Tylko praca wykonywana intensywnie i regularnie może zwolnić z obowiązku odbycia aplikacji i zdania egzaminu radcowskiego
Stan faktyczny
Skarżący złożył do Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych wniosek o wpis na listę radców prawnych, powołując jako podstawę wpisu art. 24 ust. 2 w zw. z art. 25 ust. 1 pkt 5 lit. c ustawy z 6.7.1982 r. o radcach prawnych (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 75; dalej: RadPrU).
Wniosek zawierał wskazanie 22 pozycji aktów normatywnych, opiniowanych przez kandydata. Do wniosku załączono m.in.: zaświadczenie Izby Administracji Skarbowej o zatrudnieniu od marca 2005 r. wraz z zakresami czynności wnioskującego o wpis, opinię Izby Skarbowej, dyplom ukończenia studiów magisterskich na kierunku prawo, dyplom doktora nauk prawnych.
Prezydium Krajowej Rady Radców Prawnych utrzymało w mocy uchwałę Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych w sprawie odmowy wpisu skarżącego na listę radców prawnych prowadzoną przez Radę Okręgowej Izby Radców Prawnych. Prezydium zaakceptowało stanowisko Rady, że kandydat nie spełniania kryteriów określonych art. 25 ust. 1 pkt 5 lit. c RadPrU, ponieważ wykonywane przez niego czynności legislacyjne nie stanowiły jego głównego zajęcia, a jedno z wielu na zajmowanym stanowisku.
Minister Sprawiedliwości utrzymał w mocy powyższą uchwałę oraz poprzedzającą ją uchwałę.
W ocenie Ministra Sprawiedliwości, kryterium określone w art. 25 ust. 1 pkt 5 lit. c RadPrU kierowane jest do zawodowych legislatorów, to jest osób wykonujących bieżącą pracę przy tworzeniu aktów prawnych. Tworzenie projektów ustaw, rozporządzeń lub aktów prawa miejscowego, o którym mowa w ustawie, oznacza bezpośredni proces formułowania treści przepisów. Z dołączonych do wniosków zakresów obowiązków wynikało, że podstawowymi obowiązkami kandydata w ramach wykonywanej pracy było: rozpatrywanie indywidualnych spraw podatników, opracowywanie projektów: decyzji i innych pism w toku postępowań podatkowych, odpowiedzi na skargi wnoszone do sądów administracyjnych, rozstrzygnięć co do sporów o właściwość. Na jednej z ostatnich (z kilkunastu) pozycji każdego z zakresów obowiązków pojawiało się „współpraca przy opiniowaniu projektów aktów prawnych”.
WSA w Warszawie oddalił skargę na powyższą decyzję, przyjmując argumentację, którą następnie podzielił NSA – o tym dalej.
Skarga kasacyjna
Skarżący kasacyjnie zarzucił wyrokowi naruszenie prawa materialnego poprzez jego błędną wykładnię, polegającą na dokonaniu rozszerzającej i nieuprawnionej wykładni określonych w art. 25 ust. 1 pkt 5 lit. c w związku z art. 24 ust. 1 RadPrU przesłanek warunkujących wpis na listę radców prawnych – w postaci samodzielnej oceny, że wymagane jest poza tym, aby „czynności” te były wykonywane „intensywnie”, stanowiły „główny przedmiot zadań pracowniczych” oraz „aby tego rodzaju aktywność jawiła się jako jedyna, bez stosowania prawa” – wychodząc poza zakres kompetencji uprawniających do odmowy wpisu skarżącego na tę listę.
W odpowiedzi na skargę kasacyjną Minister Sprawiedliwości i Prezydium KRRP wnieśli o jej oddalenie.
Stanowisko NSA
NSA oddalił skargę kasacyjną skarżącego (wnioskodawcy) od wyroku WSA w Warszawie z 14.1.2019 r., VI SA/Wa 1625/18, Legalis w sprawie ze skargi na decyzję Ministra Sprawiedliwości w przedmiocie odmowy wpisu na listę radców prawnych.
Sąd zauważył, że zawody zaufania publicznego, a do takich zalicza się zawód radcy prawnego, muszą być poddane stosownej reglamentacji oraz gwarancjom prawnym, ponieważ takiego ochronnego rozwiązania wymaga interes publiczny, ochrona interesów odbiorców usług prawniczych, które wiążą się ze szczególnym ryzykiem. W konsekwencji uznać należy, że zarówno weryfikacja przygotowania do zawodu, jak i nabór do zawodu nie mogą być pozostawione nieograniczonej swobodzie gry rynkowej, bez jakichkolwiek regulacji i wymogów profesjonalnych i etycznych. Wprowadzone przez ustawodawcę wymogi są wyrazem dbałości o odpowiedni poziom wiedzy i umiejętności członków korporacji. Weryfikacja przydatności do wykonywania zawodu adwokata musi umożliwiać wybór osób rzetelnie do tego przygotowanych. Kryteria i forma dopuszczenia do zawodu wpływają bowiem na wizerunek danej grupy zawodowej, na jej odbiór społeczny oraz na możliwość konkurowania w świadczeniu usług prawniczych.
Ustawodawca nadał radzie okręgowej izby radców prawnych kompetencje do rozpoznawania wniosków o wpis na listę radców prawnych. Zgodnie z art. 24 ust. 2c RadPrU organ samorządu radców prawnych może odmówić wpisu na listę radców prawnych tylko wtedy, gdy wpis narusza przepisy ust. 1 i radzie tej przysługuje prawo wglądu do akt osobowych i dyscyplinarnych ubiegającego się o wpis. W ramach badania przesłanek uprawniających do wpisu na listę radców prawnych rada ocenia – w odniesieniu do osób, które nie odbyły aplikacji radcowskiej i nie zdały egzaminu radcowskiego – także przesłanki określone w art. 25 ust. 1 RadPrU, które mają zastępować wymóg z pkt 6 ust. 1 art. 24 RadPrU.
Stosownie do art. 24 ust. 1 pkt 1-6 RadPrU na listę radców prawnych może być wpisany ten, kto ukończył wyższe studia prawnicze w Rzeczypospolitej Polskiej i uzyskał tytuł magistra lub zagraniczne studia prawnicze uznane w Rzeczypospolitej Polskiej, korzysta w pełni z praw publicznych, ma pełną zdolność do czynności prawnych, jest nieskazitelnego charakteru i swym dotychczasowym zachowaniem daje rękojmię prawidłowego wykonywania zawodu radcy prawnego i odbył w Rzeczypospolitej Polskiej aplikację radcowską i złożył egzamin radcowski.
Przepływ pomiędzy zawodami prawniczymi
Przepis ten wskazuje zasadę, kto i po spełnieniu jakich przesłanek może zostać wpisany przez organ samorządu radcowskiego na listę radców prawnych. Natomiast w art. 25 ust. 1 pkt 1-5 RadPrU ustawodawca określił warunki uzyskania wpisu na listę radców prawnych osób niespełniających przesłanki z art. 24 ust. 1 pkt 6 RadPrU, ale wykonujących określone zawody prawnicze. Generalnie przepis ten określa przesłanki dopuszczalności przepływu pomiędzy zawodami prawniczymi, w tym wypadku przesłanki dopuszczenia do zawodu radcy prawnego.
Analiza art. 25 ust. 1 pkt 1-5 RadPrU wskazuje, że z wymogu uzyskania wykształcenia zawodowego (odbycia aplikacji radcowskiej i złożenia egzaminu radcowskiego), zostały zwolnione osoby legitymujące się odpowiednio wysokim poziomem wiedzy prawniczej oraz zdobytym stosownym doświadczeniem zawodowym. Wymogu odbycia aplikacji radcowskiej i złożenia egzaminu radcowskiego nie stosuje się także do doktorów nauk prawnych, którzy legitymują się zdobytym odpowiednim praktycznym doświadczeniem prawniczym (art. 25 ust. 1 pkt 5 RadPrU). Zatem przepis art. 25 ust. 1 RadPrU stanowi wyjątek (lex specialis) w stosunku do zasady odbycia aplikacji radcowskiej i złożenia egzaminu radcowskiego, wyrażonej w art. 24 ust. 1 pkt 6 RadPrU.
Przepisy, które znajdują zastosowanie w niniejszej sprawie należy interpretować w sposób ścisły, a nie rozszerzająco.
Ustawodawca zwalnia co prawda osoby, które posiadają stopień naukowy doktora nauk prawnych od wymogu odbycia aplikacji radcowskiej i obowiązku złożenia z wynikiem pozytywnym egzaminu zawodowego, stanowi jednak, że osoby te muszą spełniać określone wymagania, wprowadzając wymóg legitymowania się tych osób stycznością z praktycznym tworzeniem lub stosowaniem prawa.
W art. 25 ust. 1 pkt 5 lit. c RadPrU wprowadzono wyjątek od obowiązku odbycia aplikacji radcowskiej i zdania egzaminu radcowskiego w stosunku do osób, które posiadają stopień naukowy doktora nauk prawnych, które w okresie 5 lat przed złożeniem wniosku o wpis na listę radców prawnych, łącznie przez okres co najmniej 3 lat były zatrudnione w urzędach organów władzy publicznej lub w państwowych jednostkach organizacyjnych i wykonywały wymagające wiedzy prawniczej czynności bezpośrednio związane z tworzeniem projektów ustaw, rozporządzeń lub aktów prawa miejscowego.
Ustawodawca w RadPrU nie zdefiniował pojęcia „czynności bezpośrednio związane z tworzeniem projektów ustaw, rozporządzeń lub aktów prawa miejscowego”, jednakże z przyczyn oczywistych należy zaliczyć do nich takie czynności wymagające wiedzy prawniczej związane z bieżącą pracą przy tworzeniu projektów aktów prawnych, czynności istotne z punktu widzenia wykonywanych zadań kandydata i czasu jego pracy. Praca ta powinna być wykonywana intensywnie i regularnie. O zaangażowaniu kandydata na radcę prawnego w prace przy legislacji świadczyć może również jej rozmiar. Nie mogą to być wyłącznie czynności opiniujące projekty aktów prawnych, lecz takie które wpływają w istotny sposób na treść projektowanych ustaw, rozporządzeń lub aktów prawa miejscowego. Nie jest przy tym konieczne, aby aktywność taka przejawiała się jako jedyne, główne zajęcie kandydata, czego zresztą nie przyjął Sąd pierwszej instancji, wbrew zarzutowi skargi kasacyjnej.
Tylko tak rozumiane wykonywanie czynności bezpośrednio związanych z tworzeniem projektów ustaw, rozporządzeń lub aktów prawa miejscowego zrównoważy doświadczenie kandydata posiadającego stopień doktora nauk prawnych spełniającego omawianą przesłankę z doświadczeniem kandydata, który ukończył aplikację i zdał egzamin radcowski. Z czynności, o których mowa w omawianym przepisie, wyłączyć należy te, które wykonywane są okazjonalne, incydentalne. Czynności legislacyjne nie mogą mieć charakteru jednostkowego, nie mogą być wykonywane obok licznych obowiązków służbowych związanych ze stosowania prawa w sprawach indywidualnych. Do czynności bezpośrednio związanych z tworzeniem projektów aktów prawnych nie można zaliczyć wyłącznie ich opiniowania, czy też sporadycznej pracy przy ich tworzeniu.
W orzecznictwie podnosi się, że celem wprowadzenia art. 25 ust. 1 pkt 5 lit. c) RadPrU jest wymaganie od wnioskodawcy zdobycia 3-letniego doświadczenia prawniczego, którym są wymagające wiedzy prawniczej czynności bezpośrednio związane z tworzeniem projektów ustaw, rozporządzeń lub aktów prawa miejscowego podczas zatrudnienia w urzędach organów władzy publicznej lub w państwowych jednostkach organizacyjnych. To zdobywanie doświadczenia nie może być pozorne i okazjonalne. Do takich wniosków prowadzi wykładnia systemowa i funkcjonalna omawianych przepisów.
Przywrócenie terminu z powodu kwarantanny
Uchybienie terminu
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie odrzucił skargę H.D. uznając, że została wniesiona z uchybieniem terminu. W zażaleniu na to postanowienie skarżąca wskazała, że w skardze zamieściła wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia skargi, którego Sąd nie rozpoznał. Wyjaśniła w nim, że od 29.12.2020 r. do 8.1.2021 r. poddała się dobrowolnej kwarantannie po kontakcie z osobą, u której potwierdzono obecność wirusa COVID-19. Mając na względzie poczucie obywatelskiej odpowiedzialności, po ustąpieniu objawów choroby H.D. niezwłocznie wykonała test przesiewowy, którego wynik załączyła do wniosku. Skarżąca wyjaśniła, że ponieważ jej mąż miał podobne objawy chorobowe, zaś dorosłe dzieci zamieszkują w innym mieście, nie miała się do kogo zwrócić o pomoc w celu dochowania terminu. Sąd uchylił postanowienie o odrzuceniu skargi oraz przywrócił termin do jej wniesienia stwierdzając, że skarga została odrzucona przedwcześnie, przed rozpoznaniem wniosku o przywrócenie terminu do jej wniesienia. Jednocześnie Sąd uznał, że skarżąca uprawdopodobniła, iż uchybienie terminu do wniesienia skargi nastąpiło bez jej winy. Odnosząc się do twierdzeń organu, że stan zdrowia skarżącej i jej męża nie został potwierdzony dokumentami urzędowymi, WSA w Warszawie podkreślił fakt, iż do sytuacji opisanej przez skarżącą doszło w okresie świąteczno-noworocznym, w którym dochodzi do utrudnień w dostępie do opieki medycznej. Jest to również okres urlopowy, co umożliwia podjęcie decyzji o samoizolacji bez konieczności korzystania z opieki specjalisty przy braku nasilenia objawów chorobowych. Sąd z urzędu wziął pod uwagę panującą w ówczesnym okresie sytuację pandemiczną w kraju i komunikaty rządowe związane z tym stanem, skalą zakażeń wirusem SARS-CoV-2 i sytuacją panującą w służbie zdrowia. Ponadto skarżąca zaledwie jeden dzień po upływie terminu do wniesienia skargi poddała się testowi przesiewowemu, co zostało udokumentowane, a po uzyskaniu wyniku negatywnego, zachowała siedmiodniowy termin do złożenia wniosku o przywrócenie terminu i złożyła w tym terminie skargę.
Stanowisko NSA
Naczelny Sąd Administracyjny oddalił zażalenie organu. W uzasadnieniu postanowienia wskazano, że w razie uchybienia terminu w toku postępowania przed sądem i ubiegania się o jego przywrócenie, strona jest zobowiązana, w piśmie zawierającym wniosek, do uprawdopodobnienia okoliczności, które wskazywać będą na niezawinione uchybienie terminu. W ocenie NSA, skarżąca uprawdopodobniła brak swojej winy w uchybieniu terminu do wniesienia skargi, a Sąd I instancji zasadnie uwzględnił wniosek o przywrócenie tego terminu, biorąc pod uwagę okoliczności związane z dobrowolną kwarantanną i istniejącą w tym okresie sytuacją pandemiczną w kraju, w szczególności w szeroko pojętej służbie zdrowia, a także fakt, że skarżąca, dzień po terminie upływie terminu do wniesienia skargi, poddała się testowi na obecność koronawirusa, załączając do wniosku stosowną dokumentację. W uzasadnieniu postanowienia podkreślono, że skarżąca w chwili składania skargi i wniosku o przywrócenie terminu do jej wniesienia działała samodzielnie, bez profesjonalnego pełnomocnika. W zażaleniu na postanowienie Sądu I instancji organ twierdził, że skarżąca mogła dochować terminu do wniesienia skargi pomimo obaw co do zakażenia koronawirusem i wnieść skargę za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej. NSA wyjaśnił jednak, że wybór formy wniesienia skargi jest uprawnieniem strony, a nie przymusem uregulowanym w drodze ustawowej.
Maseczki nie we wszystkich szkołach
Z zakrytym nosem
To dyrektor, odpowiedzialny za bezpieczeństwo uczniów i nauczycieli, zadecyduje np., czy i kiedy w szkole należy nosić maseczkę.
Zasady zakrywania nosa i ust w przestrzeni publicznej zostały uregulowane w rozporządzeniu Rady Ministrów z 6 maja 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Zgodnie z nim obowiązek zasłaniania ust i nosa dotyczy miejsc ogólnodostępnych w zakładach pracy oraz w budynkach użyteczności publicznej przeznaczonych na potrzeby m.in.: kultury, oświaty, nauki, wychowania. Wyjątkiem są dzieci do ukończenia piątego roku życia oraz osoby wykonujące czynności zawodowe, służbowe lub zarobkowe w budynkach.
Zgodnie z rozporządzeniem obowiązku tego nie stosuje się także do uczniów szkół i dzieci objętych wychowaniem przedszkolnym oraz osób zatrudnionych w przedszkolu, szkole lub placówce oświatowej, chyba że kierujący takim podmiotem postanowi inaczej.
– Należy zapewnić taką organizację pracy szkoły i jej koordynację, która umożliwi zachowanie dystansu między osobami przebywającymi na terenie szkoły, szczególnie w miejscach wspólnych, i ograniczy gromadzenie się uczniów. Należy więc stosować maseczki w przestrzeniach wspólnych, gdy nie można zachować dystansu – wyjaśnia Anna Ostrowska, rzecznik prasowy Ministerstwa Edukacji i Nauki. I dodaje, że rekomenduje się stosowanie maseczek w przestrzeni wspólnej przez uczniów szkół ponadpodstawowych.
Zgodnie z zaleceniami ministerstwa i sanepidu rodzice mają obowiązek zaopatrzyć dziecko w maseczki.
Tylko zdrowy
Do szkoły może uczęszczać uczeń bez objawów chorobowych sugerujących infekcję dróg oddechowych. Zdrowi powinni być również rodzice przyprowadzający uczniów do placówki.
Najprawdopodobniej rodzice będą mieli wstęp wyłącznie do wyznaczonych części budynku i powinni zachować dystans od innych opiekunów i pracowników szkoły wynoszący przynajmniej 1,5 metra. Wchodząc do szkoły, muszą przestrzegać przepisów dotyczących bezpieczeństwa zdrowotnego obywateli (m.in. zasłaniać usta i nos). Nawet pierwszoklasista nie może być odprowadzany jednocześnie przez tatę i mamę. Uczeń może wejść do szkoły tylko z jednym opiekunem.
W każdej szkole powinien być termometr bezdotykowy. Chętne placówki zostały wyposażone także w stacje do dezynfekcji z funkcją mierzenia temperatury. Zostaną umieszczone przy wejściu do szkoły.
– Wytyczne nie wskazują na obowiązek mierzenia temperatury uczniom. Ale obligatoryjny pomiar temperatury może zostać wprowadzony do regulaminu funkcjonowania szkoły lub placówki w czasie epidemii. Również w razie wystąpienia niepokojących objawów chorobowych u ucznia lub pracownika można dokonać pomiaru temperatury ciała – mówi Anna Ostrowska.
Żadne przepisy nie określają, kiedy można uznać ucznia za chorego. MEiN podkreśla, że gorączką jest temperatura ciała wynosząca 38 stopni Celsjusza oraz wyższa. Dopiero dziecko, które ma taką temperaturę, nie może uczestniczyć w zajęciach i przebywać wśród uczniów. Każdy uczeń z objawami infekcji dróg oddechowych powinien zostać odesłany do domu. Jeżeli będzie kasłał i gorączkował, ma być odizolowany. W takim przypadku szkoła zawiadomi opiekunów o konieczności szybkiego odebrania ucznia.
Dyrektor może wprowadzić różne godziny przychodzenia uczniów z poszczególnych klas do szkoły i różne godziny przerw między lekcjami, by ograniczyć kontakty między uczniami. Może się więc okazać, że rodzeństwo będzie o różnej porze rozpoczynało pierwszą lekcję i wchodziło do budynku różnymi wejściami.
Takie same zasady bezpieczeństwa obejmują wszystkich uczniów i nauczycieli, niezależnie od tego, czy są zaszczepieni, czy nie.
Rządowe wytyczne
Najważniejsze zasady bezpieczeństwa:
- Szczepienia – rekomendowane dla pracowników szkół oraz uczniów po 12. roku życia.
- Dezynfekcja – przed zajęciami i po nich mycie powierzchni detergentem lub dezynfekcja środkiem dezynfekującym.
- Dystans – minimalna odległość pomiędzy osobami: 1,5 m.
- Higiena – częste mycie rąk (lub dezynfekcja rąk), ochrona podczas kichania i kaszlu, unikanie dotykania oczu, nosa i ust.
- Maseczka – w przestrzeniach wspólnych, gdy nie można zachować dystansu.
- Wietrzenie sal – przed, po i w trakcie zajęć oraz przerw, a także w dni wolne od zajęć.
Podział działki nie zawsze oznacza, że jej sprzedaż podlega VAT
Sprzedaż nieruchomości a VAT
Zgodnie z art. 15 ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 685; dalej: VATU), podatnikami są podmioty wykonujące samodzielnie działalność gospodarczą, bez względu na cel lub rezultat takiej działalności. Przy czym zgodnie z art. 15 ust. 2 VATU, działalność gospodarcza obejmuje wszelką działalność producentów, handlowców lub usługodawców, w tym podmiotów pozyskujących zasoby naturalne oraz rolników, a także działalność osób wykonujących wolne zawody. Działalność gospodarcza obejmuje w szczególności czynności polegające na wykorzystywaniu towarów lub wartości niematerialnych i prawnych w sposób ciągły dla celów zarobkowych.
Definicja działalności gospodarczej, a w związku z tym także same pojęcie podatnika VAT interpretowane są przez organy podatkowe raczej szeroko. Aby zostać podatnikiem VAT, nie trzeba być przedsiębiorcą w ogólnym tego słowa znaczeniu (tzn. np. zarejestrować działalność w CEIDG). Nie trzeba też dokonywać określonych czynności w sposób cykliczny i powtarzalny. Nawet jednorazowa czynność, ale dokonana w sposób wskazujący na jej profesjonalny charakter może być uznana za działalność gospodarczą. A to może rodzić skutki na gruncie VAT. Absolutnie sztandarowym, sztampowym przykładem tego typu sytuacji jest sprzedaż przez osoby fizyczne nieruchomości gruntowych. Na szczęście nie każdy sprzedawca działki będzie od razu musiał wystawić fakturę.
Czego dotyczyła sprawa
Sprawa dotyczy dwóch braci, którzy wraz ze swoimi małżonkami są współwłaścicielami niezabudowanej działki rolnej. Działka nigdy nie służyła jednak do prowadzenia jakiejkolwiek działalności gospodarczej ani rolniczej (np. w postaci uprawy roślin ani hodowli czy wypasu zwierząt). Właściciele nie są zresztą rolnikami ani przedsiębiorcami, pracują na etatach. Działka nie była też nigdy przedmiotem najmu ani dzierżawy, nie jest też na niej ustanowiona jakakolwiek służebność. Ujmując rzecz wprost, na działce po prostu rośnie trawa, co niewątpliwie upiększa (zazielenia) okoliczny krajobraz. I tyle.
Działka nie jest objęta miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego Nie jest też uzbrojona w przyłączenia elektryczne, kanalizacyjne itp. Nie były na niej podejmowane żadne działania ulepszające jej stan (poza niezbędnymi czynnościami pielęgnacyjnymi i porządkowymi). Właściciele nie ponosili też jakichkolwiek nakładów istotnie zwiększających jej wartość. Ot – majątek rodzinny wykorzystywany w celach rekreacji.
W wyniku narady rodzinnej, właściciele postanowili jednak część działki sprzedać. Wpływ na taką decyzję miały niewątpliwie galopujące ceny nieruchomości. I możliwość korzystnej sprzedaży zwłaszcza tak atrakcyjnie położonej działki. Ta wzbudza u potencjalnych kupców duże zainteresowanie. Właściciele chcą więc wykorzystać okazję i przeznaczyć środki ze sprzedaży części działki na zaspokojenie swoich potrzeb lokalowych (budowę domu).
Na sprzedaż wystawiona jest jedynie część działki. Właściciele wystąpili więc o geodezyjny podział nieruchomości oraz złożyli wniosek o wydanie decyzji o warunkach zabudowy odnośnie części działki przeznaczonej na sprzedaż. Na tym jednak zaangażowanie pro-sprzedażowe właścicieli się kończy. Nie muszą szczególnie ogłaszać zamiaru zbycia nieruchomości ani korzystać ze wsparcia profesjonalnego pośrednika. I bez tego mogą bowiem przebierać w ofertach kupna. Transakcja sprzedaży ma mieć charakter możliwie prosty, bez zawierania dodatkowych zobowiązań (np. umowy dzierżawy na czas uzyskania stosownych pozwoleń).
Właściciele działki wykazują się przy tym godną podziwu świadomością podatkową. Orientując się nieco w zawiłościach przepisów i praktyki podatkowej obawiają się bowiem, że z tytułu sprzedaży części działki mogą zostać uznani za podatników VAT. Postanawiają więc wzorcowo sprawdzić, i to jeszcze przed dokonaniem transakcji, czy aby fiskus uzna ich za osoby prowadzące działalność gospodarczą w rozumieniu VATU.
Stanowisko organu
Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 14.7.2021 r., 0114-KDIP4-2.4012.296.2021.1.MMA, Legalis w pełni zgodził się ze stanowiskiem właścicieli działki i uznał, że sprzedaż w tego rodzaju okolicznościach nie podlega opodatkowaniu VAT. Więc i właściciele działki nie są podatnikami VAT.
Fiskus nie wyciągnie więc ręki po podatek VAT w oparciu przesłanki przesądzające o braku profesjonalnego charakteru sprzedaży. Po pierwsze, działka stanowi majątek prywatny (rodzinny), została nabyta zgodnie z takim przeznaczeniem i nie służyła nigdy do prowadzenia działalności gospodarczej.
Po drugie, sprzedaż ma mieć charakter typowy dla rozporządzania majątkiem osobistym. Dokonywana jest z przyczyn zmierzających do zaspokajania celów osobistych i rodzinnych, bez udziału pośredników i agencji nieruchomości. Ani bez ogłaszania zamiaru sprzedaży ani podejmowania czynności marketingowych. Bez zawierania umów przedwstępnych, oddawania nieruchomości w dzierżawę w celu uzyskania pozwoleń, bez udzielania pełnomocnictw itp.
Po trzecie wreszcie, działka nie była też przedmiotem jakichkolwiek ulepszeń ani inwestycji (np. uzbrojenia, ogrodzenia itp.) poza czynnościami niezbędnymi z punktu widzenia wykorzystania działki do celów osobistych (uporządkowanie, zazielenienie itp.). Całokształt okoliczności wskazuje więc, że w ww. zakresie sprzedawcy – bracia nie są podatnikami VAT.
Ewentualne uznanie, że bohaterowie opisywanej interpretacji są podatnikami VAT rodziłoby daleko idące skutki. Zgodnie z art. 43 ust. 1 pkt 9 VATU, sprzedaż gruntu objętego decyzją o warunkach zabudowy nie korzysta z przedmiotowego zwolnienia z VAT. Co więcej, nie korzysta też ze zwolnienia podmiotowego zgodnie z art. 113 ust. 13 pkt 1 VATU (w przypadku wartości sprzedaży w wysokości do 200 000 PLN). A to oznacza, że sprzedawca gruntu powinien zarejestrować się jako podatnik VAT, wystawić fakturę, rozliczyć podatek, złożyć deklarację – a później (po dokonaniu sprzedaży) zapewne wyrejestrować się. Trochę to wszystko kłopotliwe, jak na jedną jedyną transakcję.
Pół biedy, jeśli – niczym współwłaściciele opisywanej nieruchomości – sprzedawcy analizują ww. ryzyko „z góry” i wykazują się daleko posuniętą świadomością podatkową i rozwagą. Częściej jednak o niezrealizowanych obowiązkach sprzedawca może dowiedzieć się po fakcie. A to dodatkowo skutkować będzie odsetkami, dodatkowym zobowiązaniem VAT. No i odpowiedzialnością karnoskarbową.
Przesłanki profesjonalnego obrotu
Utarło się w praktyce podatkowej, że istnieją pewne przesłanki tradycyjnie świadczące o „profesjonalnym” charakterze transakcji zbycia nieruchomości gruntowej. Okolicznościami takimi jest np. podział działki na mniejsze części albo uatrakcyjnienie jej poprzez złożenie wniosku o wydanie decyzji odnośnie warunków zabudowy. Obydwie okoliczności wystąpiły w opisywanym stanie faktycznym. Niemniej, fiskus na szczęście zachował zdrowy rozsądek. Uznał bowiem, że obydwie ww. aktywności właścicieli miały na celu same tylko umożliwienie realizacji sprzedaży. Dzięki tym czynnościom możliwe jest bowiem rozporządzenie częścią udziału we współwłasności. Znacznie łatwiej sprzedać mniejsze działki, w dodatku budowlane, niż jedną dużą. Nie zmienia to faktu, że sprzedawcy zarządzają w ten sposób prywatnym majątkiem, a nie mieniem służącym do prowadzenia działalności gospodarczej.
Wnioski są więc takie, że o uznaniu za podatnika VAT lub nie osoby fizycznej sprzedającej grunty decyduje tzw. całokształt okoliczności. Ważną rolę odgrywa w nim cel nabycia oraz sposób wykorzystywania nieruchomości przed sprzedażą. Jeśli wskazują one na prywatny charakter transakcji, nawet niektóre elementy zwyczajowo uznawane przez fiskusa za „profesjonalne” nie mają takiego znaczenia. I całe szczęście, bo hurtowe doszukiwanie się VAT w tego typu transakcjach to często absurd. Do niedawna, postawę fiskusa pacyfikowały sądy administracyjne. Dziś wydaje się, że dla obrony swojej racji nie trzeba już pisać stosownych skarg.
Zadośćuczynienie dla najbliższych za zerwane więzi
Nowelizacja KC
Przepis ten dodany został do KC na podstawie art. 1 ustawy z 24.6.2021 r. o zmianie ustawy Kodeks cywilny (Dz.U. z 2021 r. poz. 1509; dalej: ZmKC21). Vacatio legis to 1 miesiąc od dnia ogłoszenia w Dz.U.
Zgodnie z przepisem art. 2 ZmKC21 „Do zdarzeń, których skutkiem jest niemożność nawiązania lub kontynuowania więzi rodzinnej przez najbliższych członków rodziny z poszkodowanym z powodu wyrządzenia u niego ciężkiego i trwałego uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia, powstałych przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, stosuje się przepis art. 4462 KC.
Ustawodawca wskazał zatem wprost, że zadośćuczynienie związane z zerwaniem bądź naruszeniem więzi rodzinnej będzie rozstrzygane już wprost w oparciu o omawianą podstawę prawną, nawet jeśli zdarzenie miało miejsce przed 19.9.2021 r.
Odpowiedzialność za krzywdę członków rodziny
W uzasadnieniu do ustawy czytamy, że celem omawianej zmiany jest ustanowienie prawidłowej podstawy normatywnej dla odpowiedzialności cywilnej za krzywdę najbliższych członków rodziny poszkodowanego, która polega na niemożności nawiązania lub kontynuowania więzi rodzinnej z poszkodowanym, z powodu wyrządzenia u poszkodowanego trwałego i ciężkiego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia.
Od wielu lat w praktyce obrotu, w tym w orzecznictwie sądów powszechnych ujawniają się rozbieżności w wykładni obowiązujących przepisów prawa dotyczących odpowiedzialności deliktowej, to jest czy indemnizacji podlega krzywda najbliższego członka rodziny poszkodowanego polegająca na utracie więzi rodzinnej z poszkodowanym, który doznał ciężkiego i trwałego uszczerbku na zdrowiu. Zagadnienie to dotyczy przede wszystkim przypadków utraty więzi rodzinnej w następstwie stanu śpiączki pourazowej poszkodowanego lub stanu wegetatywnego. Ciężkie i trwałe uszkodzenie ciała powoduje w takich przypadkach niemożność nawiązywania lub kontynuowania więzi rodzinnej. Po stronie członków najbliższej rodziny poszkodowanego powstaje silna i długotrwała trauma. Na przestrzeni ostatnich lat w orzecznictwie sądów powszechnych, ukształtowało się przeważające stanowisko, że tego rodzaju krzywda podlega naprawieniu przez zapłatę odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia.
Stanowisko to zostało potwierdzone orzecznictwem SN, np. uchwałami SN z 27.3.2018 r.: III CZP 36/17, Legalis; III CZP 60/17, Legalis; III CZP 69/17, Legalis). Zgodnie z tym kierunkiem judykatury sąd może przyznać zadośćuczynienie za krzywdę osobom najbliższym poszkodowanego, który na skutek czynu niedozwolonego doznał ciężkiego i trwałego uszczerbku na zdrowiu. W części spraw sądowych zadośćuczynienie dla najbliższego członka rodziny poszkodowanego było zasądzane na podstawie art. 448 KC lub na podstawie art. 446 § 4 KC poprzez zastosowanie interpretacji rozszerzającej tego przepisu lub poprzez jego zastosowanie w drodze analogii. W praktyce sądowej można jednak odnotować przypadki prawomocnego oddalenia powództw najbliższych członków rodziny poszkodowanego o zapłatę zadośćuczynienia za zerwanie więzi rodzinnej.
Tego rodzaju rozstrzygnięcia są uzasadniane tym, że zadośćuczynienie za zerwanie więzi rodzinnej nie może być dochodzone ani na podstawie art. 448 KC, gdyż nie stanowią klasycznego dobra osobistego w rozumieniu art. 23 KC ani na podstawie art. 446 § 4 KC, ponieważ przepis ten dotyczy wyłącznie przypadków krzywdy w następstwie śmierci poszkodowanego.
Dalej czytamy, że słusznym jest zapłata zadośćuczynienia, gdy najbliższy członek rodziny dozna poważnego uszczerbku na zdrowiu, skutkującego niemożnością nawiązania lub kontynowania więzi rodzinnej. W tym przypadku krzywda osoby najbliższej jest niewątpliwie zbliżona do krzywdy normatywnie uregulowanej w art 446 § 4 KC.
W obu przypadkach najbliżsi członkowie rodziny cierpią tak samo mocno, a w razie ciężkiego i trwałego uszczerbku cierpienie najbliższych członków rodziny może być dodatkowo długotrwałe.
Nieodwracalny rozstrój zdrowia
W uzasadnieniu do ustawy wskazano także, że przedmiotem regulacji są przypadki trwałego stanu śpiączki pourazowej lub stanów wegetatywnych oraz stanów związanych z uszkodzeniem mózgu albo innych przypadków poważnego i nieodwracalnego rozstroju zdrowia, skutkującego zerwaniem więzi rodzinnej z poszkodowanym. W tego rodzaju tragicznych sytuacjach, skutek zerwania więzi rodzinnych jest podobny w zakresie do śmierci osoby bliskiej, a cierpienie najbliższego członka rodziny związanego z takim chorym jest dominujące w dłuższym okresie, zaś intensywność poczucia i braku nadziei są nie mniejsze niż trauma związana ze śmiercią. Projekt (a dalej sama ustawa nowelizująca) jednak nie zawiera katalogu zamkniętego zdarzeń będących podstawą żądania zadośćuczynienia, pozostawiając tą kwestię ocenie stron, a w razie sporu, ocenie sądu.
Zadośćuczynienie
Zakres podmiotowy osób uprawnionych do żądania zapłaty zadośćuczynienia odpowiada pojęciom z art. 446 § 3 i § 4 KC, to jest najbliższemu członkowi rodziny poszkodowanemu. Zakres przedmiotowy normy – pojęcie więzi rodzinnej oraz elementów w nią wchodzących, a także stany faktyczne, w których dochodzi do niemożności nawiązania lub kontynowania więzi rodzinnej wskutek ciężkiego i trwałego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia, zostały już dostatecznie wyinterpretowane w judykaturze.
Dla przykładu SN przyjął, że w pojęcie więzi rodzinnej pomiędzy najbliższymi członkami rodziny wchodzą różnego rodzaju więzi takie jak: więź emocjonalna łącząca osoby bliskie, więzi rodzinne i szczególna więź emocjonalna między członkami rodziny, więź rodzinna, której zerwanie powoduje ból, cierpienie i rodzi poczucie krzywdy, prawo do życia w rodzinie i utrzymanie tego rodzaju więzi, szczególna emocjonalna więź rodzinna między osobami najbliższymi, relacja z najbliższym członkiem rodziny, szczególna emocjonalna więź rodzinna albo silna więź emocjonalna, szczególnie bliska w relacjach rodzinnych (orzecznictwo SN wskazane w uzasadnieniu do ustawy nowelizującej.).
W orzecznictwie SN podkreśla się także, że dla potrzeb zasądzenia zadośćuczynienia więzi rodzinne muszą przybierać postać rzeczywistych, silnych, trwałych więzi emocjonalnych, których istnienie przejawia się na zewnątrz w taki sposób, iż możliwa jest obiektywna weryfikacja ich istnienia i nie mogą być one utożsamiane jedynie z uczuciem przywiązania do innej osoby.
Przyznanie zadośćuczynienia jest możliwe („sąd może przyznać”), zatem uwzględnienie żądania następuje dopiero po wykazaniu, że zaistniałe okoliczności w postaci zerwania więzi rodzinnej w następstwie ciężkiego i trwałego uszczerbku na ciele lub rozstroju zdrowia, uzasadniają konieczność zrekompensowania rzeczywiście zaistniałej krzywdy niemajątkowej.
Wprowadzenie kolejnej podstawy zasądzenia zadośćuczynienia wprost do ustawy należy ocenić jako zmianę pożądaną, zwłaszcza wobec niejednolitej linii orzeczniczej sądów powszechnych. Praktyka sądów powszechnych zapewne ukształtuje wykładnię przepisu i wskaże jakich sytuacji przepis art. 4462 KC będzie dotyczył.
Nie czekajmy z testamentem na ostatnią chwilę
Testament w obecności świadków
To sedno najnowszego orzeczenia Sądu Najwyższego.
Spadkodawca (R.) był kawalerem, miał córkę ze związku pozamałżeńskiego. Żyła też jego matka. Był majętny, miał m.in pałacyk, ale był schorowany i obawiał się śmierci.
Nie czekając na notariusza, zadzwonił do kolegi, prosząc go o pomoc: podyktował mu testament, a kolega wezwał na świadków swoją córkę i żonę, które przyjechały do mieszkania R. Widziały go po raz pierwszy. Był w pozycji półleżącej, powiedział tylko „dzień dobry”. M. poinformował je, że będą świadkami testamentu i przeczytał go, a spadkodawca z trudnością go podpisał. Podpisy pod protokołem (testamentem) złożyła cała trójka, a spadkodawca podziękował im i pożegnał się słowami „do widzenia”. W czasie czytania testamentu młodsza kobieta nie zauważyła jednak żadnych reakcji u R., ale nie zastanawiała się, dlaczego milczy, uznała, że skoro nic nie mówi, to akceptuje odczytywane mu treści. Dwa dni później zmarł.
Sąd rejonowy uznał, że młodszej kobiety nie można uznać za świadka sporządzenia testamentu, więc jest nieważny. Nie został złożony w obecności wymaganej liczby trzech świadków. Ale Sąd Okręgowy w Koszalinie nakazał ponowne rozpoznanie sprawy i za drugim razem sąd rejonowy przyjął, że zeznania nie dyskwalifikują kobiety jako świadka, wiedziała, w jakim celu była przy czynności. Sąd Okręgowy potwierdził nabycie spadku na podstawie testamentu, po połowie dla córki i matki zmarłego, m.in. dlatego, że w testamencie było polecenie, by matka sprzedała dworek i uzyskane pieniądze podzieliła.
Nieważność testamentu
Kobiety odwołały się do Sądu Najwyższego. Córka domagała się całego spadku na podstawie ustawowego dziedziczenia, wskazując m.in., że nie było szczególnych okoliczności, które wykluczały możliwość sporządzenia testamentu czy to własnoręcznego czy notarialnego. Matka chciała zaś 95 proc. spadku na podstawie testamentu.
SN uznał, że testament był nieważny.
– Z ustaleń wynika, że spadkodawca nie miał trudności z mówieniem, nie było więc przeszkód, by przedstawił świadkom swoją wolę własnymi słowami albo odczytując wcześniej zredagowany dokument. Skoro zaś obie kobiety, świadkowie, nie były przy redagowaniu dokumentu, a jedna z nich nie widziała u spadkodawcy jakichkolwiek reakcji na odczytywaną mu treść dokumentu, to znaczy, że nie można jej potraktować jako trzeciego świadka – wskazał sędzia SN Władysław Pawlak.
– Sporządzenie testamentu jest czynnością tak istotną, że nie należy zwlekać z nią do ostatniej chwili, zwłaszcza nie powinny tak czynić osoby poważnie chore lub w podeszłym wieku. Testament ustny przewidziany jest na wypadek obawy rychłej śmierci spadkodawcy, a świadkowie powinni rozumieć treść składanej ostatniej woli – wskazuje mec. Monika Kulig, kancelaria Goldwin Wesołowski.
Sygnatura akt: II CSKP 93/21
Wpis do ewidencji prowadzonej przez komendanta wojewódzkiego Policji podlega zaskarżeniu do sądu administracyjnego
Stan faktyczny
NSA oddalił skargę kasacyjną R.M. od wyroku WSA w Poznaniu z 4.7.2018 r., II SA/Po 304/18, Legalis w sprawie ze skargi R.M. na decyzję SKO w przedmiocie skierowania na kontrolne sprawdzenie kwalifikacji do kierowania pojazdami.
W uzasadnieniu wyroku Sąd I instancji wyjaśnił, że postępowanie w sprawie zostało wszczęte na wniosek Komendanta Wojewódzkiego Policji (dalej: KWP) z 12.10.2012 r., w związku z przekroczeniem przez skarżącego limitu punktów karnych, albowiem skarżący otrzymał łącznie 25 punktów za naruszenie przepisów ruchu drogowego.
Decyzją z 11.2013 r. Starosta skierował skarżącego na kontrolne sprawdzenie kwalifikacji do kierowania pojazdami w zakresie prawa jazdy kategorii A i B oraz nadał decyzji rygor natychmiastowej wykonalności. Podstawą prawną decyzji był przepis art. 114 ust. 1 pkt 1 lit. b) ustawy z 20.6.1997 r. – Prawo o ruchu drogowym (Dz.U. z 2012 r. poz. 1137, aktualnie: t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 450 ze zm., dalej: PrDrog) oraz art. 49 ust. 1 pkt 2 ustawy z 5.1.2011 r. o kierujących pojazdami (Dz.U. z 2011 r. Nr 30, poz. 151 ze zm., aktualnie: t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1212, dalej: KierujPojU), a także art. 108 § 1 KPA.
25 punktów karnych
Rozstrzygnięcie to zostało utrzymane w mocy decyzją SKO. W uzasadnieniu Kolegium wyjaśniło, że skarżący w okresie od 8.1.2012 r. do 10.10.2012 r. wielokrotnie naruszał przepisy ruchu drogowego, otrzymując z tego tytułu łącznie 25 punktów karnych. Bez znaczenia była okoliczność, że przed udaniem się na dodatkowe szkolenie, w ewidencji nie zostało jeszcze odnotowane 10 punktów karnych za wykroczenie, jakiego skarżący dopuścił się w 10.10.2012 r. Nie było bowiem możliwości zmniejszenie liczby punktów wobec osoby, która przed jego rozpoczęciem dopuściła się naruszeń, za które suma punktów ostatecznych i podlegających wpisowi tymczasowemu przekroczyła lub przekroczyłaby 24, zgodnie z § 8 ust. 6 rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych z 25.4.2012 r. w sprawie postępowania z kierowcami naruszającymi przepisy o ruchu drogowym (Dz.U. z 2012 r. poz. 488, dalej: rozporządzenie, dziś już nieobowiązujące).
Sąd I instancji ocenił, że skarga na decyzję Kolegium nie jest zasadna.
Skarga do NSA
W skardze kasacyjnej skarżący zaskarżył wyrok Sądu I instancji w całości, wnosząc o jego uchylenie i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania WSA w Poznaniu.
W uzasadnieniu skargi kasacyjnej wskazano, że skarżący mając informację o istnieniu możliwości zmniejszenia liczby punktów karnych w wyniku odbycia dodatkowego szkolenia, przewidzianego przepisem art. 130 ust. 3 PrDrog, zgłosił gotowość jego odbycia, które ostatecznie odbył 11.10.2012 r. Jako, że skarżący miał świadomość tego, iż do skutecznego odbycia szkolenia dodatkowego i odpowiedniego zmniejszenia liczby punktów karnych konieczne jest, aby w dniu odbycia szkolenia nie przekroczyć liczby 24 punktów karnych, a jednocześnie w dniu 10.10.2012 r. w godzinach popołudniowych w miejscowości L. został ukarany mandatem za przekroczenie przepisów ruchu drogowego, tego samego dnia skarżący udał się do komisariatu Policji mieszczącego się w P., aby ustalić aktualnie posiadaną liczbę punktów karnych. Skarżący otrzymał informację o 15 punktach karnych widniejących w jego ewidencji i tym samym miał prawo oczekiwać, że może odbyć zaplanowane wcześniej szkolenie ze skutkiem zmniejszenia liczby przypisanych mu punktów. Skarżący działał w zaufaniu do rzetelnego prowadzenia ewidencji punktów karnych przez odpowiednie organy administracji publicznej i prawdziwości oraz aktualności danych ujawnionych w tej ewidencji. Co więcej, funkcjonariusz Policji, który ukarał skarżącego 10.10.2012 r. mandatem poinformował go, że punkty związane z danym przekroczeniem są automatycznie wprowadzane do ewidencji. Skarżący, uzyskawszy uprzednio informację o aktualnej liczbie posiadanych punktów karnych przystąpił do odbycia dodatkowego szkolenia. W związku z powyższym skarżący oczekiwał, że w wyniku odbytego w dniu 12.10.2012 r. dodatkowego szkolenia jego ewidencja zostanie zmniejszona o 6 punktów karnych i wyniesie 9 punktów karnych. Dopisanie dodatkowych 10 punktów karnych tytułem wykroczenia popełnionego w dniu 10.10.2012 r. nie mogło zatem skutkować przekroczeniem przez skarżącego limitu 24 punktów karnych, bowiem suma nałożonych na niego punktów powinna wynieść 19.
W ocenie skarżącego kasacyjnie Sąd I instancji nie dostrzegł, że przepis wykonawczy wykracza poza granice ustawowego upoważnienia wynikającego z art. 130 ust. 4 PrDrog, bowiem wprowadza warunek nieznany ustawie PrDrog, ograniczający skarżącemu w sposób zupełnie pozaustawowy możliwość zmniejszenia liczby punktów karnych przez odbycie dodatkowego szkolenia przewidzianego w art. 130 ust. 3 PrDrog Niezgodność przepisu rozporządzenia z rozważanym przepisem PrDrog winna doprowadzić Sąd I instancji do uwzględnienia skargi skarżącego, bowiem decyzja została wydana niezasadnie.
Wyrok NSA
W pierwszej kolejności Sąd zwrócił stronie skarżącej uwagę na relację, jaka zachodzi między postępowaniem dotyczącym skierowania osoby posiadającej prawo jazdy na kontrolne sprawdzenie kwalifikacji w trybie art. 114 ust. 1 pkt 1 lit. b). PrDrog, a postępowaniem dotyczącym weryfikacji prawidłowości przypisania kierującemu punktów prawnych i prawidłowości odmowy usunięcia takich punktów z ewidencji. W tym zakresie, w stanie prawnym mającym zastosowanie w sprawie, istnieje rozdział kompetencji. Decyzję o skierowaniu na podstawie art. 114 ust. 1 pkt 1 lit. b). PrDrog wydaje starosta, na wniosek KWP. Ewidencję kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego prowadzi natomiast organ Policji, której organ rozstrzyga o wpisaniu do ewidencji punktów za określone naruszenia i usunięciu tych punktów. Starosta jest zobowiązany wydać decyzję o skierowaniu na kontrolne sprawdzenie kwalifikacji w stosunku do osoby, która przekroczyła liczbę 24 punktów za naruszenia, nie jest natomiast organem uprawnionym do weryfikowania, czy liczba przypisanych punktów jest prawidłowa i czy winno dojść (i kiedy) do ich usunięcia. W tym zakresie kompetencje przysługują organowi Policji. Ugruntowany jest przy tym w orzecznictwie pogląd, że wpis do ewidencji prowadzonej przez KWP stanowi czynność materialną, o której mowa w art. 3 § 2 pkt 4 PostAdmU, a zatem przysługuje od niej prawo wniesienia skargi do WSA, kwestie te podlegają wobec tego odrębnej kontroli sądowej. W konsekwencji w postępowaniu o skierowanie na kontrolne sprawdzenie kwalifikacji starosta nie jest uprawniony do ustalania, czy liczba punktów podana w zawiadomieniu przez komendanta Policji została ustalona prawidłowo, a tym bardziej do obniżania liczby punktów.
Okoliczności te zostały dostrzeżone przez skarżącego w toku postępowania przed Sądem I instancji, albowiem na jego wniosek postępowanie zostało zawieszone do czasu rozpoznania odrębnie wniesionej skargi na czynność KWP o odmowie dokonania zmiany w ewidencji punktów karnych. Ze względu na prejudycjalny charakter rozstrzygnięcia w sprawie ze skargi na czynność Komendanta, Sąd I instancji zawiesił postępowanie, a następnie podjął je po prawomocnym zakończeniu postępowania dotyczącego czynności Komendanta. Kwestia liczby punktów i skuteczności odbytego szkolenia została zatem prawomocnie rozstrzygnięta wyrokiem NSA z 21.3.2018 r., I OSK 1169/16, Legalis. W wyroku tym przesądzono, że szkolenie odbyte przez skarżącego 11.10.2012 r., po przypisaniu mu w 10.10.2012 r. kolejnych 10 punktów karnych, nie mogło odnieść skutku w postaci obniżenia ich liczby.
Wobec prawidłowego ustalenia okoliczności faktycznych, nie może odnieść skutku zarzut niewłaściwego zastosowania art. 130 ust. 3 PrDrog i § 8 ust. 4 rozporządzenia. Skutek odbycia szkolenia w postaci obniżenia liczby punktów nie leży w kompetencji organu orzekającego o skierowaniu na kontrolne sprawdzenie kwalifikacji, podstawą decyzji wydanych w sprawie nie był przepis art. 130 ust. 3 PrDrog, a zmniejszenia liczby punktów nie mógł dokonać starosta, zaś prawidłowość stanowiska KWP w sprawie liczby punktów przypisanych skarżącego została potwierdzona w prawomocnym wyroku.
Wyrok NSA wskazuje na rozdzielność kompetencji Policji i Starosty w sprawach dotyczących ogólnie uprawnień do kierowania pojazdami. Przypisanie punktów i ujęcie ich w ewidencji to czynność dokonywana przez KWP i podlegająca odrębnego zaskarżeniu. Całkowicie czymś innym jest działanie Starosty podejmowane w ramach decyzji o skierowaniu na kontrolne sprawdzenie kwalifikacji do kierowania pojazdami. Pomiędzy tymi sprawami zachodzi jednakże związek, uzasadniający zawieszenie postępowania w zakresie oceny decyzji Starosty do czasu ustalenia kwestii poprawności przypisania punktów w ewidencji.
Transakcje między małżonkami-przedsiębiorcami a VAT
Stan faktyczny
Mąż prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą w zakresie handlu detalicznego, głównie obuwiem sportowym. Jest czynnym podatnikiem VAT. W ramach tej działalności nabył obuwie, które aktualnie składowane jest w magazynie. Dokonał odliczenia podatku naliczonego zawartego w fakturach zakupu tego obuwia. Żona zamierza rozpocząć prowadzenie jednoosobowej działalności gospodarczej w tym samym zakresie handlu obuwiem i w tym celu zarejestruje się jako czynny podatnik VAT.
Są małżeństwem od wielu lat i obowiązuje między nimi małżeńska wspólność ustawowa, obejmująca również towary (obuwie), które dotychczas nabywał mąż i które będzie nabywała żona.
Małżonkowie planują zawrzeć między sobą umowę, na podstawie której mąż przekaże nieodpłatnie żonie nabyte przezeń obuwie, które żona będzie sprzedawała w ramach prowadzonej przez nią działalności handlowej.
Mąż złożył wniosek o wydanie interpretacji podatkowej, pytając, czy opisane przeniesienie towarów z przedsiębiorstwa męża do przedsiębiorstwa żony będzie stanowiło dostawę towarów – czynność podlegającą podatkowi VAT? Zdaniem męża, odpowiedź jest przecząca.
Jednak organ uznał, że opisana czynność stanowi opodatkowane nieodpłatne przekazanie towarów, gdyż nastąpi przeniesienie władztwa ekonomicznego nad towarami z męża na żonę, a mężowi przysługiwało prawo do odliczenia podatku naliczonego przy zakupie obuwia.
Stan prawny
Przez dostawę towarów rozumie się przeniesienie prawa do rozporządzania towarami jak właściciel (art. 7 ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 685; dalej: VATU)). Opodatkowaniu podlega także nieodpłatne przekazanie towarów, jeżeli podatnikowi przysługiwało prawo do odliczenia podatku naliczonego przy nabyciu tych towarów (art. 7 ust. 2 VATU).
Stanowisko WSA w Bydgoszczy
Sąd uznał stanowisko organu za nieprawidłowe i interpretację uchylił. Podniósł, że dla uznania dostawy towarów i wystąpienia obowiązku podatkowego konieczne jest przeniesienie prawa do rozporządzania towarem jak właściciel. Tymczasem w przypadku małżonków nabywane przez nich w trakcie trwania ustawowej wspólności majątkowej towary od początku są ich własnością (współwłasnością) i pozostają takie mimo dokonania formalnej czynności przekazania z działalności jednego małżonka do działalności drugiego. Ustrój majątkowy małżeński wyklucza bowiem możliwość przeniesienia prawa do rozporządzania towarem jak właściciel z jednego małżonka na drugiego.
Nie ma znaczenia fakt, że małżonkowie prowadzą oddzielne działalności gospodarcze i każdy jest podatnikiem VAT, bowiem każdy z małżonków może samodzielnie zarządzać majątkiem wspólnym. W sytuacji, gdy między małżonkami istnieje ustawowa wspólność majątkowa, wszelkie transakcje, jakie zawierane są między małżonkami prowadzącymi odrębnie działalność gospodarczą, nie mogą mieć charakteru odpłatnego. Nie można ich również uznać jako nieodpłatne przeniesienie towaru, albowiem małżonkowie nie mogą wyodrębnić udziałów, którymi mogliby niezależnie rozporządzać. W związku z tym należało uznać, że opisana w zdarzeniu przyszłym czynność między małżonkami nie podlega opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług, gdyż po pierwsze nie stanowi odpłatnej dostawy towarów, po drugie nie stanowi nieodpłatnego przekazania towarów należących do przedsiębiorstwa.
Wszyscy wiedzą, że małżeństwo może przynosić problemy, ale nie wszyscy zdają sobie sprawę, ile może przynieść problemów podatkowych. Zwłaszcza, gdy mamy do czynienia z przedsiębiorczą parą, w której każdy sobie rzepkę skrobie, ale rzepka jest wspólna. Z uzasadnienia korzystnego dla podatników wyroku wynika, że neutralność na gruncie VAT przesunięć towarowych między małżonkami zachodzi także wtedy, gdy byłaby to czynność odpłatna (za wynagrodzeniem). I słusznie, bo przecież warunkiem koniecznym dostawy towarów jest przeniesienie prawa do rozporządzania towarem jak właściciel, a to w ramach małżeńskiej wspólności majątkowej nie wydaje się możliwe, bo 1) każdy z małżonków jest właścicielem towaru i 2) każdy z małżonków może samodzielnie rozporządzać towarami jako składnikami majątku wspólnego (okoliczność wtrącania się do przedsiębiorstwa małżonka może więc spowodować jedynie kłótnię małżeńską).
Neutralność podatkową na gruncie VAT omawianej sytuacji sądy administracyjne przyjmowały już wcześniej (zob. wyrok WSA w Gdańsku z 11.12.2018 r., I SA/Gd 939/18, Legalis i wyrok NSA z 4.4.2018 r., I FSK 887/16, Legalis).
Dobry kontrakt zamiast służebności
Przesłanki służebności
We wrześniu 2011 r. dwie spółki zawarły na 25 lat umowę dzierżawy nieruchomości pod stację (GPO) dla farmy wiatrowej, z czynszem 30 tys. zł rocznie. Po dwóch latach pojawiły się spory i firma przesyłowa zaoferowała właścicielce działki ustanowienie służebności przesyłu. Ta oferty nie przyjęła i sprawa trafiła do sądu. Jeżeli bowiem właściciel nieruchomości odmawia ustanowienia służebności przesyłu koniecznej do korzystania z urządzeń, przedsiębiorca może żądać w sądzie jej ustanowienia za odpowiednim wynagrodzeniem.
Sąd rejonowy uznał, że są przesłanki ustanowienia służebności i określił jednorazowe wynagrodzenie na 77 tys. zł, ale Sąd Okręgowy w Legnicy wniosek sieci oddalił. Wskazał, że strony łączy już długoterminowa umowa dzierżawy, zawarta zresztą już po wprowadzeniu do kodeksu służebności przesyłu, kontrahenci uznali więc, że należycie chroni ich interesy. A trwałość umów też jest wartością.
Skarga do NSA
Firma nie dała za wygraną i w skardze kasacyjnej wskazywała, że umowa dzierżawy nie zapewnia jej trwałego korzystania z urządzeń, a toczyła się egzekucja z tej nieruchomości, więc ewentualny nabywca działki mógłby wypowiedzieć umowę dzierżawy.
SN nie uwzględnił skargi, wskazując, że wprowadzenie służebności przesyłu (w 2008 r.) nie wykluczyło uregulowania praw przedsiębiorcy przesyłowego do korzystania z nieruchomości na podstawie umowy z właścicielem gruntu o charakterze obligacyjnym. Taka umowa uprawnia właściciela działki do sprzeciwu przeciw sądowemu ustanowieniu służebności, chyba że umowa nie gwarantuje stabilnego prawa do utrzymywania tam sieci albo też właściciel nie wyraża zgody na je przedłużenie.
– Przyznanie przedsiębiorcy prawa żądania ustanowienia służebności prowadziłoby do unicestwienia umowy i stanowiło nieuzasadnioną ingerencję sądu w prawo właściciela, który wyraził już w umowie zgodę na korzystanie z jego nieruchomości na warunkach wynegocjowanych, a nie narzuconych mu orzeczeniem sądowym – wskazał w uzasadnieniu sędzia SN Władysław Pawlak.
– Właściciel sieci nie może żądać zmiany podstawy posadowienia sieci, gdy już ją ma, tyle że mniej korzystną dla niego finansowo. To by było nadużycie ingerencji w prawo własności gruntu – ocenia mec. Jacek Siński z Kancelarii SK&S.
Inaczej na tę kwestię patrzy prof. Bartosz Rakoczy z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu: – Jak regulować status instalacji na cudzej działce, rozstrzygnięto w 2008 r., wprowadzając przepisy o służebności przesyłu, którą można uzyskać umownie, zasiedzieć albo na skutek orzeczenia sądowego. Służebność daje większą stabilność właścicielowi instalacji niż umowa dzierżawy czy podobne, wiążące tylko strony i łatwiejsze do rozwiązania. Rozumiem troskę SN o prawa właściciela gruntu, w tym do wynagrodzenia, ale nic nie stało na przeszkodzie, by sąd ustanowił służebność, a wynagrodzenie ustalił w wysokości przyjętej w zawartej wcześniej umowie dzierżawy.
Sygnatura akt: V CSKP 13/21
Preparaty smarowe: stawka akcyzy 0 zł dla wybranych, dla pozostałych formalizm
Zgodnie z art. 89 ust. 1 pkt 11 lit. c ustawy z 6.12.2008 r. o podatku akcyzowym (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 722 ze zm.; dalej: AkcyzU), stawki akcyzy na wyroby energetyczne wynoszą dla preparatów smarowych objętych pozycją CN 3403 1180,00 zł/1000 litrów. Jednak stawki tej nie stosuje się do smarów plastycznych objętych tą pozycją. Smarów plastycznych próżno zaś szukać w odmętach załącznika 2 do AkcyzU. Oznacza to, że jeśli są one przeznaczone do celów innych niż opałowe, jako dodatki lub domieszki do paliw opałowych, do napędu silników spalinowych albo jako dodatki lub domieszki do paliw silnikowych, to stawka akcyzy wynosi w ich przypadku okrągłe 0 zł.
Pojawia się więc ważne pytanie: które preparaty smarowe można uznać za smary plastyczne? Z punktu widzenia skutków na gruncie podatku akcyzowego znaczenie takiego rozróżnienia jest kolosalne. Problem klasyfikacji preparatów smarowych dla celów akcyzy jest dość charakterystyczny np. dla branży obróbki skór, w ramach której wykorzystywanie smarów plastycznych jest powszechne (w tym m.in. do natłuszczania skór w zakładach garbarskich). Z zasady, Dyrektor KIS potwierdza stosowanie stawki akcyzy w wysokości 0 zł w takich przypadkach (tak np. interpretacja indywidualna Dyrektora KIS z 26.5.2021 r., 0111-KDIB3-3.4013.48.2021.2.WR, Legalis; interpretacja indywidualna Dyrektora KIS z 30.4. 2021 r., 0111-KDIB3-3.4013.15.2021.3.WR). Problem dotyczyć może jednak także innych branż, bardziej kojarzonych z akcyzą jako taką.
Czego dotyczyła sprawa
Podatnik prowadzi działalność w zakresie produkcji drutów i wyrobów z drutu. W jej ramach, dokonuje wewnątrzwspólnotowego nabycia preparatów ciągarskich w postaci proszków ciągarskich i emulsji ciągarskich, stosowanych w procesie przeciągania walcówki. Nabywane towary sklasyfikowane są pod kodem CN 3403 99 00. Preparaty ciągarskie nabywane przez podatnika dzielą się na smary do ciągnienia na sucho, do ciągnienia na mokro oraz smary półsuche, o konsystencji pośredniej między smarami stałymi a emulsjami (tzw. pasty ciągarskie).
Główne zadania pełnione z punktu widzenia technologii produkcji przez preparaty ciągarskie to zmniejszanie tarcia między drutem ciągnionym a materiałem ciągadła, zapobieganie silnemu przywieraniu drutu ciągnionego do powierzchni ciągadła, ułatwianie odkształcenia drutu przy przejściu przez ciągadło, itp. Są więc one przeznaczone do celów innych niż na cele napędowe lub opałowe albo jako dodatki lub domieszki do paliw silnikowych, albo oleje smarowe do silników do produkcji paliw silnikowych lub olejów smarowych do silników. Nabywane produkty podatnik zużywa na terenie swojego zakładu produkcyjnego, podczas procesu przeciągania walcówki stalowej i produkcji drutów stalowych z tej walcówki. Produkty te nie podlegają dalszej odsprzedaży.
W obliczu tak przedstawionego stanu faktycznego podatnik zastanawia się, czy nabywane preparaty smarowe mogą korzystać ze stawki akcyzy w wysokości 0 zł.
Stanowisko organu
Wydając interpretację indywidualną z 5.2.2021 r., 0111-KDIB3-3.4013.219.2020.2.MAZ, Legalis, Dyrektor KIS uznał, że nabywane wewnątrzwspólnotowo preparaty ciągarskie, klasyfikowane do kodu CN 3403 99 00, są wyrobami energetycznymi, wymienionymi w poz. 37 załącznika nr 1 do AkcyzU, a przy tym nie są wyrobami wymienionymi w załączniku nr 2 do tej ustawy. Stawka akcyzy w wysokości 1180 zł/1000 litrów owszem, dotyczy wyrobów sklasyfikowanych pod kodem CN 3403. Ale z zastrzeżeniem, że nie chodzi o smary plastyczne objęte tą pozycją.
A zatem wzmiankowane preparaty ciągarskie, będące przecież smarami plastycznymi, powinny korzystać z preferencyjnej stawki 0 zł. Skoro są przeznaczone do celów innych niż cele napędowe lub opałowe albo jako dodatki lub domieszki do paliw silnikowych albo jako oleje smarowe do silników albo do produkcji paliw silnikowych lub olejów smarowych do silników.
Preparaty smarowe sklasyfikowane pod kodem CN 3403 podlegają opodatkowaniu akcyzą od 1.9.2019 r. na podobnych zasadach jak oleje smarowe klasyfikowane pod kodem CN 2710. Przy wprowadzeniu ww. zmiany, ustawodawcy chodziło rzecz jasna o uszczelnienie systemu podatkowego. Oszuści nadużywali klasyfikacji właściwych dla preparatów smarowych (przed ww. datą korzystających ze stawki 0 zł) również w odniesieniu do olejów smarowych.
Oczywiście powyższa zmiana niekoniecznie oznacza, że preparaty smarowe podlegają efektywnemu opodatkowaniu akcyzą. Przepisy wykonawcze do AkcyzU wprowadzają bowiem stosowne zwolnienie z akcyzy ze względu na przeznaczenie (analogicznie jak w przypadku olejów smarowych). Skorzystanie ze zwolnienia wymaga jednak spełnienia szeregu warunków formalnych. Chodzi m.in. o odpowiedni status sprzedawcy i nabywcy, objęcie preparatów zabezpieczeniem akcyzowym, odpowiednią dokumentację ale także złożenia przez nabywcę zgłoszenia rejestracyjnego jako podatnik akcyzy (art. 32 ust. 6 AkcyzU). Paradoksalnie, ten ostatni warunek może obecnie być najbardziej kłopotliwy, a to ze względu na ogólne zamieszanie wokół (delikatnie mówiąc) niezbyt sprawnie działającego Centralnego Rejestru Podmiotów Akcyzowych. Podatnicy akcyzy zużywający wyroby zwolnione ze względu na przeznaczenie muszą też pamiętać o konieczności składania kwartalnych deklaracji akcyzowych zgodnie z art. 24e AkcyzU.
Nie każdy preparat smarowy podlega jednak ww. zasadom. Ze stawki akcyzy w wysokości 0 zł nadal korzystać mogą smary plastyczne. AkcyzU nie zawiera stosownej definicji. Można jednak przyjąć, że smar plastyczny to substancja o konsystencji od ciekłej do stałej, której podstawowymi składnikami są faza ciekła i zagęszczacz (substancja żelująca). Mikroskopowy obraz smaru plastycznego przypomina gąbkę nasyconą cieczą. Gąbkę stanowi zagęszczacz, najczęściej substancja o charakterze mydła, a fazę ciekłą najczęściej olej mineralny lub syntetyczny. Zagęszczacz (najczęściej mydło) tworzy elastyczną, przestrzenną strukturę sieciową, która wiąże fazę ciekłą, nadając smarowi wymaganą konsystencję.
Tyle technologii (jakże typowej dla rozszyfrowywania zasad opodatkowania akcyzą różnego rodzaju wyrobów). W postępowaniu interpretacyjnym Dyrektor KIS oczywiście kwestii technologicznej nie bada. Nawet, jeśli do wniosku dołączone są np. kopie kart charakterystyki produktu. W razie wątpliwości co do klasyfikacji, rodzaju wyrobu lub jego opisu, sensowniejszą opcją wydaje się złożenie wniosku o wiążącą informację akcyzową WIA (zgodnie z art. 7d AkcyzU). W opisywanej interpretacji podatnik sam uznał nabywane wyroby za smary plastyczne. Organ przyjął ów element stanu faktycznego i wydał jedyne słuszne rozstrzygnięcie na tej podstawie. Klasyczna pułapka iluzji mocy ochronnej interpretacji. Inna sprawa, czy organ podatkowy w ramach kontroli podjąłby wysiłek kontestowania takiej klasyfikacji.