Co lepsze – skala czy podatek liniowy?
Polski Ład spowodował, że wiele osób prowadzących własny biznes zastanawia się nad wyborem formy rozliczeń z fiskusem. W tym roku wszystko trzeba przeliczyć na nowo, symulacje z poprzednich lat są już nieaktualne.
Co wybrać? Na kartę podatkową już przejść nie można (Polski Ład zabrania), pozostają więc trzy możliwości. Skala podatkowa, liniowy PIT oraz ryczałt. Zastanówmy się nad dwoma pierwszymi (o ryczałcie szczegółowo napiszemy w jutrzejszej „Rzeczpospolitej”).
Zacznijmy od korzystnych zmian dla przedsiębiorców na skali. Polski Ład daje im wysoką kwotę wolną od PIT. Nieopodatkowane w tym roku będzie 30 tys. zł dochodu. Druga dobra wiadomość – jest wyższy próg w skali podatkowej. Jeśli dochód nie przekracza 120 tys. zł rocznie, podatek wyniesie 17 proc. Powyżej tej kwoty wzrasta do 32 proc.
Jak go wyliczyć? Jeśli nie przekraczamy progu 120 tys. zł, podatek to 17 proc. minus kwota zmniejszająca, czyli 5,1 tys. zł. Powyżej progu wyniesie 15,3 tys. zł plus 32 proc. nadwyżki ponad 120 tys. zł. Nową skalę stosujemy już przy liczeniu miesięcznych/kwartalnych zaliczek.
Te zmiany nic nie dają przedsiębiorcom na liniowym PIT. Oni płacą 19-proc. podatek niezależnie od wysokości dochodu. Nie mają też kwoty wolnej.
Wpłata do ZUS zależy od dochodu
Polski Ład diametralnie zmienił zasady rozliczania składki zdrowotnej. Ma to duży wpływ na wybór między skalą a liniówką. W poprzednich latach w obu formach płaciło się bowiem identyczną składkę. Teraz jest inaczej.
Przede wszystkim składkę zdrowotną liczymy od dochodu z działalności gospodarczej. Czyli od przychodu pomniejszonego o koszty. Tak jest zarówno na skali, jak i liniowym PIT. Różnicę mamy w wysokości składki. Przedsiębiorcy na skali podatkowej zapłacą 9 proc. Na liniówce składka wyniesie 4,9 proc. dochodu.
Druga ważna zmiana – zakaz odliczania składki od podatku. Dotyczy zarówno przedsiębiorców, którzy są na skali, jak i na liniowym PIT. W obu formach zapłacimy też składkę minimalną, przewidzianą dla tych, którzy mają niski dochód albo stratę.
Ulga dla klasy średniej
Rekompensatą za wyższą składkę zdrowotną jest ulga dla klasy średniej. Przysługuje przedsiębiorcom, którzy są na skali. Liniowcy jej nie dostali.
Ulga jest dla tych, którzy mają roczne dochody (bez uwzględniania w kosztach składek na ubezpieczenia społeczne) od 68 412 zł do 133 692 zł. Można ją stosować już przy liczeniu zaliczek na PIT. Polega na odliczeniu od dochodu określonej kwoty. Oblicza się ją według dwóch skomplikowanych wzorów.
Uwaga – z wyliczeń wynika, że ulga dla klasy średniej przysługuje tylko tym przedsiębiorcom, którym i tak, ze względu na wysokość dochodu, nie opłaca się przechodzić ze skali na liniowy PIT. Próg opłacalności liniowego podatku wynosi bowiem nieco powyżej 135 tys. zł rocznego dochodu.
O wyborze formy opodatkowania mogą za to zadecydować inne preferencje. Na skali podatkowej przysługują wszystkie ulgi, zarówno te, które obowiązywały już wcześniej, jak i wprowadzone przez Polski Ład. Na liniowym tylko niektóre.
Inne preferencje
Przykładowo, przedsiębiorca na skali może rozliczyć się z małżonkiem. Skorzysta z odliczenia od podatku, jeśli samotnie wychowuje dziecko (zmiana wprowadzona przez Polski Ład). Podatek może też pomniejszyć o starą ulgę na dzieci. Wolno mu odliczyć od dochodu darowizny na organizacje prowadzące działalność pożytku publicznego.
Te preferencje nie przysługują przedsiębiorcom płacącym liniowy PIT. Ale niektóre są wspólne. Przykładowo, zarówno na skali, jak i na linówce można pomniejszyć dochód o składki na ubezpieczenia społeczne (jeśli nie zostały zaliczone do kosztów). Wolno też podzielić się w zeznaniu rocznym 1 proc. swojego podatku. I korzystać z ulg na badania i rozwój, złe długi czy IP Box.
W Polskim Ładzie przedsiębiorcy na skali i liniowym PIT dostali kolejne przywileje. Takie jak ulga na sponsoring, inwestycje w zabytki, robotyzację, próbną produkcję czy poszukiwanie nowych rynków zbytu.
Polski Ład wprowadził też nowe zwolnienia, np. dla przedsiębiorców mających czwórkę (i więcej) dzieci. Przysługują i na skali, i na liniówce.
Koszty takie same
Podejmując decyzję o wyborze między skalą a liniowym PIT, nie bierzemy pod uwagę wydatków na prowadzenie biznesu (np. na firmowy samochód czy biuro). Można je odliczyć od przychodu w obu formach. Warto też pamiętać, że niezależnie od wyboru sposobu rozliczenia bogatsi przedsiębiorcy zapłacą daninę solidarnościową.
Na liniowym i na skali prowadzi się te same ewidencje: księgę przychodów i rozchodów bądź księgi rachunkowe (w zależności od wysokości przychodów bądź decyzji przedsiębiorcy).
Podpisywanie załączników do pism wnoszonych przez platformę ePUAP
Wniesienie pisma za pośrednictwem platformy ePUAP
Pełnomocnik K.W., przesyłając skargę na decyzję Dyrektora Izby Administracji Skarbowej w O. za pośrednictwem platformy ePUAP, opatrzył kwalifikowanym podpisem elektronicznym wyłącznie pismo przewodnie a nie załączniki do tego pisma, w tym skargę. Przewodniczący Wydziału wezwał go do usunięcia braków formalnych m.in. przez podpisanie skargi, w terminie 7 dni pod rygorem jej odrzucenia. Ponieważ wezwania nie wykonano w terminie, skarga została odrzucona.
Pytanie prawne
Rozpoznający zażalenie K.W. NSA przedstawił do rozstrzygnięcia składowi 7 sędziów zagadnienie prawne dotyczące wykładni art. 46 § 2a i 2b ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2325 ze zm.; dalej: PostAdmU) – Czy elektroniczne podpisanie pisma sporządzonego w formularzu dokumentu elektronicznego platformy ePUAP jest wystarczające dla uznania, że podpis ten obejmuje stanowiącą załącznik do tego pisma skargę oraz inne załączone dokumenty?
Jak podkreślono, rozbieżności w orzecznictwie w zakresie interpretacji przedstawionego zagadnienia oraz skala odrzuceń skarg składanych jako załącznik do pisma ogólnego wnoszonego przez ePUAP z powodu niepodpisania, z uwagi na konstytucyjnie gwarantowane prawo obywateli do sądu, wymaga rozstrzygnięcia tego zagadnienia przez poszerzony skład z udziałem przedstawicieli wszystkich Izb NSA.
Zgodnie z art. 46 § 2a PostAdmU, w przypadku gdy pismo strony jest wnoszone w formie dokumentu elektronicznego, powinno ponadto zawierać adres elektroniczny oraz zostać podpisane przez stronę albo jej przedstawiciela ustawowego lub pełnomocnika kwalifikowanym podpisem elektronicznym, podpisem zaufanym albo podpisem osobistym. Na mocy art. 46 § 2b PostAdmU, zasady podpisywania przewidziane w art. 46 § 2a PostAdmU dotyczą także załączników wnoszonych w formie dokumentu elektronicznego. Na tle tego przepisu wykształciły się dwie linie orzecznicze. Dominuje stanowisko, że ustawodawca wyraźnie rozróżnił obowiązek opatrzenia podpisem zarówno pisma wnoszonego w formie dokumentu elektronicznego, jak i dołączanych do tego pisma załączników składanych w formie dokumentu elektronicznego. W rezultacie przyjmuje się, że opatrzenie pisma przewodniego zaufanym podpisem elektronicznym nie skutkuje podpisaniem skargi stanowiącej załącznik (zob. postanowienie NSA z 22.3.2021 r., III OZ 77/21, Legalis; postanowienie NSA z 9.12.2020 r., I OZ 1032/20, Legalis).
Drugi pogląd opiera się na założeniu, że podpisanie wymaganym podpisem dokumentu elektronicznego wnoszonego przez platformę ePUAP, wewnątrz którego przekazywane są inne dokumenty, np. załączniki, skutkuje podpisaniem całego dokumentu elektronicznego, czyli zarówno treści formularza, jak i załączonych do niego plików. Wskazuje się przy tym na zasady korzystania ze środków komunikacji elektronicznej, a w szczególności na informacje zawarte w „dokumencie pomocy” zamieszczonym na stronie internetowej www.epuap.gov.pl. Dodatkowo podkreśla się, że formalistyczna wykładnia art. 46 § 2b PostAdmU przeczy celowi informatyzacji postępowania sądowoadministracyjnego oraz oficjalnym zasadom funkcjonowania i podpisywania pism w platformie ePUAP (zob. postanowienie NSA z 29.10.2020 r., I OZ 815/20, Legalis; postanowienie NSA z 11.8.2020 r., I FZ 76/20, Legalis).
