Zgodnie z art. 22 ust. 1 ustawy z 26.7.1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2020 poz. 1426 ze zm., dalej: PDOFizU), kosztami uzyskania przychodów są koszty poniesione w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów, z wyjątkiem kosztów wymienionych w art. 23 PDOFizU. To definicja bardzo szeroka, choć wiele przepisów szczególnych oczywiście ją zawęża.

Podatnicy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą mają często pokusę zaliczania do KUP wydatków dość mocno z pogranicza biznesu i zaspokajania swoich potrzeb osobistych. Pokusa ta często dotyczy nabywania przedmiotów mających wpływ na postrzeganie i wizerunek podatnika. Nie stanowią zdaniem fiskusa KUP np. wydatki mające związek z funkcjonowaniem osoby w życiu społecznym. Niezależnie od rodzaju prowadzonej działalności gospodarczej, każda osoba musi nabywać i używać np. odzież, obuwie czy inne elementy garderoby. Zakupy tych rzeczy stanowi spełnienie zwykłych, normalnych potrzeb danej osoby fizycznej. Schludny i estetyczny wygląd świadczy raczej o kulturze osobistej i nie jest zależny od rodzaju prowadzonej działalności gospodarczej.

Wiele zależeć może od rodzaju zakupu oraz od charakteru prowadzonej przez podatnika działalności. Dlatego ze szczególną ekscytacją warto analizować pojawiające się raz po raz interpretacje indywidualne w tym temacie.

Szkolenia online z zakresu podatków – aktualna lista szkoleń Sprawdź

Czego dotyczyła sprawa

Podatnik prowadzi indywidualną kancelarię adwokacką. Działalność ta polega przede wszystkim na sporządzaniu pism procesowych oraz różnego rodzaju opinii prawnych, a poza tym na zastępowaniu klientów przed sądami i organami administracji. Podstawą rozliczeń podatnika z klientami jest czas poświęcony na zajęcie się daną sprawą. Znane i lubiane przysłowie: czas to pieniądz, podatnik wziął sobie bardzo mocno do serca. Codzienne zestawienie czasu przeznaczonego dla danego klienta prowadzi on bowiem z wyjątkową skrupulatnością. Tzw. timesheet podatnika odzwierciedla jego zaangażowanie z dokładnością co do pięciu minut. Zestawienie czasu podatnik prowadzi dla wszystkich wykonywanych czynności. Rozliczenia są następnie wysyłane do akceptacji klienta i stanowią podstawę do wystawiania klientom faktur za usługi.

Nikt więc chyba nie będzie zszokowany faktem, że do tak misternych wyliczeń podatnik potrzebuje odpowiedniego sprzętu. Szczęśliwie, istnieją na rynku stosowne eleganckie zegarki z wyższej półki, które temu zadaniu mogą sprostać. Więc podatnik postanowił taki zegarek nabyć. Ma on funkcję stopera/chronografu, za pomocą którego możliwe jest dokładne odmierzanie czasu poświęcanego na poszczególne zadania. I to z opcją natychmiastowego wstrzymania pomiaru w sytuacji, gdy np. telefon z sądu lub urzędu przerywa wykonywanie aktualnego zadania. Technologia rodem z NASA chciałoby się rzec (choć jest wręcz przeciwnie, ale o tym czytelnik dowie się w dalszej części opracowania).

Rzecz jasna, podatnik zamierza używać przedmiotowego zegarka jedynie w dniach, w których prowadzi działalność gospodarczą, gdyż tylko wtedy potrzebuje mieć przy sobie bezustannie urządzenie do dokładnego odmierzania czasu poświęcanego poszczególnym zadaniom. W życiu prywatnym podatnik jest szczęśliwy i czasu nie liczy. Fundamentalne pytanie brzmi: Czy wydatki na zakup zegarka mogą zostać zaliczone do kosztów uzyskania przychodów?

Stanowisko organu

Dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 8.6.2021 r., 0113-KDIPT2-1.4011.408.2021.1.DJD uznał, że „istnieją podstawy” by można było mówić o związku między poniesionym wydatkiem związanym z zakupem zegarka z funkcją chronografu, z prowadzoną przez podatnika działalnością gospodarczą i uzyskiwaniem lub zachowaniem albo zabezpieczeniem przychodów. I to nawet pomimo tego, że zgodnie z art. 23 ust. 1 pkt 49 PDOFizU, nie uważa się za koszty uzyskania przychodów wydatków poniesionych na zakup zużywających się stopniowo rzeczowych składników majątku przedsiębiorstwa, niezaliczanych zgodnie z odrębnymi przepisami do środków trwałych – w przypadku stwierdzenia, że składniki te nie są wykorzystywane dla celów prowadzonej działalności gospodarczej, lecz służą celom osobistym podatnika, pracowników lub innych osób, albo bez uzasadnienia znajdują się poza siedzibą przedsiębiorstwa.

Zatem zaliczenie wydatku do KUP jest możliwe. Fiskus przestrzegł jednak, że podatnik powinien odpowiednio udokumentować związek między zakupem zegarka a osiąganiem przychodów. To ważne, bo Dyrektor KIS dokonał w wydanej interpretacji wyłącznie wykładni przepisów. Natomiast w ramach ewentualnego postępowania dowodowego (np. w trakcie kontroli podatkowej) może również zostać dokonana szczegółowa analiza związku poniesionego wydatku z przychodami. Pełna weryfikacja prawidłowości stanowiska podatnika może być dokonana jedynie w toku ewentualnego postępowania podatkowego, kontroli podatkowej lub postępowania kontrolnego organu kontroli celno-skarbowej.

Nie można odmówić podatnikowi typowo prawniczego polotu w budowaniu swojej argumentacji. Oczywistym jest przecież, że musi on odmierzać czas urządzeniem podręcznym, które pozwala natychmiastowo dokonywać pomiaru, wstrzymywać go, kontynuować i podsumowywać czas konkretnego zadania.

Nie można nie docenić troski podatnika o niezaniżanie wpływów fiskusa (wymarzony zegarek jest produkcji rosyjskiej, dzięki czemu jest kilkukrotnie tańszy od szwajcarskiej konkurencji. A to oznacza niższe KUP i wyższy podatek). Ani o anty-inwigilacyjną roztropność (tańsze są zegarki chińskie, ale wiadomo jak to z chińskimi urządzeniami jest, więc ich akurat podatnik nie bierze pod uwagę). Na domiar wszystkiego, jest też delikatna gra na emocjach: dotychczas używany przez podatnika sprzęt pechowo uległ uszkodzeniu (choć nie wiemy dokładnie co się stało).

Podatnik deklaruje używanie zegarka jedynie w dniach, w których prowadzi działalność gospodarczą. Można więc założyć, że podatnik (nomen omen) założy zegarek w momencie przekroczenia wrót do kancelarii. Kończąc dzień pracy, wciśnie zaś magiczny guziczek chronometru i zegarek uda się na zasłużony odpoczynek w szufladzie. By zbierać siły na kolejny dzień nieustannego klikania w celu precyzyjnego odmierzania czasu przeznaczonego na kolejne zajęcia swojego właściciela.

Lubimy takie interpretacje. Mają one w sobie element soczystej groteski, czyli zjawiska wbrew pozorom w prawie podatkowym dość powszechnego. I pewnie to właśnie podatnik (słusznie) chce wykorzystać. Chirurgiczna precyzja w operowaniu włącznikiem chronometru z częstotliwością co pięć minut wydaje się równie prawdopodobna jak to, że nowy sprzęt produkcji rosyjskiej światło dzienne będzie oglądał jedynie na sądowej sali rozpraw. Ale nie o to przecież w tym wszystkim chodzi.

Wszystkie aktualności n.ius® po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Przetestuj. Sprawdź