Komisja Europejska w połowie września oficjalnie przyjęła pakiet na rzecz sprawiedliwej mobilności pracowników (z ang. Fair Labour Mobility Package). Obejmuje on m.in. reformę unijnych przepisów o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego. Rada UE w poniedziałek formalnie zaakceptowała regulacje w tym zakresie. Polska sprzeciwiała się części regulacji. Pytani przez „Rzeczpospolitą” eksperci potwierdzają, że mogą one budzić praktyczne problemy dla naszych przedsiębiorców.

– Chodzi o rewizję dwóch rozporządzeń: rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 883/2004 z 29.4.2004 r. w sprawie koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego i rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 987/2009 z 16.9.2009 r. dotyczące wykonywania rozporządzenia (WE) nr 883/2004 w sprawie koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego, które już teraz ustalają ramy koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego. Jest to stara kompetencja unijna, wynikająca z tego, że jeżeli człowiek pracuje w ramach Unii poza granicami swojego państwa, pojawia się problem, do którego systemu powinien odprowadzać składki i na jakich zasadach korzystać z opieki zdrowotnej, świadczeń emerytalnych czy macierzyńskich – tłumaczy Gniewomir Wycichowski-Kuchta, ekspert ds. legislacji z Uniwersytetu Warszawskiego.

Jak to działa dzisiaj

– Załóżmy, że ktoś jest kierowcą, mieszka w Polsce, jest Polakiem i pracuje dla polskiej firmy, ale w ciągu miesiąca wykonuje obowiązki służbowe w Niemczech, Francji, Belgii czy Holandii. Trzeba wówczas ustalić, któremu systemowi ubezpieczeń społecznych podlega. Nie byłoby praktyczne i utrudniałoby korzystanie ze swobody świadczenia usług i swobody przemieszczania się, gdyby pracownik za każdym razem wpadał w inny system ubezpieczeniowy – podaje przykład Gniewomir Wycichowski-Kuchta.

Unia jedynie koordynuje przenikanie się tych systemów w sytuacjach transgranicznych, tak aby człowiek, co do zasady podlegał jednemu naraz i zachowywał ochronę przy przemieszczaniu się po terytorium UE i wykonywaniu pracy za granicą.

– Mamy tutaj zasadniczo dwie sytuacje. Pierwsza to klasyczne delegowanie. Polska firma ma na przykład projekt we Francji i deleguje pracownicę do pracy w tym kraju, żeby go nadzorowała. Jeżeli są spełnione określone warunki, może ona nadal być ubezpieczona w Polsce. Co do zasady jest to możliwe przez okres do 24 miesięcy – wskazuje Gniewomir Wycichowski-Kuchta.

Druga, bardziej problematyczna sytuacja, dotyczy np. kierowcy, który ma jednego pracodawcę, ale jeździ po całej Europie.

– Jeżeli nie wykonuje znacznej części pracy w państwie zamieszkania, decydujące znaczenie ma siedziba pracodawcy – dodaje.

Beck Akademia - praktyczne szkolenia online - sprawdź aktualny harmonogram Sprawdź

Co ma się zmienić w przepisach

Tutaj pojawia się problem związany ze wspomnianym elementem pakietu mobilności.

– Siedziba ujawniona w KRS nie musi przesądzać o siedzibie na potrzeby koordynacji zabezpieczenia społecznego. Już obecne przepisy dotyczące ubezpieczeń społecznych przewidują, że na ich potrzeby siedzibę ustala się przede wszystkim na podstawie miejsca podejmowania zasadniczych decyzji i sprawowania funkcji administracji centralnej przedsiębiorstwa. Trzeba więc ustalić, gdzie firma jest faktycznie zarządzana – zaznacza ekspert.

Komisja Europejska przy okazji prac nad pakietem wzięła się za doprecyzowanie tej kwestii. Pracodawcy obawiają się obecnie właśnie tego, że w przypadku przyjęcia nowych zasad może dochodzić do częstszych zmian państwa właściwego dla ubezpieczenia. Powód?

– Ocena ma obejmować wszystkie istotne okoliczności. Wśród przykładowych kryteriów wymienia się m.in. miejsce walnych zgromadzeń, charakter zwykle wykonywanej działalności czy obrót – zaznacza.

Gdzie przedsiębiorca uzyskuje obrót

I właśnie to ostatnie kryterium budzi największe wątpliwości biznesu.

– Obrót nie zawsze pozwala jednoznacznie określić, z którym państwem przedsiębiorstwo jest rzeczywiście związane. Załóżmy, że firma X ma siedzibę w Poznaniu, ale specjalizuje się w przewozach nie tylko z Polski do Niemiec, lecz także do Francji czy Włoch. Zasadnicza część obrotu może więc powstawać za granicą. Pojawia się też pytanie, gdzie przypisać taki obrót. Przewoźnik może na przykład jechać z Francji do Niemiec z towarem, a płaci mu za usługę klient z Włoch. Gdzie zatem przypisać ten obrót – do Włoch, Francji czy Niemiec? – zastanawia się Gniewomir Wycichowski-Kuchta.

Jak zauważa ekspert, obrót jest tylko jedną z istotnych okoliczności.

– Pozostałe kryteria nie zostają wyłączone. Wydaje mi się więc, że zdroworozsądkowo obrót powinien być jedną z okoliczności branych pod uwagę, ale nie powinien automatycznie przesądzać o ustaleniu siedziby. Natomiast obawy firm pozostają – ocenia.

Potwierdza to Patrycja Mstowska, wiceprezes Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia i ekspertka Pracodawców RP.

– Rozumiemy potrzebę przeciwdziałania działalności fikcyjnych firm, które rejestrują się w danym państwie tylko po to, aby korzystać z jego przepisów. Nie można jednak w ten sam sposób traktować przedsiębiorstw rzeczywiście działających na kilku rynkach. Ich obroty zmieniają się wraz z liczbą i wartością kontraktów, a miejsce podejmowania decyzji nie zawsze oddaje sposób organizacji pracy. Jeżeli urzędy dwóch państw inaczej ocenią tę samą firmę, może powstać spór o to, gdzie należy opłacać składki za jej pracowników – zauważa.

Skutki dla pracodawców i pracowników

Gdyby doszło do zakwestionowania właściwego ustawodawstwa, konsekwencje dla firmy mogą być bardzo istotne.

– Jeżeli bowiem pracownik zostanie przypisany do zagranicznego systemu zabezpieczenia społecznego, trzeba będzie rozliczać go w innym państwie. Firma może potrzebować pomocy ekspertów, którzy znają niemiecki, francuski czy włoski system ubezpieczeń społecznych. Może to oznaczać dodatkowe koszty obsługi, ale także potencjalnie wyższe koszty samego zabezpieczenia społecznego. Wysokość obciążeń zależy od stawek, podstaw wymiaru i ulg obowiązujących w danym państwie. W konsekwencji może wzrosnąć koszt pracodawcy – podkreśla Gniewomir Wycichowski-Kuchta.

– Konsekwencje odczuje także pracownik, który może mieć trudności z ustaleniem, w którym kraju jest ubezpieczony i jakie świadczenia mu przysługują – dodaje Patrycja Mstowska.

Kto będzie mógł podważyć ustalenie państwa właściwego dla ubezpieczenia?

– Jeżeli na przykład włoski czy hiszpański organ ubezpieczeniowy ustali, że pracownik powinien podlegać tamtejszemu systemowi, może co do zasady zażądać uiszczenia odpowiednich składek. W takim przypadku mamy krajowe postępowanie, w którym można zakwestionować takie ustalenie. Jeżeli jednak pracownik ma polskie zaświadczenie A1 (potwierdzenie ubezpieczenia w Polsce), co do zasady wiąże ono zagraniczne instytucje i sądy do czasu jego wycofania lub unieważnienia przez państwo, które je wydało. Wątpliwości dotyczące A1 wymagają współpracy z instytucją, która je wydała – tłumaczy Gniewomir Wycichowski-Kuchta.

Europejski Urząd ds. Pracy, czyli ELA, może mediować między państwami w takich sytuacjach.

– Warto zaznaczyć, że stanowisko polskiego rządu wobec tych elementów pakietu było przeciwne. Nie udało się mu jednak zbudować mniejszości blokującej – dodaje Gniewomir Wycichowski-Kuchta.

Problematyczne delegowanie

Jest jeszcze kwestia związana z delegowaniem pracowników.

– Chodzi o wymóg, aby pracownik zatrudniany z zamiarem delegowania podlegał ustawodawstwu państwa, w którym siedzibę ma pracodawca przez co najmniej trzy miesiące bezpośrednio przed rozpoczęciem zatrudnienia – mówi Gniewomir Wycichowski-Kuchta.

Ponadto przewidziano obowiązek wcześniejszego zgłoszenia delegowania właściwej instytucji i złożenia wniosku o zaświadczenie A1, z wyjątkiem określonych sytuacji.

– W wielu branżach termin wyjazdu zależy od potrzeb klienta, a zastępstwo trzeba czasem zorganizować bardzo szybko. Znam to z codzienności prowadzenia firmy delegującej pracowników w UE. Zdarza się, że ktoś rezygnuje z wyjazdu, mimo że dokumentacja została już przygotowana i trzeba pilnie znaleźć kolejną osobę. Przy dużej liczbie delegowań każda dodatkowa czynność administracyjna oznacza czas i koszty. Nadmiernie sztywna procedura może utrudnić zapewnienie ciągłości usługi, na którą czeka klient. Elektroniczny A1 będzie ułatwieniem, ale samo przeniesienie dokumentów do systemu cyfrowego niewiele pomoże, jeżeli równocześnie skomplikujemy organizację wyjazdu pracownika – zauważa Patrycja Mstowska.

Więcej treści z Rzeczpospolitej po zalogowaniu. Nie posiadasz dostępu? Kup online, korzystaj od razu! Sprawdź

Artykuł pochodzi z Systemu Legalis. Bądź na bieżąco, polub nas na Facebooku →