Słabo u nas z praworządnością

Polska utrzymała niechlubną 36. pozycję w świecie pod względem przestrzegania praworządności – wynika z najnowszego raportu międzynarodowej organizacji The World Justice Project (WJP). W rankingu zbadano 142 kraje. Choć od ostatniej jego edycji w ubiegłym roku pozycja Polski w tym rankingu się nie pogorszyła, wynik jest wciąż znacznie gorszy niż w 2015 r., kiedy zajęliśmy 21. miejsce. Obecnie w rankingu wyprzedzają nas nawet tak egzotyczne kraje jak Barbados czy Kostaryka.

– Przygotowując wyniki, nie uwzględniliśmy wpływu ostatnich wyborów w Polsce – zastrzegła Leslie Solis, dyrektorka ds. badań regionalnych w Unii Europejskiej w ramach WJP. Ranking został bowiem przeprowadzony między lutym a czerwcem 2023 r. Podstawą były ankiety przeprowadzane w poszczególnych krajach zarówno wśród ekspertów prawa, jak również zwykłych obywateli.

Spora strata do najlepszych

Polska uzyskała ogólną ocenę 0,64 w skali od 0 do 1, gdzie oceny wyrażono w ułamkach.

Daleko nam do Danii, która otrzymała ogólną ocenę 0,9 i została uznana za najbardziej praworządny kraj w świecie. W regionie obejmującym kraje Unii Europejskiej i Amerykę Północną Polska zajęła 26. pozycję. Za nami znalazły się m.in. Węgry z oceną 0,51, które w tym regionie uzyskały najsłabszy wynik.

Cztery punkty

W rankingowym raporcie World Justice Project zawarto czteropunktową definicję idealnej praworządności.

Po pierwsze: rząd i osoby prywatne powinny postępować odpowiedzialnie i według prawa. Po drugie: system prawa powinien być sprawiedliwy i zabezpieczać realizację podstawowych praw człowieka. Po trzecie: władza powinna być otwarta na obywateli, co znaczy m.in. przejrzystość zarówno procesu legislacyjnego, jak również stosowania prawa. Po czwarte: wymiar sprawiedliwości powinien być dostępny dla obywateli, profesjonalny i bezstronny. Na podstawie tych czterech zasad sformułowano szczegółowe kryteria oceny poszczególnych krajów w rankingu.

Każdy kraj był oceniany w ośmiu kategoriach: powściągania samowoli władz publicznych, braku korupcji (lub jej obecności), otwartości władzy na obywateli, porządku i bezpieczeństwa, egzekwowania prawa, a także dostępu obywateli do wymiaru sprawiedliwości – osobno co do sądownictwa karnego i cywilnego.

W ramach każdej z tych ośmiu kategorii oceniano poszczególne kraje pod względem różnych kryteriów.

zdjecie

Bezkarni urzędnicy

Polska wypadła nieźle pod względem porządku i bezpieczeństwa (ocena 0,86), a także eliminowania korupcji (0,72). Znacznie gorzej wypadliśmy w kategorii powściągania samowoli władz – tu ocena wyniosła zaledwie 0,53. Zaważyły na tym m.in. słabe oceny za kryteria dotyczące audytu instytucji publicznych czy sankcji dla urzędników za naruszanie prawa.

Ocenę zaledwie 0,5 uzyskało kontrolowanie władzy przez sądy, a jeszcze gorzej – 0,45 – za kontrolowanie jej przez same tylko przepisy.

Według autorów raportu kiepsko jest w Polsce z przestrzeganiem podstawowych praw człowieka. W tej kategorii Polska uzyskała ocenę 0,61. Najgorzej w tej kategorii oceniono prawo do prywatności (0,52) oraz – co może być pewnym zaskoczeniem – swobodę religijną (0,54).

Jak można się było tego spodziewać, słabo oceniono również dostęp do wymiaru sprawiedliwości w Polsce – 0,61 w sprawach cywilnych oraz 0,58 w sprawach karnych. Zaważyły na tym m.in. oceny dotrzymywania terminów przez sądy. Za przewlekłość postępowań sądy cywilne dostały ocenę 0,34, a karne 0,42. I choć polskim sądom nie zarzuca się korupcji (tu w obu przypadkach oceniono je wysoko – na 0,78 i 0,80), to jednak w większości innych szczegółowych kryteriów ich ocena nie przekraczała 0,6.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Zamknięcie na obywateli

Słabo wypadła również kategoria otwartości władz na obywateli. Tu oceniano m.in. publikację przepisów i informacji rządowych (0,57), a także realizację prawa do uzyskiwania informacji (0,48).

Spośród krajów Europy Środkowej, z którymi można porównywać Polskę, najwyższą pozycję w rankingu zajęła Estonia – jest dziewiąta w świecie. W prawie wszystkich kategoriach uzyskała ocenę powyżej 0,8. Jedynym słabszym wynikiem tego kraju jest ocena 0,75 za sądownictwo w sprawach karnych. W jednym z kryteriów bezpieczeństwa publicznego uzyskała nawet pełną „jedynkę” za skuteczne chronienie obywateli przed pospolitą przestępczością i terroryzmem.

Przywrócenie to nie wszystko

Co powinno się w naszym kraju zmienić, by poprawił on swoją pozycję w tym i podobnych rankingach?

Jak wskazuje prof. Sławomir Patyra, konstytucjonalista z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, wiele z tych złych ocen w rankingu jest efektem działania polityków sprawujących władzę od ośmiu lat, ale są też problemy z praworządnością zupełnie niezależne od polityki.

– W projektach ustaw, które przygotowały niezależne organizacje sędziów i prokuratorów, są plany, by nie tylko przywrócić stan z 2015 r., ale też pójść dalej i usprawnić działanie sądów i prokuratury – zwraca uwagę ekspert. Dodaje, że poprawa organizacji działania sądów i ich digitalizacja powinny być dokonane niezależnie od „porządków” w Sądzie Najwyższym i Trybunale Konstytucyjnym.

– Bardzo ważne jest, by politycy pracujący w Sejmie nad tymi ustawami słuchali ekspertów, a nie tylko polegali na swoim widzimisię – sugeruje prof. Patyra. Dodaje też, że przywracanie praworządności nie powinno się odbywać metodami rewolucyjnymi, które by tej praworządności szkodziły.

Swoją receptę na poprawę dostępu do wymiaru sprawiedliwości ma prokurator Katarzyna Kwiatkowska ze stowarzyszenia Lex Super Omnia. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” zauważa, że dostępność i efektywność wymiaru sprawiedliwości można osiągnąć m.in. poprzez zmianę roli prokuratora w procesie.

– Przygotowane przez nas projekty zakładają, że prokurator ma być przede wszystkim oskarżycielem, zawsze być obecny na sali sądowej i wspierać pokrzywdzonych – wylicza Kwiatkowska. Zaznacza, że prowadzeniem dochodzenia w sprawach o przestępstwa powinna się zajmować głównie policja, a udział prokuratora powinien być ograniczony do przypadków, gdy wpłynie stosowny wniosek.

– Poza tym chcemy powołać społeczną komisję, której zadaniem byłoby kontrolowanie naszej działalności i formułowanie postulatów, które poprawiłyby funkcjonowanie prokuratury – zapowiada prokurator Kwiatkowska.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Sypią się mandaty dla rowerzystów

20.10.2013 r. weszła w życie nowelizacja przepisów, która nadaje strażnikom gminnym i miejskim nowe uprawnienia mandatowe. Mogą ukarać mandatem w wysokości do 200 zł osoby jeżdżące rowerem czy hulajnogą bez uprawnień. Z kolei sąd może nałożyć na sprawcę grzywnę w wysokości 1,5 tys. zł.

Według przepisów drogowych, jeśli jadący rowerem, e-hulajnogą czy UTO nie będzie miał uprawnień do kierowania takim pojazdem, strażnik może ukarać go mandatem w wysokości od 50 do 200 zł.

Pod lupę wzięto także dzieci. Te do lat dziesięciu mogą poruszać się na rowerach i hulajnogach wyłącznie pod nadzorem pełnoletniego opiekuna. Osoby od 10. do 18. roku życia muszą mieć przynajmniej kartę rowerową lub prawo jazdy kategorii A1, AM, B1 lub T. Osobom pełnoletnim do jazdy wystarczy dowód osobisty.

Karę za jazdę jednośladem bez karty rowerowej mogą ponieść tylko nastolatki między 17. a 18. rokiem życia. Kodeks wykroczeń mówi bowiem, że „na zasadach w nim określonych” odpowiada ten, „kto popełnia czyn zabroniony po ukończeniu lat 17”.

– Poprzednia zmiana prawa odebrała strażnikom miejskim uprawnienia do nałożenia mandatu za przejazd tymi urządzeniami po przejściu dla pieszych – przypominają prawnicy.

– Obecna nowelizacja przywróciła te uprawnienia. Zgodnie z rozporządzeniem w sprawie wysokości grzywien nakładanych w drodze mandatów karnych za wybrane rodzaje wykroczeń (taryfikator) za naruszenie zakazu jazdy wzdłuż chodnika lub przejścia dla pieszych strażnik może nałożyć mandat karny w wysokości od 50 do 100 zł – mówią strażnicy.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Obowiązkowy KSeF a kursy waluty obcej

Zgodnie z art. 31a ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1570; dalej: VATU), w przypadku gdy kwoty stosowane do określenia podstawy opodatkowania są określone w walucie obcej, przeliczenia na złote dokonuje się według kursu średniego danej waluty obcej ogłoszonego przez NBP na ostatni dzień roboczy poprzedzający dzień powstania obowiązku podatkowego. Podatnik może też wybrać sposób przeliczania tych kwot na złote według ostatniego kursu wymiany opublikowanego przez Europejski Bank Centralny na ostatni dzień poprzedzający dzień powstania obowiązku podatkowego. Zgodnie z art. 31a ust. 2 VATU, w przypadku gdy podatnik wystawia fakturę przed powstaniem obowiązku podatkowego, a kwoty stosowane do określenia podstawy opodatkowania są określone na tej fakturze w walucie obcej, przeliczenia na złote dokonuje się według kursu na ostatni dzień roboczy poprzedzający dzień wystawienia faktury. Na deser warto też pamiętać, że kwota podatku na fakturze powinna być wyrażona zawsze w walucie krajowej.

Wszystko to sprawia, że w momencie wystawienia faktury podatnik powinien zasadniczo wiedzieć jakim kursem waluty obcej powinien się posłużyć. Nowa definicja wystawienia faktury trochę utrudnia sprawę. Dość ławo można bowiem wyobrazić sobie sytuację, w której data wystawienia faktury w obecnym rozumieniu (wskazana na fakturze) będzie różnić się od daty rzeczywistej (skutecznej) wysyłki do KSeF. Faktury ustrukturyzowane oczywiście będą mogły być wystawiane w walutach obcych. Co wówczas z przeliczeniami?

Fiskus proponuje uproszczenie

W praktyce możliwe jest wystąpienie sytuacji, gdy faktura ustrukturyzowana w walucie obcej z różnych przyczyn nie zostanie wystawiona przy użyciu KSeF w dacie wskazanej zgodnie z art. 106e ust. 1 pkt 1 VATU. Przykładowo u podatników wystawiających systemowo tysiące faktur, nawet kilkusekundowe przesunięcie wystawienia faktury na kolejny dzień powodowałoby konieczność skorygowania zastosowanego kursu przeliczeniowego na wystawionej w walucie obcej fakturze. Przepisy obowiązkowego KSeF wprowadzą więc pewną modyfikację i panaceum na takie właśnie sytuacje. Oto bowiem zgodnie z art. 31a ust. 1a VATU, w przypadku dostaw towarów i świadczenia usług, dla których obowiązek podatkowy powstaje z chwilą wystawienia faktury, przeliczenia na złote podatnik może dokonać według kursu średniego danej waluty obcej ogłoszonego przez NBP lub EBC na ostatni dzień roboczy poprzedzający dzień wystawienia faktury w rozumieniu „klasycznym” (a więc dzień wskazany w fakturze ustrukturyzowanej w pozycji P_1). Warunkiem jest jednak to, by faktura ustrukturyzowana została przesłana do KSeF nie później niż następnego dnia po dniu wskazanym w poz. P_1. Podobna zasada dotyczyć będzie faktur wystawianych przed powstaniem obowiązku podatkowego.

Jak korzystać z Krajowego Systemu e-Faktur? Pobierz bezpłatny, praktyczny poradnik! Sprawdź

Komentarz

Pamiętajmy, że zgodnie z art. 106i ust. 7 VATU, fakturę można wystawić zasadniczo nawet 60 dni przed powstaniem obowiązku podatkowego. W tej materii nie powinno dojść do jakichkolwiek zmian legislacyjnych. Poza rzecz jasna samą redefinicją pojęcia wystawienia faktury, którym będzie skuteczna wysyłka dokumentu do KSeF (a nie wskazanie daty w pozycji P_1). Zasadniczą wątpliwością wynikającą z nowych regulacji jest więc przede wszystkim rozbieżność czasowa między zastosowaniem kursu a wystawieniem faktury a’la KSeF. Z oczywistych względów, podatnik jest w stanie zastosować dany kurs (np. do przeliczenia kwoty VAT na PLN i wykazania tej kwoty na fakturze) w momencie twórczej pracy nad treścią faktury ustrukturyzowanej. Punktem odniesienia dla podatnika może być więc data generowania faktury w wymaganym formacie, przede wszystkim jednak data wskazana z polu P_1. Nowe rozwiązanie pozwala na stosowanie kursu z dnia roboczego sprzed dnia wskazanego w P_1, ale tylko jeśli faktura zostanie skutecznie wystawiona kolejnego dnia.

Przykładowo, jeżeli podatnik wskazał w polu P_1 datę 30.9.2024 r. i zastosował kurs z 29.9.2024 r., to jest to działanie prawidłowe nawet, jeśli faktura została skutecznie wysłana 1.10.2024 r. Nie trzeba korygować takiej faktury. Ale jeśli skuteczna wysyłka będzie miała miejsce później (np. 3.10.2024 r.) to zastosowany przez podatnika kurs wymiany nie jest już poprawny. Choć przepisy o tym nie wspominają, najbardziej zasadnym panaceum na taką sytuację może więc okazać się korekta faktury (aby wykazać kwotę podatku VAT w prawidłowej wysokości). Nie ma się co oszukiwać, bez wdrożenia odpowiednich wentyli bezpieczeństwa przyczyni się to do wzrostu liczby faktur korygujących (przynajmniej w teorii). Uproszczenie legislacyjne będzie działać jedynie w wąskim spectrum przypadków.

Problem dotyczy przede wszystkim tych sytuacji, w których faktura jest wystawiana przed powstaniem obowiązku podatkowego albo sama ma nań wpływ. Pamiętajmy, że zgodnie z zasadą ogólną z art. 19a ust. 1 VATU, obowiązek podatkowy powstaje w momencie dostawy towarów lub świadczenia usług. Jeśli faktura jest wystawiana później, ewentualne rozbieżności między datą skutecznego wystawienia a datą wykazaną w polu P_1 nie mają dla kwestii przeliczania walut obcych znaczenia.

Pamiętajmy też o fakturach korygujących (one też będą obowiązkowo w KSeF). Zgodnie z art. 31b ust. 1 VATU, w przypadku gdy kwoty stosowane do określenia podstawy opodatkowania wyrażone w walucie obcej uległy zmianie, przeliczenia na złote dokonuje się co do zasady (są odstępstwa) według kursu danej waluty obcej przyjętego do przeliczenia kwot stosowanych do określenia podstawy opodatkowania przed jej zmianą (kurs historyczny). Tym bardziej warto, aby ów kurs historyczny był stosowany prawidłowo, żeby błąd nie powielał się również przy okazji ewentualnej korekty.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Wyrok TSUE: można odzyskać zawyżony VAT

W niedawnym wyroku z 5.10.2023 r., C-355/22, Legalis, TSUE zajął się kwestią zwrotu nadpłaconego VAT. Chodziło o przedsiębiorcę, który opodatkował usługę, choć powinna być zwolniona z podatku. To orzeczenie w belgijskiej sprawie. Jakie znaczenie ma dla polskich firm?

Duże, ponieważ polskie firmy też mają problem z nadpłaconym podatkiem. I to od wielu lat. Chodzi o to, że przedsiębiorcy często zmuszeni są, przede wszystkim z powodu interpretacji skarbówki, stosować wyższą stawkę podatku. Tak było chociażby w sprawie sprzedaży wejściówek na siłownię czy fast foodów. Gdy okaże się (przeważnie pod wpływem orzecznictwa), że prawidłowa była jednak stawka niższa, pojawia się pytanie: czy przedsiębiorca może odzyskać różnicę? Fiskus od wielu lat twierdzi, że nie. Argumentuje, że to konsumenci ponieśli ciężar podatku (bo problem dotyczy sprzedaży konsumenckiej). I jeśli skarbówka zwróciłaby przedsiębiorcy różnicę, to doszłoby do bezpodstawnego wzbogacenia. Przedsiębiorca nie będzie bowiem w stanie oddać tej różnicy konsumentom.

Co stwierdził Trybunał Sprawiedliwości UE?

Z wyroku wynika, że fiskus w takich sprawach powinien jednak zwracać nadpłacony podatek. Nie jest to zresztą pierwsze takie orzeczenie w tej kwestii. Podobne zapadło w austriackiej sprawie z 8.12.2022 r., C-378/21, Legalis. Trybunał podkreśla, że skarbówka powinna oddać VAT, gdy nie ma ryzyka utraty wpływów podatkowych. Czyli wtedy, gdy sprzedaż jest dokonywana na rzecz konsumentów, którzy nie mają prawa do odliczenia VAT.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Czy po tych wyrokach fiskus ustąpi?

Skarbówka musi uwzględniać orzecznictwo TSUE. Obawiam się jednak, że tak łatwo się nie podda. Dobrą wiadomością dla podatników jest natomiast to, że Trybunał już niedługo zajmie się polską sprawą (C-606/22), bardzo podobną do belgijskiej i austriackiej. I wszystko wskazuje na to, że po raz kolejny stanie po stronie przedsiębiorców. Wtedy już fiskus nie ma wyjścia, będzie musiał ustąpić.

Co powinni zrobić przedsiębiorcy, aby odzyskać różnicę w podatku?

Mogą korygować deklaracje i składać wnioski o zwrot nadpłaty. Muszą jednak mieć świadomość, że to bardzo żmudne zadanie. Zwłaszcza w firmach, które przeprowadzają tysiące transakcji z konsumentami.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Monitoring na sali operacyjnej jako naruszenie zbiorowych praw pacjenta

Opis okoliczności faktycznych

Rzecznik Praw Pacjenta (dalej: RPP) wszczął z urzędu postępowanie w sprawie stosowania praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów przez szpital, w toku którego wystąpił do strony o udzielenie pisemnych wyjaśnień oraz informacji m.in. w zakresie wskazania, w których pomieszczeniach należących do tej placówki medycznej zainstalowany został monitoring, a także kto nadzoruje obraz z monitoringu oraz czy na blokach operacyjnych szpitala znajdują się kamery – a jeżeli tak, to w jakim pomieszczeniu ustawione zostały monitory, na których widoczny jest obraz z kamer.

Szpital poinformował, że zrealizował system monitoringu wizyjnego. Strona wskazała, że instalacja kamer została przeprowadzona na głównych ciągach komunikacyjnych oraz w obszarach szpitala szczególnie narażonych na zabór lub dewastację mienia, a w ograniczonym zakresie – w pomieszczeniach, w których pacjenci są poddawani zabiegom medycznym o kluczowym znaczeniu dla ich życia. W załączniku szpital przekazał szczegółowy wykaz pomieszczeń objętych monitoringiem. Poinformowano o funkcjonowaniu w strukturze Szpitala Lokalnego Centrum Nadzoru (dalej: LCN). W zakresie monitoringu wydzielone zostały pomieszczenia, w których są udzielane świadczenia zdrowotne, a obraz z kamer jest rejestrowany, lecz nie jest dostępny dla pracowników LCN. Zapisy z monitoringu są archiwizowane na nośniku cyfrowym, do którego dostęp ma wyłącznie jeden upoważniony pracownik – Administrator Systemu Monitoringu. Możliwość bieżącego dostępu do monitoringu posiadali Dyrektor Szpitala, Zastępca Dyrektora ds. Lecznictwa, Zastępca Dyrektora ds. Lecznictwa Otwartego, Zastępca Dyrektora ds. Pielęgniarstwa, Kierownik Działu Bloków Operacyjnych oraz jego zastępca. RPP wystąpił do szpitala o wskazanie celu zainstalowania monitoringu na poszczególnych salach operacyjnych oraz salach wybudzeń. Szpital poinformował, że celem monitorowania pomieszczeń szpitalnych, w których są udzielane świadczenia dla hospitalizowanych pacjentów było m.in. podniesienie bezpieczeństwa pacjentów, poprawa pracy personelu oraz zwiększenie efektywności i optymalizacji wykorzystania zasobów podczas zabiegów, wymienione cele pozostają w ścisłej korelacji. Zwrócono się również do placówki medycznej o wskazanie, czy oprócz naklejek z treścią „obiekt monitorowany” pacjenci informowani są o stosowaniu kamer oraz o wskazanie, czy odbiera się od pacjentów zgody na monitoring w trakcie udzielania im świadczeń zdrowotnych.

RPP uznał praktyki stosowane przez szpital, polegające na udzielaniu świadczeń zdrowotnych na salach operacyjnych, na których zainstalowane są urządzenia monitoringu wizyjnego (kamery), bez pobierania od pacjentów zgody na monitorowanie, za naruszające zbiorowe prawa pacjentów do poszanowania intymności i godności i nakazał ich zaniechania.

Stanowisko WSA

Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę szpitala S. na decyzję Rzecznika Praw Pacjenta. W motywach wyroku stwierdził, że nie można się zgodzić z twierdzeniem szpitala, że ujawnienie okoliczności z życia intymnego pacjenta w trakcie udzielania świadczenia zdrowotnego (w tym przypadku na sali operacyjnej), może być uzasadnione potrzebami organizacji pracy podmiotu leczniczego, czy też technicznymi wymaganiami aparatury medycznej. Godność pacjenta jest wartością nadrzędną nad zasadami czy procedurami organizacyjno-technicznymi szpitala. WSA nie zgodził się ze skarżącym, że podpisanie formułki „(…) przyjmuję do wiadomości, że obiekt szpitala wraz z blokiem operacyjnym są monitorowane” oznacza automatyczną zgodę na monitorowanie.

Zdaniem sądu pierwszej instancji, takie praktyki naruszają zbiorowe prawa pacjentów zgodnie z art. 59 ust. 1 pkt 1 PrPacjRPPU. WSA uwypuklił, że zaskarżoną decyzję wydano na podstawie art. 20 ust. 1 PrPacjRPPU, zgodnie z którym pacjent ma prawo do poszanowania intymności i godności, w szczególności w czasie udzielania mu świadczeń zdrowotnych, uznając ją za trafną. To, że monitoring wpisany jest w realizację świadczeń zdrowotnych szpitala w celu zapewnienia bezpieczeństwa pacjentów, czy podniesienia jakości usług medycznych lub też wykorzystania w sytuacjach spornych (np. błędów medycznych) nie ma w niniejszej sprawie żadnego znaczenia. Nie stanowi żadnego usprawiedliwienia dla naruszenia zbiorowych prawa pacjentów. Godność pacjenta jest wartością nadrzędną nad zasadami czy procedurami organizacyjno-technicznymi szpitala. Nie można bowiem traktować pacjentów instrumentalnie „zasłaniając się” procedurami i wewnętrznymi regulacjami jednostki a w zasadzie narzucając im obligatoryjny monitoring wizyjny na sali operacyjnej.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Stanowisko NSA

Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że skarga nie została oparta na usprawiedliwionych podstawach i ją oddalił. Na wstępie NSA wskazał, że z przepisów nie wynika każdorazowy obowiązek instalowania kamer bez zgody pacjenta. Dodatkowo chybione jest pomniejszanie znaczenia relewantnej okoliczności zlokalizowania monitoringu na bloku operacyjnym szpitala. Najwięcej uwagi NSA poświęcił zarzutom naruszenia przepisów prawa materialnego, a to wadliwej wykładni art. 59 ust. 1 pkt 1 PrPacjRPPU, wadliwej wykładni art. 20 ust. 1 PrPacjRPPU oraz wadliwego zastosowanie art. 30 Konstytucji RP.

Istota sprawy sprowadza się do oceny, czy brak uzyskiwania przez szpital zgody pacjenta na zastosowanie monitoringu wizyjnego na bloku operacyjnym, a ograniczenie się do zastosowania klauzuli informacyjnej o treści ustalonej w toku postępowania przez organ, stanowił sytuację wyczerpującą pojęcie praktyki naruszającej zbiorowe prawa pacjentów. Sąd pierwszej instancji w istocie oddalając skargę szpitala udzielił twierdzącej odpowiedzi, stanowisko to w pełni podziela Naczelny Sąd Administracyjny. Przesłanki określające praktykę kwalifikowaną do naruszenia zbiorowych praw pacjenta wyznacza art. 59 ust. 1 pkt 1 PrPacjRPPU, przesłanką jest bezprawne zorganizowane działanie podmiotu udzielającego świadczeń zdrowotnych, mające na celu pozbawienie lub ograniczenie praw pacjentów. Na system praw pacjenta składa się prawo do poszanowania godności i intymności. Prawo to ma umocowanie konstytucyjne i jest podniesione do praw podstawowych. Zgodnie bowiem z art. 30 Konstytucji RP, przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Tak też to prawo kształtuje art. 20 ust. 1 PrPacjRPPU. Na poszanowanie godności człowieka składa się szereg wartości, w tym prawo do intymności, którego przekroczeniem jest wprowadzenie takiego systemu monitorowania pacjentów, który przekracza granice wyznaczone przepisami prawa. Najistotniejszy był brak uzyskania zgody pacjenta na monitoring wizyjny w trakcie udzielanych świadczeń leczniczych na bloku operacyjnym, co NSA zakwalifikował jako naruszający prawo pacjenta do poszanowania intymności. Skoro zastosowana przez szpital klauzula informacyjna o istniejącym monitoringu wizyjnym na bloku operacyjnym szpitala nie mogła dawać podstaw o przyjęciu dorozumianej zgody pacjenta na taki monitoring w tym miejscu udzielania świadczeń leczniczych, pominięcie uzyskania takiej zgody stanowiło praktykę naruszania zbiorowych praw pacjenta w rozumieniu art. 59 ust. 1 pkt 1 PrPacjRPPU.

Komentarz

Jak wynika z wyroku NSA, prawo pacjenta do ochrony intymności i godności obejmuje nie tylko przyznanie mu prawa do poinformowania o istniejącym w jednostce leczniczej monitoringu wizyjnego, ale przede wszystkim do tego, że ma prawo do wyrażenia lub odmowy wyrażenia zgody na rejestrację. Sądy rozpoznające sprawę zgodnie uznały, że nie jest wystarczająca ogólna świadomość pacjenta (nawet wyrażona w formie pisemnej) co do istnienia systemu monitoringu. Prawo do poszanowania intymności i prawo do poszanowania godności należy rozpatrywać jako dwa odrębne prawa, choć niewątpliwie pozostające ze sobą w ścisłym związku. Prawo do poszanowania godności należy do sfery dóbr osobistych pacjenta i stanowi przedmiot ochrony w art. 23 KC. Jednocześnie na podstawie art. 24 KC ustawodawca chroni owe dobra zarówno przed ich naruszeniem, jak również przed zagrożeniem ich naruszenia. Nie można było również uznać za zasadnej argumentacji, że prawo pacjenta do intymności i godności jest zapewnione przez to, że na nagraniu nie można zidentyfikować osoby pacjenta. Jak słusznie podkreślono, poinformowanie pacjenta i uzyskanie zgody należy zaliczyć do elementarnego wymogu zachowania intymności i godności człowieka.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Problem z sądowym łączem nie zaszkodzi skarżącym

Pandemia przez długie miesiące dawała się we znaki wszystkim, ale miała też swoje plusy. Jeden to ekspresowa cyfryzacja wymiaru sprawiedliwości, zwłaszcza wprowadzenie zdalnych rozpraw, które przebojem wkroczyły m.in. do sądów administracyjnych. I nie ma się co ich obawiać, bo dają takie same gwarancje procesowe, jak stacjonarne, tradycyjne rozprawy. A potwierdza to pierwszy wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, który uwzględnił zarzut dotyczący problemów technicznych na sądowych łączach i zwrócił sprawę do poprawki.

Kłótnia o lokalną daninę

Zasadniczy spór dotyczył podatku od nieruchomości za 2009 r. A zaczął się nietypowo, bo z inicjatywy prokuratora, który wystąpił do samorządowego kolegium odwoławczego (SKO) o unieważnienie dwóch jego decyzji.

Kolegium odmówiło. Wyjaśniło, że uchyliło w całości decyzje dwóch wójtów określające spółce podatek od nieruchomości za 2009 r., bo było związane wyrokami sądu administracyjnego. Dlatego orzekło o braku możliwości objęcia opodatkowaniem odcinków gazociągu spółki.

Prokurator nie złożył broni. W skargach do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach zarzucił, że SKO w swoich rozstrzygnięciach pominęło zupełnie kwestię przedawnienia zobowiązania podatkowego.

Gliwicki WSA skargi prokuratorskie uwzględnił. Zgodził się z nim, że naruszenie, które zarzucił SKO, spowodowało dalsze konsekwencje dla prowadzonego w następstwie przedawnienia zobowiązania podatkowego sporu o nadpłaty podatku od nieruchomości.

W ocenie WSA nie może bowiem korzystać z zasady poszanowania trwałości ostatecznej decyzji rozstrzygnięcia, które dotyczy przedawnionego zobowiązania podatkowego.

Żadna zasada państwa prawa nie może chronić i nie chroni takich rozstrzygnięć. Gdy więc konkretny, jednoznaczny, niebudzący wątpliwości interpretacyjnych przepis stanowi o przedawnieniu zobowiązania podatkowego, to wydanie decyzji o nim w oderwaniu od faktu jego przedawnienia musi stanowić oczywiste, kwalifikowane, rażące naruszenie prawa.

Taki obrót sprawy nie był korzystny dla podatniczki, więc już sama zaskarżyła wyroki do NSA. A jednym z głównych argumentów okazały się okoliczności związane z przeprowadzeniem e-rozpraw przez WSA. Pełnomocnik podatniczki tłumaczył bowiem, że uniemożliwiono mu udział w rozprawach przeprowadzonych na odległość. Na dowód przedstawił zdjęcie tzw. zrzutu ekranu komputera z dnia, w którym miały być przeprowadzone rozprawy.

W ocenie spółki i jej pełnomocnika brak możliwości udziału w zdalnej rozprawie stanowił naruszenie prawa do obrony. A sąd pierwszej instancji uwzględnił skargi prokuratora, czyli de facto orzekł na niekorzyść spółki. I ostatecznie to właśnie ten zarzut okazał się skuteczny i przesądził o uchyleniu wyroków WSA oraz o zwróceniu mu spraw do ponownego rozpoznania.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Proces jednak do poprawki

Naczelny Sąd Administracyjny zgodził się ze spółką, że w spornych sprawach doszło do pozbawienia jej możliwości obrony swoich praw w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji. A świadczy o tym dowód ze zdjęcia. Jak wyjaśnił NSA, wynika z niego, że w dniu, w którym odbywały się rozprawy przed WSA, strona oczekiwała na tzw. łączach na połączenie, tj. na dopuszczenie do udziału w rozprawie. Na fotografii utrwalona jest godzina 12.04. Tymczasem z protokołów rozpraw wynika, że sprawy zostały wywołane punktualnie o 12.00 i nikt się na nie nie stawił. A to pozostaje w sprzeczności z dowodem, który przedstawiła skarżąca spółka.

Zdaniem sądu oczywiście można przypuszczać, że mogły wystąpić jakieś problemy techniczne po stronie sądu. Jak jednak podkreślił sędzia NSA Wojciech Stachurski, ich skutkami nie można obarczać strony skarżącej.

Jak podkreślił NSA, prawo do udziału w postępowaniu przed sądem pierwszej instancji na rozprawie jest kluczowe dla obrony interesów skarżących. Tymczasem w spornym przypadku zostało ono naruszone, co uzasadniało uchylenie zaskarżonych wyroków WSA.

Orzeczenia są prawomocne.

Sygnatury akt: III FSK 567/22 i III FSK 594/22

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Artur Nowak, radca prawny, partner w kancelarii DZP Domański Zakrzewski Palinka

Cyfryzacja postępowań przed sądami administracyjnymi, niejako efekt uboczny pandemii, stała się faktem. I zapewne możliwość zdalnego udziału w rozprawie zostanie na stałe wpisana do procedury sądowoadministracyjnej. Sporna sprawa pokazuje jednak, że zdalne orzekanie ma swoje plusy i minusy. Niemniej rozstrzygnięcie NSA potwierdza, że udział w zdalnej rozprawie daje takie same gwarancje procesowe jak tradycyjna forma. Oczywiście nie ma żadnej wątpliwości, że umożliwienie udziału w rozprawie – zarówno zdalnej, jak i tradycyjnej – to istotny element prawa do sądu i musi być respektowany. Dobrze, że NSA do tego standardu konstytucyjnego podchodzi jednakowo. Skierowanie spraw do ponownego rozpoznania tylko z powodu zarzutu niedopuszczenia do e-rozprawy przez problemy techniczne jest więc jak najbardziej słuszne.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Zasada postępowania w przypadku zbiegu negatywnych przesłanek

Opis stanu faktycznego

Wyrokiem z 21.3.2022 r., II K 173/21, Sąd Rejonowy w S. ustalając, że oskarżony J.L. dopuścił się czynu polegającego na tym, iż w nieustalonym okresie, nie później niż do stycznia 2015 r. w miejscowości K., w miejscu zamieszkania przechowywał broń palną gazową RG-89 IN 93 nr 9463 kal. 9 mm w sposób, który umożliwił dostęp do niej osobom nieuprawnionym, tj. w drewnianej szafie niespełniającej wymagań co najmniej klasy SI według normy PN-EN 14450, przez co nieumyślnie spowodował utratę tej broni, tj. występku z art. 263 § 4 KK i na podstawie art. 66 § 1 KK oraz art. 67 § 1 KK postępowanie karne wobec oskarżonego warunkowo umorzył na okres roku próby.

Orzeczenie to uprawomocniło się, bez zaskarżenia, 29.3.2022 r.

Kasację od tego wyroku złożył Prokurator Generalny, który zarzucił rażące i mające istotny wpływ na treść orzeczenia naruszenie przepisów prawa karnego materialnego i procesowego, a mianowicie art. 101 § 1 pkt 4 KK w zw. z art. 17 § 1 pkt 6 KPK.

Skarżący wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i umorzenie postępowania w oparciu o przepis art. 17 § 1 pkt 6 KPK.

Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu kasacji wniesionej przez Prokuratora Generalnego na korzyść oskarżonego uchylił zaskarżony wyrok i na podstawie art. 439 § 1 pkt 9 KPK w zw. z art. 17 § 1 pkt 6 KPK umorzył postępowanie w sprawie.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Uzasadnienie SN

Zdaniem Sądu Najwyższego kasacja jest zasadna i to w stopniu oczywistym, co umożliwiło rozpoznanie jej na posiedzeniu w trybie art. 535 § 5 KPK.

W rozpoznawanej sprawie doszło do rażącego naruszenia wskazanych w kasacji przepisów prawa materialnego, co w konsekwencji doprowadziło do wydania wyroku w zakresie odpowiedzialności karnej, mimo zaistnienia ujemnej przesłanki procesowej określonej w art. 17 § 1 pkt 6 KPK w postaci przedawnienia karalności przypisanego oskarżonemu przestępstwa. Z poczynionych w sprawie ustaleń faktycznych, co do czasu popełnienia przestępstwa, w sposób niebudzący wątpliwości wynika, że miało ono miejsce w nieustalonym okresie, nie później niż do stycznia 2015 r.

Karalność przypisanego oskarżonemu przestępstwa z art. 263 § 4 KK, które jest zagrożone karą grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku, ustaje z upływem 5 lat od czasu jego popełnienia (art. 101 § 1 pkt 4 KK). Przedłużenie terminu przedawnienia tego czynu o kolejne 5 lat możliwe jest jedynie w przypadku wszczęcia postępowania przeciwko osobie w okresie przewidzianym w art. 101 § 1 pkt 4 KK, tj. w ciągu 5 lat od popełnienia czynu (art. 102 KK). Przepis art. 102 KK stanowi, że jeżeli w okresie, o którym mowa w art. 101 KK wszczęto postępowanie, karalność przestępstw określonych w art. 101 § 1 KK ustaje z upływem 10 lat, a w pozostałych wypadkach – z upływem 5 lat od zakończenia tego okresu. Jednocześnie w art. 2 ustawy z 15.1.2016 r. o zmianie ustawy Kodeks karny (Dz.U. z 2016 r. poz. 189), mocą której zmieniono treść art. 102 KK wskazano, że do czynów popełnionych przed dniem wejścia w życie tej ustawy stosuje się przepisy o przedawnieniu nadanym ustawą nowelizującą, chyba, że termin przedawnienia już upłynął. Stąd też w sytuacji, gdy do dnia wejścia w życie zmiany przepisów o przedawnieniu (tj. do 2.3.2016 r.) nie nastąpiło przedawnienie, kwestię przedawnienia karalności należy oceniać według art. 101 KK i art. 102 KK, w brzmieniu obowiązującym w dacie orzekania i to niezależnie od tego, czy dla oceny prawnej konkretnego zachowania konieczne jest odwołanie się do reguły kolizyjnej określonej w art. 4 § 1 KK (por. postanowienie Sądu Najwyższego z 20.10.2020 r., V KK 375/20, Legalis).

Z punktu widzenia ustalenia okresu przedawnienia karalności decydujące znaczenie ma czyn przypisany w wyroku, a nie czyn zarzucany w akcie oskarżenia (por. wyrok Sądu Najwyższego z 7.8.2018 r., IV KK 456/18). Jednocześnie, jak wielokrotnie podkreślano w orzecznictwie Sądu Najwyższego, w przypadku zbiegu negatywnych przesłanek procesowych, określonych w art. 17 § 1 pkt 1 i 2 KPK oraz art. 17 § 1 pkt 6 KPK, Sąd powinien umorzyć postępowanie z uwagi na niedopuszczalność jego dalszego prowadzenia. Zasada ta nie ma jednak zastosowania wówczas, gdy zbieg tych przesłanek zostanie stwierdzony dopiero po przeprowadzeniu dowodów i wyjaśnieniu wszystkich okoliczności faktycznych sprawy (por. postanowienie Sądu Najwyższego z 27.1.2011 r., I KZP 27/10, Legalis). Wówczas umorzenie z powodu przedawnienia karalności jest dopuszczalne, ale tylko wtedy, gdy nie ma od razu podstaw do uniewinnienia oskarżonego z braku czynu lub braku znamion czynu albo braku winy. Wskazuje się również, że umorzenie z racji przedawnienia wchodzi też zawsze w rachubę, gdyby kwestie istnienia czynu, jego znamion i odpowiedzialności wymagały dalszego dowodzenia, gdyż postępowaniu w tej materii stoi na przeszkodzie przedawnienie karalności (por. postanowienie Sądu Najwyższego z 2.7.2002 r., IV KKN 264/99, Legalis oraz postanowienie Sądu Najwyższego z 3.4.2002 r., V KKN 484/00, Legalis).

Powyższe uwagi – jak słusznie dostrzega Prokurator Generalny – w realiach niniejszej sprawy nabierają szczególnego znaczenia, zważywszy na wskazaną przez prokuratora w akcie oskarżenia datę czynu zarzucanego oskarżonemu J.L. Mając bowiem na uwadze treść art. 101 § 1 pkt 4 KK stwierdzić należy, że karalność czynu zarzucanego oskarżonemu, którego miał dopuścić się nie później niż do 11.2014 r., czyli przed 1.11.2014 r., ustawała 31.10.2019 r., co przy braku oczywistych podstaw do uniewinnienia J.L. od popełnienia czynu zarzucanego aktem oskarżenia oraz nieistnieniu okoliczności przedłużających lub wstrzymujących bieg przedawnienia karalności tego czynu, nakazywała Sądowi już w chwili wniesienia aktu oskarżenia (tj. 31.3.2021 r.) – zgodnie z treścią art. 17 § 1 pkt 6 KPK – umorzenie postępowania karnego wobec zaistnienia negatywnej przesłanki procesowej w postaci przedawnienia karalności. W tej sytuacji koniecznym jest przeprowadzenie analizy, czy okres przedawnienia karalności czynu z art. 263 § 4 KK, zarzucanego J.L., nie uległ przedłużeniu.

Słusznie dostrzegł Prokurator Generalny, że w realiach przedmiotowej sprawy, przy tak ustalonej dacie występku z art. 263 § 4 KK, nie doszło do przedłużenia lub wstrzymania biegu okresu przedawnienia karalności czynu przypisanego oskarżonemu J.L. wyrokiem Sądu Rejonowego w S. z 21.3.2022 r. Przeprowadzona analiza obowiązujących w tym zakresie uregulowań prawnych prowadzi do wniosku, że nie nastąpiło przedłużenie okresu przedawnienia czynu przypisanego oskarżonemu. Przed datą ustania karalności tego występku, wynikającą z art. 101 § 1 pkt 4 KK, a więc w ciągu 5 lat od czasu jego popełnienia, tj. przed dniem 31 stycznia 2020 r., nie nastąpiło bowiem wszczęcie postępowania przeciwko J.L. o czyn z art. 263 § 4 KK (czynność ta, jak wykazano wyżej, nastąpiła 4.2.2021 r.), jak również nie nastąpiło wszczęcie postępowania w sprawie o czyn z art. 263 § 4 KK (czynność ta została dokonana 7.10.2020 r.). Tym samym, brak było podstaw do zastosowania art. 102 KK w brzmieniu obowiązującym do zarówno przed, jak i po 2.3.2016 r.

Komentarz

Należy bez cienia wątpliwości podzielić stanowisko Prokuratora Generalnego, że w realiach przedmiotowej sprawy, przy tak ustalonej dacie występku z art. 263 § 4 KK, nie doszło do przedłużenia lub wstrzymania biegu okresu przedawnienia karalności czynu przypisanego oskarżonemu J.L. wyrokiem Sądu Rejonowego w S. z 21.3.2022 r. Przeprowadzona analiza obowiązujących w tym zakresie uregulowań prawnych prowadzi do wniosku, że nie nastąpiło przedłużenie okresu przedawnienia czynu przypisanego oskarżonemu. Przed datą ustania karalności tego występku, wynikającą z art. 101 § 1 pkt 4 KK, a więc w ciągu 5 lat od czasu jego popełnienia, tj. przed 31.1.2020 r., nie nastąpiło bowiem wszczęcie postępowania przeciwko J.L. o czyn z art. 263 § 4 KK (czynność ta, jak wykazano wyżej, nastąpiła 4.2.2021 r.), jak również nie nastąpiło wszczęcie postępowania w sprawie o czyn z art. 263 § 4 KK (czynność ta została dokonana 7.10.2020 r.). Tym samym, brak było podstaw do zastosowania art. 102 KK w brzmieniu obowiązującym do zarówno przed, jak i po 2.3.2016 r. Słusznie zatem Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu kasacji wniesionej przez Prokuratora Generalnego na korzyść oskarżonego, uchylił zaskarżony wyrok i na podstawie art. 439 § 1 pkt 9 KPK w zw. z art. 17 § 1 pkt 6 KPK umorzył postępowanie w sprawie.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Dodatkowe urlopy nie są wykorzystywane

Nowe uprawnienia dla pracowników wynikają z nowelizacji Kodeksu pracy oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2023 r. poz. 641), która weszła w życie 26.4.2023 r. Wdrożyła do polskiego prawa dwie unijne dyrektywy: w sprawie przejrzystych warunków pracy oraz work-life balance.

Mało popularne

Zgodnie z tymi przepisami dodatkowy, pięciodniowy (bezpłatny) urlop opiekuńczy jest udzielany pracownikowi w celu zapewnienia osobistej opieki lub wsparcia osobie będącej członkiem jego rodziny lub mieszkającej w tym samym gospodarstwie domowym z poważnych względów medycznych.

Dwa dni (albo 16 godzin) zwolnienia od pracy w roku przysługuje natomiast z powodu działania siły wyższej w pilnych sprawach rodzinnych spowodowanych chorobą lub wypadkiem. W tym okresie pracownik zachowuje prawo do wynagrodzenia w wysokości połowy pensji.

Jeszcze przed wejściem w życie wspomnianych przepisów eksperci mieli wątpliwości, czy znajdą one szersze zastosowanie. Po prawie pół roku od ich wejścia w życie zapytaliśmy przedstawicieli organizacji pracodawców, czy te obawy się potwierdziły.

– Nie obserwujemy lawinowego zainteresowania pracowników nowymi rodzajami urlopów – mówi Wioletta Żukowska-Czaplicka, ekspertka ds. społeczno-gospodarczych z Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Robert Lisicki, dyrektor departamentu pracy Konfederacji Lewiatan, potwierdza, że z przekazywanych od pracodawców informacji wynika, że zdarzają się pojedyncze wnioski o zwolnienie z pracy z powodu działania siły wyższej.

– Dodatkowy urlop opiekuńczy dotychczas nie wzbudził jednak zainteresowania – dodaje ekspert.

W podobnym tonie wypowiada się Anna Maria Dukat, ekspertka BCC ds. niepełnosprawności i polityki senioralnej.

– Pracownicy niechętnie podchodzą do bezpłatnego urlopu opiekuńczego – mówi.

Z kolei dr Maciej Berek, główny legislator Pracodawców RP, przyznaje, że dotychczasowa praktyka stosowania nowych przepisów nie miała charakteru powszechnego.

Pracodawcy nie wydają się tym faktem rozczarowani.

– Każda nagła nieobecność pracownika to wyzwanie dla pracodawcy, który musi zapewnić ciągłość funkcjonowania swojej firmy, obsługi klientów itd. W praktyce oznacza to, że inni zatrudnieni muszą obok swoich obowiązków wykonać zadania nieobecnej osoby. Jest więc to sytuacja trudna – akcentuje Maciej Berek.

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Przyczyny

Eksperci wskazują na kilka powodów małego zainteresowania nowymi uprawnieniami.

– Przepisy obowiązują raptem kilka miesięcy, w tym przez okres wakacyjny, kiedy pracownicy raczej korzystają z urlopów wypoczynkowych niż z innych form usprawiedliwionej nieobecności – mówi Maciej Berek.

Jak wskazuje, także wiedza o nowych uprawnieniach może jeszcze nie być powszechna wśród pracowników.

Problemem mogą być też same przepisy. Robert Lisicki z Konfederacji Lewiatan zwraca uwagę, że zwolnienie od pracy z powodu działania siły wyższej wciąż budzi praktyczne wątpliwości także u pracowników.

– Cały czas pojawiają się pytania, jak rozumieć „sprawy rodzinne”, tj. czy dotyczy to tylko członków najbliższej rodziny i czy obejmuje związki partnerskie – relacjonuje.

Zdaniem Anny Marii Dukat dodatkowy urlop opiekuńczy nie cieszy się z kolei zainteresowaniem z powodu braku odpłatności.

– W ustawie zasiłkowej od dawna funkcjonuje zwolnienie od wykonywania pracy z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki m.in. nad chorym dzieckiem do lat 14, a dzieckiem do lat 8 z powodu nieprzewidzianego zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola lub szkoły, a także opieki nad innym chorym członkiem rodziny. Z tą różnicą, że z tego tytułu przysługuje opiekunowi zasiłek w wysokości 80 proc. wynagrodzenia – wyjaśnia.

Dlatego, jak podkreśla, korzystniejsze jest rozwiązanie z ustawy zasiłkowej, które nie jest ograniczone terminem pięciu dni oraz nie zabiera w pełni przychodu. Zdaniem ekspertki to również może wpływać na małą popularność nowych przepisów.

Nieprawidłowości

Chociaż zainteresowanie dodatkowymi dniami wolnymi jest niewielkie, nie oznacza to, że w niektórych przypadkach nie jest nadużywane.

– Otrzymujemy niepokojące sygnały mówiące o większym zainteresowaniu nowymi urlopami w czasie tzw. długich weekendów. Pracownicy biorą wówczas urlop opiekuńczy lub wolne z powodu siły wyższej, aby przedłużyć sobie wypoczynek. Jest to oczywiście sprzeczne z ich celem, jednak pracodawca ma ograniczone możliwości dochodzenia faktycznej przyczyny – zaznacza Wioletta Żukowska-Czaplicka.

Dlatego, jak wskazuje, ważna jest edukacja i rzetelne przekazywanie informacji przez same firmy.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Bezużyteczne prawo holdingowe

„Reforma jest ważna ze względu na nadchodzące wielkie inwestycje” – zapowiadał minister aktywów państwowych Jacek Sasin, odnosząc się do proponowanych przez ministerstwo zmian w przepisach o grupach spółek. Weszły w życie w połowie października 2022 r.

Politycy wielokrotnie zaznaczali, że zmiany w prawie ułatwią tworzenie wielkich holdingów, a w ten sposób umożliwią rozwój i ekspansję gospodarczą największych polskich spółek, zwanych szumnie „czempionami”.

Czerwona kartka dla ministra Sasina

Ani spółki z udziałami Skarbu Państwa, ani prywatni przedsiębiorcy nie skorzystali z zachwalanej przez ministra formuły. W ciągu ostatniego roku nie zarejestrowano na gruncie nowego prawa ani jednej grupy kapitałowej.

– To czerwona kartka pokazana przez obrót gospodarczy – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Michał Romanowski, adwokat, ekspert w dziedzinie prawa handlowego z Uniwersytetu Warszawskiego, który od samego początku zwracał uwagę na niebezpieczeństwa nowych rozwiązań.

Formalne uregulowanie funkcjonowania grup kapitałowych występuje w niewielu państwach świata. Jak podkreśla prof. Romanowski, pomysł wdrożenia tzw. prawa holdingowego od początku wyglądał na zły.

– Zmienia ono ustaloną praktykę funkcjonowania grup kapitałowych, która ukształtowała się m.in. dzięki orzecznictwu Sądu Najwyższego. Nowe regulacje doprowadziły np. do zmiany utrwalonego w Polsce poglądu, że interes spółki nie jest oderwany od interesu wspólników – tłumaczy ekspert.

Interes spółki, czyli co

Profesor Romanowski zwraca też uwagę, że prawo holdingowe jest groźne, bo prokuratura lekko stawia zarzuty działania na szkodę spółki przez menedżerów i członków rad nadzorczych. Ryzyko to wzrosło jeszcze bardziej po wejściu w życie 1.10.2023 r. nowelizacji Kodeksu karnego (Dz.U. z 2022 r. poz. 2600). Zgodnie z nowymi przepisami karnymi menedżer lub członek rady nadzorczej może zostać skazany za zbrodnię niegospodarności nawet na 25 lat pozbawienia wolności.

– Praktyka dostrzegła więc wielkie zagrożenie w tym, że zarejestrowanie grupy kapitałowej spowoduje, iż osoby zarządzające spółkami będą musiały zmierzyć się z pojęciem „interesu spółki”, które nie zostało zdefiniowane. Przedsiębiorcy i tak podejmują dużo ryzykownych decyzji. Nie trzeba ich dodatkowo straszyć – zauważa prof. Romanowski.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Nadmierny formalizm

– Myślę, że istnieje ryzyko związane z formalizowaniem funkcjonowania grup kapitałowych. Nowe regulacje wprowadziły np. wiążące polecenia, które mogą być wydawane przez spółkę matkę spółce córce. Należy stwierdzić, że spółki nie chcą formalizować tego typu poleceń, które w praktyce i tak przecież są wydawane. Dlaczego? Oficjalne dokumenty mogą ułatwić podnoszenie konkretnych roszczeń przez wspólników mniejszościowych czy ostatecznego właściciela grupy spółek – tłumaczy „Rzeczpospolitej” senior associate w kancelarii CRIDO, mec. Witold Gwizdek.

Do oczywistego i niepotrzebnego ryzyka należy dorzucić jeszcze zawiłości biurokratyczne, w które spółki nie chcą wchodzić.

– Nowe przepisy ze względu na swoją biurokratyczność są niepraktyczne. Wydaje się, że właściwszą drogą niż wtłoczenie spółek w formalne ramy rejestrowanych koncernów byłoby wypracowanie lepszych koncepcji i regulacji. Na przykład dotyczących tego, jak kompensować szkodę, jeżeli spółka kierowała się w swoim działaniu interesem grupy zamiast interesem własnym. Jak się okazuje, nie ma zainteresowanych organizacją spółek zaproponowaną przez ustawodawcę. Są to po prostu przepisy nieudane – tłumaczy mec. Witold Gwizdek.

Jak mówi prof. Romanowski, w obecnej sytuacji najlepszym rozwiązaniem byłoby uchylenie w całości prawa holdingowego przy okazji najbliższej noweli Kodeksu spółek handlowych.

– Która jest nieunikniona po quasi-reformach Komisji Nadzoru Właścicielskiego ministra Sasina – pointuje prof. Michał Romanowski.

Podstawa prawna: ustawa z 9.2.2022 r. o zmianie ustawy – Kodeks spółek handlowych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 12.4.2022 r. poz. 807)

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Awaria systemu KSeF

Awaria to zgodnie z potocznym rozumieniem stan niesprawności uniemożliwiający korzystanie z danego urządzenia lub systemu, który wystąpił w sposób nagły i niespodziewany. Awaria może dotyczyć więc także KSeF. Trzeba odróżnić ją od stanu niedostępności KSeF, pod którym to pojęciem ustawodawca przewiduje przede wszystkim prowadzenie zaplanowanych prac serwisowych. Innymi słowy niedostępność będzie planowana a informacja o niej pojawi się z wyprzedzeniem. Awaria będzie zaś zaskakiwać podatników niczym zima drogowców.

Co się więc zadzieje, gdy KSeF ulegnie awarii? Na start rozróżnić trzeba dwa rodzaje awarii. Ważna jest tu – co ciekawe – perspektywa sposobu informowania o wystąpieniu takiej awarii.

Awarie komunikowane na stronach BIP (art. 106ne ust. 1 VATU)

Awarie KSeF z zasady komunikowane będą na stronach BIP MF i w oprogramowaniu interfejsowym (art. 106ne ust. 1 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1570; dalej: VATU). Zgodnie z art. 106nf ust 1 VATU, w okresie trwania awarii komunikowanej na stronach ministerialnych, podatnik ma nadal obowiązek wystawiania faktur w postaci elektronicznej zgodnie z wzorem schemy faktury ustrukturyzowanej. Tyle tylko, że faktury wystawiane w takiej formie podatnik powinien udostępniać nabywcy w sposób z nim uzgodniony. Podatnik jest także obowiązany do oznaczenia faktury kodem umożliwiającym dostęp do tej faktury w Krajowym Systemie e-Faktur, umożliwiającym weryfikację danych na niej zawartych oraz umożliwiającym zapewnienie autentyczności pochodzenia i integralności treści tej faktury. Co równie ważne, datą wystawienia takiej faktury jest data wskazana na fakturze w pozycji P_1. Datą otrzymania takiej faktury jest zaś data jej faktycznego otrzymania przez nabywcę. Chyba, że data ta jest późniejsza niż data przydzielenia numeru identyfikującego tę fakturę w Krajowym Systemie e-Faktur (wówczas za datę otrzymania tej faktury przez nabywcę uznaje się datę przydzielenia tego numeru).

Faktura wystawiana w sposób uzgodniony z kontrahentem może zaginąć. Fiskus przewidział rozwiązanie także na taki wypadek. Oto bowiem na wniosek nabywcy podatnik może udostępnić ponownie tę fakturę, jeżeli ponowne udostępnienie faktury następuje przed jej przesłaniem do KSeF. Alternatywnie podatnik może też wystawić ponownie fakturę zgodnie z danymi zawartymi na fakturze będącej w posiadaniu nabywcy, przy czym faktura wystawiona ponownie może zawierać datę wystawienia i wyraz „DUPLIKAT”.

Gdy awaria zostanie okiełznana, w terminie 7 dni roboczych od dnia zakończenia awarii, wskazanego w BIP w komunikacie o zakończeniu tej awarii, podatnik musi przesłać fakturę do KSeF w celu przydzielenia numerów identyfikujących. Jeżeli podatnik nie wypełni ww. obowiązków (a więc wystawi w okresie awarii fakturę niezgodną ze wzorem lub nie wyśle do KSeF faktury w ciągu 7 dni od uporania się z awarią), naczelnik urzędu skarbowego nakłada, w drodze decyzji, na podatnika karę pieniężną w wysokości do 100% kwoty podatku wykazanego na tej fakturze wystawionej poza Krajowym Systemem e-Faktur. W przypadku faktur bez wykazanego podatku, kara pieniężna może być nałożona w wysokości do 18,7% kwoty należności ogółem wykazanej na tej fakturze wystawionej poza Krajowym Systemem e-Faktur. Tyle dobrego, że kary te mogą być nakładane dopiero od 1.1.2025 r.

Awaria nie wyklucza korygowania faktur. Mamy tu dwa przypadki do rozpatrzenia. Po pierwsze – faktura korygująca do faktury wystawionej w czasie awarii. Zgodnie z przepisami, powinna ona zawierać numer KSeF. Oznacza to, że fakturę korygującą można wystawić dopiero po nadaniu przez system numeru KSeF (a więc w praktyce po ustaniu awarii). Po drugie – faktura korygująca wystawiona w czasie awarii (do faktury ustrukturyzowanej wystawionej w czasie sprawności KSeF). Korekty takie wystawia się zgodnie z wzorem faktury ustrukturyzowanej. Na zasadach wskazanych wyżej (również z obowiązkiem wysłania ich do KSeF w ciągu 7 dni od dnia kończącego okres awarii).

Jak korzystać z Krajowego Systemu e-Faktur? Pobierz bezpłatny, praktyczny poradnik! Sprawdź

Awarie komunikowane w środkach społecznego przekazu (art. 106ne ust. 3 VATU)

Inaczej rzecz ma się w przypadku awarii komunikowanych w środkach społecznego przekazu. Tu – zgodnie z art. 106ng VATU, podatnik w okresie trwania awarii wystawia faktury w postaci papierowej lub faktury elektroniczne. Dla tego przypadku nie przewiduje się obowiązku przekazywania faktur do KSeF po ustaniu tej awarii. Nie ma też w związku z powyższym sankcji związanych z naruszeniem ww. przepisów. Inna sprawa, że z założenia to rozwiązanie może być stosowane jedynie w sytuacjach nadzwyczajnych (np. zagrożenie kraju lub jego infrastruktury). Fiskus tłumaczy propozycję takiego rozwiązania „ogólną sytuacją geopolityczną Polski”. Po zakończeniu awarii komunikowanej w ww. sposób podatnik będzie z powrotem obowiązany do wystawiania e-faktur. Oby jednak sytuacji tej nie trzeba było sprawdzać w praktyce.

Komentarz

Sposób oznaczania faktur wystawianych w czasie awarii a udostępnionych nabywcy w sposób inny niż przy użyciu KSeF oraz wymagania techniczne dla tego sposobu oznaczania określi Minister Finansów w drodze rozporządzenia. Projekt już znamy. Faktura będzie oznaczana kodem weryfikującym, który stanowi unikalny ciąg znaków przedstawiony w postaci dwuwymiarowego, kwadratowego kodu graficznego QR zgodnego z normą ISO/IEC 18004:2015.

Praktyczny wniosek płynący z ww. przepisów jest jednak także taki, że podatnicy powinni zachować możliwość fakturowania „konwencjonalnego” na wypadek sytuacji nadzwyczajnych. Nie będzie taką sytuacją przypadek jakiejkolwiek awarii KSeF, o czym trzeba pamiętać. Co ważne, komunikaty o awarii mają precyzyjnie wskazywać okres jej trwania (zakończenia). Warto wiec zadbać o to, aby systemy finansowo-księgowe śledziły te komunikaty i przekazywały tę informację automatycznie.

Inna ciekawostka: faktura w czasie awarii powinna być przekazana nabywcy w sposób uzgodniony. Powinna być ona zgodna ze wzorem schemy. Wydaje się jednak możliwe przekazanie jej w formie papierowej, jeśli taka będzie wola kontrahenta. Wydaje się także, że może on nie uzgodnić innego niż ustrukturyzowany sposobu przekazania faktur. Wtedy w czasie trwania awarii nie będzie w praktyce opcji wystawiania faktury. Skoro jednak datą wystawienia takiej faktury będzie data z pola P_1, terminy fakturowania pozostaną dochowane.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź