Maczeta, noże, kastet, pałka teleskopowa – to część arsenału niebezpiecznych przedmiotów, które przed kilkoma dniami znaleźli policjanci w mieszkaniu 16-latka na warszawskiej Woli. Według służb miał on przygotowywać zabójstwo wielu osób.

Fala ataków nastoletnich nożowników

Tym razem tragedii udało się uniknąć, w przeciwieństwie do fali krwawych ataków, do których doszło w polskich szkołach w ostatnich dwóch tygodniach. W ich wyniku łącznie kilkunastu uczniów, nauczycieli i pracowników oświaty zostało rannych, a jedna osoba zmarła. W czwartek do ataku nożownika doszło w południe w ścisłym centrum Warszawy. Głośno było też o zatrzymaniu mężczyzny, który miał zaatakować policjantów pod siedzibą Trybunału Konstytucyjnego. Znaleziono przy nim nóż.

Samo posiadanie noża co do zasady jednak nie może być podstawą do odpowiedzialności karnej. Innymi słowy, w Polsce noszenie noża w miejscach publicznych nie jest karane, choć przepisy ograniczają jego posiadanie w konkretnych sytuacjach.

Zgodnie z art. 50a § 1 Kodeksu wykroczeń kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny grozi za noszenie noża, maczety czy innego niebezpiecznego przedmiotu, jeśli okoliczności wskazują na zamiar użycia go w celu popełnienia przestępstwa. Poza tym, kara grozi też za samo posiadanie noża przez uczestników imprez masowych.

Mimo że dyskusja o zmianie tych regulacji była prowadzona kilka lat temu, to prawo zezwalające na posiadanie ostrych, niebezpiecznych przedmiotów w przestrzeni publicznej pozostaje aktualne.

Sektor publiczny – Sprawdź aktualną listę szkoleń Sprawdź

Scyzoryki dozwolone

Z postulatem zaostrzenia tych przepisów wychodzi właśnie prof. Tomasz Safjański, wiceszef Centrum Badań nad Bezpieczeństwem Transgranicznym i były dyrektor krajowego biura Interpolu. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” proponuje on wprowadzenie do ustawy zakazu noszenia noża lub przedmiotu o ostrym końcu w miejscu publicznym bez uzasadnionego powodu. – Wzorcem mogą być regulacje brytyjskie, które zamiast nierealistycznego zakazu posiadania noży w ogóle skupiają uwagę służb mundurowych na kontroli, czy jest obiektywne uzasadnienie posiadania przez obywateli ostrych narzędzi, jak noże, bagnety, siekiery w przestrzeni publicznej – tłumaczy prof. Safjański.

Wyjaśnia, że zgodnie z jego propozycją posiadanie w miejscu publicznym narzędzia ofensywnego, np. noża lub przedmiotu ostro zakończonego, tnącego byłoby przestępstwem, chyba że osoba ma uzasadniony powód lub istnieje ku temu obiektywna przyczyna.

– Ważne jest odwrócenie ciężaru dowodu. To nie policja musi udowodnić, że noszący miał złe intencje, lecz to posiadacz noża musi przekonać organ ścigania lub sąd, że powód jego przyniesienia był uzasadniony w danej sytuacji – mówi ekspert.

Zastrzega przy tym, że od zakazu ogólnego powinny być wyjątki, np. dla scyzoryków, czyli składanych noży o długości ostrza do 3 cali (ok. 7,62 cm). Jego zdaniem uzasadnione powinno być także przewożenie narzędzi niezbędnych do pracy, takich jak profesjonalne noże kucharskie czy narzędzia budowlane, jeżeli okoliczności, trasa i pora przemieszczania się wskazują na ich użytkowy charakter. Ochroną powinny być objęte również uzasadnione tradycje religijne i kulturowe, z uwzględnieniem zasad bezpieczeństwa i obowiązujących ograniczeń.

Szczególna ochrona uczniów

Wskazuje przy tym, że przepisy powinny zapewniać szczególną ochronę placówek oświatowych. Oznacza to, że proponowany przez niego zakaz noszenia noży musi mieć bezwzględny charakter w szkołach.

– Skuteczna polityka bezpieczeństwa wymaga czegoś więcej niż samego zakazu. W Anglii regulacje dotyczące noży funkcjonują w ramach szerszego systemu środków prawnych i prewencyjnych. Na przykład są akcje dobrowolnego oddawania noży, których celem jest ograniczenie liczby niebezpiecznych przedmiotów pozostających w obiegu. Ważne są ograniczenia sprzedaży osobom nieletnim oraz mechanizmy weryfikacji wieku przy zakupach internetowych – wskazuje prof. Safjański.

Potrzebna dyskusja

Do tych propozycji w rozmowie z „Rzeczpospolitą” odnosi się adwokat Maciej Zaborowski, obrońca m.in. Mieszka R., który przed ponad rokiem zamordował siekierą pracownicę Uniwersytetu Warszawskiego. Jak podkreśla, jest zwolennikiem rozsądnego ograniczenia posiadania niebezpiecznych przedmiotów typu nóż w przestrzeni publicznej.

– Uważam, że warto podjąć szeroką dyskusję w tej sprawie, bowiem problem popełniania przestępstw przy pomocy noży istnieje i warto szukać skutecznych rozwiązań. Zresztą w części krajów europejskich zakazy i ograniczenia w tym zakresie funkcjonują, nieraz z powodzeniem. Warto ten problem uregulować także w Polsce, ale mądrze – argumentuje adwokat.

Ekspert negatywnie ocenia przy tym pomysł uzupełnienia kodeksu karnego o zakaz noszenia noży bez uzasadnionego powodu.

– Podchodzę bardzo sceptycznie do tak formułowanego zakazu. Moje największe wątpliwości budzi proponowany przez profesora odwrócony ciężar dowodu, zgodnie z którym to posiadacz ostrego przedmiotu będzie musiał odpowiednio uzasadnić fakt jego posiadania w danej sytuacji. Przecież w Polsce naczelną zasadą jest domniemanie niewinności, a nie domniemanie winy. Uważam, że egzekwowanie tak formułowanego zakazu wiązałoby się w praktyce z wieloma patologiami i byłoby po prostu nieskuteczne. Obywatele w różnych codziennych sytuacjach musieliby się tłumaczyć, nie zawsze z powodzeniem, dlaczego posiadają ostry przedmiot. Zbyt daleko wkraczałoby to w wolności obywatelskie – konkluduje mec. Zaborowski.

Próby wprowadzenia zmian już były

Próby zaostrzenia przepisów dotyczących posiadania ostrych przedmiotów były już podejmowane. W 2011 r. PiS wyszło z projektem zakazującym noszenia w miejscach publicznych przedmiotów o długości ostrza powyżej 8 cm. Przepisy nie zostały jednak uchwalone.

Nieskuteczne okazały się także złożone przed ponad rokiem interpelacje. W jednej z nich posłanka PiS Wioletta Maria Kulpa postulowała wprowadzenie zakazu noszenia noża o długości ostrza przekraczającej 6 cm. Poseł niezrzeszony Adam Gomoła proponował z kolei zakaz posiadania w miejscach publicznych noży z ostrzami dłuższymi niż 12 cm.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”

Michał Gabriel-Węglowski

prokurator, członek komisji kodyfikacyjnej

Patrzę sceptycznie na ogólny zakaz noszenia noży w miejscach publicznych. Uchwalenie takiego przepisu nic nie kosztuje, tylko co dalej? Czy policja będzie rewidować co drugą osobę na ulicy, aby sprawdzić, czy nie narusza ona zakazu? Gdy ktoś chce użyć noża do napadu albo czuje się z nim bezpieczniej, to i tak będzie go nosił. Nadto, zainteresowani zaczną chodzić z innym, nie mniej groźnym sprzętem. Problemem może być też samo zdefiniowanie noża. Zaraz pojawią się jakieś wynalazki, które formalnie za nóż trudno będzie uznać. Swoją drogą, chyba nigdzie nie ma prawnej definicji tego przedmiotu. Wprowadzanie zaś klauzul uzasadnionego posiadania noża czy wyjątków od zakazu to jeszcze szersza furtka do prawnego galimatiasu. Choć popieram zakaz posiadania takich przedmiotów w szkołach, to uważam, że i tam zdeterminowany agresor nóż przemyci.

Nigdy nie wyeliminujemy w pełni zagrożeń. Na realne zwiększenie bezpieczeństwa potrzebne są środki i czas. Trzeba wzmocnić i wyszkolić policję, nasycić patrolami miasta, w których do ataków nożowników dochodzi częściej. Sam widok policjantów i radiowozów studzi u wielu mordercze zapędy. Dalej, potrzebne jest również wprowadzenie do różnych placówek wyszkolonej ochrony. Trzeba poważnie potraktować polskie szkolnictwo, aby naszymi dziećmi i młodzieżą zajmowali się ludzie z powołania. Niezbędnym elementem jest także likwidacja zaniedbań w systemie opieki psychiatrycznej i wsparcia psychologicznego. Przyniosłoby to duży efekt, przeciwdziałając radykalizacji młodych ludzi.

Prokurator, policjant, agent mogą powstrzymać albo ukarać napastnika, ale żadne prawo karne nie uratuje nas przy braku wychowania i opieki, dobrej edukacji oraz przy biedzie i patologiach rodzinnych, które są najczęściej źródłami późniejszych tragedii.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Artykuł pochodzi z Systemu Legalis. Bądź na bieżąco, polub nas na Facebooku →