ChatGPT pod lupą Urzędu Ochrony Danych Osobowych
Skarżącym jest dr Łukasz Olejnik, badacz i doradca ds. cyberbezpieczeństwa i prywatności. Zwrócił się on do UODO w związku z tym, że jego zdaniem OpenAI nie wykorzystała praw przysługujących mu na mocy RODO. Wytknął też brak przejrzystości w zasadach przetwarzania danych przez spółkę, co ma potwierdzać korespondencja z nią i jej polityka prywatności.
– Mój klient zauważył, że ChatGPT podaje na jego temat informacje, które nie są zgodne z prawdą. Kilkakrotnie kontaktował się z firmą OpenAI w celu sprostowania tych informacji, ale spółka odpowiadała wykrętnie – mówi radca prawny Maciej Gawroński, pełnomocnik skarżącego. I wskazuje, że zgodnie z art. 16 RODO każdy ma prawo żądać sprostowania swoich danych, które są nieprawidłowe, jak też prowadzenia z nim komunikacji w sposób przejrzysty (art. 5 ust. 1 lit. a i art. 12 ust. 1 RODO).
– Zgodnie z RODO firma powinna poinformować osoby, których dane przetwarza, że to robi – tłumaczy Maciej Gawroński. – Z okoliczności sprawy wynika, że OpenAI pozyskała dane dr. Olejnika przed wrześniem 2021 r. Zgodnie z art. 14 RODO powinna była poinformować, że przetwarza jego dane w ciągu 30 dni od ich zebrania z internetu. A jeśli OpenAI przetwarza dane wszystkich w internecie, to informację taką powinna ogłaszać w mediach. Firma bierze te dane bez pytania, przetwarza je i na tym zarabia. Sposób działania OpenAI względem dr. Olejnika to podręcznikowy przykład „robienia w konia”, czyli właśnie tego, czemu RODO miało zapobiegać – dodaje.
Skarżącemu nie udało się też dowiedzieć, jakie dane na jego temat posiada ChatGPT. Spółka nie poinformowała go też o źródle danych na jego temat ani o odbiorcach bądź kategoriach odbiorców tych danych. Jak informuje UODO, skarżący domaga się nie tylko zobowiązania OpenAI do prawidłowego wykonania jego praw, ale i zbadania zgodności z przepisami RODO modelu przetwarzania danych osobowych w ramach ChatGPT.
– Sprawa dotyczy naruszenia wielu przepisów o ochronie danych osobowych, dlatego zwrócimy się do OpenAI o odpowiedź na wiele pytań, by móc wnikliwie przeprowadzić postępowanie administracyjne – wskazuje Jan Nowak, prezes UODO.
I dodaje, że to nie pierwsze zastrzeżenia co do zgodności działania ChatGPT z unijnymi zasadami ochrony danych osobowych i prywatności. W kwietniu media informowały o tymczasowym zakazaniu tego narzędzia we Włoszech. Europejska Rada Ochrony Danych Osobowych powołała specjalną grupę roboczą do spraw OpenAI. Zastrzeżenia do masowego pozyskiwania danych osobowych z internetu (tzw. data scrapping), tj. takich działań, jakie firma OpenAI prawdopodobnie podejmowała względem ChatGPT, wyraziły ostatnio organy ochrony danych 12 krajów spoza UE, w tym Kanady, Norwegii, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, Nowej Zelandii, Argentyny i Meksyku. Z kolei na początku września w USA wytoczono kolejny pozew zbiorowy przeciw tej firmie (oraz Microsoftowi) za nielegalne (zdaniem powodów) wykorzystanie prywatnych, wrażliwych danych użytkowników na potrzeby szkolenia modeli generatywnej AI.
O co UODO zapyta OpenAI? Część pytań zaproponował skarżący, część Urząd doda od siebie.
– Naszym zdaniem pytania powinny dotyczyć tego, czy i w jaki sposób ChatGPT obsługuje prawa osób, których dane dotyczą (rozdział III RODO), czy spółka przeprowadziła ocenę skutków dla ochrony danych (art. 35 RODO) dla ChatGPT (i jak wygląda jej treść), czy spełnia obowiązek informacyjny względem osób, których dane przetwarza (i w jaki sposób), oraz czy i na podstawie jakich ustaleń spółka uznała, że ChatGPT nie rodzi ryzyka dla osób, których dane przetwarza. Jeśli zaś to ryzyko rodzi, to dlaczego nie skorzystała z możliwości i obowiązku uprzedniej konsultacji z organem na podstawie art. 36 RODO – tłumaczy mec. Maciej Gawroński.
Jakub Groszkowski, zastępca prezesa UODO, wskazuje z kolei, że Urząd będzie wyjaśniał wątpliwości, w szczególności na tle fundamentalnej zasady „privacy by design” zawartej w RODO. I zwraca uwagę, że technologia tzw. large model language (LLM) weszła w etap komercyjnego i powszechnego stosowania. Nie ma wątpliwości, że to moment przełomowy.
Przedstawiciele urzędu są zgodni, że sprawa będzie trudna, bo dotyczy firmy zlokalizowanej poza UE (choć w maju CEO OpenAI wskazał Polskę jako jedną z możliwych siedzib centrum badawczo-inżynieryjnego).
Konsekwencje nieogłoszenia wyroku
Opis stanu faktycznego
L.H. została oskarżona o popełnienie trzech występków: z art. 286 § 1 KK, z art. 286 § 1 KK w zw. z art. 12 § 1 KK oraz z art. 286 § 1 KK.
Sąd Rejonowy w B. rozpoznał sprawę oskarżonej na rozprawie 28.1.2021 r. i 18.5.2021 r., po czym zamknął przewód sądowy i na zasadzie art. 411 § 1 KPK odroczył wydanie wyroku do 25.5.2021 r. Na rozprawie 25.5.2021 r., na którą nie stawiła się żadna ze stron procesu, przewodniczący po sporządzeniu i podpisaniu skazującego wyroku odstąpił od jego ogłoszenia z uwagi na brak stron i publiczności.
Na wniosek obrońcy L.H. sporządzone zostało pisemne uzasadnienie wyroku. W złożonej następnie apelacji obrońca L.H. zaskarżył wyrok w całości i podnosząc zarzuty obrazy przepisów prawa procesowego, a mianowicie art. 366 § 1 KPK w zw. z art. 369 KPK, w zw. z art. 170 § 1 pkt 5 KPK, w zw. z art. 193 § 1 KPK, oraz zarzuty błędów w ustaleniach faktycznych, wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku i uniewinnienie L.H. od popełnienia zarzucanego jej czynu.
Zarządzeniem Przewodniczącego III Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w B. z 1.7.2021 r. wniesiona przez obrońcę apelacja została przyjęta, a następnie 20.7.2021 r. przesłana wraz z aktami sprawy do Sądu Okręgowego w B.
Sąd Okręgowy w B., po rozpoznaniu apelacji wyrokiem z 1.2.2022 r., VIII Ka 658/21, utrzymał zaskarżony wyrok w mocy.
Od wyroku obrońca L.H. złożył kasację, w której zarzucił naruszenie przepisów art. 7 KPK w zw. z art. 433 § 2 KPK, w zw. z art. 457 § 3 KPK, podnosząc nierzetelność przeprowadzonej kontroli odwoławczej w aspekcie rozpoznania podniesionych w apelacji zarzutów kwestionujących oddalenie wniosku dowodowego oraz poczynione ustalenia faktyczne. Skarżący wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.
Sąd Najwyższy postanowieniem z 11.1.2023 r., IV KK 532/22, Legalis, oddalił tę kasację jako oczywiście bezzasadną.
Kasację od powyższego wyroku Sądu Okręgowego w B. na korzyść skazanej złożył Prokurator Generalny. Zaskarżając ten wyrok w całości, zarzucił rażące i mające istotny wpływ na treść wyroku naruszenie przepisów prawa procesowego, a mianowicie art. 430 § 1 KPK w zw. z art. 429 § 1 KPK.
Podnosząc ten zarzut, wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu w B. do ponownego rozpoznania.
Sąd Najwyższy po rozpoznaniu kasacji wniesionej przez Prokuratora Generalnego na korzyść skazanej uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał Sądowi Okręgowemu w B. do ponownego rozpoznania.
Uzasadnienie SN
Zdaniem Sądu Najwyższego kasacja jest oczywiście zasadna.
Bezsporne jest, że zasadniczym warunkiem dopuszczalności wniesienia środka odwoławczego jest istnienie substratu zaskarżenia, którym jest przedmiot rozstrzygnięcia. W niniejszej sprawie przedmiotem zaskarżenia zwykłym środkiem odwoławczym byłby wydany 25.5.2021 r. wyrok Sądu Rejonowego w B. Z regulacji zawartych w rozdziałach 11, 12 i 47 KPK wynika, że proces wyrokowania składa się z kilku etapów. Należą do nich: narada, do której sąd przystępuje niezwłocznie po wysłuchaniu głosów końcowych (art. 408 KPK), sporządzenie wyroku na piśmie i zawarcie w nim ściśle określonych elementów, co następuje niezwłocznie po ukończeniu głosowania odbywającego się w czasie narady (art. 412 i art. 413 KPK), podpisanie wyroku (art. 113 KPK) oraz jego ogłoszenie, które ma miejsce po podpisaniu (art. 100 § 1 KPK i art. 418 KPK). Jeżeli chodzi o orzekanie na rozprawie, ustne ogłoszenie wyroku jest jednym z warunków związanych z obowiązywaniem orzeczenia, tj. jednym z aspektów jego funkcjonowania w porządku prawnym. Należy podkreślić, że wszystkie wyżej podane etapy procesu wyrokowania są równie doniosłe z punktu widzenia jego treści, a co za tym idzie – w sposób tak samo rygorystyczny powinny być przestrzegane regulacje dotyczące każdego z nich. Każdy z tych elementów procesu wyrokowania, jak słusznie wskazuje skarżący, ma charakter samodzielny i odgrywa istotną, a przy tym autonomiczną rolę w procesie powstawania wyroku. Co za tym idzie – żaden z nich nie powinien być pominięty, a brak któregokolwiek powoduje określone skutki procesowe. Brak narady i głosowania nad wyrokiem skutkuje naruszeniem odpowiednich norm procesowych (art. 408 KPK i art. 109-111 KPK) i w tym aspekcie uchybienia te należy rozważać w kontekście względnej przyczyny odwoławczej. Z kolei niepodpisanie sporządzonego wyroku, jako uchybienie normie z art. 113 KPK, stanowi o zaistnieniu bezwzględnej przyczyny odwoławczej, o której mowa w art. 439 § 1 pkt 6 KPK.
Niewątpliwie, co wynika z treści art. 418 § 1 KPK, ogłoszenie wyroku polega na publicznym odczytaniu części dyspozytywnej wyroku. W niniejszej sprawie w protokole ogłoszenia wyroku sądu I instancji z 25.5.2021 r. odnotowano, że po sporządzeniu i podpisaniu wyroku z uwagi na brak stron i publiczności odstąpiono od jego ogłoszenia. Powyższe wskazuje, że Sąd Rejonowy w B. skorzystał z instytucji uregulowanej w art. 100 § 1a KPK, dopuszczając się tym samym rażącego naruszenia art. 100 § 1 KPK i art. 418 § 1 KPK, które to przepisy podlegały bezwzględnemu zastosowaniu. Słusznie wskazuje Prokurator Generalny, że dla wyroku ogłaszanego na rozprawie przewidziana jest jedynie ustna forma jego ogłoszenia, natomiast uznanie wyroku za ogłoszony na podstawie art. 100 § 1a KPK zastrzeżone jest jedynie dla orzeczenia wydanego na posiedzeniu jawnym. W zaistniałej sytuacji oznacza to, że sporządzony i podpisany 25.5.2021 r., po rozpoznaniu sprawy L.H., wyrok, wobec jego nieogłoszenia w sensie prawnym, nawet jeżeli zostanie włączony do akt sprawy, nie wywołuje skutków prawnych, w tym w szczególności nie uprawnia stron postępowania do wniesienia środka odwoławczego albo nadzwyczajnego środka zaskarżenia. W razie wniesienia takiego środka prezes sądu (przewodniczący wydziału, upoważniony sędzia) powinien odmówić jego przyjęcia, a w wypadku jego błędnego przyjęcia i przekazania akt sprawy sądowi odwoławczemu albo Sądowi Najwyższemu sąd ten powinien pozostawić wniesiony środek zaskarżenia bez rozpoznania – wobec braku substratu zaskarżenia. Jednocześnie konsekwencją powyższego powinno być ponowienie w całości przewodu sądowego (por. np. postanowienia Sądu Najwyższego: z 8.12.2020 r., II KK 148/20, Legalis; z 15.2021 r., II KK 111/21, Legalis; z 9.3.2022 r., I KZP 8/21, Legalis). Co za tym idzie – w niniejszej sprawie powinnością Sądu Okręgowego w B., działającego jako sąd odwoławczy, było pozostawienie apelacji wniesionej przez obrońcę L.H. bez rozpoznania – na podstawie art. 430 § 1 KPK w zw. z art. 429 § 1 KPK – jako niedopuszczalnej z mocy.
Bez wątpienia wadliwe procedowanie Sądu Okręgowego w B. w niniejszej sprawie miało istotny wpływ na treść orzeczenia. Doprowadziło również, wobec utrzymania w mocy „wyroku” Sądu Rejonowego w B. do niekorzystnego dla L.H. wszczęcia postępowania wykonawczego mimo niezakończenia – z uwagi na niewydanie wyroku – prowadzonego wobec niej postępowania przed sądem I instancji.
Na marginesie należy zauważyć, że w toku postępowania wykonawczego Sąd Rejonowy w B. postanowieniem z 28.3.2023 r., III Ko 469/23, na podstawie art. 151 § 1 KKW odroczył L.H. wykonanie orzeczonej w niniejszej sprawie kary roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności na okres 6 miesięcy, tj. do 28.9.2023 r.
Komentarz
Na tle rozpoznawanej sprawy warto podkreślić słuszność nadania aktowi ogłoszenia wyroku przez ustawodawcę niezwykle doniosłej rangi. Zgodnie z art. 45 ust. 2 Konstytucji RP wyrok ogłaszany jest publicznie. Brak ogłoszenia wyroku lub równoważne z nim ogłoszenie wyroku w sposób nieprawidłowy stanowią najpoważniejsze naruszenia prawa, ponieważ z ich prawidłową realizacją związany jest byt prawny takiego wyroku. Przy braku ogłoszenia sporządzony i podpisany wyrok nie uzyskuje bowiem statusu wyroku w znaczeniu prawnym, wszak z natury rzeczy nie został jeszcze wydany (por. np. postanowienie Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 9.6.1999 r., II AKo 113/99, Legalis; postanowienie Sądu Najwyższego z 19.1.2010 r., I KZP 19/11; postanowienie Sądu Najwyższego z 9.3.2022 r., I KZP 8/21, Legalis).
Microsoft zapłaci za działania AI
Microsoft zapowiedział, że gdy jego usługi Copilot – a w szczególności wygenerowane przez nią wyniki – naruszą cudze prawa autorskie, zwolni z odpowiedzialności za to swoich użytkowników. W praktyce zatem pokryje koszty sądowe i zapłaci ewentualne odszkodowanie.
Jak zauważa dr Gabriela Bar, radczyni prawna z Kancelarii Szostek_Bar i Partnerzy, samo rozwiązanie nowe nie jest. Zmienia się jednak jego kontekst, bo zastosowanie AI wiąże się z prawną niepewnością. Jak to będzie wyglądało, czas pokaże, ale specjalistka przewiduje, że zależy to od konkretnych postanowień zawartych w umowach oferowanych przez Microsoft jego klientom.
– Niemniej ta inicjatywa jest ważna, bo w generatywnej AI nie ma jednoznacznych odpowiedzi co do praw autorskich i ich naruszeń – zauważa. Podkreśla, że „sami twórcy takich narzędzi AI nie wiedzą, w jaki sposób dochodzi do wytworzenia konkretnego wyniku, a one same – oparte na głębokich sieciach neuronowych – stanowią swoiste czarne skrzynki.
Bezpieczniki warunkiem pomocy
To nie pierwsze w tej sferze działania technologicznych gigantów, które pracują m.in. nad oznaczeniami w postaci „znaków wodnych” mających odróżnić wytwory AI od tego, co wyszło spod ręki człowieka.
– W kontekście odpowiedzialności większe znaczenie mają jednak oznaczenia zakazujące korzystania z materiałów chronionych na potrzeby uczenia systemów generatywnej AI – dodaje mec. Bar. I ocenia, że jako użytkownicy nie jesteśmy w stanie ocenić, jakie dane AI przetworzyła, by wygenerować konkretny wynik i czy mogła skorzystać z nich zgodnie z prawem.
Ekspertka wskazuje, że zapowiedź Microsoftu jest jak najbardziej możliwa do wdrożenia w polskim systemie prawnym.
– Z pewnością w każdym konkretnym przypadku doprecyzowania będzie wymagała kwestia, czy to zwolnienie dotyczyć będzie także dalszych użytkowników, np. innych podmiotów z grupy kapitałowej lub użytkowników końcowych – tłumaczy Gabriela Bar. Zastrzega przy tym, że zwolnienie użytkownika z odpowiedzialności uzależnione jest od korzystania przez niego z filtrów, stworzonych celem ograniczenia ryzyka naruszenia praw autorskich. – Jeśli użytkownik je wyłączy, ochrona nie będzie mu przysługiwała – wyjaśnia ekspertka od prawa nowych technologii. I dodaje, że to samo dotyczy klienta, który celowo spróbuje wygenerować treści naruszające prawo lub wykorzystać materiały, do których prawa autorskie albo licencje mu nie przysługują.
Co z treningiem AI
Na bufory bezpieczeństwa zwraca uwagę również radczyni prawna Monika Kamińska.
– W przypadku, w którym klient wyłączy te zabezpieczenia, Microsoft nie przyjmie odpowiedzialności odszkodowawczej. Podobnie, jeżeli klient będzie wykorzystywać materiały, mając świadomość, że naruszają one prawa autorskie – precyzuje. Specjalistka również zaznacza, że klauzule odszkodowawcze są standardowo stosowane w tego rodzaju umowach i stanowią jedno z najważniejszych postanowień w nich zawieranych.
– W tym przypadku na uwagę zasługuje przyjęcie rozszerzonej odpowiedzialności Microsoftu, która obejmuje również dane wyjściowe wykorzystywane przez klienta – zauważa założycielka start-upu Truesty.
W jej opinii źródłem ewentualnych problemów klientów mogą być de facto dane wykorzystane do wytrenowania modelu AI. Podkreśla, że Microsoft chce rozwijać technologię i przekonać do korzystania z Copilot pomimo istniejących ryzyk. Rozszerzenie swojej odpowiedzialności odszkodowawczej jest zatem – jej zdaniem – biznesowo uzasadnione.
ZAGROŻENIA
Na czym polega trenowanie
Trenowanie sztucznej inteligencji, jak tłumaczył w „Rzeczpospolitej” radca prawny Michał Markiewicz, polega na wgrywaniu utworu do programu, który ma go przetworzyć, a następnie – na jego podstawie – stworzyć schematy, wzorce i sposoby rozumowania. To, co w ten sposób się narodzi, jest zwykle od razu usuwane, ale algorytm i tak otrzymuje potrzebne mu do „nauki” informacje. Taki sposób działania budzi obiekcje samych autorów. Proces twórcy ChatGPT wytoczyła już kanadyjska pisarka Mona Awad i jej amerykański kolega po fachu Paul Tremblay. W złożonym do sądu federalnego w San Francisco pozwie zarzucili, że przedsiębiorstwo OpenAI złamało prawa autorskie, bo do „trenowania” technologii wykorzystało treści ich książek. Analogiczny pozew do tego samego sądu trafił niedawno za sprawą m.in. zdobywcy nagrody Pulitzera Michaela Chabona.
Tymczasowy pełnomocnik szczególny sp. z o.o.
Rozstrzygnięcie WSA we Wrocławiu
WSA we Wrocławiu, po rozpoznaniu 3.7.2023 r., na posiedzeniu niejawnym, sprawy ze skargi R. Sp. z o.o. w likwidacji z siedzibą w L. (dalej: Skarżąca Spółka) na decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Legnicy (dalej: SKO) z 17.10.2022 r. Nr SKO/PO-413/191/2022 w przedmiocie podatku od nieruchomości za 2017 r., 2018 r., 2019 r., 2020 r. oraz 2021 r., postanowił odrzucić skargę.
Stan faktyczny
Skarżąca Spółka, reprezentowana przez tymczasowego pełnomocnika szczególnego wniosła skargę we wskazanym powyżej przedmiocie. Pismem z 15.6.2023 r. wezwano organ I instancji (dalej: Organ podatkowy) do podania informacji, czy występował do sądu o ustanowienie kuratora dla Skarżącej Spółki. W odpowiedzi na powyższe wezwanie Organ podatkowy poinformował, że taka czynność nie miała miejsca w rozpatrywanej sprawie, a Organ podatkowy nie występował do sądu o ustanowienie kuratora dla Skarżącej Spółki.
Stanowisko WSA we Wrocławiu
WSA we Wrocławiu na wstępie stwierdził, że do skutecznego przeprowadzenia postępowania sądowoadministracyjnego z udziałem osoby prawnej (w tej sprawie: spółki z ograniczoną odpowiedzialnością) konieczne jest by już w momencie wnoszenia skargi do sądu posiadała zdolność procesową. Wymóg ten wynika z art. 28 § 1 ustawy z 30.8.2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 259; dalej: PostAdmU), który stanowi, że osoby prawne oraz jednostki organizacyjne mające zdolność sądową dokonują czynności w postępowaniu przez organy albo osoby uprawnione do działania w ich imieniu. Stwierdzenie braków w składzie organów spółki z o.o., będącej stroną w niniejszej sprawie i uniemożliwiających jej działanie w postępowaniu obliguje sąd do wezwania strony do uzupełnienia wymienionych braków (art. 58 § 2 PostAdmU). Jeżeli braki nie zostaną uzupełnione w wyznaczonym terminie, skarga podlega odrzuceniu jako niedopuszczalna (art. 58 § 1 pkt 5 PostAdmU).
Przenosząc powyższe rozważania na temat zdolności procesowej spółki kapitałowej prawa handlowego na grunt rozpatrywanej sprawy WSA we Wrocławiu wskazał, że w niniejszej sprawie składającym skargę w imieniu Skarżącej Spółki jest radca prawny A.P., który jak wynika z akt administracyjnych sprawy został wyznaczony na tymczasowego pełnomocnika szczególnego. Jego umocowanie, stosownie do art. 138m § 1 ustawy z 29.8.1997 r. Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 2651; dalej: OrdPU), przewidującego „ustanowienie pełnomocnika do czasu wyznaczenia kuratora przez sąd”, obejmuje reprezentowanie Skarżącej Spółki jedynie przed organem podatkowym i tylko do czasu, gdy sąd ustanowi kuratora. Zgodnie z art. 138m § 1 OrdPU, w przypadku niemożności wszczęcia postępowania lub prowadzenia postępowania wobec osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej z powodu: (i) braku powołanych do tego organów lub (ii) niemożności ustalenia adresu siedziby, miejsca prowadzenia działalności lub miejsca zamieszkania osób upoważnionych do reprezentowania jej spraw, organ podatkowy wyznacza dla tej osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej tymczasowego pełnomocnika szczególnego upoważnionego do działania do czasu wyznaczenia kuratora przez sąd.
Tymczasowym pełnomocnikiem szczególnym jest adwokat, radca prawny lub doradca podatkowy wyznaczony w trybie art. 138n § 1 lub 2 OrdPU (art. 138m § 2 OrdPU). Stosownie do art. 138n § 1 lub 2 OrdPU wyznaczenie takiego pełnomocnika odbywa się na wniosek organu podatkowego – o wyznaczenie doradcy podatkowego, adwokata lub radcy prawnego jako tymczasowego pełnomocnika szczególnego, organ podatkowy zwraca się do Krajowej Rady Doradców Podatkowych, okręgowej rady adwokackiej lub okręgowej izby radców prawnych właściwej dla siedziby organu podatkowego. Jeżeli doradca podatkowy, adwokat lub radca prawny ustanowiony w ten sposób ma podjąć czynności poza siedzibą organu podatkowego, Krajowa Rada Doradców Podatkowych, Naczelna Rada Adwokacka lub Krajowa Rada Radców Prawnych, na wniosek ustanowionego doradcy podatkowego, adwokata lub radcy prawnego, wyznaczy w razie potrzeby doradcę podatkowego, adwokata lub radcę prawnego, z innej miejscowości. Jak wskazuje się w orzecznictwie, samo wyznaczenie osoby jako tymczasowego pełnomocnika szczególnego przez dany samorząd zawodowy stanowi źródło umocowania. O skuteczności wyznaczenia pełnomocnika tymczasowego przesądza dokonanie dwóch czynności konwencjonalnych, tj.: zwrócenie się organu podatkowego do organu samorządu zawodowego o wyznaczenie pełnomocnika tymczasowego oraz wyznaczenie przez organ samorządu zawodowego konkretnej osoby jak tymczasowego pełnomocnika dla wskazanego podmiotu (wyrok WSA w Poznaniu z 9.6.2021 r., I SA/Po 352/21, Legalis). Jednocześnie – jak wskazuje się w orzecznictwie – ustanowienie tymczasowego pełnomocnika szczególnego pozostaje bez związku z sytuacją materialną danego podatnika, która nie podlega badaniu ani przez organ podatkowy wnoszący o ustanowienie takiego pełnomocnika ani też przez organ samorządu zawodowego. Wyznaczenie tymczasowego pełnomocnika szczególnego w trybie art. 138m i art. 138n OrdPU nie stanowi elementu przyznania prawa pomocy osobie ubogiej, lecz ma za zadanie jedynie ułatwienie realizacji przez Skarb Państwa celów fiskalnych, poprzez umożliwienie wszczęcia lub dalszego prowadzenia postępowania podatkowego zmierzającego do weryfikacji dokonanego przez podatnika samowymiaru podatkowego (wyrok WSA w Gdańsku z 7.11.2018 r., I SA/Gd 593/18, Legalis).
Zatem skarga podpisana w niniejszej sprawie przez tymczasowego pełnomocnika szczególnego Skarżącej Spółki nie mogła odnieść zamierzonego skutku, to jest nie mogła skutecznie zainicjować postępowania przed WSA we Wrocławiu.
Następnie WSA we Wrocławiu wyjaśnił, że tymczasowy pełnomocnik szczególny nie jest bowiem osobą uprawnioną do działania w imieniu Skarżącej Spółki przed sądem administracyjnym. Nie może zatem występować w jej imieniu, albowiem nie został ustanowiony do zastępowania ustawowych bądź statutowych organów osoby prawnej, lecz jedynie do reprezentowania Skarżącej Spółki przed organem podatkowym do czasu, aż sąd ustanowi jej kuratora celem powołania organów osoby prawnej, a w razie potrzeby jej likwidację (art. 42 § 1 KC). To z kolei – jak podkreślił WSA we Wrocławiu – oznacza, że tymczasowy pełnomocnik szczególny nie posiada umocowania do złożenia w imieniu Skarżącej Spółki skargi do WSA. Nie jest też umocowany do jej reprezentowania przed sądami administracyjnymi, a tym samym przed WSA we Wrocławiu. Z uwagi na fakt, że Organ podatkowy nie wystąpił do sądu o ustanowienie kuratora, co zostało przyznane wprost przez sam Organ podatkowy i wynika bezpośrednio z treści akt sądowych sprawy, zawarta w art. 58 § 2 PostAdmU regulacja obligująca WSA we Wrocławiu do podjęcia starań umożliwiających uzupełnienie braków w składzie organów osoby prawnej będącej stroną postępowania, tj. Skarżącej Spółki, nie znalazła w niniejszej sprawie zastosowania. Brak jest bowiem osób uprawnionych do działania w imieniu Skarżącej Spółki, do których wezwanie takie mogłoby zostać przez WSA we Wrocławiu wystosowane.
W tym stanie rzeczy, mając na uwadze powyższe ustalenia, na podstawie art. 58 § 1 pkt 5 PostAdmU w zw. z art. 58 § 3 PostAdmU, WSA we Wrocławiu orzekł o odrzuceniu skargi wniesionej przez tymczasowego pełnomocnika szczególnego Skarżącej Spółki.
Komentarz
Na gruncie stanu faktycznego ustalonego w rozpatrywanej sprawie, WSA we Wrocławiu wypowiedział się na temat zakresu umocowania tymczasowego pełnomocnika szczególnego. Mając na uwadze obowiązujące regulacje prawne WSA we Wrocławiu wskazał, że zakres działania ww. podmiotu jest ograniczony, co wynika bezpośrednio z przepisów prawa. Jak podkreślił WSA we Wrocławiu, regulacje zawarte w art. 138e § 1 OrdPU oraz art. 138m § 1 OrdPU wskazują jednoznacznie, że zakres umocowania tymczasowego pełnomocnika szczególnego ograniczony jest jedynie do działania przed organem podatkowym. Z art. 138m § 1 OrdPU wynika tylko uprawnienie do działania na rzecz reprezentowanej strony do czasu wyznaczenia przez sąd rejestrowy kuratora i jeśli kurator zostanie wyznaczony przed zakończeniem postępowania przed organem podatkowym, to uprawnienie pełnomocnika szczególnego do reprezentacji strony wygasa. Tym samym, art. 138e § 1 OrdPU należy interpretować w sposób nie dający prawa tymczasowemu pełnomocnikowi szczególnemu do sporządzenia i złożenia skargi do sądu administracyjnego (wyrok NSA z 14.11.2018 r., I GSK 2237/18, Legalis), jak miało to miejsce w rozpatrywanej sprawie. Zakres umocowania tymczasowego pełnomocnika szczególnego ograniczony jest więc jedynie do reprezentacji strony wyłącznie w postępowaniu przed organem podatkowym i tylko do czasu wyznaczenia kuratora.
Młodzi prawnicy chcą się uczyć od Urzędu Ochrony Danych Osobowych
Opisany projekt edukacyjny został zainicjowany po raz pierwszy w lipcu tego roku przez Urząd Ochrony Danych Osobowych, we współpracy m.in. z Krajową Izbą Radców Prawnych, NASK czy UKE. Skierowany był do studentów III–V roku prawa, administracji, stosunków międzynarodowych i informatyki oraz absolwentów tych kierunków, którzy studia zakończyli nie dawniej niż trzy lata temu. „Rzeczpospolita” objęła patronat medialny nad wydarzeniem.
– Myślę, że to bardzo cenne doświadczenie, dlatego że mamy do czynienia z organem, który bezpośrednio wydaje decyzje o ochronie danych, co wyróżnia program od innych kursów organizowanych przez podmioty prywatne – mówi Anna, jedna z uczestniczek Letniej Akademii Liderów RODO. – Interesuję się ochroną danych osobowych, cyberbezpieczeństwem, nowymi technologiami, więc projekt był bardzo dobrą możliwością rozwoju tych zainteresowań. – dodaje.
W poniedziałek podczas podsumowania Letniej Akademii Liderów na ostatnim wykładzie o prawnym wsparciu zadań prezesa UODO radca prawny urzędu Michał Bałdyga przytoczył wypowiedź Jana Nowaka (z wywiadu opublikowanego na łamach „Rzeczpospolitej”), iż tak naprawdę zadaniem urzędu jest nie tyle ochrona danych, ile ochrona osób ze względu na ich dane. Organ ten powinien więc mieć charakter rzecznikowski, podobny do RPO.
Mec. Bałdyga wskazał też na przykłady ciekawych spraw związanych z interpretacją RODO – np. dotyczących ujawnienia nagrania z lecznicy weterynaryjnej, na którym widać było jedynie psa, a nie jego właścicielkę. Ponieważ jednak zawierało ono także wizerunek pracowników lecznicy, sąd przyznał rację UODO, że nie ma podstaw do wydania tych nagrań skarżącej, gdyż RODO dotyczy tylko ludzi, nie psów.
Inna ważna sprawa – dotycząca pierwszej nałożonej na podstawie RODO kary pieniężnej – we wtorek zostanie rozpoznana przez NSA. Karę ponad 943 tys. zł ma ponieść spółka Bisnode za niedopełnienie obowiązku informacyjnego.
Z kolei Jakub Groszkowski, zastępca prezesa UODO, wspomniał o pierwszej wniesionej do urzędu skardze dotyczącej ChatGPT. To również sprawa o niedopełnienie obowiązku informacyjnego przez firmę świadczącą usługę, a także udostępnianie nieprawdziwych informacji o skarżącym.
Zmiany w PCC od nabycia mieszkań
Zgodnie z art. 1 ust. 1 pkt 1 ustawy z 9.9.2000 r. o podatku od czynności cywilnoprawnych (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 170; dalej: PodCzynnCywPrU) opodatkowaniu tym podatkiem podlegają m.in. umowy sprzedaży oraz zamiany rzeczy i praw majątkowych. A więc także (m.in.) umowy sprzedaży nieruchomości. Stawka podatku PCC od nabycia nieruchomości wynosi 2% (podobnie także od nabycia prawa użytkowania wieczystego, własnościowego spółdzielczego prawa do lokalu mieszkalnego, spółdzielczego prawa do lokalu użytkowego oraz wynikających z przepisów prawa spółdzielczego: prawa do domu jednorodzinnego oraz prawa do lokalu w małym domu mieszkalnym). Podatnikiem z tytułu nabycia nieruchomości jest jej nabywca.
Zgodnie z art. 2 pkt 4 PodCzynnCywPrU, opodatkowaniu PCC nie podlegają co prawda czynności cywilnoprawne w zakresie, w jakim są opodatkowane podatkiem VAT. A także jeżeli przynajmniej jedna ze stron jest zwolniona od podatku VAT, ale zasada ta nie dotyczy umów sprzedaży i zamiany, których przedmiotem jest nieruchomość lub jej część, albo prawo użytkowania wieczystego, spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, prawo do domu jednorodzinnego w spółdzielni mieszkaniowej lub prawo do miejsca postojowego w garażu wielostanowiskowym lub udział w tych prawach. Innymi słowy nawet jeśli zbycie nieruchomości korzysta ze zwolnienia z VAT, podlega PCC.
To znacząco rozszerza zakres opodatkowania tego typu transakcji. Przenosząc powyższe na prostszy język, jeśli dostawa np. budynku czy lokalu nie podlega efektywnemu opodatkowaniu VAT (a więc najczęściej dokonywana jest na rynku wtórnym odnośnie lokalu starszego niż dwa lata), podlega opodatkowaniu 2% PCC. Podatek ten jest charakterystyczny do obrotu nieruchomościami na rynku prywatnym – przez nie-przedsiębiorców (a przynajmniej niezajmujących się obrotem nieruchomościami). Stanowi on często istotny element kosztowy transakcji i przez to budzi niechęć i niezrozumienie.
Ktoś nie zapłaci PCC od nabycia mieszkania…
Zgodnie z art. 9 pkt 17 PodCzynnCywPrU, zwalnia się od opodatkowania PCC sprzedaż, której przedmiotem jest prawo własności lokalu mieszkalnego stanowiącego odrębną nieruchomość, prawo własności budynku mieszkalnego jednorodzinnego, spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu dotyczące lokalu mieszkalnego albo domu jednorodzinnego. Ale tylko jeżeli kupującym jest osoba fizyczna lub osoby fizyczne, którym w dniu sprzedaży i przed tym dniem nie przysługiwało żadne z tych praw ani udział w tych prawach. Chyba że udział ten nie przekracza lub nie przekraczał 50% i został nabyty w drodze dziedziczenia.
… by ktoś zapłacił wyższe PCC
Zgodnie z art. 7a ust. 1 PodCzynnCywPrU, w przypadku gdy kupujący nabywa co najmniej sześć lokali mieszkalnych stanowiących odrębne nieruchomości w jednym lub kilku budynkach wybudowanych na jednej nieruchomości gruntowej, opodatkowanych podatkiem VAT, lub udziały w tych lokalach albo nabył już co najmniej pięć takich lokali lub udziały w nich, stawka podatku od zawartej z tym samym kupującym umowy sprzedaży szóstego i każdego następnego takiego lokalu w tym budynku lub budynkach lub udziału w takim lokalu, wynosi 6% PCC. Co więcej, jeżeli nabycie lokalu mieszkalnego stanowiącego odrębną nieruchomość następuje na współwłasność przez kilku kupujących, ww. zasadę stosuje się także wtedy, gdy chociażby jeden z kupujących jest zobowiązany do uiszczenia podatku w takiej stawce. W przypadku gdy nabycie lokalu mieszkalnego stanowiącego odrębną nieruchomość następuje przez kilku kupujących, zobowiązanymi solidarnie do zapłaty podatku według stawki 6% PCC są wyłącznie kupujący spełniający warunki, o których mowa w tym przepisie.
Komentarz
Co z tego wszystkiego wynika? Zwolnienie z PCC dla nabywców pierwszego mieszkania jest zasadniczo mało kontrowersyjne. Należy jedynie pamiętać, że działa ono jedynie „na przyszłość”. Przepisy w brzmieniu dotychczasowym stosuje się bowiem do opodatkowania czynności cywilnoprawnych dokonanych przed dniem wejścia w życie nowych rozwiązań (a więc przed 31.8.2023 r.).
Więcej kontrowersji jest wokół 6% stawki PCC. Jedną z przesłanek jej zastosowania jest nabycie lokali opodatkowanych podatkiem VAT. Oznacza to precedensowy wyłom i podwójne opodatkowanie tych samych transakcji zarówno VAT jak i PCC. Bardzo często jest to efektywne podwójne opodatkowanie, nie dajmy się zwieść możliwością odliczenia VAT przez nabywcę szóstego (i kolejnego) mieszkania. Jeśli przeznacza on bowiem takie mieszkania na wynajem na cele mieszkaniowe, czynność ta korzysta ze zwolnienia z VAT zgodnie z art. 43 ust. 1 pkt 36 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1570; dalej: VATU). A w takim przypadku nie ma szans na odliczenie 8% VAT od nabycia lokalu (przyjmując, że mamy do czynienia ze społecznym budownictwem mieszkaniowym).
Co ważne, 6% PCC znajdzie zastosowanie jedynie w przypadku nabycia (lub posiadania) przynajmniej sześciu lokali umiejscowionych w jednym lub kilku budynkach wybudowanych na jednej nieruchomości gruntowej. Jeśli więc budynki znajdują się na różnych nieruchomościach gruntowych (wyodrębnionych działkach) mamy potencjał do uniknięcia tej stawki. Sprawia to, że stosowanie ww. zasad będzie zawężone do bardzo konkretnych przypadków (np. hurtowego wykupowania mieszkań w tym samym budynku), typowych dla działalności funduszy inwestycyjnych. Jaki będzie ich skutek? Już na pierwszy rzut oka widać, że stosunkowo łatwo będzie nabywcom lokali uniknąć „wpadnięcia” w dyspozycje ww. przepisów. Co ważne, przepisów o 6% stawce PCC nie stosuje się do umów sprzedaży zawieranych w związku z wykonaniem umów zobowiązujących do dokonania tej sprzedaży, zawartych przed dniem wejścia w życie nowelizacji. Jeśli więc do umowy przedwstępnej na zakup sześciu lokali w budynku na jednej działce doszło przed 31.8.2023 r., zawarcie umowy przyrzeczonej po tej dacie nie będzie skutkować podwyższonym opodatkowaniem.
Pobyt za kratami bez wyroku musi mieć granicę czasową
Tymczasowych aresztowań jest dużo więcej i trwają one coraz dłużej. W dodatku pogorszyły się warunki przebywania w areszcie ze względu na ograniczony dostęp do obrońcy, a nawet do kontaktu z rodziną – takie wnioski płyną z raportu dotyczącego praktyki stosowania tymczasowego aresztowania w świetle Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Tytuł raportu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka to: O standardzie, który się nie przyjął (w Polsce). Zaprezentował go w czwartek podczas debaty w „Rzeczpospolitej” dr Piotr Kładoczny. Naszymi gośćmi byli: adwokaci Radosław Baszuk, Anna Grochowska-Wasilewska, dr Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska (wicedziekan ORA w Warszawie), Anna Jeziorna, przedsiębiorca, Jacek Socha, b. minister skarbu, dr Maciej Berek, główny legislator organizacji Pracodawcy RP, dr Piotr Kładoczny, wykładowca w Katedrze Prawa Karnego WPiA UW, wiceprezes HFPC, i dr hab. Karolina Kremens, kierowniczka Centrum Digital Justice na Uniwersytecie Wrocławskim.
Co mamy dziś?
Debatę podzieliliśmy na dwie części. W pierwszej nasi goście diagnozowali problem, a w drugiej przedstawiali propozycje zmian, które mają poprawić stosowanie tymczasowych aresztowań. Sporo miejsca poświęcono także problemowi stosowania aresztów wobec przedsiębiorców.
I od takiego właśnie głosu rozpoczęliśmy debatę. Pani Anna Jeziorna jest żoną przedsiębiorcy, który 20 lat temu trafił do aresztu.
– Kiedy dzisiaj słyszę, że standard się nie przyjął i jest jeszcze gorzej, to nie wiem, co powiedzieć – mówiła na gorąco podczas debaty. Podkreślała, że tymczasowy areszt jest dewastujący dla każdej rodziny, szczególnie jeśli są dzieci, a firma czy praca małżonka była jedynym źródłem dochodu. – Bez zakorzenienia ludzi i instytucji prawa w etyce to największy problem. Prawo po prostu nie ma sensu, bo nie da się wymyślić takich standardów i takich przepisów, które spowodują, że ludzie prawa biorący udział w tym procesie będą zmuszeni postępować etycznie – dodawała.
Adwokat Radosław Baszuk mówił, że problem tymczasowego aresztowania zna od czasów, kiedy w zawodzie stawiał pierwsze kroki. – To problem na poziomie prawa stanowionego i stosowanego, który nie ma charakteru politycznego. Decyzje o zastosowaniu tymczasowego aresztowania zapadają zbyt łatwo – uważa. I dodaje, że dużo łatwiej jest uzasadnić i obronić decyzję o zastosowaniu aresztu niż o jego odmowie. Przyczyną jest populizm penalny. Prawo jako jeden z instrumentów, które mają zapewnić nam poczucie bezpieczeństwa, jest używane instrumentalnie. Tylko na poziomie odpowiednich zmian normatywnych można zmusić wymiar sprawiedliwości do bardziej rozsądnej polityki procesowej w zakresie tymczasowych aresztowań. To nie przypadek, jak wynika z raportu, że spadek stosowania aresztów przypada na lata 2015 i 2016. Wówczas to funkcjonowała tzw. nowela lipcowa prawa karnego, wprowadzająca proces kontradyktoryjny, a w niej zobowiązanie prokuratora do przedstawienia podejrzanemu i obrońcy całości materiału dowodowego, w oparciu o który składany był wniosek o zastosowanie aresztu.
Adwokatka Anna Grochowska-Wasilewska zwracała uwagę na brak indywidualizacji uzasadnień postanowień o zastosowaniu tymczasowego aresztowania. – Zgadzam się w pełni, że o wiele łatwiej jest uzasadnić postanowienie o zastosowaniu czy przedłużeniu stosowania tymczasowego aresztowania niż postanowienie nieuwzględniające wniosku. My jako obrońcy często piszemy wielostronicowe zażalenia i, jak widzimy, jest to syzyfowa praca. Bardzo często, w szczególności w sprawach karnych gospodarczych, gdzie ten stan faktyczny jest niezwykle skomplikowany, gdzie trzeba sądowi pokazać to tło biznesowe, które bardzo często jest niezrozumiałe dla sądu. A w odpowiedzi spotykamy się z jednym zdaniem uzasadnienia sądu, który wylicza po przecinku dowody i krótko stwierdza, że dowody te wskazują na duże prawdopodobieństwo popełnienia czynu – mówiła.
W tym miejscu pojawia się pytanie do dr hab. Karoliny Kremens, która przez cztery lata była asesorką prokuratorską, choć od wielu lat zajmuje się już pracą naukową: dlaczego po stronie prokuratury brakuje tego humanizmu?
– Odpowiedź jest dosyć prosta – odpowiada naukowczyni. I opisuje sposób edukacji i atmosferę, w której młodzi prokuratorzy – najpierw jako aplikanci prokuratorscy, potem jako asesorzy, a następnie już młodzi prokuratorzy – funkcjonują. – Niezależność prokuratury jest mrzonką, a niezależność prokuratora jako jednostki, zwłaszcza młodego prokuratora podlegającego jeszcze kontroli nie tylko w sądzie, ale też kontroli szefa czy zastępcy szefa prokuratury, jest jednak bardzo trudna. Wszystkie decyzje procesowe, które podejmują, są konsultowane. Nie ma tutaj miejsca na kultywowanie pewnego rodzaju niezależności, której byśmy od tych młodych ludzi oczekiwali, i myślę, że to jest ten sam klimat, w którym wzrastają także młodzi sędziowie. To prokurator składa wnioski o tymczasowe aresztowanie, ale ktoś potem to tymczasowe aresztowanie stosuje. Jest to element pewnej całości.
Jacek Socha, b. minister skarbu: Widzimy, co się dzieje i jak trudno jest prowadzić działalność gospodarczą w dzisiejszych czasach – mówił podczas debaty. Zachęcał do dialogu i wypracowania konstruktywnych zmian. Wspominał o pomyśle skonstruowania przepisu dotyczącego tymczasowego aresztowania odrębnie dla przedsiębiorców. Dziś już wie, że to raczej niemożliwe – choć problem pozostaje nierozwiązany. W sprawach gospodarczych często zarzuty są stawiane na podstawie zdarzeń, które miały miejsce wiele lat wcześniej. – Trudno się przed nimi bronić, a sam fakt tymczasowego aresztowania oznacza dla działalności klęskę – podkreślał.
Dr Maciej Berek mówił o tym, że konstytucja dopuszcza ograniczenie wolności pod określonymi warunkami. – Mówimy o pozbawieniu wolności osoby, która w świetle prawa jako tymczasowo aresztowana jest niewinna. Wobec tej osoby stosowane procedury powinny być poddane najwyższej próbie rzetelności. Konstytucja, szukając takich rozwiązań, przewidziała, że osoba postawiona do dyspozycji sądu, w ciągu 24 godzin albo jest, albo ma być zwolniona – przypominał. Z perspektywy przedsiębiorców tymczasowe aresztowanie to środek zapobiegawczy, który dotyczy potencjalnych sprawców bardzo różnych przestępstw gospodarczych, które niewątpliwie mają swoją charakterystykę, są bardzo skomplikowane, trudne w ocenie, bardzo często wspierane opinią biegłego. I to wszystko ma zostać poddane analizie w ciągu 24 godzin.
– Nierzadko odbieramy postawy sędziów stosujących areszty, zwłaszcza przed kilkoma laty, jako broniące czy gdzieś bardziej opowiadające się po stronie jednak prokuratorskiej. W sprawach stosowania aresztów spotykamy się z sytuacjami, w których sąd nie dysponuje pełną wiedzą, pełnym obrazem sprawy dla rzetelnego wydania rozstrzygnięcia o tym, czy stosować, czy nie stosować areszt, a mimo to sąd decyduje się na taki ruch – mówiła dr Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska, wicedziekan ORA w Warszawie.
Dr Piotr Kładoczny przytoczył fragment raportu, w którym sami sędziowie wypowiadają się na temat powodów większej liczby wniosków aresztowych. Co się okazuje? Sami sędziowie mówią, że winna jest rutyna i przewlekłość postępowania.
Co do zmiany?
Apel o edukację wystosowała pani Anna Jeziorna. – Musimy mówić, co jest najważniejsze w prawie, w relacjach społecznych. Przepisy mogą się zmieniać, ale nasza odpowiedzialność za życie drugiego człowieka jest niezmienna – podkreśliła.
Radosław Baszuk proponuje ustawowe uregulowanie maksymalnego czasu trwania tymczasowego aresztowania bez jakichkolwiek odstępstw, wprowadzenie innej formy dozoru elektronicznego dla tymczasowo aresztowanych na czas trwania postępowania karnego w związku z koniecznością zabezpieczenia jego prawidłowego toku, która wiązałaby się z elektronicznym monitorowaniem jakiejkolwiek aktywności osoby podejrzanej.
Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska: Zgadzam się z propozycjami wprowadzenia dozoru elektronicznego zamiast stosowania tymczasowego aresztowania. Opowiadam się za zwiększeniem dostępu do obrońcy w procesie karnym, w tym dla osób pozbawionych wolności, jednoczesnym poszerzaniem wiedzy adwokatów i radców prawnych o meandrach przebiegu procesu stosowania tymczasowego aresztowania. W szkoleniu przyszłych sędziów powinni brać również udział doświadczeni adwokaci.
Anna Grochowska-Wasilewska: Powinno się wprowadzić maksymalny czas trwania tymczasowego aresztowania. Czas ten powinien zostać rozróżniony na sytuacje, gdy np. istnieje zagrożenie życia i zdrowia aresztowanego lub osadzony jest przedsiębiorcą i skutki jego izolacji mogą rzutować na przyszłość nie tylko rodziny, ale i prowadzonej firmy. Powinniśmy się zastanowić nad rozszerzeniem roszczeń odszkodowawczych dla osób niesłusznie aresztowanych.
Karolina Kremens: Podzielam pogląd, że bez zmiany przepisów prawa nie da się poprawić sytuacji. Skorzystanie z rozwiązań np. włoskich, które przewidują, że od momentu oskarżenia do rozpoczęcia postępowania sądowego musi minąć maksymalnie sześć miesięcy w przypadku drobniejszych przestępstw, to dobre rozwiązanie. Po roku lub dwóch latach w przypadku poważniejszych przestępstw, jeżeli prokurator nie skierował sprawy do sądu, to jest ona umarzana. Mamy się więc na czym wzorować.
Dr Maciej Berek: Zmiana przepisów jest potrzebna. Korekty wymagają przesłanki tymczasowego aresztowania, choćby ta dotycząca stałego miejsca pobytu. Potrzebna jest też profesjonalizacja sądu, który choć ma jedynie dyżur i nie zna całej sprawy, ma udźwignąć decyzję o zastosowania aresztu. Niezbędna jest także edukacja sędziów i prokuratorów.
Piotr Kładoczny: Mam jeszcze jeden podstawowy postulat: jawność postępowań aresztowych w postępowaniu przygotowawczym.
Jacek Socha: Powinna nastąpić korekta przesłanek stosowania aresztu, aby stosowano go np. w sprawach zagrożonych kar powyżej 8 lat więzienia. Do zmiany jest instytucja tzw. małego świadka koronnego, który nie ponosi żadnej odpowiedzialności za składanie fałszywych zeznań, a one mogą sstać się powodem kłopotów dla innych.
NSA o najmie z gminnego zasobu mieszkaniowego
Naczelny Sąd Administracyjny zajął stanowisko w sprawie zasad gminnego wynajmu lokali mieszkaniowych. W rozpatrywanej sprawie chodziło o zapisy przyjęte przez Radę Miasta w Gogolinie w uchwale w sprawie zasad wynajmowania lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu gminy. Według niektórych z nich Burmistrz zyskał uprawnienie do zawarcia umowy najmu lokalu mieszkalnego z osobami niespełniającymi warunków określonych w uchwale. Ten zapis zwrócił uwagę wojewody, który zaskarżył treść uchwały i domagał się stwierdzenia jej nieważności we wskazanym zakresie. W uzasadnieniu do skargi złożonej do WSA w Opolu, Wojewoda wskazał, że została ona podjęta z istotnym naruszeniem art. 21 ust. 1 pkt 2 i ust. 3 ustawy z 21.6.2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 725; dalej: OchrLokU). Organ stwierdził, że zgodnie z przywołanym przepisami, rada gminy uchwala zasady wynajmowania lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu gminy, w których określa w szczególności:
1) wysokość dochodu gospodarstwa domowego uzasadniającą oddanie w najem lub podnajem lokalu na czas nieoznaczony i najem socjalny lokalu oraz wysokość dochodu gospodarstwa domowego uzasadniającą stosowanie obniżek czynszu;
2) warunki zamieszkiwania kwalifikujące wnioskodawcę do ich poprawy;
3) kryteria wyboru osób, którym przysługuje pierwszeństwo zawarcia umowy najmu lokalu na czas nieoznaczony i umowy najmu socjalnego lokalu;
4) warunki dokonywania zamiany lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu gminy oraz zamiany pomiędzy najemcami lokali należących do tego zasobu a osobami zajmującymi lokale w innych zasobach;
5) tryb rozpatrywania i załatwiania wniosków o najem lokali zawierany na czas nieoznaczony i najem socjalny lokali oraz sposób poddania tych spraw kontroli społecznej;
6) zasady postępowania w stosunku do osób, które pozostały w lokalu opuszczonym przez najemcę lub w lokalu, w którego najem nie wstąpiły po śmierci najemcy;
6a) warunki, jakie musi spełniać lokal wskazywany dla osób niepełnosprawnych, z uwzględnieniem rzeczywistych potrzeb wynikających z rodzaju niepełnosprawności;
6b) zasady przeznaczania lokali na realizację zadań, o których mowa w art. 4 ust. 2b.
Wojewoda wskazał też na art. 4 ust. 1 OchrLokU, który określa krąg osób uprawnionych do najmu lokalu mieszkalnego z gminnego zasobu, zgodnie z którym należą do niego wszyscy członkowie wspólnoty samorządowej posiadający niezaspokojone potrzeby mieszkaniowe i jednocześnie spełniający kryteria dochodowe, określone na podstawie art. 21 ust. 3 pkt 1 OchrLokU. W ocenie organu nadzoru rada gminy nie jest upoważniona do modyfikowania w uchwale treści art. 4 ust. 1 OchrLokU i wprowadzania innego kręgu osób uprawnionych do najmu lokalu mieszkalnego z gminnego zasobu.
Wojewoda uznał też, że żądanie gminy złożenia „oświadczenia o nieposiadaniu tytułu prawnego do innego lokalu” wyraźnie wskazuje na odrzucenie innych przypadków. Tymczasem zdaniem organu nie ma przeszkód, aby okoliczność posiadania tytułu prawnego do innego lokalu lub budynku mieszkalnego była uwzględniona przy rozpatrywaniu wniosków i ocenie, czy konkretna osoba ma zaspokojone potrzeby mieszkaniowe. W ocenie organu należy stwierdzić, iż treść kwestionowanych przepisów może stanowić podstawę do wyłączenia z potencjalnego kręgu osób – mieszkańców gminy – którzy ubiegają się o wynajem od gminy lokalu mieszkalnego, tych wnioskodawców, którzy posiadają tytuł prawny do innego lokalu, a to jest niedopuszczalne.
Organ nadzoru stwierdził ponadto, że użyte przez urzędników stwierdzenie „w szczególnie uzasadnionych wyjątkowych przypadkach” jest dalece nieprecyzyjne i pozostawia możliwość dowolnej interpretacji. Natomiast normy uchwalone przez organ stanowiący jednostki samorządu terytorialnego powinny być skonstruowane w sposób jasny, precyzyjny i jednoznaczny.
WSA w Opolu zgodził się z Wojewodą i stwierdzając nieważność kwestionowanych zapisów podkreślił, że nie ulega wątpliwości, iż uchwała nie może modyfikować przepisów bezwzględnie obowiązujących. Rada Miasta wniosła jednak o kasację.
Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 24.5.2023 r., III OSK 89/22, Legalis, oddalił skargę. Skład orzekający w uzasadnieniu argumentował, że: „ustawodawca nie dopuścił możliwości przyznawania lokali mieszkalnych poza trybem (procedurą) określonym zarówno w OchrLokU, jak i uchwale określającej zasady wynajmowania lokali. Wynika to wprost z treści art. 21 ust. 1 pkt 2 oraz art. 21 ust. 3 OchrLokU nie pozwalających na określenie szczególnych przesłanek pozwalających organowi wykonawczemu na pominięcie trybu wynajmowania określonego w uchwale. Bez znaczenia pozostaje podnoszony przez skarżącą kasacyjnie gminę fakt używania zwrotu «szczególnie uzasadniony przypadek» w innych aktach rangi ustawowej jak np. w ustawie o pomocy społecznej”.
Chętnych na aplikację wciąż ubywa
Samorządy starają się uatrakcyjnić swoją ofertę szkoleniową, by przyciągnąć więcej zainteresowanych.
Egzaminy wstępne na aplikacje jak co roku odbędą się w ostatnią sobotę września (w tym wypadku 30). Są organizowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości od 2006 r., a dla komorników – od 2008 r. Jak wskazuje analiza resortu, mimo pewnych fluktuacji zainteresowanie tą drogą kariery spada od co najmniej dziesięciu lat.
U notariuszy rekordowe zainteresowanie nastąpiło w 2009 r., gdy do egzaminu przystąpiło nieco ponad 1400 osób. Już jednak w 2013 r. liczba kandydatów spadła poniżej 800 i od dziesięciu lat nie przekroczyła już tego poziomu (maksymalnie było ich 794 w 2014 r., a minimalnie – 576 w 2019 r.).
Jeśli zaś chodzi o komorników, to szczyt zainteresowania przypadł na rok 2013, gdy było 653 chętnych. Gwałtowny spadek nastąpił w 2016 r. (z ok. 600 rok wcześniej do 358 chętnych). Obecnie liczba ta już od kilku lat utrzymuje się nieco poniżej 180 – do tegorocznego egzaminu zgłosiło się146 kandydatów.
Największe zainteresowanie zawodem radcy prawnego nastąpiło w 2009 r. – wtedy do testu przystąpiło ponad 8,5 tys. kandydatów. Po gwałtownym spadku w roku następnym (do niemal 5,4 tys. osób) liczba ta wzrosła znów do 5,9 tys. w 2012 r. Od tamtego czasu widać stopniowy spadek zainteresowania – w roku ubiegłym przystąpiło już tylko 2791 osób.
Podobnie sprawa ma się z aplikacją adwokacką. Tutaj rekord chętnych padł w 2012 r. i wynosił 4275 osób, zaś po dekadzie było ich już 2173. Co prawda, w tym roku na dwie największe aplikacje zgłosiło się odpowiednio ok. 3098 i 2507 chętnych, ale to za mało, by mówić o odwróceniu spadkowego trendu.
Mniej absolwentów, więcej prawników
Opisany spadek zainteresowania aplikacjami koresponduje z malejącą liczbą absolwentów prawa. O ile w 2011 r. było ich 9736, o tyle dziesięć lat później już tylko 6647. W 2022 r. liczba absolwentów prawa spadła do nieco ponad 6 tys., a w tym roku ma ich być tylko trochę więcej niż 3 tys. (choć to jeszcze dane niekompletne).
Widać jednak, że mimo pewnych fluktuacji ilość młodych prawników wchodzących co roku na rynek również znacznie się zmniejszyła przez ostatnią dekadę. Ponadto nie tylko jest ich mniej, ale też mniejszy odsetek wybiera aplikację jako drogę kariery zawodowej (patrz wykres).
Z drugiej strony, sam rynek usług prawnych coraz bardziej się nasyca – i to w odniesieniu do każdego z czterech zawodów wymagających ukończenia aplikacji. We wszystkich tendencja jest trwała i wyraźna. I tak, o ile w 2008 r. było w Polsce ok. 9,2 tys. adwokatów (w tym ok. 2 tys. niewykonujących czynnie zawodu), o tyle w 2021 r. liczba ta wzrosła do 25,3 tys. (z czego 20,7 tys. wykonujących zawód). Dziś czynnych zawodowo adwokatów jest 21 460.
Podobnie sytuacja ma się u radców prawnych – w 2008 r. było ich ok. 26 tys. (w tym 19,2 tys. czynnych zawodowo), a w 2021 r. obie te liczby właściwie się podwoiły, sięgając odpowiednio 50 tys. i 38,9 tys. Dziś samorząd radcowski zrzesza już ponad 57 tys. radców prawnych.
Dwukrotnie wzrosła też liczba notariuszy – z 19 tys. w 2008 r. do 38 tys. w 2021 r. W roku następnym przybyło ich kolejny tysiąc. Najbardziej chyba dynamiczny wzrost nastąpił w kancelariach komorniczych – w 2008 r. było ich 661, a w 2021 r. ponad 2,2 tys. (dziś jest podobnie).

Atrakcyjność spada
– Na przestrzeni ostatnich lat obciążenia notariuszy w zakresie wykonywania obowiązków publicznych nie maleją, a trudności w wykonywaniu tej pracy są coraz większe – mówi Lech Borzemski, prezes Krajowej Rady Notarialnej. – Wymaga ona ogromnego zaangażowania czasowego oraz stałego podnoszenia kwalifikacji. Systematycznie rośnie także liczba notariuszy. Wszystko to może tłumaczyć, dlaczego ten zawód nie jest już tak atrakcyjny dla młodych ludzi.
Prezes KRN wskazuje przy tym, że organizacja aplikacji notarialnej nie ulega większym zmianom od kilku lat i nie są one planowane również w najbliższym czasie. Regulują ją bowiem przepisy prawa.
Także prezes Krajowej Rady Komorniczej Sławomir Szynalik przyznaje, że spadek zainteresowania aplikacją komorniczą jest zauważalny i pogłębia się od kilku lat. Wynika to głównie z przyczyn prawno-ekonomicznych.
– Niestety, spodziewamy się, że to zjawisko będzie postępować. Istniejący system opłat egzekucyjnych został ukształtowany w 2018 r. i nie uwzględnia ani inflacji, ani niemal podwójnego wzrostu pensji minimalnej. Brak waloryzacji opłat przy lawinowym wzroście kosztów utrzymania kancelarii powoduje, że ich przychody znacząco spadają. Część komorników, szczególnie tych rozpoczynających działalność, ma problemy z utrzymaniem kancelarii. Efektem są zwolnienia pracowników albo brak środków na zatrudnianie nowych – tłumaczy prezes KRK.
Wskazuje też, że aplikacja komornicza wymaga od aplikanta i komornika zawarcia umowy o pracę, jednak komorników, po pierwsze, przeważnie nie stać na zatrudnianie aplikantów, a po drugie, nie mają takiej potrzeby. Pracy jest bowiem coraz mniej z powodu powstawania wielu nowych kancelarii. A więc na jedną przypada średnio mniej spraw. Do obniżenia kosztów mogłaby się przyczynić elektronizacja akt – KRK złożyła nawet w tej sprawie projekt do MS.
Obecnie każdy asesor po sześciu latach od egzaminu staje przed wyborem: albo otwiera swoją kancelarię, albo rezygnuje z pracy w zawodzie.
– Nie każdy czuje się na siłach, aby prowadzić swoją działalność – mówi Sławomir Szynalik. – Chodzi o pieniądze, ale też uwarunkowania do zarządzania, prowadzenia działalności, bycia pracodawcą. Nieraz też względy rodzinne czy zdrowotne, które uniemożliwiają rezygnację z zatrudnienia na umowę o pracę. Jednak taki asesor jest wykształconym specjalistą w dziedzinie egzekucji sądowej, a dzięki temu – bardzo cennym pracownikiem. Nie można pozbawiać go uprawiania zawodu tylko dlatego, że nie chce zostać komornikiem sądowym – dodaje.
Jego zdaniem obowiązujące przepisy zniechęcają do wyboru aplikacji komorniczej, nie gwarantując młodym stabilnego zatrudnienia i pewnej drogi zawodowej.
– Dążymy do zmiany tych przepisów. KRK zależy, aby nie tylko aplikacja komornicza, ale także zawód asesora i komornika sądowego były atrakcyjne dla absolwentów prawa – podsumowuje Sławomir Szynalik.
Przyciąganie młodych
Z kolei dwa największe samorządy prawnicze podejmują kolejne działania w celu uatrakcyjnienia swoich aplikacji. Wpłynęły na to doświadczenia pandemii, nauki zdalnej i spadek zainteresowania (i zdawalności) egzaminami wstępnymi w zeszłym roku – podobnie jak wyraźnie gorszy wynik egzaminów końcowych. Przykładowo, samorząd radców prowadzi prace nad nowelizacją regulaminu aplikacji. Zmianie ulegną program, struktura i forma zajęć oraz kolokwiów.
– Zwiększamy do 60 liczbę godzin, które mogą być prowadzone zdalnie. Izby otrzymają 40 godzin tzw. rezerwy, które mogą wykorzystać na zajęcia nieobjęte programem aplikacji, ale interesujące dla słuchaczy ze względu np. na specyfikę lokalnego rynku – wylicza Włodzimierz Chróścik, prezes KRRP.
Kolejna oczekiwana zmiana to zmniejszenie liczby kolokwiów do dwóch rocznie i dopasowanie ich formy do egzaminu zawodowego. Coraz większą rolę w kształceniu aplikantów odgrywa również KIRP.
– Organizujemy ogólnopolską symulację egzaminu radcowskiego oraz zajęcia powtórkowe przed nim (fakultatywne). Oferujemy szeroką i ciągle rozbudowywaną bazę szkoleń na platformie e-KIRP. Udoskonalamy system informatyczny EWNAR, wspierając izby okręgowe i kandydatów w procesie rekrutacyjnym. Docelowo zaoferujemy aplikantom cały dedykowany moduł w tworzonym właśnie systemie CSORP. W ten sposób nie tylko odpowiadamy na potrzeby rynku, ale kształtujemy go razem z kończącymi aplikację, świetnie wykształconymi profesjonalistami – podkreśla Włodzimierz Chróścik.
Zmianami chwali się także samorząd adwokacki. Znajdują się wśród nich m.in. umożliwienie aplikantom korzystania z mLegitymacji za pomocą publicznej usługi mObywatel, a także utworzenie e-Dziennika – programu, za pomocą którego aplikanci we wszystkich izbach komunikują się w procesie szkolenia z macierzystą radą okręgową.
– Wprowadziliśmy próbny egzamin adwokacki dla aplikantów, aby mogli doskonalić swoje kompetencje, podsumować wiedzę i przetestować się w warunkach egzaminacyjnych – mówi Przemysław Rosati, prezes NRA. – Zmieniliśmy też regulamin odbywania aplikacji, uelastyczniając możliwe formy współpracy aplikanta z patronem – wskazując, że musi ona być uregulowana. Zaktualizowaliśmy założenia programowe i ramowy plan szkolenia, robimy na bieżąco przeglądy i konsultujemy je z aplikantami, aby odpowiadać na ich oczekiwania i potrzeby – dodaje.
Prezes NRA wskazuje też na reaktywację „Młodej Palestry”, w której aplikanci nie tylko publikują, ale też prowadzą to pismo – jest ono punktowane w wykazie czasopism.
– Stworzyliśmy repetytoria przed egzaminem, które cieszą się dużą popularnością, a także zajęcia monograficzne z oczekiwanych przez aplikantów przedmiotów. Wszystkie te trzy rodzaje zajęć prowadzone są z poziomu NRA, kierowane do wszystkich aplikantów w Polsce, w celu wspierania szkolenia, zwłaszcza w mniejszych ośrodkach. Aplikanci mają też dostęp do materiałów szkoleniowych i programów zniżkowych na takich samych zasadach jak adwokaci – podsumowuje Przemysław Rosati.
Co z 0% VAT na żywność w 2024 r.?
Zgodnie z art. 41 ust. 1 i 2 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1570; dalej: VATU), podstawowa stawka podatku wynosi 22%. Dla towarów i usług wymienionych w załączniku nr 3 do VATU, stawka podatku wynosi 7% VAT. Obecny poziom stawek VAT w wysokości 8% i 23% ma charakter „tymczasowy”, od 1.1.2011 r. zgodnie z art. 146a i art. 146aa VATU. I tak trwa w związku z różnymi czynnikami zewnętrznymi (najpierw COVID-19, potem wojna w Ukrainie i inflacja) oraz sztuczkami legislacyjnymi (odsyłamy np. do art. 146ea VATU, utrzymującego stawki podwyższone także w 2023 r.). Jakkolwiek bowiem resort finansów nie będzie się gimnastykował, w zakresie stawek VAT mamy w ostatnim czasie do czynienia ze swoistym dualizmem pojęciowym. VAT jest bowiem punktowo obniżany a jednocześnie przekrojowo podwyższany. Wygląda to tak:
- stawki obniżone – do 31.12.2023 r. obowiązują obniżone stawki VAT z 5% do 0% VAT na podstawowe towary spożywcze wymienione w poz. 1-18 załącznika 10 do VATU (a więc m.in. mięso, pieczywo, ryby, produkty mleczarskie, warzywa, owoce, zboże, tłuszcze i oleje, przetwory z warzyw, owoców, wody i niektóre napoje). Wynika to z § 8 rozporządzenia Ministra Finansów z 2.12.2022 r. w sprawie obniżonych stawek podatku od towarów i usług w roku 2023 (Dz.U. z 2022 r. poz. 2495);
- stawki podwyższone – jako się rzekło, zgodnie z art. 146ea VATU w 2023 r. obowiązują podwyższone stawki VAT do 8% i 23%. Ten podwyższony poziom stawek VAT może być zachowany także w okresie od 1.1.2024 r. do końca roku, w którym suma wydatków na finansowanie potrzeb obronnych Rzeczypospolitej Polskiej określonych w ustawie budżetowej oraz planie finansowym Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, ewentualnie w projekcie tego planu przedstawionym do zatwierdzenia Ministrowi Obrony Narodowej, po wyłączeniu planowanych przepływów finansowych w ramach tej sumy wydatków, jest wyższa niż 3% wartości PKB (art. 146ef VATU).
Czy taka złożona sytuacja utrzyma się również w 2024 r.? Nie wiemy nic na pewno, ale pewne wnioski płyną z analizy założeń do ustawy budżetowej na nadchodzący rok.
Z tarczą czy bez tarczy?
Musimy wiedzieć, że 0% stawka VAT np. na żywność może stać się stałym zjawiskiem w państwach UE. To możliwe z uwagi na nowelizację przepisów unijnych (konkretnie przepisów Dyrektywy 2022/542 z 5.4.2022 r. w sprawie zmiany dyrektyw 2006/112/WE i (UE) 2020/285 w zakresie stawek podatku od wartości dodanej (Dz.Urz. UE L z 2006 r. Nr 107, s. 1). Państwa członkowskie mogą stosować stawkę obniżoną niższą niż stawka minimalna 5 % oraz zwolnienie z prawem do odliczenia VAT – a więc 0% stawkę VAT. Może ona znaleźć zastosowanie do paneli słonecznych, środków spożywczych, wody, produktów farmaceutycznych, sprzętu medycznego, ale też dóbr takich jak przewóz osób i transport towarzyszących im towarów, a w końcu także do dostawy książek, gazet i czasopism na nośnikach fizycznych lub drogą elektroniczną.
Niestety, z lektury projektu założeń do ustawy budżetowej nie wynika, że tzw. tarcza zostanie zachowana. Jednocześnie, resort zakłada skokowy przyrost wpływów z VAT (choć to akurat tradycja, na która wpływ wywiera chociażby rosnąca inflacja). To wszystko pozwala snuć przypuszczenie, że 0% stawka VAT na żywność nie zostanie przedłużona w swoim obowiązywaniu na kolejny rok. Choć sam fakt braku stosownych zapisów nie oznacza także, że tarczy nie będzie. Formalnych przeszkód nie ma (nie są taką przeszkodą zwłaszcza przepisy unijne). Decydować będzie wola resortu finansów oraz oczywiście okoliczności ekonomiczne.
PKB na potrzeby obronne
Z założeń budżetowych wynika zaś, że w przyszłym roku rząd przeznaczy środki na obronność (wraz z Funduszem Wsparcia Sił Zbrojnych) w wysokości ok. 4,2% PKB. To oczywiście całkiem zrozumiałe założenie w obecnej sytuacji geopolitycznej. Ale oznacza ono także, że w 2024 r. podwyższona zostanie obniżona stawka VAT (z 7% do 8%) oraz stawka VAT podstawowa (z 22% na 23%). Oczywiście, semantycznie trudno mówić o podwyżce, skoro podobne stawki obowiązują już od dwunastu lat. Jednak formalnie, utrzymanie „tymczasowo” podwyższonych stawek to nic innego niż podwyżka podatku. Jakkolwiek tego typu refleksja nie przejdzie resortowi (zwłaszcza w roku wyborczym) przez gardło. Co jest jednak trudne do zrozumienia, bo przyczyna takiej podwyżki z pewnością spotkałaby się ze zrozumieniem społecznym.
Komentarz
Rząd chwali się, że dzięki „uszczelnieniu podatków”, dochody budżetu państwa wyniosą w 2024 r. 683,6 mld zł. Prognozowane wpływy z podatku VAT mają w 2024 r. wynieść 312,6 mld zł. To skokowy wzrost o ok. 17% z (również wciąż prognozowanych) 259,6 mld zł wpływów z VAT za 2023 r. Dla porównania prognozuje się, że wpływy za 2024 r. z podatku CIT wyniosą 78,3 mld zł, z podatku PIT wyniosą 108,8 mld zł a z akcyzy wyniosą 88,8 mld zł. Rząd liczy też, że w 2024 r. nastąpi ożywienie gospodarcze, a wzrost PKB powinien osiągnąć 3%. Wpływ na to będzie miała spadająca inflacja, powrót do dodatniej dynamiki płac realnych w ujęciu całorocznym oraz polepszenie nastrojów konsumentów. Oczekuje się, że inflacja w 2023 r. wyniesie średnio 12% (do końca 2023 r. inflacja spadnie do wartości jednocyfrowej), a w następnym roku 6,6%. Głównymi czynnikami, które będą wpływały na obniżanie się inflacji będą stabilizacja cen surowców energetycznych i żywności na rynkach światowych, relatywnie niska dynamika spożycia prywatnego w bieżącym roku oraz polityka pieniężna.
A jak będzie? Na ile ww. optymistyczne założenia spotkają się z rzeczywistością? To zobaczymy za mniej więcej półtora roku.