Krajowy System e-Faktur znów stał się tematem gorących dyskusji politycznych. Kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera Przemysław Czarnek na sobotnim spotkaniu ze swoimi sympatykami zapowiedział likwidację obowiązku e-fakturowania dla małych i średnich firm, gdy tylko jego partia dojdzie do władzy.
Z kolei minister finansów Andrzej Domański zapowiedział, że jego resort analizuje możliwość wydłużenia terminu, do którego nie będzie kar za błędne korzystanie z KSeF. Na razie ustawa o VAT przewiduje abolicję w takim karaniu do końca 2026 r.
Sprawdziliśmy, jak wygląda obecne wykorzystanie systemu. KSeF stał się obowiązkowy dla większości firm od 1 kwietnia 2026 r. Tego dnia wystawiono w nim 5,8 mln faktur (wcześniej było to najwyżej 3,2 mln dziennie). Potem przyszedł okres świąteczny, gdy życie gospodarcze jak zwykle nieco zwolniło. Jednak już w tygodniu po świętach wielkanocnych można było się spodziewać powrotu do biznesowej codzienności. Dlatego poprosiliśmy Ministerstwo Finansów o dane obrazujące działanie KSeF w dniach 7-8 kwietnia (były poświąteczne wtorek i środa).
Okazało się, że intensywność wystawiania faktur była w tych dniach nawet nieco mniejsza, niż na początku miesiąca. Otóż 7 kwietnia wystawiono niecałe 4,6 mln faktur, a następnego dnia ok. 4,5 mln. Każdego z tych dwóch dni faktury wystawiało około 300 tys. firm.
Takie liczby wskazują, że przepustowość systemu, deklarowana przez MF na 120 mln faktur dziennie jest wykorzystywana tylko w niewielkim stopniu. Większe obciążenie może nastąpić w połowie kwietnia, gdy mija ustawowy termin wystawiania faktur za marzec. Więcej faktur może się pojawić w systemie także pod koniec miesiąca, gdy wiele firm rozlicza się między sobą za regularne dostawy towarów i usług.
Jak zauważa Rafał Berliński, ekspert w zakresie technologii w podatkach i twórca platformy podatkowej AI Ziroly, na razie trudno przewidzieć, jaka będzie naprawdę wytrzymałość KSeF, gdy zacznie z niego korzystać znacznie więcej użytkowników, niż dotychczas. Trzysta tysięcy wystawców faktur dziennie to bowiem tylko jedna piąta z około 1,4 mln podmiotów, które już są objęte obowiązkiem wystawiania e-faktur. Natomiast system będzie obciążony nie tylko procesem wystawiania faktur, ale i innymi sygnałami elektronicznymi.
– Wiele dostępnych na rynku komercyjnych aplikacji do fakturowania zawiera funkcję automatycznego pytania systemu co kilka minut o to, czy dla danego użytkownika nadeszły nowe faktury. Jeśli wiele tysięcy użytkowników takich aplikacji będzie nieustannie wysyłało podobne zapytania do systemu, to może zostać odebrane jako tzw. atak DDoS – tłumaczy Rafał Berliński, nawiązując do częstych typów ataków na systemy informatyczne, polegających na „nękaniu” systemu mnóstwem sztucznie absorbujących go sygnałów.
Jak przewiduje Berliński, w rezultacie system może wielu użytkownikom czasowo zablokować możliwość wystawiania i odbierania faktur. Pojawia się wówczas kod błędu 480.
Zapytane o tę sprawę Ministerstwo Finansów zapewnia, że fakt wysyłania wielu tysięcy zapytań do systemu nie wpłynie na zablokowanie lub zmniejszenie przepustowości systemu. „Kwestia uznania danego przypadku za atak DDoS zależy od polityki anty-DDoS. Zawartość i budowa takiej polityki są niejawne” – napisało nam biuro prasowe MF.
Artykuł pochodzi z Systemu Legalis. Bądź na bieżąco, polub nas na Facebooku →