– Dziś doszło do zatrzymania pięciu notariuszy, którzy są podejrzani o popełnienie szeregu przestępstw związanych z wyłudzaniem w sposób oszukańczy nieruchomości od mieszkańców Trójmiasta – tymi słowami w jeden z majowych poranków 2018 r. ówczesny prokurator generalny Zbigniew Ziobro rozpoczął konferencję prasową, na której ogłosił rozbicie tzw. gangu notariuszy.

Publicznie napiętnowani

Do zatrzymań doszło kilka godzin wcześniej i miały one typowy przebieg.

– Funkcjonariusze weszli do mieszkań moich klientów skoro świt – relacjonuje mec. Marek Kowalski, obrońca zatrzymanych prawników.

– Przeprowadzono przeszukania, zatrzymano notariuszy, założono im kajdanki i przewieziono do prokuratury. Co ważne, w domu mojej klientki przebywały wówczas jej dzieci, w tym trzymiesięczne niemowlę, o czym prokuratorzy wiedzieli. Kiedy notariusze składali jeszcze wyjaśnienia, prokurator generalny brylował już na konferencji prasowej, podczas której skazał ich publicznie, zanim zakończyły się ich przesłuchania – mówi mec. Kowalski.

Prokuratura domagała się tymczasowego aresztowania notariuszy. Na to jednak nie zgodził się sąd, stwierdzając, że nie ma wystarczającego prawdopodobieństwa popełnienia przestępstw przez zatrzymanych. Notariusze nie usłyszeli jeszcze wyroku, sprawa nadal toczy się w sądzie, a duża część zarzutów nie trafiła do sądu. Wszyscy jednak uzyskali już odszkodowania i zadośćuczynienia za oczywiście niesłuszne zatrzymanie. Państwo wypłaciło im łącznie kilkaset tysięcy zł.

Bulwersujących przykładów działań prokuratury, za które obywatele otrzymali rekompensatę, jest niestety znacznie więcej. To chociażby sprawa sprzed dwóch lat, w której sąd przyznał 50 tys. zadośćuczynienia mężczyźnie bezpodstawnie zatrzymanemu na oczach rodziny i sąsiadów. Nastąpiło to dzień po narodzeniu jego dziecka.

Niestety państwo płaci coraz więcej za niesłuszne tymczasowe aresztowanie lub zatrzymanie. Potwierdzają to statystyki. W 2024 r. zadośćuczynienia za te błędy zasądzono 113 osobom. Każda z nich dostała średnio 64,3 tys. zł. To o 48 proc. więcej niż w 2023 r. i najwięcej w ostatniej dekadzie. Łączna wypłata zadośćuczynień przyznanych w 2024 r. kosztowała podatników 7 mln 268 tys. zł. Doliczając do tego 1,4 mln zł z tytułu odszkodowań, Skarb Państwa musiał wydać 8 mln 675 tys. zł.

Oznacza to, że za błędy funkcjonariuszy państwa płacimy wszyscy jako podatnicy. – Uważam, że odpowiedzialność powinien ponieść ten, co zawinił. W przypadku moich klientów jest to konkretny prokurator, który podjął taką nonszalancką decyzję. Zatem rekompensaty z tego tytułu powinny obciążać jego, a nie naszą kieszeń. Podstawa prawna do takich działań jest – twierdzi mec. Kowalski, obrońca notariuszy z Trójmiasta.

Bezprawne działanie

Chodzi o art. 557 kodeksu postępowania karnego, zgodnie z którym Skarb Państwa ma roszczenie zwrotne do osób, które swoim bezprawnym działaniem spowodowały niesłuszne skazanie, zastosowanie środka zabezpieczającego, niewątpliwie niesłuszne tymczasowe aresztowanie lub zatrzymanie. Krótko mówiąc, przepis ten daje możliwość wystąpienia z roszczeniem regresowym wobec m.in. prokuratorów, którzy bezpośrednio przyczynili się do niesłusznego tymczasowego aresztowania albo zatrzymania.

Postanowiliśmy sprawdzić, czy śledczy płacą za swoje błędy. Prokuratura Krajowa nie posiada jednak ogólnopolskich danych w tej sprawie, dlatego zapytaliśmy prokuratury okręgowe we wszystkich polskich miastach wojewódzkich, w ilu sprawach, w których doszło do niesłusznego zatrzymania, domagano się w ostatniej dekadzie zwrotu wypłaconej rekompensaty od prokuratora. Nie pytaliśmy o sprawy dotyczące tymczasowego aresztowania, bowiem decyzję o zastosowaniu tego środka zapobiegawczego zawsze podejmuje sąd.

Z informacji uzyskanych z 15 prokuratur okręgowych w miastach wojewódzkich wynika, że żaden prokurator w nich pracujący przez ostatnie 10 lat nie odpowiedział z własnej kieszeni za swoje błędy w tych sprawach. Od żadnego prokuratora nie zażądano zwrotu pieniędzy wypłaconych przez Skarb Państwa za niewątpliwie niesłuszne zatrzymanie.

Jak ustaliliśmy, 196 decyzji podjętych przez prokuratorów w latach 2015-2025 dotyczących zatrzymania i przymusowego doprowadzenia skutkowały przyznaniem osobom zatrzymanym odszkodowania lub zadośćuczynienia. W żadnej spośród tych spraw nie domagano się zwrotu regresowego od prokuratora.

Co istotne, w zdecydowanej większości z nich prokuratura wydała postanowienia o braku podstaw do roszczeń regresowych, jednak w niektórych przypadkach takich decyzji nie podjęto. Oznacza to, że w części spraw, w których za niesłuszne zatrzymanie państwo wypłaciło odszkodowanie, prokuratura dotychczas nie zbadała, czy należy wystąpić z roszczeniem.

W zestawieniu tym nie uwzględniliśmy danych z trzech prokuratur okręgowych, które udostępniły informacje z ostatnich pięciu albo ośmiu lat. Jednak w jednostkach tych w sprawdzonym okresie także nie doszło do żadnego przypadku dochodzenia regresu. Zdarzyły się natomiast sytuacje, w których nie wydano postanowienia o braku podstaw do wytoczenia takiego powództwa.

Administracja sądowa - sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Należy badać, czy są podstawy do roszczeń regresowych

A sprawdzenie, czy zachodzą przesłanki do regresu jest obowiązkiem prokuratury w każdym przypadku, w którym wypłacono rekompensatę.

Potwierdza to Prokuratura Krajowa. Biuro Prezydialne PK w odpowiedzi na nasze pytania stwierdza, że stosownie do wymogów art. 557 § 2 KPK (patrz: ramka) prokurator, w – analizowanych przypadkach prokurator okręgowy – jest zobowiązany badać, czy istnieją podstawy do wystąpienia z roszczeniem regresowym.

A jeśli tego nie robi? – Należy rozważać odpowiedzialność służbową i dyscyplinarną – odpowiada prokuratura.

Danymi dotyczącymi regresu nie jest zaskoczony prof. Maciej Gutowski z UAM w Poznaniu, adwokat.

– Problem braku odpowiedzialności władzy ma w Polsce charakter systemowy i niezwykle deprawuje urzędników. W praktyce stworzyliśmy system nieodpowiedzialności. W kodeksie postępowania karnego jest wyraźna podstawa do wytaczania powództw regresowych wobec urzędników, w tym prokuratorów. Jak się jednak okazuje, przepis ten jest martwy. Przyznam, że nigdy nie słyszałem o przypadku, w którym prokurator odpowiedziałby za błędy z własnej kieszeni – mówi prof. Gutowski.

Takich przypadków nie zna też prok. Jacek Skała, przewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP. Stwierdza przy tym, że nie istnieją przepisy, na podstawie których można występować skutecznie wobec prokuratorów z regresami. Jego zdaniem art. 557 KPK nie jest w praktyce stosowany wobec prokuratorów.

– Żeby wytoczyć powództwo regresowe za niesłuszne zatrzymanie, należy wykazać łącznie dwie przesłanki: niewątpliwie niesłusznego zatrzymania i działania bezprawnego. A przecież prokurator, stosując zatrzymanie, zawsze robi to w oparciu o konkretną podstawę prawną – mówi prok. Skała.

Podkreśla, że za uchybienia prokuratorzy odpowiadają dyscyplinarnie i to – jego zdaniem – jest wystarczające. Prok. Skała wskazuje przy tym, że jeżeli prokuratura będzie występować z roszczeniami regresowymi wobec prokuratorów, to jej kierownictwo zderzy się z paraliżem decyzyjnym.

– Prokuratorzy będą prowadzili sprawy na alibi i mogą stracić z pola widzenia prawdę materialną. Regresy zakończyłyby się oddaleniem powództw, ale też i pogłębieniem konfliktów w środowisku. Nikt nie chciałby pracować np. przy trudnych sprawach gospodarczych, bo tam najłatwiej byłoby się narazić na takie represje. Nawet politycy wiedzą, że wprowadzenie roszczeń regresowych byłoby to ukłon w stronę świata przestępczego. Każdy prokurator unikałby podejmowania kluczowych decyzji procesowych. W rezultacie nastąpiłby paraliż spraw karnych i ucierpiałoby bezpieczeństwo obywateli – przekonuje prok. Skała.

Innego zdania jest prof. Gutowski. Według niego są skuteczne narzędzia do wytaczania powództw regresowych wobec prokuratorów.

Buforem jest wina

– Cywilistyczna bezprawność działania prokuratora jest zasadniczo przesądzona przez orzeczenie sądu, który uznaje, że zastosowane zatrzymanie było niewątpliwie niesłuszne. Naruszenie wolności jednostki przez władzę publiczną musi mieć oparcie w prawie. Niewątpliwie niesłuszne zatrzymanie w sposób rażący narusza standard, a w prawie cywilnym bezprawność ujmuje się szeroko, z uwzględnieniem naruszeń prawa i zasad współżycia społecznego. Może więc istnieć podstawa do odpowiedzialności regresowej – wyjaśnia ekspert.

Wyraża jednak przy tym obawę, że zbyt szerokie pociąganie śledczych do odpowiedzialności za ich decyzje byłoby niesłuszne.

– Buforem w odpowiedzialności regresowej jest więc wina. Jednocześnie obawiać się trzeba nadużyć władzy przez prokuratorów, więc warto by głęboko ważyli swoje decyzje. Pamiętajmy, że zatrzymanie jest ogromnym życiowym dramatem dla obywatela. Zatem prokurator musi się poważnie zastanowić, czy w danym przypadku stosować ten środek. Jak są wątłe podstawy, to może lepiej odpuścić. Jeżeli prokuratura chce być naprawdę niezawisła i niezależna, to musi być także odpowiedzialna za swoje decyzje – stwierdza prof. Gutowski.

CO MÓWIĄ PRZEPISY

Skarb Państwa ma roszczenie zwrotne

Artykuł 557 KPK

§ 1. W razie naprawienia szkody oraz zadośćuczynienia za krzywdę Skarb Państwa ma roszczenie zwrotne do osób, które swoim bezprawnym działaniem spowodowały niesłuszne skazanie, zastosowanie środka zabezpieczającego, niewątpliwie niesłuszne tymczasowe aresztowanie lub zatrzymanie.

§ 2. Powództwo dotyczące roszczeń, o których mowa w § 1, może wytoczyć w postępowaniu cywilnym prokurator lub organ, który jest powołany do reprezentowania Skarbu Państwa. Jeżeli prokurator nie dopatrzy się podstaw do wytoczenia powództwa, wydaje w tej kwestii postanowienie i zawiadamia o tym uprawniony organ.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Artykuł pochodzi z Systemu Legalis. Bądź na bieżąco, polub nas na Facebooku →