Do konsultacji trafił właśnie projekt nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, który reguluje wakacje od składek dla przedsiębiorców.

Zgodnie z projektowanymi przepisami mikroprzedsiębiorcy raz w roku będą mogli złożyć wniosek do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych o zwolnienie z opłacania składek na obowiązkowe ubezpieczenia emerytalne i rentowe, wypadkowe, chorobowe (jeżeli wcześniej zadeklarowali jego opłacanie), a także należności na Fundusz Pracy i Fundusz Solidarnościowy. Takie wolne od ZUS potrwa maksymalnie miesiąc. Chociaż w założeniach do projektu zapisano trzymiesięczny okres zwolnienia. W tym czasie, zgodnie z nowymi przepisami, składki na ubezpieczenia społeczne będą pokrywane z budżetu państwa.

Zdaniem dr Tomasza Lasockiego z WPiA Uniwersytetu Warszawskiego jakkolwiek pomoc przedsiębiorcom to słuszny cel, jednak trzeba zastanowić się, czy zostało wybrane najlepsze narzędzie, aby go osiągnąć.

Są ciemne strony

– Projekt jest skierowany tylko do mikroprzedsiębiorców. To nietrafne kryterium. Takie pojęcie zostało wprowadzone do celów statystycznych i nie powinno być stosowane do nadawania uprawnień – mówi dr Tomasz Lasocki.

Jak podkreśla, z ulgi wyłączeni zostaną m.in. twórcy i artyści.

– Ponadto zgodnie z definicją zawartą w ustawie – Prawo przedsiębiorców, mikroprzedsiębiorcą jest firma, która zatrudniała średniorocznie mniej niż dziesięciu pracowników. Oznacza to, że jeżeli ktoś zatrudniał dwadzieścia osób na umowach zlecenia, będzie w uprzywilejowanej sytuacji, bo załapie się na zwolnienie, a ten, który oferował umowy o pracę, nie – mówi dr Lasocki. Podkreśla, że przez to udzielanie tej pomocy stanie się także bardziej skomplikowane.

– Zakład Ubezpieczeń Społecznych będzie bowiem musiał weryfikować takie przesłanki jak liczba pracowników, czy dany podmiot spełnia kryteria pomocy de minimis oraz czy roczny obrót netto takiego przedsiębiorcy nie przekracza równowartości 2 mln euro – wskazuje dr Lasocki.

Zwraca jednocześnie uwagę, że zwolnienie ze składek nie będzie rozwiązaniem tylko dla najuboższych.

– W projekcie nie ma kryterium wielkości przychodów lub dochodów (poza wspomnianymi 2 mln euro) , które uprawniałoby do ulgi. W efekcie nawet przedsiębiorcy, którzy radzą sobie na rynku wyśmienicie, będą mogli z tego skorzystać. Oznacza to, że wszyscy jako społeczeństwo dołożymy się do ich składek – wyjaśnia.

Zauważa jednocześnie, że jest to rozwiązanie niekorzystne dla kobiet w ciąży prowadzących własny biznes, które deklarują wyższą niż minimalna podstawę wymiaru składek na ubezpieczenie chorobowe.

– Budżet pokryje składki, ale tylko w najniższej wysokości. A to obniży takim osobom zasiłek – wskazuje.

Oskar Sobolewski, ekspert emerytalny i rynku pracy HRK Payroll Consulting, liczy z kolei na to, że to dopiero początek większych systemowych zmian w obszarze ubezpieczeń społecznych, które czekają przedsiębiorców w najbliższych latach.

– Na pewno taka ulga była najprostsza i najszybsza do wdrożenia. Mam jednak poczucie, że przedsiębiorcy bardziej czekają na zmiany w składce zdrowotnej, którą na ich niekorzyść zmienił tzw. Polski Ład, aniżeli na miesięczny urlop od składek – wskazuje.

Zwraca jednocześnie uwagę na duże koszty całej operacji.

– W 2024 r. wyniosą one ok. 1,73 mld zł według szacunków ministerstwa. To sporo, biorąc pod uwagę korzyści płynące z tego rozwiązania. Na pewno jednak mniej niż w pierwszym wariancie, kiedy proponowano trzy miesiące bez składek w roku – wskazuje.

Zdaniem eksperta, propozycja nie wpłynie raczej znacząco na poprawę sytuacji przedsiębiorcy w kryzysie finansowym.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Na przyszłość

Dr Tomasz Lasocki uważa, że zamiast dodatkowo komplikować system, warto byłoby go uprościć, osiągając te same cele.

– Można obniżyć składkę tak, aby płatnik opłacał ją od minimalnego wynagrodzenia. Efekt ekonomiczny będzie podobny, a samo rozwiązanie prostsze zarówno dla zainteresowanych jak i ZUS. I nie spowoduje niepotrzebnych sporów sądowych – wyjaśnia.

Z kolei dla przedsiębiorców o nieregularnych przychodach rozwiązaniem byłoby uprawnienie do przesunięcia płatność jednej składki w roku (na ubezpieczenia społeczne i zdrowotnej) nawet o sześć miesięcy.

Zdaniem dr Lasockiego najlepszym rozwiązaniem byłyby jednak zmiany systemowe.

– Przedsiębiorca mógłby opłacać należności do ZUS np. od części dochodu lub ograniczonego przychodu, z zastrzeżeniem rocznej minimalnej kwoty, od której należałoby składkę opłacić. Ta suma mogłaby docelowo odpowiadać rocznemu minimalnemu wynagrodzeniu, a w pierwszym okresie prowadzenia firmy ów dolny limit powinien być zmniejszony – mówi.

Etap legislacyjny: projekt skierowany do konsultacji

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Artykuł pochodzi z Systemu Legalis. Bądź na bieżąco, polub nas na Facebooku →