NSA – każdy załącznik musi zostać podpisany
NSA podjął uchwałę, przy dwóch zdaniach odrębnych, uznając, że zgodnie z art. 57 § 1 w zw. z art. 46 § 1 pkt 4 oraz art. 12b § 1 i art. 46 § 2a i 2b PostAdmU, skargę stanowiącą załącznik do formularza pisma ogólnego, podpisanego podpisem zaufanym, przesłanego przez platformę ePUAP, należy uznać za podpisaną jedynie wówczas, gdy została ona odrębnie podpisana podpisem kwalifikowanym, podpisem zaufanym albo podpisem osobistym.
W uzasadnieniu uchwały podkreślono, że platforma ePUAP to nie system sądowy, a system państwowy, który służy do komunikacji obywateli z jednostkami administracji publicznej w celu załatwiania spraw. Jej podstawowym celem nie jest zagwarantowanie skutecznego podpisywania pism, ale ich doręczanie przez podmiot publiczny lub do podmiotu publicznego. NSA wyjaśnił, że skargę do sądu administracyjnego można wnieść poprzez umieszczenie jej treści bezpośrednio w formularzu pisma ogólnego i podpisanie go jednym z podpisów elektronicznych. Można też załączyć do podpisanego pisma ogólnego, odrębnego pliku zawierającego treść skargi, przy czym z poziomu ePUAP nie ma technicznej możliwości podpisania samego załącznika. Brak ten nie wyklucza jednak możliwości podpisania takiego dokumentu w innym miejscu, a następnie dołączenia do korespondencji. Do podpisywania podpisem zaufanym służy tzw. Podpisywarka, zamieszczona na platformie gov.pl, do podpisu kwalifikowanego – narzędzia komercyjne, zaś do podpisu osobistego – aplikacja „e-dowód”.
W uzasadnieniu uchwały podkreślono, że wykładnia art. 46 § 2a i 2b PostAdmU musi uwzględniać zasady komunikacji elektronicznej określone w przepisach PostAdmU. W świetle przepisów ustawy z 17.2.2005 r. o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 346) w sytuacji, gdy formularz pisma ogólnego nie stanowi pisma strony w rozumieniu art. 45 PostAdmU, jest swego rodzaju „kopertą”, do której zapakowane mogą być np.: skarga, pełnomocnictwo, wniosek o przyznanie prawa pomocy. NSA wyjaśnił, że należy też wziąć pod uwagę charakter samej skargi, która z zasady jest pismem strony, a nie załącznikiem do innego pisma. Skoro sąd orzeka o formalnej poprawności skargi stosując przepisy PostAdmU, to w myśl tych przepisów pismem strony jest to pismo, które obejmuje wnioski i oświadczenia stron składane poza rozprawą. Funkcją podpisu pod skargą jest legitymizacja jej treści przez stronę postępowania, co dotyczy wszystkich elementów tego pisma, takich jak zakres zaskarżenia czy wnioski procesowe. Wymóg podpisania skargi stanowi jej element konstrukcyjny, o którym mowa w art. 57 § 1 PostAdmU (zob. postanowienie NSA z 16.3.2021 r., III OZ 124/21, Legalis). W rezultacie interpretacja dopuszczająca wnoszenie skargi w formie niepodpisanego załącznika do formularza pisma ogólnego jest sprzeczna nie tylko z celowościową wykładnią przepisów PostAdmU, ale przede wszystkim z wykładnią językową tych przepisów.
Zakaz nakładania opłat na konsumentów
V. jest operatorem sieci kablowej i dostawcą dostępu do internetu prowadzącym działalność na terytorium Niemiec. Od momentu transpozycji dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2015/2366 z 25.11.2015 r. w sprawie usług płatniczych w ramach rynku wewnętrznego, zmieniającej dyrektywy 2002/65/WE, 2009/110/WE, 2013/36/UE i rozporządzenie (UE) Nr 1093/2010 oraz uchylającej dyrektywę 2007/64/WE (Dz.Urz. UE L z 2015 r. Nr 337, s. 35; dalej: PSD2) do niemieckiego prawa, ze skutkiem od 13.1.2018 r., V. dokonuje rozróżnienia pomiędzy umowami o świadczenie usług telekomunikacyjnych i usług telewizji kablowej zawartymi przed tą datą oraz umowami zawartymi od tej daty. W pierwszej kategorii umów ten operator stosuje do klientów, którzy nie autoryzowali dokonywania polecenia zapłaty, lecz sami uiszczają faktury w drodze przelewu SEPA, opłatę ryczałtową w wysokości 2,50 EUR za transakcję płatniczą. Stowarzyszenie konsumentów uważało, że V. nie ma prawa nakładać tej opłaty na transakcje płatnicze, których wykonanie zostało zlecone na podstawie umów zawartych do 13.1.2018 r.
Pytanie prejudycjalne
Czy art. 62 ust. 4 PSD2 należy interpretować w ten sposób, że stoi on na przeszkodzie przepisowi krajowemu lub praktyce krajowej, zgodnie z którymi w ramach umów z konsumentami zawartych na czas nieokreślony zakaz pobierania opłat z tytułu korzystania z instrumentów płatniczych i usług płatniczych, o których mowa w tym przepisie, ma zastosowanie wyłącznie do transakcji płatniczych zleconych w ramach wykonania umów zawartych po 13.1.2018 r., tak że te opłaty nadal mają zastosowanie do transakcji płatniczych zleconych po tej dacie w ramach wykonania umów zawartych na czas nieokreślony przed tą datą?
Stanowisko TS
Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem TS przy dokonywaniu wykładni unijnego przepisu należy uwzględnić nie tylko jego treść, ale także jego kontekst i cel aktu prawnego, którego jest on częścią (wyrok TS z 13.10.2016 r., C-294/15, Legalis, Mikołajczyk, EU:C:2016:772, pkt 26).
Przepis art. 62 ust. 4 dyrektywy PSD2 stanowi, że państwa członkowskie zapewniają, aby odbiorca w rozumieniu art. 4 pkt 9 PSD2, nie mógł pobierać opłat z tytułu korzystania z instrumentów płatniczych, w odniesieniu do których opłaty interchange są regulowane na mocy rozdziału II rozporządzenia 2015/751/UE, i za usługi płatnicze, do których stosuje się rozporządzenie 260/2012/UE. Trybunał stwierdził, że z treści tego przepisu nie wynika żadne uściślenie dotyczące stosowania tego zakazu w czasie.
Odnosząc się do kontekstu art. 62 ust. 4 PSD2 Trybunał wskazał, że zgodnie z art. 115 ust. 1 i art. 115 ust. 2 ak. 1 PSD2, państwa członkowskie powinny były przyjąć oraz opublikować środki niezbędne do wykonania tej dyrektywy do 13.1.2018 r.. Te przepisy zaczęły obowiązywać dopiero od tego dnia. Ponadto, art. 62 ust. 4 PSD2 zawiera zharmonizowane przepisy, zatem państwa członkowskie, rozpoczynając od daty przewidzianej w art. 115 ust. 2 ak. 1 PSD2, nie utrzymują w mocy ani nie ustanawiają przepisów innych niż przewidziane w tej dyrektywie. Co więcej, zakaz pobierania opłat z tytułu korzystania z instrumentów płatniczych i usług płatniczych, o których mowa w art. 62 ust. 4 PSD2, ma zastosowanie do transakcji płatniczych w rozumieniu art. 4 pkt 5 tej dyrektywy „niezależnie od leżących u jego podstawy zobowiązań między płatnikiem a odbiorcą”. W ocenie TS, z wykładni systemowej art. 62 ust. 4 PSD2 wynika zatem, że zakaz żądania opłat za korzystanie z instrumentów płatniczych i usług płatniczych, o których mowa w tym przepisie, ma zastosowanie do wszystkich transakcji płatniczych zleconych począwszy od 13.1.2018 r.
Celem PSD2 jest wspieranie dalszej integracji wewnętrznego rynku usług płatniczych oraz w szczególności zapewnienie wysokiego poziomu ochrony użytkownikom mającym status konsumentów (wyrok TS z 11.11.2020 r., C‑287/19, DenizBank, EU:C:2020:897, pkt 102). Przy czym ochrona konsumentów w ramach polityki Unii Europejskiej została przewidziana w art. 169 TFUE i w art. 38 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej (wyrok TS z 2.3.2017 r., C-568/15, Legalis, Zentrale zur Bekämpfung unlauteren Wettbewerbs Frankfurt am Main, EU:C:2017:154, pkt 28). Ponadto, jak wynika z motywu 66 PSD2, zamiarem unijnego prawodawcy było przezwyciężenie, za pomocą zakazu przewidzianego w art. 62 ust. 4 tej dyrektywy, rozdrobnienia praktyk krajowych w zakresie pobierania opłat za korzystanie z określonych instrumentów płatniczych, które to rozdrobnienie spowodowało krańcową niejednorodność rynku płatności i stało się źródłem niepewności dla konsumentów, zwłaszcza w kontekście handlu elektronicznego i w kontekście transgranicznym. Wobec tego TS uznał, że każde zróżnicowane stosowanie tego zakazu w zależności od tego, czy zobowiązania leżące u podstaw transakcji płatniczych zleconych począwszy od 13.1.2018 r. powstały przed tą datą, czy po niej, zagroziłoby harmonizacji na poziomie UE, ustanowionej w art. 62 ust. 4 PSD2 w związku z jej art. 107 ust. 1, a cel tej dyrektywy, jakim jest ochrona konsumentów na wewnętrznym rynku usług płatniczych, zostałby osłabiony.
Trybunał oddalił podniesiony przez V. argument, zgodnie z którym zasady niedziałania prawa wstecz i ochrony uzasadnionych oczekiwań zostały naruszone przez przewidziany w art. 62 ust. 4 dyrektywy 2015/2366/UE obowiązywanie tego zakazu w czasie. Trybunał przypomniał, że nowy przepis stosuje się od daty wejścia w życie aktu, który go wprowadza, i że choć nie stosuje się go do sytuacji prawnych powstałych i ostatecznie zakończonych przed tym wejściem w życie, to jednak stosuje się go do przyszłych skutków sytuacji powstałej pod rządami dawnej ustawy oraz do nowych sytuacji prawnych, chyba że z brzmienia, systematyki lub celu normy jednoznacznie wynika, że należy jej przypisać skutek działania z mocą wsteczną. Ma to miejsce zwłaszcza w przypadku, gdy wraz z nową normą zostają wydane przepisy szczególne, które określają konkretnie warunki jej stosowania w czasie (wyrok TS z 14.5.2020 r., C-15/19, Legalis, Azienda Municipale Ambiente, EU:C:2020:371, pkt 56, 57). Trybunał uznał, że w niniejszej sprawie, ponieważ art. 62 ust. 4 PSD2 nie obejmuje transakcji płatniczych zrealizowanych do 13.1.2018 r., ten przepis nie dotyczy sytuacji prawnych powstałych i ostatecznie zakończonych przed tą datą, a zatem nie wywołuje skutku wstecz. Ponadto, co do transakcji płatniczych zleconych począwszy od 13.1.2018 r. w ramach wykonywania umów zawartych na czas nieokreślony przed tą datą, art. 62 ust. 4 dyrektywy PSD2 stanowi jedynie przypadek zastosowania nowej normy prawnej do przyszłych skutków sytuacji powstałej pod rządami normy wcześniejszej.
Trybunał dodał, że w zakresie, w jakim sąd odsyłający jest zdania, iż przepis krajowy podważa pełne stosowanie zakazu pobierania dodatkowych opłat od transakcji płatniczych zleconych począwszy od 13.1.2018 r., jeżeli zobowiązanie umowne będące podstawą tych transakcji płatniczych powstało przed tą datą, do tego sądu należy ustalenie, czy przepis ten może być przedmiotem wykładni zgodnej z art. 62 ust. 4 dyrektywy PSD2 (wyrok TS z 15.10.2020 r., C-778/18, Legalis, Association française des opérateurs de banques, EU:C:2020:831, pkt 59).
Reasumując TS orzekł, że art. 62 ust. 4 dyrektywy PSD2 należy interpretować w ten sposób, iż stoi on na przeszkodzie przepisowi krajowemu lub praktyce krajowej, zgodnie z którymi w ramach umów z konsumentami zawartych na czas nieokreślony zakaz pobierania opłat z tytułu korzystania z instrumentów płatniczych i usług płatniczych, o których mowa w tym przepisie, ma zastosowanie wyłącznie do transakcji płatniczych zleconych w ramach wykonywania umów zawartych po 13.1.2018 r., w ten sposób że opłaty te mają nadal zastosowanie do transakcji płatniczych zleconych po tej dacie w ramach wykonania umów zawartych na czas nieokreślony przed tą datą.
W niniejszym wyroku Trybunał dokonał interpretacji art. 62 ust. 4 PSD2 przewidującego zakaz pobierania opłat z tytułu korzystania z instrumentów płatniczych i usług płatniczych regulowanych rozporządzeniami 2015/751/UE oraz 260/2012/UE. Zakaz ten stanowi wyjątek od zasady pobierania przez odbiorców opłat od płatnika za dokonanie płatności określoną metodą (nie tylko kartą płatniczą) tzw. surcharge. Zgodnie z art. 115 PSD2 do 13.1.2018 r. państwa członkowskie powinny były transponować przepisy tej dyrektywy (w Polsce ustawa z 10.5.2018 r. o zmianie ustawy o usługach płatniczych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2018 r. poz. 1075) weszła w życie 20.6.2018 r.
Ze względu na to, że bezpośrednio z treści art. 62 ust. 4 PSD2 nie wynika termin obowiązywania tego zakazu w czasie, Trybunał dokonał w niniejszym wyroku wykładni, systemowej i celowościowej tego przepisu. Na jej podstawie Trybunał uznał, że każde zróżnicowane stosowanie uregulowanego w art. 62 ust. 4 PSD2 zakazu, w zależności od tego, czy zobowiązania leżące u podstaw transakcji płatniczych zleconych od 13.1.2018 r. powstały przed tą datą, czy po niej, zagroziłoby harmonizacji na poziomie UE oraz osłabiłoby cel PSD2, jakim jest ochrona konsumentów na wewnętrznym rynku usług płatniczych. Tym samym datą właściwą dla zastosowania tego zakazu jest data zlecenia transakcji płatniczej, a nie data powstania stosunku zobowiązaniowego będącego podstawą tej transakcji.
Trybunał podkreślił, że na sądzie krajowym ciąży obowiązek dokonania wykładni praw krajowego wynikającego z transpozycji, zgodnie z właściwym przepisem dyrektywy.
Na marginesie należy wskazać, że przepis art. 62 ust. 4 dyrektywy 2015/2366/UE został transponowany w polskim prawie w art. 37a ust. 3 UsłPłU.
Masz ponad 135 tys. zł dochodu? Zastanów się nad 19-proc. PIT
Polski Ład spowodował, że próg opłacalności liniowego 19-proc. PIT w stosunku do skali trochę się przesunął. Wynosi nieco powyżej 135 tys. zł dochodu (czyli przychodu pomniejszonego o koszty, do których możemy zaliczyć też składki na ubezpieczenia społeczne) rocznie.
Podatek liniowy nadal więc będzie dla wielu przedsiębiorców atrakcyjniejszy niż rozliczenie według skali, gdzie wyższe dochody są obciążone 32-proc. podatkiem. Na skali będzie też wyższa składka zdrowotna, wprawdzie z ulgą dla klasy średniej, ale dostaną ją tylko ci, którym i tak na liniowy PIT nie opłaca się przechodzić.
Rozpatrzmy to na kilku przykładach. Składkę zdrowotną liczymy w nich od rocznego dochodu. Wprawdzie za styczeń 2022 r. ma być jeszcze odprowadzana w ryczałtowej wysokości (jej wysokość nie jest jeszcze znana), ale styczniowy dochód będzie już podstawą wymiaru składki za luty. Oznacza to, że przedsiębiorca ostatecznie i tak będzie płacił składkę od rocznego dochodu. W związku z tym w przykładach nie uwzględniamy składki zdrowotnej za styczeń 2022 r. A także składek na ubezpieczenia społeczne, bo są one odliczane zarówno na skali, jak i w liniowym PIT.
Przykład:
Pan Jan prowadzi firmę A i ma 135 tys. zł dochodu rocznie. Pan Krzysztof jest właścicielem firmy B, jego roczny dochód to 136 tys. zł. Co im się bardziej opłaca: skala czy liniowy PIT?
Obciążenia pana Jana na skali wyniosą: 20 100 zł podatek plus 12 150 zł składka. Razem 32 250 zł. Na liniowym wyjdzie w sumie 32 265 zł (25 650 zł podatku + 6615 zł składki). Dla pana Jana lepsza jest skala.
Pan Krzysztof na skali zapłaci 20 420 zł podatku. Składka zdrowotna wyniesie 12 240 zł. Razem wychodzi 32 660 zł. Na liniówce łączne obciążenia wyniosą 32 504 zł. U pana Krzysztofa korzystniejszy jest podatek liniowy.
Przy większych dochodach rosną korzyści z podatku liniowego.
Przykład:
Pani Marzena prowadzi działalność gospodarczą. Ma 140 tys. zł dochodu rocznie. Na skali wyjdzie jej 21 700 zł podatku. Do tego 12 600 zł składki zdrowotnej. Łączne obciążenia wyniosą 34 300 zł. Na liniowym PIT pani Marzena zapłaci 26 600 zł podatku. Po dodaniu składki zdrowotnej, czyli 6860 zł, wyjdzie jej 33 460 zł. Na liniowym rozliczeniu zyskuje więc 840 zł.
Oczywiście kalkulacja może się zmienić, jeśli przedsiębiorca ma prawo do preferencji, które są tylko na skali podatkowej, np. wspólnego rozliczenia z małżonkiem albo odliczenia darowizn na działalność pożytku publicznego czy ulgi na dzieci.
Przykład:
Pani Jola ma własny biznes. Jej roczny dochód z firmy wynosi 150 tys. zł. Identyczny dochód z działalności gospodarczej ma pan Bartosz, który samotnie wychowuje małoletniego syna. Przekazał też darowiznę w wysokości 6 tys. zł na fundację zajmującą się spełnianiem marzeń chorych dzieci.
Co im się bardziej opłaca: skala czy liniowy PIT?
Pani Jola na skali zapłaci 24 900 zł podatku. Do tego dochodzi składka zdrowotna w kwocie 13 500 zł. W sumie obciążenia podatkowo-składkowe wyniosą 38 400 zł.
Na podatku liniowym pani Jola zapłaci 28 500 zł PIT. Po dodaniu składki zdrowotnej, czyli 7350 zł, wyjdzie jej 35 850 zł. Dla pani Joli korzystniejszy jest podatek liniowy.
Pan Bartosz na liniowym rozliczeniu także zapłaci 35 850 zł. Na skali pomniejszy dochód o 6 tys. zł (darowizna), a podatek o 1500 zł (odpis na samotnie wychowywane dziecko). Jego roczny podatek wyniesie więc 21 480 zł. Składka 13 500 zł. Razem 34 980 zł. Dla pana Bartosza lepsza jest skala.
Zmiany w Kodeksie cywilnym i w Kodeksie postępowania cywilnego w 2022 r.
- Zmiany dotyczą ustawy z 23.4.1964 r. Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1740 ze zm.; dalej: KC) i ustawy z 17.11.1964 r. Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1805 ze zm.; dalej: KPC).
Zmiany dotyczące przerwania i zawieszenia terminu biegu przedawnienia
Ustawodawca zdecydował się na zmiany w przepisach art. 121, 123 i 124 KC związane z przerwaniem i zawieszeniem biegu terminu przedawnienia. Aktualnie przyjmuje się, że do przerwania biegu terminu przedawnienia dochodzi między innymi na skutek złożenia pierwszego wniosku o zawezwanie do próby ugodowej, jako czynności podjętej przed sądem bezpośrednio w celu dochodzenia lub ustalenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia, jak i wszczęcia pierwszej mediacji pozasądowej. Sporne pozostaje jednak to, czy ten sam skutek odnoszą także kolejne wezwania do próby ugodowej lub kolejne wszczęcie mediacji. Często bowiem wierzyciele nadmiernie często składają wnioski o zawezwanie do próby ugodowej czy mediacji, jedynie w celu przerwania biegu terminu przedawnienia. Jest to sprzeczne z istotą instytucji przedawniania, której celem jest przecież stabilizacja stosunków prawnych. Poza tym postępowanie takie stoi w sprzeczności z istotą postępowania pojednawczego, którego celem jest przecież zawarcie ugody. Często wierzyciel w ten sposób przedłuża sobie czas na dochodzenia roszczenia oraz nie przesądza o istnieniu albo nieistnieniu zobowiązania dłużnika. Ze względu na tego typu nadużycia wierzycieli, ustawodawca zdecydował się wprowadzić regulację ograniczającą wpływ złożenia wniosku o zawezwanie do próby ugodowej bądź wszczęcie postępowania mediacyjnego, prowadzonego bez zaangażowania sądu, na bieg terminu przedawnienia do jego zawieszenia, na czas trwania postępowania pojednawczego bądź mediacyjnego. Dzięki temu termin przedawnienia ulega przedłużeniu o czas trwania przeszkody w dochodzeniu roszczenia, a nie biegnie od początku.
Wymaganie aktu notarialnego w przypadku gruntów rolnych, mających wchodzić w skład rolniczej spółdzielni produkcyjnej
Najnowsza nowelizacja przepisów KC obejmuje również przepisy art. 159 KC wyłączające wymaganie formy aktu notarialnego w sytuacjach, w których grunty wniesione jako wkład do rolniczej spółdzielni produkcyjnej mają stać się współwłasnością dotychczasowych właścicieli. Przepisy te są aktualnie stosowane niezwykle rzadko, gdyż do takich sytuacji niemal obecnie nie dochodzi. Dlatego też przepisy te zostają uchylone. Pozwoli to na zwiększenie pewności obrotu prawnego nieruchomościami, który będzie odbywał się na zasadach ogólnych, w formie aktu notarialnego, określonych w przepisie art. 158 KC.
Regulacja instytucji wyzysku
Dotychczas art. 388 KC, który reguluje instytucję wyzysku, dotyczył sytuacji, w których jedna ze stron umowy, wykorzystując określone niekorzystne położenie drugiej strony, zastrzega dla siebie świadczenie rażąco przewyższające świadczenie własne. Przepis ten dawał pokrzywdzonej stronie możliwość podjęcia czynności mających na celu wyrównanie świadczeń lub unieważnienie umowy. W obrocie prawnym nastąpiły jednak w ostatnich latach znaczące zmiany, które skutkują pojawieniem się nowych praktyk rynkowych prowadzących do zawierania umów o skutkach analogicznych do wyzysku, ale nie mieszczących się w dotychczas stosowanym zakresie tej instytucji. Chodzi o takie sytuacje jak:
- „proceder nakłaniania osób starszych, przy zastosowaniu technik marketingowych, do nabywania rzeczy ruchomych codziennego użytku po zawyżonych cenach – stosowane techniki sprzedaży utrudniają rozważenie oferty, co skutkuje zawarciem umowy sprzedaży pod wpływem sugestii, bez potrzebnego namysłu”;
- „problem umów o tzw. pożyczki chwilowe, udzielanych przez instytucje parabankowe klientom znajdującym się w sytuacjach – przynajmniej w pewnym stopniu – przymusowych”;
- „proceder tzw. przewłaszczeń na zabezpieczenie – umów pożyczki, w których zabezpieczeniem niskiej kwotowo pożyczki jest przeniesienie własności nieruchomości o wielokrotnie wyższej wartości”;
- „zjawisko zawierania umów franczyzy, które zastrzegają nieproporcjonalnie duże świadczenia od franczyzobiorców, a które również bywają zawierane w sytuacji niepełnej wiedzy franczyzobiorcy o rzeczywistej wartości świadczeń oferowanych w zamian przez franczyzodawcę”.
Ustawodawca dostrzegł, że w tego typu sytuacjach słabsza strona jest wykorzystywana przez silniejszego i często nie jest w stanie korzystać z przysługujących jej środków ochrony prawnej lub środki te nie są wystarczające. Dlatego też zdecydowano się na modyfikację instytucji wyzysku w kierunku poszerzenia możliwości jej stosowania pod względem zakresu sytuacji objętych dyspozycją normy, zakresu uprawnień wyzyskanego, okresu możliwości ich wykonywania i skutku upływu tego okresu. Nowelizacja uzupełnia art. 388 KC o przesłankę braku dostatecznego rozeznania do katalogu przesłanek, których zaistnienie pozwala ocenić sytuację jako stanowiącą wyzysk w rozumieniu prawa. Nowela KC przyznaje również stronie wyzyskanej prawo wyboru roszczenia pomiędzy zmniejszeniem swojego świadczenia lub zwiększeniem świadczenia jej należnego a żądaniem unieważnienia umowy. Ustawodawca zdecydował się także na wydłużenie terminu zawitego do skorzystania z powyższych uprawnień – w przypadku żądań wynikających z umowy zawartej między przedsiębiorcami przedmiotowe żądania będą wygasały po upływie trzech lat, zaś dla żądań wynikających z umowy zawartej z konsumentem – po upływie sześciu lat. Ponadto, w sytuacji, gdy wartość świadczenia jednej ze stron przewyższa co najmniej dwukrotnie wartość świadczenia wzajemnego, domniemywa się, że niewspółmierność świadczeń ma charakter rażący.
Znowelizowane w ten sposób przepisy będą miały zastosowanie do umów zawartych po wejściu w życie ustawy nowelizującej.
Fundusz Transformacji Energetyki rozpocznie działalność w 2022 r.
- Omawiana nowelizacja ma na celu przeznaczenie większej ilości środków pozyskiwanych w ramach sprzedaży na aukcjach polskiej puli uprawnień do emisji gazów cieplarnianych na transformację energetyki w kierunku niskoemisyjnym.
- Specjalnie powołany mocą ustawy nowelizującej Fundusz Transformacji Energetyki ma na celu zwiększenie wydatków na inwestycje służące poprawie jakości powietrza i korzystnie wpływające na zdrowie i komfort życia mieszkańców Polski.
- Ustawodawca zakłada, że projekty finansowane z Funduszu Transformacji Energetyki wpłyną również na realizację przez Polskę celów polskiej i unijnej polityki klimatyczno-energetycznej.
Unia Europejska aktywnie podejmuje wiele działań mających na celu ochronę klimatu, zmniejszenie emisji dwutlenku węgla oraz promocję niskoemisyjnych inwestycji. Jednym z narzędzi polityki energetyczno-klimatycznej Unii Europejskiej jest system handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych, który reguluje m.in. dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2015/1814 z 14.3.2018 r. zmieniająca dyrektywę 2003/87/WE w celu wzmocnienia efektywnych pod względem kosztów redukcji emisji oraz inwestycji niskoemisyjnych oraz decyzję (UE) 2015/1814 (Dz.Urz. UE L z 2018 r. Nr 76, s. 3).
Jak wynika z dyrektywy minimum 50 proc. dochodów pozyskanych z handlu uprawnieniami do emisji powinno zostać zainwestowanych w ochronę klimatu. Podobne cele stawia przed Polską i innymi unijnymi państwami niedawno przyjęta strategia Europejski Zielony Ład. Kreśli ona wizję osiągnięcia przez Unię Europejską neutralności klimatycznej do 2050 r. W tym kontekście w grudniu 2020 r. Komisja Europejska postanowiła podnieść do 55% poziom ograniczenia emisji netto gazów cieplarnianych w Unii Europejskiej. W związku z wspomnianymi działaniami na poziomie unijnym, w Polsce przygotowano Krajowy plan na rzecz energii i klimatu na lata 2021-2030, w którym Polska zobowiązała się do osiągnięcia konkretnych celów związanych z polityką energetyczno-klimatyczną. Wśród nich znalazły się: ograniczenie emisji gazów cieplarnianych w sektorach non-ETS o 7% w 2030 r., w stosunku do 2005 r.; zwiększenie do 21-23% udziału odnawialnych źródeł energii w finalnym zużyciu energii brutto w 2030 r.; wzrostu udziału OZE w sektorze ciepłownictwa o średnio 1,1 punkt procentowy rocznie w dekadzie 2021-2030; wzrost efektywności energetycznej o 23% do 2030 r. (w stosunku do prognoz zużycia energii pierwotnej z 2007 r.).
Realizacja powyższych zobowiązań i celów w zakresie polityki klimatycznej i energetycznej wymaga od Polski podjęcia szeregu kosztownych inwestycji, zwłaszcza w obszarze energetyki. Szacuje się, że koszt tych inwestycji do 2040 r. może sięgnąć blisko 356 mld euro. W związku z tym Polska postanowiła sprzedać swoją pulę uprawnień do emisji gazów cieplarnianych na aukcjach i przeznaczyć 40% przychodów z ich sprzedaży na modernizację sektora energetycznego. Polska nie zdecydowała się jednak na przekazanie pozyskanych w ten sposób środków do unijnego Funduszu Modernizacji. Zdecydowano się w to miejsce powołać specjalny fundusz zarządzania tymi środkami – Fundusz Transformacji Energetyki. Ma on zapewnić większą elastyczność i swobodę dysponowania tymi funduszami, których celem jest wsparcie inwestycji modernizujących i dywersyfikujących transformację sektora energetycznego w Polsce. Planuje się, że Fundusz rozpocznie swoją działalność już w 2022 r. Dysponentem Funduszu Transformacji Energetyki będzie minister właściwy do spraw energii. Wykonywanie zadań w zakresie zarządzania Funduszem powierzone zostanie Narodowemu Funduszowi.
Ustawa nowelizująca zakłada, że z Funduszu Transformacji Energetyki finansowane będą inwestycje mające na celu modernizację, dywersyfikację lub zrównoważoną transformację sektora energetycznego, w szczególności w obszarze: energetyki jądrowej, odnawialnych źródeł energii, sieci przesyłowych i dystrybucyjnych, wysokosprawnej kogeneracji i efektywnych systemów ciepłowniczych, gazowych jednostek wytwórczych, magazynów energii, innowacyjnych technologii, poprawy efektywności energetycznej, sprawiedliwej transformacji oraz wychwytu i składowania dwutlenku węgla. Z finansowania ze środków Funduszu wyłączone będą przedsięwzięcia związane z wykorzystaniem stałych paliw kopalnych.
W nowelizacji zapisano, że dofinansowanie z Funduszu Transformacji Energetyki inwestycji możliwe będzie zarówno w formie dotacji, jak i pożyczek. Dofinansowanie przyznawane będzie zarówno w trybie ciągłym, jak i konkursowym.
Prywatnym firmom grożą kary za zamieszanie w pensjach
Pułapka odpowiedzialności
– Nowe przepisy to swoista pułapka dla płatników składek i innych danin publiczno-prawnych. To płatnik jest odpowiedzialny za prawidłowe i terminowe ich naliczenie i odprowadzenie, a także za wypłaty netto w odpowiedniej wysokości – zauważa dr Marcin Wojewódka. radca prawny w Wojewódka i Wspólnicy. I dodaje: – Płatnik jest profesjonalistą i należy od niego oczekiwać najwyższej staranności. Jeśli więc wypłata jest dokonana nieprawidłowo, bo np. jest zaniżona, to taki płatnik ponosi odpowiedzialność. I to bez względu na to, jak skomplikowane czy wewnętrznie sprzeczne są przepisy. Co najwyżej ten stopień trudności będzie miał wpływ na ewentualną odpowiedzialność karną płatnika czy też odsetki. Brak oprogramowania jest tylko okolicznością łagodzącą, ale nie uwalnia od odpowiedzialności.
Na pytania „Rzeczpospolitej” odpowiedział główny inspektor pracy, który zapewnia, że na razie przedsiębiorcy nie muszą się obawiać kar.
– Zaniżenie wypłaconego wynagrodzenia to poważne naruszenie obowiązków pracodawcy i może być ukarane mandatem przez inspektora pracy – mówi Katarzyna Łażewska-Hrycko, główny inspektor pracy. – Zdajemy jednak sobie sprawę, że wielu pracodawców może mieć teraz przejściowe problemy z ustaleniem właściwej kwoty do wypłaty. Dlatego, jeśli zaległości nie będą wynikały ze złej woli przedsiębiorcy, nie sięgniemy po mandaty aż do wyjaśnienia wszelkich wątpliwości w naliczaniu wynagrodzeń i potrącaniu zaliczki na podatek dochodowy – dodaje.
Zdecydowana większość przedsiębiorców jest przy tym uzależniona od oprogramowania kadrowo-płacowego, a dla dostawców tych systemów zmieniające się przepisy stały się nie lada wyzwaniem.
Dwa dni na wdrożenie
– Nie mamy wyjścia i szykujemy zmiany w oprogramowaniu, choć całe środowisko ma poważne wątpliwości, jak stosować rozporządzenie z 7 stycznia br. w sprawie przedłużenia terminów poboru i przekazania zaliczek na podatek dochodowy. Na poniedziałkowym spotkaniu z przedstawicielami MF, w którym uczestniczyli znaczący producenci oprogramowania kadrowo-płacowego, dało się wyczuć dużą determinację resortu w stosowaniu nowych przepisów, a nasze pytania odsłaniały kolejne możliwości różnego ich interpretowania. To nie ułatwia implementowania zmian w oprogramowaniu – komentuje Paweł Berezowski, dyrektor zarządzający w RESET2.pl – Trzeba pamiętać, że przygotowanie programu to nie same prace programistyczne. Najpierw trzeba wykonać wiele analiz, zebrać interpretacje, zbadać wpływ na już zastosowane mechanizmy obliczeń, przygotować plan zmian i dopiero zespoły programistów mogą przystąpić do prac. A wersja finalna nie może wyjść bez testów. Dla nich trzeba opracować nowe scenariusze, studia przypadków, dopiero po tym procesie nowa wersja może być wypuszczona. Przedstawiciele MF myśleli najwyraźniej, że w dwa dni od wprowadzenia rozporządzenia producenci będą mieli gotowe rozwiązania.
– Stanowczo protestujemy przeciwko wprowadzaniu tak ważnych przepisów bez konsultacji społecznych. Bez precedensu jest zmiana prawa z vacatio legis trwającym ok. 4,5 godziny. Pracodawcy mają w tym czasie wdrożyć nowe zasady, tylko po to, aby wynagrodzenia wypłacane według nowych zasad nie były niższe od tych z zeszłego roku. Spowoduje to kolejne poważne koszty dla przedsiębiorców, którzy zapłacili już przecież za wdrożenie w grudniu zmian z Polskiego Ładu – zauważa Przemysław Pruszyński, doradca podatkowy, dyrektor departamentu podatkowego Konfederacji Lewiatan.
Agnieszka Fedor, partner w Sołtysiński Kawecki & Szlęzak
Małe organizacje zmagają się z brakiem informacji i dostępu do wiedzy, której nie mają skąd czerpać. Nawet urzędnicy skarbowi głośno deklarują, że nie rozumieją nowych regulacji. Duże organizacje są uzależnione od oprogramowania kadrowo-płacowego, dostarczanego przez profesjonalnych dostawców. Nie jest możliwe, jak sugerują urzędnicy rządowi, policzenie dla kilkutysięcznej załogi płac w różnych wariantach, a następnie wypłacenie wynagrodzeń indywidualnie według korzystniejszych zasad, jeżeli system informatyczny nie przewiduje takiego rozwiązania. A dostosowanie programu do nowych przepisów trwa. W obliczu chaosu można zadać pytanie, kto ma ponosić konsekwencje wypłacenia wynagrodzeń niezgodnie z zasadami. Pracodawcy, dostawcy oprogramowania? A może ustawodawca lub odpowiedni minister – niemożliwy, choć kuszący wariant.
Obowiązek wydania aktu urodzenia dziecku dwóch matek
Stan faktyczny
V. (bułgarska obywatelka) i K. (brytyjska obywatelka) od grudnia 2019 r. mają córkę (S.), która urodziła się i mieszka wraz z rodzicami w Hiszpanii. Wydany przez hiszpańskie organy akt urodzenia tej córki wskazuje V. jako „matkę A”, a K. jako „matkę”. W styczniu 2020 r. V. zwróciła się do gminy Sofia o wydanie jej aktu urodzenia S., niezbędnego m.in. do wydania bułgarskiego dokumentu tożsamości. Zgodnie z bułgarską Konstytucją S. posiada obywatelstwo bułgarskie. Gmina Sofia wezwała V. do przedstawienia dowodów dotyczących tożsamości S. matki biologicznej, bowiem formularz aktu urodzenia przewiduje tylko jedno pole dla „matki” i drugie pole dla „ojca”, a w każdym z tych pól może figurować imię i nazwisko tylko jednej osoby. Ponieważ V. nie przedstawiła żądanej informacji, gmina Sofia oddaliła wniosek V. Organ podniósł brak informacji dotyczących tożsamości matki biologicznej dziecka oraz okoliczność, że wzmianka w akcie urodzenia o rodzicach jako dwóch osobach płci żeńskiej jest sprzeczna z porządkiem publicznym Bułgarii, który nie zezwala na małżeństwo dwóch osób tej samej płci. V. wniosła skargę na tę decyzję.
Stanowisko TS
Obywatel Unii
Trybunał przypomniał, że określanie przesłanek nabycia i utraty obywatelstwa należy, zgodnie z międzynarodowym prawem, do kompetencji państw członkowskich, a w sytuacjach objętych prawem UE prawo krajowe powinny być z nim zgodne.
Z orzecznictwa TS wynika, że obywatel państwa członkowskiego, który jako obywatel Unii skorzystał ze swobody przemieszczania się i pobytu w państwie członkowskim innym niż państwo członkowskie pochodzenia, może powoływać się na związane z tym statusem prawa, w szczególności prawa przewidziane w art. 21 ust. 1 Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (Dz.Urz. UE C z 2016 r. Nr 202, s. 47; dalej: TFUE), również wobec państwa członkowskiego pochodzenia (wyrok TS z 5.6.2018 r., C-673/16, Legalis, Coman i inni, pkt. 31). Trybunał wskazał, że w celu umożliwienia obywatelom korzystania z tego prawa zobowiązano państwa członkowskie działające zgodnie ze swoimi przepisami do wydawania i odnawiania swoim obywatelom dowodu tożsamości i paszportu, potwierdzających ich przynależność państwową. Zdaniem TS bułgarskie organy są zobowiązane do wydania S. dowodu tożsamości lub paszportu niezależnie od sporządzenia nowego aktu urodzenia tego dziecka.
Prawo do swobodnego przemieszczania się i pobytu wraz z członkiem rodziny
Trybunał przypomniał, że jednym z praw, które art. 21 ust. 1 TFUE przyznaje obywatelom państw członkowskich, jest prawo do prowadzenia przez nich zwykłego życia rodzinnego zarówno w przyjmującym państwie członkowskim, jak i w państwie członkowskim, którego przynależność państwową posiadają, w przypadku powrotu do tego ostatniego państwa, z którym to prawem wiąże się obecność członków rodziny. Bezsporne jest, że w niniejszej sprawie hiszpańskie organy ustaliły zgodnie z prawem istnienie więzi pokrewieństwa, biologicznego lub prawnego, między S. a jej rodzicami, V. i K., oraz poświadczyły te więzi w akcie urodzenia wydanym dla dziecka tych ostatnich. Wobec tego TS uznał, że na podstawie art. 21 TFUE i art. 4 ust. 3 dyrektywy 2004/38/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 29.4.2004 r. w sprawie prawa obywateli Unii i członków ich rodzin do swobodnego przemieszczania się i pobytu na terytorium Państw Członkowskich, zmieniająca rozporządzenie (EWG) nr 1612/68 i uchylająca dyrektywy 64/221/EWG, 68/360/EWG, 72/194/EWG, 73/148/EWG, 75/34/EWG, 75/35/EWG, 90/364/EWG, 90/365/EWG i 93/96/EWG (Dz.Urz. UE L z 2004 r. Nr 158, s. 77) wszystkie państwa członkowskie powinny przyznać V. i K. jako rodzicom małoletniego obywatela Unii, nad którym sprawują faktyczną pieczę, prawo do towarzyszenia S. przy korzystaniu ze swobody przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich. Ponadto, w celu umożliwienia w skuteczny sposób S. korzystania z przysługującego jej prawa do swobodnego przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich z każdym rodzicem, konieczne jest, aby V. i K. mogły posiadać dokument, który wskazuje je jako osoby uprawnione do podróżowania z tym dzieckiem.
W art. 9 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej (Dz.Urz. UE L z 2012 r. Nr 326, s. 2; dalej: KPP) przewidziano, że prawo do zawarcia małżeństwa i prawo do założenia rodziny są gwarantowane zgodnie z ustawami krajowymi, regulującymi korzystanie z tych praw. Trybunał przyznał, że w obecnym stanie prawa UE kwestie stanu cywilnego i wiążące się z nim normy dotyczące małżeństwa i pochodzenia dzieci, są materią należącą do kompetencji państw członkowskich i prawo Unii tej kompetencji nie narusza. Państwa członkowskie mają zatem swobodę w zakresie wprowadzenia w ich prawie krajowym małżeństwa dla osób tej samej płci, a także rodzicielstwa tych ostatnich. Jednakże każde państwo członkowskie powinno wykonywać tę kompetencję zgodnie z prawem Unii, a w szczególności zgodnie z postanowieniami TFUE dotyczącymi swobody przemieszczania się i przebywania na terytorium państw członkowskich przyznanej każdemu obywatelowi Unii, uznając w tym celu stan cywilny ustalony w innym państwie członkowskim zgodnie z prawem tego państwa.
Porządek publiczny
Sąd odsyłający powziął wątpliwości, czy art. 4 ust. 2 Traktatu o Unii Europejskiej (Dz.Urz. UE C z 2016 r. Nr 202, s. 13; dalej: TUE) może uzasadniać odmowę wydania przez organy bułgarskie aktu urodzenia S., a tym samym dowodu tożsamości lub paszportu tego dziecka. Sąd ten wskazywał w szczególności, że ewentualny obowiązek sporządzenia przez te organy aktu urodzenia wskazującego jako rodziców tego dziecka dwie osoby płci żeńskiej może stanowić zagrożenie dla porządku publicznego, a także tożsamości narodowej Bułgarii, ponieważ bułgarska konstytucja i bułgarskie prawo rodzinne nie przewidują rodzicielstwa dwóch osób tej samej płci.
Zdaniem TS spoczywający na państwie członkowskim obowiązek z jednej strony wydania dowodu tożsamości lub paszportu dziecku, będącemu obywatelem tego państwa członkowskiego, które to dziecko urodziło się w innym państwie członkowskim i którego akt urodzenia wydany przez organy tego innego państwa wskazuje jako jego rodziców dwie osoby tej samej płci, a z drugiej strony, uznania więzi pokrewieństwa między tym dzieckiem a każdą z tych dwóch osób w ramach wykonywania przez to dziecko praw przysługujących mu na podstawie art. 21 TFUE i aktów prawa wtórnego, które ich dotyczą – nie narusza tożsamości narodowej, ani nie zagraża porządkowi publicznemu tego państwa członkowskiego. W ocenie TS tego rodzaju obowiązek nie oznacza bowiem, aby państwo członkowskie, którego dane dziecko jest obywatelem, było zobowiązane do wprowadzenia w swoim prawie krajowym rodzicielstwa osób tej samej płci lub uznania, do celów innych niż wykonywanie praw, które to dziecko wywodzi z prawa Unii, więzi pokrewieństwa między tym dzieckiem a osobami wskazanymi jako rodzice tego dziecka w akcie urodzenia sporządzonym przez organy przyjmującego państwa.
Trybunał dodał, że relacja danego dziecka z każdą z dwóch osób, z którymi prowadzi ono faktyczne życie rodzinne w przyjmującym państwie członkowskim i które są wymienione jako jego rodzice w akcie urodzenia sporządzonym przez organy tego państwa, jest chroniona w art. 7 KPP. Ponadto TS stwierdził, że prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, o którym mowa w art. 7 KPP, należy interpretować w związku z obowiązkiem uwzględnienia najlepszego interesu dziecka, uznanego w art. 24 ust. 2 KPP.
Reasumując TS orzekł, że art. 4 ust. 2 TUE, art. 20 i 21 TFUE oraz art. 7, 24 i 45 KPP w związku z art. 4 ust. 3 dyrektywy 2004/38/WE należy interpretować w ten sposób, iż, jeśli chodzi o małoletnie dziecko, będące obywatelem Unii, którego akt urodzenia wydany przez właściwe organy przyjmującego państwa członkowskiego wskazuje jako jego rodziców dwie osoby tej samej płci, państwo członkowskie, którego to dziecko jest obywatelem, jest zobowiązane z jednej strony do wydania mu dowodu tożsamości lub paszportu bez konieczności uprzedniego sporządzenia aktu urodzenia przez organy krajowe, a także, z drugiej strony, do uznania, podobnie jak każde inne państwo członkowskie, dokumentu pochodzącego od przyjmującego państwa członkowskiego umożliwiającego temu dziecku korzystanie, wraz z każdą z tych dwóch osób, z przysługującego mu prawa do swobodnego przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich.
Niniejszy wyrok Trybunał dotyczy jednej z najbardziej „medialnych” spraw.
W prezentowanym wyroku Trybunał uznał, że odmowa przez bułgarskie organy zarejestrowania urodzenia obywatela bułgarskiego, które miało miejsce w innym państwie członkowskim i które zostało potwierdzone aktem urodzenia wskazującym dwie matki, wydanym przez właściwe organy tego ostatniego państwa – narusza prawa przyznane takiemu obywatelowi w postanowieniach TFUE i KPP prawo do swobody przemieszczania się i pobytu, a także unormowanych w KPP: prawa do poszanowania życia rodzinnego oraz praw dziecka. W ocenie TS bułgarskie organy, podobnie jak organy każdego innego państwa członkowskiego, są zobowiązane do uznania tych więzi pokrewieństwa w celu umożliwienia temu dziecku niezakłóconego korzystania z każdym rodzicem z przysługującego jemu prawa do swobodnego przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich.
Z niniejszego wyroku wynika, że małoletnie dziecko, którego status obywatela Unii nie jest ustalony i którego akt urodzenia, wydany przez właściwe organy państwa członkowskiego, wskazuje jako jego rodziców dwie osoby tej samej płci, z których jedna jest obywatelką Unii, powinno zostać uznane przez wszystkie państwa członkowskie za bezpośredniego zstępnego tej obywatelki Unii.
Tarcza antyinflacyjna: stawki VAT na energię elektryczną, cieplną i gaz czasowo w dół
Stawka VAT
Zgodnie z art. 41 ust. 1 i 2 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 685 ze zm.; dalej: VATU), stawka podatku wynosi 22%, z pewnymi rzecz jasna zastrzeżeniami. Dla towarów i usług wymienionych w załączniku nr 3 do VATU, stawka podatku wynosi 7% VAT. I nie: nie jest to błąd drukarski. Gdyby ktokolwiek zapomniał, 8% i 23% stawki VAT mają charakter „tymczasowy”. Tyle tylko, że ten „przejściowy” stan trwa od 1.1.2011 r. Odsyłamy zainteresowanych do art. 146a i art. 146aa VATU.
Państwa członkowskie nie mają swobody w stosowaniu obniżonych stawek VAT. Ograniczają je ramy unijne. O ile jednak inwencja w zakresie obniżania stawek VAT mieści się w tych ramach, można wprowadzać je nie tylko w drodze nowelizacji VATU. Ale także aktami wykonawczymi. Przykładem jest znane od dawien dawna rozporządzenie Ministra Finansów z 25.3.2020 r. w sprawie towarów i usług, dla których obniża się stawkę podatku od towarów i usług, oraz warunków stosowania stawek obniżonych (t.j. Dz.U z 2021 r. poz. 1696, dalej: WarObnVATR). Rozporządzenie wprowadzające obniżone stawki VAT to znacznie prostsza i szybsza ścieżka, która może się sprawdzić w około-pandemicznych – czyli nadzwyczajnych – okolicznościach.
Obniżona stawka VAT na gaz, ciepło i energię elektryczną
Zgodnie z § 10e WarObnVATR, w okresie od 1.1.2022 r. do 31.3.2022 r. obniżoną (z obecnych 23%) do wysokości 8% stawkę VAT stosuje się do dostawy, wewnątrzwspólnotowego nabycia i importu gazu ziemnego (CN 2711 11 00 albo 2711 21 00) oraz energii cieplnej.
Z kolei w okresie od 1.1.2022 r. do 31.3.2022 r. obniżoną 5% stawkę VAT stosuje się do dostawy, wewnątrzwspólnotowego nabycia i importu energii elektrycznej (CN 2716 00 00). Tu obniżka jest jeszcze większa, obecnie energia elektryczna opodatkowana jest bowiem również stawką podstawową 23% VAT.
Wydłużenie obowiązywania innych stawek obniżonych
Zgodnie z § 10bc WarObnVATR, obniżona do wysokości 0% stawka VAT dotyczy niektórych świadczeń na rzecz organizacji pożytku publicznego:
- nieodpłatnych dostaw towarów w celu dalszego ich nieodpłatnego przekazania podmiotom leczniczym – w zakresie wyrobów medycznych, szkła laboratoryjnego i aparatury laboratoryjnej, produktów leczniczych, biobójczych, substancji czynnych. Ale także masek, osłon ochronnych na twarz, gogli, okularów ochronnych, kombinezonów, ochraniaczy na buty, czepków i rękawic. Oraz środków dezynfekujących.
- nieodpłatnego świadczenia usług w zakresie remontu, modernizacji, termomodernizacji, przebudowy, robót konserwacyjnych lub montażowych, wykonywanego w budynkach będących częścią zakładów leczniczych, w których wykonywana jest działalność lecznicza przez podmioty lecznicze niebędące przedsiębiorcami.
Rzecz w tym, że ww. preferencje miały obowiązywać jedynie do 31.12.2021 r. Zostaną jednak przedłużone do dnia odwołania na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii ogłoszonego w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2. Oby więc stan ww. preferencji trwał jak najkrócej.
Fiskus zaznacza, że w zakresie obniżenia stawki VAT na dostawy gazu ziemnego, Polska przeprowadziła stosowną konsultację z instytucjami unijnymi. Konsultacje w zakresie obniżenia stawki VAT na dostawy energii elektrycznej i energii cieplnej nastąpią zaś w trybie uzgodnionym z Komisją Europejską. Towary objęte preferencją zdefiniowane zostały w oparciu o kody CN. Za wyjątkiem energii cieplnej, ta bowiem nie jest klasyfikowana w Nomenklaturze Scalonej CN. Energia cieplna będzie zatem definiowana zgodnie ze zwykłym rozumieniem tego terminu, czyli co do zasady jako ciepło dostarczane przez podmioty je wytwarzające.
Co ważne i odróżniające zarazem od preferencji akcyzowych, obniżka stawki VAT ma objąć wszystkie dostawy, których przedmiotem są gaz ziemny, energia elektryczna i energia cieplna. Niezależnie od statusu odbiorcy. Oprócz gospodarstw domowych, z obniżki skorzystają więc także przedsiębiorcy. Fiskus sygnalizuje też, że preferencja dotyczyć będzie także świadczeń kompleksowych, których głównym rdzeniem są dostawy ww. towarów.
Oczywiście, pojawiają się w zakresie opisywanych preferencji pewne głosy niezadowolenia. Z tarczy antyinflacyjnej w zakresie obniżki VAT wyłączony jest np. gaz LPG wykorzystywany do celów grzewczych. Z preferencji mogą więc nie skorzystać odbiorcy niepodłączeni do sieci gazowniczej, np. na terenach wiejskich. Organizacje branżowe zwracają uwagę na różnicowanie sytuacji odbiorców i negatywne traktowanie np. odbiorców na terenach wiejskich. Brak obniżki cen gazu to zaś prawdopodobny wzrost cen żywności. Najważniejszym obok gospodarstw domowych odbiorcą gazu płynnego są m.in. hodowcy drobiu i właściciele upraw szklarniowych, dla których koszt nośników energii jest istotną składową kosztów produkcji. Fiskus replikuje jednak, że przepisy unijne po prostu nie dopuszczają możliwości obniżenia stawki VAT na dostawy gazu LPG. Stąd ma związane ręce.
W zakresie 0% stawki VAT na darowizny na rzecz OPP, wydłużenie terminu stosowania preferencji nie likwiduje formalizmów będących warunkiem jej zastosowania. Stawka 0% VAT nadal będzie miała zastosowanie pod warunkiem, że podatnik dokonujący darowizny zawrze pisemną umowę darowizny i posiadał będzie kopię umowy o nieodpłatnym przekazaniu tych towarów przez OPP podmiotowi leczniczemu (dla towarów) lub potwierdzenie od podmiotu leczniczego, że usługa została wykonana w takich właśnie budynkach (dla usług).
Opisywana preferencja ma sprzyjać działalności wspierającej walkę z COVID-19 poprzez z jednej strony zachowywanie prawa do odliczenia podatku naliczonego w związku z nabyciem towarów lub usług, które następnie zostaną przekazane nieodpłatnie. Nieodpłatne świadczenie podlega w takich okolicznościach opodatkowaniu VAT. Ale jeśli stawka wynosi 0% VAT, to podatnik „zyskuje” (odliczy VAT, ale go nie naliczy). O ile tylko organy podatkowe uznają, że prawo do odliczenia podatku przysługuje, gdyż zakup wiąże się z działalnością opodatkowaną (a nie np. z darowizną, zupełnie niezwiązaną z biznesem). Znane są niestety takie przypadki interpretowania przepisów. Całą misterną konstrukcję preferencji niestety interpretacja taka niweczy.
Pegasus – kamień w wodę?
Koniec ubiegłego roku przyniósł informację o użyciu przez władzę oprogramowania szpiegującego Pegasus do inwigilacji adwokata, prokuratora i polityka partii opozycyjnej. Wybór konkretnych osób nie jest przypadkowy. Podsłuchiwanym adwokatem jest Roman Giertych, jeden z pełnomocników Gerarda Birgfellnera w sprawie afery Srebrnej i dwóch wież. Inwigilowanym prokuratorem – Ewa Wrzosek, działaczka niezależnego stowarzyszenia prokuratorów Lex Super Omnia. Politykiem, do telefonu którego Pegasus w 2019 r. miał włamać się aż 33 razy, jest Krzysztof Brejza – wówczas szef sztabu wyborczego Koalicji Obywatelskiej. Wszystkie te osoby łączy jedno: ich działania stanowią istotne zagrożenie dla interesów partii rządzącej.
Nie są oburzeni
Pegasus umożliwia pozyskanie różnego rodzaju informacji znajdujących się na telefonie lub przekazywanych za jego pośrednictwem. Potrafi podsłuchiwać rozmowy, śledzić wiadomości SMS i pocztę elektroniczną, inwigilować komunikatory internetowe oraz podglądać zdjęcia i filmy przechowywane na urządzeniu. Mamy do czynienia z jednym z najpotężniejszych na świecie systemów inwigilacyjnych, który powstał po to, by monitorować przestępców i zapobiegać zamachom terrorystycznym i innym czynom zabronionym, m.in. handlowi ludźmi, narkotykami czy porwaniom.
Najbardziej przerażające i w istocie tragiczne w sprawie Pegasusa jest to, że – nie licząc kilku wypowiedzi polityków, dziennikarzy i prawników – nie słychać głosu oburzenia obywateli. A przecież dogłębnego wyjaśnienia wymagają okoliczności związane z zakupem tego oprogramowania szpiegującego i jego wykorzystania. Zgodność z prawem w obu przypadkach jest wysoce wątpliwa.
Wiele wskazuje na to, że nabycie Pegasusa naruszało prawo. Media donoszą, że zakupu dokonało CBA za pieniądze z Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym (Funduszu Sprawiedliwości), na który składają się także środki pozabudżetowe w postaci nawiązek i świadczeń pieniężnych orzekanych przez sądy. Tymczasem zgodnie z obowiązującymi przepisami CBA powinno być finansowane wyłącznie z budżetu państwa. Sprzeczność z prawem przekazania pieniędzy na zakup oprogramowania potwierdziła NIK, która w listopadzie 2018 r. wniosła zażalenie na odmowę wszczęcia postępowania wyjaśniającego w tej sprawie do głównego rzecznika dyscypliny finansów publicznych. Ten stwierdził jednak, że „naruszenie dyscypliny finansów nie nastąpiło w stopniu wyższym niż znikomy”, a przekazanie środków CBA było „celowe i efektywne”.
Władza wciąż bada
Nie tylko kwestia oceny naruszenia dyscypliny finansów publicznych w sprawie Pegasusa utknęła w martwym punkcie. W sprawie prokurator Ewy Wrzosek Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia postępowania przygotowawczego, pomimo istnienia dowodów w postaci informacji uzyskanych od Citizen Lab w Toronto oraz od firmy Apple, które potwierdzają fakt włamania do jej telefonu.
W obliczu takich rozstrzygnięć śledczych treść art. 2 ustawy – Prawo o prokuraturze, zgodnie z którym „prokuratura wykonuje zadania w zakresie ścigania przestępstw oraz stoi na straży praworządności”, brzmi jak wypowiedź pochodząca z innego świata. W istocie jest tak, jakby śledczy – nie pierwszy zresztą raz – prześcigali się w próbach zaprzeczenia temu przepisowi.
Władza wciąż bada, jak daleko może się posunąć w naruszaniu praw i wolności obywateli. Nie można pozwolić, by utwierdziła się w przekonaniu, że wolność i związane z nią prawa są społeczeństwu obojętne. Pegasus jest zdolny do inwigilowania obywateli w dużo większym zakresie, niż może to mieć miejsce w ramach zarządzonej i prowadzonej pod nadzorem sądu kontroli operacyjnej. Stanowi narzędzie, które – skoro znajduje się w rękach rządzących – może być użyte przeciwko każdemu; jeśli nie przeciwko nam bezpośrednio, to przeciwko naszym bliskim, dzieciom, wnukom. Nigdy nie wiadomo, w jakiej sytuacji znajdzie się ktoś, na kim nam zależy.
Sprawa Watergate, w wyniku której prezydent R. Nixon ustąpił ze stanowiska, została wyjaśniona dzięki wytrwałości dziennikarzy i presji opinii publicznej. By władza musiała się liczyć z tą ostatnią, trzeba dawać wyraźne, liczne sygnały niezadowolenia z istniejącego stanu rzeczy.
Każdy obywatel ma prawo domagać się wyjaśnienia sytuacji, w których istnieje podejrzenie popełnienia przestępstwa przez urzędników państwowych. Gdyby okazało się, że doszło do nielegalnego użycia Pegasusa, w grę wchodziłaby odpowiedzialność co najmniej za przestępstwo przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego działającego w celu osiągnięcia korzyści osobistej (art. 231 § 2 KK), przestępstwo nielegalnego uzyskania informacji poprzez podłączenie się do sieci informatycznej (art. 267 § 1 KK) oraz przestępstwo posłużenia się oprogramowaniem w celu uzyskania informacji, do której sprawca nie jest uprawniony (art. 267 § 3 KK). Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa składa zazwyczaj sam pokrzywdzony, jednak każdy może niezależnie złożyć własne zawiadomienie. W kwestii Pegasusa, mając w pamięci przypadek prokurator Wrzosek, oczywiście nie należy obecnie spodziewać się wszczęcia postępowania. Chodzi jednak o efekt skali: trudniej jest zamieść pod dywan sprawę, o której wyjaśnienie upomina się wiele osób.
Do naszej dyspozycji pozostają także tzw. instytucje demokracji semibezpośredniej. Zalicza się do nich prawo petycji, obejmujące petycje sensu stricto, wnioski i skargi. Prawo to uregulowane jest w art. 63 Konstytucji RP: „Każdy ma prawo składać petycje, wnioski i skargi w interesie publicznym, własnym lub innej osoby za jej zgodą do organów władzy publicznej oraz do organizacji i instytucji społecznych w związku z wykonywanymi przez nie zadaniami zleconymi z zakresu administracji publicznej”. Przepis ten zawiera odesłanie do bardziej szczegółowej regulacji ustawowej, którą odnajdziemy w kodeksie postępowania administracyjnego (art. 227 i następne). Skargi i wnioski obywateli mogą być składane bezpośrednio albo przekazywane do właściwych organów przez redakcje prasowe, radiowe i telewizyjne oraz organizacje społeczne.
Zgodnie z prawem właściwy organ powinien załatwić skargę bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w ciągu miesiąca, a o sposobie załatwienia skargi zawiadamia się skarżącego. Epistolografię zacząć należałoby chyba od premiera Mateusza Morawieckiego, który z racji pełnionej funkcji sprawuje bezpośredni nadzór nad służbami, oraz wicepremiera do spraw bezpieczeństwa Jarosława Kaczyńskiego, który – jak rozumiemy – odpowiada za to, by żaden polski obywatel nie był inwigilowany bezprawnie.
Niewygodne pytania
W stawianiu rządzącym jasnych i kategorycznych wymagań, by dogłębnie wyjaśnili sprawę Pegasusa, jest jednak pewien haczyk. Trudno bowiem zakładać, że obecnie proponowane w przestrzeni publicznej sposoby zbadania tej kwestii gwarantują bezstronność i uczciwość. Składanie zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa, nawet gdyby przyniosło efekt w postaci wszczęcia śledztwa, skutkować będzie tym, że o losach postępowania zdecyduje prokurator generalny Z. Ziobro, który jest jednocześnie ministrem sprawiedliwości. Z kolei pomysł prezydenta A. Dudy, by kwestia zakupu i użycia Pegasusa była przedmiotem obrad sejmowej komisji ds. służb specjalnych, nie może być brany na poważnie, gdyż w komisji tej na siedmiu członków aż czterech to posłowie PiS. Sejmowa komisja śledcza też nie wydaje się być dobrym rozwiązaniem, bo zgodnie z art. 2 ust. 2 ustawy o sejmowej komisji śledczej jej skład powinien odzwierciedlać reprezentację w Sejmie klubów i kół poselskich mających swoich przedstawicieli w Konwencie Seniorów, odpowiednio do jej liczebności. Przewaga posłów PiS nie pozwala na analizę zagadnienia inwigilacji sine ira et studio.
Nie należy się także spodziewać, że kwestia Pegasusa zostanie rzetelnie rozpoznana przez Komitet Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego i spraw Obronnych. W tym gronie mogą wszak zasiadać osoby bezpośrednio odpowiedzialne za podjęcie nielegalnych działań inwigilacyjnych. Pewną nadzieję daje zapewnienie, że w Senacie powstanie specjalna komisja, która – choć niewyposażona w uprawnienia śledcze – będzie w stanie naświetlić opinii publicznej przynajmniej podstawowe fakty związane z użyciem Pegasusa.
Mając jednak w pamięci sprint legislacyjny uprawiany ostatnio przez koalicję rządzącą, utwierdzający nas w przekonaniu, że władza, jeśli tylko chce, to ustawy potrafi uchwalać bardzo szybko, chcielibyśmy podsunąć alternatywne rozwiązanie. Może przyszedł już czas na definitywny rozdział funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego? W normalnym państwie kwestią wykorzystania Pegasusa powinny zająć się niezależna od polityków prokuratura i niezawisły sąd.
Bez względu na to, jak i czy w ogóle sprawa Pegasusa zostanie wyjaśniona, zadawajmy władzy niewygodne pytania. Brońmy naszych praw i wolności przez ich używanie. To, czy wszyscy obudzimy się w świecie, którego nie wymyśliłby nawet Orwell pospołu z Kafką, zależy tylko od nas.
Autorzy są adwokatami z kancelarii Dubois i Wspólnicy.