Trudności z realizacją części recept

Farmaceuci biją na alarm – pacjenci mogą mieć problem ze znalezieniem apteki, która zrealizuje receptę na lek recepturowy. A jeśli nawet taką znajdą, zapłacą krocie.

– Teoretycznie apteki mają obowiązek wykonać lek, ale nie wszystkie to robią. Już teraz sporządzanie leków recepturowych w wielu wypadkach jest nieopłacalne. Po 1 stycznia, kiedy wejdą w życie nowe limity finansowania, problem się pogłębi – mówi Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET.

Może być drożej

Narodowy Fundusz Zdrowia opublikował właśnie pierwszy wykaz limitów finansowania za jednostkę surowca farmaceutycznego służącego do sporządzenia leku recepturowego. Będzie obowiązywać do 30.6.2024 r.

– Do tej pory Fundusz pokrywał 100 proc. kosztu leku recepturowego. Pacjent płacił jedynie cenę ryczałtową 18 zł. NFZ zaś pokrywał różnicę między ustalonym ryczałtem a realną ceną na podstawie faktur zakupu surowców. Wypłacał też należną aptekom marżę – mówi Karol Korszuń, adwokat, partner kancelarii Fairfield. I dodaje, że im więcej apteka zapłaciła za surowiec w hurtowni, tym więcej płacił NFZ.

– Lek potrafił kosztować nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Z dużą dozą prawdopodobieństwa dochodziło do nieprawidłowości. Apteki wykonują coraz mniej leków recepturowych, ale NFZ wypłaca na nie coraz więcej środków – mówi mecenas Korszuń.

Fundusz nie miał bowiem dotychczas prawa odmówić refundacji. Zobowiązywały go do tego przepisy. Tajemnicą poliszynela jest, że niektóre apteki dogadywały się z hurtowniami. Windowano ceny. Trudno było jednak zarzucić komukolwiek oszustwo. By ukrócić proceder, w ustawie refundacyjnej wprowadzono limity finansowania.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Walka z nadużyciami

– Po zmianach NFZ zapłaci za surowiec tyle, ile zapłaciła apteka, ale nie więcej niż wyznaczony przez Fundusz limit. Jeśli apteka kupi surowiec drożej, różnicę zapłaci pacjent. Limit jest określany na podstawie wzoru ustawowego. W skrócie: obowiązujące w zeszłym roku ceny ustawia się w kolejności – od najniższej do najwyższej. NFZ ustala limit na 15. procencie – mówi Karol Korszuń.

Biorąc pod uwagę inflację, rozwiązanie nie jest korzystne dla aptek. Również tych uczciwych.

– Obecnie startujemy z poziomu cen zawyżonych, ale mechanizm prowadzi do stałego ich obniżania. Uderza więc on i w apteki, i w pacjentów – zauważa mec. Korszuń.

– Cena ustalana jest na podstawie surowców w dużych opakowaniach zbiorczych. Zazwyczaj apteki nie mają możliwości zużycia całego opakowania. A to są substancje, które szybko tracą przydatność do użycia. Leki recepturowe sporządza się zazwyczaj dla osób z problemami dermatologicznymi lub dla dzieci. Nie zawierają więc konserwantów – mówi Piskorski. I podkreśla, że patologie należy eliminować, ale nie kosztem uczciwych przedsiębiorców i pacjentów.

– Obecne rozwiązania prowadzą do tego, że leki recepturowe będą robić nieliczne, wyspecjalizowane apteki. Być może należy wprowadzić takie rozwiązania jak w Anglii. Tam nie w każdej aptece wytwarza się leki, ale w każdej można realizować receptę. Każda apteka musi mieć bowiem podpisaną umowę z inną, która sporządza leki – mówi Marcin Piskorski.

– Ingerencja prawodawcy była konieczna. Mechanizm ustalania limitu ceny będzie jednak z pewnością wymagał zmian – uważa Karol Korszuń.

Psychotropy online

Pacjenci mogą być zaskoczeni też inną zmianą związaną z wykupowaniem leków. Od 1.12.2023 r.  nie jest możliwa realizacja recepty papierowej na leki psychotropowe. Takich recept nie można wystawiać już od 1.11.2023 r., ale przez 30 dni można było wykupić na nie leki. Teraz to niemożliwe.

Lekarz przed wystawieniem recepty na lek zawierający substancję odurzającą lub psychotropową ma sprawdzić w systemie, ile takich recept pacjent już wykupił. Dlatego wszystkie muszą mieć formę elektroniczną. Tak właśnie resort zdrowia chce walczyć z hurtowym przepisywaniem leków na psychotropy. Jeśli lekarz nie sprawdzi historii recept pacjenta, to system mu o tym przypomina. Jednak – do końca tego roku – system nie blokuje możliwości wystawienia e-recepty na te leki.

Żadna recepta na preparat zawierający środek odurzający lub substancję psychotropową nie może być wystawiona z odroczonym terminem realizacji, czyli „od dnia”.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Inflacja mnoży pozwy o wyższe alimenty

Widać większy ruch z pozwami o podwyższenie alimentów z powodu wzrostu kosztów utrzymania. Wyroki nie uwzględniają takich zmian? Trzeba znów iść do sądu?

Wzrost liczby takich spraw jest widoczny. Zwiększenie się kosztów utrzymania dzieci, w tym wydatków na wyżywienie, leczenie, szkołę oraz zajęcia dodatkowe powoduje, że wcześniej zasądzone alimenty mogą nie wystarczać. Jeżeli strony nie są w stanie się porozumieć, konieczne jest założenie nowej sprawy sądowej. Mimo utrzymującej się wysokiej inflacji sądy nie stosują tzw. klauzul waloryzacyjnych.

Jak mogłaby ona działać?

Taka klauzula zawarta w wyroku mogłaby zakładać automatyczne podwyższenie alimentów w kolejnych latach według określonej stopy procentowej czy wskaźnika inflacyjnego. W orzecznictwie Sądu Najwyższego z czasów transformacji ustrojowej i związanej z nią inflacji dopuszczono możliwość ustalenia alimentów pod pewnymi warunkami poprzez określenie ich wysokości w ułamkowej części wynagrodzenia zobowiązanego do ich płacenia. Coraz częściej ze środowiska sędziowskiego słychać, że to pozwala na stosowanie klauzul waloryzacyjnych w wyrokach alimentacyjnych.

To czego jeszcze brakuje, aby z tej możliwości korzystać?

Kwestia ta powinna zostać wprost uregulowana ustawą lub przesądzona przez SN. Klauzule waloryzacyjne częściej pojawiają się w umowach alimentacyjnych. To najlepsza alternatywa dla długotrwałego postępowania sądowego, lecz wymagają zgody zobowiązanego.

Co należy wykazać, do czego przekonać sąd, aby mieć realną szansę na podwyżkę, korektę poprzedniego wyroku?

Prawo przewiduje, że trzeba wykazać „zmianę stosunków”, czyli zmianę okoliczności po wydaniu wyroku, w którym zasądzono alimenty. Taką zmianą może być w szczególności zwiększenie się kosztów utrzymania dziecka lub zarobków rodzica zobowiązanego do jego alimentacji. Samo powołanie się na inflację na ogół nie będzie wystarczające. Przede wszystkim trzeba przedstawić dokumenty świadczące o tym, że więcej wydaje się na dziecko (np. rachunki za zajęcia dodatkowe, leczenie), a w trakcie rozprawy wyczerpująco wyjaśnić, jakie dokładnie koszty wzrosły i o ile. W sytuacjach typowych sądy wymagają odczekania co najmniej roku od wydania wyroku, który chcemy zmienić. To pozwala na stwierdzenie, że zmiana ma charakter trwały, a nie tylko chwilowy.

Na jaką obronę pozwanego przeciw podwyżce trzeba być przygotowanym?

Strona zobowiązana na ogół będzie wskazywać, że na skutek inflacji wzrosły także jej koszty utrzymania, w tym np. raty kredytu, i nie stać jej na płacenie wyższych alimentów, nawet w razie nieznacznej podwyżki zarobków. Może też podkreślić, że od ostatniego wyroku więcej zajmuje się dzieckiem i w czasie kontaktów ponosi więcej wydatków. Czasami pozwany, broniąc się, wystąpi z pozwem wzajemnym o obniżenie alimentów, co skomplikuje i wydłuży postępowanie.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Czy to trudne sprawy? Potrzeba do nich prawnika?

Są to sprawy specyficzne, które wymagają profesjonalnej pomocy. Dowodzenie nie polega tylko na wykazywaniu, ile alimentów potrzeba na dziecko, lecz też podkreślaniu, jak zmieniły się okoliczności od ostatniego wyroku alimentacyjnego. Często żądający podwyższenia alimentów nie wie, czy i o ile zwiększyły się zarobki pozwanego. W celu ich ustalenia, trzeba złożyć odpowiednie wnioski dowodowe. Sprawa taka może trwać rok lub kilka lat, kluczowe znaczenie ma więc zapewnienie choćby wstępnej podwyżki alimentów na czas trwania sprawy. W tym celu na odpowiednim etapie należy złożyć wniosek o zabezpieczenie alimentów w wyższej wysokości i przekonać do niego sąd. Nie jest to zadanie łatwe.

Sprawa o podwyżkę jest łatwiejsza niż pierwsza o alimenty?

Na ogół jest trudniejsza. Zakłada bowiem zmianę wyroku, który według sądu był prawidłowy. Wymaga koncentracji na zmianie okoliczności po ostatnim wyroku, a nie jego krytykowaniu. W tym celu konieczna jest właściwa selekcja argumentów oraz dowodów.

Ile kosztuje pełnomocnik i w ogóle taki proces w przeciętnej sprawie?

Uprawniony do alimentów jest zwolniony od opłat sądowych. Rynkowe koszty adwokata lub radcy z wyboru zależą od stopnia trudności sprawy, przewidywanego czasu jej trwania i wysokości alimentów. Mogą wynosić od 3 tys. do nawet 10 tys. zł przy sprawach najbardziej skomplikowanych. Dobre przygotowanie takiej sprawy wymaga dużej ilości pracy z klientem, w tym pomocy w zgromadzeniu odpowiednich dokumentów, a następnie właściwego opisania ich sądowi.

To nierzadko więcej niż roczne alimenty. Czy sąd zwróci wydatek powódce czy powodowi?

W razie wygrania sprawy sąd może zwrócić wydatki na pełnomocnika według stawek z taksy adwokackiej (radcowskiej), ale w niektórych przypadkach będzie to tylko część kosztów. Sąd może też uznać, w szczególności gdy wygrana była częściowa, że obie strony nie powinny sobie zwracać żadnych kosztów.

Wielu dłużników alimentacyjnych nie śmierdzi jednak groszem, za to ma doświadczenie, jak się przed komornikiem bronić. Czy prawnicy radzą rozpoznanie szans ściągnięcia alimentów przed złożeniem pozwu?

Jeżeli zasądzone alimenty nie są płacone lub ściągane w znacznej części i nie ma na to widoków, proces o podwyższenie alimentów może nie przynieść skutku. Wystąpienie z pozwem zawsze więc wymaga indywidualnej oceny. Czasem jednak nawet po latach udaje się odzyskać zaległe alimenty.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Wigilia z podatkowym problemem

Święta Bożego Narodzenia to niezwykły czas, także w biznesie. Przedsiębiorcom zależy, aby spędzić go w przyjaznej atmosferze i docenić tych, którzy działają dla dobra firmy. Stąd tradycja wigilijnych zakładowych spotkań. Sielankę psują podatkowe problemy z ich rozliczeniem.

– Fiskus kwestionuje wydatki przypadające na tzw. samozatrudnionych (czyli prowadzących własną działalność), osoby na zleceniach, a także gości z zewnątrz, np. kontrahentów czy przedstawicieli władz samorządowych. Twierdzi, że nie można zaliczać ich do kosztów – mówi Andrzej Jagiełło, doradca podatkowy, partner w kancelarii TAS.

Skarbówka negatywnie

Oto najnowszy przykład. Spółka z o.o. z branży IT zatrudnia pracowników, korzysta też z usług podwykonawców prowadzących własne biznesy. Dla wszystkich organizuje spotkanie wigilijne. Musi zapłacić za wynajem sali, obsługę, jedzenie. Chce rozliczyć wydatki w kosztach. Twierdzi, że jest to możliwe, gdyż świąteczne spotkanie ma walor integracyjny. Podkreśla, że celem imprezy jest poprawa atmosfery pracy, komunikacji interpersonalnej oraz motywacji i efektywności załogi. Ma to skutkować korzyściami ekonomicznymi. Dodaje, że podczas przyjęcia będzie omówiona aktualna sytuacja w branży, zaprezentowane też zostaną wyniki firmy. Zdaniem spółki spotkanie z załogą można uznać za biznesowe. „Aktualne realia gospodarcze wymagają tego, aby niektóre spotkania służbowe odbywały się w przyjaznej atmosferze, na co bardzo sprzyjającą okazją jest przyjęcie wigilijne” –  akcentuje spółka.

Fiskusa te argumenty nie przekonały. Uznał, że zaproszenie na imprezę świąteczną współpracowników jest działaniem reprezentacyjnym. Ma bowiem na celu poprawę wizerunku spółki wobec osób trzecich. Reprezentacja jest wyłączona z kosztów, wydatków przypadających na podwykonawców nie można więc odliczyć (interpretacja nr 0111-KDIB1-3.4010.346.2023.2.JG).

Podobnie było w sprawie spółki farmaceutycznej, która na imprezę zaprosiła, oprócz pracowników, także kontrahentów, lekarzy i profesorów z uczelni. Argumentowała, że celem spotkania jest integracja oraz zacieśnienie więzi między osobami związanymi z jej działalnością. Co na to skarbówka? Nie miała nic przeciwko rozliczeniu w kosztach wydatków przypadających na pracowników. Urzędnicy zakwestionowali natomiast wydatki na gości z zewnątrz. Zdaniem fiskusa działania skierowane do tych osób są reprezentacją rozumianą jako tworzenie pozytywnego wizerunku firmy. A wydatki na reprezentację są wyłączone z podatkowych kosztów (interpretacja nr 0111-KDIB2-1.4010.171.2023.3.KK).

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Podział wydatków

– Negatywne stanowisko skarbówki powoduje, że firmy dzielą wydatki na imprezy. Z reguły proporcjonalnie, na podstawie listy zaproszonych osób. Jeśli połowa to pracownicy, zaliczają 50 proc. do kosztów uzyskania przychodów – tłumaczy Andrzej Jagiełło.

Ekspert podkreśla, że firma, która nie zgadza się z podejściem fiskusa, powinna zadbać o to, aby na wigilijnym przyjęciu znalazło się jak najwięcej akcentów zawodowych. Na przykład podsumowanie roku, wyróżnienie liderów załogi czy prezentacja biznesowych planów na przyszłość. Oczywiście kłóci się to trochę z charakterem świątecznego spotkania, na pewno jednak będzie dodatkowym argumentem, w razie ewentualnej kontroli skarbówki, za rozliczeniem wydatków w podatkowych kosztach.

Pamiętajmy też, że fiskus zakwestionuje wydatki na alkohol. Nawet jeśli na świątecznym spotkaniu będą sami pracownicy.

Sądy raczej za skarbówką

Na łamach „Rzeczpospolitej” wiele razy pisaliśmy, że podejście fiskusa do rozliczeń współpracowników nie uwzględnia realiów gospodarczych. W wielu firmach samozatrudnieni nie są kontrahentami, tylko członkami zespołu, tak jak pracownicy. Fiskus nie powinien więc zmuszać przedsiębiorców do sztucznego dzielenia kosztów. Trudno jednak liczyć na złagodzenie stanowiska skarbówki, bo sądy z reguły stają po jej stronie. Na przykład w wyroku z 19.10.2022 r., II FSK 572/22, Legalis, NSA stwierdził, że firmę łączą z samozatrudnionymi powiązania biznesowe zakładające równorzędność i niezależność. I nie można uznać za koszt wydatku na motywowanie współpracowników do lepszego prowadzenia własnego biznesu. Zdarzają się jednak też korzystne dla podatników orzeczenia. WSA w Poznaniu w wyroku z 21.4.2023 r., I SA/Po 114/23, Legalis, przyznał, że współpracownicy są stałym elementem zespołu, uczestnicząc w projektach na podobnych zasadach co pracownicy. Nie stanowią klientów spółki. Nie można więc twierdzić, że przypadające na nich wydatki są wyłączoną z kosztów reprezentacją.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Warto zastrzec i sprawdzać PESEL

Wycieki danych medycznych z ALAB mogły objąć informacje nawet o 50 tys. badań. NASK uruchomił możliwość sprawdzenia, czy nasze dane zostały skradzione, ponadto zachęca do skorzystania z nowej usługi zastrzeżenia PESEL. Wciąż nie daje to jednak pełnej ochrony – banki nie mają obowiązku (aż do czerwca 2024 r.) ani nawet możliwości sprawdzenia, czy ktoś zastrzegł swój PESEL. Eksperci wskazują jednak, że mimo wszystko może to pomóc w uniknięciu skutków kradzieży naszej tożsamości.

– Zastrzeżenie PESEL w bazie na pewno będzie w ewentualnym postępowaniu sądowym podstawą do wykazania, że podjęło się wszelkie możliwe kroki, by swoją tożsamość zabezpieczyć – tłumaczy adwokat Bartosz Grube. – Banki mają być podłączane do tego systemu stopniowo i choć faktycznie obowiązku weryfikacji zastrzeżenia numeru PESEL nie będzie jeszcze przez pół roku, to można liczyć, że po ujawnieniu takiego wycieku banki to sprawdzą, o ile zyskają taką możliwość – dodaje. I wskazuje, że warto skorzystać z komercyjnych usług informujących, że ktoś wysyła zapytania dotyczące naszej zdolności kredytowej do Biura Informacji Kredytowej.

Raporty w tej sprawie wysyłane są w czasie rzeczywistym, co pozwala od razu podjąć odpowiednie działania, by unieważnić taką umowę – powołując się na oszustwo i wykorzystanie naszych danych.

Ochrona Danych Osobowych – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Kwestie dowodowe

– Jeśli dostaniemy powiadomienie o takim zapytaniu, a nie jest ono skutkiem naszej aktywności, należy to zgłosić bezpośrednio do instytucji, w której ktoś się naszym PESEL-em posłużył, że to nie my. Oczywiście zgłosić też na policję. Wtedy najprawdopodobniej nikt takiego właściciela PESEL już nie będzie ścigał – mówi Andrzej Kulik, rzecznik prasowy Krajowego Rejestru Długów. – Samo oświadczenie pozwanego, że jego dane ktoś ukradł, to za mało. Potrzebne będzie postępowanie dowodowe. Oczywiście, jeśli pozwany wskaże przed sądem, że nie on zaciągał zobowiązanie, a jest to wyłudzenie i być może skutek kradzieży danych z ALAB, to zapewne sąd weźmie to pod uwagę – dodaje.

Adwokat Grube wskazuje, że wciąż ciężar dowodu spoczywa na osobie, w imieniu której zaciągnięto kredyt. Pomocny może się okazać zrzut ekranu ze strony bezpiecznedane.gov.pl pozwalający wykazać, że konkretnie nasze dane zostały wykradzione, jak również zaświadczenie z policji. Adwokat uważa też, że nie ma sensu zgłaszać naruszenia na komisariacie od razu.

– Do przestępstwa z wykorzystaniem tożsamości dochodzi, gdy ktoś nasze dane wykorzystuje, a nie, gdy wchodzi w ich posiadanie – tłumaczy ekspert.

Cyberprzestępcy grożą, że jeśli firma nie zapłaci, to do końca roku ujawnią pozostałe skradzione dane.

Nie ulegać szantażowi

Czy osoby, których one dotyczą, będą mogły pozwać firmę o naruszenie ich dóbr osobistych poprzez nienależyte zabezpieczenie informacji (m.in. o ich stanie zdrowia)?

– Wszystko zależy od tego, czy odpowiednie procedury zabezpieczenia danych zostały wdrożone i były przestrzegane oraz czy były wystarczające ze względu na szczególny charakter danych i zakres ich przetwarzania – ocenia Katarzyna Orzeł, radca prawny z Brightspot.

Czy jednak firmie opłacałoby się zapłacić okup, by cyberprzestępcy nie publikowali pozostałych danych?

– Nie zmniejszy to winy ani zakresu odpowiedzialności ALAB, ale brak zapłaty nie będzie też działał na jego niekorzyść – tłumaczy mec. Katarzyna Orzeł. – Do naruszenia już doszło i przestępcy są w posiadaniu danych. Nawet po zapłaceniu mogą więc „zmienić zdanie” i opublikować je np. za miesiąc. To nie jest zawarcie ugody – dodaje.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Zasiedzenie nieruchomości rolnych znów możliwe

Dotychczasowy stan prawny

Od 30.4.2016 r. obowiązywał art. 172 § 3 ustawy z 23.4.1964 r. – Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1610; dalej: KC), zgodnie z którym nieruchomość rolną – w rozumieniu przepisów ustawy z 11.4.2003 r. o kształtowaniu ustroju rolnego (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 2569; dalej: UstRolU) – przez zasiedzenie mógł nabyć jedynie rolnik indywidualny w rozumieniu przepisów tej ustawy, i to wyłącznie w sytuacji, w której powierzchnia nabywanej nieruchomości rolnej, wraz z nieruchomościami rolnymi stanowiącymi jego własność, nie przekroczyła 300 ha użytków rolnych.

Było to jedno z wielu ograniczeń w zakresie obrotu nieruchomościami rolnymi, jakie wprowadzono w życie ustawą z 14.4.2016 r. o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa oraz o zmianie niektórych ustaw (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 507; dalej: WstrzSprzNierRolU). Realizowały one idę, że nabywcami nieruchomości rolnych powinni być co do zasady wyłącznie rolnicy indywidualni.

Dla porządku przypomnijmy jeszcze, że zgodnie z definicją zawartą w art. 2 pkt 1 UstRolU, przez nieruchomość rolną należy rozumieć nieruchomość rolną w rozumieniu KC, z wyłączeniem nieruchomości położonych na obszarach przeznaczonych w planach zagospodarowania przestrzennego na cele inne niż rolne. Tym samym nieruchomości rolne to nieruchomości, które są lub mogą być wykorzystywane do prowadzenia działalności wytwórczej w rolnictwie w zakresie produkcji roślinnej i zwierzęcej, nie wyłączając produkcji ogrodniczej, sadowniczej i rybnej (art. 461 KC).

Z kolei za rolnika indywidualnego – w myśl art. 6 ust. 1 UstRolU – uważa się osobę fizyczną, która jest właścicielem, użytkownikiem wieczystym, samoistnym posiadaczem lub dzierżawcą nieruchomości rolnych (których łączna powierzchnia użytków rolnych nie przekracza 300 ha) i posiada kwalifikacje rolnicze oraz od co najmniej 5 lat zamieszkuje gminę, na której obszarze jest położona jedna z nieruchomości rolnych wchodzących w skład gospodarstwa rolnego, i prowadzi je przez ten okres osobiście.

W konsekwencji wprowadzonych w 2016 r. zmian została wyłączona możliwość, aby podmiot niespełniający cech „rolnika indywidualnego” nabył w drodze zasiedzenia własność nieruchomości rolnej. Niemniej dotyczyło to nie tylko podmiotów, które objęły nieruchomości w posiadanie dopiero po wejściu w życie zmian, ale również tych, którzy na ten moment już znajdowali się na drodze do zasiedzenia.

Co prawda w art. 14 WstrzSprzNierRolU przewidziano, że art. 172 § 3 KC nie stosuje się, jeżeli zasiedzenie skończyłoby się przed upływem 3 lat od dnia wejścia w życie niniejszej ustawy (tj. przed 30.4.2019 r.), przepis ten nie chronił jednak w jakikolwiek sposób podmiotów, które na dzień 30.4.2016 r. znajdowały się w posiadaniu nieruchomości rolnych (np. ponad 25 lat), ale do upływu okresu zasiedzenia brakowało im więcej niż 3 lata.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Aktualny stan prawny

Ustawa z 13.7.2023 r. o zmianie ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2023 r. poz. 1933), która zasadniczo weszła w życie 5.10.2023 r., uchyla w całości art. 172 § 3 KC.

Oznacza to, że ponownie otwarto możliwość nabycia własności nieruchomości rolnych przez „nie-rolników” w drodze zasiedzenia.

W ustawie zawarto również przepis przejściowy (art. 10), który przewiduje, że do terminu zasiedzenia nieruchomości rolnej posiadanej w dniu wejścia w życie przepisów (tj. 5.10.2023 r.) przez posiadacza innego niż rolnik indywidualny zalicza się czas posiadania nieruchomości przed dniem wejścia w życie ustawy. Umożliwia to wliczenie do okresu potrzebnego do zasiedzenia nieruchomości rolnej czasu posiadania, w którym formalnie wyłączona była możliwość zasiedzenia takiej nieruchomości z uwagi na funkcjonujące do tej pory ograniczenia.

Ocena zmian

Wprowadzone zmiany należy ocenić jednoznacznie pozytywnie.

Przepis art. 172 § 3 KC był w swej treści dość rygorystyczny i nie dopuszczał żadnych wyjątków pozwalających na zasiedzenie nieruchomości rolnej. Dla przykładu – ustawa o kształtowaniu ustroju rolnego przewidywała (i nadal przewiduje) możliwość nabycia nieruchomości rolnej (w drodze czynności prawnej między stronami) o powierzchni mniejszej niż 0,3 ha.

Istniejące dotychczas ograniczenia mogły więc budzić bardzo poważne zastrzeżenia z perspektywy konstytucyjnych zasad równości czy równej ochrony praw majątkowych.

Przede wszystkim art. 172 § 3 KC uniemożliwiał wykonywanie przez instytucję zasiedzenia funkcji prawno-korygującej. Zasiedzenie jako takie nie służy nigdy przecież spekulacyjnemu obrotowi ziemią, stąd też wprowadzone w art. 172 § 3 KC ograniczenie uniemożliwiające nabycie własności przez „nie-rolników” wydawało się całkowicie niezrozumiałe.

Ponadto art. 172 § 3 KC nie różnicował w żaden sposób nieruchomości w zależności od ich powierzchni. W taki sam sposób należało więc traktować zarówno duże nieruchomości rolne, o powierzchni liczonej w dziesiątkach, a nawet w setkach hektarów, jak i niewielkie nieruchomości, o powierzchni raptem kilkudziesięciu czy kilkuset metrów kwadratowych.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Postępowanie cywilne z udziałem małoletniego na nowych zasadach

Z uzasadnienia ustawy z 28.7.2023 r. o zmianie ustawy – Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2023 r. poz. 1606; dalej: ZmKRO23), dostępnego na stronie internetowej Sejmu RP (druk nr 3309), wynika, że ma ona na celu: (i) podwyższenie standardów uczestnictwa małoletnich w procedurach sądowych, (ii) wzmocnienie ich ochrony, w tym także systemowej ochrony przed skrzywdzeniem, oraz (iii) podwyższenie poziomu poszanowania praw osób z niepełnosprawnością.

Z tych względów ZmKRO23 wprowadza zmiany w:

Reforma KPC 2023 – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Wprowadzone zmiany

Zdaniem ustawodawcy konieczne do realizacji ww. celów ustawy było:

  1. wprowadzenie instytucji reprezentanta dziecka zamiast kuratora reprezentującego dziecko, określenie jego obowiązków (w tym także obowiązków wobec dziecka, które tym samym zyskuje podmiotowość w postępowaniu), a także określenie zasad przyznawania wynagrodzenia reprezentantowi dziecka i jego wysokości (art. 99-992 KRO);
  2. uszczegółowienie zasad wysłuchania dziecka w toku postępowania cywilnego przez wskazanie osób uczestniczących w czynności, miejsca oraz przesłanek wysłuchania (art. 2161-2162 KPC i 576 § 3 KPC), a także procedurę ustanowienia reprezentanta dziecka (art. 5831 KPC);
  3. wzmocnienie poziomu bezpieczeństwa osoby pokrzywdzonej przestępstwem o ciężkim charakterze oraz osoby małoletniej poprzez obowiązek zawiadomienia jej o planowanym zwolnieniu sprawcy popełnionego na jej szkodę przestępstwa z odbywania kary pozbawienia wolności (art. 11 § 1b KKW);
  4. określenie rodzaju i zakresu obowiązkowego szkolenia i doskonalenia zawodowego sędziego orzekającego w sprawach z zakresu prawa rodzinnego i opiekuńczego (art. 82a ust. 3 PrUSP);
  5. dookreślenie obowiązków pracownika socjalnego w przypadku zaistnienia okoliczności uzasadniających odebranie dziecka z rodziny (art. 12a ust. 4a i 4b PrzemDomU);
  6. uszczegółowienie zasad wyboru i ustanowienia kuratora dla osoby z niepełnosprawnością oraz doprecyzowanie jego obowiązków (art. 600 KPC), a także uwzględnienie indywidualnych uwarunkowań dotyczących osoby z niepełnosprawnością i jej praw (art. 183 KRO);
  7. zmiana tytułu, a także rozszerzenie zakresu przedmiotowego PrzestSekU i zapewnienie kompleksowej dbałości o bezpieczeństwo osób poniżej 18. roku życia. PrzestSekU obowiązuje od 1.10.2017 r., zaś jej głównym celem jest umożliwienie realnej kontroli sprawców przestępstw na tle seksualnym, a w konsekwencji ograniczenie sytuacji popełnienia przez te osoby kolejnych przestępstw podobnych.

PrzestSekU wprowadziła instrumenty, takie jak:

  1. rejestr sprawców przestępstw na tle seksualnym;
  2. obowiązki pracodawców i innych organizatorów w zakresie działalności związanej z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi;
  3. określenie miejsc szczególnego zagrożenia.

Po kilku latach obowiązywania PrzestSekU ustawodawca uznał, że jej zakres przedmiotowy powinien być szerszy i obejmować ochronę również przed innymi przestępstwami, nie tylko tymi z rozdziału XXV ustawy z 6.6.1997 r. – Kodeks karny (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 1138). Dlatego dokonano zmiany polegającej na uznaniu, że PrzestSekU określa zarówno środki szczególne przeciwdziałające zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym, których katalog wskazano w art. 3 pkt 1 PrzestSekU, jak i szczególne środki ochrony małoletnich. PrzestSekU zmieniono także przez:

Etap legislacyjny

ZmKRO23 wchodzi w życie po upływie 6 miesięcy od dnia ogłoszenia (art. 12 ZmKRO23), które nastąpiło 14.8.2023 r. Tym samym zaproponowane przez ustawodawcę propozycje zaczną obowiązywać od 15.2.2024 r.

Wyjątkiem są między innymi przepisy, które dotyczą: (i) analizy zdarzeń, na skutek których małoletni poniósł śmierć lub doznał ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, (ii) pozostałych szczególnych środków ochrony małoletnich przed krzywdzeniem, a także (iii) utworzenia określonych zespołów. Przepisy te weszły w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia ZmKRO23, co oznacza, że obowiązują od 29.8.2023 r.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Brak ławników spowolni sądy w 2024 r.

Po pierwszych wyborach, które zakończyły się 31 października, okazało się, że w skali całego kraju brakuje prawie 40 proc. ławników na nową kadencję. Rozpocznie się ona w styczniu 2024 r.

Wybory uzupełniające ruszyły. W wielu regionach nie ma jednak wystarczająco dużo chętnych. Pojawiają się też tarcia pomiędzy zgłaszającymi potrzeby sądami a włodarzami miasta. W efekcie cała procedura trwa dużo dłużej, niż powinna lub – jak słyszymy – z góry wiadomo, że zakończy się fiaskiem.

Co niedobory ławników mogą oznaczać dla petentów wymiaru sprawiedliwości?

– Skutki mogą być poważne. Albo nie będziemy wyznaczać szybko kolejnych spraw, albo te już wyznaczone będą dłużej czekać na rozpoznanie – mówi „Rzeczpospolitej” Wojciech Łukowski, prezes Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

Jemu w samym okręgu brakuje niewielu ławników, ale w sądach rejonowych na tamtym terenie sytuacja jest już znacznie gorsza.

Dużo większy problem widać w Warszawie i dwóch funkcjonujących na jej terenie sądach okręgowych.

Administracja sądowa - sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

– Brakuje połowy potrzebnych – mówi „Rz” jeden z sędziów i dodaje, że patrzenie z nadzieją na wybór uzupełniający nie wystarczy. – Jeden ławnik nie usiądzie jednocześnie w trzech salach rozpraw – zaznacza.

Co na to sami ławnicy?

Martyna Skibniewska, przewodnicząca Stowarzyszenia Rad Ławniczych, potwierdza, że duże braki występują w całej Polsce.

– To ostatni moment, żeby zadbać o skład sądów w przyszłości – od stycznia 2024 r. – podkreśla.

I wylicza wymienione wybory uzupełniające, które ruszyły w sądach w Warszawie, Gdańsku, Gdyni, Inowrocławiu czy we Wrocławiu.

Sędziowie społeczni oraz kandydaci na nich mają także apel. Chodzi o podniesienie górnej granicy wieku dla kandydatów na ławników, która dziś wynosi 70 lat.

– Przecież i tak wymagane jest zaświadczenie od lekarza o stanie zdrowia. Można by więc wyznaczyć wiek graniczny na poziomie 75 lat, oczywiście po pozytywnej opinii lekarza – zauważa Martyna Skibniewska. Jej zdaniem dałoby to nadzieję, że chętnych do pełnienia funkcji ławników będzie więcej.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Urzędy powinny być czynne w późniejszych godzinach

Aby wyrobić paszport, najczęściej trzeba wziąć urlop. I to dwa razy – pierwszy na złożenie wniosku, drugi raz na odbiór paszportu. Część wydziałów paszportowych jeden dzień w tygodniu jest czynna dłużej – do 17 albo nawet 18. Ale trzeba do nich dojechać, bo jest ich od dwóch do kilkunastu w każdym województwie.

Nieco łatwiej jest z wyrobieniem dowodu osobistego. Wprawdzie również wymagana jest osobista wizyta, by pobrać odcisk palca, ale urząd jest bliżej. I zazwyczaj krótsze kolejki. Część jednak z nich zamykana jest bardzo wcześnie. Na przykład Urząd Miasta Świnoujście obsługuje interesantów między 7 a 15.

W urzędzie stanu cywilnego część spraw można załatwić przez internet, ale nie wszystkie. A niektóre urzędy zamykają się dla interesantów już o 14. Urzędy ZUS zazwyczaj jeden dzień w tygodniu są czynne do 17. W pozostałe zaś tylko do 15.

Ważna informatyzacja

Określenie godzin urzędowania gminy jest domeną wójta i burmistrza. Mniej swobody mają urzędy administracji rządowej. Te, które obsługują interesantów, przynajmniej jeden dzień w tygodniu muszą być otwarte od 8 do 18. Tak stanowi rozporządzenie prezesa Rady Ministrów w sprawie czasu pracy pracowników urzędów administracji rządowej. Choć projektowane jest nowe rozporządzenie, przepis ten ma zostać utrzymany.

Od lat pojawiają się postulaty, aby godziny pracy urzędów były bardziej dostosowane do godzin pracy obywateli.

– Nie może być tak, że urząd o 15 zamyka się dla interesantów. Urzędy, zwłaszcza w dużych miastach, powinny być czynne do 18, i to każdego dnia. Choć jestem zwolennikiem dobrowolności, w tym wypadku należałoby wprowadzić nakaz. Pracownicy urzędów nie pracowaliby oczywiście dziesięć godzin. Część z nich przychodziłaby wcześniej i wcześniej wychodziła z pracy, część później – uważa poseł Ryszard Petru, przewodniczący sejmowej Komisji Gospodarki i Rozwoju. Dodaje, że ułatwieniem zarówno dla obywateli, jak i dla pracowników urzędów jest informatyzacja. – Niewątpliwie trzeba zwiększać liczbę spraw, które można załatwić przez internet – podkreśla Petru.

– Jest oczywiste, że dostępność urzędów powinna być dostosowana do potrzeb mieszkańców. Nacisk społeczny ma skoncentrować się na znacznym zwiększeniu digitalizacji kontaktu urzędu z obywatelem, tak aby osobista wizyta nie była w ogóle potrzebna – uważa Witold Michałek, wiceprezes Business Centre Club.

Wśród przedsiębiorców pojawiają się też postulaty otwarcia urzędów w wybrane soboty w miesiącu.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Sprzeciw urzędników

O ile pracownicy administracji nie mają nic przeciwko informatyzacji, o tyle już dostosowanie do dni i godzin pracy interesantów budzi ich niechęć.

– Żaden z pracowników nie będzie chciał przychodzić do pracy w soboty. Czasem przychodzimy, ale dlatego, że nie zdążyliśmy wykonać nałożonych na nas obowiązków w tygodniu. Administracja skarbowa wypracowuje najwięcej nadgodzin w służbie cywilnej i nie wynika to z widzimisię pracowników, tylko z obciążenia pracą – mówi Dominik Lach, przewodniczący Rady Krajowej Sekcji Administracji Skarbowej NSZZ „Solidarność”. I podkreśla, że zatrudnienie w administracji skarbowej spada. Jest to związane z niskimi płacami. A nakładanie obowiązku pracy w soboty czy w późniejszych godzinach z pewnością nie przyczyni się do wypełnienia luk kadrowych.

Część urzędników dopuszcza pracę w innych niż dotychczas godzinach.

– Rozpoczynanie pracy w późniejszych lub wcześniejszych godzinach nie jest złym pomysłem, jeśli będzie się odbywać na zasadzie dobrowolności, nie przymusu – mówi Wojciech Pleciński z Krajowej Sekcji NSZZ „Solidarność” Pracowników Administracji Rządowej i Samorządowej.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

prof. Jacek Męcina, Wydział Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych UW

Urząd jest dla obywateli, nie dla urzędników. Pracodawcy od dawna postulują, by urzędy były czynne dłużej, a także w soboty. Zdarzają się otwarte nawet do godziny 20, ale to wciąż wyjątki. Część zatrudnionych w administracji z chęcią zgodziłaby się na pracę weekendową czy indywidualny rozkład czasu pracy. Kodeks pracy daje takie możliwości. Elastyczność czasu pracy w urzędzie należy łączyć z szerszą dostępnością dla obywatela. Aby załatwić sprawy urzędowe, nie powinniśmy brać urlopu wypoczynkowego, bo nie taki jest jego cel.

Gdyby pracownik administracji pracował w sobotę wedle indywidualnego rozkładu czasu pracy, nie trzeba by mu płacić wyższej stawki. Sobota stanie się dla niego normalnym dniem pracy. Tam, gdzie chętnych by zabrakło, należałoby wprowadzić system zachęt. Są zawody, w których pracuje się w weekendy. Nie widzę powodu, by urzędnicy nie mogli dołączyć do lekarzy, pielęgniarek itp.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Pożyczkobiorcy z lepszą ochroną

To ważna kwestia dla branży pożyczkowej i naturalnie pożyczkobiorców.

TSUE odpowiadał na pytanie prejudycjalne Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w osobie sędziego Michała Maja. Rozpoznaje on trzy podobne sprawy konsumentów przeciwko firmie pożyczkowej Provident Polska SA o ustalenie bezskuteczności postanowień umów o pozaodsetkowych kosztach pożyczki.

SR chciał poznać stanowisko Trybunału w Luksemburgu, czy unijna dyrektywa konsumencka (93/13/EWG) pozwala uznać za nieuczciwe zastrzeżenie na rzecz pożyczkodawcy opłaty lub prowizji rażąco wygórowanej, choć formalnie nienaruszającej przepisów.

W pytaniu sędzia Maj zaznaczył, że nie stwierdził, aby Provident udzielał nierzetelnych informacji ani by umowy pożyczek zawierały sformułowania niejasne. konsument powinien więc mieć świadomość, jakie koszty wiążą się z ich zawarciem. Jedyną wątpliwą okolicznością w tych umowach jest to, że obciążają konsumentów rażąco wysokimi opłatami – napisał sędzia.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Trybunał przypomniał w wyroku, że warunek umowny uznaje się za nieuczciwy, jeżeli powoduje znaczącą nierównowagę praw i obowiązków stron umowy ze szkodą dla konsumenta. Nierównowaga taka może wynikać z samego faktu, że pozaodsetkowe koszty (jak opłaty, prowizje) obciążające konsumenta są oczywiście nieproporcjonalne w stosunku do pożyczonej kwoty i świadczonych usług związanych z udzielaniem kredytu. Nieuczciwy charakter warunku umownego może być jednak oceniany wyłącznie wtedy, gdy nie dotyczy głównego przedmiotu umowy ani relacji ceny i wynagrodzenia do dostarczonych w zamian towarów (pieniędzy) lub usług.

Do sądu krajowego należy więc zbadanie, czy tak jest w danej sprawie, a jeśli sąd ten unieważni warunek ze względu na to, że pozwala pożyczkodawcy na wywieranie bezprawnego nacisku, umowa może okazać się niewykonalna, a zatem nieważna. O ile jednaki nieuczciwy element warunku może być oddzielony od reszty warunku, o tyle jego usunięcie może wystarczyć do przywrócenia rzeczywistej równowagi między stronami umowy.

Wtedy umowa może dalej obowiązywać, a konsument może wybrać dowolny sposób płatności spośród tych, które są dopuszczalne na mocy prawa krajowego.

Oto komentarz dr. Adama Puchalskiego, radcy prawnego z kancelarii Rymarz Zdort Maruta: – Za sprawą wyroku TSUE konsumenci zyskali zarówno podstawę roszczeń, jak i sposób ich dochodzenia. TSUE przesądził bowiem, że już sama rażąca nieproporcjonalność kosztów lub prowizji do świadczonych usług pozwala na ich traktowanie jako nieuczciwe. Mogą zatem zostać usunięte z umowy pożyczki. Co prawda w dyrektywie występują wyjątki od tej zasady, ale lektura wyroku sugeruje, że zastosowanie takich wyjątków będzie raczej ograniczone. Dodatkowo polepszyła się sytuacja procesowa konsumentów, TSUE dopuścił bowiem szerszą możliwość korzystania z powództw o ustalenie nieważności klauzul umownych – zaznacza prawnik.

Sygnatura akt: C-321/22

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Podstawa orzekania w trybie postępowania nakazowego

Opis stanu faktycznego

P.W. został oskarżony o to, że w okresie od 16.11. do 22.11.2021 r. w bliżej nieustalonym miejscu na odcinku drogi dokonał zaboru w celu przywłaszczenia 27440 kilogramów nasion rzepaku powodując straty w kwocie 92 198 złotych, na szkodę firmy N., tj. o czyn z art. 278 § 1 KK.

Sąd Rejonowy w P. – uznając, że na podstawie zebranych dowodów okoliczności czynu i wina oskarżonego nie budzą wątpliwości (art. 500 § 1 i 3 KPK) – sprawę zainicjowaną ww. aktem oskarżenia rozpoznał w trybie postępowania nakazowego. Sąd ten wyrokiem z 23.5.2022 r., II K 567/22, oskarżonego P.W. uznał za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu i wymierzył karę 100 stawek dziennych grzywny, ustalając wysokość każdej ze stawek na kwotę 25 złotych.

Przedmiotowe orzeczenie nie zostało zaskarżone przez żadną ze stron i uprawomocniło się 25.6.2022 r.

Orzeczenie zaskarżył kasacją na niekorzyść Prokurator Generalny, który zarzucił rażące i mające istotny wpływ na treść wyroku naruszenie przepisów prawa karnego procesowego, a mianowicie art. 500 § 1 i 3 KPK i wniósł o uchylenie wyroku nakazowego oraz przekazanie sprawy Sądowi Rejonowemu w P. do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu kasacji, uchylił zaskarżony wyrok nakazowy i sprawę przekazał Sądowi Rejonowemu w P. do ponownego rozpoznania.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Uzasadnienie SN

Zdaniem Sądu Najwyższego kasacja Prokuratora Generalnego wniesiona na niekorzyść skazanego P.W., jako zasadna w stopniu oczywistym, podlegała rozpoznaniu na posiedzeniu bez udziału stron, zgodnie z art. 535 § 1 KPK.

Rację ma skarżący twierdząc, że sąd meriti przede wszystkim dopuścił się rażącego naruszenia art. 500 § 1 i 3 KPK, które w oczywisty sposób wpłynęło na treść zaskarżonego kasacją wyroku nakazowego.

Należało zacząć od tego, że orzekanie w trybie postępowania nakazowego może nastąpić jedynie w sytuacji, gdy sąd – dysponując materiałem dowodowym zebranym w postępowaniu przygotowawczym – może stwierdzić, iż okoliczności czynu i wina oskarżonego nie budzą wątpliwości (art. 500 § 1 i 3 KPK). W orzecznictwie wyraźnie zaakcentowano, że warunek ten obejmuje jednocześnie ustalenia w zakresie sprawstwa czynu, jak również wszelkie okoliczności mające wpływ na dokonanie jego właściwej oceny prawnej (zob. wyrok Sądu Najwyższego z 25.4.2022 r., II KK 158/22, Legalis). Postępowanie nakazowe jest zatem instytucją zastrzeżoną do najbardziej oczywistych przypadków, w których zebrany materiał dowodowy jest tak jednoznaczny, że nie nasuwa żadnych istotnych zastrzeżeń co do elementów relewantnych z punktu widzenia prawnokarnej oceny zachowania, które zdaniem oskarżyciela powinno skutkować określoną odpowiedzialnością karną.

Tymczasem analiza materiałów przedmiotowego postępowania jednoznacznie wskazuje, że omawiany warunek nie został spełniony. Już bowiem zestawienie zaskarżonego wyroku z wniesionym aktem oskarżenia nasuwa poważne wątpliwości co do wysokości szkody wyrządzonej przestępstwem, którego sprawstwo przypisane zostało oskarżonemu. Sąd rejonowy w komparycji wyroku nakazowego wskazał, że P.W. swoim przestępczym zachowaniem spowodował straty w kwocie 921,98 złotych, podczas gdy w akcie oskarżenia wartość tę oszacowano na kwotę 92 198 złotych i taką też sumę odnotowano w ogłoszonym P.W. postanowieniu o przedstawieniu zarzutów, jak również w postanowieniu o wszczęciu dochodzenia. Z analizy akt sprawy wynika, że wysokość wyrządzonej szkody recypowana została wprost z treści zawiadomienia o przestępstwie, w którym przedstawiciel pokrzywdzonej spółki wyliczył i podał łączną wartość skradzionych nasion rzepaku.

Z powyższego zatem wynika, że sąd meriti przyjął odmienne ustalenia faktyczne, choć w postępowaniu nakazowym sąd nie może dokonywać zmian w opisie czynu lub w jego kwalifikacji, gdyż czyn przypisany oskarżonemu w wyroku nakazowym powinien odpowiadać w pełni czynowi przyjętemu przez oskarżyciela w skardze, albowiem sąd nie może przeprowadzać własnego postępowania dowodowego (zob. wyrok Sądu Najwyższego z 28.2.2023 r., I KK 437/22, Legalis). W niniejszej sprawie sąd rejonowy zmienił opis czynu w zakresie wartości szkody wyrządzonej przestępstwem, ustalając de facto, że skazany swoim zachowaniem wyrządził pokrzywdzonej spółce szkodę o stukrotnie mniejszej wartości niż ta, którą oskarżyciel publiczny przyjął w akcie oskarżenia, a wskazana przez sąd wartość tej szkody nie znajduje oparcia w zebranym materiale dowodowym.

Do zaskarżonego orzeczenia nie sporządzono uzasadnienia, zatem nie sposób poznać motywów, którymi kierował się sąd meriti dokonując ustaleń odmiennych w omawianej materii, co zresztą powinno już skutkować rozpoznaniem sprawy w trybie postępowania ogólnego, który umożliwiałby przeprowadzenie na rozprawie głównej postępowania dowodowego, co do tego rodzaju kwestii. Można oczywiście domniemywać, że opisana niezgodność wyroku z ustaleniami postępowania przygotowawczego (aktem oskarżenia) jest następstwem technicznego błędu w edycji zaskarżonego wyroku (właściwego umiejscowienia przecinka w zapisie cyfrowym wartości szkody przy jednoczesnym braku zapisu słownego), jednak uchybienie to, jako że dotyczy merytorycznej sfery orzeczenia (ustaleń faktycznych), nie może zostać usunięte w drodze sprostowania oczywistej omyłki pisarskiej w trybie art. 105 KPK.

Niezależnie od wyżej poczynionej analizy, słusznie skarżący zwrócił też uwagę na wątpliwości, co do wartości szkody, która podana została w akcie oskarżenia, powielającym w tym zakresie treść zawiadomienia o przestępstwie. Wskazana jednak w tych dokumentach wartość skradzionego mienia w wysokości 92 198 złotych nie stanowi wyniku przemnożenia ilości skradzionych nasion rzepaku, tj. 27 440 kilogramów, przez jego jednostkową cenę 3 200 złotych za tonę, albowiem iloczyn tych dwóch liczb daje kwotę 87 808 złotych (27 440 kg x 3,2 złotych za kg = 87 808 złotych). Być może kwota wskazana przez przedstawiciela pokrzywdzonej spółki zawiera w sobie wartość 5% stawki VAT, naliczanej przy transakcji sprzedaży nasion rzepaku, choć stanowisko to – wobec braku stosownych dowodów w tym zakresie – pozostaje wyłącznie w sferze domysłów, które nie mogą stanowić podstawy ustaleń faktycznych w wyroku skazującym. Powyższe rodzi zatem kolejną wątpliwość co do rzeczywistej wartości szkody wyrządzonej przypisanym przestępstwem kradzieży, multiplikując tym samym racje przemawiające za niedopuszczalnością rozpoznania przedmiotowej sprawy w trybie nakazowym.

Przeprowadzona kontrola kasacyjna musiała zatem skutkować uchyleniem zaskarżonego wyroku nakazowego i przekazaniem sprawy Sądowi Rejonowemu w P. do ponownego rozpoznania, w toku którego organ ten powinien uwzględnić przedstawione wyżej zapatrywania. Ponadto, w kontekście wyjaśnień złożonych przez P.W. w postępowaniu przygotowawczym, analizy wymagać będą też przywołane przez skarżącego okoliczności utraty mienia opisanego w akcie oskarżenia, a to w odniesieniu do sprawstwa i winy oskarżonego, który wyjaśnił, że wskazane w zarzucie nasiona rzepaku miały zostać skradzione przez pracownika jego firmy, któremu oskarżony powierzył dalszy transport ładunku. Również relacje P.W. odnoszące się do kwestii zgłoszenia utraty ładunku ubezpieczycielowi i wypłaty przezeń odszkodowania z tego tytułu – w przypadku skazania oskarżonego – powinny zostać zbadane przez sąd przy wydawaniu rozstrzygnięcia w przedmiocie obowiązku naprawienia szkody

Komentarz

Na tle rozpoznawanej sprawy jawi się bezsporne twierdzenie, że Sąd Rejonowy w P. dopuścił się rażącego i mającego istotny wpływ na treść wyroku naruszenia przepisów prawa karnego procesowego, a mianowicie art. 500 § 1 i 3 KPK, polegającego na wydaniu wobec P.W. wyroku w postępowaniu nakazowym, mimo iż okoliczności popełnienia opisanego w akcie oskarżenia czynu z art. 278 § 1 KK – w świetle całokształtu zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego – budziły wątpliwości w odniesieniu do rzeczywistej wartości wyrządzonej tym przestępstwem szkody. Analiza zebranego w postępowaniu przygotowawczym materiału dowodowego prowadzi do wniosku, że sąd meriti błędnie wskazał w opisie czynu, iż oskarżony swoim zachowaniem wyrządził szkodę wartości 921,98 złotych, która nie koresponduje z danymi przedstawionymi w akcie oskarżenia, w którym podano, że pokrzywdzona spółka wskutek zachowania oskarżonego poniosła stratę w kwocie 92 198 złotych. Nie można przy tym pomijać, że wskazana w wyroku nakazowym wartość szkody bezpośrednio przełożyła się na rozstrzygnięcie dotyczące obowiązku jej naprawienia przez skazanego na podstawie art. 46 § 1 KK.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź