Ciche działanie fiskusa, zwane czynnościami sprawdzającymi, to coraz skuteczniejsze narzędzie weryfikacji rozliczeń. Urzędnicy skarbowi, mając dostęp do swoich cyfrowych baz danych, robią to coraz częściej zamiast prowadzić sformalizowane kontrole. To skuteczna metoda. Wg danych Ministerstwa Finansów, w 2025 r. kwoty niezapłaconych podatków wzrosły o 2,4 mld zł w stosunku do roku poprzedniego. To aż 28 proc. Równocześnie spadła o 11,3 proc. liczba podjętych klasycznych kontroli podatkowych. MF zaznacza, że często po czynnościach sprawdzających i powiadomieniu podatników o wykrytych nieprawidłowościach dochodziło do dobrowolnych korekt zeznań podatkowych i dodatkowych wpłat.
Gdy jednak urzędnik z pomocą różnych algorytmów pozyskuje z cyfrowych baz danych wiedzę o podatniku, to ten ostatni nawet nie może się wypowiedzieć, bo nic o tym nie wie. Inaczej jest w przypadku klasycznych kontroli – tam może np. złożyć zastrzeżenia do pokontrolnego protokołu.
MF: będą nowe regulacje
Jak się dowiedziała „Rzeczpospolita”, w Ministerstwie Finansów trwają prace nad modyfikacją przepisów Ordynacji podatkowej o czynnościach sprawdzających. Ich projekt ma się pojawić jeszcze w tym roku, w ramach drugiego etapu rządowej deregulacji.
– Za wcześnie, by mówić o konkretnych rozwiązaniach, ale dostrzegamy potrzebę dostosowania przepisów do cyfrowej rzeczywistości – powiedział „Rz” wiceminister finansów Jarosław Neneman. Zastrzegł przy tym, że nie jest możliwe poinformowanie absolutnie wszystkich podatników, których dane analizowano, że znaleźli się pod lupą urzędników.
– Przecież czasem urzędnicy, wspierani przez narzędzia IT, przeszukują równocześnie dane tysięcy czy milionów podatników w poszukiwaniu przestępstw. Być może informacja powinna być udzielana podatnikom tylko w niektórych przypadkach, gdy dochodzi do zweryfikowania podanych przez nich danych – zasugerował wiceminister.
Cyfrowa rzeczywistość
Eksperci nie mają wątpliwości, że przepisy o czynnościach sprawdzających trzeba dostosować do cyfrowej rzeczywistości. Jak twierdzi Wojciech Krok, doradca podatkowy kancelarii Parulski i Wspólnicy, prawa podatników powinny być chronione zawsze, zarówno w sferze dokumentacji cyfrowej, jak też papierowej. – Tymczasem rozwój cyfrowego raportowania sprawił, że do administracji skarbowej trafia ogrom danych podatników i nie zawsze mają świadomość, co się z tymi danymi dzieje. Podatnik przynajmniej w niektórych przypadkach powinien wiedzieć, że były one analizowane przez KAS i pod jakim kątem przeprowadzano tę analizę – proponuje Krok.
Jak wskazuje Michał Roszkowski, radca prawny i partner w CRP Tax, gdy administracja skarbowa przegląda w celach kontrolnych dane wielu podatników, informowanie ich o takich czynnościach nie jest jeszcze uzasadnione. Jeśli jednak w wyniku szerokiego przeglądu zostaną wyselekcjonowane dane określonych osób czy firm i zostanie rozpoczęta weryfikacja informacji z cyfrowych baz ze stanem faktycznym – sytuacja się zmienia.
– Jeśli organ skarbowy już po „posortowaniu” danych zidentyfikował rozbieżności u konkretnych podatników, można postulować, by na tym etapie podatnik już wiedział, że trwają czynności sprawdzające. Gdyby bowiem został wezwany do przedstawienia dodatkowych dokumentów, to będzie wiedział, jakie ma przygotować – uważa Michał Roszkowski. Zastrzega jednak, że prawdopodobnie twórcy przepisów nie będą chcieli utrudniać urzędnikom KAS wykonywania ich zadań i zobowiążą ich do informowania podatników o podjętych czynnościach później – po ugruntowaniu wniosków.
Zamiast kontroli
Osobną kwestią jest to, do jakiego stopnia takie działania mogą zastępować typową kontrolę u podatnika. Czasem bowiem KAS nadużywa tego typu czynności, na co zwracał w ostatnich latach uwagę rzecznik praw obywatelskich.
– Podatnicy stawali się przedmiotem stałych nibykontroli. Zdaniem obywateli ustalenie stanu faktycznego nie może zastępować właściwego postępowania dowodowego, które przy czynnościach sprawdzających można prowadzić tylko w ograniczonym zakresie – czytamy w wystąpieniu z 5 grudnia 2023 r. do MF.
Praktyki skarbówki, jak podkreślał rzecznik, były czasami sposobem na ominięcie terminów kontroli u przedsiębiorców, a także innych wymogów, np. zawiadomienia o kontroli. Przepisy nie regulują bowiem, w jakim czasie organ podatkowy ma zakończyć czynności sprawdzające. Dlatego zdarzało się, że podejmowano je wielokrotnie i prowadzono w tym samym zakresie.
Wojciech Majkowski
doradca podatkowy, partner w KPMG
Dzisiejsze przepisy o czynnościach sprawdzających pozostawiają za dużo swobody organom podatkowym. Pozwalają bowiem wręcz dowolnie podejmować czynności przewidziane dla postępowania dowodowego bez poszanowania zasad i gwarancji procesowych, którymi obwarowane jest takie postępowanie w ramach kontroli podatkowej, kontroli celno-skarbowej i postępowania podatkowego. Co więcej, jako że czynności sprawdzające nie kończą się żadnym formalnym aktem administracyjnym, podatnik nie może się dowiedzieć, do czego posłużą uzyskane przez organy podatkowe w ich trakcie dokumenty i poczynione ustalenia. Dziś KAS ma dostęp do uzyskiwanych niemal w czasie rzeczywistym danych z takich systemów jak KSeF czy też składanych przez podatników plików JPK VAT i JPK CIT. Brak jest zatem uzasadnienia dla istnienia kolejnych regulacji, które pozwalają na pozyskiwanie informacji podatkowych i weryfikowanie rozliczeń podatkowych bez czynnego udziału podatników i bez zapewnienia im gwarancji przewidzianych dla postępowania dowodowego.
Artykuł pochodzi z Systemu Legalis. Bądź na bieżąco, polub nas na Facebooku →