Tymczasowy areszt nie jest i nie może być karą

W 2020 r. mieliśmy o 60 proc. więcej podejrzanych tymczasowo aresztowanych niż jeszcze w 2016 r. O 10 proc. spadła liczba zastosowanych poręczeń. W 2019 r. odnotowano blisko 8, 5 tys. poręczeń, rok później było ich ok. 8 tys.

Najnowsze statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości zostały właśnie opublikowane po wielu miesiącach oczekiwania.

I tak, w 2020 r. było ponad 12 tys. aresztowań, w 2019 r. – ponad 11 tys,, a w 2010 r. niewiele ponad 10 tys. O areszt wnosi prokurator, ale stosuje go sąd.

Prawo i postępowanie karnenajnowsze komentarze zawsze w Systemie Legalis Sprawdź

– Rosnąca tendencja budzi obawy – twierdzi rzecznik praw obywatelskich. Wtórują mu prawnicy.

–we aresztowanie to najbardziej restrykcyjny, izolacyjny środek zapobiegawczy przewidziany przez polskie prawo. Stosowany jest, kiedy nie można jeszcze stwierdzić odpowiedzialności karnej – mówi „Rzeczpospolitej” adwokat Paweł Ignatjew z Kancelarii Dąbrowska, Poręcki, Ignatjew. To najsurowszy ze środków, który ma zapewnić prawidłowy tok postępowania, ale trzeba pamiętać, że w samym tym postępowaniu konkretną osobę chroni cały czas domniemanie niewinności. –To nie może być jednak substytut kary – podkreśla adwokat. I zapewnia, że pewną ochroną prawidłowego przebiegu postępowania mogłaby być wysoka kaucja. Wkrótce jednak wejść może w życie przepis, który zabroni tzw. zrzutki na poręczenie.

Obok liczby aresztów znaczenie ma też ich długość, który w rekordowych sprawach wynosi ponad dwa lata, a bywa, że i dłużej.

Zgodnie z kodeksem postępowania karnego środki zapobiegawcze można stosować, by zabezpieczyć prawidłowy tok postępowania, a wyjątkowo też, by zapobiec popełnieniu przez oskarżonego nowego, ciężkiego przestępstwa. Można je stosować tylko wtedy, gdy zebrane dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa.

Na problem nadużywania aresztu od lat zwraca uwagę m.in. RPO oraz np. Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Oceniła, że problem nadużywania aresztu, na który już wiele lat temu wskazywał Europejski Trybunał Praw Człowieka, „nie został rozwiązany”.

Problemem w Polsce jest też przedłużanie tymczasowego aresztowania. Nie ma żadnych limitów dla sądów. W związku z tym można być aresztowanym tymczasowo nawet kilka lat. Dlatego prof. Bodnar zwrócił się do premiera z żądaniem stworzenia nowych przepisów, które wprowadzą limit przedłużania tymczasowego aresztowania.

Do dziś niewiele się w tych sprawach zmieniło.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Odliczenie w uldze B+R kosztów wynagrodzeń za czas urlopu i za czas choroby

Stan faktyczny

Komentowany wyrok (nieprawomocny) zapadł na gruncie przepisów obowiązujących od 1.1.2018 r. w następującym stanie faktycznym: spółka z ograniczoną odpowiedzialnością (dalej: Spółka) wystąpiła do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej (dalej: DKIS) z wnioskiem o wydanie interpretacji indywidualnej, wskazując, że w związku z prowadzoną działalnością badawczo-rozwojową („B+R”) ponosi koszty zatrudnienia pracowników na podstawie umów o pracę, a także koszty usług świadczonych na podstawie umowy zlecenie lub umowy o dzieło. W związku z prowadzoną działalnością B+R Spółka jest uprawniona do skorzystania z odliczenia w podatku dochodowym, o którym mowa w art. 18d PDOPrU – tzw. ulga badawczo-rozwojowa. Spółka uznała, że ww. koszty wynikające z umów o pracę oraz umów cywilnoprawnych podlegają proporcjonalnemu odliczeniu w uldze B+R jako koszty kwalifikowane wymienione odpowiednio w art. 18d ust. 2 pkt 1 i 1a PDOPrU (pozwalających odliczyć jako koszty kwalifikowane koszty uzyskania przychodów dotyczące należności wynikających z umowy o pracę, umowy zlecenie i umowy o dzieło).

Na tle powyższego stanu faktycznego, Spółka zwróciła się z pytaniem do DKIS, czy należności przysługujące w 2018 r. pracownikom wykonującym działalność B+R oraz należności przysługujące osobom świadczącym usługi na podstawie umowy zlecenia lub umowy o dzieło, stanowią proporcjonalnie, tj. w części ustalonej na podstawie ewidencji czasu pracy poświęconego na realizację działalności badawczo-rozwojowej – koszty kwalifikowane, o których mowa odpowiednio w art. 18d ust. 2 pkt 1 i 1a PDOPrU?

Spółka stanęła na stanowisku, że jest uprawniona do dokonania odliczenia ww. kosztów proporcjonalnie wg czasu zaangażowania danego pracownika w działalność B+R do faktycznego czasu pracy w danym miesiącu. Jako czas pracy wnioskodawca rozumiał czas bezpośredniego wykonywania pracy, tj. nie obejmującego m.in. czasu urlopu i czasu choroby. Spółka wskazała, że tym samym zamierza kalkulować faktyczny czas pracy przyjmowany do proporcji czasu pracy zgodnie z następującym wzorem: faktyczny czas pracy pracownika = wymiar czasu pracy w danym miesiącu – czas pracy przypadający na urlop – czas pracy przypadający na zwolnienie chorobowe + nadgodziny. Zdaniem Spółki nie ulega bowiem wątpliwości, iż zgodnie z przepisami czas urlopu czy okresu choroby nie jest czasem pracy, a wynagrodzenie przyznawane za ten okres obejmuje należności wprost wymienione odpowiednio w art. 18d ust. 2 pkt 1 i 1a PDOPrU (odsyłające do należności z PDOFizU).

Szkolenia online z zakresu podatków – aktualna lista szkoleń Sprawdź

DKIS uznał stanowisko Spółki za nieprawidłowe, prezentując pogląd, że w świetle postanowień art. 18d ust. 2 pkt 1 i 1a PDOPrU wynagrodzenie za czas urlopu i wynagrodzenie za czas choroby nie mogą stanowić kosztów działalności B+R bowiem nie dotyczą czasu pracy faktycznie poświęconego na realizację działalności B+R. Zdaniem DKIS, dopiero po przyjęciu tego warunku odliczeniu na podstawie przywołanego przepisu w przypadku nieprzepracowania pełnego miesiąca koszty kwalifikowane mogą obejmować wydatki w takiej części, w jakiej czas przeznaczony na realizację działalności B+R/wskazane usługi pozostaje w ogólnym czasie pracy pracownika/w całości czasu przeznaczonego na wykonanie usługi na podstawie umowy zlecenia lub umowy o dzieło w danym miesiącu.

Spółka zaskarżyła interpretację w części dot. wykładni art. 18d ust. 2 pkt 1 i 1a PDOPrU do WSA w Gliwicach, zarzucając naruszenie przepisów prawa materialnego przez błędną wykładnię, polegającą na przyjęciu, że Spółka jest zobowiązana wyłączyć niektóre należności wymienione w przepisie jako podlegające odliczeniu. WSA uznał, że skarga ma usprawiedliwione podstawy, wyjaśniając, że: „Zarówno czas urlopu jak i czas zwolnienia chorobowego nie są bezpośrednim czasem wykonywania pracy, ale są czasem zatrudnienia pracownika, za który to czas przysługują pracownikowi należności wynikające z zatrudnienia, a na pracodawcy ciążą obowiązki związane, czy to z wypłatą wynagrodzenia, czy odprowadzenia składek z tytułu zatrudnienia” i w tym kontekście wynagrodzenie za urlop i okres choroby nie podlega wyłączeniu z kosztów kwalifikowanych.

W mojej ocenie, należy zgodzić się z WSA, który w komentowanym wyroku wskazał, że wykładnia art. 18d ust. 2 pkt 1 i 1a PDOPrU pozwala na odliczenie kosztów pracowniczych obejmujących wszelkie należności wymienione w odpowiednich przepisach PDOFrU, w tym za czas urlopu i okresu choroby, w proporcji czasu pracy poświęconego działalności B+R do czasu, w którym dany pracownik zajmował się bezpośrednim wykonywaniem pracy (i odpowiednio dotyczy to umowy zlecenie i o dzieło). W tym kontekście trudno nie zgodzić się bowiem z WSA, że zarówno czas urlopu jak i czas zwolnienia chorobowego nie są bezpośrednim czasem wykonywania pracy, ale są czasem zatrudnienia pracownika, za który to czas przysługują pracownikowi należności wynikające z zatrudnienia.

Należy niestety zauważyć, że w zdecydowanej większości interpretacji wydanych w ostatnich latach dotyczących zaskarżonego przepisu DKIS prezentuje stanowisko analogicznie jak w przedmiotowej sprawie. DKIS uzasadniając swoje stanowisko nie bierze pod uwagę wcześniej wydanego, korzystnego dla podatników, orzeczenia WSA w Szczecinie (wyrok z 13.2.2019 r., I SA/Sz 835/18, Legalis). W wyroku tym WSA podkreślił możliwość zaliczenia do kosztów kwalifikowanych całości należności pracowniczych, w tym dotyczących urlopów oraz czasu choroby, w stosunku w jakim czas poświęcony działalności B+R pozostaje do faktycznego czasu pracy. W mojej ocenie, wobec argumentów przedstawionych przez WSA w Szczecinie, treść omawianego przepisu nie powinna być zaś interpretowana negatywnie dla podatników.

Moim zdaniem, należy zauważyć, że również na gruncie wykładni celowościowej i systemowej argumentacja DKIS jest niepełna, co celnie zauważył WSA. DKIS nie bierze pod uwagę, że obowiązujące od 1.1.2018 r. nowe brzmienie omawianego przepisu jednoznacznie wskazuje, że wszystkie wymienione w przepisie należności pracownicze podlegają odliczeniu zgodnie z proporcją czasu pracy, a ta ostatnia służyć ma wyłączeniu możliwości odliczenia kosztów dotyczących działalności pracodawcy innej niż B+R. Zmiana jest doprecyzowująca, a nie ograniczająca, zgodnie z uzasadnieniem nowelizacji. DKIS nie odniósł się jednak do uzasadnienia ustawy nowelizującej przepis. W mojej ocenie, jak podkreślił WSA, tu zaś brak jest przesłanek by twierdzić, że nowelizacja miała na celu ograniczenie premiowania działalności B+R.

WSA wydając wyrok powołał się na ww. rozstrzygnięcie WSA w Szczecinie (również nieprawomocne) i wyjaśnił, że argumentację przedstawioną w tym wyroku w pełni podziela. Niemniej, negatywne w tym zakresie interpretacje są wciąż przez DKIS wydawane. Należy zatem przyjąć, że mimo korzystnych dla podatników orzeczeń WSA negatywna dla podatników linia interpretacyjna DKIS w zakresie wykładni art. 18d ust. 2 pkt 1 i 1a PDOPrU ma szansę na zmianę dopiero po wydaniu rozstrzygnięć przez Naczelny Sąd Administracyjny.

Opracowanie i komentarz: Maciej Klimczyk, starszy konsultant.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Ulga na fotowoltaikę po skończonej budowie

Z pytaniem do fiskusa zwróciła się kobieta, która założyła ekologiczne ogrzewanie w trakcie prowadzonej budowy. We wniosku o interpretację wyjaśniła, że chciałaby skorzystać z ulgi termomodernizacyjnej na podstawie art. 26h ust. 1 ustawy z 26.7.1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (tj. Dz.U. z 2020 r. poz. 1426 ze zm., dalej: PDOFizU) w związku z montażem instalacji fotowoltaicznej w budynku mieszkalnym jednorodzinnym, którego jest współwłaścicielką. Mikroinstalację kobieta podłączyła do sieci we wrześniu 2019 r., a kierownik budowy zakończył roboty budowlane 1.8.2019 r. wskazując tym samym, że budynek nadaje się do użytku. Miejscowy urząd skarbowy zakwestionował jednak prawo podatniczki do skorzystania z ww. ulgi, twierdząc, że wydatki na cel w postaci instalacji zostały poniesione jeszcze w trakcie trwania budowy.

Organ ten przyjął za wiążący termin 22 sierpnia, kiedy to złożono zawiadomienie o zakończeniu budowy i przystąpieniu do użytkowania budynku mieszkalnego, a wydatki na instalację zostały poniesione wcześniej. W związku z powyższym zaszła konieczność ustalenia, czy zakończenie robót budowlanych co do przedmiotowego budynku mieszkalnego nastąpiło z dniem wpisu kierownika budowy do dziennika budowy, tj. 1.8.2019 r., czy też z dniem złożenia zawiadomienia o zakończeniu budowy i przystąpienia do użytkowania budynku mieszkalnego, tj. 22.8.2019 r. Od ustalenia spełnienia przesłanki zakończenia budowy danego budynku zależy możliwość skorzystania z ulgi termomodernizacyjnej.

Kobieta doprecyzowała, iż do użytkowania obiektu budowlanego przystąpiła po faktycznym zakończeniu prac budowlanych, tj. 2.8.2019 r. Natomiast, po zawiadomieniu organu nadzoru budowlanego o zakończeniu budowy, organ w „formie milczącej” nie wniósł uwag i nie zgłosił sprzeciwu na jego użytkowanie w drodze decyzji. Faktura VAT, dokumentująca zakup i wykonanie montażu instalacji fotowoltaicznej, została wystawiona 19.8.2019 r. Poniesione przez kobietę wydatki związane były z realizacją przedsięwzięcia termomodernizacyjnego w rozumieniu art. 2 ust. 2 ustawy z 21.11.2008 r. o wspieraniu termomodernizacji i remontów oraz o centralnej ewidencji emisyjności budynków (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 22 ze zm.).

4 moduły Systemu Legalis z Bazą prawa i orzecznictwa od 183 zł netto/m-c Sprawdź

W wyniku zamontowania instalacji fotowoltaicznej nastąpiło zaspokojenie potrzeb domowych dotyczących zaopatrzenia w energię elektryczną.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej w interpretacji z 10.3.2021 r., 0113-KDIPT2-2.4011.1003.2020.3.MK, Legalis odmówił kobiecie prawa do skorzystania z ulgi. Pomimo rozbieżności podejściu do omawianego zagadnienia w orzecznictwie, urząd przyjął interpretację wskazującą dzień zakończenia budowy jako dzień złożenia zawiadomienia o zakończeniu budowy i przystąpienia do użytkowania budynku mieszkalnego, tj. 22.8.2019 r. Przyjmując tę datę, Organ wskazał, że w momencie wystąpienia o ulgę termomodernizacyjną przedmiotowy budynek mieszkalny nadal był w budowie, czym uzasadnił swą negatywną odpowiedź co do przyznania ulgi.

Dyrektor KIS wyjaśnił przy tym, że zgodnie z art. 54 ust. 1 ustawy z 7.7.1994 r. – Prawo budowlane (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1333 ze zm., dalej PrBud), „do użytkowania obiektu budowlanego, na budowę którego wymagane jest pozwolenie na budowę albo zgłoszenie budowy (…), można przystąpić, z zastrzeżeniem art. 55 i art. 57, po zawiadomieniu organu nadzoru budowlanego o zakończeniu budowy, jeżeli organ ten, w terminie 14 dni od dnia doręczenia zawiadomienia, nie zgłosi sprzeciwu w drodze decyzji”.

Tym samym przez „oddanie do użytkowania” rozumie się moment zakończenia procesu budowy i możliwości przystąpienia przez budującego do użytkowania budynku – formalne zakończenie danej budowy (wybudowaniem określonego budynku).

Pojęcia zakończenia budowy nie można rozumieć w oderwaniu od przepisów regulujących proces budowlany, przewidzianych w PrBud. Z powyższych względów, dla celów zastosowania przedmiotowej ulgi konieczne jest powiązanie wydatku związanego z realizacją przedsięwzięcia termomodernizacyjnego z budynkiem, który już istnieje i służy zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych, stanowiąc konstrukcyjnie samodzielną całość – stosownie do treści art. 3 pkt 2a PrBud.

Dyrektor KIS w interpretacji zaznaczył, że szczegółowy wykaz wydatków, które można objąć ulgą znajduje się w rozporządzeniu ministra inwestycji i rozwoju, określającym rodzaje materiałów budowlanych, urządzeń i usług związanych z realizacją przedsięwzięcia termomodernizacyjnego (Dz.U. z 2018 r. poz. 2489).

W myśl art. 26h ust. 2 PDOFizU, kwota odliczenia nie może przekroczyć 53 000 zł w odniesieniu do wszystkich realizowanych przedsięwzięć termomodernizacyjnych w poszczególnych budynkach, których podatnik jest właścicielem lub współwłaścicielem. Wydatki muszą być udokumentowane fakturami wystawionymi przez podatnika VAT, niekorzystającego ze zwolnienia).

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Szczepienie załogi w kosztach pracodawcy

Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na pytanie „Rzeczpospolitej” zapewniło, że przedsiębiorstwa, które wezmą udział w akcji szczepień przeciw koronawirusowi, będą mogły rozliczyć poniesione wydatki w podatkowych kosztach. Zgodnie z zapowiedzią wicepremiera Jarosława Gowina szczepienia w zakładach pracy mogą ruszyć już w połowie maja.

– Najprawdopodobniej taką możliwość będą miały firmy, które są w stanie przeprowadzić szczepienie przynajmniej 500 osób – powiedział wicepremier na poniedziałkowej konferencji prasowej. Poinformował, że przedsiębiorstwa będą podpisywały umowy z uprawnionymi podmiotami medycznymi.

Potrzebne procedury

– Jeszcze w tym tygodniu mamy dostać dokładną procedurę szczepień. Na razie wiadomo, że będą mogli wziąć w nich udział nie tylko pracownicy, ale także osoby zatrudnione na podstawie innych umów. Nie będzie też ograniczeń wiekowych – mówił w czasie konferencji Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan. Dodał, że w firmach jest bardzo duże zainteresowanie.

– Jesteśmy gotowi do szczepień, mamy swój punkt medyczny, współpracujemy z prywatnymi przychodniami – potwierdza Ewa Łabno-Falęcka, dyrektor ds. komunikacji w Mercedes-Benz Polska.

Zapytaliśmy Ministerstwo Finansów, czy wydatki poniesione w związku z organizacją całej akcji, np. przygotowaniem i wynajęciem pomieszczeń do szczepień, zabezpieczeniami, transportem zainteresowanych osób, mogą być podatkowym kosztem firmy. Odpowiedź jest pozytywna dla przedsiębiorców.

Resort finansów przyznał, że przepisy nie wyłączają wydatków na szczepienia przeciwko Covid-19 z podatkowych kosztów. Argumentem za ich rozliczeniem może być chociażby poprawa wydajności pracowników czy efektywne wykorzystanie czasu pracy.

Ministerstwo Finansów powołało się też na objaśnienia podatkowe z 21 lipca 2020 r., w których czytamy: „Jeżeli przedsiębiorca ponosi wydatki, które wynikają z obowiązków w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy, wytycznych lub zaleceń organów (instytucji) kompetentnych w obszarze bezpieczeństwa sanitarnego, albo własnej decyzji i racjonalnego przeciwdziałania zagrożeniu epidemicznemu, to takie wydatki stanowią koszt uzyskania przychodów w rozumieniu art. 15 ust. 1 ustawy CIT i art. 22 ust. 1 ustawy PIT”.

Szkolenia online z prawa pracy – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Ewidentny związek z działalnością

– Nie wyobrażam sobie, że urzędnicy mogliby zakwestionować wydatki związane z organizacją procesu szczepień. Przedsiębiorca dba przecież o załogę dla dobra swojej firmy. Związek z działalnością jest ewidentny, tylko zdrowi pracownicy gwarantują jej prowadzenie – mówi Łukasz Czucharski, ekspert podatkowy Pracodawców RP.

Argument, że bezpieczeństwo i zdrowie pracowników wpływają na kondycję przedsiębiorstwa, odnosi się też do innych wydatków na walkę z koronawirusem. Firmy sporo w nią zainwestowały.

– Na różnego rodzaju zabezpieczenia, choćby maseczki czy płyny do dezynfekcji, ale także reorganizację pracy i transport pracowników, wydaliśmy już 3 mln zł – informuje Ewa Łabno-Falęcka.

Korzystne interpretacje

Czy takie wydatki można rozliczyć w podatkowych kosztach? Tak. We wcześniejszej odpowiedzi na pytanie naszej redakcji Ministerstwo Finansów podkreśliło: „Nie ma przeszkód do zaliczenia do kosztów uzyskania przychodów wydatków na zakup maseczek czy środków dezynfekcyjnych dla pracowników. Tego rodzaju wydatki mają cechy kosztu podatkowego jako racjonalnie uzasadnione z punktu widzenia zapewnienia sprawnego funkcjonowania przedsiębiorstwa”.

Fiskus potwierdzał także w interpretacjach indywidualnych, że ochrona pracowników przed koronawirusem jest działaniem w interesie firmy.

Łukasz Czucharski dodaje, że przedsiębiorcy nie powinni się też przejmować kwestią podatkowego przychodu u zaszczepionych pracowników.

– Mamy Narodowy Program Szczepień, wszystkim zależy na tym, żeby wyjść z epidemii. Nie można uznać, że osoby, które się zaszczepią w zakładzie pracy, uzyskają jakąś korzyść majątkową do opodatkowania – podkreśla ekspert.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Paulina Karpińska-Huzior, adwokat i doradca podatkowy w kancelarii CMS Cameron McKenna

Nie ma wątpliwości, że zaszczepienie pracowników przeciw Covid-19 jest w interesie pracodawcy. Dlatego wydatki związane z organizacją procesu szczepień są podatkowym kosztem firmy. Bez względu na to, czy biorą w nich udział pracownicy, zleceniobiorcy czy wykonujący umowy o dzieło. Oczywiste jest bowiem, że troska o zatrudnionych przyczynia się do poprawy ich wydajności i w konsekwencji do zwiększenia firmowych przychodów.

Nie powinno być także wątpliwości, że zaszczepione osoby nie uzyskują z tego tytułu żadnego dodatkowego przychodu. Szczepienia są przecież z założenia darmowe, a szybsze i sprawniejsze zaszczepienie pracowników danej firmy leży przede wszystkim w interesie pracodawcy.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Zielone zaświadczenie cyfrowe ułatwi swobodne przemieszczanie w UE podczas COVID-19

 Swobodne przemieszczanie w trakcie pandemii

Art. 21 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej z 25.3.1957 r. (Dz.U. z 2004 r. Nr 90, poz. 864[2]; dalej: TFUE) gwarantuje obywatelom Unii Europejskiej prawo do swobodnego przemieszczania się i przebywania na terytorium państw członkowskich. W art. 21 ust. 2 TFUE przewidziana jest możliwość działania Unii Europejskiej i przyjęcia przepisów w celu ułatwienia wykonywania prawa do swobodnego przemieszczania się i przebywania na terytorium państw członkowskich, jeżeli działania służące osiągnięciu tego celu są konieczne do ułatwienia wykonywania tego prawa. W obliczu wciąż trwającej na świecie pandemii koronawirusa COVID-19 podjęcie takich działań wydaje się niezbędne by zapewnić bezpieczne przemieszczanie się obywateli państw członkowskich po Unii Europejskiej. Ich wyrazem jest przygotowany przez Komisję Europejską projekt rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ram wydawania, weryfikowania i uznawania interoperacyjnych zaświadczeń o szczepieniu, o wyniku testu i o powrocie do zdrowia w celu ułatwienia swobodnego przepływu w czasie pandemii COVID-19 (zielone zaświadczenie cyfrowe).

Niniejsze rozporządzenie określać ma ramy wydawania, weryfikowania i uznawania interoperacyjnych zaświadczeń o szczepieniu, o wyniku testu i o powrocie do zdrowia w związku z COVID-19 w celu ułatwienia ich posiadaczom wykonywania prawa do swobodnego przepływu w czasie pandemii COVID-19 („zielone zaświadczenie cyfrowe”). Rozporządzenie zapewni także podstawę prawną dla przetwarzania danych osobowych niezbędnych do wydawania takich zaświadczeń i przetwarzania informacji niezbędnych do potwierdzania i weryfikacji ich autentyczności i ważności. Zaświadczenia będą ważne we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej.

Zielone zaświadczenie cyfrowe będzie elektronicznym dowodem na to, że dana osoba została zaszczepiona przeciwko COVID-19 lub uzyskała ujemny wynik testu albo przeszła COVID-19. Zaświadczenie wydawane będzie w formie papierowej albo cyfrowej, zaopatrzone zostanie w specjalny kod QR. Wydawane będzie nieodpłatnie w języku narodowym i w języku angielskim.

Za wydawanie zaświadczeń odpowiedzialne będą organy krajowe. Zaświadczenia będą mogły wydawać na przykład szpitale, ośrodki wykonujące testy, czy organy ds. zdrowia. Cyfrową wersję zaświadczenia będzie można przechowywać na urządzeniach mobilnych. Zarówno wersja elektroniczna, jak i papierowa, będą opatrzone kodem QR z najważniejszymi informacjami oraz cyfrową pieczęcią potwierdzającą autentyczność zaświadczenia.

Zielone zaświadczenia cyfrowe będą ważne we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej, dzięki czemu łatwiej będzie znosić ograniczenia w przemieszczaniu się, jakie wprowadziły obecnie poszczególne państwa członkowskie, aby zapobiegać rozprzestrzenianiu się pandemii koronawirusa. Podczas podróży wszyscy obywatele Unii i obywatele państw trzecich legalnie przebywający w Unii posiadający zielone zaświadczenie cyfrowe powinni być zwolnieni z ograniczeń w swobodnym przemieszczaniu się w taki sam sposób jak obywatele odwiedzanego przez nich państwa członkowskiego.

Oczywiście posiadanie zielonego zaświadczenia cyfrowego nie będzie warunkiem swobodnego przemieszczania się, które jest jednym z praw podstawowych w Unii Europejskiej. Jego celem jest ułatwienie przemieszczania się. Między innymi z tego względu, że będzie poświadczało negatywny wynik testu na obecność koronawirusa, często aktualnie wymagany przy podróżowaniu. Być może zielone zaświadczenie cyfrowe przyczyni się do ujednolicenia ograniczeń w przemieszczaniu się stosowanych w całej Unii Europejskiej. Zaświadczenia wydane zgodnie z niniejszym projektem rozporządzeniem przez państwo trzecie, z którym Unia Europejska i jej państwa członkowskie zawarły umowę w sprawie swobodnego przepływu osób, będą honorowane na terytorium Unii Europejskiej.

Zaświadczenia będą uwzględniały każdą szczepionkę dopuszczoną do obrotu w Unii Europejskiej. Zielone zaświadczenie cyfrowe będzie zawierać podstawowe informacje, takie jak imię i nazwisko, data urodzenia, data wydania, istotne informacje na temat szczepionki, testu lub przejścia choroby oraz niepowtarzalny identyfikator.

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Zasady wydawania zaświadczeń o szczepieniu

Wspomniany projekt rozporządzenia określa ponadto zasady wydawania zaświadczeń o szczepieniu, zaświadczeń o wyniku testu i zaświadczeń o powrocie do zdrowia.

Zaświadczenia o szczepieniu wydawane będą osobie, której podano szczepionkę przeciwko COVID-19, automatycznie lub na żądanie tej osoby. Państwa członkowskie będą także wydawały zaświadczenie o szczepieniu jeżeli obywatel Unii Europejskiej lub członek rodziny obywatela Unii został zaszczepiony w państwie trzecim jednym z rodzajów szczepionki przeciwko COVID-19, dla której wydano pozwolenie na dopuszczenie do obrotu zgodnie z rozporządzeniem nr 726/2004 Parlamentu Europejskiego i Rady z 31.3.2004 r. ustanawiające wspólnotowe procedury wydawania pozwoleń dla produktów leczniczych stosowanych u ludzi i do celów weterynaryjnych i nadzoru nad nimi oraz ustanawiające Europejską Agencję Leków (Dz.Urz. UE L z 2004 r. Nr 136, s. 1; dalej: rozporządzenie 726/2004/WE), a organy państwa członkowskiego otrzymały wszelkie niezbędne informacje, w tym wiarygodny dowód szczepienia.

Zaświadczenia o wyniku testu powinny wskazywać wynik i datę testu NAAT lub szybkiego testu antygenowego wymienionego we wspólnym i zaktualizowanym wykazie szybkich testów antygenowych na COVID-19 ustanowionym na podstawie zalecenia Rady 2021/C 24/01.

Przy czym w projekcie rozporządzenia określono, że test NAAT oznacza test molekularny z wykorzystaniem amplifikacji kwasu nukleinowego (NAAT), taki jak test oparty na technice łańcuchowej reakcji polimerazy z odwrotną transkrypcją (RT-PCR), amplifikacji izotermicznej za pośrednictwem pętli (LAMP) oraz amplifikacji za pośrednictwem transkrypcji (TMA), wykorzystywany do wykrywania obecności kwasu rybonukleinowego (RNA) wirusa SARS-CoV-2. Natomiast szybki test antygenowy oznacza metodę testowania polegającą na wykrywaniu białek wirusowych (antygenów) przy użyciu testu immunologicznego opierającego się na metodzie przepływu bocznego, który daje wyniki w czasie poniżej 30 minut.

Zaświadczenie o powrocie do zdrowia wydaje się osobie która przeszła zakażenie SARS-CoV-2 stwierdzone na podstawie dodatniego wyniku testu NAAT lub dodatniego wyniku szybkiego testu antygenowego. Zaświadczenie wydaje się najwcześniej począwszy od jedenastego dnia po pierwszym teście w kierunku zakażenia SARS-CoV-2 przeprowadzonym z wynikiem dodatnim.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Zbrodnia zabójstwa a rażąca niewspółmierność kary

Opis stanu faktycznego

Wyrokiem Sądu Okręgowego w Lublinie z 17.1.2019 r., IV K 278/18, K.K. został uznany za winnego tego, że 24.2.2018 r. w Lublinie działając w zamiarze bezpośrednim pozbawienia życia M.K., zadał mu cztery ciosy nożem, czym spowodował zgon pokrzywdzonego, a także ugodził nożem D.K. powodując naruszenie czynności organizmu pokrzywdzonego na czas powyżej 7 dni. Pierwszy czyn zakwalifikowano, jako przestępstwo z art. 148 § 1 KK w zw. z art. 64 § 2 KK, za które wymierzono mu karę 15 lat pozbawienia wolności. Drugi czyn stanowił przestępstwo z art. 157 § 2 KK w zw. z art. 64 § 2 KK, za które wymierzono mu karę roku pozbawienia wolności. Warto dodać, że wymienionych czynów dopuścił się przed upływem 5 lat od odbycia kary pozbawienia wolności orzeczonej wyrokiem Sądu Rejonowego w Zamościu z 28.2.2013 r., VII K 1020/12, w wymiarze roku, za umyślne przestępstwo podobne z art. 191 § 1 KK w zb. z art. 158 § 1 KK, w zw. z art. 11 § 2 KK, w zw. z art. 64 § 1 KK.

Sąd Okręgowy, na podstawie art. 85 § 1 i 2 KK i art. 86 § 1 KK, połączył orzeczone wobec oskarżonego kary pozbawienia wolności i wymierzył mu karę łączną 16 lat pozbawienia wolności.

Od wyroku apelacje wnieśli obrońca oskarżonego, a prokurator i pełnomocnik oskarżycielki posiłkowej, na niekorzyść K.K.

Obrońca oskarżonego zarzucił obrazę przepisów postępowania, mających wpływ na treść rozstrzygnięcia, a mianowicie art. 7 KPK w zw. z art. 410 KPK, art. 366 § 1 KPK w zw. z art. 391 § 1 KPK i art. 170 KPK w zw. z art. 391 § 1 KPK, w zw. z art. 366 § 1 KPK), a także rażącą niewspółmierność kary, wnosząc o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania.

Prokurator, zaskarżając wyrok Sądu meriti w zakresie wymiaru kary, podniósł zarzut jej rażącej niewspółmierności za zbrodnię zabójstwa i wniósł o zmianę wyroku przez wymierzenie oskarżonemu za to przestępstwo kary 25 lat pozbawienia wolności.

Pełnomocnik oskarżycielki posiłkowej zarzucił rażącą niewspółmierność i wniósł o zmianę wyroku przez wymierzenie K.K. za pierwsze z przypisanych przestępstw kary 25 lat pozbawienia wolności.

Sąd Apelacyjny w Lublinie wyrokiem z 25.5.2019 r., II AKa 108/19, utrzymał w mocy zaskarżony wyrok.

Wyrok Sądu drugiej instancji został zaskarżony kasacją przez Prokuratora Generalnego na niekorzyść K.K. w części dotyczącej orzeczenia o karze. Podniósł zarzut rażącej niewspółmierności kary za przypisaną mu zbrodnię z art. 148 § 1 KK w zw. z art. 64 § 2 KK i wniósł o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Apelacyjnemu w Lublinie.

Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu kasacji uchylił zaskarżony wyrok w części dotyczącej kary za zbrodnię zabójstwa i sprawę przekazał Sądowi Apelacyjnemu w Lublinie do ponownego rozpoznania.

Prawo i postępowanie karnenajnowsze komentarze zawsze w Systemie Legalis Sprawdź

Uzasadnienie SN

Zdaniem Sądu Najwyższego kasacja zasługuje na uwzględnienie.

Lektura uzasadnienia zaskarżonego wyroku prowadzi do wniosku, że Sąd odwoławczy nie uwzględnił właściwie wszystkich okoliczności, które towarzyszyły popełnieniu przez K.K. zbrodni, a przede wszystkim nie wziął należycie pod uwagę nieprawidłowej osobowości oskarżonego.

Jeśli chodzi o leżące poza sprawcą okoliczności sprawy, to przede wszystkim należy zauważyć, że Sąd pierwszej instancji, a za nim Sąd odwoławczy, przyznały zbyt duże znaczenie temu, że to pokrzywdzony zaatakował K.K. po wyjściu ze sklepu. Okoliczność ta jakkolwiek nie bez znaczenia dla wymiaru kary powinna jednak zostać rozważona w kontekście całego zdarzenia, a zatem także z uwzględnieniem faktu, że to jeszcze w sklepie „F.M.” w L. K.K. zaczepił kolegów pokrzywdzonego, co zainicjowało tragiczny w skutkach konflikt. Istotne było także to, że atak M.K. na oskarżonego wynikał z prowokacyjnej zaczepki słownej, którą K.K. skierował do pokrzywdzonego, oczekując na niego po wyjściu ze sklepu wraz z W.P.

Za błędne należy uznać zaaprobowanie przez Sąd odwoławczy stanowiska Sądu meriti, który z faktu przeproszenia matki pokrzywdzonego wnioskuje, że oskarżonemu towarzyszy refleksja nad własnym zachowaniem. Po pierwsze, bez ryzyka błędu można stwierdzić, że sama refleksja nad czynem, który doprowadził jego sprawcę do pozbawienia wolności, towarzyszyć mu będzie niemal zawsze, w większym lub mniejszym stopniu. Samo jednak przemyśliwanie swego postępku o niczym jeszcze nie świadczy. Doniosłe mogłoby być wyrażenie skruchy, o ile zostałaby ona uznana za szczerą. Samo „werbalne” przeproszenie pokrzywdzonego czy – w przypadku jego śmierci – rodziny pokrzywdzonego nie musi być równoznaczne z wyrażeniem skruchy, czy tym bardziej krytycznym stosunkiem sprawcy do popełnionego przestępstwa, zwłaszcza, gdy nie towarzyszy temu rzeczywista przemiana osobowości sprawcy, a niejednokrotnie wypowiadane słowa w zasadzie świadczą jedynie o pewnej roztropności procesowej, gdy taki gest jest traktowany instrumentalnie w kontekście spodziewanej za to „premii”, jako jednej z okoliczności łagodzących przy wymiarze kary. Przede wszystkim jednak okoliczności te – w odniesieniu do wymiaru kary za zbrodnię zabójstwa, unicestwiającą jedno z najważniejszych dóbr prawnych, którego nie da się przywrócić czy skompensować pieniężnie – powinny być traktowane, co do zasady, jako drugorzędne, uzupełniające szerszy kontekst zachowania się sprawcy po popełnieniu przestępstwa, które Sąd odwoławczy powinien wziąć pod uwagę przy wymiarze kary.

Sąd pierwszej instancji uznał nieprawidłową osobowość oskarżonego za okoliczność łagodzącą, jako że utrudniała ona proces decyzyjny. Pogląd ten zaaprobował Sąd drugiej instancji, z czym nie można się zgodzić. Już w starszym orzecznictwie, które zachowuje swoją aktualność, akcentuje się, że „psychopatyczne cechy osobowości (przy pełnej poczytalności i sprawności umysłowej) nie tylko nie przemawiają za łagodniejszym traktowaniem sprawcy przestępstwa, a przeciwnie wskazują potrzebę długiego procesu wdrażania go do dyscypliny społecznej i poszanowania norm prawnych” (wyrok SN z 17.6.1977 r., IV KR 90/77, Legalis). Niezależne od podawanej w wątpliwość skuteczności resocjalizacji w warunkach więziennych, zwłaszcza w trakcie wykonywania kar długoterminowych, należy zgodzić się z tym, że nieprawidłowa osobowość, choćby i nawet przybierała cechy osobowości psychopatycznej, stanowi część konstrukcji psychicznej człowieka i podobnie jak inne jego cechy kształtuje osobowe „ja”, które w myśl przyjętego we współczesnym prawie karnym aksjomatu podejmuje swobodną decyzję woli, stanowiącą fundamentalny warunek odpowiedzialności za czyn. Łagodzenie kary z uwagi na cechy osobowości byłoby zbyt daleko idącym subiektywizmem, prowadzącym do nieuzasadnionego różnicowania sytuacji prawnej jednostek, uprzywilejowując te osoby, które cechują się zaburzeniami osobowości o charakterze kryminogennym.

Takie rozwiązanie byłoby sprzeczne z istotą prawa, jako regulatora stosunków społecznych i prawa karnego, jako prawa granic wolności jednostki w społeczeństwie. Granice te, także w zakresie konsekwencji ich przekroczenia powinny być, co do zasady, jednakowe dla wszystkich. O ile na etapie pociągania do odpowiedzialności karnej niebagatelną rolę ma zasada subiektywizmu oraz indywidualizacji, to już płaszczyzna wymiaru kary musi uwzględniać kontekst społeczny czynu uznanego za przestępstwo właśnie z uwagi na dobro zbiorowości, w której funkcjonuje sprawca. Dlatego trafnie akcentuje się w judykaturze, że nieprawidłowe cechy osobowości sprawcy określają stopień zagrożenia społecznego z jego strony, a tym samym cele zapobiegawcze, jakie ma do spełnienia kara w danym wypadku” (wyrok Sądu Najwyższego z 22.5.1978 r., II KR 95/78, Legalis). W opinii biegłych psychiatrów dotyczącej stanu zdrowia psychicznego K.K. wskazano, że „lekceważy on podstawowe normy etyczne, społeczne, nie jest on zdolny do trwałych związków z innymi, nie jest zdolny do korzystania z doświadczanych kar. Jedną z wyraźniejszych cech jego osobowości jest agresja”. W odniesieniu do osób z tak zaburzoną osobowością, które dopuszczają się zabójstwa w okolicznościach, w których próżno szukać jakiegokolwiek dla niej uzasadnienia, należy rzetelnie i wnikliwie rozważyć karę o charakterze eliminacyjnym, za którą uznaje się także karę 25 lat pozbawienia wolności, jako rozwiązanie zapewniające ochronę społeczeństwa przed jednostkami, które nie są zdolne do prawidłowego w nim funkcjonowania, a jednocześnie stanowiące komunikat stwarzający w odbiorze społecznym poczucie, że sprawiedliwości stało się zadość, co też będzie wspierać realizację celu ogólnoprewencyjnego. Nie można zapominać, że proces karny nie jest zawieszoną w próżni zinstytucjonalizowaną formą rozwiązywania konfliktu między sprawcą a pokrzywdzonym, ale jego przebieg oraz rezultat, zwłaszcza w odniesieniu do najpoważniejszych przestępstw, ma znaczenie dla opinii społecznej, kształtując szacunek dla porządku prawnego, któremu sprzyja społeczne poczucie sprawiedliwości.

Zarzut rażącej niewspółmierności kary, jako zarzut z kategorii ocen, można zasadnie podnieść wówczas, gdy kara jakkolwiek mieści się w granicach ustawowego zagrożenia, nie uwzględnia w sposób właściwy zarówno okoliczności popełnienia przestępstwa, jak i osobowości sprawcy. Innymi słowy, gdy w odczuciu społecznym jest karą niesprawiedliwą. Z tych względów konieczne stało się uchylenie zaskarżonego wyroku w zakresie wymiaru kary za zbrodnię zabójstwa i przekazanie sprawy w tej części Sądowi Apelacyjnemu w Lublinie do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym. Sąd ten obarczony określoną powinnością dokona ponownej oceny współmierności kary.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Narodowy Spis Powszechny – grzywna za brak informacji

Spisz się sam

Narodowy Spis Powszechny Ludności i Mieszkań w 2021 r. ruszył 1 kwietnia i potrwa do końca września. Obowiązkową formą jest samospis internetowy co oznacza, że w zdecydowanej większości każdy obywatel musi się spisać sam.

– A to oznacza wejście bezpośrednio na stronę spisu lub pośrednio poprzez stronę Głównego Urzędu Statystycznego i wypełnienie formularza spisowego w internecie.

Za dzieci i młodzież do 17. roku życia spisu dokonać muszą rodzice lub opiekunowie prawni.

Uzupełniająco – osoby, które nie będą mogły spisać się samodzielnie np. ze względu na wiek czy niekorzystające z internetu – zostaną spisane w formie: wywiadu telefonicznego czy wywiadu bezpośredniego, który przeprowadzi rachmistrz spisowy. Możliwość przeprowadzenia tego ostatniego zależeć będzie od rozwoju pandemii w Polsce. Może się bowiem zdarzyć, że rachmistrzowie spisowi nie wyjdą w teren.

Prawo i postępowanie cywilne – najczęściej wybierane moduły w Systemie Legalis Sprawdź

Pod groźbą kary

Udział w spisie jest obowiązkowy. Za jego zlekceważenie przewidziano kary – grzywnę do 5 tys. zł. Decyzje o ukaraniu podejmuje sąd. I tu pojawiają się pierwsze wątpliwości.

Co zrobić kiedy wypełnimy formularz internetowy, a potem on zaginie? – pytają czytelnicy.

– Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, w której system ulegnie awarii i dane do niego wprowadzone zostaną np. częściowo utracone. Jak w takim wypadku osoba, która udzieliła informacji, ma wykazać, że dopełniła tego obowiązku? W obecnej sytuacji pozostaje chyba nagrywanie tej czynności albo dokonywanie w trakcie udzielania informacji zrzutów ekranu – wskazuje Piotr Pałka wspólnik w DERC PAŁKA Kancelaria Radców Prawnych.

Po co komu ten spis?

Spis ma dostarczyć Głównemu Urzędowi Statystycznemu danych m.in. o: liczbie ludności na terenie Polski; strukturze demograficznej; sytuacji społecznej i ekonomicznej gospodarstw domowych czy warunkach mieszkaniowych.

Spowiedź obywatela

W kwestionariuszu musimy podać m.in., jak długo mieszkamy w konkretnym miejscu, skąd przybyliśmy, główne miejsce pracy, liczbę dzieci, przynależność do danej wspólnoty etnicznej czy narodu.

Czy nasze dane będą bezpieczne? Kto będzie miał do nich dostęp? Czy można połączyć udzielone odpowiedzi z naszymi danymi osobowymi? Ile lat zebrane dane będą przetwarzane? – to kolejne pytania, które do nas trafiają.

Główny Urząd Statystyczny zapewnia, że wszystkie dane będą chronione. – W przetwarzaniu danych osobowych uczestniczą wyłącznie osoby upoważnione przez administratora danych do przetwarzania danych osobowych z zachowaniem zasady wiedzy koniecznej – odpowiada GUS na wątpliwości obywateli.

I dodaje, że wszystkie dane w ramach prac spisowych są poufne i podlegają szczególnej ochronie. Od momentu ich zebrania stają się danymi statystycznymi i objęte są tajemnicą statystyczną. Osoby pracujące przy spisie są z kolei obowiązane do jej przestrzegania.

Na pytanie, czy można połączyć nazwisko obywatela z konkretnymi odpowiedziami, GUS odpowiada, że dane pozyskane w spisie są anonimizowane i przetwarzane w sposób uniemożliwiający połączenie konkretnej osoby z adresem i innymi danymi zebranymi w spisie. W procesie tym uczestniczą wyłącznie osoby upoważnione przez administratora.

Tylko do statystyk

Jak długo zebrane od nas informacje mogą być przetwarzane? Odpowiedź brzmi: 100 lat od zakończenia spisu.

Najwięcej wątpliwości budzi jednak pytanie, czy informacje zebrane od nas będzie można wykorzystać do celów pozastatystycznych, np. przez urzędy skarbowe.

– Nie można wykorzystywać żadnych danych zebranych spisie do celów pozastatystycznych. Posłużą tylko do analiz i opracowań statystycznych – zapewnia GUS.

Dane zebrane w ramach prac spisowych są wykorzystywane do opracowań, zestawień i analiz statystycznych oraz do tworzenia i aktualizacji przez prezesa GUS operatu do badań statystycznych.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Rozliczenia pieniężne między uczestnikami wspólnego przedsięwzięcia jako czynności podlegające opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług

Stan faktyczny

D. skarżąca spółka z ograniczoną odpowiedzialnością (operator) oraz I. spółka z ograniczoną odpowiedzialnością (agent) są podmiotami należącymi do tej samej grupy kapitałowej, będącymi podatnikami VAT. Obie spółki współpracują w formie konsorcjum. Operator jest partnerem w konsorcjum, a agent – liderem. Spółka D. jako operator jest właścicielem infrastruktury informatycznej w postaci platformy (porównywarki) internetowej różnego rodzaju produktów i usług, w szczególności finansowych. Klient, który korzysta ze wspomnianej platformy internetowej może zapoznać się z różnego rodzaju usługami oferowanymi przez różne podmioty, może dokonywać porównania warunków i cen oferowanych przez różnych dostawców. Dzięki wypełnieniu specjalnego formularza dostępnego na platformie internetowej, klient ma także możliwość zgłoszenia zainteresowania konkretnym produktem lub usługą.

Spółka, która pełni rolę agenta jest natomiast pośrednikiem ubezpieczeniowym w rozumieniu ustawy z 15.12.2017 r. o dystrybucji ubezpieczeń (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1881 ze zm.; dalej: DystrUbezpU). Spółka ta, na podstawie umów agencyjnych zawartych z zakładami ubezpieczeń, jest pośrednikiem w zawieraniu umów ubezpieczenia pomiędzy zakładami ubezpieczeń oraz klientami (ubezpieczającymi).

Dzięki połączeniu potencjałów obu spółek i współpracy w ramach konsorcjum mogą one świadczyć usługi na rzecz zakładów ubezpieczeń. Dzięki konsorcjum agent może oferować na platformie internetowej usługi ubezpieczeniowe oferowane przez zakłady ubezpieczeń, z którymi współpracuje. Platforma internetowa stanowi więc dla agenta kanał dystrybucji oferowanych produktów ubezpieczeniowych. Operator z kolei samodzielnie nie mógłby oferować takich usług na swojej platformie, gdyż nie jest wpisany do rejestru pośredników ubezpieczeniowych prowadzonego przez Komisję Nadzoru Finansowego. Agent również nie mógłby samodzielnie oferować swoich produktów, gdyż nie posiada odpowiedniej infrastruktury technicznej.

W ramach współpracy w ramach konsorcjum obie spółki dzielą się prowizją pochodzącą od zakładów ubezpieczeń ze sprzedaży ich produktów na platformie internetowej. Agent, jako lider konsorcjum, odpowiada za rozliczenia z zakładami ubezpieczeń i otrzymaną prowizję dzieli między siebie i operatora, zgodnie z wcześniej ustalonymi przez obie spółki zasadami, proporcjonalnie do zaangażowania w realizację wspólnego przedsięwzięcia. W zakresie podziału kosztów związanych z realizacją celów konsorcjum, każdy z uczestników konsorcjum jest zobowiązany do pokrycia kosztów zadań, za które odpowiada. Ponadto, spółka będąca operatorem, nie świadczy usług na rzecz agenta i nie otrzymuje z tego tytułu wynagrodzenia.

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Stanowisko organu podatkowego

W interpretacji indywidualnej Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej w przedmiocie podatku od towarów i usług organ podatkowy uznał, że „część prowizji, którą otrzymuje skarżąca od agenta, to zapłata za wykonane na rzecz agenta usługi udostępnienia platformy internetowej, w związku z czym otrzymana część prowizji podlega opodatkowaniu”. Stanowisko to podtrzymał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. W opinii organu, odpłatne udostępnianie platformy internetowej przez skarżącą spółkę agentowi, w celu umożliwienia mu świadczenia usług pośrednictwa ubezpieczeniowego na rzecz zakładów ubezpieczeń, jest usługą. Beneficjentem tej usługi jest spółka będąca agentem. Za wynagrodzenie zaś organ uznał procent z prowizji uzyskanej przez agenta od zakładów ubezpieczeń. W ocenie organu to, że spółki świadczą usługi w umowie określanej przez siebie jako konsorcjum, nie ma wpływu na to, że faktycznie świadczą one usługi opodatkowane podatkiem VAT.

Zarówno Dyrektor Krajowej Administracji Skarbowej, jak i Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, nie podzieliły stanowiska spółki, która uważała, że wypłata na jej rzecz części prowizji stanowić będzie jedynie operację księgową dokonywaną przez lidera konsorcjum na rzecz partnera.

Spółka wniosła do Naczelnego Sądu Administracyjnego skargę kasacyjną. Podniosła w niej, że zarówno Dyrektor Krajowej Administracji Skarbowej, jak i Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, dokonały niewłaściwej kwalifikacji relacji pomiędzy skarżącą spółką a agentem, co doprowadziło do uznania, że „wynikające z umowy konsorcjum rozliczenia dokonywane pomiędzy stronami stanowią wynagrodzenie za odpłatne świadczenie usług, podlegające opodatkowaniu VAT”. Spółka nadal stoi na stanowisku, że „rozliczenia dokonywane między stronami mają charakter wewnętrzny oraz są dokonywane w ramach konsorcjum, przez co nie podlegają opodatkowaniu VAT”.

Stan prawny i stanowisko Naczelnego Sądu Administracyjnego

Naczelny Sąd Administracyjny skupił się w niniejszej sprawie na rozstrzygnięciu, czy część prowizji należnej operatorowi z tytułu udostępniania platformy internetowej celem oferowania polis ubezpieczeniowych przez agenta należy uznać za wynagrodzenie z tytułu usługi (art. 8 ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 106 ze zm.; dalej: VATU)), czy raczej za wyraz wewnętrznych rozliczeń zysku wypracowanego w ramach wspólnego przedsięwzięcia. Kluczowe jest tutaj ustalenie, czy doszło do świadczeń między współpracującymi spółkami i czy wobec tego skarżąca spółka pełniła funkcję podwykonawcy agenta.

Naczelny Sąd Administracyjny przyznał rację skarżącej spółce. W ocenie sądu w niniejszej sprawie można mówić o pewnej usłudze kompleksowej, świadczonej przy wykorzystaniu środków i zasobów udostępnionych przez obu partnerów konsorcjum. Jak podkreślił Naczelny Sąd Administracyjny, w ramach konsorcjum co do zasady partnerzy występują zbiorowo w charakterze usługodawców, których reprezentuje lider. Rozliczeniom między spółkami nie towarzyszy świadczenie usług lub dostawa towarów, dlatego też rozliczenia te nie powinny być traktowane jako czynności podlegające opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług. W przypadku braku wzajemnych świadczeń między członkami konsorcjum, jak wskazał Naczelny Sąd Administracyjny, rozliczenia pomiędzy nimi mają charakter wewnętrzny.

W związku z tym rozliczenia pieniężne między uczestnikami wspólnego przedsięwzięcia nie mogą być same przez się potraktowane jako czynności podlegające opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług, jeśli równocześnie nie towarzyszy im świadczenie usługi.

W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego, platforma internetowa udostępniania przez skarżącą spółkę stanowi narzędzie, bez którego obrót polisami ubezpieczeniowymi nie mógłby odbywać się w formule i zakresie wymaganym przez zakłady ubezpieczeń. Dlatego też „wypłata części zysku, w postaci prowizji wypłacanych przez zakłady ubezpieczeń, nie odzwierciedla wartości faktycznie wykonywanych przez spółkę czynności, a jest jedynie ekonomicznym rezultatem współpracy oraz połączenia gospodarczych potencjałów obu podmiotów”. Tym bardziej więc, w ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego, przekazywanie części zysku spółce przez pośrednika ubezpieczeniowego jest „niepodlegającym VAT wewnętrznym rozliczeniem pomiędzy konsorcjantami, z tytułu czynności dokonywanych w ramach konsorcjum, których beneficjentem są zakłady ubezpieczeniowe”. Nie można też byłoby w tej sytuacji wskazać jednego z kluczowych elementów konstytuujących domniemaną usługę, a mianowicie skonkretyzowanej korzyści po stronie dostawcy (operatora). Tym bardziej, że spółka nie miała możliwości określenia zysku w momencie zawierania konsorcjum.

Samo istnienie rozliczeń pieniężnych między uczestnikami wspólnego przedsięwzięcia jest niewystarczające do potraktowania tej czynności jako podlegającej opodatkowaniu podatkiem od towarów i usług. Rozliczeniom tym musi towarzyszyć świadczenie usług. Problematyka ta jest dość często poruszana przez sądy administracyjne. Sądy często podkreślają także, że w ramach konsorcjum co do zasady partnerzy występują zbiorowo w charakterze usługodawców, których reprezentuje lider.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Ustawa o udzielaniu pomocy publicznej w celu ratowania lub restrukturyzacji

Kto udzieli pomocy publicznej przedsiębiorcy?

Pomocy na wniosek przedsiębiorcy, udziela minister właściwy do spraw gospodarki, który swoje zadania w tym zakresie powierzył Agencji Rozwoju Przemysłu Spółce Akcyjnej. Pomocy na restrukturyzację w formie ulgi w wykonaniu administracyjnej kary pieniężnej udziela zaś organ który nałożył administracyjną karę pieniężną.

Jakie rodzaje pomocy przewidziano w ustawie?

Ustawodawca przewidział następujące rodzaje pomocy:

Upadłość i restrukturyzacja – Aktualna lista szkoleń Sprawdź

Pomoc na ratowanie

Ten rodzaj pomocy ma umożliwić przedsiębiorcy prowadzenie działalności przez okres w którym będzie on diagnozował przyczyny trudnej sytuacji ekonomicznej w celu opracowania planu restrukturyzacji lub likwidacji działalności. Pomoc na ratowanie jest udzielana w formie oprocentowanej pożyczki na okres sześciu miesięcy który może ulec przedłużeniu. Udzielenie pomocy na ratowanie może zostać uzależnione od ustanowienia zabezpieczenia zwrotu pożyczki. Ustawodawca wymienił przykładowy katalog zabezpieczeń tej formy pomocy do którego należą: hipoteka, zastaw cywilny lub rejestrowy, cesja wierzytelności, oświadczenie o poddaniu się egzekucji i weksel własny in blanco. Wysokość pomocy na ratowanie jest ograniczona do kwoty niezbędnej do utrzymania działalności operacyjnej, w rozumieniu art. 48b ust. 3 pkt 1 RachunkU, w okresie na który pomoc została udzielona.

Pomoc w postaci tymczasowego wsparcia restrukturyzacyjnego

Celem tymczasowego wsparcia restrukturyzacyjnego jest przywrócenie mikro, małemu lub średniemu przedsiębiorcy długookresowej zdolności do konkurowania na rynku. Zadaniem tego rodzaju pomocy jest umożliwienie kontynuowania działalności gospodarczej przez czas niezbędny do wdrożenia działań restrukturyzacyjnych. Jest to zatem wsparcie płynności przedsiębiorcy w celu przywrócenia rentowności. Powyższe ma przeciwdziałać trudnościom społecznym lub prowadzić do przezwyciężenia niedoskonałości rynku zdefiniowanym w art. 3 pkt 7 PomPublPrzedU.

Omawiany rodzaj pomocy jest udzielany w formie pożyczki na okres osiemnastu miesięcy. Oprocentowanie, zabezpieczenie i wysokość pożyczki jest ustalana na tych samych zasadach co pomoc na ratowanie. Udzielenie pomocy jest uzależnione także od wdrożenia uproszczonego planu restrukturyzacji, stanowiącego zgodnie z treścią art. 29 ust. 6 PomPublPrzedU obligatoryjny załącznik do wniosku o pomoc. Wsparcie restrukturyzacyjne może zostać udzielone także w przypadku gdy przedsiębiorca otrzymał uprzednio pomoc na ratowanie a ta okazała się niewystarczająca. Co więcej, okres tymczasowego wsparcia przedsiębiorcy znajdującego się w trudnej sytuacji ekonomicznej, może zostać wydłużony do czasu udzielenia pomocy na restrukturyzację.

Pomoc na restrukturyzację

Najszerszy katalog form pomocy ustawodawca przewidział w ramach pomocy na restrukturyzację. Zawiera się w nim: pożyczka, objęcie udziałów lub akcji w podwyższonym kapitale zakładowym lub udziału w podwyższeniu kapitału zakładowego, objęcie obligacji, zmiany terminów spłaty pożyczki wobec podmiotu udzielającego pomocy na restrukturyzację, konwersji pożyczki udzielonej jako pomoc na ratowanie lub jako tymczasowe wsparcie restrukturyzacyjne na udziały lub akcje oraz ulgę w wykonaniu administracyjnej kary pieniężnej.

Pomoc na restrukturyzację ma prowadzić do odzyskania przez przedsiębiorcę długookresowej zdolności do konkurowania na rynku zdefiniowanej w treści art. 3 PomPublPrzedU. Oznacza to że przedsiębiorca który uzyskał pomoc na restrukturyzację powinien co do zasady kontynuować działalność samodzielnie, bez pomocy publicznej, przez okres dziesięciu lat. Finalnym celem jest zatem trwałe przywrócenie rentowności.

Szczególnie istotną kwestią jest to że pomoc na restrukturyzację ogranicza się do minimum niezbędnego przedsiębiorcy do przywrócenia długookresowej zdolności do konkurowania na rynku i jednocześnie może stanowić jedynie uzupełnienie wkładu własnego przedsiębiorcy w finansowaniu kosztów restrukturyzacji. Pomoc nie zostanie udzielona jeśli wnioskujący o nią przedsiębiorca nie wykaże realnie wniesionego wkładu własnego w wysokości określonej treścią art. 37 PomPublPrzedU. Pomoc na restrukturyzację udzielona w formie pożyczki może zostać uzależniona od ustanowienia zabezpieczenia, którego wysokość będzie uwarunkowana od płynności i sytuacji ekonomicznej przedsiębiorcy.

Podobnie do wsparcia restrukturyzacyjnego, pomoc na restrukturyzację jest uzależniona od wdrożenia planu restrukturyzacji, którego zakres enumeratywnie precyzuje art. 43 ust. 2 PomPublPrzedU. Ustawodawca wykluczył możliwość udzielenia pomocy na restrukturyzację w sytuacji gdy przewidziane w planie środki restrukturyzacji ograniczają się do redukcji zobowiązań przedsiębiorcy czy przewidują nowe inwestycje które nie przyczynią się do przywrócenia długookresowej zdolności do konkurowania na rynku.

Limit wydatków budżetowych przeznaczony na realizację założeń omawianej pomocy publicznej

Pomoc publiczna udzielana w celach określonych PomPublPrzedU jest ograniczona limitem środków zaplanowanych w budżecie państwa. Łączny limit wydatków budżetowych w latach 2020 – 2029  określono na kwotę 1 200 000 000 zł. z jednoczesnym zakreśleniem maksymalnego limitu w danym roku na kwotę 120 000 000 zł. Warto w tym miejscu podkreślić że wnioski o pomoc są rozpatrywane według kolejności ich wpływu co oznacza że największe szanse na uzyskanie pomocy mają przedsiębiorcy którzy starają się o udzielenie pomoc na początku roku kalendarzowego. Informacja o dacie dostępności lub wyczerpania środków przeznaczonych na udzielenie pomocy jest zamieszczana na stronie Biuletynu Informacji Publicznej.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź

Nie tylko wirus winny opieszałości

Wszędzie gorzej

Po wielu miesiącach oczekiwania resort sprawiedliwości upublicznił w końcu dane o sprawności sądów we wszystkich kategoriach spraw za lata 2019 i 2020. Optymizmu brak.

W sądach rejonowych średni czas postępowania wynosi 6,9 miesiąca, a jeszcze rok temu wynosił 5,9 miesiąca. Cztery lata temu – 4,6.

Wydłużenie postępowania widać w każdej kategorii spraw: w sprawach cywilnych w 2015 r. wynosił 4 miesiące, a w 2020 r. już 7,3.

W sprawach wykroczeniowych było to odpowiednio 3,5 i 4 miesiące, a w pracowniczych 7,6. Obecnie 10,3 miesiąca.

Podobne tendencje widać w sądach okręgowych.

Jeszcze w 2011 r. średni czas trwania sprawy gospodarczej wynosił tam 6 miesięcy. Dziś już 12,9 miesiąca.

Tak złe wyniki sprawności nie dziwią samych sędziów.

– To było do przewidzenia – mówi sędzia Marek Celej z Sądu Okręgowego w Warszawie, choć przyznaje, że minionego roku nie da się porównać z żadnym innym.

– Pandemia zmieniła życie w sądach. Wyznaczamy mniej spraw, bo konieczne są częste przerwy na wietrzenie sal i dezynfekcję – wylicza sędzia Celej. Kończeniu spraw nie sprzyja także poważna absencja świadków, którzy nie stawiają się z obawy o własne zdrowie, kwarantanny itd. Ale pandemia to jedno. Zdaniem sędziego Celeja brakuje reform, które szczególnie w tych trudnych czasach mogłyby wspomóc sądy.

– Od lat mówi się o wprowadzeniu instytucji sędziów pokoju, którzy mogliby przejąć od sadów drobne sprawy cywilne czy wykroczeniowe. Należałoby się skupić na upowszechnianiu prowadzenia spraw na odległość czy wysłuchaniu świadków przy użyciu sprzętu teleinformatycznego lub pisemnie.

– Pewne wyłomy są konieczne, bo inaczej sady się nie podźwigną po pandemii – uważa sędzia.

Komentarze do ustaw antykryzysowych. Moduł COVID-19 bezpłatnie w każdej konfiguracji. Sprawdź

Brak pomocy

Sędzia Olimpia Barańska-Małuszek z Sądu Rejonowego w Gorzowie Wlkp. ma sprecyzowaną diagnozę tak złego stanu rzeczy: sformalizowana procedura i biurokracja.

– Prosta sprawa liczy dziś dwa tomy – podaje sędzia Barańska-Małuszek.

Kolejny powód to podrożenie postępowania cywilnego, które mnożą wnioski o zwolnienie z kosztów sądowych oraz brak blisko tysiąca sędziów (tyle jest dziś nieobsadzonych wakatów). Taki stan trwa od lat, zmienia się tylko liczba wakatów.

– A przecież każdy wakat oznacza, że część spraw leży, bo nie ma ich kto na bieżąco załatwiać – mówi gorzowska sędzia.

To jeszcze nie koniec. Brakuje też tysięcy pracowników i urzędników sądowych. Poprawie sprawności nie służą również kolejne nowelizacje przepisów, które powodują, że niekiedy sądy bazują na kilku różnych stanach prawnych. To z kolei prowadzi do błędów i uchybień z ich strony, co powoduje uchylanie orzeczeń w apelacji, a to znacząco wydłuża procesy.

Opieszałe procesy generują kolejne sprawy – tym razem skargi na opieszałość, za którą państwo musi płacić.

W 2015 r. budżet państwa zapłacił za to 1,3 mln zł rekompensat, w 2018 r. już 5,8 mln zł, a w 2019 r. – 6,5 mln zł. Średnia zasądzonych kwot utrzymuje się jednak na podobnym poziomie. W 2018 r. było to 3,1 tys. zł – wynika z raportu Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości.

Wysokość przyznanej rekompensaty bywa różna. Dużo zależy od charakteru sprawy, która była prowadzona opieszale. Na przykład średnio na 2,6 tys. zł można liczyć w sprawie egzekucyjnej. W postępowaniu przygotowawczym na 3,4 tys. zł. Przed sądem rejonowym średnia rekompensata to 2,6 tys. zł, przed okręgowym – 3,8 tys. zł, a przed apelacyjnym zaledwie 2 tys. zł.

Wypłacane rekompensaty uzasadniane są najczęściej (w 70 proc. przypadków) długotrwałą opieszałością, krzywdą moralną, jakiej doznał skarżący (w 55 proc.), przewlekłością zawinioną przez sąd (w 31 proc.), szkodą, jaką poniósł skarżący – w 6 proc. przypadków.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź