0% VAT na żywność do 31.3.2024 r.
Zgodnie z art. 41 ust. 1 i 2 ustawy z 11.3.2004 r. o podatku od towarów i usług (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 931; dalej: VATU), podstawowa stawka podatku wynosi 22%. Dla towarów i usług wymienionych w załączniku nr 3 do VATU, stawka podatku wynosi 7% VAT. Obecny poziom stawek VAT w wysokości 8% i 23% ma charakter „tymczasowy”, od 1.1.2011 r. zgodnie z art. 146a i art. 146aa VATU. I tak trwa w związku z różnymi czynnikami zewnętrznymi (najpierw COVID-19, potem wojna w Ukrainie i inflacja) oraz sztuczkami legislacyjnymi (odsyłamy np. do art. 146ea VATU, utrzymującego stawki podwyższone także w 2023 r.).
Jakkolwiek bowiem resort finansów nie będzie się gimnastykował, w zakresie stawek VAT mamy w ostatnim czasie do czynienia ze swoistym dualizmem pojęciowym. VAT jest bowiem punktowo obniżany a jednocześnie przekrojowo podwyższany. Wygląda to tak:
- stawki obniżone – do 31.12.2023 r. obowiązują obniżone stawki VAT z 5% do 0% VAT na podstawowe towary spożywcze wymienione w poz. 1-18 załącznika 10 do VATU (a więc m.in. mięso, pieczywo, ryby, produkty mleczarskie, warzywa, owoce, zboże, tłuszcze i oleje, przetwory z warzyw, owoców, wody i niektóre napoje). Wynika to z § 8 rozporządzenia Ministra Finansów z 2.12.2022 r. w sprawie obniżonych stawek podatku od towarów i usług w roku 2023 (Dz.U. z 2022 r. poz. 2495);
- stawki podwyższone – zgodnie z art. 146ea VATU w 2023 r. obowiązują podwyższone stawki VAT do 8% i 23%. Ten podwyższony poziom stawek VAT może być zachowany także w okresie od 1.1.2024 r. do końca roku, w którym suma wydatków na finansowanie potrzeb obronnych Rzeczypospolitej Polskiej określonych w ustawie budżetowej oraz planie finansowym Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, ewentualnie w projekcie tego planu przedstawionym do zatwierdzenia Ministrowi Obrony Narodowej, po wyłączeniu planowanych przepływów finansowych w ramach tej sumy wydatków, jest wyższa niż 3% wartości PKB (art. 146ef VATU).
Nowe rozporządzenie na zakończenie
Minister Finansów w pilnym trybie opublikował rozporządzenie z 9.12.2023 r. w sprawie obniżonych stawek podatku od towarów i usług (Dz.U. z 2023 r. poz. 2670). Jest ono zasadniczo kontynuacją dotychczasowych rozwiązań dotyczących stosowania stawek obniżonych VAT zawartych w rozporządzeniu Ministra Finansów z 2.12.2022 r. (Dz.U. z 2022 r. poz. 2495). Pewna część tych rozwiązań ma niszowe zastosowanie. Chodzi tu np. o usługi nabywane za środki bezzwrotnej pomocy zagranicznej, świadczenia na rzecz Unii Europejskiej i jej organów oraz wybranych organizacji międzynarodowych, określone urządzenia dla osób niewidomych. Rozwiązania te nie są dodatkowo zbyt kontrowersyjne, były bowiem stosowane od 2004 r. na podstawie kolejnych rozporządzeń wykonawczych do VATU. Omawiane rozporządzenie utrzymuje także obniżoną stawkę VAT (do 0%) na produkty lecznicze, dla których zakup jest finansowany ze środków pochodzących z rozpoczętych przed dniem 17.5.2022 r. zbiórek publicznych organizowanych przez organizacje pożytku publicznego.
To co najważniejsze to jednak kwestia VAT na żywność, a konkretnie wyroby określone w poz. 1-18 załącznika 10 do VATU. Minister Finansów zdecydował się na wprowadzenie swego rodzaju epizodycznego przepisu, utrzymującego 0% stawkę VAT na ww. wyroby ale jedynie do 31.3.2024 r. Co potem? To już zależy od nowego Ministra Finansów. Zresztą, może on w teorii również zmienić omawiane wyżej przepisy zanim wejdą one w życie. Czy jest to prawdopodobne? Byłaby to z pewnością niepopularna decyzja więc „na dzień dobry” nie ma się jej co raczej spodziewać.
Komentarz
Zgodnie z uzasadnieniem do omawianych przepisów, utrzymanie do końca pierwszego kwartału 2024 r. obniżonej stawki VAT do wysokości 0% dla takich produktów pierwszej potrzeby jak podstawowa żywność stanowi wyraz kontynuacji działań antyinflacyjnych rządu. Już z samego tego faktu nie sposób nie nabrać wrażenia, że zabieg ten ma swój istotny wymiar polityczny. Zresztą sam projektodawca zaznacza, że projekt z uwagi na jego pilny charakter, nie był przedmiotem uzgodnień i konsultacji publicznych. Niektórzy twierdzą, że mamy więc do czynienia z „wrzutką”, realizującą kilka celów politycznych. Ale sprawa ma też inny, praktyczny wymiar. Przedstawiciele branży spożywczej (np. producenci żywności) żyli od kilku miesięcy w wysokiej niepewności czy aby 5% stawka VAT wróci, czy nie. Nie chodzi tu o kwestie fiskalne (VAT jest przecież neutralny) ale systemowe i organizacyjne. Zmiana systemowych kodów produktowych, a więc w istocie ponowna weryfikacja grupy produktów objętych zmieniającą się stawką VAT musiałaby być robiona na ostatnią chwilę. Jeśli więc kiedykolwiek stawka VAT ma wrócić do poziomu 5%, konieczna będzie odpowiednio wczesna komunikacja daty. A komunikacja taka z pewnością… nie będzie politycznie łatwą decyzją. I tak koło się zamyka.
Może więc 0% VAT na żywność zostanie na dłużej? Rozwiązanie jest zgodne z prawem UE. Otóż 0% stawka VAT np. na żywność może stać się standardem w państwach UE. To możliwe z uwagi na nowelizację przepisów unijnych (konkretnie przepisów Dyrektywy 2022/542 z 5.4.2022 r. w sprawie zmiany dyrektyw 2006/112/WE i (UE) 2020/285 w zakresie stawek podatku od wartości dodanej (Dz.Urz. UE L z 2022 r. Nr 107, s. 1). Państwa członkowskie mogą stosować stawkę obniżoną niższą niż stawka minimalna 5 % oraz zwolnienie z prawem do odliczenia VAT – a więc 0% stawkę VAT. Może ona znaleźć zastosowanie do paneli słonecznych, środków spożywczych, wody, produktów farmaceutycznych, sprzętu medycznego, ale też dóbr takich jak przewóz osób i transport towarzyszących im towarów, a w końcu także do dostawy książek, gazet i czasopism na nośnikach fizycznych lub drogą elektroniczną.
Stawki z urzędu trzeba urealnić
Rada Ministrów ma się zająć projektem ustawy budżetowej.
– Jest to więc czas, by minister sprawiedliwości zadbał o zabezpieczenie w tej ustawie środków na pomoc prawną z urzędu. A także podjął działania w celu urealnienia tych stawek, czyli dostosowania ich do aktualnej wartości świadczeń, do stanu na 2023 r., a nie 2002 r., jak jest obecnie – mówi prezes NRA Przemysław Rosati.
Podkreśla, że ten pierwszy krok trzeba postawić, by później ministerstwo nie tłumaczyło, że nie może podnieść stawek, bo nie zabezpieczyło na nie środków. Dopiero potem przyjdzie czas na dialog ze środowiskiem o tym, jak je urealnić. Dodaje, że beneficjentem tych świadczeń są obywatele.
– Jest to właściwie dbałość o interes obywatela, w szczególności dostęp do rzetelnego procesu, w tym do adwokata. Jeśli obywatel nie jest w stanie ponieść kosztów reprezentacji przez pełnomocnika, to powinien ponosić je Skarb Państwa. I chodzi o to, by w świetle ustawy budżetowej był w stanie je ponosić, a prawo obywateli do sądu było należycie zabezpieczone – tłumaczy prezes NRA.
W swoim piśmie do Adama Bodnara wskazuje, jak kształtowało się minimalne wynagrodzenie za pracę i jaka była relacja naszych stawek do niego. A więc ze względu na inflację realnie wartość tych wynagrodzeń spada. Z zestawień wskazanych w dokumencie wynika, że nawet podniesienie stawek w 2015 r. (zresztą cofnięte niedługo po objęciu resortu przez Zbigniewa Ziobrę) nie spowodowało ich wzrostu w relacji do płacy minimalnej. Przeciwnie, niemal w każdym wypadku nastąpił spadek, skrajnie nawet o 332 pkt proc. Wynikało to z faktu, że podczas gdy stawki za reprezentację z urzędu podniesiono o 50 proc., płaca minimalna wzrosła między 2002 r. a 2015 r. z 760 do 1750 zł.
Co więcej, jak czytamy w piśmie adwokatury: „Analiza powyższych wyliczeń prowadzi do wniosku, że utrzymanie wynagrodzenia na poziomie z 2015 r. przy przyjęciu, że minimalne wynagrodzenie od 1.7.2023 r. wynosi 3600 zł brutto miesięcznie, spowoduje kolejne obniżenie stawek adwokackich – w większości przypadków o ponad 50 proc.”. Przemysław Rosati obecne rozporządzenie ws. stawek za czynności z urzędu nazywa „rozporządzeniem wstydu”. – Czas przestać udawać, że świadczenie pomocy prawnej z urzędu jest należycie zabezpieczone. Nie jest – podsumowuje Przemysław Rosati.
Samopoczucie psychiczne pracowników
Pandemia przyczyniła się do pogłębienia problemów zdrowotnych wśród pracowników, w tym m.in. w obszarze zdrowia psychicznego.
Co zaskakujące, ponad połowa (50,7 proc.) pracodawców uczestniczących w badaniu „Barometr aktywności zawodowej pracowników 50+ (…)” finansowanym ze środków UE, przeprowadzonym przez Federację Przedsiębiorców Polskich, nie interesowała się samopoczuciem psychicznym pracowników w okresie pandemii. Większość odpowiedziała (odpowiednio 33 proc. i 31,9 proc.), że pracownicy nie zgłaszali zapotrzebowania i nie było takiej konieczności.
Z kolei ci, którzy zadeklarowali odmiennie (36,7 proc.), informowali kadrę m.in. o swoich decyzjach związanych z zatrudnieniem czy też organizowali spotkania na temat zdrowia psychicznego.
Zdaniem Katarzyny Siemienkiewicz z Pracodawców RP brak zainteresowania tym aspektem mógł wynikać np. z faktu, iż firmy skupiały się na podejmowaniu innych zadań, m.in. zmierzających do minimalizowania zarażeń.

Obowiązki firm
Profesor Grażyna Spytek-Bandurska z FPP zauważa, że kondycja psychofizyczna pracownika nie zależy wyłącznie od pracy i jej uwarunkowań, ale ma szersze podłoże.
– Nie jest prosto oddzielić czynniki prywatne od tych związanych z pracą. Dlatego trudno jest przerzucać na firmy całą odpowiedzialność związaną z tym obszarem – wskazuje.
Podobnie uważa Katarzyna Siemienkiewicz.
– Pracownicy mają oczywiście prawo oczekiwać od firmy, aby zadbała o te kwestie. Ci pracodawcy, którzy sprostają tym oczekiwaniom, mogą sobie w ten sposób wypracować przewagę konkurencyjną. Natomiast obowiązki firm względem pracowników określają przepisy prawa. Wynika z nich, że zatrudniający musi dbać o bezpieczne i higieniczne warunki pracy, czyli robić wszystko, żeby nie dochodziło do sytuacji, które mogłyby je zaburzać. W obszarze zdrowia psychicznego można wymienić np. polityki antymobbingowe czy antydyskryminacyjne – mówi ekspertka.
Jak jednak wskazuje, wymaganie od pracodawcy zapewnienia np. dostępu do psychologa wykracza już poza zakres tych regulacji.
Ekspertka zaobserwowała, że wbrew wynikom przywołanego badania coraz więcej pracodawców właśnie po pandemii zaczęło bardziej zwracać uwagę na tę kwestię.
– Zapewne nie wszędzie tak jest i na pewno sporo jest jeszcze do zrobienia – dodaje.
Propozycje rozwiązań
Ekspertka zwraca uwagę, że obecnie firmy najczęściej inwestują w programy wellbeing, czyli działania mające budować dobre samopoczucie pracowników (m.in. karty sportowe, kursy itp.).
– Być może warto, aby więcej podmiotów rozszerzało współfinansowane przez nich pakiety medyczne o konsultacje z psychologiem – wyjaśnia Katarzyna Siemienkiewicz.
Zdaniem prof. Spytek-Bandurskiej państwo powinno w większym stopniu angażować się w tworzenie form wsparcia dla zatrudnionych.
– Mam na myśli narzędzia, po które mogliby sięgnąć pracodawcy chcący pomagać swoim pracownikom w obszarze zdrowia psychicznego, aby dłużej utrzymać ich w aktywności. Można też w te procesy zaangażować instytucje zajmujące się rozwojem zasobów ludzkich i osiąganiem wysokiej jakości pracy, jak np. urzędy pracy, lub odpowiednio wykorzystywać środki z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych czy Funduszu Pracy – wskazuje. Uważa, że konieczna jest też modyfikacja zadań i sposobu działania służby medycyny pracy.
Minimalne wynagrodzenie dwa razy w górę w 2024 r.
Kiedy minimalne wynagrodzenie wzrasta dwa razy w ciągu roku
Zgodnie z art. 10 § 2 KP państwo określa minimalną wysokość wynagrodzenia za pracę. Zasady ustalania wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę określa ustawa z 10.10.2002 r. o minimalnym wynagrodzeniu za pracę (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 2207; dalej: MinWynagrU). Wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę jest corocznie przedmiotem negocjacji w ramach Rady Dialogu Społecznego. W przypadku kiedy prognozowany na rok następny wskaźnik cen, czyli średnioroczny wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych ogółem, przyjęty do opracowania projektu ustawy budżetowej wynosi:
- co najmniej 105% – ustala się dwa terminy zmiany wysokości minimalnego wynagrodzenia oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej: od 1 stycznia i od dnia 1 lipca;
- mniej niż 105% – ustala się jeden termin zmiany wysokości minimalnego wynagrodzenia oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej: od 1 stycznia.
Wysokość minimalnego wynagrodzenia jest ustalana w taki sposób, aby przeciętna wysokość minimalnego wynagrodzenia w danym roku wzrastała w stopniu nie niższym niż prognozowany na dany rok wskaźnik cen. W związku z tym w 2024 r. wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę wzrośnie aż dwa razy. Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z 14.9.2023 r. w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej w 2024 r. (Dz.U. z 2023 r. poz. 1893):
- od 1.1.2024 r. minimalne wynagrodzenie za pracę wyniesie 4242 zł;
- od 1.7.2024 r. minimalne wynagrodzenie za pracę wyniesie 4300 zł.
Zmiana wysokości wynagrodzenia a zmiana umowy o pracę
W umowie o pracę zgodnie z art. 29 KP określa się strony umowy, adres siedziby pracodawcy, rodzaj umowy, datę jej zawarcia oraz warunki pracy i płacy, w szczególności m.in.: wynagrodzenie za pracę odpowiadające rodzajowi pracy, ze wskazaniem składników wynagrodzenia. W umowach w odniesieniu do wysokości wynagrodzenia, jeżeli pracownik ma otrzymywać minimalne wynagrodzenie pojawiają się dwa rodzaje zapisów. Pierwszy, kiedy podawana jest konkretna kwota minimalnego wynagrodzenia. Drugi, kiedy zamieszczany jest zapis, że pracownikowi przysługuje wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę. W zależności od sposobu zapisu kwestii wysokości minimalnego wynagrodzenia w umowie o pracę może nastąpić konieczność zmiany umowy nawet dwa razy w ciągu roku. W przypadku, kiedy w umowie o pracę wpisywana jest konkretna kwota, należy taką umowę aneksować dwa razy w 2024 r. przy zmianie wynagrodzenia w styczniu oraz w lipcu 2024 r. W przypadku, kiedy w umowie zawarto ogólny zapis, że pracownik otrzymuje wynagrodzenie w wysokości aktualnie obowiązującego minimalnego wynagrodzenia za pracę, nie ma konieczności zmiany treści umowy.
Wyższe minimalne wynagrodzenie – wyższe składniki
Kwota wysokości minimalnego wynagrodzenia jest ważna z dwóch powodów. Po pierwsze, wynagrodzenie pracownika zatrudnionego w pełnym miesięcznym wymiarze czasu pracy nie może być niższa od wysokości minimalnego wynagrodzenia. Jeżeli w danym miesiącu, z uwagi na terminy wypłat niektórych składników wynagrodzenia lub rozkład czasu pracy, wynagrodzenie pracownika jest niższe od wysokości minimalnego wynagrodzenia, następuje uzupełnienie wynagrodzenia do tej wysokości w postaci wyrównania. Po drugie, wiele świadczeń otrzymywanych przez pracowników jest obliczanych na podstawie wysokości minimalnego wynagrodzenia w danym roku. Zgodnie z przepisami KP dzięki podwyższeniu minimalnego wynagrodzenia zwiększy się m.in.:
- odszkodowanie za naruszenie zasady równego traktowania w zatrudnieniu (art. 183d KP);
- wynagrodzenie za czas gotowości do pracy i przestój (art. 81 § 1 i 2 KP);
- wolna od potrąceń kwota wynagrodzenia za pracę (art. 871 § 1 KP);
- odszkodowanie dla pracownika, który doznał mobbingu lub wskutek mobbingu rozwiązał umowę o pracę (art. 943 § 4 KP);
- dodatek za pracę w porze nocnej (art. 1518 § 1 KP).
Twórca może sam odliczyć koszty
Autorskie koszty to dobry sposób na obniżenie pracowniczego podatku. Dzięki odliczeniu od przychodu 50 proc. kosztów mamy mniejszy dochód, niższy podatek i w konsekwencji dostajemy więcej na rękę. Okazuje się jednak, że pracodawcy wcale się nie kwapią do ich naliczania.
Chociaż wykonuję twórcze prace, firma stosuje zwykłe koszty – sygnalizuje jeden z naszych czytelników. Pracuje w zespole programistów komputerowych i podkreśla, że wszyscy mają ten sam problem. Firma liczy im PIT bez ulgi i sugeruje składanie wniosków o interpretacje.
Firmy chcą mieć spokój
To, że część pracodawców wzbrania się przed stosowaniem ulgi, potwierdza dr Piotr Sekulski, doradca podatkowy w kancelarii Outsourced.pl.
– Powód jest prosty: obawiają się sporu z fiskusem. Z ordynacji podatkowej wynika bowiem, że za nieprawidłowości przy pobieraniu zaliczki na PIT od wynagrodzenia odpowiada płatnik, czyli pracodawca. Oznacza to, że w razie stwierdzenia błędu w opodatkowaniu zatrudnianych osób musi zapłacić różnicę w PIT (wynikającą z naliczenia wyższych kosztów i zaniżenia dochodu). Potem dopiero może, przynajmniej w teorii, wystąpić do pracownika z roszczeniem o zwrot tej kwoty. Generalnie to spory kłopot i dlatego wielu pracodawców woli nie naliczać ulgi i mieć święty spokój – tłumaczy ekspert.
Nie oznacza to jednak, że pracownik traci szansę na preferencję. Niezależnie od rozliczeń stosowanych na bieżąco przez pracodawcę twórcze 50-proc. koszty może wykazać w zeznaniu rocznym.
– Wyjdzie mu wtedy mniejszy dochód oraz niższy podatek. Oczywiście spowoduje to, że kwoty podane w zeznaniu rocznym nie będą zgadzały się ze sporządzoną przez pracodawcę informacją PIT-11. Jest ona wysyłana fiskusowi i urzędnicy na pewno będą chcieli się dowiedzieć, skąd wzięły się różnice i dlaczego mają zwracać pieniądze. Podatnik musi więc spodziewać się wezwania do urzędu – wskazuje Piotr Sekulski.
To, że wyższe koszty można wykazać dopiero w zeznaniu rocznym, fiskus potwierdza w interpretacjach. W jednej z nich czytamy: „ustawodawca zobowiązał płatnika do poboru zaliczek w prawidłowej wysokości, tj. od dochodu ustalonego zgodnie z regułami określonymi w ustawie o PIT, a więc z uwzględnieniem kosztów w takiej wysokości, w jakiej ustawodawca w danych okolicznościach przewidział. Tym samym, jeśli pracownikowi mogą być uwzględnione 50 proc. koszty uzyskania przychodu, to płatnik winien takie koszty zastosować. Niemniej nie ma przeszkód prawnych, aby Wnioskodawca uwzględniał w zeznaniu rocznym przysługujące koszty uzyskania przychodu, w sytuacji gdy płatnik dokona poboru zaliczki na podatek dochodowy z ich pominięciem i koszty te nie zostaną wykazane w informacji PIT-11” (interpretacja nr IBPB-2-2/4511-464/16/MM).
Oczywiście, jeśli chcemy zastosować ulgę, musimy pamiętać o jej warunkach.
Tylko dla kreatywnych
Przede wszystkim przysługuje tylko niektórym twórczym zawodom. Są to m.in. architekci, aktorzy, publicyści, pisarze, reżyserzy, tłumacze, programiści, muzycy, plastycy, naukowcy. Limit preferencyjnych kosztów wynosi 120 tys. rocznie. Aby z nich skorzystać, musi powstać utwór, którym zgodnie z ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze. Musi też dojść do rozporządzenia prawami autorskimi.
– Niestety, zdarza się, że pracodawcy nie tylko nie naliczają 50-proc. kosztów, ale też nie zabezpieczają w umowach interesów pracowników. Jeśli nie ma w nich nic o przenoszeniu praw autorskich i twórcze honorarium nie jest wyodrębnione, pracownik może się pożegnać z ulgą – podkreśla Piotr Sekulski.
Trzeba wydzielić autorskie honoraria
Firma może naliczyć zatrudnionym osobom 50 proc. koszty uzyskania przychodów. Ale powinna określić, za co konkretnie przysługuje rozliczane na preferencyjnych zasadach wynagrodzenie. W interpretacji ogólnej ministra finansów (nr DD3.8201.1.2018) podkreślono, że honorarium autorskie pracownika musi być wyraźnie wyodrębnione od innych składników pensji. Jego wysokość może wynikać z umowy o pracę lub z innych regulacji obowiązujących u pracodawcy, np. z regulaminu wynagradzania. W interpretacji ogólnej czytamy też, że umowa może wprost wskazywać kwotę honorarium lub przewidywać zasadę procentowego jego ustalania w stosunku do ogólnej kwoty wynagrodzenia (przy czym honorarium musi być powiązane z konkretnym utworem czy utworami określonymi rodzajowo). Nie ma także przeszkód, aby wartość honorarium autorskiego była określana na podstawie czasu pracy twórczej w powiązaniu z konkretnym utworem.
Zastosowanie art. 440 KPK
Opis stanu faktycznego
Sąd Rejonowy w P., wyrokiem łącznym z 2.3.2023 r., II K 28/23, na podstawie art. 568a § 1 KPK oraz art. 85 § 1 KK, art. 86 § 1 KK i art. 87 § 1 KK w zw. z art. 569 § 1 KPK połączył orzeczone wobec skazanego W.G. w wyrokach Sądu Rejonowego w P. w sprawach: II K 178/21 i II K 165/21 kary: 3 miesięcy ograniczenia wolności i roku pozbawienia wolności i orzekł karę łączną roku pozbawienia wolności.
Apelację od tego wyroku wniósł prokurator na niekorzyść oskarżonego. Zarzucił w niej obrazę prawa materialnego, a mianowicie art. 86 § 1 KK przez orzeczenie wobec oskarżonego jako kary łącznej najwyższej z kar podlegających łączeniu – roku pozbawienia wolności, podczas gdy sąd powinien wymierzyć mu karę łączną powyżej najwyższej z kar wymierzonych za poszczególne przestępstwa do ich sumy. W konsekwencji tak sformułowanego zarzutu apelacji wniósł o zmianę wyroku przez orzeczenie wobec oskarżonego kary łącznej roku i miesiąca pozbawienia wolności.
Sąd Okręgowy w O. wyrokiem z 29.5.2022 r., VII Ka 312/23, zaskarżony wyrok uchylił i postępowanie w przedmiocie wydania wyroku łącznego umorzył. Uzasadniając swoje rozstrzygnięcie Sąd podniósł, że połączenie kary roku pozbawienia wolności oraz wykonanej kary 3 miesięcy ograniczenia wolności, w świetle wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 11.6.2019 r., P 20/17, Legalis, byłoby dla skazanego niekorzystne, dlatego – opierając się o treść art. 440 KPK – uznał, iż zmiana wyroku byłaby rażąco niesprawiedliwa. W dalszej części uzasadnienia Sąd przyznał jednak, że błędem było nieuwzględnienie apelacji i umorzenie postępowania o wydanie wyroku łącznego, gdyż skazany na mocy wyroku Sądu Rejonowego w P. w sprawie II K 165/21 ma do odbycia karę roku pozbawienia wolności, natomiast uwzględnienie apelacji spowodowałoby, iż skazany miałby do odbycia karę 11 miesięcy i 15 dni pozbawienia wolności, co czyniłoby ją sprawiedliwą.
Kasację od tego wyroku na korzyść skazanego wniósł prokurator Prokuratury Okręgowej w O. Zarzucił w niej rażące i mające istotny wpływ na treść wyroku naruszenie art. 433 § 1 KPK w zw. z art. 440 KPK, polegające na orzeczeniu poza granicami zaskarżenia i podniesionym na niekorzyść oskarżonego zarzutem, w sytuacji niezaistnienia przesłanek umożliwiających zastosowanie art. 440 KPK i w konsekwencji uchylenie wyroku i umorzenie postępowania o wydanie wyroku łącznego, pomimo zaistnienia podstaw materialnoprawnych do jego wydania. Ponadto zarzucił rażące i mające istotny wpływ na treść wyroku naruszenie art. 433 § 2 KPK w zw. z art. 457 § 3 KPK przez nieprawidłowe rozważenie przez Sąd odwoławczy zarzutu obrazy prawa materialnego pod postacią art. 86 § 1 KK oraz nienależyte uzasadnienie powodów nieuwzględnienia zarzutu apelacji i w konsekwencji nienależyte przeprowadzenie kontroli odwoławczej. Jako ostatni podniósł zarzut rażącego i mającego istotny wpływ na treść wyroku naruszenia art. 85 § 1 KK przez umorzenie postępowania o wydanie wyroku łącznego, pomimo iż czyny objęte wyrokami Sądu Rejonowego w P. wydanymi w sprawach II K 178/21 oraz II K 165/21 pozostawały w zbiegu realnym i orzeczono za nie kary podlegające łączeniu.
W konkluzji wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu w O. do ponownego rozpoznania.
Sąd Najwyższy w sprawie W.G. w przedmiocie wyroku łącznego, po rozpoznaniu w Izbie Karnej na posiedzeniu 25.10.2023 r. w trybie art. 535 § 5 KPK kasacji prokuratora skierowanej na korzyść skazanego od wyroku Sądu Okręgowego w O. z 29.5.2022 r., VII Ka 312/23, uchylającego wyrok łączny Sądu Rejonowego w P. z 2.3.2023 r., II K 28/23 i umarzającego postępowanie, uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę Sądowi Okręgowemu w O. do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.
Uzasadnienie SN
Zdaniem Sądu Najwyższego kasacja jest oczywiście zasadna, co umożliwiło jej rozpoznanie i uwzględnienie na posiedzeniu w trybie art. 535 § 5 KPK.
Słusznie podniesiono w kasacji, że ze wskazaną zasadniczą argumentacją Sądu odwoławczego w przedmiocie umorzenia postępowania o wydanie wyroku łącznego nie sposób się zgodzić, gdyż wyrok został wydany z rażącym i mającym wpływ na jego treść naruszeniem przepisów prawa procesowego i materialnego wskazanych w kasacji. Zgodnie z treścią art. 433 § 1 KPK sąd odwoławczy rozpoznaje sprawę w granicach zaskarżenia, a jeżeli w środku odwoławczym zostały wskazane zarzuty stawiane rozstrzygnięciu – również w granicach podniesionych zarzutów, uwzględniając treść art. 447 § 1-3 KPK, a w zakresie szerszym w wypadkach wskazanych w art. 435 KPK, art. 439 § 1 KPK, art. 440 KPK. Stwierdzić również należało, że przepis 440 KPK znajduje zastosowanie wówczas, jeżeli zaskarżone orzeczenie lub zawarte w nim rozstrzygnięcie jest rażąco niesprawiedliwie, a zatem gdy dotknięte jest niepodniesionymi w zwykłym środku odwoławczym uchybieniami mieszczącymi się w katalogu względnych przyczyn odwoławczych, o ile ich waga i charakter są tego rodzaju, że orzeczenie staje się niesprawiedliwym i to w stopniu rażącym. Niewątpliwie orzeczenie Sądu pierwszej instancji było dotknięte uchybieniem w zakresie wymiaru kary łącznej, ale uchybienie to zostało podniesione w zarzucie apelacyjnym prokuratora i orzeczenie to, zgodnie z wnioskiem apelacji, powinno zostać skorygowane w trybie uwzględnienia zarzutu apelacji, bez potrzeby rozpoznania apelacji poza jej granicami. Poza tym – jak słusznie wskazano w kasacji – dyspozycja 440 KPK odnosi się do sytuacji, gdy sąd nie orzekając poza granicami apelacji musiałby utrzymać zaskarżony wyrok w mocy, a taka sytuacja nie zachodziła w tej sprawie.
Procedując w ten sposób Sąd odwoławczy w istocie spowodował pogorszenie sytuacji skazanego, który aktualnie ma do odbycia karę o 15 dni dłuższą niż to by wynikało z uwzględnienia zarzutu i wniosku apelacji prokuratora. Prawdą jest, że Sąd sam dostrzegł swój błąd i wykazał w uzasadnieniu niekorzystność dla skazanego wyroku umarzającego postępowanie o wydanie wyroku łącznego, ale to stwierdzenie nie eliminuje wadliwego wyroku wydanego przez ten Sąd w następstwie nieuwzględnienia reguł kontroli odwoławczej orzeczenia Sądu pierwszej instancji. Sąd jak wynika z treści uzasadnienia, nie dokonał prawidłowej, merytorycznej oceny zarzutu odwoławczego i w sposób rzetelny nie ustosunkował do niego, poprzestając w zasadzie na stwierdzeniu, że w tej sprawie w świetle wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 11.6.2019 r., wydanie wyroku łącznego i orzeczenie kary łącznej, z połączenia kary pozbawienia wolności z karą ograniczenia wolności, byłoby dla skazanego niesprawiedliwie.
Tymczasem jak to już wskazano, w świetle przepisów prawa materialnego (art. 85 KK) wydanie wyroku było procesowo dopuszczalne (przestępstwa pozostawały w zbiegu realnym i orzeczone za nie kary podlegały łączeniu), a jego wysokość powinna zostać określona zgodnie z dyspozycją art. 86 KK, o co trafnie wniesiono w apelacji.
Uchybienia, których dopuścił się Sąd odwoławczy miały charakter rażący i wpłynęły w sposób istotny na treść wyroku, gdyż doszło do umorzenia postępowania w przedmiocie wydania wyroku łącznego, w sytuacji gdy były spełnione warunki do wydania takiego wyroku.
Z tego powodu konieczne było uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu w Olsztynie w postępowaniu odwoławczym, w toku którego powinien uwzględnić przedstawione wywody w odniesieniu do możliwości wydania wyroku łącznego i prawidłowego ukształtowania wymiaru kary łącznej. Wskazać również należało, że ponowne rozstrzygnięcie będzie miało dla oskarżonego dalej idące konsekwencje prawne, niż te, których domagał się autor apelacji, gdyż oskarżony aktualnie odbywa karę roku pozbawienia wolności z wyroku II K 165/21, natomiast uwzględnienie apelacji powodowałoby skrócenie tego okresu o 15 dni i naprawiłoby wadliwość zaskarżonego orzeczenia.
Komentarz
Niewątpliwie orzeczenie Sądu pierwszej instancji było dotknięte uchybieniem w zakresie wymiaru kary łącznej, ale uchybienie to zostało podniesione w zarzucie apelacyjnym prokuratora i orzeczenie to, zgodnie z wnioskiem apelacji, powinno zostać skorygowane w trybie uwzględnienia zarzutu apelacji, bez potrzeby rozpoznania apelacji poza jej granicami.
Wpłata na IKZE obniża roczny podatek
Czy można połączyć oszczędzanie na emeryturę z podatkowymi korzyściami? Tak. Jeśli wpłacimy pieniądze na indywidualne konto zabezpieczenia emerytalnego (IKZE) odliczymy wydatek od dochodu. I zapłacimy mniejszy PIT.
– Jeśli zainwestujemy w IKZE jeszcze w grudniu, skorzystamy z ulgi w zeznaniu rocznym. Otwarcie konta to prosta sprawa. Podmioty, które je prowadzą (banki, fundusze, biura maklerskie) chętnie podpiszą umowę. Oczywiście przed podjęciem decyzji warto zastanowić się, w co inwestujemy. Na IKZE można bowiem też stracić – tłumaczy Piotr Juszczyk, doradca podatkowy w inFakt.
Zasady korzystania z ulgi opisuje Ministerstwo Finansów w poradniku na swojej stronie internetowej. Wskazuje, że przelewy na IKZE mogą odliczyć od dochodu zarówno ci, którzy rozliczają się według skali podatkowej, jak i płacący PIT liniowy. Ulga przysługuje też ryczałtowcom. Oni wpłaty odliczają od przychodu.
Ministerstwo Finansów przypomina o limitach ulgi. Maksymalna kwota wpłaty na IKZE w 2023 r. wynosi 8322 zł. Dla osób prowadzących działalność gospodarczą jest to 12 483 zł.
Środki przelane na IKZE odliczamy w zeznaniu rocznym. Wykazujemy je w załączniku PIT/O. „Kwoty, której nie odliczyłeś w zeznaniu – ponieważ nie miałeś wystarczających dochodów (przychodów) – nie możesz odliczyć w kolejnych latach” – przestrzega resort finansów.
Jak udokumentować ulgę? Wszelkiego rodzaju dokumentami, z których wynika poniesienie wydatku. Powinny zawierać m.in. dane, które identyfikują wpłacającego i odbiorcę, a także tytuł oraz kwotę wpłaty. Takim dokumentem jest np. przelew bankowy – tłumaczy Ministerstwo Finansów. „Jeśli twój pracodawca pośredniczy w przekazywaniu wpłat na IKZE, powinieneś posiadać dokumenty, z których wynika, że był on uprawniony do ich potrącania, oraz wysokość tych wpłat” – czytamy w wyjaśnieniach.
Ile można zaoszczędzić na podatku? – Zależy od tego, ile zarabiamy. Załóżmy, że przedsiębiorca jest na skali i ma dochody w pierwszym progu. Czyli odprowadza 12 proc. PIT. Jeśli wpłaci na IKZE maksymalną kwotę, czyli 12 483 zł, zaoszczędzi na podatku 1498 zł. Zysk może być dużo wyższy u osób, które są w drugim progu skali (32 proc. PIT). Przedsiębiorca wykorzystujący cały przysługujący mu w 2023 r. limit zaoszczędzi na podatku 3995 zł. Natomiast właściciel firmy na liniowym PIT może zapłacić fiskusowi o 2372 zł mniej – wylicza Piotr Juszczyk. Przypomina też, że ci, którzy mają małe dochody, mogą w ogóle nie skorzystać z ulgi.
Pamiętajmy także, że wypłacone z IKZE pieniądze będą opodatkowane. – Jeśli wypłata nastąpi po osiągnięciu 65 lat (i wpłacaliśmy pieniądze przez przynajmniej pięć lat) PIT wyniesie 10 proc. Jeśli wystąpimy wcześniej o zwrot, trzeba go doliczyć do innych dochodów i opodatkować według skali – tłumaczy Piotr Juszczyk.
Warto też zwrócić uwagę, że art. 21 ust. 1 pkt 58b ustawy o PIT wymienia tzw. wypłaty transferowe, które są zwolnione z podatku.
W jednej z interpretacji fiskus uznał, że nie można odliczyć od dochodu wpłat dokonanych w roku, w którym nastąpiła likwidacja IKZE i zwrot środków. „Gdy dochodzi do zwrotu wpłat na IKZE za dany rok podatkowy w jakiejkolwiek formie w tym samym roku, to podatnik, ustalając podstawę obliczenia podatku, nie dokonuje odliczenia wpłat zwróconych” – stwierdziła skarbówka, powołując się na art. 26 ust. 13a ustawy o PIT (interpretacja dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej nr 0113-KDWPT.4011.41.2023.1.SK).
Adwokaci i radcowie oczekują zmian
Adwokaci i radcowie prawni liczą, że nowa ekipa rządząca będzie bardziej niż poprzednia otwarta na współpracę ze środowiskiem prawniczym w kwestiach legislacyjnych. Przedstawiają też swoje postulaty nowelizacji prawa w wielu dziedzinach.
– Dobrym krokiem byłoby przywrócenie komisji kodyfikacyjnych – mówi Tomasz Scheffler, zastępca kierownika Ośrodka Badań, Studiów i Legislacji KIRP. – Liczymy na odbudowę zasad praworządności oraz na zakorzenienie nowych rozwiązań w prawie Unii Europejskiej – podkreśla.
Zmiany kodeksowe
O konieczności zmian w kodeksach, szczególnie procedurze karnej i cywilnej, mówi prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosati.
W procedurze cywilnej oczekujemy odformalizowania i uproszczenia, a także obniżenia opłat sądowych. Obecnie są skandalicznie wysokie, co de facto narusza prawo do sądu. To bariera fiskalna w korzystaniu z niego. W postępowaniu karnym liczymy zaś, że nowy minister będzie sukcesywnie eliminował uprawnienia prokuratora, które wkraczają w działania sądu. Myślę tu o sprzeciwach ws. aresztu warunkowego czy listu żelaznego – powiedział.
Inne postulaty zmian dotyczą usunięcia możliwości korzystania w postępowaniu karnym z tzw. owoców zatrutego drzewa, czyli dowodów zdobytych wskutek podsłuchów stosowanych nielegalnie czy też w innej sprawie (168a i b KPK).
– Minister powinien doprowadzić do zmiany zasad i praktyki przedłużania tymczasowego aresztowania. Przede wszystkim z art. 258 trzeba wyeliminować § 2, czyli zagrożenie surową karą jako de facto samoistną przesłankę takiego przedłużenia – wskazuje Przemysław Rosati.
Adwokatura postuluje rozwój procedury dozoru elektronicznego, a także pełne wdrożenie dyrektywy obrończej – tak by zatrzymany miał zapewniony kontakt z adwokatem jeszcze przed dokonaniem wobec niego pierwszych czynności.
Z kolei samorząd radców prawnych oczekuje wzmocnienia pozycji rzecznika małych i średnich przedsiębiorców.
– System prawny wciąż się zmienia i komplikuje, co rodzi potrzebę wzmocnienia gwarancji nie tylko dla tradycyjnych konsumentów, ale też dla podmiotów takich właśnie jak właściciele mikro- i małych przedsiębiorstw, którzy często mają równie małe jak konsumenci rozeznanie w prawie – tłumaczy Tomasz Scheffler.
Samorządy niezmiennie oczekują też urealnienia stawek za sprawy z urzędu.
– Obecnie to rozporządzenie wstydu – mówi Przemysław Rosati. – Czas też na uregulowanie rynku świadczenia pomocy prawnej. Trwanie w obecnym rozwiązaniu, w którym każdy może świadczyć pomoc prawną, to dalsze narażanie obywateli na szkody, często nieodwracalne – dodaje.
Tylko profesjonaliści
Adwokatura chce też, by taką pomoc mogli świadczyć tylko profesjonalni pełnomocnicy. Ponadto NRA szykuje zmiany w prawie o adwokaturze, wprowadzające adwokacką umowę o współpracę (na wzór umowy o pracę, ale z zachowaniem niezależności).
– Pracujemy nad nową ustawą o radcach prawnych i chcielibyśmy, aby nasze postulaty zostały przynajmniej przedyskutowane – mówi z kolei Tomasz Scheffler. – Trzeba odejść od rozwiązań z czasów PRL i dostosować zasady wykonywania zawodu do współczesnych warunków. Niezbędne jest głębsze pochylenie się nad usprawnieniem postępowań sądowych dzięki nowym technologiom – podsumowuje.
Oba samorządy oczekują też wprowadzenia e-doręczeń, ale w sposób dopracowany i tak, by nie wywołało to chaosu.
Nierzetelność proceduralna podstawą powtórzenia przewodu sądowego
Opis stanu faktycznego
P. M. został oskarżony o to, że nie później niż 31.3.2019 r., w nieustalonym miejscu na terenie Polski, przywłaszczył powierzone mu w nocy z 10 na 11.1.2019 r. w Wielkiej Brytanii rzeczy należące do M.Z. łącznej wartości co najmniej 9 000 zł, przy czym czynu tego dopuścił się w ciągu 5 lat po odbyciu co najmniej 6 miesięcy kary pozbawienia wolności za umyślne przestępstwo podobne, tj. o czyn z art. 284 § 2 KK w zw. z art. 64 § 1 KK.
Sąd Rejonowy w R., wyrokiem z 22.9.2022 r., II K 124/20, skazał oskarżonego P.M. za zarzucany mu czyn na karę 6 miesięcy pozbawienia wolności, zobowiązując go na podstawie art. 46 § 1 KK do naprawienia szkody przez zapłatę na rzecz pokrzywdzonego M.Z. kwoty 8.725 zł.
Obrońca oskarżonego zaskarżyła ten wyrok w całości, zarzucając mu obrazę przepisów postępowania mającą wpływ na treść orzeczenia, a w szczególności art. 4 KPK, art. 5 § 2 KPK, art. 7 KPK oraz art. 410 KPK, a także art. 424 § 1 pkt 1 KPK, polegającą na naruszeniu zasady obiektywizmu i zasady domniemania niewinności przez brak rozstrzygnięcia niedających się usunąć wątpliwości na korzyść oskarżonego, przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów, nieuwzględnienie przy wyrokowaniu całokształtu okoliczności ujawnionych w toku rozprawy głównej i uwzględnienie jedynie okoliczności przemawiających na niekorzyść oskarżonego, a tym samym oparcie treści wyroku na selektywnie wybranym materiale dowodowym, nierzetelnej ocenie oraz odmówienie waloru wiarygodności, bez należytego i przekonywającego uzasadnienia, wyjaśnieniom oskarżonego, a przez to dokonanie nieprawidłowych ustaleń faktycznych, czego konsekwencją było przyjęcie, iż oskarżony dopuścił się zarzucanego mu aktem oskarżenia czynu. Jest przy tym charakterystyczne, że ustalenie okoliczności faktycznych sprawy nastąpiło na podstawie niekompletnego materiału dowodowego, z pominięciem przesłuchania M.S., bez umotywowania takiego stanowiska w uzasadnieniu wyroku.
Podnosząc powyższe, obrońca wniosła o uniewinnienie oskarżonego, ewentualnie uchylenie wyroku Sądu I instancji i przekazanie sprawy temu Sądowi do ponownego rozpoznania.
Sąd Okręgowy w R. wyrokiem z 21.6.2023 r., III Ka 897/22, uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał Sądowi Rejonowemu w R. do ponownego rozpoznania.
Prokurator Prokuratury Rejonowej w R. wniósł skargę na wyrok Sądu Odwoławczego, zaskarżając go w całości na niekorzyść oskarżonego i zarzucając mu naruszenie art. 437 § 2 KPK przez uznanie, że w sprawie zachodzi przesłanka uzasadniająca uchylenie wyroku Sądu Rejonowego w R. z 22.9.2022 r., II K 124/20 i przekazanie sprawy temu Sądowi do ponownego rozpoznania, podczas gdy w sprawie brak jest podstaw do stwierdzenia, że zaistniała konieczność przeprowadzenia na nowo przewodu sądowego w całości.
W oparciu o powyższe wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu w R. do ponownego rozpoznania.
Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu skargi wniesionej w trybie art. 539a § 1 KPK przez prokuratora, uchylił zaskarżony wyrok i sprawę przekazał Sądowi Okręgowemu w R. do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.
Uzasadnienie SN
Zdaniem Sądu Najwyższego w obowiązującym aktualnie w Polsce modelu postępowania odwoławczego możliwość uchylenia wyroku i przekazania sprawy Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania została silnie ograniczona.
Uchylenie wyroku jest możliwe w trzech sytuacjach:
- zaistnienia bezwzględnych przyczyn odwoławczych,
- konieczności przeprowadzenia na nowo przewodu sądowego w całości oraz
- gdy wydanie wyroku reformatoryjnego naruszyłoby regułę ne peius, wskazaną w art. 454 § 1 KPK.
Zaistnienie którejkolwiek z tych przesłanek, wymienionych w art. 437 § 2 KPK, oznacza, że przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania sądowi meriti jest niezbędne dla realizacji celów postępowania karnego i nie ma możliwości sanowania błędów postępowania pierwszoinstancyjnego lub uzupełnienia materiału dowodowego w postępowaniu apelacyjnym.
Sąd Najwyższy, rozpoznając skargę na wyrok sądu odwoławczego, nie ocenia poprawności rozpoznania środka odwoławczego, lecz jedynie, jak wynika z poglądu wyrażonego w uchwale składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z 25.1.2018 r., I KZP 13/17, Legalis, kontroluje, czy w sprawie zachodzi tzw. bezwzględna przyczyna odwoławcza z art. 439 § 1 KPK na etapie postępowania odwoławczego (jeśli to było powodem uchylenia wyroku, a zarzut taki podniesiono w skardze) albo czy sąd odwoławczy uchylił wyrok mimo braku formalnych przeszkód określonych w art. 454 KPK do wydania wyroku zmieniającego oraz czy jest konieczne przeprowadzenie w całości przewodu sądowego (art. 437 § 2 in fine KPK). Zakres kontroli dokonywanej przez Sąd Najwyższy w tym postępowaniu ogranicza się zatem do zbadania, czy stwierdzone przez sąd odwoławczy uchybienie daje podstawę do wydania orzeczenia kasatoryjnego (por. wyrok Sądu Najwyższego z 20.10.2020 r., I KS 9/20, Legalis).
W niniejszej sprawie trzeba ocenić, że Sąd odwoławczy uchylając wyrok Sądu I instancji i przekazując mu sprawę do ponownego rozpoznania, naruszył treść art. 437 § 2 KPK. Wskazując na potrzebę przeprowadzenia przewodu sądowego w całości, jednocześnie w uzasadnieniu orzeczenia zaznaczył, że materiał dowodowy wymaga zaledwie uzupełnienia, a nie skompletowania od początku. Konieczność przeprowadzenia na nowo przewodu w całości, o której mowa w art. 437 § 2 zdanie drugie in fine KPK, jako powód uchylenia przez sąd odwoławczy zaskarżonego wyroku i przekazania sprawy sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania, zachodzi tylko wówczas, gdy orzekający sąd pierwszej instancji naruszył przepisy prawa procesowego, co skutkowało, w realiach sprawy, nierzetelnością prowadzonego postępowania sądowego, uzasadniającą potrzebę powtórzenia (przeprowadzenia na nowo) wszystkich czynności procesowych składających się na przewód sądowy w sądzie pierwszej instancji (por. uchwała Sądu Najwyższego z 22.5.2019 r., I KZP 3/19, Legalis). Jeżeli natomiast naruszenie przez sąd pierwszej instancji przepisów procesowych nie odnosi się do całego przewodu sądowego i nie ma skutku dotyczącego całości tego przewodu, to wówczas, co oczywiste, zajdzie tylko konieczność powtórzenia przewodu sądowego jedynie w części, której uchybienie dotyczy, a to nie uprawnia Sądu odwoławczego do przyjęcia, iż jest konieczne przeprowadzenie przez sąd pierwszej instancji na nowo przewodu sądowego w całości (tamże).
Wymagające uzupełnienia dowody – z zeznań M.S., żony M.Z. oraz, ewentualnie, M.B. – można było przeprowadzić przed Sądem II instancji, zatem uchylenie wyroku Sądu Rejonowego w R., celem przeprowadzenia przed tym Sądem powyższych dowodów, jest w świetle obecnie obowiązujących przepisów nieuzasadnione. Nie ma znaczenia, że, jak zaznaczył Sąd II instancji, „biorąc pod uwagę zakres dowodów osobowych wnioskowanych do przeprowadzenia w sprawie w akcie oskarżenia, ograniczony do wyjaśnień oskarżonego, zeznań świadków M.Z., M.B., A.M. wraz z dowodami z dokumentów oraz konieczność przeprowadzenia dowodów wyżej wymienionych, w sprawie powstaje stan, w którym dowody te składają się na całość przewodu sądowego”. Aktualnie obowiązujące przepisy przewidują w takiej sytuacji konieczność przeprowadzenia uzupełniającego postępowania dowodowego przez sąd ad quem.
W świetle powyższych rozważań za zasadny należało uznać podniesiony w skardze prokuratora zarzut rażącego naruszenia art. 437 § 2 KPK, jako że nie zachodziła potrzeba przeprowadzenia na nowo przewodu w całości przez Sąd meriti. Zaskarżony wyrok Sądu Okręgowego należało więc uchylić i przekazać sprawę temu Sądowi do ponownego rozpoznania w postępowaniu apelacyjnym.
Rozpoznając sprawę raz jeszcze, Sąd ten przeprowadzi dowody, które uzna za konieczne dla ustalenia wszystkich okoliczności niezbędnych do rozstrzygnięcia o odpowiedzialności karnej P.M. za zarzucony mu czyn.
Komentarz
Na tle rozpoznawanej sprawy jawi się bezsporne twierdzenie, że konieczność uzupełnienia postępowania dowodowego, względnie potrzeba dokonania ponownej, spełniającej wymogi art. 7 KPK, oceny dowodów już zgromadzonych, nie mieści się w ustawowych podstawach orzeczenia kasatoryjnego, wynikających z art. 437 § 2 zdanie drugie in fine KPK, bez względu na rangę tych dowodów i ich znaczenie dla wyniku postępowania (wyrok Sądu Najwyższego z 9.8.2023 r., V KS 20/23).
Jak nie płacić podatku od spadków i darowizn?
Mieszkanie po babci, pieniądze od ojca, samochód od brata – czy spadki i darowizny w najbliższej rodzinie trzeba opodatkować? Ministerstwo Finansów wydało broszurę, w której tłumaczy, jak uniknąć daniny.
Przypomnijmy, że wysokość podatku od spadków i darowizn zależy od przynależności do określonej grupy. Dla najbliższej rodziny (tzw. grupa zerowa, pokrywająca się częściowo z pierwszą) jest dodatkowe zwolnienie. Bez podatku są darowizny i spadki dla małżonka, zstępnych (dzieci, wnuki, prawnuki), wstępnych (rodzice, dziadkowie, pradziadkowie), pasierba, rodzeństwa, ojczyma i macochy. Jeśli wartość nabytego majątku nie przekracza 36 120 zł, nie trzeba nic zgłaszać skarbówce. Powyżej limitu składamy w urzędzie formularz SD-Z2 (chyba że nabycie następuje w formie aktu notarialnego).
Przy darowiźnie pieniężnej jest dodatkowy warunek. Jeśli przekracza 36 120 zł, musi być potwierdzona przelewem (na rachunek w banku lub w SKOK) albo przekazem pocztowym.
Przy liczeniu limitów trzeba sumować wartość majątku nabytego od tej samej osoby w roku, w którym nastąpiło ostatnie nabycie oraz w ciągu pięciu poprzednich lat.
Na zgłoszenie do urzędu skarbowego mamy sześć miesięcy. Ministerstwo Finansów podkreśla, że jeśli się spóźnimy choćby jeden dzień, ulga przepadnie. Termin nie może być przywrócony. Nawet gdy spóźnienie nastąpiło bez winy podatnika.
Co zrobić, jeśli o spadku dowiemy się dopiero po sześciu miesiącach (w broszurze jako przykład podano lokatę w banku)? Nie tracimy prawa do zwolnienia. Zgłoszenie do urzędu trzeba złożyć w ciągu sześciu miesięcy od dnia, w którym dowiedzieliśmy się o dziedziczeniu. Musimy jednak wykazać (konkretnie przepisy mówią o uprawdopodobnieniu), że wcześniej o nim nie wiedzieliśmy.
Fiskus przypomina też, że termin liczy się od dnia uprawomocnienia się postanowienia sądu o stwierdzeniu nabycia spadku, a nie jego odebrania. I podkreśla, że spadek trzeba zgłosić, nawet jeżeli spadkobierca nie otrzyma z sądu odpisu postanowienia. Z kolei jeśli ma postanowienie (albo notarialne poświadczenie dziedziczenia), nie wystarczy wysłać je do urzędu. Potrzebne jest zgłoszenie spadku na formularzu SD-Z2. Składamy go przez internet albo na papierze. Jeżeli dziedziczymy nieruchomość, właściwy jest urząd, na którego terenie jest położona. Także gdy w skład spadku wchodzą inne rzeczy. W pozostałych sytuacjach decyduje ostatnie miejsce zamieszkania spadkodawcy.
Jeśli spadkobierców jest kilku, każdy przesyła odrębne zgłoszenie i wykazuje w nim nabyte rzeczy lub prawa majątkowe (albo udziały w nich).
Darowiznę zgłaszamy w urzędzie skarbowym właściwym według naszego miejsca zamieszkania w dniu jej otrzymania. Jeśli jest w częściach, o każdej informujemy fiskusa osobno.