Pełnomocnictwo substytucyjne a wygaśnięcie pełnomocnictwa głównego

Stan faktyczny

Sąd Rejonowy (SR) 28.4.2021 r. wydał postanowienie w sprawie o podział majątku wspólnego.

Apelację od postanowienia wnieśli: wnioskodawczyni M. M. i uczestnik W. M. W apelacji uczestnika podniesiono m.in. zarzut nieważności postępowania (art. 379 pkt 2 KPC). Wynikał on z niewłaściwego umocowania pełnomocników substytucyjnych wnioskodawczyni: adwokata A. K. i radcy prawnego M. K., którym dalszych pełnomocnictw udzielił radca prawny P. S. Pełnomocnicy reprezentowali wnioskodawczynię na posiedzeniach przed SR od 17.4.2014 r. do 20.4.2021 r., podczas gdy 10.10.2016 r. radca prawny P. S. odebrał akt powołania do pełnienia urzędu sędziego Sądu Rejonowego. Do odpowiedzi na apelację (wniesionej przez adwokata A.K.) wnioskodawczyni dołączyła oświadczenie, w którym potwierdziła wszystkie czynności procesowe dokonane przez pełnomocników, w tym pełnomocników substytucyjnych.

Sąd Okręgowy (SO), rozpoznając apelację powziął wątpliwości, którym dał wyraz w przedstawionych zagadnieniach prawnych.

SO wskazał, że w piśmiennictwie jest prezentowany pogląd, zgodnie z którym istnienie substytucji jest uzależnione od istnienia pełnomocnictwa głównego (pełnomocnictwo substytucyjne ma wtórny i akcesoryjny charakter wobec pełnomocnictwa głównego). Natomiast w judykaturze jednolicie jest przyjęte, że udzielenie dalszego pełnomocnictwa procesowego jest udzieleniem pełnomocnictwa przez stronę, a nie przez pełnomocnika.

Sąd Okręgowy uznał za trafne pierwsze stanowisko i stwierdził, że wobec tego zatwierdzenie przez wnioskodawczynię czynności procesowych pełnomocników substytucyjnych należałoby uznać za niedopuszczalne.

Zagadnienie prawne

Czy udzielone przez radcę prawnego adwokatowi dalsze pełnomocnictwo procesowe traci moc prawną z chwilą utraty przez tego radcę uprawnienia do pełnienia funkcji pełnomocnika procesowego w związku z mianowaniem na stanowisko sędziego sądu powszechnego?

a w razie pozytywnej odpowiedzi na to pytanie:

Czy dopuszczalne jest w tej sytuacji zatwierdzenie przez stronę czynności procesowych substytuta?

Reforma KPC 2023 – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Stanowisko Sądu Najwyższego

Sąd Najwyższy w podjął uchwałę z 16.6.2023 r., III CZP 120/22, Legalis o treści:

Wygaśnięcie pełnomocnictwa procesowego udzielonego samodzielnie przez stronę nie powoduje wygaśnięcia dalszego pełnomocnictwa procesowego udzielonego w imieniu strony adwokatowi lub radcy prawnemu na podstawie art. 91 pkt 3 KPC.

SN na wstępie swoich rozważań, przedstawiając aspekt historyczny, wskazał na jednolitość poglądów odnoszących się do regulacji art. 86 i n. KPC (pełnomocnictwo procesowe). Zgodnie z nimi pełnomocnictwo substytucyjne wiąże stronę z substytutem, który działa w jej imieniu i z bezpośrednim skutkiem w jej sferze prawnej.

SN przypomniał, że sposób unormowania dalszego pełnomocnictwa procesowego ‎w art. 91 pkt 3 KPC nawiązuje wprost do art. 91 § 1 pkt 3 rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej z 29.11.1930 r. – Kodeks postępowania cywilnego (Dz.U. z 1930 poz. 83, Nr 651; dalej: KPC30). Przepis stanowił, że pełnomocnictwo procesowe upoważniało z samej ustawy m.in. do udzielenia dalszego pełnomocnictwa procesowego adwokatowi. Na jego tle przyjęto, że udzielając pełnomocnictwa z prawem substytucji mocodawca wyraża zgodę na zastępowanie go przez substytuta, który nie reprezentuje pełnomocnika, lecz mocodawcę. Strona ma w tej sytuacji dwóch (lub więcej) równorzędnych pełnomocników procesowych (przywołano orzeczenia SN z 1.5.1935 r., C.I. 3015/34 i z 19.4.1937 r., C.II. 2959/36). SN przywołał również uchwałę składu siedmiu sędziów SN (zasada prawna) z 23.4.1938 r., C.III. 1140/35, wskazując, że dalszy pełnomocnik dysponuje tymi samymi uprawnieniami i obowiązkami, co pełnomocnik pierwotny, gdyż jest on pełnomocnikiem procesowym w rozumieniu art. 84 i n. KPC30 (obecnie – art. 86 i n. KPC), które nie zawierają w tej materii żadnych ograniczeń.

Pogląd ten jest jednomyślnie aprobowany również na tle art. 86 i n. KPC. SN wskazał, na judykaturę, gdzie zaznacza się, że substytut nie staje się pełnomocnikiem pełnomocnika, który udzielił dalszego pełnomocnictwa, lecz samej strony. Wykonując udzielone pełnomocnictwo substytut działa w imieniu i ze skutkiem dla mocodawcy. Zakres uprawnień substytuta jest co do zasady tożsamy z zakresem uprawnień pełnomocnika głównego i wynika z art. 91 KPC.

SN, odnosząc się do tematu wpływu ustania pełnomocnictwa procesowego na umocowanie dalszego pełnomocnika wskazał, że brak jest spójności poglądów na tę kwestię.

SN przypomniał, że przed wejściem w życie KPC30 judykatura wyraziła pogląd, że na stosunek między mocodawcą a substytutem nie może mieć wpływu śmierć pełnomocnika (głównego) ani też unieważnienie jego umocowania. Wynika to z faktu, że substytut nie reprezentuje pełnomocnika, lecz mocodawcę (por. orzeczenie SN z 1.5.1935 r., ‎C.I. 3015/34).

Po wejściu w życie obecnego KPC, pogląd ten został w judykaturze zanegowany bez przedstawienia motywów (por. orzeczenie Sądu Wojewódzkiego dla woj. warszawskiego z 8.2.1968 r., III CR 147/68). Uznano, że dalsze pełnomocnictwo wygasa z chwilą śmierci pełnomocnika głównego. Piśmiennictwo również wskazywało, że substytucja jest zależna od pierwotnego pełnomocnictwa.

SN, rozważając powyższe zagadnienie, wskazał na ustawową konstrukcję pełnomocnictwa. Wskazuje ona, że działania i zaniechania pełnomocnika mają bezpośrednie skutki w sferze prawnej strony (uczestnika postępowania). Pełnomocnik działa ze skutkami prawnymi dla strony i nie nabywa we własnym imieniu żadnych uprawnień lub obowiązków. Z tych powodów, udzielając dalszego pełnomocnictwa pełnomocnik procesowy powoduje powstanie relacji prawnej między dalszym pełnomocnikiem a stroną. Nie jest to relacja prawna miedzy pełnomocnikami (głównym i substytucyjnym).

SN wskazał, że ustawowy mechanizm działania pełnomocnika procesowego powoduje, że relacja między dalszym pełnomocnikiem a stroną ma charakter samodzielny i nieakcesoryjny względem pełnomocnictwa głównego. SN przedstawił argumentację swojego stanowiska wskazując, że pełnomocnictwo dalsze powstaje na skutek wyrażenia woli przez pełnomocnika procesowego udzielającego substytucji. Tylko w tym zakresie (wyrażenie woli) ma charakter pochodny względem pełnomocnictwa głównego (udzielonego przez stronę). Związek pomiędzy pełnomocnictwem głównym a pełnomocnictwem substytucyjnym ulega zerwaniu z chwilą, w której udzielenie dalszego pełnomocnictwa wywrze skutek w sferze prawnej strony. Podmiotami powstającego w ten sposób stosunku pełnomocnictwa (substytucji), od chwili jego nawiązania, są wyłącznie strona i ustanowiony w ten sposób (dalszy) pełnomocnik. Trwanie relacji „strona – pełnomocnik substytucyjny” nie zależy tym samym od dalszych losów pełnomocnictwa głównego. Jest to zgodne ze wskazanym wyżej stanowiskiem, zgodnie z którym strona ma wówczas dwóch lub więcej równorzędnych pełnomocników procesowych.

SN odniósł się do stanowiska SO. Wskazał, że przeciwna (negowana) koncepcja, wyrażona przez SO, nie ma ustawowej podstawy. Tezę o akcesoryjności dalszego pełnomocnictwa mógłby uzasadniać jedynie wyraźny przepis prawny, którego ustawa nie zawiera albo przyjęcie założenia, że substytut zastępuje pełnomocnika.

Konkludując SN wskazał, że skoro pełnomocnictwo dalsze (substytucja) jest pełnomocnictwem niezależnym od pełnomocnictwa udzielonego przez stronę osobiście (głównego) to ustanie pełnomocnictwa głównego (wypowiedzenie lub inne zdarzenia czyniące niemożliwym dalsze działanie w charakterze pełnomocnika) nie ma wpływu na byt prawny dalszego pełnomocnictwa (substytucyjnego). Pełnomocnik substytucyjny, mimo wygaśnięcia pełnomocnictwa głównego powstałego z mocy osobistego oświadczenia strony, pozostaje w dalszym ciągu pełnomocnikiem strony do chwili ustania udzielonego mu pełnomocnictwa na skutek przyczyn przewidzianych w jego treści lub w przepisach ustawy.

SN wskazał, że poza granicami przedstawionego zagadnienia pozostaje sytuacja, w której pełnomocnictwo główne powstaje ex lege w związku z orzeczeniem sądu (art. 118 § 1 KPC). Odnosząc się do pełnomocnictwa jako instytucji prawa procesowego jak i materialnego, wskazano, że ich istota jest tożsama i polega na działaniu w cudzym imieniu z bezpośrednim skutkiem dla osoby reprezentowanej. Na tle prawa materialnego (art. 106 KC) przyjmuje się, że udzielenie substytucji następuje ze skutkiem dla mocodawcy, nie pełnomocnika, a substytut jest kolejnym pełnomocnikiem mocodawcy, dlatego ustanie pełnomocnictwa głównego nie powoduje samo przez się wygaśnięcia substytucji. Z tych powodów, odmienna ocena na tle pełnomocnictwa procesowego (w braku wyraźnego przepisu ustawy) jest niezasadna.

SN wskazał jednocześnie, że odpowiedź na pytanie pierwsze usuwa wątpliwości SO, bez potrzeby odpowiedzi na kolejne pytanie. Wobec powyższego stanowiska i faktu, że pełnomocnicy stron są profesjonalnymi pełnomocnikami, potwierdzenie ich czynności przez stronę było dopuszczalne.

Podsumowując, należy wskazać, że uchwała SN potwierdziła jako prawidłowe dotychczasowe stanowisko judykatury co do zakresu pełnomocnictwa głównego i substytucyjnego oraz rozstrzygnęła kwestię wpływu ustania pełnomocnictwa procesowego na umocowanie dalszego pełnomocnika. SN wskazał, że mechanizm ustanawiania i działania pełnomocnika (działanie pełnomocnika ze skutkiem dla strony a nie dla siebie) powoduje, że pomiędzy stroną a substytutem powstaje stosunek pełnomocnictwa. To z kolei przesadza o tym, że ustanie bytu prawnego pełnomocnictwa głównego nie ma wpływu na byt substytucji. Strona (przez udzielnie substytucji) posiada kilku równorzędnych pełnomocników działających w jej imieniu.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Kompensata składki nie wyklucza ulgi

Fiskus potwierdza, że skompensowanie przez ZUS nadpłaty składki zdrowotnej za 2022 r. na poczet bieżących lub zaległych należności jest traktowane tak jak ich zapłata. Przedsiębiorca ma więc prawo do podatkowej ulgi.

Przypomnijmy, że zgodnie z informacjami ZUS 1,4 miliona przedsiębiorców zapłaciło w 2022 r. za dużą składkę zdrowotną. I mieli prawo do jej zwrotu.

Fiskus uspokaja

– Część przedsiębiorców nie występowała o zwrot, tylko skompensowała go z bieżącymi składkami. Niektórym ZUS sam potrącił nadpłatę na poczet zadłużenia. I pojawiły się wątpliwości, czy przedsiębiorcy mogą skorzystać z podatkowej ulgi na składki – mówi Izabela Leśniewska, doradca podatkowy w kancelarii Alo-2.

Dlaczego? Otóż przepisy (ustawy o PIT oraz o ryczałcie) określające zasady ulgi mówią o składkach zapłaconych. Czy skompensowane to zapłacone? – Kompensata i zapłata to inne czynności, efekt jest jednak ten sam, dochodzi bowiem do uregulowania bieżących bądź zaległych składek – mówi Izabela Leśniewska.

Co na to fiskus? Kompensata ze zwrotu jest traktowana na równi z zapłatą składek – uspokaja Krajowa Informacja Skarbowa. Przyznaje, że roczne rozliczenie składki zdrowotnej, z którym firmy miały do czynienia po raz pierwszy, oraz duża liczba zwrotów, sprawiają, że przedsiębiorcy faktycznie mają w tej sprawie wątpliwości. Ale nasze stanowisko się nie zmienia, składki pokryte z nadpłaty za zeszły rok są uważane za zapłacone – tłumaczą konsultanci KIS.

Jak korzystać z Krajowego Systemu e-Faktur? Pobierz bezpłatny, praktyczny poradnik! Sprawdź

Składki zdrowotne…

Z ulgi na składki zdrowotne mogą skorzystać przede wszystkim przedsiębiorcy na ryczałcie oraz liniowym PIT. Ci pierwsi odpisują połowę składek (również płaconych za osoby współpracujące, np. małżonka albo dzieci) od przychodu.

Liniowcy mają dwie możliwości. Pierwsza – zaliczać składki do kosztów uzyskania przychodów. Druga – odliczać od dochodu. Na tych samych zasadach mogą rozliczyć wpłaty na ubezpieczenie zdrowotne osoby współpracującej.

Lepsze jest rozliczenie składki w kosztach. Dzięki temu wyjdzie nam niższy dochód. A u przedsiębiorców na liniówce dochód jest nie tylko podstawą opodatkowania, ale także podstawą wymiaru składki zdrowotnej. Za jednym zamachem zmniejszymy więc podatek i wpłatę do ZUS.

Firmy na liniowym PIT mają jednak limit ulgi. W 2023 r. wynosi 10,2 tys. zł.

Część przedsiębiorców może jeszcze rozliczać się w formie karty podatkowej. Oni odpisują od podatku 19 proc. składki zdrowotnej.

….i społeczne

Ulga jest też na składki na ubezpieczenia społeczne. Przedsiębiorcy, którzy są na skali albo liniowym PIT, mogą zaliczyć je do kosztów uzyskania przychodów. Podobnie jak składki odprowadzane na Fundusz Pracy. Składki na ubezpieczenia społeczne mogą alternatywnie odliczyć od dochodu. Dla wpłat na Fundusz Pracy nie ma takiej opcji.

Z kolei przedsiębiorcy na ryczałcie odliczają składki na ubezpieczenia społeczne od przychodu. Wpłaty na Fundusz Pracy im przepadają, bo ryczałtowcy nie naliczają kosztów.

Potrzebna jest informacja z ZUS

Jaki dokument potwierdza prawo do ulgi?

– Dowód wpłaty. Jeśli jednak składki zostały pokryte nadpłatą takiego dowodu nie mamy – mówi Izabela Leśniewska.

Zdaniem Krajowej Informacji Skarbowej w takiej sytuacji przedsiębiorcy potrzebne jest potwierdzenie z ZUS, że składki zostały skompensowane.

– Może to być informacja, że ZUS rozliczył nadpłatę na koncie przedsiębiorcy. Musi jednak z niej wynikać, jakie kwoty przypadają na poszczególne składki. Jeśli są wątpliwości, przedsiębiorca powinien poprosić ZUS o dodatkowe wyjaśnienia. Na potrzeby ulgi podatkowej musi bowiem mieć precyzyjne wyliczenia – mówi Izabela Leśniewska.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Beata Boruszkowska, prezes Krajowej Izby Biur Rachunkowych

Skompensowanie przez ZUS nadpłaty na poczet bieżących bądź zaległych składek oznacza, że faktycznie zostały one zapłacone. I przedsiębiorca ma prawo do podatkowej ulgi. Tak do tej pory przyjmowaliśmy i fiskus to potwierdzał. Rozliczenia rocznej składki zdrowotnej to jednak sytuacja nowa, dlatego pojawiły się obawy, czy kompensaty nie spowodują problemów. Dobrze więc, że skarbówka podtrzymuje swoje stanowisko, zresztą trudno mi wyobrazić sobie, że mogłoby być inaczej. Uczulam natomiast przedsiębiorców na kwestie dokumentacyjne. ZUS różnie księguje nadpłaty, czasami trzeba mocno się nagłówkować, żeby sprawdzić, jaka kwota poszła na jakie konto. Często jest tak, że nadpłata składki zdrowotnej idzie na poczet składek na ubezpieczenie społeczne, i odwrotnie. Dlatego najlepiej po zakończeniu roku poprosić ZUS o rozpiskę, z której wynika, czy wszystkie kwoty składek wynikające z deklaracji zostały uregulowane.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Obraza art. 70 § 1 KK

Opis stanu faktycznego

Wyrokiem Sądu Rejonowego w K. z 22.11.2021 r., IV K 758/21, M.K. został uznany za winnego czynu z art. 178a § 1 i 4 KK, za który wymierzono mu karę roku pozbawienia wolności, której wykonanie warunkowo zawieszono na okres próby wynoszący 4 lata.

Apelację od wyroku wniósł prokurator, zaskarżając go w całości na niekorzyść oskarżonego i zarzucając błąd w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia o karze, mogących mieć wpływ na jego treść, a polegający na wyrażeniu błędnego poglądu, że wobec M.B. zachodzi pozytywna prognoza kryminologiczna oraz zachodzą szczególne okoliczności przemawiające za warunkowym zawieszeniem wykonania kary pozbawienia wolności, o których mowa w art. 69 § 4 KK, podczas gdy właściwa ocena okoliczności sprawy, postawy oskarżonego i jego stosunku do norm prawnych, stopnia zawinienia i społecznej szkodliwości czynu nie pozwalają na uznanie jej za wystarczającą dla osiągnięcia wobec oskarżonego celów kary.

Sąd Okręgowy w K. wyrokiem z 1.3.2022 r., XXIII Ka 64/22, utrzymał zaskarżony wyrok w mocy.

Kasację na niekorzyść skazanego wniósł Prokurator Generalny, zarzucając rażące i mające istotny wpływ na treść wyroku naruszenie przepisów prawa procesowego, a mianowicie: art. 433 § 2 KPK i art. 457 § 3 KPK; art. 433 § 1 i 2 KPK w zw. z art. 434 § 2 KPK w zw. z art. 440 KPK, polegające na przeprowadzeniu wadliwej kontroli odwoławczej.

Prokurator Generalny wniósł o uchylenie wyroku Sądu Okręgowego w K. w zaskarżonej części i przekazanie sprawy w tym zakresie temu sądowi do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.

Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu kasacji Prokuratora Generalnego na niekorzyść, uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał Sądowi Okręgowemu w K. do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.

Szkolenia miękkie dla adwokatów i radców prawnych – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Uzasadnienie SN

Zdaniem Sądu Najwyższego kasacja okazała się oczywiście zasadna, co umożliwiło jej rozpoznanie na posiedzeniu w trybie art. 535 § 5 KPK. Oba zarzuty kasacji zasługują na uwzględnienie i oba są zasadne w stopniu oczywistym.

Odnosząc się do pierwszego z zarzutów, należy wskazać, że zgodnie z art. 69 § 4 KK wobec sprawcy występku o charakterze chuligańskim oraz sprawcy przestępstwa określonego w art. 178a § 4 KK sąd może warunkowo zawiesić wykonanie kary jedynie w szczególnie uzasadnionych wypadkach. Wymaga to powołania tego przepisu w podstawie prawnej wymiaru kary (por. wyrok Sądu Najwyższego z 10.1.2019 r., III KK 531/17, Legalis).

W sprawie M.B. sąd odwoławczy wskazał, że sąd I instancji „pominął” art. 69 § 4 KK w podstawie wymiaru kary. Mimo takiego spostrzeżenia sąd okręgowy nie uzupełnił podstawy wymiaru kary o ten przepis. Rozpoznając co do istoty zarzut błędu w ustaleniach faktycznych w zakresie pozytywnej prognozy kryminologiczno-społecznej oskarżonego, sąd odwoławczy odniósł się do typowych okoliczności mających wpływ na tę prognozę: wcześniejszej karalności, wyrażenia żalu przez oskarżonego za jego czyn, przyznania się do winy, możliwości osiągnięcia celów resocjalizacyjnych w warunkach wolnościowych. Jednak sąd okręgowy nie powołał się na jakąś okoliczność, która wskazywałaby na to, że sytuacja oskarżonego nosi miano „szczególnej”, uzasadniającej warunkowe zawieszenie wykonania kary dla sprawcy występku z art. 178a § 4 KK. Nierzetelność kontroli odwoławczej w zakresie zastosowania instytucji warunkowego zawieszenia wykonania kary w stosunku do sprawcy przestępstwa z art. 178a § 4 KK była zatem dwojaka: po pierwsze polegała na „zatrzymaniu” się jedynie na wskazaniu, że sąd I instancji pominął art. 69 § 4 KK w podstawie wymiaru kary, i braku podjęcia jakichkolwiek działań w zakresie skorygowania tej podstawy, po drugie uwidaczniała się w braku wykazania, że w stosunku do M.B. zachodzi szczególnie uzasadniony wypadek, o którym mowa w art. 69 § 4 KK, w sytuacji gdy w zarzucie apelacyjnym prokurator wprost podnosił brak ustaleń w tym przedmiocie.

W ocenie Sądu Najwyższego sąd odwoławczy błędnie zinterpretował niefortunnie sformułowany wniosek apelacji prokuratora. Treść zarzutu apelacyjnego i jego uzasadnienie prowadzą do wniosku, że prokurator zmierzał do wyeliminowania rozstrzygnięcia o warunkowym zawieszeniu wykonania kary i wymierzenia oskarżonemu kary 6 miesięcy pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia jej wykonania. Nie można zapominać, że wniosek apelacji nie wiąże sądu odwoławczego. Tym samym nie można podzielić stanowiska zawartego w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, że do korekty wyroku konieczne było podniesienie zarzutu rażącej niewspółmierności kary. Niewątpliwie podzielenie przez sąd odwoławczy stanowiska prokuratora, że co do oskarżonego nie zachodzi pozytywna prognoza kryminologiczno-społeczna, uprawniało ten sąd do zmiany wyroku przez rezygnację z zastosowania instytucji warunkowego zawieszenia wykonania kary.

Podsumowując, uznanie zasadności pierwszego zarzutu kasacji Prokuratora Generalnego nie przesądza rozstrzygnięcia w zakresie kary, jakie powinien podjąć sąd okręgowy po ponownym rozpoznaniu sprawy w instancji odwoławczej. Sąd odwoławczy powinien rzetelnie rozpoznać zarzuty apelacji prokuratora, dostrzegając jednocześnie, że zastosowanie zawieszenia wykonania kary pozbawienia wolności w odniesieniu do sprawcy przestępstwa z art. 178 § 4 KK jest dopuszczalne jedynie „w szczególnie uzasadnionych wypadkach”. Sąd ten będzie zatem zobowiązany nie tylko rzetelnie rozpoznać zarzut błędu w ustaleniach faktycznych wskazujący na brak pozytywnej prognozy kryminologicznej w odniesieniu do M.B., ale także zbadać, czy rzeczywiście w sprawie zachodzi szczególny wypadek uzasadniający zastosowanie warunkowego zawieszenia wykonania kary pozbawienia wolności. Jeżeli sąd ten dojdzie do przekonania, że taki wypadek zachodzi, i zdecyduje się na zastosowanie instytucji probacyjnej z art. 69 KK, to będzie zobowiązany powołać także art. 69 § 4 KK w podstawie prawnej zastosowania tego środka probacyjnego. Oczywiście zasadny jest również zarzut drugi kasacji. M.B. wymierzono karę roku pozbawienia wolności, której wykonanie warunkowo zawieszono na okres próby wynoszący 4 lata. Tymczasem zgodnie z art. 70 § 1 KK zawieszenie wykonania kary następuje na okres próby, który wynosi od roku do 3 lat i biegnie od uprawomocnienia się wyroku. W stosunku do M.B. nie było możliwe orzeczenie dłuższego okresu próby, o którym mowa w art. 70 § 2 KK bądź w art. 60 § 5 KK. W myśl art. 70 § 2 KK w wypadku zawieszenia wykonania kary wobec sprawcy młodocianego oraz sprawcy, który popełnił przestępstwo z użyciem przemocy na szkodę osoby wspólnie zamieszkującej, okres próby wynosi od 2 do 5 lat. Natomiast przepis art. 60 § 5 KK normuje sposób nadzwyczajnego złagodzenia kary w wypadkach określonych w art. 60 § 3 i 4 KK i przewiduje możliwość warunkowego zawieszenia kary pozbawienia wolności do lat 5 na okres wynoszący do 10 lat, jeżeli sąd uzna, że mimo niewykonania kary sprawca nie popełni ponownie przestępstwa. Żadna z tych sytuacji nie zachodzi w tej sprawie. Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z 9.8.2017 r., II KK 199/17, Legalis, obraza art. 70 § 1 KK z natury rzeczy jest rażącym naruszeniem prawa. Wpływ tego uchybienia na treść wyroku jest ewidentny, bowiem w jego następstwie dochodzi do warunkowego zawieszenia wykonania kary orzeczonej wobec oskarżonego na okres próby przekraczający górną granicę zakreśloną w ustawie.

Ponownie rozpoznając sprawę w instancji odwoławczej w zakresie rozstrzygnięcia o karze, Sąd Okręgowy w K. rzetelnie rozpozna apelację prokuratora wniesioną na niekorzyść oskarżonego i prawidłowo zastosuje instytucje prawa karnego materialnego, uwzględniając uwagi poczynione w tym uzasadnieniu.

Komentarz

Na tle rozpoznawanej sprawy warto wskazać, że w apelacji prokurator nie podniósł zarzutu dotyczącego nadmiernie długiego okresu próby. Niemniej sąd odwoławczy miał możliwość korekty wyroku w określonym zakresie, co mogło nastąpić w trybie art. 433 § 1 KPK w zw. z art. 434 § 2 KPK, w zw. z art. 440 KPK. Jest oczywiste, że w myśl dyspozycji art. 434 § 2 KPK środek odwoławczy wniesiony na niekorzyść oskarżonego może spowodować orzeczenie także na korzyść oskarżonego, pod warunkiem że zachodzą przesłanki określone w art. 440 KPK. Niewątpliwie orzeczenie dłuższego od przewidzianego w ustawie okresu próby sprawia, że orzeczenie jest rażąco niesprawiedliwe, a korekta tego okresu – jego skrócenie, tak aby odpowiadał warunkom wskazanym w art. 70 § 1 KK – z natury rzeczy byłaby działaniem na korzyść oskarżonego. Sąd odwoławczy powinien więc, zgodnie z dyspozycją art. 433 § 1 KPK, rozpoznać sprawę w szerszym niż wynikający z treści zarzutu zakresie.

Praca zdalna: ucieczka od biurka, ale nie od ZUS i fiskusa

Od 7.4.2023 r. obowiązują nowe przepisy o wykonywaniu pracy zdalnej. W efekcie uchylone zostały te o telepracy. Zamiast nich w kodeksie pojawiła się praca zdalna. Jest nią całkowite lub częściowe wykonywanie obowiązków w miejscu wskazanym przez pracownika i każdorazowo uzgodnionym z pracodawcą, m.in. z wykorzystaniem środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość. Nowe przepisy miały być odpowiedzią na rosnące zainteresowanie wykonywaniem zadań służbowych na odległość wśród pracowników oraz na większą otwartość pracodawców na tę formę obowiązków. Wiele osób, korzystając z tych rozwiązań, pracuje, podróżując po świecie. Analizujemy, jak wyglądają w tym kontekście kwestie składkowe i podatkowe.

– Firmy, które zezwolą swoim pracownikom na pracę zdalną za granicą, powinny taki ruch dokładnie przemyśleć, by uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek i trudnych do przewidzenia skutków. Taki sposób wykonywania obowiązków może bowiem nie tylko rodzić konsekwencje na gruncie ubezpieczeń społecznych, ale też wpływać na rozliczenia podatkowe tych osób – zaznacza Joanna Stolarek, doradca podatkowy w kancelarii Raczkowski.

Podobnie twierdzi Katarzyna Rzeżnicka, doradca podatkowy, starszy menedżer w Vialto Partners.

– Pracownik, który pracuje spoza terytorium Polski na rzecz krajowego pracodawcy, może powodować dodatkowe obowiązki dla polskiej firmy. Zatrudniający powinni mieć zatem świadomość takiego ryzyka – podkreśla ekspertka.

Gdzie płacić składki

Joanna Stolarek tłumaczy, że miejsce podlegania ubezpieczeniom społecznym będzie uzależnione od kraju, w którym wykonuje się obowiązki na odległość.

– Inne zasady mają zastosowanie do świadczących pracę w UE/EOG lub Szwajcarii (grupa 1), odmienne do tych, którzy zdecydują się pracować w Wielkiej Brytanii (grupa 2), oraz różne do osób wykonujących obowiązki służbowe w państwach, z którymi Polska zawarła umowy bilateralne o ubezpieczeniach społecznych, np. USA, Australia, Izrael, Czarnogóra (grupa 3). Jest wreszcie ostatnia grupa krajów, która obejmuje państwa spoza UE, z którymi takich umów nie zawarto, jak np. Tajlandia, Chiny czy Meksyk (grupa 4) – wyjaśnia ekspertka.

Mówiąc w dużym uproszczeniu, zasadą jest, że osoby pracujące zdalnie z terytoriów państw z grupy 1–3 będą podlegały składkom ubezpieczeniowym tylko w nich. Natomiast w krajach z grupy 4 mogą podlegać oskładkowaniu w dwóch państwach (tj. w Polsce i miejscu wykonywania pracy).

– Należy przy tym pamiętać, że o ile regulacje podatkowe przewidują tzw. bezpieczne okresy (jest to zasadniczo limit 183 dni – przyp. red.), w trakcie których, po spełnieniu określonych warunków, dana osoba może nie podlegać opodatkowaniu na terytorium kraju wykonywania pracy, o tyle regulacje ubezpieczeniowe takiego czasu nie przewidują. Oznacza to, że o ile osoba nie pozostanie w polskim systemie ubezpieczeniowym, o tyle w okresie wykonywania pracy zdalnej za granicą będzie oskładkowana w kraju, w którym ją wykonuje, już od pierwszego dnia – twierdzi ekspertka.

Doprecyzowuje, że w niektórych przypadkach i po spełnieniu określonych warunków jest jednak możliwe pozostanie w polskim systemie ubezpieczeń społecznych (dotyczy to krajów z grupy 1 i 3).

– Będą miały wówczas zastosowanie procedury właściwe dla oddelegowania związane z uzyskaniem zaświadczenia A1 – dodaje Joanna Stolarek.

Taki dokument potwierdza, że pracownik wykonujący pracę podlega ustawodawstwu z zakresu zabezpieczenia społecznego (tj. ubezpieczeniom społecznym i zdrowotnemu) na terenie Polski.

Katarzyna Rzeżnicka wyjaśnia jednocześnie sytuację tzw. pracowników multiregionalnych, którzy regularnie wykonują pracę w dwóch lub kilku państwach UE, tj. np. w każdym miesiącu naprzemiennie pracują w Polsce i w innym kraju UE.

– Rozporządzenia unijne określają szczegółowo zasady ustalania, w którym państwie dana osoba będzie oskładkowana. Duże znaczenie może mieć w takiej sytuacji miejsce jej zamieszkania. Jeśli pracownik, który jest zatrudniony tylko przez polskiego pracodawcę, ma miejsce zamieszkania w naszym kraju i tu pracuje średnio tylko 20 proc. czasu pracy, a pozostały spędza w innym państwie UE, to nadal będzie on podlegał ubezpieczeniom społecznym wyłącznie w Polsce. Jego pracodawca powinien jednak posiadać zaświadczenie A1, które będzie potwierdzało, że składki są należne wyłącznie tam, a tym samym nie ma obowiązku ich rozliczania w innych państwach – wyjaśnia Katarzyna Rzeżnicka.

Joanna Stolarek zwraca zarazem uwagę, że możliwości pozostania w polskim systemie ubezpieczeniowym nie będą miały osoby, które zdecydują się pracować zdalnie z terytorium Wielkiej Brytanii.

– Ci natomiast, którzy wybiorą pracę w krajach z grupy 4, mogą podlegać oskładkowaniu w dwóch państwach – zaznacza.

Prawo pracy – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Zagraniczna rezydencja

Niezwykle ważne są też przepisy podatkowe. Wciąż jest międzynarodowym standardem, że kto przebywa w danym kraju dłużej niż 183 dni w ciągu roku kalendarzowego lub ma tam swój ośrodek interesów życiowych, staje się tam tzw. rezydentem podatkowym. To oznacza, że musi zacząć się rozliczać z miejscową administracją podatkową według lokalnych reguł. W rozliczeniu rocznym musi też uwzględnić swoje zarobki osiągnięte w Polsce i w innych krajach. Prowadzi to czasem do dość skomplikowanych i nie zawsze korzystnych dla takiego pracownika rozliczeń. Wiele zależy tu od treści konkretnych umów o unikaniu podwójnego opodatkowania, jakie Polska zawarła z różnymi krajami.

Jednak praca zdalna z innego kraju, zwłaszcza np. menedżerów, kierowników i dyrektorów, może oznaczać obowiązki podatkowe za granicą także dla firmy, która ich wysyła.

– Gdy osoby pracujące za granicą zajmują się zawieraniem umów, badaniem rynku i innymi czynnościami bezpośrednio wpływającymi na politykę handlową firmy, w danym kraju może powstać tzw. zakład. Chodzi o taką formę firmowej obecności za granicą, która może kreować tam jej działalność, a tym samym jakąś część jej dochodów, a to z kolei może prowadzić do opodatkowania firmy w kraju pracy pracownika – zwraca uwagę Anna Misiak, doradca podatkowy i partner w MDDP.

Dodaje, że pojęcie zakładu zdefiniowane jest w umowach o unikaniu podwójnego opodatkowania i konwencji OECD, ale w praktyce wiele zależy od podejścia władz skarbowych w danym kraju.

– Może to oznaczać, że nawet jeśli polska firma nie założyła formalnie spółki np. na Wyspach Kanaryjskich, ale stale przez kilka miesięcy pracuje tam kilku jej menedżerów, to hiszpańskie władze skarbowe mogą się zainteresować ich działalnością pod kątem ewentualnego nałożenia hiszpańskiego podatku dochodowego na tę polską firmę – wyjaśnia Anna Misiak.

Zwrot kosztów prądu bez PIT

Przepisy o pracy zdalnej uporządkowały też kwestie związane z kosztami wykonywania jej w domu. Sporo pytań pojawiło się już w okresie pandemii Covid-19. Wówczas wiele firm wysłało swoich pracowników do pracy w domach, równocześnie zwracając im koszty związane z taką sytuacją, np. za większe zużycie prądu, koszty telefonów czy internetu, zakup komputera czy innych narzędzi pracy. Przepisy wprowadzone wiosną 2023 r. przewidują, że kwoty takich świadczeń nie są dla pracownika przychodem i w związku z tym nie podlegają opodatkowaniu.

Wydawane w ostatnich miesiącach przez Krajową Informację Skarbową interpretacje przepisów potwierdzają, że podatek się nie należy, jeśli taki zwrot uwzględnia rzeczywiste koszty oparte na cenach rynkowych.

Jak mówi Anna Misiak, do ustalania wysokości takich świadczeń warto mieć racjonalne podejście.

– W praktyce lepiej unikać sytuacji, w których np. zwrot za zużytą energię elektryczną jest niewspółmiernie wysoki, by nie narazić się na zarzut wypłaty nieopodatkowanego wynagrodzenia – zauważa ekspertka.

Szkolenia online z zakresu podatków – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Praca zdalna po nowemu

  • Istnieje możliwość wykonywania pracy zdalnej na polecenie pracodawcy wydawane na czas określony. Tak może się stać w sytuacjach wyjątkowych, np. w okresie obowiązywania stanu nadzwyczajnego, zagrożenia epidemicznego albo epidemii oraz działania siły wyższej. Pracodawca może cofnąć w każdym czasie swoją decyzję z co najmniej dwudniowym uprzedzeniem.
  • Wniosek o pracę zdalną trzeba uwzględnić m.in. gdy pracownica jest w ciąży, zatrudniony wychowuje dziecko do ukończenia przez nie czwartego roku życia (chyba że nie będzie to możliwe ze względu na organizację pracy lub jej rodzaj).
  • Pracownik może wnosić okazjonalnie o wykonywanie swoich obowiązków na odległość (w wymiarze 24 dni w roku). W takim przypadku jednak bez formalności ani obowiązków stosowanych do właściwej pracy zdalnej. Podanie dotyczące pracy zdalnej okazjonalnej nie jest jednak wiążące dla pracodawcy. Może więc odmówić jego uwzględnienia.
  • Pracodawca jest zobowiązany zwrócić pracownikowi podwyższone koszty energii elektrycznej oraz usług telekomunikacyjnych niezbędnych do wykonywania pracy zdalnej.
Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Opłata legalizacyjna właściciela nieruchomości nabytej w licytacji komorniczej

Stan faktyczny

NSA rozpoznał skargę kasacyjną od wyroku WSA w Warszawie z 22.1.2020 r., VII SA/Wa 1607/19, Legalis, w sprawie ze skargi na postanowienie Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Warszawie (WINB) w przedmiocie ustalenia opłaty legalizacyjnej i skargę kasacyjną oddalił.

W sprawie tej WSA także oddalił skargę na postanowienie WINB, którym utrzymano w mocy postanowienie Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego dla m.st. Warszawy (PINB) o ustaleniu opłaty legalizacyjnej za samowolną budowę pawilonu handlowego obsługującego stację paliw.

Od powyższego wyroku skargę kasacyjną złożył skarżący, zarzucając m.in. naruszenie:

  1. art. 48 ust. 3 w zw. z art. 52 i art. 59f ust. 1 i 2 ustawy z 7.7.1994 r. Prawo budowlane (na datę zaskarżonego postanowienia (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1202; t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 682.; dalej: PrBud) przez przyjęcie, że to on powinien być adresatem decyzji legalizacyjnej w sytuacji, gdy nie wykonywał żadnych prac związanych ze stacją paliw, natomiast stację nabył od komornika sądowego po przysądzeniu własności;
  2. art. 999 § 1 i 2 w zw. z art. 1000 KPC oraz art. 30 § 4 KPA poprzez niedostrzeżenie, że nabycie nieruchomości w drodze licytacji i przysądzenia własności jest jedną z form nabycia pierwotnego, a w konsekwencji – że nabywca nie wstępuje w sytuacje prawną swoich poprzedników i nie dochodzi do następstwa prawnego.
Szkolenia zakresu prawa budowlanego i nieruchomości – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Stanowisko NSA

NSA uznał, że skarga kasacyjna nie zawiera usprawiedliwionych podstaw. Stan faktyczny opisany w uzasadnieniu omawianego wyroku przedstawia się następująco:

W sprawie tej PINB wstrzymał roboty budowlane prowadzone bez wymaganego pozwolenia na budowę przy budowie pawilonu handlowego obsługującego stację paliw. Organ nakazał zarazem wykonanie niezbędnych zabezpieczeń, wygrodzenie terenu przed dostępem osób oraz nałożył na skarżącego obowiązek sporządzenia i przedłożenia w terminie miesiąca: zaświadczenia Prezydenta m.st. Warszawy o zgodności budowy pawilonu handlowego na działce z ustaleniami obowiązującego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego albo decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu, a także czterech egzemplarzy projektu budowlanego pawilonu handlowego zawierającego uzgodnienia i opinie, pozwolenia wymagane przepisami szczególnymi oraz opinię w zakresie zgodności wykonanych robót budowlanych z przepisami i warunkami technicznymi i opinię, że zabudowa nie narusza interesu osób trzecich, a także oświadczenia o posiadanym prawie do dysponowania nieruchomością na cele budowlane. Po wydaniu powyższego postanowienia podejmowane były przez organ kolejne czynności, które wiązały się z uzupełnieniami przedkładanej przez skarżącego dokumentacji projektowej. Ostatecznie skarżący przedłożył wymagane cztery egzemplarze projektu budowlanego.

Wobec powyższego PINB postanowieniem wydanym na podstawie art. 49 ust. 1 pkt 3 i ust. 2 PrBud ustalił opłatę legalizacyjną. Rozstrzygnięcie to utrzymał w mocy WINB, a postanowienia te zaaprobował WSA w Warszawie w zaskarżonym wyroku oddalającym skargę. Sąd I instancji, odpierając zarzuty skargi, wskazał, że rozstrzygnięcia wydawane na podstawie art. 48 PrBud mogą być kierowane również do następców prawnych inwestorów, którzy uzyskując prawo własności nieruchomości, nabyli wszelkie prawa i obowiązki wiążące się z tą nieruchomością (art. 52 PrBud). Odnosząc się do kwestii nabycia nieruchomości, na której znajduje się legalizowany budynek, w drodze licytacji komorniczej, sąd wyjaśnił, że przepisy KPC w rozpatrywanej sprawie nie znajdują zastosowania.

W ocenie NSA zaskarżony wyrok nie narusza art. 48 ust. 3 w zw. z art. 52 i art. 59f ust. 1 i 2 PrBud.

Normalną i wynikającą wprost z przepisów prawa (art. 49 ust. 1 in fine i ust. 2 PrBud) konsekwencją przedłożenia projektu budowlanego w procedurze legalizacyjnej było ustalenie przez organ nadzoru budowlanego opłaty legalizacyjnej wobec skarżącego. Wbrew twierdzeniom skarżącego nie ma znaczenia fakt, że nie był on wykonawcą samowoli. Zgodnie z art. 52 PrBud (w brzmieniu aktualnym na datę zaskarżonego postanowienia) inwestor, właściciel lub zarządca obiektu budowlanego jest obowiązany na swój koszt dokonać czynności nakazanych w decyzji, o której mowa w art. 48, art. 49b, art. 50a oraz art. 51 PrBud. Skarżącemu przysługuje prawo użytkowania wieczystego działki, które nabył w licytacji komorniczej i które zostało mu przysądzone postanowieniem Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy. W takiej sytuacji w pełni uzasadnione – i wprost umocowane w treści art. 52 PrBud – jest kierowanie do niego rozstrzygnięć w toku postępowania legalizacyjnego prowadzonego na podstawie art. 48 PrBud. Wszakże skarżący jest właścicielem obiektów budowlanych posadowionych na działce. Można dodać, że wprawdzie inwestor także jest wymieniony w art. 52 PrBud, jednak w okolicznościach sprawy nie byłoby zasadne prowadzenie postępowania legalizacyjnego wobec poprzedniego właściciela obiektu, choćby był on wykonawcą samowoli. Poprzedni właściciel, którego majątek zlicytowano, stracił bowiem całkowicie uprawnienia do nieruchomości.

Zarzut naruszenia art. 999 § 1 i 2 KPC w zw. z art. 1000 KPC i art. 30 § 4 KPA jest nieuzasadniony. NSA nie kwestionował przedstawionych w skardze kasacyjnej reguł związanych z nabywaniem nieruchomości w drodze licytacji komorniczej, zaznaczył jednak, że fakt, iż w przypadku tego rodzaju nabycia dochodzi do nabycia pierwotnego, nie powoduje, że odpada obowiązek właściciela doprowadzenia obiektów budowlanych do stanu zgodnego z prawem. Prawo budowlane i wynikające z niego obowiązki dotyczące obiektów budowlanych nie są roszczeniami ciążącymi na nieruchomości. Są to obowiązki wynikające z ustawy, które są aktualne względem inwestora, a później także każdoczesnego właściciela, względnie zarządcy. Skarżący nabył prawo użytkowania wieczystego działki, na której znajdował się samowolnie wybudowany budynek, co zostało ustalone przez organy nadzoru budowlanego. W takiej sytuacji w oparciu o przepisy ustawy (art. 48 i 49, z uwzględnieniem art. 52 PrBud) należało przeprowadzić stosowną procedurę legalizacyjną, w toku której ustala się między innymi opłatę legalizacyjną – co też uczyniono w zaskarżonym w niniejszej sprawie postanowieniu.

Komentarz

Obowiązki związane z legalizacją budynku ciążą zasadniczo na osobie, która jest właścicielem nieruchomości w dacie wydawania decyzji w ww. przedmiocie. Tak samo obowiązek ten dotyczy osoby, która nabyła nieruchomość w drodze licytacji komorniczej. Nabycie pierwotne nieruchomości nie zwalnia z obowiązków natury administracyjnej. Prawo budowlane wykazuje tutaj autonomiczność względem reguł nabywania nieruchomości opisanych w KPC i KC.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Przepisy zmieniają się niemal co chwila

Przez 30 lat mieliśmy szybki wzrost gospodarczy w Polsce. Teraz zwolniliśmy i nie wiadomo, kiedy będzie odbicie. Biznes jest świadom długoterminowej stagflacji? To jest groźne?

Nasz biznes pamięta gorsze czasy. Lata 90. były bardzo trudne. Przemysł akurat jest cykliczny, więc przyzwyczaił się, że raz idzie dobrze, raz źle. Poza tym wielu sektorom wiedzie się bardzo dobrze. Na przykład usługi, szczególnie związane z IT, w ogóle nie widzą zastoju, tylko wzrost. Podobnie wygląda sektor energii. Wszystkie formaty odnawialnych źródeł, poczynając od energii wiatrowej poprzez fotowoltaikę po magazyny ciepła – tu wszyscy widzą rozwój. Częściowo wynika to z zastępowania brudnej energii.

Są też sektory stabilne, konsumenckie. Widać to w sieciach sklepów i u dostawców żywności. Wartościowo mają wzrost, który wynika z inflacji, ale widzą osłabienie popytu. To taka stabilność stagnacyjna, ale wielu przedsiębiorców sobie z tym radzi. Wymyśla produkty i formaty, które idą dobrze.

W polskim biznesie obserwujemy też trend, na którym nam, jako bankowi inwestycyjnemu, bardzo zależy. Chodzi o wychodzenie firm na świat. Świat z naszego punktu widzenia to Europa i Stany Zjednoczone. Reszta jest mniej istotna. Powstaje nowa kategoria „polska firma globalna”.

Możemy pomagać klientom na świecie, bo mamy tam sieć i znajomości, biura w ponad 40 krajach. Są firmy, które mają 20 proc. sprzedaży w Polsce, a 80 proc. w Europie. A firmy, które polegają na formatach internetowych, gdzie nie ma geograficznych granic, często od samego początku sprzedają w różnych krajach. Dla nich Polska to nie bieżąca koniunktura, ale bardziej kwestia stabilności przepisów, bezpiecznej siedziby. Są i globalne firmy, które mają fabryki na wszystkich kontynentach, ale siedzibę np. w Krakowie.

Przeszkadza coś tym firmom, jeśli chodzi o kwestie regulacyjne i bariery prawne w Polsce?

Jakość prawa i jego niestabilność. Jeżeli prowadzi się biznes w jednym kraju, to trzeba się przygotować, że jest, jak jest. A jeżeli prowadzi się biznes w kilkudziesięciu krajach, i w każdym się coś dzieje, to w sposób naturalny ten biznes dąży do kraju, gdzie jest bezpiecznie. Chyba nie jest w naszym interesie utrata biznesów, które ciągle są zakotwiczone w Polsce, notowane na GPW albo mające tu siedzibę. Wiele krajów robi dużo, żeby przyciągnąć przede wszystkim swoich ludzi. Przyciąganie amerykańskiego kapitału do Polski jest trudniejsze niż utrzymywanie polskiego w Polsce. Brak stabilności i jakość tworzonego prawa to straszliwa bolączka.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Jak w tym obszarze wypadamy na tle naszych sąsiadów?

Ostatnio słyszałem od radcy prawnego międzynarodowej firmy, jakie akty zmieniają się w danym roku. Średnia z ostatnich paru lat? Zmienia się 70 proc. aktów w Polsce. W zeszłym roku – 98 proc., tych dotyczących danej firmy. Nigdzie na świecie nie ma takiego wyniku, więc się wyróżniamy. Zmiany prawa są wszędzie, ale nie tak, żeby wszystko się zmieniło niemal w jednej chwili. To zdecydowanie za dużo.

A są jakieś dobre aspekty?

Są. Fundacja rodzinna, która była długo omawiana i promowana, jest bardzo dobrze oceniana. Gdy rozmawiam z przedsiębiorcami rodzinnymi, to zakładają fundacje rodzinne. To powinno dawać stabilność na wiele pokoleń, więc może wiele poprawić. Te rozwiązania są oceniane jako znacznie lepsze niż schematy podatkowe z użyciem dwóch–trzech krajów.

Jednak dochodzi u nas do nadmiernej komplikacji prawa przy próbach załatwienia bieżących problemów. Bo problemy są tu i teraz, a prawo jest na dłuższy okres. Analiza skutków prawnych i stabilność prawa jest wartością samą w sobie, a nie tylko rozwiązaniem bieżącego problemu, które może być krótkotrwałe.

Jest też ważna kwestia, czy Polska jest gospodarką rynkową. Takie pytanie stawiano głównie w kontekście Chin, które zostały w którymś momencie uznane za gospodarkę rynkową, zaakceptowane w gremiach międzynarodowych, ale okazuje się, że kurs waluty politycznie ustala bank centralny, a przedsiębiorcy działają na rozkaz państwa. Obawiam się, że przez nadmierną regulację coraz więcej obszarów w Polsce nie zależy od rynku, tylko od trendów regulacyjnych i politycznych. Ciekawe, kiedy ktoś się zacznie nad tym zastanawiać.

Z jednej strony mamy nadregulację w Polsce, ale też nie zapominajmy o UE, która dokłada swoją cegiełkę.

Regulacje europejskie dbają o utrzymanie wolnego rynku. Tu jest różnica. Większość regulacji europejskich jest po to, żeby uniemożliwić odgradzanie rynków w poszczególnych krajach. Jest też silne ustawodawstwo antytrustowe.

Ciężko dzisiaj zawrzeć transakcję między dużymi firmami, która by nie miała istotnego aspektu antymonopolowego i nie była badana przez regulatora.

To źle czy dobrze?

Jeśli cenimy gospodarkę rynkową i konkurencję, to musimy o nie dbać. Monopol prywatny jest tak samo zły jak państwowy. Większość regulacji europejskich powinna nas bronić przed jakimkolwiek monopolem. To nie zawsze jest po myśli przedsiębiorców.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Zmiany w KPC dotyczące postępowania zażaleniowego

Skład sądu

Nowelizacja wprowadza zmiany w zakresie składu sądu właściwego do rozpoznania zażalenia.

Dotąd obowiązywała ogólna reguła, że sąd rozpoznaje zażalenie w składzie trzech sędziów, a odrzucenie zażalenia następuje w składzie jednoosobowym.

Zasady te ulegną modyfikacji. Teraz regułą będzie, że sąd orzeka w składzie jednego sędziego w przypadku tzw. zażaleń pionowych, czyli zażaleń przysługujących do sądu II instancji na niektóre postanowienia sądu I instancji.

Skład jednoosobowy właściwy będzie przy tym:

Odmiennie kształtować się będzie sytuacja w przypadku zażaleń poziomych (przysługujących do innego składu tego samego sądu) na pewne postanowienia sądu I i II instancji. I tak – do ich rozpoznania nadal właściwy będzie sąd w składzie trzech sędziów (art. 3941a § 12 KPC, art. 3942 § 13 KPC), podczas gdy odrzucenie takiego zażalenia następowało będzie w składzie jednoosobowym (art. 3941a § 11 KPC, art. 3942 § 12 KPC).

Zmiany dotyczą więc składu sądu, jaki jest właściwy do rozpoznania zażalenia. Skład sądu do odrzucenia zażalenia pozostaje natomiast niezmienny i dalej jest to skład jednoosobowy (zarówno w przypadku zażaleń pionowych, jak i w przypadku zażaleń poziomych).

Wyżej wymienione przepisy określające skład sądu jako trzyosobowy znajdą już zastosowanie w praktyce – ZmKPC23(3) uchyla jednocześnie obowiązujące obostrzenia covidowe, które przewidują z kolei, że w I i ii instancji sąd rozpoznaje sprawy w składzie jednego sędziego.

Reforma KPC 2023 – Sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Zażalenia na postanowienia sądu II instancji

W ramach nowelizacji po raz kolejny rozszerzono katalog postanowień sądu II instancji, od których przysługuje zażalenie.

Przypomnijmy jeszcze, że zażalenie na postanowienie sądu II instancji przysługuje wówczas, gdy sąd ten wydaje pewne postanowienia „po raz pierwszy”, a nie wskutek rozpoznania zażalenia na postanowienie sądu I instancji.

Wcześniejsza nowelizacja wprowadzona ZmKPC23(2) dość znacząco rozszerzyła już katalog zaskarżalnych postanowień sądu II instancji. Niemniej jednak – mimo że stanowiła ona krok w dobrą stronę – nadal nie naprawiła wszystkich niedociągnięć istniejącej regulacji.

Obecna nowelizacja wprowadza w tym zakresie dwie zmiany. Od 28.9.2023 r. zażalenie będzie przysługiwało także na postanowienia sądu II instancji, których przedmiotem jest:

Jeśli idzie o pierwszą z wyżej wymienionych zmian, to 1.7.2023 r. wprowadzono art. 3942 § 11 pkt 41 KPC przewidujący, że zażalenie służy na postanowienia sądu II instancji w przedmiocie wynagrodzenia biegłego. Teraz dodano – w pełni słusznie – że zażalenie przysługuje również na postanowienia tego sądu, których przedmiotem jest wynagrodzenie mediatora i należności świadka. Zbliża to standard ochrony prawnej do tego, jaki obowiązuje przed sądem I instancji (por. art. 3941a § 1 pkt 9 KPC). Niemniej jednak dalej nie przewidziano – z szerzej nieznanych względów – możliwości wniesienia zażalenia na postanowienia sądu II instancji w przedmiocie wynagrodzenia kuratora ustanowionego dla strony, podczas gdy istnieje możliwość wniesienia środka zaskarżenia na tożsame postanowienia wydane w postępowaniu I-instancyjnym.

Z kolei druga wprowadzana obecnie zmiana naprawia błąd wcześniejszej jeszcze nowelizacji KPC z 2019 r. przyjętej ustawą z 4.7.2019 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2019 r. poz. 1469).

W stanie prawnym obowiązującym do 7.11.2019 r. – czyli do czasu wejścia w życie wyżej wskazanej, dużej noweli z 2019 r. – postanowienia sądu II instancji odrzucające wniosek o doręczenie orzeczenia z uzasadnieniem mogły być kwestionowane w drodze zażalenia do SN. W sprawach, w których przysługuje skarga kasacyjna, zażalenie przysługiwało bowiem na postanowienia sądu II instancji „kończące postępowanie w sprawie” (dawniej: art. 3941 § 2 KPC) – rozumiano tak właśnie m.in. niektóre postanowienia odmawiające uzasadnienia orzeczenia oraz jego doręczenia (te, wskutek wydania których, niemożliwe było skuteczne wniesienie skargi kasacyjnej do SN).

Wydaje się, że zmiana z 2019 r. nie była w tym zakresie intencjonalna. Ustawodawca eliminując przepis art. 3941 § 2 KPC, zmienił wówczas treść art. 3942 § 1 KPC, przewidując w nim, że zażalenie do innego składu sądu II instancji przysługuje na postanowienie tego sądu o odrzuceniu apelacji. Niemniej uszło uwadze ustawodawcy, że postanowienia sądu II instancji odrzucające apelację nie były jedynymi postanowieniami tego sądu „kończącymi postępowanie w sprawie”.

W konsekwencji od 1.7.2023 r. – na mocy ZmKPC23(2) – rozszerzono katalog zaskarżalnych postanowień sądu II instancji także na:

Zapominano jednak wtedy o postanowieniach tego sądu w przedmiocie odmowy uzasadnienia orzeczenia oraz jego doręczenia.

Wprowadzając teraz ponownie możliwość zaskarżenia postanowień sądu II instancji, których przedmiotem jest odmowa uzasadnienia orzeczenia oraz jego doręczenia, ZmKPC23(3) naprawia wcześniejsze błędy w tym zakresie. Jedyna różnica polega na tym, że:

Jednocześnie wprowadzone zmianą powodują, że w zakresie możliwości skarżenia postanowień w przedmiocie odmowy uzasadnienia orzeczenia oraz jego doręczenia sytuacja prawna strony występującej przed sądem II instancji nie będzie odbiegała na jej niekorzyść od sytuacji przed sądem I instancji.

Komentarz

Wprowadzone zmiany w postaci rozszerzenia katalogu postanowień sądu II instancji, które podlegają zaskarżeniu, oceniam pozytywnie. Eliminują one pewien brak symetrii pomiędzy zaskarżalnością postanowień sądów I i II instancji w danym przedmiocie, która nie znajdowała racjonalnych podstaw. Gdy zaś idzie o zmianę składu sądu w postępowaniu zażaleniowym – biorąc pod uwagę, że już sama koncepcja zażaleń poziomych – a więc tych rozpoznawanych przez inny skład tego samego sądu (czyli w praktyce: innych sędziów tego samego sądu) – budzi wątpliwości, dlatego dobrze, w mojej ocenie, że pozostawiono skład trzyosobowy dla ich rozpoznawania. Nowelizacja przewiduje wszak, że zażalenia poziome nadal będą rozpoznawane w składzie trzech sędziów.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Kamera może nagrywać operację bez zgody pacjenta

Od 6.9.2023 r. można instalować monitoring we wszystkich szpitalnych salach, w których udzielane są świadczenia zdrowotne, jeśli zarządzający placówką uzna to za konieczne. Także na bloku operacyjnym. Pacjent nie musi wyrażać wcześniej zgody na filmowanie. Jednak pomieszczenia objęte monitoringiem muszą być oznaczone. Pacjent ma też możliwość sprzeciwu. Wówczas kamera powinna zostać wyłączona. Zmianę wprowadziła nowelizacja ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta oraz niektórych innych ustaw.

Bezpieczeństwo kontra intymność

Jak podkreśla rzecznik praw pacjenta, przy stosowaniu monitoringu konieczne jest wyważenie: dążenia do poprawy bezpieczeństwa pacjentów, efektywności procesu leczniczego, korzyści związanych z optymalizacją procesów zarządczych z koniecznością respektowania praw pacjenta, w szczególności prawa do poszanowania intymności i godności. Nie jest to łatwe.

W ostatnich latach rzecznik wydał 15 decyzji w postępowaniach w sprawach praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów, których przedmiotem było zastosowanie przez podmiot leczniczy monitoringu wizyjnego.

W 12 przypadkach uznał praktyki za naruszające zbiorowe prawa pacjentów. Za niezgodne z prawem uznano m.in. montowanie kamer w pomieszczeniach SOR-u, w pomieszczeniach sanitarnych, ale też monitorowanie pacjentów na salach operacyjnych bez ich zgody.

Po zmianie prawa dotychczasowa praktyka rzecznika i orzecznictwo sądów administracyjnych dotyczące monitoringu wizyjnego w podmiotach leczniczych może być nieaktualne. Aby zmniejszyć ryzyko nieprawidłowości, rzecznik praw pacjenta przygotował poradnik na temat kamer.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Operacja pod okiem kamer

Zgodnie z nowym brzmieniem art. 23a pomieszczenie, w którym udzielane są świadczenia zdrowotne, może być monitorowane, jeżeli jest to konieczne w procesie leczenia pacjentów lub do zapewnienia im bezpieczeństwa – w przypadku szpitali, zakładów opiekuńczo-leczniczych, zakładów pielęgnacyjno-opiekuńczych, zakładów rehabilitacji leczniczej i hospicjów. Jest to możliwe za pomocą urządzeń umożliwiających rejestrację obrazu (monitoring), ale już nie dźwięku, uwzględniając konieczność poszanowania intymności i godności pacjenta, w tym przekazywanie obrazu z monitoringu w sposób uniemożliwiający ukazywanie intymnych czynności fizjologicznych, potrzebę zastosowania monitoringu w danym pomieszczeniu oraz konieczność ochrony danych osobowych.

– Istotne zagadnienie to obowiązek takiej konfiguracji przekazywania obrazu z monitoringu, który uniemożliwi ukazywanie intymnych czynności fizjologicznych. Co zaliczamy do takiego katalogu? Co chociażby z porodem? Granica jest cienka i łatwo ją przekroczyć – mówi Adam Klimowski, dyrektor działu prawnego Jamano.

Poradnik rzecznika nie rozwiewa tych wątpliwości, zdając się na rozsądek kierownika podmiotu wykonującego działalność leczniczą, który odpowiada za wykorzystywanie monitoringu zgodnie z przepisami prawa. Rzecznik rekomenduje, by monitoring sal operacyjnych nie rejestrował wizerunku pacjenta. Pacjent i personel powinien być identyfikowany w oparciu o metadane, takie jak: numer kamery rejestrującej obraz, numer pacjenta, czas rozpoczęcia i zakończenia monitoringu.

– Nie jest jasne, kto będzie mógł mieć dostęp do nagrań i w jaki sposób będą one zabezpieczone tak, by nie dostały się w niepowołane ręce. Będzie to duże wyzwanie dla informatyków i prawników placówek medycznych – zaznacza Adam Klimowski.

Nagrania wolno przechowywać maksymalnie przez trzy miesiące, chyba że przepisy odrębne stanowią inaczej. Podmiot leczniczy przetwarza je w tym czasie tylko do celów, w których zostały zebrane. Potem musi je zniszczyć.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Jolanta Budzowska, radca prawny, wspólnik w kancelarii Budzowska Fiutowski i Partnerzy

Kierownik podmiotu wykonującego działalność leczniczą zyskał bardzo daleko idące uprawnienia. Będzie mógł określić we własnym zakresie, w regulaminie organizacyjnym, sposób obserwacji każdego z pomieszczeń, w których są udzielane świadczenia zdrowotne, jeżeli uzna, że jest to konieczne w procesie leczenia pacjentów lub do zapewnienia im bezpieczeństwa. Taka decyzja powinna być uzasadniona potrzebą oraz zapewniać ochronę danych osobowych, a także uwzględnić prawo do intymności i godności pacjenta.
To jest jednak zabezpieczenie niewystarczające. Oddanie wyłącznie w ręce kierownika podmiotu leczniczego narzędzi do ingerencji w tak fundamentalne prawa pacjenta, jak prawo do godności i do intymności, oceniam jako zdecydowanie zbyt daleko idący ruch.
Jeżeli zmiana przepisów motywowana jest bezpieczeństwem pacjenta, to bardziej właściwe byłoby zapewnienie co najmniej symetrycznych uprawnień pacjentom. To pacjent jest podmiotem słabszym, w dużej mierze podporządkowanym decyzjom i działaniom świadczeniodawcy. Strefa intymności człowieka w takiej sytuacji powinna więc być poddana szczególnej ochronie.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Prezes UODO nakłada karę za utratę dostępu do dokumentacji przez administratora

Stan faktyczny

Do Urzędu Ochrony Danych Osobowych (dalej: UODO) wpłynęła informacja od podmiotu trzeciego, wskazująca na utratę dokumentacji koncesyjnej prowadzonej w formie elektronicznej przez P. Sp. z o.o. z siedzibą w W. (dalej: Administrator), która to dokumentacja powinna zawierać dane osobowe pracowników ochrony, a także osób fizycznych będących stronami umów cywilnoprawnych.

W związku z powyższym Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych (dalej: Prezes UODO) zwrócił się do Administratora o udzielenie informacji, czy w wyniku ww. sytuacji dokonana została analiza incydentu pod kątem ryzyka naruszenia praw lub wolności osób fizycznych, niezbędna do oceny, czy doszło do naruszenia ochrony danych skutkującego koniecznością zawiadomienia Prezesa UODO oraz osób, których dotyczy naruszenie. W piśmie wskazano na treść art. 33 ust. 1 i 3 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.4.2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (Dz.Urz. UE L z 2016 r. Nr 119, s. 1; dalej: RODO) oraz na sposób, w jaki może dokonać zgłoszenia naruszenia.

Z wyjaśnień udzielonych przez Administratora w odpowiedzi na to i na późniejsze wezwania organu nadzorczego (kierowane do niego przed wszczęciem postępowania administracyjnego w niniejszej sprawie) wynika m.in., że:

  1. Doszło do ataku ransomware przeprowadzonego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. W związku z tym zdarzeniem doszło do zaszyfrowania danych osobowych znajdujących się na trzech serwerach, przy czym dane te dotyczyły wszystkich pracowników spółki i osób świadczących na rzecz spółki usługi w ramach zawartych umów cywilnoprawnych.
  2. W wyniku przedmiotowego zdarzenia Administrator utracił dostęp do danych ww. osób należących do następujących kategorii: nazwisk, imion, dat urodzenia, numerów rachunków bankowych, adresów zamieszkania lub pobytu, numerów ewidencyjnych PESEL, adresów e-mail, danych dotyczących zarobków, numerów telefonów oraz numerów dowodów osobistych.
  3. Administrator zweryfikował problem, ustalił brak możliwości rozszyfrowania (dostęp do utraconych danych nie został odzyskany) i przyjął, że najkorzystniejsze będzie wstrzymanie się od ingerowania w system. Administrator korzystał więc ze sporządzonej w formie papierowej kopii danych.
  4. Administrator na podstawie badania przepływu danych wychodzących ustalił, że nie doszło do transferu danych poza firmowy serwer (dane nie zostały pobrane przez osobę nieupoważnioną). Z przeprowadzonego przez pracowników Administratora audytu systemu informatycznego, który (jak oświadczył Administrator) wykazał, że nie doszło do uzyskania dostępu do danych w nim przetwarzanych, nie sporządzono żadnego raportu.

Administrator wskazał również, że dostęp do dokumentacji prowadzonej w formie elektronicznej nie został utracony, a jedynie zablokowany. Uznano, że art. 33 ust. 1 RODO nie miał w tej sytuacji zastosowania.

Na tym etapie ustaleń wynikało, że doszło do naruszenia ochrony danych osobowych polegającego na przełamaniu zabezpieczeń systemu informatycznego Administratora wykorzystywanego do przetwarzania danych osobowych, a następnie zaszyfrowaniu przetwarzanych w nim danych. W konsekwencji Administrator został pozbawiony dostępu do ww. systemu oraz znajdujących się w nim danych osobowych wszystkich pracowników spółki i osób świadczących na rzecz spółki usługi w ramach zawartych umów cywilnoprawnych (tj. ich nazwisk, imion, dat urodzenia, numerów rachunków bankowych, adresów zamieszkania lub pobytu, numerów ewidencyjnych PESEL, adresów e-mail, danych dotyczących zarobków, numerów telefonów i numerów dowodów osobistych).

W związku z poczynieniem wyżej wskazanych ustaleń Prezes UODO wszczął z urzędu postępowanie administracyjne wobec Administratora w sprawie braku zgłoszenia naruszenia ochrony danych osobowych Prezesowi UODO, zgodnie z art. 33 ust. 1 RODO, oraz braku zawiadomienia o naruszeniu ochrony danych osobowych osób, których dotyczyło naruszenie, zgodnie z art. 34 ust. 1 i 2 RODO, a także w sprawie możliwości naruszenia obowiązków wynikających z przepisów RODO w związku z naruszeniem ochrony danych osobowych, w następującym zakresie: art. 5 ust. 1 lit. f, art. 5 ust. 2, art. 24 ust. 1, art. 25 ust. 1 oraz art. 32 ust. 1 i 2 RODO.

Ochrona Danych Osobowych – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Z uzasadnienia decyzji Prezesa UODO

Prezes UODO ocenił, że Administrator nie przeprowadził prawidłowej analizy ryzyka dla procesu przetwarzania danych osobowych w formie elektronicznej (nie uzyskano odpowiedzi na przesyłane Administratorowi wezwania do złożenia wyjaśnień). Nieoszacowanie poziomu ryzyka (lub błędne jego dokonanie) uniemożliwia zastosowanie odpowiednich środków bezpieczeństwa dla danego zasobu oraz zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia naruszenia (przy czym podobne skutki może mieć niedopasowanie środków bezpieczeństwa do wniosków płynących z prawidłowej analizy ryzyka).

Niezależnie od okoliczności związanych z analizą ryzyka należy stwierdzić, że Administrator nie zastosował odpowiednich środków bezpieczeństwa. Brak odpowiednich zabezpieczeń technicznych stanowi podatność, a co za tym idzie ‒ stwarza wysokie zagrożenie w postaci zmniejszenia odporności systemu m.in. na działanie złośliwego oprogramowania. W rezultacie w analizowanej sprawie doszło do zmaterializowania się ryzyka: nastąpiło przełamanie zabezpieczeń systemu informatycznego wykorzystywanego do przetwarzania danych osobowych, a następnie dane znajdujące się w tym systemie zostały zaszyfrowane.

W niniejszej sprawie administracyjna kara pieniężna nałożona została za naruszenie art. 25 ust. 1, art. 32 ust. 1 i 2, art. 33 ust. 1 i art. 34 ust. 1 i 2 RODO na podstawie art. 83 ust. 4 lit. a RODO, natomiast za naruszenie art. 5 ust. 1 lit. f i art. 5 ust. 2 RODO ‒ na podstawie art. 83 ust. 5 lit. a RODO. Nakładając karę, Prezes UODO wziął pod uwagę następujące okoliczności:

  1. Naruszenie przepisów RODO, nakładających na Administratora obowiązki w zakresie zastosowania odpowiednich środków technicznych i organizacyjnych w celu zapewnienia bezpieczeństwa przetwarzanym danym osobowym, miało wpływ na naruszenie przede wszystkim dostępności danych szczególnej kategorii podmiotów danych (tj. pracowników i współpracowników).
  2. Naruszenie godziło pośrednio w interesy pracowników, których dane powinny być chronione. Należy przyjąć, że naruszenie przepisów art. 5 ust. 1 lit. f, art. 5 ust. 2, art. 25 ust. 1 oraz 32 ust. 1 i 2 RODO rozpoczęło się jeszcze przed zaistnieniem naruszenia ochrony danych osobowych. Natomiast naruszenie obowiązków wynikających z art. 33 ust. 1 i art. 34 ust. 1 i 2 RODO trwa od chwili, do której Administrator winien był wykonać swoje obowiązki informacyjne wynikające z tych przepisów. Rozważając tę przesłankę, należy również zaznaczyć, że naruszenie ochrony danych osobowych dotyczyło danych około 30 osób.
  3. Administrator podjął świadomą decyzję, m.in. by nie zawiadamiać o naruszeniu Prezesa UODO, a także osób, których dane dotyczą. Będąc tego świadomy, Administrator podjął jednak decyzję m.in. o rezygnacji z dokonania zgłoszenia naruszenia Prezesowi UODO i powiadomienia osób, których dane dotyczą, pomimo faktu, że Prezes UODO w pierwszej kolejności informował o obowiązkach ciążących na administratorze w związku z naruszeniem ochrony danych. Organ nadzorczy nie stwierdził jednak, by naruszenie pozostałych przepisów (tj. w szczególności art. 25 ust. 1 oraz art. 32 ust. 1 i 2 RODO) miało w przedmiotowej sprawie charakter umyślny ‒ wynikało raczej z niedbalstwa po stronie spółki.
  4. Administrator nie podjął działań naprawczych mających na celu usunięcie naruszenia oraz złagodzenie jego ewentualnych negatywnych skutków poza deklarowanymi próbami odzyskania dostępności danych z pomocą właściwych urzędów (przy czym nie wiadomo, czy działania te były w pełni skuteczne).
  5. O naruszeniu przepisów dotyczących ochrony danych osobowych stanowiących przedmiot niniejszego postępowania Prezes UODO dowiedział się od podmiotu trzeciego.

Administrator nie udzielił wyczerpujących wyjaśnień na wezwania organu nadzorczego ‒ odpowiedzi na zadawane pytania często były lakoniczne lub niespójne. Terminowość oraz sposób ich udzielania (np. wielokrotne przesyłanie dokumentów niepodpisanych przez osoby upoważnione do reprezentacji) świadczą na niekorzyść Administratora przy ocenie jego współpracy z Prezesem UODO.

Ustalając wysokość administracyjnej kary pieniężnej, Prezes UODO nie znalazł podstaw do uwzględnienia okoliczności łagodzących.

Komentarz

Pomimo licznych wyjaśnień i wskazówek organów nadzorczych co do tego, jak należy rozumieć naruszenie ochrony danych, o którym mowa w art. 33 RODO, oraz kiedy należy zgłosić takie naruszenie, Administrator w omawianej sprawie nie podjął wymaganych czynności. Uznał bowiem, że blokada założona w wyniku oprogramowania ransomware uniemożliwiająca dostęp do dokumentacji elektronicznej nie oznacza, że doszło do utracenia dostępu do tej dokumentacji. W związku z tym, że nie doszło do utraty dostępu, wywnioskowano, że według Administratora nie ma ryzyka naruszenia praw lub wolności osób fizycznych, a zatem nie zachodzi potrzeba zgłaszania naruszenia.

Taki tok rozumowania oceniam jako nieprawidłowy. Z ustaleń Prezesa UODO wynika, że w omawianej sprawie doszło do przełamania zabezpieczeń systemu, a następnie zaszyfrowania przetwarzanych w nim danych. Skoro dane osobowe, za które odpowiadał Administrator, zostały zaszyfrowane (Administrator ponadto zdecydował się na nierozszyfrowanie danych), oznacza to, że został on pozbawiony dostępu do danych szczególnej grupy podmiotów danych, jakimi są pracownicy i współpracownicy.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Rusza reforma, ale bez konkretów

Duże zmiany w powinnościach jednostek samorządu terytorialnego przynosi wchodząca właśnie w życie reforma. Najważniejsze z nich jest ustawowe wprowadzenie obowiązku stworzenia przez wszystkie gminy w Polsce do końca 2025 r. planów ogólnych. Będą to zupełnie nowe akty planowania przestrzennego. Mają zastąpić studia uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego.

Bez rozporządzeń nie będzie wuzetek

Do stworzenia planów ogólnych gminy będą potrzebowały wsparcia urbanistów. Chociaż ustawa wchodzi w życie i prace nad nowymi dokumentami planistycznymi można by rozpocząć od przyszłego tygodnia, to w praktyce nie jest to możliwe. Wciąż nie ma aktów wykonawczych, które wskazałyby, jak plan ogólny ma dokładnie wyglądać.

Szczegółów zatem nie znają obecnie nawet specjaliści, pytań wciąż jest wiele, a czasu na stworzenie planów ogólnych coraz mniej. Ustawa wprawdzie nie zakłada kar dla gmin za nieuchwalenie w terminie planów ogólnych, ale te, które tego nie zrobią, od 2026 r. nie będą mogły wydawać decyzji o warunkach zabudowy czy uchwalać planów miejscowych.

Dr hab. Maciej J. Nowak, prof. Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie i szef Zespołu Prawno-Urbanistycznego Komitetu Przestrzennego Zagospodarowania Kraju PAN, mówi, że ważne jest przygotowanie przez gminy przemyślanego, opartego na analizach planu ogólnego, czego nie można robić na szybko, aby tylko zdążyć z jego uchwaleniem w wymaganym czasie.

Eksperci obawiają się, że nowe zasady wyznaczania w planie ogólnym gminy obszarów przeznaczonych pod zabudowę mieszkaniową spowodują, że wiele gruntów, które dotychczas mogły być zabudowane na podstawie decyzji WZ, straci swój potencjał budowlany, a to obniży podaż gruntów przeznaczonych pod zabudowę i podniesie wartość tych, które będą nadawały się do zabudowy. Już inwestorzy mają problemy z pozyskaniem nowych terenów pod zabudowę, a będzie trudniej i drożej.

Joanna Dziedzic-Bukowska, radca prawny z Kancelarii Dziedzic-Bukowska, mówi, że do wchodzącej w życie nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym potrzebne jest uchwalenie lub dokonanie zmiany łącznie 12 rozporządzeń.

Jednym z ważniejszych aktów wykonawczych do nowelizacji jest projekt rozporządzenia w sprawie sposobu przygotowania projektu planu ogólnego gminy, który aktualnie jest konsultowany.

To w nim zawarto podstawowe kwestie związane m.in. z tworzeniem gminnego katalogu stref planistycznych, obliczaniem zapotrzebowania na nową zabudowę mieszkaniową i chłonności terenów niezabudowanych oraz z przygotowaniem samego projektu planu ogólnego. Do wydanych po 24.9.2023 r. decyzji o warunkach zabudowy powinny być stosowane nowe wskaźniki, jednak – jak zauważa mec. Dziedzic-Bukowska – także w tym przypadku nie zmieniono jeszcze odpowiedniego rozporządzenia. Ekspertka podkreśla, że procedura stworzenia projektu planu ogólnego wymaga ściśle określonych czynności i konkretnych obliczeń na podstawie wskazanych w rozporządzeniu wzorów matematycznych.

Szkolenia zakresu prawa budowlanego i nieruchomości – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Mieszkańcy nie wpłyną na decyzje

– Nie pozwala to na jakąkolwiek dowolność zarówno w wyznaczaniu terenów pod zabudowę, jak i obszarów uzupełnienia zabudowy. Wskutek mocno doregulowanych zasad bilansowania terenów pod zabudowę mieszkańcy będą mieli dużo mniejszy wpływ na decyzje radnych.

Do tej pory zdanie mieszkańców miało duże znaczenie, ponieważ to przez nich radni są wybierani na kolejne kadencje. Po wejściu w życie nowelizacji to jednak nie od radnych, ale od wyników konkretnych obliczeń, w tym analizy chłonności terenów i zapotrzebowania na nową zabudowę, będzie zależało, czy dana działka znajdzie się w strefie z możliwością zabudowy, czy zostanie wykluczona z takiej możliwości – uważa mec. Dziedzic-Bukowska.

W przypadku wykluczenia możliwości inwestycyjnych działek, które w aktualnych studiach gminnych przeznaczone są do zainwestowania, stracą one na wartości.

W ustawie zapisano jednak, że w takim przypadku nie będzie możliwe ubieganie się od gminy o odszkodowanie planistyczne.

Niewykluczone, że mimo to po wejściu w życie planów ogólnych właściciele działek będą zwracać się do sądów o wypłacenie odszkodowania.

Obawa niezgodności z Konstytucją RP

Co ważne, brak wypłaty odszkodowania po zmniejszeniu wartości nieruchomości jest według ekspertów niezgodny z Konstytucją RP, możliwe zatem, że problem znajdzie swój finał w Trybunale Konstytucyjnym. Trzeba natomiast pamiętać, że odpowiedzialność odszkodowawcza gmin pozostanie – podobnie jak obecnie – w sytuacji wejścia w życie lub zmiany miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego.

Podstawa prawna: nowelizacja ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2023 r. poz. 1688)

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Agnieszka Grabowska-Toś, Kancelaria Radców Prawnych Kania Stachura Toś, ekspertka Komitetu ds. Nieruchomości KIG

Najważniejszym celem tej reformy jest zlikwidowanie niekontrolowanego rozlewu zabudowy na terenach, które z różnych względów nie powinny być zabudowane.

Od lat umożliwia to obecna ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. W efekcie podstawą planowania przestrzennego są decyzje o warunkach zabudowy, w żaden sposób niepowiązane z kierunkami zagospodarowania przestrzennego wytyczonymi przez gminę w studium.

Dlatego uważam, że podstawowe rozwiązanie reformy, czyli nowy akt planowania przestrzennego, jakim będzie plan ogólny, który ma być aktem prawa miejscowego oraz podstawą wydawania decyzji o warunkach zabudowy i planów miejscowych, przy jednoczesnej likwidacji studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, ma szansę na wprowadzenie normalności w procesie planowania przestrzennego w gminach.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź