwestia ta będzie wymagała zwrócenia uwagi w dalszych pracach – ostrzega. Ekspert uważa też, że zobowiązanie organizatorów stażu do przekazywania organom kontroli informacji o ich organizowaniu to kolejny obowiązek administracyjny, któremu firmy będą musiały sprostać.
Problem z dostępnością
Zdaniem Wioletty Żukowskiej-Czaplickiej, ekspertki Federacji Przedsiębiorców Polskich, idea może wydawać się słuszna, ale aktualnie największą barierą dotyczącą staży jest ich dostępność. – Ten projekt tego problemu nie rozwiązuje – mówi. Ekspertka obawia się też, że wymóg odpłatności za staż na wskazanym poziomie może wywołać wręcz odwrotny efekt. – Ofert może być jeszcze mniej, bo zainteresowanie ze strony firm będzie słabsze – dodaje.
Jednocześnie przypomina, że na poziomie unijnym trwają prace nad dyrektywą w sprawie poprawy i egzekwowania warunków pracy stażystów oraz zwalczania przypadków, gdy pod postacią staży w praktyce „ukrywa się” zwykłe stosunki pracy. Jednak, jak wskazuje, dyrektywa nie wprowadza obowiązku odpłatności za staż na określonym poziomie, odnosi się jedynie do zasady niedyskryminacji.
– Resort pracy, jak widać, nie chce czekać na finalny kształt tych przepisów, tylko proponuje własne – zauważa Wioletta Żukowska-Czaplicka.
Etap legislacyjny: wykaz prac rządu
Kodeks pracy 2026 r. – Staż pracy na nowych zasadach
Poszerzenie stażu pracy o inne formy zatrudnienia
Dotychczas obowiązujące regulacje zaliczają do stażu pracy okres zatrudnienia na podstawie umowy o pracę. Tym samym w przypadku stażu pracy, od którego zależą m.in. urlopowe prawa pracownicze, znaczenie ma jedynie nawiązanie stosunku pracy, a nie wykonywanie innej działalności na podstawie umowy cywilnoprawnej lub też prowadzenie działalności gospodarczej. Bez znaczenia pozostaje przy tym rodzaj umowy o pracę – na okres próbny, czas określony, czy też na czas nieokreślony (art. 25 § 1 KP).
Obecnie do okresu zatrudnienia, od którego uzależnia się wymiar urlopu, zaliczany jest ponadto okres nauki, a liczba dodawanych lat zależy od rodzaju ukończonej szkoły (art. 155 KP). Ponadto do okresu zatrudnieniu wlicza się również: okres urlopu wychowawczego (art. 186 § 5 KP), okres czynnej służby wojskowej (art. 301 § 2 KP), a także okres służby w Policji, Urzędzie Ochrony Państwa, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służbie Kontrwywiadu Wojskowego, Służbie Wywiadu Wojskowego, Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, Biurze Ochrony Rządu, Służbie Ochrony Państwa, Służbie Więziennej, Straży Granicznej i Państwowej Straży Pożarnej w zakresie i na zasadach przewidzianych odrębnymi przepisami (art. 302 KP).
Główną, a zarazem najważniejszą zmianą proponowaną w omawianym projekcie ustawy, jest rozszerzenie stażu pracy i zaliczenie do okresu zatrudnienia innych form niż umowa o pracę. Chodzi zwłaszcza o świadczenie usług na podstawie umowy cywilnoprawnej czy też w ramach tzw. „samozatrudnienia”, związanego z prowadzeniem przez osobę fizyczną pozarolniczej działalności gospodarczej. Projektodawca zakłada dodanie do Kodeksu pracy przepisów art. 3011 oraz art. 3022 KP.
Katalog nowych form zatrudnienia
Zgodnie z proponowanymi zmianami projektodawca planuje zaliczyć do okresu zatrudnienia, oprócz tradycyjnej formy zatrudnienia, również:
- okresy prowadzenia przez osobę fizyczną pozarolniczej działalności, o której mowa w art. 8 ust. 6 z 13.10.1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 350; dalej: SysUbSpołU), czyli przez przedsiębiorcę, twórcę i artystę, osobę prowadzącą działalność w zakresie wolnego zawodu, wspólnika jednoosobowej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, wspólnika spółki jawnej, komandytowej i partnerskiej, akcjonariusza prostej spółki akcyjnej wnoszącego do spółki wkład, którego przedmiotem jest świadczenie pracy lub usług, komplementariusza w spółce komandytowo-akcyjnej, osobę prowadzącą publiczną lub niepubliczną szkołę, inną formę wychowania przedszkolnego, placówkę lub ich zespół;
- okresy pozostawania osobą współpracującą z osobą fizyczną prowadzącą wyżej wymienioną działalność, za które zostały opłacone składki na ubezpieczenia emerytalne, rentowe lub wypadkowe;
- okresy wykonywania przez osobę fizyczną umowy zlecenia lub innej umowy o świadczenie usług na podstawie przepisów KC, do której znajdują odpowiednio zastosowanie przepisy umowy zlecenia, dotyczy to też osób współpracujących;
- okresy wykonywania przez osobę fizyczną umowy agencyjnej oraz przez osobę z nią współpracującą;
- okresy pozostawania przez osobę fizyczną członkiem rolniczej spółdzielni produkcyjnej;
- okresy pozostawania przez osobę fizyczną członkiem spółdzielni kółek rolniczych.
Proponowane regulację uzależniają zaliczenie wyżej wymienionych okresów do okresu zatrudnienia od podlegania – przez podmioty zatrudnione w innej formie niż stosunek pracy – ubezpieczeniu emerytalnemu lub rentowemu. Jeśli jednak w okresie tym osoba taka nie podlegała ubezpieczeniu, wówczas ustalenie stażu pracy będzie następować na podstawie udokumentowanych okresów, w których osoba fizyczna nie podlegała przedmiotowym ubezpieczeniom na podstawie odrębnych przepisów.
Projekt ustawy zakłada ponadto objęcie okresem zatrudnienia okresu zawieszenia działalności gospodarczej prowadzonej przez przedsiębiorcę oraz osobę z nim współpracującą, w celu sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem, za który to okres zostały opłacone składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe, czy też udokumentowanego okresu wykonywania innej niż zatrudnienie pracy zarobkowej przebyty za granicą.
Procedura potwierdzenia innych form zatrudnienia i ich zaliczenia do zakładowego stażu pracy
Potwierdzenie wyżej wskazanych okresów ma stanowić zaświadczenie wydane przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych (dalej: ZUS) o podleganiu ubezpieczeniom emerytalnemu i rentowym lub zaświadczenie wydane przez ZUS o zgłoszeniu do ubezpieczenia zdrowotnego. W celu uzyskania przedmiotowego zaświadczenia osoba fizyczna będzie musiała złożyć do ZUS wniosek o wydanie zaświadczenia w postaci elektronicznej za pomocą profilu informacyjnego utworzonego w systemie teleinformatycznym. Projektodawca zamierza dokonać nowelizacji SysUbSpołU poprzez dodanie przepisu art. 86g, który ma stanowić podstawę prawną do wykonywania przedmiotowego zadania przez ZUS.
Zbieg okresów innych form zatrudnienia i zaliczenie ich do zakładowego stażu pracy
Nie można wykluczyć sytuacji, gdy osoba fizyczna wykonywać będzie w tym samym okresie kilka form działalności zarobkowej (tj. np. świadczyć usługi na podstawie umowy zlecenia oraz prowadzić inną jednoosobową działalność gospodarczą). W takiej sytuacji planowane jest wskazanie przez osobę fizyczną jedynie jednego ze zbiegających się okresów, który ma zostać wliczony do zakładowego okresu zatrudnienia.
Inne propozycje zmiany przepisów
Projekt ustawy zakłada również zmianę brzmienia art. 302 KP, poprzez zaliczenie do katalogu służb, których sprawowanie wlicza się do okresu zatrudnienia Straży Marszałkowskiej oraz Służby Celno-Skarbowej. Ponadto proponuje się także zmiany w art. 128 § 1 KKW, poprzez dodanie do okresu zatrudnienia okresu wykonywania przez skazanego odpłatnego zatrudnienia, z wyłączeniem pracy wykonywanej na podstawie umowy o dzieło.
Procedura legislacyjna
Projekt ustawy został skierowany do Senatu 15.9.2025 r. Jeżeli zostanie on przyjęty przez Senat bez poprawek, podpisany przez Prezydenta RP oraz opublikowany w Dzienniku Ustaw, to zgodnie z aktualną propozycją brzmienia przepisu wprowadzającego, ustawa wejdzie w życie z 1.1.2026 r.
Pseudonimizacja danych pacjentów
- Dotychczas przepisy przewidują wyłącznie anonimizację dokumentacji medycznej.
- EHDS dopuszcza, w sytuacjach uzasadnionych, wykorzystanie danych pseudonimizowanych w badaniach naukowych.
- Prezes UODO wskazuje na pilną potrzebę nowelizacji krajowych regulacji i dostosowania ich do standardów unijnych.
Obecny stan prawny – ograniczenie do anonimizacji
Na gruncie art. 26 PrPacjRPPU dokumentacja medyczna może być udostępniona uczelniom wyższym oraz instytutom badawczym w celach naukowych pod warunkiem, że odbywa się to bez ujawniania nazwiska i innych danych umożliwiających identyfikację osoby, której dokumentacja dotyczy. Regulacja ta przesądza, że dopuszczalne jest wyłącznie udostępnianie dokumentacji medycznej po przeprowadzeniu pełnej anonimizacji.
Takie rozwiązanie skutkuje znacznymi ograniczeniami. Anonimizacja, aby była zgodna z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WERODO (Dz.Urz. UE L 2016 Nr 119, s. 1; dalej: RODO), musi być procesem nieodwracalnym. W konsekwencji nie ma prawnej możliwości późniejszego powiązania wyników badań z konkretnym pacjentem, nawet jeśli wyniki takie miałyby istotne znaczenie diagnostyczne lub terapeutyczne. Oznacza to, że polskie regulacje, w obecnym brzmieniu, nie odpowiadają w pełni potrzebom środowisk naukowych ani praktyki medycznej.
Luka prawna i niespójności systemowe
Prezes UODO w piśmie z 1.9.2025 r (DPNT.413.39.2025), zwraca uwagę, że w innych aktach prawnych – takich jak ustawa z 20.7.2018 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (t.j. Dz.U. z 2024 r. poz. 1571) czy ustawa z 21.2.2019 r. o Agencji Badań Medycznych (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 259) – pojawia się możliwość przetwarzania danych osobowych do celów naukowych przy zastosowaniu odpowiednich zabezpieczeń, w tym pseudonimizacji. Brakuje jednak jednoznacznego powiązania tych przepisów z regulacjami dotyczącymi dokumentacji medycznej.
Powoduje to niespójność i rodzi wątpliwości interpretacyjne: czy dane z dokumentacji medycznej mogą być w praktyce pozyskiwane w formie pseudonimizowanej, skoro ustawa o prawach pacjenta takiej możliwości nie przewiduje. Zgodnie z literalnym brzmieniem przepisów – odpowiedź jest negatywna, co blokuje prowadzenie wielu projektów badawczych.
Standardy unijne – EHDS i RODO
Nowe regulacje unijne, w szczególności rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2025/327 z 11.2.2025 r. w sprawie europejskiej przestrzeni danych dotyczących zdrowia oraz zmiany dyrektywy 2011/24/UE i rozporządzenia (UE) 2024/284 (Dz.Urz. UE L z 2025 r., s. 327; dalej: EHDS), które weszło w życie 26.3.2025 r., ustanawiają ramy prawne dla wtórnego wykorzystywania elektronicznych danych zdrowotnych m.in na potrzeby badań naukowych, statystycznych i innowacyjnych.
EHDS przewiduje, że zasadą powinno być udostępnianie danych w formie zanonimizowanej, natomiast w przypadkach, gdy cele badawcze nie mogą zostać osiągnięte przy użyciu takich danych, dopuszczalne jest wykorzystanie danych w postaci pseudonimizowanej, pod warunkiem spełnienia szczególnych wymogów bezpieczeństwa.
Rozporządzenie to, w art. 66 ust. 2 i 3 EHDS oraz w motywie 72, wprowadza dodatkowe gwarancje – dostęp do danych pseudonimizowanych powinien odbywać się w tzw. bezpiecznym środowisku przetwarzania, a klucz pozwalający na odwrócenie pseudonimizacji pozostaje w wyłącznej dyspozycji podmiotu udostępniającego dane lub zaufanej strony trzeciej.
Również RODO (art. 9 ust. 2 lit. j w zw. z art. 89 ust. 1 RODO) przewiduje możliwość przetwarzania szczególnych kategorii danych osobowych – w tym danych dotyczących zdrowia – w celach naukowych, pod warunkiem ustanowienia w prawie unijnym lub krajowym odpowiednich gwarancji ochrony praw i wolności osób, których dane dotyczą. Jednym z takich środków zabezpieczających jest właśnie pseudonimizacja.
Pseudonimizacja – ochrona i praktyczne znaczenie
W wystąpieniu Prezes UODO przypomina, że pseudonimizacja różni się zasadniczo od anonimizacji. Dane pseudonimizowane pozostają danymi osobowymi, ale ich identyfikacja jest możliwa jedynie przy użyciu dodatkowych informacji (np. klucza kodującego), które są przechowywane odrębnie. Dzięki temu odbiorca danych nie ma możliwości samodzielnego ustalenia tożsamości pacjentów.
Takie rozwiązanie pozwala badaczom na zachowanie wartości naukowej danych, np. możliwość śledzenia wyników badań w czasie, przy jednoczesnym ograniczeniu ryzyka naruszenia prywatności pacjentów. Zdaniem UODO, brak regulacji pozwalających na zastosowanie pseudonimizacji wprost w ustawie o prawach pacjenta hamuje rozwój nauk medycznych i ogranicza potencjał polskich ośrodków badawczych.
Propozycja zmian w ustawie o prawach pacjenta
Prezes UODO wskazuje, że art. 26 ust. 4 PrPacjRPPU nie przystaje do obecnych standardów. Obowiązująca regulacja dopuszcza udostępnianie dokumentacji medycznej do celów naukowych wyłącznie po jej pełnej anonimizacji. Zdaniem organu nadzorczego takie rozwiązanie jest zbyt restrykcyjne i nie odpowiada praktycznym potrzebom badań naukowych. Konieczne jest więc wprowadzenie do ustawy wyraźnej podstawy prawnej pozwalającej na korzystanie również z danych pseudonimizowanych.
Nowelizacja nie miałaby jednak charakteru ogólnego, lecz dotyczyłaby sytuacji wyjątkowych. Pseudonimizacja byłaby dopuszczalna tylko wtedy, gdy wnioskodawca wykaże, że cel badania nie może zostać osiągnięty przy użyciu danych zanonimizowanych. Tym samym podstawowym trybem udostępniania pozostałaby anonimizacja, a pseudonimizacja pełniłaby rolę narzędzia uzupełniającego.
Dodatkowym wymogiem byłoby zapewnienie, aby dane pseudonimizowane były udostępniane wyłącznie w bezpiecznym środowisku przetwarzania, które uniemożliwia niekontrolowane kopiowanie czy eksport danych. W takich warunkach odbiorca miałby możliwość analizy materiału, ale nie mógłby samodzielnie odtworzyć tożsamości pacjentów.
UODO podkreśla również konieczność wprowadzenia jednoznacznego zakazu reidentyfikacji oraz sankcji za jego naruszenie. Bez takiego rozwiązania ochrona prywatności pacjentów byłaby iluzoryczna. Jednocześnie w akcie wykonawczym powinny zostać określone szczegółowe wymagania techniczne i organizacyjne, obejmujące m.in. sposób przechowywania kluczy pseudonimizacyjnych, kontrolę dostępu i obowiązki dokumentacyjne podmiotów. Tak skonstruowane przepisy miałyby zapewnić równowagę pomiędzy interesem nauki a prawem pacjentów do zachowania poufności danych medycznych.
Kontekst konstytucyjny i wymóg DPIA
UODO podkreśla również, że regulacje muszą być zgodne z art. 47 i 51 Konstytucji RP gwarantującymi prawo do prywatności i ochrony danych osobowych. Wszelkie ograniczenia w tym zakresie mogą być wprowadzane jedynie w drodze ustawy i muszą być proporcjonalne do celu.
Dodatkowo, w świetle art. 35 ust. 10 RODO, na etapie prac legislacyjnych konieczne będzie przeprowadzenie oceny skutków dla ochrony danych (DPIA legislacyjnej). Taka ocena powinna wykazać, że wprowadzane przepisy rzeczywiście zapewniają odpowiedni poziom ochrony praw osób, których dane dotyczą.
Porównanie – przed i po nowelizacji
Przed zmianą:
- dokumentacja medyczna mogła być udostępniana w celach naukowych wyłącznie po anonimizacji,
- brak podstawy prawnej do przekazywania danych pseudonimizowanych,
- ograniczona możliwość prowadzenia badań wymagających długookresowego śledzenia danych pacjenta.
Po postulowanej zmianie:
- pojawiłaby się możliwość udostępniania danych pseudonimizowanych w ściśle uzasadnionych przypadkach,
- dane pseudonimizowane byłyby przekazywane wyłącznie w bezpiecznym środowisku przetwarzania,
- wprowadzono by jasne procedury i zabezpieczenia minimalizujące ryzyko naruszeń prywatności.
Skutki dla praktyki
Przyjęcie rozwiązań postulowanych przez Prezesa UODO umożliwiłoby polskim uczelniom i instytutom badawczym pełne korzystanie z potencjału dokumentacji medycznej w badaniach naukowych. Zapewnienie zgodności z EHDS i RODO pozwoliłoby z jednej strony chronić prawa pacjentów, a z drugiej – wspierać rozwój medycyny i innowacji.
Nowelizacja jest także niezbędna z punktu widzenia spójności prawa krajowego z regulacjami unijnymi. Brak dostosowania może prowadzić do niejednoznaczności w praktyce i utrudniać polskim ośrodkom uczestnictwo w międzynarodowych projektach badawczych.
Korzystanie z wideokonferencji w procedurze karnej – projekt zmian
Najważniejsze zmiany
1. Przesłuchania zdalne
- w postępowaniu przygotowawczym – możliwe bez ograniczeń,
- w postępowaniu sądowym – stosowane przy braku sprzeciwu stron lub tylko z ważnych przyczyn,
- elastyczne zasady udziału tłumacza (może być na miejscu lub online).
2. Rozprawy online
- strony i obrońcy mogą wnioskować o zdalny udział 7 dni przed terminem,
- sąd może zobowiązać oskarżonego pozbawionego wolności do zdalnego udziału w wyjątkowych sytuacjach.
3. Posiedzenia sądu
- zasady jak przy rozprawach, ale wniosek składa się 3 dni przed terminem,
- dopuszczalny zdalny udział oskarżonego w posiedzeniach aresztowych ze względów zdrowotnych lub bezpieczeństwa publicznego,
- przy przedłużaniu aresztu ponad 6 miesięcy – sąd musi zapewnić oskarżonemu udział zdalny, jeśli nie zostanie doprowadzony.
4. Postępowanie przygotowawcze
- możliwość zdalnego przesłuchania podejrzanego za jego zgodą (wyjątkowo – bez niej),
- możliwość zdalnego przedstawienia, zmiany lub uzupełnienia zarzutów.
5. Utrwalanie czynności
- brak zarejestrowania czynności skutkuje jej bezskutecznością.
6. Wykroczenia i postępowanie wykonawcze
- przepisy o wideokonferencjach rozszerzone także na sprawy wykroczeniowe.
Przesłuchania na odległość
Projekt różnicuje zasady zdalnego przesłuchiwania świadków i biegłych w postępowaniu przygotowawczym i sądowym. W śledztwie ma to być dopuszczalne bez ograniczeń, natomiast w sądzie – tylko z ważnych przyczyn albo przy braku sprzeciwu stron.
Możliwość przesłuchania świadka zdalnie w postępowaniu sądowym będzie wymagała uzasadnienia wskazującego, dlaczego uznano za wystarczające przesłuchanie świadka w tej formie, jeżeli takiemu sposobowi przesłuchania sprzeciwiła się strona, której ta czynność ma dotyczyć. Dodatkowo w czasie czynności powinna świadkowi towarzyszyć osoba upoważniona przez organ prowadzący przesłuchanie. Ze względów praktycznych proponuje się jednak dopuszczenie składania przez świadków (z wyjątkiem świadków małoletnich) oraz biegłych zeznań również bez udziału asysty.
Przewidziano także elastyczne zasady dotyczące udziału tłumaczy podczas czynności procesowych przeprowadzanych na odległość. Jako zasadę przyjęto, że udział tłumacza w miejscu przebywania osoby biorącej udział w czynności, dopuszcza się jednak zdalny udział tłumacza. Decyzja o sposobie udziału tłumacza będzie należała do organu procesowego.
Zdalny udział w rozprawach i posiedzeniach
Nowa regulacja zakłada, że strona lub jej obrońca będą mogli wnioskować o udział w rozprawie online (co do zasady w terminie 7 dni przed rozprawą, a w przypadku posiedzeń – 3 dni). Ostateczną decyzję podejmie sąd. Wyjątkowo możliwe będzie zobowiązanie oskarżonego pozbawionego wolności do zdalnego uczestnictwa, jeżeli wymaga tego bezpieczeństwo lub zdrowie publiczne. Projekt wprowadza też gwarancje poufnego kontaktu oskarżonego z obrońcą podczas rozpraw zdalnych.
Przewidziano też możliwość udziału w rozprawie w drodze wideokonferencji innych osób, takich jak np. przedstawiciel organizacji społecznej czy podmiot zobowiązany do zwrotu korzyści.
Postępowanie przygotowawcze i wykonawcze
Nowością jest możliwość przesłuchania podejrzanego online – co do zasady za jego zgodą, choć w wyjątkowych przypadkach będzie to możliwe także bez niej. Jako zasadę przyjęto przesłuchanie oskarżonego w sposób zdalny bez asysty przedstawiciela organu procesowego, chyba że zarządzi on odmiennie.
Wprowadzono też przepisy umożliwiające zdalne przedstawienie zarzutów (ich zmianę lub uzupełnienie) oraz obowiązek przesyłania pouczeń przed przesłuchaniem na adres e-mail.
Nowością jest digitalizacja czynności w śledztwie. Zwiększa to efektywność, ale rodzi ryzyka techniczne (stabilność łączy, bezpieczeństwo przesyłania pouczeń). Rozwiązania dotyczące wideokonferencji mają zostać rozszerzone także na postępowania w sprawach o wykroczenia i na etap wykonawczy. W przypadku skazanych o formie udziału (osobistej lub zdalnej) decydować ma przewodniczący składu, przy czym możliwe będzie również uczestnictwo wbrew woli skazanego wyłącznie w trybie online.
Pozostawia się skazanemu i jego obrońcy swobodę co do miejsca, w którym będzie przebywał obrońca w sytuacji, gdy skazany będzie brał udział w posiedzeniu sądu w drodze wideokonferencji.
Odmienne zasady przewidziano dla podmiotów innych niż skazany pozbawiony wolności, którzy są uprawnieni do udziału w posiedzeniu. Podmioty te będą mogły zgłosić wniosek o umożliwienie im udziału w posiedzeniu na odległość. Decyzję w tym przedmiocie podejmie przewodniczący w drodze zarządzenia.
Utrwalanie czynności
Projekt przewiduje sankcję bezskuteczności czynności zdalnych, jeśli ich przebieg nie został należycie utrwalony. Rezygnuje się także z obowiązku podpisywania protokołów przez osoby uczestniczące w czynności online, jeśli jej przebieg został zarejestrowany.
Nowe przepisy mają ujednolicić standardy zdalnego uczestnictwa w postępowaniach i zapewnić większą elastyczność sądom, przy jednoczesnym zachowaniu gwarancji procesowych stron.
Regulacja idzie w stronę traktowania wideokonferencji jako uprawnienia, a nie obowiązku. To wzmacnia prawa stron, ale równocześnie daje sądowi narzędzie do zarządzania procesem w warunkach kryzysowych (np. pandemia, kwestie bezpieczeństwa). W praktyce może też przyspieszyć przesłuchania w sprawach wieloosobowych i o dużym zasięgu geograficznym. Ułatwienia te powinny nie tylko przyspieszyć postępowania karne, ale także zmniejszyć ich koszt.
Etap legislacyjny
Projekt jest w trakcie prac rządowych, planowany termin przyjęcia projektu przez Radę Ministrów – I kwartał 2026 r.
Ulgi w PIT, leasing, estoński CIT – fiskus przykręca śrubę
Odpowiedź na potrzebę uszczelnienia systemu podatkowego – tak Ministerstwo Finansów nazwało ujawniony we wtorkowy wieczór projekt nowelizacji ustaw o PIT/CIT. I nie przesadza, zmian uszczelniających (czytaj: niekorzystnych dla podatników) jest faktycznie bardzo dużo, znajdą coś dla siebie i zwykli Kowalscy, i przedsiębiorcy.
Ulga mieszkaniowa w PIT tylko na pierwsze mieszkanie
Zacznijmy od Kowalskich. Na pewno zmartwi ich ograniczenie tzw. ulgi mieszkaniowej w PIT. Jest to zwolnienie z podatku, przysługuje tym, którzy pieniądze ze sprzedaży mieszkania/domu dokonanej przed upływem pięciu lat od nabycia (licząc od końca roku, w którym to nabycie nastąpiło, chodzi o zakup czy darowiznę, ale też wybudowanie) przeznaczyli na własne cele mieszkaniowe. Na przykład kupili mieszkanie. Ulgi nie wyklucza to, że podatnik ma już inne, a kupione zamierza na początku wynajmować (zamieszkać w nim planuje dopiero później).
Ministerstwo Finansów chce, jak pisze w uzasadnieniu projektu, wrócić do pierwotnych założeń ulgi. Czyli wsparcia podatników w realizacji podstawowych (a nie inwestycyjnych) potrzeb mieszkaniowych. Co to oznacza? Otóż z ulgi skorzysta tylko ten, kto nie ma jeszcze własnego lokum. A jeśli ma, to powinien przekazać je najbliższej rodzinie (ewentualnie Skarbowi Państwa albo gminie). Od tej zasady mają być pewne wyjątki, np. dotyczące mieszkań w spadku czy nieruchomości małżeńskich.
Podatek od sprzedaży otrzymanego w darowiźnie poleasingowego auta
Druga zmian uderza w tych, którzy chcą się bezpodatkowo pozbyć samochodu po leasingu. Przypomnijmy, że przedsiębiorca, który wykupi auto z leasingu i przeznaczy je na prywatne potrzeby, i tak musi rozliczyć jego sprzedaż w działalności (chyba że zaczeka aż 6 lat). Od dochodu z transakcji płaci PIT. Taką zasadę wprowadził Polski Ład, ale podatnicy szybko znaleźli na nią sposób: darowanie samochodu rodzinie. Co to daje? Jeśli obdarowany zaczeka ze sprzedażą 6 miesięcy nie musi się przejmować PIT. Może też uniknąć podatku od darowizny, bo najbliższa rodzina (dzieci, rodzice, małżonek) jest z niego zwolniona
Zmiana uszczelniająca polega na wprowadzeniu przepisu wydłużającego z 6 miesięcy do 3 lat okres, w którym sprzedaż poleasingowej rzeczy przez najbliższą rodzinę (lub inną osobę korzystającą ze zwolnienia od podatku od spadków i darowizn) spowoduje obowiązek rozliczenia PIT – pisze Ministerstwo Finansów. Mówiąc prościej, jeśli damy synowi auto po leasingu i sprzeda je po roku, będzie musiał zapłacić podatek od dochodu.
Ulga IP Box tylko dla tych, którzy zatrudniają
Kolejna propozycja zmartwi miłośników ulgi IP Box. Ta preferencja jest skierowana do innowacyjnych przedsiębiorstw i polega na płaceniu 5 proc. podatku od dochodu z kwalifikowanych praw własności intelektualnej. Zalicza się do nich m.in. prawo do wynalazku (patent) czy autorskie prawo do programu komputerowego. Z ulgi korzystają zwłaszcza informatycy.
W przyszłym roku będzie im jednak trudniej. Ministerstwo Finansów chce bowiem wprowadzić dodatkowy warunek ulgi – zatrudnianie przynajmniej trzech pracowników (lub innych osób, np. zleceniobiorców zarabiających określone kwoty). Skąd te pomysły fiskusa? „Analiza struktury podatników korzystających z tego rozwiązania wskazuje, że jest ono w dużej mierze wykorzystywane do istotnego zmniejszania wysokości zobowiązania podatkowego bez istotnego wkładu w zwiększanie poziomu innowacyjności gospodarki” – czytamy w uzasadnieniu projektu.
Przy okazji resort finansów chce też poszerzyć podstawę obliczania daniny solidarnościowej (to podatek dla najbogatszych). Ma być płacona także od dochodów rozliczanych z wykorzystaniem ulgi IP Box.
Więcej ukrytych zysków w estońskim CIT
Nowelizacja dotknie też firmy korzystające z estońskiego CIT (w polskiej wersji zwanym ryczałtem od dochodów). Jego istotą jest opodatkowanie dochodów spółki dopiero wtedy, gdy wypłaci dywidendę. Musi jednak odprowadzić podatek szybciej, jeśli przekaże ją w ukrytej formie. Proponuje się poszerzenie katalogu świadczeń uznawanych za ukryty zysk – pisze Ministerstwo Finansów w uzasadnieniu projektu.
Znajdą się w nim m.in. wynagrodzenia wypłacane wspólnikom za powtarzające się świadczenia niepieniężne wykonywane na podstawie art. 176 kodeksu spółek handlowych (o tym , że skarbówka je kwestionuje pisaliśmy w „Rz” z 28 sierpnia).
Koniec wstecznej zmiany stawek amortyzacji
Ministerstwu Finansów nie podoba się też, że przedsiębiorcy zmieniają wstecznie stawki amortyzacji. Dzięki temu mogą manewrować podatkowymi kosztami, np. przesuwać je na tłustsze lata, w których mają większe dochody. Jak będzie po zmianach? Podatnicy nie będą mieć możliwości obniżenia lub podwyższenia stawki amortyzacyjnej (stosowanej w danym roku) po upływie terminu złożenia zeznania rocznego – czytamy w uzasadnieniu projektu.
Usługi wspólnika na wyższym ryczałcie
Następna propozycja dotyczy stawki ryczałtu na usługi wykonywane na rzecz powiązanego podmiotu. Ministerstwo Finansów podaje taki przykład: wspólnik spółki z o.o. świadczy dla niej usługi, spółka zalicza wynagrodzenie do kosztów, a wspólnik płaci od niego 8,5 proc. ryczałtu. Gdyby te świadczenia były wypłacane w postaci dywidendy, należałoby je opodatkować stawką 19 proc. – podkreśla ministerstwo i wskazuje, że jest to mechanizm optymalizacyjny. Jak go ograniczyć? Opodatkować przychody z usług, które podatnik świadczy na rzecz podmiotu powiązanego, według stawki 17 proc. – proponuje skarbówka.
Ministerstwo Finansów ma jeszcze wiele innych propozycji zmian uszczelniających i „doprecyzowujących”. Będą one teraz konsultowane. Z projektu wynika, że mają obowiązywać (z pewnymi przepisami przejściowymi) już od 1 stycznia 2026 r.
Etap legislacyjny: Projekt skierowany do uzgodnień, konsultacji i opiniowania
Piotr Juszczyk
doradca podatkowy w inFakt
Programiści chętnie korzystają z ulgi IP Box? Dorzucamy im zaporowy warunek zatrudniania 3 osób. Przedsiębiorcy przekazują samochody po leasingu rodzinie? Straszymy rodzinę podatkiem. Takie metody działania zaprezentowało Ministerstwo Finansów w opisywanym projekcie. Widać, że skarbówka idzie po najmniejszej linii oporu, tam gdzie się jej nie podoba praktyka stosowania prawa, proponuje nowe warunki i obostrzenia (zwane uszczelnianiem). Jaki będzie efekt? Ulga IP Box w PIT (która przecież miała wspierać innowacyjność) odejdzie do lamusa, bo niewielu przedsiębiorców jest w stanie zatrudnić trzech pracowników. A programiści po jej ograniczeniu będą przechodzić na ryczałt. Natomiast przedsiębiorcy, którzy chcą się pozbyć auta po leasingu, muszą poszukać nowego sposobu na podatek. Może zamiast jednej dwie darowizny?
Grzegorz Gębka
doradca podatkowy w kancelarii GTA
Ulga mieszkaniowa w PIT jest doskonałym przykładem permanentnego komplikowania systemu podatkowego. Wiele razy zmieniane i rozbudowywane przepisy spowodowały mnóstwo wątpliwości i liczne spory kończące się w sądach (nawet w Trybunale Konstytucyjnym). I co robi Ministerstwo Finansów? Jeszcze bardziej komplikuje zasady korzystania z ulgi, dodając nowe warunki i wyjątki od nich. Skutki tych zmian będą przynajmniej trzy. Po pierwsze, mniej osób skorzysta ze zwolnienia z PIT, wystarczy, że mają już mieszkanie/dom (albo przynajmniej 50 proc. udział). A przecież różne są sytuacje życiowe i kupienie sobie drugiego lokum wcale nie musi być jakąś ekstrawagancją. Po drugie, będzie mnóstwo nowych dylematów, np. czy z ulgi wyklucza posiadanie domu, w którym nie można mieszkać ze względu na jego stan techniczny. Po trzecie, przybędzie pracy notariuszom, podatnicy będą bowiem przekazywać nieruchomości najbliższym, aby uniknąć nowych obostrzeń.
Ochrona małoletnich przed pornografią bez „treści szkodliwych”
Najważniejsze założenia projektu
- Ustawa obejmie wyłącznie treści pornograficzne, a nie szeroko rozumiane „treści szkodliwe”.
- Dostawcy usług internetowych nie będą musieli cyklicznie analizować ryzyka związanego z dostępem dzieci do publikowanych treści.
- Serwisy pornograficzne zostaną zobowiązane do wdrożenia skutecznych mechanizmów weryfikacji wieku, z wyłączeniem metod biometrycznych i samych oświadczeń użytkowników.
- Regulacje nie obejmą prywatnej komunikacji (np. w komunikatorach internetowych).
- Przewidziano okresowy przegląd stosowanych metod weryfikacji wieku w świetle aktualnych przepisów prawa i standardów technicznych.
- Za naruszenia nowych obowiązków grozić mają kary sięgające 1 mln zł.
Zmiana kierunku regulacji – z „treści szkodliwych” na pornografię
W pierwotnej wersji projektu Ministerstwo Cyfryzacji posługiwało się pojęciem „treści szkodliwych”. Oznaczało to, że wszyscy usługodawcy internetowi – niezależnie od charakteru prowadzonej działalności – byliby zobowiązani co dwa lata przygotowywać analizy ryzyka dotyczące dostępu dzieci do takich treści. Brak precyzyjnej definicji powodował jednak, że zakres tego obowiązku mógł być bardzo szeroki i obejmować np. materiały rozrywkowe, nagrania „pranków” czy treści dietetyczne. Za niewywiązanie się z tego obowiązku miały grozić dotkliwe kary finansowe do 1 mln zł.
Resort tłumaczył w marcu br., że ocena szkodliwości treści mogłaby być uzależniona od wrażliwości odbiorcy, a brak definicji wynikał z chęci uniknięcia nadmiernego zawężenia regulacji. Argumenty te nie przekonały prawników ani organizacji społecznych, takich jak Fundacja Panoptykon, Izba Gospodarki Elektronicznej czy Związek Cyfrowa Polska, które wskazywały na poważne ryzyko niepewności prawnej i trudności praktycznych, szczególnie dla mniejszych podmiotów.
Ostatecznie ministerstwo zdecydowało się na istotne zawężenie przepisów. W nowym projekcie regulacja obejmuje jedynie treści pornograficzne, co w ocenie ekspertów usuwa największe zagrożenia interpretacyjne i zbliża projekt do rozwiązań stosowanych w innych państwach Unii Europejskiej.
Prywatna komunikacja poza zakresem ustawy
W nowej wersji projektu doprecyzowano także, że przepisy nie obejmą prywatnej komunikacji w internecie, np. wiadomości wysyłanych przez komunikatory. Wątpliwości w tym zakresie pojawiały się w pierwszej wersji ustawy – istniało ryzyko, że usługodawcy zostaną zobowiązani do ingerowania w treści przesyłane między użytkownikami. Usunięcie tego elementu zostało pozytywnie ocenione przez ekspertów jako krok ograniczający nadmierną ingerencję w prywatność i tajemnicę komunikowania się.
Weryfikacja wieku – nowe obowiązki dla serwisów pornograficznych
Najistotniejszym elementem projektu pozostaje obowiązek weryfikacji wieku użytkowników serwisów pornograficznych. W pierwszej wersji przepisy ograniczały się do ogólnego stwierdzenia, że mechanizm powinien „ustalać pełnoletniość” bez użycia biometrii i samodeklaracji. Krytykowali to zarówno Rzecznik Praw Obywatelskich, jak i Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych, wskazując na brak szczegółowych wytycznych i standardów bezpieczeństwa danych.
Obecnie wprowadzono bardziej szczegółowe regulacje – mechanizmy weryfikacji mają uwzględniać wymogi rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WERODO (Dz.Urz. UE L 2016 Nr 119, s. 1; dalej RODO) i rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 910/2014 z 23.7.2014 r. w sprawie identyfikacji elektronicznej i usług zaufania w odniesieniu do transakcji elektronicznych na rynku wewnętrznym oraz uchylające dyrektywę 1999/93/WE (Dz.Urz. UE L 2014 Nr 257, s. 73; dalej eIDAS). Ustawodawca zobowiązuje także usługodawców do okresowego przeglądu stosowanych metod, aby dostosować je do aktualnych standardów prawnych i technicznych. Nadal pozostawiono im swobodę wyboru konkretnych rozwiązań, co w ocenie ekspertów jest podejściem rozsądnym i elastycznym, odpowiadającym zróżnicowaniu rynku.
Brak ustawowej definicji pornografii
Choć projekt rezygnuje z najbardziej kontrowersyjnego pojęcia „treści szkodliwych”, nie wprowadza ustawowej definicji pornografii. Eksperci podkreślają, że mimo intuicyjnej rozpoznawalności tego rodzaju materiałów, brak definicji może powodować niejednoznaczności. W trakcie konsultacji pojawiły się postulaty wprowadzenia choćby uproszczonej definicji, która zwiększyłaby przejrzystość regulacji i ograniczyła ryzyko nadużyć językowych.
Oceny ekspertów
Środowisko prawnicze i branża cyfrowa generalnie pozytywnie oceniają zmiany w projekcie. Jak wskazują specjaliści, ograniczenie zakresu ustawy do treści pornograficznych usuwa największe wątpliwości interpretacyjne, a doprecyzowanie obowiązku weryfikacji wieku odpowiada na wcześniejsze zastrzeżenia organów ochrony praw obywatelskich i danych osobowych.
Jednocześnie eksperci zwracają uwagę, że o skuteczności regulacji zadecyduje praktyka – w szczególności to, jakie metody weryfikacji wieku zostaną uznane za zgodne z prawem i czy uda się przy tym zachować równowagę między ochroną dzieci a poszanowaniem prywatności użytkowników internetu.
Podsumowanie
Projekt ustawy o ochronie małoletnich przed dostępem do treści pornograficznych (UD179) w nowym kształcie eliminuje najbardziej problematyczne elementy poprzedniej wersji. W centrum regulacji stawia obowiązek skutecznej weryfikacji wieku użytkowników serwisów pornograficznych, a jednocześnie rezygnuje z nieprecyzyjnych i trudnych do stosowania w praktyce pojęć. Nowa wersja ustawy stanowi krok w stronę zwiększenia bezpieczeństwa małoletnich w internecie, choć wciąż pozostawia otwarte pytania dotyczące szczegółowych rozwiązań technicznych oraz braku ustawowej definicji pornografii.
Nowa wersja projektu ustawy o ochronie małoletnich przed dostępem do treści pornograficznych wprowadza rozwiązania, które należy ocenić jako bardziej realistyczne i dostosowane do specyfiki rynku cyfrowego. Z perspektywy praktyki regulacyjnej kluczowe są trzy kwestie.
Po pierwsze, zawężenie regulacji wyłącznie do treści pornograficznych usuwa nadmierne ryzyka dla przedsiębiorców świadczących usługi online, w szczególności tych mniejszych, którzy nie byliby w stanie ponosić ciężaru okresowych analiz ryzyka. Tym samym projekt lepiej wpisuje się w zasadę proporcjonalności i zapewnia większą pewność prawa.
Po drugie, doprecyzowanie obowiązku weryfikacji wieku stanowi odpowiedź na wcześniejsze zastrzeżenia RPO i Prezesa UODO. Odwołanie do RODO oraz eIDAS wymusi na usługodawcach stosowanie mechanizmów zgodnych z unijnymi standardami ochrony danych i bezpieczeństwa usług cyfrowych. W praktyce będzie to oznaczać konieczność współpracy z dostawcami zaufanych usług identyfikacji elektronicznej albo tworzenie branżowych standardów weryfikacyjnych, które będą podlegały cyklicznej ocenie.
Po trzecie, brak ustawowej definicji pornografii nadal pozostaje źródłem potencjalnych wątpliwości. Wdrożenie ustawy w tym kształcie przeniesie ciężar interpretacyjny na praktykę organów regulacyjnych i sądów. Z punktu widzenia adresatów regulacji – serwisów internetowych – warto już dziś przygotować się na konieczność wdrożenia rozwiązań minimalizujących ryzyko zarzutu niewystarczającej weryfikacji wieku czy niewłaściwego oznaczania treści.
Z punktu widzenia kancelarii obsługujących branżę IT oraz podmioty świadczące usługi cyfrowe projektowane przepisy oznaczają konieczność bieżącego monitorowania procesu legislacyjnego oraz wsparcia klientów w wyborze zgodnych z prawem mechanizmów technicznych. Dla organów ochrony danych osobowych i użytkowników kluczowe będzie natomiast, aby przyjęte rozwiązania rzeczywiście równoważyły dwie wartości – ochronę dzieci oraz poszanowanie prywatności i autonomii dorosłych użytkowników internetu.
Jak korzystać z KSeF 2.0: kody QR i inne oznaczenia
Zgodnie z art. 106ga ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2025 r. poz. 775; dalej: VATU), podatnicy są obowiązani wystawiać faktury ustrukturyzowane przy użyciu Krajowego Systemu e-Faktur (oczywiście, w praktyce od 1.2.2026 r. albo od 1.4.2026 r.). Ale nie wszystkie faktury będą od razu przekazywane przez KSeF. Abstrahując od szczególnych przypadków czynności, które są w ogóle wyłączone z obowiązkowego KSeF (np. faktury w formie biletu), w zasadzie każdy podatnik będzie miał możliwość przekazywania faktur poza KSeF w pewnych ściśle określonych okolicznościach.
Chciałoby się rzec – w okolicznościach wyjątkowych, ale to też nie jest do końca prawda. Wszystko dzięki tzw. trybowi offline24, który zgodnie z art. 106nda ust. 1 VATU umożliwia wystawianie faktur elektronicznych zgodnych ze wzorem faktury ustrukturyzowanej, pod warunkiem wysyłki do KSeF kolejnego dnia roboczego (z przyczyn po stronie podatnika). Art. 106nf ust. 1 VATU przewiduje zaś awarię KSeF, z kolei art. 106nh ust. 1 VATU określa okoliczności związane z czasową (planowaną) niedostępnością systemu KSeF. Podobnie jak w przypadku trybu offline24, także i tu podatnicy mogą wystawiać faktury elektroniczne zgodne ze strukturą, o ile wyślą je do KSeF (odpowiednio kolejnego dnia dla niedostępności i do siedmiu dni później dla awarii). To co łączy te wszystkie przypadki to konieczność zamieszczenia na fakturach elektronicznych odpowiednich oznaczeń, które umożliwią nabywcom weryfikację poprawności faktury, a często także ich dostępności w KSeF lub nie (offline). Oznaczenia takie powinny znaleźć się zresztą na każdej fakturze ustrukturyzowanej, jeśli podmioty posługują się nią poza KSeF (czyli np. na tzw. wizualizacji takiej faktury przekazywanej np. zagranicznemu kontrahentowi).
Kod QR (1): faktury ustrukturyzowane poza KSeF
Podstawowy kod QR zamieszczany będzie po pierwsze na fakturach ustrukturyzowanych wykorzystywanych poza KSeF, a więc przekazywanych podmiotom niemającym dostępu do KSeF (np. podmiotom zagranicznym). Po drugie, także w na wizualizacjach faktur przekazywanych w formie wizualizacji podatnikom „obsługującym” KSeF. Po trzecie wreszcie, także na wszystkich możliwych rodzajowo fakturach offline, przekazywanych przed wysyłką do KSeF (po wysyłce nie są to już faktury offline, ale nadal zawierają kod QR dla celów wspomnianych wyżej).
Kod QR powinien zawierać adres zasobu oprogramowania interfejsowego, wskazany w specyfikacji tego oprogramowania, datę wystawienia faktury z pola P 1, NIP sprzedawcy a także wyróżnik faktury. Dodatkowo, faktura taka powinna zawierać numer KSeF faktury, zamieszczany bezpośrednio pod kodem weryfikującym QR (nie dotyczy faktur offline wysyłanych przed wysyłką do KSeF).
Napis „OFFLINE”
Faktura offline (czyli offline 24, niedostępność i awaria) udostępniana nabywcy w sposób inny niż przy użyciu KSeF, przed przesłaniem do Krajowego Systemu e-Faktur, jest oznaczana ww. kodem, ale także dodatkowo napisem „OFFLINE” zamieszczanym bezpośrednio pod kodem weryfikującym QR. Nie ma na niej zaś jeszcze numeru KSeF faktury (skoro nie został jeszcze nadany).
Kod QR (2): autentyczność pochodzenia i integralność treści
Faktury offline (czyli offline 24, niedostępność i awaria) udostępniane przed wysyłką do KSeF muszą być dodatkowo oznaczone drugim kodem QR, umożliwiającym zapewnienie autentyczności pochodzenia i integralności treści tych faktur. Kod zawiera adres zasobu oprogramowania interfejsowego, wskazany w specyfikacji tego oprogramowania, typ identyfikatora kontekstu i jego wartość, NIP sprzedawcy, identyfikator certyfikatu KSeF, wyróżnik faktury, składniki – opatrzone certyfikatem KSeF. Dodatkowo, faktura zawiera także napis „CERTYFIKAT” zamieszczony, bezpośrednio pod ww. kodem.
Co ważne, opisywany kod QR może przybierać formę nie tylko znaku graficznego ale także bezpośredniego linku do faktury. Gdy faktura jest przesyłana odbiorcy w formacie ustrukturyzowanych danych uniemożliwiających naniesienie kodu bezpośrednio na fakturę, możliwe jest też przesłanie odbiorcy odrębnego linku do faktury lub znaku graficznego wraz z odpowiednim napisem razem z fakturą.
Dane umożliwiające dostęp do faktur ustrukturyzowanych
Z lektury ww. akapitów wiemy już, że w przypadku użycia faktury poza KSeF, podatnik jest obowiązany do oznaczenia faktury ustrukturyzowanej kodem QR umożliwiającym dostęp do tej faktury w KSeF oraz umożliwiającym weryfikację danych zawartych na tej fakturze. Chodzi tu o faktury ustrukturyzowane – a więc te, które są już w KSeF (jeśli są wystawiane poza KSeF to zostały już do KSeF wysłane). Dostęp do takiej faktury możliwy będzie po uzyskaniu kodu QR i podaniu numeru faktury (chodzi o numer nadany przez sprzedawcę, nie o numer KSeF), NIP nabywcy oraz kwoty należności ogółem.
Możliwy będzie także tzw. dostęp anonimowy. Dostęp do tej faktury będzie możliwy po podaniu numeru KSeF faktury, numeru faktury nadanego przez sprzedawcę, danych i NIP nabywcy oraz należności ogółem. Nie ma tu odwołania do kodu QR.
Najwięcej „zamieszania” znajdzie się na fakturze offline przekazywanej poza KSeF przed wysyłką do systemu. Musi ona zawierać podstawowy kod QR, dodatkowy kod QR zapewniający integralność i autentyczność, a dodatkowo także napis „OFFLINE” oraz „CERTYFIKAT”. Taka sama faktura, ale przekazywana już po wysyłce nie będzie już zawierała drugiego kodu oraz oznaczenia „OFFLINE” – w jego miejsce pojawi się numer KSeF faktury.